FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja
Znalezionych wyników: 121
~ Smoki Wolnych Stad Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Skarbiec Ziemi
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 42
Wyświetleń: 1027

PostForum: Ziemia   Wysłany: 2019-05-02, 21:10   Temat: Skarbiec Ziemi
Oddaję 2/4 mięsa do skarbca.

> Aktualizacja
  Temat: Memownia SWS
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 162
Wyświetleń: 28453

PostForum: Inne   Wysłany: 2019-04-02, 20:25   Temat: Memownia SWS
  Temat: Las
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 412
Wyświetleń: 34291

PostForum: Dzika Puszcza   Wysłany: 2019-03-19, 22:08   Temat: Las
Spodziewała się tylko jednego leczenia. Cienisty z jakiś powód nie chciał lub nie mógł skorzystać z pomocy Uzdrowicieli ze swego stada i wezwał do siebie kogoś spoza niego… Ale najwyraźniej miało się skończyć na trzech leczeniach.
Feeria była tuż przy granicy Ziemi z Terenami Wspólnymi i zdołała jeszcze odebrać owo wezwanie. Rzecz jasna, nie była obojętna i natychmiast potruchtała ku źródłu mentalnej wiadomości. Kerrigan leciał tuż nad jej łbem.
Kaszlący Cienisty, posiniaczony Midar i ciężko chory Dagny. Czekało ją trochę roboty.
Feeria skinęła łbem na powitanie każdemu z tych smoków i po dłuższym przyjrzeniu się objawom chorób oraz ranie Ziemnego, zajęła się szykowaniem ziół. W międzyczasie Kerrigan przysiadł na gałęzi pobliskiego drzewa i zabrał głos. Bynajmniej, słowa nie pochodziły od Szamanki.
- Skąd tu was tyle? Czarna msza, orgia, krąg anonimowych choroboholików? - Feeria wolała nie wiedzieć skąd ptaszysko brało te wszystkie pomysły. Całkowicie zignorowała paplaninę kruka i skupiła się na ziołach.

Ze swej torby na grzbiecie wyciągnęła trzy miseczki. Do dwóch z nich wrzuciła trochę owoców kaliny, a do drugiej przekrojony na pół i lekko zgnieciony (by wypuścił soki) korzeń tasznika. Nad każdym z naczyń skropliła powietrze z pomocą maddary i oddała nieco swej energii, by odpowiednio ugotować lub zaparzyć medykamenty.
Gdy wszystko było gotowe i każda mieszanina ostudziła się odpowiednio, Cisza podsunęła Dagy’emu i Sępowi po misce z kaliną.
- Macie to wypić. Domyślnie, ma to pomóc na kaszel, czy co wy tam macie…
Jeśli zaś idzie o Midara, córka Daimona obłożyła tasznikiem jego obtłuczenie.
- O, a to jest tasznik! Na ból czegokolwiek. Polecam.
A przecież ten tu obecny kruk jest najrzetelniejszym źródłem wiedzy podręcznej i oczywiście, nikt nie miał wątpliwości, że mówi prawdę…
Teraz przyszła kolej na leczenie z pomocą maddary. Feeria postanowiła najpierw pomóc Dagny’emu, który był w najgorszym stanie. Potem od razu przeszła Sępa, które zresztą chorował na niemalże to samo. To tylko inne stadium tej samej choroby… Na koniec pozostał Midar, którego siniec prędzej, czy później mógłby się pewnie sam wyleczyć.

Gdy tylko Szamanka dotknęła lekko piersi Dagny’ego, Maddara wniknęła między łuski leczonego. Od razu przeszła do najważniejszego, czyli usunięcia wszelkich ognisk choroby. Skrupulatnie spenetrowała całe płuca, po kolei pozbywając się każdego źródła infekcji. Potem zaś przyjrzała się krytycznie całemu układowi oddechowemu i złagodziła skutki choroby na tyle, na ile mogła - tu nieco odjęła bólu, tu usunęła krew i flegmę nagromadzone w miejscu, w którym definitywnie ich być nie powinno… Jeśli Ziemny cierpiał na podwyższoną temperaturę lub bezsenności, Energia nic nie mogła na to poradzić. Po udanym leczeniu problemy i tak znikną.

//wybraniec bogów na powyższe leczenie

Teraz przyszedł czas na Sępa i w tym wypadku robota niewiele się różniła. Maddara zbadała całe płuca i pozbyła się ognisk infekcji. Złagodziła ból i podrażnienie gardła wywołane ciągłym kaszlem. Przyspieszyła leczenie ranek, które również mógł spowodować… I to w sumie tyle.

