FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja
Znalezionych wyników: 28
~ Smoki Wolnych Stad Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Mała plaża
Bagienna Gawęda

Odpowiedzi: 710
Wyświetleń: 62842

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2020-04-04, 21:29   Temat: Mała plaża
Nie czekali długo... Ale i tak, im dłużej trwało oczekiwanie, tym większy ucisk w żołądku czuła Rucze. Starała się tym nie przejmować... Ale wystarczyło, by początkowy atak paniki minął, by zaczęła coraz bardziej martwić się tym kogo wezwała.
Lecz Aderyn nie odmówiła...

Widząc pytające spojrzenie Flanny, bagienna powoli pokręciła głową na znak, że to nie jest zagrożenie. Nie było czym się martwić.
Choć uśmiech, którym obdarzyła Falę, był wyraźnie nerwowy i nieco zawstydzony. Nie bardzo przejmowała się tym, co myślą Ziemiści i gnomka. Cała jej uwaga skupiła się na wajdelce, której dała w spokoju doprowadzić leczenie do końca. Nic nie powiedziała, nic nie zrobiła... No, może poza wyraźnym wzdrygnięciem się, gdy usłyszała jak Wonna wita Lekkość w gronie Uzdrowicieli. Miała nadzieję, że przez te kilka słów Dziewanna nie skończy z odgryzioną łapą...
Gdy Ziemista zajęła się ranami Błysku, Rucze podeszła bliżej Aderyn.
- Atratānoj - mruknęła cicho z wyraźną skruchą, ale też i wdzięcznością. - Kolyjnym razem ogarnę się w porę! - dodała z lekkim uśmiechem.
Choć z jednej strony było jej głupio, że w jakiś sposób zmusiła do tego Aderyn... To z drugiej cieszył ją fakt, że Fala podjęła się tego wyzwania. I że wszystko poszło tak, jak pójść powinno. Ale z tym nie zamierzała się zdradzać.
Rucze wyraźnie usłyszała Flannę, która na szczęście jeszcze nie wybuchła. Cofnęła się o krok, by mieć lepszy widok na gnomkę i potwierdziła;
- Ano, nie weję przeciwskazań - I, zakładając, że nikt nie zaprotestował, ruszyła w stronę terenów Wody. Skoro Fen już o wszystkim wiedział i nie wyraził sprzeciwu, to nie było dalszego sensu się ociągać!
Przed odejściem z plaży, Czapla jeszcze obejrzała się na przyjaciółkę. Sama mówiła, że Brzask na nią czeka, więc Piastunka podejrzewała, że się z nimi nigdzie nie wybiera... Ale jeśliby jednak zechciała, to bagienna na pewno nie będzie oponować!
  Temat: Mała plaża
Bagienna Gawęda

Odpowiedzi: 710
Wyświetleń: 62842

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2020-03-23, 22:34   Temat: Mała plaża
Ufff... Udało się! Tym razem bez rannych. Do tego Wonna wciąż żyje, Zamącony nie zemdlał, a Flanna jeszcze nie dostała z ich powodu nerwicy. I-de-al-nie!
No, może nie do końca. Definitywnie potrzebowali jakiejś pomocy uzdrowicielskiej. Takiej bardziej zaawansowanej, niż podstawowa wiedza Rucze...
- Wyleczenie sibie samygo w takim stanie raczyj nie jyst proste... Potrzyba jej wajdla. Tyraz - stwierdziła zaskakująco twardo. Na krótką chwilę zerknęła z pewną wątpliwością, ale też i troską na Zamąconego. - Nie sądzę, aby skókanie na trzych łapach z ranną smoczycą na grzbicie, do tyrenów Wody było... Cóż, dla obojga źle się to skończy! - I nim ktokolwiek zdołał zaprotestować, przysiadła na ziemi przymykając ślepia i wysyłając wiadomość mentalną.
I niech Flanna spróbuje ją znów ponaglić! Gdyby chociaż powiedziała skąd ten pośpiech, to Rucze rozważyłaby chociaż jakieś spotkanie w połowie drogi... Ale nie. Trudno, trzeba ustalić sobie inną hierarchię ważności...!
~ Jyst przy mni smoczyca z naruszonym kryngsołupem. Potrzybuje poretunku. Natychmiast. Możysz przybyć na Małą Plażę? To nad Zimnym Jeziorem... ~ wysłała, niewiele zastanawiając się nad tym, do kogo wysyła wiadomość. Czy to adrenalina, czy to presja czasu - Czapla po prostu wysłała wiadomość do pierwszego smoka, który nasunął jej się na myśl, a który był obeznany ze sztuką uzdrowicielską. Czyli do Aderyn.
Aderyn?
Dopiero po chwili zdała sobie z tego sprawę. Nie wezwała Takhary. Nie wezwała Echo... Aderyn!
~ Zrozumim, jiszlo nie zychcysz i zawołam Echo... ~ natychmiast znów skontaktowała się z Czarodziejką, czując, jak kręgosłup zalewa jej zimny dreszcz. Nie chciała poruszać tego ciężkiego tematu...
Ale było już za późno, bo tej pierwszej wiadomości nie wymaże!
Z zewnątrz pewnie wyglądało to tak, jakby stanowcza-Rucze skupiła się na rozmowie mentalnej, potem coś ją wyraźnie zszokowało i na krótką chwilę przez jej psyk przemknęła wyraźna zgroza i nagle w tym samym miejscu siedziała niepewna-Rucze...
Ale to tylko jedno, czy dwa uderzenia serca. Potem zdołała jakoś przywołać na swój psyk bardzo blady uśmiech i stwierdziła spokojnie;
- Czykamy. To nie potrwa długo, więc nie weję potrzyby ruśania się stąd, póki nie opatrzymy bardzo poważnych ran Wonnej i Błysku.
  Temat: Mała plaża
Bagienna Gawęda

