FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Skalny zakątek
Autor Wiadomość
Ostatnie Ogniwo 
Wojownik Ognia
Ten, który przeżył



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Gonitwa Myśli (Zwolniony)
Partner: Alone
Wiek: 16
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 2078
Skąd: Ściśle tajne

Wysłany: 2017-09-18, 22:59   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,W,MO,MA,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1| A,O: 2
   Atuty: Wytrwały; Szczęściarz; Czempion; Wybraniec Bogów;


Dobrze, że wiatr jej nie przeszkadzał podczas lotu, chociaż w sumie jak zawieje w drugą stronę to włosy zasłonią jej oczy i wpadnie na coś.
- Wiem, że latanie jest fajne, ale nie zapędzaj się tak. Mówiłem o skręcaniu i powiedziałbym ci więcej gdybyś się zatrzymała, teraz to leć i walnij w drzewo - powiedziałem uśmiechając się. Odczekałem chwilę lecąc prosti i potem znowu wziąłem głos.
- Skręcanie nie jest takie trudno. Jeśli chcesz zakręcić w prawo przechylasz się na prawo tak, żeby prawe skrzydło było na dole, a lewe u góry. Jeśli chcesz szybciej skręcić to możesz przy tym machnąć skrzydłami. Tak samo jest w lewo, tylko wtedy lewe skrzydło ma być na dole, a prawe u góry i przechylasz się w lewo. Pamiętaj by manewrować ogonem, a potem może nauczę cię jakiś sztuczek, ale muszę się zastanowić, bo mnie nie posłuchałaś - rzekłem uśmiechając się, wiedziałem że gdy powiem o sztuczkach będzie chciała się ich nauczyć, bo kto by nie chciał?
_________________


~ Szczęściarz ~

W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.

~ Czempion ~

Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku fizycznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.

~ Wybraniec Bogów ~

Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie.


Fabularne: Naszyjnik z rogową łuską Przeklętej
Mechaniczne: Kryształ Nieśmiertelnego(naładowany)
Głos Grzmota
 
 
 
Kojąca Łuska 
Kleryk Cienia
:v



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 10
Płeć: Samica
Opiekun: Heulyn*
Mistrz: Samouk lvl Hard.
Wiek: 21
Dołączyła: 24 Sie 2017
Posty: 119
Wysłany: 2017-09-20, 00:13   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| I: 3| P: 2| A: 2
   U: B,Pł,S,L,A,O,MP,MA,MO,Lecz,Skr,Śl,Kż,M: 1
   Atuty: Szczęściarz;


Zmarszczyła nosek, odwracając łebek w stronę grzmota.
- Ej, Ej, Grzmot nie czaruj nie ma tutaj żadnego drzewa! - powiedziała lekko urażonym tonem, jednak jej uśmiech po tym pokazywał że żartowała. A sztuczki rzeczywiście zachęciły ją do posłuchu i to jak! Potem wysłuchała dokładnie swojego nauczyciela.. Hm, skręcanie nie wydawało się jakieś specjalnie trudne.. A spróbuje obu ale po kolei. Dalej miała rozwinięte skrzydła którymi machała mocno w górę i w dół od czasu do czasu. Przechyliła lekko swoje ciałko na prawo, dalej mając dosyć mocno przyciśnięte kończyny do siebie, prawe skrzydło zaś opuściła by było niżej od lewego. Lewe wyeksponowała w sumie trochę wyżej niż normalnie.. Ogonkiem balansowała zaś by wszystko przebiegało bezproblemowo, trochę też przechylała go w prawo ale cały czas panowała nad wszystkim.. I chyba wyszło, no nie? To teraz lewo! Gdy wydawało jej się że wyrównała lot, obniżyła tym razem lewe skrzydełko a prawe uniosła trochę wyżej. Pozycji łapek nie zmieniała jednak tym razem by skręt był szybszy machnęła mocniej skrzydłami, ciało zaś przechyliła delikatnie w lewo.. wow! Rzeczywiście szybciej się dzięki temu te cały skręt dzieje! Wow! Ogonek dalej pełnił rolę balansu, chociaż nie był tak sztywny i nieruchomy jak wcześniej, Fijka trochę się w powietrzu rozluźniła!
- I jaak? Zasłużyłam na sztuczki? - zawołała wesoło chociaż już trochę zaczynało doganiać ją zmęczenie..
_________________

