FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Źródło rzeki
Autor Wiadomość
Wyciszona Łuska 
Kleryk Ziemi


Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 22
Płeć: Samica
Opiekun: Nieprawidłowy Element [*]
Mistrz: Teoretycznie tata, praktycznie Płomień Świtu
Dołączyła: 03 Lip 2017
Posty: 169
Wysłany: 2017-11-19, 17:20   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| I: 2| P: 1| A: 1
   U: B,L,S,W,Sl: 1|
   Atuty: Szczęściarz, Kruszyna


Elesair wyciszyła swój umysł i skupiła się całkowicie na słowach Uzdrowiciela. Wiedziała, że za chwilę przyjdzie jej usłyszeć wiele nowych informacji... A ona będzie usiała to wszystko spamiętać. Przydałoby się poznać jakieś pismo lub wymyślić własne... Wtedy mogłaby to wszystko spisać i przynajmniej początkowo opierać się o swoje zapiski. Teraz jednak, nie pozostawało jej nic innego, jak spamiętanie wszystkiego. Tak, wszystkiego.
Problemy moralne... Smoczyca pokiwała łbem na znak, iż zrozumiała co do niej powiedziano, ale nie dała po sobie poznać, w jaki sposób zadziałały na nią te słowa. Bo tak po prawdzie, to sama nie wiedziała, jak ta moralność będzie wyglądać u niej... Teraz, gdy nie miała rodziny (Eviy póki co nie liczyła), chyba warto by było skupić się bardziej na stadzie. Określić się i stwierdzić, jak bardzo ci na nim zależy...
Maddara. Jak widać, ta energia będzie miała wpływ na jej życie jeszcze większy niż się jej wydawało. Główny sposób komunikacji oraz główny sposób... Pracy? Rzemiosła? Sama nie wiedziała jak to teraz określić, ale nie wątpiła w to, że będzie to coś bardzo ważnego.
Kleryczka wzięłą głębszy wdech, po czym wypuściła powietrze w dłuższym niż normalnie wydechu. Teraz przyszedł czas na całkowite skupienie. Bezustannie słuchając wywodu Płomienia, brązowołuska przyglądała się zebranym przez niego ziołom.
Słysząc pierwsza nazwę, smoczyca delikatnie podniosła w szpony najbliższy owoc kaliny. Posłała przy tym Uzdrowicielowi pytające spojrzenie. Nie była pewna, czy będzie mogła tak po prostu dotykać tych ziół, które jednak do niej nie należały. Nawet jeśli będzie chciała się im przyjrzeć z bliska.
Jeżeli nie usłyszała protestów ze strony Ognistego, to po kolei delikatnie podnosiła wspominane zioła i z bliska przyglądała się im dokładnie. Zapamiętywała ich wygląd oraz zapach. Oczywiście, zapisywała w pamięci również te najważniejsze informacje. Działanie i przygotowanie. W głowie powtarzała każde wypowiadane przez Płomienia słowo i próbowała jakoś powiązać wszystkie informacje w spójną całość. Dopasowywała do siebie zioła o podobnych działaniach i sposobach przygotowania. Napary, syropy, maście... Krwawienie, infekcje, odmrożenia... Liście, korzenie, owoce...
I w końcu, przerwa. Nim Płomień uzyskał jakąkolwiek odpowiedź, mógł zauważyć, że Ziemista z pełnym skupieniem przygląda się ziołom. Patrząc na to kolejne stosiki, przypominała sobie nazwy roślin, ich działanie oraz formę w jakiej miały być podane. Gdy jej wzrok padł na ostatni w rzędzie orzech, a Elesair upewniła się, że i tę nazwę pamięta, brązowołuska w końcu spojrzała na Płomienia.
Pokiwała powoli łbem, na znak, że rozumie i pamięta wszystko... No, a przynajmniej miała nadzieję na to, iż rzeczywiście pamięta wszystko.
_________________
Pierwszy znak jakby z wnętrza wydobył się chmur
Bez tchu, bez sił, bez wiary

__________Znak
____________________Znak
_____________________________Znak

»•ᴥ•«

• Szczęściarz •
W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
• Kruszyna •
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4.

»•ᴥ•«

Czuje, że znów będę się bać
Mimo, że ktoś daje mi
znak
____________________________Znak
_____________________________________Znak


#24853F
 
 
Płomień Świtu 
Przywódca Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Zwyczajny
Księżyce: 59
Płeć: Samiec
Opiekun: Kruczopióry[*]
Mistrz: Krew Mandragory[*]
Partner: Mistycznooka[*]
Dołączył: 07 Lis 2016
Posty: 1960
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2017-11-26, 00:24   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 4| P: 3| A: 1
   U: S,A,O,Kż,M,MA,MO,B,L,Pł,W,Skr,Śl:1| MP:2| Lecz:3
   Atuty: Inteligentny; Kruszyna; Niesprawiedliwy; Wybraniec Bogów