Odpowiedzi: 710
Wyświetleń: 62842

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2020-03-19, 21:02   Temat: Mała plaża
Jakoś nie przeszło jej przez myśl, że akcja może nie tyle się nie udać, co przy okazji przygnieść innego smoka. Albo złamać łapę kolejnemu... Aż dziw, że ona sama była w jednym kawałku, gdy wóz postanowił zawalczyć z pozostałymi gadami!
Na dłuższą chwilę po prostu skamieniała. Wbiła zszokowane spojrzenie w wóz i leżącą pod nim bagienną... Ale, ale, ona przecież żyje! Muszą jej pomóc...! I bynajmniej Błysk z tym nie zwlekał.
- Przyciwno do tobu, nie jystem nawyt zadrapana - mruknęła do niego w odpowiedzi, z troską zerkając na jego łapę... Ale tym zajmą się później. Sprawa Uzdrowicielki nagliła. Rucze na krótką chwilę zerknęła na kuropatwę, która chyba chciała powierzyć jej zadanie uratowania swej kompanki. - Ogarnimy to- stwierdziła jedynie z całkowitą pewnością i zaskakującym spokojem. Chyba była tu jedynym smokiem, który ani kompletnie nie spanikował, ani nie zdawał się poruszony poniesionymi szkodami.
Chociaż to, czy ten optymizm okaże się wystarczający, dopiero się okaże...
Nim jednak zaczęli działać, Czapla jeszcze szybko rzuciła;
- Może powinniśmu wezwać wajd... Uzdrowiciela?
Czapla ponownie poprosiła maddiję o pomoc. Na pewno im się przyda... Tym razem jednak przekierowała swoje myśli w wyobrażenie, które miało mieć większy udział w podnoszeniu wozu. Albo raczej jego hamowaniu - gdyby doszło co do czego, twór miał nie tyle zamortyzować upadek, co go w ogóle powstrzymać. Odbić lekko wóz w przeciwną stronę, jednocześnie pilnując, by z jeszcze większym impetem nie zwalił się na smoki. Gdyby więc niewidzialny dotyk maddary byłby widoczny... Pewnie znów przypominałby coś w rodzaju macki, która mocno, choć nie na tyle, by naruszyć drewno, obejmowała wóz i próbowała go odpowiednio udźwignąć.
Choć fakt faktem, że pewnie znów będzie grał tylko rolę wsparcia. Bagienna raczej nie była na tyle silnym magiem, ażeby móc samą tylko energią udźwignąć ten wielki kloc drewna... Ale wspomóc Błysk i przypilnować, by wszystko znów się nie przewróciło? To zdawało się jej być wykonalnym nawet dla smoka, który nie jest szamanem...!

//To może czas na skorzystanie z tego już chyba zapomnianego atutu, jakim jest afirmacja?
  Temat: Mała plaża
Bagienna Gawęda

Odpowiedzi: 710
Wyświetleń: 62842

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2020-03-12, 15:56   Temat: Mała plaża
Fakt, że Flanna nie potrzebowała żadnego konkretnego punktu na linii brzegowej był im na łapę. Gorzej, że wciąż nie bardzo wiedzieli o co w tym chodzi... Ten jeden fakt kompletnie się Rucze nie podobał. Uznała jednak, że w tej sytuacji najprościej będzie czekać. Zaprowadzą ją na brzeg... I wtedy może się wyjaśni o co w tym wszystkim biega. Dalsze naciskanie w tej chwili wydawało jej się bezowocne. Z resztą, to nie mogło przecież być nic złego, prawda? Co mogło się stać...?
Ale najpierw wóz. No, tak. To nic dziwnego, że gnomka wolała nie zostawiać tu całego swojego dobytku. Czapla w milczeniu przyglądała się mniej lub bardziej owocnym poczynaniom Błysku. A gdy poprosił o pomoc, nie zwlekała;
- Oczywisto! - zawołała podchodząc bliżej. - Jiszlo byndzie trzyba, to poretuje maddija - stwierdziła tym samym dając znak, że jest gotowa.
Póki wóz nie stanął prosto (zakładając, że wysiłki Błysku się opłaciły), czuwała w pobliżu, z maddarą w pogotowiu. Gdyby tylko wóz zaczął się za bardzo przechylać, miały się pojawić niewidzialne kończyny, które by go delikatnie objęły i powstrzymały przed upadkiem, odpychając wóz w drugą stronę. Ale to w ostateczności, bo też może wystarczyłoby tylko uprzedzić morskiego słownie, że nieco przesadził z siłą wkładaną w podźwignięcie całego dobytku gnomki...? Innymi słowy - zajęła się asekuracją, czyli pewnie tą prostszą częścią całej akcji.

Niezależnie od tego, czy wóz stanął w jednym kawałku, czy też rozpadł się na tysiąc mniejszych, Rucze posłała Ríkji zwięzłą wiadomość. Bo jedno było pewne - ta cała przygoda miała zakończyć się na brzegu. Gdzieś na terenach Wody. W prawdzie była zdania, że nie ma potrzeby zwoływać tu kolejnego gada... Ale dobrze by było, gdyby Fen już teraz wiedział, że na terenach Wody będzie mieć miejsce jakaś gnomia pielgrzymka. Lepiej teraz, niż w połowie terenów hurmy...
~ Razym z dwojką Ziemistych pomagamu pywnej gnomce. Chce, by ją przywieźć nad morze. Nie chcę jej straszyć kolyjnym smókiem, ni tyż nie chcę odmawiać poretunku... Będzimy poruśiać się tylo w trynach dla Ziemi i postarom się odprowadzić ją do granic Wody. Charaszo? ~ Nie brzmiało to, jakby się dało Czaplę odwieść od tego pomysłu... Ale też nie brzmiało tak, jakby była całkowicie pewna tego, czy Fen nie ma nic przeciwko. To jednak wciąż było pytanie.
Aczkolwiek miała nadzieję, że jednak nie usłyszy żadnego sprzeciwu...
  Temat: Mała plaża
Bagienna Gawęda