 
 
Ostatnie Ogniwo 
Wojownik Ognia
Ten, który przeżył



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Gonitwa Myśli (Zwolniony)
Partner: Alone
Wiek: 16
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 2078
Skąd: Ściśle tajne

Wysłany: 2017-09-21, 21:54   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,W,MO,MA,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1| A,O: 2
   Atuty: Wytrwały; Szczęściarz; Czempion; Wybraniec Bogów;


Zaśmiałem się kiedy Fia powiedziała żarcik. Może i nie ma, ale w każdej chwili może się pojawić na jej życzenie. Wystarczy, że da znać to jej tutaj nawet olbrzymiego wielbłąda wyczaruję. Leciałem dalej zwalniając tempo. Obserwowałem cały czas jak idzie jej skręcanie. Widać, że będzie dobrym lotnikiem. Szło jej coraz lepiej teraz wystarczyło tylko wylądować i wrócić do domu, ale no tak obiecałem jej jeszcze sztuczki. Podleciałem bliżej niej i uśmiechnąłem się.
- Sztuczki są ciężkie, ale powinnaś dać radę. Pierwszą z nich jest pikowanie,
jeszcze możesz rysować chmurami po niebie. Żeby zapikować musisz wzlecieć wyżej, schować skrzydła i ogon jak i łapy. Łeb tak jakby zmniejszyć przykładając do grzbietu i skierować się w dół. Nabierasz prędkości i przy ziemi wyprostowujesz skrzydła, żeby się zatrzymać. Jeszcze są beczki i korkociągi wszystko ci zaraz pokażę
- powiedziałem i zacząłem lecieć coraz wyżej. Kiedy byłem dość wysoko nad ziemią schowałem skrzydła, złożyłem łapy i głowę. Skierowałem się w dół i zaczął spadać nabierając na prędkości. Niedaleko przy ziemi wyprostowałem skrzydła, a powietrze wypchnęło mnie kawałek do góry.
- To było pikowanie teraz pokażę ci korkociąg i beczkę - znowu poleciałem do góry i wtedy rozpędzając się obróciłem ciało w prawo i skierowałem się w dół. Zacząłem się kręcić coraz szybciej i szybciej, aż w końcu wyprostowałem tor lotu i skierowałem się do góry robiąc koło w powietrzu tworząc coś jak beczkę. Zatrzymałem się i znowu spojrzałem na smoczycę.
- To było to, a teraz pokażę ci jak rysować chmurami - wzleciałem wyżej ponad chmury i wtedy odczekałem chwilę. Zacząłem lecieć w dół ciągnąc za sobą szlak chmur, narysował dwa pół okręgi połączone literą "V". Wyszło serce. Podleciałem bliżej smoczycy i spojrzałem na nią.
- To w sumie wszystko co umiem. Chcesz to możesz spróbować ja postaram się ciebie ubezpieczać, żeby nic ci się nie stało. Jakbyś spadała to kieruj się na mnie trochę zamortyzuje upadek swoim cielskiem - zaśmiałem się i obserwowałem cienistą czekając na sztuczki.

// raporcik lot I
_________________


~ Szczęściarz ~

W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.

~ Czempion ~

Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku fizycznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.

~ Wybraniec Bogów ~

Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie.


