FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Pisklęcia równina
Autor Wiadomość
Brutalna Łuska 
Adept Ognia
Pospolitus Wklepus



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 42
Płeć: Samica
Opiekun: Tak trochę go już nie ma
Mistrz: Uczyła się u wielu
Partner: Jest silna i niezależna!
Wiek: 7
Dołączyła: 13 Mar 2016
Posty: 807
Wysłany: 2017-03-07, 21:28   
   A: S: 2| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 1
   U: M,MP,Kż,Skr,Śl,B,L,S,Pł,A,O,W: 1
   Atuty: Silna; Oporny magik


// samodzielka :p

Tym razem chciała poprawić umiejętności obronne. Defensywa nie była mocną stroną Khenii, co mocno ją irytowało. Uważała się za dobrą w tych sprawach, a tu klops! Okazuje się, że ledwo co potrafi wykonać unik. Czuła się z tym źle. Postanowiła więc raz jeszcze powtórzyć wiedzę posiadaną od rodziców. Pozycja. Stój pewnie, gotowa do uniku bądź bloku. Ugnij te łapy, na Nethara! Rozluźnij się bardziej! Co wolisz bardziej? Odskakiwania, turlania i uniki, czy bloki i powstrzymywanie ataków?
Tak jak ty zamierzam zostać królową odskoków!
Postawiła łapy w rozkroku, zginając je mocno. Ustawiła niegdyś najbardziej kłopotliwy dla niej ogon. Przez chwilę błądził w powietrzu, usiłując znaleźć idealne ułożenie. Przymknęła powieki i przypomniała pozycję rodzicielki. Bez spinania się, luźno, ale stanowczo. Tak, żeby z łatwością mogła wykonać unik za unikiem. Jak tylko zajęła się najbardziej wysuniętą z tyłu częścią ciała, poszukała informacji o punktach witalnych.
"Głowa. Uważaj na szczególnie na ślepia. Bez nich będzie ci o wiele trudniej dostrzec potencjalnego przeciwnika. Szyja wraz z podbrzuszem oraz brzuchem również nie są zbyt wytrzymałe, pilnuj ich. Łapy od wewnątrz i w miejscach zgięcia można też uznać za punkty witalne. Błona co prawda nie należy do najważniejszej grupy, lecz łatwo może zostać przerwana. Na co czekasz? Postawa i do boju! Broń się!"
Zasłoniła łbem szyję, schylając ją do dołu. Oczu jako tako nie miała jak ochronić - nie znała żadnego odpowiedniego sposobu. Przydałoby się zapytać kogoś doświadczonego. Skrzydła zostały przyciśnięte na tyle, aby nie zawadzały, ani swoją powierzchnią nie zabierały jej prędkości w trakcie wykonywania obrony. Pomijając, że bardzo łatwo mogła je uszkodzić podczas walki. Mimo to nieznacznie odstawały, przygotowane do potencjalnego lotu. Patrzyła prosto przed siebie. Wyobraziła sobie atakującego przeciwnika. Smok będący jej wzrostu, właśnie zamierza uderzyć długimi, ostrymi pazurami o jej przylegające, granatowe łuski. Biegnie z prawej strony. Przeanalizowała możliwości. Odskok do góry byłby nieopłacalny, chyba, że owy przeciwnik byłby na tyle bezmyślny, iż nawinąłby się pod łapy Brutalnej, wręcz czekając, aż na niego wpadnie. Może w bok? To już brzmiało lepiej. Zamiast wysokich, długich wybić wystarczyłby szybki, acz zwinny unik na lewo. Jak postanowiła, tak zrobiła. Nie była dobra w wyobrażaniu sobie dokładnych ruchów smoka, ale miała wrażenie, że raczej by się jej powiodło. O ile nie domyśliłby się tego posunięcia i przypadkiem nie przygotował. Przesunęła się cała w kierunku, w którym zamierzała skoczyć. Zaprzestała na zebraniu w sobie siły i gwałtownym wybiciu ze wszystkich kończyn, z większym nasileniem na tylne, mocniejsze. Grzbiet wygiął się w łuk, a ona przeleciała ciężko nad ziemią. Wylądowała, wpierw dotykając ziemi przednimi łapami, a dopiero potem pozostałą dwójką. Zakręciła się w miejscu, ustawiając w kierunku napastnika. Z zacięciem spróbowała po jeszcze raz. Tym razem atak od tyłu. Dwukrotnie mniejszy gadzi przeciwnik zamierza wskoczyć na jej grzbiet i spróbować jakoś zranić czułe punkty witalne. Prawdopodobnie jego celem będą ślepia. Co by zrobiła z takim niecodziennym zagrożeniem? Z wybicia postawiła się na dwóch łapach. Najlepiej byłoby jakoś pozbyć się go z pleców. Wpierw powoli balansowała, potem zaś coraz szybciej zbliżała ku trawie, wiercąc się. Nie wiedziała, czy można było to zaliczyć jako obronę. Ale czemu nie? Zajęło jej dłuższy moment zastanowienie nad inną obroną. Może jakieś specyficzne poruszanie łbem, żeby nie mógł go dosięgnąć? Przewrót? Turlanie się nie było złym pomysłem. Niemal położyła się na ziemi, wybijając mocniej od prawej i zgniatając roślinki cielskiem. Chciała pod koniec wstać i ustawić się w pozycji wyjściowej. Coś najwyraźniej nie wyszło, bo ledwo się podniosła, nie mówiąc o szybkim przyjęciu owej pozycji. Postawiła zatem na inną taktykę. Może odepchnięcia oraz bloki będą lepszym rozwiązaniem?
Ponownie zasłoniła głową szyję oraz rozstawiła ugięte łapy. Znalazła miejsce dla ogona. Trzymała skrzydła przy sobie. Kolejny smok próbujący zaatakować ją pazurami, tym razem z prawej strony. Wprawiła w ruch swoją prawą przednią kończynę. Ona natomiast miała z odepchnąć atak napastnika, wyrzucając z kursu łapę wyobrażonego smoka. Jego, wykonany lewą i biorący zamach z tej samej strony. Jej również nadchodzący z lewej.
Znów zastanawiała się, czy to odbicie miało jakikolwiek sens. Ostatecznie wzruszyła barkami. Powtórzyła na sam koniec serię odepchnięć oraz bloków. Raz jedną kończyną, raz drugą, z różnych kierunków. Zablokowanie ogonem z półobrotu. Zmieniała pozycję, czasem bardziej zgięta, innym razem stojąca bokiem.
Zmęczona i zadowolona skończyła trening. Niby uniki wydawały się łatwiejszą obroną. Skoro jednak miała większe predyspozycje do bloków, z tego co zdążyła zauważyć, to będzie je stosować. Opuściła równinę, udając się na tereny Ognia.

[zt]

