FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Kurhan Pamięci
Autor Wiadomość
Gonitwa Myśli 
Zastępca Ziemi
biased af



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 61
Płeć: Samica
Opiekun: Stado Ziemi
Mistrz: Stado Ziemi
Partner: Upiorny Rytuał
Dołączyła: 15 Sie 2016
Posty: 1405
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2017-05-18, 18:49   
   A: S: 2| W: 4| Z: 5| I: 1| P: 2| A: 1
   U: MA,MO,M,B,Kż,L,S,Skr,MP,Pł,W,Śl: 1| A,O: 2
   Atuty: Zwinny, Odporny magik, Twardy jak diament, Poświęcenie


Ona też.
Dobrze było to słyszeć. Zabliźniony pysk smoczycy odwiedził na moment lekki, blady uśmiech. Spojrzała na Ametystową, z troską mrużąc lewe ślepie. Przystąpiła do niej, otwierając prawe skrzydło i osłaniając nim sylwetkę Cienistej. Przywarła do jej boku, opierając się oń przez kilka oddechów. Mimowolnie przywołało to do pamięci Gonitwy młodsze, pisklęce księżyce, gdzie byle spotkanego smoka już chciała przytulać i dzielić się ciepłem. Gdzież że zniknęła jej skłonność do czułości?
Odstąpiła od Ametystowej, odetchnęła. Spojrzała na ziemię, grób, po czym ponownie na siostrę.
Czas było wracać. Do stada, do ciepła własnego legowiska. Nie oznaczało to końca żałoby, bo ta trwała długo i niekoniecznie składała się tylko na szloch.
- Dbaj o siebie - powiedziała, unosząc bardziej kąciki pyska w głębszym uśmiechu. Mogła sobie na to pozwolić, bo szczerze nowo-odnalezione umiłowanie do siostry przyćmiło gorycz straty, która miejmy nadzieję była ostatnia w jej życiu.
Kiwnęła jeszcze jej płytko łbem, po czym lśniącą, przezroczystą wstęgą maddary oplotła rogatą czaszkę Absurdu Istnienia, tak jak wcześniej jego kości. Zawiesiła ją w powietrzu przy swoim boku, po czym odstąpiła na kilka kroków i wyskoczyła w powietrze. Skrzydła ciężko uderzały o powietrze, a smoczyca znikała powoli na ciemnym niebie, aż w końcu brąz jej futra przestał być widoczny nawet dla wprawnego, smoczego ślepia.

// zt

[ Dodano: 2017-06-02, 22:45 ]
Zdecydowanie zbyt szybko tu wróciła.
Ciężkie łapy smoczycy stąpały głośno po ubitej ziemi, gdy ta zbliżała się do kurhanu. Wydawała się zmęczona, co widocznie odbijało się w jej ruchach. Były mniej zgrabne, mniej płynne. Jak kroki zwierzęcia, którego nogi obciążała choroba, poprzednie rany lub zwyczajna starość.
Oh, jak przeklinałaby się w myślach za chociażby próbę nazwania się starą. Ale nie robiła tego, być może nie chcąc przywiązywać wagi do takich błahych rzeczy. Albo pogodziła się z tym, że księżyce mijały a wraz z nimi przemijało życie drogich jej osób? Może, może nie.
Stanęła przed kurhanem Ziemi. Wcześniej nie miała szansy się przyjrzeć monumentowi pamięci. Imion było dużo. Smoczyca uniosła lewa łapę i przesunęła nią po nierównej powierzchni kamienia, odgarniając pył i kurz. Niektóre napisy były "świeższe". Poznawała po gładszej rysie, a także po imionach, które mogła pamiętać. Chłód, Ciemny, Subtelny.
Szkoda, że nie przyszła tu tylko na refleksje.
Odetchnęła ciężko, a z nozdrzy uniosła się smuga zimnego powietrza. Opierała jeszcze łapę przez moment na kurhanie, niepewna, jak zacząć. Co w ogóle mogła powiedzieć o córce, którą... ledwo znała. Bo nie miała czasu poznać.
Ostatecznie wojowniczka zaczęła pracę, dłubiąc pazurem w zimnym kamieniu. Pysk poruszał się, bezgłośnie dyktując łapie drogę.

