To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
~ Smoki Wolnych Stad
Rozwiń skrzydła i leć z nami!

5/2019 - Sosnowe Zacisze vs Karminowy Kolec

Administrator - 2019-05-13, 21:07
Temat postu: Sosnowe Zacisze vs Karminowy Kolec
Ustalenia wojenne zostały zakończone. Smoki zaczęły się ustawiać naprzeciwko siebie na polu walki. Wzrok Sosnowego Zacisza padł na Karminowego Kolca, jeszcze adepta, ale wyglądającego na takiego, co na pewno zmierzy się z dorosłym smokiem i być może wręcz wyjdzie z tego cało. Ale Sosnowy miał okazję wykorzystać moment dla siebie, i przejąć inicjatywę w tej konkretnej walce, wyprowadzając pierwszy cios.
Melodia Ciał - 2019-05-13, 22:30

A więc to do niego należał pierwszy cios, więc pora skupić się na czarach i rozpocząć walkę. Nie chciał trwale okaleczać przeciwnika więc musiał wybrać jakiś punkt, który w razie wymknięcia się maddary spod kontroli nie zabije Karminowego, więc wybrał jego prawą, przednią łapę. Na łuskach przeciwnika od łokcia w dół łapy miało pojawić się coś na kształt wykonanego z niezbyt grubego lodu rękawa, który miał być gładki na zewnątrz, ale pełen cienkich, ostrych kolców wewnątrz. Kolce oczywiście też były wykonane z lodu, odpornego na działanie wysokiej temperatury czy skruszenie w zetknięciu z twardymi łuskami smoka. Kolczasty atak miał pojawić się na łapie po czym zacisnąć się na niej tak by ściśle przyległ do łusek, dzięki czemu kolce miały wbić się pod skórę i być może sięgnąć mięśni. Ze względu na bardzo niską temperaturę lodu, niemal pewne były odmrożenia, jeśli nie sięgające wnętrza łapy to przynajmniej górnych tkanek. Na koniec smok tchnął maddarę w wyobrażenie i czekał na efekt starając się nie stracić koniecznego skupienia.
Dymiące Zgliszcza - 2019-05-13, 22:48

    Karminowy zmierzył przeciwnika taksującym spojrzeniem złotych oczu, ale posłał mu sympatyczny uśmiech. Nie bili się przecież na śmierć i życie, a niebieskołuski chuderlak nie był mu wrogiem. Po tym chuderlactwie jednak Karmin zdołał wywnioskować, że jego przeciwnik był magiem. Ech, znowu. Pozwolił sobie na zirytowane parsknięcie, zanim przystąpił do obrony. Już czuł wibracje maddary w okolicach swojej łapy, więc czas uciekał.
    Jeżeli wiedział cokolwiek o maddarze to to, że wymagała skupienia. Musiał więc wytrącić czarodzieja z jego rytmu, sprawić, że nie pojawi się to, co Ognik własnie sobie wyobrażał. Rzucił się więc przed siebie, zamierzając dobiec do przeciwnika i popchnąć go lekko w bark, nie na tyle mocno, by skrzywdzić, ale by nim zachwiać, by stracił równowagę i do zranienia Karminowego nie doszło. Jeśli to się uda, Karmin nie tylko uniknie maddary Ognika, ale także znajdzie się komfortowo blisko niego. Komfortowo dla smoka walczącego uczciwą siłą mięśni, a nie magicznymi sztuczkami.

Szabla Kniei - 2019-05-15, 19:10

Twór Sosnowego Zacisza materializował się szybko na łapie Karminowego Kolca. Adept czuł już na sobie nieprzyjemny dotyk zimna i końcówki igieł, które miały niebawem zatopić się w jego łuskach. Nie dał się jednak rozproszyć i zgodnie z planem dobiegł do przeciwnika, by następnie popchnąć go w bark… w jakiś sposób. Łapą? Głową? Nie zdecydował. Wystarczyła chwila wahania, żeby Zacisze zdążył ukończyć swoje dzieło. Tyle dobrego, że kiedy lodowe kolce zatopiły się w skórze Karminowego, prawie go nie bolało - zimno odebrało mu czucie w kończynie. Mógł się jeszcze na niej oprzeć, ale wtedy zorientował się, że igły Sosnowego uszkodziły mu nawet kość.