[ Dodano: 2017-03-09, 18:37 ]
// tu też jest samodzielka :3

Kto powiedział, że Pisklęca równina jest tylko dla piskląt? No właśnie. Podejrzewała, iż częściej przychodzili tu adepci czy dorosłe smoki. Brutalna zamierzała potrenować nie jedną, nie dwie, a trzy umiejętności: bieg, skok oraz lot. Co nie oznacza, że w drodze do równiny nie mogła potrenować.
Wystartowała z samego środka lasu Valkhi. Pochyliła łeb z całą szyją tak, żeby znajdowały się na tej samej wysokości co linia kręgosłupa. Wzrok wpatrzony miała przed siebie, a głowa leżała równolegle do płaskiej ziemi. Zmieniła ułożenie skrzydeł. Wcześniej swobodnie podrygujące, teraz dokładnie złożone i przylegające do ciała. Ogon również znalazł swoją pozycję. Uniesiony, nie dotykający trawy ani topniejącego śniegu. W żadnym przypadku. Dostosował się do tułowia, będąc na jednej i tej samej wysokości. Brutalna zaczęła od spokojnego truchtu między gęstwinami roślin. Gdy dwie łapy z jednej strony były unoszone w powietrze, dwie pozostałe dotykały podłoża. Balansowała ogonem, uważając na to, żeby jak najpłynniej współpracował z innymi pracującymi częściami ciała. Podczas truchtu nie zawsze zachowywała wszystkie zasady. Bywało, iż skrzydła miała na wpół rozłożone lub nie pochylała aż tak widocznie głowy. Jednak teraz musiała tego przestrzegać, gdyż z każdą przebytą długością ogona nieznacznie przyśpieszała. Gdy wychyliła się z lasu to już biegła. Nie było co do tego wątpliwości. Zmienił się rytm uderzających łap. Nie brzmiały tak równomiernie jak w poprzednim, wolniejszym trybie. Teraz przednie kończyny zgniatały trawę, gdy tylne były w górze, z czego jedna nie pokrywała się z drugą. Tylnie też nie pracowały ze sobą tak równomiernie, jedna uderzała tuż po drugiej. Można powiedzieć, że każda dotykała w swoim czasie. Gruby ogon unosił się, gdy tylne były tuż przy ciele i lada moment zamierzały walnąć z całą nagromadzoną siłą w dół. Natomiast gdy się dopiero miały unosić, nadal będąc na dole, ogon opadał. Ruchy skrzydeł zależne zostały od poruszającego się bez wytchnienia ciała. Nie osiągnęła nadzwyczajnych prędkości. Nie posiadała tej zręczności zdolnych biegaczy. Jej skręty nie należały do najznakomitszych. Ot, wbijała pazury i używała skrzydeł.
Minęła jezioro Valkhi, kierując się wzdłuż granicy. Dopiero po wyjściu z lasu, czując nieznaczne zmęczenie w dolnych partiach organizmu, zdecydowała się na lot. Nadal utrzymując stałe tempo biegła. Wyczuła dobry moment do skoku. Tylnymi kończynami mocniej odbiła się od ziemi, wyciągając przednie przed siebie. Był całkiem wysoki, ale i szybki. Gdy była w najwyższej fazie skoku, gwałtownie otworzyła skrzydła i zamachała. Chcąc zmniejszyć opór, podwinęła łapy i pochyliła łeb. Z każdym uderzeniem serca wznosiła się wyżej. Gdy wysokość w końcu ją usatysfakcjonowała, znalazła odpowiedni prąd pomagający w nabraniu jeszcze większej prędkości. Ustabilizowała skrzydła, utrzymując je w poziomej pozycji. Szybowała, czując pchający ją wiatr. Była... szczęśliwa. Lasy z tej wysokości nie wydawały się wielkie. Przymknęła ślepia, dając się prowadzić. A więc tak musiał wyglądać lot u Mistycznej Łuski. Nie mogła dostrzec piękna znajdującego się pod nią. Po przemyśleniu tego zagadnienia i wpadnięciu w inny powietrzny nurt zabierający ją z kursu, otworzyła oczy i zapikowała. Schyliła się do przodu, skrzydła ustawiła na ukos przodem skierowane ku ziemi. Środek ciężkości całkiem łatwo został odpowiednio przeniesiony. Ustawiła się pod jeszcze bardziej pionowym kątem. Nagłym ruchem z powrotem ustawiła się poziomo. Leciała tuż nad drzewami, niekiedy musząc odpowiednio się pochylać, aby móc ominąć przeszkodę bokiem. Wtedy przechylała w daną stronę całe swoje ciało, jedno skrzydło obniżała, a drugie unosiła.
W końcu dotarła na polanę. Unosiła się w miejscu, po czym znów schyliła, żeby jak najszybciej wylądować. Jak tylko znalazła się tuż nad lądem, zmieniła ustawienie łap. Lekko zgięte, gotowe pod siłą przyciągania zamortyzować upadek. Schowała narządy służące do lotu i miękko wylądowała. Pod naporem zgięła się mocniej w miejscu stawów. Pozostała w tej pozycji. Po raz kolejny ustawiła ogon w pozycji tuż nad ziemią, ale nie za wysoko ani za nisko, pamiętając o odpowiednim, w tym przypadku mocniejszym, przyciśnięciu skrzydeł do boków i ustawieniu głowy. Dla treningu podskoczyła kilkukrotnie do góry. Kończyny wpierw zgięte, mięśnie spięte, gotowe do działania. Po uderzeniu serca gwałtowne wybicie się. Cały tył był ciągnięty przez przód ciała. W miejscu kulminacyjnym przygotowywała się do ponownej amortyzacji. Następną serię wykonała trochę inaczej. Nadal utrzymywała tą samą pozycję jak przy wcześniejszych wybiciach. Przyjmowała ją już machinalnie, wiedząc, jak co ustawić. Odetchnęła, rozluźniając się. Nie powinna tak się spinać. Tym razem więcej siły potrzebowały tylne łapy. Po odepchnięciu się skierowała przednie do przodu, tylnie do tyłu. Z tymi ostatnimi ramię w ramię ogon gładko pruł powietrze. Skok był niski, ale za to przebiegał w znacznie szybszym tempie niż poprzednie. Tym razem wyglądał na bardziej naturalny. Nie napinała kurczowo żadnych części ciała, niemal nie trzymała ich sztywno. Jako pierwsze dotarły łapy, najpierw wyciągnięte przed siebie, a następnie ciągnące się za Brutalną, które wraz z dalszym rozwojem skoku bardziej się zginały. Ogon opadł, lecz utrzymywał się nad ziemią. Nawet nie zdawała sobie należytej sprawy z tego, jak słaba była. Ale od czegoś trzeba zacząć, czyż nie? Nabierała wprawy z każdym kolejnym ćwiczeniem. Wolne stada były wprost stworzone do ćwiczeń!
Następnie, podnosząc odrobinę wyżej zad, aby mieć jak największą pewność, iż nadal uniesiony ogon nie zachaczy o trawę, doprowadzając do połamania się smoczycy. Nie potrzebowała rehalibitowania się i tłumaczenia, jak to całkowicie zs swojej winy zrobiła sobie krzywdę. Narządy służące do lotu przywarły po raz kolejny do boków. Znów przywarła do ziemi. Odpychając się jak najmocniej przednimi kończynami, a dodatkowo, ale lżej tylnymi, postanowiła wykonać odskok. Do tyłu. Pilnowała się podczas niewysokiego wybicia. Robiła tak co prawda nie raz, jednak chciała zachować czujność. Szczególnie dlatego, że nie zawsze panowała nad dobrowolnymi poruszeniami ogona, chociażby wtedy, gdy uderzała nim. Potrafiła utrzymywać go w szyku, to nie był problem. Lepiej jednak ubezpieczyć się na zapas. Przygotowała łapy do ponownego zbliżenia się do równej płaszczyzny. Amortyzacja powiodła się. Jak prawie za każdym razem.
Z miejsca pochyliła się, ogon ponownie ustawiła tuż nad ziemią, a skrzyła pozostawały we wcześniejszej pozycji. Ruszyła, gdy tylko była przygotowana. Czyli jak tylko dotknęła palcami, a następnie całą powierzchnią łap trawiastego podłoża. Jej oddech znacznie przyspieszył wraz z biciem serca. Biegła przed siebie sprintem, próbując zdobyć jak największą prędkość. Gdy zbliżała się do drzew, wystarczyło delikatnie rozłożyć skrzydła oraz wbić szpony i odpowiednio pokierować. Zrobiła parę średniej wielkości okrążeń,, z każdym zwalniając, aż ostatecznie zwaliła się na miękką posadzkę. Głośno wypuszczała ze świstem między kłami powietrze. Rozejrzała się, nadal leżąć. Oto była przyczyną powstania śladów po pazurach na krańcach równiny. Nie przejmowała się tym.
Wracała do domu. Skoczyła z przysiadu, rozciągając skrzydła. Paronastoma machnięciami wybiła się ponad las. Przyciągnęła do siebie łapy. Czuła,j ak ogon porusza się za tyłowiem, jak zawsze falując. O ile w ogóle takie grube części ciała mogą jakkolwiek być zdolne do takiego gibkiego poruszania. Chwytała w błonę znajdującą się między złączeniami skrzydeł opływające ją powietrze. Wolność... Głowa pozostawała pochylona, żeby nie powstrzymywać zanadto przyspieszania. Sunęła wzdłuż zróżnicowanego terenu pod nią. Tak jak wcześniej, znajdywała odpowiednio wiejący wiatr wspomagający podróż. Wypełniona spokojem nadal leciała, przez niekończące się ziemie. Żółć coraz częściej dominowała, nawet w Ogniu. Zachodząca Złota Twarz, tęczowe barwy rozsiane po nieboskłonie dodawały widokowi uroku. Tak właściwie to wszędzie dostrzegała jedynie różne odcienie beżu, złota oraz błękitu. Co nie oznaczało, że nie podobał jej się krajobraz. Nawet taka agresorka miewała powody do radości, naprawdę.

[Zt]

[ Dodano: 2017-03-09, 21:32 ]
// x3

Lot, ach lot! Tyle nieopisanych emocji, tyle niesamowitych pejzaży przemijających wraz z każdą następną przebytą długością ogona. Złota Twarz przymilnie ogrzewa łuski, dodatkowo formując na nich kolorowe przebłyski. Cień ścigający szybującego smoka, podążający za nim krok w krok. Ten, kto nie spróbuje na własnej skórze, nigdy tego nie zrozumie - tak niezwykły był podniebny świat! Brutalna łaknęła go więcej i więcej, nie znając umiaru. Tak samo, jak pragnęła nauczyć się pływać na grzbiecie, aby móc swobodnie dryfować, nie przejmując się dobijającą się do rzeczywistości. Znów chciała poczuć świeży powiew wichru, pomagający lecieć do przodu, a nie latać w jednym miejscu. Dać się mu ponieść i szybować bez tchu, ciesząc oko pięknem zróżnicowanej fauny i flory. Znów nadszedł czas na lot.
Co ciekawe, złość wyparowała z Khenii. Czuła się wyzwolona od przemocy, ale i bezbronna. Wolność ze swobodą, których konsekwencjami stałyby się nieostrożność, łagodność, śmierć. Była powściągliwa, jakby robiła to tylko z przymusu. Nie potrafiła jednak oszukać w każdej kwestii samej siebie. Pragnęła tego. Powstrzymywanie się nie było takim dobrym pomysłem, gdyż pokusa była za silna. Odpychała od siebie dopiero poznające brutalne zasady życia pączki kwiecia, delikatnie je wszystkie wymijając. Przypadkowemu przechodniowi mogłoby się zdawać, iż jej palce niemal nie szturchają kępek traw, a niesiona przez nieznane moce frunie w kierunku pisklęcej równiny.
Wkraczając z lekkim sercem na skrawek niczyjej ziemi, zamruczała przeciągle, niecierpliwiąc się okropnie. Ta doba, ten kolejny, niby zwyczajny dzień, zawierał w sobie... coś. Dzięki temu dostrzeżenie codziennego piękna natury nie było rzeczą niemożliwą. Jeden, być może jedyny taki dzień, jedyna taka chwila w całej porze. Wszystko się budzi ze snu, odzyskuje dawną energię z chęciami na czele. Szczególnie tę porę należy poświęcić młodzieniaszkom, którzy lada chwila poczują na swym karku oddech drugiego takiego, jak oni sami. Niekoniecznie dokładnie takiego samego. Przecież nie ma dwóch jednakowych smoków, każdy ma w sobie cząstkę oryginalności.
Brutalna Łuska przerwała swe filozoficzne zmagania, i zajęła się tym, na czym jej zależało. Nie miłość, nie chęć posiadania wszystkiego, nie niezwyciężona wiara. Nawet ambicje jak gdyby przygasły pod naporem melancholijności. Z trybu spacerkowego przeszła na szybszy, dynamiczniejszy. Rozpędziła się, choć z jej punktu widzenia wszystko szło w znacznie wolniejszym tempie. Łapy raz po raz uderzały w trawę, tym razem jej nie oszczędzając tak, jak uprzednio. Wsłuchana w poranny świergot rozbudzonych ptaszyn nieomal nie zauważyła końca polany. Od razu wypadła z rytmu, odbijając się i z lubością przymykając powieki. Skrzydła rozłożyły się z cichym świstem, a brudnogranatowa błona utrzymywała ją w górze, napełniając się powietrzem. Westchnęła, biorąc parę, a może i więcej, zamachów. Coraz bliżej nieba. Coraz chłodniejsze, szczypiące powiewy. Nie było żadnych barier zabraniających wznosić się na określone wysokości. Nawet jeśli były, to o nich nie słyszała. Wolała nie igrać z ogniem, więc zaprzestała wznoszenia się wyżej. Za to przechyliła swoje ciało tak, żeby wiatr mógł swobodnie je okalać. Kończyny trzymała przy sobie, luźno przylegające do błyszczącej złotem ochrony, jakiej z pewnością nie posiadały kudłacze. Grzbiet unosił się i nieznacznie opadał. Podczas nabierania wysokości proces zachodził znacznie prędzej i mocniej, ale teraz, podczas słodkiego szybowania nie potrzebowała zbędnego zmęczenia. Wyczuła oraz usłyszała cieplejszy prąd powietrzny zahaczający o jej prawe skrzydło. Skręciła więc, przechylając środek ciężkości w prawo i dając się ponieść dmącemu z przeciwnego kierunku do niej powiewowi. Poddała się mu bez walki, zataczając w ten sposób owal nad ziemią. Raz po raz zmuszona była mrużyć złotawe ślepia, a słoneczne promienie groziły utratą wzroku. Zignorowała to. Jej głowa przez cały ten czas pozostawała na równi z linią grzbietu. Długo krążyła, ciesząc się wszechogarniającą ją satysfakcją i zwyczajnym... szczęściem? Im rzadziej, w większych odstępach od siebie odczuwała radość, tym częściej próbowała je dostać. Co jednak nie wychodziło.
Potężniej odepchnęła od siebie powietrze nagromadzone pod skrzydłami. Wieczór niebawem przyniesie ze sobą ciemności, niepokój, mrok. Trzeba wrócić przed zmrokiem, nim zepsuje pełne swawoli momenty. Opuściła równinę, a raczej powierzchnię ponad nią, ostatni za rzucając jej tęskne spojrzenie. Kto wie, kiedy nadejdzie drugi taki dzień?