- Pierwsze cztery zioła równinne już znasz, są to owoce i korzenie kaliny, ślaz oraz dziurawiec. Teraz pierwsza z roślin typowych dla tego terenu. Oto babka lancetowata. Bardzo pospolita, będziesz jej używać najczęściej. Jej liście są szerokie i mięsiste. Liście tej rośliny służą do tamowania krwotoków i wstępnego oczyszczania ran. Musisz je zmiażdżyć ze sobą, ot po prostu dłoniami, by wydobyć soki, a dopiero potem przyłożyć na ranę - rozpoczął drugą część wykładu podając uczennicy garść świeżych liści. Od tego długotrwałego gadania zaschło mu w pysku, jednak musiał chwilowo powstrzymać się od chęci wypicia galonu wody. Sięgnął po kilka ulistnionych gałązek.
- Lawenda, niezbyt wysoki krzew o liściastych gałązkach w lekkim odcieniu fioletu. Musisz zebrać gałązki. To jedno z ziół uspokajających, starszym smokom należy podać wywar, młodszym, poniżej dwudziestego księżyca wystarczy dać w całości do żucia. Oprócz tego posiada właściwości przeciwgrzybiczne i przeciwzapalne, więc nada się na grzybicę łusek, tudzież futra i na nerwicę - kontynuował, po czym sięgnął po kilka szyszek śmiercionośnego ziela gdy się pomyli z jego przyrządzeniem.
- Oto chmiel. Zrywamy wyłącznie kwiaty, zwane szyszkami, bo tak właśnie wyglądają. Przyrządzamy z nich wywar, gotując je przez kilka dłuższych oddechów, cedzisz i czekasz aż wystygnie. To niebezpieczny środek leczący, więcej niż cztery szyszki mogą zabić pacjenta. Morowa Zaraza uśmierciła w ten sposób przywódczynię Cienia gdy powaliła ją podczas ich ostatniej napaści na Wodę. I nigdy nie dajemy mniej niż dwie. Samo zioło jest środkiem uspokajającym i nasennym, obniża ciśnienie krwi, podajemy go przy migrenie i bólu głowy jako chorobach, a przy ciężkich ranach oraz złamaniach kości by oszczędzić rannemu zbędnego cierpienia. Gdyby zaś był krytycznie ranny, umierający i nieprzytomny, należy podać by przez przypadek nie wybudził się w trakcie i w szoku nie zrobił sobie większej krzywdy - wyjaśnił, przywołując z pamięci te wszystkie tragiczne wypadki które spotkały jego pacjentów. Zrobił chwilę przerwy by Wyciszona mogła uporządkować sobie wszystko w głowie.
- To jest lubczyk. Zbieramy najmocniejsze liście, a te zazwyczaj rosną tuż przy ziemi i warzymy z nich napar, który najpierw podajemy pacjentowi do inhalacji, a gdy przestygnie dajemy do wypicia. Działa dobrze na drogi oddechowe i dlatego jest idealny do leczenia jego chorób jak zapalenie gardła, czy Czarny Kaszel. Cieplejszą porą roku można ulepszyć jego działanie przez wymieszanie z miodem, jego plaster wygląda o, tak - podrzucił ciekawostkę, przywołując maddarą zarówno plaster ociekający słodyczą, jak i iluzję ula z kilkoma małymi insektami wytwarzającymi je. Lubczyk zniknął ustępując miejsca kolejnemu zielu, gałązkom.
- Gałązki macierzanki są środkiem na poparzenia i owrzodzenia powstałe od ognia i innych źródeł wysokiej temperatury. Działa również na lekkie zakażenia i poszarpane, niegojące się rany. Gałązki należy zmiażdżyć i trzymać na ranach w miarę możliwości najdłużej jak się da - kontynuował, przypominając sobie swoje pierwsze leczenia na iluzjach konjurowanych przez Kapłankę Cienia. Został wtedy lekko ugryziony gdy nakładał macierzankę na ranę. Kolejny raz podał nową roślinę, tym razem...
- A to melisa. Zbierasz młode listki i zaparzasz je. Wywar przyrządzamy tak, że najpierw zagotowujemy wodę aż zacznie bulgotać a dopiero później wrzucamy listki i nie podgrzewamy dalej wody. Dobrze jest przykryć miseczkę by napój nabrał większej mocy. Samo zioło jest środkiem na uspokojenie. Stosujemy je przy leczeniu nerwicy, a także lęków i koszmarów sennych - objaśnił robiąc kolejną przerwę na głębszy oddech.
- Nawłoć pospolita jest podobna w działaniu jak babka lancetowata. Jeżeli sytuacja tego wymaga, gnieciemy jej liście i nakładamy je zaraz po babce. Dezynfekuje ranę, działa słabiej niż wspomniane wcześniej zioło, lecz efekt jest dłuższy. Możesz również przyrządzić z nich wywar i podać jako lek na ból głowy. Ale to lekarstwo jest bardzo gorzkie, chyba że dodasz miodu czy jakiegoś soku z owoców - uśmiechnął się złośliwie, doskonale wiedząc że nielubiane smoki można raczyć wyłącznie czystym naparem. Sięgnął po piękne, choć pospolite kwiatki.
- A to jest ostróżeczka polna. Zbieramy płatki jej kwiatów, które są świetnym opatrunkiem na rany delikatnych miejsc, jak powieki czy podbrzusze. Parzymy je przez chwilę w gotującej się wodzie, po czym wyciągasz, przecedzasz wodę, a płatki przestudzasz i kładziesz na ranie. No i czekasz aż same odpadną - to zioło szczególnie utkwiło mu w pamięci gdy próbował leczyć iluzje, które samodzielnie przywoływał. Etap nakładania opatrunków średnio mu szedł, dlatego na iluzjach ćwiczył pierwszy etap. Sięgnął po roślinę o białych, malutkich kwiatach, ale wysokich i cienkich łodygach zakończonych sporymi korzonkami.
- Tasznik to zioło przeciwbólowe. Interesują cię tylko jego korzenie, musisz rozkopać ziemię wokół. Tylko pamiętaj, że korzonki są dość długie. Trzeba je wyczyścić z ziemi, przekroić na pół i zgnieść by puściły soki. Następnie parzysz we wrzątku a po ostudzeniu kładziesz połówki na rany - kolejna krótka przerwa na oddech i dla uczennicy na poukładanie wszystkich dotychczasowych informacji. Onyks odetchnął z ulgą, nie zostało wiele ziół równinnych. Podniósł malutką roślinkę o białych kwiatach.
- Rumianek jest przedostatnim z ziół rosnących na równinach. Zbierasz kwiaty o białych płatkach i żółtym wnętrzu. Ta roślina ma wiele zastosowań. Nadaje się na leczenie stanów zapalnych, jak zapalenie rogówki, na choroby pokroju Czarnego Kaszlu, czy też rany wykształcające zapalenia. Sparzone płatki kładziemy na rany, opary podajemy do inhalacji, a sam wywar do wypicia - zaś jako ostatni zaprezentował biały, poskręcany korzeń.
- Oto imbir. Jak już zauważyłeś, wykopujemy jego korzenie, oczyszczamy aż dotrzesz do białego koloru. To zioło ma bardzo intensywny smak i zapach. Stosujemy je przy chorobach jak zapalenie płuc, czy zapalenie gardła, które nieleczone przekształca się w Czarny Kaszel. Korzeń należy utrzeć, przyrządzić z niego wywar, a potem dać pacjentowi do wypłukania gardła. I to wszystko, co rośnie na równinach. Czy masz jakieś pytania?
_________________
Atuty:
I: Inteligentny - jednorazowo +1 do Inteligencji
II: Kruszyna - smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4
III. Niesprawiedliwy - jeśli Uzdrowiciel ma kontakt fizyczny z ofiarą w momencie wykorzystywania atutu, rozprasza go na jedną turę i raz na walkę może go zaatakować bazując na Magii Precyzyjnej i Inteligencji. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
IV. Wybraniec Bogów - smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie, uzdrowiciel może używać tego atutu raz na tydzień bez względu na miejsce w fabule, atut tyczy się wtedy obu etapów leczenia)

Posiadane przedmioty:
Kamienie: onyks, cytryn
Pożywienie: 28/4 mięsa
Inne: eliksir wytrzymałości, ognisty kamyk (jednorazowo rana średnia)
Żetony: 1x złoty(15.10), 2x srebrny(21.09, 21.11), 1x brązowy (14.12)


 
 
Wyciszona Łuska 
Kleryk Ziemi


Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 22
Płeć: Samica
Opiekun: Nieprawidłowy Element [*]
Mistrz: Teoretycznie tata, praktycznie Płomień Świtu
Dołączyła: 03 Lip 2017
Posty: 169
Wysłany: 2017-11-26, 16:27   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| I: 2| P: 1| A: 1
   U: B,L,S,W,Sl: 1|
   Atuty: Szczęściarz, Kruszyna


