FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Szumiąca Dolina
Autor Wiadomość
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 26
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 486
Wysłany: 2017-11-27, 18:33   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Ostatnimi czasy chyba oba ich stada były dość osamotnione. Zabawne, że rzuciły się sobie do gardeł i wyszły na tym chyba najgorzej ze wszystkich. Ziemia rosła, Ogień też nie miał się źle... sojusznicy zdawali się pomagać im z nudów bo gdyby zostawić Wodę i Cień samym sobie, no cóż.
Siedziała więc pod dębem czekając na przybycie samca, nie wiedziała nawet że został przywódcą Wody. Obiecał jej spotkanie więc postanowiła skorzystać z dostępności jaką jej ofiarował.
Otwarła ślepia na dźwięk jego słów i uśmiechnęła się pod nosem. Nie była już chudą młódką z którą rozmawiał po wojnie. Wyrosła, mięśnie harmonijnie rozkładały się pod jej złocistymi łuskami, końcówki rogów dotykały niemal boków jej pyska. Czarne ślepia zmrużyły się nieznacznie bo i ona zauważyła różnicę. Samiec nie był przybity jakby ktoś go właśnie zbił. Pogodził się z śmiercią jej matki?
-Ciebie również Pozłacany.- skinęła mu łbem i nie drgnęła nawet gdy usadowił się obok bliźniaczego dębu. Patrzyła przed siebie co jakiś czas kątem oka na niego (ach te plusy posiadania oczu po bokach pyska).
-Czy i ty nie jesteś samotny?- wzruszyła barkami jakby to nie było nic niezwykłego. Jej oczywiście chodziło o samotność jaką odczuwało się w ich stadach. Chwila milczenia jej nie przeszkadzała, również wsłuchała się w szum drzew. Przymknęła nawet ślepia leniwie poruszając ogonem po trawie.
-Hmm...- zamyśliła się.
-Ja nigdy nie zaznałam takich czasów. W Cieniu zawsze było nas mało, ale masz rację. Po wojnie przez ziemię przeszły istne czystki, a co ciekawe Ateral nie przykładał nawet do tego łapy. To tak jakby jakaś zaraza czy zemsta bogów postanowiła zabrać nam bliskich. Jeśli więc chcecie nas zaatakować zapewne tylko ja i Keez staniemy wam na drodze.- rzuciła nie przejmując się wagą swoich słów. Zmora kazałaby wyrwać jej za to jęzor, ale cóż... Intencja miała jednak swoje powody.
-Myślisz, że bogów obrzydził nasz konflikt?- uśmiechnęła się pod nosem rozbawiona tymi słowami i zerknęła na niego swymi czarnymi ślepiami.
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1539

Wysłany: 2017-12-03, 19:55   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


