FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja
Znalezionych wyników: 141
~ Smoki Wolnych Stad Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Wypalona plaża
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 685
Wyświetleń: 94516

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2020-11-15, 00:17   Temat: Wypalona plaża
Feeria z ciekawością przyglądała się relacji, jaka się wytworzyła między Hiacyntem a Morrigan. Czy ona i Kerrigan wyglądali podobnie? Nie... Mogli być podobni, ale nie byli nimi. Hiacynt to Hiacynt, Morrigan to Morrigan. Inne osoby, inne charaktery. Nie było tu miejsca na wszelkie porównania!
A dalej zaczął mówić. Prędkim potokiem, pozornie chaotycznym... Tak, kto wie ile mieli czasu? Ale przecież była dobrą słuchaczką. Rozumiała wszystko - i to, co miał do powiedzenia, i tę potrzebę pędu. Gdyby mogła, sama by pewnie tak zrobiła...
Zamiast tego mogła cierpliwie wszystkiego wysłuchać. Nieznacznie wypięła pierś w dumie z syna. Nie dość, że Czarodziej, to jeszcze mistrz! Sama wiedziała, jakie to uczucie zobaczyć Ceremonię swojego ucznia... Ach, Cicha Nora! Gdyby mogła, sama by pewnie pozostała w jaskini, w której mieszkała z ojcem i siostrą... Ale nie mogła. Wyprowadziła się od razu, po zagrzebaniu zwłok Evyi. Zabrała wszystkie rzeczy i nigdy więcej nie wróciła. Nie odważyła się... Pewnie wciąż są tam ślady krwi. I jej złe wspomnienia.
Ale najwyraźniej Nora nie budziła złych wspomnień w Hiacyncie. Uśmiechnęła się wzruszona tym faktem. Zwłaszcza, że mimo jakiś prób przywołania jej pamięci poprzez zioła, grota nie była już jej leżem, ale miejscem odpoczynku jej syna i jego kompanki. Teraz to miejsce należało do nich. Oni byli żywi, a więc to do nich należał ten świat. To oni byli przyszłością stada... Ona była tylko duchem przeszłości, który nie mógł wpłynąć na dalszy bieg historii. Mógł jedynie... Wysłuchać. W jakiś okrężny sposób również porozmawiać.
Teraz znów zdecydowała się na maddarę i przesłała synowi wszystkie myśli, jakie jej przemknęły przez łeb. Niemal tak, jak on dopiero co wyrzucał z siebie zdanie za zdaniem...
Znów iskra dumy. Tym razem wyraźniejsza, niż w chwili, gdy go zobaczyła i teraz gdy dodał jej jeszcze więcej powodów ku dumie. Iskra wzruszenia, że wciąż o niej pamięta, że postanowił pozostać w grocie... Nie musiał, a jednak to zrobił! A na koniec... Ostrożnie wyciągnęła szyję i spróbowała nią objąć syna. Ale tak, by wyglądało to jak najnaturalniej. A w postaci ostatniej wiadomości mentalnej, podzieliła się z nim wrażeniem stykających się ze sobą w uścisku łusek. Była to jakaś namiastka smoczego uścisku. Zwłaszcza teraz, gdy na chwilę dialog się urwał, a ona przypomniała sobie, że pewnie nie mają całego dnia...
  Temat: Samotny pagórek
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 588
Wyświetleń: 69256

