FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Szumiąca polana
Autor Wiadomość
Pozłacane Milczenie
Łowca Wody
Nadal sierota



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 40
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1262
Wysłany: 2017-08-11, 00:33   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,A,W,Kż,Skr,Śl,O,MP: 1
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel


Uważnie przyglądał się Obsydianowi, tym razem zadanie było trochę trudniejsze. Przede wszystkim nie miał ze sobą siatki, co znaczy że ciężej będzie mu wszystko przyczepiać i będzie musiał być bardziej pomysłowy. No i borsuki, były aż cztery, a to też bardzo utrudnia sprawę.
Zaczął dosyć dobrze, od błota. Nie mając siatki jest to podstawa, jak widać młody bardzo dobrze kombinował. On sam również zacząłby od tego.
Później przyszedł czas na "ozdoby", tym razem użył dosyć standardowego zestawu, czyli trawy, mchu, kwiatów czy liści. Mieszanka sprawiła się naprawdę nieźle, borsuki zajęte były swoimi borsuczymi sprawami i nie zwracały uwagi na Ognistego. Czasami słychać było jakieś szelesty, ale zwierzęta nie uznały tego za zagrożenie i po prostu dalej szły, a czasami przystawały żeby pogrzebać trochę w ziemi, w poszukiwaniu czegoś.
Jednak nie był to koniec, bo przyszedł czas na najtrudniejszą część kamuflowania, czyli zapach, był dość dobry sam w sobie, ale młody postanowił dodatkowo ulepszyć to kwiatami. Efekt był bardzo dobry, całkowicie wczuwał się w otoczenie. A on sam nie wyczuwał charakterystycznego, ognistego zapachu.
Ostatni jego ruch był dość ryzykowny, zrezygnował ze swojej pierwotnej kryjówki i udał się do lepszej. Wymagało to od niego naprawdę sporo wprawy i wyczucia, ale udało się. Był bezpieczny, a borsuki po prostu szły dalej. Nie zauważyły niczego.
Poczekał chwilę, aż będzie pewny, że zwierzęta na pewno sobie poszły, a gdy tak się stało, wyszedł ze swojej kryjówki i poszedł w stronę krzaku, w którym to znajdował się Obsydian.
- Możesz wyjść. Ładnie ci poszło, zapach jest naprawdę dobry i stojąc tutaj prawie nie czuć twojej Ognistej woni. Do tego miałeś świetny pomysł, żeby zacząć od błota. Było słychać kilka szelestów, ale borsuki na to większej uwagi nie zwróciły. No dobra, teraz chyba koniecznie musisz się umyć! Ja w tym czasie znów znajdę ci jakieś zwierzęta, jeżeli sobie poradzisz, to myślę że powinno wystarczyć jeżeli chodzi o kamuflaż. - Powiedział do młodego, uśmiechając się. Czując jednocześnie dumę, że Obsydian bardzo dobrze zapamiętał wszystkie jego wskazówki i świetnie sobie radzi. Po chwili udał się kawałek dalej, na północ. Musiał w końcu znaleźć jakieś ostatnie zwierzę.

Tym razem trwało to troszkę dłużej, ale udało się. Znalazł kilka śladów, a tuż po chwili dzika, razem z młodymi. Cóż za ironia losu... sam też musiał użerać się z dzikami na swojej nauce kamuflażu. Dziki szły w jego kierunku, ale dosyć powolnie. Miał więc czas na wysłanie wiadomości.
~ No dobrze, mam coś. Teraz weź ze sobą siatkę, będzie trochę trudniej ze względu na otoczenie, ale jestem pewien, że dasz radę. - wysłał wiadomość, która po chwili pojawiła się w umyśle młodego. Razem z tym wysłał również lokalizacje w której się znajdował. Nadal była to polana, jednak trochę dalej.
Nim przyszedł Obsydian, przyglądał się z ukrycia dzikom. Jak zwykle po prostu odszedł kawałek dalej, tak by mieć dobry widok, ale jednocześnie być niezauważalnym dla zwierząt.
Duży dzik, zapewne matka, przystanęła obok dużego krzaka, obfitego w różne liście. Gdzie po prostu zaczęła ryć w wilgotnej ziemi, znajdującej się tuż obok. Niestety blokowało to młodemu dostęp do głównego źródła liści. Małe dziki z kolei biegały kawałek dalej, bawiąc się chyba. Może to oznaczać, że będą nieco mniej zwracać uwagę na otoczenie, ale jednocześnie będą też kręcić się wszędzie.
Młody miał dość trudne zadanie, "ozdób" było bardzo mało. Kilka krzaków z resztkami liści, z czego większość była uschnięta. Do tego jedynie parę kwiatków, ale czy to wystarczy na ukrycie zapachu. Jedyne czego było pod dostatkiem, to trawy i gałązek. Fakt, łatwo nie było, ale był pewny, że sobie poradzi.
_________________
 
 
Gryzący Kolec 
Adept Ognia


Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 19
Płeć: Samiec
Opiekun: Czarny Konsyliarz
Dołączyła: 06 Lut 2016
Posty: 707
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2017-08-13, 13:44   
   A: S: 2| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 2
   U: B,S,L,W,Skr,Kż,MP:1
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka


Przez cały ten czas uważnie obserwowałem wszystkie borsuki, dlatego bez problemu zauważyłem moment w którym zaczęły się obracać i znikać w innych zaroślach. Zwierzątka szybko zniknęły z pola mojego wzroku, a ja wtedy uniosłem się i rozejrzałem w poszukiwaniu Pozłacanego. Uśmiechnąłem się widząc, że ten już idzie w moją stronę i w sumie nie brałem pod uwagę tego, że muszę wyglądać śmiesznie oblepiony tą całą roślinnością. Po prostu mi się to podobało. Energicznie skinąłem łbem po wysłuchaniu tego co miał do powiedzenia, a widząc, że idzie szukać kolejnej zwierzyny sam udałem się w stronę bajorka. Gdy do niego dotarłem niemal cały mój kamuflaż się rozsypał przez gwałtowne i nieostrożne ruchy, ale się tym nie przejąłem. W końcu i tak musiałem się umyć i się go pozbyć. Nie tracąc czasu wskoczyłem do wody i szybko doprowadziłem swoje łuski do porządku. Kiedy to zrobiłem po moim łbie zaczął się obijać głos wodnego łowcy. Zgodnie z jego poleceniem wziąłem ze sobą siatkę i poszedłem na spotkanie z kolejnymi zwierzątkami. Dziki dostrzegłem już z daleka. Nie było to trudne biorąc pod uwagę fakt, że roślinność w tym miejscu była bardzo skąpa. Ale skoro ja z taką łatwością zauważyłem dziki to i one mogą szybko wypatrzeć mnie. A tego nie chciałem. Na szczęście duży dzik był zajęty ryciem w ziemi, a te mniejsze biegały w kółko. Najwyraźniej się bawiły, a to sprawiało, że też były mniej ostrożne. Mimo to postanowiłem się bardziej nie zbliżać i już teraz starałem się poruszać znacznie ciszej i trzymałem łeb nieco niżej. Od czasu do czasu zerkając na zwierzęta, żeby upewnić się, że mnie nie zauważyły, ani nie ruszyły się z miejsca zająłem się zbieraniem materiałów na kamuflaż. To niestety nie było łatwe zadanie. Dookoła było niewiele krzaków i kwiatów, a za to dużo trawy i gałęzi, co nie wróżyło mi najlepszej przyszłości. Mimo to krążyłem w kółko zbierając wszystko co się do tego nadawało. W łapy wpadło mi nawet parę tych uschniętych listków, bo uznałem, że też mogą się przydać. W końcu kazano mi zbierać to co znajdowało się w najbliższym otoczeniu zwierzyny, a akurat tego było tu pod dostatkiem, więc powinno spełnić swoje zadanie. A co do gałązek... ich też parę wziąłem. Ale wybrałem te mniejsze i cieńsze, żeby po przyczepieniu do siatki wyglądały na wystające z krzaczka uschnięte gałązki. Oczywiście najwięcej zebrałem trawy, ale starałem się ją brać z różnych miejsc. W końcu pamiętałem, że trawa może mieć różne odcienie zieleni, a także może być sucha, a ja potrzebowałem różnorodności. Zbieranie tego wszystkiego zajęło mi trochę więcej czasu niż przy poprzednich próbach, bo nie dość, że był mały dostęp do roślinności to jeszcze zachowywałem się znacznie ciszej. Jednak w końcu udało mi się zebrać w miarę zadowalającą liczbę roślinek, którą złożyłem w jednym miejscu. No nie licząc kwiatów, które odłożyłem na bok. Ich było zbyt mało by marnować je na siatkę. Dużo bardziej były mi potrzebne do zakrycia zapachu i do tego właśnie ich użyłem. Wyciskając z nich najwięcej ile się dało wtarłem je w łuski. Tyle, że jak się powąchałem to efekt wcale mnie nie zadowalał. Jak dla mnie wciąż za bardzo było czuć mnie smokiem. Właśnie dlatego sięgnąłem jeszcze po sporą ilość trawy, którą również w siebie wtarłem. No i dodatkowo wysiliłem się na odszukanie błota. Musiałem się po nie cofnąć trochę po własnych śladach, ale przynajmniej dzięki temu pozbyłem się odoru siarki. Potem wróciłem do siatki oraz przygotowanych roślinek i nie tracąc więcej czasu zacząłem je wplatać w siatkę. Była to trochę mozolna robota, ale starałem się to zrobić w miarę szybko. Oczywiście zachowałem przy tym dokładność, bo co mi po szybkości jeśli robota się szybko rozleci? Po paru dłuższych chwilach siatka była gotowa, a ja byłem w miarę zadowolony z efektu. Robótka była w większości pokryta trawą w różnych odcieniach, ale dało się też wypatrzeć liście, zielone i suche, oraz nieliczne gałązki i mech. Ostatecznie wyszło chyba dosyć dobrze jak na tak ubogą roślinność. Zresztą nawet jakbym chciał to nie doczepiłbym nic innego, bo obecność innych roślin mogłaby pomóc dzikom zorientować się, że coś jest nie tak. W końcu ostrożnie wsunąłem na siebie siatkę i ruszyłem w kierunku zwierzyny. Przyjąłem przy tym pozycję odpowiednią do skradania i starałem sie poruszać bardzo cicho. Pamiętałem też o kontrolowaniu oddechu, żeby stał się mniej słyszalny oraz o pilnowaniu ogona, żeby ten przypadkiem nie zahaczył o coś co wyda głośny dźwięk. Wiedząc, że jest tu wiele gałązek patrzyłem pod łapy, żeby na nie przypadkiem nie nadepnąć. Oczywiście zerkałem też na mamę dzika i jej młode, które strasznie się kręciły, żeby przypadkiem nie dać się im zaskoczyć. Byłem w każdej chwili gotowy zastygnąć w bezruchu gdyby te mnie zauważyły i odczekać na tyle dużo czasu aż stracą zainteresowanie. Przed tym wszystkim sprawdziłem też kierunek wiatru i szedłem tak, żeby mi sprzyjał. Starałem się też chować za tymi nielicznymi krzaczkami, albo chociaż za wyższymi trawami. Szedłem tak, żeby szerokim łukiem minąć bawiące się dziki i jak najbardziej zbliżyć się do ich matki. W końcu zatrzymałem się przy jakimś krzaczku znajdującym się w odpowiedniej odległości i schowałem się za nim obserwując zwierzęta.
 