Sosnowe Zacisze: nic

Karminowy Kolec: 1x ciężka (rana magiczna: poważne odmrożenie skóry dookoła prawej przedniej łapy, kolce przebiły w wielu miejscach skórę i mięśnie, docierając aż do kości, na której powstało kilka pęknięć / krew gromadzi się głównie wewnątrz rany, smok ma osłabione czucie od nadgarstka aż do łokcia, ale podczas stawania na łapie dokucza mu ból złamanej kości)

_____________

Sosnowe Zacisze
Atrybuty: W: 2| M: 4
Umiejętności: MA,MO:2
Atuty: Mocarny, Chytry przeciwnik, Mistyk

Karminowy Kolec

Atrybuty: S: 5| W: 2| Z: 2
Umiejętności: O: 1| A: 2
Atuty: Szczęściarz

Dymiące Zgliszcza - 2019-05-16, 10:46

    Idiota, pomyślał Karmin, zerkając na ranę i sycząc cicho. Bolało mniej, niż się spodziewał, ale i tak przeniósł ciężar ciała bardziej na lewą łapę. Mógł tę obronę przemyśleć bardziej. Cóż, nic straconego jeszcze, dalej stoi.
    Był blisko przeciwnika, czas na jego szansę. Cofnął się o pół kroku, by wycelować jak najlepiej i nabrał powietrza w płuca, pozwalając, by połączyło się z gazami w jego gardle. Cofnął łeb na długiej szyi, wężowym ruchem i skupił wzrok na przednich łapach Ognika. Oko za oko... Zionął szerokim na dwa szpony krwistoczerwonym płomieniem, celując nim najpierw w lewą przednią łapę Zacisza na wysokości stopy. Następnie zamierzał "przeciąć" ogniem obie przednie stopy przeciwnika w jednym, płynnym ruchu, na jednym wydechu, od lewej do prawej. Liczył, że zranienie stóp Zacisza utrudni mu dalszą walkę, że nie będzie mógł poprawnie stanąć. Włożył w zionięcie całą swą siłę i budująca się frustrację z powodu zranienia. Nie spodziewał się tego tak szybko.

    /Szczęściarz na nieudany rzut na wytrzymałość

Melodia Ciał - 2019-05-17, 14:41

Widząc co się święci, Sosnowy natychmiast przystąpił do obrony. Wyobraził sobie, że tuż przed jego łapami pojawia się wysoka ściana sięgająca aż do połowy szyi, bo jak wiadomo ogień czy lód nigdy nie celowały konkretnie w jeden punkt, mogły jeszcze poparzyć okolice, więc na wszelki wypadek wolał by obrona była większa. Ściana miała być twardo przytwierdzona do ziemi i w całości wykonana z kamienia uodpornionego dodatkowo na działanie wysokiej temperatury, dzięki czemu Ognisty teoretycznie nie powinien poczuć jakiejś większej zmiany temperatury. Na koniec tchnął maddarę w twór i czekał na efekty.

// Chytry przeciwnik

Administrator - 2019-05-17, 22:01

Karminowe płomienie oddechu Karminowego Kolca rozlały się niegroźnie po szerokiej i wysokiej tarczy utworzonej siłą magii Sosnowego Zacisza. Smokowi Ognia ogień pozostał żywiołem niestrasznym, a Karminowy Kolec z pewnym rozczarowaniem mógł zaobserwować, że jego przeciwnik nadal jest cały i zdrowy. I teraz szykujący się do ataku. Cóż takiego w ramach riposty uczyni Sosnowe Zacisze, i czy Adept Wody wyjdzie z tego w jednym kawałku?


Sosnowe Zacisze: nic - chytry przeciwnik
Karminowy Kolec: 1x ciężka (rana magiczna: poważne odmrożenie skóry dookoła prawej przedniej łapy, kolce przebiły w wielu miejscach skórę i mięśnie, docierając aż do kości, na której powstało kilka pęknięć / krew gromadzi się głównie wewnątrz rany, smok ma osłabione czucie od nadgarstka aż do łokcia, ale podczas stawania na łapie dokucza mu ból złamanej kości)


_____________

Sosnowe Zacisze
Atrybuty: W: 2| M: 4
Umiejętności: MA,MO:2
Atuty: Mocarny, Chytry przeciwnik, Mistyk

Karminowy Kolec
Atrybuty: S: 5| W: 2| Z: 2
Umiejętności: O: 1| A: 2
Atuty: Szczęściarz