Dopiero w wypadku Midara leczenie przybrało inny obrót. Maddara zaczęła od usunięcia brudu z ran. Potem zaś przyspieszyła regenerację kapilarów. Oddała im nieco swej siły, by ścianki naczynek w układzie krwionośnym szybciej się zasklepiły. Ponownie zabrała się za usuwanie - tym razem nadmiaru krwi, który zdążył się zebrać w miejscu zranienia. Jedyne co jej już pozostało, to oddanie jeszcze trochę swej siły tam, gdzie ciało potrzebowało odnowy w tempie przyspieszonym i wycofała się z miejsca zranienia. I w ogóle z ciała leczonego. Nic tu po niej.


Dokonawszy ostatniego leczenia, Feeria odsunęła się od Midara i obrzuciła krytycznym spojrzeniem każdego ze smoków. Czy wszystko poszło po jej myśli?
  Temat: Szmaragdowe ustronie
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 693
Wyświetleń: 56422

PostForum: Szklisty Zagajnik   Wysłany: 2018-11-17, 21:52   Temat: Szmaragdowe ustronie
Gdy Śliski rzucił się pędem za Wodnym, Uzdrowicielka nie zwróciła na niego wielkiej uwagi. Jeśli chciał zostać zawodowym biegaczem bez nogi, to niech sobie biega...
Ugh. Te żarty raczej nie starczą na długo. Realność tej chwili jeszcze do niej powróci. Ze zdwojoną siłą.
Choć Kerriagn wrzeszczał jej coś nad głową, dopiero miękki głos Gonitwy sprowadził Elesair z powrotem na powierzchnię. I kto by pomyślał, że jednooka Wojowniczka potrafi być tak delikatna…
Feeria wypuściła gęste kłęby dymu. Wiatr zdążył rozwiać czarne tchnienie, nim córka Daimona odpowiedziała… Czy też raczej po prostu pokręciła łbem. Nie, nie potrzebowała pomocy Daru… Ale potrafiła sobie wyobrazić tysiące sytuacji, w których mogłaby jej potrzebować. Chyba wolałaby każdą z tych możliwości.
Kerrigan gwałtownie umilkł widząc, że jego kompanka znów kontaktuje. Wbił w nią szeroko otwarte ślepia. Sam nie wiedział już co w tej chwili powiedzieć… Nie musiał pytać co się stało, ani jak Szamanka się czuje. Wiedział to już. Czuł poprzez ich więź.
I miał ochotę wyrwać każdą łuskę po kolei temu Wodnemu.
Ale nie mógł zostawić Feerii samej, więc krucza krucjata musiała zostać przesunięta na później.
- Może po prostu wróćmy do Ziemi? - rzucił po chwili kruk. Przenosząc wzrok na Gonitwę, dodał z pewnością. - Daj jej czas. Przemyśli sobie i wszystko będzie dobrze.
Ale pewność była udawana. Oboje doskonale wiedzieli, że to nie będzie takie proste. Co nieco musiała już znieść. Miała za sobą zarówno kilka scen, które mogą wywołać traumę, jak i kilka epizodów, które mogą doprowadzić do depresji… A przecież każdy smok ma swoją granicę, prawda?
To nie będzie łatwe. Może nie obędzie się bez pomocy… A może nawet tak już pozostanie.
Ale rzucanie kłamstw było takie proste. Nikt nie musi wiedzieć. Nikt.
Elesair odetchnęła głębiej i spróbowała powoli wstać na równe łapy, mimo ciężkości, którą czuła w całym ciele. Zapowiadała się długa droga do domu...
  Temat: Szmaragdowe ustronie
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 693
Wyświetleń: 56422

PostForum: Szklisty Zagajnik   Wysłany: 2018-11-05, 19:38   Temat: Szmaragdowe ustronie
Poczuła jak jej kolce zagłębiają się w ciele. Nim jednak zdążyła choćby pomyśleć o tym, czy rana jest głęboka, a co dopiero wykorzystać tę chwilę, poczuła jeszcze większy nacisk. Powietrze uleciało jej z piersi i przez chwilę myślała, że się udusi. Zaraz jednak znów złapała tlen. Łapała łapczywie powietrze, oddychając coraz szybciej, choć uczucie duszności nie mijało.
Minęła za to siła do walki. Ogon wyrwał się spomiędzy łusek Wodnego i bezwładnie opadł na ziemię. Czasem tylko tylko zadrgał nerwowo, gdy ból się nasilał. Sama Elesair po prostu pozostała niemalże bez ruchu na ziemi. Ledwie łapiąca oddech, niezdolna do użycia maddary, bezsilna do dalszej walki.
Przegrana.
Z dwukolorowego oka uleciała samotna łza, a w myślach zapanowała pustka.