Nie była zadowolona z tego, co powstało. Za krótko, za mało... Ciekawe. To samo mogła powiedzieć o czasie, który spędziła z pierworodną.
Gonitwa Myśli spojrzała za kurhan Ziemi, wyglądając gdzieś za posąg Ognia. Zamrugała lewym ślepiem, mrużąc powieki. Otworzyła pysk, jakby chciała coś powiedzieć, ale ostatecznie tylko skinęła lekko łbem, chyba sama do siebie. Nie musiała nic mówić. Widział, skądś, być może rozumiał. I tak nie istniały słowa, które w odpowiedni sposób przekazałyby to, czym być może chciała podzielić się z istnieniem.
Spojrzała ostatni raz na kurhan swojego stada, po czym obróciła się i odeszła we wschodnim kierunku, znowu prosząc w myślach bogów, aby nie musiała tu znowu zbyt prędko przychodzić.

// zt
_________________
« « » »

• oporny magik • kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST
• twardy jak diament • smok ma -1 do ST we wszystkich rzutach na Wytrzymałość; dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
• poświęcenie • raz na atak smok może dodać jeden sukces kosztem rany lekkiej; musi jednak określić użycie atutu przed atakiem.

Reia Karta Kompana
Atrybuty: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 0| P: 1| A: 0
Umiejętności: A,O,Skr: 1| Śl: 2


« « » »

Dziękuję Astralna *^*
Awatar od Mówiącej
Od Brutusa: to i to
osiągnięcia adopcje teczka drzewko genealogiczne
Ostatnio zmieniony przez Gonitwa Myśli 2017-06-02, 22:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Przenikliwa Łuska
Adept Ziemi
Zimna, acz puchata



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 9
Płeć: Samica
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: -
Partner: -
Wiek: 97
Dołączył: 11 Paź 2016
Posty: 151
Wysłany: 2017-06-10, 15:19   
   A: S: 1 | W: 2 | Z: 2 | I: 1 | P: 2 | A: 2
   U: S,B,A,O,W: 1
   Atuty: Boski Ulubieniec


Nie przyszła tu z żadnej palącej potrzeby, po prostu by zaopiekować się kurhanem Ziemi, wyczyścić go, może przynieść jakieś nowe kwiaty. Takie małe, nieciekawe zajęcia, ale ktoś je musiał robić. Pamięć o zmarłych była ważna. Zastanawiała się jednak czy Ziemia nie skupia się zbyt na przyszłości. W końcu rozpamiętywanie lepszych czasów nie przyniesie im żadnej prawdziwej korzyści.
Dzień był ciepły i słoneczny, jednak odrobinę wietrzny. Idealna pogoda na spacer albo zabawę. Ona jednak jakoś nie była w nastroju do niczego wesołego. Dziwne, ale czasami tak się dzieje.
_________________

I
Boski Ulubieniec
(Smok raz na polowanie/misję spotyka duszka lub boską manifestację. Widzi też duchy smoków, nawet jeśli sobie tego nie życzą)


(Od Brutalnej)
 
 
Absurd Istnienia 
Łowca Ognia
Chcę tulić wnuki



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 61
Płeć: Samiec
Opiekun: Nadciągająca Wichura ;^; umarła
Mistrz: Trzy Odcienie [*]
Partner: niespełniona miłość ;-;
Wiek: 16
Dołączyła: 30 Kwi 2015
Posty: 717
Wysłany: 2017-06-11, 15:12   
   A: S: 2| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: MO,L: 1| O,S,Kż,B,A,MP,MA: 2| Śl,Skr,W: 3
   Atuty: Zwinny; Pamięć Przodków; Tropiciel; Znawca terenów; Wybraniec Bogów


Istnienie rozumiało aż za dobrze co Córka chciała przekazać. I było z tego powodu bardzo smutne. Istnienie jednak nie wyczuwalo młodej duszy. Pewnie powedrowala już do następnego ciała, to dobrze.
Gonitwa mogła poczuć delikatną bryze na grzbiecie, dającą dziwne wrażenie jakby ktoś otulił ją skrzydłem.


