FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja
Znalezionych wyników: 4
~ Smoki Wolnych Stad Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Polowanie Posępnego Czerepu
Opiekuńcza Łuska

Odpowiedzi: 683
Wyświetleń: 5752

PostForum: Polowania Ognia   Wysłany: 2020-09-15, 15:41   Temat: Polowanie Posępnego Czerepu
Nilai w żadnym wypadku nie spodziewała się wezwania.
Ledwo wczorajszego dnia przysięgała przed wszystkimi zebranymi, a samo leczenie - było dla niej abstrakcją.
Owszem, posiadała wiedzę teoretyczną. Kryształ wpoił jej naukę Starego Uzdrowiciela, poznała nawet anatomię, ale nie sądziła, że ktoś będzie od niej czegoś potrzebował, mając jej mamę.
A potem skarciła się w myślach. Właśnie dlatego została Kleryczka, aby odciążyć nieco przemęczoną mamę.
Z szybko bijącym sercem, poleciała w kierunku wezwania, próbując wypatrzeć coś w dole. Opadła między drzewa, odnajdując szczeliny pomiędzy nimi. Wylądowała z trzepotem, trochę niezgrabnie nie tylko przez nieproporcjonalne jeszcze gabaryty - wcale nie tak małe - ale i ze stresu.
Uniosła główkę, zerkając nieco płochliwie na pomarańczowego, a potem na nieprzytomną szarą smoczycę. Nozdrza poruszyły się, wyczuwając zapach krwi. Kiedy podeszła z wahaniem do nieprzytomnej Wojowniczki, przełknęła ślinę, a potem ściągnęła łopatki, zdecydowanie składając skrzydła.
Z tego wszystkiego nawet się nie przywitała, jak zwykle milcząca, a jej czoło zmarszczyło się marsowo, kiedy odłożyła swoją nowiuteńką torbę z sarniej skóry. Nie zebrała jeszcze własnych skór, aby mogła z nich coś uszyć...
Przysiadła, pocierając palce o siebie, nie wiedząc, jak zabrać się do zbadania smoczycy. Ten ogon i bok szyi, z truem ukryła wzdrygnięcie, w głowie przywołując wszystkie te obrazy i słowa.
Westchnęła, wypuszczając ze świstem powietrze i wyciągnęła z torby proste, kamienne miseczki. Rozejrzała się za wodą, besztając się w myślach za to, że nie pomyślała o tym wcześniej. Znalazła kałużę, zaczerpnęła z niej wodę do dwóch miseczek. Tak, jak uczyła ją kiedyś mama i co podpatrzyła, skupiła się z trudem na magii. Nigdy nie była zbbyt dobra w posłgiwaniu się nią. Postarała się oczyścić wodę z brudu oraz tych małych żyjątek, a potem w skupieniu próbowała ją zagotować.
Trochę drzacymi palcami odnalazła w przegródce nieco suszonych liści jemioły - jeżeli dobrze myślała, pomoże na to całe krwawienie - roztarła to w palcach, jak podglądała mamę i wsypała do gotującej się wody. Do drugiej miseczki zamierzała wsypać dziurawiec, ale patrzyła na te żółte kwiatki... skonsternowana. To zioło... to zioło coś robiło, jak się dało go za dużo, ale z tych nerwów nie pamiętała już co. Skrobiąc się po głowie, wrzuciła w końcu dwa kwiatki. Kiedy te zioła się zagotowały, a dziurawiec zaparzył, pozostawiła je, aby wystygło, przeciez nie będzie na to chuchać, prawda? Mama tak nie robiła.
Marszcząc nos, wyciągnęła liście tej... nawłoci, tak i jeszcze... i jeszcze... co tu dać? Dobrze, wzięła w ręce jeszcze duży liść babki.
Zaczęła ucierać liście, a raczej je gnieść, aby puściły ten zielonkawy sok. Babkę ostrożnie ułożyła na szyi, chyba nieco za mocno przyklepując. Wystawiając język, rozprowadziła jeszcze nawłoć na ogonie i na tym mniejszym zadrapaniu na plecach. Z szyi zdjęła babkę i dodała ostatni liść nawłoci.
Chyba będzie musiała trochę poszukać ziół na przyszłość i wieczorem posiedzieć przy ziołach. Wzięła w łapki przestudzony dziurawiec, zastanawiając się, jak napoć smoczycę... Nie wiedząc jeszcze, że można to zrobić na śpiąco, klepnęła ją bezceremonialnie w policzek, jeden raz, drugi, uśmiechając się przepraszająco.
Ani gram w niej gracji.
- Przepraszam, ale musisz to wypić, nie powinno boleć po tym, w teorii - wyjaśniła zmieszana, kładąc po sobie uszy. A kiedy smoczyca piła napój, ona jedną część tego gęstego wywaru z jemioły posmarowała na szyi, a potem na ogonie. Podsunęła miseczkę z pozostałą trzy czwartą zawartości Wojowniczce.
- I jeszcze to, bardzo proszę - szepnęła, nie patrząc w oczy smoczycy.
Nie wiedziała, czy jest dobre, mogła mieć tylko wielką, wielką nadzieję, że tak.
Gdy upewniła się, że każda z ran została zaopatrzona - mama mówiła, że to bardzo ważne - odetchnęła, pocierając palcami o miękki mech, a następnie z wahaniem dotykając barku smoczycy. Nie patrzyła na nikogo, zamykając ślepia, chcąc odnaleźć to swoje nieszczęsne źródło, trochę takie... wycofane. Była żałośnie niedoświadczona, ale uparta. Kiedy połączyła się z mocą, z siłą nakazała jej wejść w ciało smoczycy. Pamiętając nauki kwarcu, przesunęła ją tam, gdzie ciało było nie kompletne. Wymiotła wszystkie nieczystości i krew, a potem połączyła zerwane żyły oraz nerwy, zaraz potem mięśnie i ścięgna, odbudowała tkankę tłuszczową, a potem skórę warstwa po warstwie, pilnując aby tkanka rozrastała się równomiernie, bez zgrubień i zwężeń. Gdy skóra, chyba, była już gładka, uderzyła mocą w te śmieszne mieszki, z których wyrastały łuski lub futro, chciała, aby gołe placki pokryły się sierścią. Aż dziw, że o tym nie zapomniała.
Cofnęła łapę przypatrując się z nieodgadnioną miną pierwszemu prawdziwemu leczeniu.