[zt]
_________________
->Czaszka Brutusa oficjalnie trafiła do kolekcji Upiornego Rytuału<-

audaces fortuna iuvat


₪₪₪ Virtus ₪₪₪
₪ Silna ₪
₪ Oporny Magik ₪
+1 ST na ataki czarodziejów

₪₪₪ Res ₪₪₪
₪ 0/4 mięsa ₪
lapis: nefryt, diament ₪


#ddc726
#1765a3
głos
Ostatnio zmieniony przez Brutalna Łuska 2017-03-09, 21:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Mistycznooka 
Łowca Wody
Żyje w sajgonie



Stado: Wody
Rasa: Górski
Księżyce: 55
Płeć: Samica
Opiekun: Płacz Aniołów
Mistrz: Opoka Ziemi
Partner: Płomień Świtu
Wiek: 23
Dołączyła: 18 Wrz 2016
Posty: 2676
Wysłany: 2017-03-23, 18:23   
   A: S: 3| W: 3| Z: 5| I: 1| P: 4| A: 3
   U: MA,MO,MP,M,W,Pł,S,L,O,B: 1| Śl,Kż,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć przodków, Tropiciel, Znawca terenów


Był na prawdę piękny dzień. Tak piękny że aż żal byłoby siedzieć w grocie! Dzisiaj znów duża siostra postanowiła wziąć swojego małego i ciekawego świata brata na spacerek.. To znaczy.. czy można by to nazwać spacerem? Mały król siedział wygodnie ułożony na grzbiecie siostry, tak by mieć doskonały widok tego co jest przed nią. A Sekret szła spokojnie po pisklęcej równinie..
- Jesteśmy w Dzikiej Puszczy, wiesz? Jest to kolejny teren naszych wolnych stad, gdzie można spotkać bardzo dużo smoków, wiesz? - zaczęła ciepło. O właśnie! Może to najwyższy czas by poopowiadać małemu o smokach? Mistyczna czuła że powinna zacząć od podstaw..
- Wiesz, na naszym smoczym świecie jest bardzo dużo ras smoków. Na przykład ja jestem Górskim. Górskie smoki są dosyć duże, mają takie chwytne łapki z pazurkami na skrzydełkach, które pomagają im we wspinaniu się po wysokich górach! W sumie w naturze górskich jest wspinanie się.. No i oczywiście zioniemy lodem, chociaż zdarzają się osobniki które plują kwasem! Podobno też takie trzykolorowe w barwach. Ja podobno mam trzy kolorki, nie potwierdzę Ci tego ale musisz wierzyć tatusiowi - podsumowała radośnie - A tata na przykład jest smokiem Skrajnym. Skrajne to połączenie dwóch lub więcej ras w jednego smoka. Tata jest północno-jaskiniowym, dlatego tu ma troszkę futerka a tu ma troszkę łuseczek. Łuseczek jak siostrzyczka! Północne charakteryzują się właśnie tym że są dosyć małe i mała baardzo dużo futerka! No i delikatne piórka na skrzydłach! Również zieją lodem. No i jeszcze mają krótkie łapki, ktoś kiedyś powiedział mi że wyglądają przez to jak puchate kuleczki. Ale przez to że tata ma w sobie geny Jaskiniowego smoka, który nie jest wcale taki mały a jego łuski są bardzo fajne. Podobno nie lubią latać, bo mają krótkie skrzydełka i dużo bardziej wolą ciemność od jasności. Ale tata ma jak wiesz więcej z północnego - wstrzymała się. Zaczęła omawianie ras smoków od najbliższych Duchowi. Jednak to było dosyć dużo informacji jak na jeden raz, więc Mistyk zrobiła pauzę. A czy go to w ogóle interesuje? - Mam Ci poopowiadać więcej kochanie? Na przykład o Kerim?
_________________

Hansel
Sowa

U: A,O: 3| Skr,Kż: 2 // A:W:1 Z:2 I:1 P:2 A:1

KP
Umiejętności magiczne/fizyczne: +4ST
Śledzenie/MP: +1ST
-1ST po rzutach na "widzenie maddarą"
-2ST w przypadku poświęcenia tury kompana
(nie tyczy się śledzenia i MP)
~Atuty~
Pamięć Przodków
Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi (nie działa na Arenie).
Zwinny
Jednorazowo +1 do Zręczności
Tropiciel
Raz na dwa tygodnie smok znajduje na polowaniu zwierzę dające 4/4 mięsa, niezależnie od tego czy go szuka. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
Znawca Terenów
Raz na dwa tygodnie smok napotyka na polowaniu/wyprawie dodatkową zdobycz (dającą 4/4 mięsa), kamień czy dorodne zioło (w zależności od tego czego akurat szukał).

 
 
 
Anon 
Gracz
Wężowy Uścisk



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 10
Płeć: Samiec
Opiekun: Płacz Aniołów
Wiek: 23
Dołączyła: 04 Sty 2017
Posty: 35
Wysłany: 2017-04-05, 16:21   

Ten dzień był straszny. Słońce zdawało się wypalać wszystko, co znajdowało się na zewnątrz. Mimo to, Siostra postanowiła wywlec Duszka na katorżniczy i przymusowy spacer. Jedyne w tym szczęście, że nie musiał sam stawiać kroków, a jedynie leżeć na Jej grzbiecie. Oczywiście nie było to wielkie pocieszenie dla malca, ale lepsze to niż nic. Przynajmniej odbieranie nowych zapachów i bodźców wzrokowych pomogło pisklęciu zająć czymś swój umysł, pochłaniając go całkowicie. Tak bardzo, że dopiero słowa Sekret wyrwały go z błogiego stanu nieświadomego pochłaniania informacji z otoczenia. Dzika Puszcza. Rozejrzał się jeszcze raz dookoła, starając się przypisać krajobrazowi nową nazwę.

Wolne Stada. Brzmiało to tak strasznie poważnie, że nie dało się zignorować tej nazwy. Wolne Stada łączą smoki, takie jak ja, tata i siostra. Ciekawe, ile ich wszystkich jest? Nie zdążył zadać tego pytania na głos, ponieważ Smutnooka pociągnęła temat smoków jeszcze dalej, wylewając z siebie masę informacji, którą Duszek musiał powtarzać w głowie po kilka razy, żeby zapamiętać. Dużo ras smoków. Czyli wszyscy to smoki, ale się różnią... Skomplikowane. Siostra to smok Górski. Górskie duże, chwytne łapy, pazuro-skrzydła do wspinania. Zioną? Lód i kwas? Co to wszystko znaczyło? Znaczy, rozumiał większość, ale będzie musiał dopytać o szczegóły. Dalej - tata skrajny. Skrajne to połączenie kilku ras. To ciekawe, ile jest ras? No i te wszystkie połączenia! Pewnie jest ich tak dużo jak... Jak ilość moich pazurów! Tata Północny i Jaskiniowy... Jaskiniowy i Górski to to samo? To wszystko było takie skomplikowane, ale mały starał się jak mógł. Jego oczy zwęziły się, całkowicie poświęcając swoje skupienie słowom Siostry i porządkowaniem ich w głowie. Nie miał pojęcia, jak daleko zaszli, to wszystko było zbyt ciekawe, by zajmować się otoczeniem. Jedynie od czasu do czasu wciągnął mocniej powietrze, by poczuć otaczające go zapachy.

