FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Prastare Drzewo
Autor Wiadomość
Znamię Burzy 
Czarodziej Wody
sam se dał bana xD



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 60
Płeć: Samiec
Opiekun: Ciche Wody
Mistrz: nikt i wszyscy zarazem
Partner: Tęcza
Dołączył: 06 Maj 2016
Posty: 2002
Wysłany: 2017-10-10, 22:54   
   A: S: 1| W: 4| Z: 2| I: 5| P: 2| A: 1
   U: S,A,O,L,Skr,Śl,B,Pł,MP,W,M: 1| MO: 2| MA: 3
   Atuty: Inteligentny,Niezdarny Wojownik,Mistyk, Wybraniec Bogów, Magiczny Śpiew


Lekko pokręcił łbem, gdy smoczyca wspomniała o pupilu. Dla części smoków zapewne kompanem był po prostu pupilem, zresztą sam Wzburzony również łapał się na tym, że czasami był wobec swojej pumy zbyt ostry, zbyt decyzyjny. Jednak uważał, że żyli na równych prawach. W swego rodzaju symbiozie. Była to nieco wymuszona - z początku - przyjaźń, która z upływem księżyców przerodziła się w prawdziwą więź. I nie chodziło tu o słowo, używane do nazwania połączenia pomiędzy smokiem a kompanem.
Góry, Ziemia. W Wolnych Stadach znajdowały się dwa pasy górskie, na granicy Bariery, w Ziemi, oraz ten pas w Cieniu, który był nawiasem mówiąc sporo mniejszy. Chyba że z terenów Wody nie było go widać w pełnej okazałości.
Czyli zapach miał okazać się jedynie złudzeniem? Smoczyca znalazła swój dom w Ziemi...?
- Za pomocą więzi. To nie działa w jedną stronę - rozpoczął odpowiedź na pytania samicy dotyczące kompana. - Niektóre zwierzęta są zdolne do nawiązania więzi ze smokiem. Jest to specjalne... połączenie umysłów. Ja mogę widzieć to, co on widzi i na odwrót. Znam te myśli, które chce mi przekazać, a on może poznać moje, gdy mu je... wyślę. Działa to na zasadzie raczej symbiozy, czy nawet przyjaźni. Gdybym potrzebował pomocy, Deimos raczej by mi pomógł... przynajmniej mam nadzieję. Bo ja na pewno dla niego bym to zrobił - wzruszył barkami. Związanie emocjonalne z pumą. Kto by pomyślał. - Podobno jest szansa, że znajdziesz odpowiedniego... kandydata na kompana na polowaniu. Ale zwykle smoki zdobywają je u Nauczyciela - spojrzał teraz uważnie na jaskiniową. Wiedziała, kim jest Mistrz?
Przed odpowiedzią na kolejne pytanie przymknął na moment oczy i wziął głębszy wdech.
- Woń Wody. Moje miano to Znamię Burzy - uważnie obserwował reakcję smoczycy, mimo że nie wyglądał na szczególnie przejętego. - Cztery stada, cztery zapachy. Należysz do Ziemi? - rzucił. Była tutaj bardzo niedługo. Do któregokolwiek ze stad by nie należała, raczej nie pałała nienawiścią do pozostałych. Cóż za przyjemna odmiana.
_________________
Inteligentny
Jednorazowo +1 do Inteligencji

Niezdarny wojownik
Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST. Atut uniemożliwia zostanie wojownikiem i łowcą.

Mistyk
Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.

Wybraniec bogów
Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie.

Deimos | puma
KP
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 2| A: 1
A, O, Skr: 1

Avatar od Bzu Imiennego
Avatar od Szkarłatnej
Avatar od Łzawego

#0066ff
 
 
 
Bursztynowe Zwierciadło
[Usunięty]

Wysłany: 2017-10-10, 23:10   

Amarilla wracała czasami spojrzeniem do pumy, ale nieufność już zupełnie z nich zniknęła. Wyglądała na zafascynowaną tym zwierzęciem, przypominało nieco te skalne górskie koty, było tylko nieco mniejsze.
Przekrzywiła w zaciekawieniu kanciasty łeb okryty grubą łuską, która sprawiała, że ciężko czytało się emocje z jej pyska.
Uśmiechnęła się jednak na tyle, na ile potrafiła, zatem raczej dosyć mgliście, w stronę kota.
- Piękne stworzenie. Wiesz, nie wiedziałam, że legendy mówią prawdę. Po Plemionach krążyły opowieści o mistycznej więzi ze zwierzętami, które nie są smokami. Jednak od setek księżyców nikt tego nie uświadczył, a przynajmniej do czasu, aż pojawiła się u nas Karminowa Negita, myśleliśmy jednak, że to... swego rodzaju duch opiekun, gdyż ten ptak... płonął.
Mówisz, że to więź, czyli jesteście połączeni umysłami? Mistrz, kim jest?
- na koniec jej chrapliwy głos przeszedł w pytającą nutę, gdy skierowała oczy na samca.
- Dobrze cię poznać, Znamię Burzy. Ja jestem Negita zwana Amarillą z Plemienia... - urwała nagle, marszcząc nos. Westchnęła. - Teraz każą na mnie mówić Łagodząca Łuska, na modłę waszych zwyczajów, jestem... jak wy na to mówicie? Leczącym, Klerykiem - z zakłopotaniem przymrużyła powieki.
Wiele się uczyła o Wolnych Stadach, gdy spotykała się z babką, ale nadal miała rażące braki w edukacji.
Było to niekomfortowe uczucie, nie nawykła do niego.
- Zatem to jest zapach Wody, dobrze będzie o tym pamiętać, aby nie wyjść na nieuka w przyszłości. Nie, nie jestem w Ziemi, chociaż słyszałam, że moje nowe Plemię ma z nim sojusznicze relacje? Tam, gdzie zamieszkałam, zwą się Cieniem, zawsze zastanawiałam się dlaczego, i chyba mam pewne pierwsze teorie - zaśmiała się cicho, a był to wbrew pozorom całkiem przyjemny dźwięk, niski, cichy, lekko ochrypły, jednak na pewno nie uroczy.
- Może chciałbyś mi opowiedzieć, Znamię Burzy, nieco o twoim Plemieniu, Stadzie? Chciałabym wiedzieć w jakim świecie przyszło mi żyć, wszystko tutaj jest takie... inne, te otwarte przestrzenie... - wzdrygnęła się lekko.
Ostatnio zmieniony przez 2017-10-10, 23:12, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Znamię Burzy 
Czarodziej Wody
sam se dał bana xD



