FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Aleja Zakochanych
Autor Wiadomość
Misterna Łuska 
Adept Ognia
Zakonnica Fluttershy



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 18
Płeć: Samica
Opiekun: Zapomniany Rytm
Mistrz: Stado
Dołączyła: 14 Paź 2017
Posty: 466
Wysłany: 2017-12-25, 02:58   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 4| A: 3
   U: S,Pł,B,L,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO,M,W:1
   Atuty: Wrodzony Talent; Kruszyna


Ciągłe opuszczanie głowy i dość długie dochodzenie do siebie sprawiło, że nie szukała takich nieprawidłowości. Jej młody umysł nie brał pod uwagę takich możliwości jak mówienie maddarą. Była szczerze zaskoczona. Nie była samiczką, która potrafiła perfidnie grać albo udawać. Nie lubiła pogrywania z kogoś.
Kiedy Krwisty podzielił się swoim snem, spróbowała zagłębić się w swoje wspomnienia. Ona. I Rek. Co zabawne... Rek oznaczało właśnie “Ona”, choć jeszcze tego nie wiedziała. Nigdy nie zdążyła zapytać o to ojca. Nie miała istotnego elementu układanki
Tamta samiczka... Jej otoczenie... nie pamiętała go. Zrobiło się jej na moment przykro. Wydawało się, że we śnie są same.
- Na pewno zwrócę na to uwagę następnym razem. Nie mogę sobie przypomnieć gdzie jesteśmy w tym śnie... Pamiętam tylko wzrok jej złocistych oczu. - Powiedziała powoli, z całkiem sporym rozmysłem. - Wygląda, jakby na coś czekała. Ja... będę to sprawdzać. Na pewno. - Zdecydowała, że zbada tę sprawę. Tego dnia była o krok bliżej do poznania ostatecznej odpowiedzi.
Energia w głosie Krwistego sprawiła, że Rek się lekko uśmiechnęła. A więc lubią się. Podziękowała za to bogom w myśli. Cieszyła się. Może to będzie miłe spotkanie? Wtuliła bok pyska w ciało adepta Ziemi. Delikatnie. Żeby nie poczuł z jaką premedytacją to robi. Był taki ciepły.
Kiedy zadał jej pytanie, zamyśliła się głęboko. Takie dni? Odpowiedź wydawała się jej oczywista. Ale przyszło jej na myśl, że ma zbyt mało informacji by mieć jednoznaczne zdanie na ten temat.
- Tak naprawdę nie wiem. Pierwszy raz szłam tak długo tak daleko. Może to dlatego, że jestem nienawykła do takich wędrówek? - Zapytała, przechylając nieco łepek jak miała w zwyczaju, przez co nieświadomie otarła nim o ciało czerwonofutrego między karkiem a jego barkiem. - Bardzo późno zaczęłam interesować się światem. Pierwsze cztery księżyce spędziłam na grzbiecie taty, obserwując wszystko nieruchomo. Wiem, że pisklęta już trzeciego księżyca starają się wymykać. Mój brat tak robił. Ale ja ciągle leżałam w miejscu i jadłam owoce, bo byłam za słaba, żeby jeść mięso. Wiesz, mam już dziesięć księżycy. - Uśmiechnęła się. Była maluczka. Jakby miała z siedem. Do tego była bardzo smukła i odznaczała się nadzwyczajną lekkością. Najwyraźniej owoce jako podstawa żywieniowa dla smoka, zwłaszcza małego, nie jest dobrym budulcem organizmu. Mówiła o tym swobodnie. W zasadzie jej dystans pozwolił jej na pełnoprawne pochwalenie się swoim wiekiem. Miała zamiar usłyszeć zaskoczenie Krwistego. - Będę podróżować częściej. I będę polować! Wtedy na pewno stanę się silniejsza i dorównam innym