FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja
Znalezionych wyników: 38
~ Smoki Wolnych Stad Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Stara brzoza
Spękany Kamień

Odpowiedzi: 405
Wyświetleń: 35884

PostForum: Szklisty Zagajnik   Wysłany: 2019-10-02, 07:26   Temat: Stara brzoza
Pojawiła się wkrótce na horyzoncie i kuśtykała lekko na przednią, prawą łapę. Faktycznie był to duży smok. Rosły, ale też szeroki. Wyglądał jak niebo tego dnia, szary, kamienny. Mogła w nim poznać znajomą duszę. Duszę, która nie potrafiła już zachwycać się albo smucić z powodu pogody. Gdy patrzył przed siebie, szukał już tylko widma śmierci. Nie mógł skutecznie polować, co narażało go na śmierć głodową. Tęskno było mu i do jego samicy. Aank dostrzec mogła płat różowej skóry na jego prawym barku. Musiał zostać mocno zniszczony. Wziął głęboki oddech gdy stanął z kamienną miną przed drobną oposką. Skinął jej głową i zaczął jeść. Łykał duże kawały mięsa, a jednak w kompletnej ciszy. Naleciałość przeszłości. - Dzięki ci. - Mruknął swoim basowym tonem. Nie powiedział nic więcej. I nie chciał niczego więcej. Gdy patrzył na nią jak się odwracał w kierunku areny, mogła poczuć, że... prawdopodobnie nigdy się już nie spotkają.

z/t
  Temat: Swatanie
Spękany Kamień

Odpowiedzi: 3510
Wyświetleń: 191302

PostForum: Gry   Wysłany: 2019-09-07, 20:37   Temat: Swatanie
Ja!
  Temat: Swatanie
Spękany Kamień

Odpowiedzi: 3510
Wyświetleń: 191302

PostForum: Gry   Wysłany: 2019-09-07, 17:07   Temat: Swatanie
To może Nanshe?
  Temat: Bliźniacze Skały
Spękany Kamień

Odpowiedzi: 430
Wyświetleń: 39493

PostForum: Bliźniacze Skały   Wysłany: 2019-08-25, 20:39   Temat: Bliźniacze Skały
Szukał nauczycieli dla swojego ucznia. Przez to, że poznał tutejsze zwyczaje, wiedział już że młodzi muszą uczyć się magii. Nie potrafił też polować. On po prostu zarzynał wszystkie drapieżniki, które stawały mu na drodze. Mógł go uczyć walki. Ale nie przetrwania w tym świecie. Nie relacji. Nie mógł zrobić dla niego nic więcej jak odnaleźć dla niego kogoś kompetentnego.
I gdy tak szedł, spotkał smoczycę z Ognia. Miała wyrzeźbione mięśnie mimo przedziwnej figury. Podszedł do niej. Powiedział "mam ucznia, ale nie umiem polować, nauczysz go?" i... zgodziła się. Może potrzebowała kogoś do praktyki, może była znudzona. Dzisiaj szedł przez Bliźniacze Skały, aż zobaczył... ją.
Podszedł do niej, krocząc ciężko i głośno, by samym ciężarem swojego cielska dać jej znać o swojej obecności. Zatrzymał się ogon od niej.
- Hej. - Powiedział, nie zapamiętawszy jej imienia. - Nie umiem czarować. Mój uczeń musi poznać tą siłę. Nauczysz go? - Zapytał... pokornie uniżając głowę. Pierwszy raz w swoim życiu... I... I wszystko się rozwiązało tego dnia. Odszedł, obiecawszy, że odprawi tu swego ucznia. Wparował więc do jego groty i... wysłał go tutaj.