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 60
Płeć: Samiec
Opiekun: Ciche Wody
Mistrz: nikt i wszyscy zarazem
Partner: Tęcza
Dołączył: 06 Maj 2016
Posty: 2002
Wysłany: 2017-10-12, 23:05   
   A: S: 1| W: 4| Z: 2| I: 5| P: 2| A: 1
   U: S,A,O,L,Skr,Śl,B,Pł,MP,W,M: 1| MO: 2| MA: 3
   Atuty: Inteligentny,Niezdarny Wojownik,Mistyk, Wybraniec Bogów, Magiczny Śpiew


Zmarszczył brwi, gdy smoczyca użyła nieznanych mu słów. Na pewno były to jakieś wyrażenia pochodzące z języka, którym posługiwała się przed przybyciem, do Wolnych. Albo nie, nie języka - dialektu.
- Karminowa... Negita? Płonący ptak? - zapytał, z niejakim zdziwieniem. - Płonący ptak to feniks - dodał po krótkiej przerwie, bardziej dla siebie, niż dla samicy. Widział feniksa raz w życiu. I to nie w warunkach naturalnych, a właśnie jako kompana...
- Dokładnie, jest to połączenie umysłów. Nauczyciel natomiast jest... bogiem. Bogiem zaklętym w smoczej skórze, jeżeli mogę się tak wyrazić. Został zrzucony na ziemię przez resztę naszego panteonu i zmuszony do nauczania wszelkich umiejętności zwykłe smoki. Między innymi pomaga założyć więź, oczywiście za odpowiednią opłatą w postaci kamieni szlachetnych - powiedział. - Mieszka w jaskini na terenach wspólnych, w tamtym kierunku - wskazał łbem odpowiednią stronę.
Amarilla, Łagodząca Łuska. Kleryk. Skinął łbem, gdy smoczyca wypowiedziała nieznane jej słowo. Widział też, że przyszła uzdrowicielka bardziej utożsamia się z imieniem, którego używała dotychczas, nie było to zresztą nic nadzwyczajnego. Adepckie imiona zresztą zawsze pozostawiały pewien... niedosyt.
Jednak Cień. Nie Ziemia, a Cień. Właściwie... co za różnica?
- Otwarte przestrzenie? - znów zmarszczył brwi, słysząc ostatnie słowa Łagodzącej. W końcu dla Znamienia były one czymś oczywistym. Szczerze powiedziawszy... niespecjalnie rozumiał, o co mogło chodzić kleryczce.
Historia. Poczuł lekkie ukłucie. Bliżej nieokreślone, ale znajome. Nawet nie wiedział, gdzie dokładnie poczuł ból. Ale on tam był.
- Tak, obecnie Cień jest w sojuszu z Ziemią - w ślepiach Znamienia pojawiła się drobna iskierka rozbawienia. - Wiesz cokolwiek więcej o relacjach pomiędzy stadami? Woda... ma dość napięte stosunki z twoją nową rodziną - do czego to dochodziło, aby to on musiał tłumaczyć takie rzeczy. Nie Cieniści, tylko on. - Z bardziej lub mniej błahych powodów, często jednak dochodzi do sprzeczek. Które potrafią kończyć się tragicznie - dodał. Iskierki dawno zniknęły, pozostał już tylko spokojny wyraz pyska. Przy ostatnich słowach zabarwił się lekko przygnębieniem. - Woda natomiast... cóż mogę powiedzieć. Stado, plemię, jak zapewne wiele innych. Jest wśród nas wiele smoków stąd, ale też wiele zza Bariery. Często różnimy się poglądami, zdaniami, charakterami, ale uważam, że jest to akurat dość zdrowe - wzruszył znów barkami. Ciężko było mu sformułować coś więcej. Dla niego stadne życie było czymś normalnym... było oczywistością. - Oprócz trójki stad, które już znasz... na zachód stąd leży Ogień. To stado jest w sojuszu z nami - zrobił znów krótką pauzę. - Cień był twoim wyborem, przybyłaś tutaj znając to stado, czy po prostu trafiłaś na jego tereny? - zagadnął. - I... jak żyją plemiona za Barierą? - chodziło mu zarówno o ogół, jak i o równinnych. Sam podczas swojego pobytu za bańką Naranlei widział bezskrzydłych, ale nie stanął z nimi do walki. Swoją obecność był w stanie ukryć, co jednak z całymi stadami...?
_________________
Inteligentny
Jednorazowo +1 do Inteligencji

Niezdarny wojownik
Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST. Atut uniemożliwia zostanie wojownikiem i łowcą.

Mistyk
Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.

Wybraniec bogów
Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie.

Deimos | puma
KP
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 2| A: 1
A, O, Skr: 1

Avatar od Bzu Imiennego
Avatar od Szkarłatnej
Avatar od Łzawego

#0066ff
 
 
 
Stłuczona Klepsydra
Czarodziej Cienia
Epilleth Oświecona



Stado: Cienia
Rasa: Pustynny
Księżyce: 48
Płeć: Samica
Opiekun: Zorza Poranku
Wiek: 17
Dołączył: 11 Maj 2017
Posty: 551
Wysłany: 2017-12-03, 22:26   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 4| P: 2| A: 1
   U: B,L,A,O,W,Śl,Skr,Kż: 1| MP,MO: 2| MA: 3
   Atuty: Szczęściarz; Niezdarny Wojownik; Mistyk;


Przysiadła pod prastarym drzewem i oparła się o jego chropowaty pień, było coś na prawdę uspakajającego i pięknego w siedzeniu pod czymś tak wiekowym, wbrew temu co mogły myśleć inne smoki. Przymknęła oczy leniwie, było chłodno, zdecydowanie za chłodno dla kogoś wychowanego wśród piasków Pustyni jednak Dzika Puszcza stanowiła swojego rodzaju ochronę. Samica bawiła się złotym łańcuszkiem klepsydry i co jakiś czas stukała pazurem o szklaną półkule. Kiedy była młodsza nie rozumiała znaczenia tego daru Pustyni, ale teraz rozumiała już więcej, rozumiała jaka potężna moc się w niej kryła. Kto by pomyślał, zwykły przypadek. Tak pewnie działa większość odkryć. Wciąż jednak miała wiele do odkrycia. Chuchnęła gorącym oddechem na swoje łapy by się troszkę rozgrzać.
Wysłała mentalny impuls Gonitwie Myśli, zaproszenie do rozmowy. Teraz wystarczy poczekać.
_________________
Time's arrow neither stands still nor reverses. It merely marches forward.
oooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo

Szczęściarz - W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces.
Niezdarny Wojownik - Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST.
Mistyk - Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.


