FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Podnóże Skał
Autor Wiadomość
Rozpromieniony Kolec 
Adept Ognia
Leniwa Buła



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 17
Płeć: Samiec
Opiekun: Brutalna Łuska
Mistrz: Szczyt Potęgi
Dołączyła: 30 Maj 2017
Posty: 108
Wysłany: 2017-08-29, 15:51   
   A: S: 4| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 1| A: 1
   U: B,S,L,Skr: 1
   Atuty: Szczęściarz


Uśmiechnął się, gdy usłyszał pochwałę od swojego nauczyciela. Cieszył się, że jak na razie robi wszystko dobrze - to znaczyło, że w przyszłości być może też będzie sobie dobrze radził. A na tym bardzo mu zależało.
Dokładnie przyjrzał się ścieżce, jaka dzieliła go od Złocistego, który udał się kawałek dalej. Był w stanie dostrzec część przeszkód, ale był świadom tego, że po drodze może natknął się jeszcze na jakieś niespodzianki, dlatego nie sugerował się jedynie tym co teraz zauważył. Jeszcze się okaże co tak naprawdę go czeka.
Wrócił do odpowiedniej postawy - mocno ugiął łapy, sprawiając, że ciałem zbliżył się do ziemi, jednocześnie lekko unoszą ogon. Skrzydła wygodnie ustawiły się przy bokach, nie krępując jego ruchów ani też nie przeszkadzając mu w czymkolwiek. Łeb oraz szyję zniżył, dostosowując je mniej więcej do poziomu reszty ciała. Pilnował też oddechu, o czym wcześniej wspomniał mu Złoty.
Następnie zajął się określeniem w którą stronę wieje wiatr. Nie mógł oczywiście iść wraz z jego kierunkiem, bo nauczyciel na pewno by go wyczuł, dlatego ustawił się tak, aby to młodzik czuł jego zapach, ale też starał się trzymać za nim, lub za jego bokiem, tak, żeby ciężej było go dojrzeć.
I ruszył - stawiał powolne, ostrożne kroki, a ślepia co chwilę patrolowały teren przed nim, żeby wystarczająco szybko uniknąć wszelkich przeszkód. Łapy omijały wszelkie gałązki czy inne przedmioty leżące na ziemi. Gdy stawiał każdy krok robił to ostrożnie, bo gdy wyczuł, że coś może znajdować się pod jego łapą, natychmiast ją podnosił i stawiał w inne miejsce. Tak jak poprzednio, próbował też trzymać się jak najdalej od uschłej trawy, która zdecydowanie nie przypadła mu do gustu - a jak już musiał przez nią przejść to robił to bardzo ostrożnie.
Tak samo z wszelkimi krzewami - Świetlik był dosyć spory, dlatego nie był to zbyt wygodny teren dla niego. Starał się trzymać z dala od krzaków, a jeśli już musiał się przez nie przedrzeć to starał się układać ciało w taki sposób, żeby nie zahaczać o gałązki czy liście. Omijał także drzewa, które znajdowały się pośród krzewów. Natomiast jeśli znalazł się w miejscu z którego nie mógł znaleźć odpowiedniego wyjścia, powoli się wycofał, przykładając jeszcze większą ostrożność do tego żeby na coś nie nadepnąć i próbował znaleźć inną, możliwą do przebycia ścieżkę.
Na moment zatrzymał się przed spadem z kamieniami i lekko wysunął łeb do przodu żeby spojrzeć na to co go czeka. W ostatniej chwili powstrzymał się żeby nie westchnąć, po czym powoli ruszył, a jego szpony mocno obejmowały kamyki na których stawał. Mocno się ich trzymał, podczas gdy każda z łap po kolei stawiała kolejny krok, zbliżając się coraz bardziej w stronę celu.
Powoli, ostrożnie, bez pośpiechu i wszystko powinno się udać.
Ostatni kawałek trasy wydawał się prosty, ale to nie znaczy, że młodzik mógł przestać uważać - wciąż był czujny, a każdą przeszkodę omijał, żeby nie wydać żadnego, niepotrzebnego dźwięku. Dlatego też cały czas pilnował oddechu.
I na samym końcu, gdy był już przy swojej "ofierze", lekko klepnął go łapą po plecach, po czym uśmiechnął się. Czy wszystko się udało?
_________________
Now comes the evening of the mind