Zamrugała w końcu powiekami, zwracając złoto zielone ślepia na pomarańczowego. Zastrzygła uszami, dopiero teraz dostrzegając szramy na jego piersi.
Odchrzaknęła.
- T-to też, tak?
Upewniła, a potem potrząsnęła głową, już bez zbędnych pytań czyszcząc jedną z miseczek. Napełniła ją wodą i oczyściła ją, a potem podgrzała. Moc była uciążliwa i niezbyt chciała słuchać, ale woda zakipiała. Wybrała z ostatniej przegródki kwiatki rumianku. Lubiła ich zapach, miały taki uspokajający aromat. Powąchała je mimochodem, uśmiechając się pod nosem i wrzuciła zielsko do gotującej się wody. Odczekała, aż kwiaty zaparzą się, a woda przybierze ten złotawy odcień. No dobrze. Trochę pochuchała jednak na miskę, aż w końcu, mrużac ślepia, z uporem powiała moca, aby woda nie była już tak gorąca.
Wyciągnęła płatki rumianku i sam napar podsunęła łapką ku pomarańczowemu.
- Ładnie pachnie... to powinno smakować, spróbuj - wymruczała do swoich stóp, układając ostudzone płatki na pierś samca, aby zniwelować to brzydkie zaczerwienienie. Wtedy, nie zabierając palców od jego piersi, skrępowana tym wymuszonym kontaktem fizycznym, spróbowała przywołać moc, aby przelać ją do ciała. Oczyściła zadrapania z brudu i tych żyjątek, a potem zaczęła odradzać i łączyć siateczkę żyłek i nerwów, połączyła ze sobą rozwarstwioną skórę, przyspieszając jej zrost na każdej warstwie. I te mieszki, próbowała je nakłonić, aby przyspieszyły swoją prace, a w miejscu ubytków pojawiło się futro. Upewniwszy się, że przelała tą całą Maddarę, cofnęła się. Zerknęła na boki, zerkając na rannych, a potem trzęsącymi się łapami posprzątała bałagan.
  Temat: Powiadomienia
Opiekuńcza Łuska

Odpowiedzi: 3037
Wyświetleń: 33589

PostForum: Ogólne   Wysłany: 2020-09-09, 17:49   Temat: Powiadomienia
Proszę o odblokowanie Ma, MO, MP, Kamuflażu, Śledzenia ;) [SD]
  Temat: Powiadomienia
Opiekuńcza Łuska

Odpowiedzi: 3037
Wyświetleń: 33589

PostForum: Ogólne   Wysłany: 2020-09-06, 15:28   Temat: Powiadomienia
Proszę o odblokowanie umiejętności do wieku 7 włącznie
  Temat: Powiadomienia
Opiekuńcza Łuska

Odpowiedzi: 3037
Wyświetleń: 33589

PostForum: Ogólne   Wysłany: 2020-03-02, 18:15   Temat: Powiadomienia
+ Wiedza, Bieg, Pływanie, Lot, Skradanie, Atak, Obrona, Mediacja [Stada Dusza, wiek 9 ks]

[ Komentarz dodany przez: Płomień Wiary: 2020-03-02, 18:34 ]
Aktualizacja!
 
Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!

Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 15