To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
~ Smoki Wolnych Stad
Rozwiń skrzydła i leć z nami!

Szklisty Zagajnik - Szmaragdowe ustronie

Zorza Poranku - 2017-09-04, 20:06

Słysząc mentalną wiadomość, Ametystowa odwróciła się. Rozejrzawszy się dookoła, już po chwili była w stanie zauważyć wystający spod drzewa ogon Zarannej. Powstrzymując uśmiech, zamknęła oczy. Pociągnięcie nosem upewniło ją w przekonaniu, że Zaranna nie zamaskowała nawet swojego zapachu. Otworzyła ślepia z powrotem, podeszła lekkim krokiem do drzewa i dziabnęła łapą wystający ogon smoczycy. Następnie odeszła kilka kroków, odwróciła sie w jej stronę i stwierdziła:
- Nie doceniaz zmysłów innych smoków. Nawet bez tego wystającego ogona łatwo byłoby cię zauważyć po jakimś czasie. Żeby porządnie się zakamuflować, najlepiej pokryć się ziemią, liśćmi, igłami, cokolwiek zanjdziesz na ziemi. Wtedy, pomimo że ty nie potrzebujesz tego tak bardzo jak inne smoki z powodu koloru swoich łusek, będziesz dużo mniej widoczna, to pozwoli ci bardziej wtopić się w otoczenie. Poza tym, zapach. Możesz wycisnąć soki z jakiegoś kwiatu i popryskać się nimi, pomaga też psmarowanie się mocno pachnącą żywicą. Jeśli chodzi o kryjówkę, ja zwykle albo znajduję sobie cos w stylu tego drzewa, pod którym się przed chwilą schowałaś, albo kopię niezbyt głęboki rowek na przykład doookoła drzewa za jakimiś wysokimi trawami. Musisz improwizować, szczególnie jeżeli masz mało czasu.
Powtórzmy zadanie. Ja tym razem odejdę trochę dalej, ale dam ci tylko kilka chwil. Po jakimś czasie wrócę, a ty wtedy musisz być już zakamuflowana. Postaram się odejść na tyle daleko, żeby nie słyszeć, jeśli będziesz czymś szeleścić.

Po daniu zadania odwróciła się, odchodząc dość daleko między drzewa.

Zaranna Iskra - 2017-09-05, 13:48

Gdy zauważyła, że Ametystowa się do niej zbliża, spuściła łeb niżej, by nie zdradził jej blask żółtych ślepi. Na nic się to jednak zdało, gdy poczuła łapę dotykającą jej ogona. Zaskoczona wzdrygnęła się poruszając całą gałęzią, a potem wyszła, gdy ciocia zrobiła jej miejsca. Otrzepała się z resztek igieł, słuchając uważnie na co powinna zwrócić uwagę. Tym razem nie przejęła się niepowodzeniem, bo nigdy jeszcze nie ćwiczyła kamuflażu. Kiwnęła głową, na znak że rozumie, a potem wzrokiem odprowadziła wzrokiem postać odchodzącej Etain. W głowie jednak już układała plan jak udoskonalić swoją następną kryjówkę.
Gdy jej nauczycielka oddaliła się wystarczająco by jej nie słyszeć, Zaranna uniosła łapę i przejechała nią po pniu iglastego drzewa. Gdy tylko zaczęła z niego wypływać żywica, smoczyca otarła się o pień najpierw prawym bokiem, a potem lewym. Następnie zacisnęła szczęki na gałęzi z igłami, która stanowiła jej poprzednie schronienie i szarpnęła mocno, łamiąc ją. Była zbyt mała by zasłonić ją całą, ale nie miała czasu rwać więcej, zresztą wlokąc po ziemi większą gałąź pewnie zostawiłaby wyraźne ślady. Właśnie, będzie musiała spytać jak maskować swoje ślady. Potem szybko pobiegła w kierunku kolejnego iglaka, oddalając się od poprzedniego miejsca jakieś półtora skoku. Ustawiła gałąź tak, by osłaniała ją od przodu, tam gdzie gałęzie iglaka były bardziej rzadkie i mniejsze. Ponownie przypadła do ziemi, dociskając oliwkowe skrzydła do grzbietu, tym razem pilnując by nie wystawał jej zadek. Uspokoiła oddech, przyspieszony przez ekscytację i podniecenie towarzyszące nauce nowej zdolności. Etain pewnie już wyruszyła na poszukiwanie.

