FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja
Znalezionych wyników: 175
~ Smoki Wolnych Stad Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Białe drzewko
Wieczorna Aura

Odpowiedzi: 423
Wyświetleń: 48658

PostForum: Szklisty Zagajnik   Wysłany: 2019-11-02, 00:40   Temat: Białe drzewko
Aura nie wiedziała, co chodzi ukochanemu po głowie, bo sama cieszyła się z możliwości przejścia się po świecie żywych jeszcze ten jeden raz. Ona nie została w umyśle innego smoka i nie śledziła aż tak dokładnie poczynań ich dzieci, czy wnuków. Dla niej konflikty stadne i kłótnie rodzinne nie miały już znaczenia. Nie miała na nie wpływu i nie chciała się w to mieszać.
Za to teraz mogła się skupić jedynie na ponownym spotkaniu ze Szmaragdem. Jego miękkie futro, znajomy głos. Choć oboje byli martwi i niematerialnie to dla siebie mogliby być równie dobrze żywi.
W ostatnich księżycach życia Wieczorna nie miała okazji zbyt często spotykać się z partnerem, gdyż większość czasu spędzała w legowisku, a on sam także nie wysyłał jej żadnych znaków, że chciałby się zobaczyć. Żałowała tego w chwili śmierci i myśląc wstecz, szukałaby każdej okazji do spędzenia choćby kilku uderzeń serca z rodziną. Nie mogła tego już zmienić, ale dostała szansę, żeby to nadrobić.
-Też tęskniłam Szmaragdzie. Nie mogłam cię odnaleźć w świecie duchów - powiedziała ponownie wtulając się w jego futro i dając się okryć pierzastymi skrzydłami. -O jakich troskach mówisz? Spotkałeś któreś z naszych dzieci zanim na ciebie dziś trafiłam? - zapytała szeptem do jego ucha, nie chcąc zakłócać ciszy i spokoju otoczenia.
  Temat: Białe drzewko
Wieczorna Aura

Odpowiedzi: 423
Wyświetleń: 48658

PostForum: Szklisty Zagajnik   Wysłany: 2019-10-31, 16:50   Temat: Białe drzewko
Smoki wracały z nadzieją na spotkanie pozostawionej na ziemi rodziny. Czyż nie wspaniale byłoby spotkać Rek? Córkę, która została przy niej, aż nie odeszła do świata umarłych? Minęło wiele księżyców, lecz Aurze nie udało się spotkać ukochanego w gwiazdach. Czy nie szukała wystarczająco dobrze? Czy nie chciał do niej dołączyć? Powrót do świata żywych dał jej szansę na poznanie odpowiedzi. Skoro ona uciekła przez rozwarte wrota to i pewnie on to zrobił, prawda?
Duch dawnej łowczyni błądzić po terenach wspólnych, spacerując powolnym krokiem i napawając się bliskością natury, której nie czuła tak długo i którą kochała tak bardzo. Żałowała, iż jej kompan nie mógł towarzyszyć jej i w wędrówce pośmiertnej, bo dobrze wiedziała, że Toboe z chęcią by się z nią spotkał. Wilk wrócił do dziczy, tam, gdzie jego miejsce, co nie znaczy, że za nim nie tęskniła.
Wiedziała czego szuka, lecz nie była w stanie się spieszyć, mimo iż czuła, że ma ograniczony czas i że już wkrótce ponownie pojawi się za zamkniętą bramą.
Los jednak był dla niej łaskawy i pokierował ją do Szklistego Zagajnika, gdzie przy Białym Drzewku dostrzegła tak znajomą jej sylwetkę. Przystanęła na chwilę, uśmiechając się łagodnie do siebie, aż nie zauważyła w jakim stanie i nastroju jest jej ukochany. Czym może się zamartwiać, kiedy powinien odpoczywać od trosk smoczego życia?
Skierowała się w jego stronę, wykrzesując trochę więcej energii, aby szybciej się przy nim znaleźć. Bez większych wstępów wtuliła pysk w jego szyję, oferując pocieszenie i wsparcie. -Witaj ponownie mój puchaty łowco - powiedziała czule i z troską w głosie -Co cię trapi tak bardzo, że nie możesz się wyciszyć nawet po śmierci? - zapytała łagodnie, odsuwając nieco od niego łeb, żeby móc obserwować jego reakcje.
  Temat: Buczyna
Wieczorna Aura