Posiadane:
Żeton: Srebrny x1 (23.09.14), Brązowy x1 (05.09.15)
 
 
Gonitwa Myśli 
Starszy Ziemi
najlepsza córka



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 96
Płeć: Samica
Opiekun: Ziemia
Mistrz: Ziemia
Partner: Zmora Opętanych*
Dołączyła: 15 Sie 2016
Posty: 2471
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-12-05, 17:47   
   A: S: 2| W: 4| Z: 5| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,MO,MA,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1| O,A,W: 2
   Atuty: Zwinny, Szczęściarz, Czempion, Poświęcenie, Regeneracja


Wkrótce uszu adeptki mógł dojść póki co odległy, ale wyraźny szelest kroków. Gonitwa nigdy nie przejmowała się dyskretnością czy zachowaniem ciszy, z wyjątkiem polowania. Nie miała potrzeby, czy też nie chciała ukrywać swojej obecności.
Smoczyca wyszła na polanę, unosząc nieco łeb, by spojrzeć wpierw na drzewo. Zawsze czuła jakiś nienazwany respekt i fascynację wobec najstarszych, najbardziej majestatycznych drzew. Niby drzewa jak drzewa, oczu, uszu, języka nie miały, ale było w nich coś... urzekająco świadomego.
Albo to tylko w tym drzewie.
Nieważne, przyszła na czyjąś prośbę. Skierowała spojrzenie szafirowego ślepia na młodszą smoczycą, mrugając z zainteresowaniem.
Podeszła bliżej, kiwając delikatnie łbem.
- Córka Zorzy - stwierdziła mało błyskotliwie, ale z miękkością w głosie odpowiednią dla, nawet nie za dobrze znanych, członków rodziny. Nie była pewna, czy pod tym raczej mało przyjemnym spotkaniem pod białym drzewkiem imię smoczycy padło... nawet jeśli, to zdążyło już ulec z pamięci o tamtym wydarzeniu, wyparte przez ówczesne zmartwienia.
_________________
« « » »

× kalectwa ×
częściowa ślepota, niezdolność do mowy:
+1 ST do testów na wzrok, akcji fizycznych
+2 ST na zianie (uwzględniając ST do akcji fizycznych)

(Gonitwa mówi poprzez naśladowanie własnego głosu maddarą w powietrzu. "Normalną" mowę zaczynam myślnikiem, mentalne przekazy tyldą)

• szczęściarz • w przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem daje automatyczny jeden sukces
• czempion • raz na walkę smok ma jeden dodatkowy sukces do ataku fizycznego
• poświęcenie • raz na atak smok może dodać jeden sukces kosztem rany lekkiej
• regeneracja • raz na tydzień wyleczenie rany lekkiej lub zmniejszenie powagi cięższych ran

Reia Karta Kompana
Atrybuty: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 0| P: 1| A: 0
Umiejętności: A,O,Skr: 1| Śl: 2


« « » »

osiągnięcia adopcje relacje drzewko genealogiczne
 
 
Stłuczona Klepsydra
Czarodziej Cienia
Epilleth Oświecona



Stado: Cienia
Rasa: Pustynny
Księżyce: 48
Płeć: Samica
Opiekun: Zorza Poranku
Wiek: 17
Dołączył: 11 Maj 2017
Posty: 551
Wysłany: 2017-12-06, 09:45   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 4| P: 2| A: 1
   U: B,L,A,O,W,Śl,Skr,Kż: 1| MP,MO: 2| MA: 3
   Atuty: Szczęściarz; Niezdarny Wojownik; Mistyk;


Drgnęła jakby obudzona z transu kiedy usłyszała zbliżające się kroki. Wzięła głęboki wdech i podeszła kilka kroków do przodu, nie była pewna jak potoczy się ta rozmowa. Obserwowała jak Gonitwa pojawią się przed jej oczami. Z rozbawieniem zauważyła że... była wyższa od starszej smoczycy, szkoda tylko że nie umiała zapanować nad swoimi dlugaśnymi łapami i zdarzało jej się wywalić na prostej drodze. No cóż na łowce to się nie nadaje.
Kiwneła głową potwierdzając słowa Gonitwy. I blep.
- Epilleth z Pustyni! czy tam.. Miedziana Łuska. Ale no nawet nie muszisz tego pamiętać bo za kilka wschodow dostanę nowe... "imię". -przedstawiła sie energicznie, a już w tych pierwszych słowach można było się dowiedzieć kilku rzeczy o Cienistej. Uśmiechnęła się dość... niepewnie. - Więc jesteś moją ciocią, tak? ..dobrze mieć jednak kogoś.. - głos trochę jej przycichl. Poruszyła skrzydłami i uderzyła biczowatym ogonem o ziemię.
- Chciałam się wcześniej spotkać na.. spokojnie .. No wiesz nie jak tam ale.. nie wiem.. czy.. czy wiesz? - zaczynała się plątać. Klapnęła zadkiem o ziemię i wpatrywala się w ziemię przez kilka chwil po czym podniosła łeb i spojrzała Gonitwie w oczy.
- Czy wiesz że moja mama, Etain, poszła za barierę... na stałe? Jakieś pięć Przejść temu.- Epilleth wyglądała na wyjątkowo zawiedzioną.
_________________
Time's arrow neither stands still nor reverses. It merely marches forward.
oooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo

Szczęściarz - W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces.
Niezdarny Wojownik - Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST.
Mistyk - Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.


