To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
~ Smoki Wolnych Stad
Rozwiń skrzydła i leć z nami!

Dzika Puszcza - Wzgórze Świetlików

Lekkość Wiatru - 2020-11-15, 23:07

Kolejna siła dołączyła do sporu - i były to wyrzuty sumienia ściskające ją za gardło. Przypominały Aderyn, że widziały gały, co brały. I nie miała prawa oczekiwać od Belenus więcej niż smoczyca była w stanie jej dać. Belka była wojowniczką z krwi i kości, która na pewno nie umarłaby ze starości. Wojowniczką, której uwłaczałaby śmierć z łap niegodnego przeciwnika.
Czy Rakta nie była idealna do zakończenia jej życia?
Znowu to robisz - syknęła na siebie w myślach. - Napędzasz swoją gorycz.
Nie. Ja też zasługiwałam na szczęście.
Z kimś innym?
Dlaczego ja gadam ze sobą, na litość boską!
- Przepraszam cię, Belenus - wypaliła, chyba trochę za głośno. - Nie pogodziłam się jeszcze z twoim odejściem. To boli. - zaczęła mówić mentalnie. Nawet jeśli zdobyła się na odwagę, pragnęła namiastki prywatności. - Kiedy byłyśmy razem, wszystko szło nam tak dobrze, więc nigdy się nad tym nie zastanawiałam. - Wzięła kolejny oddech. - Ale chyba za bardzo polegałyśmy na sobie nawzajem. Jakby i mnie i tobie brakowało jednej łapy. - Zaśmiała się niemal bezgłośnie. - A potem już cię nie miałam. I cierpiałam tak mocno, że odechciewało mi się żyć, ale... Już mogę iść dalej. Trzymam się, działam, potrafię być szczęśliwa. - Łzy wreszcie pociekły jej po policzkach. - Tylko nie potrafię zapomnieć, że opuściłaś mnie wcześniej. - Na usta cisnęły jej się kolejne przeprosiny. - Już... Gubię się w słowach. - Sapnęła znowu. Została z otwartym pyskiem, mimo że rozmawiała telepatycznie.

Pień Opatrzności - 2020-11-15, 23:45

Cieszyła się że jej krótkie zdanie zdołało przełamać ciszę i otworzyć tę z którą rozmawiała, poznać jej myśli które słodko płynęły do jej umysłu, choć w smaku wydawały się niezwykle cierpkie. Oczywiście że wiedziała co zrobiła i te "gały też widziały co brały" - jednocześnie jednak nie mogły sobie wymarzyć kogoś lepszego, kto tak dobrze zrozumiałby i potrafił odczytać to czego Wojowniczka nie jest w stanie powiedzieć, ponieważ nie potrafi. Belenus całą swoją młodość spędziła na tułaczce bez celu i choć miała swoje miejsce, swój dom to nigdy nie widziała dla siebie sensu czy jakiejkolwiek przyszłości. Być może oprócz prymitywnego instynktu przetrwania, jej życie rzeczywiście go nie posiadało, w głowie nigdy nie myślała o tym by się z kimś wiązać. Lekkość, całkiem przypadkiem pojawiła się w jej życiu i nauczyła ją tego że jest wartościowa, że każde życie ma gdzieś swój cel - I choć wydaje się błahy, to gdzieś tam czeka szczęście. Z jednej strony już na samym początku wiedziała że nie powinna się angażować, jednak to jak czuła się przy kimś kto ją rozumie, pchało ją dalej aż w końcu zdała sobie sprawę iż poczuła coś o co nigdy by się nie podejrzewała i nauczyła się nowych rzeczy.
Sluchała jej w ciszy lecz nie zabierała swojej łapy. Nawet jeśli obie nie mogły siebie poczuć, liczyła się iluzja. Bliskości, dotyku..
~ Jo wiem, wiem mojo słodka Aderyn.. I Ty nie masz za co przepraszać i tak miałoś bosko cierpliwość do starej Baby i jej wybryków - głos był ciepły i spokojny. Jak za starych dobrych księżyców. Bo rozumiała ja doskonale lecz nigdy nie była z niej poetka czy prawdziwa mówczyni.
~ Czasami co kuknę, czasami mi kto powie kto Cię widzioł i zdechł.. Dajesz radę i jo dumna chociaż trochę za dużo zielska ćpiesz, ja? - zabrała łapę, czując że jej czas powoli się kończy. A szkoda bo jeszcze zaczepiłaby Gruźlika, wyśmiała się z Burka i poznała resztę kinderów. Ale czy to właśnie z Aderyn nie miała niedokończonych spraw? No właśnie..
~ Leź dalyj i nie pocz się za siebia. Bądź szczęśliwa bo taki pychol Twój najładniejszy. Co byś mi robiła, gdzie byś ni polazła.. - chciała naprawić swój błąd lecz dalej sprawiało jej to trudność. Ale drugi raz zrobić coś tak okropnego? Nie.. Nie tym razem..
~ I tak zawsze bede kochać moją słodką Aderyn. I na nią czekoć