Tata futerko i łuski. Bo jest skrajny, tak? Siostra ma tylko łuski. Czyli Górskie mają łuski! No patrzcie, jaki mądry smoczuś. Północe piórka i futerko. Dużo futerka. Zieją lodem... Krótkie łapki. Jaskiniowy większy, fajne łuski, nie lubią latać? Jak tak można?! Przecież to najlepsze, co może robić smok! Krótkie skrzydła, to musi być dla nich straszne... Wolą ciemność, zupełnie jak ja! No i mam łuski. Hmm... Ale na skrzydełkach pokazują się piórka... Nagle Błękitna umilkła. To było bardzo dużo wiedzy, ale przecież nie powie Jej, że to dla niego za szybko. Musiał pokazać, że jest w stanie to zrozumieć od razu! W końcu jest do tego zdolny.

-Kerim? A kto to Kerim? No i... Chcę więcej, ale mam pytania. Co to jest to całe zionięcie, czy jakoś tak? Co to jest lodem i kwasem? Lód to chyba to takie, co się zamieniało w wodę do picia, ale kwas? A czy Górski i Jaskiniowy to to samo? Przecież jaskinie są w górach! - chyba pierwszy raz w swoim życiu jego Siostra usłyszała z jego pyszczka aż tyle słów wypowiedzianych w jednej chwili, lecz nie był to koniec - I... Jakim smokiem ja jestem? Mam łuski jak Siostra, nie mam futerka jak Tata, ale mam pióra. Nie lubię światła, ale nie jestem za duży. Kim jestem?
 
 
Mistycznooka 
Łowca Wody
Żyje w sajgonie



Stado: Wody
Rasa: Górski
Księżyce: 55
Płeć: Samica
Opiekun: Płacz Aniołów
Mistrz: Opoka Ziemi
Partner: Płomień Świtu
Wiek: 23
Dołączyła: 18 Wrz 2016
Posty: 2676
Wysłany: 2017-04-05, 16:44   
   A: S: 3| W: 3| Z: 5| I: 1| P: 4| A: 3
   U: MA,MO,MP,M,W,Pł,S,L,O,B: 1| Śl,Kż,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć przodków, Tropiciel, Znawca terenów


O, no proszę! Chłonny umysł Duszka na prawdę potrzebował bardzo dużo informacji by mógł w pełni zaspokoić swój "głód". Mistyczna zauważyła też, że Duch już bardzo płynnie mówi, co tym bardziej cieszyło smoczyce. Szła leniwie i starała się by szli jak najdłużej jakimś cienistym miejscem, żeby czasem główka małemu się nie przegrzała albo coś. No ale pytania, pytania! I czas na odpowiedzi!
- Keri. To ten smok który z nami mieszka, ten którego przyprowadziłam raz. Na pewno zauważyłeś, że czasem wchodzi sobie do jeziorka i strasznie długo tam siedzi, nie? To dlatego że jest smokiem Morskim - Morskie potrafią oddychać pod wodą, więc taki Keri preferuje wodę bardziej niż ląd. I ciągle w niej siedzi! Oddychanie umożliwiają im skrzela,czyli takie śmieszne szparki po bokach szyjki. Oprócz tego mają błonki między palcami by lepiej im się pływało i często mają grzebienie. Za to tak jak jaskiniowe mają krótkie skrzydła przez co nie lubią za bardzo latać. - skończyła, po czym zaczerpnęła powietrza by mówić dalej - Zionięcie to jest coś.. najprościej mówiąc coś, co wychodzi Ci z gardełka. Zależnie od rasy, każdy smok zionie czymś innym. Używa się tego najczęściej do ataku.. Tak, lód to taka.. stała woda. Bardzo zimna! A kwas to jest takie śmierdzące, nieprzyjemne coś co może nawet wypalić łuski! Bardzo niedobra rzecz i trzeba się jej wystrzegać. Chociaż każdy "Smoczy Oddech" - bo tak to się ogólnie nazywa - jest groźny. - znów pauza, miała wrażenie że każde z jej wykładów musi sobie poukładać w głowie. - Nie, nie to samo. Są podobne ale nie takie same. Różnią się tym że nie mają chwytnych palców i właśnie nie mogą wspinać się po górach. Poza tym Górskie mają jaśniejsze barwy zazwyczaj noo i są z reguły kolczaste. Patrz jaka ja jestem kolczasta! - zaśmiała się - - Jesteś Jaskiniowo-Północnym! Z północnego masz rozmiar i skrzydełka a z Jaskiniowego masz twarde łuseczki i to że nie lubisz światła. Ta sama rasa co tatuś, jednak jesteś inny. Nie ma reguły na to jak smok wygląda, jedni dziedziczą futro inni nie, jedni rozmiar inni nie. Przy mieszaniu ras to jest losowe. - uświadomiła grzecznie brata. Zanim jednak zacznie opowiadać mu o tym jak wspaniałe są inne rasy, poczeka. Może zada jej jeszcze jakieś pytanie?
_________________

Hansel
Sowa

U: A,O: 3| Skr,Kż: 2 // A:W:1 Z:2 I:1 P:2 A:1

KP
Umiejętności magiczne/fizyczne: +4ST
Śledzenie/MP: +1ST
-1ST po rzutach na "widzenie maddarą"
-2ST w przypadku poświęcenia tury kompana
(nie tyczy się śledzenia i MP)
~Atuty~
Pamięć Przodków
Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi (nie działa na Arenie).
Zwinny
Jednorazowo +1 do Zręczności
Tropiciel
Raz na dwa tygodnie smok znajduje na polowaniu zwierzę dające 4/4 mięsa, niezależnie od tego czy go szuka. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
Znawca Terenów
Raz na dwa tygodnie smok napotyka na polowaniu/wyprawie dodatkową zdobycz (dającą 4/4 mięsa), kamień czy dorodne zioło (w zależności od tego czego akurat szukał).

 
 
 
Wirtuoz Szeptów 
Starszy Ognia
Słowa obcej pieśni



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 95
Płeć: Samiec
Opiekun: Nie był potrzebny
Mistrz: Teraz on nim będzie.
Partner: Wieczorna Aura
Wiek: 20
Dołączył: 07 Mar 2017
Posty: 751
Skąd: Leśna
Wysłany: 2017-05-05, 16:58   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 2| A: 1
   U: MA,MO,B,L,Pł,A,O,Kż,MP:1|Śl,Skr,W:2
   Atuty: Spostrzegawczy; Pamięć przodka; Lekkostopy; Znawca Terenów; Zdrów jak Ryba


Kolejny spacer podczas tych nie spokojnych dla mnie dni. Nie... Nie spałem od kilku dni. Nie mogłem wiedząc, że w tej grocie znalazłem ją... Ją martwą. Każdej nocy czułem jakby ona dalej spała na swoim legowisku lecz jej tam nie było... I nigdy już jej tam nie będzie. Prawie każdej nocy zalewałem się łzami. Nie miałem ochoty się uczyć, rozmawiać... A przecież miałem zadanie. Tylko czy dalej chciałem pomagać? Może lepszym rozwiązaniem byłoby zeszycie się tam w grocie i wychodzenie tylko za jedzeniem? Nie! Ona by tego nie chciała. Nie pozwoliłaby mi się poddać, nie teraz. W końcu byłem już w połowie drogi do pełnej rangi. Zostałem zaakceptowany przez tą społeczność. Wzięty za jednego z nich. A przecież to wszystko zawdzięczałem jej. To ona mnie znalazła, wychowała. Kochałem ją. Tylko nie wiem czy z wzajemnością. Dlatego też jej odejście bolało najbardziej. Nigdy się nie dowiem czy mogłem być dla niej kimś więcej niż tylko bratem. Łapy poniosły mnie na Pisklęcą Równinę. Niezbyt dobre miejsce dla płaczącego smoka prawda?
Tak płakałem... Już nie mogłem się powstrzymać przed przeciągłym szlochem, który rozniósł się po równinie. Leżałem z pyskiem zakrytym łapami. Ciało zaczęło się trząść w odruchu szlochu. Nie potrafiłem sobie z tym poradzić... Nie teraz... Nie tak szybko...
_________________

Spokój jest największym szaleństwem naszych czasów.
    Atuty:
    ~ Spostrzegawczy ~
    Jednorazowo +1 do percepcji.
    ~Pamięć Przodka ~
    Minus 2ST na A i O przeciwko drapieżnikom.
    ~ Lekkostopy ~ Smok ma automatyczny sukces przy teście na podkradanie się do zwierzyny łownej. Do użycia raz na dwa tygodnie w polowaniu. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona. Zużyty: Do 20.03.2018
    ~ Znawca Terenów~ Raz na dwa tygodnie smok napotyka na polowaniu/wyprawie dodatkową zdobycz (dającą 4/4 mięsa), kamień czy dorodne zioło (w zależności od tego czego akurat szukał). Zużyty: Do 23.10.2018
    ~ Zdrów jak ryba ~
    Szansa na wystąpienie chorób i powikłań spada. O pojawieniu się ich świadczy tylko wynik 9 z rzutu k10.
Posiadane:
~ Mięso/Owoce: 0/4 | 0/4
~ Kamienie: ---
~ Inne: duża perłowa łuska smoka górskiego, dwa szmaragdowe pióra wczepione za uchem. Dialogi: #66FF66
 
 
Wieczorna Aura 
Łowca Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 102
Płeć: Samica
Opiekun: Zmierzch Gwiazd[*]
Mistrz: Zmierzch Gwiazd[*]
Partner: Wirtuoz Szeptów[*]
Wiek: 19
Dołączyła: 29 Sty 2017
Posty: 855
Wysłany: 2017-05-05, 17:33   
   A: S: 1| W: 2| Z: 5| M: 1| P: 4| A: 1
   U: B,L,Pł,O,A,W,MO,MA,MP,Kż,M: 1| Śl: 2| Skr: 3
   Atuty: Kruszyna, Pamięć Przodka, Tropiciel, Znawca Terenów, Opiekun