Odpowiedzi: 466
Wyświetleń: 47698

PostForum: Dzika Puszcza   Wysłany: 2019-10-31, 16:30   Temat: Buczyna
Kto by pomyślał, że i Wieczorna Aura, która odeszła w spokoju w objęciach własnej córki, gotowa na śmierć, wróci ponownie na ziemię, aby po raz kolejny móc zobaczyć znajome tereny. Tak jak inne duchy, tak i ona nie mogła wejść do starego domu, więc zamiast tego szybowała w okolicy, lekko machając nie do końca materialnymi skrzydłami.
Za życia wiele myślała i martwiła się rzeczami, których nie może już zmienić. Po śmierci udało się jej znaleźć ostateczny spokój, choć to nie znaczy, że pogodziła się z każdą decyzją jaką podjęła. Wiele duchów uciekło z zaświatów, a wśród nich była i jej matka. Czuła to i wiedziała, gdzie ta mniej więcej jest. Jednak bała się szukać i odnajdywać.
Czy ma jej to za złe? Ruszyła ją uratować, a skończyło się na tym, że ją zabiła. Jak na smoczyce wiekową i zawsze rozsądnie opanowaną jeden raz dała się ponieść emocjom i podjęła tak złą decyzję, iż jej kochana matka przypłaciła za to życiem. Czy miała, więc prawo na to spotkanie?
Kręciła kółka wokół zebranych poniżej smoków w Dzikiej Puszczy, martwych i żywych. Z nich wszystkich poznała jedynie Opokę oraz Feerię, która z młódki przeobraziła się w staruszkę. Tyle księżyców minęło, tyle się zmieniło. Nie wiedziała nic o pozostałej dwójce, ale widziała, jak reagują na obecność byłej prorokini, więc doszła do wniosku, iż musieli żyć nim Aura się wykluła.
Mogłaby odlecieć. Mogłaby zostawić rodzinne zebranie smokom, które były bardziej istotne niż ona. Wszak Wieczorna za życia nie zrobiła nic wielkiego i nie zdziwiłaby się, gdyby została zapomniana. Jednak mimo tych myśli nie bała się, bo nie miała już czego. Jej czas przeminął i mogła cieszyć się wiecznym spokojem. Po chwili wahania postanowiła dołączyć do tych na dole. Nie ma już nic do stracenia.
Dawna łowczyni wylądowała miękko i bezgłośnie kawałek od rozmawiających, po czym krokiem pełnym gracji podeszła bliżej. Poruszała się powoli, bez pośpiechu. Jej miętowe ślepia leniwie przeskakiwały pomiędzy smokami, aż nie zatrzymały się na Opoce. W oczach błysnęły uśpione emocje z dawnych czasów i choć Aura miała ochotę przywitać się z matką to nie mogła się zebrać do dalszego ruchu.
-Przepraszam... - powiedziała cichym, spokojnym głosem z poczuciem winy –Nie zdołałam cię uratować... To moje decyzje cię zabiły... - mówiła powoli i urywkami. Obniżyła łeb, lecz nadal przyglądała się matce. Nie zamierzała uciekać wzrokiem. Na razie zignorowała resztę, gdyż jej uwaga skupiona była na tym jednej rzeczy, którą musiała zrobić. Przeprosić.
  Temat: Szklista skała
Wieczorna Aura

