To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
~ Smoki Wolnych Stad
Rozwiń skrzydła i leć z nami!

Zimne Jezioro - Niewielkie zlodowacenie

Pradawna Łuska - 2014-09-15, 12:56

Pouczysz potem mediacji? :3

A, to akurat wiedziała, i to jak! Miała do czynienia z wieloma smokami w swoim życiu, jeszcze kiedy mieszkała poza barierą. Czeka ją dużo gadania.
~ Tak, znam, miałam z wieloma do czynienia. Morskie, mają pełną błonę między palcami i dość małe skrzydła. Nie lubi przebywać na ziemi, nie cierpi latać, potrafi oddychać pod wodą, ale nie może ziać ani lodem, ani ogniem, ani pluć kwasem. Drzewne, mają chwytne łapy, skrzydła i ogon. Mają drobne łuski, świetnie kamuflują się w otoczeniu natury. Plują kwasem. Bagienne. Lubią wodę i cuchnące bagna. Ma średniej wielkości skrzydła, pluje kwasem lub zieje ogniem. Dalej są północne. Jest to kula piór i futra. Są dość małe. W większości pokryte futrem i piórami. Zieją lodem. Nie nienawidzą pływania. Smoki wyvernowe. Mają tylko jedną tylną parę dobrze umięśnionych łap i silne skrzydła, na których ma na ogół dwa palce, którymi potrafi unosić przedmioty. Zieją ogniem. Smoki zwyczajne, zawsze zieją ogniem, typowe smoki bez żadnych cech charakterystycznych. Bezskrzydłe, nazwa mówi sama za siebie, czego nie mają. Też zieją ogniem. Górskie, dość duże, mają niezwykle twarde łuski. Nie lubią nizin, żyją w górach i mogą polować na tamtejszą zwierzynę. Zieją lodem lub plują kwasem. Smok pustynny, taki jak ja, potrafi przeżyć wiele dni bez wody i w gorącym klimacie, zawsze zieje ogniem. Powietrzny, najlżejszy podgatunek smoka. Zieje lodem lub ogniem, świetnie lata, jest bardzo zwinny. Jaskiniowy, duży smok, jednak mający małe skrzydła. Leniwe i powolne, dobrze widzą w ciemnościach. I skrajne, czyli łączące w sobie geny dwóch ras ~ wzięła głębszy oddech po wyczerpującym gadaniu. Niestety, to nie koniec.
~ Profesje też znam. Przywódca, rządzi stadem i tak dalej, robi te ceremonie i inne głupoty. Zastępca, wiadomo kto, przejmuje stanowisko przywódcy po śmierci poprzedniego lub jego odejściu. Uzdrowiciel, leczy rany i choroby, zbiera zioła. Czarodziej używa maddary, podczas polowań i walk. Wojownik, walczy siłowo, broni stada. Łowca poluje i zbiera mięso. Adept uczy się danej profesji a pisklę to niezdara która niewiele umie ~ powiedziała i spojrzała zmęczona tą gadaniną na smoczycę.

Czarci Kolec. - 2014-09-15, 13:07

// Pewnie ;) Możesz składać raport po moim poście.

Kiwnęła zadowolona łbem. Tak, to chyba wystarczy. Smoczyca wiedziała wcześniej już sporo, teraz Srebrzysta tylko uzupełniła podstawowe informacje o ich świecie. A skoro nie miała żadnych pytań, chyba mogły zakończyć naukę. Spróbuje się czegoś teraz o niej dowiedzieć. Plugawa pojawiła się w stadzie nagle, co mogło ją zaskoczyć.
- Dokładnie. Dobrze, że to już wiesz. Chyba wystarczy gadania jak na razie, hm? - powiedziała trochę żartobliwie. - Opowiesz mi coś o sobie?