Melodia Ciał - 2019-05-17, 23:13

O na razie szło nieźle więc samiec przeszedł do ataku. Na swój cel wybrał lewą tylną łapę, a konkretniej obszar od stawu kolanowego w dół, żeby przypadkiem nie naruszyć jakiejś tętnicy udowej. Wyobraził sobie jak tuż za łydką Karminowego pojawia się kolec długości jakiś pięciu szponów, cienki, wykonany w całości z uformowanej siłą magii w kolec, magmy. Jak to magma, miała być rozpalona do żółci i czerwoności, smok nadał jej odpowiednią temperaturę. Mimo materiału z jakiego kolec był uformowany, jego forma miała się nie zmienić nawet po uderzeniu w cel, kolec miał pozostać ostrym, ale wrzącym kolcem. Miał zaraz po pojawieniu wbić się w łydkę przeciwnika, na tyle szybko by nie dać mu czasu na reakcję, na tyle mocno by przebić mięśnie, poza tym temperatura tworu powinna poparzyć okoliczne tkanki. Na koniec Sosnowe Zacisze tchnął maddarę w twór i czekał na efekty.
Dymiące Zgliszcza - 2019-05-19, 10:04

    Warknął przeciągle, gdy jego atak spotkał się z idealną obroną. Durne sztuczki.
    Gdy poczuł wibracje maddary za sobą, zmusił się, by pomyśleć o ten ułamek sekundy dłużej. Stał na tyle blisko przeciwnika, by móc wyciągnąć łapę i go dotknąć. Problem w tym, że nie chciał stawać na prawej, uszkodzonej kończynie. Na unik jednak nie było czasu.
    Przeszedł do akcji. Stanął na tylnych łapach, wznosząc się ponad Ognika, utrzymując równowagę dzięki ogonowi. Nie musiał zostać w tej pozycji długo, wystarczyła chwila, w której zamierzał wymierzyć lekki cios lewą łapą w prawy bark Zacisza. Nie był to atak, nie chciał zranić smoka, włożył jednak w to na tyle siły, by mieć nadzieję, że rozproszy to Czarodzieja i nie skończy on swego tworu. Schował pazury w pięści, by nie zadrapnęły drugiego smoka przez przypadek. Tylko dystrakcja, nic więcej. Zaraz po uderzeniu, Karmin opadnie z powrotem na cztery nogi, oszczędzając jednak zranioną.

    /Szczęściarz na wytrzymkę

Administrator - 2019-05-19, 22:24

/Karminku, ten sposób obrony rownie dobrze mógł być zrozumiany jako Zręczność, ot, zwykłe dotknięcie zeby dotykiem kogoś rozproszyć. Ważne jest, przy ataku siłowym, by wrzucić jakiś efekt, który faktycznie na siłę wskaże.

Kolec utworzony przez Sosnowe Zacisze ruszył na łydkę Karminowego Kolca zanim ten zakończył swoje rozmyślanie i planowanie idealnego sposobu obrony. Rozproszony został przez dotkliwy ból tylnej kończyny, raptem całe jego ciało też zachwiało się, i sporej siły woli będzie wymagało opieranie się na dwóch uszkodzonych łapach w dalszej walce. Bo do dalszej walki Karmin nadal był zdolny. Bogowie jedni wiedzieli w jaki sposób. Może to zwykły upór!



Sosnowe Zacisze: nic - chytry przeciwnik
Karminowy Kolec: 2x ciężka (rana magiczna: poważne odmrożenie skóry dookoła prawej przedniej łapy, kolce przebiły w wielu miejscach skórę i mięśnie, docierając aż do kości, na której powstało kilka pęknięć / krew gromadzi się głównie wewnątrz rany, smok ma osłabione czucie od nadgarstka aż do łokcia, ale podczas stawania na łapie dokucza mu ból złamanej kości), [tylna lewa łydka przebita kolcem na wylot, od tyłu do przodu, oparzenia w obrębie rany, brak krwawienia z uwagi na oparzenia, ale skóra zwęglona, pojawiły się bąble, kości łydki pęknięte, uszkodzone i osłabione przez kolec, mięśnie i ścięgna niefunkcjonalne, te w okolicy stawu kolanowego nawet zerwane, dotkliwy ból, groźba złamania kości przy próbach oparcia ciężaru na uszkodzonej łapie]

_____________

Sosnowe Zacisze
Atrybuty: W: 2| M: 4
Umiejętności: MA,MO:2
Atuty: Mocarny, Chytry przeciwnik, Mistyk

