To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
~ Smoki Wolnych Stad
Rozwiń skrzydła i leć z nami!

Bliźniacze Skały - Szumiąca Dolina

Ćmienie Maddary - 2014-06-19, 20:38

Ćmiąca przekrzywiła nieco łeb słysząc Nutę. Smoki są drapieżnikami i mięsożercami. Ich ciała przywykłe są do zjadania mięsa. Trochę się zamartwiła, bo to mięso sprawia, że smok zachowuje i posiada jakieś siły. Postanowiła złagodzić myśli Nuty.
- Na polowaniu nie tylko szuka się zwierzyny, także innych przygód oraz kamieni szlachetnych. - Powiedziała uśmiechając się serdecznie do małej. - Poza tym Powiem ci tak. Trawa zjadana jest przez roślinożerców, a roślinożercy przez mięsożerców, również przez smoki. Kiedy trawa jest zjadana niektóre inne rośliny mają więcej miejsca aby się rozwijać, a kiedy drapieżniki zjadają roślinożerców pozwalają, by więcej trawy rosło. Jednak to nie wszystko, kiedy umiera drapieżnik ten sprawia, że ziemia jest bardziej żyzna i pozwala roślinom łatwiej się rozrastać. To taki krąg, taka kolej rzeczy. Nie musimy przejmować się tym, że padnie jeden jeleń, ponieważ jest ich dużo więcej i nadal rozmnażają się jedząc trawę. Kiedy roślinożerców będzie za dużo zjedzą całą trawę, kiedy zjedzą całą trawę będą znów głodne, jak teraz, mimo, że będzie pełnia słońca a drzewa będą kwitnąć. Można też łowić ryby. Mięso jest bardzo ważne, ponieważ daje smokom bardzo dużo energii. - Opowiedziała tonem spokojnym, chociaż nieco zabarwionym energicznością, jednak nie tą negatywną, mówiła przyjacielsko i serdecznie, a w jej głosie pobrzmiewała troska. - Kiedy dorośniesz obiecaj mi, że czasem będziesz jeść mięso, dobrze? Nikt nie chce, żebyś zasłabła i była chorowita. - Poprosiła, naprawdę się martwiła, co można było odczytać z jej spojrzenia. Kleryk? A więc kolejny smok jakiego poznała chce posiąść tajemnice uzdrowicielstwa. To musiała być wspaniała sztuka. - Na pewno będziesz wspaniałym klerykiem. A może i ja mogłabym ci jakoś pomóc wspiąć się ku tej randze? - Zapytała spokojnie, życzliwie małej. Och, miała bardzo duże ambicje.

Rozpaczliwa Łuska - 2014-06-20, 11:33

Wysłuchała monologu Ćmiącej z nieco przerażoną miną. Ciekawe dlaczego Nuta nie miała takiego spojrzenia na otaczający ją świat? Cóż, nieważne. Wolała zakończyć tę rozmowę i jej nie roztrząsać, bo tylko wprawi ją w to w niezbyt dobry nastrój. Pokiwała jedynie głową na znak, że będzie jadła mięso. W sumie to całkowicie zabawne musiałoby być dla kogoś pośredniego. Zaczęła się zastanawiać, w czym adeptka ognia mogła jej pomóc.
- Mogłabyś pouczyć mnie używania maddary? Ładnie proszę. - zapytała. Uśmiechając się do niej.

Ćmienie Maddary - 2014-06-20, 13:28

Uśmiechnęła się i skrzydłem "poczochrała" łepek Nuty. Nie miała futra. ale jakby miała, to delikatne szorowanie krańcem skrzydła o łepek musiałby je zmierzwić. Uśmiechnęła się szerzej, serdecznie. Widziała, że mała miała raczej dość rozmowy o tym, ale Ćmiąca chciałaby, żeby zapamiętała. No. Wyszczerzyła kiełki, gdy mała zapytała o maddarę.
- Jasne, a wiesz czym jest maddara? Wiesz jak można ją wykorzystać i co stworzyć dzięki niej? - Zapytała na samym wstępie. Nie lubiła dawać pisklęciu od razu wolnej ręki. Wolała się upewnić, że młode wie o co chodzi, żeby potem nie wydarzył się jakiś przykry wypadek.

Rozpaczliwa Łuska - 2014-06-20, 15:09

Zaczęła się zastanawiać. Podczas nauki ze Złudzeniem naprawdę mało było wzmianek o maddarze. Wręcz praktycznie wcale. Co się dziwić - Złudzenie był wojownikiem, z tego co Nuta już zdążyła zauważyć... Wojownicy nie przepadali za magią. Musieli znać jej tylko podstawy. Zaczęła kojarzyć ze sobą fakty z rozmowy z przywódcą. Wtedy wpadł jej do głowy pomysł.
- Z tego co wiem, to maddara jest czymś co dała nam Naranlea. Smoki wykorzystują ją do tworzenia niezwykłych rzeczy. Jednak także do ataku oraz bronienia się. - cóż, powiedziała to co wiedziała i czego była pewna. Przecież nie będzie zmyślać, aby ukryć swoją nie wiedzę.