z/t
  Temat: Kanion Szeptów
Spękany Kamień

Odpowiedzi: 630
Wyświetleń: 44986

PostForum: Czarne Wzgórza   Wysłany: 2019-08-25, 16:41   Temat: Kanion Szeptów
- To spróbuj jeszcze raz. Patrz. - Zawołał z góry, po czym wyprzedził Płomiennego, opadł pod niego i pokazał sztuczkę. Na raz złożył lewe skrzydło, a prawym bardzo mocno uderzył w powietrze. Gwałtownie stracił kilka szponów wysokości, w mgnieniu oka obracając się brzuchem do góry i zaraz na dół. Rozwinął skrzydło gwałtownie i zabił nim lekko, by wyrównać lot. Spojrzał za siebie jak radzi sobie Beri z powtórzeniem ćwiczenia. Przyda mu się w przyszłości.
- W górę. Zgarniaj w dół. I ląduj. - Rzucił charczącym głosem, samemu zaczynając zgarniać powietrze tylko ku dołowi. Wzniósł się wysoko ponad Kanion, a potem pochylił się delikatnie, wykonując bardzo długi, bardzo szeroki łuk. Z każdym ogonem opadania przesuwał skrzydła tak, że stawały coraz bardziej pionem do ziemi, aż zaczął gwałtownie tracić tempo. Był już nisko, uderzył więc skrzydłami parę razy, wyciągając tylne łapy w stronę ziemi. Dotknęły ją szybko, ugięły się ciężko, zaraz potem przednie łapy osadziły się na trawie. I złożył skrzydła. A Płomienny? Pierwsze lądowania zwykle są twarde. Spojrzał na niego czujnie.
  Temat: Kanion Szeptów
Spękany Kamień

Odpowiedzi: 630
Wyświetleń: 44986

PostForum: Czarne Wzgórza   Wysłany: 2019-08-19, 19:00   Temat: Kanion Szeptów
Beriemu w końcu udało się polecieć. Dobrze. On szybował ponad nim, rzucając na niego ogromny cień. W końcu jednak zanurkował, żeby znaleźć się pod swoim uczniem. Czujesz już wiatr pod skrzydłami. Dobrze. Uznał. Teraz go poznaj.
- Zawróć. Jak na lądzie. Odchyl się, bij mocniej zewnętrznym. Ogon luźno. - Rzucał głośno w stronę Beriego. Niech próbuje ile wlezie. Póki co, musiał poznać też swoje ciało w powietrzu.
  Temat: Kanion Szeptów
Spękany Kamień

Odpowiedzi: 630
Wyświetleń: 44986

PostForum: Czarne Wzgórza   Wysłany: 2019-08-17, 08:22   Temat: Kanion Szeptów
//Jeżeli nadal tu piszecie, to mam nadzieję, że wpadam tu tylko na chwilę.

Beri nie był już Berim. Był Płomiennym Kolcem. I jego motywacja żarzyła się w jego sercu. Dlatego, gdy tylko ognistołuski samiec dołączył do niego na skraju Dzikiej Puszczy, starzec skierował swe kroki w głąb terenów wspólnych. Aż trafili na Kanion Szeptów. Stanął na skraju i spojrzał w dół. Co najmniej kilkanaście ogonów przepaści. Na szczęście też przynajmniej kilka ogonów szerokości. Było gdzie spadać.
- Polecę za tobą. - Powiedział w końcu wibrującym głosem.
- Jak wcześniej - rozgrzej skrzydła. Potem skacz. Dzięki tej dziurze powietrze jest tutaj takie jak ogony nad nami. To znaczy, że jak rozwiniesz skrzydła, to wejdzie pod błony i utrzyma cię niemal bez twojego wysiłku. Słabi powinni startować z klifów i wzniesień. To wymaga dużo mniej siły by wznieść się dość wysoko. Jak będziesz w powietrzu, machaj skrzydłami równomiernie, na pełną szerokość i w dół. Powietrze zadziała jak woda, którą poznasz później. Warto mieć w niej wykształcone skrzydła. - Dawno tyle nie mówił, ale nie miał zamiaru patrzeć jak Płomienny pikuje w dół. A może powinien go tego nauczyć, żeby w przyszłości nie zrobił sobie krzywdy? Rozwinął skrzydła, gotów skoczyć, gdy tylko Beri wykona ruch.
  Temat: Wypalona plaża
Spękany Kamień

