To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
~ Smoki Wolnych Stad
Rozwiń skrzydła i leć z nami!

Dzika Puszcza - Buczyna

Dwuznaczna Aluzja - 2015-06-23, 13:05

Żałosne. Szkoda, że żaden kij się nie pojawił, bo po pierwsze nie miał żadnych istotnych szczegółów, a po drugie - trzeba jednak tą magię znać. Dlatego też Aluzja nadal spokojnie odpoczywała. Nie mógł wiedzieć, że udawała, mógł się jedynie domyślać. Ale głupi zawsze znajdzie sposób, czyż nie?
No to teraz czas na zabawę. Chociaż na pysku smoczycy nic się nie malowało, to wewnątrz przeszedł ją nieprzyjemny dreszcz. Sięgnęła bowiem po swoją maddarę. Odnalazła swe źródło, kulę czarnego światła. I wyobraziła sobie twór. Mianowicie kulę ognia, która pojawiła się wokół Shiro. Była absolutnie szczelna, stworzona w prawdziwych płomieni, które przy dotknięciu mogłyby spowodować poparzenie. Wewnątrz kuli, gdzie znajdował się samiec było niepokojąco gorąco, ale dało się oddychać. Nie można było się z niej wydostać, była odporna na wodę i wiatr. Samica tchnęła w swój twór maddarę, i nadal spała. A przynajmniej udawała. A to dopiero początek zabawy.

Słodki Kolec - 2015-06-23, 13:14

Najpierw poczułem ciepło, a następnie zobaczyłem ogień. Byłem uwięziony w kulce z żywego ognia. Ma teraz przekichane jak pas startowy. Próbowałem coś zrobić. Już wiem Skupiłem się mocno sięgając do źródła maddary. Spróbowałem stworzyć zbroje z lodu, który się nie topi, a ochładza i ochrania przed ogniem właściciela. Chwilę zajęło stworzenie tego ustrojstwa. Zrobiłem w blachach pierwszy krok. Poczułem gorąco, a następnie miły chłód. zrobiłem tak jeszcze z 2 kroki i całkowicie wyszedłem z pułapki.
-Wiedziałem, że nie śpisz Alu. - posłałem jej miły uśmiech

/Ja mam MP I tylko czekam na sprawdzenie raportu

Dwuznaczna Aluzja - 2015-06-23, 13:23

[No właśnie. Nie został zaakceptowany. Poza tym - by uniknąć tej kuli ognia musisz mieć MO.]

A ona po prostu leżała, niewzruszona. To ście*wo nie stanowiło dla niej najmniejszego zagrożenia. A jeśli myślało że tą pisklęcą gadką ona wstanie, to się mylił. Nawet nie uchyliła powieki, nadal odpoczywała, szykując kolejną niespodziankę. Adept nadal był uwięziony w ognistej kuli, więc czas jeszcze bardziej mu umilić życie. Wyobraziła sobie niematerialną, przezroczystą linkę, mającą dwie pętle. Jedną owinęła wokół swojego umysłu, drugą wokół umysłu pisklęcia. I przesłała nią obraz. To był Szklisty Zagajnik, ale nie taki jak zwykle. Niebo było krwistoczerwone, zaś ziemia spalona i czarna. Drzewa pozbawione liści, całe we krwi... Ale czyjej? Odpowiedź była wszędzie. Bowiem na ziemi leżały pozbawione głów ciała smoków Życia, z wyjątkiem Uskrzydlonego, który był już częścią Cienia. Częścią Mroku...
To właśnie pojawiło się przed oczami Shira. Iluzja przyszłości...

Słodki Kolec - 2015-06-23, 16:07

Zobaczyłem potworne obrazy. Masakra zrobiona z smoków stada życia. Było wszędzie dużo krwi, flaczków i trupów. Jednym słowem to była robota żAluzji.
To było piekło, próbowałem na oślep uciec, lecz trafiłem na ścianę ognia. Byłem tak przestraszony, że przebiłem się przez tę potworną barierę. Udało mi sie to osiągnąć wielkim kosztem. Czułem ból jak przenika każdy cal mego ciała. Padłem na ziemie. Wyłem z bólu przez to co widziałem jak i czułem.
Bogowie ratujcie swe dziecię.