Odpowiedzi: 710
Wyświetleń: 62842

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2020-03-08, 20:33   Temat: Mała plaża
To zabawne, że i Rucze przemknęło przez głowę, by zaproponować jakąś formę ognia - czy to maddarowego, czy to tego, wywołanego przez oddech... Ale o ile Błysk zaprezentował nieco swej maddiji, tak Czapla postanowiła tę kwestię pominąć. Wyskakiwanie z ogniemwcale nie wydawało jej się najlepszym, co mogliby w tej sytuacji zrobić.
Zdecydowanie za długo już tak leżała! Gdy tylko Flanna zaczęła tłumaczyć jak wyglądały jej perypetie z obecnie rozbitym wozem, Piastunka niespiesznie wstała i podeszła do tegoż właśnie wozu. Spokojnie i w odpowiedniej odległości od gnomki, coby dwunożna miała pewność, że nie zamierza jej zrobić krzywdy. Ot, smocza ciekawość!
Choć w tej chwili na wiele się nie zdała. Przyjrzała się nieco temu wrakowi... Ale nie przypominał jej niczego, coby lepiej znała. Nie była nawet pewna, czy dobrze rozumie, jak to coś ma działać. Swe oględziny skwitowała lekkim kręceniem łba, by na koniec przysiąść kawałek dalej od Flanny. Zaczęła szponem rysować w ziemi jakieś linie, jednocześnie przysłuchując się słowom Zamąconego.
- Jestyśmy na Tyrenach Wspólnych czterech stad - zaczęła, zerkając na gnomkę i wskazując coś szponem na swoim rysunku. Gdyby podejść bliżej, okazałoby się, że jest to orientacyjna mapa Wolnych Stad. Przy czym trzeba podkreślić, że była ona orientacyjna, bo jednak Rucze nie znała terenów wszystkich hurm z tych terenów i na przykład granicę między Plagi a Ziemią zaznaczyłą chyba bardziej symbolicznie, niż z całą pewnością stwierdzając, że to właśnie tu przebiega linia graniczna... - Morze jyst ajw. Z północy dostęp ma do niego stado Ognia - kontynuowała wskazując odpowiedni odcinek na mapie. - Ryszta leży na tyrenach stada Wody, z chtórego przychodzę. Za to tyn fragment... - Tutaj wskazała szponem północny fragment linii brzegowej, który jednak należał do Wody. [/color=#6DB307]- Woda udostępniła Ziemi, z chtórej są Błysk i Dziewanna. Możemy winc cię odprowadzić ajwoj. Może tyż nico dalyj, choć to by wymagało skontaktowania z Przywódcą Wody, bo tamoj jużę Ziemia nie ma dostępu... A’bo tyż jiszcze dalyj, poza tyrenami Wolnych Stad, bo tyż sama nie rozumiem, co miałoby ci dać samo dotarcie na brzeg...? [/color]- To ostatnie miało w sobie wyraźnie pytające nuty. Tak, jak Rucze była dobroduszna i nie chciała odmówić Flannie pomocy, tak też nie chciała pozwalać sobie na zbyt wiele. Nie mogła przecież tak wszystkiego przeprowadzić bez wiedzy reszty Stada. Albo przynajmniej Ríkji! Fen przecież nie musiałby przylatywać, ale dobrze by było, gdyby wiedział, że wprowadzają kogoś na tereny stada...

Kokatrys zdecydowanie nie był tu na miejscu. Ani nie zamierzał dołączyć do tego... Cokolwiek to było! Ani też nie był ptakiem. No, znaczy częściowo był! Ale tylko częściowo. Może to dlatego nie bardzo rozumiał, co tu się działo...? Tak, czy siak, uznał, że pozostałym kompanom przyda się nieco prywatności i w podskokach zbliżył się do Rucze. Z ciekawością zerknął na mapę, ale zaraz znów zaczął się błąkać wokół.
Hej, a co z tym koniem? Był wyleczony już, nie?
Tak, czy siak, podejść bliżej i zaćwierkać na przywitanie nie zaszkodzi! Hej, ty, koniu? Jak się masz?!
  Temat: Mała plaża
Bagienna Gawęda

Odpowiedzi: 710
Wyświetleń: 62842

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2020-03-03, 20:28   Temat: Mała plaża
Rucze z uwagą przysłuchiwała się gnomce. W końcu dochodzili do jakiś konkretnych faktów! I to bardzo ciekawych swoją drogą...
Nie bardzo przejęła się przedmiotem, który wyciągnęła Flanna. Nie była pewna, czy już je kiedyś widziała, czy też nie, ale nie czuła, aby było to coś groźnego. Poza tym Błysk postanowił o to spytać, a też samo pytanie nie wydawało się powodować żadnego niebezpieczeństwa... Tak, czy siak, Czapla znów całkowicie się rozluźniła. Jak dobrze, że czasem samym gadaniem można zakończyć konflikt! To o wiele przyjemniejsze rozwiązanie, niż obojanie czyjejś mordy...
Ale to wszystko nie zmieniało faktu, że wciąż nie wiedzieli wszystkiego. Fakt, teraz mogli się domyślać, jakie były intencje Flanny, gdy uciekała... Ale dokąd podążała teraz? Chciała dołączyć do innego taboru? A może zamierzała zostać gnomką-samotniczką? A może sama tego nie wiedziała i po prostu szukała swojej drogi dopiero teraz, gdy już uciekła...? Tak, czy siak, Czapla nie miała żadnych argumentów przeciwko temu, by jej nie pomagać.
- Tabolitu się w konkrytne mijsce? - dorzuciła lekko. Sama nie wiedziała jak może skończyć się ta rozmowa przy dość niestabilnym stanie Flanny. Mogło zdarzyć się wiele...

Na przykład pojedynek dwóch ptasich alf, z których żadna nie chciała ustąpić drugiej! Darmozjad patrzył na to ze zdezorientowaniem, ale też pewną paniką. Z pewnością sam pasował do tej sytuacji, jak krowa do stada wilków... Sam nawet do końca nie był ptakiem. Ani gadem. Był...
Uch, mniejsza z tym, bo jeszcze dodatkowo dostanie tu kryzysu tożsamościowego! Zostańmy przy “kokatrysie” i okazjonalnym “kurczaku”.
Teraz jednak ten Kurczak uznał, że chyba na razie lepiej nie wnikać w pojedynek, który miał się tu stoczyć. Zrobił dyskretny krok w tył, dając pozostałym ptakom miejsce na walkę. O nie, on się w to mieszać nie zamierzał!
  Temat: Polana
Bagienna Gawęda