Zorza Poranku - 2017-09-07, 16:35

Kiedy tylko Etain wróciła na miejsce gdzie rozstała się z Zaranną, zorientowała się, że młoda zdążyła się ukryć. Łatwo było jednak zorientować się, w jaki sposób to zrobiła - dość brutalnie wyrwana gałąź iglaka pozostawiła po sobie pokaźny kikut, który od razu rzuciła się w oczy starszej smoczycy. Pociągnęła nosem. Tym razem siostrzenica najwyraźniej zadbała o zamaskowanie go, bo oprócz bardziej niż zwykle żywego zapachu żywicy Ametsytowa nic nie wyczuła. Rozejrzała się uważnie wokoło. Od razu zauważyła ślady na plamie błota, zostawione ewidentnie przez smoka bądź smoczycę; udała się w tamtym kierunku. Pierwsze spojrzenie nie powiedziało jej nic, ale wsłuchanie się w odgłosy lasu pozwoliło jej wyłapać dośc głośny jeszcze oddech siostrzenicy. Ze zwycięskim uśmiechem potrąciła wyrwaną z innego iglaka gałąź, która przewróciła się ukazując młodą schowaną pod spodem.
- Nie zakamuflowałaś śladów swoich łap. Staraj się nie chodzić po plamach błota albo miękkiej ziemi, bo wtedy są wyjątkowo wyraźne - pouczyła ją. - Jesli chodzi o kamuflaż samej siebie, możesz pokryć się błotem, a potem nałożyć na to liście i ukryć się w jakimś miejscu takim jak te iglaki. To będzie najefektywniejsze. A, no i pamiętaj o maskowaniu zapachu, teraz poszło ci to bardzo dobrze.
Teraz odejdę trochę dalej i dam ci trochę więcej czasu. Spróbujmy jeszcze raz
. - Ametystowa posłała Zarannej uśmiech i oddaliła się między drzewa.

Zaranna Iskra - 2017-09-08, 13:41

Gdy Ametystowa trąciła łapą gałąź zasłaniającą kryjówkę adeptki, przywitała ją widok Zarannej leżącej płasko jak placek na ziemi.
- Jeju jej, kamuflaż jest bardziej skomplikowany niż myślałam. Muszę popracować nad kontrolą oddechu, bo chyba było mnie słychać. - powiedziała, podnosząc się i otrząsając z resztek igieł. Nie wydawała się być zrażona, raczej podekscytowana, co też było słychać w jej głosie. Zaranna lubiła wyzwania, a nauka nowej zdolności tym właśnie była. Ponownie kiwnęła głową, słuchając uważnie kolejnych wskazówek. Sporządziła krótką listę punktów, które chciała wypełnić przy tworzeniu kolejnego kamuflażu. Zapach, widok, odgłosy, ślady - chyba o niczym nie zapomniała.
Gdy tylko Etain zaczęła się oddalać, Zaranna postanowiła skorzystać z rozpościerającego się pod ich łapami dywanu z zielonych traw. Położyła się w trawie i zaczęła tarzać się w niej mocnymi, energicznymi ruchami, łamiąc źdźbła i pokrywając się ich sokiem, by zamaskować swój zapach. Wydawał się jej bardziej odpowiedni i mniej zwracający uwagę niż żywica.
Gdy uznała, że pachnie niczym wiosenna łąka, przednimi łapami rozorała zielony dywan traw, dobierając się do miękkiej ziemi. Zaczerpnęła nieco powietrza w płuca i bardzo delikatnie zionęła, pokrywając ziemię cieniutką warstwą szronu. Choć lato powoli zbliżało się ku końcowi, wciąż było na tyle ciepło, że szron niemal natychmiast się roztopił, nawadniając ziemię i tworząc błoto. Zaranna za pomocą przednich łap pokryła nim swoją głowę, szyję, boki oraz ogon. Najdokładniej i najbardziej równomiernie zrobiła to z przodu, z tyłu nakładając po prostu paćki błocka. Gdyby nie gonił jej czas, pewnie pokryłaby się błotem równomiernie cała, ale lada chwila mogła nadejść Etain. Gdy skończyła z błotem i stanęła na czterech łapach, podskoczyła lekko kilka razy, żeby odpadł z niej nadmiar błota. Chciała, żeby jej łuski pokryły się dosyć cienką jego warstwą, a nie grudami, które mogły odpaść podczas poszukiwania kolejnej kryjówki. Potem odeszła od bruzd, wycierając podeszwy łap o trawę, żeby nie zostawić śladów tak jak poprzednio.
Ruszyła w kierunku zagajnika z niewysokich krzewów. Gdyby usiadła obok nich, sięgałby jej mniej więcej do szyi. Weszła pomiędzy nie, kładąc się i układając mniej więcej po środku, leżąc z ciasno złożonymi skrzydłami i zgiętym ogonem. Gdy leżała poruszyła ciałem kilka razy jak wąż, żeby listki przykleiły się do otaczającego ją błocka lub opadły na nią. Ukryła swój zapach, widok i ślady. Tym razem starała się nie ekscytować tak jak poprzednio i kontrolować bardziej swój oddech. Spomiędzy krzaków nie widziała z zbyt wiele, postanowiła więc zdać także na inne zmysły. Oddychała normalnie, by nie zdradziły jej odgłosy węszenia, jednak uważnie analizowała jaki zapach ma wciągane przez nią powietrze. Robiła to jak najciszej także ze względu na to, że starała się również nasłuchiwać odgłosów zbliżającej się cioci.