Kolejna fala ziół. Elesair nie przestawała mentalnie powtarzać ich nazwy. Najpierw leśne, a potem stopniowo wprowadzane, również równinne. Z czasem jednak, okazało się, że było ich tak wiele, że skupiała się bardziej na tych nowszych, a te, które już sobie w miarę dobrze utrwaliła, będzie powtarzać jeszcze później. Gdy już skończą, ponieważ teraz nie było łatwo powtarzać tak wiele słów i jednocześnie słuchać nowych.
Podnosiła też maddarowe twory i uważnie im się przyglądała. Tak długo jak tylko mogła, chłonęła to kolejne obrazy. Powoli też zauważała pewne zależności. Choć nie wiedziała jak wyglądają wszystkie wspominane choroby, to pozostając w sferze domysłów, dopasowywała odpowiednie zioła i sposób ich przygotowania, do konkretnych schorzeń. Na przykład, taka inhalacja wywarów bardzo często pojawiała się w parze z zakażeniami dróg oddechowych.
Szczególnie zainteresował ją chmiel. Z jednej strony, był ziołem, które mogło na prawdę mocno pomóc, a z drugiej... Był jak trucizna - przedawkowany doprowadzał do śmierci. Minimum dwie, maksimum cztery.
Przywódczyni Cienia... Atak na Wodę. Na te słowa, nieznacznie zmarszczyła czoło. W czasie swych wędrówek po obozie, udało jej się usłyszeć co nieco plotek na ten temat. Ale co tam się dokładnie wydarzyło? Otrucie cienistej?
Elesair zapisała sobie w głowie imię, które prawdopodobnie należało do drugiej Uzdrowicielki Ognia. Oraz smoka, z którym lepiej nie zadzierać, bo otruje cię chmielem!
Zaraz jednak, oderwała swe myśli od Morowej Zarazy i skupiła się na ziołach. Na powtarzaniu ich i zapisywaniu w pamięci. To teraz było najważniejsze.
Babka lancelotowa i nawłoć pospolita - podobne zioła na krwawienie. Macierzanka - delikatne punkty. Rumianek - wiele zastosowań...
I znów, gdy Płomień skończył opowiadać o ziołach równin, jeszcze przez chwilę kleryczka nie dawała mu żadnej odpowiedzi. Powtarzała w głowie wszystkie zasłyszane wieści... Które jednak były jasne i przejrzyste. Jedyne informacje, których jej zabrakło, to sprostowanie takich pojęć jak Czarny Kaszel, czy nerwica... Ale Przywódca Ognia już wspomniał o tym, że to jeszcze omówią, więc Wyciszona pominęła ten fakt.
Pokręciłała łbem dając znak, że nie ma pytań oraz że mogą kontynuować.
_________________
Pierwszy znak jakby z wnętrza wydobył się chmur
Bez tchu, bez sił, bez wiary

__________Znak
____________________Znak
_____________________________Znak

»•ᴥ•«

• Szczęściarz •
W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
• Kruszyna •
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4.

»•ᴥ•«

Czuje, że znów będę się bać
Mimo, że ktoś daje mi
znak
____________________________Znak
_____________________________________Znak


#24853F
 
 
Płomień Świtu 
Przywódca Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Zwyczajny
Księżyce: 59
Płeć: Samiec
Opiekun: Kruczopióry[*]
Mistrz: Krew Mandragory[*]
Partner: Mistycznooka[*]
Dołączył: 07 Lis 2016
Posty: 1960
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2017-11-26, 16:33   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 4| P: 3| A: 1
   U: S,A,O,Kż,M,MA,MO,B,L,Pł,W,Skr,Śl:1| MP:2| Lecz:3
   Atuty: Inteligentny; Kruszyna; Niesprawiedliwy; Wybraniec Bogów


Kiwała głową. Miał szczerą nadzieję że zrozumiała, gdyż błędy w profesji uzdrowiciela są bardzo kosztowne i tylko przyszłość pokaże prawdę. Ale zawsze może zwrócić się do niego z prośbą o radę.
- Pierwsze z ziół bagiennych. Oto kozłek lekarski - położył przed samiczką zioła o mocnych, choć cienkich liściastych łodygach z których wyrastały rozłożyste skupiska białych kwiatków.
- Wygląd tej rośliny jest mylący. Chociaż kwiaty wyglądają zachęcająco, nie zbierasz ich, a liście. Stosujemy je jako lek na uspokojenie, w przypadkach nerwicy oraz migreny. Zebrane liście należy wysuszyć, a potem rozetrzeć na proszek i gotować przez chwilę, aż powstanie napar, który podajesz smokowi do inhalacji. Jeżeli dodasz miętę, to znacznie wydłużysz działanie kozłka - objaśnił, a po sięgnął po przedostatnie z ziół.
- A to lulek czarny - zaprezentował ziemi zioło o mocnej łodydze, ostrych liściach i żółtych kwiatach o czarnym wnętrzu.
- Zbieramy ich nasiona, które ucieramy na proszek i rozrabiamy w ciepłej, ale nie wrzącej wodzie. Taki wywar działa przeciwbólowo i uspokajająco, na przykład uśmierza skutki Czarnego Kaszlu. Oprócz tego znajdziesz na bagnach wspomniane wcześniej melisę, żywokost i chmiel - wziął głębszy oddech, przez ten cały czas zaschło mu w gardle. Bardzo dużo przekazał teraz Wyciszonej i miał nadzieję, iż ta również będzie uważała się najpierw za uzdrowicielkę, a dopiero potem za członka stada i leczyła smoki bez względu na ich przynależność, jak ubóstwiana przez niego mentorka, Krew Mandragory. Jednak pozostała jeszcze jedna sprawa. Ze stosiku wziął grzyb o czerwonym, nakrapianym kapeluszu.
- To nietypowe zioło. Dawno temu, gdy Obóz Ognia został zaatakowany przez dwunogi dosiadające wywern, te pozatruwały swoich przeciwników kolcami jadowymi jakie mają na ogonach. Odkryto wtedy nowe zioło. Muchomor. Służy on do neutralizacji trucizn, musisz w tym celu podać go w całości do zjedzenia, bez dalszego przygotowania. Ale nie zaczyna działać od razu. Powoli usuwa toksyny, a smok potrzebuje paru dni by dojść do siebie. Szuka się go wyłącznie w lesie podczas deszczowej pogody. W dzisiejszych czasach jest niemal zapomniane i tylko Ogień dysponuje świeżymi sztukami, reszta stad ma w magazynie być może jakieś zasuszone, stare sztuki. Za mojego życia przydały się tylko raz gdy ruszyliśmy śladem mrocznych elfów i ich wywerny pozatruwały nas ogonami jadowymi. Czy masz jakieś pytania?

/po Twoim poście raport Wiedza I - zioła. Po wyszkoleniu A/O lub MA/MO plus Skradanie i Śledzenie możesz ruszyć na wyprawę.
_________________
Atuty:
I: Inteligentny - jednorazowo +1 do Inteligencji
II: Kruszyna - smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4
III. Niesprawiedliwy - jeśli Uzdrowiciel ma kontakt fizyczny z ofiarą w momencie wykorzystywania atutu, rozprasza go na jedną turę i raz na walkę może go zaatakować bazując na Magii Precyzyjnej i Inteligencji. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
IV. Wybraniec Bogów - smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie, uzdrowiciel może używać tego atutu raz na tydzień bez względu na miejsce w fabule, atut tyczy się wtedy obu etapów leczenia)

Posiadane przedmioty:
Kamienie: onyks, cytryn
Pożywienie: 28/4 mięsa
Inne: eliksir wytrzymałości, ognisty kamyk (jednorazowo rana średnia)
Żetony: 1x złoty(15.10), 2x srebrny(21.09, 21.11), 1x brązowy (14.12)


 
 
Wyciszona Łuska 
Kleryk Ziemi


Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 22
Płeć: Samica
Opiekun: Nieprawidłowy Element [*]
Mistrz: Teoretycznie tata, praktycznie Płomień Świtu
Dołączyła: 03 Lip 2017
Posty: 169
Wysłany: 2017-11-26, 18:55   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| I: 2| P: 1| A: 1
   U: B,L,S,W,Sl: 1|
   Atuty: Szczęściarz, Kruszyna


