FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Rzeka
Autor Wiadomość
Wyrwany Kolec 
Adept Ziemi



Rasa: Skrajny
Księżyce: 8
Płeć: Samiec
Opiekun: Zwiastun Światła i Nadeithscallieth
Partner: Nie ma aż tak cierpliwych
Wiek: 34
Dołączył: 31 Sty 2016
Posty: 67
Skąd: Będzin
Wysłany: 2016-03-07, 18:34   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 3
   U: A,S,M: 1| B,L: 2| W: 3


- Tata faktycznie uczył mnie biegu ale mimo, że nie zakończyłem jeszcze nauki to myślę że dam rade przebiec kawałek.
Rozpoczął bieg z głową nisko i z uniesionym ogonem, aby móc odpowiednio nabrać prędkości - czuł, że będzie mu potrzebna jeżeli ma się unieść.
Gdy tylko osiągnął swój szczyt możliwości, uniósł główkę i zaczął z całej siły machać skrzydłami.
Żeby sobie pomóc w biegu uginał łapki i odbijał się od ziemi jak gdyby chciał skoczyć. Wyglądał wtedy jak skaczący zając ze skrzydłami.
Musiał całkiem rozłożyć skrzydła i użyć wszystkich mięśni skrzydeł aby się unieść.
Czuł, że jeżeli przestanie machać skrzydłami spadnie i będzie bolało, patrząc na przywódcę który go asekurował zapytał.
- Tak dobrze Chłodny? Macham z całych sił!
Nie przestawał i czuł, że całkiem stracił grunt pod nogami i unoszą go tylko własne skrzydła.
To było niesamowite uczucie, marzył o tym od momentu kiedy pierwszy raz usiadł na grzbiecie lecącego smoka.
- Czy zawsze jest tak przyjemnie? - uśmiechnął się wciąż unosząc się w górę, poczuł że wiatr im sprzyja i nie musiał już tam mocno machać skrzydłami. Mógł to teraz robić wolniej i skupić się na tym co ma robić dalej.
 
 
Chłodny Obrońca
Czarodziej Ziemi
Zwiastun



Stado: Ziemi
Rasa: Północny
Księżyce: 72
Płeć: Samiec
Opiekun: Jesień+ i Kaszmir+
Mistrz: Cichy Potok
Wiek: 30
Dołączył: 03 Sie 2015
Posty: 2874
Wysłany: 2016-03-08, 10:19   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 5| P: 2| A: 2
   U: Pł: 1| O,A: 2| B,L,S,W,MP,Skr,Śl,M: 3| MO: 5| MA: 6
   Atuty: Inteligentny, Niezdarny Wojownik, Mistyk, Utalentowany


Uśmiechnął się ciepło widząc jak malec się stara. Ze wszystkich sił! To oczywiście było godne pochwały dlatego też Chłód nie omieszkał tego skomentować
-Dobrze, nie przestawał pracować mięśniami. Bardzo dobrze!- krzyknął na koniec gdy Mirandearth był już nieco wyżej. Widząc też jego zachwyt unoszeniem się w powietrzu, sam przypomniał sobie jak to było z nim kiedy był młodszy. Niestety nie miał szczęścia do nauczyciela i lotu uczył go Wieczny.. nie miał zbyt delikatnego podejścia do młodego ufnego stworzenia jakim był Chłód. Dość jednak wspomnień, mieli jeszcze sporo nauki przed sobą. Czarodziej odbił się tylnymi łapami od podłoża i machnął kilka razy mocno skrzydłami. Zawisł naprzeciwko pisklęcia.
-Niestety nie zawsze, poszukajmy teraz tunelu o którym ci wspominałem. Potem zajmiemy się trudnymi warunkami.- powiedział spokojnie i pomknął szybko po niebie szukając cieplejszego powiewu w którym można było szybować. Na szczęście poszukiwania nie trwały długo. Wrócił do pułapu na którym utrzymywał się Mirandearth. Pachnięciem łba wskazał mu kierunek.
-Musisz dolecieć w tamto miejsce i powiedzieć mi co czujesz.- zaczął patrząc uważnie na malca. Celem tej nauki było oczywiście samodzielne odszukanie tunelu, który pozwalałby szybować. Chłód postanowił jednak wskazać Mirandearthowi miejsce w którym mniej więcej takowy tunel się znajduje. Nie było przecież jeszcze sensu go forsować.
-Aby unosić się wyżej, oczywiście musisz machać mocniej skrzydłami. Trzymaj ogon luźno za sobą, przednie łapy blisko torsu. Aby skręcić możesz pomóc sobie ogonem i oczywiście musisz też skręcić skrzydłem. Popatrz jak ja to robię. – powiedział i wzleciał znów wyżej. Potem by skręcić w lewo machał mocniej prawym skrzydłem, a jego ogon wygiął się niczym naturalny ster, ułatwiając skręt. By wykonać głębszą zmianę kierunku, wygiął też nieco ciało po czym zawisł w powietrzu i zaczekał, aż Mirandearth wykona wszystkie polecenia. Skręty, wznoszenie i odnalezienie tunelu ciepłego powietrza.
_________________