Przesilenie Północne - 2020-11-16, 16:28

    To prawie jak cała Woda – stwierdził więc roześmiany. – Skoro tak, mam nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z twoim planem. Na razie wszystko wygląda świetnie – zapewnił Paqui.
    Gdy podszedł do przekąsek, dostrzegł uzdrowicielkę podchodzącą bliżej łowczyni. Zerknął na nie z ukosa, zauważając pocałunek na przywitanie. Wymienił spojrzenia z Szyszką, próbując powstrzymać uśmiech – o pewnej historii z tą dwójką słyszał od niej z pierwszej ręki.
    Podjadał nadal, gdy zaczepił go Szakłak. Z cichym „Hm?” obrócił się w jego stronę, zniżając łeb, a potem przeniósł spojrzenie w miejsce, które wskazywał mu syn.
    Wygląda na to, że to partnerka Paqui, synu – odparł, oszczędzając mu szczegółów, skąd o tym wie.
    Nie zdążył powiedzieć wiele więcej, bo wiele rzeczy wydarzyło się naraz: uwaga adepta uświadomiła go, że pośród nich jest jeszcze jedna znajoma postać, której widok sprawił, że spanikował przez krótką chwilę. Wzrok płatał im obu figle? Ale dostrzegał zbliżająca się w jej stronę łapę Szyszki i pamiętał sam zjawę, którą spotkał za dzieciństwa. Faktycznie – i wtedy powoli następowała pora Liściastych Dywanów…
    W tej samej chwili melodyjny głos Burgida rozległ się wśród rozmów, a zaraz później dołączył do niego mocny bas Belenus.
    Parsknął, jakby zdziwiony i rozradowany jednocześnie, przyglądając się zbiegowisku. Poprawił się i usiadł nieco inaczej, spoglądając ku wojowniczce jeszcze przez chwilę, jednocześnie dostrzegając spojrzenie Aderyn. Patrzył się tylko przez chwilę, a potem spuścił wzrok i odwrócił ku Burdigowi, który przysiadł zaraz obok, wyszczerzając kły w bezczelnym uśmiechu.
    Ruda Ciocia? Nie sądziłem, że usłyszę coś gorszego od Chochlika Miłości – przywitał go, chociaż otarł się barkiem o bark.
    Potem zabrała głos Paqui i słuchał jej uważnie, kiwając łbem Ha’arze, gdy został przedstawiony i mrugając kilkakrotnie, gdy uświadomił sobie, że i w ustach Paqui został partnerką.
    Uniósł jednak tylko brwi i nie komentował dalej, starając się posłać uzdrowicielce przyjazny uśmiech. Niedługo później do Burdiga podszedł Szakłak, więc schylił łeb, przysłuchując się ich rozmowie – w końcu siedział tuż obok.
    Na zadane pytanie zdecydował się odpowiedzieć fizycznie, podłapując temat tworzenia ozdób.
    Ciocia – ledwo mu przeszło to przez gardło – świeci się od kolczyków odkąd tylko pamiętam. – Wyszczerzył się. – Wcześniej pytałeś o Belenus. – Wskazał na nią kiwnięciem łba. – Też nosiła podobne. Kolczyk, który ma mama, należał właśnie do niej – powiedział. – Jest podejrzanie wielką fanką wojowniczki, która mnie zabiła.

