FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja
Znalezionych wyników: 301
~ Smoki Wolnych Stad Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Nick, tytuł, avatar, sygnatura
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 1005
Wyświetleń: 101020

PostForum: Gry   Wysłany: 2014-08-17, 22:31   Temat: Nick, tytuł, avatar, sygnatura
N: Bardzo mi się podoba, mruu, dawno nie widziałam tak dobrych imion, Cieniaski wiedzą co dobre ;)
T: Kaziuuu ;)
A: W tej obróbce szkarłatu nawet bardziej mi się podoba >D Lubię tego smoka na Avku i nie wiedzieć czemu nawet trochę przypomina mi starego Kazia xD
S: Ten wasz znaczek od prawie czterech lat spędza mi sen z powiek, bo dotąd nie wiem, o co z nim chodzi xD No i znane mi od dawna cytaciki, chyba nie zmianiasz ich od czasu Posłańca? Te stałe mnie jakoś uspokajają ;]
OOU: Wiele przebojów za nami, mały wojenek, ale nadal cię lubię, bardzo :P
OOP: W sumie nie miałam z nią najwięcej do czynienia, ciężko mi więc cokolwiek naprawde powiedzieć, Słoneczko zdążyła go polubić, Eska ma mieszane uczucia, ale mi się podoba, szkoda tylko, że ty jako ostatni zostałeś z tej rzeszy bóstw, była to ciekawa koncepcja.
  Temat: Księżycowa łąka
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 500
Wyświetleń: 40639

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2014-08-14, 23:16   Temat: Księżycowa łąka
Zamruczałam cicho i odwróciłam się ku niemu, patrząc w jego żółte ślepia, tak podobne do jego ojca. Sumienny chyba nawet nie zdawał sobie sprawy, jak bardzo przypominał swego rodziciela, nie tylko z punktu widzenia fizycznego, ale i z zachowania. Był jednak młody i popełniał pewne błędy, które młodym można wybaczyć.
Skinęłam delikatnie smukłym łbem.
- Tak, stracił je wszystkie, a wszystkie bardzo kochał. Nawet tą, której nigdy nie mógł mieć, ale owoc jego miłości do niej przetrwał w postaci Twej siostry. Widzisz, ale wydaje mi się, że nie tylko strata tych samic nim wstrząsnęła, ale strata wielu bliskich, młodych, ojca. On chce was chronić za wszelką cenę, nie tylko was, swe młode, ale całe Stado, podejmuje pewne decyzje, które teraz wydają ci się irracjonalne, ale które mogą, ale nie muszą, w przyszłości wyjść wam wszystkim na dobre - wyjaśniłam swym spokojnym, cichym głosem, nie spuszczając czarnych ślepi z młodego samca, jasne błęitne źrenice jaśniały wyraźnie, zdając się przewiercać jego dusze na wskroś.
Czując wibracje many, dostrzegłam, jak pojawia się przed samcem niewielki portal, a zaraz potem w lekkim rozbłysku jasnego światła pojawił się ochłap, nie wydawał się zgniły, ale po prostu nienaturalnie blady z braku krwi, która by go odżywiła.
Poruszyłam błękitnymi szponami w ziemi.
- Ostatni raz uczynię coś, co już nie powinno być w mej mocy, pomogę ci odzyskać to, co utraciłeś, bo wierzę, że ten dar pozwoli ci w końcu przemówić - moje słowa nie odnosiły się do mowy, jako takiej, być może kiedyś młody samiec to zrozumie.
- Wiedz jednak, że cena tego daru jest wysoka, a jeżeli nie jesteś gotów jej zapłacić, nigdy już nikt nie usłyszy twego głosu - przemówiłam po chwili, uwaznie patrząc w ślepia samca.
- Nie posiadam ziół, które złagodzą następstwa tego, co uczynię. Nie uśmierzę twego bólu, chociaż mogłabym to zrobić Maddarą, lecz tego nie uczynię. Nie zatamuję krwawienia, ani cię nie uśpię, nie usunę bakterii. Sam będziesz musiał znieść to, z czym się wiąże ten dar. Kikut się zagoił, będę musiała więc otworzyć zasklepione rany, będziesz krwawił, a ubytek krwi będzie znaczny, gdyż w języku znajduje się wiele dużych naczyń krwionośnych. I będziesz gorączkował przez co najmniej dwa wschody złotej twarzy, osłabiony, gdyż twój organizm będzie walczył z tym, co utracił, a nagle odzyskał - wyjaśniłam spokojnym głosem, aż w końcu zamilłam, czekając na odpowiedź młodego smoka.
  Temat: Skalna Polanka
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 364
Wyświetleń: 32914