Odpowiedzi: 592
Wyświetleń: 46438

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2019-08-15, 18:43   Temat: Wypalona plaża
Czekaj, co...? Na kwiatki? Nie rozumiał tej samicy. Ale... dobrze. Niech będzie na kwiatki. Podniósł się, gdy jeszcze plotła. Tym razem on odszedł. Zniknął na jakiś czas i wrócił. A wtedy otrzymał propozycję. Nie chciał jej. Gdyby ją nosił, przypominałby sobie tylko od czego uciekł. Krew w nim zawrzała. Poruszyła torbą. Jego kamienne oczy spoczęły na plecionce. Wysunął swój masywny, olbrzymi pysk pokryty szramami i otworzył paszczę.
Złapał torbę.
Delikatnie.
Nie uszczerbił jej. Podszedł do wody. Gdy mijał Zgliszcza, miał przy sobie jakąś inną nutę zapachową. Woń nienależącą ani do krwi, ani do skał. Zanurzył nos w wodzie wraz z torbą. Przez chwilę się nie ruszał. Potem się wynurzył. Gdy wydychał powietrze, resztki wody osiadłej na nozdrzach uciekła z powrotem do wody. Przysiadł na zadzie. W wodzie. Nie dbał o wilgoć. Wziął wtedy torbę oburącz do łap i schylił łeb, żeby sięgnąć do lewego skrzydła. Coś spod niego wypadło. Wpadło do wody. Puścił łapą torbę dla wygody, podparł o muliste dno i wyciągnął z wody to, co tam wpadło. Po chwili w torbie znalazły się trzy kwiaty podobne do mieczyków.
Wrócił do szkarłatnołuskiej z torbą w pysku. Dzięki najostrożniejszemu z chwytów, mogła dostrzec kamień i uszczerbki w zębach Skały. Mogła dostrzec też, że kwiaty były wilgotne i lśniące od rosy, ale dzięki temu, że dopiero co je zerwał i prawdopodobnie niósł w zawiłościach błony zamiast przyciskać je ramieniem do skóry, nie pogniotły się nadto.
- Nie chcę. - Wycedził wibrująco, wyciągając szyję w stronę leżącej samicy. Czekał, aż odbierze torbę z jego pyska. Gdy to zrobiła, spojrzał na nią ostatni raz. Dość przeżyć. Dość myśli. Dość wspomnień. Musiał zapolować.
Minął ją.
Odszedł bez słowa.

z/t
  Temat: Skała
Spękany Kamień

Odpowiedzi: 383
Wyświetleń: 35788

PostForum: Czarne Wzgórza   Wysłany: 2019-08-15, 18:14   Temat: Skała
Patrzył na nią, jego wzrok się nieco ściemnił. Jej głos złamał się. Został złamany. Jej myśli rozgniotły się na miazgę. Ból rozszedł po skroni. Rozumiał ten ból, chociaż go u siebie nigdy nie odnotował. - Gdybym miał komu oddać mój oddech, chyba bym to zrobił gdy tak mówisz. - Powiedział powoli. Niezrównanie spokojnie, bo umysł jego skamieniał i również obrósł w trawę.
- Jeżeli ktoś otrzyma mój oddech, chcę żeby zobaczył moje kruki. To będzie znaczyć, że mój oddech przetrwa i mój wysiłek nie pójdzie na marne. Gdybym miał patrzeć na kruki mojego syna, wiedziałbym, że spłodziłem go na darmo i nigdy nie spotka go już nic dobrego. - Wiele kryło się pod tymi słowami. Nawet jeżeli sam umrze, jego krew będzie żyć, cieszyć się nowymi dniami, nawet jeśli on odejdzie. Dla niego... stało się to proste.
- Chciałbym, żeby mój oddech pomógł komuś za sto księżycy. I żeby podsycał go wiatr. - Stwierdził, podnosząc wzrok ku gwiazdom. Nie było jednak samicy, która chciałaby mieć jego potomstwo. Nie znał samicy, której by je powierzył. Był stary.
- Jesteś płomieniem twojej matki. Nie ma znaczenia kiedy umrze dopóki żyjesz. Gdybym miał mały oddech wokół siebie, żyłbym tylko po to, żeby go wzmacniać i po to, żeby stworzyć nowy płomień, gdyby jednak zgasł. Pierwszy ogień jest jednak zawsze najsilniejszy i pochodzi z najgłębszych trzewi. Buntujesz się przeciwko zmianom. Ale jeżeli twoja matka myśli tak jak ja, jedyne czego będzie chciała, to twojego przetrwania. Może jej ogień zdąży wzmocnić twój. Może nie obudzi się i nic się nie zmieni. Ale jeżeli się obudzi, to według mnie, powinna oddać ci resztę swojego płomienia. - Stwierdził ostatecznie i odetchnął głęboko. Nigdy nie mówił aż tyle.
  Temat: Wypalona plaża
Spękany Kamień