PostForum: Dzika Puszcza   Wysłany: 2020-11-12, 00:26   Temat: Samotny pagórek
Feeria pokręciła łbem z lekkim uśmiechem. To zaskakujące, ale smoki często nie pytały o przyczynę jej bezgłosu. Częściej przyjmowały to do wiadomości, choć nie bez zdziwienia najpierw musiały skonfrontować się z Kerriganem.
On z resztą zawsze to tłumaczył, ale odpuściła sobie przesyłanie jego głosu. Podobnie tamtego wspomnienia spod Pięści Bogów... Niewtajemniczonym i tak to nic nie powie. Głęboko wyrył jej się w pamięci ten dzień, choć nigdy go z nikim nie dzieliła. Nawet z Kerriganem. Nikt też by go nie odczuł w ten sam sposób, co oni. Ona i Daimon...
Zrezygnowane spojrzenie nie zapowiadało niczego dobrego. Ale z drugiej strony... To też znaczyło, że będzie szczery. Jeśli zmienił stado, a teraz zamierzał mówić, że te księżyce minęły w idealnym stadnie, to byłoby to tylko perfidne kłamstwo... A jej nie zależało na fałszywym uspokojeniu. Nawet teraz martwiła się o każdego z nich.
"Żer nie potrafił się mną zająć jak byłem jeszCZe młodym smokiem."
Szamanka westchnęła ciężko słysząc te słowa. Nigdy nie oceniała Żera w roli rodzica - oboje byli zbyt beznadziejni, by się oceniać. Z całej ich czwórki pewnie tylko Nawojka miała jakiekolwiek pojęcie o tym, jak zająć się pisklętami. Sama tak często czuła się jak... Czuła się niepewnie. Czy pisklęta rzeczywiście mogły być przy niej szczęśliwe? Kochała je, ale nigdy nie była pewna, czy potrafi im okazać odpowiednią troskę. Nie wiedziała, czy powinna je raczej trzymać przy sobie, czy puścić wolno... Nie wiedziała, bo i skąd? Matki nigdy nie poznała osobiście. Ojciec... Starał się, ale to nie zmieniło tego uczucia zimna i odsunięcia. Dziś wiedziała, że miał w tym dobre intencje. Starał się bardziej, niż myślała...
Ale wtedy czuła się samotnie i gdyby nie wsparcie Ziemi, może znalazłaby się w podobnej sytuacji. W tym jednak tkwiła różnica - ufała Ziemi, kochała wszystkich jej członków. Nie potrafiła wejść na Szczerbatą i nie sprawdzić czy ktoś z nich nie potrzebuje jej pomocy.
Dla Ziemi nie dotrzymała życiowej obietnicy złożonej sobie... I chyba też ojcu?
Dla Ziemi odrzuciła ścieżkę Erycala, której nauczył ją Żar, której przestrzegała Kalina... Odrzuciła uzdrowicielskie ideały.
Potrzebowała kilku uderzeń serca by to sobie przemyśleć. On wzdychał, podsumowując swój smutek, ona wzdychała podsumowując własny... Ale ten wybór przecież nie zmieniał jej uczuć wobec syna, prawda? Bolał ją fakt, że Ziemia nie była dla Tweeda tą rodziną którą była dla niej. Nie znalazł w niej tego ciepła, które ona otrzymała...
Ale znalazł je w Ogniu. Był szczęśliwy i choć przyznawała to z pewnym żalem, nie potrafiła być na niego zła.
Nie przejmując się swoją niematerialnością w końcu podeszła do syna i usiadła obok. Wyciągnęła skrzydło i objęła nim Tezę. Nie było może namacalne, może to było tylko coś, co mogło zarejestrować jedynie oko... Ale nie był to gest pozbawiony maddary.
Wiedziała, że niekoniecznie trafi ona do syna... Ale chyba jednak nie potrafiła inaczej. Kontaktowała się ze światem emocjami, a nie słowami. Bez kruka nie miała w tym żadnego pośrednika...
Tym razem mentalny impuls zawierał w sobie pewne ciepło. Żadnego chłodu, jakiego sama doświadczyła. Była też akceptacja i ta iskierka jej miłości, bo stado niczego nie zmieniło. To był jego wybór i nawet jeśli ją zabolał, to wciąż go akceptowała. Bez względu na stado.
  Temat: Diamentowe źródełko
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 416
Wyświetleń: 55921

PostForum: Dzika Puszcza   Wysłany: 2020-11-11, 22:08   Temat: Diamentowe źródełko
Z ciekawością przyglądała się temu, jak zareaguje Uzdrowicielka. Bywało różnie... Zwłaszcza, jeśli była to szansa na pierwsze takie spotkanie z duchem!
"Twoja wiedza nie poszła na marne."
Ach, w to akurat nigdy nie wątpiła. Zbyt wielu Kleryków uczyła, a i to przecież były czyjeś nauki. Żaru, wcześniej legendarnej dla Feerii Kaliny, a wcześniej jeszcze innego Uzdrowiciela, którego pamięć nie dosięgnęła córki Daimona... Ale fakt istnienia kolejnego Uzdrowiciela Ziemi był dla niej nawet lepszy, niż leczenie samego boga. Wiedziała, jak źle powodzi się stadu, gdy wszystko spada na barki tylko jednego Szamana... Albo gdy w ogóle zabraknie smoków umiejących leczyć wśród wszystkich stad. Może dwie pary łap to trochę za mało jak na wszystkie cztery.
Dlatego na jej pysk wypłynął szeroki uśmiech. Skinęła lekko łbem, przesyłając Wonnej krótkie wspomnienie... Bardzo świeże wspomnienie ducha. Tak się składało, że tego "wychowanego" czy też może "ukradzionego" Uzdrowiciela już spotkała.
- ... a potem Gasnący Wiciokrzew, Wonna Dziewanna czy Lepka Ziemia bo tu też nie wiem które imię świta.. Mu mnie zabrała - rzekł dobrze znany Wonnej samiec z szerokim uśmiechem na pysku i zaraz uzupełniając; - Basior Lancetowaty, Uzdrowiciel.
Ledwie wspomnienie ucichło, a Wiciokrzew mogła poczuć kolejną emocję przesłaną przez Feerię. Znów delikatną, ale za to stanowczą iskierkę dumy.
Zauważyła też zbłąkane spojrzenie Miodowej. Sama odruchowo zwróciła wzrok na niebo... Ale zaraz znów wróciła do drugiej Ziemistej. Go tu nie było. Nie musiała sobie o tym przypominać na każdym kroku... Tchnięta tą myślą, lekko pokręciła łbem. Zaraz jednak lekki uśmiech wrócił na jej pysk, gdy znów skupiła się na czasie teraźniejszym.
  Temat: Wypalona plaża
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 685
Wyświetleń: 94516

