FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Aleja Zakochanych
Autor Wiadomość
Perspektywa Wieczności 
Łowca Ognia
Nikt ważny



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 35
Płeć: Samica
Opiekun: brak
Mistrz: brak
Wiek: 21
Dołączyła: 28 Lip 2014
Posty: 1503
Skąd: Kalisz-Cieszyn-Katowice
Wysłany: 2016-02-15, 21:41   
   A: S: 2| W: 2| Z: 4| I: 1| P: 3| A: 1
   U: Pł,W,B,M,L,Kż,A,MP,MA: 1|O,Śl: 2|Skr: 3
   Atuty: Wrodzony talent, Empatia, Poszukiwacz


Leciał nieco ciężko, ale pewnie. Nie minęło wiele czasu, w końcu ledwo co spadł z nieba, nie? A tu już ceremonia, już po i.. Rozmowa. Nieco się bał. Wichura wystrzeliła, nie dając mu czasu do namysłu, lecąc swoim pięknym, sokolim lotem.. Z tęsknotą śledził tor, jaki kreśliły jej skrzydła, aż zgubił jej sylwetkę za horyzontem. Miał nadzieje, że Błysk do nich dołączy, zostawił mu jednak możliwość decyzji. Coś złapało go za serce, gdy mijał Diamentowy Strumień. Wspomnienie słońca, łez, delikatnych ruchów skrzydeł i kryształowych ślepi, w które pierwszy raz zaglądał, ale przede wszystkim czystej, stężonej radości - mignęło mu przed oczami całą kaskadą. Chciał wrócić w tamte chwile. Zamiast tego leciał, niebo było szare i ciężkie jak jego serce. A serce jego ukochanej wydawało się być zimne jak śnieg wokół. Co, jeśli nie było to tylko wrażenie? Był dumny, że ukochana radziła sobie przez ten czas i rozumiał mechanizm, jaki musiał wziąć górę.. Ale kochał ją i nie chciał, by była to miłość jednostronna. Przede wszystkim jednak nie chciał tracić z nią dobrego kontaktu i chciał móc nadal przynosić jej szczęście. Zapikował w dół i wylądował ciężko, niemal majestatycznie wyginając przy tym szyję, wydymając pierś i zagłębiając szpony tylnych łap w puch. Ogon przeszorował po ziemi, wijąc się. Smok złożył skrzydła, stawiając łapę za łapą i zbliżając się do Tehanu na odległość kilku szponów. Spojrzał jej w oczy, nie umiał na razie nic powiedzieć. Złote ślepia były jakby spłowiałe, tliła się w nich jednak szczera tęsknota, cień strachu. Włókna tęczówki zdawały się być złożone z miłości, oddania i zaufania. Jedyny blik, błysk, odbijał ją - jego gwiazdę. Jakby miał wyrazić słowem choć jedno z tych uczuć? Co mógł rzec po tak okrutnej, długiej nieobecności? Księżyc pochylił pysk, wyciągnął nieco szyję i nosem trącił jej wargę. Nie miał prawa zrobić nic więcej. Cofnął nieco głowę i rozchylił skrzydła, uniósł wysoko nos, pokazując podniebienie i mówiąc jej w ten sposób - odsłaniam się, masz praco zrobić wszystko, choćby pobić mnie. Oddaje się. Ufam Ci. Kocham Cię. Tętnica na gardzieli zdawała się to mówić nierównym pulsowaniem.
_________________

DON'T PANIC!

Pisklę, Adept
Młoda by Szkarłat
ATUTY:
I: Wrodzony talent
II: Empatia - Przy testach mediacji -2 ST. Przy nakładaniu kompanowi więzi -2 ST.
III: Poszukiwacz - Raz na tydzień w polowaniu/misji smok ma 1 dodatkowy sukces do testów na Percepcję. UŻYTY: 29.09

Mięso: 20/4
Owoce: 6/4
Kamyki: rubin, agat
Mechaniczne: Kryształ Pojętnego Ucznia (w formie naszyjnika z dziczycz kłów)
Fabularne: Strzała z żółtą lotką, pióro Światłości Erycala, bransoletka z muszelek od Echa Istnienia


"Nasz system percepcyjny pozwala je (nowe informacje) przyswoić w sposób niedostępny dla innych zwierząt. Żaba łapie muchę, ponieważ reaguje na jej ruch, ale będzie umierała z głodu otoczona nieruchomymi (choć jadalnymi) martwymi muchami" ~ G. Butler i F. McManus "Psychologia"
Główny motyw muzyczny

Drzewo genealogiczne
Ostatnio zmieniony przez Perspektywa Wieczności 2016-02-15, 21:42, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Tejfe 
Adept Ognia
Mały, ale wariat!



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 43
Płeć: Samiec
Opiekun: Nanti, Eliane
Mistrz: Aenkryntith, Eliane, Aerthas
Wiek: 18
Dołączyła: 28 Sie 2014
Posty: 4114
Wysłany: 2016-02-17, 17:51   
   A: S: 2| W: 2| Z: 1| M: 3| P: 1| A: 1
   U: Pł,B,L,M,O, A, W,Skr,Śl,MP: 1| MA, MO: 2
   Atuty: Kruszyna; Niezdarny Wojownik;