Fabularne: Naszyjnik z rogową łuską Przeklętej
Mechaniczne: Kryształ Nieśmiertelnego(naładowany)
Głos Grzmota
Ostatnio zmieniony przez Ostatnie Ogniwo 2017-09-21, 21:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Rozpromieniony Kolec 
Adept Ognia
Leniwa Buła



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 17
Płeć: Samiec
Opiekun: Brutalna Łuska
Mistrz: Szczyt Potęgi
Dołączyła: 30 Maj 2017
Posty: 104
Wysłany: 2017-10-14, 18:37   
   A: S: 4| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 1| A: 1
   U: B,S,L,Skr: 1
   Atuty: Szczęściarz


Nie było go tutaj od tak dawna...
Niebieskie ślepia z utęsknieniem spoglądały na wszelkie otaczające je tereny, okryte bezpieczną barierą, a na złotym pysku mimowolnie pojawił się radosny uśmieszek. Drugi raz wybrał się w miejsca, gdzie przeżycie mogło graniczyć z cudem. Czy tego żałował? Nie był w stanie sam stwierdzić. Ale żył - i to się liczyło. Nie licząc jednej, niewielkiej rany, choć aktualnie już tylko blizny, w postaci śladu po rozcięciu, przechodzącym przez jego nos, był w jednym kawałku i dzielnie trzymał się na łapach... choć powoli już opadał z sił.
Mimo to gnał przed siebie. Czuł obejmujące go zmęczenie i piekący ból w kończynach, który towarzyszył mu przy każdym kroku. A jednak czarne szpony wciąż odbijały się od mokrej od deszczu trawy i ziemi, a także błota, które zdążyło już wybrudzić jego złociste łuski. Nie zwalniał ani na moment, lecz był tez ostrożny - jego lewa, przednia łapa była zaciśnięta i najwyraźniej skrywała jakiś przedmiot, którego zdecydowanie nie chciał w żaden sposób uszkodzić - ale jakoś dobiec musiał, prawda?
Odbił się od ziemi i rozłożył skrzydła, tym razem decydując się przebyć drogę w inny sposób, aż dotarł do Skalnego Zakątka - jednak nie wylądował na polance, a na jednej z wysokich skał. Szpony zetknęły się z szorstkim kamieniem, a skrzydła ponownie przylgnęły do boków gdy samiec opuścił na chwilę łeb żeby wziąć głębszy wdech. Na szczęście deszcz skończył się już jakiś czas temu i w tym momencie zamiast pokrytego chmurami nieba mógł spoglądać na lśniący księżyc.
Dlatego właśnie podniósł głowę i spojrzał ku gwiazdom, a z jego gardła wydostał się głośny ryk - chyba najgłośniejszy jaki kiedykolwiek z siebie wydobył. Ten miał na celu zawołać osobę z którą Świetlik miał zamiar spotkać się już wiele księżyców temu - ale nie zjawił się na miejscu, gdyż zamiast tego opuścił Wolne Stada.
Jednak wrócił i wiedział, że musi naprawić to co ponownie zepsuł. Nie był świadom tego, co działo się wśród Stad podczas jego nieobecności - dopiero co wrócił, nie zdążył nawet zamienić z nikim słowa. Nie wiedział, jak dokładnie mają się wszelkie sprawy, nie wiedział, czy osoba z którą chce się spotkać wciąż tu jest - i czy w ogóle przybędzie.
Zaryczał ponownie, wciąż unosząc łeb w stronę nocnego nieba. Wiedział że to głupie, ale nie znał innego sposobu żeby się z nią skontaktować. Mógł jedynie ryczeć jak głupi, mieć nadzieję, że się uda, liczyć na szczęście... które jak do tej pory mu sprzyjało. Dlatego modlił się w duchu żeby udało się chociaż jeszcze ten jeden raz, nawet jeśli miałby to być ten ostatni.
To było jedyne na czym mu w tym momencie zależało.
_________________
Now comes the evening of the mind

Here are the fireflies twitching in the blood



Aktualne fabuły i nauki
XXXX
~
Atuty
I - Szczęściarz

W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem, atut daje automatyczny 1 sukces.
Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu lub raz na pojedynek.

