FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja
Znalezionych wyników: 116
~ Smoki Wolnych Stad Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Księżycowa łąka
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 624
Wyświetleń: 74287

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2014-08-14, 23:16   Temat: Księżycowa łąka
Zamruczałam cicho i odwróciłam się ku niemu, patrząc w jego żółte ślepia, tak podobne do jego ojca. Sumienny chyba nawet nie zdawał sobie sprawy, jak bardzo przypominał swego rodziciela, nie tylko z punktu widzenia fizycznego, ale i z zachowania. Był jednak młody i popełniał pewne błędy, które młodym można wybaczyć.
Skinęłam delikatnie smukłym łbem.
- Tak, stracił je wszystkie, a wszystkie bardzo kochał. Nawet tą, której nigdy nie mógł mieć, ale owoc jego miłości do niej przetrwał w postaci Twej siostry. Widzisz, ale wydaje mi się, że nie tylko strata tych samic nim wstrząsnęła, ale strata wielu bliskich, młodych, ojca. On chce was chronić za wszelką cenę, nie tylko was, swe młode, ale całe Stado, podejmuje pewne decyzje, które teraz wydają ci się irracjonalne, ale które mogą, ale nie muszą, w przyszłości wyjść wam wszystkim na dobre - wyjaśniłam swym spokojnym, cichym głosem, nie spuszczając czarnych ślepi z młodego samca, jasne błęitne źrenice jaśniały wyraźnie, zdając się przewiercać jego dusze na wskroś.
Czując wibracje many, dostrzegłam, jak pojawia się przed samcem niewielki portal, a zaraz potem w lekkim rozbłysku jasnego światła pojawił się ochłap, nie wydawał się zgniły, ale po prostu nienaturalnie blady z braku krwi, która by go odżywiła.
Poruszyłam błękitnymi szponami w ziemi.
- Ostatni raz uczynię coś, co już nie powinno być w mej mocy, pomogę ci odzyskać to, co utraciłeś, bo wierzę, że ten dar pozwoli ci w końcu przemówić - moje słowa nie odnosiły się do mowy, jako takiej, być może kiedyś młody samiec to zrozumie.
- Wiedz jednak, że cena tego daru jest wysoka, a jeżeli nie jesteś gotów jej zapłacić, nigdy już nikt nie usłyszy twego głosu - przemówiłam po chwili, uwaznie patrząc w ślepia samca.
- Nie posiadam ziół, które złagodzą następstwa tego, co uczynię. Nie uśmierzę twego bólu, chociaż mogłabym to zrobić Maddarą, lecz tego nie uczynię. Nie zatamuję krwawienia, ani cię nie uśpię, nie usunę bakterii. Sam będziesz musiał znieść to, z czym się wiąże ten dar. Kikut się zagoił, będę musiała więc otworzyć zasklepione rany, będziesz krwawił, a ubytek krwi będzie znaczny, gdyż w języku znajduje się wiele dużych naczyń krwionośnych. I będziesz gorączkował przez co najmniej dwa wschody złotej twarzy, osłabiony, gdyż twój organizm będzie walczył z tym, co utracił, a nagle odzyskał - wyjaśniłam spokojnym głosem, aż w końcu zamilłam, czekając na odpowiedź młodego smoka.
  Temat: Księżycowa łąka
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 624
Wyświetleń: 74287