Wybebeszone Jelita - 2020-11-20, 23:48

Otworzyła i kłapnęła szczęką zaskoczona dalszym przebiegiem wydarzeń. Wlepiała swoje małe paciorkowate ślepia prosto w Belenus i Aderyn, przerzucając swoje spojrzenie od jednej do drugiej. Czuła ich emocje i je doskonale rozumiała. Sama atmosfera to jak gęste było powietrze wszystko mówiło. I gdy niestety... Belenus zniknęła, Jelito wstała i czule otarła się łuskowatą szyją o futrzastą szyje Aderyn. Potem się odsunęła dmuchając na nią ciepłym powietrzem i się cofnęła kilka kroków.
Zamrugała kilka razy.
Zerknęła na górę mięsa przygotowaną przez córkę.
I oh. Wypatrzyła bardzo apetycznie wyglądające flaczki. Tak więc z głośnym kłapnięciem szczękami chwyciła je w pysk i pociągnęła bliżej siebie, ciorając je przy tym po ziemi. Legła koło Aderyn i zaczęła jeść swój posiłek mlaszcząc przy tym głośno. Ale hej! To też jakiś sposób na dotrzymanie towarzystwa przyjaciółce!

Szarlatańska Obietnica - 2020-11-30, 18:02

Samica czuła się trochę zagubiona. Tyle obcych pysków, tyle różnych smoków głównie z Wody. Brakowało jej trochę tej pewności jaką dawały jej spotkania sam na sam czy spotkania w towarzystwie noo... rodziny. Choć skoro jest partnerką Paqui... Każdy z tych smoków jest jej rodziną. Dlatego mimo zmieszania uśmiechała się do każdego, kto choć dłużej się jej przyglądał, a ona sama to wyłapała.
Przyglądała się występowi ojca szczęśliwa na jego pojawienie się. Zawiesiła spojrzenie na duchu, który kontynuował pieśń i później zajął się rozmową z tą panią "Aderyn". Oh... Z tego co słyszała wywnioskowała, że to partnerki. Jak słodko... I smutno. Odejść bez pożegnania. Ha'ara mocniej wtuliła się w Pasję jakby chcąc dać jej więcej własnego ciepła. Cała rodzinka jej partnerki przedstawiana po kolei. Samiczka starała się zapamiętać jak najwięcej, a na wspomnienie o mamie Jelitku, samiczka uśmiechnęła się do zbliżającego się pyska wyverny.
~ Ja... Emm... Bardzo miło mi was wszystkich poznać choć trochę dużo nowych pyszczków mam do zapamiętania heh...~ Rzuciła dość głośno tak by wszyscy zebrani ją usłyszeli. Łatwo można było zauważyć, że samica jest dość spięta. Nigdy nie była najlepsza w publicznych przemówieniach.
~ Jak Paqusia mnie przedstawiła nazywam się Szarlatańska Obietnica i jestem Plagijką, uzdrowicielką, córką obecnego tutaj Burdiga i Uśmiechu Szydercy. Emm... Dziękuję wam bardzo za zjawienie się choć pewnie to bardziej zasługa Pasji.~ Skończyła jeszcze leciutko przysuwając się do samicy jakby chcąc wepchnąć się w jej bok.
~ Kochanie, mogłaś mi powiedzieć że czeka nas takie przyjęcie. Iii... Nigdy nie słyszałam byś tak mówiła, aż trudno się przyzwyczaić.~ Zachichotała liżąc łowczynię po policzku. Tylko... Co dalej? To chyba nie koniec tej uroczystości.

Pasja Uczuć - 2020-12-03, 21:41

Gdy Belenus zniknęła, Paqui zawiesiła jeszcze na dłuższą chwilę wzrok na miejscu, w którym była. Potem mimowolnie przeniosła wzrok na Aderyn. Aż serce ściskała ich rozmowa. To było takie smutne. Pasja, pogrążona w myślach, zdawała się być nieobecna. Myślała o tym, co by było, gdyby... Gdyby nagle któreś stado postanowiło, że nie może się spotykać z partnerką. Gdyby jakiś drapieżnik na polowaniu uznał, że Paqui jest idealnym kąskiem i nie miałby oporów przed odcięciem jej łba. Nie chciała o tym myśleć. Mrugnęła kilka razy ślepiami, wyrywając się z krótkiego transu.
~ Wszystko w porządku? ~ - spytała mentalnie puchatej uzdrowicielki. Dopiero, jeśli uzyskała odpowiedź twierdzącą... ale szczerą, mogła kontynuować.