~
Posiadane przedmioty
~~~
Ostatnio zmieniony przez Rozpromieniony Kolec 2017-10-14, 18:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Kapłan świątyni



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 37
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Wiek: 28
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 612
Wysłany: 2017-10-19, 18:20   
   A: S: 5| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski; Twardy jak diament;


Odrywała właśnie kawałki mięsa od zdecydowanie zbyt starego mięsa. Znalazła gdzieś padlinę, opaliła ją z lekka i teraz próbowała się nią najeść. Niestety ale przez fakt, że przywódczyni zabrała jej całe mięso młoda nie miała swoich zapasów. Na razie nie chciała też pokazywać się Keez na oczy. Trzymała więc w łapach osmoloną kość i gryzła ją cierpliwie zlizując płynny teraz tłuszcz. Kiedy usłyszała ryk na początku go nie rozpoznała. Wezwanie było kierowane do niej, ale ten ton... jakby należący do nieco starszego i większego smoka. Rozgryzła z trzaskiem kość i wstała marszcząc brwi. Któż śmiał ją wzywać. Machnęła ogonem na boki, warknęła i odbiła się od ziemi lecąc w miejsce wezwania. Czyżby ktoś chciał się z nią bić? Szybowała dość szybko obserwując mijany pod sobą teren aż nie zbliżyła się do skalnego zakątka. Pierwsze co zobaczyła to mieniący się złotem spory kształt. Co do... Zniżyła lot, a kształt zdawał się być całkiem mocno znajomy tylko większy. Wylądowała zgrabnie, nerwowy ruch ogona przeciął powietrze.
-Kim jesteś.- warknęła na początku wcale nie rozpoznając swojego starego przyjaciela z dzieciństwa. To co jej się przytrafiało dotychczas odcisnęło na młodym umyśle całkiem mocne piętno. Patrzyła ostrym wzrokiem chcąc schować zagubienie czające się w ślepiach. Znała skądś ten wygląd i zapach... teraz jednak mocno śmierdział terenami zza bariery.
_________________

~ Twarda jak diament ~
Smok ma -1 do ST we wszystkich rzutach na Wytrzymałość.


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.

Pride
S: 2| W: 2| Zr: 1| I: 1| P: 1| A: 1
A: 1| O: 1

KP kompana


#7c272d | Teczka postaci
 
 
Szklana Melodia 
Zastępca Ognia
Lalka


Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 40
Płeć: Samica
Opiekun: Zapomniany Rytm
Mistrz: Stada
Dołączyła: 14 Paź 2017
Posty: 1053
Wysłany: 2018-01-14, 19:56   
   A: S: 2| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 4| A: 5
   U: Pł,B,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1|M,W,L:2
   Atuty: Kruszyna; Szczęściarz, Mentor


Zatrzymała się w tym miejscu z jednego tylko powodu. Skał. Drzewa były bujne, osłaniały Rek przed deszczem i wiatrem, to dlatego się tu zaszyła wiele godzin temu. Wypoczęta badała puszczę aż trafiła w to miejsce. Została w nim, mając nadzieję, że drapieżniki wywiało stąd wiele pokoleń temu. Odkaszlnęła. Zmiany pogody dały się jej we znaki. Od dawna siedziała tu, obserwując skały, nie przejmując się pogarszającym stanem. Co jakiś czas, gdy mrugała, skały zmieniały się. Nie była dobrym magiem, ale zjawisko to zafascynowało ją na tyle, że starała się poczuć drgania maddary. Może poczuje obecność bóstwa? Albo starego ducha?