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2014-08-12, 22:46   Temat: Księżycowa łąka
Przysłuchiwałam się jego myślom w milczeniu, nie przerywałam mu kontemplacji. Swego czasu również poświęcałam wiele czasu na rozmyślanie o swej przeszłości, o tym, jak bardzo czułam się skrzywdzona i samotna. Nadal byłam samotna, jednak z własnego wyboru, tak długo byłam sama, iż nawet własnymi młodymi nie potrafiłam się już opiekować. Ingmar i Cassandra wychowywali się samotnie, wyrośli na mądrych Adeptów, ale matki nie znali prawie w ogóle. Czyż nie jest tak, iż najbardziej ranimy swych bliskich, nie potrafiąc okazać im tego, jak bardzo ich kochamy?
Czułam i widziałam jego oczyma wszystko to, te chaotyczne migawki, bezmiar samotności i tylko nieliczne chwile, kiedy czuł, że jednak ktoś go kochał, chociaż czasami zdawał się na to ślepym. Uśmiechnęłam się smutno pod nosem, z zamyśleniem wpatrując się w granat nieba.
- To wszystko nie musi się tak skończyć, możesz zacząć może nie od początku, ale na nowo począć kreować swe życie, nic nie jest przesądzone. Przeszłość jest za nami, przyszłość przed nami, ale liczy się tak naprawdę to co tu i teraz - szepnęłam miękkim głosem, zerkając na samca kątem ślepi.
- Czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego twój ojciec taki jest? Znam go nie od dzisiaj i widywałam go zarówno w dobrym czasie, jak i w tym, gdy jego życie przesłoniły chmury żałości i zwątpienia. Czasem po prostu już nie potrafimy ukazać tego, jak kogoś kochamy, pokazujemy to na swój sposób, nie zawsze czytelny - dodałam po chwili.
Dostrzegając obrazy po tym, jak samiec zakonserwował swój język zmarszczyłam lekko pysk, zastanawiając się nad czymś głęboko. Czy to, co mogłam dla niego zrobić, będzie dobre, czy złe? Jakie będzie miało konsekwencje...
Życie bywa takie nieprzewidywalne, a to, co wydaje nam się słuszne w jednej chwili, jest katastrofalne w późniejszym okresie... Jak chociażby moje zejście z drogi leczenia. Wtedy mieliśmy i uzdrowiciela i kleryków, teraz zostali tylko ci drudzy, niewyszkoleni i zdani na siebie.
Los... życie.
- Czy możesz przywołać swój fragment jęzora? - spytalam spokojnym głosem, podejmując pewne decyzje.
  Temat: Księżycowa łąka
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 624
Wyświetleń: 74287

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2014-07-31, 23:31   Temat: Księżycowa łąka
Smoczyca nie wiedziała, czy samiec zdawał sobie sprawę z tego, iż poprzez połączenie myślowe miała wgląd w każde jego myśli, które przepływały przez jego umysł, w każdą rozterkę, ale tym samym pozwoliła mu na to, aby i on widział jej umysł w chwili teraźniejszej, nie wyczuł tam ani cienia dezaprobaty, a jedynie spokojne zrozumienie, ten spokój zdawał się emanować w jej umyśle, jako główny składnik, tylko gdzieś tam, za tą migotliwą barierą jaśniały jej wspomnienia, niedostępne do jego wglądu.
- Po to żyjemy, aby popełniać błędy, całą ich masę i jeszcze tyle, ile nawet nie damy rady zliczyć. Na tym polega zycie, na błędach, na wyborach, które mają nas czegoś uczyć. Jeżeli wyciągamy ze swych doświadczeń lekcje na przyszłość, są to doświadczenia cenne, godne zapamiętania, jednak jeżeli dalej brniemy w gąsz piołunu i zgorzknienia, są to doświadczenia nic nie wnoszące zarówno do naszego życia, jak i życia innych, bo przecież te życie dzielimy nie tylko ze stadem, nie tylko z najbliższymi, nie tylko z partnerami, ale ze wszystkimi, którzy znajdują schronienie pod barierą, a także z tymi, którzy dopiero będą. To, co uczynimi teraz, zostanie podarowane potomnym, to nasze wybory kształtują przyszłość nas i przyszłości, naszych potomnych. Zło jest w każdym z nas, ale ci, którzy potrafią z tym współgrać, a nie wysuwać je na plan pierwszy, są warci więcej, niż ci co poddają się obłędowi i żądzy. Bo są różne żądze, niektóre dane nam z przyrodzenia, inne zrodzone z chorego umysłu, bądź pięknej duszy - przemówiła po chwili stara smoczyca, patrząc na swego rozmówcę.
- Żadne z nas nie jest wyjątkowe, lepsze od drugiego, ale za to każde z nas jest unikatowe i to od nas zależy, jak ta wyjątkowość zostanie wykorzystana. Każde z nas narodziło się w jednym celu, każde z nas jest przypisane do jakiegoś wielkiego czynu, nie ważne czy płodzenia przyszłych pokoleń, walki z zagrożeniem tego świata. Musimy pamiętać, że jednostka nie znaczy nic. Sami jesteśmy zaledwie pyłem, zapominamy, że wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami niezależnie od pochodzenia, żyjemy aby przetrwać, ale odwracając się od siebie i zamykając w szczelnym kręgu stajemy się ślepi i głusi, zaślepieni ideą dobra stada, które nie przetrwa bez wsparcia reszty - mruknęła na koniec cicho, przesuwając długi ogon po trawiastym podłożu.
  Temat: Księżycowa łąka
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 624
Wyświetleń: 74287