Ćmienie Maddary - 2014-06-22, 21:39

Skinęła Nucie łbem, delikatny uśmiech był ledwo widoczny, ale nadawał samicy sympatyczny wygląd. No. Poza tym wyglądała na skupioną. - Ocean Ognia opowiadał mi, że magia pochodzi, jak powiedziałaś, od Naranlei, która głodem i walką z niedźwiedziem poczuła w sobie nieznane pokłady ciepła, naszej maddary. Okiełznała tę siłę i, jako szlachetna bogini, obdarowała tą umiejętnością smoki. - Powiedziała spokojnie, przypominając sobie słowa Oceanu. Powiedział jej to na wstępie, więc pomyślała, że powinna to przekazać. - Maddara jest siłą, energią. Każdy smok w swoim wnętrzu jej źródło. Jednak od smoka zależy jak je widzi. Na początku wycisz swój umysł. Odrzuć wszystkie myśli. Tylko się skup. Zagłąb w swój umysł i poszukaj źródła, gdy będziesz na to gotowa. - Mówiła bardzo spokojnie, wręcz wyciszająco do samiczki. Była ostoją spokoju. Chciała, by Nuta nie zwracała też ogromnej uwagi na jej zachowanie, aby się nie rozpraszała.
Rozpaczliwa Łuska - 2014-07-03, 15:21

Kiwnęła głową na znak, że przyjęła do wiadomości słowa Ćmiącej. Chwilę jeszcze porozmyślała o tym jak mogłaby oczyścić swój umysł ze zbędnych myśli. Nie miała na to pomysłu, ale postanowiła nie próżnować. Skoro używanie maddary opiera się na używaniu wyobrażeń, to postanowiła to wykorzystać. Zamknęła oczy i wyobraziła sobie, że znajduje się w lesie. Wokół niej jest pełno drzew, a na nich liście. Owe liście miały symbolizować jej myśli, a drzewa różne wydarzenia związane z tymi myślami. Następnie zaczęła oczyszczać umysł. Wyobrażała sobie, że liście spadają z drzew i porywa je wiatr, który niesie je hen daleko, aż za horyzont. Liście spadały i było ich coraz mniej. Gdy nie było żadnych w pobliżu, wiatr w jej głowie zrobił się bardziej porywisty. Zaczął wyrywać drzewa wraz z korzeniami. Wiatr jej nie ruszał, stała niewzruszona, a po chwili Nuta w swoim umyśle była sama pośrodku byłego lasu. Czuła teraz, że pozbyła się wszystkich niepotrzebnych myśli i może przejść do dalszej części.
- Już. - rzekła krótko.

Ćmienie Maddary - 2014-07-25, 08:48

Ćmiąca skinęła Nucie, gdy ta się odezwała, chociaż nijak nie musiała jej obserwować. No dobrze. Zobaczymy jak bardzo jest gotowa. Adeptka siedziała w miejscu, bardzo cicho oddychając. Nie chcąc zdekoncentrować Nuty. Także jej głos był cichy i opanowany. - Poszukaj teraz źródła swojej maddary. Jest w twoim wnętrzu. - Rzekła cicho, spokojnie. Ot, by Nuta wiedziała, że ma czas, dużo czasu. Że nikt nie wymaga niczego od niej i może robić, co się jej żywnie podoba, ot.
Melodia Ciał - 2014-09-16, 13:13

Płomienisty znów snuł sie jak cień przez tereny wspólne, aż wreszcie udało mu się znaleźć to urocze miejsce. Spokojna dolinka, szum traw, czy jest lepsze miejsce na odpoczynek ? Chyba nie, przynajmniej dla tego gada.
W każdym razie Zdrajca wskoczył w kępę wysokiej trawy i wymościł ją sobie jak wielkie legowisko, aby już za moment ułożyć się na nim i rozwijając wielkie skrzydła, zacząć się wygrzewać w upalnym słońcu.
Ach jak wspaniałe były chwile w których nikt go o nic nie prosił.

