To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
~ Smoki Wolnych Stad
Rozwiń skrzydła i leć z nami!

Szklisty Zagajnik - Szmaragdowe ustronie

Błękit Nieba - 2020-03-26, 10:10

Samica w sumie rzadko opuszczała tereny Ognia. może to też nie dobrze? Powinna poznawac inne smoki i trzymać swoje dzikie żądze wdrapywania się na nie na uwięzi? Zadowolona jednak maszerowała Szmaragdowym Ustroniem, łapa za łapą. Jej puszyste, błękitno-białe futro nastroszyło się, przez co wyglądała jak chodzący pluszak. Bystre, złote slepia obserwowały okolicę. Analizowały teren który mijała żeby przypadkiem się nie zgubić. Chociaż zawsze może wzbić się w powietrze a s stamtąd widać już wulkan i można lecieć do domu.
Apogeum Konfliktu - 2020-03-27, 12:16

Był już wieczór.
Nie lubił przebywać na terenach wspólnych, jednak czasami wychodził, aby nakarmić właśnie ognistych, którzy rzekomo mieli swoich łowców... A jednak przywoływali plagusów.
No i właśnie w takiej chwili Calad napotkał na swojej drodze piękne białe futro, które należało do samicy. Zanim ktoś go oceni- potrafił docenić piękno, ale przecież nie rzuci się na nikogo tylko w imię poczucia estetyki.
Sam był granatowy, mocno podobny do swojej matki, przychudy, ale dzięki temu też jego zgrabne mięśnie mocno rysowały się w jego sylwetce. Na pysku znów miał malunki z krwi, chociaż mocno okrojone-trzy pasy pod ślepiami to był jego standard, ale dzięki temu też dbał o swoją tożsamość. Kto inny śmierdział tak krwią zwierząt jak on?
Znudzony samiec powoli kroczył przez ustronie i kiedy ją zobaczył to się zatrzymał. Uśmiechnął się dziwnie ciepło, jak przeważnie tego nie czynił, ale zanim podeszła bliżej, jego mina zbrzydła. Przecież to dziwne, żeby szczerzyć się na piękno jakiejś samicy w ogóle jej nie znając. Poza tym pomyślałaby jeszcze coś co mogłoby być... nieadekwatne.
Uspokój się Caladzie, to tylko kolejna istota, którą zaczepisz, pogadasz, miniesz... i potem już nigdy jej nie spotkasz. Poszedł w jej stronę i stanął ogon od niej. Poczuł zapach innego stada, ale zarazem tego, którego się spodziewał.
- Ogień... Rzadko was widać na terenach wspólnych.
Zagaił w miarę ciepłym głosem... ciepłym jak na siebie. Jak to dobrze mieć na starcie plusy za sam wygląd...

Błękit Nieba - 2020-03-27, 12:21

Samica już przez jakąś chwilę czuła zapach krwi i trochę się zaniepokoiła. Wydawało jej się, że na terenach wspólnych się nie poluje. Doszło do jakiejś utarczki? Wtem jednak z cienia wieczoru wyłonił się granatowy samiec. Nie pachniał Ogniem, wszak ten zapach rozpoznałaby wszedzie. Czuc było od niego inną woń wymieszaną z wonią krwi. Czyżby to jego zapach tak roznosił się po okolicy?
Przekrzywiła swój łeb i nastawiła uszy słysząc nazwę swojego stada. Przystanęła na trzech łapach, lewa przednią unoszac nieco w tym zaintrygowaniu. Nastroszyła swoje futro mocniej by wydawać się na większą. Tak na wszelki wypadek.
-Cóż. nie wiem jak reszta mojego stada, ja jednak zapuszczam się tutaj po raz pierwszy. Troche odpoczynku dobrze mi zrobi.
Odpowiedziała mu po czym dodała.
-A ty jesteś? Mnie zwą Niebiańska Łuska, jestem przyszłą łowczynią stada Ognia.
Poinformowała go by wiedział z kim ma doczynienia. Przynajmniej jakoś tak poglądowo. Wciąz obserwowała go czujnie ale łapę powoli położyła na ziemi.

