To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
~ Smoki Wolnych Stad
Rozwiń skrzydła i leć z nami!

Polowania Plagi - Polowanie Kuszenia Diabła

Kuszenie Diabła - 2019-10-14, 14:56

No cóż, warto było chociaż spróbować. Skoro nie był w stanie znaleźć koni, zaprzęgła go z powrotem do szukania błyskotek, podejrzewając co prawda, że wyszukali już wszystkie. Ruszył więc tak jak właścicielka w kierunku obozu i powinni się niedługo spotkać. Ona mruknęła coś pod nosem, widząc podążającego za nią cienia. Nie była zainteresowała czynieniem go swoim kompanem, nie uśmiechało jej się też wdawać w bójkę. Nawet nie byłoby z niego pożytku w postaci mięsa. Ruszyła dalej w kierunku obozu, ignorując jego obecność. Przez chwilę skupiała się jedynie na szelestach za swoimi plecami, aby przypadkiem nie zaskoczył jej atak, potem jednak powróciła do szukania błyskotek. Może znów wpadnie w jej łapy rubin?
Szeptucha Roju - 2019-10-14, 15:39

Ur nie miał lekko. Pech tak sobie go upatrzył, że przylgnął do jego pleców, wyjąc mu do ucha z uciechy. Cóż, co jakiś czas zmylał trop, lub po prostu zasłaniał cieniami kamienie, bo te nawet jeżeli tu były, pozostawały poza zasięgiem zwierzecia.
Ty zaś zignorowałaś drapieżnika, a ten zatrzymał się w cieniu jednego z drzew, jednak nie popłynął dalej za tobą. Ty zaś szukając błyskotek, będąc już jakieś trzy do czterech linii drzew skrywającej obóz, dostrzegłaś dwa tropy borsuków. Musiały mieć tu gdzieś w pobliżu kryjówkę. Chyba zjadały owoce, bo dostrzegłaś resztki jabłek.

ZP: 5/6

Kuszenie Diabła - 2019-10-15, 21:18

No cóż, ani jej ani jemu nie pozostawało nic innego jak radośnie wracać dalej do obozu, szukając kamieni szlachetnych. Nie spieszyli się, mieli jeszcze czas, zamiast tego powoli rozglądali się po gęstej puszczy, która jednak w niczym nie przypominała tej Mrocznej, z której pochodził Ur. Czuła czasem przez więź, że nie był zadowolony z tego powodu, ale co miała zrobić, wypuścić go na wolność w całej dobroci swojego serca? Phi. Będzie musiała się poważnie zastanowić, jeśli kiedykolwiek postanowi go wypuścić... chociaż nie, rozsądniej będzie go wtedy zabić. Zerknęła kątem oka na kroczącego u jej boku biesa, po czym powróciła do szukania kamieni szlachetnych, jednym impulsem nakłaniając go do robienia tego samego. Więc posłusznie kontynuował, patrząc jednak bardziej na prawo niż właścicielka.
Szeptucha Roju - 2019-10-15, 21:31

[color=#00996600] Po Szczęściu nie pozostał nawet ślad. Jakkolwiek Urowi dotąd szło średnio, tak ty miewałaś naprawde dobre momenty w tych łowach. Niestety jednak, im bliżej znajdowaliście się obozu, tym większa cisza lasu dawała o sobie znać. Błyskotek raczej też tu nie znajdziecie, bo już teraz czuliście zapachy swoich współplemieńców.
Pozostawało wam albo zboczyć z kursu, albo wracać. Przynajmniej pogoda nieco się uspokiła, jednak zaczęło się zdecydowanie ściemniać. Zrobiło się półmroczno, już nie tak, gdy chmury przesłaniają złota twarz, ale tak, gdy ta zaczyna zachodzić.

ZP: 5/6[/color]

Moderator - 2019-10-19, 08:13

Zamykam
Kuszenie Diabła - 2019-10-31, 18:45

Smoczyca rozprostowała nogi w swojej grocie, powstrzymując dreszcze podniecenia. Ach, nowe tereny, wyrwane prosto z łap Wodników! Trzeba je było wszystkie dokładnie zwiedzić, usuwając z nich obcy zapach i zastępując swoim. Wyszła z jaskini, na wyjściu szturchając Ura ogonem, aby zbudził się i ruszył za nią. Zdaje się, że zimną porą popadał w jakiś letarg, śpiąc dużo i złoszcząc się przez to znacznie mniej. Ruszyli przez góry w kierunku Lasu Yraio, oddalając się od siebie, ale pozostając mniej więcej w kontakcie wzrokowym. Smoczyca z marszu poświęciła się poszukiwaniom owoców, Ur natomiast skupił się na poszukiwaniu kamieni szlachetnych, które właścicielka tak lubiła.
Słodycz Życia - 2019-11-01, 16:21

Kuszenie szła przed siebie szukając owoców. Czemu oni zawsze robili to tak późno? Ah te smoki! Mimo wielkich chęci oraz nadzieji na znalezienie słodkich owoców żaden zapach nie dotarł do jej nozdrzy ani także niczego nie dostrzegli. Tak samo było w przypadku jej kompana który jednak nie miał jak wyniuchać kamienia. Ładnego i błyszczącego ale jednak kamienia! No cóż, dopiero co wyszli z obozu więc nie było aż tak źle. Mieli przed sobą jeszcze wiele czasu na znalezienie tego czego pragnęli.

