To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
~ Smoki Wolnych Stad
Rozwiń skrzydła i leć z nami!

5/2019 - Wyzwanie

Gorycz Losu - 2019-05-11, 17:46
Temat postu: Wyzwanie
    Nadszedł dzień wybrany przez Wodę i Ogień, a oczekiwany przez smoki tych stad od kilku księżyców. Kaskada Kości nie wiedziała jak przeciwnicy zareagowali na propozycję walk, ale Wodni pokazali co o tym myślą - rycząc i niemalże podskakując w miejscu z podniecenia. Smoczyca mogła tylko mieć nadzieję na to, że nie wrócą do obozu z ogonami pomiędzy łapami.
    Na miejsce walk wybrała Polanę Graniczną. Równa, płaska ziemia po obu stronach granicy sprawi, że nikt nie będzie miał przewagi ze strony środowiska. Nie będą też mieli gapiów z pozostałych stad, a rannych nie trzeba będzie daleko odprowadzać.
    Chuda smoczyca rozejrzała się krótko i wysłała mentalne wezwanie do wybranych Wodnych i przywódczyni Ognia.

Iluzja Piękna - 2019-05-11, 18:00

Kiedy dostałem wezwanie wiedziałem że w końcu nastąpił ten moment. Walki sparingowe z ognikami! Miałem nadzieję na niezłą zabawę podczas tego wszystkiego. Szybko wybiegłem z swojej groty po czym wzleciałem w niebo by jak najszybciej dostać się do granicy gdzie wezwała Kaskada. Naprawdę nie mogłem się doczekać aż pojawi się resztą oraz smoki z stada ognia. Kiedy tylko zauważyłem Kaskadę zanurkowałem w dół by następnie ogon ponad gruntem odchylić się i zahamować podczas lądowania. Na powitanie skinąłem przywodczyni głową stając około pół ogona po jej lewej stronie i trochę z tyłu. Końcówka mojego ogona podrygiwała nerwowo uderzając o ziemię dzięki czemu widać było moje zadowolenie i zniecierpliwienie.
Remedium Lodu - 2019-05-11, 18:22

  Uwielbiam zapach gaszonego Ognia o poranku.
  Cichy pomruk smoka brzmiał całkiem odmiennie, gdy zewsząd miażdżyły go nieprzeliczone masy mórz. Dziś zdobył morskie dno, więc dzień tak dobrze rozpoczęty miło będzie kontynuować nieco odmiennym rozgrzaniem mózgu. Zaklęcie tu, zioła tam…
  Inwentaryzując we łbie wszystkie teorie bojowej maddary, które dotychczas opracowywał, Lód przelał magię w zgoła inne zaklęcie i ruszył ku powierzchni. Zajść do groty, upewnić się, czy jeszcze stoi, rozbujać wahadło na najbliższe dwie doby, schwycić sakwę, do której z głębi składziku Wody karnie wpłynął zapas ziół…
  Oderwał się od niebios, by stanąć na prawym skrzydle, nieco z tyłu. Płaska Polana Graniczna nie oferowała niestety żadnego dobrego punktu obserwacyjnego na ziemi, ale przynajmniej nie będzie teraz słyszał irytującego dźwięku, z jakim ogon Iluzji plaskał o ziemię. Podał łeb na bok i oczekując w spokoju na przybycie pozostałych, gotów do ewaluacji paru teorii w praktyce.

Echo Istnienia - 2019-05-11, 19:02

    Pomyśleć, że pierwsza walka Szkarłatnej będzie walką na wojnie. To się nie może dobrze dla niej skończyć.
    Westchnąła truchtając do miejsca spotkania. To jest bardzo zły pomysł. Lepiej żeby ci bardziej doświadczeni walczyli, a ona... Co ona? Lepszej nauki niż przez praktykę nie będzie. Tylko żeby tak zacząć od czegoś odrobinkę mniej ważnego. Tak żeby mogła sobie przegrać w spokoju.
    Jeszcze zanim ujżała inne smoki usłyszała miarowe uderzanie. Oho, ktoś się ekscytuje. Iluzja? Chyba jeszcze nie widziała go tak nabuzowanego.
    Skinęła głową na powitanie przywódczyni i ojcu Tealeen, a Fioletowemu rzuciła mały, być może trochę wymuszony uśmiech. Białooka stanęła niedaleko wywernowego, lekko z lewej, i bardziej z tyłu. Nie licząc przelotnego uśmiechu, nie pokazywala żadnych emocji.
    To się dla niej źle skończy, ale postara się nie zawieść Wody.