Here are the fireflies twitching in the blood



Aktualne fabuły i nauki
XXXX
~
Atuty
I - Szczęściarz

W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem, atut daje automatyczny 1 sukces.
Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu lub raz na pojedynek.

~
Posiadane przedmioty
~~~
 
 
 
Pozłacane Milczenie
Łowca Wody
Nadal sierota



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 40
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1262
Wysłany: 2017-08-30, 19:24   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,A,W,Kż,Skr,Śl,O,MP: 1
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel


Siedział więc, udając nieświadomą niczego zwierzynę. Brakowałoby tylko żeby zaczął tu skubać trawę, no ale póki co wystarczy to co robi teraz. Nie ograniczał się jednak do samego siedzenia na zadzie, musiał nasłuchiwać i zwracać uwagę na każdy najmniejszy hałas Świetlika. Zależało mu na tym by jego "uczniowie" byli jak najlepiej przygotowani na polowanie, a nie chciałby żeby popełniali jakieś proste błędy, dlatego właśnie musiał być czujny.
Na pewno ustawił się w dobry sposób jeżeli chodzi o kierunek wiatru, nie czuł bowiem jego zapachu. Nie słyszał też żadnych dźwięków, jedynie naprawdę delikatne szmery pod sam koniec, zapewne gdy schodził po spadzie. Ale to raczej ze względu na jego dobry słuch, wyczulony przez te wszystkie polowania. Był jednak pewien, że zwierze nie zwróciłoby na to większej uwagi.
No i po chwili poczuł klepnięcie po grzbiecie, odwrócił się więc za siebie.
- Gdyby na moim miejscy była tu prawdziwa zwierzyna, to na pewno niczego by się nie spodziewała, brawo! No ale to nie koniec nauki, no bo da ci zakradnięcie się do zwierzęcia, jeżeli nie będziesz wiedzieć co zrobić dalej? Spróbujemy jeszcze raz, ale tym razem zamiast klepnąć mnie go grzbiecie, to... skoczysz na mnie, ale nie musisz z tym przesadzać, wystarczy sam skok bez pazurów. Pamiętaj, że skok musisz wykonać w odpowiednim momencie, gdybyś zrobił to za wcześnie, to na polowaniu zwierze mogłoby jeszcze uciec. - Wytłumaczył młodemu, na jego pysku było widać zadowolenie, cieszył się że jego uczniowie tak dobrze radzą sobie z łowieckimi umiejętnościami.
No i poszedł kawałek dalej, w nieco innym kierunku. Zaczął od miejsca w którym wszystko było jakieś takie... wilgotne? Pewnie pozostałość po ostatnim deszczu. Ogólnie dużo mokrej trawy i ziemi, do tego też pełno kałuż, tutaj Świetlik powinien zwrócić szczególną uwagę.
Dalej skręcił nieco w lewo, tym razem nie było tutaj nic nowego. Mieszanka różnych, klasycznych przeszkód, takich jak gałązki, kamyki i liście.
No i miejsce w którym się ustawił było jeszcze bardziej na lewo, tutaj było całkiem sporo gęstej roślinności. Usadowił się obok jednego z krzaków, których też było tu całkiem dużo. Jednak na Świetlika czekała jeszcze jedna przeszkoda... pieniek. On sam na polowaniu spotykał ich gorsze wersje, takie co pojawiają mu się znikąd przed łapami. Ten pieniek był nieco mniej niebezpieczny, ale i tak młody powinien na to uważać. No bo jeszcze się zagapi i potknie.
~ Możesz ruszać. - Wysłał krótką wiadomość, tak jak ostatnio. No... to ciekawe jak teraz sobie poradzi. Zadanie było trochę trudniejsze, głównie przez tamten wilgotny teren z kałużami i dodatkowe zadanie ze skokiem na swoją "ofiarę".
_________________
Ostatnio zmieniony przez Pozłacane Milczenie 2017-08-30, 19:25, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Rozpromieniony Kolec 
Adept Ognia
Leniwa Buła



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 17
Płeć: Samiec
Opiekun: Brutalna Łuska
Mistrz: Szczyt Potęgi
Dołączyła: 30 Maj 2017
Posty: 108
Wysłany: 2017-10-11, 18:56   
   A: S: 4| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 1| A: 1