Pradawna Łuska - 2014-09-15, 13:21

O rany. Kolejny smok jest tak cholernie zainteresowany jej historią? Smoczyca miała ochotę wywrócić oczami, ale cudem się powstrzymała. No dobra, może chociaż nauczy się trochę mediacji, bo w sumie to nie była jej mocna strona.
~ Jestem zrodzona z krwi i kości od dzikich smoków, które oddały swe życie plemieniu Vahati. Wódz wybrał mnie jako swojego wysłannika i od razu zaczął robić ze mnie przywódczynię. Z młodymi pisklętami walczyłam doskonale, wygrywałam wiele walk, jednak nikt się mnie nie lękał. Były to tylko urocze zabawy, dlatego nikt nie traktował ich poważnie. Z czasem przybrałam na powadze i mogłam wykonywać trudne zadania, wykonując je perfekcyjnie. Nie była dla mnie ważna trudność zadania, ważne aby je wypełnić. Nie było jednak to ani trochę dziwne. Doskonała budowa, siła, wytrzymałość, szybkość i zwinność - na pierwszy rzut oka można było się tego spodziewać. Gdy podołałam najtrudniejszemu z zadań, pokonaniu wielkiego niedźwiedzia, zostałam naznaczona białą farbą wyróżniającą się na mojej złotej łusce. Zostałam uznana przez lud za najlepszego z smoków jakich posiadali, dlatego też otrzymałam wiele znaczące pióra przekazywane przywódcom z pokolenia na pokolenie. Byłam wywyższana i chwalona przez każdego. Mijał już rok od otrzymania nagród, miałam całe siedem księżyców, gdy smoki z równin wtargnęły do plemienia i pozabijały wszystkich dookoła - tylko dlatego, że potrzebowali terenu mieszkalnego i łowieckiego, a my, Vahati byliśmy przeciwni tym poczynaniom. Każdy smok starał się ujść z życiem i ochronić lasy, ale nie poszczęściło im się. Równinni przytłaczali swoją liczebnością, co dawało im przewagę. Cudem uszłam z życiem i po jedenastu księżycach wędrówki dotarłam tutaj ~ powiedziała o sobie dużo, trochę się przechwalała, ale przysłaniała to kpiącym, złowieszczym uśmieszkiem.

Czarci Kolec. - 2014-09-15, 13:37

// niech Plugawa poprosi o naukę, Srebrzysta się sama nie będzie narzucać ;d

- Imponująca historia. - uśmiechnęła się do Plugawej. - Przykro mi z powodu takiej straty. Naprawdę. - powiedziała szczerze. W takim momencie nie było ważne, że prawie nie zna tej smoczycy. Wiedziała, że jej wsparcie nic nie zmieni, nie chciała jednak, by Plugawa nie czuła się tu obco, a to wszystko mogło z pewnością przytłaczać. Plugawa była jednak silna i miała mocny charakter dzięki takim doświadczeniom. - Gdybyś chciała pogadać, albo powalczyć.. - zaśmiała się, bo domyśliła się, że raczej to drugie jest bardziej prawdopodobne - ..to jestem do dyspozycji.

Pradawna Łuska - 2014-09-15, 13:57

Uśmiechnęła się cynicznie, ale nie złośliwie. Cóż, u niej każdy uśmiech był kpiący, ale w tym wypadku intencje miała dobre, nie złośliwe.
~ Nie pogardzę odrobiną mediacji ~ powiedziała, patrząc ze spokojem w ślepiach na Srebrzystą. Zdawała sobie sprawę, że podczas nauki mediacji też będzie musiała gadać, ale trudno, trening to trening, trzeba olać to, że się nie chce czegoś i wziąć do roboty, a nie siedzieć i się nudzić.