Odpowiedzi: 592
Wyświetleń: 46438

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2019-08-12, 21:35   Temat: Wypalona plaża
Nie sądził, że tutaj zostanie. A jednak, został. Jego wspomnienia milknęły. Przechylił głowę, by widzieć swym szarym okiem tę szkarłatną postać lepiej. Nagle odeszła. Sam myślał, czy by nie odejść, ale jej obecność sprawiła, że jego myśli poruszyły się, popłynęły, jakby smagniety został muł.
Dlatego został tutaj. Nie myślał wiele, patrzył się w miejsce, z którego odeszła. Muł jego myśli płynął więc swobodnie, idąc przez szlak krwi, przez rzekę błota i spokoju, smugę wiatru szemrzącą wśród traw.
Aż wróciła.
Zaczęła coś pleść.
- Co to? - Zapytał w końcu, wibracje jego głosu rozległy się po ziemi.
To zaczęło mieć kształt. Usłyszała z jego pyska przeciągłe mruczenie. Nie. Warkot. Bestia wydała z siebie warkot. Odwrócił ciężki łeb w stronę Ziemi. Najwyraźniej miał zamiar już iść.
  Temat: Wypalona plaża
Spękany Kamień

Odpowiedzi: 592
Wyświetleń: 46438

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2019-08-12, 16:42   Temat: Wypalona plaża
Skała obrócił głowę, gdy zobaczył ruch kątem oka. Czerwień, żywo odbijająca się od czerni i szarości, kontrastująca z błękitem wody, która nie poznała rzeki krwi. A jednak zapach ten wciąż kręcił mu się w nosie, choć nie powinien mieć nic wspólnego z goryczą popiołu. Usłyszał w głosie impuls. To chyba nie pierwszy raz. Ale nie przypadło mu to do gustu. Było to szybkie i działało na odległości, czuł jednak pewien niedosyt, albo... niesmak, gdy widział jadowicie czerwone stworzenie przed sobą.
Stworzenie pełne ostrych kłów, które zaprezentowało. Wstał z miejsca, zwrócił się w stronę stworzenia i popiół podniósł się, prezentując ciężar olbrzyma. Jego łapy mocno zapadały się w tym pyle, skrywając postrzępione pazury. Wyżłobienie po jego ogonie również było duże. Czarodziejka mogła dostrzec coś jeszcze. Postawę jego głowy i łap. O ile walczyła z wojownikami - chronił swoją krtań przez osadzenie nosa w kierunku ziemi, a prostych rogów w stronę Złotej Twarzy. Poza tym miał mocno umięśnioną, a przez to szeroką klatkę piersiową - zapewne był dobrym nurkiem (pomijając umięśnienie zadziszcza), ale przede wszystkim mógł magazynować duże ilości powietrza. I zapewne łatwopalnego gazu. Wielkie płyty, noszące ślady dziesiątek... setek walk, unosiły się powoli i spokojnie. Najwyraźniej był przyzwyczajony do wysiłku.
I nie dawał ani znaku agresji.
- Spękany Kamień. Ziemia. - Odpowiedział tubalnym półgłosem, wibrującym w powietrzu, przeszywającym coś tak delikatnego jak pył u ich stóp. Wydawało się, że mógł mówić dużo głośniej - głos jego dosadnie prezentował potencjalną moc i donośność. On jednak mruczał słowa w najniższym znanym językom tonie. Wielkie struny głosowe wibrowały wolno, wydając z siebie leniwie, a zarazem potężnie niski dźwięk. Jego rozmiary mogły przytłaczać i... były wprost proporcjonalne do barwy jego chrapliwego głosu.
Nieniosącego emocji, ale pewien nieznośny spokój, trwający zapewne od księżycy - dziesiątek, wielu dziesiątek.
  Temat: Wypalona plaża
Spękany Kamień