******

~~~~
Smoki wrażliwe na świat nadnaturalny mogą widzieć duchy zawsze i prawie tak jak wyglądały kiedyś. Nie mają nawet problemów z zrozumieniem dusz tułających się po świecie od bardzo dawna.
~~~~

Ktoś przyszedł w miejsce pamięci by uczcić przodków. Istnienie było można powiedzieć że zaskoczone, ponieważ emocje żywych nie były dobrymi odpowiednikami stanu ducha Istnienia. Istnienie nie znało osoby która przyszła, Istnienie nawet nie wiedziało czy ona wie że Istnieje. Istnienie spojrzało na kurhan Ognia, smutny, zaniedbany i zapomniany jak smoki które stąpały kiedyś po ziemi pokrytej siarką. Pewnie wina Idioty. Istnienie powolnie zbliżyło się do Osoby by jej się przyjrzeć a potem zbadac kurhan Ziemii.

- Ogień tak nie robi...
Ogień zapomniał.
Istnienie pamięta...


...zapiszesz imiona?

- Osoba usłyszała cichy szept, choć pewnie kto inny słyszałby tylko niezrozumiały szum.



//Zgaduje ze to do mnie, a nawet jeśli nie to i tak mój cmentarz x)
_________________

A T U T Y:
II. Pamięć Przodków - Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -1 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi.
III. Tropiciel - Raz na dwa tygodnie smok znajduje na polowaniu zwierzę dające 4/4 mięsa, niezależnie od tego czy go szuka. (8.10)
Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.

IV. Znawca Terenów - Raz na dwa tygodnie smok napotyka na polowaniu zdobycz [4/4], kamień (13.09).
IV. Wybraniec Bogów - dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, czy polowanie(raz na 2 tygodnie)

P O S I A D A N E:
1X Żeton Złoty, 1X Żeton Srebrny, 2X Żeton Brązowy


| Avatar od Foslo | Rudy w podpisie od Harriet | Drzewo Genealogiczne | Głos Rudego (gdy osoba śpiewająca nie skrzeczy) |
Ostatnio zmieniony przez Absurd Istnienia 2017-06-11, 15:15, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Upiorny Rytuał
Przywódca Cienia
K'Nath Niezgłębiona



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 62
Płeć: Samica
Opiekun: Ankaa (Dwuznaczna Aluzja)*
Mistrz: Nahkriin (ojciec spoza bariery).
Partner: Gonitwa Myśli.
Dołączył: 13 Maj 2016
Posty: 3295
Skąd: Otchłań.
Wysłany: 2017-08-20, 18:58   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 3| P: 4| A: 3
   U: B,L,Pł,S,O,M,W,MP,MA,MO: 1| A,Śl,Kż: 2| Skr: 3
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka; Tropiciel; Wybraniec Bogów; Magiczny Śpiew;


___Pamiętała tą chwilę, gdy przyszła tutaj po raz pierwszy, jeszcze jako młoda samica. Razem z Subtelnym Gniewem, pogrążeni w milczeniu, wspólnie niosąc ciało smoka znienawidzonego przez wszystkich. Starego, schorowanego, porzuconego Słowa Prawdy. Zmora nie sugerowała się tym, co mówił jej głos matki, nie nienawidziła kogoś bez powodu, z czystego kaprysu. Nie znała tego samca osobiście, nie zdołał jej zaszkodzić. Dlaczego więc miałaby nim gardzić?
___W takiej zimnej skorupie jak ty nadal są uczucia. Kto by pomyślał.
___Wywerna zacisnęła zęby. Ciało Aileen nie było aż tak ciężkie. Była ona raczej delikatnej budowy, szczupła. Samica wysłała do Kaliny wiadomość mentalną tuż po znalezieniu ciała, prosząc o przybycie na cmentarz, by pochować zmarłą. Zwłaszcza, że to była córka Heulyn. Maddara Zmory delikatnie i nienachalnie musnęła umysł uzdrowicielki, nie chcąc jej denerwować. I tak nie będzie w dobrym humorze.
___Łowczyni delikatnie ułożyła ciało srebrzystołuskiej na ziemi obok siebie. Spojrzała na wyryte imiona zmarłych smoków, jakby zahipnotyzowana, patrząc na miana tych, których nigdy nie miała okazji poznać. O niektórych słyszała. O innych nie. Patrzyła na kurhan, stojąc obok martwego ciała piastunki.
_________________

 
 