Apogeum Konfliktu - 2020-03-27, 12:38

Zapach plagi był mocno wymieszany z krwią, ale to zarazem mogło oznaczać jaką profesją się parał owy samiec, który teraz nieco przymrużył ślepia słysząc jej słowa. Zaskakujące, że spotyka dość... dorosłą samicę, która nie za bardzo wie co z jej pobratymcami. Czy Ogień był jeszcze bardziej konserwatywny, niż Plaga?
Nie mógł w to uwierzyć, ale przemilczał sprawę. W sumie to już nie on się powinien martwić innymi stadami. Kiedyś pewnie by pociągnął ją za jęzor, ale teraz? Wolał się skupić na niej.
- Odpoczynku? Od czego?
Ciekawość wygrywa przeważnie z rozsądkiem. Szczególnie wieczorem i kiedy nie masz zbyt dużo do roboty.
- Apogeum Konfliktu, najlepszy łowca Plagi.
Powiedział to tak spokojnie jakby to był tytuł, a nie jego samouwielbienie dla własnego kunsztu. Poza tym jaką miarą to mierzył? Może ilością skór, którymi mógł pokryć całą grotę i pewnie jeszcze miałby na wymianę tego sporo. Może w kamieniach, które czasami nawet rozdawał? Niebiańska. Wyglądała jak chmura podczas pogodnego dnia... Dobre imię, tym bardziej jeśli zamierzała przyszłość poświęcić łowiectwu... chociaż przy jej kolorystyce... No nie będzie prosto o ile nie będzie szukała drzew owocowych.

Błękit Nieba - 2020-03-27, 12:59

Widzac że zamiary samca raczej nie są dla niej groźne, powoli uspokoiła się siadając na swoim zadzie. Futro nieco opadło, chociaż wciąz wydawała się o wiele bardziej puchata od przeciętnego smoka północnego
-Miło mi poznać. Ostatnio jakoś spotykam samych łowców. Co do odpoczynku to odczuwam czasami potrzebę zatrzymania sie i zastanowienia się nad tym co robię. Chociaż może zabrzmi to nieco zbyt filozoficznie.
Zaśmiała się mimo wszystko wesoło i spojrzała się na smoka. A więc Plaga. Musiała przyznać że był pierwszym smokiem tego stada, którego poznała osobiście. Jedyne co to opowieści..tyle krążyło..i tylko tyle. Przynajmniej w jej otoczeniu.
-A co ciebie sprowadza na tereny wspólne?
Zapytała zaciekawiona. Może robił coś ciekawego?

Apogeum Konfliktu - 2020-03-27, 13:24

Puchate futro... różnica była raczej niewielka względem samego puchu, który już sam w sobie nadawał jej objętości. Poza tym była... mniejsza i nieważne w jak wielką kulę zmieniłaby się w kłębie. Nie mu jednak to sprawdzać. Samiec usiadł na zadzie i zawinął ogon przed przednie łapy.
- Filozofią zwykło się nazywać żałosne i śmieszne próby zrozumienia natury, podejmowane przez smoki. To tak, jak gdyby jabłko dochodziło przyczyn i skutków swego istnienia, nazywając wynik przemyśleń odwiecznym i tajemnym Konfliktem korzeni i szypułki, a deszcz uznał za nieodgadnioną moc sprawczą...
Powiedział to dziwnie poważnie, a po chwili dopiero nieco się uśmiechnął.
- Nie martw się. Wiele razy podczas samotnego polowania najdą cie myśli tego typu. Polowanie to też odpoczynek od stada, dlatego robię to każdego dnia. Grunt to znaleźć umiar we wszystkim, nawet w kontaktach z innymi
Przerwał i pomyślał o Eskalacji. Gdyby sama siedziała całymi dniami w leżu to zapewne i on siedziałby w większości z nią... Ona jedyna pomimo drobnych sprzeczek, była mu bardziej bratnią duszą od kompana z którym polował...
No nic, wróćmy jednak do rozmowy.
- Karmiłem waszego piastuna z kompanem. Podszept Nocy... tak miał na imię.
Czy to było ciekawe? Nie za bardzo. Poza tym mówienie o tym przyszłej łowczyni Ognia mogło być odebrane za zniewagę. Nie miał jednak tego na myśli.