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2020-11-09, 22:35   Temat: Wypalona plaża
Spośród całej trójki to z Hiacyntem miała najsilniejszą więź. Tweed... Miała wrażenie, że w miarę jak upływał czas, oddalili się od siebie. Że jej wiadomości nie zawsze do niego docierają... Zwykłe odcięcie od maddary? A może była beznadziejną matką, która nie potrafiła rozpoznać co dolega jej synowi? Daimon też od razu nie poznał... Ale brak głosu to co innego. Poza tym Daimon się od nich odsuwał. Ona i Tweed nigdy całkowicie się nie oddalili, tak jak zrobili to z Elementem.
I była jeszcze Goblin. Czuła, że są jednocześnie blisko i daleko. Chyba nie potrafiły rozmawiać. Nie tak, jak Feeria rozmawiała z innymi... Ale jednocześnie rozumiały się w inny sposób. Czystą maddarą i językiem gestów, które nie pochodziły jedynie od Feerii.
Ale jak by nie było, kochała każde z nich. Bez wyjątku. Akceptowała i kochała.
A teraz miała ochotę płakać. Czara wzruszenia przelała się wraz z momentem, gdy dotarła do niej maddara syna. Nie spodziewała się... Dotyku. Gdyby tylko mogło, jej serce z pewnośxią zabiłoby szybciej. Zamiast tego z oczu uleciała jedna, samotna łza. Jedna jedyna, bo przecież nie mogli oboje płakać, prawda? Wyciągnęła szpon, by otrzeć jedną z łez, która zaczęły spływać po łuskach syna... No, tak, nie była materialna i sama tej drogi nie mogła obejść.
Ale ktoś musiał zachować w tej chwili spokój, a kto sprawdziłby się tu lepiej, niż Feeria? Musiała przecież być silna, by tak długo przeżyć bez załamania. Fakt, ono w końcu nadeszło, ale po jakim czasie? Po ilu wydarzeniach? I już nie wróciło. Minęło tak, jak i z czasem mija życie.

Uśmiechnęła się szeroko, przymykając ślepia i znów przesyłając mu swoją maddarę. Kolejna pogodna iskra, ale tym razem owiana błogim spokojem. To była ulga móc go zobaczyć... Tutaj. Tutaj, a nie po drugiej stronie.


Jej dwukolorowe ślepia przeniosły się na kruka. Ach, no tak, to ona była właścicielką drugiego głosu...! Teraz nawet przypominała sobie, że już gdzieś słyszała o pewnym kruku...
Och, była taka inna! Całkowicie inna! Białe pióra, spokojniejszy, samiczy głos... Choć wciąż skrzekliwy, jak na kruka przystało! Ten szacunek, który z rzadka nawet on mógł okazać. Miejsce na rogu... Jej własny prawy róg pewnie po tylu księżycach był odrapany przez pewne, ptasie szpony.
Feeria z powagą pokiwała łbem i skłoniła go lekko przed Morrigan... Nawet imię coś jej przypominało! Nie mogła ukryć coraz szerszego uśmiechu.
Tak wiele się zmieniło... A jednak to wciąż był ten sam smok, ten sam świat.
Znów zebrała maddarę, tym razem dotykając umysłu Morrigan. O wiele delikatniej, niż to bywało w przypadku smoków. Jej umysł raczej nie był przyzwyczajony do innej maddary, niż ta, która pochodziła od Hiacynta... A przykaz, poza swoją delikatnością, miał też w sobie jakiś szacunek do kompanki, jakąś radość z poznania oraz z faktu, że Morrigan trwała u boku Rapsoda. Jeśli była równie wierna, co Kerrigan, Feeria mogła być spokojna. Kruk może i nie uchroni smoka przed niebezpieczeństwem... Ale wbrew pozorom, Kerrigan był jednym z tych, którzy byli najbliżej niej gdy walczyła z własnymi demonami. Zawsze mogła na niego liczyć.
  Temat: Samotny pagórek
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 588
Wyświetleń: 69256