Pradawna Łuska - 2014-09-16, 13:19

Smoczyca spokojnym, leniwym krokiem zwiedzała Tereny Wspólne, a dokładniej Bliźniacze Skały. Nie znała zbytnio przeznaczenia tego miejsca, a może to i dobrze.
Była w Szumiącej Dolinie, gdy nagle wyczuła woń smoka. Nigdy nie czuła podobnego zapachu. Znała woń smoków Ognia i Życia. Przypomniała sobie, że jest jeszcze stado Cienia, więc domyśliła się, że to musi być jeden z cienistych. Kolejny pupilek, którego można psychicznie wykończyć. Czas na zabawę.
Smoczyca podeszła do niego spokojnie, z uniesionym łbem. Jej ogon kiwał się na boki spokojnie. W końcu Azlopea podeszła na odległość dwóch metrów od samca, siadając wygodnie i wygrzewając się w promieniach słońca, które jako Ognista wręcz uwielbiała.
~ Azlopea, inaczej Plugawa Łuska ~ przedstawiła się jako pierwsza, łohohoho. Coś nowego. Patrzyła różowymi ślepiami na samca, od czasu do czasu spoglądając na błękitną taflę nieba.

Charyzmatyczny Kolec - 2014-10-10, 20:29

Pora jesieni na wolnych stadach już dosyć mocno dawała o sobie znać. Samczyk zauważył jak jego łuski stawały się ciemniejsze, niedługo z pewnością ściemnieją już na brązowy.. szkoda, lubił kiedy były one bordowe. Jednakże nie przyszedł tutaj rozmyślać swoich łuskach, coś innego go nagliło, albowiem przybył tutaj w celu nauki. Zamknął na moment ślepia i rozkoszował się czystym powiewem powietrza, które targało jego grzywę. Rudawe futro tańczyło w rytm śpiewu ptaków, a wzrok malca cały czas kierował się ku górze, bowiem stamtąd miał przylecieć owy nauczyciel. Niestety nic nie jest pewne i trzeba będzie być bardzo ostrożnym. Wiedział, że podróżowanie samemu po tak niebezpiecznych terenach nie jest zbyt mądrym pomysłem, jednakże czuł, że znajdzie tutaj rodzinę i przyjaciół. Wpierw musiał się nauczyć potrzebnych mu umiejętności do przetrwania. Bieganie, skakanie.. to wszystko musiał potrafić jak najszybciej aby przetrwać księżyce tutaj. Zamierzał też niedługo odnaleźć swoją rodzinę, gdyż w sumie tylko u nich mógł szukać bezpiecznego schronienia.. nie miał bowiem gdzie spać, a był już bardzo zmęczony. Zatrzymał się na terenach Wspólnych, kierując się w stronę Bliźniaczych skał. Kiedy już tam dotarł, skręcił i tak oto przebywał obecnie w Szumiącej Dolinie. Nie miał pojęcia gdzie się znajdował, więc wzbudziło w nim to lekki strach. Z pewnością jednak sobie poradzi, tyle już przeszedł.. nie sposób więc jest przegrać. Drzewa delikatnie szumiały mu w uszach, samczyk zatrzymał się i przysiadł na zadnich łapach, owijając łapy ogonem. Chyba jeszcze nikogo tutaj nie było, gdyż w zasięgu jego wzroku panowały same pustki. Ostatnie wydarzenia z jego dosyć krótkiego życia nauczyło go, iż trzeba będzie szybko rozegrać księżyce spędzone tutaj. Zamierzał przećwiczyć wszystkiego co się nauczy, aby w późniejszych księżycach nie musieć się już wysilać. Zmrużył ślepia, zastawiając się czy bieganie jest takie trudne. Chyba nie? Samczyk ugiął lekko łapki, skrzydełka mocno przycisnął do boków, zaś ogon uniósł ku górze, aby był równy z linią kręgosłupa i ogona, który nie był sztywny ani za giętki. Szyję nieco skierował ku górze, a podbródek poszedł równolegle do ziemi.. taka była bowiem pozycja. Zapamiętał ją, gdyż jego mama robiła to w identyczny sposób. No nic, musiał jednak czekać zanim cokolwiek rozpocznie.
Echo Odwetu - 2014-10-11, 15:23

Zmiana wędrowała bez większego celu po terenach wolnych, szukając jakiegoś zajęcia. Właściwie oprócz paru nauk, jakie prowadziła nie miała nic innego do roboty. Niedługo powinna móc znowu latać i polować, będzie znów zdolna do walki. Och, jak jej brakowało latania ostatnimi czasy! Wszędzie musiała chodzić pieszo, co zajmowało jej więcej czasu niż jakby leciała na miejsce. W związku z tym musiała wychodzić wcześniej, jeśli miała się z kimś spotkać. Istna udręka. Miała nadzieję, że może spotka kogoś podczas tej wędrówki i będzie mogła zabić czas, którego chwilowo miała w nadmiarze. Gdy dotarła w to miejsce, zauważyła małą sylwetkę pisklęcia. Zaciekawiona podeszła bliżej, nie próbując się ukryć. Po zapachu stwierdziła, że młody należy do stada Życia. Ich grupa albo musiała być bardzo liczna, albo po prostu częściej opuszczali swój obóz, bo prawie zawsze spotykała członków właśnie tego stada.
- Witaj. - Odezwała się, patrząc z góry na samczyka, z ciekawością, trochę jak ptak. Może dlatego, bo miała przekrzywiony łeb jak orzeł, albo jastrząb?