Błękit Nieba - 2020-03-28, 13:02

Wysłuchała jego słów uważnie i podobnie jak oplotła swoje łapy ogonem. Przekrzywiła głowę gdy usłyszała o znajomym imieniu.
-Poszept uczył mnie kilku podstawowych rzeczy po wykluciu. Chociaż niewiele już pamiętam z tego okresu.
Powiedziała. Wszak Słodycz gdzieś przepadła, a jej ojciec... w sumie wykluła się podczas jego pogrzebu. Dosłownie. Zakopywali go w grocie. Eh! Gdyby nie Urzara to właściwie nie wie co by zrobiła.
-Skoro jesteś najlepszym Łowcą Plagi albo może i najlepszym łowcą Wolnych Stad to może masz dla mnie jakieś wskazówki?
Zapytała zaciekawiona. Pft. Chwal go dalej. Ale starała się być mimo wszystko mila. Widać, że coś ją mrowi...coś..coś ją kusi.

Apogeum Konfliktu - 2020-03-29, 19:20

Oh, a więc go znała... Cóż to kolejny powód, aby wypić słowa Strażnika. Widocznie Niebiańska utraciła ojca i piastun jej go zastąpił... jak i nauczyciela co ważniejsze. Podszept poza tym wydawał się równie... miłym? Może nie tyle miłym co smokiem wartym zaufania... kiedyś... może.
- To niedobrze. Mnie również uczył piastun, ale własnie Plagi. To właśnie od niego uzyskałem podstawy, które rozwinąłem na tyle, aby móc poczuć się na polowaniu niczym na spacerze po obozie...
Uśmiechnął się lekko i jakby zatracił we wspomnieniu na chwilę. Kiedy jednak patrzył w ten błękitnawy pysk zaczął sobie przypominać, że padły następne słowa.
- Nie mam pojęcia czy najlepszym w wolnych stadach, ale w Pladze i Ziemi na pewno.- Poprawił z gorzkim uśmiechem. Ziemia... To dopiero były zabawne smoki. Mięli czterech łowców za czasów Godnego Uczynku? A tylko Uczynek tak na prawdę coś potrafił upolować? Ha! Mętny jadł u brata z tego co pamiętał, ale brat jakoś nigdy sam nie zdobył pożywienia, a zawsze liczył na POMOC od stada... To było takie zabawne i rozczarowujące. Szkoda, że nie wiedział o tym iż został zastępcą. Normalnie umarłby ze śmiechu- smok, który sam nie potrafi upolować zwierzęcia, nagle zostaje zastępcą. Co za głupota, cóż za upadek stada! Jeśli stado Ziemi było na dnie, to z tamtym dniem dokonało odwiertu jeszcze niżej. No ale skupmy się na faktach.
- Wiesz co jest najważniejsze? Upór i samodyscyplina. Wstawaj każdego ranka i idź na polowanie, nie wracaj póki czegoś nie przyniesiesz. Po czasie będziesz sobie sama podnosić poprzeczkę, a jak będzie Ci zawsze mało to wezwij mnie, a z chęcią nauczę Cie kilku sztuczek łowieckich.
Znów się uśmiechnął. Może ciężko było mu to przyznać, ale w życiu wreszcie zaczynało coś wychodzić na prostą i jego wewnętrzny gbur ustępował czasami, dawał możliwość do polubienia się z kimś nowym... A ta tutaj samica... no cóż. Miło się na nią patrzyło, równie miło popatrzy jak trochę potrenuje pod jego czujnym okiem.

Błękit Nieba - 2020-03-31, 21:42

Przekrzywiła swój łeb i nastawiła swoje uszy. Słuchała go i obserwowała. Kiedy mówił wstała i obeszła go powolnym krokiem prawie zawijając wokół niego swój puchaty ogon. Dopiero po chwili usiadła obok niego na odległość połowy łapy. Nie za blisko, nie za daleko.
-Upór. To podobno mam po ojcu. Był wspaniałym Uzdrowicielem który nie bał się niczego. Ratował wszystkich, już za młodu osiągał niesamowite rzeczy, latał na wyprawy z innymi smokami, nie bał się walki gdy stado było w potrzebie. Dziękuję za radę. To daje mi wiarę że osiągnę co chcę, mój charakter powinien mi w tym pomóc.
Powiedziała spoglądając przed siebie, jakby w przestrzeń.