PostForum: Dzika Puszcza   Wysłany: 2020-11-08, 22:30   Temat: Samotny pagórek
Te wszystkie iskry radości, które poczuła na widok Tweeda, gdzieś uleciały wraz z jego pytaniem. Czy było to nietaktowne? Uraziło ją? W żadnym razie, ale... Móc teraz nie tylko spotkać swoich bliskich, ale też móc z nimi porozmawiać, jak każdy normalny smok? To była cudowna wizja. Cudowna, bo piękna i...
Cudowna, bo niemożliwa. Nigdy nie miała własnego głosu i nawet śmierć nie mogła tego zmienić. Może w przyszłości, gdyby spróbowała powrócić... Ale tego nie chciała. Nie chciała zapomnieć tego życia i z pewnością nie spieszyło jej się do kolejnego. A głos? Może i dziś, tego dnia było jej ciężej... Ale nie była całkowicie niezdolna do mowy, póki wciąż istniały inne metody dialogu ze światem. Już od dawna nie żałowała braku czegoś, czego nigdy nie miała.
Powoli pokręciłą łebm, w końcu odpowiadając jakoś na pytanie syna. Teraz nie miała nawet kruka, który był jej Głosem. Została tylko maddara i gesty. Choć i one były w dużej mierze ograniczony przez brak fizyczności.
Postąpiła krok do przodu. Dotarła do niej woń charakterystyczna dla Ognia, a nie Ziemi... Ach, tak. Nie była pewna co zaszło, ale wiedziała już, że Tweed nie jest w Ziemi. Dlaczego? Tego już nie wiedziała...
W zamyśleniu zerknęła na kompankę syna. Nie pamiętała już, czy miała kiedyś okazję sprawdzić tę rzecz... Najwyższa pora!
Feeria tym razem nie sięgnęła po wiadomość mentalną, ale wyobraziła sobie coś, co pojawiło się w świecie rzeczywistym. Nie należało do niego, było niematerialne... Ale było widzialne, a to wystarczy. Była to niewielka, kamienna tabliczka w zasięgu wzroku Tweeda. Widniało na niej jedno, proste pytanie:
Co mnie ominęło?
Tak po prawdzie, to nie lubiła tej formy. Z reguły sięgała po nią tylko w ostateczności, gdy nie potrafiła uczuciami wyrazić tego, co jej chodziło po głowie. Czasem sytuacja wymagała konkretnych słów... A to w pewnym sensie i tak była próba.
  Temat: Wypalona plaża
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 685
Wyświetleń: 94516

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2020-11-05, 22:45   Temat: Wypalona plaża
Dopiero po dłuższej chwili uświadomiła sobie, że cisza została przerwana. Z początku były to oddalone głosy. Ale z czasem... Ktoś nadchodził i z każdym krokiem byli coraz bliżej. Jakby przyciągani przez coś, a w rzeczywistości niczego nieświadomi, byli coraz bliżej.
Zauważyła ich chwilę po tym, jak padła ostatnia wypowiedź białego kruka. Zamarła, jak wryta w ziemię. A on był coraz bliżej i bliżej... Wyrósł czy może to ona błędnie zapamiętała go jako pisklę? Przecież to było tak niedawno... Albo dawno? Na pewno nie był już tym pisklęciem, które zabrała do Gaju Pamięci. Nie był tym młodzikiem, u boku którego konfrontowała się ze zmarłymi przodkami. W pewnym sensie nie był też już tym smokiem, który był przy niej w ostatnich chwilach... A więc wyrósł.
Że też musiała go zobaczyć tutaj, w świecie żywych, by sobie uświadomić, że nie umarła wczoraj. Przez cały czas nad nimi czuwała... Mając wrażenie, że odeszła ledwie wczoraj, jednocześnie czując, jakby była w oddaleniu od wieków.
Albo innymi słowy, po prostu tęskniła. Na nic jej wgląd do świata żywych, jeśli nie mogła ich spotkać.
Ani dotknąć... Wiedziała co się stanie, a jednak w kilku krokach skróciła ten pozostały dystans, wyciągnęła łapę i...! Zatrzymała się tuż przy jego prawym poliku, jakby rzeczywiście mogli zetknąć się fizycznie.
Nie mogli.
Powoli odsunęła łapę i przymknęła ślepia. Nie miała własnego głosu, nie miała swojego kompana, nie miała tych drobnych czułości. Pozostała tylko maddara, której mogła nadać kształt i pchnąć ku umysłowi Hiacynta. Pchnąć jako wiązkę splecionych ze sobą uczuć. Tęsknota, bo oczywiście tęskniła! Radość, bo w końcu znalazła szczelinę i mogła go znów spotkać. Dumę... Bo przecież była niema, ale nie ślepa. Tak, jak obiecała: stała się gwiazdą czuwającą nad nimi. I czułość, bo przecież bez względu na wszystko wciąż ich kochała całym swoim sercem.
  Temat: Diamentowe źródełko
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 416
Wyświetleń: 55921