Po dwóch wielkich falach ziół, usłyszała tylko dwie nowe nazwy. Oczywiście, nie miała co narzekać. Im mniej tego było, tym łatwiej to wszystko zapamiętać... Po prostu spodziewała się mnóstwa nowych nazw.
Wtedy Płomień dodał coś o muchomorze. Ciekawe... Chyba warto było sprawdzić, czy w stadnym składziku też jakieś muchomory pozostały i kiedyś spróbować ich poszukać. Nigdy nie wiadomo, kiedy będą potrzebne. Wolała być przygotowana na wszystko!
Mimowolnie, zadała sobie pytanie o to, jakie zioła mogłyby pomóc Daimonowi... Nie, lepiej o tym nie myśleć. Tego już nie zmieni, więc nie powinna zastanawiać się nad doborem ziół dla tej rany, lecz dla tych, które przyjdzie jej leczyć. Nie powinna płakać nad rozlanym mlekiem. Wtedy i tak nic nie mogła zrobić.
Po raz kolejny, Elesair powtórzyła wszystkie zioła po kolei. Sposób przygotowania i ich działanie. Dopiero wtedy, upewniwszy się, że w jej pamięci nie poswatała żadna luka, dała odpowiedni znak Uzdrowicielowi. Było to zwykłe kręcenie łbem. Tyle powinno wystarczyć za odpowiedź.
_________________
Pierwszy znak jakby z wnętrza wydobył się chmur
Bez tchu, bez sił, bez wiary

__________Znak
____________________Znak
_____________________________Znak

»•ᴥ•«

• Szczęściarz •
W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
• Kruszyna •
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4.

»•ᴥ•«

Czuje, że znów będę się bać
Mimo, że ktoś daje mi
znak
____________________________Znak
_____________________________________Znak


#24853F
 
 
Płomień Świtu 
Przywódca Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Zwyczajny
Księżyce: 59
Płeć: Samiec
Opiekun: Kruczopióry[*]
Mistrz: Krew Mandragory[*]
Partner: Mistycznooka[*]
Dołączył: 07 Lis 2016
Posty: 1960
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2017-12-01, 10:41   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 4| P: 3| A: 1
   U: S,A,O,Kż,M,MA,MO,B,L,Pł,W,Skr,Śl:1| MP:2| Lecz:3
   Atuty: Inteligentny; Kruszyna; Niesprawiedliwy; Wybraniec Bogów


- To był zaledwie wstęp do właściwej nauki - powiedział kończąc wykład o ziołach. Teraz będzie pod górkę. Leczenie maddarą było w jego mniemaniu szczytem sztuki tkania jej. A w tej chwili mało kto mógł mu dorównać, a z księżyca na księżyc stawał się w tym jeszcze lepszy.
- Mało kto o tym wie, ale w momencie kontaktu fizycznego naturalna bariera chroniąca istotę przed maddarą zostaje zaburzona. Uzdrowiciele uczą się wykorzystywać to zaburzenie i wniknąć swoją energią w ciało. Można to wykorzystać właśnie do leczenia lub... zadania niespodziewanej rany - kontynuował swój wykład, przywołując z pamięci każdą jedną sytuację gdy zaledwie dotknięciem łamał kości czy szarpał mięso przeciwnika. Czy to na polowaniu, czy podczas tchórzliwej napaści Cienia bez wypowiedzenia wojny Wodzie.
- Maddara jak już wiesz nie znosi pustki. Podczas leczenia nią musisz być bardzo dokładna inaczej zrobisz pacjentowi krzywdę lub nie wyleczysz go w pełni. Musisz precyzyjnie rozkazać swojej energii wpłynąć w ciało prosto do rany i tam manipulować nią by łączyć tkanki. Komórki nerwowe przypominają siatkę która rozciąga się po całym ciele i odpowiada za czucie. Wystarczy przerwać połączenie by smok nie czuł kończyny. Żyły i naczynka krwionośne odpowiadają za transport krwi, musisz je łączyć tak by były elastyczne, wytrzymałe i dysponowały odpowiednią przepustowością. Łączenie skóry i mięśni jest bardzo proste, wystarczy połączyć przeciwległe fragmenty nie zapominając by pobudzić cebulki lub gruczoły skórne do wytworzenie futra lub łusek. Dokładność i precyzja, uzdrowiciel nie akceptuje niczego gorszego niż to. Gdy nie wiesz jak odtworzyć daną tkankę sprawdź zdrowy odpowiednik który powinien znajdować się nieopodal rany - objaśniał zaczerpnąwszy odrobinkę energii ze swojego przepastnego źródła. Tak oto zza krzaka wyszedł pisklak na oko pięcioksiężycowy. Utykał idąc na trzech łapkach wyraźnie chroniąc swoją lewą dłoń kładąc na ziemi pięść zamiast poduszek. Maluch z łzą kręcącą się w kącie oka podszedł do Wyciszonej i usiadł otwierając dłoń której poduszka była rozcięta. Niegroźnie, choć lekko krwawiła i sprawiała mu ból.
- Ja... goniłem zajączka - powiedział siląc się na spokojny ton głosu. Przed kleryczką pojawiły się wszystkie zioła o których wspominał wcześniej a także proste gałęzie i czyste oraz brudne liście klonu.
- Pomóż mu - polecił.
_________________
Atuty:
I: Inteligentny - jednorazowo +1 do Inteligencji
II: Kruszyna - smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4
III. Niesprawiedliwy - jeśli Uzdrowiciel ma kontakt fizyczny z ofiarą w momencie wykorzystywania atutu, rozprasza go na jedną turę i raz na walkę może go zaatakować bazując na Magii Precyzyjnej i Inteligencji. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
IV. Wybraniec Bogów - smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie, uzdrowiciel może używać tego atutu raz na tydzień bez względu na miejsce w fabule, atut tyczy się wtedy obu etapów leczenia)

Posiadane przedmioty:
Kamienie: onyks, cytryn
Pożywienie: 28/4 mięsa
Inne: eliksir wytrzymałości, ognisty kamyk (jednorazowo rana średnia)
Żetony: 1x złoty(15.10), 2x srebrny(21.09, 21.11), 1x brązowy (14.12)


 
 
Wyciszona Łuska 
Kleryk Ziemi


Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 22
Płeć: Samica
Opiekun: Nieprawidłowy Element [*]
Mistrz: Teoretycznie tata, praktycznie Płomień Świtu
Dołączyła: 03 Lip 2017
Posty: 169
Wysłany: 2017-12-01, 21:32   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| I: 2| P: 1| A: 1
   U: B,L,S,W,Sl: 1|
   Atuty: Szczęściarz, Kruszyna


//876 słowa :'D

Maddara i dotyk... Bariera. Wyciszona nie miała pojęcia, że coś takiego istnieje, ale wiedziała, czym taka sonda jest. Ona sama, nigdy takiej nie wykonywała, ale miała już kilka razy okazję do tego, by być sondowanym smokiem. I za każdym razem chodziło o jej głos... Czy też raczej jego brak.
Elesair pokiwała głową, na znak, że wszystko rozumie, gdy tylko Świt zakończył swój wywód na temat maddary. Zaraz jednak, okazało się, że to nie był koniec. Praktyka.
Poczuła jakieś ukłucie stresu w sercu. Choć wyczuła, że pisklę było tylko mirażem, to... Jak właściwie powinna się do tego zabrać? Ile ziół na jaką ranę? Je się w ogóle dało jakoś podzielić? Ale mistrz najwyraźniej uważał, że da radę... Może najpierw chciał sprawdzić, jak sobie poradzi z leczeniem, robiąc to intuicyjnie? Może zamierzał bardziej ją oświecić, gdy skończy? Tak, czy siak... Nie było co zwlekać.
W pierwszej chwili, chciała po prostu przyjrzeć się ranie i zabrać się do działania. Zaraz jednak, przypomniała sobie spotkanie z Nocnym i pomyślała o tym, że jeśli tak po prostu zacznie okładać to pisklę ziołami i maddarą, to ono się za bardzo wystraszy. Nie, nie mogła tak po prostu podejść do rannego smoka. Zwłaszcza, jeśli był tak młody.