PostForum: Bliźniacze Skały   Wysłany: 2014-08-14, 23:03   Temat: Skalna Polanka
Byłam zadowolona z tego spotkania, nie wiele przez ostatnie księżyce miałam czasu, aby móc przebywać z bliskim. Jako Uzdrowicielka często wybierałam się na długie wędrówki, teraz jednak będąc czarodziejką nie wiele miałam do roboty, a i mój wiek również miał swoje wady, chociaż niedołężną nie można było mnie nazwać.
Spojrzałam na swą wnuczkę i dostrzegłam ciemną, niebieską kulkę piór i futra ześlizgującą się z grzbietu Puszystej. Zaintrygowana zniżyłam nieco pysk, wciągając powietrze przez nozdrza, chcąc zapoznać się z zapachem małego pisklęcia, które nieco niezdarnie podreptało w moją stronę. Zapach małej był intensywny, futro i pióra przesiąkły wonią Puszystej, do tego mała samiczka była niezwykle podobna do mej wnuczki, przez co odpowiednie wnioski nasuwały się same. Poczułam dumę, ponieważ moja wnuczka doczekała się własnych młodych, a tym samym w pierwotny sposób i moja krew doczekała się narodzin w trzecim pokoleniu. Uśmiechnęłam się ciepło, chociaż widziałam, że pisklę było kruche i mimowolnie poczułam ukłucie smutku, bo obawiałam się, iż młoda może nie przeżyć długo. Miałam w swym życiu wiele młodych i każde umierało młodo... W duszy życzyłam Puszystej, aby nie musiała doświadczać ogromu rozpaczy po stracie młodych.
Kiedy malutka samiczka bez strachu zanurzyła krótkie ząbki w mojej przedniej łapie nawet tego nie odczułam, zewnętrzną jej część pokrywały drobne, zwarte niebiesko białe łuski. Trąciłam nosem łebek małej Luny i spojrzałam na Puszystą.
- Jesteś niezwykle wyrozumiała, moja droga. Ale prawda jest taka, że znacznie odcięłam się od swej rodziny, nie tylko od ciebie, gdyż nazbyt przypominałas mi swego ojca, ale nawet od swych młodych w cieniu... Wszyscy umieraliście tak szybko... teraz przy życiu zostałaś tylko ty i moja dwójka Cienistych, Chłodny i Zwiastująca - mruknęłam w odpowiedzi, nie zamierzając kryć przed wnuczką prawdy.
- Gratuluję ci macierzyństwa, Puszysta, to ogrom szczęścia, ale i ciężkie jarzmo, wiem jednak, że będziesz lepszą matką, niż ja kiedykolwiek byłam - dodałam po chwili, ponownie kierując wzrok ku Lunie.
  Temat: Księżycowa łąka
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 500
Wyświetleń: 40639

