FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Czarny Staw
Autor Wiadomość
Lyra 
Pisklę


Stado: Ognia
Księżyce: 9
Płeć: Samica
Opiekun: Krwawa Żądza
Wiek: 17
Dołączył: 13 Gru 2017
Posty: 48
Wysłany: 2018-01-01, 16:15   
   A: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 4
   U: B,Pł,W:1


Lyra nie wiedziała czemu Ciemność jest smutny. Czy ma to związek z tym że jedna z jej sióstr się go obi mimo iż dwie raczej nie uciekają od niego? Chcąc go pocieszyć zaczęła się do niego przytulać by okazać że nie jest do niego negatywnie nastawiona. Może nie jest to jakieś głębokie uczucie, ale dopiero się poznali. Może z czasem zacznie go tak kochać jak ojca?
 
 
Misterna Łuska 
Adept Ognia
Zakonnica Fluttershy



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 18
Płeć: Samica
Opiekun: Zapomniany Rytm
Mistrz: Stado
Dołączyła: 14 Paź 2017
Posty: 466
Wysłany: 2018-01-27, 23:19   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 4| A: 3
   U: S,Pł,B,L,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO,M,W:1
   Atuty: Wrodzony Talent; Kruszyna


Zimne opady ochładzały Ogień. Misterna źle to znosiła. Do tego słowa Tnącego... Plątały się jej po głowie. Mogła robić wszystko. Ale nigdy nie będzie... smokiem. Stan psychiczny pogarszał jej zdrowie fizyczne. Zaczęła znów kichać, niemal tego nie zauważała. Wystarczył krok do choroby, jeden błąd... Jak wkroczenie do lodowatego jeziora. Zanurzyła w nim łapę i cofnęła się gwałtownie. Nie zauważyła go... Było mroczne, ciemne. Jak kora okolicznych, martwych drzew. I tylko ona, jak się wydawało, pozostawała tutaj żywa. Platynowołuska. Której kręgosłup ochraniała jedynie warstwa miękkich platynowych, błękitnych i fioletowych łusek. Położyła się na ziemi, czy też legła, oddając się swojej słabości. Potrzebowała snu. Tu i teraz. Drzemki. Jej skrzydła, pierzasta mozaika platyny, błękitu i fioletu, opadły bezwładnie na ziemię. Jak tutaj przyszła? Jak... jak mogła doprowadzić się do stanu, w którym szła tylko w przód, by obudziła ją dopiero chłodna woda? Swoimi błękitnymi oczami spojrzała na czarną taflę. Drzewa osłaniały ją od wiatru... było tu niemal ciepło. Leżąc na miękkim brzuchu, porośniętym zbyt drobną i delikatną łuską by izolować od niej zimno, jak przed księżycami... zaczęła odpływać. Tym razem Krwisty jej nie wybudzi... Ale nie było to zasłabnięcie... a wyczerpanie. Szwendała się, nauczała, kochała innych. Polowała. Ale nie chciała wrócić do grot. Teraz, gdy nadszedł wieczór, a Złota Twarz zachodziła, była zmęczona. Zbyt daleko od domu. Wrażliwa pozostała jednak na hałasy... Jako samiczka, której kruchą kość ze skrzydła wyrwał wilk, której bok poznaczony został łosim porożem... Jako smoczyca, którą nazwano niesmokiem... zbyt słabą istotą, by nosić tak dumne miano.
_________________
Skala wielkości wobec typowego smoka
Galeria: od Aro (v1); od Aro (v2); od Aro (v3) - aktualne;
Głos: Tomorrow is a hope. Never a promise.
Informacje: Teczka; Osiągnięcia
Rodzina: Drzewo genealogiczne
 