Sztorm Stulecia - 2019-05-11, 19:19

Spory niebieski kształt na niebie rozcinał chmury jak.. Cóż, chmury. Burzowa ostrożnie zakołowała, po czym powoli wylądowała. Nie latała zbyt często, więc zdecydowała się na ostrożne podejście. Kiedy biegnąć wyhamowywała pęd, obejrzała się przez ramię, wzrokiem chwilę szukając Karminowego. Przecież nie mógł wystartować długo po niej.
Sprężystym truchtem podeszła do Kaskady, wymruczała pozdrowienia i skinęła jej łbem. Następnie minęła Remedium, szczerząc się do niego jak wilk ze szczękościskiem, w ramach pełnego entuzjazmu powitania. Zakończyła swój marsz przed Iluzją i z mruknięciem zadowolenia stanęła przed Mistrzem, już odruchowo oczekując powitalnego liźnięcia w czubek łba. Posłała oczko Szkarłatowi, ciesząc się na jej widok. Sama uczyła młodą ataku. Pewnie zdecyduje się walczyć magią, ale teraz przynajmniej czerwonołuska adeptka miała wybór.

Różany Kolec - 2019-05-11, 19:32

Niebo nad Polaną Graniczną ciężkie było od nabrzmiałych deszczem chmur, być może psując nieco nastroje do przyjacielskiej potyczki... Choć może, dla niektórych rozlew krwi pod mruczącym burzowo niebem, był bardziej spektakularny? Serce osobiście nie przejmowała się pogodą. Otrzymawszy wiadomość od przywódczyni Wody, rozwinęła skrzydła i wzbiła się w powietrze, a po kilku chwilach jej sylwetka spłynęła z nieba na rozmokłą ziemię granicy. Smoczyca obrzuciła spojrzeniem Kaskadę i wodnych, którzy już zdążyli przybyć, a gdy jej wzrok padł na Remedium, nie mogła ukryć rozbawienia. No proszę, najwyraźniej spodobał mu się pomysł upuszczania krwi Ogniowi. Serce, choć nie chciała myśleć o tym w ten sposób, zastanowiła się czy gdyby przyszło im walczyć nie dla zabawy i kamieni, a z powodu przekonań, to czy również stanąłby do walki?
Otrząsnęła się z rozważań, skupiając na celu. Na wyzwaniu, które miała przed sobą. Musiała wezwać swoje smoki, dać im znać, że to już, choć nie wątpiła w ich gotowość ani przez sekundę.
Stanęła na granicy rozstawiwszy lekko łapy, i zadarła głowę, a jej szeroka pierś uniosła się gdy głęboko zaczerpnęła tchu. Ryk, pełen siły i dumy, który wyrwał się z jej krtani, strasząc ptaki i niosąc się echem po okolicznych terenach, był sygnałem dla Ognistych, że nadeszła pora sprawdzić się w walce.

Błękit Nieba - 2019-05-11, 19:38

Światły usłyszał wezwanie i zaraz ruszył w drogę. Niesiony wiatrami ruszył na spotkanie. Dość ciekawe z resztą. Kilka ruchów skrzydeł oraz szelest piór kiedy wylądował dwa kroki za Sercem po jej lewej stronie. Ułożył skrzydła na grzbiecie i postawił swój pióropusz. Byli tu już wodniści oraz przywódczyni tego stada. Odkrył że chyba nie pamięta jej imienia.
-Serce, Przywódczyni Wody, Wodniści. Witajcie. - Rzekł spokojnym, głębokim głosem. Jego ciało było gotowe do walk, ale zrelaksowane. To tylko przyjacielskie potyczki i nie będą się mordować.