Odpowiedzi: 563
Wyświetleń: 48502

PostForum: Dzika Puszcza   Wysłany: 2020-03-02, 18:18   Temat: Polana
W przeciwieństwie do Rucze, Szyszka wiedziała jak się zachować. Czapla z pewnym wzruszeniem patrzyła, jak brązowa idzie pocieszyć Szuwarek. Tak, ona pewnie to zrobi najlepiej, a tymczasem...
Bagienna nie wiedziała, co kryło się za słowami Atiny. Sama Atina nie wyglądała na wzruszoną, za to Mżawka... To chyba nie dziwne, że Piastunce szybko uleciało z głowy tajemnicze zdanie Wojowniczki.
Może to widok poczynań Szyszki, a może po prostu potrzebowała chwili czasu... Tak, czy siak, w końcu zdołała się ruszyć. W kilku krokach podeszła do Mżawki i zamknęła ją w delikatnym uścisku. Prawe skrzydło na grzbiecie drugiej Fali, łeb lekko owinięty wokół szyi. Ale niezbyt mocno, gdyby jednak uznała, że nie chce mieć z nimi doczynienia...
- Wybaczoj nama. Powinnaś inaczyj się o tym dowiedzieć... Powinnyśmu tobu o tym powidzieć - zaczęła cicho. Tak, aby tylko Mżawka i stojąca obok Atina ją usłyszały. Nie chciała przydawać młodym więcej zmartwień. Po chwili znów kontynuowała, tym razem tak, że każda Fala na Polanie mogła ją usłyszeć. - Nawyt jiszlo, to umarła szczęśliwa. Odyszła tak, any chciała odyjść... Sama wiesz, jaka była - zakończyła spokojnie, próbując się uśmiechnąć, choć w tej pozycji żadna ze smoczyc mogła tego uśmiechu nie zobaczyć... Może to i dobrze, bo wyszedł dość nieporadnie.
Tymczasem zapomniany przez wszystkich Kokatrys nie wiedział co ze sobą zrobić. Biec za młodą Wojowniczką? Pójść za Rucze? A może... No, nie wyglądała, jakby miała depresję, ale jej też na pewno było smutno!
Darmozjadowi najwyraźniej spodobała się ta “zabawa” w pocieszanie i podszedł o krok bliżej Atiny. Zaćwierkał coś pogodnie, wyraźnie kierując to ćwierkanie do Wojowniczki. Przecież nie będzie stał obojętnie obok! To, że niczego po sobie nie pokazała, nie znaczy, że nie chce się wyżalić, czy coś... Zwłaszcza, że dopiero co za coś przepraszała. Coś na pewno leży jej na sercu, a to znaczy, że potrzebuje wsparcia pewnego przyjacielskiego Kurczaka!
  Temat: Mała plaża
Bagienna Gawęda

Odpowiedzi: 710
Wyświetleń: 62842

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2020-02-25, 19:57   Temat: Mała plaża
Niby nikt do nikogo nie szczerzył kłów, nie było krzyków, ani agresji... Ale ta sytuacja coraz mniej jej się podobała. Nie dało się ukryć, że zachowanie Flanny równie mocno budziło współczucie, co podejrzliwość. Ale Rucze pewnie by dalej się tym nie przejmowała... Gdyby nie ich pytania (choć niektóre z nich były przecież takie niewinne. Komu szkodzi się upewnić, czym jest “wóz”?), być może dalej mogłaby w miarę spokojnie gawędzić...
Podskoczyła zaskoczona, gdy Flanna nagle wyciągnęła swoje patyki-o-podejrzanym-(zapewne-agresywnym)-działaniu. Ale jakoś zdołała nie zerwać się na równe łapy. Jeśli maddija jej nie ochroni, to najwyżej skończy jako ofiara gnomiej paniki...
Sama jeszcze nie panikowała. Bo też czemu by miała? To gnomka była tutaj tym, kto nie chciał kontaktu ze swoimi krewniakami. Do tego oni mieli przewagę liczebną, która w tym wypadku mogła im wyjść na dobre...
Ale najprościej by było, gdyby do żadnej walki po prostu nie doszło! Rucze przymknęła ślepia, wzięła głęboki wdech, równie głęboki wydech... I powoli, choć może z lekkim napięciem zabrała głos;
- Spokojno, nicht owój nikogu nie wzywa, a jidyne pyta, prowda Błysku? - spytała, zerkając znacząco, ale też nieco niepewnie na Ziemnego. Miała nadzieję, że naprawdę nikogo nie wzywał... A jeśli tak, lepiej, aby tego kogoś odwołał. Z coraz mniejszym napięciem, kontynuowała; - Stresujecie ptoki. Może wyjaśnijmy to, zanim polotają pióra a’bo i cuś gorszygo? - zaproponowała, kierując wzrok na stojących z boku kompanów. Maskonur był wyraźnie przestraszony, a i Darmozjad nie czuł się zbyt pewnie. Czuła to wyraźnie. Zdezorientowany rozglądał się wokół, zerkając to na Flannę, to na Rucze, to na ptasiego kompana gnomki. Sam pewnie długo nie pozostanie bierny... - Any widzisz, sami nie znamy żadnych gnomów i na razie nie mamy kogu wzywać. Ni po co, winc, proszę, nie dawaj nama powodów do byzsensownej agrysji. - Niby starała się ostrożnie dobierać słowa, aby były nie tylko zrozumiałe, ale też nieprowokujące... Ale nie była pewna, czy kolejnym zdaniem nie pogorszy ich sytuacji. - Nie wiem dlaczygo uciekasz, aly dyfinitywnie nie chcysz wracać do swójego... tabunu - Dobrze zapamiętała to słowo? No, mniejsza z tym. Przywoływanie każdego pojedynczego słowa nie wychodziło najlepiej w takich sytuacjach... - Skoru juże to widzimy, równi dobro możysz to wyjaśnić. Nie będę cibie ocyniać i obiecuję nie zaatakować tak długo, any długo ty nie zaatakujesz mni. - Z chęcią zamieniłaby to na “my”, ale nie mogła świadczyć za innych... Mogła za to z całkowitą pewnością stwierdzić, że nie będzie oceniać Flanny, choćby popełniła najgorszą zbrodnię. Tym bardziej, że mogłaby mieć swoje powody, a nie takie smoki Rucze już spotykała... Kwestia tego, co na to powiedzą Ziemni, na których bagienna przeniosła pytające spojrzenia. Niech chociaż dadzą się gnomce wyjaśnić... O ile rzeczywiście postanowi to zrobić.