Odpowiedzi: 412
Wyświetleń: 48367

PostForum: Szklisty Zagajnik   Wysłany: 2019-02-12, 20:37   Temat: Szklista skała
Nadszedł w końcu ten dzień. Dzień odpoczynku, którego mimo wszystko wyczekiwała. Ostatnia i jedyna większa misja jaką powierzył jej los, skończyła się porażką. Zmierzch Gwiazd, Opoka Ziemi, jej własna matka zginęła przez brawurę głupiej staruszki. Była gotowa na śmierć już w chwili zabicia czarnołuskiego mordercy, jednak postanowiła wytrzymać dłużej dla dobra młodszych towarzyszów podróży. Oni mieli przed sobą dalszą przyszłość, na nią nie czekało nic oprócz ciemnego nocnego nieba.
Toboe nie rozumiał postawy smoczycy. Przecież on sam żył o wiele dłużej niż dziko żyjące wilki i miał się świetnie. Dlaczego więc i Aura nie mogła pozostać z nim na wieki? Polując, szukając kamieni i spacerując po terenach Ziemi. Poddenerwowany na zmianę lizał jej zielone futro i dreptał niespokojnie w kółko, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Pragnął wesprzeć dobrą przyjaciółkę, lecz jednocześnie nie popierał idei odejścia z tego świata. Była łowczyni dostrzegła cierpienie kompana i doszła do wniosku, że nie może go dłużej trzymać magiczną więzią. Nie chciała, żeby i on umarł wraz z nią. Wyruszyła z nim z groty na ostatni spacer do Wielkiej Puszczy Północnej, gdzie ostatni raz wtuliła pysk w miękkie brązowe futro. Toboe zdezorientowany liznął ją pod okiem, aby zaraz zaskomleć głośno i boleśnie. Smoczyca starała się delikatnie zerwać łączące ich przywiązanie i w ten sposób uwolniła wilka na wolność. Zadała mu ból, ale nie dało się tego pominąć. Zmieszane piwne oczy spoczęły na gadziej sylwetce, jednak nie było z nich widać strachu a raczej żal z rozstania. Były kompan szczeknął dwa razy na pożegnanie i zniknął pomiędzy drzewami.
Wieczorna pozostawiona sama, stała w głębi lasu wsłuchując się w odgłosy natury, którą od zawsze kochała. Praktycznie nieświadomie wysłała Rek prośbę i miejsce, gdzie sama planowała zasnąć na wieki. Na tym etapie już nie wiedziała co robi. Przestała rozmyślać, zastanawiać się i martwić, co robiła do tej pory. Popełniła wiele błędów i miała marny kontakt z innymi smokami, ale na skraju życia powrócił do niej przyjemny spokój. Przeszłość jest już nieistotna, przyszłość jej nie dotyczy, a dzisiaj otrzyma dar wiecznego miejsca wśród gwiazd. Czego więcej może pragnąć stary smok?
Szmaragdowe skrzydła, już nie tak piękne jak za młodu, rozłożyły się po raz ostatni. Aura z trudem wbiła się w powietrze i skierowała się do Szklistej Skały. Było to wyjątkowe miejsce, w którym tak naprawdę nigdy nie była. Widziała je z daleko lub mijała je przypadkiem, jednak nie przysiadła, podziwiając tamtych widoków. Wylądowała obok córki i od razu opadła na jej delikatny jasny bok zmęczona lotem i poprzednią przechadzką.
~Dziękuje, że przybyłaś na moje wezwanie, mimo że przesłałam je tak nagle~ powiedziała do niej czule poprzez mentalną wiadomość, ocierając się jednocześnie pyskiem o jej szyję. ~Niestety przez chorobę straciłam głos i nie widziałam już sensu, aby się z tego wyleczyć. Wybacz, iż na koniec nie usłyszysz już mojego prawdziwego głosu~ rzekła z słyszalnym żalem, starając się jak najbardziej urealnić każdą z magicznych wypowiedzi. Odkąd tylko zbliżyła się do Szmaragda, pragnęła piskląt w Ziemi, żeby móc prowadzić ich przez życie od chwili, gdy opuszczą skorupę jaj. Nie było jej to dane, więc przeniosła swoją uwagę na potomstwo z Ognia, jednak konflikt stad skutecznie utrudniał rozwinięcie dalszych relacji. Dodatkowo ta sprawę z Grzmotem...
~Wiem, że nie byłyśmy tak blisko jak powinna być matka z dzieckiem, jednak wiedz że kocham cię i twojego wnuka też~ uśmiechnęła się łagodnie na wspomnienie wywenrowego samca, który okazał się lepszym liderem grupy niż stara łowczyni z jej życiowym doświadczeniem. ~Żałuje, że nie spotkałam ostatni raz Szmaragda. Twój ojciec był parę księżyców starszy ode mnie, więc pewnie zobaczymy się dopiero wśród gwiazd...~ jej mentalne wiadomości stawały się coraz bardziej bezbarwne. Miętowe oczy spowiła mgła i powoli zakrywały je zmęczone powieki. ~Będę cię obserwować z nocnego nieba kochanie. Cokolwiek powiesz, ja cię wysłucham. Żegnaj. Dobranoc~ ostatnie słowo brzmiało jak szept wiatru, kiedy duch smoczycy opuścił jej ciało. Wyglądała spokojnie, gdyż odeszła bez bólu i z własnej woli.
  Temat: Cytat z książki
Wieczorna Aura

Odpowiedzi: 333
Wyświetleń: 39937

PostForum: Gry   Wysłany: 2019-01-13, 20:04   Temat: Cytat z książki
"- Sam sobie żryj padlinę - fuknął wyniośle półkocur"