Odpowiedzi: 592
Wyświetleń: 46438

PostForum: Zimne Jezioro   Wysłany: 2019-08-12, 14:42   Temat: Wypalona plaża
Nieczęsto już wybywał z terenów Ziemi. Ostatnio nazwał je z trudem "naszym domem", by wyperswadować intruzowi gdzie jego miejsce. Myślał o tym teraz. Kroczył przez równiny, spacerował, myślał, uciekając od zgiełku zmieniającego się Obozu. Mniej też ostatnio walczył. Wychodziło mu to na zdrowie, a Dar Tdary nie miał powodu na sfrustrowanie się, skoro nie przychodził już do niego tak często jako kompletna paćka. Westchnął siężnie, a z jego chrap uniosła się szarość.
Zatrzymał się na plaży. Powinien był już wrócić. A jednak usadził swój szary zad na popiele. Jego serce, od księżycy równie spokojne, zabiło szybciej. Slońce grzało, niebo było jasne, a ptaki śpiewały. A jednak on poczuł zapach palonej ziemi i palonych ciał. Jego ogniem, cudzym ogniem - bez różnicy. Robił to, co musiał.
I dawno obiecał sobie, że nie wróci już do tego. W dniu, w którym opuścił ludzi, opuścił smoki, które tam zostały, przypieczętował swój wybór.
Jego małe, szare oczy skierowały się w taflę wody. Niezmącona zupełnie jak jego skalna mimika. Na jego pysku mniej było już blizn - Dar musiał posklejać mu całą szczękę i zregenerować skórę niemal od podstaw. Musiał wyleczyć jego rozszarpane gardło. A jednak ślady przeszłości wciąż się wybijały. Wiele płyt jego pancerza było pękniętych, liczne ukazywały różowo-szarą skórę starych jak świat blizn.
Jego szpony były już popękane i rozdwajały się, tworząc mieszankę ostrych krawędzi i szarpiących zadziorów o minimalnych rozmiarach. Skrzydła osłoniły jego boki strzępkami błony i masą szaro-różowego kolagenu, rosnącego warstwami jedna na drugiej. Wciąż był jednak groźny. Jego ciało, choć siedziało na plaży, było proste, jego łapy nie całkiem wyprostowane, a on sam - nie był zupełnie rozluźniony. Jakby czekał.
Jakby zawsze czekał.
Otoczony zapachem skał i krwi, który przypomniał mu widok tej spalonej plaży.
  Temat: Skała
Spękany Kamień