PostForum: Dzika Puszcza   Wysłany: 2020-11-04, 23:34   Temat: Diamentowe źródełko
Co mogłoby przyjść kuropatwie po gotowości, skoro Ziemista była niematerialna? Feeria z ciekawością przekrzywiła łeb, przyglądając się temu fenomenowi. Przerwanie ciszy było wystarczające, by przyciągnąć jej uwagę... Ale nigdy nie sądziła, że kuropatwy mogą... No właśnie, co jest z tą kuropatwą nie tak?
Najprostsze wyjaśnienie było takie, że mogła być smoczym kompanem. Żyła wśród drapieżników, a więc mogła inaczej postrzegać świat! Zwłaszcza smoka... O ile rozpoznała smoka w sylwetce Uzdrowicielki, która zaraz stała się wyraźniejsza.
Gdzie w takim razie mógł być kompan tej kuropatwy? Zakładając, że teoria nie jest błędna. Nie znała się na zwierzynie. Może po prostu ten gatunek ptaka posiadał jakiś nietypowy mechanizm obronny...?
Nie tylko nie przejmując się agresywnym nastawieniem, ale może też i celowo, Feeria poszła prosto... I przeszła prosto przez ptaszysko! To w sumie było ciekawe. Pierwszy raz przeniknąć przez coś żywego... I w sumie, to nie odczuła nic. Kuropatwa pewnie też nie. Może tylko dowiedziała się, że ma do czynienia z czymś niematerialnym, a jakie wnioski z tego wysnuje to już inna kwestia...!
Zatrzymała się, gdy w końcu dostrzegła poszukiwanego smoka. Czyli nie myliła się... Pytanie czy i wzrok ją teraz nie mylił? Pamiętała tę charakterystyczną postać bagiennej. Wonna Dziewanna. Feeria przymknęła ślepia i bez względu na to, czy rozjuszone gdakanie nie zdradziło już jej obecności, przywitała się z drugą Uzdrowicielką z pomocą maddary... Chociaż myślenie o niej jako o Uzdrowicielce chyba już od dawna nie było aktualne!
Tym, co dotarło do umysłu Lepkiej, był krótki impuls mentalny w postaci pogodnej iskierki. Iskierki w towarzystwie przeświadczenia, że ktoś próbuje przyciągnąć uwagę smoczycy, choć w sposób nienachalny, zostawiający wyraźne pole dla szacunku względem bagiennej.
  Temat: Samotny pagórek
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 588
Wyświetleń: 69256

PostForum: Dzika Puszcza   Wysłany: 2020-11-04, 23:18   Temat: Samotny pagórek
Tym, co przyciągnęło jej uwagę, był głos. W wędrówce, która ją spotkała po ucieczce przez szczelinę, to dźwięk był najważniejszym elementem jej percepcji. To teraz najdobitniej odczuła utratę Kerrigana... Na ponowne spotkanie z rodziną mogła liczyć, ale kruk? Miała nieprzyjemne uczucie, że przepadł... Ale kto, wie? Może jednak się myliła i kiedyś znów się zobaczą?
Dlatego w tej bezkruczej ciszy czyiś głos tak bardzo przykuł jej uwagę. I może nawet by poszła dalej... Gdyby nie fakt, że był to głos w jakiś sposób znajomy, a odpowiedź szybko zajaśniała jej we łbie. Jak mogłaby nie poznać tego głosu? To przecież jeden z tych, o których by nie zapomniała.
Podążyła za dźwiękiem i niespiesznie wyłoniła się spomiędzy drzew, stając na przeciw Tweeda.
Niepewnie zebrała maddarę... Czy ona dobrze pamiętała, że w pewnym momencie to... Nie działało najlepiej?
Może źle pamiętała? Albo coś się zmieniło? Nie dowie się, jeśli nie sprawdzi. Wtedy to i tak była tylko teoria, więc może po prostu się myliła...? Zgromadziła swoją maddarę i przesłała ją w postaci krótkiej wiadomości. Impulsu wypełnionego jakimś uczuciem ciepła i radością na widok tego konkretnego smoka.
  Temat: Diamentowe źródełko
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 416
Wyświetleń: 55921

