To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
~ Smoki Wolnych Stad
Rozwiń skrzydła i leć z nami!

Cmentarz - Kurhan Pamięci

Szpetny Kolec - 2018-05-05, 08:12

    Zaskoczyła go twardość w ślepiach rozmówcy. W jednej chwili opłakiwał utracone życie, w drugiej starał się robić wszystko by sprawić wrażenie niewzruszonego, kiedy wypytywał go o jego plany. Noceriego rozbawiła ta przemiana, bo przecież nie było ku niej żadnej potrzeby, ale nie chciał urazić nieznajomego swoim rozbawieniem, więc na jego pysku nie pojawiła się żadna emocja. Jego dziwaczne poczucie humoru uprzedziło wobec niego już zbyt dużo smoków, by zdecydował się nim szastać.
    - Nazywam się Noceri - powiedział spokojnym głosem, wciągając w nozdrza woń obcego, by ją dobrze zapamiętać. - Słusznie zauważyłeś, iż nie należę do nikogo na chwilę obecną. Przybyłem tu ledwie kilka dni temu i staram się zaznajomić z okolicą i mieszkającymi tu smokami - uśmiechnął się krzywo. - W końcu według tego co słyszałem wybór stada to rzecz, z którą trzeba żyć do śmierci, nie chcę więc wybrać źle - na mgnienie oka w jego ślepiach błysnęlo wyrachowanie.
    Bo Noceri był skomplikowanym smokiem. Przybył zza bariery, walcząc o swoje życie każdego dnia i przez większość nocy. Był do tego przyzwyczajony, nauczył się czerpać z tego radość i przybywając tu wcale nie chciał się tego wyrzec na rzecz życia w spokoju i ciszy. Więc musiał się dowiedzieć które stado odpowiadało najbardziej temu, co chciałby osiągnąć.
    - Rozumiem, o co ci chodzi, ale przyznam ci, że ostatnim razem czułem się samotny, kiedy byłem jeszcze pisklęciem. Od tego czasu nauczyłem się nie liczyć na niczyją obecność. Ale rozumiem że tutaj życie wygląda diametralnie inaczej? - przekrzywił łeb, patrząc na Popiół pytająco.

Popiół Przeszłości - 2018-05-05, 10:14

Shadows podrapał się po pysku, musiał się dobrze zastanowić by nie powiedzieć niczego źle. "Nasze stada nie mają narzuconego wzoru jaki masz dokładnie być, to zależy tylko od ciebie. Cień na przykład podaję się za bardzo surowe stado, a jest tam bardzo dużo sympatycznych członków." Pokiwał pyskiem w geście, że zrozumiał wszystko co usłyszał i dodał. "Noceri, moje adepckie imię to Nocny Kolec. Mamy wiele wspólnego, miło mi cię poznać. Uważam, że przed każdą decyzją trzeba się mocno zastanowić, by być pewnym i niczego nie żałować. Lekko uderzył ogonem o ziemię. "Ja urodziłem się w ziemi, ale moim zadaniem od pisklaka jest pomoc wszystkim smokom, bez względu skąd przybywają i gdzie żyją. Bez względu na wiek, płeć, wygląd, czy zachowanie. Każdemu należy się pomoc i wybaczenie, bez względu na tym jaki jest smok zawsze proponuję mu braterstwo. To coś wyjątkowego, nie każdy się zgadza, ale wielu już udowodniłem ile korzyści to niesie. Nie zignorowałem żadnego wołania, tego chciałaby moja córka. Abym się nie poddawał, sieje dobro w sercach, kiedyś wszyscy to zauważą. Bogowie ciągle mnie wspierają, wspierają nas wszystkich, tylko musimy uczyć się ich słuchać. Samiec się otrzepał, popatrzył w niebo, a potem popatrzył w ślepia nowego znajomego. Wydawał się być tym dobrym, ale jaka była prawda? Wierzył w duszę innych, tak samo pogodziłby się z krytyką jak i z pochwaleniem jego odwiecznej misji.
Szpetny Kolec - 2018-05-07, 10:23