Wolnym krokiem weszła na pisklęcą równinę. Nie przybyła tu z jakiegoś szczególnego powodu. Po prostu zachęcona przyjemną pogodą postanowiła się przejść. Ruszyła tam gdzie ją nogi poniosły, aż znalazła się tutaj. Jak zwykle zamyślona i opanowana stawiała łapę za łapą, idąc cicho niczym szept. W między czasie oglądała uważnie okolice, napawając się pięknem natury. Z tego stanu zadumy wyrwał ją przeciągły szloch. Jak na komendę podniosła dotychczas pochyloną głowę i otworzyła szerzej oczy. Ktoś płakał. Zaczęła się pospiesznie rozglądać. W końcu go dostrzegła. Był to Szmaragd smok, którego całkiem niedawno poznała. Zapamiętała go jako miłego i zawsze uśmiechniętego. Co się takiego mogło stać, że tak się załamał? Pierwszym jej odruchem byłoby podbiegniecie i zapytanie o co chodzi. Powstrzymała się jednak przed wyrwaniem do przodu. W takim stanie wypytywanie go o cokolwiek nią miało sensu, a taki gwałtowny ruch mógł by go tylko odstraszyć. Zamiast tego powoli i cicho podeszła do jego boku po czym położyła się tuż obok i okrywając go pierzastym skrzydłem przytuliła do siebie w obronnym geście. Przypomniało jej to czas kiedy podczas zebrania to Przenikliwa tak uspokajała ją.
-Nie bój się Szmaragdzie to ja Spokojna Łuska- powiedziała prawie szeptem przysuwając bliżej niego pysk. Słyszała jego szloch i czuła wstrząs ciała. Może było to trochę nie na miejscu by przytulać smoka, którego tak krótko znała, ale teraz jej to nie obchodziło. Chciała mu tylko pomóc. Jeśli ją odtrąci to go puści, lecz nie odejdzie i zostanie przy nim.
-Spokojnie. Wypłacz się. Ja o nic nie będę pytać, a jedynie cię słuchać- kojącym głosem jakby uspokajała przestraszone pisklę przemówiła znowu. Już więcej nic nie mówiła.Czekała aż Szmaragd coś powie albo jeśli on też zamierza milczeć będzie z nim siedzieć w ciszy.
_________________
~Life and death and love and birth,
And peace and war on the planet Earth.
Is there anything that's worth more
Than peace and love on the planet Earth~

Atuty:
Kruszyna
-1/4 mięsa wymaganego do sytości.
Pamięć Przodka
-2 ST do walki z drapieżnikami na polowaniu/misji/wyprawie.
Tropiciel- Następne użycie: 16.10
+1 sukces do Śl raz na tydzień.
Znawca terenów- Następne użycie: 6.01.19
znalezienie zdobyczy dającej 4/4 pożywienia/kamienia szlachetnego/dorodnego zioła raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie.
Opiekun
-2 ST dla kompana.

Toboe
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 2| A: 1
A,O,Skr: 1
kk


#66CCCC #339900

Choroba: zapalenie płuc (smok nie może ziać ani mówić)
 
 
 
Wirtuoz Szeptów 
Starszy Ognia
Słowa obcej pieśni



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 95
Płeć: Samiec
Opiekun: Nie był potrzebny
Mistrz: Teraz on nim będzie.
Partner: Wieczorna Aura
Wiek: 20
Dołączył: 07 Mar 2017
Posty: 751
Skąd: Leśna
Wysłany: 2017-05-06, 21:10   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 2| A: 1
   U: MA,MO,B,L,Pł,A,O,Kż,MP:1|Śl,Skr,W:2
   Atuty: Spostrzegawczy; Pamięć przodka; Lekkostopy; Znawca Terenów; Zdrów jak Ryba


Nie spodziewałem się tutaj nikogo. Jednak ktoś się zjawił. Nie usłyszałem kroków. Dopiero gdy jakiś smok położył się obok odczułem czyjąś obecność. Wzdrygnąłem się czując na sobie skrzydło. Miękkie i pierzaste tak jak moje. Taki gest zawsze mnie uspokajał. Perła zawsze tak robiła gdy przypominałem sobie o domu... O mamie... Jednak teraz to nie mogła być ona. To z jej powodu płakałem. ~ Nox hei...~ Podziękowanie wypowiedziane zostało szybko. Ten lub ta, która ze mną jest i tak pewnie go nie zrozumie.
Usłyszałem kilka słów. Dwa imona tlumaczace wszystko. Szmaragd... Nie chcę już słyszeć tego określenia. To wszystko tak bardzo boli... Bardziej niż jakikolwiek cios, który otrzymałem. Ale dlaczego akurat ona? Przecież ledwo się znaliśmy... Bezinteresownie mi pomaga. Zupełnie jak... Nie!
Kolejne kilka prostych słów. Pociągnięcie nosem. Uniesienie mokrego pyska, którego wyraz jest teraz trudny do opisania. ~ Ja... Ja jej nie pomogłem. Stchórzyłem, uciekłem , a ona... Ona umarła... Nawet jej nie pożegnałem...~ Poczułem lekką ulgę mówiąc to komuś. Mimo, że ten ktoś był dla mnie prawie obcy. ~ I kto mi teraz został? Nie mam już nikogo. Poza martwym smokiem, którego nawet nie znam.~ Powiedziałem powstrzymując się przed kolejną falą szlochu. Nie wiedziałem jak ktokolwiek zareaguje na wieść o tym, że on instnieje. Jednak czułem, że nie mogę tego dłużej ukrywać. To zabijało mnie od środka...
_________________

Spokój jest największym szaleństwem naszych czasów.
    Atuty:
    ~ Spostrzegawczy ~
    Jednorazowo +1 do percepcji.
    ~Pamięć Przodka ~
    Minus 2ST na A i O przeciwko drapieżnikom.
    ~ Lekkostopy ~ Smok ma automatyczny sukces przy teście na podkradanie się do zwierzyny łownej. Do użycia raz na dwa tygodnie w polowaniu. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona. Zużyty: Do 20.03.2018
    ~ Znawca Terenów~ Raz na dwa tygodnie smok napotyka na polowaniu/wyprawie dodatkową zdobycz (dającą 4/4 mięsa), kamień czy dorodne zioło (w zależności od tego czego akurat szukał). Zużyty: Do 23.10.2018
    ~ Zdrów jak ryba ~
    Szansa na wystąpienie chorób i powikłań spada. O pojawieniu się ich świadczy tylko wynik 9 z rzutu k10.
Posiadane:
~ Mięso/Owoce: 0/4 | 0/4
~ Kamienie: ---
~ Inne: duża perłowa łuska smoka górskiego, dwa szmaragdowe pióra wczepione za uchem. Dialogi: #66FF66
 
 
Wieczorna Aura 
Łowca Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 102
Płeć: Samica
Opiekun: Zmierzch Gwiazd[*]
Mistrz: Zmierzch Gwiazd[*]
Partner: Wirtuoz Szeptów[*]
Wiek: 19
Dołączyła: 29 Sty 2017
Posty: 855
Wysłany: 2017-05-06, 23:29   
   A: S: 1| W: 2| Z: 5| M: 1| P: 4| A: 1
   U: B,L,Pł,O,A,W,MO,MA,MP,Kż,M: 1| Śl: 2| Skr: 3
   Atuty: Kruszyna, Pamięć Przodka, Tropiciel, Znawca Terenów, Opiekun


Prztulając do siebie roztrzęsionego samczyka uważnie wysłuchała jego słów. Po czym nieświadomie oplotła jego ogon swoim jakby chciała dać mu jeszcze więcej wsparcia. Strata kogoś bliskiego zawsze jest okropnym uczuciem. Wiedziała to z doświadczenia, ale ona nie widziała ciała, a on tak. Nie mogła pojąć jak strasznie musi się teraz czuć. Obiecała, że nic nie powie, więc nadal milczała przyswajając kolejny potok zdań wypełnionych czystą rozpaczą. Chciała coś powiedzieć. Pocieszyć. Zrozumieć. Nie obchodziło ją to jak długo się znali dla niej to nie miało znaczenia. On już stał się dla niej kimś ważnym od chwili gdy go poznała. Pragnęła by znów był szczęśliwy. W czułym geście otarła się o jego mokry od płaczu pysk i szeptem powiedziała
-Co ty mówisz? Nie jesteś sam. Już nigdy nie będziesz. Masz stado. To jak nowa rodzina, a jeśli oni cię odtrącą to zawsze masz przyjaciół, którzy będą tobie bliscy. I wiesz co? Dla mnie już jesteś kimś bliskim choć nie znamy się długo. Nie jesteś sam, więc nie płacz. Ona na pewno by tego nie chciała. Czy nie wolałaby, żebyś był szczęśliwy?- odsunęła się i spojrzała na niego swymi miętowymi oczami. W pewnym momencie dotarł do niej sens jego ostatnich słów. Zamrugała zdziwiona i przekrzywiła lekko głowę.
-Wybacz, miałam o nic nie pytać, ale jaki martwy smok?- dalej mówiła cicho. W jej głosie nie było kpiącego tonu tylko zwykła troska. Zmartwiona, lecz zaciekawiona przyglądała się samczykowi. Nie wiedziała czy jej odpowie, ale wolała zapytać. Teraz czekała.
_________________
~Life and death and love and birth,
And peace and war on the planet Earth.
Is there anything that's worth more
Than peace and love on the planet Earth~

Atuty:
Kruszyna
-1/4 mięsa wymaganego do sytości.
Pamięć Przodka
-2 ST do walki z drapieżnikami na polowaniu/misji/wyprawie.
Tropiciel- Następne użycie: 16.10
+1 sukces do Śl raz na tydzień.
Znawca terenów- Następne użycie: 6.01.19
znalezienie zdobyczy dającej 4/4 pożywienia/kamienia szlachetnego/dorodnego zioła raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie.
Opiekun
-2 ST dla kompana.