Sekundy były dla niej minutami. Minuty zdawały się być godzinami. Z kolei te były wiecznością. Drżała ze strachu, że nie przyjdzie. Bała się, że zostawi ją samą. Że będzie zmuszona czekać, że niczym najbardziej żałosne stworzenie będzie zmuszona czekać tu na niego, zamartwiać się czy aby jednak przyjdzie. A nie chciała czekać. Z każdą minięta chwilą chciała poderwać się i gdzieś odlecieć. Była coraz bardziej zła. Na niego, na siebie. Ale przecież Pożeracz nie kazał jej czekać godzinami. lada moment przyleciał. Ale ona nie odczuwała upływu czasu. Ten był dla niej czymś nierzeczywistym. Jednocześnie upływał za szybko i za wolno. Bała się tej rozmowy, ale i jej pragnęła. Czego się boję?- spytała samą siebie. Bała się prawdy... Pojawił s wciąż kochała?ię. Z momentem kiedy go zobaczyła, przestała myśleć. Krew z niej odpłynęła, zaczęła się trząść. W kącikach oczu pojawiły się łzy. Jak mogła się bać smoka, którego kochała bardziej niż samo życie? Czy wciąż kochała? Ona również pragnęła cofnąć się w czasie. Do tamtego dnia, do najpiękniejszego dnia w jej życiu. Ale to było nierealne. Przyglądała się teraz swojemu partnerowi. Patrzyła na jego smutne złote ślepia, na pociemniałe łuski, które zatraciły blask kryształów, na potężną sylwetkę, na jego wysuniętą szczękę, która wydawała jej się niezwykła. Patrzyła jak się przed nią odsłaniał, wystawiał szyję. Oddawał się jej. Czemu go więc odrzucam? Patrzyła i czuła. Ale sama chciałaby wiedzieć co czuła. Złość? Frustrację? Radość? Miłość? Czemu ogarniała ją obojętność?! Wolałaby już przypływ nienawiści, ale nie obojętność! -Co ze mną jest nie tak?- pytała samą siebie, a łzy poleciały z jej jasnych oczu. Płakała tylko nad sobą. Nie nad sobą i Pożeraczem. Nie nad samym Pożeraczem. W tej chwili żałowała samej siebie. Bo nie potrafiła, bo nie chciała siebie zrozumieć.
_________________

Światło istnieje tylko dzięki cieniowi, na które może padać.


Kruszyna - Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu o 1/4 jednostek pożywienia mniej niż zazwyczaj potrzebują przedstawiciele jego gatunku.
Niezdarny Wojownik - Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST. Atut uniemożliwia zostanie wojownikiem i łowcą.

Motyw muzyczny postaci (adept) Motyw muzyczny postaci (dorosły) Tejfe od Szkarłat 1 i 2 Cała postać Tejfe Teczka postaci

Przebudzenie

S,W,Zr,M,P,A: 1 // B,A,O,Skr: 1
Ostatnio zmieniony przez Tejfe 2016-02-17, 17:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Perspektywa Wieczności 
Łowca Ognia
Nikt ważny



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 35
Płeć: Samica
Opiekun: brak
Mistrz: brak
Wiek: 21
Dołączyła: 28 Lip 2014
Posty: 1503
Skąd: Kalisz-Cieszyn-Katowice
Wysłany: 2016-02-18, 10:03   
   A: S: 2| W: 2| Z: 4| I: 1| P: 3| A: 1
   U: Pł,W,B,M,L,Kż,A,MP,MA: 1|O,Śl: 2|Skr: 3
   Atuty: Wrodzony talent, Empatia, Poszukiwacz


Wichura nic z nim nie zrobiła. Po chwili opuścił delikatnie łeb i spojrzał na nią. Łzy. Westchnął bardzo cicho, podszedł do niej ostrożnie, z jednym skrzydłem mocno rozłożonym i zbliżając się jak do dzikiego zwierzęcia, łagodnie objął ją płachtą skrzydła. Ruch mógł być pierwotnie niewyczuwalny, potem jednak aksamitna błona oddzieliła jej ciało od zimna i niebezpieczeństwa świata wokół. Otuliła miękko. Przytulił się do niej bokiem, nosem trąc o jej szyję jak kot i mrucząc uspokajająco.
- Kochanie, kochanie moje.. Jest już dobrze.. Jestem przy Tobie.. - Szeptał, nie wiedząc do końca, co tej pałęta się po głowie. - Zrobię dla Ciebie wszystko, tylko nie płacz mi już.. - łapiąc ją za brodę sprawił, by musiała spojrzeć mu w oczy. Jego własne przyjęły błagalny wyraz, a szczera miłość lśniła tak jasno, że nawet dawny płomień zamigotał w tęczówce. Podczas gdy Tehanu pogrążała się we własnych uczuciach, Księżyc zdawał się odżywać, wracać. Tu było jego miejsce i ta część, która została podczas jego nieobecności, wróciła do niego. Ta część była przy niej. Większa część jego serca. Przytulił ją do siebie mocno, obejmując także szyją, kołysząc lekko, cały czas mrucząc. Uczucia wylewały się na nią ciepłą falą. Instynktownie próbował ja odizolować od samej siebie, od jej gwałtownych uczuć, które ją niszczyły. Był gotów nic nie mówić, tylko całymi godzinami trwać przy niej i pocieszać ją, jak to tylko było możliwe.
_________________

DON'T PANIC!

Pisklę, Adept
Młoda by Szkarłat
ATUTY:
I: Wrodzony talent
II: Empatia - Przy testach mediacji -2 ST. Przy nakładaniu kompanowi więzi -2 ST.
III: Poszukiwacz - Raz na tydzień w polowaniu/misji smok ma 1 dodatkowy sukces do testów na Percepcję. UŻYTY: 29.09

Mięso: 20/4
Owoce: 6/4
Kamyki: rubin, agat
Mechaniczne: Kryształ Pojętnego Ucznia (w formie naszyjnika z dziczycz kłów)
Fabularne: Strzała z żółtą lotką, pióro Światłości Erycala, bransoletka z muszelek od Echa Istnienia


"Nasz system percepcyjny pozwala je (nowe informacje) przyswoić w sposób niedostępny dla innych zwierząt. Żaba łapie muchę, ponieważ reaguje na jej ruch, ale będzie umierała z głodu otoczona nieruchomymi (choć jadalnymi) martwymi muchami" ~ G. Butler i F. McManus "Psychologia"
Główny motyw muzyczny

Drzewo genealogiczne
 
 
Tejfe 
Adept Ognia
Mały, ale wariat!