Kokatrys szybko przestał przejmować się sytuacją dziejącą się obok, a skupił się całkowicie na pozostałych ptakach. Nim któryś z nich spróbował zaatakować, spróbował wejść między nich z ostrzegawczym piskiem: “nie bić się albo kwasem opluję!”. I może nawet zabrzmiało to stanowczo, czy przekonująco... Ale czy zdążył wykonać ten manewr, to już inna kwestia! Tak, czy siak, spędził zbyt dużo czasu z Czaplą, ażeby nie spróbować teraz jakiegoś własnego sposobu na mediację... Choćby miała być ona dość agresywna.
Ale to było lepsze niż nic i obserwująca to kątem oka, smoczyca miała nadzieję, że Darmozjad pozostanie przy swoim “nieagresywnym bytowaniu”.
  Temat: Mała plaża
Bagienna Gawęda

Odpowiedzi: 710
Wyświetleń: 62842

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2020-02-24, 22:55   Temat: Mała plaża
Czekała cierpliwie, nic już nie mówiąc. Jeśli zechce, to gnomka na pewno powie im o wszystkim w swoim czasie... W tej chwili Rucze jedynie się cieszyła, że nikt nie okazał agresji względem Kokatrysa. Ani że to Kokatrys nie okazał się być agresorem.
Teraz na przykład zdawał się przystać na namowy maskonura i odsunął od konia. Nie to nie, i tak pomóc mu nie może...
A to co za smoczyca?! Darmozjad nie znał wajdelki, ale Czapla była pewna, że ją gdzieś widziała. A było tylko jedno takie miejsce... Może nie pamiętała tego tak dobrze, jakby chciała, ale jednak zachowała w głowie na tyle informacji, by wiedzieć, kim jest Ziemista. Wyćwiczona pamięć na miarę ragana robi swoje! Jakoś przecież trzeba było spamiętać te wszystkie dajny i pienie...
Ale wróćmy do gnomki!
Już-już zdawało się, że problem ran będą mogli odhaczyć... Gdy okazało się, że nieufność przybyszki wciąż nie zniknęła całkowicie. Tak, to było zrozumiałe, ale... Prościej by było, gdyby w końcu do niej dotarło, że wiele smoków nie ma tendencji do zjadania wszystkiego, co się rusza! Zwłaszcza, jeśli z tym czymś można sobie pogadać w (mniej-więcej) tym samym języku. Nie wtrąciła się jednak do tego wątku. Wciąż cierpliwie czekając, dała wajdelce samej znaleźć jakieś uzasadnienie. Była sympatyczna w jakiś charyzmatyczny sposób, więc pewnie jakoś da sobie radę...

Darmozjad z zaciekawieniem podreptał za maskonurem. To jest... No dobra, nie pamiętał co to znowu za ptak, ale to nic! Zawsze można chociaż coś zaćwierkać na powitanie, nie? Tak też zrobił, kompletnie nie przejmując się nieco napiętą sytuacją, która tu panowała.

W różowych ślepiach Czapli zabłysły jakieś iskierki, gdy tylko gnomka w końcu zaczęła coś im wyjaśniać. Początkowo była to po prostu ciekawość... Ale zaraz pojawiła się też jakaś cieplejsza, melancholijna nuta.
Brzni znajomo, Czaplo?
Wędrowne grupy, nieosiedlanie się... Oni wprawdzie mieli jeden punkt, do którego czasem wracali, ale mimo to wciąż pozostawali koczowniczą społecznością. Nic dziwnego, że udało im się kiedyś natknąć na jakieś gnomy.
Tak, brzni znajomo. I to zdycydowano za wzielce...!
Wzdrygnęła się wyraźnie, słysząc ostatnie słowa. I nie chodziło tu już nawet o sposób w jaki wypowiedziała je gnomka, ale o sam sens. Może nawet zrozumiała to paradoksalne zestawienie uczuć co do skonania taboru.
Kolejne słowa wyrwały ją z ponurego stanu, w który zaczęła popadać.
Nie najlypszy czas na wspominki, co, Czaplo?
Powoli kiwała łbem na znak, że wszystko rozumie. Tak, tak, to zrozumiałe... Tylko czy maskonur nie miał złowić ryb? Do ich upieczenia przecież potrzebowałaby ogniska... Chyba że miała na to jakieś inne, gnomie metody?
Rucze postanowiła na razie odsunąć na bok swoją podejrzliwość. Ba! Współczucie względem Flanny szybko zaczęło dominować nad wszelką nieufnością. Miała ochotę zaoferować przybyłej rozpalenie ogniska i zapewnienie przy tym ochrony... Ale nie sądziła, aby się na to zgodziła. Pewnie wciąż im nie ufała. Poza tym wojownik był z niej żaden, a przecież nie mogła ot tak składać sobie obietnic w imieniu wszystkich zebranych!
- Czy więc jyst cuś jiszcze, w czym możymy tobu poretować? Nie ma na tych tyrenach smóka, chtóry by utrzymywał kontakt z jakimiś gnomami? - Drugie pytanie było w równej mierze skierowane do Błysku i Dziewanny. Sama nie słyszała o takim smoku, ale może któreś z nich...
Choć w głowie mnożyły się sposoby na pomoc Flannie, to żadnym z nich nie podzieliła się na głos. Najpierw wolała zaczekać na to, jak zareaguje gnomka. Sama pewnie wiedziała najlepiej, czego teraz potrzebuje...
  Temat: Mała plaża
Bagienna Gawęda