   U: B,S,L,Skr: 1
   Atuty: Szczęściarz


Przytaknął, gdy wszystkie słowa Złocistego powoli wpadały do jego łebka. Czekała na niego jeszcze jedna próba, więc wolał nie popełnić żadnego błędu i szybko, ale dokładnie zrobić to, co do niego należało. Tym bardziej, że irytujące uczucie w żołądku znów dało o sobie znać. No tak, w końcu jego "obiad" czmychnął gdzieś między skałki po nieudanej próbie polowania.
Dlatego bez przeciągania zabrał się do pracy. Przybrał odpowiednią postawę, pamiętając o każdym szczególe - jego łapy były ugięte, a reszta ciała obniżona, lecz nie dotykała ziemi. Ogon unosił się nad powierzchnią, podczas gdy skrzydła przytulały się do pokrytych złotą łuską boków. Szyja była nisko, a łeb delikatnie pochylony, tymczasem błękitne oczy czujnie obserwowały zarówno swój cel jak i trasę którą miał dążyć Ognisty.
Był gotowy, więc mógł ruszyć. Oddychał cicho, a jego łapy stawiały lekkie i ostrożne kroki. Wiedział, że nie może sobie pozwolić na wydanie jakiegokolwiek głośniejszego dźwięku, dlatego każdy jego ruch musiał być przemyślany - co oczywiście niezbyt przypadło mu do gustu, biorąc pod uwagę to, że był jednym z tych leniwszych i ociężałych smoków. Najchętniej to tylko leżałby i spał... ale obiad sam się nie upoluje.
Kałuże nie były czymś co szczególnie go ucieszyło. Tym bardziej w otoczeniu mokrej trawy, kamieni, o i nawet błoto się znalazło! Nie dość, że upaćkał sobie łapy, to jeszcze musiał stawiać je tak, żeby nie wydawać żadnych głośniejszych dźwięków. W dodatku musiał pilnować wiatru co jeszcze bardziej go irytowało, bo ograniczało to miejsca po których mógł się poruszać. Wychodzi na to, że pierwsza część nie należała do jego ulubionych, ale dał sobie z nią radę.
Do gałązek i liści już się przyzwyczaił, dlatego jego krótkie łapy sprytnie omijały wszelkie małe przeszkody, które stały mu na drodze. Był tak skupiony, że raczej nie był w stanie czegokolwiek pominąć... no bo jeśli się pomyli to cała ta próba na nic, prawda? A wtedy będzie musiał zacząć od nowa i znów łazić w tej niewygodnej pozycji! Na to nie mógł sobie pozwolić.
A później nadszedł czas na krzaki, które też nie należały do ulubionych młodego. Starał się je omijać, a dla smoka o jego rozmiarach nie było to takie proste. Mało brakowało, a kilka razy jego łuski otarłyby się o jakieś przypadkowe gałązki, co gwarantowałoby mu natychmiastową porażkę. Dlatego musiał zachowywać ogromną ostrożność. A pieniek? Zauważył go. Ciężko było nie zauważyć, biorąc pod uwagę to, że wzrok cały czas był wbity w ścieżkę przed nim. Dlatego mógł bez większych problemów go ominąć, nie przejmując się zbytnio kolejną przeszkodą na swojej drodze.
A gdy był już blisko, całe jego ciało pochyliło się do przodu, a łapy gwałtownie odbiły się od ziemi. Samczyk wyleciał do góry, po czym wylądował na plecach Złocistego, jednocześnie obejmując go łapkami, tak jakby chciał go przytrzymać w miejscu i nie pozwolić mu się nigdzie ruszyć. No, może w tym momencie jego rozmiary jeszcze mu na to nie pozwalały, ale za kilka księżyców... No, Świetlik prawdopodobnie będzie musiał się powstrzymać od robienia takich rzeczy na innych smokach.
Ale teraz liczyło się to, że wszystko przebiegło po jego myśli! Na złotym pyszczku pojawił się szeroki uśmiech, a ślepka wlepiły się w łowcę, czekając na jego komentarz.
_________________
Now comes the evening of the mind

Here are the fireflies twitching in the blood



Aktualne fabuły i nauki
XXXX
~
Atuty
I - Szczęściarz

W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem, atut daje automatyczny 1 sukces.
Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu lub raz na pojedynek.

~
Posiadane przedmioty
~~~
 