Pacyfikacja Pamięci - 2019-05-11, 19:57

Dźwięk Serca wywołał poruszenie. Wreszcie - po naukach, po treningach, po obradach przyszedł uczekany dzień.
Na polanie zjawiła się rosła i tłusta postać. Grube łapska niosły ją sprężystym i pełnym wigoru krokiem, a całe jej ciało zdawało się być bardzo zrelaksowane; tylko ogon o otwartych płetwach chwiejący się zamaszyście z boku na bok przy każdym kroku sugerował jakąkolwiek ekscytację i nadmiar energii. Wronka jeszcze nigdy w życiu nie była tak pewna siebie. Bywała arogancka, to prawda, ale był to zawsze zabieg celowy, teatralny, mający rozjuszyć rozmówców różnej maści. Dzisiaj była szczera w każdej emocji i gotowa na wszystko, co tylko będzie musiała pokazać. A liczyła, że dużo.
Adeptka Łowcy usiadła niedbale gdy tylko znalazła się w obrębie współstadnych. Rozwarła lekko pysk i przyglądając się zbiorowisku, liznęła swoje dolne kły, które od niedawna zaczęły wystawać i haczyć się o lekko obwisłe wargi. Smoki Wody? Nieciekawe. Ciekawym jest, jak będą wyglądać częściowo rozpłatane.

Posępny Czerep - 2019-05-11, 20:05

Aank szwędała się na Terenach Ognia w pobliżu, niecierpliwie oczekując na sygnał. Nie oznaczało to jednak, że przestępuje z łapy na łapę, czy goni własny ogon - co to, to nie! Od rana rozgrzewała mięśnie i sprawdzała się w tym, co potrafi, a od dłuższego czasu leżała wśród dzikich, wysokich traw i relaksowała się, zbierając siły.
Ryk zerwał ją na równe łapy, odkrzyknęła ze swojego miejsca dziko i zawadiacko. Niby tchórzliwy opos, a jednak... Cieszyła się! Ta radość nie była taka, jak podczas polowania na zwierzynę - Presja nie wątpiła, że zetrze się z równymi i lepszymi sobie, w końcu to był jej pierwszy raz.
Ale dla niej ta walka była dokładnie tym, czym miała być dla obu stad - zacieśnieniem więzów.

Wryła pazury w ubitą glebę, zatrzymując się w biegu dynamicznie i lekko bokiem.
Uśmiechnęła się ciepło do ojca i do Przywódczyni, jeszcze bardziej ciesząc się dzięki ich obecności. Jak dobrze, że właśnie oni był pierwsi! Dostrzegła też potężną sylwetkę Wronki i jedynie wymieniła z nią naelektryzowane zbliżającą się adrenaliną spojrzenia.

Stojąc na wyprostowanych łapach i z naprężoną szyją, samica prezentowała się już całkiem dojrzale, smoczo i zadziornie - gdy przeczesywała wzrokiem powiększające się szeregi Wodnistych smoków. Skłoniła przed nimi wielorogi łeb i wyszczerzyła się drapieżnie. Naprawdę lubiła Wodę!
Szczególną uwagę skupiła na Szkarłatnej i Remedium Lodu, ewidentnie ekscytując się ich obecnością. Nagi ogonek chłostał jej futro po bokach.

Szczerze mówiąc - nigdy nie widziałam Presji tak radosnej i pełnej energii!