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2014-07-31, 16:44   Temat: Księżycowa łąka
Smoczyca rozpostarła jedynie na niewielki kawałek ramiona skrzydeł i pacnęła jednym z ramion w tył głowy młodego smoka, przekrzywiając łeb, aby spojrzeć na niego z rozbawieniem, ale i spokojem jawiącym się w jej oczach.
- Żaden los nie jest z góry przesądzony, żaden smok nie ma z góry ustalonego końca. Nasze życia nie należą do nas, od łona do groby jesteśmy złączeni z innymi: tymi, którzy byli i będą. Każdy dobry i zły uczynek, rodzi naszą przyszłość. Konsekwencje życia jednostki są odczuwalne przez wieczność. Wierzę, że śmierć jest zaledwie bramą, kiedy się zamyka, inna się otwiera. Gdyby ukryć to, co jest dla nas istotne, wtedy zostanie ukryta prawda. Możesz się obawiać, że nikt w tą prawdę nie uwierzy, ale zawsze jest ktoś, kto już wierzy... - odpowiedziała mu, patrząc w jego żółte ślepia.
- Nie bój się żyć, bo wszystko to trwa tylko jedną chwilę, mamy tylko jedno życie, które zapamiętamy, by odchodząc do przodków zapomnieć. Zawsze możemy powrócić, ale wtedy... wtedy zaczynamy od nowa, a ci których ukochaliśmy, znienawidziliśmy przestaną istnieć w naszych umysłach i sercach - mówiąc ułożyła wygodniej skrzydła na bokach.
  Temat: Księżycowa łąka
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 624
Wyświetleń: 74287

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2014-07-30, 11:20   Temat: Księżycowa łąka
Esencja należała do pamiętliwych smoczycy, chociaż jak wiadomo, z czasem nawet najwspanialszy umysł przypomina ledwie sito, przez które to wiele wydarzeń ważnych bądź mniej przecieka, pozostawiając po sobie jedynie mgliste wrażenie pamięci.
A chociaż Czarodziejka kojarzyła sylwetkę młodego smoka, łączyła go wciąż i rusz z postacią Uskrzydlonego Marzeniami, czując, że musi to być jego syn, bo któż inny tak bardzo przypominałby tego Wojownika, jak nie jego krew?
Młody samiec, z chwilą, gdy próbował połączyć się z umysłem Esencji mógł poczuć nagły wstrząs, który przepłynął przez jego ciało, pozostawiając po sobie drżenie. Osłony jednak, niezwykle silne, ale i subtelne dla nawet najbardziej wprawnego Maga, opadły odrobinę.
Gdy jego myśli wlały się w umysł Czarodziejki mógł doznać wrażenia... zagubienia. Gdyż umysł smoczycy zdawał się przepastną przestrzenią, niby niebo, niczym przepaść, migotliwy, nierozwikłany... acz cichy. Spokój, który panował w jej głowie mógł wydawać się wręcz nienaturalny, ale w oddali mógł wyczuć coś znacznie potężniejszego, coś zarówno świetlistego, jak i ciemnego, kryjącego się, a może po prostu nie osiągalnego dla młodego Wojownika.
Czarodziejka uniosła kąciki gadzich, ciemnych warg, ukazując w tym spokojnym uśmiechu końcówki niezwykle długich, jasnych kłów.
- To nie Bogowie odpowiadają za nasz los. Lubimy błędnie twierdzić, iż to, co nam się przydarza jest sprawą ich zamysłu... Wszystko tak naprawdę leży w naszych łapach, oni mogą wskazać nam drogę, połączyć się z nami w modlitwie, okazać swą łaskę poprzez dar, ostrzec... Ale to wszystko. Ciemność zaś nie tylko ich domem, nie tylko zło czai się pośród plam szarości, srebra, granatu... - głos smoczycy spływał powoli z jej warg, miękko, dźwięcznie, cicho.
Spojrzała w jego pysk, unosząc odrobinę łeb. Jej niezwykle długi ogon wił się, niczym ciemny wąż.
- Zemsta i Obłęd... Wieczne zmartwienie żyjących, jak i Bogów, poddających się własnym żądzom, które doprowadzają do zniszczenia, zachwiania, splugawienia... Zemsta i Obłęd są jednak niczym z mianem Miłości, Szacunku, Nadziei, Honoru... Młodyś, smoku Ziemi, czuć w twym umyśle chaos, trudy twego młodego życia. Wiec jednak, że era ów jest niespokojna i twoje problemy staną się niczym w obliczu tego, co nadchodzi... Wszystko się zmienia... - czarne ślepia o hipnotycznej, jarzącej się błękitem źrenicy na tych kilka sekund przyszpiliły wręcz żółte wejrzenie młodego smoka, jednak już po chwili, gdy wybrzmiały ostatnie słowa, smoczyca uśmiechnęła się, kierując wzrok na falujące ciemne trawy.
  Temat: Księżycowa łąka
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 624
Wyświetleń: 74287