    Noceri tkwił w bezruchu słuchając wypowiedzi swojego rozmówcy. Tak. Dzielił ich cały świat odrębnych życiowych doświadczeń. To niekoniecznie była zła rzecz. Gdyby wszyscy byli tacy sami, życie byłoby nudne. Czasem tylko łapał się na tym, że brakuje mu nudy.
    Zorientował się, że pogrążył się w rozmyślaniach zamiast odpowiedzieć, kiedy cisza między nimi przedłużyła się nienaturalnie. Odchrząknął więc.
    - Każdy ma swój cel w życiu, do którego dąży - stwierdził trochę wymijająco, nie chcąc mówić o swoich celach. Niektóre rzeczy należało pozostawić w głębi serca. - Jestem przekonany, że smoki tutaj doceniają cię bardziej niż zdajesz sobie z tego sprawę. Czy wszyscy z twojej grupy są podobni do ciebie? - popatrzył na Popiół pytającym wzrokiem. Czy jego grupa należała w ogóle do bardzo licznych, czy niekoniecznie?
    Miał jeszcze wiele innych pytań, pytań które miały znaczenie dla jego przeżycia, bezpieczeństwa i sukcesu. Nie były to pilne pytania. Noceri... Noceri miał jeszcze czas. Nieduzo, ale wystarczająco.

Popiół Przeszłości - 2018-05-07, 11:09

Ciemno łuski nie chciał nadal mijać się z prawdą, w stadzie ciągle ktoś przybywał i umierał. Jeden smok został przecież wygnany za barierę. Zamyślenia nie trwały długo, Nocny nigdy nie kazał na siebie dużo czekać. Po prostu wzruszył skrzydłami mówiąc. "Nie... jestem dosyć wyjątkowy. Nie ma tak drugiego ckliwego i naiwnego. Tym bardziej misja moja jest bardzo trudna i skomplikowana. Ciężko jest znaleźć tak dobrego smoka. Jeśli chodzi o naszą ilość w ziemi to jest nas sporo, ciężko powiedzieć dokładnie ilu. Wiesz... ciągle ktoś przychodzi, umiera..." Na chwilkę popatrzył jeszcze na kurhan, tak wielu odeszło, no właśnie. Wielu Shadows znał tylko z widzenia, ale było mu przykro przy każdej śmierci o której się dowiedział. Smutek nie różnił się niczym, tak samo tęsknił za zmarłym z ziemi jak i z innych stad. Ubolewał nad stratą modląc się by bogowie mieli ich teraz blisko siebie w pełnej miłości, świetle i prawdzie.
Szpetny Kolec - 2018-05-28, 11:23

    Zielono-niebieskie oczy Noceriego otworzyły się trochę szerzej na tę informację.
    - Nie wiecie w danym momencie ile smoków macie w stadzie? To co robicie jeżeli ktoś zaginie? Jak w ogóle wiecie, że ktoś zaginął? - podrapał się po skroni.
    Dla niego takie niedopięcie spraw bezpieczeństwa było trochę przerażające, a był w końcu smokiem, który całe dotychczasowe życie spędził poza bezpieczeństwem bariery zdany tylko na siebie. Ciekawe czy inne stada też wyznawały tak niefrasobliwe podejście do swoich smoków, czy to była jedynie cecha Ziemi?
    - W jaki sposób dbacie o bezpieczeństwo obozu, skoro nie wiecie kto jest w środku albo poza nim w danym momencie? - nie mógł powstrzymać tego nawału pytań, ani też zdziwienia, które wyraźnie dźwięczało w jego głosie.