PostForum: Dzika Puszcza   Wysłany: 2020-11-01, 19:24   Temat: Diamentowe źródełko
Ile miała czasu? Ile dróg w tym czasie może przebyć dusza? Ile smoków w tym czasie może spotkać? Tego Feeria nie wiedziała. Mając konkretne cele jednocześnie błądziła. Szukała, mając przeświadczenie, że czas wcale się nie zatrzymał. To nie było chwilowe zawieszenie w ciszy, jak wtedy, gdy wychodziła na wyprawy z Kerriganem. Między jednym a drugim ziołem... Cisza. Teraz była tylko ona. Tylko Cisza. Bo nie zwracała już uwagi na szum strumienia ani na szum drzew. Jakby szukała innego, konkretnego dźwięku... Jedyna dusza na świecie, której krakanie czarnego ptaszyska mogło skojarzyć się dobrze!
Ale nie za tym tak naprawdę się rozglądała. Nie o to tu chodziło. Nie dlatego błądziła, bo on już odszedł i jeśli się kiedyś znów spotkają, to nie tą drogą. Jedną z wielu, na którą dziś wkroczyła. Wzdłuż strumienia, wgłęb puszczy, bliżej Terenów Ziemi...
  Temat: Wypalona plaża
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 685
Wyświetleń: 94516

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2020-11-01, 18:18   Temat: Wypalona plaża
Wędrowała dalej. Zabłąkana dusza w świecie żywych. Ale zabłąkana nie bez powodu. Samo obserwowanie z drugiej strony... To było za mało. Zwłaszcza, że na własnej skórze poznała, jak to jest spotkać ducha. Kogoś kogo znałeś i za kim tęsknisz albo kogoś, kogo jeszcze poznasz... Po drugiej stronie. W nowej rzeczywistości.
Ale teraz była w tej i paradoksalnie nawet teraz nie mogła utrzymać stałego skupienia. Jakby przechodzenie z jednej strony na drugą potęgowało te problemy z koncentracją. Jak przez mgłę co chwila przypominała sobie, że ma konkretny cel. Że kruczopióry odszedł, teraz była zdana jedynie na maddarę. Że powinna stale szukać. Szukać kogoś, nie czegoś...
Feeria zatrzymała się na chwilę w tej wędrówce. Wzięła głębszy wdech w płuca, które już od dawna nie potrzebowały tlenu. Wypuściła powietrze... I ruszyła dalej. Tu nikogo nie widziała. Trzeba ruszać dalej, nim czas się skończy.
  Temat: Bujne zarośla
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 546
Wyświetleń: 73162