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2014-07-29, 17:03   Temat: Księżycowa łąka
Esencja ostatnimi czasy nie wiele opuszczała Obóz po tym, jak zmieniła rangę. Nie miała już po co, długie, trwające księżycami wędrówki dla niej były przeszłością, teraz tylko mogła polować, wychodzić, gdy głód zajrzał w jej oczy, naśmiewając się z niej. Dla smoka, który większość swego żywota spędził na wędrowaniu, nagły osiadły tryb życia nie był niczym, czego by pożądał. Ale smoczyca wiedziała, na co się godzi, gdy ustąpiła pola młodym pokoleniom. Najpierw pokładała nadzieję w Chieu, jednak ta zwiędła, niczym ledwie wzrosły kwiat, który nie miał szans przetrwać w Wiecznej Zmarzlinie.
Teraz jednak, gdy lód ustępował pola wodzie, dającej życie i ciepłu płynącym z coraz swobodniej świecącej Złotej Twarzy jej latorośl mogła wzrosnąć. Czy nadszedł czas, iż przestanie grzebać własne młode?
To była nadzieja, której ciężko było uwierzyć, ale tak bardzo pragnęła, nawet teraz, gdy ponownie stała się obcą własnym pisklętom. Nawet teraz.
Tym razem, tej nocy, smoczycy opuściła swe leże, samotnie, pozostawiając rannych kompanów w leżu, pragnąc raz jeszcze zaznać tej wolności, którą daje wędrówka. Mrok stał się jej domem, ostatnim pewnym miejscem, czymś co wiedziała, iż jest stałe, zawsze powraca i nigdy już jej nie opuści.
Lecąc poprzez przestwór nieba, migotliwa, wręcz srebrzysta na tle ciemnych ciężkich chmur, jednak nie tak mrocznych, gdy nastał czas Tarrama, oddychała pełną piersią, szybując na ciepłych prądach. Śnieg ustępował, pozostawiał połacie błota, odsłaniał to, co było ukryte, truchła zwierząt, zaczynające gnić, uwolnione od stanu letargu. Nowe pędy, zieleń traw, rodzące się życie.
Tak wiele czasu upłynęło, odkąd oglądała ich zieleń. Ona trwała, gdy wszystko się zmieniało.
Ale czuła, że nadchodzi coś złego, nocne majaki pozostawiały po sobie niepokój. Wizyta Aterala to nieznośne drżenie i napięcie, ale ona wiedziała, co robić. Wiedziała, bo była cieniem... Ledwie drżącą plamą przepływającą nad uśpionymi pejzażami.
A tam, w dole, obserwując swymi czarnymi ślepiami o gorejących błekitnych źrenicach, dostrzegła biel, biel tak znaną, a jednak zupełnie obcą, ukazująca sylwetkę smoka, młodego, chociaż już dojrzałego. Żółć ślepi, ledwie dostrzegalny błysk, to tam się skierowała, dając się ciągnąć przeznaczeniu i fali wydarzeń. Bo tylko tyle jej pozostało.
Lądując miękko na długich łapach, złożyła rozłożyste ramiona na swych bokach, a długa grzywa, niczym kawał wstęgi granatowego nieba usłana srebrem, niczym ślepia Przodków, powiewała na chłodnym, acz znacznie cieplejszym wietrze, który znała... z przeszłości.
Mlecznobiałe rogi, sześć smukłych kościanych łuków okraszały jej smukły pysk, gdy spojrzała na wyrostka z tym dziwnym spokojem, mieszającym się z chaosem błękitnego światła. Stając w odległości pięciu skoków od niego, ruszyła wolnym, pełnym tej dziwnej gracji krokiem, tym dostojeństwem ukazującym wszystkim, że oto żyła.
Zapach korzennych ziół nadal osiadał na jej łuskach i futrze, ale zdawał się jedynie ledwie echem, widmem tego, co ją niegdyś cechowało. Aura otaczająca smoczycę była wyraźna, otaczał ją woal migotliwego światła, ledwie dostrzegalnego, bo ona była Maddarą, a Maddara nią.
Stając u boku smoka, czuła jego żywiczny zapach, woń świeża i przyjemna, przywodząca na myśl lasy iglaste, a tych, jak pamiętała, wiele było w dawnej Ziemi.
Stojąc u jego boku, długi, pręgowany ogon poruszał się delikatnie, a smoczyca spojrzała na łunę srebra prześwitującą pomiędzy zwałami chmur.
- Czyż noc nie bywa tym, co przewidywalne, ale skrywające nieprzewidywalne? - głos smoczycy, miękki, cichy, zaledwie szept, zdawał się wypełniać ciszę, która zalegała na ów łące. Drżący tą piękną melodią, zdolny zahipnotyzować, spenetrować duszę rozmówcy, niczym rzeki drążące skałę, powoli, acz nieubłaganie.
  Temat: Dolina płaczących wierzb
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 655
Wyświetleń: 67324