Strona 123, zdanie 4
  Temat: Wieczorna Aura
Wieczorna Aura

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 991

PostForum: Mroczna Gęstwina   Wysłany: 2018-11-26, 18:06   Temat: Wieczorna Aura
Aura stęknęła cicho, kiedy jej ciało zetknęło się z błotnistą, lecz nadal twardą, ziemią. "Niech Immanor pochłonie taką pogodę". Pomyślała rozdrażniona takim przebiegiem walki. Co innego gdy twój cios zostaje odparty lub uniknięty, a co innego jak potykasz się o własne łapy.
Nie potrzebowała światła błyskawicy, żeby domyślić się, że znajduje się o włos od tej hybrydziej bestii, której woń czuć pewnie na drugim końcu lasu. Leżąc na prawym boku, odsłoniła się w całej okazałości, dając tym samym dzikowi szanse na jakiś konkretny ruch. Oczywiście nie miała zamiaru tak po prostu czekać na nadchodzący śmiertelny cios. Odór zwierza drażnił ją w nos, a absolutna ciemność uniemożliwiała precyzyjny unik, jednak coś musiała zrobić. Na szybki skok na cztery łapy nie było już czasu, z resztą takie sprawne manewry mogła robić jak miała mniej księżyców na karku. Teraz pewnie by jej coś strzyknęło i zamiast skończyć to wykrwawiałaby się z dziurą w boku.
Skoro już była na ziemi to postanowiła to wykorzystać. Odepchnęła się mocno łapami tak, żeby z prawego boku przeturlać się na lewy, oddalając się tym samym od morderczych szabli dzika. Kiedy znalazła się w większej odległości od przeciwnika, położyła wszystkie kończyny na podłożu i wybiła się lekko do przodu, utrzymując oparcie dzięki wysuniętym pazurom wbitym w grunt.. Nie był to długi skok, lecz powinien wystarczyć, aby uniknąć przecięcia przez tego potwora.
  Temat: Wieczorna Aura
Wieczorna Aura

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 991

PostForum: Mroczna Gęstwina   Wysłany: 2018-11-18, 17:45   Temat: Wieczorna Aura
Jak na razie Aura radziła sobie nie najgorzej, co prawda nie udało jej się zadrasnąć bestii, ale uniknęła obu szarż, więc walka wyglądała na wyrównaną. Choć niewiele z niej było tak naprawdę widać. Przeciwnika dostrzegała tylko podczas chwilowych rozbłysków światła i on także nie wydawał się widzieć w ciemności. Taka sytuacja wyjątkowo utrudniała celowanie, bo gdy dzik mógł zaatakować w jej dowolną część ciała, łowczyni musiała uważać na ostre kolce, na które mogła się nadziać. Praktycznie jedynie oba boki wydawały się dobrą opcją do zatopienia pazurów, bez dodatkowego uszczerbku na zdrowiu.
Zawarczała nisko zirytowana, próbując wybrać odpowiedni moment na atak pomiędzy jednym błyskiem pioruna a drugim. Wiedziała, że nie może zbyt długo zwlekać, gdyż dzik nie będzie stał w miejscu, czekając na jej ruch. Wcześniej czy później ponownie nastawi szable, przygotowując się do przebicia smoczycy. Otoczenie było błotniste i pokryte powalonymi lub roztrzaskanymi drzewami. Musiała uważać, aby się nie poślizgnąć, potknąć czy by nie wpaść na którąś z przeszkód. Kiedy nadarzyła się okazja, rozejrzała się przelotnie dookoła, po czym wbija wzrok w lewy bok zwierza nim znowu zapanowała ciemność.
Przy kolejnej błyskawicy Wieczorna momentalnie wystartowała wprost na dzika. Nie skakała, zamiast tego sprawnymi ruchami wymijała slalomem wszelkie większe przeszkody. Ogon uniesiony w górę, wyginęła się wraz z ciałem, a skrzydła przyciśnięte do grzbietu o nic nie zahaczały. Wysunięte pazury przebijały muł i wbijały się w ziemie, chroniąc ją przed upadkiem od poślizgnięcia. Nie była to duża odległość, ale przez cały czas pozostawała skupiona na tym co się wokół niej dzieje. Szybko dotarła do boku bestii i z rozpędu przejechała pazurami po jej ciele. Celowała w przestrzeń, gdzie nie dostrzegała groźnych kolców. Ślad który zostawiła przybrał kształt kilku równoległych, poziomych linii o poszarpanych brzegach. Atak przeprowadziła stawiając na zwinność, więc wbiła się zbyt głęboko.
  Temat: Wieczorna Aura
Wieczorna Aura