smokom. Nawet, jeżeli nie będę tak silna i wytrzymała jak one. Jestem pewna, że też mogę być jak inne smoki. Nawet inaczej. Hm... jak by to wyjaśnić... - Zamyśliła się na kilka chwil. - Mój tata jest łowcą. Poluje na zwierzęta. Nigdy nie będę w tym tak dobra jak on, ale myślę, że mam dobre oko. Mogłabym szukać kamieni, żeby wymieniać je na mięso albo owoców, kiedy nadejdzie wiosna. Mogłabym ich szukać dla smoków, które potrzebują nauk u mistrzów, którzy wymagają zapłaty. Albo dla naszej Wojowniczki, żeby pomóc jej nazbierać zapłaty dla Erycala. Sprawne smoki nie skupiają się na tym chyba zbyt mocno. Dlatego ja chcę pomóc im wszystkim. - Wyszczerzyła ząbki w szczerym uśmiechu. Wizyta przy kurhanach i otworzenie się przy Krwawym otworzyło jej umysł. I... zdecydowała.
Potem usłyszała bicie skrzydłami. Spojrzała w górę i dostrzegła silną, czarną sylwetkę. Po terenach wspólnych rozniósł się zapach spalenizny i pyłu. To był zapach domu. Jej serce zwolniło, ekscytacja zmieniła się w spokój i zadowolenie. Nie widziała go od dawna. Była tak mała, że prawie nie pamiętała owego spotkania. Ale pamiętała, że był ciepły i godzien zaufania. Okazało się, że zachował też dobry humor i przyjazne nastawienie.
Gdy zażartował z jej tendencji, uśmiechnęła się bardzo delikatnie. Jej zimne oczy pozostawały bystre, a mimika łagodna. Poczuła się miło, poczuła, że jest wśród swoich. Jej platynowa łuska zalśniła delikatnie, gdy oświeciło ją, że ciągle leży na ciepłym grzbiecie. Grzał ją bardzo sprawnie! Ale zrobiło się jej nieco głupio. Poruszyła się wszak, ale nie dość zdecydowanie by zejść. Jeszcze.
- Poszłam trochę za daleko. I zasłabłam. - Żeby zachować luźniejszą atmosferę, wysunęła odrobinę swój bladoróżowiutki języczek. Zaraz go schowała i podniosła głowę. - Krwisty mnie znalazł i pomógł dojść do siebie. Ale nie może mnie odprowadzić, a ja chyba jestem zmęczona... I... Nie chcę wracać sama. - Mimo wszystko jednak czuła zażenowanie w związku z tą sytuacją. W jej głosie dało się w końcu poczuć nieśmiałość i zawstydzenie. - Gryzący... uh... Odprowadzisz mnie do domu? - Zapytała z mieszanką zażenowania i nadziei na drobnym pyszczku. - Czuję się już lepiej! - Zapewniła nieco silniejszym głosem. - Nie trzeba mi już pomagać. Tylko trochę się martwię... no wiesz... - Opuściła wzrok i aby udowodnić swoje słowa, pozwoliła sobie zsunąć się powoli z grzbietu Krwistego. Opadła na przednie łapy, którymi zrobiła parę kroczków by zsunęły się też tylne. Nie stanęła w miejscu, ale zrobiła kilka chwiejnych kroków, by złapać równowagę. Miała podniesiony i sztywny ogon. Czuła się zdecydowanie lepiej i była cieplejsza. Ale nagły ruch wciąż jeszcze jej nieco dokuczył. Stanęła już w zwyczajnej pozycji i swoim spojrzeniem starała się przekazać “widzisz? Wszystko gra”. Tylko, że ten wzrok był chyba skierowany też do niej, bo nie wyglądała zbyt przekonująco.
_________________
Skala wielkości wobec typowego smoka
Galeria: od Aro (v1); od Aro (v2); od Aro (v3) - aktualne;
Głos: Tomorrow is a hope. Never a promise.
Informacje: Teczka; Osiągnięcia
Rodzina: Drzewo genealogiczne
 