PostForum: Szklisty Zagajnik   Wysłany: 2014-05-08, 22:18   Temat: Dolina płaczących wierzb
Obserwowałam poczynania młodej samiczki, patrząc, jak tworzy dookoła siebie złocistą kopułę. Odnotowałam, że prawidłowo dodała jej przepuszczalność powietrza, to dobrze, oznaczało to, że samiczka myślała.
Uśmiechnęłam się nieco szerzej i usunęłam siateczkę, samiczka usunęła swą obronę.
Poczułam wtedy zawirowania magii wokół swej szyi. Ach, więc tak pogrywała. Zachichotałam i wyobraziłam sobie cieniutką, przylegającą do szyi błonkę, jednak była ona niezwykle wytrzymała i uwypuklona, także, nie dawała się przeciąć, ani dać zacisnąć pętli. Kiedy atak dobiegł końca, sama usunęłam swą obronę i skinęłam młodej głową.
-Bardzo dobrze, wydaje mi się, że to tyle, jeżeli chodzi o podstawy - zawyrokowałam.

/ MA, MO I
  Temat: Szmaragdowe ustronie
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 787
Wyświetleń: 95824

PostForum: Szklisty Zagajnik   Wysłany: 2014-05-08, 21:52   Temat: Szmaragdowe ustronie
Słoneczko nie dała się zwieść starym tropom, poszła za widocznymi śladami, węchem i słuchem, a to dobrze świadczyło, że nie dała się ciekawości, a celowi, który sobie powzięła. Las zdawał się gęstnieć, ale na szczęście tropy nie znikały, a stawały się coraz bardziej wyraźnie. Zapach był intensywny, odciski w niegu widoczne, a... porykiwanie żubra zdawała się bardzo nieodległe. W końcu mijając krzewy maliny, Słoneczko stanęła na skraju Lasku, w czymś w rodzaju niewielkiego zagajnika, a tam mogła dostrzec masywnego żubra, ryjącego pyskiem w śniegu. Zbliżyłam się do samiczki, stając u jej boku.
- Bardzo dobrze, w ten sposób nauczyłaś się śledzić - przemówiłam cichym głosem, patrząc z ciepłem na młodą.