_________________
Skala wielkości wobec typowego smoka
Galeria: od Aro (v1); od Aro (v2); od Aro (v3) - aktualne;
Głos: Tomorrow is a hope. Never a promise.
Muzyka: Motywy Muzyczne
Informacje: Teczka; Osiągnięcia; Przydział; Żeton - kwiecień, czerwiec
Rodzina: Drzewo genealogiczne

...........Karta Kompana
...........A: S:2 | W:1 | Z:1 | P:1
...........U: A,O: 1 | Skr,Śl,Kż: 1

Atuty:
~ Kruszyna: Smok wymaga 3/4 pożywienia aby zaspokoić sytość.
~ Mentor: Po nauczeniu przez Piastuna czterech umiejętności podstawowych, uczeń może odblokować drugi poziom umiejętności mając 15 księżycy.
 
 
Delirium Obłąkanych
Czarodziej Cienia
Aenkryntith Plugawa



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 39
Płeć: Samica
Opiekun: Zmora Opętanych*
Mistrz: Vahnaarin.
Partner: Attack helicopter.
Dołączył: 02 Mar 2018
Posty: 411
Skąd: Otchłań.
Wysłany: 2018-05-14, 15:10   
   A: S: 1| W: 3| Z: 1| I: 5| P: 2| A: 1
   U: B,L,P,O,A,W,K,Skr,Śl,M: 1 | MO,MA,MP: 2
   Atuty: Wytrwała, Niestabilna, Nieugięta


___Nie wiedziała, czy to przeczucie nakazało jej się tutaj zjawić, czy może był to czysty przypadek. Niektórzy twierdzili, że w życiu nie istniały przypadki, wszystko było z góry ustalone i miało swój cel. A ta druga część uważała, że wszystko to tylko igraszki losu.
___Chuda wywerna przedzierała się przez gęstwinę puszczy, plątaninę lian, krzewów i powalonych pni. Czasem po prostu przeciskała swoje ciało przez leśne szczeliny, pochylała się, rzadziej przeskakiwała. Skakanie wywoływało zbędny hałas, ona wolała stąpać twardo po podłożu. Naturalną zwinność odziedziczyła po matce. Niektóre ruchy po prostu od niej podpatrzyła - w końcu spędziła z nią blisko dwadzieścia księżyców, miała okazję wszystko zaobserwować. Wokół długiej, wygiętej szyi owinięty był cień, który zgodnie ze swoim przyzwyczajeniem przybrał kształt węża. Niebieskie, świecące oczy rozglądały się po puszczy.
___Aenkryntith nie miała konkretnego celu, po prostu szła. Przed siebie. Z rozchylonego pyska sączył się czarny kwas, chlapiący dużymi kroplami na okoliczną florę, błyskawicznie wyżerając dziury w liściach, zabijając wszelkie formy życia w płytszych warstwach gleby. Jej oddech był nierównomierny, chaotyczny wręcz. Krótkie, urywane dyszenie nagle przeradzało się w długie, ciężkie oddechy. I tak w kółko.
___Zatrzymała się na wyjątkowo małej polanie, otoczonej kamiennymi smokami wyrzeźbionymi niezdarnie z ciemnoszarych głazów. Patrzyły na nią, czuła to, czuła się przez nie obserwowana. Niektóre patrzyły z pogardą, inne z uśmiechem, inne wręcz płakały.
___Co ciekawe, ilekroć spojrzała w innym kierunku, te zdawały się zmieniać swoje położenie...
_________________
"Odziana w kompozycję czerni i bieli, przywodziła na myśl No Russian."
~Szlachetny Nurt, z serii "Legendarne Cytaty Discorda"

Oryginalny art: By sandara



S: 0| W: 1| Z: 1| I: 2| P: 1| A: 0
Skr, MP: 1| MA, MO: 2

Głos Aenkryntith | Drzewo genealogiczne Chimerycznej (nie całego Cienia) | Motyw muzyczny.
 
 
Niebotyczny Kolec