 
Efemeryczny Kolec
Adept Cienia
Goniący za zjawami



Stado: Cienia
Rasa: Bagienny
Księżyce: 18
Płeć: Samiec
Opiekun: Matka zza bariery *
Mistrz: Stłuczona Klepsydra
Partner: Kto wie, kto wie...
Wiek: 97
Dołączył: 11 Paź 2016
Posty: 329
Wysłany: 2018-01-28, 01:08   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| I: 3| P: 2| A: 1
   U: B,L,P,A,O,MP,MA,MO,Kż,Skr,Śl,W: 1
   Atuty: Szczęściarz; Niezdarny wojownik;


Brak przynależności boli. W końcu wspólnota jest jedną z naszych najważniejszych potrzeb. Szczególnie gdy odbiera nam się miano tego, czym się urodziliśmy. Ale kto miał prawo decydować kto jest, a kto nie jest smokiem? Na pewno nie inny smok, być może równie imperfekcyjny. Siła ciała czy umysłu miękły wobec siły woli. To ta ostatnia była prawdziwą potęgą mogącą kruszyć skały niemożliwego.
Niedaleko na spacer wybrał się inny "niewygodny" przedstawiciel swojego gatunku. Mwanu, prześladowany przez swój albinizm i w końcu oskarżony o morderstwo własnej matki, którą naprawdę zagryzły wilki. Zobaczył to na własne oczy i ten obraz wciąż go prześladował. Za każdym razem gdy widział psowatego, scena mordu odtwarzała się w jego umyśle jak ponura powtórka. Przez swoją babkę nazwany, w jej słowach, "przeklętym dzieckiem w którym zamieszkał demon".
Teraz ciężko było mu komukolwiek zaufać, nawet wobec bliższych mu smoków musiał udawać. Nie chciał by jego smutna przeszłość wyszła na jaw. Litość była mu zbędna, wystarczyła szczera przyjaźń. Ale co jest "szczere" w tym świecie? Wszyscy kłamią, kręcą, oszukują. Z nim na czele.
Stąpał powoli, nucąc jakąś starą piosenkę, która utknęła mu w głowie. Miał chwilę wolną od zmartwień, powinien ją wykorzystać. W tym momencie jednak ujrzał, niewielką, białą smoczycę. Wyglądała na bardzo zmęczoną, wręcz jakby zaraz miała zasnąć tu i teraz z wyczerpania. Ale przecież to Czarne Wzgórza, tutaj jest niebezpiecznie! Podszedł do niej szybko. Pachniała Ogniem. No cóż, ich stada może miały ze sobą pewien problem, ale to nie znaczy że powinien tak po prostu zostawić ją tutaj. W nocy, na dodatek. Zaraz, czy to nie była ta sama piastunka która organizowała wspólne nauki na Skałach Pokoju?
- Nie radziłbym zasypiać tutaj, szanowny opiekunie młodych. Czarne Wzgórza to nie jest bezpieczne miejsce na odpoczynek - miał szacunek do tych którzy poświęcili życie by wychowywać pisklęta.To była ciężka, ale bardzo ważna praca.
_________________

Nie możesz mieć tego czego pragniesz, ale możesz mieć mnie.


Szczęściarz

W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.

Ostatnie użycie: -

Niezdarny Wojownik

Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST. Atut uniemożliwia zostanie wojownikiem i łowcą.

Atut pasywny.
Ostatnio zmieniony przez Efemeryczny Kolec 2018-01-28, 10:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Misterna Łuska 
Adept Ognia
Zakonnica Fluttershy



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 18
Płeć: Samica
Opiekun: Zapomniany Rytm
Mistrz: Stado
Dołączyła: 14 Paź 2017
Posty: 466
Wysłany: 2018-01-28, 13:02   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 4| A: 3
   U: S,Pł,B,L,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO,M,W:1
   Atuty: Wrodzony Talent; Kruszyna