Apogeum Konfliktu - 2020-04-01, 09:36

... Czemu chodziła dookoła niego? Nie był przecież kamieniem, ani też zwierzyną, którą powinna tak obchodzić. No i poza tym był długi, co raczej nie było proste do obejścia i finalnie musiała przejść nad jego ogonem, a następnie ich ogony musiały przejechać po sobie.
Nie skomentował jednak tego, po prostu kiedy usiadła, on ostrożnie poruszył swoim ogonem, aby w razie potrzeby puchata końcówka się zsunęła z niego.
- Mój ojciec również... był wspaniałym uzdrowicielem. Teraz już jest po prostu za stary na to miano, chociaż trochę tego nie rozumiem, przecież nawet będąc starcem nadal można kształtować maddarę i zakładać opatrunki... Był, znaczy jest po prostu czas w którym on dużo śpi... W sumie to kiedy ostatni go raz widziałem to jeszcze byłem w Ziemi... Uh...
Czemu zaczął w ogóle jej się tłumaczyć? Przecież jego problemy rodzinne to nie jej sprawa, no i poza tym sprawa przenosin. Czy musiał to znów rozgrzebywać?
Spojrzał na nią, a chwilę później przed siebie jakby próbował dojrzeć coś w co ona się wpatrywała.
- Czas białej ziemi się kończy. Pewnie w swoim uporze niedługo ciągle będziesz oblepiona błotem przy takim namaszczeniu. A szkoda...
Dodał jakby od niechcenia, a tak na prawdę urwał, aby nie palnąć zaraz tym o czym w sumie pomyślał.

Błękit Nieba - 2020-04-03, 09:40

Otrzepała łeb wprawiając w ruch swoją białą grzywę.
-Poradzę sobie. Do tego czasu jednak muszę znaleźć kogoś kto poprawi moje umiejętności skradania się. W ogniu obecnie słabo z łowcami. Bedę musiała pewnie szukać poza granicami stada.
Westchnęła. Co jak co ale nie chciała wyskakiwać do niego z tym pytaniem. Ledwo co go poznała i już i tak zawraca mu strasznie głowę. Ale coś ją zaintrygowało.
-Byłeś w Ziemi. Zmieniłeś stado?

Apogeum Konfliktu - 2020-04-03, 12:15

To zabawne, że tak po prostu stała obok niego, gdzie on się chwilę wcześniej pochwalił o łowczych umiejętnościach, a ona... rzekomo bez powodu wspominała o szukaniu nauczyciela do skradania. Serio? Myślała, że nie zaproponuje nauki?
- Wystarczy poprosić, Niebiańska. Chętnie Cie pouczę.
Oznajmił z delikatnym uśmiechem wlepiając w nią swoje zielone ślepia. Nie musiał, ale chciał jej pomóc, poza tym będzie miała u niego niewielki dług, który być może kiedyś się upomni... Może.
Wtedy też przeszła do tego mniej wygodnego tematu, mina mu nieco zrzedła, ale odpowiedział.
- Tak, byłem. To stare dzieje, stare rany. Szkoda je rozdrapywać po raz kolejny.
Już tak wiele razy o tym opowiadał, że zwyczajnie już nie chciał tego tematu poruszać. Ile w końcu można osób poinformować o tym. Poza tym polubił samicę, ale czy musiał od razu dzielić się z nią takimi informacjami? Nigdy nic dobrego nie wychodziło z tego, iż się komuś żalisz. Narzekając na pewne kwestie po prostu zaczynasz samego siebie stawiać obok tych, których obrażasz... taka była prawda, dlatego właśnie nie czas był na takie tematy.

Błękit Nieba - 2020-04-04, 15:20

Smoczyca wysłuchała go i faktycznie nie chciała wchodzić za głęboko w temat ale wtedy odezwał się o nauce. Zastrzygła uszami i zrobiła skok do przodu po czym się obróciła machając końcówką ogona.
-Tak tak tak poucz mnie! - Hahaha no prosze co za zmiana zachowania, ale ona zawsze była energiczna. Teraz obserwowała go bystrymi ślepiami i czekała na jego ruch.

