To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
~ Smoki Wolnych Stad
Rozwiń skrzydła i leć z nami!

Cmentarz - Kurhan Pamięci

Lot Rusałki - 2020-11-02, 22:20

Przekrzywił łeb, unosząc leciutko jeden z łuków brwiowych i zakładając ramiona na piersi. No proszę, kto by się spodziewał. Wielka obrończyni nagrobków postanowiła go przeprosić. Zaśmiał się szczerze rozbawiony, przez krótką chwilę, nim znów zabrał głos.
- Nie ma sprawy, panienko - odrzekł jedynie, krzywiąc się lekko oraz rzucając co jakiś czas na swój tłuszczyk, jak gdyby miało z niego wypełznąć coś więcej. Po chwili wstał na równe łapy, ociężale, kręcąc ciałem na boki aż fałdki podrygiwały wysoko. Coś nadal mu przeszkadzało w siedzeniu, tego był pewien. Po chwili o grunt odbiło się jeszcze trochę spłaszczonych, starych karaluszków, najwyraźniej martwych, z powyginanymi dziwacznie łapkami i rozpadającymi się pancerzykami. Pośród nich wylądowało również trochę ziaren piasku i kurzu. W pewnym momencie znalazło się tam również... parę listków melisy. Pyza rzucił prędkie spojrzenie samicy, od razu rzucając się na nie i wkładając z powrotem między co bezpieczniejsze fałdki tłuszczu.
- Niczego nie widziałaś - rzucił, całkowicie ukrywają fakt, iż czasami... cóż, bywał, przynajmniej częściowo, składzikiem stada Ziemi. Czasem nosił przy sobie trochę ziółek, choć niewiele. Również po to, żeby ładnie pachnieć. No i... Basior niekoniecznie musiał o tym wiedzieć. Zresztą, i tak prędzej czy później by go przeszukał. Pyza zachichotał bezgłośnie. Och, tak. Nawet tego wieczora, z całą pewnością.
- Ech? A, tak, jasne - przytaknął wtem, oglądając się za siebie. - Tam były te, no, bracia Wolec i Bicek, a także Habii, er, Mirka - wyrzucił naprędce, aż jego język nie nadążał za wymawianiem całkowicie nieznanych mu imion z dziwnymi cząstkami. Po tym wskazał na martwe tułowia pod nim. - A to, mhm, te, no, Aget i Bosior, i... Anthius - tutaj aż go ścisnęło serce. Coś go jednak zmusiło do kontynuacji. - ...oraz, ach, Ipfi - dodał jeszcze, wzdychając krótko. W życiu by się nie spodziewał, że byle wymyślanie imion w żartach wywoła w nim taką melancholię. Po tym powrócił do śledzenia ruchów Ognistej. Nie miał pojęcia, dlaczego miałby nazywać te pasożyty, ale skoro miał taką sposobność... ciekawe, co mu na to odpowie. - Er, znaczy, to ty je zjadasz czy... - zawahał się, przerywając, by przyjrzeć się uważniej jej mimice pyska. W końcu nie był pewien, jak ktoś taki jak ona zareaguje. Nie wydawała się nazbyt stabilna.

Berius - 2020-11-25, 13:56

//inny czas.

Wolność. W końcu był wolny ale z jego wyjściem z Azylu zaczęła się prawdziwa walka o przetrwanie. Był głodny i wycieńczony ale musiał zrobić jedną rzecz zanim gdziekolwiek pójdzie. Wszedł na teren cmentarza by pożegnać swojego syna w odpowiedni sposób. Przeszedł nieco na bok i wykopał niewielką dziurkę pod drzewem. W owym dołku ułożył pojedyńczą łuskę którą udało mu się uratować i która była jedyną pamiątką po jego synie. Zakopał ją i w ciszy zaczął się modlić do bogów o opiekę nad nim. Sam niestety był zbyt słaby by to zrobić. Pazurem na koniec wyrył w drzewie jego imię "Lumi".