Avatar od Harriet
~ Drzewo genealogiczne by Dynamika ~

Nauki 2/1
Fabuły 4/2
Walki 0/2

#088A4B
 
 
Wyrwany Kolec 
Adept Ziemi



Rasa: Skrajny
Księżyce: 8
Płeć: Samiec
Opiekun: Zwiastun Światła i Nadeithscallieth
Partner: Nie ma aż tak cierpliwych
Wiek: 34
Dołączył: 31 Sty 2016
Posty: 67
Skąd: Będzin
Wysłany: 2016-03-08, 19:07   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 3
   U: A,S,M: 1| B,L: 2| W: 3


Wniósł się własnymi siłami tak bardzo jak tylko potrafił.
Ufał przywódcy stada i czuł, że jest w pobliżu i może na niego liczyć gdyby zaszła taka potrzeba dzięki czemu odważnie wykonywał każde zadanie.
Nie chciał rozpoczynać nagłego manewru skręcania, pamiętał że gdy zrobił tak podczas nauki biegania nie skończyło się to dobrze.
Obserwował bardzo uważnie jak Chłodny unosi wyżej prawe skrzydło i macha nim mocniej żeby skręcić.
Ogon trzymał luźno za sobą, prawie jak podczas biegu z tym wyjątkiem że teraz go nie unosił. Musiał być luźny, żeby pomagać podczas skrętu - także tutaj czuł podobieństwo do biegu z tym że nie chodziło o zachowanie równowagi a o delikatną pomoc w przecinaniu wiatru.
Kiedy czuł, że manewr się rozpoczął aby nieco zmniejszyć półkole które chciał zatoczyć aby udać się w stronę wskazanych kominów powietrznych wygiął nieco ciało a także skrzydło łapiąc wiatr pod innym kątem.
Lot bardzo mu się podobał, czuł się wolny. Jeżeli nauczy się dobrze latać nie będzie już musiał nikogo prosić aby pomógł mu się gdzieś dostać a nauki pobierał przecież w różnych miejscach od rożnych smoków i bardzo lubił się uczyć.
- Naprawdę lecę w stronę którą wskazałeś. To niesamowite!
Znacznie dłużej zajęło mu znalezienie tunelu powietrznego. Kiedy już znalazł się w tunelu cieplejszego powietrza na początku machał skrzydłami jak wcześniej i dopiero po chwili zrozumiał, na czym dokładnie to polega. Mógł odpocząć lecąc, to całkiem nowe uczucie bo machanie skrzydłami przez długi czas wymaga wytrzymałości.
 
 
Chłodny Obrońca
Czarodziej Ziemi
Zwiastun



Stado: Ziemi
Rasa: Północny
Księżyce: 72
Płeć: Samiec
Opiekun: Jesień+ i Kaszmir+
Mistrz: Cichy Potok
Wiek: 30
Dołączył: 03 Sie 2015
Posty: 2874
Wysłany: 2016-03-09, 13:16   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 5| P: 2| A: 2
   U: Pł: 1| O,A: 2| B,L,S,W,MP,Skr,Śl,M: 3| MO: 5| MA: 6
   Atuty: Inteligentny, Niezdarny Wojownik, Mistyk, Utalentowany


Przyjrzał się uważnie malcowi, szło mu całkiem nieźle. Wyścigu by jeszcze nie wygrał ale chyba nie o to chodziło. Chłód był też gotowy by w każdej chwili pomóc swojemu uczniowi. Upadek mógłby być... mało przyjemny. Skinął głową widząc jak Mirandearth powoli przestaje machać skrzydłami. Oho! Trafił w prąd powietrza. Podleciał do niego.
-Musisz pamiętać o ogonie, może nie będzie ci aż tak pomocy jak podczas gwałtownych skrętów podczas biegu, ale i tu czasem może ci uratować skórę. Na przykład podczas nurkowania w chmurach.- uśmiechnął się lekko mając nadzieję, że tematyka spodoba się młodemu smokowi.
-Odpocznij chwilę w tunelu ale nie rozleniwiał się mój drogi. Musimy polecieć jeszcze wyżej.- powiedział spokojnie i zadarł pysk do góry.
-W między czasie opowiem ci jak się zatrzymać podczas lotu nurkowego. Słuchaj uważnie chyba, że chcesz zostać rozgniecionym żukiem.- zaśmiał się.
-Spadając w dół z dużą prędkością musimy jakoś umieć wyhamować. Są dwa sposoby w zależności od tego jak wysoko bądź nisko jesteś. Mając spory zapas od ziemi, możesz rozkładać powoli skrzydła, potem zobaczysz czemu były złożone, tak więc możesz powoli rozkładać skrzydła i dać się ponieść pędowi ale równolegle do ziemi, a nie ku niej. Twoje ciało musi stawiać w tym etapie coraz większy opór powietrzu dlatego ogon powinieneś wtedy wygiąć do przodu nieco pod brzuch.- zastanowił się jeszcze chwilę.
-Drugi sposób to szybkie rozłożenie skrzydeł, jest jednak nieco bardziej niebezpieczny. Jeśli twoje mięśnie nie są jeszcze w pełni rozwinięte wiatr może mocniej dmuchnąć w jedno z twoich skrzydeł co mogłoby spowodować że zaczniesz wirować i spadniesz. Dlatego bądź zawsze pewny swoich mięśni i nie wahaj się. Dość jednak teorii. Wzbijmy się wyżej i machaj skrzydłami mocno, na górze będzie zimniej.
_________________