Zorza Poranku - 2017-09-10, 18:27

Etain wróciła zza drzew niedługo po tym, jak Zaranna się zakamuflowała. Rozejrzała się uważnie dookoła. Oczywiście, widziała rozkopaną ziemię, wygniecioną trawę i gdzieniegdzie plamy błota, ale, jako że Zaranna postarała się o niewidoczność swoich śladów, Ametystowa nie miała pojęcia, gdzie ta mogła się skryć. Pociągnęła nosem. Nie mogła wyczuć zapachu siostrzenicy. To dobrze, że uczyła się na własnych błędach, dzięki temu nauka będzie o wiele efektywniejsza.
Etain pokręciła się chwilę dookoła, kiedy nagle poczuła lekki smoczy zapach. Był nieomalże nieuchwytny, więc Ametystowa przymknęła oczy i skupiła się na nim całkowicie. Odwróciła głowę w kierunku, z którego, ajk jej sie wydawało, on dobiegał. Otworzyła ślepia. Patrzyła na niewielki zagak=jnik złożony z krzewów, stosunkowo dobre miejsce na kryjówkę. Podeszła w tamtą stronę. Im bliżej była, tym zapach był mocniejszy. Rozchyliła krzaki, odkrywając leżącą pod nimi Zaranną.
- Poradziłaś sobie bardzo dobrze - pochwaliła ją, odchodząc kilka kroków w tył, aby smoczyca miała miejsce do wyczołgania się spod krzaków. - Gdybym nie wiedziała, że tu jesteś, pewnie bym cię nie odkryła. Sęk w tym, że trawa - bo jej użyłaś do zakamuflowania zapachu, prawda? - ma dośc mało soków, a co za tym idzie, trudno nią zakryć silny, smoczy zapach. Lepiej kamuflować go mocno pachnącymi kwiatami.
Teraz spróbuj się zakamuflować innym sposobem, ale nadal nie używając maddary
- przykazala, po czym odeszła ponownie w stronę drzew.