Dwuznaczna Aluzja - 2015-06-25, 12:25

Smoczyca wstała. Oczywiście, że sen był przykrywką. Niezwykle zgrabnym krokiem znalazła się przy Shiro. Usunęła kulę ognia, ale do jego łba wciąż napływały coraz tragiczniejsze obrazy, mające go rozproszyć. Czas się trochę poznęcać. Stała nad nim i jednym szybkim ruchem przycisnęła jego łeb do ziemi swoją prawą, szponiastą łapą. Może nie była silna, ale zdecydowanie bardziej niż młody adept, który pewnie ledwo walczyć umie. A miał do czynienia z wyszkolonym do zabijania wojownikiem. Naciskała łapą coraz bardziej, jakby chciała go tak poddusić. Nagle... Rozluźniła uścisk, by nie skupiać się na sile, a swej szybkości. Zaczęła przejeżdżać szponami po jego ciele. Błyskawicznie i szybko, nie powoli. Od łba, gdzie są ślepia, które chciała naruszyć, przez szyję, grzbiet, aż do ogona. Chciała wykonać płytkie, ale długie i krwawiące cięcia przez całą długość jego ciała, i robiła to z satysfakcją. I szyderczym, pełnym fascynacji uśmiechem, ukazując szereg kłów. Stała nad nim, niczym psychopatka, chciała po prostu zniszczyć go, fizycznie i psychicznie.

[Tutaj proszę o rzut MG w kwestii tego, jaka wystąpi rana. Używam atut: Wybraniec Bogów.]

Lenifiell - 2015-06-25, 16:13

Pazury dwuznacznej zadawały precyzyjne cięcia, rozrywając łuski i naruszając tkanki, sprawiało to ogromny ból. Pisklak był bliski omdlenia, chociaż nadal przytomny.

Shiro - rana średnia (rozcięte łuski w wielu miejscach na całym ciele, krwawienie z wielu żył, ból pieczenie,)

Dwuznaczna Aluzja - 2015-06-25, 16:15

Uśmiechnęła się z paskudną satysfakcją, gdy jej szpony bez trudności przecięły skórę i łuski, a także warstwę mięśni. Rana nie była zbyt poważna, nie groziła życiu, ale nauczy Wodnych co ich czeka. Leśny Szept był idiotą, że zaufał tak zdradliwej smoczycy. Opuściła zakrwawioną łapę, złote szpony splamione szkarłatem krwi. Warknęła z przebiegłym uśmiechem, po czym odwróciła się. Jednocześnie tragiczne obrazy zniknęły sprzed oczu pisklaka, samica bowiem zerwała połączenie mentalne. Powolnym krokiem ruszyła ku terenom Cienia, by zniknąć po chwili w gęstwinie. Humor poprawiony na resztę dnia, bardzo dobrze.

[zt]

Słodki Kolec - 2015-06-25, 21:48

Odrazy ciągle napływały, były coraz gorsze i straszniejsze. To co mi pokazywała złamało do konca mają psychikę. Gdy zebrałem trochę siły, to skupiłem resztki swej niezniszczonej świadomości i spróbowałem wyslac wiadomość mentalną do kogokolwiek w okolicy. To było tylko jedno słowo "Pomocy". Ma więcej nie było mnie stać.
Poczułem, że ktoś mnie sprowadził do parteru i zaczął dusić. A tym kimś była kochana żAluzja. Prawie zemdlałem, patrzyłem na nią swoim przerażonym, na wpół nieobecnym wzrokiem. Magle poczułem, ze coś rozrywa mnie. Czołem ból i pulsujące ciepło. Zemdlałem z tego co widziałem i czułem.

Lenifiell - 2015-06-25, 22:20

//: nie możesz na razie mentalnej wysyłać ale się an tobą ulituję.