 
Pozłacane Milczenie
Łowca Wody
Nadal sierota



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 40
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1262
Wysłany: 2017-08-19, 23:32   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,A,W,Kż,Skr,Śl,O,MP: 1
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel


No i ostatnie zadanie, gromadka dzików oraz przyszły łowca. Jak zwykle, wybrał sobie dobre miejsce, dziki go nie widziały, a on mógł dostrzec wszystko co działo się przed nim. Młody zrobił to co powinien, zachowywał spokój, nie hałasował, kryjówek nie było tutaj za dużo, więc musiał uważać jeszcze bardziej. No i wykorzystywał to co miał, nawet coś czego normalnie by nie użył, na przykład suche liście. Dobrym pomysłem było też przyczepienie do siatki kilku gałązek, dzięki temu bardziej wtapiał się w uschnięte krzaki. No i trawa... jedyna rzecz, której nie brakowało. Tu też popisał się pomysłowością, brał ją z różnych miejsc, co dawało inne odcienie. No i kwiatki, było ich bardzo niewiele, ale zamiast je marnować na siatkę, to wtarł je w siebie, razem z błotem i trawą oczywiście. Z zapachem było najtrudniej, ale sobie poradził.
Podsumowując... siatka była starannie wykonana, nic jej nie brakowało, do tego zapach był całkiem dobrze ukryty, co mogło pójść nie tak? No właśnie nic, ruszył dalej, dziki go nie zauważyły, nie wywołał żadnego hałasu i po prostu ukrył się za krzaczkiem. Słychać było delikatny szelest, ale dziki nie zwróciły na niego uwagi.
A dziki? Matka robiła to co wcześniej i ryła w ziemi, młode biegały i bawiły się, nie zauważając obecności Obsydiana. Przeleciały nawet przy krzaku, prawie zahaczając o młodego smoka. W końcu, ich matka postanowiła, że chyba czas odejść i poszła dalej, młode jeszcze przez chwilę biegały obok krzaku, ale ostatecznie podążyły tam gdzie ich rodzic.
Poczekał aż dziki odejdą jeszcze kawałek i po chwili sam podszedł do Obsydiana.
- Brawo! Jestem z ciebie dumny! Miałeś ciężkie zadanie, ale sobie poradziłeś. No, to teraz wiesz już wszystko co trzeba o kamuflażu. Jestem pewien, że na polowaniu doskonale sobie z tym poradzisz. - Powiedział, z dumą w głosie. Nie spodziewał się, że tak dobrze mu z tym pójdzie, no ale od początku widział, że bardzo mu na tym zależało. Ale czy to wszystko? Łowiectwo to w końcu nie sam kamuflaż, ma jeszcze wiele innych elementów. Bardzo chętnie nauczyłby tego wszystkiego takiego entuzjastę łowiectwa jak Obsydian, no o ile chce.
- Chcesz żebym nauczył Cię czegoś jeszcze? Kamuflaż to w końcu nie wszystko, a wiesz... całkiem miło się ciebie uczy. - Powiedział po chwili, liczył że jeszcze uda mu się przekazać młodego jakąś wiedze. Może śledzenie? Jeszcze nigdy tego nie uczył, a mogliby teraz wytropić chociażby te dziki. Raczej za daleko nie odeszły, a na pewno zostawiły jakieś ślady.

//Raport Kamuflaż I i II
_________________
Ostatnio zmieniony przez Pozłacane Milczenie 2017-08-19, 23:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Gryzący Kolec 
Adept Ognia


Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 19
Płeć: Samiec
Opiekun: Czarny Konsyliarz
Dołączyła: 06 Lut 2016
Posty: 707
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2017-08-24, 10:25   
   A: S: 2| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 2
   U: B,S,L,W,Skr,Kż,MP:1
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka


Cały czas trwałem przy krzaczku obserwując te dziki. Matka jadła, młode się bawiły. Niby nic się nie zmieniło, ale te młode zwierzątka biegały w każdą stronę, aż w końcu udało im się też znaleźć koło mnie. Wstrzymałem powietrze i zastygłem w bezruchu mając nadzieję, że to stworzenie mnie nie zauważy. Na szczęście tylko przebiegło obok i zostawiło mnie w spokoju. Poczułem tak wielką ulgę, że w chwili kiedy zwierzęta odeszły z tego miejsca głośno wypuściłem powietrze. Mój oddech zaświszczał cichutko, kiedy Pozłacany się zbliżył, a ogon zaczął się radośnie obijać o ziemię, kiedy słuchałem jego słów. Jednak usłyszenie od prawdziwego łowcy, że jest z ciebie dumny to było coś!
- Skoro ty myślisz, że sobie poradzę to tak musi być - powiedziałem szczerząc ząbki, a w moich oczach pewnie błyszczałyby radosne iskierki. No, gdyby mogły. Jednak kolejne słowa złotołuskiego wywołały we mnie kolejną falę entuzjazmu, którą raczej nie do końca udało mi się ukryć.
- Naprawdę mógłbyś? No, bo ja nie chciałbym ci się narzucać czy coś, bo to chyba nie grzeczne - odparłem, ale widać było, że najchętniej to już pobiegłbym coś robić. Cokolwiek byle nie siedzieć tak bezczynnie w jednym miejscu. A na usłyszenie, że miło się mnie uczy jedynie wzruszyłem delikatnie barkami. Nie wiedziałem co odpowiedzieć na takie stwierdzenie, dlatego tego nie skomentowałem. Ale poczułem się tak jakoś pewniej i lepiej po usłyszeniu tych słów.
- Tata pokazał mi już jak cicho podkraść się do zwierzyny, kiedy znajduje się ona w zasięgu wzroku, ale nie powiedział jak taką znaleźć. Może ty byś mógł? - zapytałem spoglądając na niego z delikatnie przekrzywionym łebkiem i bijącym sercem.
 