Czarci Kolec. - 2014-09-15, 14:13

Aż zachciało jej się roześmiać. Plugawa chyba obrała ją sobie za nauczycielkę do umiejętności, w których tylko się rozmawia. Nie zaśmiała się jednak, a tylko uśmiechnęła. Nie odmówi oczywiście, tym bardziej, jeśli chodzi o takie podstawy.
- Nie zaszkodzi, oczywiście. Najpierw trochę o samej mediacji. Jest to umiejętność rozwiązywania problemów, wybierania najlepszego wyjścia z każdej sytuacji. Masz lub znasz jakiś problem, którego mogłybyśmy użyć dla przykładu? - i do rozpoczęcia nauki, oczywiście.

Pradawna Łuska - 2014-09-15, 14:16

Czy Azlopea miała jakieś problemy? Zamyśliła się, szukając ewentualnego problemu do rozwiązania w swoim białym łbie, po dłuższej chwili kręcąc przecząco głową.
~ Nie mam ~ odparła krótko. Srebrzysta będzie widocznie musiała coś wymyślić, bo Plugawa jak na razie nie miała problemów. W sumie to coś nowego w jej życiu, zwykle ciągle się z czymś borykała, ale były to problemy tego typu, że albo przypadkowo zabiła innego smoka w przyjacielskiej walce albo coś jeszcze innego, a z tego ciężko wyjść w dyplomatyczny, bezkonfliktowy sposób.

Czarci Kolec. - 2014-09-15, 14:20

I dobrze, skoro nie ma żadnych problemów. Uśmiechnęła się, brak problemów to szczęśliwy czas w końcu. Ona miała już w głowie kilka przykładów, i postanowiła jej podać ten, który był jej najbliższy.
- Dobrze, nic nie szkodzi. Wyobraź sobie, że w stadzie trójka piskląt wyraziła chęć nauki na Uzdrowiciela. Według smoczego prawa, w stadzie może być maksymalnie dwóch, niezależnie od tego, czy jest to już pełną rangą Uzdrowiciel, czy uczący się na niego Kleryk. Co zrobiłabyś na miejscu Przywódcy? - ciekawe, jak poradzi sobie z takim problemem, który wydał jej się najprostszy i dobry na początek.

Pradawna Łuska - 2014-09-15, 14:28

No, wytęż swój gadzi umysł, Azlopea, myśl. W sumie nie myślała długo. Odpowiedziała po krótszej chwili.
~ Przywódca ma kilka opcji. Albo zaproponować pisklętom profesję czarodzieja - podobną do uzdrowiciela, bo też używa się maddary - i może jedno by się przekonało. Drugim wyjściem jest sprawdzenie, które pisklę lepiej sprawdziłoby się na tym stanowisku. Może zrobić jakiś prosty test? Ewentualnie można też poczekać, aż któreś zmieni zdanie, bo pisklęta często zmieniają decyzje ~ powiedziała co wiedziała. Nie widziała innego wyjścia z tej sytuacji, ale znając życie jest ich sporo, a Plugawa podała tylko trzy.

Czarci Kolec. - 2014-09-15, 14:42

Pokręciła powoli łbem. Były to jakieś wyjścia z sytuacji, ale nie do końca o to chodziło.
- A kto zrobi te testy? Jak miałyby one wyglądać i na czym polegać, skoro w stadzie nie ma żadnego dorosłego Uzdrowiciela? - powiedziała spokojnie. - Załóżmy, że żadne z nich nie zechciało obrać innej drogi, niż Uzdrowiciel.

Pradawna Łuska - 2014-09-15, 14:45

No fakt, w sumie ciężko by było. Nie odpowiedziała w kwestii testów, po jej minie było widać, że faktycznie to nie byłoby dobrym wyjściem.
~ Nie wiem. Oświeć mnie ~ powiedziała po długiej chwili milczenia, a właściwie myślenia. No, jednak Azlopea nie jest wszechwiedząca, czasem niestety nie zna odpowiedzi na jakieś pytanie. Ale to w końcu nauka, ma się nauczyć. Czekała, aż Srebrzysta powie, co powinno się zrobić w takiej - nawet prawdopodobnej - sytuacji.

