To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
~ Smoki Wolnych Stad
Rozwiń skrzydła i leć z nami!

Zimne Jezioro - Jezioro

Chochlik Miłości - 2019-10-06, 11:12

Samiec najwyraźniej nie zamierzał więcej przeszkadzać młodemu w budowli, bowiem to krótkie zniknięcie trochę się przedłużyło.. Mułek słyszał jakiś szelest traw za sobą, który w pewnym momencie ustał a zapach Plagusa rozpłynął się w powietrzu. Wyglądało na to iż samiec tak po prostu sobie poszedł, co za niewychowane zwierze!
Z całkiem innej strony jednak do samczyka mógł dojść inny zapach a raczej smród mokrego futra, jakoby ktoś wytarzał się w śmierdzącym mule i tak chodził. Oprócz tego dało się usłyszeć niebezpieczne chrumknięcia, oraz szelest liści który zwiastował nadejście czegoś.. Dużego. Było ono jednak a tyle daleko iż samczyk miał możliwość się gdzieś schować.. O ile w ogóle zamierzał. Cholera wie co w łebku małego ryzykanta siedzi!

Despotyczny Ferwor - 2019-10-06, 16:27

Nie zwrócił szczególnej uwagi na zniknięcie czerwonego. Wciąż czekał na błoto, więc stwierdził że może się na chwilę przespać. Odciągneło go od tego, zapach mokrego futra, oraz podejrzane dźwięki. Coś do niego idzie, coś dużego. Mułek zabardzo się tym nie przejął, z wolna podszedł bliżej jeziora, jeżeli cokolwiek będzie chciało go zaatakować, to błyskawicznie wskoczy do wody. Siedział tak zanurzony do połowy spokojnie rozglądając sie nad potencjalnym zagrożeniem. - Może szybciej! - Krzyknął.
Chochlik Miłości - 2019-10-06, 21:40

Chojrak. Ryzykant.. Albo wszystko razem.
Woda owszem, była a Mułek jako smok bagienny miał tutaj pole do popisu.. Jednak kto normalny zwraca na siebie uwagę ewentualnego drapieżnika? Kroki nagle zaczęły robić się bardziej zamaszyste, smok mógł zobaczyć wyłaniającą się z krzaków czarną kupę czegoś futrzastego. Było to większe od przeciętnego smoka, pokryte czymś lepkim i niemożebnie śmierdziało. Zbliżało się powolnym krokiem do samczyka, wbijając w niego świdrujące, drapieżne ślepia.. Teraz młody Wodniku! Wskocz. Wskocz do Wody!.. Jednak łapy zastrajkowały. Samczyk oczywiście miał nad nimi władzę, jednak zdawało się że coś trzyma wszystkie cztery kończyny przy ziemi. Niezidentyfikowane zwierzę zbliżało się, nie spuszczając "smakowitego" kąska z zasięgu swojego wzroku a łapy w dalszym ciągu nie chciały drgnąć! Coś tu było srogo nie tak i skoro już tak dobrze wyszło mu krzyczenie na tego "Bagiennego" potwora to lepiej by zaczął drzeć się o pomoc bo dokona tutaj żywota.

Despotyczny Ferwor - 2019-10-06, 22:01

Mułek natychmiast po zobaczeniu drapieżnika, chciał skoczyć do wody. Jednak coś trzymało jego łapy, jego plama znów zaczęła się jarzyć. Smoczek natychmiastowo zanurzył się i zaczął obgryzać swoje łapy, licząc, że przegryzie to co go trzyma, trochę poharatał sobie łapy, woda pod nim zaczęła barwić się na czerwono. = To się do jasnego patyka doigrałem! =
Chochlik Miłości - 2019-10-06, 23:36