 
Grzmot 
Pisklę
Ten, który przeżył



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 29
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Gonitwa Myśli
Wiek: 16
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 1915
Skąd: Ściśle tajne
Wysłany: 2017-12-27, 19:26   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,W,MO,MA,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Chytry Przeciwnik


Rek pewnie zastanawiała się głębiej nad swoim snem, cisza trwała przez jakiś czas, a ja tylko obserwowałem niebo, szukając na nim Obsydiana. Ostatnie spotkanie było dawno temu jak byliśmy pisklakami, a teraz pewnie jest adeptem albo lepiej! Ciekawe co porabiał przez ten długi czas, na terenach wspólnych w ogóle go nie widziałem, a na granicy tym bardziej. No chyba, że wychodził z groty w zupełnie innym momencie niż ja na przykład w nocy?
Odrzuciłem myśli na bok kiedy usłyszałem odpowiedź Rek. Nie była do końca pewna tego co działo się w jej śnie, ale może kiedyś to odkryje? Na razie pewnie była zbyt młoda i nie wiedziała za dużo o swoich przodkach?
Nie odpowiedziałem nic, jedyne co to spojrzałem na pisklaka i uśmiechnąłem się. Dziesięć księżyców to naprawdę dużo i pewnie tak mało wie o świecie, wszystko przez to, że za każdym razem czuje się osłabiona. Dobrze, że nie lata, wtedy to by było źle gdyby nagle chciało jej się zemdleć. Chociaż w sumie opcja spoglądania na świat z grzbietu taty jest bardzo fajna! Darmowa przejażdżka, a jedzenie owoców zamiast mięsa? Owoce są bardzo dobre!
~ Dziesięć księżyców to naprawdę dużo, myślałem, że jesteś młodsza ~ spojrzałem jeszcze raz na Rek uśmiechając się, pisklaki lubią się przechwalać swoim wiekiem, to takie typowe. ~ Skąd wiesz, że nie będziesz nigdy tak dobra jak inne smoki? Jak na swój wiek jesteś mądrzejsza i rozsądniejsza od pisklaków, no może rozsądna to za dużo powiedziane, ale nie jesteś spokojniejsza niż reszta! Myślę, że kiedyś dorównasz tacie albo nawet będziesz lepsza od niego, każdy ma w sobie talent, chyba ~ dobrze, że nie poddawała się przez swoją chorobę. Starała się i miała chęci, a to się liczy najbardziej!
Nagle usłyszałem tupot skrzydeł, Obsydian zjawił się szybciej niż przypuszczałem.
~ Pogubiłem się w liczeniu! Gdzie ty się tyle podziewałeś, ani na granicy cię nie było, ani na terenach wspólnych, tak po prostu PUF i zniknąłeś? Deidara trochę się uspokoiła od tamtego czasu, ale za to ja przyniosłem więcej problemów niż kompan. Raz mi się umarło i zostałem wskrzeszony przez Aterala! Dasz wiarę? Niedawno straciłem głos, tyle do opowiadania,
ale nie po to cię tu wezwałem
~ Rek zaczęła wszystko wyjaśniać. Nie powiedziała wszystkiego, ale tylko to co jest najważniejsze. Potem poczułem jak młoda ześlizguje mi się z grzbietu, no może i odzyskała trochę sił, ale chyba nie na tyle, żeby wrócić samemu do domu?
~ Leciałem sobie nad terenami wspólnymi i zobaczyłem małą kulkę, Rek leżała tutaj zmęczona, mówi, że ma tak od zawsze i potem chciałem ją zanieść na granice, ale powiedziała, żeby wezwać ciebie i tak sprawa kończy się w tym miejscu. Tylko, że młoda chyba nie ma tyle sił, żeby wrócić na własnych łapach, ledwo co stoi ~ powiedziałem do Obsydiana i cały czas obserwowałem Rek, może i próbowała pokazać, że da radę, ale to tylko pokazało, że nadal nie jest najlepiej.
_________________





S:1 W:1 Z:2 I:2 P:1 A:1
S:1 MA:1 MO:1


Fabularne: Naszyjnik z rogową łuską Przeklętej
Mechaniczne: Kryształ Nieśmiertelnego
Głos Grzmota
 
 
 
Gryzący Kolec 
Adept Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 35
Płeć: Samiec
Opiekun: Czarny Konsyliarz
Dołączyła: 06 Lut 2016
Posty: 867
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2017-12-29, 00:21   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,W,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka


Nie potrafiłem przestać się uśmiechać, kiedy przebywałem przy smokach, które darzyłem sympatią. Dlatego też, mój pysk cały czas był wykrzywiony w przyjemnym grymasie, kiedy poruszając z ekscytacji końcówką ogona po kolei słuchałem słów tych, którzy mnie tu wezwali. Niezwykle przyjemnie było mi tu przebywać chociaż powód dla jakiego tu przybyłem raczej nie powinien mnie napawać optymizmem. Jednak moim usprawiedliwieniem było to, że jeszcze go nie poznałem. Zamiast tego dałem się wciągnąć w dłuższą rozmowę o tym, co mi i Grzmotowi przytrafiło się od naszego pierwszego spotkania. No, a warto wspomnieć, że kiedy do niego doszło ledwie odrośliśmy od ziemi! Mimo tego pamiętam to spotkanie jakby odbyło się wczoraj, bo nie dość, że towarzyszyło mu wiele emocji, to było to moje pierwsze samotne wyjście po za grotę. Och, jakiż ja byłem wtedy podekscytowany!
- E tam! Przecież to jasne, że nie siedziałem cały czas w grocie! To się było tu, to tam... Ale bogowie najwyraźniej nie dali nam się spotkać! A szkoda, bo najwyraźniej wiele się w twoim życiu działo! I aż dziw, że mówisz o tym z takim spokojem. Przecież strata głosu i niedoszła wycieczka w objęcia śmierci, to nie byle błahostka! - powiedziałem, zdecydowanie nie kryjąc swojego entuzjazmu. Mimo to, gdzieś w sercu, byłem nieźle zdziwiony, że Grzmot mówi o swoich doświadczeniach tak, jakby nie były niczym niespotykanym. A przecież nie każdy wraca sprzed ołtarza Aterala! No, ale może samiec opowiadał to już tyle razy, że nie budziło to w nim już tak wielkich emocji jak na początku. Wszak wszystko jest możliwe.
- No, ja na swoim kącie aż takich doświadczeń nie mam, ale za to udałem się parę razy za barierę i wybrałem się na polowanie, żeby zabić gryfa, którego truchło jest moją gwarancją na zyskanie rangi łowcy. No, ale zaatakował mnie wściekły łoś z którym walczyłem tak długo, że aż odechciało mi się ruszać po gryfa. Dasz wiarę? Mogłem zostać zamordowany przez roślinojada! I co on by mi zrobił? Zakopał w ziemi i pielęgnował na moim cielsku plantację zielonej trawy? - powiedziałem, niemal wijąc się ze śmiechu na wspomnienie owego drapieżnego łosia, który w końcu padł pod naporem moich kłów. I dobrze, bo jakbym przegrał, to chyba bym się więcej w obozie nie pokazał. Nabijaliby się ze mnie do końca życia! No, ale dość tych śmiechów. Teraz czas skupić się na ważniejszych sprawach. Gdy Rek się odezwała skupiłem na niej wzrok z radością zauważając, że na jej pyszczku na chwilę zagościł uśmiech i, że w ogóle nauczyła się korzystać ze smoczej mowy. Wszak, kiedy była pisklaczkiem nie dało się jej namówić na tę oznakę szczęścia, a żadne słowa nie opuszczały jej pyszczka. Jednak ta moja chwilowa radość zniknęła po usłyszeniu wiadomości, którą mi przekazała. Za to w moim wnętrzu wykiełkowało uczucie zaniepokojenia. W czasie swojego życia nie słyszałem jeszcze o przypadku zasłabnięcia, ale to na pewno nie było nic dobrego. No, a kolejne słowa Grzmota, też nie poprawiły mi humoru.
- Właśnie widzę - odparłem na ostatnie słowa samca z którymi pod każdym względem się zgadzałem. Rek nie była jeszcze wystarczająco silna by iść bez żadnej, nawet najmniejszej, pomocy. Jeszcze by upadła!
- Oczywiście, że cię odprowadzę Rek. Ale czułbym się lepiej gdybyś pozwoliła mi się chociaż okryć skrzydłem. Wtedy w razie czego zdążyłbym cię złapać - powiedziałem, powoli kierując się w stronę samiczki i zachęcająco wyciągając w jej stronę prawe skrzydło. Czekając na jej reakcję odwróciłem się jeszcze do Grzmota.
- Dziękuję, że się nią zaopiekowałeś. Nie każdy smok postąpiłby na twoim miejscu tak samo. A gdyby nie ty, nie wiadomo jak to by się skończyło - dodałem, kiwając w kierunku samca łbem. W tym jednym geście zawarłem całą swoją wdzięczność i szacunek za jego czyn.
_________________
Wolność jest skarbem,
bo pozwala nam wierzyć,
że życie jest w naszych rękach