Toboe
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 2| A: 1
A,O,Skr: 1
kk


#66CCCC #339900

Choroba: zapalenie płuc (smok nie może ziać ani mówić)
 
 
 
Wirtuoz Szeptów 
Starszy Ognia
Słowa obcej pieśni



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 95
Płeć: Samiec
Opiekun: Nie był potrzebny
Mistrz: Teraz on nim będzie.
Partner: Wieczorna Aura
Wiek: 20
Dołączył: 07 Mar 2017
Posty: 751
Skąd: Leśna
Wysłany: 2017-05-07, 00:09   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 2| A: 1
   U: MA,MO,B,L,Pł,A,O,Kż,MP:1|Śl,Skr,W:2
   Atuty: Spostrzegawczy; Pamięć przodka; Lekkostopy; Znawca Terenów; Zdrów jak Ryba


Cichy szept. Dreszcz wyczuty gdy tylko samica oplotła mój ogon swoim. Jednak nie zrobiłem nic. Uczucie, które temu towarzyszło było miłe. Tak inne od całokształtu tego spotkania. Otarłem ślepia z ostatnich łez. Delikatny uśmiech pojawił się na moim pysku. Chciałaby... W końcu dlatego żyję. Każda smoczyca, która była dla mnie ważna umierała. Jednak widziałem, że każda pragnęła mojego szczęścia. W końcu gdyby nie to... Zdechnąłbym zakatowany dni lotu stąd. ~ M... Masz rację. Nie mogę ciągle żyć przeszłością prawda?~ Powiedziałem pół żartem chyba samemu nie wierząc we własne słowa. I wtedy ona otarła swój pysk o mój. Otworzyłem swój. Fioletowe ślepia znów nabrały barw tak jak mój świat. Spotkaliśmy się raz, lecz... chyba zależy nam na sobie. Dziwne prawda?
Zapytała o niego... Czułem, że to dobry momemt by się tym z kimś podzielić. W końcu... Po dniach ciszy. Dreh ni pek. Co?! Sam tego chciał? Ale dlaczego? ~ Matka kiedyś mi powiedziała, że czasem rodzą się smoki z Hokzii ko sil- Demonem w duszy. Nie rozumiałem tego dopóki nie stanąłem pierwszy raz do walki. ~ Chwila przerwy. Dwa głębokie wdechy. ~ Wtedy po raz pierwszy się odezwał. Pomagał mi... Mówił pocieszał. Na początku nie wiedziałem dlaczego. Pewnego dnia jednak połączyłem fakty. Byłaś na zebraniu prawda?~ Pytanie było w zasadzie retoryczne. Nie oczekiwałem odpowiedzi, ponieważ w zasadzie ją znałem. Przetarłem ostatnie płynące łzy i otworzyłem pysk. ~ Oprawca mówił wtedy o tym co dzieje się ze smoczą duszą po śmierci. I jestem pewny, że taka dusza. Inteligenty smok bez ciała siedzi we mnie. I mówi. Gdy tylko widzi potrzebę.~ Moje słowa były wypowiedziane spokojnie. Głos dalej śpiewny, lecz też można w nim było wyczuć chłód. Dziwny chłód...
_________________

Spokój jest największym szaleństwem naszych czasów.
    Atuty:
    ~ Spostrzegawczy ~
    Jednorazowo +1 do percepcji.
    ~Pamięć Przodka ~
    Minus 2ST na A i O przeciwko drapieżnikom.
    ~ Lekkostopy ~ Smok ma automatyczny sukces przy teście na podkradanie się do zwierzyny łownej. Do użycia raz na dwa tygodnie w polowaniu. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona. Zużyty: Do 20.03.2018
    ~ Znawca Terenów~ Raz na dwa tygodnie smok napotyka na polowaniu/wyprawie dodatkową zdobycz (dającą 4/4 mięsa), kamień czy dorodne zioło (w zależności od tego czego akurat szukał). Zużyty: Do 23.10.2018
    ~ Zdrów jak ryba ~
    Szansa na wystąpienie chorób i powikłań spada. O pojawieniu się ich świadczy tylko wynik 9 z rzutu k10.
Posiadane:
~ Mięso/Owoce: 0/4 | 0/4
~ Kamienie: ---
~ Inne: duża perłowa łuska smoka górskiego, dwa szmaragdowe pióra wczepione za uchem. Dialogi: #66FF66
 
 
Wieczorna Aura 
Łowca Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 102
Płeć: Samica
Opiekun: Zmierzch Gwiazd[*]
Mistrz: Zmierzch Gwiazd[*]
Partner: Wirtuoz Szeptów[*]
Wiek: 19
Dołączyła: 29 Sty 2017
Posty: 855
Wysłany: 2017-05-07, 19:51   
   A: S: 1| W: 2| Z: 5| M: 1| P: 4| A: 1
   U: B,L,Pł,O,A,W,MO,MA,MP,Kż,M: 1| Śl: 2| Skr: 3
   Atuty: Kruszyna, Pamięć Przodka, Tropiciel, Znawca Terenów, Opiekun


Uśmiechnęła się łagodnie, gdy przestał płakać i zaczął opowiadać. Cieszyło ją to, że już mu lepiej. Wiedziała, iż jeszcze sporo czasu minie nim wróci do normalności, ale w końcu się uda. Wierzyła w to. Z zaciekawieniem słuchała o smokach z demonami w duszy i o tym jak jakiś głos do niego mówił oraz pocieszał. Pamiętała jak na spotkaniu Oprawca uczył ich o czymś podobnym. Czyli taki zmarły siedzi teraz wewnątrz Szmaragda? Z tego co zrozumiała do tej pory nie robił nic oprócz komentowania działań samczyka. Zamyśliła się. Czy ograniczy się tylko do pomocy? A może chcę w ten sposób uśpić jego czujność i w odpowiednim momencie zabrać dla siebie całe ciało? Nie wiedziała. Nie chciała od razu wysuwać jakichś mrocznych teorii, bo jeśli rzeczywiście jest tak jak zrozumiała to on także słucha. Mogłaby go sprowokować lub rozgniewać. Oczywiście może być też tak, że ta dusza nie jest zła i jedynie chcę wspierać Szmaragda. Kiedy cisza między nimi się przedłużała postanowiła się odezwać, żeby jej towarzysz nie pomyślał, że się go przestraszyła czy coś w tym stylu.
-Czyli on nie robi nic oprócz mówienia od czasu do czasu? Cały czas słucha i obserwuje co się wokół ciebie dzieje? Nie czujesz się dziwnie kiedy wiesz, że wszystko co robisz obserwuje jakiś martwy nieznany ci smok? Znaczy to miłe, że ci pomaga i pociesza. Nie twierdzę, że jest zły. Po prostu ja bym się czuła nieswojo choćby nie wiem jak ten smok był uprzejmy.- powiedziała co jej przyszło do głowy. Jej ton był jak zwykle spokojny. Nie naciskała. Jeszcze nigdy nie spotkała się z kimś takim i szczerze powiedziawszy była ciekawa jakie to uczucie mieć kogoś w środku. Zaintrygowana patrzyła na samczyka, oczekując odpowiedzi.
_________________
~Life and death and love and birth,
And peace and war on the planet Earth.
Is there anything that's worth more
Than peace and love on the planet Earth~

Atuty:
Kruszyna
-1/4 mięsa wymaganego do sytości.
Pamięć Przodka
-2 ST do walki z drapieżnikami na polowaniu/misji/wyprawie.
Tropiciel- Następne użycie: 16.10
+1 sukces do Śl raz na tydzień.
Znawca terenów- Następne użycie: 6.01.19
znalezienie zdobyczy dającej 4/4 pożywienia/kamienia szlachetnego/dorodnego zioła raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie.
Opiekun
-2 ST dla kompana.

Toboe
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 2| A: 1
A,O,Skr: 1
kk


#66CCCC #339900

Choroba: zapalenie płuc (smok nie może ziać ani mówić)
Ostatnio zmieniony przez Wieczorna Aura 2017-05-07, 19:51, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Wirtuoz Szeptów 
Starszy Ognia
Słowa obcej pieśni



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 95
Płeć: Samiec
Opiekun: Nie był potrzebny
Mistrz: Teraz on nim będzie.
Partner: Wieczorna Aura
Wiek: 20
Dołączył: 07 Mar 2017
Posty: 751
Skąd: Leśna
Wysłany: 2017-05-07, 20:52   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 2| A: 1
   U: MA,MO,B,L,Pł,A,O,Kż,MP:1|Śl,Skr,W:2
   Atuty: Spostrzegawczy; Pamięć przodka; Lekkostopy; Znawca Terenów; Zdrów jak Ryba


//Mam pomysł, ale nie wiem czy czegoś nim nie zepsuję xD (A w zasadzie mam dwa)

Westchnąłem cicho słysząc słowa samicy. Sam w zasadzie wiedziałem o nim tyle co ona. Byłem w zasadzie jego przekaźnikiem. Pozwalałem mu widzieć ten świat moimi ślepiami. Zapewne też odczuwał zapachy, słyszał i myślał jednak nie chciał przejąć nade mną kontroli. Zrobił to tylko raz, ale wtedy no cóż... byłem zagrożony, a on potrafił walczyć. W zasadzie przez to Perle stała się krzywda. Sam nie wiem co o tym myśleć. Można powiedzieć, że mu zaufałem, ale nie wiedziałem czy to było słuszne. Zu'u los ni aan hask. Dreh hei ov zei? Dlaczego o to pyta? Przecież wiedział, że mu ufam. ~ Mówi tylko w moim języku. Mogę mu odpowiedzieć? ~ Zapytałem chociaż szczerze nie potrzebowałem odpowiedzi... ~ Vir vis zu'u ov hei waan zu'u dreh ni mindok wo hei lost?~ Cichy śpiewny głos. Proste pytanie jednak nie spodziewałem się odpowiedzi. Eyvir bek. Qiid ek fos los fin Utah Pindaar... Ale dlaczego? I co to za miejsce...
Najpierw może lepiej odpowiedzieć jej na pytania mi zadane. Nie wiedziałem jak zareaguje na tą nazwę. ~ Tylko mówi... Na pewno obserwuje. Nie wiem czy jest taki nieznany. Zacząłem po czasie traktować go jak przyjaciela. Ale poza mówieniem wydaje mi się, że pomaga mi zrozumieć, niektóre rzeczy. Gdy się czegoś uczę zawsze mam uczucie, że już kiedyś to robiłem. Uczące mnie smoki zawsze mówią, że uczę się zbyt szybko... Tak szczerze to przyzwyczaiłem się do niego, a on przyzwyczaił się też do mnie. Nie chcę mi jednak zdradzić swojego imienia...~ Powiedziałem spokojnie delikatnie uśmiechając się do samicy. Tak to prawda, że taki stan rzeczy był dziwny. Jednak nie mam innego wyboru. Musiałem go zaakceptować prawda?
Chwilę leżeliśmy w ciszy. To chyba dobry czas na zadanie tego pytania. ~ Ten moment gdy odezwałem się po swojemu... Zapytałem go kim jest. A on powiedział mi, żebym zadał pytanie tobie. Kazał zapytać o jakieś miejsce. Wiesz czym jest Równina Utah?~ Spojrzałem na nią zaciekawiony. Skoro kazał zapytać ją to chyba musiała wiedzieć. Tylko dlaczego?
_________________