Cierniowa Łuska 
Adept Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 19
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Mistrz: Upiorny Rytuał
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 394
Wysłany: 2017-09-30, 15:10   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,A,O,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Czemu wybrała akurat to miejsce na spotkanie z tym smokiem? Ból po stracie ich obydwojga, symbolika, śmierć... myślcie sobie co chcecie, Dirlilth nie zamierzała się tłumaczyć. Łapy poniosły ją właśnie tu i tu chciała z nim pomówić. Była już po spotkaniu na Urwisku z przywódczynią i po leczeniu u uzdrowiciela. Jedne rany wyglądały lepiej inne gorzej. Za pazuchą za pomocą maddary trzymała dla niego pewien podarunek. Szanowała swoją matkę choć przywódczyni dosyć mocno zamieszała jej we łbie. Była jeszcze młoda, starała się wszystko jakoś w sobie poukładać i wynikało z tego tyle, że nie powinna dbać o swoją rodzinę. Może faktycznie jako herald Kamanora będzie jej lepiej? Odda się bogom, a stado i rodzina będą gdzieś w tle.
Uniosła zmęczony łeb i ryknęła, a jej młody ryk wzywał na spotkanie jednego konkretnego smoka - złotego samca, który pomógł jej zanieść matkę na granicę. Złoty samiec który sprawił, że na pysku Heulyn pojawił uśmiech.
Siadła powoli przed wielkim głazem na którym widniały imiona poległych. Powinna napisać coś na kurhanie Cieni, ale co... nie była na to jeszcze gotowa. Nie teraz gdy w jej łbie szalał chaos. Pysk młódki rozdzierało cierpienie zmieszane z chłodnym gniewem. Skoro miała być godna reprezentowania Kamanora to musiała podsycać ten gniew... w tej chwili skierowany ku przywódczyni...
_________________


Adeptka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d dorosła | Teczka postaci
 
 
Pozłacane Milczenie
Łowca Wody
Nadal sierota



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 40
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1270

Wysłany: 2017-10-01, 00:29   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Skr,Śl,A: 2
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel


Przechadzał się całkiem niedaleko, bez większego celu oczywiście. Zresztą... nic ostatnio nie miało dla niego większego sensu, to też spacer był taki, a nie inny. Po prostu chodził sobie przybity, rozmyślając nad wszystkim co się ostatnio wydarzyło. Nadal nie wie co ze sobą zrobić po śmierci Kaliny, nie wie co ma powiedzieć swojemu synowi. Dlaczego wszystko musiało się posypać, właśnie w momencie gdy zaczął czerpać radość z życia?
Usłyszał ryk, pochodzący raczej od kogoś młodego. To było dziwne uczucie, jakby był skierowany właśnie do niego. Udał się w kierunku z którego dochodził, po prostu czuł, że musiał to zrobić.
Okazało się iż dobiegał z cmentarza, czyżby już postradał zmysły z tego wszystkiego? Podszedł bliżej, a na miejscu zobaczył znaną mu już smoczycę. To ona go tutaj wezwała? Cóż za ironia, cmentarz jest dość pasującym miejscem, patrząc na to co się wydarzyło. I dosyć przygnębiającym przy okazji, jeżeli mógłby być w tym momencie jeszcze bardziej zasmucony.
Całkiem niedawno był razem z nią gdy umierała Kalina, potem pomógł jej przenieść jej ciało na granicę.
Nie wyglądała najlepiej, niektóre rany chyba jeszcze się trzymały, zresztą z nim samym było podobnie. Fizyczne rany jeszcze do końca się nie zagoiły, nie mówiąc już o tych psychicznych.
- Witaj... chciałaś się ze mną spotkać, prawda? - Powiedział, w jego głosie nie zmieniło się nic od ich ostatniego spotkania, był tak samo smutny i przybity tym wszystkim. Nie próbował nawet udawać, że tak nie jest. Stracił tylu bliskich w swoim życiu, a mimo to każda kolejna działa na niego tak samo, a teraz... jest jeszcze gorzej.
Siadł obok niej, przy wielkimi kamieniami na których wyryto imiona smoków. Oboje stracili teraz tą samą osobę, przynajmniej ona mogła go teraz zrozumieć.
Nigdy nie potrafił jakoś się zebrać i udać się chociażby na Kurhan Wody, po prostu nie potrafił. Wiedział jednak, że powinien... pożegnać tych wszystkich, którzy umarli. Swoją siostrę, brata, dziadka... i każdego innego.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Pozłacane Milczenie 2017-10-01, 00:30, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Cierniowa Łuska 
Adept Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 19
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Mistrz: Upiorny Rytuał
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 394
Wysłany: 2017-10-01, 12:59   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,A,O,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Na szczęście nie musiała długo czekać, zobaczyła samca który powoli podchodził w jej kierunku. Czy to przez otoczenie, humory, a może zachmurzenie jego łuski jakoś nie chciały tym razem mienić się złotem. Z resztą podobnie jak jej jasne łuski przechodzące w czerwień i czerń. Westchnęła ciężko widząc jego minę i słysząc ton głosu. Cierpiał tęskniąc za partnerką... ciekawe jakie to było uczucie. Dirlilth nie wiedziała czym była taka miłość, ona po prostu tęskniła za mamą która opiekowała się jej jajem, a potem nią samą.
Skinęła łbem przymykając lekko powieki.
-Tak. Kochałam swoją matkę i wiedziałam co sądzi o wojnie, jednak to nie ona podejmuje decyzje, a przywódca. Tak jest zapewne w większości stad. W każdym razie nie o to mi w tej chwili chodzi... rozmawiałam z nią zanim to wszystko się zaczęło. Obiecywałam jej, że dopóki ja oddycham to i ona będzie oddychać, nawet po śmierci, tylko że moją piersią. Rozumiesz co chce powiedzieć?- niby taka młoda, ale cóż.. tragedie potrafiły zmieniać, a Dirlilth nie potrafiła znaleźć w sobie iskry wcześniejszej nadgorliwej młódki.
-Skoro obdarzyła cię uczuciem, skoro posłała ci ostatni uśmiech i podarowała swoje jajo... nie mogę grozić tobie. Zapewne w przyszłości będzie to kolidowało z postanowieniami alfy, ale nie mogę złamać obietnicy danej zmarłej. Skoro choć cząstka niej ma żyć w moim sercu, nie mogę zrobić ci nic złego chociażby mnie do tego zmuszano ze wszystkich stron. Pewnie marnie to teraz brzmi. W końcu kimże ja jestem w porównaniu do ciebie.- rzuciła marszcząc nieznacznie pysk. Widziała przecież, że jest jeszcze młoda, ale młoda przecież wiecznie nie będzie. Żołądź na początku był jedynie małym nasieniem, potem stał się cienkim drzewkiem jakim była teraz samiczka, by na koniec pokazać światu swoją twardą korę.
-Skoro jednak moja kochana matula coś w tobie zobaczyła to znaczy, że nie możesz być byle smokiem. Heulyn nie zadawałaby się z byle kim.- dodała opuszczając łeb by spojrzeć pod swoje biały łapy. Łapy które miały leczyć... potem miały chwytać pożywienie dla stada, a koniec końców zostały zmuszone do tego by mordować. Na szczęście jednak nie miała jeszcze na sumieniu niczyjego życia.
Westchnęła i sięgnęła maddarą za swoją pazuchę. Przed pyskiem samca pojawił się wisiorek z dolnym kłem Heulyn.
-Swoją drogą nie wiem nawet jak się nazywasz... a ten wisior jest dla ciebie. Skoro byłeś dla niej ważny, powinieneś to mieć.- dodała poważnie.
_________________


Adeptka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d dorosła | Teczka postaci
 
 
Pozłacane Milczenie
Łowca Wody
Nadal sierota



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 40
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1270

Wysłany: 2017-10-03, 21:29   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Skr,Śl,A: 2
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel


To iż to właśnie przywódca podjął w tej sprawie decyzje dobrze wiedział, kto inny mógł wpaść na tak absurdalną głupotę? No ale cóż, młoda wojowniczka miała racje, nie czas na rozmyślania na ten temat.
- Rozumiem. - Odpowiedział krótko, jednak nadal swoim przygnębionym tonem. Chciałby być teraz "tym silnym", który niczym się nie przejmuje i wszystko znosi tak jak powinien, ale nie może. Współczuł młodej wojowniczce, będąc młodym przeżywał coś podobnego. Najpierw śmierć dziadka, potem rodzeństwa i do tego jeszcze inne wcale nie milsze wydarzenia. I co z niego to uczyniło? Obraz nędzy i rozpaczy, inaczej się tego nazwać nie da.
Zapewnienia, że wojowniczka nie będzie mu grozić w przyszłości nieco podniosły go na duchu. On sam nie chciałby zrobić jej krzywdy, bo przecież ona jest córką Kaliny. Jak sama zauważyła... cząstka matki jest w jej sercu.
- Też nie zrobię Ci krzywdy z bardzo podobnych powodów, możesz być tego pewna. - Przerwał na chwilę. - Idąc bronić terenów stada myślałem tylko o Kalinie, że staniemy po przeciwnych stronach. Ja jednak nie potrafiłbym zrobić jej czegokolwiek. Nadal żałuje, że nie potrafiłem wtedy zapanować nad swoim ciałem i padłem na ziemie. Czuje się w jakiś sposób winny, gdyby tak się nie stało, to może zdążyłbym wezwać kogoś na pomoc. - Zamilknął na chwilę, a potem wrócił do jej reszty jej słów. - Marnie? Przecież wcale tak bardzo się nie różnimy, wydaje Ci się, że jesteś nic nie znaczącą młódką, ale tak nie jest. - Dodał po chwili, tym razem nieco mniej smutnym tonem, jakby to robiło jakąś różnice.
Ona mówiła o swojej obietnicy względem Heulyn, on z kolei sam jej coś przysiągł. Powiedziała mu o dwójce dzieci, dał jej słowo, że o nie zadba.
- Ja też jej coś obiecałem... że zadbam o dwójkę naszych dzieci. Mogłabyś mi coś o nich powiedzieć? Nazywają się Fia oraz Shetani. - Zapytał dość niepewnie, teraz po wojnie był dość ciężki moment na spotkania z nimi, ale chciał chociaż coś o nich usłyszeć. Młoda wojowniczka jest chyba teraz jedyną osobą, którą może o to zapytać.
Kalina coś w nim zobaczyła... zawsze ciekawiło go co też to było. Na jej miejscu wybrałby każdego innego smoka, a nie takie smutne i przygnębione coś, czym był od dłuższego czasu. Wrócił wspomnieniami do chwili gdy spotkał się z nią pierwszy raz... Lustrzany Las. Tak bardzo mu wtedy pomogła, tak bardzo on pomógł jej. Uśmiechnął się do swoich myśli i wspomnień, a potem zwrócił uwagę na to coś co pojawiło się przed jego pyskiem. Wisiorek z kłem Kaliny.
- Pozłacane Milczenie, dziękuje Ci za ten naszyjnik. Ten gest... naprawdę wiele dla mnie znaczy. - Powiedział, tak samo poważnie, a potem sięgnął łapą po ów podarunek i delikatnie założył go na swoją szyję.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Pozłacane Milczenie 2017-10-03, 21:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Cierniowa Łuska 
Adept Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 19
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Mistrz: Upiorny Rytuał
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 394
Wysłany: 2017-10-08, 14:26   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,A,O,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Wyczuła jego słabość i nieco załamany głos. Strata Heulyn musiała bardzo mocno odbić się na jego całym jestestwie, podobnie jak i na duszy Dirlilth. Samiczka jednak nie mogła sobie pozwolić na okazywanie słabości, okazała ją raz kiedy pobiegła ratować to co zostało z jej stada. Została za to ukarana. Musiała zapamiętać tą lekcję i skupić się na tym by wzmocnić charakter i ciało. Wyrzucić rozpacz, schować wspomnienia o matce gdzieś głęboko. Zakończyć ten rozdział w swoim życiu właśnie rozmową ze smokiem który kochał jej matkę jak i ona kochała jego.
-Nie mów tak.- powiedziała może nieco zbyt ostro czując jak piasek pod jej łapą zaciskany jest przez nią stanowczo zbyt mocno.
-I co byś niby zrobił. Moje stado pragnęło waszych ziem. Mógłbyś prosić o spokój, o zaprzestanie walk, mógłbyś nawet stanąć pomiędzy moją matką a tym który ją zabił i wiesz co by się stało? Historia mogłaby wyglądać inaczej, Zmora mogłaby nie paść, Licho mógłby żyć i to oni wtedy by cię dopali.- pokręciła łbem chcąc by zrozumiał, że jej bracia i siostry nie przejmowali się czymś takim jak miłość. Sama jeszcze nie rozumiała tego słowa, było obce... poza tymi chwilami szczęścia z Huelyn. Czymże jednak była miłość pisklęcia do matki w porównaniu do miłości jaką czuły między sobą dwa dorosłe smoki.
Poczuła faktycznie różnicę, złoty samiec nieco pozbierał się w sobie, subtelnie ale jednak. I dobrze... zawsze była otoczona przez silne samice widząc więc jak słaby może być samiec, wcale nie napawało ją to chęcią do poznawania innych.
-Jesteś albo miły, albo na prawdę tak uważasz co jest... dziwne, ale dziękuje.- rzuciła krótko nie wiedząc co o tym sądzić. Była młoda i brakowało jej jeszcze pary w łapach. Udowodniła na wojnie, że mogła stać dłużej niż inni ale nadal nie czuła się prawdziwym championem.
-Shentani to słaby samczyk który cały czas ukrywał się między łapami mojej matki lub siostry. Jeśli nie weźmie się w garść...- urwała nagle i chyba dobrze. Z resztą czy musiała kończyć tę myśl?
-Fia jest obiecująca, jest bystra i niezwykle podobna z wyglądu do Heulyn. Więcej nie powiem ci na ich temat bo nie spędzam z nimi aż tyle czasu. Muszę być silna.- dodała ostatnie zdanie jakby zupełnie abstrahujące od reszty. Nie miała czasu dla stada skoro musiała stać się jego obrońcą, nie miała czasu na rozmowy i zabawy skoro musiała umieć bronić słabszych. Czyż to nie ironia losu? Oddawać całą siebie stadu którego członków się nie zna?
-Nie musisz dziękować Pozłacane Milczenie. Więcej ponad to i ponad obietnicę nie mogę już dla ciebie zrobić.- rzuciła spokojnie, nie potrafiła jednak przyzwać na swój pysk uśmiechu podobnie jak wcześniej samiec. Wspomnienia rozwiewał wiatr teraźniejszości... upokorzenie jakie zadała się Keez, słabe ogniwa w stadzie, mylne pojęcie miłości. Dirlilth była w tym wszystkim jedynie zagubionym młodym które wiedziało, że umie walczyć. Skoro umie walczyć i o to nikt nie ma do niej pretensji będzie więc upuszczać krew perfekcyjnie.
_________________