ZP: 0/6

Kuszenie Diabła - 2019-11-02, 15:42

Cóż, niewiele mogła zrobić, pogrążyła się więc w dalszych poszukiwaniach. Był chłodny poranek i pierwsze przymrozki zniechęciły już pewnie ostatnie drzewka do produkowania owoców. Zaczęła więc rozglądać się za kamieniami szlachetnymi, w czym była najlepsza. Urowi poleciła robić to samo, dlatego ze zeyczajowym grymasem na pysku zaczął przeczesywać wzrokiem leśny krajobraz, podobnie jak swoja właścicielka. Nie spieszyli się, mieli mnóstwo czasu, a las Yraio był ogromny.
Błękit Nieba - 2019-11-03, 13:31

Samica długo nie szukała, ale nie odnalazła kamieni szlachetnych. Miast tego dostrzegła bardzo wyraźne ślady dwójki danieli kierujące się na zachód. Stworzenia te szły powoli, razem, pewnie poszukiwały miejsca gdzie mogą się pożywić. Ślady były stosunkowo wyraźne i jeszcze miękkie. Świeże.
Ur za to miał o wiele wiecej szcześcia. Na lewo od niego błysnęło coś czerwonego. Był to Agat o pięknym wiśniowym kolorze. Przekładanie się barw było zachwycające a sam kamień leżał tam bez właściciela. Zaraz jednak pewnie zostanie stamtąd zabrany.

ZP:0/6

Kuszenie Diabła - 2019-11-04, 13:02

Przynajmniej Ur znalazł coś wartościowego. Ślady jeleni zignorowała, nie była jeszcze głodna, a polowanie przed nią długie. Ciężko będzie spacerować o pełnym żołądku. Zgarnęła agat do sakiewki, kiwnęła łbem do swojego biesa i poleciła mu dalej szukać kamieni szlachetnych. Sama skupiła się na tym samym, przeczesując ziemię pod sobą wzrokiem, rozgrzebując łapami poszycie i zaglądając pomiędzy krzewy.

-> Las Yraio, idą na południe w kierunku Rzeki Falar

Inny Świat - 2019-11-04, 18:49

Zabrałaś agat, który znalazł twój kompan, potem kazałaś mu wracać do tej samej czynności. Czy był z tego zadowolony czy nie, Ur zaczął przeczesywać poszycie lasu swoim wzorkiem i pazurami. Coś... poczuł. Wywęszył coś i ruszył za tym bez pytania, po krótkim draptaniu za wonią, dostrzegł pomiędzy zaroślami dostrzegł ... hipogryfa. Był to młodociany osobnik o brązowym futrze w ciemne cętki, zwierzę zajadało się owocami, które leżały na ziemi i nie zauważyło twojego kompana.
Ty też skupiłaś się na poszukiwaniu kamieni szlachetnych jednak tak się zapędziłaś, że nie zauważyłaś ukrytej w podłożu pułapki. Twoja łapa trafiła w pustkę i poleciałaś w dół, wpadając do dziury, która była wypełniona... żywicą. Tak, maź w której utknęłaś aż po sam brzuch, miała charakterystyczny zapach żywicy. Do tego była lepka i niesamowicie gęsta, niemalże uniemożliwiając ci poruszanie się. Do tego kleiła się do twoich łusek jak jakiś klej. Usłyszałaś jakieś kroki, trzaski gałęzi i szelest liści aż po chwili nad krawędzią pułapki stanął czarny kotołak. Miał jednak całe oczy błękitne, bez białek i źrenic, świecące i wylatywało z nich coś na kształt dymu. Kotołak uśmiechnął się chytrze i powiedział zadowolony
- Ha! Gupi smok dał się złapać! Ha! Wygrałem!
No tak, duszek jak nic tylko problem był taki, że nie mogłaś rozpoznać po głosie co to był za duszek. Katamu? To chyba nie w jego stylu, może więc Riromi w końcu słynie z pułapek na smoki.

+ agat

ZP: 0/6

Kuszenie Diabła - 2019-11-05, 22:36

Ur obszedł hipogryfa szerokim łukiem i zgodnie z poleceniem czarodziejki ruszył dalej, nie chcąc zaliczyć spotkania z kotołakiem. Szedł dalej na południe, lasem Yraio zwieszając kosmaty łeb ku ziemi i rozglądając się za kamieniami szlachetnymi.
Ona natomiast musiała uporać się z tą nieprzyjemną sytuacją. Z obrzydzeniem zdała sobie sprawę, że po upadku utknęła w jakiejś mazi, a jej pierwszą reakcją na to było sięgnięcie po magię. Tak zwyczajnie. Nie zdenerwowała się nawet, zerknęła tylko w kierunku kotołaka, który zwykłym zwierzem okazał się nie być. Jednak z właściwym sobie spokojem postanowiła zając się jedną sprawą jednocześnie. Poczęła nieśpiesznie, ale systematycznie otaczać swoje ciało delikatną błonką, mającą trzymać klejącą żywicę z dala od jej łusek. Była bezzapachowa, naprawdę cienka, ale twory czarodziejki nigdy nie były ordynarnie widoczne i krzykliwe. Gdy to się udało, zwyczajnie wczepiła się pazurami w ścianę pułapki i podjęła próbę wydostania się na powierzchnię. Spokojnie, metodycznie i bez szarpaniny. Ignorowała na razie dziwacznego kotołaka, skupiając się na zadaniu.