Wyciszona posłała postaci pisklaka ciepły uśmiech. Pokiwała głową i delikatnie złapała od dołu jego ranną łapę. Ujęła ją i nieco przybliżając łeb, przyjrzała się uważnie ranie.
Na pewno będzie potrzebować czegoś na krwawienie. Może też coś przeciwbólowego, ponieważ samczyk najwyraźniej nie był wystarczająco wzmocniony i zadrapanie sprawiało mu większe ból, niż dorosłemu smokowi. Pomyślała też, że warto by było najpierw oczyścić ranę. Była umiejscowiona na poduszce łapy, więc była bardziej narażona na bród, niż taki grzbiet, czy łeb.
Zanim jednak, zabrała się za leczenie samo w sobie, skorzystała z tego, że miała jeszcze bezpośredni kontakt z ciałem pisklęcia i posłała do jego wnętrza magiczną sondę. Skupiła się tylko na jego łapie. Nie chciała, by wystraszył się nagłym mrowieniem maddary. Ona sama, miała już do czynienia z taką sondą co najmniej dwa razy... I za pierwszym z nich, nawet nie wiedziała co się dzieje. Choć wiedziała, że to miało związek z Daimonem, to i tak mocno ją to wtedy zaniepokoiło.
Na koniec, zabierając swoją łapę, posłała pisklęciu maddarowy impuls, który nie składał się z obrazu, czy dźwięku, lecz uczucia spokoju. Widać było, że był on roztrzęsiony tym, co właśnie "przeżył". Może warto by było w tym przypadku rozważyć zioła na uspokojenie?

Kleryczka rozejrzała się wokół, w poszukiwaniu roślin dezynfekujących. Zaraz jednak, jej wzrok przykuły liście klanu. Cóż, to bynajmniej nie była roślina lecznicza. Dlaczego więc tutaj leżała? Szybko wpadła na pewien pomysł, który zamierzała wcielić w życie, choć nie była pewna, czy to rzeczywiście będzie dobra rzecz. Cóż... Przynajmniej nie zabije tego pisklaka, ponieważ był maddarowym tworem!
Elesair poszukała wzrokiem czegoś, co mogłoby posłużyć za miskę, jednak niczego takiego nie znalazła. Skupiła więc swoje źródło i przelewając je w twór, stworzyła prostą niewielką misę. Podeszła bliżej rzeki i napełniła ją wodą. Jako że byli tuż u źródła, woda była czysta i smoczyca nie musiała przejmować się brudem. Postawiła naczynie na ziemi i podgrzała jego zawartość.
W tej chwili, jej jeszcze nie do końca kontrolowana maddara, stwierdziła, że się zbuntuje i woda natychmiast zaczęła wrzeć. Cóż... Nie do końca o to chodziło. Córka Daimona powstrzymała westchnięcie, które mogłoby zaniepokoić pisklę. Powinna wyglądać tak, jakby doskonale wiedziała co robi i była pewna swego. Jakby wszystko szło po jej myśli. Zamiast tego, znów skupiła magiczną energię i ochłodziła wodę na tyle, by wciąż pozostawała ciepła, lecz jednocześnie nie była prawdziwym wrzątkiem.
Sięgnęła po kilka czystych liści klonu. Znów delikatnie złapała łapę malca i po kolei maczając liście w wodzie, zaczęła delikatnie przemywać nimi okolice rany. W ten sposób, chciała ją zdezynfekować, nie korzystając z ziół, które mogą się przydać, przy poważniejszych ranach. Wiedziała jednak, że pisklę może odczuwać pieczenie, czy po prostu się bać, dlatego, gdy tylko zobaczyła jakiś znak wskazujący na jego niepewność, posyłała mu krótki uspakajający impuls. Gdyby cała sytuacja była groźniejsza, pewnie po prostu skorzystałaby z ziół. Teraz jednak, pozwoliła sobie na tę niewielką oszczędność.

Na koniec, zgarnęła babkę lancelotową [x1]. Ścisnęła ją w łapie na tyle mocno, by wypuściła soki, ale też na tyle lekko, by jej nie zmiażdżyć. Potem, delikatnie, acz stanowczo obłożyła nią zadrapanie. Posłała ostatni jak na tę chwilę impuls uspakajający i skupiła swą maddarę.
Przymknęła lekko ślepia i dalej trzymając w swej łapie, łapę pisklęcia, zajrzała do swego źródła. Teraz jeszcze niezbyt wyćwiczonego. Będzie musiała trochę potrenować. Ale teraz... Teraz musiała skupić się na stojącym przed nią, niełatwym do tego, zadaniu.

Jeszcze raz, dokładnie przesondowała ranę, po czym zabrała się za tkanie maddary. Przelewając swą energie w twór, wyobrażała sobie, chwilę wcześniej planowane skutki.
Najpierw zabrała się za zregenerowanie przerwanych naczyń krwionośnych. Nie była do końca pewna tego, jak one wyglądają, więc wzorując się na już istniejących, dobrych tkankach oraz na radach Płomiena, zaczęła ją odtwarzać. Miała być elastyczna i wytrzymała. Pilnowała przy tym, by nowo utworzony "tunel" nie był ani zbyt wąski, ani zbyt szeroki. Wtedy zabrała się za regenerowanie kolejnej warstwy skóry. Połączyła ze sobą jej tkanki, nadając im odpowiednie cechy. Miały być elastyczne i zawierać odpowiednie części układu nerwowego. Ponadto, skóra na poduszkach powinna mieć odpowiednią twardość i wytrzymałość i ją również postarała się odwzorować. Przelała maddarę w twór.
_________________
Pierwszy znak jakby z wnętrza wydobył się chmur
Bez tchu, bez sił, bez wiary

__________Znak
____________________Znak
_____________________________Znak

»•ᴥ•«

• Szczęściarz •
W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
• Kruszyna •
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4.