Popiół Przeszłości - 2018-05-28, 16:51

Nocnemu nie o to do końca chodziło, lekko pokiwał pyskiem próbując to jakoś wszystko odkręcić. "Jestem piastunem po prostu to nie należy do moich obowiązków. Tym martwią się przywódcy, wojownicy... Chociaż, szczerze? Znam tu wszystkich, co prawda nie liczę... ale na pewno gdyby ktoś zaginął szybko bym to spostrzegł." Ale się porobiło, teraz to pewnie już totalnie młody weźmie go za wariata i pomyleńca. Co Shadows mógł poradzić, że był taki aspołeczny i bardziej trzymał się z pisklakami niż dorosłymi. Chyba większość smoków, zawsze chciała być władcami swoich stad, tylko Popiół jako ten jeden z nielicznych miał inne marzenie. Czarny prychnął w zamyśleniu, wstyd smoku wstyd. Pomyślał, czekając na odpowiedź samotnika. Lepiej chyba było nie wychodzić z groty, jeszcze napcha sobie biedy.
Szpetny Kolec - 2018-05-29, 13:50

    - Ah!
    Noceri pokiwał łbem, w końcu rozumiejąc słowa rozmówcy tak, jak on chciał.
    - Czyli po prostu istnieje u was podział na funkcje, każdy dba o swoje najlepiej jak potrafi - powiedział, przekrzywiając łeb na bok i patrząc na Popiół, by wybadać, czy dobrze to wszystko interpretuje. - To musi być miłe, mieć tyle smoków w grupie, że role można porozdzielać wedle preferencji i predyspozycji - dodał jeszcze z pewną tęsknotą w głosie.
    W końcu poza barierą - na wolności, chciałoby się powiedzieć - sam byl sobie władcą, podwładnym i wszystkim, czego tylko potrzebował. Jesli nie był w czymś dostatecznie dobry, to albo miał ogromny problem, albo musiał stać się w tym lepszy, żeby przeżyć. Co nie zawsze mu odpowiadało, bo nie mógł ukrywać, że nie wszystkiego potrafił się nauczyć. Więc ten aspekt stad brzmiał jak miła odmiana stylu życia.

Popiół Przeszłości - 2018-05-29, 14:31

Samiec wsłuchał się w głos młodszego. "W taki sposób możemy sobie wzajemnie pomagać." Dodał, ostatnio miał szpony pełne roboty. "Powiedź jak jest zza barierą." Poprosił patrząc na horyzont. Czasami rozmyślał sobie, co to znaczy być wolnym? Kierować się tylko swoimi zasadami, nie słuchać się nikogo. Jeszcze kiedyś taka samotna by mu pasowała, a dziś? Sam już nie był do końca pewny czego chcę...
Szpetny Kolec - 2018-05-31, 13:21

    Noceri odchrząknął cicho.
    - Oczywistą różnicą jest brak smoków. Tutaj przechadzając się po Terenach Wspólnych jesteś w stanie przypadkiem wpaść na całe grupy, a poza barierą całodniowa wędrówka często przebiega bez napotkania nawet śladów smoka. Ale jest to dobry znak, bo moment, w którym musisz się zacząć martwić, to kiedy spotykasz ślady albo grupę smoków. Jedne z tych bezskrzydłych. Są bardzo groźne, bezlitosne - powiedział nieco beznamiętnym tonem, jakby dystansował się od emocji albo wypowiadał dawno nauczoną formułkę. - Po pewnym czasie czerpiesz radość ze swojej samotności, bo jest to jedyna gwarancja twojego bezpieczeństwa.
    Nie powiedział rzeczy oczywistej. Tego, że jesli ma się towarzystwo, to wystawia się na zagrożenie podwójnie. Najpierw poprzez utrudnione zacieranie śladów i ograniczenia w wędrówce, a potem poprzez fakt, że ma się kogoś, kogo inni mogli wykorzystać przeciwko tobie. Zdarzyło mu się to. Raz czy dwa. Nic wielkiego.
    Zmrużył ślepia i wbił wzrok w horyzont, zaciskając szczęki.