Pozłacany... już od jakiegoś czasu nikt tak do niego nie mówił. Przybierając nowe miano, myślał że i tak będzie znany z tego pierwszego, tak samo dla innych, jak i dla siebie. Teraz jest Nurtem, tak właściwie kimś innym. Nie wiedział, że nowe imię będzie dla niego aż tak znaczące.
Westchnął delikatnie słysząc pierwsze pytanie smoczycy. A było to potwierdzeniem oczywiście. Tak... doskwierała mu samotność i to tak właściwie w każdym możliwym sensie. Działo się coś naprawdę niedobrego, wydawało mu się jakby wracał do czasów, gdy zaginął jego ojciec. Gdy spotkał Heulyn.
Zapewne powinien być w stanie nie lepszym niż wtedy. I pewnie właśnie tak by to właśnie było, gdyby nie ostatnie wydarzenia. To pozwoliło mu się przełamać, odrzucić część swoich słabości.
Zamyślił się słysząc następne słowa smoczycy. Już nawet nie faktycznym stanem Cienia, który według słów Cierniowej nie miał się najlepiej. A to powinno go przecież cieszyć... bezpieczeństwo dla stada. Względne.
- Zapewniam Cię, że ilość walczących smoków po naszej stronie nie różniłaby się jakoś specjalnie. - Rzucił, po chwili powracając do swoich myśli. Kto tak właściwie stanąłby w obronie Wody? On, Wzburzony... wszystkich innych jakby wcięło.
Przez pewien zapewne nie było słychać nic, poza szumem drzew, który w takich momentach wydawał się głośniejszy niż wszystko inne.
Po wojnie, faktycznie wszystko zaczęło się pogarszać. Jednak, co dziwne... nie było to skutkiem samej walki, czy śmierci, do których wtedy doszło. Było to bardziej pokłosie tego wszystkiego.
Wydawało się, że wszyscy są tutaj bezpieczni, że mają wszystko co tylko im potrzeba. Nie dosięgną ich pazury równinnych, nie zabraknie im też pożywienia. Byli bezpieczni. Jednak czy było tak naprawdę? Tak naprawdę była to tylko fałszywa iluzja. A prawdziwe zagrożenie jest było bliżej, niż mogło się to wydawać.
- To nie zaraza, nie czystka. Nawet nie bogowie. - Zaczął, przerywając chwilę ciszy. - To my sami. Oni wszyscy... po prostu się poddają. Wojna przyniosła z początku tylko kilka śmierci. Jednak zostawiła po sobie rany, o wiele głębsze niż te zadane za pomocą pazurów. Smoki nie mają siły już po prostu walczyć... każdy ze sobą z osobną. A więc odchodzą. Bo przecież jest to rozwiązanie o wiele prostsze. - Rzucił, dość neutralnym głosem, który w tej chwili powinien być nieco bardziej poważny. Nie wiedział, czy po stronie Cienia wygląda to w ten sam sposób, ale domyślał się, że mogło być podobnie.
Na pytanie Cierniowej kiwnął łbem, potwierdzając. Przez chwilę jednak znów nic nie mówił, myśląc nad słowami, które zaraz wypowie.
Czy bogów faktycznie obrzydził ich konflikt? Zapewne tak właśnie było, bo coś takiego nie miało prawa im się spodobać. Całkiem prawdopodobne, że wywołało to u nich coś właśnie na wzór obrzydzenia. Jednak... bogowie nie przejęli się tym jakoś zbytnio. Nie próbowali zrobić z tym czegokolwiek.
Jednak przez głupią drobnostkę postanowili zostawić Wodę samą sobie. Mówiono, że bogowie nigdy ich nie porzucą. No i proszę... właśnie to zrobili.
- Z pewnością. Jednak nie postanowili zrobić z tym czegokolwiek. Brzmi to trochę jak ironia losu, bo to akurat powinno być dla nich bardzo istotne- Podsumował swoje wcześniejsze myśli, odpowiadając na słowa smoczycy, również nieco spóźnionym uśmiechem. No i cóż... znów wsłuchał się w szum drzew. Ahh... jak bardzo chciałby pokazać Cierniowej pokłosie tych wszystkich wydarzeń.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szlachetny Nurt 2017-12-03, 19:57, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 26
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 486
Wysłany: 2017-12-04, 14:39   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Szczerze mówiąc ona nawet nie wiedziała, że Pozłacany stał się Nurtem. Jakoś mało interesowały ją sprawy innych stad kiedy w jej własnym działo się tak źle. Chociaż ostatnimi czasy Keez przynosiła do groty coraz więcej piskląt. Czyżby je wykradała? Możliwe też, że po prostu wyruszała pod barierę by złapać jakiegoś głupca by ją zapłodnił. Dirlilth pomyślała o tym ze wstrętem. Tego jednego nie lubiła w swojej matce i innych samicach. To oddawanie się samcom i składanie jaj... W każdym razie przyglądała się teraz Wodnistemu i ku jej delikatnemu zaskoczeniu i o przyznał że mało kto miałby walczyć po ich stronie. Ciekawe... poruszyła niespokojnie końcówką ogona.
-Może napuśćmy na siebie Ziemię i Ogień skoro my nie mamy nic do zaoferowania.- parsknęła i pokręciła łbem. Dwa słabe stada walczyły ze sobą i miały wielkich, silnych sprzymierzeńców. To pokręcone... Jakby dwa pisklaki rzucały się sobie do gardeł i ich ojcowie im pomagali.
-Fakt.- skinęła łbem z obrzydzeniem malującym się na pysku. Nienawidziła smoków które się poddają i wybierają ucieczkę. Sama przecież nie uciekła... wtedy, wtedy podczas wojny gdy miała 12 księżyców po prostu chciała zabrać bliskich jak najdalej od walk. Westchnęła spokojniej.
-A co jeśli bogowie jednak maczali w tym szpony i jest to po prostu kara? No wiesz... zamiast żyć w pokoju i inne takie, skupić się na terenach wolnych stad to my bijemy się między sobą.- wzruszyła barkami.
-Słuchałam o bogach i większość z nich jest łagodna i kocha spokój. Mało który pochwala wojnę i konflikty... a ten który to kochał zniknął.- westchnęła marszcząc teraz brwi. Czy powinno tak być? Czemu bogowie patronowali tylko wybranym elementom smoczego życia? Przecież smoki były też kłótliwe, konfliktowe? Czyżby bogowie byli tak idealni i ... wyprani z emocji? Dumała chwilę chcąc pojąć boski element co przecież samo w sobie nie było możliwe.
-Immanor czeka na każdą łzę która krąży po wolnych stadach. Czeka aż będzie dobra, nawrócona i wtedy przyjmie ją na nieboskłonie. Do tego czasu odsyła ją na ziemię by "zmądrzała". Tak przynajmniej głoszą legendy. Może bogowie mają nas w poważaniu dopóki jesteśmy jacy jesteśmy... albo narodził się wśród nich ktoś zły.- westchnęła.
-W każdym razie stada padają, może zbliża się koniec.- mruknęła podchodząc do Pozłacanego. Siadła teraz przed nią zerkając mu w ślepia.
-Jesteś gotowy na "koniec"?- uniosła delikatnie łuskowatą brew.
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1539