//Soundtrack

Jednak przysypiała zbyt mocno... i obca melodia miast rozbudzić ją, obce kroki miast ocucić, koiły. Niczym szepcące węże, że może to zrobić. Wtem usłyszała jednak głos. I komórki nerwowe jej ciała obudziły się natychmiast. Był to obcy głos. Kojarzyła go, lecz słyszała tylko raz w życiu. Natychmiast podniosła głowę, czego pożałowała przez mroczki, które przesłoniły obraz. Nie dała po sobie poznać, że są. Skupiła intensywne spojrzenie błękitnych oczu na cienistym samcu. I... jak zwykle... uśmiechnęła się nieco. Ukryła jednak zmęczenie pod maską rozluźnienia i spokoju.
- Dziękuję za radę. - Jej melodyjny głos był łagodny. Tak, jak lekki uśmiech, który wystąpił jej na pysk. Podniosła się płynnym ruchem do siadu. Chociaż wielkością dorównywała młodszym adeptom, księżyce wyrzeźbiły jej drobne mięśnie, kształtując jej ciało. Nie było zbite i krępe jak pisklęce. Jej łapy wydawały się długie dzięki smukłości, zad i pierś były zaokrąglone dzięki niewielkiej, acz zdrowej warstwie tłuszczu. Delikatna szyja była wyraźnie zarysowana, a platynowo-błękitny łeb pełen był łagodnych rys, zmiękczających lodowe spojrzenie błękitnej głębi jej oczu. Teraz gdy nie byli zajęci spotkaniem, Mwanu mógł dokładniej się jej przyjrzeć. Każdy ruch jej piersi sprawiał, że platynowe łuseczki, niezwykle drobne i niemal niewidoczne z daleka, lśniły. Gładkość ich była wszak ponad przeciętna i z łatwwością odbijały nawet blade światło. Rozłożyła lekko skrzydła o łuskowym, platynowo-błękitno-fioletowym ramieniu, porastających przez mozaikę piór tych samych barw. I one były gładkie... a ich struktura przywodziła na myśl bardziej miękkość niż wytrzymałość, chociaż ułożone były w nienagannym ładzie i zdecydowanie spełniały się w swojej roli. Zaraz jednak kończyny lotne złożyły się. Był to tylko gest, dzięki któremu mogła poprawić ich ułożenie na wąskim grzbiecie, przez który ciągnął się pas niewielkich piór podobnych do trójbarwnych lotek. Z bliska widać było to tak, jakby łuski okoliczne piórom "obsypane były ametystami i szafirem", jak uznał jeden ze smoków. Z bliska też czuć było jej przyjemny, słodkawy zapach przywodzący na myśl świeżo zerwane owoce.
- Dziękuję za troskę, Mwanu. Mów mi Misterna lub Rek, nie jestem nikim specjalnym. - Odparła miękkim głosem. Choć niedawno musiała być pisklęciem... dorastała. I to szybko. Ton którym przemawiała był dojrzały i spokojny, skrzętnie ukrywał zmęczenie. A nuż go w ogóle nie było? Nie wyglądała na zmęczoną. Nie rozpierała jej energia, ale i podczas pierwszego spotkania była niezwykle statyczna. W jej wnętrzu zaś... myśli dopiero się rozjaśniały. Adrenalina pospieszniej pompowała krew, dobudzała adeptkę.
_________________
Skala wielkości wobec typowego smoka
Galeria: od Aro (v1); od Aro (v2); od Aro (v3) - aktualne;
Głos: Tomorrow is a hope. Never a promise.
Informacje: Teczka; Osiągnięcia
Rodzina: Drzewo genealogiczne
Ostatnio zmieniony przez Misterna Łuska 2018-01-28, 14:14, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Efemeryczny Kolec
Adept Cienia
Goniący za zjawami



Stado: Cienia
Rasa: Bagienny
Księżyce: 18
Płeć: Samiec
Opiekun: Matka zza bariery *
Mistrz: Stłuczona Klepsydra
Partner: Kto wie, kto wie...
Wiek: 97
Dołączył: 11 Paź 2016
Posty: 329
Wysłany: 2018-02-11, 18:01   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| I: 3| P: 2| A: 1
   U: B,L,P,A,O,MP,MA,MO,Kż,Skr,Śl,W: 1
   Atuty: Szczęściarz; Niezdarny wojownik;