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 991

PostForum: Mroczna Gęstwina   Wysłany: 2018-11-13, 23:13   Temat: Wieczorna Aura
Próba ataku na te bestie nie była łatwym zadaniem, nie tylko ze względu na siłę dzika, ale i przez przeszkody otoczenia. Jakoś udało jej się zbliżyć to wielkiego cielska, jednak pazury nie dotknęły ciała zwierza, a zostały z łatwością uniknięte. Jak na stwora takich rozmiarów, potrafił się całkiem szybko poruszać. Nie była to kompletna strata czasu, gdyż dzięki temu Aura dostrzegła kolejne szczegóły w budowie przeciwnika. Długie i mocne kolce wyrastały z szyi, karku i grzbietu potwora, co nie pasowało do zwykłego wyglądu przedstawicieli tego gatunku. Choć już wcześniej podejrzewała, iż stoi przed nią jakaś hybryda, to teraz miała już całkowitą pewność, że tak jest. Dzięki bogom, iż celowała w bok, gdyż w innym przypadku na pewno byłaby już ranna.
Do jej nozdrzy dotarło kilka zapachów, mieszających się w nieprzyjemną do czucia całość. Parsknęła parę razy, lecz niewiele jej to pomogło. Już dawno zdążyła się przekonać, że wrażliwy zmysł węchu często zamiast pomagać, skutecznie przeszkadzał. Na dodatek, jakby tego było mało, pojawiło się jeszcze więcej mgły, która zmniejszała już i tak ograniczoną widoczność. Przeraźliwy kwik z lewej wystarczył, aby sprężyła mięśnie i zaalarmowana wybiła się do przodu, bez wcześniejszego obmyślenia tego ruchu. Nie sprawdziła terenu i mogła mieć tylko nadzieje, że przypadkiem nie zderzy się z pniem jakiegoś drzewa. Ciało zareagowało samo na zbliżające się niebezpieczeństwo i postawiło na unik przed siebie, czyli na na tyle długi skok, by nie zostać trafionym przez szarże dzika.
  Temat: Wieczorna Aura
Wieczorna Aura

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 991

PostForum: Mroczna Gęstwina   Wysłany: 2018-11-07, 19:43   Temat: Wieczorna Aura
Od pierwszego spojrzenia wiedziała, że z tym stworem jest coś nie tak. Ogólnie zawsze tak myślała, gdy spotkała na swojej drodze te rozjuszone bestie, zwane dzikami. Nie miała najmniejszego zamiaru dać się przebić przez te jego szable, które mogłyby zmasakrować ją jednym celnym uderzeniem. Deszcz, błoto, ciemny las i monstrualny zwierz. Czy można sobie wymarzyć lepszy wieczór? Chyba wszystko inne byłoby przyjemniejsze od tego.
Dzięki przychylności bogów, losu lub zwykłego szczęścia, udało jej się uniknąć zwalającej z łap szarży, bez najmniejszego zadrapania. Zmasakrowane przez dzika drzewo runęło z hukiem pół ogona od niej, uświadamiając jej tym samym, że chwila nieuwagi może ją kosztować resztkę życia jaka jej została. Tym razem to ona wypuściła z nozdrzy większą chmurkę pary, kiedy stabilizowała oddech, szykując się do kontrataku. Na początku pomyślała, żeby go szarpnąć zębami, ale po kolejnym spojrzeniu na przeciwnika stwierdziła, że nie ma ochoty się w niego wgryzać. Wyglądał dość niepokojąco i ewidentnie było z nim coś nie tak. Równie dobrze może go zaatakować pazurami, bez smakowania jego krwi i ciała.
Ta analiza trwa jedynie dwa uderzenia serca, gdyż na tyle sobie mogła pozwolić w aktualnej sytuacji. Bez wahania łowczyni wykonała kroki skok do przodu, wybijając się z tylnych łap, których pazury asekuracyjnie wbijały się w podłoże. Podczas tego krótkiego lotu rozczapierzyła pazury prawej łapy i równocześnie z wylądowaniem na błocie, zamachnęła się na prawy bok olbrzymiego świniaka. Nie podejrzewała, że przejedzie po całej długości ciała, więc cięła na ukos od prawej góry do lewego dołu, gdzieś nad łopatką zwierza. Chciała zostawić kilka równoległych oraz poszarpanych szram. Miała nadzieje, że nie okaże się, iż ta bestia ma tytaniczną skórę, bo w takim układnie miałaby kłopoty.
  Temat: Wieczorna Aura
Wieczorna Aura