W pustkę wdarł się samotny głos. Najpierw poczuła maddarę, która wywołała uczucie ciepła. Bezpieczeństwa, choć całkowicie złudnego.
Czeluść. Przed ślepiami mignął jej widok pisklęcia, które w szale oderwało własne skrzydła. Potem obraz Adepta, który nierozważnie wsadził łapę tam, gdzie nie powinien, a potem uciekł. Aż w końcu zobaczyła widok pozornie spokojnego smoka na ostatniej Ceremonii.
Śliski. Ziemisty. Smok, którego chcąc nie chcąc zaczynała traktować jak młodszego brata. Takiego, na którego trzeba ciągle mieć oko.
Ale może się pomyliła. Ona wyleczyła go z ciężkich ran, a teraz syn Gonitwy miał okazję na to, by się odpłacić.
Bynajmniej, nie zamierzała dawać znaku, że jest w porządku. Nic nie jest w porządku.
Dwa razy ogon wzniósł się wyżej. Dwa razy ogon uderzył w ziemię. Dwa zdecydowane gesty. Nie przejmowała się tym, co może sobie pomyśleć Wodny. Ba! Nie przejmowała się tym, co zrobi Śliski z tymże Wodnym - przegoni, zabije, wytrąci z równowagi samym swym istnieniem… Ważne aby się go pozbył.
I ciężar zniknął. Czyżby Kolec posiadał ukrytą moc przenoszenia innych samym spojrzeniem?
Nie. Uciekał. Tchórz.
Elesair uniosła nieco łeb, patrząc za Wodnym. Pewnie by parsknęła pogardliwie, czy bezgłośnie warknęła, gdyby nie fakt… Gdyby nie fakt, że nie miała siły. Łeb znów ciężko opadł na ziemię. Po łuskach przeszedł dreszcz. W sercu radość nieudolnie próbowała pokonać niepokój, strach i gniew. Oraz te ciężkie wspomnienia.
Ale ona też przegrała. Elesair czuła się bezsilna i samotna.
A gdzie, do cho.lery, podział się Kerrigan?!

Ano, do kruka dotarło wiele odczuć z tego, co się wydarzyło. Początkowo jednak uznał, że pewnie nic się nie stało. Feerii zdarzało się wystraszyć byle cienia. Pewnie już wracała i po prostu potknęła o jakiś konar.
Ale fale strachu nie ustawały. Zalewamy go niekończącym się sztormem. Początkowo nie mógł tego ogarnąć. Elesair była zbyt emocjonalna. Tego było za dużo. Ptaszysko chwiejne wylądowało na ziemi, rwąc szponami trawę pod sobą.
I nagle wszystko ucichło… Umarła?
Nie.
Nie.
NIE! NIE MOGŁA MU TEGO ZROBIĆ!
Żyje. Czuł jak powolnymi pulsami przez więź dochodzi do niego rezygnacja.
Czyli jednak coś było nie w porządku. Mocno nie w porządku.
Wzbił się w powietrze, lecąc na miejsce. Dotarł tuż po tym, jak wszystko się skończyło. Minął w panice Śliskiego i wylądował tuż przed nosem Feerii.
- E, żyjesz! Co się stało!? Potknęłaś się tylko o drzewa, tak?! Tak, prawda? Powiedz, że tak? - ostatnie słowa były ciche. Ledwie mogły dolecieć do uszu pobliskich smoków. Kruk machał skrzydłami zapamiętale, nim w końcu jego słowa całkowicie zniknęły w nocnej ciszy.
Ale odpowiedzi nie zyskał. Nawet kolejna chmura tego cho.lernego dymu go nie zaatakowała.
- A ty co się tak gapisz! Zrób coś, przerośnięta jaszczurko! - krzyknął w panice do Śliskiego.
I wtedy zalała go chmura czarnego dymu. Ledwie dwie słabe smużki, ale jednak jakieś…
Ehhh… Czyli jednak żyje.
  Temat: Szmaragdowe ustronie
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 693
Wyświetleń: 56422

PostForum: Szklisty Zagajnik   Wysłany: 2018-11-03, 18:06   Temat: Szmaragdowe ustronie
Czując oddech Wodnego na karku, na chwilę zamarła. Po grzbiecie przeszedł jej dreszcz, gdy poczuła zęby obcego na szyi. Nie musiała być Uzdrowicielem, by wiedzieć, co by się stało, gdyby szczęki zacisnęły się choć trochę bardziej.
No i jeszcze był ból. Sama nie wiedziała, czy koncentrował się w kilku konkretnych punktach, czy też raził całe ciało. Liczyło się jedno - nie tak powinno być.
Serce stanęło ze strachu. Zatrzymało się?
Nie. Jeszcze bije.
Niestety. A mogłoby się zatrzymać na te kilka chwil.
Miast tego, te kilka chwil trwała jak sparaliżowana. Nawet maddara ucichła. Po chwili jednak, do umysłu dotarło, że wypadałoby coś zrobić. Brązowołuska szarpnęła się, wydostając szyję z uścisku czarnych kłów. Nie zwróciła uwagi na to, czy przy okazji się zraniła zahaczając o owe kły. Po raz kolejny spróbowała wydostać się spod Wodnego, choć już doskonale wiedziała o tym, że nie miało to wielkiego sensu. Nie miała aż tyle siły.
Więc co jej jeszcze pozostawało?
Długi ogon nabity kolcami na prawie każdej łusce. Machnęła nim kilka razy, próbując ugodzić napastnika. Gdziekolwiek. Może chociaż by go rozproszyła i zdołała się uwolnić? Albo chociaż miałaby chwilę na złapanie oddechu. Każda myśl przeradzała się w ulotną nadzieję na to, że może sama zdoła wybrnąć z tego bagna.
No i była jeszcze maddara. Tylko jak tu się skupić w takiej sytuacji? Żadnego towaru raczej nie stworzy w tym narastającym przerażeniu...
  Temat: Łączka Przy Skale
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 375
Wyświetleń: 29047