»•ᴥ•«

Czuje, że znów będę się bać
Mimo, że ktoś daje mi
znak
____________________________Znak
_____________________________________Znak


#24853F
Ostatnio zmieniony przez Wyciszona Łuska 2017-12-01, 21:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Płomień Świtu 
Przywódca Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Zwyczajny
Księżyce: 59
Płeć: Samiec
Opiekun: Kruczopióry[*]
Mistrz: Krew Mandragory[*]
Partner: Mistycznooka[*]
Dołączył: 07 Lis 2016
Posty: 1960
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2017-12-04, 22:45   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 4| P: 3| A: 1
   U: S,A,O,Kż,M,MA,MO,B,L,Pł,W,Skr,Śl:1| MP:2| Lecz:3
   Atuty: Inteligentny; Kruszyna; Niesprawiedliwy; Wybraniec Bogów


/lancetowatą XD
/nie musisz pisać ilości ziół poza jałowcem i chmielem, resztę określa mg

Nic nie mówił gdy kleryczka sięgała po zwykłe liście, tylko subtelnie manipulował maddarą by iluzja przyglądała się czynnościom Wyciszonej. W jego oczach mogła wyczytać niepokój gdy zawahała się i westchnęła niepewna ziół które powinna użyć. Kiwnął łbem z aprobatą gdy dobrała oszczędnie potrzebną roślinkę, jak również gdy stworzyła sobie miskę. Więc potrafiła improwizować. Powietrze przecięła kawalkada jego misek utytłanych niezmywalnymi kolorami licznych rozcieranych ziół i maści, które położył obok medykamentów. Mniejszy wydatek energii. Spojrzał krytycznym okiem jak obmywa ranę, czuł przez więź z tworem ruchy sondy która zmieniła się w igłę szyjącą rozcięcie. W gruncie rzeczy poradziła sobie całkiem nieźle jak na pierwszy raz.
- Dobrze. Uniknęłaś zbędnego marnotrawstwa ziół i energii. Wasze zapasy kurczą się z księżyca na księżyc odkąd nie ma kto ich uzupełniać. Gdybyś natomiast miała przepastne zapasy, to możesz dać maluchowi gałązkę lawendy do żucia by go uspokoić. I dialog z rannym. Musisz do niego mówić, bo dla zwykłego smoka który nigdy wcześniej nie spotkał się z uzdrawianiem będzie to straszne przeżycie. A nieufny może nie wypić lekarstwa to uzna go za truciznę. Milczeć można tylko gdy pomagasz innemu uzdrowicielowi gdyż wie co robisz - wyjaśnił, zaś samczych zachwiał się i rozpłynął na wietrze pozostawiając tylko listek babki lancetowatej który upadł na ziemię. Tymczasem zza krzaków wyszły dwa samczyki w wieku około dziesięciu księżyców. Zielonołuski o błękitnych oczach miał paskudne poparzenie na karku które powierzchnią pokrywało odległość od nasady czaszki do połowy szyi. Ponadto był niespokojny, widać było że rana bardzo go boli i każdy ruch sprawia dyskomfort, od czasu do czasu delikatnie drapał się po stopionych łuskach próbując pozbyć się irytującego uczucia. Zaś obok niego człapał złotołuski samiec o czerwonych oczach, którego ramię było rozcięte płytko czterema nierównymi śladami po pazurach. Rana lekko krwawiła i sprawiała dyskomfort przy każdym ruchu kończyną.
- Kolejne ćwiczenie. Sama zdecyduj któremu pomóc najpierw - polecił, tym razem nieprzypadkowo wybierając rany których priorytety były różne. Co wybierze?
_________________
Atuty:
I: Inteligentny - jednorazowo +1 do Inteligencji
II: Kruszyna - smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4
III. Niesprawiedliwy - jeśli Uzdrowiciel ma kontakt fizyczny z ofiarą w momencie wykorzystywania atutu, rozprasza go na jedną turę i raz na walkę może go zaatakować bazując na Magii Precyzyjnej i Inteligencji. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
IV. Wybraniec Bogów - smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie, uzdrowiciel może używać tego atutu raz na tydzień bez względu na miejsce w fabule, atut tyczy się wtedy obu etapów leczenia)

Posiadane przedmioty:
Kamienie: onyks, cytryn
Pożywienie: 28/4 mięsa
Inne: eliksir wytrzymałości, ognisty kamyk (jednorazowo rana średnia)
Żetony: 1x złoty(15.10), 2x srebrny(21.09, 21.11), 1x brązowy (14.12)


 
 
Wyciszona Łuska 
Kleryk Ziemi


Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 22
Płeć: Samica
Opiekun: Nieprawidłowy Element [*]
Mistrz: Teoretycznie tata, praktycznie Płomień Świtu
Dołączyła: 03 Lip 2017
Posty: 169
Wysłany: 2017-12-10, 21:59   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| I: 2| P: 1| A: 1
   U: B,L,S,W,Sl: 1|
   Atuty: Szczęściarz, Kruszyna


// Całe życie w kłamstwie >.>

Dialog? Przez chwilę Płomień mógł zaobserwować na pysku uczennicy wyraz niedowierzenia i skrajnego zaskoczenia. Czy ty smoku mówisz na poważnie? Jak według ciebie taki dialog ma wyglądać?!
Zaraz jednak, ukryła ten grymas, przez chwilę rozważając swoje możliwości wobec konfrontacji z "dialogiem". W końcu, wypuściła z nosa niewielkie, czarne chmurki dymu i ze swojego miejsca przyjrzała się rannym iluzjom. Od razu wpadła jej do głowy myśl, że również wybór kolejności leczenia, jest swego rodzaju testem, ale natychmiast odsunęła na bok te rozważania. Tak, czy siak, pewnie podeszłaby najpierw do tego smoka, który jest ciężej ranny.

Elesair, postanowiła w pierwszej kolejnosci zabrać się za oparzenie. Według niej, była to rana o na prawdę poważnym zabarwieniu. W stronę złotołuskiego, posłała impuls uspakajający, co miało być również swoistym znakiem na to, że nim też niedługo się zajmie. Tymczasem jednak, jej uwaga została całkowicie pochłonięta przez postać niebieskookiego.
Jemu również posłała impuls uspokajający, choć ten był zdecydowanie silniejszy od poprzedniego. Powoli wyciągnęła w jego stronę swoją łapę i delikatnie odsunęła jego własną, od rany, którą właśnie drapała. Potem, przyłożyła swą kończynę do jego łuski, w miejscu, gdzie nie była ona poparzona. Miała na tyle dużo rozumu w głowie, by bezpośrednio nie dotykać rany. Krótką sondą przepadała ranne miejsce, po czym wróciła się do zbiorowiska ziół, wybierając to, czego będzie potrzebować.
Zerknęła przy tym na miski, które dopiero co się tutaj pojawiły. Z półuśmiechem podniosła jedną z nich, z uwagą się jej przyglądając. Spróbuje zgarnąć z groty Daimona te, które do niego należały, ale jeśli nie uda jej się ich znaleźć, będzie musiała wykonać sobie własne. Choć ciężko było ukryć, że jakiś sentyment ciągnął ją do tych, które należały do ojca.
Zabrała więc jedną z misek należących do Płomienia. Wzięła też ze sobą zioła, z których zamierzała skorzystać, po czym podeszła do rannego. Gdy już zbliżyła się do niego niemalże na odległość wyciągniętej łapy, posłała kolejny maddarowy impuls, mający na celu uspokojenie rannego. Mimo wszystko, wolała nie polegać na samym dialogu. Nie miała pojęcia, jak zareaguje na nią smok, który będzie słyszał jej słowa... Ale w swojej głowie. Do tego samczym głosem. Nie każdemu może się to spodobać, więc wolała zawczasu posłać jak najwięcej sygnałów świadczących o jej dobrych intencjach.