Pasja zwróciła swój łepek w stronę partnerki. Wyglądała na nieco zestresowaną, ale i - podekscytowaną.
- Paqu baldzo zależało, by jej lodzina mogła poznać Ha'alę. Dużo czasu lazem slędzają, Paqu nie laz sypiała lazem z Ha'alą w glocie. Chciała, by wszyscy wiedzieli, dlaczego Paqu jest taka ladosna za każdym lazem, gdy wychodzi na wspólne. I ważne dla niej jest to, co mówiła. Stalała się mówić tak, jak wszyscy, bo myśli, że tak pokaże, że jej zależy. Choć nadal woli po swojemu. - wyznała jej, skupiając wzrok na szmaragdowych ślepiach. Rozumiejąc, że Ha'arze jednak bardziej odpowiada sposób, w jaki Pasja wypowiada się na co dzień... właśnie tak kontynuowała swoją wypowiedź. A, że nie powiedziała nic wcześniej... no nie mogła jej zepsuć takiej niespodzianki!
- Paqu chciałaby powiedzieć coś więcej jeszcze. - zaczęła kładąc swoją lewą przednią łapę na barku Obietnicy. Mała samica mogła poczuć, jak kończyna lekko drży. Co planuje Paqui? Drzewna samiczka zestresowała się w sumie bez powodu. Przecież od początku czuła, co Obietnica może jej na to wyznanie odpowiedzieć. Choć kto wie, może sama jeszcze się zdziwi.
- Paqu dobrze wie, że ona i Ha'ala się lóżnią. I, że dzieli je glanica tak lóżnych stad. Ale Paqu baldzo kocha Ha'alę. I chciała by być zawsze z nią. Paqu już wie, że Ha'ala ma już własne pisklaki, ale... Jeśli tylko będą chciały, Paqu może je tlaktować jak swoje własne. Może kiedyś Paqu i Ha'arze uda się mieć własne pisklaczki. Tak, jak to było z mamą Lianką i mamą Jelitko! - mówiła szczerze, z czułością. Pasja nie bywała smutna czy nieszczęśliwa, ale Ci, co ją znali... na pewno zauważyli, jak wręcz promienieje szczęściem przy swojej ukochanej. Długo myślała o tym, co właściwie chciałaby jej powiedzieć tego dnia. Gdy wszystko będzie już przygotowane. Gdy będzie idealne. A teraz... cały swój plan mogła wyrzucić do morza. - Paqu nie zostawi Wody. Nie zostawi lodziny. Ale chciała by być zawsze z Ha'alą. By mogła liczyć na Paqu. By Paqu nigdy nie pozwoliła jej skrzywdzić. Choć Paqu wie, że Ha'ala nie potrzebuje ochlony. Bym była z tobą. - słowa płynęły prosto z jej serducha... a może jednak żołądka? Słowa plątały się, zdania mieszały ze sobą. Chciała wyjść na poważną, dorosłą smoczycę, a tak na prawdę zachowywała się prawie jak przestraszone pisklę. Po ostatnich, zamknęła ślepia, wtulając łeb w miękkie futro na szyi partnerki. Robiło się coraz ciemniej, a głównym źródłem światła w najbliższej okolicy stawały się licznie latające ponad wzgórzem świetliki. Nie bez powodu Pasja wybrała akurat to miejsce. Naturalne, żółtozielone, mrugające kropki dodawały jedynie malowniczości temu wzgórzu. Zaczęła bać się, że wyszło sztucznie, bo przecież... Obietnica nie potrzebowała tych wszystkich słów. O uczuciach Pasji wiedziała już od dawna. Paqui jednak nie mogła zmienić już raz wypowiedzianych zdań. Nie mogła ich cofnąć. Mogła tylko żyć z ich konsekwencjami.

Szarlatańska Obietnica - 2020-12-07, 13:49

Lecz jakkolwiek smutne spotkanie dwóch samic nie było. Ha'ara dostrzegała w nim niezwykłe piękno. Piękno miłości jakie potrafi sprowadzić umarłych ponownie na ten świat. Czy to samo stało się wtedy z Thear? Czy i ją do Obietnicy przywiała siostrzana miłość? Ha'ara myśląc o tym poczuła się głupio, zawstydzona własną reakcją z tamtego dnia.
Teraz jednak szybko wyparła wstyd na rzecz wzruszenia. Ciekawe czy gdyby i ona zmarła... Zdołałaby wrócić do Paqui choćby na tak krótką chwilę. Z pewnością by tego pragnęła.