 
 
Pozłacane Milczenie
Łowca Wody
Nadal sierota



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 40
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1262
Wysłany: 2017-10-11, 23:17   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,A,W,Kż,Skr,Śl,O,MP: 1
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel


Czekał oczywiście, a co miał innego do roboty? Tym razem mógł się spodziewać "ataku" na siebie, ale jednocześnie musiał też cały czas wysłuchiwać potencjalnych szelestów przy skradaniu Świetlika. Jak na tak ciężkie zadanie... nie było ich aż tak dużo, jedyne co słyszał, to drobny hałas podczas gdy przechodził po wilgotnym terenie.
Reszta poszło mu naprawdę dobrze, jak widać nie miał problem z gałązkami, ani też z krzakami. Dlatego też nie spodziewał się momentu ataku. I to właśnie chodziło.
Kiedy poczuł, że coś skacze na jego plecy i przytrzymuje go łapkami, wywrócił się na ziemie i przez chwilę udawał powaloną zwierzę, ale długo to nie trwało. Wstał i spojrzał się na Świetlika.
- I o to właśnie chodziło, świetnie opanowałeś skradanie i myślę, że to powinno wystarczyć. Nie powinieneś mieć problemów z polowaniem na zwierzynę. - Oznajmił, a po jego pysku można było wywnioskować, że jest zadowolony ze swojego ucznia. Niby taka leniwa klucha, ale jednak potrafi.
Zwrócił uwagę na to, że młody jest głodny. Sam fakt iż próbował wcześniej polować na zwierzynę, no i oczywiście odgłosy, które dochodziły z jego żołądka. Jako iż miał w swoim składziku jeszcze trochę mięsa, to postanowił się z nim podzielić. No przecież nie zostawiłby swojego bratanka z pustym żołądkiem.
Przywołał ze swojej groty ostatniego z jeleni, oraz nieco mniejszy kawałek, pochodzący od wydry. Łącznie dawało to aż 4/4 mięsa i stanowiło odpowiedni posiłek dla takiego głodomora.
- Zauważyłem, że jesteś głodny. - Powiedział, podsuwając mięso do Świetlika. - Nie krępuj się, jestem w końcu łowcą. Smacznego. - Dodał po chwili, odsuwając się kawałek dalej, dając młodemu odpowiednią ilość mięsa na posiłek.
Pozostał jednak na miejscu, w końcu Świetlik może chcieć nauczyć się czegoś jeszcze. Kamuflaż, śledzenie... łowiectwo składa się z wielu elementów, a on bardzo lubił uczyć tego młodych. Po prostu była to dla niego przyjemność.
_________________
 
 
Rozpromieniony Kolec 
Adept Ognia
Leniwa Buła



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 17
Płeć: Samiec
Opiekun: Brutalna Łuska
Mistrz: Szczyt Potęgi
Dołączyła: 30 Maj 2017
Posty: 108
Wysłany: 2017-10-12, 21:05   
   A: S: 4| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 1| A: 1
   U: B,S,L,Skr: 1
   Atuty: Szczęściarz