Wysłany: 2017-12-08, 01:55   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


Napuszczenie na siebie Ognia i Ziemi... w pewnym sensie rozwiązałoby ich problemy. Ogień rósł w siłę i stawał się coraz bardziej liczebny, a młodzików tylko im przybywało. Jak miała się sytuacja w Wodzie? O wiele gorzej... stado słabło, a młode pisklaki nie przeżywały nawet do wieku adepta. Co też im teraz pozostawało? Z pewnością sugestia smoczycy była jednym z rozwiązań. Pytanie jednak czy odpowiednim.
- Szczerze mówiąc... nie ma to większego znaczenia. W końcu co to za różnica, czy wykończymy się sami, czy przez wojny między naszymi stadami, a nawet właśnie poprzez inne stada. Skutek zawsze będzie taki sam. - Skwitował słowa samicy, jednak cały czas z łbem zwróconym w stronę koron szumiących drzew. Jego ton był jakiś taki obojętny, nie wskazujący jednak na brak zainteresowania tym tematem, a bardziej zamyśleniem.
Bogowie... czy faktycznie mieli w tym swój udział? Być może nie było to ich bezpośrednim działaniem, a właśnie jego brakiem. Woda miewała lepsze i gorsze czasy, ale takich jak teraz nie było nigdy. A wszystko zaczęło się od tamtej chwili... gdy bogowie ich zostawili. Ich brak faktycznie źle wpłynął na stado. Ci, których wcześniej o to nie podejrzewa, zaczęli odchodzić, znikać. Zabawne, bogowie dali im karę... zostawili ich samych sobie.
- Jeżeli faktycznie jest to kara... to raczej nie przynosi zbyt wielkich korzyści dla nich samych, bo wkrótce nie będą już mieli na kim takową zastosować. - Stwierdził, jednocześnie przenosząc wzrok z powrotem na smoczycę. - Łagodni? Tak mi się zawsze wydawało, jednak na własne oczy widziałem, że nie jest to do końca prawdą. Nie znaczy to jednak, że wszyscy mają taki temperament. - Powiedział, można powiedzieć, że z lekkim podirytowaniem. Ale w sposób wypowiedzi oczywiście świadczył, że spowodowane to było pewną sytuacją, o której jednak Cierniowa wiedzieć nie mogła.
- I to jest możliwe. Od dłuższego czasu w świątyni panuje nienaturalny chłód, a bogowie zrobili się jakoś bardziej milkliwi. Zdarzały się i momenty, że nie odzywali się do nikogo. To może mieć związek, nie wiem z czym, ale na pewno nie jest to nic dobrego. - Odparł, mocno zastanawiając się w tym momencie czy nie powiedzieć Intencji o czymś jeszcze, związanego z bogami i jego stadami. Ale póki co wstrzymał się. Nie oznaczało to jednak, że nie zostawi tego na później, do momentu gdy uzna, że będzie to odpowiednie. Skupił swój wzrok na ślepiach smoczycy, gdy ta postanowiła podejść nieco bliżej.
- Koniec... jeżeli nie podejmiemy żadnych działań, to z pewnością on nastąpi. Dla jednych szybciej, innych później. Jeżeli nic się nie zmieni, to koniec końców dopadnie nas wszystkich. - Westchnął. - Wydaję mi się, że nigdy nie będziemy na to gotowi. Nie znaczy to jednak, że trzeba siedzieć bezczynnie na zadzie, czekając na nieuniknione. - Wzruszył barkami. - A ty? Jak zapatrujesz się na "koniec"? - Tym razem sam zapytał, będąc ciekawi odpowiedzi smoczycy.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szlachetny Nurt 2017-12-08, 01:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 26
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 486
Wysłany: 2017-12-11, 11:48   
   A: S: 4| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,S,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski;