Adeptka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d dorosła | Teczka postaci
 
 
Pozłacane Milczenie
Łowca Wody
Nadal sierota



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 40
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1270

Wysłany: 2017-10-13, 23:33   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Skr,Śl,A: 2
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel


Słabość... jeszcze kilka księżyców temu rozmawiał o tym ze swoim i uczniem i był przekonany, że coś takiego wcale nią nie jest. Ta cała sytuacja bardzo go dotknęła, to wszystko stało się w momencie, w którym nareszcie zaczął być szczęśliwy, niestety trwało to tylko chwilę.
Cierniowa miała rację, nie powinien w tym momencie przypuszczać co mogłoby się stać, równie dobrze wszystko mogło się zakończyć jeszcze gorzej. Kiwnął jej łbem.
Po prostu w takich chwilach zawsze próbował zwalić wszystko na siebie, jakby to mogło pomóc w czymkolwiek. Z jego perspektywy po prostu łatwiej było obwinić siebie, jednak z tyłu głowy zawsze wiedział, że jest to bezsensowne rozwiązanie.
No cóż, miły... jego słowa skierowane do smoczycy nie były tylko przejawem uprzejmości, po prostu mówił otwarcie, to co uważał. Według Obojętnego była to kolejna z jego wad i no w tym przypadku nie mógł się nie zgodzić, na szczęście potrafił jeszcze ocenić przed kim może się nieco bardziej otworzy.
- Po prostu otwarcie mówię to co myślę. A znaczysz chociażby więcej niż ta wasza przeklęta Przywódczyni, jako jednostka, ranga w tym przypadku nie ma znaczenia. - Skomentował jej odpowiedź.
Na pewno spore znaczenie miała w tym Kalina i sposób w jaki wychowywała swoje dzieci, zaobserwował to już wcześniej u Tiernana.
Nie musiała kończyć słów, gdy opowiadała o jego synu. Skoro wcześniej miał problemy, to teraz bez Heulyn... nie, nie mógł o tym myśleć. Fia... podobna do Kaliny, z tego co opowiedziała mu przed chwilą smoczyca, to wdała się w swoją matkę.
Po prostu musiał ich obu odszukać, zapewne Płaczowi, by się to nie spodobało, ale to przecież są jego dzieci. Mógł prosić o pomoc Cierniową, tak żeby się nimi zajęła... jednak i tak już za dużo dla niego zrobiła. Teraz musi się po prostu wziąć się w garść, już i tak za długo z tym zwlekał.
- Zapewne potrzebują teraz wsparcia bardziej niż ja sam, pewnie nie będzie to dla mnie najkorzystniejsze możliwe rozwiązanie, ale spróbuje się z nimi spotykać. Chociaż tyle mogę zrobić. - Powiedział spokojnie, miał tylko nadzieję, że do tego momentu nic im się nie stanie. Strata dzieci... to byłoby już dla niego za dużo.
- I tak zrobiłaś już dla mnie za dużo. - Przerwał na chwilę. - I do tego się naraziłaś, jak wspomniałaś na początku... Zmorze się to raczej nie spodoba. - Odpowiedział, podejrzewając jednak iż mało ją teraz obchodzi zdanie Przywódczyni, przynajmniej po tym co widział już na samej wojnie. Znając Upiorną... musiała się naprawdę nieźle wkurzyć na Cierniową.
_________________
 