Posiadane:
Żeton: Srebrny x1 (23.09.14), Brązowy x1 (05.09.15)
 
 
Gonitwa Myśli 
Starszy Ziemi
najlepsza córka



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 96
Płeć: Samica
Opiekun: Ziemia
Mistrz: Ziemia
Partner: Zmora Opętanych*
Dołączyła: 15 Sie 2016
Posty: 2471
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-12-11, 17:21   
   A: S: 2| W: 4| Z: 5| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,MO,MA,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1| O,A,W: 2
   Atuty: Zwinny, Szczęściarz, Czempion, Poświęcenie, Regeneracja


Z Pustyni... nie mówiło jej dużo więcej niż zwyczajne "zza bariery". Nie znała pustyń poza barierą, jak i zresztą całej reszty terenów innych, niż te Wolnych Stad. Tutaj nie przywiązywano się do lasów, gór, dolin, bagien czy pustyń, raczej stad.
Nie myślała długo o tych rozdźwiękach, a imię i tak mimo słów Miedzianej odnotowała w pamięci. Co przypomniało jej, że sama Miedziana nie musiała koniecznie wiedzieć, jak nazywa się Ziemna.
- Ja Gonitwa Myśli - wtrąciła szybko, trochę niezgrabnie, między słowa cienistej, ponownie kiwając łbem.
Przekrzywiła go zaraz, z zaciekawieniem podszytym ponurością, gdy usłyszała. Jednak kogoś mieć?
- ...oh - odezwała się cicho po przekazaniu przez Miedzianą wieści, odchodząc wzrokiem gdzieś w bok. Ślepie zmrużyła, zacisnęła kły. Pięć przejść temu... czy miała na myśli księżyce? Nieważne, nieważne ile to czasu temu miało miejsce. Ważne, że się zdarzyło, a nie powinno było. Nie chciała już więcej musieć przeżywać czyjegoś odejścia. Nawet nie z żywych, po prostu... odejścia. Bo Zorza odeszła na stałe, jak wcześniej bracia. Niby był komfort w wiedzy, że faktycznie nadal żyli, dużo dalej stąd, ale... Nudził się jej już ten komfort, nie wystarczał. Na co jej wiara w ich szczęście gdzieś indziej, skoro nigdy już ich nie zobaczy, by przekonać się o tym we własnej osobie. Na co jej ta świadomość, która martwiła i męczyła sumienie.
Westchnęła ciężko i odchrząknęła po dłuższej pauzie, wracając wzrokiem do Miedzianej.
- Nie wiedziałam - wyjaśniła swoją reakcję, ponownie odchrząkując. - Czy miało to związek z tą... Feridą? - spytała, mrużąc delikatnie ślepie.
_________________
« « » »

× kalectwa ×
częściowa ślepota, niezdolność do mowy:
+1 ST do testów na wzrok, akcji fizycznych
+2 ST na zianie (uwzględniając ST do akcji fizycznych)

(Gonitwa mówi poprzez naśladowanie własnego głosu maddarą w powietrzu. "Normalną" mowę zaczynam myślnikiem, mentalne przekazy tyldą)

• szczęściarz • w przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem daje automatyczny jeden sukces
• czempion • raz na walkę smok ma jeden dodatkowy sukces do ataku fizycznego
• poświęcenie • raz na atak smok może dodać jeden sukces kosztem rany lekkiej
• regeneracja • raz na tydzień wyleczenie rany lekkiej lub zmniejszenie powagi cięższych ran

Reia Karta Kompana
Atrybuty: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 0| P: 1| A: 0
Umiejętności: A,O,Skr: 1| Śl: 2


« « » »

osiągnięcia adopcje relacje drzewko genealogiczne
 
 
Stłuczona Klepsydra
Czarodziej Cienia
Epilleth Oświecona



Stado: Cienia
Rasa: Pustynny
Księżyce: 48
Płeć: Samica
Opiekun: Zorza Poranku
Wiek: 17
Dołączył: 11 Maj 2017
Posty: 551
Wysłany: 2017-12-28, 00:25   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 4| P: 2| A: 1
   U: B,L,A,O,W,Śl,Skr,Kż: 1| MP,MO: 2| MA: 3
   Atuty: Szczęściarz; Niezdarny Wojownik; Mistyk;


Oczywiste jest że Gonitwa nie mogła znać Pustyni, tej jedynej prawdziwej, najlepszej z której pochodziła Epilleth. Nawet gdyby ziemna podróżowała za barierą jak jej ojciec, prawdopodobieństwo że trafiłaby akurat na tą jedną Pustynie jest znikome bo tereny poza barierą są ogromne. Ktoś mógłby na to odpowiedzieć "No ale jakimś cudem wszystkie smoki trafiają pod barierę to czemu nie na odwrót?" Nie jest to jednak prawda a czysta ignorancja zakładająca smoki które tu trafiają to wszystkie smoki, tak jednak nie było i równie dobrze mogło istnieć miejsce gdzie trafia dużo więcej smoków niż do Wolnych, niestety mało kto posiada takie informacje. Samo stwierdzenie "z Pustyni" odnosiło się do czegoś więcej niż poletka piasku, każdy smok w Mieście był zrodzony z Pustyni, ukształtowany przez nią i oddający jej cześć i bojący się równocześnie. Okrutna Matka ktoś mógłby powiedzieć.
Epilleth obserwowała uważnie smoczyce, zastanawiała się jaka będzie jej reakcja. Była ona dość cicha. Gonitwa wyglądała na kogoś kto dużo już przeżył i stracił ale równcześnie na silną. Co było dobre bo załamywanie się pod wpływem własnego smutku i wkręcanie się w ciemny dół depresji to droga do nikąd, zwykłe dobijanie się i niemożność działania.
- Nie wiem - powiedziała ruszając łbem - Nic mi nie powiedziała. ... też się nad tym zastanawiałam. Czy poszła jej szukać? Czy ją znalazła? a może... - w tym momencie głos jej się złamał i spojrzała na Gonitwę smętnym wzrokiem. Pustynna przypominała teraz bardziej zbitego psa niż smoka - myślisz że to przeze mnie? przez to co wtedy p-powiedziałam? - zapytała a jej ślepia najwyraźniej uznały że gleba jest lepszym miejscem do patrzenia niż rozmówczyni.
_________________
Time's arrow neither stands still nor reverses. It merely marches forward.
oooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo

Szczęściarz - W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces.
Niezdarny Wojownik - Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST.
Mistyk - Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.