Avatar od Harriet
~ Drzewo genealogiczne by Dynamika ~

Nauki 2/1
Fabuły 4/2
Walki 0/2

#088A4B
 
 
Wyrwany Kolec 
Adept Ziemi



Rasa: Skrajny
Księżyce: 8
Płeć: Samiec
Opiekun: Zwiastun Światła i Nadeithscallieth
Partner: Nie ma aż tak cierpliwych
Wiek: 34
Dołączył: 31 Sty 2016
Posty: 67
Skąd: Będzin
Wysłany: 2016-03-09, 19:48   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 3
   U: A,S,M: 1| B,L: 2| W: 3


Odpoczął chwile szybując w tunelu powietrznym, ale gdy tylko poczuł obecność komina powietrznego zechciał wykorzystać go aby się wznieść. Doskonale rozumiał, że potrzebował tego aby nauczyć się lotu nurkowego i nie rozbicia się o ziemie wychodząc z niego.
Napinał mięśnie z całych sił, rozkładał skrzydła jak najszerzej i czuł jak wznosi się co najmniej trzy razy szybciej niż poza kominem ciepłego powietrza.
Powietrze wędrujące pod skrzydła było dużo cieplejsze niż to które poczuł kiedy opuścili komin i tunel.
Był bardzo wysoko, podziwiał całą okolice z prawie tak wysoka jak wcześniej z grzbietu rodziców gdy uciekali przed mgłą.
- Wyżej nie dam rady, czy to wystarczy? Faktycznie tutaj jest dużo zimniej ale mi to nie przeszkadza.
Gdy tylko przywódca skinął głową i zaczął kontrolowane spadanie, nieco złożył skrzydła i nabrał prędkości. Na początek opadł tylko o 1/10 wysokości na której się znajdowali i rozpoczął manewr hamowania.
Delikatnie rozkładał skrzydła nabierając coraz więcej powietrza, ogon uginał tak jak gdyby chciał go schować pod brzuszek - ale nie robił tego tylko przecinał nim powietrze hamując razem ze skrzydłami.
Skrzydła układał jak najbardziej prostopadle do ciała aby przyspieszyć hamowanie i gdy tylko zwolnił ponownie rozpoczął machanie skrzydłami i powolne wznoszenie.
 
 
Chłodny Obrońca
Czarodziej Ziemi
Zwiastun



Stado: Ziemi
Rasa: Północny
Księżyce: 72
Płeć: Samiec
Opiekun: Jesień+ i Kaszmir+
Mistrz: Cichy Potok
Wiek: 30
Dołączył: 03 Sie 2015
Posty: 2874
Wysłany: 2016-03-10, 16:44   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 5| P: 2| A: 2
   U: Pł: 1| O,A: 2| B,L,S,W,MP,Skr,Śl,M: 3| MO: 5| MA: 6
   Atuty: Inteligentny, Niezdarny Wojownik, Mistyk, Utalentowany


- Oczywiście, że wystarczy!- odkrzyknął mu swoim nieco basowym głosem. Na tej wysokości przy łopoczących skrzydłach, trochę ciężko było się dosłyszeć. Chłód uśmiechnął się spod, szarpanych wiatrem wąsów do pisklęcia. Wykorzystał wiatr wznoszący by znaleźć się wyżej, nawet nie musiał mu o tym mówić, świetnie! Przyglądał się jak malec walczy teraz z zimnem i wiatrem. Smok powinien hartować się od maleńkości, dobrze że Mirandearth się nie poddawał, ba nawet okiem nie mrugnął tylko wykonywał wszystko to o co poprosił go starszy smok. Czarodziej zanurkował o wiele ostrzej by pokazać uczniowi jak nabrać prędkości. Złożył całkowicie skrzydła po bokach ciała i wyprostował łeb. Teraz głowa i ogon znalazły się w jednej linii. Łapy przytuliły się do brzucha i do klatki piersiowej. Chłód przymknął oczy i zaczął przecinać powietrze jak ogień lód. W pewnym momencie rozłożył skrzydła i uniósł się prawie na ogon do góry przez nagły podmuch w lotki. Ogon niczym równoważnia machnięty ku spodniej części smoka pomógł mu gwałtowniej zmienić pozycję. Rozcapierzył też instynktownie łapy i wyszczerzył kły walcząc z wiatrem. Znakomite uczucie, chociaż i tak nie był przecież mistrzem lotu. Gdy już całkowicie się zatrzymał spojrzał w górę na swojego ucznia.
~Zrób dokładnie to co ja. Jeśli nie wyhamujesz, moja magia cię złapie.~ szept Chłodu rozległ się pod czaszką pisklęcia. Mentalny przekaz był wygodniejszy, zwłaszcza że malec był naprawdę o wiele wyżej niż czarodziej.
~Kiedy już wyhamujesz, dogoń tamtą mewę.~ dodał po chwili namysłu. Ptak był ledwo widoczny i jakby całkowicie niezainteresowany dwójką ćwiczących smoków. Jednak gdy pisklę zacznie ją gonić, na pewno się ocknie. Taki test dobrze zrobi Mirandearthowi. Będzie musiał wielokrotnie skręcić, wzbić się wyżej bądź opaść. Nawet jeśli nie złapie ptaka… nie szkodzi. Przecież było to tylko ćwiczenie nie prawdziwe polowanie.
_________________