Odpowiedzi: 710
Wyświetleń: 62842

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2020-02-23, 12:55   Temat: Mała plaża
~ Nie mom pojincia! ~ odparła mentalnie z zaskakującą pogodą. Zaraz jednak dodała poważniej; ~ To gnom. Powinna zrozumić.
Gator? W pierwszej chwili Rucze pomyślała, że może jednak gnomka ich nie rozumie przez nieznajomość tutejszego języka... Albo może to ona, Czapla, nie znała tego słowa? Sama przecież nie rozumiała wszystkich słów tutejszych smoków.
Och, to po prostu miano...
A tak w ogóle to szło im naprawdę dobrze! Mętny podłapał pokojowe bytownie i wyglądało na to, że nie chciał atakować gnomki. Sama gnomka też wydawała się być spokojniejsza. Tym razem w poczuciu ulgi, Rucze jeszcze bardziej rozluźniła mięśnie. Powoli pokręciła głowa i łagodnie dodała;
- Mni równiż to imię nic nie mówi.
Tym razem postarała się to rzucić tak, by nikt nie miał wątpliwości. Powinna zacząć zwracać większą uwagę na dobór słów!
Chociaż to te problemy interpretacyjne działały też w drugą stronę... “Ośka” było jakimś określeniem wajdla, czy kolejnym imieniem?
Rucze lekko pokwiłała łbem. Chyba bardziej sama do siebie, niż do rozmówców. Nie miała pojęcia kim mogła być przyjaciółka Ziemnego, ale domyślała się, że musi to być jakaś wajdelka z jego stada. Jakkolwiek nie było - zamierzała zaufać mu w tej kwestii.
A skoro już przy temacie przyjaciół...
Nikt tu chyba nie zapomniał o pewnym Kokatrysie, prawda?! Otóż, Darmozjad już jakiegoś czasu przyglądał się rozawiającym stworzeniom. Ot, stanął sobie niezauważony przez nikogo, odkładając na ziemię torbę bagiennej, którą tachał tutaj całą drogę wzdłuż jeziora... Ale skoro nikt tam już na nikogo nie syczy, nie warczy, czy nie celuje z podejrzanej broni - mógł sobie spokojnie wkroczyć do akcji. I tak też zrobił! Wdzięcznym krokiem zaczął sobie dreptać ku zebranym, nie bardzo przejmując się tym, że gnomka może go uznać za zagrożenie i po prostu ustrzelić tą swoją dziwną bronią.
A dokąd zmierzał Kurczak?
Ano niespiesznie przydreptał sobie do rannego konia. Zaświergotał coś pogodnie, zerkając nieznaną mu gnomkę i maskonura. Ot, na powitanie. Za to koń... Stanął obok z przekrzywionym łebkiem i lekko smyrnął dziobem bark kopytnego. Żył sobie jeszcze, ale jak długo...? Darmozjad znów coś zaćwierkał, tym razem patrząc na swoją kompankę.
Bagienna nie zwróciła na to wielkiej uwagi. Skupiła się na rozmowie. Oraz na tym, by ktoś naprawdę zaraz nie ustrzelił kuroliszka.
- To moj przyjaciél. Jyst niegrôźny - zapewniła, starając się wyraźnie wypowiadać każde słowo. Niby nie miała problemów z jąkaniem się, czy poprawną wymową... Ale czy to z szoku, czy też nie, nie każdy rozumiał wszystko, co paplała. - Zwą mni Bagienną Gawędą ze stada Wody - przedstawiła się zgodnie z tutejszymi konwencjami. I chyba po raz pierwszy nie dodała do tego żadnego z pozostałych imion. Nie chciała mącić bardziej, niż potrzeba...
Czapla poszła w ślady Ziemnego i powoli położyła się na ziemi. Łapy wyciągnęła przed siebie, a ogon leżał nieruchomo na ziemi. Wciąż rozluźniona spróbowała podjąć temat;
- Mieliście wypadek? Stąd te rany? - Tak po prawdzie, to była niemal pewna, że to nie był zwykły wypadek... Ale jakoś trzeba podejść do tematu, prawda? A taka okrężna droga wydawała się jej być lepsza, niż spytanie wprost co ich próbowało ubić... - Jiszlo jestyście głódni, mom w torbie trochu jidzenia... No, nie ma tygo wiele. Może dwa grzybki i jakieś jabłko... - dodała słysząc, że gnomka wspomniała coś o obiedzie. W swojej torbie nie miała obecnie wielu jadalnych rzeczy [¼ grzybów, ¼ owoców], ale to też zawsze coś... Nie wiadomo, jak dawno gnomka i jej kompani tutaj siedzieli.
  Temat: Mała plaża
Bagienna Gawęda

Odpowiedzi: 710
Wyświetleń: 62842

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2020-02-21, 23:00   Temat: Mała plaża
Rucze ze zdziwieniem zerknęła na morskiego. Ostry patyk? Dwunogi?
Może później...
- Dokładnie to - odparła cicho, szczerząc się wesoło. Niby jej gwara różniła się w wyraźny sposób od tutejszej mowy... Ale wciąż była zrozumiała dla większości smoków!
Im jednak byli bliżej, tym bardziej bledł jej uśmiech. Tym bardziej, że przez cały czas pozostawała w kontakcie z Kokatrysem, który tylko coraz bardziej przyspieszał. To nie wyglądało najlepiej.
Wysłuchała wszystkich spostrzeżeń Błysku. Istotnie, zauważyła wcześniej jego medalion, choć zbytnio się mu nie przyglądała... Robota gnomów? Czapla zaczęła grzebać w pamięci, próbując przywołać w niej coś związanego z tą rasą. Rozumne dwunogi, to na pewno! Były niewysokie...? Gdzieś w zakamarkach pamięci odnalazła obraz pojazdu otoczonego przez grupę gnomów, ale aparycja i przyjazna atmosfera były jedynymi rzeczami, które zapamiętała. To było... Dawno.
Wzielce dawno. To adyć cóstka zamknintygo rozdziału, prowda, Czaplo?
Choć już niemal przypłynęli do brzegu, a uczucie niepokoju nie zniknęło, bagienna lekko się uśmiechnęła.
~ Mijmy nadziiję, ży nie byndatu musiał ryzykować. ~ Niestety sama nie mogła złożyć podobnej obietnicy, bo wojownik był z niej marny... Umiała obronić się przed stadem wkurzonych kruków, ale na tym jej zdolności bitewne się kończyły. Lepiej szło jej gadanie, czy okazjonalny odwrót taktyczny.
Ale najbardziej i tak martwił ją Darmozjad. Jeśli wywiąże się walka, będzie musiała go stąd siłą odciągnąć. Zwłaszcza, jeśli przeciwnik okaże się ponad jego siły...