PostForum: Dzika Puszcza   Wysłany: 2019-12-18, 19:07   Temat: Bujne zarośla
Kruczysko patrzyło nieco zdezorientowane na Axarusa.
[b- Mówiłem do kraba, ale przyznaję, że też wymowę masz niezłą! [/b]- stwierdził, gdy tylko znalazła się jakaś luka w monologu Wodnego.
Ale on paplał i paplał. O ile Feeria znosiła to w spokoju, tak Kerrigan nie mógł powstrzymać niecierpliwego przestępowania z łapy na łapę.
I jeszcze go wyzywał od grubych?!
Ale już niech będzie. Przynajmniej taszniki lubił...
- Taki chwaścik, z którego korzystają Uzdrowiciele. Łagodzi ból - wyjaśnił krótko.
Feeria uśmiechnęła się szeroko, słysząc wyjaśnienia Wodnego na temat rodziny. Sama miała podobną sytuację z Opoką... Z tym tylko, że Daimon przedstawił ją jako babkę, gdy w rzeczywistości była jej ciotką. Taką prawdziwą, z którą naprawdę była spokrewniona.
- Emm... Można i tak... O, ale teoria o półsmoku nie brzmi źle! I tak jestem pełnoprawnym członkiem Ziemi..! - dodał, prostując się dumnie. Szamanka z trudem stłumiła bezdźwięczny śmiech. Pewnie mało kto widział w kruku "smoka" Ziemi, ale bronić mu nie będzie... I najwyraźniej polubił tego gadatliwego smoka Wody.
Sama brązowołuska jak dotąd słuchała cierpliwie i z uwagą tego monologu, choć sama nie miała wiele do dodania. Z resztą, nie była pewna, czy ten smok w ogóle by zauważył jakieś tabliczki z napisami... Albo może w ogóle nie umie pisać? Kto go tam wie...?
Za to wyprostowała się gwałtownie, słysząc imię Nurtu. Gdzieś w tej paplaninie, Axarus nawet nie przywiązał do tego jakiejś szczególnej uwagi. Ot, napomknął krótko...
Że był synem Nurtu.
Dopiero teraz zwróciła na to uwagę - te zielone łuski jakoś jej nijak nie pasowały, ale gdy już wiedziałeś... Te oczy... Miały w sobie coś charakterystycznego. Ona sama nie miała tych błękitnych ślepi Cichego, ale bez problemu je rozpoznawała u innych...
- Czekaj, młody! - przerwał kruk, pod wpływem myśli kompanki. - A wiesz, że chyba nawet nie musisz się zdawać tylko na mniemanie? Bo ty i Feeria naprawdę jesteście spokrewnieni. Od tego... Nurtu. To nasz wujek- wytłumaczył z energią i zleciał na ziemię, lądując obok Axarusa. Akurat w chwili, gdy Takhara położyła się u łap Feerii. Wymiana kompanami?
Uśmiech Szamanki poszerzył się nieco, pod wpływem zachowania Wodnego. I kto by pomyślał, że i na tak energicznego smoka zadziała prosta wiadomość mentalna. Lekko skinęła łbem, jakby stwierdzając, że i ona czuje ten "klimat" i ostrożnie, by nie potrącić wilczycy, sama ułożyła się na trawie.
Ta pogawędka robiła się coraz ciekawsza...
- Skoro już przy szumie liści, to nie zapominaj o dźwięku tuptających mrówek - dodał jeszcze z lekką ironią.
  Temat: Bujne zarośla
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 546
Wyświetleń: 73162

PostForum: Dzika Puszcza   Wysłany: 2019-12-11, 18:16   Temat: Bujne zarośla
- Gadać...? - powtórzył nieco zdziwiony kruk, nagle zatrzymując się w powietrzu.
Ruszył za Axarusem w stronę Feerii, gdzie przysiadł na gałęzi jednego z drzew.
- Kraby umieją mówić? Dobra, sprawdzimy! - podjął decyzję kruk.
Sama Feeria z wyraźnym zaskoczeniem, ale też narastającym rozbawieniem obserwowała tę sytuację. To chyba rzeczywiście był dobry pomysł, by wyjść na spacer... Utrzymując maddarowo swoje ciepło, przyjęła kraba, którego Wodny włożył jej w łapy. To... Hmm... Właściwie, to co miała z nim zrobić? Tylko trzymać? Nieco skonfundowana spojrzała na kraba, który pewnie coś tam sobie gulgał. No dobra... Był na swój sposób uroczy, ale chyba wciąż nie ogarniała co tak właściwie się tutaj dzieje!
- Ej, ty! zaczął kruk, zlatując na róg Feerii i stamtąd pochylił się ku krabowi. - Zacznijmy od czegoś prostego. Powtórz po mnie: "tasznik"! Taaa-szniiik! A ty na razie nie głaszcz. Zaburzysz tym mój wizerunek nauczyciela! - rzucił jeszcze między wierszami do Axarausa, nim Feeria zdołała na cokolwiek wyrazić zgodę.
Z resztą, pewnie i tak by go odesłała do kruka. Przecież to nie był jakiś tam pupilek, żeby go głaskać. Sam określi, czy mu się to podoba...
- Nie przypominam sobie pokrewieństwa z żadnym krabem. Ani kimkolwiek z was... Chyba że o czymś nie wiem? Feerio? - rzucił pytająco kruk do własnej kompanki.
Feeria na chwilę się zamyśliła i... W sumie, to do niczego nie doszła. Nie kojarzyła żadnych faktów na temat rodziny Axarusa. Poprzestała więc tylko na krótkim wzruszeniem barkami i jakby pytającym spojrzeniem skierowanym na Wodnego i jego kompankę. Jej też nic nie było wiadome na ten temat...
Ale przecież miała rodzinę w Wodzie. Może Axarus był synem Nurtu, Słonka, czy Remedium, o którym nie miała pojęcia?
Było wesoło i pogodnie. I niby wciąż było... Ale ostania wypowiedź Axarusa zdawała się za sobą nieść coś złowrogiego. I to drżenie... Trauma? Skąd ona to znała...?
Posłała samcowi ciepły uśmiech i lekko dotknęła maddarą jego umysłu. Wiadomość mentalna, którą wkreowała, była krótka, ale jakże treściwa! Było to zwykłe uczucie... Spokoju. I jakiejś świadomości, że nie jest sam. To zawsze działało z Goblin. Przynajmniej to jedno udało jej się ułożyć w relacji z córką...
Już nigdy nie będziesz sama... Tak kiedyś powiedział jej Nurt.
Patrząc na to, co się od tego czasu wydarzyło, chyba miał rację...
  Temat: Las
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 555
Wyświetleń: 75325