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 43
Płeć: Samiec
Opiekun: Nanti, Eliane
Mistrz: Aenkryntith, Eliane, Aerthas
Wiek: 18
Dołączyła: 28 Sie 2014
Posty: 4114
Wysłany: 2016-02-21, 14:27   
   A: S: 2| W: 2| Z: 1| M: 3| P: 1| A: 1
   U: Pł,B,L,M,O, A, W,Skr,Śl,MP: 1| MA, MO: 2
   Atuty: Kruszyna; Niezdarny Wojownik;


Zadrżała. Gwałtowny dreszcz przebiegł jej wzdłuż kręgosłupa i sparaliżował całe jej ciało. A to wszystko na wskutek dotyku jej partnera. Chciała się wyrwać z jego uścisku. Nie mogła. Nie potrafiła. Bo to tylko umysł podpowiadał jej, by uciekła, by się schowała. Wewnętrznie go pragnęła. Pragnęła jego czułego dotyku, jego ciepłego boku przysuniętego do jej. Chciała czuć nad sobą jego skrzydło, okrywające ją całą, dające poczucie bezpieczeństwa. Dlaczego więc nie potrafiła tego zaakceptować? Czemu nie cieszyła się tą chwilą? Czego się bała? Nie boję się wcale. Jest mi po prostu wstyd. Wstydzę się samej siebie. Swoich uczuć. Żałowała, że Pożeracz nie umie czytać w myślach. Wtedy, by ją zrozumiał. Lepiej, niż ona sama siebie. Teraz nie rozumiał nic. Może niewiele... Łzy moczyły twardą szyję złotookiego. -Lunarny...- postanowiła się wreszcie odezwać. Świadomie użyła adepckiego imienia swojego partnera, gdyż pamiętając, że tym imieniem się jej przedstawił po raz pierwszy, chciała podkreślić głębie tego co teraz powie. Chyba, że się nie odważy. Minęła minuta, potem dwie. Wstrząsy przechodzące po jej ciele powoli ustępowały. Nie zauważyła tego. -Naucz mnie znów kochać. Spraw, by moja miłość do Ciebie odżyła. Bo ja Cię pragnę, ja Cię chcę.- zamilkła. Co dalej? -Chcę znowu mieć pewność, że to co między nami jest tak silne jak na początku. Jak wtedy, gdy się poznaliśmy. Bo... czasami, odkąd wróciłeś zdaje mi się, że to co do Ciebie czułam, czuję... zaczyna zanikać. - ostatnie zdanie mówiła ze ściśniętym gardłem, bardzo cichutko. Stało się. Przyznała się przed nim. Teraz tylko oczekiwała jego reakcji. Nie spodziewała się, że gdy wyrzuci z siebie to co w niej tkwiło poczuje się lepiej, ale tak było. Mocniej przylgnęła do ciała partnera, jakby bojąc się, że zaraz ją odrzuci. Czy odrzuci? -Nie bądź zły.- wyszeptała jeszcze.
_________________

Światło istnieje tylko dzięki cieniowi, na które może padać.


Kruszyna - Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu o 1/4 jednostek pożywienia mniej niż zazwyczaj potrzebują przedstawiciele jego gatunku.
Niezdarny Wojownik - Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST. Atut uniemożliwia zostanie wojownikiem i łowcą.

Motyw muzyczny postaci (adept) Motyw muzyczny postaci (dorosły) Tejfe od Szkarłat 1 i 2 Cała postać Tejfe Teczka postaci

Przebudzenie

S,W,Zr,M,P,A: 1 // B,A,O,Skr: 1
 
 
Chłodny Obrońca
Czarodziej Ziemi
Zwiastun



Stado: Ziemi
Rasa: Północny
Księżyce: 72
Płeć: Samiec
Opiekun: Jesień+ i Kaszmir+
Mistrz: Cichy Potok
Partner: Heulyn
Wiek: 29
Dołączył: 03 Sie 2015
Posty: 2870
Wysłany: 2016-05-13, 16:29   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 5| P: 2| A: 2
   U: Pł: 1| O,A: 2| B,L,S,W,MP,Skr,Śl,M: 3| MO: 5| MA: 6
   Atuty: Inteligentny, Niezdarny Wojownik, Mistyk, Utalentowany


Kto powiedział, że to miejsce nie nadaje się na posiłek był głupcem. Leciał sobie z truchłem krowy utrzymywanym za pomocą maddary i szukał jakiegoś wolnego skrawka ziemi. Wszędzie smoki… wszędzie coś robiły, gadały i śmiały się. A on nie miał ochoty na śmiechy… Minął więc tereny Wody i leciał dalej. Krowę trzymał blisko by jakiś powietrzny drapieżnik mu jej nie zabrał i w końcu znalazł pustą, spokojną aleję. Wylądował i rzucił z głośnym trzaskiem mięso na zieloną, soczysta trawę. Niech tylko ktoś spróbuje mu zwrócić uwagę. Zmarszczył brwi i rozejrzał się uważnie. Chyba w końcu był sam. Odetchnął głośno i rozluźnił się. Spokój. Tak bardzo go pragnął. Padł obok krowy, położył na jej boku przednie łapy i wbił w nią kły. Szarpnął by rozerwać trzewia i zabrał się za jedzenie. W końcu jego smoczy głód został zaspokojony. Pożerał [4/4] mięsa nie będąc przez nikogo zaczepianym ani męczonym. Żadnych pytań, żadnego wytyka wad, czy nauk. Tylko Chłód i jego wołowina. Po nasyceniu się zwinął się pod jednym z drzew w wielki kłębek i zasnął. Drzemka trwała nadzwyczajnie długo ale dzięki temu nie musiał od razu lecieć do domu. Zjadł, odpoczął i dopiero wieczorem gdy zaczęło się robić chłodniej, wstał i poleciał do swej groty.