Charyzmatyczny Kolec - 2014-10-20, 16:31

Samczyk usłyszał kroki. Od razu uniósł łeb ku górze, sprawdzając kogo takiego napotkał na swojej drodze. Na jego pyszczku pojawił się szeroki uśmiech, bowiem dostrzegł skrajną smoczycę. Wyszczerzył do niej kiełki, nie kryjąc radości, że ją spotkał.
- Witam! Jestem Ursus! - Wykrzyczał, by w pewnej chwili zamyślić się, a jego pyszczek mimowolnie się zmienił. Teraz był poważny, a jego wzrok obojętny.. być może troszkę chłodny. Tak, malec miał bardzo silne wahania nastroju...
Przyjrzał się jej uważnie po czym oblizał suche wargi. Tak, coś mu wpadło do tego małego łepka.
- A dlaczego te wszystkie listki biegają i skaczą, a ja nie mogę? - Cóż, ciężko było go zrozumieć, jednak jeśli smoczyca jest sprytna od razu zrozumie, że mały chciałby się czegoś nauczyć. W sumie sześć księżyców to nie taki mały wiek..
Bynajmniej samczyk uważał siebie jeszcze za niedojrzałego, więc wszyscy musieli traktować go z wielką miłością.
Przecież był pisklęciem! Oburzyłby się na tę myśl, jeżeli miałoby być inaczej. Wszyscy mają być dla siebie mili!

Echo Odwetu - 2014-10-20, 16:47

Smoki z Życia były doprawdy zabawne, każdy się czymś wyróżniał. Nie dało się o nich powiedzieć, że są do siebie podobni. Dla Zmiany było do zbiorowisko najróżniejszych smoków, tyle. Przyglądała się Ursusowi jak zaciekawione zwierzę. Wyraz jego pyska diametralnie się zmienił, była ciekawa czemu. Wspomnienia? A może zwykłe zamyślenie?
- Ja jestem Zmiana Nastawienia, należę do stada Ognia. - Przedstawiła się powoli, obserwując pisklę. Na pytanie zareagowała klasycznie, zamrugała kilkakrotnie i uniosła wyżej pysk, zastanawiając się. W sumie nie miała wielu rzeczy na głowie.
- Mogę cię nauczyć, jeśli chcesz. - Zaproponowała po chwili dziwnej ciszy. Przynajmniej Ursus nie był tak irytujący jak Shierr. Nawet zdawał się być podobny do Lilii, którą nie tak dawno temu Zmiana uczyła magii. Może byli rodzeństwem?

Charyzmatyczny Kolec - 2014-10-20, 16:56

Cóż, dla małego Ursusa to wszystkie smoki były takie.. różne! Malec czasami zastanawiał się, dlaczego tak się dzieje. Podszedł do Zmiany i spojrzał w jej duże ślepia, następnie przytulił się jej do łapy. Tak.. pomimo iż miał już sześć księżyców to czuł się dalej jak pisklę.
- Jesteś miłą smoczycą. - Wyznał cicho, po czym przyjrzał się jej raz jeszcze, aby po chwili uśmiechnąć wesoło. Tak, polubił ją. Czemu? Cóż.. po prostu poczuł do niej wielką sympatię. Słysząc, iż proponuje mu naukę, oderwał się od jej łapki i spojrzał na nią zaskoczony.
- Naprawdę? Biegłabym i skakał jak liście?! - Niemal znowu to wykrzyczał, a radość na jego pyszczku wróciła. Cóż.. był bardzo dziwnym pisklęciem. Pełnym wielu emocji.
Przyjrzał się smoczycy po raz kolejny, starając się ją jak najlepiej zapamiętać. Cóż, on nie znał żadnego pisklęcia... nikt go nie lubił i nikt nie chciał się z nim bawić. Mimo to, przyzwyczaił się już do tego.

Echo Odwetu - 2014-10-23, 11:52

Smoczyca nieźle się zdziwiła, gdy pisklę przywarło do jej łapy. Zamrugała parę razy, cofając głowę. Nie była przyzwyczajona do tego typu rzeczy. Nie mniej, nie było to nieprzyjemne, chociaż krępujące. Odsunęła się od pisklaka ostrożnie. Naprawdę, smoki z Życia były zdecydowanie bardziej pozytywne niż pozostałe.
Słysząc słowa Ursusa uśmiechnęła się, kręcąc łbem. Skakać i biegać jak liście... co pisklęta mają z tymi liśćmi?
- Dokładnie tak samo nie, ale na pewno mogłabym cię nauczyć biegać i skakać jak smok. - Powiedziała spokojnie, patrząc na pisklę z rozbawieniem.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group