Popiół Przeszłości - 2018-05-31, 13:29

Shadows popatrzył w tą samą stronę co towarzysz. "Sam kiedyś myślałem czy nie odejść zza barierę. Zatrzymała mnie tu tylko moja córka." Przyznał się lekko kręcąc pyskiem, ale po chwili wracając do obserwacji horyzontu. "Chyba jestem na takie przygody trochę za miękki." Zaśmiał się lekko, może wyglądał na przerażającego, ale jego serduszko nigdy nikogo nie skrzywdziło. Łapy samca, a w sumie jego szpony delikatnie zacisnęły się na twardym podłożu.
Szpetny Kolec - 2018-06-07, 11:39

    Noceri zmarszczył nos w dezaprobacie.
    - Nie jesteś miękki nie chcąc wędrować po niebezpiecznych terenach. Jesteś praktyczny - stwierdził stanowczym tonem. - Jaki byłby sens w ryzykowaniu własnego życia skoro nie jest to niezbędne?
    Pokręcił łebm do Popiołu Przeszłości, po czym wstał i pokręcił barkami, rozluźniając mięśnie.
    - Cóż, dziękuję ci za rozmowę. Ruszę dalej trochę pozwiedzać jeszcze. Mam nadzieję, że kiedyś przy jakiejś okazji jeszcze się spotkamy - powiedział z tajemniczym błyskiem w oku, po czym odszedł spod Kurhanu Pamięci nie oglądając się za siebie.

Popiół Przeszłości - 2018-06-07, 15:12

Nocny kiwnął pyskiem do samotnika i się z nim pożegnał. Miło było poznać kogoś nowego, co prawda jego brat był niedawno jeszcze właśnie takim podróżnym, ale też znalazł swoje miejsce w stadzie. Tego samego życzył też ziemisty Noceriemu, aby znalazł swoje miejsce na świecie. To jest chyba najważniejsze, by czuć się potrzebnym, by cenić siebie takim jakim się jest. "Masz rację, jestem pewny że się jeszcze spotkamy. Abyś odnalazł to czego szukasz. Niech bogowie nad tobą czuwają i zdrowia." Starszy siedząc patrzył jeszcze na zanikającą młodą smoczą sylwetkę. Mruknął patrząc na niebo, tam gdzie jedno życie odchodzi tam drugie przybywa. Taki już los tego świata, czarny udał się do swojego leża. Czuł, że czeka go niedługo wyjątkowa chwila. Znowu zaryzykował, ale jak się to skończy. Czyż znowu tu wróci? Pewnie kiedyś tak, ale to będzie już pewnie o wiele inny smok niż dziś.
///(ZT)

Gonitwa Myśli - 2018-07-11, 20:24

Obróciła się, mrużąc oko. Gdzieś dalej powinna tłuc się Reia, z Czeluścią na grzbiecie. Uroczo. Uśmiechnęła się sama do siebie, czując przez więź zrezygnowanie kompanki, i jej rosnącą irytację. Ale, niedługo! Już widziała wznoszące się majestatycznie kurhany. Wyraz jej pyska zmizerniał trochę, na moment. Nie miała najszczęśliwszych wspomnień związanym z cmentarzem. Ale trzeba było odwiedzić kurhan stada, pewnie od dawna zakurzony. Trzeba było wyryć trochę imion, i podzielić się ich zacną historią z zapewne ostatnim potomnym.