Adept Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 49
Płeć: Samiec
Opiekun: Fedelmid, Éibhear
Mistrz: Aen Aard
Dołączył: 17 Kwi 2018
Posty: 63
Wysłany: 2018-05-14, 15:51   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 3| P: 1| A: 1
   U: B,L,W,Skr,Śl: 1 | MA,MO,MP: 2
   Atuty: Boski Ulubieniec, Niestabilny


Dziwne było to miejsce. Spacer po Ziemiach Niczyich doprowadził go aż tutaj, a zdążył już zauważyć, że im więcej tutejszych terenów zwiedza, tym bardziej zdają się one być… magiczne. Dziwne, choć dla niego zawsze było to w pozytywnym znaczeniu.
Mysikrólik jest smokiem ciekawym świata, stąd mimo tak specyficznego miejsca jak to pod Barierą, niemal na każdym kroku znajdywał coś, co było w stanie mocno odwrócić jego uwagę i zająć myśli. W tym przypadku były to dziwne pomniki Ddraigena. Samiec z nieopisanym zainteresowaniem siedział przed jednym z nich na zadzie, trzymając w lewej łapie kij zwieńczony kryształem rubinu, a drugą łapą delikatnie dotykał jedno z dzieł sztuki, które się tu znalazły. Zdążył dostrzec w nich coś dziwnego, że nie trzymają się jednego miejsca…
Niezdrowa fascynacja. Widać było to w jego ślepiach. Zajrzałby nawet lwu do gardła, gdyby uznał, że byłoby to dla niego niezwykłe.
Z tego wszystkiego omal nie zauważyłby obecności kogoś jeszcze. Jego uszy zdołały usłyszeć nieśmiały szelest traw i gałęzi, do tego temu wszystkiego towarzyszyło charczące sapanie – jak określił to w myślach Mysikrólik. Odwrócił swój wzrok w stronę źródła dźwięku, tracąc kontakt wzrokowy z tym dziwnym pomnikiem. Samcowi smutne ślepia otworzyły się nieco szerzej, a na pysku zawitał łagodny, szczodry uśmiech.
- Aah… Ceádmil, droga nieznajoma. Esse-- … ah, wybacz mi najmocniej. Jestem z daleka i jeszcze mam malutki problem z Waszym językiem… Jestem Mysikrólik. – wypowiedział wolno chrapliwym, flegmatycznym głosem i ukłonił się, okazując smoczycy szacunek.
Zdążył zauważyć 3 rzeczy u nowo poznanej osoby. Pierwsza – co go mocno zmartwiło – wydawała się być… chora? Fedelmidzie, ten kwas kapiący z jej ust…
Druga – na jej szyi, zupełnie tak, jak u Zarannej, gościła ta dziwna forma cealm’io, którą Ddaerwedd nazwała… Cieniem.
Trzecia – smoczyca nie pachniała tak, jak smoki, które zdążył do tej pory poznać. Czy znaczyło to, że nie jest ona Dzieckiem Ziemi?
Odwrócił się do nieznajomej całym swoim ciałem.
- Najmocniej przepraszam za wścibskość, lecz… wyczułem, że Twa woń inna jest od tej, którą spotykam w wiosce Ziemi… czy mogę wiedzieć, w którym… stadzie… zamieszkujesz? – zapytał zakłopotany, uważając na prawidłową wymowę słów. Zawsze, jeżeli już o coś pytał, starał się, by nie przedstawiało go to w złym świetle. Pilnował się, by nie poruszać potencjalnie obraźliwych tematów, unikał nieporozumień i przede wszystkim chciał, by każde jego słowo nie było odbierane jako agresję.
_________________
 
 
Delirium Obłąkanych
Czarodziej Cienia
Aenkryntith Plugawa



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 39
Płeć: Samica
Opiekun: Zmora Opętanych*
Mistrz: Vahnaarin.
Partner: Attack helicopter.
Dołączył: 02 Mar 2018
Posty: 411