Wieczna Perła - 2019-05-11, 20:25

  Nie wyczekiwała jakoś tego dnia. Nie myślała o nim zbyt wiele. Nie rozpatrywała konsekwencji swej nieudolności. Nie miała jakoś szczególnie na uwadze chęci reszty Stada, jeśli chodzi o nastawienie do tej wojny. Jednak nie było przed tym ucieczki. Wraz z rykiem wszystkie te myśli, których unikała, uderzyły ze zdwojoną siłą.
  A co jeśli nie podołam? A co jeśli trafi się krytyczny przypadek i tylko ja będę do dyspozycji? Uda mi się czy zawalę wszystko po kolei? Co jeśli będę musiała walczyć z powodu niewydolności kogoś z ognistych, albo opuszczenia przez niego Stada? A co jeśli skończą mi się zioła, a Woda nie da swoich?
  Wzięła głęboki oddech. Spokój. Przygotowałaś się. Ostatnie, o czym dzisiaj powinna myśleć, to te wszystkie czarne myśli. Już wystarczy, że niebo jest zasnute przez mrok. Jedna iskra dobra i pewności nie zaszkodzi. Tym bardziej, że chce się wykazać. Przed sobą i przed Stadami. Udowodnić sobie coś, pokonać Strach. Tym razem permametnie.
  Chwilę jej zajęło zebranie tego wszystkiego, ale wkrótce wylądowała na miejscu zebrania, rozglądając się po zebranych. Serce jej stanęło. Tak duża dysproporcja sił? Niespokojnie spojrzała po ognistych, każdym po kolei, przejeżdżając uważnie spojrzeniem. Oni przybędą, racja? Wykazali by się głupotą, gdyby teraz uciekli. Do tego na zebraniu żaden z nich nie okazywał niechęci. Ścisnęła perłę. Dobrze przynajmniej, że jej tu nie ma. Ostatnie czego chce, to widzieć jej porażk... potrząsnęła głową. Nawet nie myśl o tym, że by przegrała.
  Trzeba zadbać o medykamenty, tak. To jej zajmie myśli. Zdjęła torbę z szyi, sadowiąc ją obok siebie. Wokół samica maddarą rozłożyła miski. Część była pusta, a resztę Fio zabrał nad rzekę, aby napełnić je wodą. Adira spokojnie obserwowała zebranych, siedząc przy torbie. Miała jej podawać dobre zioła, kiedy tylko się pomyli. Oj tak, przygotowała się na większość przeszkód, z jakimi może się zetknąć podczas tego spotkania. Spięta i sztywna siedziała nieco na uboczu, wyczekując przybycia reszty. Proszę, pojawcie się...

Pchła Szachrajka - 2019-05-11, 21:10

Przybyła tu wraz z matką może nie jako czynny uczestnik, ale całkiem podekscytowany obserwator. Stojąc kilka kroków za Kaskadą, złotymi ślepiami obserwowała przybycie coraz to kolejnych smoków z Ognia. Och, na bogów, dużo ich. Na ten jeden moment Szachrajkę opanowało zwątpienie, które jednakże szybko zwalczyła. Oni nie dadzą rady? No już bez przesady. Dadzą.
Wyprostowała dumnie szyję i uniosła brodę, patrząc na obce stado z szelmowskim uśmiechem. Jej wąsy pozostawały zawadiacko nastroszone, dygocząc lekko w pełnym napięcia oczekiwaniu.

Zew Płomieni - 2019-05-11, 22:13

Pierwsza walka w życiu Ferna wbrew jego oczekiwaniom nie będzie pojedynkiem, z którymś z braci, a prawdziwą potyczką o stawkę w tym wypadku dosyć niewysoką. Samczyk w oczekiwaniu na wyzwanie siedział w okolicy swojego ulubionego obozowego grzymsu zajmując chwilę na wyciszaniu umysłu, który czeka spory wysiłek.
Wreszcie ryk Serca, na który pewnie większość ogników czekało rozbrzmiał na terenach Ognia. Pryzmatyczny również należał do tego grona i po kilku uderzeniach serca znalazł się w powietrzu obierając granicę z Wodą za swój cel. Na miejscu zjawił się wystarczająco późno by dostrzec wiele Wodnych zamieszanych w walki. Było kilku niewiele starszych od niego, lub nawet jego rówieśników. Szykuje się walka piskląt będąc szczerym. Po delikatnym lądowaniu samczyk przywitał się z zebranymi "swoich" witając serdecznym uśmiechem, a do przedstawicieli stada Wody kierując delikatny ukłon. Szacunek do przeciwnika był dla adepta czymś oczywistym nawet jeśli za chwilę staną na ubitej ziemi z zamiarem krzywdzenia siebie nawzajem.
Po wymianie uprzejmości Fern usiadł obok Serca i w spokoju oczekiwał obserwując resztę zebranych. Można na spokojnie powiedzieć, że nie udzielał mu się entuzjazm niektórych, a przynajmniej nie na pierwszy rzut oka.