Zaranna Iskra - 2017-09-11, 13:34

Tym razem jej kryjówka musiała być lepsza, bo dosyć długo siedziała w krzaczorach. Zaczynała się zastanawiać czy nie przedobrzyła i czy nie wyleźć z ukrycia. Nim się jednak zdecydowała, usłyszała ciche kroki, a po chwili jasnofioletowa łapa rozchyliła gałązki kryjówki. Zaranna podniosła się i niezgrabnie wylazła spomiędzy krzaków, malowniczo umazana błotem. Nie wyglądało jednak na to, żeby jej to przeszkadzało, bo jej żółte oczy błyszczały wesoło.
- Tak, użyłam trawy, bo myślałam, że skoro dookoła jest tak dużo trawy, trudniej będzie mnie wyczuć. - odpowiedziała, kiwając głową. - Nie spodziewałam się, że mój zapach jest aż tak mocny. - dodała po chwili.
Gdy Etain ponownie się oddaliła, Zaranna rozejrzała się w poszukiwaniu kolejnej kryjówki. Chowała się już pod drzewami i w krzakach. Podniosła łeb spoglądając na gałęzie iglaków w górze. Wiele z nich było okropnie starych i szerokich, bez trudu utrzymałby jej ciężar. Adeptka uśmiechnęła się i szybko podbiegła do drzewa, które rozcięła poprzednio szponami, by znów rozetrzeć na swoim ciele żywicę i jej zapach. Potem położyła się pod drzewem i wyturlała w leżących pod nim gałązkach i igłach. Potem szybko pobiegła po oderwaną wcześniej szeroką gałąź. Porwała ją w zęby i ciągnąc ją przeszła przez polankę, po której się wcześniej kręciła, by zamazać ślady swoich łap oraz resztki zapachu. Igły z gałęzi rozsiewały dookoła swój zapach, mierzwiły trawę i rozmazywały błoto. Potem zamachnęła skrzydłami i wskoczyła wysoko na kolejne drzewo. Wybrała jedno z tych stojących w większym skupisku, których gałęzie tworzyły plątaninę. Ściskając w pysku gałąź, złapała drzewa dosyć wysoko, wślizgując się pomiędzy dolna gałęzie. przyniesioną przez siebie gałąź ułożyła na spodzie, żeby nie było jej widać od dołu. Przykucnęła na najszerszej gałęzi, zgarniając dookoła pozostałe i tworząc dookoła siebie cienką ścianę z igieł. Była na tyle gęsta by ją zasłonić, ale jednocześnie na tyle cienka, by w razie czego łatwo było się przez nią przebić i zeskoczyć na dół. Zastygła bezruchu, jak wielki, iglasty jeż. Znajdowała się dosyć wysoko, jakieś półtora skrzydła nad ziemią. Podczas wspinaczki starała się zbytnio nie uszkodzić drzewa i nie pozostawić na korze mocnych śladów, które odróżniałby się od innych uszkodzeń na korze.

Zorza Poranku - 2017-09-17, 15:56

Kiedy Etain wróciła zza drzew, rozejrzała się dookoła. Zarannej nigdzie nie było widać, a razem z nią zniknęła gałąź, wcześniej przez nią zerwana. Ametystowa zamknęła oczy, koncentrując się na zmyśle węchu. Pociągnęła uważnie nosem kilka razy, ale nie była w stanie wyczuć żadnego śladu smoczego zapachu. W tych sprawach siostrzenica poradziła sobie dobrze. Pozostał jeszcze słuch, więc Etain skoncentrowała się na odgłosach naokoło niej. Nic nie było słychać, a nawet jeśli, zagłuszył to szum drzew. Bardzo dobrze, Zaranna świetnie sobie poradziła.
Ametystowa nie zamierzała się jednak poddawać. Zaczęła krążyć po polance, badając dokładnie ziemię i wszystkie inne wskazówki. Ślady zostały zamaskowane, racja, ale przy wspinaniu na drzewo Zaranna pozostawiła kilka ledwie niedostrzegalnych rysów pazurami w korze. Wystarczyło spojrzenie w górę, by upewnić się, że przypuszczenia smoczycy były słuszne; z dziwnie nieprzejrzystej ściany gałęzi spadło kilka igieł, jakby na nich cos się poruszyło. Etain uśmiechnęła sie pod nosem.
- Złaź, znalazłam cię - zawołała z rozbawieniem. Odsunęła sie od drzewa, żeby Zaranna miała jak zejść, a potem stwierdziła:
- Naprawdę świetnie ci poszło. Gdyby nie tych kilka rysów na drzewie, których bym ie znalazła, gdybym cię nie szukała, to nie domyśliłabym się, że tam sie schowałaś. Sądzę, że to już masz opanowane. Teraz może spróbuj wyczarować jakiś kamuflaż maddarą. Odwrócę się na kilka chwil, wymyśl coś.
Zadawszy nowe zadanie, uśmiechnęła się i odwróciła tyłem do siostrzenicy. Ciekawa była, co ta wymyśli.