 
Pozłacane Milczenie
Łowca Wody
Nadal sierota



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 40
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1262
Wysłany: 2017-08-25, 12:36   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,A,W,Kż,Skr,Śl,O,MP: 1
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel


Śledzenie... dość ważna rzecz na polowaniu o ile nie najważniejsza, spróbować złowić zwierze bez wcześniejszego zakradnięcia się jeszcze można, no ale bez wytropienia samej zwierzyny już niewiele się zrobi. Młody więc, jeżeli chce już całkiem niedługo polować, to musi zrozumieć na czym to polega. Na szczęście stoi przed nim łowca, który na każdym elemencie łowiectwa zna się bardzo dobrze.
Cóż, nigdy jeszcze nikogo tego nie uczył, ale chyba musi być kiedyś ten pierwszy raz, prawda? Na szczęście dosyć dobrze pamiętał swoje nauki z Mistyczna, więc mógł się trochę na tym wzorować. No i zwierzęta... w końcu te dziki, borsuki i sarny, które posłużyły mu jako test swoich umiejętności kamuflażu, mogą teraz posłużyć do nauki śledzenia. Zapewne zostawiły tutaj sporo różnych tropów, szczególnie te dziki. Oczywiście zacząć musieli od tego co zawsze na nauce, czyli pogłówkowania. W końcu on zawsze może dopowiedzieć jeżeli coś pominie.
- Mógłbym, mógłbym, nie ma problemu. Zaczniemy trochę od teorii, potem będzie Ci dzięki temu łatwiej. No więc... na czym według ciebie może polegać znalezienie zwierzyny? Załóżmy, że znajdowałbyś się w lesie i chciałbyś znaleźć jakąś zwierzynę, co byś zrobił? - Zapytał, patrząc się na Obsydiana. Zapewne chciałby już zacząć poszukiwania śladów, no ale jeżeli trochę pomyśli nad rozwiązaniem, to wyjdzie to tylko na dobre. Jemu zawsze wydawało się dziwne... no bo po co zaczynać od takich rzeczy skoro można od razu zacząć szukać śladów. No ale teraz wie, że było to dosyć potrzebne, dzięki temu potem zapamiętywało się więcej.
Po tym krótkim wstępie trochę mu dopowie o jakichś ważnych rzeczach o których zazwyczaj się zapomina, a potem... pokaże mu chyba jak to wygląda w praktyce, w końcu te zwierzęta, które przed chwilą tu były raczej nie odeszły zbyt daleko. A może nawet uda się znaleźć ślady czegoś nowego? Polana może nie była tak dobrym miejscem na poszukiwanie zwierząt jak las, no ale nie była też zła.
_________________
 
 
Gryzący Kolec 
Adept Ognia


Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 19
Płeć: Samiec
Opiekun: Czarny Konsyliarz
Dołączyła: 06 Lut 2016
Posty: 707
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2017-08-25, 23:51   
   A: S: 2| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 2
   U: B,S,L,W,Skr,Kż,MP:1
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka


Teoria. No mogłem się domyślić, że od tego właśnie zaczniemy tę naukę. W sumie wiedziałem, że to zawsze jest bardzo ważne, ale jak niemal każdy młodzik wolałem ruszać się i biegać niż siedzieć i myśleć. No, ale nie protestowałem wiedząc, że to i tak nie miałoby sensu i należy do najważniejszego elementu całego zdobywania wiedzy. Więc nie tracąc więcej czasu na rozmyślanie o głupotach zacząłem zastanawiać się nad odpowiedzią na pytanie.
- Będąc w lesie z pewnością najpierw bym się rozejrzał. Pewnie nie miałbym zbyt dużego pola widzenia, bo wszystko zasłaniałyby mi pnie drzew, ale przy dużym szczęściu może dostrzegłbym sylwetkę jakiegoś zwierzęcia. Chociaż raczej bym na to nie liczył. Potem ruszyłbym powoli do przodu wciąż się przy tym rozglądając i uważając na czym stawiam łapę. Już wtedy starałbym się nie szeleścić, żeby przypadkiem nie spłoszyć zwierzyny, która mogłaby być w pobliżu, a której jeszcze nie dostrzegły moje oczy czy wyczuł nos. No bo na pewno bym też węszył. Uwielbiam wiatr, bo nie dość, że niesie nasze cielska podczas lotu, to jeszcze przynosi nam przeróżne zapachy. W tym też zwierząt. I właśnie na to bym liczył. A jakby też to się nie powiodło... to pewnie szedłbym dalej z każdym mijającym uderzeniem serca częściej zerkając pod łapy i na otaczającą mnie roślinność. Bo przecież skoro my zostawiamy ślady swojej bytności to zwierzyna też musi. Na ziemi musi być wiele odcisków łap, a ja ruszyłbym za takim tropem - powiedziałem po krótkiej chwili zastanowienia. Kątem oka patrzyłem na Pozłacanego i oczekiwałem jego reakcji.
 