Zbliżali się do celu, a im bliżej byli, tym czujniejsza była Fala. Wóz... Podobnie chyba wyglądał tamten? A może był mniej kolorowy? A może... Właśnie w tej chwili jej jedyne informacje na ten temat zdawały się gdzieś uciekać! Oczywiście, wybrały do tego najlepszy z możliwych momentów.
Jakkolwiek nie było, nie umknął jej fakt, że nie byli sami. Dogorywający koń... Ale wciąż żywy! Przydałby się Uzdrowiciel - sama niby znała jakieś podstawy lecznictwa, ale nie sądziła, aby mogła w tym przypadku zdziałać wiele. Nie dość, że nie miała przy sobie żadnych ziół, a ziemia była pokryta śniegiem, to same rany wydawały się być zbyt poważne jak na jej poziom. Zdecydowanie zbyt poważne.
Ale był też ktoś jeszcze.
~ Chtoś ajw jyst ~ ostrzegła mentalnie Ziemnego... Tylko po to, by może uderzenie serca później ten “chtoś” się przed nimi pojawił. Ledwie powstrzymała gwałtowny podskok. Szybko poszło...
Gnom...?
Gnomka?
Tak, to definitywnie gnomka.
Niezbyt przyjazna... Ale czego nie można załatwić Mediacją? Jeszcze nie zaatakowała, a to działało na ich korzyść!
Nie zdążyła za bardzo zbliżyć się do konia, więc raczej znajdowała się w pewnej odległości od gnoma... Czy gnomy umieją czarować? Mniejsza z tym, to, co trzymała w łapach nie wydawało się zbyt przyjazne.
Rucze zdołała jakoś skryć swoje zdezorientowanie i zrobiła spokojny krok w tył. Skoro potrafiła przyjaźnie uśmiechnąć się do żadnego krwi goblina, to jakim problemem było zachowanie spokoju w takiej sytuacji? Co tam jakiś gnom...
Przymykając ślepia, powoli obniżyła łeb. Chwilę tak trwała, nie wykonując gwałtownych ruchów. I mając nadzieję, że Błysk na razie też zachowa spokój. Gdy znów, wciąż spokojnie, się wyprostowała, postarała się, aby wypowiadać słowa w wyraźny sposób...
Chwila, jakim językiem mówią gnomy?
Ech, mniejsza z tym! Może ona w ogóle nie będzie skłonna do rozmowy, więc nie będzie to miało żadnego znaczenia...
- Zitojta, Kamnāmadu. Nie chcymy walki. Możymy za to wezwać poretunek, chtóry opatrzy wysze rany - zaczęła spokojnie swoim melodyjnym głosem. Prawie jakby zaczynała śpiewać kolejną dajnę. - Czy możysz opuścić swóją... Broń...? - Nie miała pojęcia co to jest, ale tak to chyba nazywały dwunogi. Smoki mają kły i pazury, dwunogi mają... Ostre patyki i inne twory. - ... I wytłumoczyć, jaka Łaj.. jakie nieszczęście waju spotkało na tyrenach Wolnych Stad?
  Temat: Mała plaża
Bagienna Gawęda

Odpowiedzi: 710
Wyświetleń: 62842

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2020-02-20, 19:53   Temat: Mała plaża
Muzyka, ptaszor... Tak, to mógł być jakiś smok. To był jego kompan. Natomiast muzyka - instrumenty były czymś, co Gawęda znała, więc wiedziała, że mógł to być inny gad.
Lub coś całkowicie innego. Może równie nieznanego, co właśnie spotkane stworzenie.
- Możliwo... Aly chyboj ni jyst zagubiony - odparła. Niby patrzyła czujnie, ale nie wyglądała na zaniepokojoną...
Póki Kokatrys nie skontaktował się z nią przez ich więź. Fakt, zawsze lubił muzykę. Nie pamiętała, aby kiedykolwiek przeszkadzało mu jej nucenie, czy śpiewanie... Ale tym razem bagienna poczuła zaniepokojenie. Ot, zwykłe przeczucie.
Niezbyt przyjemne przeczucie, bo nie zwiastowało niczego dobrego.
Ale to jeszcze nie musiało znaczyć, że dzieje się coś złego! A nawet gdyby... To wszystko nie miało znaczenia, bo cała ta sytuacja wzbudziła w niej wyraźne zaciekawienie.
Znowuj ludańska cikawość, Czaplo? Tylo nie zapominoj o ostrożności...!
Ptak wyraźnie chciał ich gdzieś zaprowadzić. Rucze spokojnie przekręciła się z powrotem na brzuch i rzuciła z uśmiechem do morskiego;
- Myślisz, ży on kieniś naju prowadzi...? Warto sprawdzić kieni, racja? - spytała i zaraz sama ruszyła - za ptakiem i za muzyką.
Choć nie zdążyli daleko upłynąć, nim w głowie Błysku rozległy się kolejne słowa. Tym razem wypowiedziane z mniejszą pogodą, choć wciąż bez paniki, czy zdenerwowania.
~ Ta muzyka w anyś sposób przyzywa mojego kompana. Podyjrzane... Jakieś tyorie? ~ Sama dopiero teraz dostrzegła obręcz na nodze ptaka. Próbowała przyjrzeć się jej dokładniej z tego miejsca, choć nie była pewna, czy cokolwiek jej to powie.
Tymczasem Darmozjad zaczął dość spiesznie dreptać wzdłuż brzegu Jeziora. Przyzywany przez muzykę nawet nie zwrócił wielkiej uwagi na to, że Czapla prosiła go o ostrożność. Co złego może się stać? To tylko jakaś melodia... Ale za to jaka przyjemna dla ucha!
  Temat: Mała plaża
Bagienna Gawęda

Odpowiedzi: 710
Wyświetleń: 62842

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2020-02-19, 18:32   Temat: Mała plaża
Być może chciała powiedzieć coś jeszcze. Może właśnie po to otworzyła pysk... A może zrobiła to po to, by ostrzec Męnego przed nieznanym stworzeniem? Albo to zdziwienie wpłynęło na jej mimikę?
Tak czy siak, przez dłuższą chwilę Rucze nie wiedziała co zrobić. To... Nie wyglądało wrogo. Ani niebezpiecznie.
Ale wcale nie musiało takie nie być...
Bo rzeczywiście, nie jedno miejsce widziała, nie jedno zwierzę... Ale takiego ptaka widziała po raz pierwszy! Wciąż leżąc na grzbiecie i nie wykonując gwałtownych ruchów, rzuciła spokojnie;
- Widziałeś kiedaj nystego ptaszora?
Jednocześnie skontaktowała się z Kokatrysem, by sprawdzić, czy wszystko z nim w porządku... Ale najwyraźniej nie mieli w okolicy nalotu nieznanych ptaków, bo Darmozjad niczym nienękany siedział wciąż na brzegu. Przez tę naukę prawie o nim zapomniała!
- Ni wygląda na grôźnego... - mruknęła, choć nieco niepewnie. Zastanawiała się, czy nawiązanie kontaktu ze zwierzęciem było dobrym pomysłem, skoro i tak się już im przypatrywał... Ale ostatecznie poprzestała jedynie na obserwowaniu go kątem oka.
  Temat: Mała plaża
Bagienna Gawęda