Odpowiedzi: 383
Wyświetleń: 35788

PostForum: Czarne Wzgórza   Wysłany: 2019-07-26, 13:40   Temat: Skała
Piękno... nie zrozumiał tego stwierdzenia, ale też jego myśli się na nim nie zatrzymały. Czy było to piękne? Nie... Nie rozumiał. Za to zamyślił się, gdy młoda łowczyni zapytała o następne rzeczy. W pierwszej chwili zastanawiał się, czy nie chce mu zaproponować potomka. Jednak w każdej kolejnej markotniała i zapadła się w sobie, jakby jej duszę ogarniał całun mroku. Zrozumiał, że... teraz ona przekazała mu istotną historię. I pierwszy raz w życiu nie nad doborem słów się zastanawiał, nie nad budową zdania, ale nad tym co powinno zostać powiedziane.
Zostawiona przez rodzica.
Czy czuł się tak samo?
Raczej nie.
Zrozumiał, że to co dzieje się z ogniem to forma magii. Płomyk buchnął, opadł. Zniknął. Ale to nie była jej historia. Była to odrębna myśl. Ogniści muszą mieć płomieniste umysły. - Każdy smok może podpalić las. Nawet gdy woda go topi. - Powiedział luźno. Zły smok pozostanie złym. - Niektóre zorientują się, że ogień liże im ogony. - Powiedział spokojnie, nie wiedząc jeszcze, że spotka to, które "pali lasy".
- Mój ojciec został zabity broniąc mojej matki, a ją dobili ludzie gdy żyłem już z równinnymi. Niektórzy moi pobratymcy oszaleli w czasie bitew. Stali się zwierzętami. Inni stali się okrutni, pozostali przerażeni. Uważam, że większość z nich taka właśnie by była i bez tego. Nie podpalasz lasów. - Ostatnie zdanie wypowiedział jakby bez kontekstu, lecz przez myśl jego przeszło to, że bała się taką stać. Teraz, albo może myślała o tym dawno temu.
Nie miało to znaczenia.
- Rodzice są dobrą rzeczą. Masz dokąd wracać i kogo kochać. Ale sama sobie pokazałaś, że to nie jest najważniejsze, bo sama stawiasz łapy i sama decydujesz dokąd idziesz spać. Dlatego każdy smok może podpalić las. Ty też możesz, ale wiesz, że to nierozsądne. - To jak i niszczenie otoczenia, zadawania bólu, wiedział, że pod hasłem, które rzuciła kryło się naprawdę wiele i... to wystarczyło za odpowiedź.
- Nie wiem, czy byłbym dobrym ojcem, młoda łowczyni. Nie znam też samicy, której powierzyłbym jaja poczęte dzięki mnie. I gdyby miało zostać płomieniem palącym lasy lub gasnącym na wietrze, goniłbym je, bo jestem odporny na smoczy oddech i sam potrafię ziać. - Zerknął na ognisko. - Ale biegam powoli. - Zakończył, wymawiając osatnie ze statycznych słów nieco ciszej. - Jestem tutaj, bo tutaj chcę umrzeć. Zasypiam na wiele księżycy, budzę się coraz cięższy i blizny utrudniają mi ruch. Ja się kończę. Może i chciałbym by moja zdolność oddechu przeżyła w kimś innym, ale nie jest to rzecz, o której chcę by nawiedzała moje myśli. - Zamilkł na długo. Bardzo długo. - Ale gdybym dał komuś mój oddech, to pełzłbym za nim, dopóki nie zjadłyby mnie kruki.
  Temat: Skała
Spękany Kamień