PostForum: Błękitna Skała   Wysłany: 2018-11-02, 22:57   Temat: Łączka Przy Skale
Cicha miała szczęście, bowiem trafiła na smoka, który nie miał wielkich problemów z odczytywaniem smoczej mimiki. Elesair w lot zrozumiała co się działo - Cicha nie wiedziała czym jest sonda. Nie była ona w prawdzie czymś koniecznym... Ale nie da się ukryć, że była to rzecz przydatna. Warto było wiedzieć, w jaki sposób ową sondę wykonać.
Jak dotąd milczący kruk zabrał głos;
- Madarowa sonda bada ciało. I rany. Musisz dotknąć smoka i... No, sondować - Ptaszysko na chwilę zamilkło. W powietrzu dało się czuć drgania maddary, gdy Feeria kontaktowała się ze swoim kompanem. Bo przydałoby się jakoś dogłębniej wytłumaczyć, jak maddarowe sonda ma wyglądać... - Wyobraź sobie taką falę, która przechodzi przez smoka i bada jego rządy... Eee... Znaczy, narządy.
Jak zawsze, wszystko jest jasne...
  Temat: Szmaragdowe ustronie
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 693
Wyświetleń: 56422

PostForum: Szklisty Zagajnik   Wysłany: 2018-11-02, 20:04   Temat: Szmaragdowe ustronie
Gesty nie zawsze były jasne. Ich sens nie zawsze był dobrze rozczytany...
Wstał. Myślała, że zrozumiał. Że się odsunie, rozejdą się w swoje strony.
Ale tak nie było.
Czy to wynikało z nieporozumienia? Nawet jeśli, to raczej nie jest to ten kąt, pod którym powinna szukać odpowiedzi.
Ale na szukanie odpowiedzi będzie czas później. Później, nie teraz.
Teraz.
Początkowe zdziwienie przerodziło się w panikę. Panika zaś była chaosem. Huraganem myśli. Sekwencją nieudanych prób wyrwania się spod łap silniejszego napastnika.
Maddara pulsowała niespokojenie. Chciała się wyrwać. Wydać na świat swój wrzask i wezwać pomoc.
Tylko nie wiedziała jak.
Znała sposób, ale nie potrafiła się zebrać w jedno tchnienie. Z natury Elesair potrzebowała spokoju. Koncentracja nigdy nie przechodziła łatwo.
Ale teraz nie istniała.
Bo istniał tylko chaos i strach. Złowieszczy grymas na pysku Wodnego.
A z ust wciąż nie wydobył się żaden krzyk.
  Temat: Łączka Przy Skale
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 375
Wyświetleń: 29047

PostForum: Błękitna Skała   Wysłany: 2018-11-01, 22:54   Temat: Łączka Przy Skale
Spodziewała się... Cóż, spodziewała się, że Cicha zabierze się za kolejne leczenie. A tymczasem okazywało się, że Kleryczka nie bardzo wiedziała, jak się do tego zabrać... Ale sam Płomień Świtu też tego nie wiedział za pierwszym razem, więc może nie było się czym dziwić?
Dopiero teraz Elesair zwróciła uwagę na jeden zaskakujący fakt - Ognista ani razu nie wykonała maddarowej sondy. To ciekawe... Czyżby Żar jej tego nie nauczył? Była to przecież bardzo przydatna rzecz...
Po chwili namysłu brązowołuska doszła do wniosku, że i jej tego nie nauczył. Ona o tym wiedziała po tym, jak jej jeszcze nie wprawiony w korzystaniu z maddary ojciec, sprawdzał, dlaczego jego córka nie mówi... Tak, tamtą maddarową sondę zdołała poczuć.
Później Płomień zrobi to samo. Jednak w jego wypadku, nie poczuła niczego. Oprócz dotyku, oczywiście... Ale Płomień był bardziej wprawiony. Proste.
Cicha jednak, albo nie pomyślała o sondzie albo nawet nie wiedziała o czymś takim. Elesair podejrzewała to drugie.
Gliniana tabliczka znów się zasklepiła i córka Daimona szybko na niej wypisała kolejny przekaz:
"Maddarowa sonda".
Co na to powie Łuska? Słowa okażą się jedynie wskazówką, czy może padnie jakieś pytanie?
  Temat: Szmaragdowe ustronie
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 693
Wyświetleń: 56422