Orkan Wieków - 2020-12-01, 11:21

Znikł z Przełęczy, ale wytropiła go. Nie było ciężko, w końcu znała się na śledzeniu jeszcze za czasów Wojownika, a teraz jej umiejętności tylko poprawiły się, od kiedy została Łowcą. Obserwowała z daleka jego żal i dała mu czas na pozbieranie się, zanim szurając nieco łapami, nie wysunęła się zza Kurhanu Ognia nieopodal. Specjalnie robiła szum liśćmi wokół łap, nie chcąc nieprzyjemnie go zaskoczyć. W końcu stanęła obok i położyła lewą łapę na jego barku, samej również patrząc na wyskrobane imię. Otworzyła pysk i chciała coś powiedzieć. Jakąś mądrość tej sytuacji, "Niezależnie od wszystkiego, dziecko zawsze będzie drogie sercu rodzica." czy inne "Miłość nie wybiera.". Ale skrzywiła się, bowiem czuła jak sztucznie i wydumanie zabrzmiałoby to w jej pysku.
Wrzuciliśmy go do wulkanu. Żadne piękne słowa nie ubiorą tego inaczej, więc po prostu się zamknij.
Zacisnęła lekko szpony na ramieniu Beriusa, jakby we wsparciu i w ciszy stała obok. Przyjaciółka.

Berius - 2020-12-01, 19:39

Nie sądził że kiedyś bliskość przyjaciółki da mu tyle szczęścia ile w tym momencie. Jednak nadal było go za mało. Berius myślał że niżej się upaść nie da. Jak bardzo się mylił. Czuł że zatraca się coraz bardziej w konsekwencjach swoich działań. Niewinne błędy sprawiły że pod koniec dawniej wielki wojownik był złamany. Żadna rana którą przeżył nie była tak bolesna jak ta którą przeżywał teraz.
- Straciłem wszystko. Nie mam już nic. Próbowałem znaleźć ukojenie w bogach ale jestem zbyt słaby. Nie wiem co robić. Czy powinienem z tond odejść i zniknąć z historii tego miejsca? A może poczekać aż śmierć zrobi to samo. Nie ważne co bym nie zrobił nie zostanę zapamiętany. Nie zrobiłem nic co by warte było zapamiętania. Moje dzieci też niedługo zapomną o mnie bo nie potrafiłem się nimi zająć i nie było mnie w ich życiu. Jestem nikim Sztorm. Nie mam sensu już cokolwiek robić.
Pochylił głowę jeszcze bardziej i mimo łapy na jego barku zaczął iść w przeciwną stronę nie zwracając uwagi na smoczycę.

Orkan Wieków - 2020-12-03, 10:52

Zagryzała szczęki i milczała. Co mogła powiedzieć? Do głowy przychodziły jej tylko sprane frazesy, które nie dosyć, że brzmiały wydumanie, to sztucznie. Serce jej pękało na słowa przyjaciela, ale nic nie powiedziała. Zamiast słów zabrała łapę z jego barku i sięgnęła pod zgięcie skrzydła. Wyciągnęła stamtąd stalową kończynę, piękną i dumną, zrobioną na miarę. Przyłożyła ją do torsu Beriusa i spojrzała w jego ślepia, głęboko.
- Pamięć o nas żyje w sercach smoków, których żyć dotknęliśmy naszymi. Ja zawsze będę miała Cię w moim sercu, Beri.
Uśmiechnęła się lekko, ciepło. Zabrzmiało to lepiej niż w jej głowie. Pochyliła czoło i przyłożyła łeb do łba Samotnika.
- Wiesz, zawsze możesz szukać szczęścia za barierą. Pamiętasz Sztycha? Był sędziwy, ale Koniczyna i Mlecz pewnie mają się dobrze. Możesz ich znaleźć. Obiecałeś mu trening. - jeśli wziął protezę z jej łapy, złapała go teraz za kark i docisnęła jego czoło do swojego, zaglądając mu w ślepia, jakby chciała się upewnić, że pojmie kolejne jej słowa - Nie ma nic złego w próbowaniu życia na nowo.
Sama tak zrobiła. Odcięła się praktycznie od Wody i znalazła partnera, rodzinę, szczęście, nowe pełne życie - w Ogniu. I nigdy nie patrzyła wstecz z żalem, nawet przez moment. A taka alternatywa wydawała się lepsza dla przyjaciela niż śmierć z łap narwanego smoka z Ziemi.