Spojrzał na Rek ze swego rodzaju niepokojem. Nie chciał matkować bądź co bądź, dość dojrzałej już smoczycy która mogła sama o sobie decydować, jednak drzemki na Czarnych Wzgórzach? Przecież ma obóz Ognia, swoje własne legowisko. Po co się naraża? Szczególnie że nie jest wojownikiem, tylko piastunem. W razie ataku drapieżnika może mieć problem.
- Dobrze, Rek. Wybacz że wtrącam się w twoje prywatne sprawy, ale to chyba nie jest miejsce na wypoczynek. Nawet w dzień można tu spotkać drapieżniki, a w nocy... to po prostu zwyczajnie niebezpieczne. Chyba powinnaś wrócić do własnej groty. - przeczył stereotypowi Cienistego, był grzeczny i stosunkowo empatyczny. Ale prawda była taka że mit o okrutnym najeźdzcy spoza bariery nie za bardzo trzymał się kupy. Cień wymagał od swoich smoków żelaznej dyscypliny i dotkliwie karał za przewinienia. Po prostu wierzyli że trzeba być twardym, by przeżyć. Twardym i posłusznym swojej rodzinie, którą był cały klan.
Spojrzał na przyszłą piastunkę. Wydawała się taka delikatna. Jakby chora.
- Rek... Czy dobrze się czujesz? Jesteś taka... blada. - gdyby tylko mógł sobie przypomnieć nazwę tej choroby która sprawiała, że w krwi było za mało czerwieni... Ale zupełnie wyleciało mu to z głowy. W każdym razie, to na pewno nie był albinizm. On był po prostu pozbawiony prawie wszystkich barwników w ciele, ale jego krew była jak najbardziej szkarłatna.
_________________

Nie możesz mieć tego czego pragniesz, ale możesz mieć mnie.


Szczęściarz

W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.

Ostatnie użycie: -

Niezdarny Wojownik

Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST. Atut uniemożliwia zostanie wojownikiem i łowcą.

Atut pasywny.
 
 
Misterna Łuska 
Adept Ognia
Zakonnica Fluttershy



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 18
Płeć: Samica
Opiekun: Zapomniany Rytm
Mistrz: Stado
Dołączyła: 14 Paź 2017
Posty: 466
Wysłany: 2018-02-12, 23:20   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 4| A: 3
   U: S,Pł,B,L,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO,M,W:1
   Atuty: Wrodzony Talent; Kruszyna