Odpowiedzi: 710
Wyświetleń: 62842

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2020-02-17, 21:31   Temat: Mała plaża
Rucze nie widziała żadnego problemu w dostosowaniu się do prośby. Ba! Postarała się nawet zrobić to tym razem wolniej. Fakt faktem, że był to chyba najszybszy styl, na który wpadła... Z drugiej strony - wydry korzystały z niej w czasie polowań, a delfiny były stworzeniami żyjącymi wyłącznie w wodzie. To logiczne, że jest tak szybka.
Choć sam sposób był szybki, to Czapla się nie spieszyła. Nic dziwnego, że morski nie dość, że szybko ją do dogonił, to jeszcze bez problemu wysunął się na prowadzenie. Jakby przyjmując to niewypowiedziane wyzwanie, bagienna przyspieszyła, by móc chociaż pozostać tuż za Zamąconym. Choć już po chwili musiała zwolnić. Śmiech morskiego był zaraźliwy, a ona wolała nie ryzykować zakrztuszenia się wodą.
Spokojnie dogoniła Błysk, gdy tylko zwolnił i w ślad za nim przekręciła się na grzbiet. Dryfując ogon dalej, po jego lewej stronie, przymykając ślepia.
Na jej pysku pojawił się uśmiech na dźwięk słów Ziemnego. Sama kochała pływać... Choć nie sądziła, że jeszcze spotka kogoś równie zakochanego w tej czynności! Poza tym miło było usłyszeć, że coś, co teoretycznie jest twoim obowiązek, sprawia zarówno tobie, jak i innym radość...
- To nic takiego. Sama przyjemność - odparła ze śmiechem, zerkając kątem różowych oczu na morskiego. Na odpowiedź na swoje pytanie Błysk nie musiał czekać długo. Miała w tej kwestii zdanie i nie potrzebowała się dłużej zastanawiać nad odpowiedzią. Wpatrzona w niebo, odparła; - Ano... Nie ważno, any zimna jyst woda, czuję w niej ciepło uścisku Jurasmat... To znaczy Matki Morze. Poza tym ocieplają ją przyjemne wspomnienia - I pewnie znalazłaby też wiele innych powodów... Ale samo to wystarczało, by czuła się tu jak ryba w wodzie. Nic dziwnego, że w połączeniu do jej miłości do natury, nie ciężko jej było przypatrzyć się poszczególnym zwierzętom i tak dobrze wyszkolić w pływaniu.
  Temat: Mała plaża
Bagienna Gawęda

Odpowiedzi: 710
Wyświetleń: 62842

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2020-02-17, 17:12   Temat: Mała plaża
Proste i przyjemne. Nic dziwnego, że wydrom zdarzało się tak beztrosko w ten sposób dryfować...
Ale było jeszcze coś, co mogła mu pokazać. Kiedyś widziała delfina, który pływał w podobny sposób... Ale później zaobserwowała, że i wydrom się to zdarzało!
Nie przejęła się zamyśleniem Zamąconego. Jedynie płynęła dalej, dając mu jeszcze trochę czasu na oswojenie się z pływaniem na grzbiecie. Takie przyjemne, ale zaskakująco mało smoków wpadało na myśl, by w czasie pływania przekręcić się na drugą stronę.
Bagienna płynnie obróciła się w wodzie i sprawdziła ich obecne położenie. Byli dość daleko od brzegu... Dobrze. Można to jakoś wykorzystać.
Ale to za chwilę.
Nie wydając jeszcze żadnych poleceń, płynęła obok Błysku. Tak, jak na początku - przebierając w wodzie łapami... To też była metoda wykorzystywana przez wydry. Jedno zwierzę, a tyle inspiracji!
- Jiszcze jidną mytodę mogę tobu pokazać. Kiedaj widziałom delifna, chtóry to robił, aly i wydrom się to zdarza... Macie tyraz dostęp do morza, to się na pywno przekonasz! - stwierdziła z uśmiechem. Skoro umowa wymiany terenów obowiązywała... Morski na pewno miał powody do radości, bo z tego, co wiedziała, Ziemia mogła się pochwalić na najwyżej jeziorami i długimi rzekami. A że przy okazji nie trzeba było wywoływać żadnej wojny i otrzymali też jakieś bagna... Sama Czapla na pewno się z tej wymiany cieszyła. - To nie jyst najprostsze, aly wszystko da się wyćwiczyć. - I z tymi słowami zniknęła pod wodą.
Ale tak, jak się zanurzyła... Tak wynurzyła się już po chwili, choć w pewnej odległości. I za długo nie została nad powierzchnią, bo po chwili powtórzyła ten "podskakujący" ruch. I znów, i znów...
Tutaj zatrzymała się na chwilę, by zobaczyć, jak radzi sobie Ziemny. Nie wiedziała ile zdołał zaobserwować w tak krótkim czasie... Na pewno znów trzeba było zsynchronizować wszystkie kończyny. Ogon szedł w ślad za ciałem, łapy nad powierzchnią szły do przodu, a pod powierzchnią wspomagały ruch na przód. Łapy też się odpychały... Po spokojnym pływaniu na grzbiecie Błysk znów czekała praca całego ciała.
- To trochu any naśladowanie fal... - Miała ochotę dodać słowo “morskich”, ale nie była wcale pewna, czy Błysk kiedykolwiek widział jakieś morze. Niech przypomnienie sobie jeziora smagane wiatrem mu wystarczy...
O ile nie doszło do żadnych pytań, Czapla znów ruszyła. Kilka skoków i była jeszcze dalej od Ziemistego...
 
Strona 1 z 2
Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 15