Spokój jest największym szaleństwem naszych czasów.
    Atuty:
    ~ Spostrzegawczy ~
    Jednorazowo +1 do percepcji.
    ~Pamięć Przodka ~
    Minus 2ST na A i O przeciwko drapieżnikom.
    ~ Lekkostopy ~ Smok ma automatyczny sukces przy teście na podkradanie się do zwierzyny łownej. Do użycia raz na dwa tygodnie w polowaniu. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona. Zużyty: Do 20.03.2018
    ~ Znawca Terenów~ Raz na dwa tygodnie smok napotyka na polowaniu/wyprawie dodatkową zdobycz (dającą 4/4 mięsa), kamień czy dorodne zioło (w zależności od tego czego akurat szukał). Zużyty: Do 23.10.2018
    ~ Zdrów jak ryba ~
    Szansa na wystąpienie chorób i powikłań spada. O pojawieniu się ich świadczy tylko wynik 9 z rzutu k10.
Posiadane:
~ Mięso/Owoce: 0/4 | 0/4
~ Kamienie: ---
~ Inne: duża perłowa łuska smoka górskiego, dwa szmaragdowe pióra wczepione za uchem. Dialogi: #66FF66
 
 
Wieczorna Aura 
Łowca Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 102
Płeć: Samica
Opiekun: Zmierzch Gwiazd[*]
Mistrz: Zmierzch Gwiazd[*]
Partner: Wirtuoz Szeptów[*]
Wiek: 19
Dołączyła: 29 Sty 2017
Posty: 855
Wysłany: 2017-05-07, 23:01   
   A: S: 1| W: 2| Z: 5| M: 1| P: 4| A: 1
   U: B,L,Pł,O,A,W,MO,MA,MP,Kż,M: 1| Śl: 2| Skr: 3
   Atuty: Kruszyna, Pamięć Przodka, Tropiciel, Znawca Terenów, Opiekun


//Jakiż to masz pomysł? Wtajemniczysz mnie czy mam iść na żywca? xD

Skoro jemu nie przeszkadzał fakt, że żyje w nim zmarły smok to raczej nie było problemu. Zwłaszcza jeśli się już do niego przyzwyczaił i można powiedzieć zaprzyjaźnił. Oczywiście nic nie zrozumiała z odpowiedzi jaką dał duszy, ale to nie było do niej, więc nie pytała. Ciekawe w jakim języku on mówi. Zastanawiała się w myślach. Wcześniej zauważyła, iż czasami wypowiadał dziwne słowa, lecz jeszcze nie słyszała całego zdania i była lekko zdumiona. Chciała odruchowo poruszyć skrzydłami dopóki nie przypomniała sobie, że nadal tuli nimi Szmaragda. Poczuła też, że jej pierzaste kończyny buntują się przed takim ciągłym bezruchem, więc zdjęła jedno z nich z samca i otrzepawszy oba złożyła je luźno na grzbiecie. Czasami żartowała sama do siebie, że mają własną świadomość i nie lubią gdy się ich nie używa chociaż w najmniejszym stopniu. Ułożywszy się nadal ze splecionym ogonem wsłuchała się w jego dalsze słowa. Pokiwała głową, gdy skończył. Zaczynała coraz więcej rozumieć. Brzmiało to tak jakby żył już wcześniej, ale tego nie pamięta. Dlatego właśnie uczy się szybciej od innych i kojarzy lekcję choć nigdy ich nie miał. To tylko przypuszczenia, a Spokojna lubiła gdybać i rozmyślać. W jej głowie już kłębiło się mnóstwo nowych pomysłów i teorii. Siedzieli chwilę w ciszy, a ona zaczynała zastanawiać się coraz bardziej aż nie usłyszała, że Szmaragd znowu coś mówi. Spojrzała na niego zaciekawiona. Chciał coś od niej wiedzieć? Równina Utah. Owszem znała to miejsce. Tylko dlaczego ta dusza o to pytała?
-Wiem. Znam to miejsce. Jest to równina na granicy Ziemi i Cienia. Byłam tam kiedyś. Jest to dość rozległy teren w większości znajdujący się w stadzie Ziemi.- odpowiedziała zgodnie z prawdą, przywołując obraz równiny w głowie. Po czym spojrzała pytająco na Szmaragda ciekawa co jego zmarły towarzysz chcę zrobić z tą informacją.
_________________
~Life and death and love and birth,
And peace and war on the planet Earth.
Is there anything that's worth more
Than peace and love on the planet Earth~

Atuty:
Kruszyna
-1/4 mięsa wymaganego do sytości.
Pamięć Przodka
-2 ST do walki z drapieżnikami na polowaniu/misji/wyprawie.
Tropiciel- Następne użycie: 16.10
+1 sukces do Śl raz na tydzień.
Znawca terenów- Następne użycie: 6.01.19
znalezienie zdobyczy dającej 4/4 pożywienia/kamienia szlachetnego/dorodnego zioła raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie.
Opiekun
-2 ST dla kompana.

Toboe
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 2| A: 1
A,O,Skr: 1
kk


#66CCCC #339900

Choroba: zapalenie płuc (smok nie może ziać ani mówić)
 
 
 
Wirtuoz Szeptów 
Starszy Ognia
Słowa obcej pieśni



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 95
Płeć: Samiec
Opiekun: Nie był potrzebny
Mistrz: Teraz on nim będzie.
Partner: Wieczorna Aura
Wiek: 20
Dołączył: 07 Mar 2017
Posty: 751
Skąd: Leśna
Wysłany: 2017-05-07, 23:39   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 2| A: 1
   U: MA,MO,B,L,Pł,A,O,Kż,MP:1|Śl,Skr,W:2
   Atuty: Spostrzegawczy; Pamięć przodka; Lekkostopy; Znawca Terenów; Zdrów jak Ryba


// Właśnie nie wiem czy za wcześnie nie jest by Vozu się dowiedział xD A drugi pomysł to co zrobiłaby Opoka gdyby zobaczyła ich no ten... Razem xD

Jej skrzydło się uniosło, a ja spojrzałem odruchowo na jej pysk. Jej miętowe ślepia spotkały się z ciemnym fioletem moich. Były piękne... Jej mimika po tym jak wypowiedziałem słowa we własnym języku wywołała u mnie uśmiech. Każdy smok reaguje na nie inaczej i to było chyba dobre w byciu swojego rodzaju obcokrajowcem. ~ To mój ojczysty język. ~ Powiedziałem z uśmiechem. Wbrew samemu sobie zastrzygłem prawym uchem. Ot co. Taki głupi nawyk.
On... Myślałem, że wiem o nim sporo jednak kiedykolwiek by się nie odezwał czuję, że moja wiedza na jego temat jest znikoma. Kim był i dlaczego wybrał sobie akurat mnie na swojego "nosiciela". A może nie wybrał? Może był moim przodkiem. Ale to niemożliwe jeśli żył tutaj... W końcu gromada, z której pochodzę była odizolowaną grupą.
Minęła chwila niezręcznej ciszy. Uczucie to potęgowała wiedza o tym, że jest nas tu trójka. ~ Na prawdę. Czyli... On mógł należeć, do któregoś z tych stad. Ja sam pierwsze w życiu słyszę o tej całej Równinie. ~ To spotkanie mogło wydawać się dziwne. I w zasadzie nadal nie wiedziałem czy ona nie uważa mnie za dziwaka, albo za kogoś szalonego. Nu qiid vir eyvir rek dahmaan nii ahrk viim ek hein arum. Te słowa dziwiły mnie pewnie tak samo jak słowa, które zaraz wypowiem. Po co mam to zrobić? ~ Jak dobrze je pamiętasz? Mówi żebym pokazał ci moje źródło... Nie wiem dlaczego i co mu to da ale czy mogę?~ Zapytałem znów spoglądając w oczy samicy. Jakoś trudno mi było oderwać od nich spojrzenie. Ogon drgnął... Co właściwie się działo? Zu'u fen lif hei fah nu. Erei zuspein. Skoro tak to chyba w końcu możemy pobyć sami. Chyba, że kłamał, chociaż... Wątpię by miał ku temu powód.
_________________

Spokój jest największym szaleństwem naszych czasów.
    Atuty:
    ~ Spostrzegawczy ~
    Jednorazowo +1 do percepcji.
    ~Pamięć Przodka ~
    Minus 2ST na A i O przeciwko drapieżnikom.
    ~ Lekkostopy ~ Smok ma automatyczny sukces przy teście na podkradanie się do zwierzyny łownej. Do użycia raz na dwa tygodnie w polowaniu. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona. Zużyty: Do 20.03.2018
    ~ Znawca Terenów~ Raz na dwa tygodnie smok napotyka na polowaniu/wyprawie dodatkową zdobycz (dającą 4/4 mięsa), kamień czy dorodne zioło (w zależności od tego czego akurat szukał). Zużyty: Do 23.10.2018
    ~ Zdrów jak ryba ~
    Szansa na wystąpienie chorób i powikłań spada. O pojawieniu się ich świadczy tylko wynik 9 z rzutu k10.
Posiadane:
~ Mięso/Owoce: 0/4 | 0/4
~ Kamienie: ---
~ Inne: duża perłowa łuska smoka górskiego, dwa szmaragdowe pióra wczepione za uchem. Dialogi: #66FF66
 