 
Pozłacane Milczenie
Łowca Wody
Nadal sierota



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 40
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1262
Wysłany: 2017-08-27, 10:41   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,A,W,Kż,Skr,Śl,O,MP: 1
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel


Młody oczywiście całkiem nieźle kombinował. Oczywiście nie powiedział wszystkiego na co należy zwracać uwagę przy śledzeniu, ale w jego wypowiedzi znalazło się to co najważniejsze. Nie pomyślał jednak o kilku szczegółach, ale o to właśnie chodziło. Żeby powiedział to co uważał za sensowne, a potem on mógłby mu trochę dopowiedzieć, mówiąc o tym na co należy uważać, a na co zwracać uwagę.
- Całkiem nieźle, powiedziałeś to co najważniejsze, ale oczywiście trochę Ci jeszcze o tym dopowiem. Wiatr, tak jak zauważyłeś, bywa bardzo pomocny, wiele razy dzięki niemu udało mi się znaleźć jakąś zwierzynę, ale bywa też zdradliwy. Jeżeli akurat silnie wieje, to może dawać ci nieprawdziwe informacje o zwierzętach. Oprócz tego jeszcze musisz uważać na deszcz, wtedy ciężej jest wyczuć ślady, a dodatkowo są one zmywane przez wodę. Musisz też czasami zdać się na słuch, słysząc skąd dochodzą odgłosy zwierzyny, możesz bez problemu do nich dojść. Jeżeli chodzi o samo szukanie śladów, liczy się głównie pomysłowość. Czyli szukanie tropów w dość dziwnych miejscach, jak na przykład krzakach, kupkach czyli czy w kępach traw. - Wytłumaczyć dość spokojnie, patrząc się co jakiś czas na otaczający ich teren. Starał się powiedzieć mu wszystko co najbardziej istotne. Resztę może napomknąć mu gdy będzie już próbował wyśledzić jakieś pierwsze zwierze.
- Co do samych odcisków łap... wiesz jak je rozróżnić? Widziałeś już kiedyś jakieś? - Zapytał po chwili, patrząc się na Obsydiana. Znajomość śladów, to była oczywiście podstawa. Jeżeli będzie umiał tropić zwierzęta, ale nie rozróżni śladów, to skończy się na tym, że wytropi jakiegoś drapieżnika. Zaraz po tym pytaniu będą mogli zaczynać śledzenie, ale póki co młody musi ten ostatni raz pomęczyć się trochę z teorią.
_________________
 
 
Gryzący Kolec 
Adept Ognia


Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 19
Płeć: Samiec
Opiekun: Czarny Konsyliarz
Dołączyła: 06 Lut 2016
Posty: 707
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2017-08-28, 15:33   
   A: S: 2| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 2
   U: B,S,L,W,Skr,Kż,MP:1
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka


Wiadomość, że wiatr może być zdradliwy trochę mnie zdziwiła i zaniepokoiła. Od kiedy pamiętam podziwiałem wiatr za jego siłę, pomoc i zapachy, których zawsze miał pod dostatkiem. To właśnie on dostarczał mi najwięcej rozrywki, kiedy jako pisklę sam siedziałem w grocie. On podsuwał mi pod nos wszystkie piękne i ohydne zapachy, które sprawiały, że mogłem siedzieć i marzyć, że kiedy dorosnę ruszę w świat i odnajdę ich źródło. A teraz dowiaduję się, że wiatr może kłamać. To raczej nie należało do najlepszych informacji dnia.
- Ale w jaki sposób wiatr może kłamać? Jak silnie wieje to podsuwa nam zapachy zwierząt, których tak naprawdę niema w pobliżu? Czy co? - zapytałem marszcząc delikatnie łuki brwiowe. Nie miałem powodu, żeby nie wierzyć Pozłacanemu, ale po prostu nie potrafiłem sobie wyobrazić sytuacji w której wiatr podsuwa błędne informacje o zwierzętach. A skoro miałem w przyszłości wyruszyć na polowanie, to musiałem wiedzieć o co w tym konkretnie chodzi. Natomiast informacja o deszczu już tak bardzo mną nie wstrząsnęła. Deszcz to deszcz. Zawsze pachnie wilgocią i sprawia, że świat staje się bardziej ponury. Jednak bez niego natura by sobie nie poradziła, bo biedne rośliny zaczęłyby więdnąć. Właśnie dlatego go akceptuję. Nigdy przesadnie go nie lubiłem, ale też nic do niego nie miałem. Chociaż wychodzi na to, że częściej bruździ niż faktycznie pomaga. No i z całego monologu wodnego łowcy trzeba było jeszcze zapamiętać, że trzeba być pomysłowym. To akurat da się zrobić.
- No... Widziałem własne odciski łap! Takie czteropalczaste z dodatkowym palcem przeciwstawnym i mocno zarysowanymi w błocie śladami po ostrych pazurach. I to w sumie tyle, bo zawsze jak mijałem jakiś nie swój odcisk to nie wiedziałem jakie zwierze mogłoby je zostawić. Ale chyba byłbym w stanie odróżnić odcisk łapy drapieżnika od bezbronnej zwierzyny. Po prostu szukałbym śladów po pazurach! - powiedziałem w odpowiedzi na pytanie i czekałem na reakcję samca.
 
 
Pozłacane Milczenie
Łowca Wody
Nadal sierota



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 40
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1262
Wysłany: 2017-08-28, 21:19   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,A,W,Kż,Skr,Śl,O,MP: 1
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel


Jak widać Obsydian miał wątpliwości, ale to dobrze. Faktycznie go słucha i jeżeli coś mu nie pasuje to pyta, dzięki temu więcej się nauczy, niż gdyby miał po prostu mu przytakiwać na wszystko.
- Jeżeli wiatr wieje normalnie, to wtedy podsuwa nam woń zwierzyny, ale jeżeli wieje jak opętany, to może zmylić. Ciężko wyłapać wtedy odpowiedni zapach, a wszystko co znajduje się w pobliżu, miesza się ze sobą. Oprócz tego chociażby taka sierść, przez silny wiatr może zostać przeniesiona z drugiego końca lasu, a wydawałoby się, że zwierze jest gdzieś w pobliżu. - Wytłumaczył krótko młodemu, faktycznie może to być mylące. No bo z jednej strony wiatr jest dla łowców czymś dobrym, a z drugiej przeszkodą. Wszystko jednak zależy od tego jak silny jest ten wiatr, sam był świadkiem naprawdę silnego wiatru i ciężko było mu wtedy zarówno szukać śladów, jak i wyczuć jakiś zapach.
No i same odciski łapy, Obsydian nie wiedział o nich zbyt wiele, ale potrafił odróżnić drapieżnika od zwierzyny, to już coś. Za chwile jednak będzie mieć okazje na poznanie kilku śladów łap, dziki powinny być tu gdzieś niedaleko.
- Dobrze myślisz, więc jeżeli znalazłbyś się na polowaniu, to raczej nie wytropiłbyś żadnego drapieżnika. Co do rozpoznawania odcisków łap, jest to dosyć przydatne, ale nie jest to też konieczne, byś znał na pamięć do którego zwierzęcia one należą. Zawsze można się kierować samym rozmiarem tego śladu. Dobra... teraz pokaże Ci taki przykładowy. - Wytłumaczył, a potem od razu odwrócił się i zaczął szukać tropu dzików, które przed chwilą tu były. Natknął się na odciski łap, należące zapewne do matki tych młodych i radosnych dzików, które niedawno tu biegały.
- Zobacz... tak wyglądają ślady dzików, dwa dosyć nieregularne łuki, a na dole takie dodatkowe, małe "cosie". Dosyć podobne do odcisku sarny, ale bez problemu byś je odróżnił, chociażby przez samą wielkość. Dobra... może spróbujesz pójść za tymi śladami? Wiem, że aż się do tego rwiesz! - Powiedział do młodego, patrząc się to na ślady, to na niego. Na koniec nawet uśmiechnął się zachęcająco.
Same tropy prowadziły na północ i były dość wyraźne, szczególnie te należące do matki, najbardziej oczywiście w miejscach w, których ryła w ziemi. Kawałek dalej znajdowało się trochę futra, a potem dziki skręciły gdzieś na zachód. Cały czas było też czuć, póki co dość słabą, woń zwierząt. Jeżeli młody pójdzie tak jak należy, to dalej na północny zachód powinien spotkać dziki. Być może nawet usłyszy jakieś ich odgłosy.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Pozłacane Milczenie 2017-08-28, 21:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Gryzący Kolec 
Adept Ognia


Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 19
Płeć: Samiec
Opiekun: Czarny Konsyliarz
Dołączyła: 06 Lut 2016
Posty: 707
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2017-09-02, 23:51   
   A: S: 2| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 2
   U: B,S,L,W,Skr,Kż,MP:1
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka


Pokiwałem delikatnie łbem na znak, że teraz już wszystko rozumiem po wysłuchaniu odpowiedzi na zadane przeze mnie pytanie. Nigdy nie pomyślałbym, że wiatr może być tak kapryśny. Raz nam pomoże, a raz będzie robił wszytko, żeby w łapy wpadły nam mylne tropy. Jaki on może mieć w tym cel? W końcu gdyby nie miał żadnego to chyba by się tak nie starał, żeby utrudnić łowcą zadanie, albo, żeby przytaszczyć ze sobą jakieś kępki futra, które pierwotnie znajdowały się w innym miejscu. Pewnie rozmyślałbym o tym dalej gdybym nie miał teraz ważniejszych rzeczy do roboty. W końcu Pozłacany nie czekał, aż na spokojnie przeanalizuje sobie o czym może myśleć wiatr i przeszedł do kolejnego ważnego elementu śledzenia.
- I tak będę musiał wytropić drapieżnika. Bez truchła gryfa nigdy nie zostanę łowcą! - powiedziałem przybierając bardziej zdeterminowaną minę. Prawdą było, że niewiele wiedziałem o śladach i samym tropieniu, a także o tym jak odnaleźć gryfa. Posiadałem jedynie nikłe informacje. Znałem wygląd tego potworka, wiedziałem, że jest niebezpieczny, no i dzięki Pozłacanemu wiedziałem, że trzeba szukać go gdzieś przy górach. Z jednej strony to mało, ale zdawało mi się, że mimo wszystko te informacje powinny mi wystarczyć. W końcu jak już zaliczę tę naukę śledzenia to wystarczy wybrać się w góry i tropić. Ale no właśnie, najpierw trzeba się tego nauczyć. Dlatego nie traciłem więcej czasu na rozmyślania o przyszłości i zająłem się teraźniejszością. Z ciekawością nachyliłem się nad wskazanym przez wodnego łowcę śladem i przyglądałem się mu chcąc wyryć w pamięci jego obraz i przypisać do konkretnego zwierzęcia, czyli dzika. Kiedy usłyszałem, że mam iść za tropem z determinacją zerwałem się z miejsca i postąpiłem kilka kroków w stronę w którą prowadził trop. Jednak po chwili do łba wpadł mi pewien nieciekawy scenariusz. Po chwili wahania postanowiłem się o niego zapytać.
- A co jeśli zgubię trop, albo ten w pewnej chwili zniknie? - zapytałem oglądając się za siebie i zawieszając wzrok na Pozłacanym. Dopiero, kiedy ten odpowiedział ruszyłem dalej.
Już na pierwszy rzut oka było widać, że jestem bardzo skupiony. Mój łeb był znacznie pochylony, a oczy wpatrzone w ziemię jakbym za wszelką cenę nie chciał zgubić tropu. I tak w istocie było. Jak na razie to były jedyne wskazówki, które mogłyby doprowadzić mnie do dzików. Doskonale wiedziałem, że jest ich kilka, bo wiele różnych tropów uparcie się ze sobą krzyżowało. Jednak to nie utrudniało mi jakoś bardzo zadania, bo szedłem za tymi odciskami, które były największe i najlepiej widoczne. Od razu zorientowałem się, że musiały należeć do matki, a te mniejsze i znajdujące się w większej rozsypce do jej dosyć licznych młodych. Na początku zadanie było proste, bo tropy prowadziły w prostej linii na północ. No niczego prostszego nie mogłem sobie wymarzyć. Wystarczyło tylko cały czas iść prosto. No, a potem doszły jeszcze ciekawsze znaleziska. Co jakiś czas ziemia była rozkopana, co dawało mi znać, że pani dzik najwyraźniej czegoś szuka, a tym czymś najpewniej było jedzenie. Te dosyć dobrze widoczne dołki tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że idę w dobrym kierunku. Szedłem tak łapa za łapą i uważnie rozglądałem się dookoła. W końcu z tego co mówił Pozłacany, to nie powinienem kierować się samymi odciskami. Oprócz tego są jeszcze połamane gałęzie krzaków, odchody czy futro. Właśnie futro! Zatrzymałem się na chwilę widząc na ziemi skłębiony kawałeczek brązowej sierści, która najwyraźniej odczepiła się od samicy dzika. Zadowolony z nowego znaleziska ruszyłem w jego kierunku, żeby go powąchać. Na szczęście woń była bardzo dobrze wyczuwalna, co jeszcze bardziej mi się spodobało. Teraz wiedząc już jak pachnie dzik będę mógł kierować się także roznoszoną przez niego wonią! No i tak też zrobiłem. Węsząc w powietrzu i zerkając na ślady udało mi się zorientować, że te już nie prowadzą prosto. Zaczęły delikatnie zakręcać i prowadzić bardziej na zachód. Nie widząc innej opcji po prostu ruszyłem dalej w kierunku wskazanym przez te wszystkie wskazówki. I szedłem tak cały czas rozglądając się za nowymi śladami i podążając za tymi już znalezionymi. Z radością zauważyłem, że im dłużej szedłem tym zapach dzika stawał się coraz wyraźniejszy. Zdając sobie sprawę, że coraz bardziej zbliżam się do tej dziczej rodzinki zacząłem wsłuchiwać się w otoczenie. Po jakimś czasie zaczęło mi się nawet zdawać, że słyszę cichutkie chrumkanie! Czyżbym był już niedaleko?
Ostatnio zmieniony przez Gryzący Kolec 2017-09-02, 23:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Pozłacane Milczenie
Łowca Wody
Nadal sierota