Uśmiechnęła się pogodnie gdy spojrzenia jej oraz Pasji się spotkały. Wyglądała na taką szczęśliwą. Tak energiczną... Szarlatanka mimo niepewności i stresu też była szczęśliwa.
~ Bardzo ładnie mówiłaś kochanie. Choć Ha'ara już przyzwyczaiła się do twojego typowego sposobu mówienia.~ Zachichotała ocierając swój policzek o łuskowaty odpowiednik łowczyni. Musiała trochę wyciągnąć łepek by sięgnąć, ale sam gest był jej bardzo potrzebny. I ciepło jej partnerki również. Skinęła samicy krótko łebkiem gdy ta oznajmiła, że to nie koniec przemów. Bardzo ją ciekawiło co takiego jej Paqusia ma do powiedzenia. Skoro zaczęła tak... Wyniosłą i piękną mową to może być już tylko lepiej prawda. Uśmiechnęła się ciepło gdy łapka łowczyni oparła się o jej bark. Oho... To musiało być coś bardzo ważnego. Spojrzenie uzdrowicielki zdawało się mówić "dasz radę!" i ona sama głęboko wierzyła w partnerkę.
Same słowa Pasji przyjęła z szerokim uśmiechem. Jej pisklęta... Niektóre już były dorosłe, wychowane przez Basiora i sam jeden Shiron wychowany przez nią. Mihr oczywiście pozna Paqui już jako swoją mamę. Ojciec i tak już nigdy się nie pojawi więc... Dlaczego ma jej odbierać jednego rodzica gdy tak wspaniałą drugą mamę ma pod łapą? A samo wyobrażenie posiadania pisklaczka tylko z Paqui... Szarlatance aż ciepło na serduszku się zrobiło na samą myśl i wyobrażenie ich własnej gromadki piskląt.
Kolejne słowa jednak... Szarlatanka nie spodziewała się ich. Nie spodziewała się też, że wypowiedzenie ich będzie tak trudne dla drzewnej samiczki. Gdy jej pyszczek wtulił się w futerko na szyi uzdrowicielki ta westchnęła cicho. Zaraz jednak jej łapka, ta prawdziwa powędrowała na szyję Pasji delikatnie ją gładząc.
~ Wiesz kochanie... Ha'ara też byłaby niezwykle szczęśliwa. Gdybyśmy miały razem pisklęta, mogły ich doglądać wspólnie i dawać im pełną kochającą rodzinę. Byłabym bardzo szczęśliwa gdyby twoja rodzina, która dzięki tobie zebrała się tu dziś tak licznie zaakceptowała mnie i to skąd pochodzę. Paqusiu bo my... Już od dawna zawsze jesteśmy razem. Może nie fizycznie ale tutaj...~ I w tym momencie łapa drobnej samicy z szyi partnerki powędrowała na jej pierś gdzie czuła szybko bijące serduszko.
~ Bo ty w moim jesteś zawsze. I gdy spotykamy się czy to na granicy czy na wspólnych serce Ha'ary raduje się najmocniej jak potrafi. Od zawsze na ciebie liczę, od zawsze cię kocham.~ Powiedziała spokojnie samej wtulając się w łowczynię skrzydłami delikatnie otulając jej boki.