Nie patrzył na nią... czyżby kłamał? A może się bał. Zmarszczyła brwi obserwując uważnie wędrówkę jego ślepi po koronach drzew. Miała ochotę nim potrząsnąć, ale czy to cokolwiek by dało? Słuchała go i westchnęła kręcąc łbem.
-Wojna Ziemi z Ogniem nie poskutkuje wymarciem Wody w moim mniemaniu, więc ma to jakieś znaczenie, a skutek byłby inny. Co do mojej propozycji była to jedynie czysta sarkastyczna sugestia.- wzruszyła barkami. Przecież nie namawiałaby samca Wody do rozpętania wojny pomiędzy ich sojusznikami. Nic z tych rzeczy! Rozbawiony uśmiech przez chwilę przemknął przez jej pysk.
-Mh.- pokręciła z rezygnacją łbem na jego słowa.
-Chyba nie słuchałeś lekcji o bogach, albo niektórzy w wolnych stadach powinni odwiedzić proroka.- rzuciła spokojnie.
-Czemu uważasz, że nie przynosi im korzyści. Bogowie, Immanor czekają na nasze przybycie tam.- i skierowała łeb ku niebu.
-Prędzej czy później każdy tam trafi, a era smoków na ziemi skończy się. Tak mówi proroctwo.- powiedziała poważnie i skierowała spojrzenie na pysk samca. Była religijna i nie ukrywała się z tym faktem. Tylko bogowie pomogli jej gdy straciła w Cieniu wszystko co było dla niej ważne. Matkę, rangę i szacunek Keez jeśli tylko kiedykolwiek go miała.
-Brat Immanora, strasznie gniewny i potężny smok Kammanor obdarował mnie ostatnio w świątyni mięsem tura. Uważam, że było to całkiem łagodne zachowanie.- znów wzruszyła barkami.
-Ateral na moich oczach zamroził pysk Masochistycznego podczas nauk młodych kiedy ten mu pyskował i podważał potęgę oraz istnienie. Czy nie łagodny bóg dałby mu tylko taką karę?- uniosła lekko brew.
Och samica mogłaby godzinami gadać o bogach, więc samiec powinien się z tym liczyć.
-Zgadzam się... dziwny chłód jest niepokojący. Z drugiej jednak strony Kammanor ostrzegł mnie, że nie powinnam kierować się gniewem.- westchnęła uważając, że wytłumaczyła tym milkliwość bogów. Może byli kapryśni jak pogoda? Ciężko rzec.
Nie ruszyła się gdy podszedł bliżej patrząc jej w ślepia. Stała nieruchomo, nie była przecież płochliwą młódką. Również patrzyła mu w ślepia spod półprzymkniętych powiek.
-Błyszczeć na niebie u boku matki i bogów, nie brzmi to tak źle. Dopóki jednak tu jestem, a koniec jeszcze nie nadszedł będę zaznaczać swoją obecność szponami, ogniem i głosem.- powiedziała poważnie.
-Nie wiem jaka jest wola bogów bo nie jestem prorokiem jednak koniec Wody nie brzmi w moich uszach zbyt dobrze. Wolałabym jednak nieco ograniczyć rozwój Ognia i Ziemi.- dodała nie poruszając się o szpon.
-Na koniec jestem osobiście gotowa lecz lepiej by nadszedł później niż wcześniej.- wzruszyła barkami.
_________________


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.
-> Po starym poparzeniu została blizna u nasady ogona.