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2014-08-12, 22:46   Temat: Księżycowa łąka
Przysłuchiwałam się jego myślom w milczeniu, nie przerywałam mu kontemplacji. Swego czasu również poświęcałam wiele czasu na rozmyślanie o swej przeszłości, o tym, jak bardzo czułam się skrzywdzona i samotna. Nadal byłam samotna, jednak z własnego wyboru, tak długo byłam sama, iż nawet własnymi młodymi nie potrafiłam się już opiekować. Ingmar i Cassandra wychowywali się samotnie, wyrośli na mądrych Adeptów, ale matki nie znali prawie w ogóle. Czyż nie jest tak, iż najbardziej ranimy swych bliskich, nie potrafiąc okazać im tego, jak bardzo ich kochamy?
Czułam i widziałam jego oczyma wszystko to, te chaotyczne migawki, bezmiar samotności i tylko nieliczne chwile, kiedy czuł, że jednak ktoś go kochał, chociaż czasami zdawał się na to ślepym. Uśmiechnęłam się smutno pod nosem, z zamyśleniem wpatrując się w granat nieba.
- To wszystko nie musi się tak skończyć, możesz zacząć może nie od początku, ale na nowo począć kreować swe życie, nic nie jest przesądzone. Przeszłość jest za nami, przyszłość przed nami, ale liczy się tak naprawdę to co tu i teraz - szepnęłam miękkim głosem, zerkając na samca kątem ślepi.
- Czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego twój ojciec taki jest? Znam go nie od dzisiaj i widywałam go zarówno w dobrym czasie, jak i w tym, gdy jego życie przesłoniły chmury żałości i zwątpienia. Czasem po prostu już nie potrafimy ukazać tego, jak kogoś kochamy, pokazujemy to na swój sposób, nie zawsze czytelny - dodałam po chwili.
Dostrzegając obrazy po tym, jak samiec zakonserwował swój język zmarszczyłam lekko pysk, zastanawiając się nad czymś głęboko. Czy to, co mogłam dla niego zrobić, będzie dobre, czy złe? Jakie będzie miało konsekwencje...
Życie bywa takie nieprzewidywalne, a to, co wydaje nam się słuszne w jednej chwili, jest katastrofalne w późniejszym okresie... Jak chociażby moje zejście z drogi leczenia. Wtedy mieliśmy i uzdrowiciela i kleryków, teraz zostali tylko ci drudzy, niewyszkoleni i zdani na siebie.
Los... życie.
- Czy możesz przywołać swój fragment jęzora? - spytalam spokojnym głosem, podejmując pewne decyzje.
  Temat: Zaproponuj imię
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 1033
Wyświetleń: 80620

PostForum: Gry   Wysłany: 2014-08-12, 19:59   Temat: Zaproponuj imię
Eteryczne Wspomnienie xD
  Temat: Co mówi avatar?
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 1167
Wyświetleń: 96199

PostForum: Gry   Wysłany: 2014-08-12, 19:58   Temat: Co mówi avatar?
To co, idziesz? <konspiracyjny szept>
  Temat: Co mówi avatar?
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 1167
Wyświetleń: 96199

PostForum: Gry   Wysłany: 2014-08-12, 19:53   Temat: Co mówi avatar?
I tak Cię pożrę. Co z tym zrobisz?
  Temat: Kurhan Cienia
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 5959

PostForum: Cmentarz   Wysłany: 2014-08-10, 00:27   Temat: Kurhan Cienia
    Życie naznaczone jest cierpieniem, ale także radością, nadzieją i chęcią walki, nawet wtedy, kiedy ciało nie zdoła ich udźwignąć - Kłopot (Chieu) Widząca Łuska


    Niech upór ten słuszny, a nie ośli, nigdy nie zostanie zapomniany - Kadma (Złota Łuska)


    Pamiętajmy też o tych, co żyją, choć odeszli - Aiden (Błędny Ognik). Talaith (Rozkwit Mroku)
  Temat: Skalna Polanka
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 364
Wyświetleń: 32914