/Raport, śledzenie I, II
  Temat: Dolina płaczących wierzb
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 655
Wyświetleń: 67324

PostForum: Szklisty Zagajnik   Wysłany: 2014-05-08, 21:49   Temat: Dolina płaczących wierzb
Usmiechnęłam się z zadowoleniem, widząc, jaką strategię przyjęła jaskrawa samiczka z Życia. Wykorzystała nieskomplikowaną obronę, ale też coś nowego, nie powtarzając się. Widać, stawiała na prostotę, a przy tym na skutczność. To bardzo dobrze.
Zneutralizowałam swój atak, a widząc, że i młoda to robi, spodziewałam się kolejnego ataku i nie pomyliłam się. Tym razem szczypanie cudzej maddary pod brzuchem powiedziało mi, że atak jest bardziej złożony od poprzedniego. Celowo nie określiłam sposobu, w jaki ma zaatakować, chcąc zobaczyć co wymiśli. No proszę.
Uśmiechnęłam się, dosłaniając przy tym odrobinę kły i stworzyłam pod swym brzuchem coś w rodzaju błony, ale tak naprawdę byłą to warstwa wody pod mocnym ciśnieniem, obejmująca mnie od zadnich łap aż po pierś, odległa od skóry o jakąś łuskę. Woda miała być na tyle mocno skoncentrowana, aby nie przepuściła kolca, a zatrzymała go w swym wnętrzu. Od wewnątrz tej wodnej otoczki dla pewności stworzyłam jeszcze elastyczną błonkę odporną na rozerwania. Kolec zatrzymał się na masie wody. Po chwili mogłam zneutralizować obronę i zaatakować.
Wyobraziłam sobie, jak nad grzbietem samiczki, cztery szpony od ciała, pojawia się coś w rodzaju siatki stworzonej z metalu o drobnych oczkach nie większych od dwóch łusek, tworzących romby. Siateczka ta miała być pokryta silnie żrącym kwasem, a co za tym szło, sam metal był na niego odporny. Siatka miała opaść na grzbiet, zad i skrzydła, wsączając weń kwas.
  Temat: Dolina płaczących wierzb
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 655
Wyświetleń: 67324

PostForum: Szklisty Zagajnik   Wysłany: 2014-05-07, 21:43   Temat: Dolina płaczących wierzb
Zmrużyłam ostrożnie srebrzyste powieki, gotowa w każdej chwili zneutralizowac swój atak, gdyby jednak samiczka była zbyt rozproszona. Ale na szczęście tak się nie stało i nie byłam do tego zmuszona, ponieważ już po kilku uderzeniach serca przed prawym bokiem samiczki pojawiła się brązowa skała, na której mój kolec się zatrzymał i rykoszetem poleciał w lewo, wbijając się w śnieżną zaspę. Zneutralizowałam go, a po chwili i Ziemna samiczka zrobiła to samo ze swoim tworem. Skinęłam jej z zadwoleniem łebkiem. Radziła sobie całkiem dobrze z Mana, musiała mieć do tego dziedziczne predyspozycje. Może ktoś w jej rodzinie kiedyś był Czarodziejem, bądź Uzdrowicielem...
Tak, czy siak, teraz ja sięgnęłam po manę, czując mrowienie na prawym skrzydle, a także wyczułam pierwsze właściwości ataku samiczki.
Stworzyłam przejrzystą błonę bezpośrednio na swym skrzydle i barku, która miała izolować pojawiający się ogień. Od wewnątrz miała utrzymywać stałą temperaturę, zaś na wierzchu miała być niezwykle chłodna. Miała być też odporna na zimne i wysokie temperatury. Tchnęłam Manę i po chwili zabrałam się za kreowanie własnego ataku. Tym razem nie powiedziałam nic, chcąc sprawdzić, jak młoda poradzi sobie z atakiem z "zaskoczenia".
Wyobraziłam sobie, jak na obu przednich łapach samiczki, tuż pod kolanami, pojawiają się dwie stalowe obręcze, szerokie na szpon i grube na łuskę. Były rozgrzane do czerwoności, miały też zacisnąć się z siłą, parząc i miażdżąc kości. Nie nadałam im żadnej odporności, prócz odporności na wysoką temperaturę, nie chcąc przesadzić.
  Temat: Szmaragdowe ustronie
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 787
Wyświetleń: 95824