Wielkie, śmierdzące i ciężkie bydle zbliżyło się do samczyka na odległość jakiś jakiś trzech lub czterech pazurów.. I zaczęło mu się z zaciekawieniem chwile przyglądać. Mułek podjął próbę wręcz dramatycznej próby oswobodzenia się z objęć nieznanej mu siły, chcąc odgryźć sobie łapy. Patrzcie - Czego to smok nie robi w przypływie beznadziei, kiedy nie ma innego wyboru! Trzeba mieć upór by do ostatniej chwili życia walczyć o swoje.
Łapsko bestii uniosło się nagle nad Wodnym. To koniec, machnie, przetrąci mu kark i wyjdzie na to że rzeczywiście się doigrał. Łapa poszybowała w dół.. I złapała go za kark.
Niczym kocia mama, próbująca przenieść swoje młode z dala od niebezpiecznego miejsca wielki stwór uniósł Mułka w górę a potem odłożył go trochę dalej od Wody. Samczyk wciąż miał sztywne kończyny jednak wyglądało na to iż obrażenia nie były niesamowicie rozległe, Wodnik musi w przyszłości popracować nad taktyką nacisku z jakimś wojownikiem.. Ale samo zachowanie stwora powinno dziwić! Zamiast go zjeść to ten odłożył go w inne miejsce.
~ OooOooOo Mło-dy smo-ku przes-tań się oo-ookale-czać! CoOooO to za krzy-ki by-ły hmmmHmm? Nie nau-czył cię niii-kt że jak zwie-rz idzie tooOooo się kamu-fluje? - zabuczał niskim, zniekształconym barytonem dziki zwierz a jego akcent zdawał się być dziwny.. Taki... Niesmoczy.
~ DoooOooo-brze że jaa-aa-Aaadłem dzi-siaj. BoooOooo bym Cię zja-dł.

Despotyczny Ferwor - 2019-10-07, 07:53

- wypuść mnie! - krzyjnął poirytowany pisklak.- Cokolwiek zrobiłeś masz to odkręcić! - Pisklak oczami pełnymi nienawiści, próbował jeszcze ruszać łapami. Jego plama zaczęła świecić sie jeszcze bardziej niż przedtem, tak że oświetlała przestrzeń wokół smoka. -Proszę... Zostaw mnie... - wyjąkał. Nie dlatego że bał się besti, bał się swojej plamy. - Dlaczego życie mnie nie nienawidzi.-.odruchowo zamknął oczy, z których zaraz potem poleciały łzy. Ból był znacznie silniejszy niż przedtem oraz trwał niebotycznie dłużej, przez parenaście minut, pisklak zwijał się z bólu, z trudem łapiąc oddech. - za bijjjj mnie...- Tylko tyle zdołał wyjąkać. Kiedy ból ustał, samczyk leżał bezwładnie na ziem, ciężko oddychając. Chciał zemsty, chciał sprawiedliwości, kiedy tykko odzyska władzę w łapach, resztkami sił rzuci się na bestie.
Chochlik Miłości - 2019-10-08, 16:48

Wielka bestia jedynie patrzyła.
Ślepia beznamiętnie i świdrująco wbijały się w samczyka, całkowicie nieprzejęte tym iż jego plama zaczęła świecić, że wił się z bólu. Jakoby nie miała ona serca, jedynie kamienna powłoka która jakimś cudem pompowała krew. Mułek dalej był spętany jakąś dziwną siłą, jednak wielka Bagienna bestia odczekała chwilę i dopiero po dłuższej chwili kiedy samczyk tak leżał znów postanowiła się odezwać.
~ Jee-stee-m Bagni-kiem. I-I-I pilnu-je te-go jezio-ra. Bar-dzo nie pod-obało mi sięęĘęę że tak krzy-czysz na-mnie. A w wo-dzie sie-dzi du-żo złych ry-bek. Któ-re wab-i krew. Głu-pie zach-owanie samczyYYYk-u. Powini-eneś szano-wać duuCHYYY la-su. - niski baryton nie był wściekły a jego ton był niczym informacja o pogodzie. Podniósł się i zaczął okrążać samczyka niczym wilk poranioną sarenkę po udanym polowaniu.
~ Dam Ci sza-nse. Nau-cze Cię jaKKK się kry-ć przed zagr-ożeniem jeżŻŻel-i przepro-sisz. Naw-e-e-t Cię puUUszczę. - dodał, siadając znów w miejscu w którym siedział na samym początku.