Czarci Kolec. - 2014-09-16, 15:34

Kiwnęła powoli łbem i poprawiła się na swoim miejscu. Też nie lubiła zbyt długo siedzieć.
- Smocze prawo mówi, że w stadzie może być tylko dwóch uzdrowicieli lub kleryków. Skoro tak, pierwszeństwo mają Ci, którzy zgłosili swoją chęć nauki jako pierwsi. - uśmiechnęła się, tak po prostu. - Być może, w trakcie nauki, któryś z dwóch smoków zrezygnuje lub stanie się coś, że nie będzie mógł kontynuować nauki. Wtedy pierwszeństwo będzie miał trzeci smok, niezależnie od tego, czy od tego czasu zgłosiliby się nowi kandydaci, czy też smok ten już zostałby mianowany na przykład na czarodzieja. - mówiła niespiesznie, bo myślami była trochę w innym temacie. A właściwie tym samym, lecz tym, który zdarzył się niedawno. - Dobrze, kolejny przykład. - Teraz nie będzie już tak łatwo, ale Plugawa była bystra. - Łowca Ognia polował niedaleko granicy z Cieniem, ofiarą jednak było silne zwierzę, a Łowca był niedoświadczony. Zrządzeniem losu, Łowca Cienia patrolował w tym czasie granicę z Ogniem i zauważył problemy Ognistego, ruszył mu więc na pomoc. Ognisty stracił jednak przytomność podczas walki ze zwierzyną, i gdy się ocknął, zobaczył Cienistego, martwą ofiarę, ale także pewne ślady, które mogłyby wskazywać, ze Cienisty zapędził się głębiej w nasze tereny. Co należy zrobić? - czekała cierpliwie na odpowiedź, dając też czas starszej adeptce na zastanowienie się. Przez cały czas koniec jej ogona lekko drgał.

Pradawna Łuska - 2014-09-16, 15:41

Kolejny dylemat. Wbrew pozorom Azlopea miała wrażenie, że znacznie łatwiejszy, ale to się dopiero okaże. Najpierw musi pokazać swój plugawy tok myślenia.
~ Jeśli jest takie podejrzenie, to należy zbadać ślady dokładnie, zobaczyć, czy pozostał jakiś zapach czy krew bądź jakikolwiek inny ślad. Warto dokładnie obejrzeć cały obóz, by sprawdzić, czy i tam nie ma żadnych poszlak bądź czy coś nie zginęło. Mogło dojść do kradzieży ~ powiedziała, wzruszając barkami. Mówiła lekko lekceważącym tonem, ale głos miała nieco zachrypnięty. Widocznie takie gadanie źle działało na jej gardło i struny głosowe.

Czarci Kolec. - 2014-09-16, 15:45

Tym razem, jej ogon i pysk pozostawały nieruchomo, sprawiała wrażenie obojętnej.
- No dobrze, ale co dalej? Zbadanie poszlak jest dobrym pomysłem, ale co, jeśli ślady mogły być niejednoznaczne? - Plugawa dobrze rozpoczęła, tę myśl należało jednak rozwinąć. Wiedziała już, że smoczyca nie lubiła gadać, w inny sposób jednak mediacji się nie nauczy.

Pradawna Łuska - 2014-09-16, 15:49

~ Jeśli wyraźnie wskazywały na to, że cienisty zapuścił się bezczelnie na nasze tereny, należy natychmiast porozmawiać o tym z przywódcą Cienia i powiadomić go o tym. Jeśli jednak ciężko jest odpowiedzieć na to pytanie - powinno się znaleźć owego bezczelnego cienistego by z nim porozmawiać ~ chciała w tym momencie dopowiedzieć coś o walce i zabiciu, ale ugryzła się w język. Jakim cudem się powstrzymywała? Dziwne, czyż nie? Widocznie gardło sprawiało, że każde oszczędzone słowo było istotne.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group