//Soundtrack

Niestety Efemeryczny nie wiedział o jej chorobie, tym bardziej jako czarodziej nie mógł znać chorób, które niemal nie dotyczą smoczego świata. Bo czy przed Rek istniał smok z anemią? Czy były smoki takie jak ona, które przeżyły dłużej niż księżyc? Była... wyjątkowa... I każdego dnia groziło jej uśnięcie. Temperatura zmieniała się i wkrótce miast deszczu miał zacząć padać śnieg. Jeszcze tego wieczora, gdy Złota Twarz opuści tereny Stad i zabierze swoje ciepło.
A ona starała się patrzyć łagodnie i bystrze. Jednak jej spojówki pozostawały blade. - Niedaleko stąd nauczałam. To najszybsza droga do Stada. Wrócę, gdy chwilę odpocznę. - Odpowiedziała swobodnie, z delikatnym, przyjaznym uśmiechem. Jej źrenice minimalnie się rozszerzyły i jeśli Mwanu si nie przyglądał, nie dostrzeże tego. Również jej ogon drgnął. Wstała bardzo powoli, tylne łapy prostując odrobinkę szybciej niż przednie. Były silniejsze i mięśnie reagowały mocniej. Cień... dopiero miała się dowiedzieć, że obecnie nie bazował na dyscyplinie, ale zachłanności i krwiożerczości przywódczyni... Dopiero nauka historii powie jej, że pierwsi Cieniści przybyli tu szukając azylu i choć nieufni, starający się zdobyć wszystko jedynie za pomocą własnych łap, stanowili nierozwerwalną jedność, rodzinę... Rodzinę. Nie wypaczoną... rodzinę. Maestu, którego poznała był na to dowodem. Przerażone pisklęta... Krwiożercza Przywódczyni.
Mwanu zapytał ją o samopoczucie, przez chwilę nie odpowiadała. Jej łapy drżały, aż... osunęła się z powrotem na ziemię. Leżała więc na brzuchu, ze skrzydłami na ziemię. Głowę jednak zawieszała nad przednimi łapami, wbijając Oczy w ziemię. Lecz jej spojrzenie było nieprzytomne. Przy bliższych oględzinach można było stwierdzić nieco przyspieszony oddech. Typowe...
To takie... typowe...
Kropla lodowatej wody spadła na jej lśniącą lotkę.
_________________
Skala wielkości wobec typowego smoka
Galeria: od Aro (v1); od Aro (v2); od Aro (v3) - aktualne;
Głos: Tomorrow is a hope. Never a promise.
Informacje: Teczka; Osiągnięcia
Rodzina: Drzewo genealogiczne
 
 
Efemeryczny Kolec
Adept Cienia
Goniący za zjawami



Stado: Cienia
Rasa: Bagienny
Księżyce: 18
Płeć: Samiec
Opiekun: Matka zza bariery *
Mistrz: Stłuczona Klepsydra
Partner: Kto wie, kto wie...
Wiek: 97
Dołączył: 11 Paź 2016
Posty: 329
Wysłany: 2018-02-14, 18:55   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| I: 3| P: 2| A: 1
   U: B,L,P,A,O,MP,MA,MO,Kż,Skr,Śl,W: 1
   Atuty: Szczęściarz; Niezdarny wojownik;


Obecna przywódczyni Cienistego Kręgu prawdopodobnie zostanie antagonistką wielu historii. Tak bardzo pragnąca odrzucić dziedzictwo matki, a tak bardzo do niej podobna. Tragiczne. Ale wszyscy musieliśmy zmagać się ze swoimi osobistymi nieszczęściami. Mówi się że każdy smok ma swojego demona, którego musi pokonać. Niektórym jednak się to nie udaje. Niekoniecznie dlatego że są słabi. Czasem ponoszą porażkę właśnie dlatego, że są silni.
- Wiem że wśród naszych stad relacje są dość napięte, jednak bardzo szanuje że chcesz edukować wszystkie młode, bez wyjątku. Większość smoków nie zdobyłaby się na coś takiego. Wydaje mi się że zasługujesz na szacunek. - on sam nie wpadłby na taki pomysł. Ba, sam przybył tylko po to by wyśmiać Nocnego za niedorzeczny pomysł. Ale coś się zmieniło. Dużo się zmieniło, odkąd tu był. Tutaj smoki były inne, jednak... W dobry sposób. Być może lepszy niż same zdawały sobie z tego sprawę. Nie perfekcyjne, ale z perspektywy przybysza było w nich więcej, niżby kiedykolwiek się spodziewał.
Może jest nadzieja. Tak bardzo chciał wierzyć że jest. Bycie pesymistą jest trudne.
Wtedy jednak zobaczył, że Misterna słabnie. Szybko do niej podszedł, wyraźnie zaniepokojony tym stanem.
- Rek, jak się czujesz? To coś poważnego? Mam wezwać uzdrowiciela? - spojrzał na nią dokładnie, starając się przypomnieć sobie objawy różnych chorób, o których usłyszał jako piskle. Grypa, zapalenie spojówki, paraliż? Uhhhh, nie. Może atak paniki? To raczej też nie.
Czemu przyciąga smocze nieszczęścia? Najpierw tonący Myrk, teraz to... Ma chyba w zadku jakiś magnes.
_________________

Nie możesz mieć tego czego pragniesz, ale możesz mieć mnie.