Despotyczny Ferwor - 2019-10-08, 17:44

Mułek przez chwilę, leżał na ziemi. Czuł coś dziwnego. Ten ból nie był wywołany przez złość, strach. Czuł... obecność czegoś. TO było powodem rozjaśnienia plamy. Wiedział to, ale nie wiedział z skąd to wie. Zastanawiał się nad tym przez jakiś czas, do puki bestia nie przerwała jego przemyśleń. Odpowiedział mu szorstkim głosem pełnym gniewu. - A mi bardzo się nie podobało, że przez ciebie, znowu musiałem znosić to okropieństwo! - Mułek spojrzał mu z wrogością prosto w oczy. - Przeproszę cię, ale ty też masz mnie przeprosić. - Pisklak na chwilę umilkł, musiał przemyśleć pewne sprawy, potem już łagodniejszym głosem z wyczuwalną skruchą powiedział. - Przepraszam, że zachowałem się tak chamsko... Nic mi tak na prawdę nie zrobiłeś... Więccccc bardzooo cięęęę przepraszammmm... - Powiedział to najszłodszym głosem jaki tylko potrafił, po czym powoli wstał, ledwo utrzymywał się na nogach.
Chochlik Miłości - 2019-10-08, 18:05

W momencie w którym samczyk zaczął mówić szorstko do bestii, ta jedynie westchnęła ze zrezygnowaniem. W dodatku jeszcze DOMAGAŁ się przeprosin, jakoby to Bagiennik był przyczynami całego zła świata. Kiedy samczyk jednak postanowił przeprosić, z gardzieli potwora wydał się kolejny wzdech. Jednak uścisk puścił i Mułek znów mógł ruszać łapami.
~ JaAaa CiiII tego nie-e zrobiII-łem. TooOO Ty-y zacząłe-śś. I je-szcz-e rzucaaAAłeś jak dzikkKie kocię. MooOOgę jedyynie przeprosII-ić za to żeE ci-e wystra-szyłemmm. I przeEEpraszam. - odparł spokojnie, patrząc na pisklę, które zaczęło się podnosić. Ciekawy był czy w jakiejś małej części te przeprosiny były w ogóle szczere czy powiedział to od niechcenia żeby zostać wypuszczonym. Oby nie.

Despotyczny Ferwor - 2019-10-08, 18:55

Mułek popatrzał się na niego, a w oczach widać było irytacje. - Właśnie tym ,,Straszeniem'' to spowodowałeś. - Odparł szorstko. Chwiejnym krokiem zaczął iść w stronę bestii. Miał dość na dzisiaj, chciał jedynie spokoju, chciał już wrócić do obozu, ale wiedział że w tym stanie tam nie dojdzie. Wyminął bestie, odchodząc parę naście kroków za nią, po czym położył się i zwinął się w kulkę. - Dlaczego moje życie musi tak wyglądać. - Powiedział smutnym głosem.
Chochlik Miłości - 2019-10-08, 19:10

Bestia, cóż. Czy była przejęta smoczym losem? W żadnym wypadku. Spojrzała jedynie na zwinięte smocze po czym dźwignęła się i zaczęła powoli wchodzić do wody. Nie zwracał uwagi na Mułka, wchodząc w głębokie odmęty jeziora. Jednak w łebku Małego wodnika znów zadudnił jego ciężki głos. O dziwo nie akcentował już tak dziwnie wypowiadanych słów.. Mówił normalnie a jego głos był pełen zawodu.
~ Więcej pokory, mniej chojrakowania. Więcej posłuchu, mniej mądrzenia. Więcej samodyscypliny, mniej przeceniania możliwości ~ - kopuła z futra zaczęła unosić się na powierzchni jeziora, tak jak gdyby.. Bagniak rozpłynął się i zniknął w jej odmętach. Cóż, spotkanie mogło skończyć się gorzej, jednak akurat ten Bagniak miał na tyle cierpliwości czy pokory iż zostawił go ze słowami - Co z nimi zrobi pozostanie jego sprawą.