[zt]
_________________


Avatar od Harriet
~ Drzewo genealogiczne by Dynamika ~

Nauki 2/1
Fabuły 4/2
Walki 0/2

#088A4B
 
 
Subtelny Gniew 
Wojownik Ziemi
DJ i swatka



Rasa: Północny
Księżyce: 19
Płeć: Samiec
Opiekun: Chłód Życia
Mistrz: Pawiooka
Partner: NSSUNSS & CoconutClub
Dołączyła: 27 Paź 2014
Posty: 2864
Wysłany: 2016-06-20, 13:34   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 2| P: 1| A: 1
   U: MA,MO,Pł: 1| M,MP,W: 2| B,S,Skr,L,Śl,O,A: 3
   Atuty: Zwinny; Oporny magik


Wieczór słonecznego dnia to pomarańcz i róż spadającego za horyzont nieba. Księżyc wstaje za górami z brygadą swoich jaśniejących, migoczących dalekich gwiazd. Być może niektóre z nich już nie żyją, być może w jakiejś części nieba naradza się gwiazda, które jeszcze nikt nie widział. Świerszcze zaczynają swój koncert, a sowy pohukują nieśmiało. Nadchodzi noc, letnia noc, czyli głęboka i krótka noc. Robi się chłodno, komary lgną do smug światła. W Alei Zakochanych atmosfera jest orzeźwiająca i pachnie wieczorem. Usypiające kwiaty skradają powietrzu swoją słodką woń. Pszczoły idą spać, a drzewo wydaje się mroczniejsze. To jednak jest właśnie ten romantyzm, którego brakuje krajom gorącym. Tu mogą się spotkać ona i on. Na smoczej schadzce, w miejscu, w którym niejedni spotykali się, by w jedną noc stworzyć coś niezwykłego. A teraz przyszedł czas na nich…
_________________

może nieskończoność powie
czy za murem jest odpowiedź
może zna sekrety słońca

lecz kto wie to nie odpowie
wszystko się zaczyna w słowie
nie potrafi znaleźć końca



#CCFFFF
#8F8FBD



Posiadane: 13/4 mięsa, 2x żeton srebrny, 1x brązowy, agat, rubin
Atuty: Oporny magik, kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST.



~ Fasolka by Chłodnik
~ pełna wersja Finezyjnego by Mgła ~ Finezyjny by Heulyn ~ Finezyjny by Dziki Agrest


KP
Ostatnio zmieniony przez Subtelny Gniew 2016-06-20, 22:49, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Bursztynowe Zwierciadło
[Usunięty]

Wysłany: 2016-06-20, 23:25   

Był piękny wieczór, powietrze niosło w sobie przyjemny chłód i wilgoć, których brakowało w ciągu dnia, gdy panowała nieprzerwanie Złota Twarz.
Cykady budziły się do życia, a ich melodia rozbrzmiewała donośnie pośród tej ciszy tak niecodziennej, a tak upragnionej po ciężkim dniu pracy.
Heulyn szła wolnym krokiem, rozkoszując się tymi doznaniami, lazurowymi ślepiami obserwując otoczenie skryte pod skrzydłem nadchodzącej nocy.
Zerknęła ku niebu, gdzie rozbłysły pierwsze Ślepia Przodków.
Czuła, jak miękka wilgotna trawa otula jej stopy, a szpony zanurzają się w ziemi spijającej rosę.
Ogon kołysał się delikatnie na boki, raz w prawo, raz w lewo bawiąc się z letnim wiatrem.
Czuła jakieś napięcie w swym wnętrzu, to rozkoszne oczekiwanie niespodziewanym spotkaniem, na które została zaproszona.
Nie mogło przecież chodzić o kolejne prozaiczne leczenie, przecież nie tak dalej, jak kilka kroków Złotej Twarzy temu ozdrowiła okaleczone jego ciało. Czyżby tak szybko miał się komuś poddać w walce?
Nie, wątpiła w taki zwykły przypadek.
Uśmiechnęła się delikatnie samymi kącikami złocistych warg, rzucając ciekawe spojrzenie swemu towarzyszowi.
Alastriona w drodze wyjątku pozostała w leżu, aby zająć się drzemiącym Rankorem. To był jej czas wytchnienia.
 
 
Chłodny Obrońca
Czarodziej Ziemi
Zwiastun



Stado: Ziemi
Rasa: Północny
Księżyce: 72
Płeć: Samiec
Opiekun: Jesień+ i Kaszmir+
Mistrz: Cichy Potok
Partner: Heulyn
Wiek: 29
Dołączył: 03 Sie 2015
Posty: 2870
Wysłany: 2016-06-29, 15:59   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 5| P: 2| A: 2
   U: Pł: 1| O,A: 2| B,L,S,W,MP,Skr,Śl,M: 3| MO: 5| MA: 6
   Atuty: Inteligentny, Niezdarny Wojownik, Mistyk, Utalentowany