Atuty:
* Ostry Wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle mają dodatkową kość
* Pamięć Przodka - Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi


Sekkama
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 2| A: 1
A,O,Skr: 1

Raamad
S: 1| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 1
A,O: 1
 
 
Misterna Łuska 
Adept Ognia
Zakonnica Fluttershy



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 18
Płeć: Samica
Opiekun: Zapomniany Rytm
Mistrz: Stado
Dołączyła: 14 Paź 2017
Posty: 466
Wysłany: 2017-12-29, 20:13   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 4| A: 3
   U: S,Pł,B,L,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO,M,W:1
   Atuty: Wrodzony Talent; Kruszyna


Wyszczerzyła lekko kiełki gdy Krwisty pochwalił jej wiek. Ale gdy jej zaprzeczył i zapytał skąd ma pewność, pokręciła powoli głową, przecząc jemu samemu. Znała swoje wady. Ale poznała też swoje zalety. Dlatego mogła mu natychmiast odpowiedzieć.
- Nie będę nigdy tak silna jak one. Jestem niemal pewna. Że nigdy nie zapoluję jak one i nie będę walczyć jak one. Ale mogę być mądra. - Uśmiechnęła się szeroko. Przecież lubiła wiedzę. I nie mijało jej to mimo księżycy! Aż dziesięciu! - Dlatego chyba wiem już co będę robić jak dorosnę! - Powiedziała z dumą, ale nim zaczęła kontynuować, na ziemię spadł Gryzący.
Wyglądał tak, jak go zapamiętała. Duży, czarny i emanujący poczuciem bezpieczeństwa. Prawie jak gdyby wciąż mogła pamiętać ciepłotę łusek jego łap. Gdy zamierzała się jeszcze do zejścia z Krwistego, zaczęła mimowolnie przysłuchiwać się ich rozmowie. Była tak ekspresywna i wesoła. A Rek... zabierała siły. Księżyce uciekała przed energią Nezuriego. I chociaż cieszyła się ich szczęściem i ekscytacją, poczuła się nagle maluczka i niewidzialna. Wiedziała, że nikt jej nie pomija, że to była zaledwie chwila. Ale ona potrafiła tylko zagłębić się w głąb swojego umysłu. Mówiła zbyt powoli, żeby dostać się do rozmowy. Była jeszcze zbyt zmęczona by próbować zabiegać o choć odrobinę atencji.
Zsunęła się z grzbietu Krwistego, przez co bezwiednie na siebie tę uwagę znów zwróciła. Gryzący mógł dostrzec że jej spojówki wydają się bledsze niż zwykle. Miała też delikatnie opuszczony łepek. Uśmiechnęła się jednak wdzięcznie do Gryzącego. - Postaram się pójść kawałek sama. - Jej oczy jasno mówiły, że czuła się jakby przeszkodziła i nie chciała sprawiać więcej kłopotu. Wsunęła się pod skrzydło czarnego samca i zaraz poczuła się lepiej i pewniej, gdy zamknęło ono ciepło ich ciał i zapach. Jej oczy na moment się przymknęły. Zwróciła się do Krwistego.
- Dziękuję Krwisty. Tata mówił, że Erycal leczy choroby, których nie leczą uzdrowiciele. Byłeś u niego? - Zapytała ze sporą, jak na pisklę, troską. Choć było to już tylko na odchodne i czerownofutremu nie pozostało wiele czasu na odpowiedź. - Cieszę się, że cię spotkałam. Dziękuję za wszystko. - Powtórzyła raz jeszcze, by podkreślić, że to dzięki niemu poczuła się dużo lepiej tak szybko.

z/t
_________________
Skala wielkości wobec typowego smoka
Galeria: od Aro (v1); od Aro (v2); od Aro (v3) - aktualne;
Głos: Tomorrow is a hope. Never a promise.
Informacje: Teczka; Osiągnięcia
Rodzina: Drzewo genealogiczne
Ostatnio zmieniony przez Misterna Łuska 2018-01-02, 15:38, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Grzmot 
Pisklę
Ten, który przeżył