PostForum: Szklisty Zagajnik   Wysłany: 2014-05-07, 21:36   Temat: Szmaragdowe ustronie
Śledziłam poczynania Ziemnej samiczki z uwaga, nie wychodząc jednak na plan pierwszy. Trzymałam się z tyłu, poruszając się bezszelestnie w wysokim śniegu. Sądziłam nawet, chyba nawet celnie, że sama samiczka zapomniała o moim istnieniu. Czyżby faktycznie Łowiectwo było tym, co da jej szczęście? Oby.
Była skrupulatna i ostrożna, nie zapominała o niczym, a to dobrze o niej świadczyło.
Słoneczko znalazła się na rozwidleniu dróg, dostrzegła wydeptane ściażki, jedna szła na północny zachód, druga na północny wchód. Były to ścieżki, którymi wędrowały zwierzęta. Widziała wiele odcisków łap, kopyt i racis, nawet piórka i sierść. Tropy były jednak zwietrzałe, częściowo zasypane przez nawiewany śnieg. Poczuła jednak i dostrzegła, że ścieżka zmierzająca na północny wschód nosi całkiem świeże tropy. Dostrzegła kilka żółtych plam moczu, na korze brunatną kępkę sierści i duże odciski kopyt. Teraz mogła stwierdzić, iż był to samotny żubr, a przynajmniej wszystko na to wskazywało i kierował się właśnie tam, gdzie cały czas szłyśmy. Ponownie echem rozległo się porykiwanie zwierzęcia.
  Temat: Szmaragdowe ustronie
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 787
Wyświetleń: 95824

PostForum: Szklisty Zagajnik   Wysłany: 2014-05-07, 16:27   Temat: Szmaragdowe ustronie
Widziałam, że młoda pochwyciła trop, widziałam, jak się zatrzymuje i węszy. Dobrze, właśnie tak, pomyślałam.
Ruszyła w kierunku zapachu, ale byłam zadowolona, bo zdawała się ponownie nie tylko na węch, ale nasłuchiwała i wypatrywała śladów zwierzęcia, które mogło pozostawić ten zapach.
Przeszła w ten sposób około czterech ogonów, kiedy ciszę rozdarło ciche porykiwanie zwierzęcia. Ciężko było dokładnie okreslić kierunek, ponieważ ryk echem odbijał się od drzew, ale pochodził mniej więcej z kierunku, do któego zmierzałyśmy.
Zakołysałam ogonem, wpatrując się w samiczkę.
  Temat: Dolina płaczących wierzb
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 655
Wyświetleń: 67324

PostForum: Szklisty Zagajnik   Wysłany: 2014-05-07, 16:24   Temat: Dolina płaczących wierzb
Cierpliwie czekałam na to, aż samiczka zbierze się w sobie, aby wytworzyć swój atak. Nie było dla mnie tajemnicą to, iż młoda najwyraźniej brzydziła się przemocą. Nie wiedziałam tylko, czy wyłącznie tą kierowaną ku drugiemu smokowi, czy przemocą w ogóle. Jeżeli to drugie, czekał ją ciężki żywot, bo aby funkcjonować w Stadzie musiała obrać kierunek swego szkolenia. Wiedziałam, że mogłaby być Uzdrowicielką, jednak Życie miało ich wystarczająco. Skoro nie lubiła walczyć, nie mogła być Wojownikiem, ani Czarodziejką, pozostawało jej więc tylko Łowiectwo. Miałam nadzieję, że młoda da sobie radę w życiu.
Poczułam wibracje Maddary nieopodal siebie, a dokładniej na przeciw, a zaraz potem dostrzegłam lodową kulę, która popędziła ku mnie. No proszę, a więc coś nie inwazyjnego. Sama utworzyłam przed sobą kamienną ścianę o szarawo błękitnej barwie i grubości szpona, nieco wypukłą, zasłaniającą moją pierś i pysk. Kamienny blok miał być odporny na rozkruszenia. Usłyszałam po chwili huk, gdy lodowy pocisk rozbił się o skałę.
Zneutralizowałam tarczę i uśmiechnęłam się, widząc, że młoda ma zamknięte ślepka.
- Właśnie tak. Teraz ja cię zaatakuję, więc przygotuj się, gdy się obronisz, zaatakuj mnie raz jeszcze, tym razem żywiołem ognia - poleciłam spokojnym głosem.
Sama wytworzyłam kamienny kolec o długości szpona, zwężający się ku przodowi, o średnicy łuski. Miał być odporny na skruszenia. Miał pojawić się trzy szpony od prawego boku samiczki, nieco przy zadzie i wbić się w ciało z impetem.
  Temat: Szmaragdowe ustronie
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 787
Wyświetleń: 95824