PostForum: Bliźniacze Skały   Wysłany: 2014-08-01, 22:58   Temat: Skalna Polanka
Esencja nie ukrywała zdziwienia, gdy pewnego poranka do jej głowy przedostał się przekaz. Czarodziejka nie rozpoznała "zapachu", struktury myśli smoka, który próbował się z nią skontaktować, jednak treść ów przesłania nie pozostawiała żadnych wątpliwości. Ostatni raz, gdy widziała swą wnuczkę ta była młodą Adeptką, czy teraz dzierżyła już dorosłą rangę, miała własną rodzinę? Gdy smoczyca starała się podliczyć w myślach, ile minęło czasu od wyklucia się Niezapominajki w grocie jej niezyjącego syna, z trwogą zrozumiała, iż musiało już minąć pełnych trzydzieści dwa wschodów Srebrnego Pysku...
Ta myśl była niepokojąca, gdyż sprawiała, iż smoczyca uświadamiała sobie, jak była beznadziejną zarówno rodzicielką, jak i w ogóle członkinią jakiejkolwiek rodziny. W czasie, gdy młoda się wykluła widziała ją zaledwie dwa, może trzy razy.
Tyle czasu minęło, tyle chwil przepadło. Na dobrą sprawę smoczyca wcale nie znała swej wnuczki, tak więc uczuła w swym sercu smutek. Mogła bardziej się postarać. Zawsze liczyła się dla niej tylko praca, jaką wykonywała dla Stada, nawet jej własne młode nigdy nie odczuły, że mają matkę.
Lecąc przez przestworza nieba osłoniętego cienką warstwą perłowo szarych chmur przeczesywała okolicę swymi onyksowymi ślepiami, w których jarzyły się błękitne, wąskie źrenice. Gwiaździste lotki na jej skrzydłach łopotały cicho, tworząc swą własną melodię, a Czarodziejka dostrzegła niewielką Skalną Polankę, a na niej, pośród topniejącego śniegu, błota i budzących się do życia traw i kamieni ujrzała szafir futra swej wnuczki. Była już dorosłą smoczycą, zgrabną, wręcz piękną. Uśmiechnęła się, teraz w dużej mierze przypominała nie tyle ją z młodych lat, co Lazurową Lilię.
Zniżyła lot i wylądowała miękko na ugiętych łapach jakieś trzy skoki od wnuczki, poruszyła jeszcze jeden raz rozłożystymi, potęznymi ramionami skrzydeł, aby w następnej chwili ułożyć je na smukłych, pasiastych bokach pokrytych siateczką delikatnych, gładkich łusek. Długa, granatowa grzywa łopotała na wietrze, kiedy uniosła pysk i spojrzała z ciepłym uśmiechem na Puszystą. W starczych ślepiach smoczycy można było dostrzec coś na kształt rozrzewnienia. Zbliżyła się do wnuczki, idąc bezszelestnie, a następnie wyciągnęła długą szyję i musnęła polikiem polik wnuczki.
- Witaj, kochanie... Tak dawno żeśmy się nie widziały. To chyba oznacza, że nie jest ze mnie najlepsza babcia - przemówiła tym znanym wszystkim cichym, szeptliwym głosem, niezwykle jednak wyraźnym, dźwięczącym hipnotyczną nutą.
Uniosła pysk i spojrzała uważniej na Puszystą.
- Nie wiele się zmieniłaś przez te księzyce, nadal urocza i piękna - dodała z zadowoleniem.
  Temat: Księżycowa łąka
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 500
Wyświetleń: 40639

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2014-07-31, 23:31   Temat: Księżycowa łąka
Smoczyca nie wiedziała, czy samiec zdawał sobie sprawę z tego, iż poprzez połączenie myślowe miała wgląd w każde jego myśli, które przepływały przez jego umysł, w każdą rozterkę, ale tym samym pozwoliła mu na to, aby i on widział jej umysł w chwili teraźniejszej, nie wyczuł tam ani cienia dezaprobaty, a jedynie spokojne zrozumienie, ten spokój zdawał się emanować w jej umyśle, jako główny składnik, tylko gdzieś tam, za tą migotliwą barierą jaśniały jej wspomnienia, niedostępne do jego wglądu.
- Po to żyjemy, aby popełniać błędy, całą ich masę i jeszcze tyle, ile nawet nie damy rady zliczyć. Na tym polega zycie, na błędach, na wyborach, które mają nas czegoś uczyć. Jeżeli wyciągamy ze swych doświadczeń lekcje na przyszłość, są to doświadczenia cenne, godne zapamiętania, jednak jeżeli dalej brniemy w gąsz piołunu i zgorzknienia, są to doświadczenia nic nie wnoszące zarówno do naszego życia, jak i życia innych, bo przecież te życie dzielimy nie tylko ze stadem, nie tylko z najbliższymi, nie tylko z partnerami, ale ze wszystkimi, którzy znajdują schronienie pod barierą, a także z tymi, którzy dopiero będą. To, co uczynimi teraz, zostanie podarowane potomnym, to nasze wybory kształtują przyszłość nas i przyszłości, naszych potomnych. Zło jest w każdym z nas, ale ci, którzy potrafią z tym współgrać, a nie wysuwać je na plan pierwszy, są warci więcej, niż ci co poddają się obłędowi i żądzy. Bo są różne żądze, niektóre dane nam z przyrodzenia, inne zrodzone z chorego umysłu, bądź pięknej duszy - przemówiła po chwili stara smoczyca, patrząc na swego rozmówcę.
- Żadne z nas nie jest wyjątkowe, lepsze od drugiego, ale za to każde z nas jest unikatowe i to od nas zależy, jak ta wyjątkowość zostanie wykorzystana. Każde z nas narodziło się w jednym celu, każde z nas jest przypisane do jakiegoś wielkiego czynu, nie ważne czy płodzenia przyszłych pokoleń, walki z zagrożeniem tego świata. Musimy pamiętać, że jednostka nie znaczy nic. Sami jesteśmy zaledwie pyłem, zapominamy, że wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami niezależnie od pochodzenia, żyjemy aby przetrwać, ale odwracając się od siebie i zamykając w szczelnym kręgu stajemy się ślepi i głusi, zaślepieni ideą dobra stada, które nie przetrwa bez wsparcia reszty - mruknęła na koniec cicho, przesuwając długi ogon po trawiastym podłożu.
  Temat: Nick, tytuł, avatar, sygnatura
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 1005
Wyświetleń: 101020