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 29
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Gonitwa Myśli
Wiek: 16
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 1915
Skąd: Ściśle tajne
Wysłany: 2018-01-02, 00:10   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,W,MO,MA,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Chytry Przeciwnik


Uśmiechnąłem się kiedy Rek zaczęła opowiadać o tym jak nie uda jej się polować jak inni.
~ Zobaczysz, że będziesz kiedyś tak dobra jak inni, co w sumie nie jest ważne, najlepiej to być zupełnie innym od reszty wtedy wiadomo, że jest się oryginalnym czyż nie? ~ zapytałem, ale nie oczekiwałem odpowiedzi, wiedziałem, że Rek się ze mną zgodzi. Wykazywała się dużą mądrością jak na swój wiek.
Gryzący zjawił się szybko na miejscu, a po krótkiej rozmowie byłem pewien, że jeszcze kiedyś muszę z nim spotkać. Wiedziałem, że ma jeszcze taki sam pisklęcy zapał do zabawy jak ja, no i muszę mu o wszystkim opowiedzieć.
Rek wsunęła się pod jego skrzydło teraz byłem pewien, że trafi bezpiecznie do domu. Gryzącemu można ufać.
~ Wiem, że Erycal leczy rany, których inni uzdrowicieli nie mogą uleczyć. Rozmawiałem z nich i zwróci mi głos za sześć granatów, tylko problem jest taki, że nie chce mi się ich zbierać ~ uśmiechnąłem się i spojrzałem w stronę ziem mojego stada.
~ Cześć ogniaki! ~ krzyknąłem po czym poleciałem do obozu ziemi.

//zt
_________________





S:1 W:1 Z:2 I:2 P:1 A:1
S:1 MA:1 MO:1


Fabularne: Naszyjnik z rogową łuską Przeklętej
Mechaniczne: Kryształ Nieśmiertelnego
Głos Grzmota
Ostatnio zmieniony przez Grzmot 2018-01-02, 20:16, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Gryzący Kolec 
Adept Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 35
Płeć: Samiec
Opiekun: Czarny Konsyliarz
Dołączyła: 06 Lut 2016
Posty: 867
Skąd: Małopolska
Wysłany: 2018-01-02, 19:18   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,W,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć Przodka


W końcu Rek zsunęła się z grzbietu Krwistego, ale zdawała się nieco przybita. Te jej oczęta... jakby delikatnie straciły na kolorze. Ale może to efekt tego wcześniejszego zasłabnięcia? Bo teraz wyglądało na to, że było jej już lepiej. Sam poczułem się lepiej, kiedy samiczka wsunęła się pod moje skrzydło i nawet delikatnie zacisnąłem uchwyt przytulając ją do swojego boku. Cóż, tak będzie cieplej! A kto wie czego teraz było jej trzeba.
- Do zobaczenia, Grzmocie - powiedziałem, ostatni raz zerkając w stronę samca. Naprawdę miałem nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy zważywszy na to, że od dnia w którym się poznaliśmy bardzo dużo się wydarzyło. Najpewniej mamy o czym między sobą podyskutować, dlatego dobrze by było z tego w przyszłości skorzystać. Widząc, że ziemny odlatuje w sobie tylko znanym kierunku ruszyłem ku ziemiom Ognia. Starałem się iść dość wolno, żeby Rek była w stanie za mną nadążyć i, żeby jakoś zbytnio się nie zmęczyła. Oczywiście nie mogłem też pozwolić, żeby się nudziła, dlatego po kilku chwilach marszu w końcu ją zagadałem.
- To o czym podyskutujemy? Hm? - zwróciłem się do niej z uśmiechem, wynajdując we łbie jakieś ciekawe tematy do rozmów. Może tym razem uda mi się wywołać uśmiech na jej pysku? Wszak przed nami jeszcze daleka droga!

/zt
_________________
Wolność jest skarbem,
bo pozwala nam wierzyć,
że życie jest w naszych rękach


Atuty:
* Ostry Wzrok - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle mają dodatkową kość
* Pamięć Przodka - Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi


Sekkama
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 2| A: 1
A,O,Skr: 1

Raamad
S: 1| W: 2| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 1
A,O: 1
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 12