Avatar od Harriet
~ Drzewo genealogiczne by Dynamika ~

Nauki 2/1
Fabuły 4/2
Walki 0/2

#088A4B
Ostatnio zmieniony przez Chłodny Obrońca 2016-03-10, 16:44, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyrwany Kolec 
Adept Ziemi



Rasa: Skrajny
Księżyce: 8
Płeć: Samiec
Opiekun: Zwiastun Światła i Nadeithscallieth
Partner: Nie ma aż tak cierpliwych
Wiek: 34
Dołączył: 31 Sty 2016
Posty: 67
Skąd: Będzin
Wysłany: 2016-03-13, 19:23   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 3
   U: A,S,M: 1| B,L: 2| W: 3


// przepraszam, że tak długo! ;-;

Gdy ponownie był tak wysoko jak zamierzał się wznieść i usłyszał przekaz bez chwili zastanowienia rozpoczął lot nurkowy lecz tym razem całkiem złożył skrzydła i sterowanie lotem niemal wyłącznie zależało od ułożenia ciała.
Opadał bardzo szybko i nieco go to przerażało, ale ufał przywódcy i bardzo chciał pokazać jak mu zależy na jego dobrej opinii przez co był całkowicie posłuszny i dodawało mu to odwagi.
W końcu chciał zostać wojownikiem, a wojownik musi odważnie i natychmiastowo podejmować swoje działania.
Opadł niestety za nisko i leciał zbyt szybko aby w pierwszej chwili złapać lecącego ptaka, ponadto nie takie dostał polecenie.
Gdy tylko rozłożył skrzydła, poczuł wiatr w skrzydłach oraz przez chwilę się zawahał i wpadł w maleńką turbulencję, ale gdy tylko zrobił pełny obrót napiął z całych sił mięśnie skrzydeł, ułożył ogon i uniósł się jak jego nauczyciel o ponad cały ogon w górę. Przez tą turbulencję mewa zdążyła się spłoszyć.
Gdy tylko ustabilizował lot jednym bardzo silnym machnięciem skrzydeł zmienił kierunek lotu i podążał za swoim celem.
Kilkukrotnie był już tak blisko, że może tylko pazur dzielił go od zwycięstwa. Ale nie był jeszcze na tyle zwinny by tak szybko jak ptaszek zmieniać kierunek lotu. Nieco także rozbolały go mięśnie nasady skrzydeł, w końcu tylko one pozwalały mu wyhamować z lotu nurkowego.
Mewa zaczęła bardzo szybko uciekać aby ostatecznie zniknąć gdzieś w koronach drzew a nieco rozczarowany Mirandearth podleciał do Chłodu aby zapytać go czy jest zawiedziony tym, że nie zdołał jej dogonić.
- Nie jestem jeszcze wystarczająco szybki aby to zrobić.
Ostatnio zmieniony przez Wyrwany Kolec 2016-03-13, 19:25, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Chłodny Obrońca
Czarodziej Ziemi
Zwiastun



Stado: Ziemi
Rasa: Północny
Księżyce: 72
Płeć: Samiec
Opiekun: Jesień+ i Kaszmir+
Mistrz: Cichy Potok
Wiek: 30
Dołączył: 03 Sie 2015
Posty: 2874
Wysłany: 2016-03-14, 13:45   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 5| P: 2| A: 2
   U: Pł: 1| O,A: 2| B,L,S,W,MP,Skr,Śl,M: 3| MO: 5| MA: 6
   Atuty: Inteligentny, Niezdarny Wojownik, Mistyk, Utalentowany


// nie szkodzi, chociaż już myślałam że się rozmyśliłeś tak cię męczę :')