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 991

PostForum: Mroczna Gęstwina   Wysłany: 2018-11-03, 14:51   Temat: Wieczorna Aura
Czekała aż coś się wydarzy, a deszcz moczył jej pióra oraz futro, pozostawiając nieprzyjemny ciężar wraz z falami chłodu po każdym mocniejszym podmuchu wiatru. Prychnęła, potrząsając łbem i rozsypując krople wody wokół siebie. Kiedy już myślała, że nic się nie zdarzy z głębi mroku usłyszała ciężkie kroki, łamiące gałęzie i wszelkie inne rośliny, które znalazły się po drodze. Wpierw nie wiedziała kto się zbliża, bo las pogrążony był w ciemności, lecz gdy do jej uszu doszły charakterystyczne odgłosy porykiwania, uświadomiła sobie z kim będzie się mierzyć. Już naprawdę dawno nie spotkała żadnej z tych agresywnych bestii i liczyła, że uspokoiły się na dobre, ale najwyraźniej był to przejściowy zastój. Choć nigdy wcześniej nie znalazła żadnej poza terenami Ziemi, czyżby więc uciekły na tereny wspólne, aby to tutaj siać chaos?
Może jeszcze jej nie dostrzegł? Gdyby tak było, miałaby szansę na taktyczny odwrót i nie musiałaby się bić z kolejnym niezniszczalnym potworem. Jej nadzieje rozwiało pojawienie się błyskawicy, która rozświetliła las i dała jej możliwość zobaczenia przeciwnika w pełnej okazałości. On oczywiście też już zdążył ją namierzyć, więc jakakolwiek ucieczka skończyłaby się na sporej ranie. Zwłaszcza, że dzik był wprost ogromny i ewidentnie miał ochotę nadziać Aurę na swoje szable za samo istnienie na tym świecie. Ze wszystkim zwierzów jakie spotkała w życiu ten był zdecydowanie największy. Przez chwilę stała sparaliżowana jedynie wpatrując się w gotową do ataku bestie i dopiero, gdy ta zaszarżowała Wieczorna wybudziła się z oszołomienia.
Księżyce doświadczenia zadziałały lepiej niż właściwa analiza sytuacji i ciało odpowiedziało automatycznie na zbliżające się zagrożenie. Smoczyca zgięła łapy, przybliżając się do ziemi, aby zaraz wybić się sprawnie w lewą stroną, chcąc za wszelką cenę uniknąć kontaktu z ostrymi oraz śmiertelnymi szablami. Skrzydła przycisnęła mocno do ciała, żeby nie przeszkadzały jej w manewrach, a łeb odruchowo zakrył szyję, choć w aktualnej sytuacji niewiele by to pomogło. Zerknęła szybko w bok, sprawdzając czy na nic przypadkiem nie wpadnie, po czym ponownie wbiła wzrok w dzika. Pazury miała wysunięte, gdyż pomagały jej zachować równowagę w podmokłym od deszczu gruncie.
  Temat: Wieczorna Aura
Wieczorna Aura

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 991

PostForum: Mroczna Gęstwina   Wysłany: 2018-11-02, 01:17   Temat: Wieczorna Aura
To była chyba najgorsza pogoda na przechadzkę poza grotą, jaką można by było sobie wyobrazić. A jednak Aura zamiast wygrzewać się w legowisku, lawirowała pomiędzy roślinnością w Dzikiej Puszczy, próbując się o nic przypadkiem nie potknąć. Znalazła się tutaj, gdyż jej wilk postanowił po raz kolejny wyrwać ją ze snu, aby pobiegać bez celu po terenach wspólnych. Minął jej tak cały dzień, kiedy w końcu kompan się zmęczył i ruszył do domu przed nią, nie czekając aż go dogoni. Tak było lepiej, bo i tak wolała iść powoli niż lecieć na łeb na szyje za tym pędzącym futrzakiem.
Głębokie ziewnięcie wydobyło się z paszczy smoczycy i momentalnie zmieniło się w obłok pary, świadczący o chłodzie otoczenia. Nie czuła tego tak mocno, dzięki północnym genom, które dały jej pióra i futro na szyi i łapach, lecz mimo to zadrżała lekko pod wpływem mocniejszego podmuchu wiatru, uderzającego z coraz to większą siłą. Gdy pomyślała o przyspieszeniu kroku, poczuła pierwsze krople deszczu i usłyszała grzmot w oddali, co zachęciło ją do poruszania łapami trochę żwawiej. Nie chciała przesiąknąć całkowicie wodą, bo wtedy już na pewno zacznie marznąć, czego wolałaby uniknąć. Może powinna polecieć? Przy takiej ilości drzew prędzej o coś zahaczy, niż wzbije się w powietrze, więc lepiej na razie pozostać na ziemi.
Oczywiście przez całą drogę dochodziło do jej uszu zawodzenie wiatru, ale nie przejmowała się nim zbytnio, bo nie widziała w tym celu. Jednak z każdym krokiem wydawało jej się, iż rozpoznaje w nim smoczy głos, wołający jej imię, co ją zaintrygowało. Albo była już tak zmęczona, że miała omamy, albo znowu dzieje się coś ciekawego. Ponownie zwolniła, zastanawiając się co dalej zrobić. Większa część jej samej wolała udać się do groty i zasnąć w przyjemnie ciepłym legowisku, mniejsza cząstka pchała ją z powrotem w głąb lasu, zachęcając do potencjalnie nowej przygody.
-A co mi tam. Jak żyć to żyć- powiedziała do siebie, odzyskując szczyptę młodzieńczej energii, która jeszcze została w jej starym ciele i z półuśmiechem na pysku odwróciła się do miejsca, skąd, jak jej się zdawało, dobiegało wycie.