Odpowiedzi: 383
Wyświetleń: 35788

PostForum: Czarne Wzgórza   Wysłany: 2019-07-24, 07:13   Temat: Skała
- Nie. - Powiedział. Zapewne zaskakując kompletnie młodą łowczynię. Leżał w bezruchu, patrząc tylko na otoczenie, na smoczycę, czasem zerkając spokojnym, leniwym ruchem oczu na wodę. Chociaż chciałby zasunąć na ślepia powieki.
- Moje wspomnienia wracają do mnie gdy zamykam oczy. Wracam na arenę, żeby otrzymywać rany i powalać, bo daje mi to ulgę. Nie myślę o tym, bo to jest w moich kościach. Każde wydarzenie zapisuje się w kościach. Nie musisz myśleć o nim, skoro myślenie nic nie zmieni. Możesz po prostu skupić się na teraz. - Niewielki akcent miał zaznaczyć tylko jak istotne miały być jego poprzednie słowa. Teraz młoda samiczka mogła mieć pewność co do jednego. Oboje związani potężnie ze swoją przeszłością zupełnie inaczej z nią sobie radzili. Ona analizowała ją by odnieść się do niej w teraźniejszości, on pozostawił ją za sobą i chociaż śledziła go jej mara... No właśnie, co?
Aank przewróciła się na brzuch i Kamienny pozwolił jej odpoczywać wedle uznania. Aż w końcu rozległy się jej ciche słowa, jej pytanie. I było ono zwieńczeniem wizji, którą Kamień starał się w pewnym sensie wypowiedzieć, ukształtować, przedstawić.
- Wiele rzeczy. Ciepło słońca, chłód wiatru, zapach drzew. To, że mogę iść tam, gdzie mi się podoba. Cieszy mnie życie, dlatego uczę tutejsze smoki, to daje ulgę. Ostatnio poznałem kilka piskląt. One też mnie cieszyły. - To, że nie myślał o przeszłości wcale nie zmieniało tego kim jest. Był swoją przeszłością. Ale nie ulegał jej sile. Poznawał. Poznawał nowy świat, będący czymś zupełnie odmiennym od tego co było. - Niedawno poczułem coś dziwnego. Ucisk w brzuchu, tylko że w torsie. Na widok pisklęcia mojego gatunku. Pomyślałem, że to dlatego, że chciałbym o nie zadbać i mieć jako swoje. Zostało jednak przygarnięte jako jajo przez kogoś innego. Poznaję rzeczy, których nie znałem. To też mnie cieszy. - Przez to, że wypowiadał tak dużo słów, jego wypowiedzi były niezwykle długie. Powolne, lektorskie, ochrypłe, leniwe, jakby czas ich nie obchodził. Robił pauzy i szukał słów, dając odetchnąć pyskowi i wytężał umysł. Trochę się rozbudził.
  Temat: Skała
Spękany Kamień

Odpowiedzi: 383
Wyświetleń: 35788

PostForum: Czarne Wzgórza   Wysłany: 2019-07-23, 21:43   Temat: Skała
OST

Cisza. Mimo że powiedział wszystko ze spokojem, kompletnie zwyczajnie, dostrzegł na pysku samicy emocję, której sam nie znał. I nie potrafił jej określić. "Konsternacja" było słowem, które nigdy nie obiło mu się o uszy. Chyba by go nawet nie wymówił za pierwszym razem. Ba. Nawet Perspektywa była dla niego dziwacznym słowem. Z zamyślenia wyrwał go głos misternej samicy. Smoczy odruch. Odrobinę przechylił głowę. Niemal niezauważalnie.
- Nigdy tak o tym nie myślałem. - Przyznał tubalnym głosem, nacechowanym niepewną nutką zamyślenia. - Jestem teraz tutaj. Myślę o tym co upoluję jutro. Dzisiaj zabiłem hipogryfa. - Prostota? Czy jego słowa mogły zniszczyć jej pogląd o nim? A może zostanie inspiracją? - Pozwalam moim ranom się leczyć i dbam o miejsce, w którym chcę legnąć. Nie wiem, czemu miałbym myśleć teraz o tym co było. Teraz jest teraz. - Wymruczał półtonem. Właściwie... poczuł się senny. Odetchnął głęboko, by po chwili wsłuchać się w kolejne z pytań drobnej samicy.
- Nie rozumiem też dlaczego się wahasz. Mówisz proste słowa. - Rzekł, nawiązując do swojej wcześniejszej wypowiedzi, zachowując swój lektorski, ochrypły głos, jakim obdarzone mogłyby być wiekowe kamienie.
- Nie pamiętam dobrze. Byłem młody gdy stado, w którym żyła moja matka, zostało rozbite. Smoki równin nie mają skrzydeł. Rozwściecza je widok smoków latających. Bardzo dobrze znają zawiść. I nie znają i nie rozumieją uczucia, które tutejsze matki mają do swoich małych. Ojcowie uczą brutalności dziatek, żeby zajęły wysoką pozycję w hierarchii. - Jedno z jego skrzydeł drgnęło w niemym dopowiedzeniu reszty historii. Nie zmienił tonu. Najwyraźniej naprawdę... nie robiło to na nim żadnego wrażenia.
Czy wydawał się być...
nieczuły?
 
Strona 1 z 3
Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 15