Chłód obserwował uważnie cały lot swojego ucznia. Raz miał już nawet w głowie gotowy czar ratunkowy ale nie był potrzebny. Mała panika, ale młodzian sam znalazł rozwiązanie. Mimo niepewności z początku szło mu coraz lepiej i do tego opanował się podczas spadania. Mógł przecież po prostu machnąć łapą i zaczekać na ratunek, ale walczył i dlatego czarodziej był z niego dumny. Następnie lot za mewą okazał się równie udany co nurkowanie. Co więcej ptak był tak wystraszony, że zrezygnował z ucieczki po niebie! Czy mogło być coś lepszego? Mewa schroniła się przed przeciwnikiem w drzewach. Czarodziej uśmiechnął się szeroko, pokazał nawet swoje błękitne kły gdy Mira do niego podleciał.
-Bardzo dobrze!- przekrzyczał powietrze. Wyraz pyszczka pisklęcia zdradzał jednak Chłodowi, że był on już zmęczony. Czas więc na ostatnią dość ważną lekcję.
-Czas na lądowanie!- dodał i skinieniem głowy nakazał mu lecieć za nim. Obniżył lot, raz nieco nurkując innym razem rozkładając skrzydła by powoli opadać. Zerkał czy Mira robi podobnie. Będąc już o wiele niżej wybrał jedną z większych zasp, tak na wszelki wypadek.. Wskazał obok niej.
-Tam będziesz lądować. Obserwuj mnie. Pamiętaj, że musisz być pewny swoich mięśni. Rozcapierz skrzydła i machaj nimi coraz wolniej. Wystaw łapy do przodu i ugnij je lekko, nie chcemy przecież ci ich połamać, prawda? – może nie powinien żartować, ale widział że Mira jest zmęczony. Ostatnie ćwiczenie i da mu spokój w końcu. Uśmiechnął się lekko i wylądował bardzo wzorowo, tak by pisklę mogło sobie obejrzeć cały proces. Wysunął łapy przed siebie, lekko ugiął łokcie i machał potężnymi skrzydłami wzbijając w niebo śnieg. Uderzył wszystkimi łapami jednocześnie, mając nadal rozłożone skrzydła. Dopiero po chwili ułożył je przy sobie i uniósł łeb w kierunku Miry. Jego kolej.
_________________


Avatar od Harriet
~ Drzewo genealogiczne by Dynamika ~

Nauki 2/1
Fabuły 4/2
Walki 0/2

#088A4B
 
 
Wyrwany Kolec 
Adept Ziemi



Rasa: Skrajny
Księżyce: 8
Płeć: Samiec
Opiekun: Zwiastun Światła i Nadeithscallieth
Partner: Nie ma aż tak cierpliwych
Wiek: 34
Dołączył: 31 Sty 2016
Posty: 67
Skąd: Będzin
Wysłany: 2016-03-15, 11:05   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 3
   U: A,S,M: 1| B,L: 2| W: 3


Potwierdzenie, że wszystko jest w porządku przekonało Mira i z radością na pyszczku obniżał lot.
- Dobrze, postaram się wylądować bez urazów. W końcu potem mam lekcje skakania u taty.
Mając jeszcze znaczną wysokość wykorzystał to i tak samo jak Chłodny kilkukrotnie obniżał lot całkowicie składając skrzydła i rozkładając je aby zmniejszyć prędkość - wykorzystał to by rozejrzeć się z niższej wysokości nad miejscem do lądowania. Zauważył także, że w ten sposób nie tylko można hamować ale niemal natychmiastowo zmienić kierunek lotu, do tego wniosku doszedł rozważając co spowodowało że wpadł w turbulencję. Póki miał taką możliwość próbował nieco zmieniać kąt ułożenia skrzydeł gdy tylko wychodził z lotu nurkowego i dzięki temu mógł wykonywać szybkie manewry w pogoni za przywódcą. Zauważył, że jest to dobry sposób ale można go wykorzystać go tylko wtedy gdy prędkość nie jest jeszcze bardzo duża i właśnie to prawdopodobnie spowodowało obracanie się zamiast hamowania - nie ułożył równo skrzydeł a opadał bardzo szybko.
Cały proces lądowania oglądał lecąc z lewej strony i przeleciał nad zaspą. Z jej prawej strony miał zaraz wylądować, zatoczył koło i wyciągnął łapki jak gdyby już w powietrzu chciał złapać podłoże. Może wyglądało to komicznie ale nie wiedział jeszcze czego się spodziewać podczas pierwszego lądowania. Starał się je mieć lekko ugięte, żeby ich nie połamać albo nie nadwyrężyć. Machał skrzydłami bardzo szybko, po chwili coraz wolniej i gdy był już ogon nad ziemią wzbijał biały puch w powietrze co bardzo mu się podobało. Dotknął ziemi wszystkimi łapami jednocześnie, zaczekał chwilkę i otrzepał się ze śniegu a dopiero złożył skrzydła.
- To było tak fajne, że z całą pewnością będę latał codziennie! - z entuzjazmem wyznał co myśli o nauce.
 