Skąd: Otchłań.
Wysłany: 2018-05-16, 21:42   
   A: S: 1| W: 3| Z: 1| I: 5| P: 2| A: 1
   U: B,L,P,O,A,W,K,Skr,Śl,M: 1 | MO,MA,MP: 2
   Atuty: Wytrwała, Niestabilna, Nieugięta


___Była trochę podirytowana swoją nieuwagą. Pozwoliła sobie na to ten jeden raz i taki był efekt - nie miała pojęcia o obecności innego smoka w tym miejscu, co w innych okolicznościach mogłaby nawet przypłacić życiem. Półdzika czarodziejka zmierzyła samca nieprzychylnym wzrokiem schorowanych ślepi. Szkielet obciągnięty skórą i pokryty łuskami, będącymi chaotycznym zlepkiem odcieni brązu stał twardo na chudych łapach, opierając część ciężaru ciała na długich, wąskich skrzydłach.
___Mówił inaczej, a więc nie był stąd. To był miły akcent, najwyraźniej nie była jedyną urodzoną poza tymi terenami. Aczkolwiek język, jakim posługiwał się samiec nie brzmiał dla niej znajomo, nie miała z nim styczności. Musiał pochodzić zaiste z zupełnie innego miejsca.
___- Iksā daor se mērī mēre, issaros. - Wymruczała ochryple, uśmiechając się makabrycznie kącikiem pyska, tym po lewej, zniszczonej stronie pyska, na której widać było znaczną część odsłoniętej, nagiej czaszki. - Nie jesteś jedynym, który jest tu obcy. - Dodała po chwili, zaś jej oczy rozbłysły, gdy samiec się ukłonił. Aenkryntith się to spodobało, lubiła uczucie wyższości. A gdy ktoś się kłaniał, nawet z szacunku wynikającego z płci... Cóż, to zdecydowanie poprawiało jej nastrój. W przeciwieństwie do Zmory, Delirium uwielbiała być ceniona przez resztę, zauważana, ceniona. Fioletowołuska wolała działać w ukryciu i nie rzucać się w ślepia, tego wymagała jej profesja. I bynajmniej nie mowa tutaj o byciu łowcą. To było tylko... Zadanie poboczne.
___- Należę do skąpanych w Cieniu. - Odpowiedziała, zlizując kolejną porcję kwasu z pyska rozwidlonym jęzorem. - Bo nikłym poziomie twojej wiedzy wnioskuję, że jesteś tutaj od bardzo niedawna, mylę się? - Zapytała, przekrzywiając nieznacznie głowę. Mówiła powoli, tak jak samiec, ale u niej było to spowodowane czymś innym. Czuć było, że mówienie po prostu sprawia jej trudność. Wręcz fizyczny ból. Nie okazywała tego specjalnie, ale zdradzało ją ciało i te delikatne marszczenie pyska.
___A dlaczego zadała tak klasyczne pytanie? Cóż... Dla niej odpowiedź na nie mogła być dosyć przydatna. Chimera nie patrzyła na smoki jako na istoty żywe, tylko narzędzia do własnych celów. Może z tego samca zrobiłaby jakiś użytek... Ale musiała dowiedzieć się czegoś więcej.
_________________
"Odziana w kompozycję czerni i bieli, przywodziła na myśl No Russian."
~Szlachetny Nurt, z serii "Legendarne Cytaty Discorda"

Oryginalny art: By sandara



S: 0| W: 1| Z: 1| I: 2| P: 1| A: 0
Skr, MP: 1| MA, MO: 2

Głos Aenkryntith | Drzewo genealogiczne Chimerycznej (nie całego Cienia) | Motyw muzyczny.
Ostatnio zmieniony przez Delirium Obłąkanych 2018-05-16, 21:43, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Niebotyczny Kolec
Adept Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 49
Płeć: Samiec
Opiekun: Fedelmid, Éibhear
Mistrz: Aen Aard
Dołączył: 17 Kwi 2018
Posty: 63