Karminowy Kolec
Atrybuty: S: 5| W: 2| Z: 2
Umiejętności: O: 1| A: 2
Atuty: Szczęściarz

Dymiące Zgliszcza - 2019-05-20, 08:33

    Przestrzeń wypełniło przeraźliwe wycie, kiedy Karmin oberwał znowu, tym razem w tylną łapę. Ta rana było gorsza, dużo gorsza. Noga bolała jak diabli i adept nie mógł się nawet częściowo na niej opierać. Została podkulona dziwnie i Karminowy starał się jak najmniej nią ruszać.
    Brakowało mu łap do stania, oddech przyspieszył, poruszając rubinową piersią Karmina niczym miechem kowalskim. Złote ślepia przesłoniła czerwona mgiełka. Wciąż stał, wciąż miał szansę.
    Otworzył paszczę i wężowym ruchem szyi nakierował ją na prawą przednią łapę Zacisza. Zamierzał złapać chudą kończynę Ognika zębami pod kolanem i zacisnąć szczęki jak najmocniej, wbijając zęby w mięso, w mięsień, może łamiąc też kość. Atak przeprowadzał od strony swojej zdrowej przedniej łapy, na której mógł się opierać, więc liczył, że się powiedzie. Któryś w końcu musi się powieść.

    /Szczęściarz na wytrzymkę again/

Melodia Ciał - 2019-05-20, 09:50

Sosnowy wyobraził sobie jak jego prawą przednią łapę okrywa coś co przypominać mogło drugą skórę, przylegającą do łusek na długości całej atakowanej łapy. Obrona miała mieć właściwości diamentu, a więc w momencie, w którym Karminowy będzie chciał się w nią wgryźć powinien natrafić na twardą i odporną na pęknięcie barierę, której teoretycznie nie powinien przebić zębami. Bariera była przejrzysta, ledwo widoczna na niebieskich łuskach, nie za gruba, miała mieć ledwie kilka łusek grubości. Na koniec samiec tchnął maddarę w twór i czekał na efekt, próbując nie utracić koniecznego skupienia.
Remedium Lodu - 2019-05-20, 14:39

//Szczęściarz na wytrzymałość w razie potrzeby na czas całej tej walki

  Paszcza granatowołuskiego zamknęła się gwałtownym ruchem w pół ostatniego słowa, gdy rozwiązywał sprawę ze Światłością. Zbolałe wycie Karminowego przyćmiło wszystkie pozostałe soczyste odgłosy wojny i przerzuciło większość uwagi Kobalta na pojedynek adepta z czarodziejem. Musiał doskoczyć do uzdrowiciela Ognia, by go wyleczyć, podobnie aspirujący wojownik Wody doskakiwał wcześniej do drzewnego celem ataku, więc Lód miał dobrą pozycję, by wtrącić się w sytuację.
  Zostawiając Światłość zajętego taką czy inną reakcją na pomysł podtrzymania swego skrzydła, Remedium warknął w stronę dwójki, splatając zarazem kolejny czar. Była to przede wszystkim informacja dla Wodnego, żeby przez zamroczenie ranami nie zareagował psychicznym paraliżem na nowe zaklęcie pojawiające się w okolicy. Jeszcze mu się ta biedna adepcka czaszka zagotuje w środku walki.
  Powietrze nie opuściło w pełni gardzieli samca, a przy ziemi już miał powstać twór z maddary. Roślina wykonana z transparentnego kryształu twardości diamentu pojawi się w formie kłącza przy prawej przedniej łapie atakującego i z prędkością pikującego smoka poleci w stronę lewej przedniej łapy czarodzieja Ognia, zatem pod drugiej stronie ciała niż atak Karminowego. Tuż przy celu kłącze miało gwałtownie odbić w górę pędem, który ostrym zwieńczeniem przebije skórę i dotrze do wnętrza ciała, do jednej z żył na przedramieniu. Tutaj zaklęcie nabierze faktycznej mocy, gdyż pęd miał piąć się w górę żyły na długość gwarantującą odczuwalne obrażenia, lecz nie do wysokości powodującej ryzyko zniszczenia newralgicznych żył i tętnic w udzie. Pęd bowiem w tempie dwóch uderzeń serca miał osiągnąć pełną długość i wyhodować ciernie i liście- łamliwe kolce i cieniutkie ostrza, które pozostawią w łapie czarodzieja doprawdy niesamowicie bolesny kanał pociętych i skłutych tkanek.
  Uzdrowiciel przelewał maddarę w swe roślinne zaklęcie na bieżąco, podobnie jak korzenie dostarczają wody prawdziwym ziołom, więc twór był zdolny do wzrostu, nim jego misja się nie wypełniła. Wtedy będzie mógł obumrzeć i zniknąć, jak każą prawa maddary.