Zaranna Iskra - 2017-09-18, 12:18

Gdy ciocia ją zawołała, Zaranna wyskoczyła z ukrycia, wyglądając jak iglasto-liściasto-błotny potworek. Gdy była już na dole, stanęła pewnie na czterech łapach i sięgnęła do swojego źródła maddary, by trochę się oczyścić. Po skórze smoczycy przeszła jasnożółta fala miękkiego światła, pod wpływem której brud po prostu opadał na ziemię. Po krótkiej chwili adeptka znów miała swoje zwykłe, zielono-brązowe barwy. Wyszczerzyła się do Etain, a potem uciekła między drzewa, żeby wyczarować sobie kryjówkę.
Zaranna nie odeszła zbyt daleko, już wcześniej zauważyła, że jeden z fragmentów polany nie jest tak płaski jak reszta - było na nim kilka różnej wielkości pagórków porośniętych trawą, od małych po takie wielkości smoka. Weszła między nie, szukając odpowiedniego miejsca. Ogon ciągnęła po ziemi, żeby zamaskować zostawiane przez siebie ślady. Kostna na jego końcu strzałka mierzwiła trawę i rozmazywała tropy w miękkiej ziemi.
Adeptka położyła się nieco z boku jednego z większych pagórków, na brzegu polany. Leżała płasko, ze skręconym ogonem i przyciśniętymi do boków skrzydłami. Postanowiła wyobrazić sobie jak tworzy się nad nią nieregularna kopuła przypominająca kształtem odwróconą do góry dnem miskę. Konstrukcję kopuły stanowiła cienka, biała, sieć przypominająca pajęczą. Pojedyncze nici były grube, szorstkie w dotyku o średnicy odpowiadającej mniej więcej trzem łuskom. Oka sieci miały wielkość połowy szponu. Następnie na tym szkielecie miała pojawić się warstwa ziemi gruba na niecały szpon. Ziemia była ciemnobrązowa, dosyć miękka, chropawa i lekko wilgotna w dotyku oraz posiadać typowy dla siebie ziemisty zapach. Miała równomiernie pokryć całą powierzchnię kopuły, zasłaniając cały szkielet, oprócz niewielkiego szerokiego na dwa szpony i wysokiego na jeden miejsca, w którym znajdował się łeb smoczycy. Na warstwie ziemi z kolei miała pojawić się trawa podobna do tej znajdującej się wokół. Warstwę ciemnej ziemi miały porosnąć źdźbła o różnej wielkości, soczyście zielone, sprężyste i miękkie, lekko kłujące w łapę, jeśli by się na nie nacisnęło. Przygniecione miały po krótkiej chwili wracać do poprzedniego stanu, podobnie jak prawdziwa trawa, a po mocnym zgnieceniu lub przecięciu wytwarzać sok o intensywnym zapachu i gorzkim smaku. Na sam koniec nadała całemu pagórkowi delikatny, trawiasto-sosnowy zapach, jaki unosił się w całym Szmaragdowym Ustroniu, żeby nie odróżniać się od reszty otoczenia i zamaskować smoczą woń. W miejscu, gdzie zostawiła sobie otwór, miał pojawić się niewielki krzaczek. Wysoki na cztery szpony i szeroki na dwa. Drewniane gałązki były gęste i pokryte drobnymi listkami oraz długimi na łuskę kolcami. Przy nadepnięciu szorstkie i twarde, gałązki miały pękać z trzaskiem, a cały krzaczek mieć delikatny, ledwo wyczuwalny, jeżynowy zapach. Gdy skończyła tkać zaklęcie, tchnęła w nie maddarę, mając nadzieję, że wszystko zadziała tak jak powinno.