 
Cierniowa Łuska 
Adept Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 19
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Mistrz: Upiorny Rytuał
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 394
Wysłany: 2017-10-20, 21:35   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,A,O,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Jej mały świat wywrócił się do góry nogami. Matka do której mogła się przytulić ją opuściła. Licho którego postrzegała za wzór wojownika nieomal idealnego prawie ją zabił. Przywódczyni której ufała i wpatrywała się w nią jak w obraz zabrała jej rangę pełnoprawnego członka stada. Młoda Ferida odeszła mówiąc otwarcie, że jest za słaba... Wojna na której nie mogła walczyć tylko z jednym smokiem, a dwoma lub więcej i to na śmierć i życie. Ileż miała księżyców? Patrzyła teraz na obwiniającego się Pozłacanego i marszczyła lekko brwi. Nie, nie chciała być taka. Żuchwa drgnęła jej mimowolnie, zacisnęła więc zęby i wbiła wzrok w ziemię pomiędzy łapami samca. Jeśli będzie musiała, przeleje morze krwi by pokazać, że jest inna.
Demony jej młodej duszy rozszarpywały jej niewinne jak dotąd serce. Keez chciała wojowników, nie pchanymi uczuciami smoków. Pusty wzrok uniósł się na starszego samca. Tak potwornie pozbawiony współczucia... proces jednak dopiero się rozpoczął, może nie było dla niej jeszcze za późno.
Przeklęta przywódczyni? Serce młodej zabiło mocniej, źrenice zwęziły się wyrazie gdy patrzyła teraz wprost w pysk samca.
-Nie rozśmieszaj mnie.- odważyła się rzucić choć przecież smok był od niej starszy. Patrzyła na niego wzrokiem pełnym bólu i złości
-Dopóki nie zyskam mocy by ją zabić, nie znaczę więcej. Dopiero gdy poczuję jej zastygającą krew...- przerwała nagle.
-Nie ważne.- syknęła marszcząc brwi. Była tu by uświęcić imię swej zmarłej matki. Nie sądziła, że będzie to aż tak trudne. Mamo... czemu opuściłaś mnie tak szybko. Zdawała się mówić jakaś część jej jaźni.
Rozmowa zeszła jednak na pisklęta należące do samca. Dirlilth mogła przepędzić z łba myśli dotyczące Keez choć te prześladowały ją non stop.
-Czemu miałoby to nie być dla ciebie najkorzystniejsze? Ja swego ojca nie znałam mimo iż podobno uciekł z Ognia do Cienia i wiesz co? Nie obchodzi mnie co się z nim stało. Zjadły go hieny, równinni czy choroba. Naszczałabym na jego czaszkę. Jeśli nie chcesz by tak o tobie myślały twoje pisklęta... lepiej zaistniej w ich życiu. - powiedziała poważnie marszcząc brwi. Nie wiedziała o problemach Pozłacanego niemal nic. Wyraziła jedynie własne odczucia.
-Zmora się nie dowie chyba że ty jej powiesz. Dlatego niech to spotkanie pozostanie w tajemnicy jak i każde kolejne jeśli tylko będziesz takowego chciał. Może jest stara i sprytna, ale nie sprytniejsza ode mnie.- rzuciła nieco chłodniej niż dotychczas. Tak młoda... tak psująca się.
_________________


Adeptka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d dorosła | Teczka postaci
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
Redoran MMORPG SnM
Strona wygenerowana w 0,42 sekundy. Zapytań do SQL: 14