PostForum: Gry   Wysłany: 2014-07-31, 23:16   Temat: Nick, tytuł, avatar, sygnatura
N: Nie zła ironia, patrząc na wygląd postaci, do tego biel kojarzy mi się z niewinnością, a na pewno nie powiedziałabym tego o Nathim xD
T: Można by polemizować, co też masz tu na myśli. xD
A: Zrobiony przez ciebie, a więc naprawdę doceniam wysiłek, to, jak operujesz kolorami i cieniem. Co prawda przed tobą jeszcze nauka anatomii smoków, ale masz swój już zarys stylu.
S: Nic szczególnego, jak w większości sygn.
OOP: Szczerze, darzę pewną antypatią, zapewne taki jest zamysł twój na tą postać, ale na pewno ciekawi mnie, jak dalej się ułożą losy krnąbrnego, mającego zbyt duże mniemanie o sobie adepta xD
OOU: Nie znam, nie wiele mogę powiedzieć :P
  Temat: Księżycowa łąka
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 500
Wyświetleń: 40639

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2014-07-31, 16:44   Temat: Księżycowa łąka
Smoczyca rozpostarła jedynie na niewielki kawałek ramiona skrzydeł i pacnęła jednym z ramion w tył głowy młodego smoka, przekrzywiając łeb, aby spojrzeć na niego z rozbawieniem, ale i spokojem jawiącym się w jej oczach.
- Żaden los nie jest z góry przesądzony, żaden smok nie ma z góry ustalonego końca. Nasze życia nie należą do nas, od łona do groby jesteśmy złączeni z innymi: tymi, którzy byli i będą. Każdy dobry i zły uczynek, rodzi naszą przyszłość. Konsekwencje życia jednostki są odczuwalne przez wieczność. Wierzę, że śmierć jest zaledwie bramą, kiedy się zamyka, inna się otwiera. Gdyby ukryć to, co jest dla nas istotne, wtedy zostanie ukryta prawda. Możesz się obawiać, że nikt w tą prawdę nie uwierzy, ale zawsze jest ktoś, kto już wierzy... - odpowiedziała mu, patrząc w jego żółte ślepia.
- Nie bój się żyć, bo wszystko to trwa tylko jedną chwilę, mamy tylko jedno życie, które zapamiętamy, by odchodząc do przodków zapomnieć. Zawsze możemy powrócić, ale wtedy... wtedy zaczynamy od nowa, a ci których ukochaliśmy, znienawidziliśmy przestaną istnieć w naszych umysłach i sercach - mówiąc ułożyła wygodniej skrzydła na bokach.
  Temat: Księżycowa łąka
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 500
Wyświetleń: 40639