PostForum: Dzika Puszcza   Wysłany: 2019-11-07, 19:08   Temat: Las
Najpierw pojawił się Kerrigan. Niczym żywy cień wleciał między smoki i wylądował na jednym z drzew. Tuż za nim dotruchtała Feeria.
Po przeciwnej stronie mignął jej odchodzący Tweed. Spóźnili się?
Nie. Gonitwa jeszcze była!
I... Już znikała.
No dobra, chyba jednak nie byli wystarczająco szybcy.
Szamanka odetchnęła głębiej powietrzem. Otarła się o bark partnera. Przywitała się z nim oraz z Goblin krótką wiadomością mentalną - trochę pogodnych nutek. A potem... Potem podzieliła się wspomnieniem. Krótki przebłysk, obraz - niewielka polanka w Dzikiej, Hiacynt stojący obok Feerii, a naprzeciw nich grupa smoczych dusz. Azyl Zabłąkanych, Chłodny Obrońca, Zwiastun Światła, Wieczorna Aura i Zmierzch Gwiazd...
To chyba wystarczająco dobre usprawiedliwienie spóźnienia?
- Duchy chyba się nudzą - stwierdził filozoficznie kruk ze swojego miejsca.
  Temat: Buczyna
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 521
Wyświetleń: 75772

PostForum: Dzika Puszcza   Wysłany: 2019-11-07, 18:45   Temat: Buczyna
Było coś poruszającego w samym patrzeniu na bliskie sobie smoki, które się spotykają po długiej rozłące... Czy i jej będzie to dane? Czy ona sama zdoła uciec Ateralowi...
Ale przynajmniej teraz mieli już całkowitą pewność, że Przodkowie przez cały czas obserwują. Czyli nie złamie w przyszłości danej obietnicy i nie opuści Hiacynta...
Nie wszystkie smoki jeszcze się przemieniły we ćmy, a Cisza odebrała wiadomość mentalną do Żeru. Był niedaleko...
Może jeszcze zdążą!
Cisza wstała i zerknęła na Hiacynta kątem oka. Szturchnęła go lekko skrzydłem w bok i ruszyła w odpowiednim kierunku. Kruk zeskoczył z jej rogu, zatoczył koło nad łbem pisklęcia i sprostował;
- To nie koniec na dziś. Został jeszcze jeden duch.
A potem sam ruszył w ślad za kompanką.

//zt (razem z Hiacyntem)
  Temat: Buczyna
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 521
Wyświetleń: 75772

PostForum: Dzika Puszcza   Wysłany: 2019-11-03, 19:41   Temat: Buczyna
Gaj Pamięci. Tak, to bezpieczny temat. Feerii nie umknęła prośba pradziadka, a gdy już padła, przez chwilę zastanawiała się, czyje imiona tam umieścili. Miała dobrą pamięć, a imiona ryła własną maddarą.
Dała Hiacyntowi czas na reakcję. Potem zaś położyła lekko swoją łapę na jego łbie i posłała mu krótki uśmiech. Kerrigan zabrał głos;
- Imiona was wszystkich oraz smoków, które znaliście już od dawna są w Gaju. Poza tym jest tam jeszcze jeden napis... - Kruczysko na chwilę zamilkło, jakby przetrawiając wiadomości od kompanki. Sam nie był obecny przy sadzeniu pierwszych drzewek, toteż nie tak łatwo przychodziło mu opowiadanie o Ziemistym cmentarzu. - "Wszyscy, o których zapomniał czas" - obwieścił w końcu.
To ostatnie było pomysłem Shadowsa. On zasadził drzewo, a Feeria wymyśliła inskrypcję i umieściła kamień w odpowiednim miejscu. Jednak Zwiastun, Chłód, Azyl, Wieczorna i Opoka nie należeli do tej grupy. Mieli własne drzewa. Tak samo jak Dziki Agrest, Jesień Bzów i wiele innych smoków... Ziemia pamięta.
 
Strona 1 z 10
Skocz do:  

Riverdale Starlight

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!

Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 15