 
Chłodny Obrońca
Czarodziej Ziemi
Zwiastun



Stado: Ziemi
Rasa: Północny
Księżyce: 72
Płeć: Samiec
Opiekun: Jesień+ i Kaszmir+
Mistrz: Cichy Potok
Wiek: 30
Dołączył: 03 Sie 2015
Posty: 2874
Wysłany: 2016-03-16, 16:46   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 5| P: 2| A: 2
   U: Pł: 1| O,A: 2| B,L,S,W,MP,Skr,Śl,M: 3| MO: 5| MA: 6
   Atuty: Inteligentny, Niezdarny Wojownik, Mistyk, Utalentowany


Stojąc obok lądującego pisklęcia obserwował go uważnie i kiwnął głową gdy ten dotknął już ziemi wszystkimi łapkami. Wspaniale! Przymknął ślepia i zaśmiał się swoim głębokim nieco dziwacznym głosem. Nadal stojąc na ziemi, machnął swoimi skrzydłami w kierunku śniegu przed sobą. To spowodowało ni mniej ni więcej jak obsypanie Mirandeartha kolejną porcją białego puchu. Myślał, że może tylko kurzyć na starszego, a dorosły smok na niego już nie? Odetchnął ciężko po wybuchu śmiechu i złożył skrzydła by dać odsapnąć również jego uczniowi. Uniósł łeb rozglądając się po niebie. Ciężkie chmury zmierzały w ich kierunku znad morza. Oj nie będzie mowy teraz o dłuższym lataniu.
-Bardzo dobrze się spisałeś Mirandearth’ie, twój ojciec powinien być z ciebie dumny. Teraz daj odpocząć swoim skrzydłom, a jeśli jutro będą cię boleć, nie przejmuj się, to minie.- powiedział łagodnie i zaczął iść w kierunku legowisk.
-Zasłużyłeś na odpoczynek, idź zameldować się do rodziców. I nie lataj już dziś, z resztą spójrz na pogodę, robi się paskudnie. Jeśli będziesz czegoś potrzebował, daj mi znać.- dodał przymykając lekko szmaragdowe ślepia.


// Raport Lot I i II
_________________


Avatar od Harriet
~ Drzewo genealogiczne by Dynamika ~

Nauki 2/1
Fabuły 4/2
Walki 0/2

#088A4B
 
 
Wyrwany Kolec 
Adept Ziemi



Rasa: Skrajny
Księżyce: 8
Płeć: Samiec
Opiekun: Zwiastun Światła i Nadeithscallieth
Partner: Nie ma aż tak cierpliwych
Wiek: 34
Dołączył: 31 Sty 2016
Posty: 67
Skąd: Będzin
Wysłany: 2016-03-16, 22:50   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 3
   U: A,S,M: 1| B,L: 2| W: 3


Pokłonił się na pożegnanie i uśmiechnął tak jak tylko potrafią pisklaki.
- Dziękuję za nauki. Jestem szczęśliwy, że umiem już latać ale w drogę do rodziców udam się pieszo. Jestem także bardzo wdzięczny za poświęcony czas i będę się uczył aby w przyszłości stawić czoła mgle i innym niebezpieczeństwom które mogą się zdarzyć.
Odwrócił się i oddalił się w kierunku matki, bardzo chciał się pochwalić czego nauczył go przywódca.

[ Dodano: 2016-04-04, 09:58 ]
Leciał nad rzeką podziwiając widoki, teraz było tu całkiem inaczej niż kiedy odlatywał stąd po raz pierwszy całkiem samodzielnie. Terenu nie pokrywał już śnieg i było znacznie cieplej, było wcześnie rano a promienie Złotej Twarzy przyjemnie ogrzewały ciało.
Przyleciał nad rzekę bo lubił to miejsce, to tutaj nauczył go latać przywódca stada.
Kiedy tylko wylądował udał się w stronę wody aby zaspokoić pragnienie.
Rozłożył skrzydła i położył się na trawie, było mu bardzo przyjemnie.
Tak leżąc wypatrywał pierwszych kwiatów i myślał o tym kogo może spotkać w tym cudownym miejscu.
 
 
Kruczopióry 
Czarodziej Ognia
Ten od maddary



Stado: Ognia
Rasa: Powietrzny
Księżyce: 65
Płeć: Samiec
Opiekun: Wirtuoz Iluzji
Mistrz: Sam sobie mistrzem
Partner: Earie*
Wiek: 29
Dołączył: 14 Wrz 2015
Posty: 3574
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2016-04-04, 23:33   
   A: S: 2| W: 4| Z: 3| I: 5| P: 1| A: 3
   U: M,Kż,S: 1| A,O,Śl,Skr: 2| W,Pł,L,B,MP: 3| MO,MA: 5
   Atuty: Szczęściarz; Niezdarny wojownik; Mistyk; Magiczny śpiew; Poświęcenie


Goście... Któż nie lubi gości? Któż nie lubi, kiedy inny smok znikąd pojawia się za jego plecami, jest to smok zupełnie obcy, nieproszony i niekoniecznie uprzejmy, a jedynie żądny... no właśnie, czego? Zabawy? Drwiny? A może po prostu w tak krzywy sposób pojmuje początku relacji ze swoimi pobratymcami...?

Leżąc tyłem do przybysza, niekoniecznie mógł go zauważyć - Kruczopióry już z oddali ujrzał młodego, nieznanego sobie smoka. Pociągnąwszy nosem, rozpoznał woń Życia - i mając pozytywne doświadczenia z tymże stadem, wyszczerzył kły. Ciekawe, jak zareaguje...