 
Wieczorna Aura 
Łowca Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 102
Płeć: Samica
Opiekun: Zmierzch Gwiazd[*]
Mistrz: Zmierzch Gwiazd[*]
Partner: Wirtuoz Szeptów[*]
Wiek: 19
Dołączyła: 29 Sty 2017
Posty: 855
Wysłany: 2017-05-09, 17:33   
   A: S: 1| W: 2| Z: 5| M: 1| P: 4| A: 1
   U: B,L,Pł,O,A,W,MO,MA,MP,Kż,M: 1| Śl: 2| Skr: 3
   Atuty: Kruszyna, Pamięć Przodka, Tropiciel, Znawca Terenów, Opiekun


//Nie wiem jaki masz pierwszy pomysł, ale co do drugiego to w sumie mogłoby być ciekawe, ale raczej nie zareagowałaby jakoś szczególnie gwałtownie jeśli o to ci chodzi xD

Spojrzeli sobie w oczy. Jego ciemno fioletowe ślepia tak bardzo różniły się od jej miętowych. Wydawały się intrygujące i skryte jakby chroniły tajemnicę, której nie można nikomu wyjawić. Zaciekawiona poruszyła skrzydłami, gdy usłyszała o jego "ojczystym języku". Teraz miała pewność, że ten pochodzi zza bariery. Zastanawiała się jak tam jest.
Nastała kolejna chwila ciszy. Musiała przyznać, iż nie było to najnormalniejsze spotkanie na jakim była. Co nie znaczy, że jej się nie podobało. Dowiedziała się kilku nietypowych rzeczy, o których by nawet nie pomyślała. Jak na przykład rozmowa ze zmarłym smokiem, żyjącym w ciele samczyka. Nadal głowiła się nad tym po co ta dusza pytała o Równinę Utah. Nie miała problemu by o niej opowiedzieć, lecz po prostu nie widziała w tym sensu. Jeśli by zechciał, aby go tam zaprowadzić to z wiadomych przyczyn nie mogłaby tego zrobić. Choć w sumie nie wiedziała nawet z jakiego stada on jest. Pachniał trochę jak jej tata, więc domyśliła się, że raczej jest z Ognia. Wysłuchała jego kolejnych słów. Po czym pokiwała mu lekko głową na znak zgody. Skoro zna te tereny to istnieje możliwość, iż za życia należał do któregoś ze stad.
Zauważyła zmianę na jego pysku i po chwili usłyszała kolejne pytania. Jak dobrze pamięta równinę? Znowu to miejsce. O co tu chodziło. I jeszcze chciał, żeby Szmaragd pokazał jej swoje źródło. Teraz była już kompletnie skołowana. Nie rozumiała do czego ten zmarły smok dąży. Ponownie spojrzeli sobie w oczy i nagle cały niepokój oraz zdezorientowanie zniknęło. Ogarnął ją przyjemny spokój.
-Cóż nie skupiałam się wtedy szczególnie na widokach, ale to równina jak każda inna. Tak mi się przynajmniej wydaję. Leży niedaleko Lasu Falar oraz Puszczy granicznej- odpowiedziała z uśmiechem na pierwsze pytanie nie spuszczając wzroku z jego ślepi.
-Jasne. Nie mam nic przeciwko. Możesz mi je pokazać- powiedziała trochę zamotana. Czuła jakby jego oczy działały na nią hipnotycznie. Im dłużej w nie patrzała tym bardziej nie chciała odwrócić wzroku.
_________________
~Life and death and love and birth,
And peace and war on the planet Earth.
Is there anything that's worth more
Than peace and love on the planet Earth~

Atuty:
Kruszyna
-1/4 mięsa wymaganego do sytości.
Pamięć Przodka
-2 ST do walki z drapieżnikami na polowaniu/misji/wyprawie.
Tropiciel- Następne użycie: 16.10
+1 sukces do Śl raz na tydzień.
Znawca terenów- Następne użycie: 6.01.19
znalezienie zdobyczy dającej 4/4 pożywienia/kamienia szlachetnego/dorodnego zioła raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie.
Opiekun
-2 ST dla kompana.

Toboe
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 2| A: 1
A,O,Skr: 1
kk


#66CCCC #339900

Choroba: zapalenie płuc (smok nie może ziać ani mówić)
Ostatnio zmieniony przez Wieczorna Aura 2017-05-09, 17:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Wirtuoz Szeptów 
Starszy Ognia
Słowa obcej pieśni



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 95
Płeć: Samiec
Opiekun: Nie był potrzebny
Mistrz: Teraz on nim będzie.
Partner: Wieczorna Aura
Wiek: 20
Dołączył: 07 Mar 2017
Posty: 751
Skąd: Leśna
Wysłany: 2017-05-09, 21:22   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 2| A: 1
   U: MA,MO,B,L,Pł,A,O,Kż,MP:1|Śl,Skr,W:2
   Atuty: Spostrzegawczy; Pamięć przodka; Lekkostopy; Znawca Terenów; Zdrów jak Ryba


//Jeśli Opoka chciałaby tu wpaść i miałaby czas to może. XD Taką mam ciekawość względem jej zdania ;3

Spokój i wyciszenie... Jedyne rzeczy jakie odczuwałem patrząc w miętowy ocean jej ślepi. Nawet gdybym zechciał nie mógłbym odwrócić od nich wzroku. Jednak nie miałem najmniejszej ochoty patrzeć gdzie indziej. Mógłbym spędzić tak już resztę życia. Ogon delikatnie drgnął, szpony wbiły się w podłoże. Co się właściwie ze mną działo?
Jak każda inna... Cóż taki opis równiny był wystarczający w końcu nigdy nie ma na nich niczego szczególnego. W zasadzie to sam nie wiedziałem o co może mu chodzić. Czy moje źródło jest tą równiną? Jeśli tak to dlaczego? Pokiwałem jej łbem gdy skończyła mówić. Wolałem jednak sam na razie samemu przyjrzeć się bardziej swojemu źródłu. Nigdy nie zwracałem uwagi na cokolwiek poza tym wielim kamieniem w ziemii i śniegiem. Może teraz będę mógł się tam "rozejrzeć"?
Nie odwracając wzroku z ślepi Spokojnej polaczyłem się ze swoim źródłem. Znów przed ślepiami miałem obraz równiny pokrytej białym puchem zmieszanym z obrazem świata namacalnego. Mogła teraz z łatwością dostrzec jak wygląd moich ślepi się zmienia. Że spojrzenie staje się tępe, a sam ich widok jest tak jakby zamglony.
Równina, śnieg, szmaragdowy obelisk pośrodku czyli w zasadzie wszystko po staremu. Dopiero teraz zauważyłem dwie puszcze, o których najprawdopodobniej ona mówiła i góry. Czyli moje źródło znajduje się na równinie Utah... Nie miałem więcej czasu na dalsze zastanowienie ponieważ nagle przed ślepiami pokrywając się z pyskiem samicy pojawił się jego pysk. Nie potrafiłem jednojako określić kształtu jego pyska, był tak jakby rozmazany. Jedynym wyraźnym punktem były ślepia. Ślepia dokładnie tak same jak moje. ~ Zu'u zent tol... Ful vir dreh nii fraan wah koraav zey?~ Pytanie zadane znajomyn dla mnie głosem. ~ Hein miin... Nust lost fin rinis ol dii.~ Nie widziałem, że mówię te słowa na głos... Głos, który można teraz było łatwo pomylić ze śpiewem. Geh. Daae raal brah wah engein wah zey ahstiid. Mu los gein nu. Nuz... Gaav uben nii ahrk lahney au. Hei mah ko lokal ful helt imzik loaan. Nie zdążyłem odpowiedzieć nim obraz się rozmazał zostawiając mnie znów sam na sam z samicą.
Ślepia wróciły do normalnego stanu dalej nie zmieniając położenia. Jego słowa były ważne. Czy na prawdę mogłem się w niej... W zasadzie nigdy się tak nie czułem... Czy to było dobre? Nie dbam nawet o to! Skoro serce dyktuje warunki wbrew woli ja nie chcę na nie wpływać. Zbliżyłem swój pysk do pysku samicy... Po chwili zetkneliśmy się nosami. Uśmiechnąłem się dalej patrząc w jej ślepia. Były teraz chyba bliżej siebie niż powinny...
_________________

Spokój jest największym szaleństwem naszych czasów.
    Atuty:
    ~ Spostrzegawczy ~
    Jednorazowo +1 do percepcji.
    ~Pamięć Przodka ~
    Minus 2ST na A i O przeciwko drapieżnikom.
    ~ Lekkostopy ~ Smok ma automatyczny sukces przy teście na podkradanie się do zwierzyny łownej. Do użycia raz na dwa tygodnie w polowaniu. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona. Zużyty: Do 20.03.2018
    ~ Znawca Terenów~ Raz na dwa tygodnie smok napotyka na polowaniu/wyprawie dodatkową zdobycz (dającą 4/4 mięsa), kamień czy dorodne zioło (w zależności od tego czego akurat szukał). Zużyty: Do 23.10.2018
    ~ Zdrów jak ryba ~
    Szansa na wystąpienie chorób i powikłań spada. O pojawieniu się ich świadczy tylko wynik 9 z rzutu k10.
Posiadane:
~ Mięso/Owoce: 0/4 | 0/4
~ Kamienie: ---
~ Inne: duża perłowa łuska smoka górskiego, dwa szmaragdowe pióra wczepione za uchem. Dialogi: #66FF66
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 0,25 sekundy. Zapytań do SQL: 13