Apogeum Konfliktu - 2020-04-06, 11:27

No tak. Przynajmniej nie spróbowała ciągnąć go za język. To się ceni, a poza tym przynajmniej spać będzie mogła lepiej- on osobiście nie chciałby słuchać takich historii bo zacząłby się zastanawiać czy jego stado traktuje go poważne. Teraz już tak, a Ziemia? Błoto i łajno, nic więcej dla niego nie mięli. No ale skoro zostawili temat to zostawiamy go w spokoju.
Strzyżenie jej uszu przypominało nieco konia, ale czy to źle? To było wręcz urocze, praktycznie tak samo jak jej ciepły i nieco dziecinny głos, który i mu poprawił w duchu humor.
- Dobra to nie przedłużajmy niepotrzebnie. Powiedz wszystko co wiesz na temat skradania- sprawdzimy czy znasz wszystkie podstawy. Stań w pozycji odpowiednio i powoli zacznij się skradać.
Ahh obserwacja innych łowców nigdy nie była dla niego przyjemna, ale teraz zaiste miała być, przynajmniej dla jego ślepi. Praca mięśni była bardzo ważna, a smukłe i płynne ruchy działały na wyobraźnię... tak samo zresztą jak pomagały przy skradaniu.
Westchnął odwracając na chwilę wzrok, a następnie zaczął ją obserwować... Starając się wyprzeć wszystkie kosmate myśli.

Perspektywa Wieczności - 2020-06-10, 21:33

// Inny czas.
Proszę ignorować dwie pierwsze części do odpisu XD Po prostu miałam długą przerwę, bez wstępu nic nie jestem w stanie napisać. Takie ułożenie tego sobie. Don't mind me.

Coś gasło.
Nie był to jednak powód do smutku.
Od momentu poznania Nahla - dawna gorycz wypełzła z futrzastej smoczycy. Zdała się znaleźć swoje ukojenie. I choć chętnie doglądała bezpiecznego dorastania malucha - unikała namiaru kontaktu z nim, nie chcąc, by się przywiązywał. Tak jak dawniej przywiązała się ona.
Aank nigdy nie chciała dożyć starości.
Choć, a może właśnie dlatego - cała jej najbliższa rodzina radziła sobie z nią świetnie.
Ojciec zawsze zdawał jej się staruszkiem. Do ostatniej chwili dziarskim, a nawet, mimo roli Uzdrowiciela - walczącym.
Matka obudziła się z długiego snu - także rachitycznie utulona skrzydłem czasu.
A jej przyszywana, lecz najbliższa siostra - była najdługowieczniejszym smokiem, jakiego dane było jej poznać. Przynajmniej spośród śmiertelników.
I nie zrozumcie jej źle;
Nie odbierała starości, jako czegoś zniechęcającego.
A jednak w dniu swej stadnej dorosłości, wybierając imię, wygłoszone z nieco nadmiernym patosem - Perspektywa Wieczności...
Miała już głęboko zakorzenioną, własną filozofię w tej kwestii.

*

Kompani dziczeli, zapatrzeni w siebie, a nie mający zbytniego pożytku z oposmoczycy, która rozleniwiła się i zamknęła w sobie. Nie dzieliła się już z nimi ostatnim targanym nią lękiem, a więc traciła też ich zaufanie. W końcu, bez bólu serca, a jedynie z lekkim ukłuciem przychodzącej zawczasu tęsknoty - rozwiązała więź pętającą ich wspaniałe umysły i pozwoliła im odejść.
Jednorożec i kelpie pognali w nieznanym, lecz wspólnym kierunku. Jaśniejąc i ciemniejąc w oddali.

*

Jej pierwszym od dawna wyjściem do innych - miał być po prostu głód.
Pałętała się po zagajniku, jakby wstydząc się swej wychudzonej postury, a także gdzieś w środku zastanawiając się, czy warto jest ją karmić, skoro długo już nie zamierza stąpać pośród Wolnych... Aż w końcu - może pusty żołądek, a może jasna iskra przeczucia, że do czegoś jeszcze im się przyda - wyszło z niej pod postacią długiego, zawodzącego jak u wilka ryku.
Ryku przyzywającego Łowców, podłechtanego magiczną informacją zawierającą obraz Ustronia, starszą, przygarbioną, lecz zdecydowanie pochłaniające standardowe ilości mięsa - oposową smoczycę. Oraz oczywiście grzeczną prośbę.
Aank ułożyła się na skraju opadających kaskadą witek wierzby, jasną łapą bawiąc się w zaplatanie jej końcówek wokół palców.
Była spokojna, cicha. I jakaś taka odległa.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group