Pora Białej Ziemi nie była mu straszna, zaspy, zamiecie czy mróz kąsający nos, a wszystko dzięki okrywie włosowej która powiększała się gdy szedł chłód. Teraz jednak miał ich zaatakować okres Gorejącego Słońca. Jego łuskowi bracia i siostry wygrzewali się na skałach czy trawie czerpiąc radość z takich kąpieli. Chłód jednak wybierał cień i miejsca gdzie hulał wiatr, dlatego też był wdzięczny że spotkanie przypadło na porę wieczorną. Ciało odetchnąwszy od upałów mogło zadowolić się, innego rodzaju uciechami. Szedł powoli pozwalając, jakby w sumie miał jakiś wybór, by jego długie wąsy falowały na lekkim wietrze. Spieszył się, bo zdał sobie sprawę że chyba się spóźnia. Powinien zawrócić czym prędzej i pognać do domu jednak zmieszana krew Kaszmirowego Dotyku i Jesieni Bzów pchała go w nieznane. Czy jednak aby na pewno nieznane? Przyspieszył kroku przechodząc w bieg, nie jakiś kłus czy cwał, ale dość szybki bieg. Dama nie powinna czekać i zdawał sobie z tego doskonale sprawę. Powiew szarpał jego futrem i świszczał w białych lotkach kiedy nagle wszystko ustało. Heulyn, uzdrowicielka z Cienia stała do niego tyłem i machała leniwie swoim proporcjonalnym do reszty ciała ogonem. Końcówka zaczęła lekko podrygiwać gdy do jej nozdrzy dotarł zapach spóźnionego gościa. Chłód nabrał powietrza i przymknął oczy pochylając jednocześnie pokornie łeb.
-Wybacz, że musiałaś tyle czekać. Nie godzi się wszakże by zaproszona dama tyle czekała.- powiedział niskim, chłodnym tonem. Nie był to jednak głos jadowity, nic z tych rzeczy… czarodziej wyraził pełną szacunku skruchę, bo jak inaczej miał prosić o wybaczenie krwawą samicę. Machnął ogonem i uniósł głowę wyżej, dumnie, poprawił skrzydła i przyjrzał się uzdrowicielce.
-Musiałem się z tobą spotkać.- odezwał się w końcu wbijając w samicę szmaragdowe ślepia. Gdyby nie zapadający stopniowo wzrok można by z łatwością ocenić spojrzenie samca. Ono dosłownie pożerało Heulyn i dzięki bogom, że nie było już tak jasno. W końcu był przywódcą, był dorosły i chyba potrafił panować nad sobą, czyż nie? Nie ruszył się z miejsca czekając na reakcję samicy, na jakiekolwiek słowa.
_________________


Avatar od Harriet
~ Drzewo genealogiczne by Dynamika ~

Nauki 2/1
Fabuły 4/2
Walki 0/2

#088A4B
 
 
Bursztynowe Zwierciadło
[Usunięty]

Wysłany: 2016-07-01, 22:35   

Smoczyca wystawiła złocisty pysk ku ostatnim promieniom zachodzącej płonącej kuli, aby wchłonąć jej ciepło, które wnikało przez łuski w głąb ciała. Dalej, za wschodzie majaczyły już pierwsze Oczu Przodków, migocące tajemniczo, jakby chcące wyszeptać swe sekrety nocy.
Powietrze było przyjemne, ożywcze, wilgotne i chłodne. Chociaż uwielbiała gorąc, jako smok chociaż częściowo północny, nie gardziła też chłodem. Zwłaszcza po tak intensywnych upałach zwieńczonych oślepiającym światłem męczącym ślepia.
Ciche tętnienie łap, głośny oddech i już dostrzegła jasną sylwetkę pędzącą ku niej.
Złociste wargi drgnęły niejednoznacznie, w nieco kpiącym uśmieszku - gdy zatrzymał się przed nią.
Przekrzywiła nieco zadziornie trójkątny łeb na prawo, rzucając mu zawadiackie, acz nadal pełne jakiejś swobodnej godności, spojrzenie akwamarynowych ślepi.
- Masz rację, jednak jeżeli spotkanie dobrze rokuje, byłam gotowa tą chwilkę poczekać - odrzekła rozbawiona, schylając nieco pysk ku dołowi.
Przymrużyła złote powieki, mrucząc cicho:
- Ciekawam zatem, co też okazało się takim pilnym? - dodała, kołysząc lekko ogonem na boki.
 
 
Chłodny Obrońca
Czarodziej Ziemi
Zwiastun



Stado: Ziemi
Rasa: Północny
Księżyce: 72
Płeć: Samiec
Opiekun: Jesień+ i Kaszmir+
Mistrz: Cichy Potok
Partner: Heulyn
Wiek: 29
Dołączył: 03 Sie 2015
Posty: 2870
Wysłany: 2016-07-04, 15:23   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 5| P: 2| A: 2
   U: Pł: 1| O,A: 2| B,L,S,W,MP,Skr,Śl,M: 3| MO: 5| MA: 6
   Atuty: Inteligentny, Niezdarny Wojownik, Mistyk, Utalentowany


Opuścił nieco łeb chcąc uspokoić przyspieszony oddech. Nie chciał dukać odpowiedzi, a już na pewno nie przed Heulyn dlatego musiała zaczekać jeszcze chwilę zanim otworzył paszcze, a biały dym przestał sączyć się z jego nozdrzy.
-Nie mogę po prostu chcieć zobaczyć się z atrakcyjną, młodą smoczycą?- rzucił w końcu. Choć zdawał sobie doskonale sprawę z tego, że tekst był na poziomie… Wiecznego Ukojenia może? Niestety nieco nienatleniony mózg widać nie działał jeszcze jak powinien. Odetchnął głęboko jeszcze raz i otrzepał łeb. Może jednak tego nie usłyszała? Spojrzał w jej niezwykłe ślepia z tą nęcącą czerwoną twardówką i przekrzywił lekko łeb w bok.
-W sumie to… po prostu chciałem cię zobaczyć.- powiedział i usiadł sobie naprzeciwko uzdrowicielki. Musiała (chociaż czy naprawdę cokolwiek musiała?) mu wybaczyć, biegł ile sił w łapach by nie spóźnić się na to spotkanie które de facto sam umówił. Szczęka wkrótce zaczęła boleć go równomiernym pulsującym bólem, czy to przez szybki bieg czy to przez zamianę pogody, nie potrafił stwierdzić. Nie pokazał tego jednak po sobie. Tego by jeszcze brakowało, poruszył żuchwą kilka razy i skinął Heulyn łbem.
-Posiedźmy proszę chwilę, a potem możemy ruszyć na spacer.- dodał po chwili ciszy. Spotkał się z nią i sam nie wiedział co począć. Może niezbyt dobrze postąpił? Nie chciał jednak o tym myśleć. Był w końcu dorosły i sam decydował co dobre, a co złe. Teraz pozostało mu tylko zatopić się w zapachu goździków…