Posiadane:
Żeton: Srebrny x1 (23.09.14), Brązowy x1 (05.09.15)
 
 
Gonitwa Myśli 
Starszy Ziemi
najlepsza córka



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 96
Płeć: Samica
Opiekun: Ziemia
Mistrz: Ziemia
Partner: Zmora Opętanych*
Dołączyła: 15 Sie 2016
Posty: 2471
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-12-29, 11:04   
   A: S: 2| W: 4| Z: 5| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,MO,MA,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1| O,A,W: 2
   Atuty: Zwinny, Szczęściarz, Czempion, Poświęcenie, Regeneracja


Ściągnęła łuki brwiowe w zamyśleniu, gdy Miedziana wspomniała o możliwym powodzie odejścia Zorzy. Bo szczerze, to nie do końca pamiętała, jakie słowa konkretnie padły z pyska adeptki w stronę jej matki. Kłóciły się, ale Gonitwa skupiona była wtedy bardziej na końcu swojego nosa, czy raczej nosa Krwistego, bo to z jego powodu wojowniczka w ogóle zjawiła się tam za swoją przywódczynią.
Westchnęła raz jeszcze, tym razem lżej, i pokręciła łbem.
- Nie... wiem - odpowiedziała, jednocześnie tworząc jakiś dysonans między swoimi słowami, a gestami. - Zorza powinna wiedzieć, że wtedy wszyscy byli raczej podburzeni i może nie do końca mówili to, co rzeczywiście chcieliby powiedzieć. Ale... nie wiem, co ją łączyło z tą szarą - przyznała, wzruszając lekko barkami. - Wiesz coś o tym języku, którym się posługiwały?
_________________
« « » »

× kalectwa ×
częściowa ślepota, niezdolność do mowy:
+1 ST do testów na wzrok, akcji fizycznych
+2 ST na zianie (uwzględniając ST do akcji fizycznych)

(Gonitwa mówi poprzez naśladowanie własnego głosu maddarą w powietrzu. "Normalną" mowę zaczynam myślnikiem, mentalne przekazy tyldą)

• szczęściarz • w przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem daje automatyczny jeden sukces
• czempion • raz na walkę smok ma jeden dodatkowy sukces do ataku fizycznego
• poświęcenie • raz na atak smok może dodać jeden sukces kosztem rany lekkiej
• regeneracja • raz na tydzień wyleczenie rany lekkiej lub zmniejszenie powagi cięższych ran

Reia Karta Kompana
Atrybuty: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 0| P: 1| A: 0
Umiejętności: A,O,Skr: 1| Śl: 2


« « » »

osiągnięcia adopcje relacje drzewko genealogiczne
 
 
Stłuczona Klepsydra
Czarodziej Cienia
Epilleth Oświecona



Stado: Cienia
Rasa: Pustynny
Księżyce: 48
Płeć: Samica
Opiekun: Zorza Poranku
Wiek: 17
Dołączył: 11 Maj 2017
Posty: 551
Wysłany: 2017-12-29, 14:25   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 4| P: 2| A: 1
   U: B,L,A,O,W,Śl,Skr,Kż: 1| MP,MO: 2| MA: 3
   Atuty: Szczęściarz; Niezdarny Wojownik; Mistyk;


Cienista westchnęła i pochyliła łeb by przetrzeć sobie ślepia długą łapą. Ta myśl że przez jej słowa wypowiedziane w gniewie matka odeszła gryzła ją od środka. Musiała ruszyć dalej, spędziła ostatnie księżyce w ciemnościach groty, powoli żłobiąc ją i wydzierając skarby z serca skał. Taka praca ją uspokajała i równocześnie przypomniała o Domu i cudach jego mieszkańców. Musi ruszyć dalej, nie może się rozklejać, musi być silna. Już nigdy nie zobaczy ojca ani matki? Czas pokaże jej drogę. Zebrała się więc do kupy i kontynuowała rozmowę z Gonitwą. Przymrużyła ślepia na wspomnienie Feridy a ogon zaczął wić się jak wąż.
- Z tego co zrozumiałam z pomruków innych Cieni Ferida była córką Chaosu, naszej poprzedniej przywódczyni... niezbyt udanej. Nie wiem dlaczego matka tak sobie ceniła Feride ale traktowała ją jakby była jej córką. - na pytanie o języku tylko pokręciła głową - W życiu go nie słyszałam a w grocie matki nie znalazłam żadnych informacji - mruknęła niezbyt zadowolona. Już nawet nie pamiętała jak brzmiał ten język i co Etain powiedziała, pamiętała tylko że go nie rozumiała. Epilleth dmuchnęła gorącym powietrzem zastanawiając się nad pewną kwestią.
- Czy myślisz że Ferida faktycznie opuściła Wolne Stada czy jednak gdzieś się tu ukrywa? - zapytała.
_________________
Time's arrow neither stands still nor reverses. It merely marches forward.
oooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo

Szczęściarz - W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces.
Niezdarny Wojownik - Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST.
Mistyk - Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku magicznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.


Posiadane:
Żeton: Srebrny x1 (23.09.14), Brązowy x1 (05.09.15)
 
 
Gonitwa Myśli 
Starszy Ziemi
najlepsza córka



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 96
Płeć: Samica
Opiekun: Ziemia
Mistrz: Ziemia
Partner: Zmora Opętanych*
Dołączyła: 15 Sie 2016
Posty: 2471
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-10, 19:40   
   A: S: 2| W: 4| Z: 5| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,MO,MA,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1| O,A,W: 2
   Atuty: Zwinny, Szczęściarz, Czempion, Poświęcenie, Regeneracja