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2014-07-30, 11:20   Temat: Księżycowa łąka
Esencja należała do pamiętliwych smoczycy, chociaż jak wiadomo, z czasem nawet najwspanialszy umysł przypomina ledwie sito, przez które to wiele wydarzeń ważnych bądź mniej przecieka, pozostawiając po sobie jedynie mgliste wrażenie pamięci.
A chociaż Czarodziejka kojarzyła sylwetkę młodego smoka, łączyła go wciąż i rusz z postacią Uskrzydlonego Marzeniami, czując, że musi to być jego syn, bo któż inny tak bardzo przypominałby tego Wojownika, jak nie jego krew?
Młody samiec, z chwilą, gdy próbował połączyć się z umysłem Esencji mógł poczuć nagły wstrząs, który przepłynął przez jego ciało, pozostawiając po sobie drżenie. Osłony jednak, niezwykle silne, ale i subtelne dla nawet najbardziej wprawnego Maga, opadły odrobinę.
Gdy jego myśli wlały się w umysł Czarodziejki mógł doznać wrażenia... zagubienia. Gdyż umysł smoczycy zdawał się przepastną przestrzenią, niby niebo, niczym przepaść, migotliwy, nierozwikłany... acz cichy. Spokój, który panował w jej głowie mógł wydawać się wręcz nienaturalny, ale w oddali mógł wyczuć coś znacznie potężniejszego, coś zarówno świetlistego, jak i ciemnego, kryjącego się, a może po prostu nie osiągalnego dla młodego Wojownika.
Czarodziejka uniosła kąciki gadzich, ciemnych warg, ukazując w tym spokojnym uśmiechu końcówki niezwykle długich, jasnych kłów.
- To nie Bogowie odpowiadają za nasz los. Lubimy błędnie twierdzić, iż to, co nam się przydarza jest sprawą ich zamysłu... Wszystko tak naprawdę leży w naszych łapach, oni mogą wskazać nam drogę, połączyć się z nami w modlitwie, okazać swą łaskę poprzez dar, ostrzec... Ale to wszystko. Ciemność zaś nie tylko ich domem, nie tylko zło czai się pośród plam szarości, srebra, granatu... - głos smoczycy spływał powoli z jej warg, miękko, dźwięcznie, cicho.
Spojrzała w jego pysk, unosząc odrobinę łeb. Jej niezwykle długi ogon wił się, niczym ciemny wąż.
- Zemsta i Obłęd... Wieczne zmartwienie żyjących, jak i Bogów, poddających się własnym żądzom, które doprowadzają do zniszczenia, zachwiania, splugawienia... Zemsta i Obłęd są jednak niczym z mianem Miłości, Szacunku, Nadziei, Honoru... Młodyś, smoku Ziemi, czuć w twym umyśle chaos, trudy twego młodego życia. Wiec jednak, że era ów jest niespokojna i twoje problemy staną się niczym w obliczu tego, co nadchodzi... Wszystko się zmienia... - czarne ślepia o hipnotycznej, jarzącej się błękitem źrenicy na tych kilka sekund przyszpiliły wręcz żółte wejrzenie młodego smoka, jednak już po chwili, gdy wybrzmiały ostatnie słowa, smoczyca uśmiechnęła się, kierując wzrok na falujące ciemne trawy.
  Temat: Swatanie
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 3260
Wyświetleń: 183451

PostForum: Gry   Wysłany: 2014-07-29, 17:05   Temat: Swatanie
Khantar >D
  Temat: Księżycowa łąka
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 500
Wyświetleń: 40639