Gdy już podeszła wystarczająco blisko, wyciągnęła w stronę samca łapę, na której leżała lawenda. Po chwili zebrała maddarę w wiadomości, która miała rozbrzmieć w głowie tworu... Głosem Płomienia. Jedynym sposobem, na przekazanie sowich słów, który znała, było właśnie to. Powtarzanie już zasłyszanych wieści. Jak dobrze, że wcześniej tak usilnie utrwalała sobie w głowie słowa Uzdrowiciela!
"Lawenda to jedno z ziół uspokajających. Wystarczy dać w całości do żucia." ~ Bynajmniej, nie brzmiało to do końca składnie, ale zielonołuski powinien zrozumieć sens tych zdań. Upewniwszy się, że samiec rzeczywiście ją zrozumiał i zaczął rzuć gałązkę, przeszła do dalszego działania.
Wyciągnęła kolejne zioło. Tym razem, była to macierzanka. Wraz z kolejnym ziołem, ranny mógł usłyszeć kolejne słowa wypowiadane głosem Płomienia.
"Gałązki macierzanki są środkiem na poparzenia."
Wyciszona delikatnie zgniotła wspomniane gałązki. Zrobiła to, na tyle mocno by puściły soki, po czym ostrożnie obłożyła nimi oparzenia iluzji.
Wtedy, oddaliła się nieco od niej i napełniła wodą zabraną miskę, po czym zabrała się za ostatnie ze zgarniętych ziół. Był to tasznik.
Kleryczka zaczęła oczyszczać korzenia z brudu, jednocześnie posyłając kolejną mentalkę.
"Tasznik to zioło przeciwbólowe." ~ Gdy kolejne słowa rozlegały się w głowie niebieskookiego, Elesair nie przerywała pracy. Rozcięła odpowiednią ilość korzeni na pół i z pomocą maddary podgrzała wodę do momentu, w którym zaczęła wrzeć. Wrzuciła do niej kawałki tasznika i przez chwilę parzyła. Wtedy ostudziła wodę i upewniwszy się, że zioło swą temperaturą nie zaszkodzi samcowi, zaczęła delikatnie okładać ranę przeciwbólową rośliną.

Brązowołuska cicho odetchnęła, po czym delikatnie położyła swoją łapę na piersi leczonego. Nie wiedziała, jakimi słowami ma opisać to, co zamierzała zrobić, więc pozostała przy trwaniu w cichej nadziei, że nie przestraszy tym widma rannego. Gdy poczuła, że bariery zostały obalone, przeszła do maddarowej części leczenia.
Najpierw zaczęła usuwać bród i spalone resztki, które zalęgły się w ranie, a których nie powinno już tutaj być. Po krótkiej chwili zastanowienia, zaczęła również usuwać stopione łuski, które raczej już na wiele by się temu smokowi nie zdały. Jeszcze raz, uważnie zbadała ranę za pomocą sondy, po czym wzorując się na już istniejącej skórze, zaczęła regenerować tkanki zielonołuskiego. Skóra miała być elastyczna i zawierać odpowiednie gruczoły i receptory. Nie chciała stworzyć martwych tkanek, więc nadała nowej skórze również tę cechę - czucie. Gdy miejsce wcześniejszej rany, zostało już całkowicie pokryte nowym naskórkiem, pobudziła skórę do tworzenia nowych łusek. Nie mając pojęcia, co więcej mogła by zrobić z tą raną, odsunęła się i skupiła na drugim rannym.

Elesair już na wstępie posłała mu uspakajający impuls, po czym wolnym, ale wyraźnym gestem, przyłożyła łapę do piersi złotołuskiego i zbadała go maddarową sondą. Stwierdziła, że rana jest podobna do tej, którą leczyła jako pierwszą, więc i sposób leczenia będzie podobny.
Najpierw zabrała miseczkę, którą wykorzystała podczas poprzedniego leczenia. Podeszła szybkim krokiem do rzeki i wylała do niej resztki wody, które zostały po parzeniu tasznika. Dokładnie, acz szybko, umyła miseczkę Płomienia i napełniwszy ją wodą, postawiła w pobliżu rannego.
Wtedy skupiła się na ziołach, które zamierzała wykorzystać. Rana była płytka i wydawała się lekka, dlatego mogła sobie pozwolić na oszczędność. Znów, wzięła w łapę babkę lancetowatą, choć była całkowicie świadoma tego, że na krwawienie mogła wykorzystać również inne zioła. Wygrzebała też czyste liście klonu i zaczęła zbliżać się w stronę czerwonookiego. Już po drodze, zaczęła się zastanawiać, czy słyszała słowa, które będę mogły posłużyć jej za wytłumaczenie, iż chce tylko oczyścić ranę.
W końcu, przypomniała sobie dokładnie słowa, którymi Płomień Świtu opisał babkę i znalazła w owym opisie coś, czym mogła się posłużyć.
"Oczyszczania ran" ~ mógł po chwili usłyszeć, niezbyt składną wypowiedź, ranny samiec. Zaraz jednak, zdała sobie sprawę z tego, że i tak mogła nie być zrozumiana, więc dorzuciła inne słowa, wypowiedziane przez Uzdrowiciela. ~ "Dezynfekuje ranę." ~ Po czym namoczyła jeden z liści klonu i przyłożyła lekko do ran, dając tym samym znak, co właściwie zamierza zrobić.
W ten sposób, zaczęła oczyszczać czerwone szramy. Tak, jak w wypadku iluzji pisklęcia, starała się być delikatna, ale też stanowcza, by jej działania rzeczywiście odniosły jakiś skutek. Gdy już miała pewność, że rana jest odpowiednio czysta, zgniotła w łapie babkę, by ta wypuściła soki, po czym posłała kolejną wiadomość.
"Liście tej rośliny służą do tamowania krwotoków."
Następnie obłożyła ową rośliną rany. Gdy tylko skończyła, nie przerywając kontaktu z łuską iluzji, przeszła do drugiego etapu leczenia.

Zbadała dokładnie tkanki drugiego smoka i jeśli znalazła zabrudzenia i drobnoustroje, których nie zdołała usunąć liściem, usunęła je teraz za pomocą maddary. Następnie zabrała się do regenerowania części odpowiedzialnych za przenoszenie krwi. Odnowiła układ krwionośny w miejscu rany, nadając "tunelom" odpowiednią elastyczność i objętość. Wtedy, zaczęła zszywać ze sobą tkanki i mięśnie. Nadawała im odpowiednie cechy, by ramię maddarowego tworu, mogło dalej się poruszać. Odnowiła również nerwy odpowiedzialne za czucie i zregenerowała komórki odpowiedzialne za produkcję łusek, które przy okazji pobudziła do pracy, by leczenie nie pozostawiło po sobie żadnego śladu na skórze. Przelała maddarę w twór i odsunęła się, chcąc zobaczyć efekty swoich starań oraz opinię nauczyciela.

// Rana wydaje mi się na tyle ciężka, że powinny tam być jakieś bąble, czy coś... Ale nic nie było w opisie, więc stwierdziłam, że na wszelki wypadek nie będę tego opisywać. >,<
_________________
Pierwszy znak jakby z wnętrza wydobył się chmur
Bez tchu, bez sił, bez wiary

__________Znak
____________________Znak
_____________________________Znak

»•ᴥ•«

• Szczęściarz •
W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
• Kruszyna •
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4.