[Iii ja robię zt :P ]

Szabla Kniei - 2019-10-31, 14:23

 Szabla pochyliła się nad taflą jeziora i wzięła pierwszy łyk wody. Skrzywiła momentalnie - aż zęby ją bolały od picia czegoś tak zimnego. Nie miała prawdziwych naczyń jak Dar, ale tymczasowa miska z maddary powinna jej wystarczyć.
 Szabla skoncentrowała się, przyzwała swój twór, a potem nabrała do niego wody. Podgrzała napój niczym uzdrowiciel, choć rzecz jasna brakowało jej ziół. Pierwszy łyk dla odmiany poparzył ją w język. Uch! Będzie musiała chwilę poczekać. A w międzyczasie? Hmm, mogłaby spróbować znaleźć wzrokiem jakąś kaczkę.

Zmierzch Gwiazd - 2019-10-31, 15:23

Po chwili Ziemista mogła poczuć chłodny powiew wiatru na swoich łuskach, a następnie obecność obcej maddary, o ile można było to tak nazwać... Tak czy inaczej, starsza poczuła coś dość niecodziennego, coś, czego nie czuła nigdy wcześniej.
A później mogło jej się zdawać, że widziała półprzeźroczystą, jakby niematerialną istotę o kształcie smoka. Zjawa pokryta wieloma bliznami, z jedną świeżą, jakby po poderżnięciu gardła. Smoczyca o biało-zielonym futrze, stojąca prawie tuż obok niej wpatrywała się w Szablę swoimi szmaragdowymi oczętami. Była w nich ledwie widoczna iskierka życia, zapożyczona w momencie, gdy przekroczyła wrota Aterala, powracając do świata żywych.
Zjawa była jak najbardziej prawdziwa, nie była wytworem czyjejś maddary. Ogon północnej smoczycy poruszał się delikatnie na boki.
- Zagadka albo psikus...
Odezwał się znajomy głos ducha.

Szabla Kniei - 2019-10-31, 16:55

 Naczynie z maddary zdematerializowało się przez chwilową nieuwagę Szabli. Ciepła woda oblała jej przednie łapy, a smoczyca gwałtownie obejrzała się za siebie. Dobrze pamiętała ten głos, ale to przecież nie mogła być prawda. Jej matka już nie żyła. Jej matka...
 Szabli lekko opadła szczęka. Łowczyni wyciągnęła łapę w kierunku widmowej postaci Opoki, ale zawahała się w ostatniej chwili. Bała się, że jeśli jej dotknie, obraz zniknie. Choć najpewniej była to tylko halucynacja, Szabla pragnęła zatrzymać to uczucie na dłużej.
 – Nie rozumiem – szepnęła, kręcąc głową. Uśmiechnęła się słabo. – To twoje nowe powitanie?
 Przechyliła łeb, zastanawiając się, czy zjawa jej matki potrafiła się w ogóle komunikować.
 – Tak bardzo mi cię brakuje – Szabla powiedziała niemal bezgłośnie. Spuściła wzrok.

Zmierzch Gwiazd - 2019-10-31, 17:37

Była prorokini wpatrywała się w swoją córkę. Spojrzała się na nią zmartwiona, gdy oblała się ciepłą wodą. Nie mogło to być przyjemne. Chyba naprawdę ją zaskoczyła swoją obecnością... A, no tak. Przez moment zapomniała, że przecież już dawno umarła i jest po prostu duchem, którego mogą zobaczyć inni.
Zaśmiała się cicho widząc, jak córce opadła szczęka. Uśmiechnęła się miło w jej kierunku, a do jej oczu napłynęły łzy. Podeszła do niej o krok i otarła się pyszczkiem o jej pyszczek. Była w połowie niematerialna, więc Szabla mogła poczuć jakiś znikomy dotyk. Chciałaby, aby ta chwila trwała jak najdłużej.
- To było powitanie, moja droga... Tamto, to było zaproszenie. Mam mały podarunek, ze skarbca Aterala, ale musiałabyś rozwiązać zagadkę, aby ją otrzymać.
Patrzyła się ciągle na Ziemistą, po czym przysiadła, nie mogąc się napatrzeć na nią. Zmieniła się, od kiedy ostatnio się widziały, i to bardzo. Nie ma się co dziwić, przecież jej mała Nektarynka była już u schyłku życia...
- Cieszę się, że mogę cię zobaczyć...
Podniosła łapę. Chciała delikatnie podnieść jej pysk szponem, żeby się na nią spojrzała, jednak jako duch nie miała takiej mocy. Nie mogła jej poruszyć...



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group