/ średnio podoba mi sie mój odpis.. wybacz Heulyn ._.
_________________


Avatar od Harriet
~ Drzewo genealogiczne by Dynamika ~

Nauki 2/1
Fabuły 4/2
Walki 0/2

#088A4B
 
 
Bursztynowe Zwierciadło
[Usunięty]

Wysłany: 2016-07-05, 21:01   

Uśmiechnęła się samymi kącikami gadzich, złocistych warg, widząc jak samiec ledwo dyszy.
Faktycznie musiało mu się spieszyć, dlatego wyrozumiale dała mu kilka chwil na złapanie oddechu. Przystanęła na przeciw niego, patrząc na samca lazurowymi ślepiami. Karminowy ogon wił się za nią, niczym osobny byt.
Wydawała się zarówno zaintrygowana, jak i rozbawiona, gdy padły jego pierwsze słowa.
Przewróciła ślepiami.
- Pochlebca - zaśmiała się cicho. - Ciekawe, co na to twoja najdroższa partnerka, mój drogi?[color] - rzuciła wyzywająco, unosząc złocisty podbródek.
Skinęła mu z godnością łbem.
-[color=#990000] Czuję się zaszczycona, skoro Przywódca tak bardzo pragnie mego towarzystwa
- wymruczała miękko z tą nutką kpiącego rozbawienia.
W ślepiach samicy jednak błyszczała jakaś powaga, jak i figlarny akcent tak jej charakterystyczny.
 
 
Chłodny Obrońca
Czarodziej Ziemi
Zwiastun



Stado: Ziemi
Rasa: Północny
Księżyce: 72
Płeć: Samiec
Opiekun: Jesień+ i Kaszmir+
Mistrz: Cichy Potok
Partner: Heulyn
Wiek: 29
Dołączył: 03 Sie 2015
Posty: 2870
Wysłany: 2016-07-06, 11:02   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 5| P: 2| A: 2
   U: Pł: 1| O,A: 2| B,L,S,W,MP,Skr,Śl,M: 3| MO: 5| MA: 6
   Atuty: Inteligentny, Niezdarny Wojownik, Mistyk, Utalentowany


Delikatny wiatr pomógł mu schłodzić rozgrzane po biegu ciało, gdyby to tylko była zima na pewno nie narzekałby teraz na futro. O ileż łatwiej byłoby przebijać się w zaspach, chociaż z drugiej strony Kalina zmarzłaby na kość… wszystko jak zwykle miało swoje plusy i minusy, również ta sytuacja. Jak zauważyła skrzętnie samica, Azyl na pewno by nie pochwaliła zaistniałeś sytuacji. Nie pochwaliła? To słowo byłoby chyba zbyt delikatne, zwłaszcza że Chłód tak zażarcie chronił ją przed napalonym Trzmielim Kolcem, który koniec końców ją zdradził. Obiecał jej, że z przy nim nic takiego jej nie spotka, a teraz proszę. Czarodziej na samą myśl zacisnął mocniej zęby, uzdrowicielka Życia nie była kimś o kim chciał teraz myśleć czy rozmawiać. Była kochana i dobra, ale odkąd Mgła zawitała nad ich terenami coś się zmieniło… samica odeszła nic mu nie mówiąc, zostawiła pisklęta z czego dwójka zdechła, a sam Chłód… teoretycznie rzecz ujmując również zdechł, a pierwsze co zobaczył to paskudny pysk Zwiastuna. Jak dobrze się stało, że Apokalipsa go zabiła, chociaż nadal nie przepadał za samicą z wiadomych przyczyn sięgających jeszcze dalekiej przeszłości, to i tak wyświadczyła mu przysługę.
Jego myśli pogalopowały przed siebie, a przecież miał teraz obok wytworną Heulyn. Wytworna pasowało do niej jak do niewielu innych samic.
- Moja partnerka znów gdzieś przepadła… czuję, że głoduje ale nic nie mogę z tym zrobić.- powiedział chłodniej i poważniej niż zamierzał. Może takim tonem i wyrazem pyska da samicy wyraźnie do zrozumienia, że nie po to tu przybył. Nie po to by rozprawiać o Azyl.
-Natomiast twoje towarzystwo mnie intryguje. Zaczęło mnie intrygować odkąd poznałem cię w grocie jako świeży czarodziej. Obroniłem wtedy Koszmarnego czy jak mu tam było przed cieniem. Nawet na arenę po walce z Trzmielem, wezwałem przecież ciebie na pomoc, nie… kogo innego.
Patrzył na nią ze spokojem, początkowa irytacja nieco zwątlała chociaż wystarczyłaby iskra by rozgorzała na nowo. Jego zazwyczaj matowe ślepia rozświetliły się gdy patrzył na Heulyn, jakby karmił się jej obecnością. Cóż miał poradzić samiec, gdy stała przed nim silna, zdrowa i do tego urodziwa smoczyca.
_________________


Avatar od Harriet
~ Drzewo genealogiczne by Dynamika ~

Nauki 2/1
Fabuły 4/2
Walki 0/2

#088A4B
 
 
Bursztynowe Zwierciadło
[Usunięty]