PostForum: Szklisty Zagajnik   Wysłany: 2018-11-01, 22:19   Temat: Szmaragdowe ustronie
Tak, jakby się bała... Może i powinna. W końcu nie znała tego smoka, prawda? Ale po co się tym martwić. Wszystko będzie dobrze, bo i co miałoby pójść źle... Po prostu nie była przyzwyczajona. Ale sam dotyk przecież nie ranił, prawda? Ba, mógł nawet leczyć, o czym doskonale wiedziała. A czy mógł być przyjemny? Cóż, okazuje się, że tak. Chociażby wtedy, gdy jesteś sam i nagle czujesz, jak ktoś okrywa cię skrzydłem. Ta jedna chwila wiele zmienia...
Rozluźniając mięśnie, Cisza oderwała spojrzenie od ognia i spojrzała ponad nim, szukając Kerrigana. Cicho wypuściła powietrze w zdziwieniu - to było już tak ciemno? Przyzwyczajone do blasku ognia ślepia, początkowo nie mogły dojrzeć kruka. A skoro było już tak późno... Feeria powiadomiła mentalnie ptaszysko, że jeśli chce, może się już zbierać. Ona sama spróbuje się za chwilkę wyrwać z tej nieco niezręcznej sytuacji i też wróci do obozu...
Kruk nie czekał. Rzucił jakieś skrzekliwe pożegnanie i z szelestem piór odleciał na wschód.
Elesair rzuciła okiem na czarnołuskiego. Hmh... A co ona właściwie o nim wiedziała? Nie pochodził stąd i wolał pozostać ślepy, bo tak chciał świat... Eh, wiele tego nie było!
Szamanka szturchnęła Wodnego nosem w bok szyi. Lekko, ale na tyle wyraźnie by to poczuł. A co to miało oznaczać? Odpowiedź na jego gest, to na pewno... Ale czy nie chodziło tutaj o to, by się odsunął? A kto to mógł wiedzieć...
  Temat: Łączka Przy Skale
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 375
Wyświetleń: 29047

PostForum: Błękitna Skała   Wysłany: 2018-10-24, 19:35   Temat: Łączka Przy Skale
Być może Cicha tego nie zauważyła, ale Feeria uśmiechnęła się z rozbawieniem. Kleryczka wyglądała tak, jakby oczekiwała, że to kruka musi zadowolić - że to jemu zależy na tym, czy będzie znała odpowiedzi na pytania, które ptaszysko "zadawało". Oczywiście, Cisza nie mogła ją o nic winić, rozumiała to... Ale to i tak było dość zabawne, bo w rzeczywistości Kerrigana nic nie obchodziło to, czy kadra smoczych Uzdrowicieli jest dobrze wyszkolona. Ważne by byli, a i to nie miało wielkiego znaczenia, bo przecież miał kompankę, która jest Szamanką, prawda? Czym ma się martwić...
Tak, czy siak, kruk nic nie odpowiedział. Werdykt został wydany przez Elesair, która wypowiedź o ziołach przeciwbólowych skwitowała skinieniem łba. Jakby nieco niepewnym, po dłuższej chwili namysłu... Bo czy chmiel rzeczywiście mógł uchodzić za zioło przeciwbólowe? Cóż, nie do końca... Ale uzasadnienie Łuski miało sens, toteż Cisza uznała tę odpowiedź za dobrą.
Schody zaczynały się przy ziołach na dezynfekcję. Trzy... Trzy to zdecydowanie za mało. Odpowiedź była dość wybrakowana...
Gliniana tabliczka znów zrosła się w jednolitą powierzchnię. Brązowołuska wyryła na niej kolejne słowa.
" Macierzanka ".
W tej chwili Ognista miała prawo czuć się zdezorientowana, bowiem tłumaczenie uzupełnił kruk. A był to przecież dopiero początek...
- W wypadku lżejszych ran.
" Lawenda ".
" Lubczyk ".
- Drogi powietrzne... Oddechowe znaczy.
" Rumianek ".
- Zapalenie rogówki i czarny kaszel.
" Imbir ".
- Przy zapaleniu gardła i płuc.
Na razie tyle. Teraz przyszedł czas na kolejną ranę...
Nie do końca to miała na myśli. Nie chodziło o "wypij", "zjedz"... Ehh, ale już mniejsza z tym. Może z Cichą to po prostu nie działało - bo Elesair ciężko było uwierzyć w to, że Płomień w ogóle nie wspominał Kleryczce o tej niepisanej zasadzie. Skoro przyczepił się do niemego smoka, który wówczas nie miał gadającego kruka, a jedynie maddarę i pismo, to czemu miałby się nie przyczepić do smoka, który pod tym kątem funkcjonował poprawnie?
A może i nie... Może to imię miało głębsze znaczenie?
Ale Łuska nie wyglądała na taką, co to by miała problemy z mówieniem, czy wysławianiem się...
Mniejsza z tym. Tak, czy siak, Cisza postanowiła odpuścić. Smoki z reguły chyba i tak nie słuchały tego uzdrowicielskiego bełkotu.
Tak poza tym nie miała się do czego przyczepić. Ćwiczymy więc dalej. Co by tu...?
Kolejny ranny smok był przytomny. Wyszedł chwiejnie zza pobliskiego drzewa. Na granatowych łuskach nie było widać żadnych ran... Może więc choroba?
Nie. Krwotok wewnętrzny... Ale tą informacją Feeria nie zamierzała się dzielić. Może by to zrobiła, gdyby miała do czynienia z początkującym adeptem. Ale teraz? Cicha powinna dać radę.
Jednak to nie tak, że kompletnie nic nie było widać - z nozdrzy złotookiego wyciekały strużki krwi. To oraz krok rannego powinny dać do myślenia. A jak to wyglądało w środku?
Pękła sobie żyłka. A taka tam żyła w mózgu, która spowodowała krwawienie podczaszkowe. Dość obfite, choć jeszcze nie śmiertelne, bowiem była to tylko rana ciężka. Ciśnienie krwi smoka było zwiększone, widzenie i oddychanie pogorszone, a sam gad wyraźnie był w szoku. Chyba też miał zawroty głowy... Niezbyt przyjemne.
Co tym razem zrobi Ognista?
  Temat: Łączka Przy Skale
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 375
Wyświetleń: 29047