Pisklak udał się na wyprawę, a dokładniej przechadzkę chciał wreszcie odpocząć, wyciszyć się, nie musieć chociaż chwilę myśleć o wojnie o krwi która przelana może zostać. To tutaj trenował z Płowym, podobało mu się to miejsce, te buki dęby, wydawały się takie trwałe, pokazywały mu że Smoki żyją umierają rodzą się nowe, a one stoją i przyglądają się kolejnym pokoleniom, ciekawe co takie drzewa mogą czuć, czy wyczuwają emocje panujące wokoło, czy kibicują smokom kiedy te się kłócą, nigdy się tego nie dowie. bo nigdy mu nie będzie dane sprawdzić ponieważ nie ma jak.
Na takim rozmyślaniu zeszło by mu jeszcze dużo czasu, bo to bardzo lubił, lecz pomiędzy drzewami zobaczył coś, a bardziej kogoś, kto nie powinien tu być, zobaczył Shiro, lecz wyglądał jakoś inaczej, podszedł bliżej, czemu on nie jest biały lecz po części czerwony, to jest krew, pomyślał i w ten stanął mu przed oczami obraz wiverny którą na niego kiedyś polowała zabijając jego rodzeństwo, ból z wtedy znowu wrócił, lecz teraz musiał zająć się przyjacielem. Wiedział że rany mogą być groźne dla tak małego smoka, więc nie starając się go nawet budzić, podszedł do niego złapał i zarzucił sobie na plecki, lecz był on strasznie ciężki dla drobnego w budowie smoka. ruszył powolnym krokiem w jedyną stronę o jakiej mógł pomyśleć do jedynej smoczycy która mogła pomóc jego przyjacielowi, do Jesieni Bzów, miał nadzieje że ona mu pomoże, że będzie chciała pomóc pisklakowi.

Subtelny Gniew - 2015-07-19, 12:49

To piękne miejsce zbroczone krwią pisklaka. Bo przecież tak trudno jest znaleźć miejsce, w którym Aluzja nie próbowałaby kogoś zabić. Zostało wybrane przez Dwuznaczną i miłość jej życia, choć wybraną po omacku, Bezkresną Galaktykę. Tutaj to pod jednym z drzewek zapaliły sobie małe ognisko, z własnych gardeł. Wieczorem, dbając o to, by nie podpalić suchej trawy. Nadziały mięsko na patyczek i zawiesiły go nad płomykami, by trochę je przypalić. Smoki raczej jadły surowe, ale jeśli randka to ranka. Trzeba było się popisać jakąś elfią burżuazją. Tak siedziały sobie przy ognisko. Jadły sałatkę owocową (czyli owoce w prowizorycznej misce stworzonej z kawałka drewna, przez czarodziejkę), a na niebie zapalały się pierwsze gwiazdy. Ciemność nadchodziła ze wschodu, by przykryć ich lubieżność szczelną płachtą przyzwoitości.

Zutto - 2015-08-02, 14:56

Rav wesoło przyczołgała się gdzieś daleko od terenów swojego stada, których szczerze mówiąc... zbytnio nie lubiła. No ale cóż... jak musiała to w nim była. W końcu wolała mieć jakieś stado niż włóczyć się głodna po terenach wspólnych. Nie wiedziała gdzie dokładniej jest. Położyła się więc gdzieś między gałęziami jednego z tutejszych krzaków. Wystawał stamtąd tylko jej długi, pomarańczowy ogon zdobiony trzema pomarańczowo-kremowymi płetewkami. Mała tak leżała i bawiła się liśćmi. Co jakiś czas sapała. Była nieco zmęczona. W końcu sama przyszła z obozu życia aż do tego miejsca i jeszcze o dziwo nic jej się nie stało! To dopiero coś.
Tejfe - 2015-08-02, 15:14

Wichura także wyszła z groty. Jednak w porównaniu do Rav nie szła z taką po dziecinnemu naiwną wesołością, ani nie cieszyła się wszystkim co ją wokół otaczało. Stawiała powolne, melancholijne kroki, a ze spuszczonym łbem wyglądała niczym zbity psiak. Jednak i tak było jej lepiej. Nigdy nie pogodzi się z myślą, że ich już nie ma, ale powoli jej rozpacz zaczynała już blaknąć. Choć samotne wędrówki, lub dzikie loty spędzone na rozmyślaniach nie ułatwiały jej sprawy. Wojowniczka właśnie dotarła do Dzikiej Puszczy, jednego z ulubionych miejsc jej dzieciństwa. Zatrzymała się. Jednak nie z powodów sentymentalnych, lecz po prostu dlatego, że w oddali w znanej jej dobrze buczynie zobaczyła ruch jakiejś niedużej istotki. Może lis? Samica z zaciekawienia podeszła bliżej. Tajemniczą istotką okazało się małe, może trzy księżycowe pisklę, które beztrosko toczyła walkę z liśćmi. W Wichurze włączył się dobrze jej znany, ostatnio mocno uwrażliwiony instynkt macierzyński. -Hej, mała!- zawołała w stronę samiczki, bo tak to była samiczka. Jednak jej byle jaki węch nie mógł wyczuć z jakiego stada pochodziła. Podeszła bliżej i przystanęła obok leżącego pisklaka. -Co tutaj robisz sama, bez opiekunów? Zgubiłaś się?- spytała z troską, swoim głębokim głosem.
Zutto - 2015-08-02, 16:15