Przypatrując się Wyrwanemu z oddali, wyobraził sobie nic innego jak... gąsienicę. Ot, twór, który gdyby nie był maddarowy, pewnego dnia zmieniłby się w pięknego motyla, niemniej ten nigdy nie doczeka dorosłości. Nie musiał; nie o to chodziło smokowi. Małe, zielone, włochate stworzenie o setce drobnych, patykowatych nóżek pojawiło się przed czarodziejem, który stał dość daleko od Wyrwanego... i od razu ruszyło naprzód. Przedzierając się przez trawy i zarośla, drobny owad o długości może trzeciej części szpona dzielnie brnął naprzód, aż do młodego. I wtedy...

...ucho. Tak, za cel gąsienica obrała sobie ucho. Lewe. Kiedy Kruczopióry przyglądał się temu z oddali, jego niestrudzony owad, zaczął wspinać się po łuskach z lewej strony łba wyrwanego, aby bez żadnego ostrzeżenie wleźć do środka jego narządu słuchu, panosząc się weń. Ale o ile zwykła gąsienica szybko padłaby ofiarą smoczych pazurów, tak ta... wcale nie maiła zamiaru poddawać się Wyrwanemu. Ha! Obserwując z oddali sytuację, czarnołuski smok nakazał owadowi wyjątkowo wrednie umykać, kluczyć i unikać łap Miradeartha, i to aż do poziomu, który mógłby zirytować! Ciekawe, ile czasu młody będzie potrzebował, aby zrozumieć, iż ta gąsienica... zwykłą gąsienicą nie jest, I że gdzieś za plecami ma obserwatora.
_________________

"To [maddara]... uzależnia, przyznaję. Jest jak upojne ziele, którego w każdej chwili chcesz więcej i więcej, niekoniecznie potrafiąc to pragnienie zatrzymać. Ale ja nie chcę go zatrzymywać" - Kruczopióry

Do woli uczę i pomagam wszystkim smokom oprócz tych, których Kruczopióry nie lubi (a te, których nie lubi, o tym wiedzą).

Żetony: 2 x złoty (wrzesień, listopad), 3 x srebrny (MG czerwiec, wrzesień, grudzień)

Szczęściarz: W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
Niezdarny wojownik: Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST.
Mistyk: Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona. (ostatnie użycie w świątyni: 4 lipca)
Magiczny śpiew: Jeśli smok zanuci podczas swojej akcji, jego przeciwnik gubi swoją turę (nie może obronić się przed atakiem nucącego lub nie przeprowadza swojego ataku). Do użycia raz na pojedynek/misję/polowanie/co dwa tygodnie w wyprawie lub polowaniu łowcy.
Poświęcenie: Raz na atak smok może dodać jeden sukces kosztem rany lekkiej. Musi jednak określić użycie atutu przed atakiem.

Kruczopióry by: Szydzia Lisia Szkarłat Szydzia2 Młody Niewidoczek
 
 
 
Wyrwany Kolec 
Adept Ziemi



Rasa: Skrajny
Księżyce: 8
Płeć: Samiec
Opiekun: Zwiastun Światła i Nadeithscallieth
Partner: Nie ma aż tak cierpliwych
Wiek: 34
Dołączył: 31 Sty 2016
Posty: 67
Skąd: Będzin
Wysłany: 2016-04-07, 00:03   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 3
   U: A,S,M: 1| B,L: 2| W: 3


Leżąc spokojnie w trawie nie spodziewał się ataku wrednego owada na jego ucho. Coś małego i bardzo irytującego wlazło do jego lewego ucha. Czuł tylko, że było długie i biegało najpierw w kółko wejścia a nim zdążył się zorientować i pazurem zabrać stworzenie wlazło do środka - najpierw nie ruszając się zbytnio, co irytowało tylko trochę potem przerodziło się w taniec na bębenku w samym środku ucha. Ciężko złapać tak niewielkiego intruza mogąc włożyć do środka tylko jeden pazur.
Wyrwany wstał i zaczął się nerwowo wiercić, przechylał głowę jak gdyby chciał by to coś odpuściło i wypadło - bezskutecznie.
W końcu gdy poziom irytacji sięgał zenitu zaczął rytmicznie uderzać lewą stroną głowy o trawę.
Już miał plan wznieść się w powietrze i gdy zaczął iść w kierunku pobliskich krzaków zauważył leżącą postać. Równie czarną jak on tylko bez jasnego podbrzusza którym wyróżniał się Miran.
W tym momencie przestał myśleć o tym czymś w swoim uchu - może wypadło i dało mu spokój a może przestał odczuwać bo nieco się wystraszył przybysza.
- Kim jesteś? Mam tu pewien problem natury usznej i stąd moje dziwne zachowanie - powiedział nieco śmiejąc się z tego, nie wiedział, że był obserwowany a uderzanie głową o ziemie nie należało do typowych zachowań smoków.
 