/horror
  Temat: Wzgórze Świetlików
Wieczorna Aura

Odpowiedzi: 350
Wyświetleń: 27547

PostForum: Dzika Puszcza   Wysłany: 2018-10-07, 16:38   Temat: Wzgórze Świetlików
Reakcja adeptki była dość gwałtowna, jakby spodziewała się natychmiastowego ataku. Jednak nie ma co się temu dziwić. Było dość późno, a Złota Twarz za horyzontem, spowijając świat w półmroku. Obecność świetlików wspomagała widoczność, ale nie nie pokazywała wszystkich szczegółów otoczenia. Aura nigdy nie czuła się zagrożona, przechadzając się po terenach Wolnych Stad, lecz ostatnie wydarzenia mogły wzbudzić niepokój w młodszych smokach oraz ostrożność w każdym innym. Wieczorna miała dar do opanowania, ale to nie znaczy, iż nie była czujna. Sama co prawda nie odebrała by szczekania wilka, jako groźby, ponieważ gdyby chciał zaatakować, zrobiłby to po cichu.
Na słowa samiczki, wilk nie rozumiejąc przekrzywił łeb w bok. Już miał się do niej ponownie zbliżyć, kiedy poczuł pociągnięcie za futro na karku i momentalnie znalazł się tuż przy Ziemistej łowczyni. Zaszamotał się zdezorientowany, zwracając wzrok na smoczą towarzyszkę. Ta rzuciła mu spojrzenie z pod przymrużonych oczu, dające do zrozumienia, że ma się w końcu uspokoić. Do kompana wreszcie dotarło jasne polecenie i ulegle położył się na ziemi, układając łeb na przednich łapach.
Wieczorna z westchnieniem wyzwoliła wilka z uścisku swej łapy, po czym skupiła uwagę na wyraźnie wystraszonej adeptce. Nie ruszyła się z miejsca, dając jej sporo wolnej przestrzeni.
-Wieczorna Aura, a ten tutaj to Toboe- kiwnęła łbem w stronę wilka -Nie chciałam cię przestraszyć i też nie zamierzam cię skrzywdzić. Po prostu zaciekawiło mnie skąd słychać śpiew o takiej porze i nie spodziewałam się, że on tak nagle do ciebie wyskoczy- wyjaśniła łagodnie. -Z początku chciałam jedynie posłuchać do końca i odejść, więc jeśli chcesz to mogę to zrobić teraz- dodała jeszcze po chwili milczenia.
  Temat: Wzgórze Świetlików
Wieczorna Aura

Odpowiedzi: 350
Wyświetleń: 27547

PostForum: Dzika Puszcza   Wysłany: 2018-09-29, 15:19   Temat: Wzgórze Świetlików
Co ją skusiło, żeby wychodzić wieczorem z groty? Wyjątkowo energiczne zachowanie jej kompana, a cóż by innego. Sama już dawno nie wychodziła po zachodzie Złotej Twarzy, gdyż zwyczajnie była zmęczona i chciała się przespać. Heh, Wieczorna Aura, która nie miała ochoty oglądać zjawiska, po którym odziedziczyła imię. Śmieszne nie? Oczywiście to nie tak, że nie lubiła pięknych krajobrazów natury, ale po spędzeniu części dnia na polowaniu wolała odpocząć niż ganiać za wilkiem po terenach wspólnych. Tym razem jednak Toboe nie dawał za wygraną i pragnął, by smoczyca poszła z nim na wieczorny spacer. Łowczyni nie miała ochoty, ani siły się kłócić, więc ostatecznie wygramoliła się z posłania z mchów oraz pnączy i ruszyła powolnym krokiem za żywo truchtającym futrzakiem. On praktycznie nigdy się nie męczył, a jak już to wystarczyło, że poleży parę chwil, by móc znowu biegać gdzie popadnie. Trochę mu tego zazdrościła, bo w tym momencie sama nie mogła się pochwalić taką sprawnością ciała i ducha.
Po dłuższym pobycie na świeżym powietrzu humor Aury wrócił już do zwykłej normy i co ciekawe, nie czuła się tak zmęczona jak wcześniej. Może jeśli częściej by tak wychodziła, to powróciłoby to niej więcej sił życiowych? Z lekkim uśmiechem przemierzała Dziką Puszczę, napawając się przyjemną ciszą i spokojem. Toboe biegł przed nią, niczym przewodnik, prowadzący ją przez noc, choć sama też dobrze widziała drogę. W końcu dotarli i do Wzgórza Świetlików. Wpierw Wieczorna zobaczyła mrugające robaczki, a dopiero później wychwyciła ledwo słyszalną z tej odległości piosenkę, śpiewającą głosem innego smoka. Podeszła bliżej do źródła dźwięku i wtedy dostrzegła samiczkę z Ognia, poznając po zapachu, która nuciła te przyjemną melodię. Łowczyni chodziła bezgłośnie i znalazła się za plecami młódki, więc jest szansa, że jej nie zauważyła. Miała w planach ułożyć się na ziemi i bez przeszkadzania posłuchać dalszej części, ale po raz kolejny Toboe miał inny pomysł. Wyskoczył obok niej niczym strzała i bez wahania podbiegł do adeptki, szczekając wesoło na powitanie. Musiał być w naprawdę dobrym humorze, skoro tak śmiało ruszył ku kompletnie obcej osobie. Aura westchnęła ciężko i także podeszła bliżej, żeby wyjaśnić że to nie żaden wredny drapieżnik, a tylko jej entuzjastyczny kompan. -Toboe, nie przeszkadzaj tej młodej smoczycy w śpiewaniu. Dzisiaj jesteś wyjątkowo nie posłuszny- skarciła wilka, lecz ten się tym zbytnio nie przejął i nadal przyglądał się Ognistej, machając przyjaźnie ogonem. -Witaj i przepraszam za niego. Zwykle nie podchodzi do obcych smoków, gdy sama nie wyjdę z inicjatywą. Ta piosenka była naprawdę piękna. Szkoda, że nie zdążyłam na jej początek.- powiedziała spokojnym oraz łagodnym głosem. Sama dała radę wychwycić jedynie ostatnie zdanie, gdy wilk postanowił wskoczyć do akcji.
  Temat: Swatanie
Wieczorna Aura