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 40
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1262
Wysłany: 2017-09-05, 21:51   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,A,W,Kż,Skr,Śl,O,MP: 1
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel


No i cieszył się, że Obsydian wszystko rozumie. Kwestia z wiatrem nie była w końcu prosta, a raczej skomplikowana. Na jego następne słowa, pokiwał głową. By zdobyć rangę, faktycznie będzie musiał wytropić i pokonać tego gryfa.
- Taak, w tym wypadku będziesz musiał go wytropić. Też musiałem znaleźć i zmierzyć się z drapieżnikiem, w moim wypadku była to jednak dwójka kotołaków. - Odpowiedział młodemu. Nadal pamiętał to polowanie, wdrapywał się wtedy po drzewach, a geny jego dominującej rasy choć raz się przydały. Właśnie wtedy zdobył też swój naszyjnik, który cały czas posiada. Całej tej przygody nigdy nie zapomni.
Po swojej udanej prezentacji, znów usłyszał pytanie. Oczywiście, to że młody nie przytakiwał tylko, a zwracał uwagę na to co mówi i ewentualnie dopytuje, było jak najbardziej zrozumiałe, Dzięki temu Obsydian nauczy się więcej, po prostu.
- Dobre pytanie. Wtedy starasz się ten trop odnaleźć, na przykład cofając się nieco w kierunku z którego przyszedłeś, jeżeli znów Ci się nie uda, to możesz próbować jeszcze raz. Jeżeli i to nie poskutkuje, to możesz iść do przodu i liczyć, że trafisz właśnie na zgubione tropy, które po prostu się urwały. Jak żadna z tych rzeczy nie poskutkuje, to szukasz po prostu nowych, a nadal jest szansa, że przy okazji natrafisz na zwierze, którego szukałeś wcześniej. - Wytłumaczył, najdokładniej jak tylko potrafił. Mógł powiedzieć to szybko i krótko, ale sytuacja ta na polowaniach jemu samemu zdarza się dosyć często, a Obsydian powinien wiedzieć co wtedy należy zrobić.
Skoro odpowiedział mu na pytanie, to przyszła pora na sprawdzenie jak idzie mu to tropienie dzików. Szedł cały czas za nim, w bezpiecznej odległości oczywiście, by nie przeszkadzać mu w poszukiwaniu śladów. Radził sobie naprawdę dobrze, nie gubił tropów, a po chwili dotarł nawet do miejsca w którym matka dzików ryła sobie w ziemi. Znalazł nawet futro! A spodziewał się, że ten trop mu umknie, no ale młody bardzo się starał, jak widać. Dalej, Obsydian kierując się po prostu zapachem, dotarł do dzików. No i proszę!
Podszedł do niego niego nieco bliżej, jednak cicho by nie wystraszyć dzików.
- Świetnie, bez problemu udało Ci się z dzikami. Nie przeoczyłeś chyba żadnego z tych ważniejszych śladów. No to co, spróbujemy jeszcze raz z sarnami? - Powiedział do młodego cicho, prawie szeptem. Nie chciał wystraszyć zwierząt, tak po prostu, bo raczej nie będą im już potrzebne.
- Zmieńmy teraz nieco ćwiczenie, teraz to ty poszukasz tego pierwszego śladu. Tropy sarny wyglądają prawie tak samo jak te dzików, tylko są mniejsze i nieco mniej skomplikowane, na pewno poznasz. Gdy już coś znajdziesz... daj znać. - Powiedział Obsydiadnowi, uśmiechając się. No... przy dzikach znalazł mu jeden ślad, a potem młody już za nimi podążał. Teraz jednak chciał, by to właśnie Ognisty na nie trafił.
_________________
 