 
Kruczopióry 
Czarodziej Ognia
Ten od maddary



Stado: Ognia
Rasa: Powietrzny
Księżyce: 65
Płeć: Samiec
Opiekun: Wirtuoz Iluzji
Mistrz: Sam sobie mistrzem
Partner: Earie*
Wiek: 29
Dołączył: 14 Wrz 2015
Posty: 3574
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2016-04-08, 00:19   
   A: S: 2| W: 4| Z: 3| I: 5| P: 1| A: 3
   U: M,Kż,S: 1| A,O,Śl,Skr: 2| W,Pł,L,B,MP: 3| MO,MA: 5
   Atuty: Szczęściarz; Niezdarny wojownik; Mistyk; Magiczny śpiew; Poświęcenie


- Tak jakby wiem o tym problemie... - stwierdził Kruczopióry nieco szelmowskim tonem, wyszczerzywszy lekko kły. W tym samym czasie trochę zapomniana przez Wyrwanego gąsienica obrała sobie nowy cel: wylazła z ucha i przebierając dzielnie swoimi licznymi, drobnymi nóżkami, zaczęła przechadzać się po górnej części łba Mirandeartha. Najpierw za cel obrała coś szczyt jego głowy, zaś z tego szczytu powoli, swoim robaczym tempem, ostrożnie, by nie zostać strąconą - oczywiście unikała łapy, gdyby smok próbował się jej pozbyć! - stopniowo schodziła w dół. Obierając ścieżkę przez sam środek pyska, dokładnie między oczami czarnołuskiego, przemierzyła drogę aż na samiusieńki kraniec jego nosa, aby tam odwrócić się. I popatrzeć. Popatrzeć swoimi małymi, robaczymi oczkami wprost w oczy młodego...

Kruczopióry zaś gapił się na tę scenę, nic nie mówiąc, jedynie szczerząc lekko kły. Co na to Mirandearth...?
_________________

"To [maddara]... uzależnia, przyznaję. Jest jak upojne ziele, którego w każdej chwili chcesz więcej i więcej, niekoniecznie potrafiąc to pragnienie zatrzymać. Ale ja nie chcę go zatrzymywać" - Kruczopióry

Do woli uczę i pomagam wszystkim smokom oprócz tych, których Kruczopióry nie lubi (a te, których nie lubi, o tym wiedzą).

Żetony: 2 x złoty (wrzesień, listopad), 3 x srebrny (MG czerwiec, wrzesień, grudzień)

Szczęściarz: W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
Niezdarny wojownik: Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST.
Mistyk: Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona. (ostatnie użycie w świątyni: 4 lipca)
Magiczny śpiew: Jeśli smok zanuci podczas swojej akcji, jego przeciwnik gubi swoją turę (nie może obronić się przed atakiem nucącego lub nie przeprowadza swojego ataku). Do użycia raz na pojedynek/misję/polowanie/co dwa tygodnie w wyprawie lub polowaniu łowcy.
Poświęcenie: Raz na atak smok może dodać jeden sukces kosztem rany lekkiej. Musi jednak określić użycie atutu przed atakiem.

Kruczopióry by: Szydzia Lisia Szkarłat Szydzia2 Młody Niewidoczek
 
 
 
Dziki Agrest 
Łowca Ziemi
Zapchlony owocożerca



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 44
Płeć: Samica
Dołączyła: 04 Sie 2015
Posty: 652
Wysłany: 2016-04-19, 07:33   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 4| A: 1
   U: B,O,MO,MA,: 1| W,MP,S: 2| A,Skr,Śl,Kż,L: 3
   Atuty: Spostrzegawczy; Kruszyna; Poszukiwacz; Znawca Terenów


    Dzika przybyła tu tuż przed świtem. Czyżby nie mogła spać? No cóż... nie do końca. Polowała całą noc i teraz... musiała gdzieś odpocząć. Choć sił miała dość, by wrócić spokojnie do domu to jednak jej chęć zwiedzenia po drodze nowych miejsc była jakoś ważniejsza. Przechodząc się w okolicach Zimnego Jeziora dotarła do miejsca, które zwane było "Rzeką". Tak po prostu, bez żadnej dziwnej nazwy. O tej porze było tu jeszcze trochę chłodnawo nawet jeśli woda wydawała się być całkiem, całkiem odpowiednia do pływania. Panowała dziwna, tajemnicza atmosfera, która w pewien sposób przerażała Dziką. Łowczyni szybko dostrzegła jakieś nisko rosnące drzewo, którego gałęzie sięgały nad wodę w rzece. Samiczka napiła się wody po czym bez żadnych zastanowień weszła na gałęzie potężnej rośliny. Jej łapki trzymały się konaru, a długi ogonek luźno zwisał co jakiś czas muskając swoją końcówką powierzchnię wody. Niby chciała się tu z góry tylko porozglądać, a tak naprawdę nie zauważyła kiedy... zasnęła.
_________________


<Karta Vaizel'a>
A: S: 1, W: 1, Z: 1, I: 1, P: 2, A: 1
U: A, O, Skr: 1
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 0,21 sekundy. Zapytań do SQL: 11