// przeeeepraaaszam x.x

Znała Chaos, ale nie znała szczegółów jej przywództwa w Cieniu. Kojarzyła również fakt, że Ferida była córką Chaosu, pamiętając, jak poprzednia przywódczyni Cienia odnosiła się do szarej smoczycy podczas ich krótkiego, i raczej nerwowego, spotkania na granicy.
Zmrużyła lekko ślepia w zastanowieniu. Zorza wtedy też tam była, w charakterze... kogo?
Żałowała, że nie znała lepiej siostry.
Westchnęła cicho, w reakcji na swoje zaniedbane relacje z rodziną z krwi, oraz na informację o nieznajomości dziwnego języka przez Miedzianą.
Gdy natomiast pustynna poruszyła kwestię tego, gdzie przebywa wygnana z Wolnych Smoczyca, zamrugała, ściągając łuki brwiowe. Nie przeszło jej przez myśl to, że Ferida mogłaby wrócić. Wisiała na niej przecież kara śmierci.
- Nie sądzę, by byłaby na tyle głupia by tu wracać - odpowiedziała. Zaskoczenie przysłonił nieco gniew. Nawet jeśli to tylko kwestie hipotetyczne, Gonitwie nie mogło podobać się to, że ktoś uniknąłby wygnania, że Ferida byłaby na tyle... oślizgła, że w jakiś sposób ukrywałaby się wciąż... gdzie? W Ogniu, lub w Wodzie. Zmarszczka między łukami brwiowymi smoczycy pogłębiła się, a z nozdrzy uleciała chłodna mgiełka.
Wojowniczka poruszyła się niespokojnie, ważąc te nowe problemy.
- ...ale jeśli faktycznie nadal jest gdzieś, na zachodzie Wolnych, to nie chciałabym być w jej skórze - stwierdziła chłodno.
_________________
« « » »

× kalectwa ×
częściowa ślepota, niezdolność do mowy:
+1 ST do testów na wzrok, akcji fizycznych
+2 ST na zianie (uwzględniając ST do akcji fizycznych)

(Gonitwa mówi poprzez naśladowanie własnego głosu maddarą w powietrzu. "Normalną" mowę zaczynam myślnikiem, mentalne przekazy tyldą)

• szczęściarz • w przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem daje automatyczny jeden sukces
• czempion • raz na walkę smok ma jeden dodatkowy sukces do ataku fizycznego
• poświęcenie • raz na atak smok może dodać jeden sukces kosztem rany lekkiej
• regeneracja • raz na tydzień wyleczenie rany lekkiej lub zmniejszenie powagi cięższych ran

Reia Karta Kompana
Atrybuty: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 0| P: 1| A: 0
Umiejętności: A,O,Skr: 1| Śl: 2


« « » »

osiągnięcia adopcje relacje drzewko genealogiczne
 
 
Pieśń Płomieni 
Przywódca Ognia
Lalka


Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 47
Płeć: Samica
Opiekun: Zapomniany Rytm
Mistrz: Stada
Dołączyła: 14 Paź 2017
Posty: 1356
Wysłany: 2018-05-13, 17:37   
   A: S: 2| W: 2| Z: 3| I: 1| P: 4| A: 5
   U: Pł,B,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1|M,W,L:2
   Atuty: Kruszyna; Szczęściarz, Mentor, Magiczny Śpiew


Tym razem przybyła pod prastare drzewo. Biała anielica powoli osiadła na ziemi, pozwalając wschodzącemu słońcu żywo odbijać się od platynowych łuseczek i wielkich, smukłych piór. Błękitne i fioletowe refleksy odbijały się szczególnie intensywnie od jej drobnego ciała. Wylądowała spokojnie, jej filigranowe łapki dotknęły trawy rozpinającej swe przestwory pomiędzy wielkimi korzeniami Prastarego Drzewa. Niedługo potem u jej boku wylądował popielatej barwy hipogryf. Usiadł dumnie, wypinając swoją pierś. Nie był zbyt... duży. Połowę mniejszy od niskiej, platynowej smoczycy pachnącej popiołem i słodyczą. Ona cechowała się większym rozluźnieniem, ale łabędzio wygięta, drobna szyjka i skrzyżowane na zadzie lotki, opierające się teraz o ziemię nadawały jej naturalnej elegancji, podkreślanej przez blask jaki padał na jej łuski. Ponownie rozesłała sygnał po stadach.
Smoki Wody, Ognia, Cienia i Ziemi. Ponownie, jako Piastunka Stad, przebywam na Wspólnym Terytorium. Dziś znajdziecie mnie pod najstarszym z drzew Dzikiej Puszczy. Nauczać będę mediacji tych, którzy nie przybyli na ostatnie wezwanie. Zaczynamy w południe.
_________________
Skala wielkości wobec typowego smoka
Galeria: od Szyszki (v1); od Szyszki (v2); od Szyszki (v3); od Naona :D ;
Głos: Tomorrow is a hope. Never a promise.
Muzyka: Motywy Muzyczne
Informacje: Teczka; Osiągnięcia; Przydział; Żeton - kwiecień, czerwiec, lipiec
Rodzina: Drzewo genealogiczne

...........Karta Kompana
...........A: S:2 | W:1 | Z:1 | P:1
...........U: A,O: 1 | Skr,Śl,Kż: 1

Atuty:
~ Kruszyna: Smok wymaga 3/4 pożywienia aby zaspokoić sytość.
~ Szczęściarz: Odwrócenie porażki akcji na 1 sukces: -- | --
~ Mentor: Po nauczeniu przez Piastuna czterech umiejętności podstawowych, uczeń może odblokować drugi poziom umiejętności mając 15 księżycy.
~ Magiczny Śpiew: Obniżenie liczby sukcesów przeciwnika o 3; raz na walkę/polowanie
 
 
Obsydianowa Łuska 
Adept Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 20
Płeć: Samica
Opiekun: Krwawa Żądza
Wiek: 18
Dołączył: 14 Gru 2017
Posty: 97
Wysłany: 2018-05-14, 09:52   
   A: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 2| A: 3
   U: B,Pł,W,Śl:1


Etna przybyła na wezwanie cioci. Może i nie wybrała tej droigi jako swojej, jednakże woli się dokształcać. Znając siebie pewnie będzie najstarszą ucxennicą, ergo będzie chyba ciekawie. Przydreptała akuratnie kłusem błyszcząc dokładnie wyczyszczonymi piórami i futrem. Czystość przede wszystkim, o czym ostatnio się dowiedziała. Gdy dotarła do polany usadowiła się mniej-więcej na długość czterech smoków przed Ciocią i usiadła, jak nakazywała tradycja, czyli nieruchomo. Tylko delikatne ruchy ogona zdradzały, że jest jednak żywą istotą, a nie posągiem. Na powitanie ukłoniła się prawie dotykając łbem podłoża.
 