- To tutaj - oznajmiła, ze słyszalną ulgą w głosie, która pewnie przesiąkła ze świadomości Rei w ton wojowniczki. Niedźwiedzica poczekałaby z klapnięciem sobie, zanim smoczy szczeniak zlazłby z jej grzbietu... lub ległaby na ziemię tak czy siak, jeśli Czeluść nadwyrężyłby jej cierpliwość.
Gonitwa uniosła lewą łapę i oparła ją na powierzchni monumentu Ziemnych. Popatrzyła na Czeluść.
- To kurhan Ziemi. Te inne - gestem łba wskazała pozostałe. - Należą odpowiednio do Cienia, Ognia i Wody. Jeszcze jeden jest dla Wiatru, starego stada - wytłumaczyła. - Smoki zapisują na tych kamieniach imiona zmarłych. Nie wszystkich, nie dałoby rady. Ale ci, którzy byli w jakiś sposób warci zapamiętania, pewnie mają tu swoje imiona - kontynuowała, wodząc wzrokiem po kurhanie Ziemi. Dawno jej nie było, dawno nie było tu kogokolwiek, kto mógłby trochę zadbać o aktualność imion na kurhanie. Brakowało kilku, może kilkunastu. Trzeba będzie to nadrobić.
Zmarszczyła się trochę, gdy dostrzegła imię Splamionej Ziemi. Słyszała o niej od nauczyciela. O incydencie z kompanem i Ogniem. Ona sama była skonfliktowana, myśląc o dawnej przywódczyni, ale nie smoki, które uwieczniły tu jej imię.
- Widziałeś może gaj w obozie? - zwróciła się do syna. - Każde młode drzewo ma tam imię. To jest, rośnie, by upamiętniać danego smoka Ziemi. Tam kamienie mają tylko imiona, bez dedykacji. Tutaj tradycją jest wyryć także kilka słów o zmarłych. Głównie dobrych. Właściwie, to chyba wszystkie są tu pochlebne dla zmarłych - zastanowiła się krótko, patrząc po innych kurhanach na moment. Nigdy nie poświęcała czasu, by przyjrzeć się im wszystkim.
- O zmarłych trudno czasami mówić źle. Ciekawe, ile smoków z tamtych czasów faktycznie myślało tyle dobrego o swoich przodkach... - westchnęła cicho, w ponownym zastanowieniu.

Światokrążca - 2018-07-12, 11:00

Po wydarzeniach prologu jestem skłonna przejść do następnej części żywota Czeluści. Został zabrany na cmentarz Wolnych Stad miejsce nawiedzane przez duchy przeszłości, te istniejące osobno jak i w sercach strapionych potomków. Gonitwa zaznała wiele tragedii na własnej skórze i chociaż nie okazywała tego synowi coś w nim drgnęło. Tak jakby przytłaczająca rozpacz i niewola położyła się cieniem na jego sercu. Ledwie jego łapy dotknęły przeklętej ziemi a już miał ochotę wrócić na bezpieczny grzbiet niedźwiedzicy i potarmosić ją trochę za uszy jak to robił w czasie drogi tutaj. Skulony, pozbawiony swojego chytrego uśmieszku schował się pod skrzydło matki wtulając pysk w jej ciepłe futro.
- M-mamo to miejsce jest straszne. - wymamrotał. Nie chciał tutaj znowu być, myślał, chociaż był tu po raz pierwszy.
Mimo wszechogarniającego przerażenia ciekawość wygrała, a ciepło matki uspokoiło. Wyściubił łeb wsłuchując się w jej mądre słowa, ale... Nie rozumiał ich w całości. Śmierć była pisklęciu obca, słyszał o niej ale jak każdy młody zbywał ją na kraniec świadomości, przecież jego nie dotyczyła. Ani jego ani nikogo bliskiego. Nie wiedział jak blisko Gonitwie było do wiecznego snu, nie wiedział że jego dzieci nie poznają swojej babki ani tego że przez większość swojego czasu matka będzie tylko rozmytym wspomnieniem.
- Mamo? Wszystkie te szlaczki to kiedyś były smoki? Jest ich bardzo dużo... Dlaczego smoki umierają? Ty nie umrzesz? Prawda? - zadał bolesne pytanie wciąż chroniony pisklęcą ignorancją.
Gaj, tak był tam, kiwnął matce głową w odpowiedzi. Zwiedzał cały obóz, chciał poznać wszystkie jego tajemnice, wszystkie ukryte przejścia, rzeczki i jeziorka. Młode drzewka nie wydały mu się wtedy interesujące, a kamienie postawione koło nich zwykłym przypadkiem.
- Czyli smoki Ziemi zostają drzewami po śmierci? To chyba lepsze niż zwykły szlaczek na kamieniu. Bardziej... bliski. Drzewo można przytulić. Czy tuliłaś któreś z tamtych drzew? Znasz kogoś kto umarł? - cóż, Czeluść nie znał nikogo takiego.