Inny Świat - 2019-11-05, 23:01

Ur ominął więc młodego gryfa, który go nie zauważył i dalej poszedł szukać kamieni szlachetnych. Znowu przeczesywał poszyciel lasu, jednak nie potrafił niczego znaleźć. Ani kamieni ani czegoś łatwedo go upolowania, jednak oczywiście bardziej starał się znaleźć te błyskotki. Na staraniach się skończyło.
A u ciebie co? Starałaś się użyć maddary aby wydostać się z mazi, czemu towarzyszył tylko hienowaty śmich duszka. Miałaś wrażenie, jakby twoja maddara nie była twoja, jakby coś co chwilę odcinało i przywracało ci jej dopływ. Duszek zaśmiał sie jeszcze raz i powiedział
- Gupi smok. Nie wydostaniesz się z tego, to jest m ó j twór i posiedzisz sobie tutaj tak długo aż mi się nie znudzi. No chyba, że zacznie padać. Albo pomóż mi rozwikłać zagadkę, jaką dała mi moja siostra. Brzmi ona tak - Jego oczy wściekłe, ta przeklęta bestia. Wargi pękły mu od rzędów wściekłych zębów. Na jego plecach znaleziono brzytwę, ah to była przerażająca bitwa. Moje albo jego życie a śmierć oziębiła powietrze. Kiedy jego szable padły w piach, zjedliśmy jego serce
I po tym kotołak zrobił zamyślony wyraz pyszczka, jakby faktycznie się nad tym głowił od dłuższego czasu.

ZP: 0/6


Kuszenie Diabła - 2019-11-06, 12:14

Wystarczyła chwila, aby zrozumiała, że ma doczynienia z czymś silniejszym niż przeciętny smok. Zablokował przepływ jej maddary, zupełnie bez wysiłku, w co nie mogła przez chwilę uwierzyć. Poczuła kotłujące się w niej źródło, wściekłe i szukające ujścia.
Zimne, białe spojrzenie podniosło się do góry, aby wypalać dziurę w czaszce wyszczekanego kotołaka. Ona sama nie mówiła zbyt wiele, gdy nie miała powodu lub nie natrafiała na godnego temu rozmówcę. Duszek natomiast usilnie próbował wyciągnąć z niej reakcję na swoje dziecinady. Nie spuszczając wzroku z niebieskich oczu drapieżnika, odparła spokojnie.
- Dzik. - Dźwięczny głos grzęzł nieco wśród ścian pułapki, ale ona mówiła wyraźnie i pewnie.
A teraz zmykaj.
Ur kontynuował swoją wędrówkę lasem, raz po raz zwieszając łeb ku ziem, zaglądając w ptasie gniazd, w dziuple, pomiędzy krzewy, ale nie w poszukiwaniu zwierząt, a błyskotek, które tak uwielbiała jego pani. Szedłwolno, nie chcąc niczego przegapic, a jego czerwone ślepia błyskały w połmroku wielkiej puszczy.

Inny Świat - 2019-11-06, 19:49

Tak, duszek ewidentnie próbował zmusić cię do gadania. Jednak kiedy odpowiedziałaś na jego pytanie, przez co jego boki zadrżały niespokojnie, Riromi jeszcze przez chwilę się zastanawiał. W końcu powiedział
- Ej w sumie może być... Dziki mają szablaste zęby co im z pyska wystają. Oby to była prawda, zaraz to powiem mojej siostrze i wtedy wygram ponownie. Ha!
Poczułaś jak jego maddara wibruje wokół ciebie, maź traciła swoją gęstość a ty zaczęłaś się unosić, ciągnięta w górę niewidzialną siłą. Duszek w ten sposób wypuścił cię ze swojej pułapki. Stał tak, patrząc na ciebie "groźnie"
- Masz coś ode mnie w nagrodę
Powiedział po chwili a przed nim, na ziemi, zmaterializowało się trochę mięsa, które było owinięte w szerokie liście i zakleejone na bokach żywicą, aby nie traciło swojego smaku i nie pobrudziło się. Poteem duszek rozpłynął się w przestrzeni.
Ur zawzięcie szukał kamieni szlachtnych i powoli brała go irytacja, bo nie potrafił znaleźć żadnego od dłuższego czasu. Tak było i teraz, co dziwne znowu zauważył gryfa. Tym razem był to starszy osobnik, brązowopióry samiec, który odpoczywał sobie pod jednym z drzew.

+ 2/4 mięsa

ZP: 2/6



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group