 
Myrkhvar 
Pisklę
edgy latin quote



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 48
Płeć: Samiec
Partner: głód, strach i nieróbstwo
Dołączył: 15 Kwi 2014
Posty: 144
Wysłany: 2018-07-19, 17:33   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 4| P: 2| A: 1
   U: W, B: 1
   Atuty: Boski Ulubieniec; Niestabilny


Gdy zawędruje się za daleko, czy można wracać? Czy gdy w gonitwie wystartuje się za późno, to jest jeszcze sens zrywać się do biegu?
Czymże jest w ogóle sens? Od kiedy powód istnieje, powód, który uzasadnia, a nie ten który nakazuje?
To było takie pogmatwane, mętne. Krwawić za przebłysk logiki w bajorze uwarunkowania.

__Niewielu o tym wiedziało i niewielu powinno - posiadanie tej wiedzy praktycznej balansowało na granicy pomiędzy ostracyzmem, a ogólnym zainteresowaniem, czego w tej, czy innej postaci białołuski wolał uniknąć w razie możliwości. Wcześniej żył w cieniu bez powodu. Teraz? Miał ich nawet za wiele: wychudły, brudny, niezadbany, bezużyteczny, słaby i w dodatku... Uzależniony. Od Kuriozum, tak, w ten sposób to sobie przedstawiał. Cudowne odkrycie swego życia, nowy eteryczny element, arkanum istnienia, niewytłumaczalny pierwiastek boskiego nadania...
Halucynogenki, w dużym skrócie.
Okutany białą łuską szkielet smoka rozejrzał się zlękniony dookoła, gdy dotarł pod Prastare Drzewo, okrągłymi jak szkarłatne spodki ślepiami przeczesując leśny gąszcz. Czy był sam? Musiał być sam. Nikogo nie było i nie być nie mogło, nie teraz, nie kiedy już nie mógł dłużej czekać. Już widział jak znajduje grupkę stożkowatych kapeluszy, jak zrywa je, miażdży w łapie, rozciera, tłamsi, zlizuje, przełyka, wylizuje łapę, oblizuje się, rozkoszuje, tak... Tak, na pewno jest sam, nikogo przecież nie obchodzi, a jego nie obchodzi nic innego, niż on sam.
...i jego mały skarb...
Gllum.
Czasem w przebłyskach samoświadomości mdliło go, kiedy zatrzymywał się i wpatrywał w roztartą wewnątrz łapy, brązowawą, mętną maź, przetykaną kawałkami obłych grzybów. Jego jęzor wiądł, zabierało oddech i zawiązywało trzewia, a gardło kurczyła gorycz, która powoli spływała przełykiem, kiedy w ciszy, martwej jak grób, samotnie łykał łzy. Odgrywał z pamięci swoje błędy, oglądał je jeszcze raz, na nowo. Marzył, rozpamiętywał moment, kiedy stracił wiarę... Otulał się wtedy ciaśniej skrzydłami i mimo tego drżąc, spoglądał w rozgwieżdżone niebo, gdy robiąc surowy rachunek sumienia, czekał na sprawiedliwa karę.
Nigdy jednak nie nadchodziła.
Oleista ciecz była oślizgła, bez smaku, piekła na języku. Stałe, miękkie resztki pękały obrzydliwie między zębiskami, ciężko sącząc mieszankę w dół, gardłem, prosto do żołądka.
Czując jak specyfik zaczyna działać wciskał się pod plątaninę masywnych, wystających korzeni i zasypiał, odpływając ku krainom o miękkich krawędziach, ku kształtom i kolorom, których nie można było wytłumaczyć. Uciekał ku nim od rozpaczliwej wizji zawiedzionej, zimnej fioletowołuskiej smoczycy i pełnej wzgardy jej córki, powoli rozmywających się za horyzontem konającego umysłu.
Nie wiedział, że w czasie majaków jego oczy trwały szeroko otwarte, a reszta cielska wierzgała periodycznie, w niekontrolowanych odruchach. Nie wiedział przeto, jak łatwą, wrzeszczącą "tutaj jestem!" ofiarą się stawał podczas tych stanów. Ale czy on zawsze takową nie był?
Podłużne, niezagojone czarne blizny na grzbiecie potakiwały cichym pulsowaniem postępującego zakażenia.
Ostatnio zmieniony przez Myrkhvar 2018-07-19, 17:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Delirium Obłąkanych
Czarodziej Cienia
Plugawa Wiedźma



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 49
Płeć: Samica
Opiekun: Zmora Opętanych*
Mistrz: Vr'Kirth (mroczny elf).
Partner: Attack helicopter.
Dołączył: 02 Mar 2018
Posty: 686
Skąd: Otchłań.
Wysłany: 2018-07-20, 09:41   
   A: S: 1| W: 4| Z: 1| I: 5| P: 2| A: 1
   U: B,L,P,O,A,W,Skr,Śl,Kż,M: 1 | MO,MP: 2 | MA: 3
   Atuty: Wytrwała, Niestabilna, Nieugięta, Furia Niebios