Zorza Poranku - 2017-09-22, 19:47

Wszystko poszło zgodnie z tym, czego Zaranna oczekiwała. Ametystowa już po chwili odwróciła się, po czym przybliżyła łeb do ziemi. Zapach siostrzenicy, jak się spodziewała, został na ziemi, pomimo zamazania śladów. Smoczyca ruszyła za tropem, po czym stanęła, gdy ten się urwał, zastąpiony lekkim zapachem trawy i jeżyn. Ametystowa, pomimo uważnego węszenia, słuchania i patrzenia, nie była w stanie zlokalizować Zarannej. Cóż, najwyraźniej sztukę kamuflażu ma już opanowaną, stwierdziła w myśli.
- Wygrałaś - rzuciła w przestrzeń rozbawionym tonem. - Myślę, że kamuflażu juz się nauczyłaś.

/możesz zdawać raport z kamuflażu na 1 ;D

Zaranna Iskra - 2017-09-24, 23:58

Zaranna całkiem nieźle słyszała zbliżającą się ciocię, czując przyśpieszony rytm swojego serca? Siedziała cichutko jak mysz pod miotłą, modląc się w duchu, aby jej kryjówka wyglądała tak jak to sobie zamierzyła. Gdy usłyszała wołanie Ametystowej, odetchnęła głęboko, rozpuszczając nici maddary. Górka nad jej głową zamigotała jak i zniknęła, odsłaniając skuloną postać adeptki. Podniosła się po krótkiej chwili, gdy była już pewna, że nie zahaczy o nic rogami i rozpromieniona podbiegła do nauczycielki.
- Jeju jej, dziękuję Etain! Tyle mnie nauczyłaś, teraz na pewno nie minie wiele księżyców nim zostanę łowcą. - powiedziała z iskierkami błyszczącymi w oczach. - Niech no ja tylko znajdę Opokę, to jej zaraz pokażę co już potrafię! - nie ulegało wątpliwości czym zajmie się młoda, górska smoczyca, gdy powróci na tereny Ziemi. Znajdzie swoją przywódczynię i zademonstruje swoje nowe umiejętności. - Czy mogłabym ci się jakoś odwdzięczyć? Nie wiem, zrobić coś, przynieść... - spuściła na chwilę rogatą głowę, zastanawiając się. Po chwili podniosła wzrok na ciocię - Już wiem! - zapiszczała i podniosła łapkę, skupiając swoją maddarę. Po chwili przed fioletowymi łapami starszej smoczycy pojawił się błyszczący szmaragd, ledwo dostrzegalny wśród dywanu zielonej trawy.
- To ode mnie. Dla ciebie. Będę już powoli wracać na tereny Ziemi. Mam coś przekazać Gonitwie? - zapytała wesoło.

Szabla Kniei - 2017-09-26, 21:13

W pobliżu zaszeleściły liście.
- Hej, Zaranna. Hej! - czyjś głos dało się usłyszeć od strony zarośli. Zaraz potem spomiędzy gałęzi wyłonił się pomarańczowy łeb znajomego dzieciaka.
- Masz może coś na ząb? Mamie kończą się zapasy jedzenia, a jestem okropnie głodna.
Z początku Nektarynka chciała poczekać, aż Opoka złowi coś nowego, ale czas mijał nieubłaganie szybko. Jeśli młoda będzie dalej zwlekać z karmieniem, to zostaną z niej tylko skóra i kości i w ogóle nie będzie nadawać się na wojowniczkę. Niedopuszczalne!
- A przy okazji, to jak idzie ci szukanie rogów?... - Nektarynka przechyliła głowę i wyszczerzyła zęby w uśmiechu. Dopiero wtedy zwróciła uwagę na żółto-fioletową smoczycę stojącą niedaleko Zarannej Łuski. (Ale z niej bystrzak)
- O, przeszkadzam? - Zakłopotała się trochę. - Jestem Nektarynka - dodała.