Głos młodej i dorastającej smoczycy | Głos dorosłej smoczycy | #7c272d | Teczka postaci
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1539

Wysłany: Wczoraj 1:07   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,S,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


Czy wojna Ognia z Ziemią faktycznie byłaby dla nich taka dobra? Jego zdaniem niekoniecznie. Fakt... być może nie powinno dotknąć ich to bezpośrednio, jednak jeżeli wpłynęłoby to choć odrobinę negatywnie na i tak już upadające stada... no mogłoby się to już skończyć źle. W pewnym sensie jak dobicie konającego. To, że inni upadają nie znaczy, że mogą od razu się podnieść i zapomnień o wszystkich stratach.
- Zauważyłem, że była to sarkastyczna sugestia. Mimo wszystko... koniec końców miałoby to jakiś wpływ na Wodę i Cień, ale wydaje mi się, że nie byłoby to coś pozytywnego. - Uśmiechnął się, można nawet powiedzieć, że delikatnie się zaśmiał.
Cóż... po chwili rozmowy z Cierniową, mógł być pewny że bogowie są w jej życiu dosyć ważni. W większości tematów zahaczała właśnie o ich temat. Bogowie po prostu nie są najlepszym tematem na rozmowę, zwłaszcza jeżeli osoby rozmawiające mają do tego zupełnie inne podejścia. Sam być może byłby bliski przekonaniom smoczycy... gdyby nie to, co miało miejsce jakiś czas temu.
- Czymże bogowie byliby bez swoich wiernych? Gdyby zależało im na naszym uśmierceniu, to przyczyniliby się do tego już dawno temu. - Odpowiedział na jej słowa, mówiąc równie poważnie jak i ona. Znał proroctwa, wiedział bardzo dużo o bogach, z tym że... niewiele z tych rzeczy miało swoje odzwierciedlenie gdzieś indziej.
Immanor... zawsze wydawał mu się tym najłagodniejszym z bogów, najbardziej sprawiedliwym. Mimo to... i on zamilkł. Już nie chodzi o brak odpowiedzi, a sam brak obecności.
O Masochistycznym wiedzieć oczywiście nie mógł, jednak jeżeli Ateral postąpił w ten sposób... to raczej musiał mieć ku temu jakieś powodu. Mimo wszystko postąpił dość łagodnie, w porównaniu z innymi.
Zmrużył oczy i zaśmiał się nieco kpiąco.
- To z całą pewnością jest przejaw łagodności bogów. Co do tego nie mam wątpliwości. - Tym razem powiedział dość poważnie.[/color] - Jednak co powiedziałabyś na to, że byłem świadkiem sytuacji, w której to zachowania bogów nie można było opisać tym właśnie słowem, a raczej jego przeciwnością? Po tym wydarzeniu... wiele się zmieniło. - Westchnął.
- Cóż... mi z kolei odmroziło łapę. Na pewno jest to jakaś zmiana w zachowaniu bogów, choć z tego co mówisz, nie wszyscy zamilkli. - Odrzekł, tym razem nieco mniej przejęty.
- Wydaję mi się, że ostatnim co chciałaby zrobić Zmora, byłoby ograniczenie wpływów waszego sojusznika. Jednak czy to cokolwiek by dało? Cztery słabe stada nie brzmią najlepiej, zwłaszcza że takie mają tendencję do stawania się jeszcze słabszymi. - Dodał, ciągle patrząc się na smoczycę. Poruszające się korony drzew jakby w tym momencie nie istniały, całą swoją uwagę skupił na Intencji.
- Koniec już nadszedł... przynajmniej dla nas. - Stwierdził, a w słowach tych można było wyczuć żal. - Chciałbym... żebyś zobaczyła ten koniec na własne oczy. To co z nas zostało, jeżeli cokolwiek to jeszcze znaczy. Proszę. - Początkowo mocno się zawahał, a było to bardzo odczuwalne w jego głosie. Cierniowa zapewne mogła zrozumieć, że nie była to dla niego łatwa decyzja. Zastanawiał się już nad tymi słowami od początku rozmowy, jednak ciągle nie był pewny. Teraz jednak był to dobry moment... tylko czy istniała jakakolwiek szansa, że smoczyca zgodzi się na to?
Cholera... czy on wie co tak właściwie robi?
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szlachetny Nurt Wczoraj 14:41, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 13