___Najwyraźniej problemy z majaczeniem, dziwnymi wizjami i słyszeniem obcych głosów w czeluściach umysłu było w tym wypadku rodzinne. Tak, jak linia ojca była jeszcze stosunkowo znośna i co ciekawe, dosyć normalna, tak matczyne geny niosły w sobie tylko problemy. I chociaż mogłoby się wydawać, że Myrkhvarowi udało się to w jakiś sposób obejść, że wygrał na loterii genetycznej nieskazitelnie czyste zdrowie psychiczne - los zakpił sobie z niego i pokazał w czasie jednej z leśnych przechadzek obłe, pozbawione smaku grzybki. Zupełnie, jakby chciał w ten sposób powiedzieć samcowi "no chyba nie myślałeś, że ci się upiekło".
___Tak więc Myrkhvar, chcąc nie chcąc, kontynuował rodzinną tradycję bycia nie do końca zdrowym psychicznie. Ale czy to nie niosło ze sobą jakiegoś uroku? Wypaczonego, pozbawionego sensu, ale nadal zachowującego swój pozorny kształt. Piękno to nic innego, jak kwestia odpowiedniej perspektywy patrzącego. Dla niektórych szczytem cudu boskiego jest dostrzeżenie wśród polnych kwiatów niebieskich skrzydełek modraszka adonisa. Inni z kolei rozpływali się na samą myśl o wijącym się w łożu, ciepłym i miękkim ciele osobnika płci pięknej - jeżeli owy osobnik sam w sobie też jest piękny, daje to pełnię szczęścia. A z kolei reszta... Po prostu lubi patrzeć na płonący świat i tańczyć na jego zgliszczach. Ich ulubioną rozrywką jest podziwianie spektaklu szaleństwa, wyniszczenia psychicznego. Upiorne wrzaski zjaw dostarczają niezapomnianych wrażeń słuchowych, niczym elfia kobieta delikatnie szarpiąca struny harfy.
___Jeden szkielet, pokryty nędznymi, zabrudzonymi łuskami, za młodu lśniącymi śnieżną bielą leżał w cieniu konaru Prastarego Drzewa, rozpościerającego się na większą odległość niż ambicje większości młodzików, przy każdym kroku rozsypujących wokół siebie aurę przesadnej pewności siebie, tańczącej na granicy lekkomyślności i wyjątkowo szkodliwej ignorancji. Dorosłe smoki często były zbyt słabe, lub zbyt leniwe by próbować coś z tym zrobić. Naprawić. Potrafili jedynie obserwować młode pokolenia z inkwizytorską wręcz podejrzliwością, ostatecznie jednak nie podejmując żadnych kroków mających na celu ponowne ustawienie spraw na właściwym torze. Tak więc dziki pociąg ambicji i brawury zamiast pędzić po lśniących szynach, dziko podskakiwał na nierównościach leśnych ścieżek. I mimo, że koła uszkadzane były przez kolejne, wciskające się w nie kamyczki - ten pędził nadal. Ku swojej nieuchronnej zgubie, ku Wielkiemu Upadkowi.
___Szkoda, że Myrkhvar najwyraźniej w ogóle się na ten pociąg nie załapał... Lepiej było ulec Upadkowi, niż pogrążać się w obrzydliwej stagnacji przez tyle księżyców życia. Ale... Zaraz. Gdzie był drugi szkielet? Ten Drugi, który przypominał Ten Pierwszy jedynie ułożeniem kości i ścięgien?
___Wędrował wśród gęstwin Dzikiej Puszczy, na przekór wszystkiemu obierając najtrudniejszą drogę, blokowaną przez powalone pnie drzew - niczym trupy tych, którzy nie podołali do końca, splątane ze sobą liany - chaos umysłu oraz krzewy i głazy - stałe przeszkody, które zamiast omijania i nadrabiania drogi można było przecież zwyczajnie przeskoczyć. Analogię w stosunku do życia, będącego dziką wędrówką na szczyt można było znaleźć wszędzie. Wystarczyło się nieco wysilić. Niektóre porównania potrafiły być mniej lub bardziej naciągane... Ale zawsze to jakieś zadanie dla mózgu, aby przypadkiem nie postanowił zapaść w letarg dłuższy, niż kilka godzin cennego snu.
___Nie ona odnalazła zaginionego brata, Wybrańca ich matki, którego jedynym osiągnięciem okazało się być nauczenie się wybitnie przecież trudnej sztuki oddychania. Nie. Odkrywcą tych... Doszczętnie spopielonych resztek godności był cień, mroczna zjawa w postaci wilka, wpatrująca się w nietypową istotę mającą teoretycznie być smokiem z zaintrygowaniem. Hraeietharr przekrzywił trójkątną, czarną głowę w prawo, zastrzygł mglistym uchem. Podszedł bliżej, nie wydając przy tym z siebie żadnego dźwięku, chociażby szeptu czy westchnienia, zniżając niematerialną głowę i przytykając widmowy nos do starych, czarnych już ran na grzbiecie. Bezczelnie wodząc po nim zmysłami wzroku, węchu i dotyku. Jakby nawet i on nie klasyfikował już pazurzastej bestii w kategoriach potencjalnego zagrożenia, a co najwyżej artefaktu w muzeum o nazwie "Porażka Smoczego Gatunku".
___Magiczny impuls musnął umysł wywerny, wprawiając jej własną maddarę w przyjemne drżenie, obejmujące całe jej lodowate ciało. Zatrzymała się, muskając niebieską końcówką ogona przechodzącego za smoczycą jeża, zaczepnie balansując na granicy przekłucia tkanek przez ostre kolce jego grzbietu. Smocza wiedźma zastanawiała się, analizowała "za" i "przeciw" I chociaż wszystko mówiło jej, że to tylko pozbawiona jakiejkolwiek esencji sensu strata czasu, ona ruszyła w kierunku gigantycznego drzewa, którego bujna korona szeptała swoją własną pieśń niczym kościelny chór, w którym nadawcą muzyki były powiewy chłodnego wiatru. Plugawa szła powoli, wyważając odpowiednio każdy swój krok. Jak gdyby stąpała po kruchej tafli zmrożonego jeziora, grożącej załamaniem się pod wpływem najmniejszego błędu. Brązowe, lśniące ślepia wyłapały blask szeroko rozpostarych, krwistych tęczówek tego, który był jej Bratem.
___- Świat jest słaby. Zainfekowany. - Rozbrzmiała maddarowym, ochrypłym głosem w umyśle odurzonego samca, jakby chcąc w ten sposób wpłynąć na jego wizje, jego sny. Zatrzymała się nad nim, patrząc z góry na rozpaczliwą mieszankę krwi, cuchnącego ciała i brudu. - Idealnie wpasowałeś się w jego ramy. Nie uległeś słodkim łgarstwom, obiecującym potęgę i mądrość, nie. Sam wbiegłeś z entuzjazmem w jego ramiona, tuląc się do jego spróchniałej szyi niczym młode do swojej matki po długiej chwili rozłąki. - Zakończyła, wydając z siebie krótkie, chrapliwe westchnienie, zlizując krople kwasu z oszpeconego przez nagą, wystającą czaszkę pyska. Wyciągnęła ku białołuskiej mazi rozczarowania palce prawego skrzydła, chwytając powoli za żuchwę, unosząc wyżej, ku sobie łeb o szeroko otwartych ślepiach, wpatrujących się tępo w biel łusek jej szyi i podgardla. Wilczy cień wycofał się, ocierając się z łagodnością o jej bark, po czym odwrócił się przodem i stanął u jej boku, obserwując ten żałosny spektakl beznamiętnymi, lodowymi ślepiami. Nadal nie wydając z siebie żadnego dźwięku, niczym cichy sędzia.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Delirium Obłąkanych 2018-07-20, 09:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2018).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!

KrĂłl Lew

SnM
Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 14