Wysłany: 2018-05-29, 22:31   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 3| P: 1| A: 1
   U: B,L,W,Skr,Śl: 1 | MA,MO,MP: 2
   Atuty: Boski Ulubieniec, Niestabilny


Pierwszy smok, którego poznał na tych terenach ponoć pochodził z daleka, zupełnie tak, jak on sam. Rzecz ta wzbudziła w nim zaufanie, jakby bezpieczeństwo, że tutaj nie spotka się z nietolerancją i zbytnią walką o terytorium. Wspomniano mu, że jako Ddraig, który nie należy do żadnych stad, ma wybór odejścia w spokoju lub pozostania i stania się mieszkańcem jednej z Wiosek.
Z początku myślał, nie wiedząc czemu, że język, którym posłużyła się ta Scáthwedd był językiem tutejszym. Że tak, jak on, znał mowę wspólną i dodatkowy język, który był bliższy jego pochodzeniu. Nawet Zaranna wplątywała słowa w swoją mowę, których on nie był w stanie zrozumieć ani nawet poprawnie do końca wymówić. Stąd ten krótki wniosek, który został stłamszony wraz z kolejnym zdaniem – nie tylko on jest tutaj obcy. Czyli ta Scáthwedd też jest przybyszem!
Kolejny Ddraig, który miał inne sposoby na przywitanie się z nieznajomym… czy też w ogóle nie uczynienie tego. Mysikrólik poczuł się nieco zdezorientowany. Nie postrzegał tutejszych smoków jako niewychowanych – wszak wiedział, że tutejsze zachowania i tradycje będą mocno różnić się od jego, ale w tym przypadku nie wiedział, czy jest to zwykła dzikość tutejszych Ddraige czy nie widzą powodu w wyniosłym powitaniem nowo poznanych. Tego zagubienia nie było widać po Ziemistym, ale nie mógł nikomu umknąć fakt, że samiec wlepił swoje smutne, piwne ślepia w Cienistą i wpatrywał się w nią przez krótką chwilę. Zupełnie, jakby trawił to, co chodziło mu po myśli.
I może przy okazji zastanawiał się, dlaczego ta smoczyca wygląda jak siedem nieszczęść.
- Ah, tak… Jeszcze nie dano mi poznać wielu rzeczy i zjawisk, które mają tutaj miejsce… nie wspominając już o tutejszych Ddraige – odparł z delikatnym uśmiechem.
- Najmocniej przepraszam, droga Scáthwedd… lecz czy aby na pewno z Twoim zdrowiem wszystko w porządku? Wyglądasz bowiem na chorą i cierpiącą… – dodał przejęty Mysikrólik, zbliżając się do Cienistej o drobny krok. Wyjątkowo sprawny krok mimo stania na tylnych łapach i jedynie podpierania się swoim tajemniczym kijem.
- Może… pomóc Ci dostać się do tutejszego leczniczego? Ah, i… przepraszam, lecz nie poznałem jeszcze Twego miana, droga Scáthwedd… Lecz jeżeli nie życzysz sobie mi go podać, niech tak pozostanie… Nie śmiem naciskać. – szybko sprostował Ziemisty, niejako gubiąc się we własnych słowach i myślach.
Nigdy nie chciał nikogo urazić poprzez swoją niewiedzę, dlatego wolał chuchać na zimne w kontaktach międzysmoczych.
Musiał też sam przed sobą przyznać, że to Dziecko Ziemi jest w jakiś sposób inne, w pewien sposób intrygujące dla Mysikrólika. Przykuła jego uwagę. Chociaż jego ciekawość i zafascynowanie wszystkim wokół zwykle nigdy go nie opuszczało…
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2018).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!

KrĂłl Lew

SnM
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 13