Szczęściarz

W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.

Ostatnie użycie: -

Niezdarny Wojownik

Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST. Atut uniemożliwia zostanie wojownikiem i łowcą.

Atut pasywny.
 
 
Misterna Łuska 
Adept Ognia
Zakonnica Fluttershy



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 18
Płeć: Samica
Opiekun: Zapomniany Rytm
Mistrz: Stado
Dołączyła: 14 Paź 2017
Posty: 466
Wysłany: 2018-02-15, 11:47   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 4| A: 3
   U: S,Pł,B,L,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO,M,W:1
   Atuty: Wrodzony Talent; Kruszyna


Słowa Efemerycznego były niezwykle pocieszające i... podbudowujące na duchu. Szacunek... Pierwszy raz usłyszała, że zasługuje na szacunek. I to nie od najbliższej braci, ale od smoka, który znał ją z jednego tylko jej czynu. To było niezwykłe... Jednak nie mogła tego świętować. Mogła tylko walczyć z grawitacją i własną słabością.
Gdy Mwanu podszedł, pierwsze co mógł wyczuć, to słodkawą woń Rek. Choć dzięki wiatru była wyczuwalna, to blisko źródła wydawała się być jeszcze słodsza, a równie delikatna, przez co nie drażniła nozdrzy. Kolejnym co mógł dostrzec z bliska to nieco nieprzytomne spojrzenie. Gdyby jej dotknął, poczułby, że łuski jej są lodowate. Ich misterność nie pozwalała na trzymanie pod nimi ciepła. Przez dłuższą chwilę nie odpowiadała. Mogło się wydawać, że nie kontaktuje, ale wyraz jej pyska się zmienił. Przymrużyła oczy i nieco zacisnęła zęby. Ważyła słowa, które się jej nie podobały.
- Potrzebuję... pomocy. - Powiedziała tonem, którego nigdy wcześniej nie wybrzmiał z jej pyszczka. Była to niechęć. Rozumiała jednak, że to będzie najbezpieczniejsze dla niej wyjście. A jej sekret żadnym sekretem nie jest. I nie ważne jak bardzo stara się ją ukryć przed rodziną, nie ukryje go nigdy. Mogła tylko zdawać się na dobroć i zrozumienie innych smoków. Wszystko odbierała tak łatwo i dobrze... lecz gdy chodziło o jej defekt... Trudno jej było go przełknąć.
- Uzdrowiciel nic nie zaradzi. - Głos jej wciąż był cichy, ale niechęć zniknęła. Pojawił się czysty spokój, niezachwiany ani nutą emocji. Wypowiadając poprzednie słowa postanowiła przecież prosić. Nie wycofa się z tego. Ton zdradzał też, że zna się na rzeczy. Był zbyt pewny, by było inaczej. - Potrzebuję, żeby ktoś przy mnie został. Możesz okryć mnie skrzydłem? - Nie patyczkowała się. Jej głos wydawał się być niemal... suchy. Ale przez to był rzetelny. Wzrok jej, jaki podniosła, a jaki nie wydawał się być stabilny, był proszący. Mwanu nie musiał jej pomagać. Nie musiał pomóc jej ogrzać zmarzniętych mięśni ani przypilnować by mogła odpocząć. Winna mu była wyjaśnienia... Ale łeb jej nieco chybotał się coraz bliżej ziemi mimo starań, jakie starała się wdrażać.
_________________
Skala wielkości wobec typowego smoka
Galeria: od Aro (v1); od Aro (v2); od Aro (v3) - aktualne;
Głos: Tomorrow is a hope. Never a promise.
Informacje: Teczka; Osiągnięcia
Rodzina: Drzewo genealogiczne
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 13