Wysłany: 2016-07-13, 11:47   

Jak widać nie tylko przeciwności losu stawały im na drodze ku "wspólnej" przyszłości, czy możliwościom połączenia się.
Nawet geny im się sprzeciwiały, rzucając im pod łapy powalone kłody, które próbowały ich zwalić, przygnieść i odtrącić.
Czyż to nie czysta ironia losu? Zrządzenie Boskich mocy? A może zwykły przypadek?
Smoczyca skrzywiła sie ledwie dostrzegalnie na wzmiankę o Azylu.
Nie potrafiła rozgryźć uczuć samca do swej partnerki, ani do niej. Gdy już myślała, że wie, o co mu chodzi, on wypalał coś takiego i to tym tonem, który ponownie zostawiał ją z bałaganem myśli.
Zakołysała rozdrażniona ogonem, odwracając się bokiem do samca.
Nie dla niej były te wszystkie gierki. Wydawały się za skomplikowane nawet dla jej genialnego umysłu. Uczucia nigdy nie były jej mocną stroną, nie zawsze potrafiła je zrozumieć we właściwy sposób, zwłaszcza te, które łączyły dwa smoki przeciwnej płci lub czasem tej samej. Inne uczucie dla partnerów, inne dla rodzeństwa z krwi, a inne dla stadnego.
Westchnęła.
Prawdziwa kołomyja.
Skineła powoli łbem, słuchając jego słów, nie potrafiąc ich odpowiednio zinterpretować. Jego słowa, a ton głosu kłóciły się ze sobą, jeszcze bardziej wprawiając ją w mętlik.
Sapnęła w końcu, odwracając się do niego przodem, patrząc powaznymi lazurowymi ślepiami w jego szmaragdowe.
Uniosła dumnie złoty trójkątny łeb, wystawiając spiczasty podbródek.
- Przez tyle księżyców próbowałam rozwikłać zagadkę, jaką są twoje uczucia do mnie. Twoje zachowanie, słowa, tonacja głosu strasznie się ze sobą kłócą. Czasami myślę, że wiem o co ci chodzi, ale częściej, tak jak w tej chwili - zupełnie cię nie rozumiem. Mówisz jedno, robisz drugie, a swym ciałem pokazujesz jeszcze coś innego. Nigdy uczucia nie były dla mnie zrozumiałe, ale te twoje są pogmatwane bardziej, niż cienie na dnie kanionu - sarknęła na darmo próbując zachować spokój.
 
 
Chłodny Obrońca
Czarodziej Ziemi
Zwiastun



Stado: Ziemi
Rasa: Północny
Księżyce: 72
Płeć: Samiec
Opiekun: Jesień+ i Kaszmir+
Mistrz: Cichy Potok
Partner: Heulyn
Wiek: 29
Dołączył: 03 Sie 2015
Posty: 2870
Wysłany: 2016-07-13, 15:43   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 5| P: 2| A: 2
   U: Pł: 1| O,A: 2| B,L,S,W,MP,Skr,Śl,M: 3| MO: 5| MA: 6
   Atuty: Inteligentny, Niezdarny Wojownik, Mistyk, Utalentowany


Życie byłoby niezwykle proste gdyby od razu odgadnąć wszystkie jego zagadki i uczucia innych smoków. Byłoby wygodne ale i niezmiernie nudne, Chłód jakoś nie potrafił sobie wyobrazić, że rozumie każdego z kim się spotyka i celnie odgaduje jego intencje. Świat nie zrodziłby wtedy Słowa który rozbił Życie snując utopijne wizje, nie doszłoby do śmierci Chłodnego bo rozgryzłby plan Zwiastuna zawczasu. Ileż żeby potoczyłoby się inaczej gdyby każdy mógł widzieć uczucia i je rozumieć. Teraz stali przed sobą zakłopotani i nieco zagubieni choć na pozór pewni siebie.
Samiec bez mrugnięcia lustrował jej spojrzenie i spijał słowa, które uderzały w sedno problemu. Kiedy jednak przeszła do porównania jego uczuć do cienia na dnie kanionu, uśmiech wychynął mu spomiędzy sumiastych wąsów. Nie skomentował tego jednak bo wiedział kiedy nie należy wyłuskiwać pojedynczych słów samic. Od tego zaczynały się zawsze największe wojny, nieporozumienia i inne rzeczy. Użyłby teraz lewej łapy by pogładzić ją po pysku ale Apokalipsa zadbała o to by nie mógł tego uczynić. Podczas walki był tak oszołomiony, że zupełnie zapomniał o świecie i… stało się. Dzięki bogom, że znów to Heulyn przy nim była, nie Azyl. Uratowała jego życie, wyciągnęła z obmierzłych łaps śmierci i kazała jego duszy siedzieć grzecznie w smoczym cielsku. Może nieco naruszonym ale żywym. Lewa łapa smętnie „stała” na ziemi, cały ciężar spoczywał na wyprostowanej prawej, stąd wrażenie, że lewa też opiera się o ziemię. Jakim cudem udało mu się tu dobiec…
Wracając jednak do tego co chciał uczynić Chłód… jako kulturalny i dobrze wychowany smok powinien się powstydzić swych myśli, jednak Kalina rzuciła tyle prawdziwych słów. Bawił się z nią? Nie, nie o to mu chodziło. Badał teren i wypływał z sideł miłości chcąc pozostać nad ich powierzchnią, jednak im mocniej walczył tym większe pożądanie czuł do Heulyn. Czekał jednak bo nie chciał by jego adoracja wynikała z tak płaskich odczuć. Czekał, aż nie zaczął się topić w jej krwisto-lazurowych ślepiach.
Westchnął w końcu, a uśmiech zszedł z jego pyska równie szybko jak się pojawił.
-Sam siebie nie rozumiem, a zwłaszcza gdy stoję naprzeciwko ciebie i patrzę w twoje krwawe ślepia Heulyn.- powiedział poważnie choć jego ton był inny. Głęboki, taki od którego czuje się drżenie w piersi, nie oskarżycielski czy chłodny, bardziej skłaniał się ku pożądliwemu. Zamiast jednak naprzeć na samicę znów się cofnął. Nie dlatego, że się bał, nic z tych rzeczy. Kalina może nie znała się zbyt dobrze na uczuciach ale chciał by poczuła irytującą ciekawość, pożądanie było zbyt mocnym słowem… ale chciał by również i ona zrobiła krok do przodu. Poprzednio zrobił ten błąd i sam zajął się Azyl, wszystkim co było z tym związane. Widać źle to rozegrał i drugi raz nie zamierzał rzucać się na samicę. Chciał ją nęcić tak by sama zrozumiała o co chodzi w tej grze. Chyba, że zirytowana najnormalniej w świecie odejdzie… wtedy będzie musiał zachować się mniej subtelnie. Zobaczymy. Na razie cofnął się od niej i utykając zaczął odchodzić wzdłuż alei w stronę płaczących wierzb.
-Usiądziemy pod nimi?- dodał patrząc na drzewa, choć było to raczej pytanie czysto retoryczne. Modlił się w duchu by uzdrowicielka nie zwracała uwagi na jego marny stan zdrowia. To chyba najgorsze co mogłoby się przydarzyć samcowi w kwiecie wieku. Litość samicy…
_________________