PostForum: Błękitna Skała   Wysłany: 2018-10-19, 23:02   Temat: Łączka Przy Skale
Feeria wsłuchała się w słowa Cichej. Dobrze... Ale to nie było wszystko. Pewnego zioła zabrakło.
A Kerrigan nie wydawał się dobrym przekaźnikiem do dorzucenia swoich czterech kamieni.
Szamanka zebrała swoją maddarę w kolejny twór. Była to prosta, spora gliniana tabliczka, która pojawiła się na ziemi przed nią. Była w stanie stałym, ale jednocześnie była na tyle miękka, by córka Daimona mogła w niej bez problemu ryć smocze runy.
I to właśnie zrobiła. Miała tylko nadzieję, że Kleryczka też zna pismo. Jeśli nie... Wtedy albo byłyby zdane na łaskę Kerrigana, albo zaczęłoby się kombinowanie z wiadomościami mentalnymi.
Ale załóżmy, że Łuska je zna. Jeśli tak, mogła zobaczyć jak, nad wyraz sprawie, uzdrowicielka wypisuje w glinie to kolejne słowa... Do góry nogami. Tak się składało, że był to wygodny sposób porozumiewania się, bo łatwiej było coś od razu napisać do góry nogami i móc patrzeć na rozmówcę na przeciwko, niż siadać obok niego lub co chwila się przekręcać. A skoro musiała częściej pisać w ten sposób, niż w "normalnej" linii obrotu... W ten sposób Elesair chyba pisała płynniej i ładniej, niż "normalnie".
A jakie słowa znalazły się w glinie?
" Nawłoć pospolita - krwotok ".
Jedno jedyne zioło... Ale za to jak ważne i jak często wykorzystywane! I Cisza nie wyobrażała sobie, ażeby Ognista o nawłoci nie wiedziała. Musiała po prostu zapomnieć...
Gliniana tabliczka nie zniknęła. Mogła się jeszcze przydać. A tymczasem... Jak tam sobie radziła Kleryczka? Feeria z uwagą przyglądała się jej gestom oraz postępowaniu. I wszystko byłoby dobrze, ale... Ale jednak czegoś jej brakowało. Czegoś ważnego.
Ach, no tak. Zaraz zwróci na to uwagę, ale na razie... Etap maddary. Brązowołuska przymknęła ślepia, łącząc się ze swym tworem. Skoncentrowała się na nim, od razu wiedząc, co tak konkretnie robiła Cicha. Uderzenie serca po tym, jak Ognista skończyła, twór zniknął. Maddara w tym miejscu przestała drgać.
Zadrgała natomiast gwałtowniej w miejscu, gdzie dalej leżała tabliczka. Glina zrosła się, usuwając napis. Ziemista znów wyciągnęła szpon ponad swe płótno i wypisała kolejne słowo;
" Nerwica ".
Ptaszysko tymczasem zabrało głos;
- Dobrze by było, gdybyś w czasie leczenia mówiła, co właściwie robisz. Inny zielarz spojrzy ci na łapy i będzie wiedział, co mu podajesz, ale nie-zielarz już nie. Nigdy nie wiadomo, czy nie trujesz, no nie? Albo kłamiesz, że nie trujesz... Ale szczegół. Tak się robi - dorzuciło na koniec własne przemyślenia, po czym znów na chwilę zamilkło. Nie była to z resztą długa chwila, bowiem już po chwili dało się czuć, jak między kompanami przeskakuje iskra maddary i kruk znów się odezwał. - Teraz wymień zioła na ból i dezynefekcję.
Chwilę po tym, jak Ognista skończyła udzielać odpowiedzi, pojawił się kolejny ranny.
Tym razem poprzeczka podskoczyła o wiele wyżej. Kolejna iluzja przedstawiała brązowofutrą smoczycę, która leżała bez przytomności na lewym boku u stóp Cichej. Ledwo oddychała, choć z pewnością wciąż to robiła.
I przy okazji pojawiło się dużo krwi. Twór obficie krwawił z tętnicy szyjnej, bowiem na prawym boku jego szyi widoczna była głęboka rana. Długa i rozległa. Brakowało kawału mięsa i mięśni, a te, które były, w okolicach rany zostały znacznie zniszczone. Również tętnica nie była w jednym kawałku, a poszarpane brzegi rany nie wyglądały najlepiej. Całość była lekko zabrudzona, a ciało całej smoczycy co jakiś czas podrygiwało - szok spowodowany gwałtownym, obfitym krwawieniem.
Rana krytyczna. Powodzenia, Kleryku...
  Temat: Szmaragdowe ustronie
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 693
Wyświetleń: 56422