Berius - 2020-12-04, 15:50

Faktycznie mógł pójść za barierę ale czy to było jedyne rozwiązanie? Berius uznawał to bardziej za ostateczność. Nie chciał opuszczać tego miejsca. Najbardziej bał się samotnej śmierci. Niestety taka ostateczność jest coraz bardziej realna. Spojrzał w oczy sztorm. Ona jednak nadal tu była. Nie opuściła go. Ale ile to jeszcze potrwa?
-Nie potrafię zacząć na nowo życia. Nie mam go za wiele. Nawet jak bym chciał to co mam zrobić? Znaleźć nową partnerkę? Spłodzić kolejne pisklaki? Nawet jak by mi to pomogło to raczej szanse na to są minimalne. Jestem samotnikiem Sztorm nie mam szans zacząć nowego życia. Straciłem moją rodzinę i sięgnąłem dna. To najgorsze zakończenie mojej historii które dotąd pojawiało mi się tylko w koszmarach.
Nie wiedział czemu ale na chwile powróciło do niego poczucie spokoju. Kiedy się traci wszystko sam spokój jest najwspanialszym darem jaki smok może sobie zażyczyć.

Orkan Wieków - 2020-12-08, 20:47

Westchnęła i odsunęła łeb, smutno spoglądając na Kurhan Pamięci. Nie szło się z nim nie zgodzić, efekty jego własnych czynów jak i splot wypadków sprawiły, że koniec życia niegdyś Wojownika Ziemi, Krwawego Oka, nie wyglądał zbyt kolorowo. Czy to ona będzie tą, która wyrzeźbi jego imię w kamiennej płycie?
Milczała chwilę, po czym jakby do taktu własnych myśli pokręciła łbem, odganiając co ciemniejsze, zanim nie sięgnęła do sporej sakwy przytoczonej przez grzbiet i między skrzydłami niczym juki. Wyciągnęła stamtąd jeden po drugim cztery króliki [4/4 mięsa] po czym położyła je przed Beriusem.
- Pomyślałam, że wyglądasz nieco miernie, jak ostatni raz Cię widziałam. - mruknęła, prezentując zdobycz i wskazała na króliki łapą - Wcinaj. Nie znam odpowiedzi na Twoje rozterki, Beri. Ale z pełnym żołądkiem może humor będziesz miał nieco mniej wisielczy.
Posłała mu niepewny uśmiech półgębkiem, jakby testując czy nie za poważnie przyjął jej żart.

Berius - 2020-12-08, 23:39

Beri zachichotał cicho patrząc na króliki. Przetarł pysk i nieśmiało się uśmiechnął.
-Ty zawsze wiesz jak poprawić smokowi humor.
Pochylił się i nieśpiesznie zjadł wszystkie [4/4] króliki. Były naprawdę pyszne, Zaczął wspominać kiedy to nie musiał się martwić o jedzenie będąc pod osłoną stada. Zastanowił się chwilę.
-Myślisz że powinienem wstąpić do jakiegoś stada? Wiem że nie zostało mi za dużo czasu ale może z jego pomocą uda mi się spłacić długi. A trochę ich mam.
Gdy skończył jeść usiadł znów obok smoczycy i spojrzał się na nią.
-Byłaś mi mentorką i przyjaciółką. Nigdy nie zdołam ci się za to wszystko odpłacić ale... Czy jeśli moje dni dobiegną końca będziesz przy mnie w te ostatnie chwile? Chciałbym mieć cię przy sobie wtedy. Jesteś dla mnie jak rodzina.
Czy majaczył? ze starości? Kto wie ale na pewno te słowa płynęły prosto z jego serca. Berius potrzebował jej przy sobie. Jako podpory i nadziei że będzie lepiej.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group