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2014-07-29, 17:03   Temat: Księżycowa łąka
Esencja ostatnimi czasy nie wiele opuszczała Obóz po tym, jak zmieniła rangę. Nie miała już po co, długie, trwające księżycami wędrówki dla niej były przeszłością, teraz tylko mogła polować, wychodzić, gdy głód zajrzał w jej oczy, naśmiewając się z niej. Dla smoka, który większość swego żywota spędził na wędrowaniu, nagły osiadły tryb życia nie był niczym, czego by pożądał. Ale smoczyca wiedziała, na co się godzi, gdy ustąpiła pola młodym pokoleniom. Najpierw pokładała nadzieję w Chieu, jednak ta zwiędła, niczym ledwie wzrosły kwiat, który nie miał szans przetrwać w Wiecznej Zmarzlinie.
Teraz jednak, gdy lód ustępował pola wodzie, dającej życie i ciepłu płynącym z coraz swobodniej świecącej Złotej Twarzy jej latorośl mogła wzrosnąć. Czy nadszedł czas, iż przestanie grzebać własne młode?
To była nadzieja, której ciężko było uwierzyć, ale tak bardzo pragnęła, nawet teraz, gdy ponownie stała się obcą własnym pisklętom. Nawet teraz.
Tym razem, tej nocy, smoczycy opuściła swe leże, samotnie, pozostawiając rannych kompanów w leżu, pragnąc raz jeszcze zaznać tej wolności, którą daje wędrówka. Mrok stał się jej domem, ostatnim pewnym miejscem, czymś co wiedziała, iż jest stałe, zawsze powraca i nigdy już jej nie opuści.
Lecąc poprzez przestwór nieba, migotliwa, wręcz srebrzysta na tle ciemnych ciężkich chmur, jednak nie tak mrocznych, gdy nastał czas Tarrama, oddychała pełną piersią, szybując na ciepłych prądach. Śnieg ustępował, pozostawiał połacie błota, odsłaniał to, co było ukryte, truchła zwierząt, zaczynające gnić, uwolnione od stanu letargu. Nowe pędy, zieleń traw, rodzące się życie.
Tak wiele czasu upłynęło, odkąd oglądała ich zieleń. Ona trwała, gdy wszystko się zmieniało.
Ale czuła, że nadchodzi coś złego, nocne majaki pozostawiały po sobie niepokój. Wizyta Aterala to nieznośne drżenie i napięcie, ale ona wiedziała, co robić. Wiedziała, bo była cieniem... Ledwie drżącą plamą przepływającą nad uśpionymi pejzażami.
A tam, w dole, obserwując swymi czarnymi ślepiami o gorejących błekitnych źrenicach, dostrzegła biel, biel tak znaną, a jednak zupełnie obcą, ukazująca sylwetkę smoka, młodego, chociaż już dojrzałego. Żółć ślepi, ledwie dostrzegalny błysk, to tam się skierowała, dając się ciągnąć przeznaczeniu i fali wydarzeń. Bo tylko tyle jej pozostało.
Lądując miękko na długich łapach, złożyła rozłożyste ramiona na swych bokach, a długa grzywa, niczym kawał wstęgi granatowego nieba usłana srebrem, niczym ślepia Przodków, powiewała na chłodnym, acz znacznie cieplejszym wietrze, który znała... z przeszłości.
Mlecznobiałe rogi, sześć smukłych kościanych łuków okraszały jej smukły pysk, gdy spojrzała na wyrostka z tym dziwnym spokojem, mieszającym się z chaosem błękitnego światła. Stając w odległości pięciu skoków od niego, ruszyła wolnym, pełnym tej dziwnej gracji krokiem, tym dostojeństwem ukazującym wszystkim, że oto żyła.
Zapach korzennych ziół nadal osiadał na jej łuskach i futrze, ale zdawał się jedynie ledwie echem, widmem tego, co ją niegdyś cechowało. Aura otaczająca smoczycę była wyraźna, otaczał ją woal migotliwego światła, ledwie dostrzegalnego, bo ona była Maddarą, a Maddara nią.
Stając u boku smoka, czuła jego żywiczny zapach, woń świeża i przyjemna, przywodząca na myśl lasy iglaste, a tych, jak pamiętała, wiele było w dawnej Ziemi.
Stojąc u jego boku, długi, pręgowany ogon poruszał się delikatnie, a smoczyca spojrzała na łunę srebra prześwitującą pomiędzy zwałami chmur.
- Czyż noc nie bywa tym, co przewidywalne, ale skrywające nieprzewidywalne? - głos smoczycy, miękki, cichy, zaledwie szept, zdawał się wypełniać ciszę, która zalegała na ów łące. Drżący tą piękną melodią, zdolny zahipnotyzować, spenetrować duszę rozmówcy, niczym rzeki drążące skałę, powoli, acz nieubłaganie.
 
Strona 1 z 21
Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 15