PostForum: Szklisty Zagajnik   Wysłany: 2018-10-19, 20:17   Temat: Szmaragdowe ustronie
Rozmowa się urwała. No, tak... Bo jak tu z nią prowadzić dłuższą rozmowę? Zwłaszcza, gdy drugi smok nie widział ani gestów, ani smoczych run? Niby wiadomości mentalne, ale... Ehh, Feeria wiedziała, że nie każdy lubił ten sposób komunikacji. Ona sama z resztą, gdy już z niego korzystała, robiła to tylko w formie obrazów i uczuć.
O ile jednak cisza nie była zaskoczeniem, tak ruch już tak.
To w sumie zabawne. Z jednej strony kontakt z innym smokiem był normalny - robiła to przecież codziennie w czasie leczeń i dość często by zwrócić na siebie uwagę, gdy chciała porozmawiać bez kruka. Może też raz na jakiś bardzo długi czas, gdy na kimś bardzo jej zależy. Wtedy w ogóle wolała ograniczyć się do gestów.
Ale to było coś innego. Gdyby nie fakt, że coś jej szumiało w głowie, do tej prawie paniki pewnie przyłożyłby się fakt, że był to obcy smok, który dotykał wrażliwego punktu. Gdyby...
Elesair na kilka uderzeń serca cała się spięła. Jakoś tak... Uhh, nie spodziewała się.
Zaraz jednak znów się rozluźniła. Ogon owinął się wokół łap. Nawet się nie odsunęła. Bo nic się nie stało, prawda?
Ale też nie wykonała żadnego gestu. Ślepia wbiła w ognisko, nie patrząc na Smoka. Kiedy, nie licząc Kerrigana, w ogóle kontaktowała się z kimś bliskim? Z rodziną? Dawno...
Kruk zbytnio się nie przejął niewielką iskrą niepokoju, która przeskoczyła przez ich więź. Ciszy od czasu do czasu zdarzało się czegoś przestraszyć i wiedział już, że z reguły nie było się czym przejmować. A wokół było coraz ciemniej. Jeszcze trochę i sobie stąd odleci, choćby i bez córki Daimona. Do obozu raczej z powrotem trafi, no nie?