PostForum: Szklisty Zagajnik   Wysłany: 2014-05-07, 15:56   Temat: Szmaragdowe ustronie
Kiedy samiczka ruszyła na północ, ku drzewom, podniosłam się bezszelestnie i ruszyłam nieco za nią, aby mieć na nią baczenie. Widziałam, że dokładnie rozgląda się dookoła, wypatrując śladów, węszyła i nasłuchiwała, a więc nie zapomniała o innych możliwościach.
Tęczowa Łuska mogła zauważyć, a dokładniej poczuć ulotny zapach, kierujący ją na północny wschód. Zapach jak na razie nie mówił jej konkretnie, do jakiej zwierzyny należy. Było to takie wrażenie, które napłynęło wraz z wiatrem. Nie słyszała jeszcze żadnych dźwięków, ani nie widziała wyraźnych tropów, jedynie korony drzew kołysały się nad nami, szeleszcząc miękko, ocierając się o siebie, obsypując nas lodowym pyłem.
  Temat: Dolina płaczących wierzb
Esencja Przeszłości

Odpowiedzi: 655
Wyświetleń: 67324

PostForum: Szklisty Zagajnik   Wysłany: 2014-05-07, 15:44   Temat: Dolina płaczących wierzb
PRzekrzywiłam z zaciekawieniem łeb, obserwując uwaznie jaskrawą samiczkę, ciekawa, co też wymyśli. Czułam delikatne wibracje Maddary, a złocista kula rzucała przyjemne ciepło. Dostrzegłam, jak we wnętrzu pulsującej sfery pojawia się ciemny kształt, stopniowo zyskujące ostrość. Z zaskoczeniem rozpoznałam czarnego ptaszka z białym brzuszkiem, jaskółkę.
Mój ogon drgnął i uczułam przez chwilę smutek, jednak z mojego pyska nie dało się nic wyczytać.
Wyprostowałam się i skinęłam jej głową.
- Bardzo dobrze, sądzę że jak na podstawy, wystarczy - orzekłam spokojnym głosem.
/ Raport MP I

Odetchnęłam i postarałam się odrzucić wszelkie myśli, które zakłóciłyby nam naukę. Szybko można było wyczuć, że ogarnia mnie spokój, ale czy to była cisza przed burzą? Cóż, raczej napięcie było niewyczuwalne.
- W takim razie zaczniemy teraz od Magii Ataku i Obrony, odbędzie się to w formie mini pojedynku. Magia Ataku pozwala nam za pomocą Maddary wytworzyć rozmaite ataki, mające na celu skrzywdzić. Ataki te dzielą się na takie, które toworzymy bezpośrednio na ciele smoka, może być to chociażby kwas o właściwościach żrących i takie, które pojawiają się z odległości. Czyli na przykład różnych rodzajów kolce, kule ognia, lód, pnącza z kolcami. Co tylko jesteś w stanie sobie wyobrazić. Magia Obrony zaś ma nas chronić, zarówno przed atakiem fizycznym, jak i magicznym. I tutaj rozróżniamy tarcze i błony tworzone bezpośrednio na ciele, lub te stawiane nieco od nas. Zneutralizuj swój twór i zaatakuj mnie, na początek niech będzie to lód, może być to kolec bądź kula lodu - poprosiłam.
 
Strona 1 z 8
Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!

Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 15