Gonitwa Myśli - 2018-07-13, 20:36

Zawinęła ogon wokół przyczepionego do niej syna, a na pysk mimowolnie wpłynął pobłażliwy uśmiech, gdy Czeluść określił cmentarz jako straszny.
Jej samej do głowy nigdy nie przyszło, że cmentarz był straszny. Smutny, wiążący się z nieprzyjemnymi wspomnieniami, ale nie straszny. Chociaż, ona odwiedziła go trochę później. Nie miała smoka, który by ją tu ciągał za pisklęcia. Może lepiej, może gorzej. Nie umiała stwierdzić, ani ocenić.
Gdy Czeluść zadał proste pytanie, o sprawę śmierci. Patrzyła na niego moment, po czym uśmiechnęła się, znowu. Łagodnie, trochę smutno. Pokręciła głową.
- Umrę, chociaż dla ciebie samego chciałabym, aby tak się nie stało. Ale taki los wszystkiego co żyje: prędzej czy później musi odejść. Mimo to... smoki są w pewnym sensie wyjątkowe. Mamy dusze - przytknęła szpon do klatki piersiowej syna, delikatnie naciskając. - Dusza to coś, co tworzy ciebie. Twoja świadomość. Kiedy ciało smoka umiera, jego świadomość leci wysoko do przodków, do gwiazd. I stamtąd patrzy na wszystko to, co zostało na ziemi. Czasami dzieje się tak, ze te dusze-gwiazdy spadają z powrotem na ziemię, aby wykluć się na nowo. Albo wręcz przeciwnie. Spadają na ziemię jako duchy, bez ciała, by znaleźć się bliżej tych, których kochają, nawet po śmierci. - wytłumaczyła, zerkając w stronę kurhanu Ognia.
Mrugnęła, a oko się jej trochę zaszkliło.
- Twój... dziadek - zaczęła, z pewnym wahaniem. - Mój tata, kochał mnie i moją siostrę tak bardzo, że został tutaj. Jako duch. Nie zobaczymy go, ani nie usłyszymy. Duchom bardzo ciężko się jest poruszać i... manifestować, bez ciała. Nam również może być ciężko je dostrzec. Ale są, i patrzą. I... dziadek na pewno byłby z ciebie dumny. Że jesteś taki odważny, siedząc tu na strasznym cmentarzu - zakończyła, siląc się na weselszy ton.
Dopiero co przyszli, a już przechodziła do najbardziej przygnębiających tematów.
Nie była też pewna, czy powinna była Czeluści mówić o dziadku. Był jeszcze młody, nie chciała go za bardzo przepełniać myślami o śmierci i przemijaniu. Ale z drugiej strony, kto inny by mu powiedział o smoku, którego czaszkę pewnie przyjdzie mu odziedziczyć?

- Hm - zastanowiła się na głos, po pytaniu o tulenie drzew. I zmarłych. - Tak, zostają drzewami. Można tak powiedzieć. Ale nie tuliłam ich. Drzewka są jeszcze młode, nie chciałabym ich łamać. Za to ty jesteś mniejszy. Jestem pewna, że mógłbyś je przytulać bez problemu. Bo ja znam, znałam, sporo smoków, które teraz mają tam drzewa. Na przykład twoją babcie i rodzeństwo.
Kolejni martwi członkowie rodziny. Uroki rodu Gonitwy Myśli.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group