//Trochę... Nie mam weny. ;-;
  Temat: Szmaragdowe ustronie
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 693
Wyświetleń: 56422

PostForum: Szklisty Zagajnik   Wysłany: 2018-10-15, 22:27   Temat: Szmaragdowe ustronie
Nie trzeba tego leczyć? Ale można? Najwyraźniej jednak, samiec tego po prostu nie chciał. Feeria znów wbiła uważniejsze spojrzenie w jego pysk. A tak konkretnie - w jego oczy. Podejrzewała, że chodzi o zwykłą jaskrę...
Dar od świata? Że niby nie musi widzieć rozlewu krwi? Dalej mógł ją przecież wyczuć. Zwłaszcza z tak wrażliwym nosem... Ale nie zamierzała się z nim spierać. Na swój sposób go rozumiała - sama przecież nie użalała się nad swoim brakiem głosu. Nie przez cały czas... Ba! Czasem nawet się z tego cieszyła. Miało to swoje zalety.
Może to ze względu na to pozorne zrozumienie, może ze względu na to, że nawet te kilka łyków trunku wystarczyło, by odporność Feerii się zachwiała i smoczyca słyszała jakiś dziwny szum w głowie... Ale Szamanka pozwoliła sobie na jeden bardziej ekspresywny gest względem tego dziwnego, obcego smoka. Jej ogon na krótką chwilę oplótł ogon czarnołuskiego. Delikatnie i ostrożnie, by nie skaleczyć go ostrymi kolcami, które Cisza posiadała na swej kończynie. A potem krótki uścisk.
Gest trwał tylko chwilę. Potem ogon wrócił na swoje miejsce, czyli po prostu leżał swobodnie za Ziemistą.
Kolejne słowa... Brzmiały... Uhh, czy ten smok próbowała zmienić jej światopogląd?
No dobrze, może i zgadzała się z nim po części...

Kerrigan obserwował wszystko ze swego miejsca. W końcu jednak zauważył, że nie zapowiadało się na to, ażeby Feeria chciała coś powiedzieć. On sam z resztą nie zamierzał się mieszać w te dziwne filozoficzne rozmowy... Ptaszysko z prychnięciem wzbiło się w powietrze i znów przysiadło na gałęzi pobliskiego drzewa. Stamtąd zaczęło rozglądać się wokół, próbując wypatrzyć w zapadającym mroku coś ciekawego.
  Temat: Rzeka
Feeria Ciszy

Odpowiedzi: 420
Wyświetleń: 34171

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2018-10-14, 20:49   Temat: Rzeka
//Twór to ona, a nie on xD

Już od początku było widać, że Świetlisty... Nie, talent byłoby złym określeniem. Świetlisty miał dobre podejście, o! I był nad wyraz kumaty, skoro nie miał żadnych pytań, a leczenie i tak poszło dobrze. Cisza, która na swój sposób była połączona z leczonym tworem, czuła skutki działań Świetlika. Wiedziała na przykład, że drugi etap Kleryk zrealizował w prawidłowy sposób. Nie tworzył nowych tkanek, tylko przyspieszał wzrost już istniejących...
Znalazła tylko jeden błąd,który mogłaby wytknąć, a był on tak błahy, że aż głupio go było wypominać.
- Gdy podajesz zioła smokom-nie-Uzdrowicielom, powinieneś mówić co to jest i co robi. Żeby smok wiedział, że go nie otruwasz, czy coś... - Nie żeby to i tak nie było możliwe. Uzdrowiciel mógł powiedzieć cokolwiek, a większość smoków pewnie i tak by mu uwierzyła. Bo dlaczego medyk miałby go okłamać i podać truciznę zamiast jemioły, czy dziurawca? - Poza tym - dobrze.
No, to może jeszcze jedna rana jako wstęp... Coś cięższego.
Twór zniknął, a już po chwili zza drzewa wyłonił się kolejny. Tym razem odwzorowanie ran poszło Feerii... Łatwiej. Ostatnio widziała taką ranę wiele księżyc temu, ale mimo to wciąż pamiętała doskonale, jak takie coś wygląda. I już pewnie nigdy nie zapomni... To od tego się przecież zaczęło, prawda?
I tak zawiodła.
Uhh... Nie teraz. Kiedy indziej będzie sobie wyrzucać swoje prażki.
Smok miał granatowe łuski i grafitowe rogi. Wyglądał na Adepta, który niedługo zyska pełną rangę. Do uzdrowicieli zbliżał się niepokojenie. Był rozstrzęsiony. Choć już na pierwszy rzut oka było widać, że coś jest nie tak, to wierzchu nie było widać ran.
Krwotok wewnętrzny - wyjaśnił krótko kruk, co było jedyną podpowiedzią przy tym zadaniu. Feeria jedynie wpatrywała się z widocznym smutkiem i melancholią w twór. A mogła dać inne łuski...
Krew ciekła z nosa. To był jedyny ślad zewnętrzny. A w środku? Została uszkodzona większą żyła w mózgu, co wywołało krwawienie podczaszkowe. Ciśnienie krwi było zwiększone, widzenie i oddychanie utrudnione, ranny miał też zawroty głowy. Wszystko to dałoby się wyczuć z pomocą prostej, maddarowej sondy.
Smok podszedł do Świetlika i wzbił w niego wyczekujące spojrzenie błękitnych oczu.

//Jak nie będzie pytań, to po swoim leczeniu składaj raport.
 
Strona 1 z 9
Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 15