Melodia Ciał - 2019-05-21, 08:05

Czując działanie obcej maddary na swojej lewej, przedniej łapie, Sosnowy zareagował prawie natychmiast. Wyobraził sobie jak na powierzchni jego kończyny pojawia się druga powłoka, również cienka, ale wytrzymała jak diament odporny na przebicie i przecięcie. Powłoka miała pojawić się na powierzchni jego łusek by zablokować pnączu dostęp do środka, a obrona ta miała objąć całą atakowaną łapę od samych szponów aż po bark, tak na wszelki wypadek. Na koniec smok tchnął w nią maddarę i starał się nie stracić koniecznego skupienia.

//Napisałam dwa osobne posty z racji tego że pisanie obrony przed atakiem Remedium nie miałoby sensu :)

Administrator - 2019-05-21, 22:07

//Przypominam o uniwersalnej forumowej zasadzie wszelkich walk, bitew, pojedynków i turniejów! Jeden post na turę. Jeśli macie prawo do dwóch akcji na turę, to obie akcje należy zawrzeć w jednym poście. Inaczej któraś z nich może zostać zignorowana! Warto też dogadywać się, by tura ataku nie została przedwcześnie zakończona przez post broniącego się, uniemożliwiając komuś dołączenie jeśli zostało ustalone inaczej - bo tura ataku tutaj skończyła się z pierwszym postem obronnym Sosnowego... :) Tak na przyszłość dla was i dla mnie.



Sosnowe Zacisze nie zdążył obronić się przed szczękami Karminowego Kolca, które zacisnęły się na jego prawej przedniej łapie i wywołały... No, niestety nic poza skromnym ukłuciem. Tym razem. Bo ledwo zagłębiły się w skórę, kiedy wskoczyła na swe miejsce tarcza Ognistego maga, i odepchnęła Adepta na bezpieczną odległość. Ta sama tarcza - można by pochopnie uznać - odepchnęła też atak Remedium Lodu, uzdrowiciela znienacka dołączającego do walki. Tak, od tego momentu Sosnowe Zacisze borykał się nie z jednym Wodnikiem, a z dwoma. Czy przyniesie dumę swojemu stadu, czy może jednak presja nie uczyni z niego połyskliwego diamentu?


Sosnowe Zacisze: rana lekka [kilka długości szpona ponad nadgarstkiem prawej przedniej łapy trzy płytkie nakłucia o niewielkich średnicach, od smoczych kłów, które nierówno wbiły się w skórę, uszkadzając ją, powodując dziwne pieczenie, uczucie gorąca w obszarze rany (zakażenie!), delikatne krwawienie] - chytry przeciwnik
Karminowy Kolec: 2x ciężka (rana magiczna: poważne odmrożenie skóry dookoła prawej przedniej łapy, kolce przebiły w wielu miejscach skórę i mięśnie, docierając aż do kości, na której powstało kilka pęknięć / krew gromadzi się głównie wewnątrz rany, smok ma osłabione czucie od nadgarstka aż do łokcia, ale podczas stawania na łapie dokucza mu ból złamanej kości), [tylna lewa łydka przebita kolcem na wylot, od tyłu do przodu, oparzenia w obrębie rany, brak krwawienia z uwagi na oparzenia, ale skóra zwęglona, pojawiły się bąble, kości łydki pęknięte, uszkodzone i osłabione przez kolec, mięśnie i ścięgna niefunkcjonalne, te w okolicy stawu kolanowego nawet zerwane, dotkliwy ból, groźba złamania kości przy próbach oparcia ciężaru na uszkodzonej łapie]
Remedium Lodu: nic

_____________

Sosnowe Zacisze
Atrybuty: W: 2| M: 4
Umiejętności: MA,MO:2
Atuty: Mocarny, Chytry przeciwnik, Mistyk

Karminowy Kolec
Atrybuty: S: 5| W: 2| Z: 2
Umiejętności: O: 1| A: 2
Atuty: Szczęściarz



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group