Avatar od Harriet
~ Drzewo genealogiczne by Dynamika ~

Nauki 2/1
Fabuły 4/2
Walki 0/2

#088A4B
 
 
Bursztynowe Zwierciadło
[Usunięty]

Wysłany: 2016-07-18, 11:02   

Heulyn nie należała do samic, które unikają czyjegoś spojrzenie - a jeżeli nawet, był to po prostu zabieg chwili, aby zyskać czyjąś sympatię lub poparcie.
Można by rzecz, iż fałszywa skromność.
W tej jednak chwili sama nie wiedziała, co czuje. Nie rozeznawała się w galimatiasie odczuć, które kotłowały się w jej umyśle, pozostawiając chaos. Nawet Maddara gdzieś rozpierzchła, jakby zostawiając ją na łaskę lub niełaskę Czarodzieja.
Nie bała się jednak, że może ją zranić fizycznie, wiedziała, że dorównuje mu w sztuce walki, nie dałaby się łatwo. Mógł jednak zranić jej duszę, którą skrzętnie kryła przez te wszystkie księżyce, aby nie sięgnęły ją szpony zawiści innych, czy miłość, która tylko osłabiała.
Pierwsze rany zadały jej własne pisklęta, obnażyły jej słabość do nich, miłość, jaką je darzyła. Próbowała się bronić po poczęciu Fao, potem, gdy pojawił się Rankor, bo pamiętała ból po stracie Czystki, słodkiej cętkowanej samiczki...
Ale oboje metodycznie rozbierali ją z kolejnych warstw pancerza znieczulenia, odsłaniali miękkie, jasne wnętrze, o którym dawno zapomniała.
Wbrew pozorom nie pozostawili jej jednak słabej, a odziali ją w nową łuskę wytrwałości, niezłomności i poczucia bycia kochaną i kochającą.
Zwłaszcza, gdy pojawiła się niewinna Aileen. Kochana srebrzysta istotka, piękniejsza od wszystkiego, co dotąd widziała - piękniejsza od niej samej!
Pisklęta dawały jej siłę, miała kogo chronić, byli jej rodziną, jej Stadem. Dawali jej moc.
Znajomość z Chłodnym zaś wprowadzała wiele zawirowań, dekoncentrowała ją, skupiała uwagę na nim, na tych gierkach słownych i próbie pojęcia tego, czego samiec od niej chce.
Nie była głupia, zdawała sobie sprawę z pożądania, które do niej żywił. Widziała już podobne odczucia u Assuremita, gdy zawarli swego rodzaju wymianę handlową.
Tylko, że tym razem sama reagowała na jego gorące uczucie, chociaż wzbraniała się przed nim, przerażona obcą siłą, która brała ją w posiadanie, rozpalając krew w jej żyłach.
Patrzyła na niego przez długą chwilę, w końcu westchnęła kręcąc łbem na boki.
Machnęła łapą w kierunku jego bezwładnej.
- Powinnam była pokazać ci, jak założyć temblak - mruknęła tracąc nadzieję na odpowiedź samca.
Kiedy w końcu padła odpowiedź, zamrugała topazowymi powiekami, zaś lazur jej oczu zalśnił... dziko, z jakimś ukontentowaniem?
Czyż nie tego chciała przy ich ostatnim spotkaniu, aby zabiegał o nią, ale nie w chwili zapomnienia, lecz świadomie? Aby chciał ją, a nie Azyl? Aby zapomniał o swej beznadziejnej partnerce i zajął się nią?
Przecież czyż mógł znaleźć kogoś lepszego od niej?
A potem on zaczął odchodzić ku linii drzew.
Karminowy ogon zakołysał się za nią, a ona pomyślała:
Co, na Tarrama przeklętego?! To wszystko? A niech gobliny zeżrą te wszystkie gierki!
To uświadamiało jej, jak nie wiele wie o podobnych podchodach. Chociaż była dojrzałą samicą, czuła się niczym ledwie upierzone pisklę.
Westchnęła cichutko pod nosem tak, aby samiec tego nie usłyszał i ruszyła za nim, mówiąc:
- Chętnie. Sądzę, że nam obojgu przyda się chwila... wytchnienia.
Dotarła do pierwszej wierzby i przysiadła w jej cieniu za zasłoną długich witek obsypanych drobnymi zielonymi listkami. Owinęła ogonem przednie łapy, zerkając na samca.
To tak, jakby pierwszy raz straciła przewagę podczas ich spotkania. Ta niewiadoma była przerażająca, irytująca, a jednocześnie dziwnie... podniecająca.
Tylko dlaczego jej krew tak huczała w skroniach?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 13