// Jakoś tak troszkę weny brakuje xd

Rav wydała z siebie dziwny dźwięk. Wydawało się, że to kumkanie żaby jednak o dziwo był on w jakiś sposób połączony z piszczeniem i warczeniem jednocześnie. Co to oznaczało? Chyba tylko samiczka wiedziała.
- Hei! - Odpowiedziała na przywitanie smoczycy przekrzywiając pytająco łepek. - Nie zgubić się. Ja szukać nauczycieli. - Dodała kręcąc oczami i z litością patrząc na Wichurę. Dla niej to było takie oczywiste, że smok w jej wieku łazi wszędzie i szuka kogoś, kto nauczy ją jakiś rzeczy dzięki którym będzie mogła w przyszłości zostać adeptem, a następnie łowcą. Uderzyła końcówką ogona kilkakrotnie o ziemię. Po chwili jednak ogarnęła się gdy zrozumiała jaka ta smoczyca była wielka i o jak wiele pewnie starsza od niej.
- Jestem Rav, ze Stada Życia. - Odezwała się chwilę później. Przecież tak to powinno wyglądać. Młodszy przedstawia się starszemu. Nie starszy młodszemu. To by było przecież... niekulturalne, prawda?

Tejfe - 2015-08-04, 16:43

Ta mała jest przesłodka. Zupełnie jak Lewitacja i Rahvik.- pomyślała Wichura, patrząc ze smutkiem na Rav, która nie rozumiała jak bardzo niebezpiecznie może być na zewnątrz. Dobrze, że trafiła akurat na Tehanu. Z jej stron nic kompletnie jej nie zagrażało. -Nauczycieli? Wiesz ja chętnie mogę Cię czegoś pouczyć.- zaproponowała Tehanu, przekręciwszy łeb na bok. W ten sposób przynajmniej uwolnię się choć na chwilę od myśli. -Ja jestem Tehanu, ze stada Ognia. Kiedyś także byłam z Życia. Kim są Twoi rodzice?- spytała z ciekawości: "a może to jakaś siostrzenica?" Zmrużyła kryształowe ślepia i czekała na odpowiedź.
Zutto - 2015-08-04, 19:56

Rav wesoło przesunęła ciężar ciała na przód po czym stanęła na łepku z radości. Szybko jednak się ogarnęła z powrotem wracając do normalnej pozycji - pupa na ziemi, łapy na ziemi, oczka patrzą na "tego mądrzejszego" smoka.
- Tak, tak! Ja chcieć umieć się skradać. Podejść cichutko do jedzonka, zaczaić się za czymś i wyskoczyć nagle prosto na nie!. - Powiedziała pokazując uważnie Wichurze każdą z tych rzeczy po kolei. Najpierw podeszła do krzaczka, potem się ukryła za jego listkami aż wreszcie wyskoczyła z nich prosto na łapę smoczycy.
- Rodzice? Przybrani? Iskra Nadziei i Bezchmurne Niebo. - Ona dobrze wiedziała, że była przygarnięta. Nie przeszkadzało jej to, że nie znała swoich prawdziwych rodziców i była tylko sierotą, którą te dwa dobre smoki się zaopiekowały. Cieszyła się, że ma jednak kogoś. Może i nie byli oni jej prawdziwymi rodzicami ale Rav kochała ich tak bardzo jakby naprawdę to właśnie oni byli "mamą" i "tatą". Smoczyca nie zaprzątała jednak sobie teraz tym wszystkim łebka. Zaraz wszystkie te myśli odpłynęły, by skupić się na nauce, która być może zaraz się zacznie.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group