 
Wybrana Łuska 
Adept Ziemi
niedoszła Pierwsza



Stado: Ziemi
Rasa: Pustynny
Księżyce: 27
Płeć: Samica
Opiekun: Ziemia
Mistrz: Życie
Dołączyła: 14 Lip 2017
Posty: 167
Wysłany: 2017-10-12, 23:52   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 5| P: 1| A: 1
   U: W,B,S,O,L,Śl,Skr,MP: 1| MA,MO: 2|
   Atuty: Inteligentny, Niezdarny Wojownik


***


Pewnych rzeczy wymagano od każdego.
Ona nie była wyjątkiem, chociaż bardzo często widziała siebie jako takowego, zupełnie tak, jakby przeszłość wciąż ją goniła, jakby zasłaniała jej ślepia, ograniczała prawidłowe, zdrowe spojrzenie na świat. Myślenie. Och, tak poniekąd było. Było jej momentami ciężko, wciąż nie była w stanie wyzbyć się tych przyzwyczajeń, tych blokad. Musiałaby... Wyrzec się samej siebie, jeśli chciałaby funkcjonować tak, jak inni. Swobodnie. A do tego, niestety, przyznawać się nie chciała. Za nic. Nie potrafiłaby, to oznaczałoby dla niej koniec, potwierdzenie tego, iż idealna wcale nie była. I być nigdy nie miała. Lecz na tą myśl starała się zamykać swój umysł, z całych sił, by za nic jej nie przepuścił. Nigdy.
Niemniej jednak pomimo bycia czarodziejem, tkaczem Ling, wciąż była zobowiązana do nauczenia się ataku. Podczas nauk z Llyewlynem za nic nie chciała się tego nauczyć, nie ważne jak bardzo ten jej nie starał się wytłumaczyć, iż niekiedy magia zawodzi. Nie działa tak, jak powinna. Nie chciała w to wierzyć. Teraz jednak jakby dorosła do tej myśli, myśli, iż samym Ling nie zdziała zawsze tego, co by chciała. Potrafiła się bronić, lecz w przypadku, gdyby pozbawić jej tkania maddary, byłaby bezbronna. Nie potrafiłaby walczyć. I... Och, nawet nie chciała. Nie lubiła przemocy, jako takiej, fizycznej. Nie lubiła wbijał kłów, szponów w ciało ofiar. Miała na to swoje sposoby. Sposoby, które zdecydowanie preferowała.
Lecz mimo to stała na szumiącej polanie, wstrzymując powietrze. I nagle puściła przed siebie, w stronę terenów Ziemi i Cienia, impuls mentalny. Impuls z prośbą o naukę ataku. Kto pierwszy, ten lepszy. Do kogo szybciej dotrze, kto szybciej się zdecyduje - ten zostanie jej nauczycielem. Przynajmniej... Taką miała nadzieję.
_________________
I used to be a d a r l i n g starlet like a centerpiece
Had the whole world wrapped around my ring

. .

a t u t y

.· Inteligentna ·.
Jednorazowo +1 do Inteligencji.

.· Niezdarna wojowniczka ·.
Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST.
Atut uniemożliwia zostanie wojownikiem i łowcą.


. .

You said I
Shine too bright




głos
 
 
 
Upiorny Rytuał
Przywódca Cienia
K'Nath Niezgłębiona



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 62
Płeć: Samica
Opiekun: Ankaa (Dwuznaczna Aluzja)*
Mistrz: Nahkriin (ojciec spoza bariery).
Partner: Gonitwa Myśli.
Dołączył: 13 Maj 2016
Posty: 3294
Skąd: Otchłań.
Wysłany: 2017-10-13, 08:53   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 3| P: 4| A: 3
   U: B,L,Pł,S,O,M,W,MP,MA,MO: 1| A,Śl,Kż: 2| Skr: 3
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka; Tropiciel; Wybraniec Bogów; Magiczny Śpiew;


___Impuls dotarł do wyczulonej na maddarę przywódczyni Cienia, która zastanowiła się, do kogo mogło należeć to wezwanie. Znajdowała się w pobliżu, bowiem na granicy swojego stada i ziem wspólnych. Wystarczyło więc wzbić się w powietrze i udać się w kierunku miejsca wskazanego w impulsie. Łowczyni analizowała teren z góry, chłonąć każdy szczegół - większość i tak doskonale jej znajomych. Czuła już jesień w powietrzu, wiatr był zimny, liście nabierały charakterystycznych barw. Najbardziej jednak wyczekiwała pory Białej Ziemi.
___Wtem z rozmyślań wyrwał ją nietypowy widok. Zauważyła samicę o intrygującej palecie łusek, znajdująca się w wyznaczonym miejscu. Łowczyni podleciała niżej, wciągnęła powietrze, gdy wiatr smagnął ją w pysk. Poczuła uspokajającą woń żywicy i lasu, więc zbliżyła się do Nieznajomej i wylądowała niezwykle gładko dwa ogony od niej, podchodząc bliżej bezszelestnym, zwinnym krokiem. Przyjrzała się Wybranej, po czym skinęła jej łbem przyozdobionym rogatą koroną.
___~ Valar Morghulis. Dotarło do mnie twoje wezwanie, a poza moim kręgiem nazywa się mnie Zmorą Opętanych, bądź Upiornym Rytuałem. Jak ciebie zwą? ~ Zapytała, wypuszczając powoli powietrze z płuc. Nauka - tylko tyle wiedziała. Jaki miał być cel przybycia. Ale potrzebowała szczegółów.
_________________

Ostatnio zmieniony przez Upiorny Rytuał 2017-10-13, 08:53, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
Redoran MMORPG SnM
Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 15