Zaranna Iskra - 2017-09-27, 10:28

Zaranna odwróciła głowę w stronę szelestu, dostrzegając Nektarynkę wychodzącą spomiędzy krzaków.
- Cześć Nektaryna! - odpowiedziała wesoło, zachęcając ją gestem by podeszła. - Pewnie, że mam trochę mięsa - dodała po chwili i skupiła maddarę, by przywołać porcję mięsa [4/4] wystarczającą do nasycenia młodej samiczki. Kupka mięsa zmaterializowała się przed łapami morskiej smoczycy.
- Proszę bardzo, smacznego. A co do rogów, to muszisz jeszcze trochę poczekać. Ale kończę już nauki, jeszcze tylko śledzenie z twoją mamą i będę mogła ruszać na polowanie w góry. Pamiętam o rogach kozicy dla ciebie. - adeptka roześmiała się. Po krótkiej chwili wskazała łapą na Etain. - To jest Ametystowa Łuska, moja ciocia. - powiedziała, a potem zwróciła się do Etain. - To Nektarynka, jeden z naszych pisklaków. - dodała, dopełniając przedstawienia.

Szabla Kniei - 2017-09-28, 23:31

Zaranna była jedyną osobą, która mówiła na nią “Nektaryna”. Nektarynka uważała, że to zabawne.
Kiedy Zaranna położyła przed nią porcję pożywienia, mała zamruczała z radości i czym prędzej zatopiła zęby w mięsie. Starała się zachować dobre maniery i nie jeść za szybko. (Co nie jest ani ładne, ani bezpieczne, bo przecież można się zakrztusić!)
- Pyszne. A co to było? - spytała Zaranną, kiedy wreszcie napełniła swój żołądek. Mięso na pewno nie zależało do kozicy, skoro Zaranna jeszcze nie dorwała jej rogów. Ale wykluczając jeden gatunek zwierzęcia, możliwości nadal pozostawało bardzo dużo.
- Miło cię poznać, Ametystowa Łusko - dodała Nektarynka, przy czym pomachała radośnie skrzydłami. - Nie jesteś z Ziemi, prawda? Fajnie mieć rodzinę rozsianą po różnych stadach.

Pieśń Płomieni - 2018-01-16, 00:44

Złota Twarz zaczęła opadać, wyznaczając w końcu godzinę osiemnastą. Misterna pojawiła się w ustronnym, przyjaznym mimo pory roku miejscu. Czekała na swojego partnera Spotkania. Przywódcę. Ona tylko organizowała pewne rzeczy, pilnowała nauk. To on... był najważniejszy. Usiadła, posyłając mentalny sygnał wszystkim zebranym, że to już czas przybyć na naukę mediacji. Kiedy Nocny skończy swoje obowiązki, z pewnością dołączy jak najszybciej. Korzystając z chwili dla siebie, wzięła w płuca chłodne, soczyste od natury powietrze. Chwila ciszy. A potem jeszcze więcej skupienia. Jednak to zmęczenie było niezwykle satysfakcjonujące. Dotrwa końca. Razem z uczniami.

Następny spodziewany post Rek: 19.01, godzina 0:00-1:00

Nocny - uczniowie: Zapomniany Rytm
Misterna - uczniowie: Maestu

Popiół Przeszłości - 2018-01-16, 18:30

Nocny wybrał drogę powietrzną, musiał się wyciszyć. Szkolenia w obecności Płomienia to nie lada wezwanie, kilka głębokich wdechów i będzie dobrze. Dla Misternej to na pewno wielka chwila, samiec jednak nie czuł jakiegoś za wielkiego respektu do starszego smoka z ognia. Chociaż w sumie, Krwawa, dzieci, skoro coś dla niego znaczą to ten dzień musi być udany. Skoro czarny nie chciał się starać dla siebie czy ognistych to zrobi to dla dzieci i lubej. Przecież, to wszystko co miał. Ostatnio wiele przeszedł, ale teraz najważniejsze były nauki. Pozna wiele innych smoków, może w końcu nauczy się jak wyrzucić te dawne rany daleko za siebie. Nikt nie musiał długo na niego czekać, wylądował z hukiem w sumie tak jak zawsze. Lubił mieć wszystko dobrze zaplanowane i wykonane. Popatrzył na Rek, kiwnął do niej pyskiem. Na razie cisza... Stanął obok, lekko szurnął skrzydłem bok Misternej. Im obu przyda się teraz wsparcie, byli przecież bardzo młodzi. Czy nadają się na nauczycieli? Tyle pytań, a tak mało odpowiedzi. Na czarnym pysku wybrzmiewała powaga i pewność siebie. Teraz nie wolno było im zwątpić...


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group