Odpowiedzi: 4315
Wyświetleń: 289285

PostForum: Gry   Wysłany: 2018-09-28, 15:34   Temat: Swatanie
Strażnik Ostępów xd
  Temat: Lustrzany las
Wieczorna Aura

Odpowiedzi: 422
Wyświetleń: 45322

PostForum: Szklisty Zagajnik   Wysłany: 2018-09-11, 23:05   Temat: Lustrzany las
Wykańczające upały wreszcie zelżały i można było spokojnie wzlecieć w powietrze bez strachu o momentalne przegrzanie. Aura przyjęła te zmianę z radosną ulgą, gdyż już myślała, że to intensywny Blask Złotej Twarzy będzie jej końcem. Wyleciawszy z groty, wpierw zaczęła szybować łagodnie nad terenami Ziemi, nie zamierzając tak naprawdę nigdzie lądować. Chciała jedynie rozprostować trochę skrzydła i nacieszyć się bardziej znośną pogodą. Lecąc tak powoli przed siebie, spoglądała w dół na mijane krajobrazy, aż spostrzegła się, że nie jest już w obozie, a nad terenami wspólnymi. Zamrugała parę razy zaskoczona, po czym zawisła w powietrzu, powracając już całkowicie do rzeczywistości. Musiała w pewnym momencie zagubić się we własnych myślach i nie zwracała uwagi na to gdzie zmierza. Dobrze, iż trafiła tutaj, a nie na tereny któregoś ze stad.
Nie było to planowane, ale skoro już tu była to postanowiła odwiedzić Szklany Zagajnik, gdzie zawsze znajdywała przyjemny spokoju. Była już tu wiele razy, lecz jakoś nigdy nie przebywała długo w Lustrzanym Lesie, co było dość zastanawiające, gdyż ten był naprawdę piękny. Wylądowała w pewnym oddaleniu od szklistych drzew i dopiero na pieszo wkroczyła między połyskujące rośliny, odbijające z każdej strony jej obraz. Nie często się przeglądała, ale ten widok też jej nie przeszkadzał, więc pozostała na to obojętna.
Ciekawiło ją za to, jak to możliwe, że te drzewa rosną. Nie znała się co prawda na uprawie roślin, ale przypuszczała iż szkliste twory, znacząco różnią się od normalnych lasów. Pomyślała, że to może dzięki mocy maddary mogło istnieć takie cudne miejsce.
Krążąc pomiędzy konarami, uważnie przyglądała się mijanym widokom, lecz jakoś nie zauważyła obecności innego smoka. Za to wyczuła jego zapach, który na uderzenie serca ją zaintrygował. To uczucie, jednak szybko minęło. Mogło tu być więcej osób, bo w końcu to tereny wspólne, ale to nie znaczyło, iż z każdym musi rozmawiać. Przystanęła przy jednym z większych drzew i uniosła się na tylne kończyny, przednie wyciągając w górę i stawiając je na pniu. Łeb przysunęła do jednego z szklistych owoców, bo nigdy ich nie próbowała, a nie sprawiały wrażenia trujących. Pozostawała mimo wszystko czujna, na wypadek gdyby drugi gość lasu, nie był tak przyjazny jak myślała.
 
Strona 1 z 12
Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 15