Melodia Ciał - 2019-05-11, 22:42

Także i on w końcu się pojawił. Przybiegł na granicę tak szybko jak mógł. Było tam już sporo smoków z obu stad. Stanął więc wśród swoich, ale spostrzegł nieopodal Szachrajkę i pewnie gdyby nie sytuacja to zacząłby do niej machać na powitanie, ale powstrzymał sie i tylko posłał jej ciepły uśmiech, następnie przywitał się z innymi. Na szczęście miała to być potyczka bez mordowania więc nie czuł jakiejś super presji, a brak zbytniej presji mógł pomóc w skupieniu. Tak czy inaczej stał spokojnie i czekał na rozwój sytuacji.
Nakrapiana Gwiazdami - 2019-05-11, 22:59

Niebieskołuska znów dostała jakiejś tremy. Chociaż była podekscytowana i z niecierpliwością czekała na tę walkę, w ostatniej chwili znowu dopadły ją niepewności i niespokojne myśli. Dlatego dotarcie na miejsce zajęło jej trochę więcej czasu - musiała odświeżyć umysł wśród chmur. Oczywiście, nie trwało to długo, ale najwyraźniej wystarczająco, aby na miejscu zebrało się już wiele smoków - znanych i nieznanych. Wylądowała nieco z tyłu i stanęła niedaleko Iluzji. Mimo tego, że myśl o treningu i walce napełniała ją radosną energią, jej pysk miał skupiony i poważny wyraz, niczym miała zaraz wziąć udział w prawdziwej wojnie. Ustawiła się i utkwiła groźne spojrzenie w najbliższym smoku Ognia. Machnęła ogonem i najeżyła się, a jej ciało przeszedł dreszcz emocji. W tej chwili wyjątkowo była poważna i chłodna.
Dymiące Zgliszcza - 2019-05-12, 09:04

    Szum skrzydeł zgarniających powietrze dał się słyszeć na całym polu walki. Karmin, niczym czerwone słońce, zawisł nad stroną Wody, obserwując przeciwników. Dostrzegł Aank, z którą miał już przyjemność i domyślała się, że futrzasta smoczyca to Serce. Reszty nie znał. Uśmiechnął się, napełniając płuca chłodnym powietrzem. Podczas wydechu, z pyska wymknęły mu się krwistoczerwone języki płomieni, które odbiły się łuną w jego złotych oczach.
    Wylądował w miejscu, uginając łapy i składając skrzydła, jakby od razu przyjmował pozycję bojową. Przeszedł do przodu, witając się z Kaskadą skinięciem łba i uśmiechami częstując resztę Wodników. Zatrzymał się obok Iluzji i Burzowej, anonsując swoje przybycie niskim warkotem. Smoczycę szturchnął barkiem w ramach powitania, po czym przewrócił oczami i nadstawił łeb do polizania przez ojca. Potraktuje ten gest jako błogosławieństwo.
    Zająwszy miejsce siedzące, Karmin wbił wzrok w smoki Ognia. Obserwował każdego, coraz wracając do postaci przywódczyni. Odchrząknął znacząco, co oczywiście było skierowane do Burzowej. Z pyska nie znikał mu drapieżny, zębaty uśmiech. Cały aż drżał z podniecenia, nie mogąc doczekać się upragnionego starcia.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group