Pasja Uczuć - 2020-12-22, 12:01

Gesty, czułe dotyki i miękkie futerko Szarlatanki było tym, co pewien smoczy legwanek uwielbiał najbardziej. Tak ciepło, miło, przyjemnie, gdy serduszko tak radośnie biło. Paqui oczywiście nie oponowała przed okazywaną jej przez partnerkę atencją. Sama, mimo początkowego stresu, trwającego aż do samego końca jej przemówienia, pchała się mocno ku niej. Choć początkowo siedziała wyprostowana, w dosyć poważnej pozie, tak widząc wyciągającą się ku niej Obietnicę, sama obniżyła łepek, by ta nie miała więcej takich problemów. Samo to - przyda się też później. Gesty północnej dawały jej odwagę, gdy zaczynała mówić, oznajmiając wszem i wobec swoje myśli i uczucia. Myśli, że mogła by to zrobić lepiej, inaczej... ustępowały, gdy dostrzegała nawet najmniejsze zmiany w wyrazie pyszczka ukochanej. same słowa, choć mogły wydawać się trudne - grały w duszy Pasji od wielu księżyców. Jednak chęć zadowolenia wszystkich na raz, połączona z pragnieniem, by wieczór ten był wyjątkowy dla ich dwójki - to najbardziej przeszkadzało Pasji w swobodnym wypowiedzenie się dokładnie tak, jak by chciała. Za bardzo myślała o tym, by wszystko wyszlifować na błysk aż do ostatniej łuski - a to nie było konieczne.
Na słowa partnerki Pasja poczuła ukłucie w serduszku. Oj, jak bardzo ona miała rację w swych słowach. Mimo szczerze uśmiechającego się pyszczka drzewnej - jej ślepia przeszkliły się, a po ciepłych, wydętych polikach spłynęły drobne krople.
- Masz lację. - odezwała się w końcu, kierując prawą przednią łapę w stronę piersi partnerki i tam też ją kładąc, zatapiając palce w miękkim futerku. Czując uderzenia serduszka Ha'ary, zbliżyła własny, łuskowaty pyszczek do jej puchatego odpowiednika. Wysunął się z niego rozdwojony język, który w czułym geście zmoczył Obietnicę od żuchwy, aż do samego noska.
- Ha'ala zawsze będzie w selduszku Paqu. I w jej łebku. I głęboko w źlódle. - mówiła szczerze, z wyraźnym przejęciem.
- Paqu baldzo kocha Ha'alę. - dodała na koniec, ponownie wciskając łepek w szyję Obietnicy. Miało być przedstawienie, miał być pokaz, miała na żywo przygotować specjalny posiłek dla zebranych, składający się głównie z owoców... miała więcej planów. Zrezygnowała. Maddara jej była teraz zbyt niespokojna przez szybko bijące serce i tak wiele myśli, wciąż kłębiących się w jej łebku. I w sumie... sama nie wiedziała, co powinna zrobić dalej. Najchętniej po prostu by tak trwała.

Ruda Ciocia - 2020-12-27, 03:21

Burdig w pierwszej chwili pomyślał sobie iż palił za dużo ziela i pił za dużo melisy. Jednak dość szybko okazało się że stara Babka nie jest jedynie wymysłem jego wyobraźni. Piastun zawiesił się i najpierw miał wrażenie że całkowicie nie zamierza z nim rozmawiać, nawet nie zamachać mu do cholery jasnej z oddali.
A potem zrozumiał.
Dość szybko bo gdyby sam był w podobnej sytuacji zapewne jego uwaga sama skupiłaby się na ukochanym. A błysk tych zawadiackich kłów sam w sobie był przekazem. Choć serce wciąż drgało, bolało i miotało się boleśnie w objęciach rozpaczy - Chochlik doskonale wiedział że jeszcze będą mieli czas się spotkać. A na rozmowy będzie wtedy cała wieczność! Pogrążył się w gorzkich myślach, patrząc ślepo przed siebie, choć słodkość chwili dalej spływała na niego wraz z goryczą rozstania. Ocknął się dopiero niestety pod koniec przysięgi samiczek, choć potrzebował chwili na przetrawienie ich słów. Było to swego rodzaju jakimś pięknym symbolem miłości żywej i martwej, tego że coś kończy się a co innego zaczyna. Burdig przyklasnął dwa razy a potem, po ostatnich słowach Pasji rzucił w powietrze garść kolorowych płatków które wypełniły scenerię cudownymi kolorami. Belenus już nie było a on chyba został o coś zapytany?
- Nosiła je, drogi Fenie - wtrącił nagle - Bo tak nakazywała tradycja. Kolczyki symbolizowały wejście w dorosłość oraz spotkania nowych, ważnych smoków w naszym życiu. Babunia nie trzymała się tej drugiej za mocno ale.. Tak, robimy je sami! Też chcesz, powiedz gdzie drogi Drapieżny - wyszczerzył kły a potem zaczął wyciągać świecące ozdóbki z torby, nie wszystkie oczywiście pokryte były złotem - Niektóre były srebrne, inne wykonane z kości a jeszcze inne były chyba odłamkami kamieni szlachetnych! Burdig miał tego wszystkiego na pęczki!
- A ja chętnie posłucham o tym zabiciu! Ciekawa sprawa to wstawanie z martwych, chyba ż mówisz o.. Innym zabiciu - No bo przecież zamordować można różnie. Emocjonalnie, psychicznie i tak dalej i tak dalej..



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group