»•ᴥ•«

Czuje, że znów będę się bać
Mimo, że ktoś daje mi
znak
____________________________Znak
_____________________________________Znak


#24853F
 
 
Płomień Świtu 
Przywódca Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Zwyczajny
Księżyce: 59
Płeć: Samiec
Opiekun: Kruczopióry[*]
Mistrz: Krew Mandragory[*]
Partner: Mistycznooka[*]
Dołączył: 07 Lis 2016
Posty: 1960
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2017-12-11, 12:37   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| I: 4| P: 3| A: 1
   U: S,A,O,Kż,M,MA,MO,B,L,Pł,W,Skr,Śl:1| MP:2| Lecz:3
   Atuty: Inteligentny; Kruszyna; Niesprawiedliwy; Wybraniec Bogów


Ponownie, oszczędność w ziołach i szybkie dostosowanie się do poleceń. Ta młoda kleryczka widać była uzdolniona. Ale zdolność była niczym bez intensywnych ćwiczeń. W wieku dziesięciu księżyców kleryk jest geniuszem, w wieku piętnastu jest utalentowany, a w wieku dwudziestu jest najzwyklejszym klerykiem jakich wielu pamiętała Bariera. Nic nie mówił gdy zajmowała się magicznym łataniem ran, skupił się na wyczuwaniu wibracji maddary w iluzjach, unosząc brew z zaintrygowaniem gdy ustaliła priorytet rannych.
- Znośnie. Ale twojej technice jeszcze dużo brakuje do perfekcji. Ćwicz, ćwicz tak długo aż przestaniesz robić to w nawet najmniejszym stopniu źle, nie zadowalaj się poziomem w którym zaczniesz leczyć dobrze. Następne ćwiczenie. Nie każda rana bywa otwarta. Nie mówię tutaj o krwotoku wewnętrznym czy złamaniu kości. Twój ojciec borykał się z problemem niestabilnej maddary, a ja będąc na początkującym poziomie musiałem coś wymyślić by go kilka razy uratować. Moja mentorka nie znała rozwiązania gdyż nigdy się nie spotkała z czymś takim - powiedział, a spomiędzy krzaków wyszedł samiec w wieku około dziesięciu księżyców, złotołuski o srebrnych oczach, umięśniony niczym uczeń wojownika. Szedł chwiejnie, błądząc nieprzytomnym spojrzeniem po okolicy, aż zatrzymał je na dwóch kształtach znajdujących się przed nim, uzdrowicielem i jego uczennicą. Z nozdrzy i kącików oczu płynęły delikatne strużki krwi, wyraźny znak pękniętej żyły wewnątrz czaszki a gromadząca się krew naciskała na mózg wywołując coraz większe zaburzenia percepcji.
- To tylko iluzja, ale o dokładnym odwzorowaniu tego, co działo się z Nieprawidłowym Elementem gdy maddara zwracała się przeciwko niemu ciężko go raniąc. Jeśli masz jakieś pytania zadaj je teraz zanim weźmiesz się do leczenia. Nie spodziewam się że uda ci się za pierwszym razem, ale jeśli tego dokonasz będę bardziej niż zadowolony.

/wybuch niestabilnej maddary, rana ciężka.
_________________
Atuty:
I: Inteligentny - jednorazowo +1 do Inteligencji
II: Kruszyna - smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4
III. Niesprawiedliwy - jeśli Uzdrowiciel ma kontakt fizyczny z ofiarą w momencie wykorzystywania atutu, rozprasza go na jedną turę i raz na walkę może go zaatakować bazując na Magii Precyzyjnej i Inteligencji. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
IV. Wybraniec Bogów - smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie, uzdrowiciel może używać tego atutu raz na tydzień bez względu na miejsce w fabule, atut tyczy się wtedy obu etapów leczenia)

Posiadane przedmioty:
Kamienie: onyks, cytryn
Pożywienie: 28/4 mięsa
Inne: eliksir wytrzymałości, ognisty kamyk (jednorazowo rana średnia)
Żetony: 1x złoty(15.10), 2x srebrny(21.09, 21.11), 1x brązowy (14.12)


 
 
Wyciszona Łuska 
Kleryk Ziemi


Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 22
Płeć: Samica
Opiekun: Nieprawidłowy Element [*]
Mistrz: Teoretycznie tata, praktycznie Płomień Świtu
Dołączyła: 03 Lip 2017
Posty: 169
Wysłany: 2017-12-11, 19:41   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| I: 2| P: 1| A: 1
   U: B,L,S,W,Sl: 1|
   Atuty: Szczęściarz, Kruszyna


Elesair pokiwała skwapliwie głową. Oczywiście, sama z siebie zamierzała ćwiczyć... Inaczej daleko nie zajdzie.
Energiczne kiwanie urwało się jak cięte nożem. Ojciec... Wiedziała o jego problemach z maddarą. Ba! To był jeden z powodów, które popchnęły ją ku uzdrowicielskim aspiracją.
Po czym się okazało, że w tej ostatniej chwili i tak nie dała rady. Nawet nie przybyła na czas. Tamten wybuch maddary, był ostatnim, który przeżył... Czy też raczej nie przeżył.
Wstrzymała cicho powietrze, wiedząc, że zaraz będzie musiała zmierzyć się z leczeniem takiej rany. Serce zamarło jej w oczekiwaniu, na widok owej iluzji... Choć wiedziała, że będzie to tylko maddarowy twór, to i tak widok tego wydawał się czymś ciężkim.
Ale ten smok nie przypominał jej ojca. Nie miał granatowych łusek. Nie miał heterochromii... Nie miał nawet ani trochę błękitu, czy złota w swoich ślepiach. Był inny, za co smoczyca w duchu podziękowała swojemu mistrzowi.
Wtedy jednak, pojawiły się te właściwie rozmyślania. Jak ma taką ranę wyleczyć? Jak powinna skorzystać z ziół? Jakie w ogóle powinna dobrać? A maddara... Co powinna jej polecić?
Z jej nosa znów ulotniły się czarne chmurki. Nie... Jeszcze chwila. Jeszcze miała pytanie.
Przez chwilę trwała nieruchomo, a wiatr rozwiał dym, który wypuściła chwilę wcześniej. W jaki sposób przekazać swoje pytanie? Przez chwilę zdawało się to większym wyzwaniem, niż leczenie krwotoków wewnętrznych!
W końcu, Elesair podniosła przypadkowe zioło i machnęła nim w stronę rannego. Po chwili, posłała Płomieniowi pytające spojrzenie. Żadnej maddary. Żadnych słów... Miała tylko nadzieję na to, że Uzdrowiciel zrozumie ten gest. Inaczej, będzie sobie radzić tylko ze swoimi domysłami. A ciężko ukryć, że już zaczynała rozważać leczenie bez ziół. Czy podanie jakiego naparu przeciwbólowego wystarczy? Może coś na uspokojenie... Ale krwawienie? Co właściwie powinna zrobić z krwią, która jest w środku? Wiercić maddarowe dziury, by się jej pozbyć?
_________________
Pierwszy znak jakby z wnętrza wydobył się chmur
Bez tchu, bez sił, bez wiary

__________Znak
____________________Znak
_____________________________Znak

»•ᴥ•«

• Szczęściarz •
W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
• Kruszyna •
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4.

»•ᴥ•«

Czuje, że znów będę się bać
Mimo, że ktoś daje mi
znak
____________________________Znak
_____________________________________Znak


#24853F
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 11