Młody był zadowolony z siebie, a słowa Wodnego jeszcze utwierdziły go w przekonaniu że dał z siebie wszystko - i najwidoczniej wszystko się udało.
Leniwie zlazł z grzbietu złotołuskiego, uważając żeby nie uszkodzić ani jego, ani siebie, po czym niezgrabnie stanął na miękkiej trawie, lekko uginając grube łapki. Głód który dokuczał mu od dłuższego czasu teraz jeszcze bardziej dawał się we znaki, przez co młodzik nieco się skrzywił... Ale łowca postanowił wyciągnąć go z opresji!
- Oo... - wydał z siebie krótki dźwięk, a na jego pysku malowało się zdziwienie - Dziękuję!
Natychmiast rzucił się na kawał mięsa [4/4] i zjadł go ze smakiem, zaspokojąc dręczący go głód. Minęła jedynie chwila, a po posiłku zostały jedynie resztki, które młodzik odrzucił gdzieś na bok, po czym zadowolony uniósł wzrok i skierował go w stronę starszego smoka.
- Czyli umiem już zakraść się do zwierzęcia.... A możesz mi pokazać jak jakieś znaleźć? Bo raczej chodzenie i liczenie na to, że jakieś się przypałęta nie jest najlepszym sposobem.
Teraz miał szczęście, bo znalazł zająca (pomijając to, że nie był w stanie go upolować), ale następnym razem? Raczej nie będzie już tak łatwo, więc chyba będzie musiał bardziej się postarać.
_________________
Now comes the evening of the mind

Here are the fireflies twitching in the blood



Aktualne fabuły i nauki
XXXX
~
Atuty
I - Szczęściarz

W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem, atut daje automatyczny 1 sukces.
Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu lub raz na pojedynek.

~
Posiadane przedmioty
~~~
 
 
 
Pozłacane Milczenie
Łowca Wody
Nadal sierota



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 40
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1262
Wysłany: 2017-10-16, 23:38   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,A,W,Kż,Skr,Śl,O,MP: 1
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel


Gdy tylko usłyszał pytanie Świetlika, uśmiechnął się. Teraz był już najedzony, więc chyba nie powinien mieć problemów z nauką. Na szczęście w tej nauce, on sam nie będzie musiał tym razem robić za zwierzynę, a jego rola będzie ograniczać się do nakierowywania ucznia, czyli o wiele prościej i przyjemniej, przynajmniej dla niego.
- Próbując znaleźć je przypadkowo, raczej nie zdziałasz zbyt dużo, na szczęście te dwie umiejętności uzupełniają się. Więc.. jasne, mogę Cię nauczyć jak to się robi. - Powiedział, po czym mocno odcisnął swoją prawą przednią łapę w ziemi. - Widzisz? Tak wygląda najprostszy ślad, czyli odciśnięta łapa, zauważyłeś już może jakieś, oprócz tych smoczych? - Zapytał tak po prostu, jest szansa, że Świetlik już coś widział, a to ułatwiłoby dalszą część nauki.
- Ogólnie w śledzeniu chodzi o szukanie tropów, dzięki którym znajdziemy zwierzynę. Co to może być? Wspomniane wcześniej odciski łap, odchody, połamana roślinność, kłębki futra, wszystko co może wskazywać na obecność zwierzęcia. Dzięki temu możemy spróbować ją wytropić, podążając za tropami. - Wytłumaczył, przez chwilę rozglądając się po okolicy. - No, to masz może jakieś pytania, albo wątpliwości? - Zakończył, śledzenie mogło się wydawać Świetlikowi dość... skomplikowane, ale na szczęście jest ono dość intuicyjne, jak już przejdzie się do samej praktyki.
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
Redoran MMORPG SnM
Strona wygenerowana w 0,26 sekundy. Zapytań do SQL: 12