FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Las przy Skałach
Autor Wiadomość
Dzika Gwiazda 
Prorok
Wieczna celebrytka



Stado: Prorocy
Rasa: Górski
Księżyce: 109
Płeć: Samica
Opiekun: Gonitwa Myśli
Mistrz: Zmierzch Gwiazd
Partner: Khagar
Wiek: 27
Dołączyła: 19 Cze 2017
Posty: 2387
Wysłany: 2017-09-22, 16:05   
   A: S: 1| W: 4| Z: 5| M: 1| P: 3| A: 2
   U: B,L,Pł,O,W,MO,MA,MP,Kż,M: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Ostry Wzrok, Szczęściarz, Poszukiwacz, Wybraniec Bogów, Nieulękły


Zaranna robiła dziś to, co najbardziej lubiła, czyli buszowała w lesie. Podczas wędrówki usłyszała zachrypnięty, obco brzmiący ryk. Zaciekawiona, nabrała powietrza w płuca i ryknęła w odpowiedzi, a potem zaczęła zwinnie biec między drzewami, w kierunku, z którego dochodziło wcześniej wezwanie. Po kilku chwilach między drzewami zobaczyła niezwykłego jegomościa. Samiec wyglądał na starszego od niej, miał wydłużone ciało w większości pokryte ciemnymi, granatowymi łuskami, a wzdłuż kręgosłupa futrem. Zabawne, długie wąsy, spływały po bokach pyska. Najciekawszą zaś jego cechą według adeptki był brak skrzydeł. Czy tak właśnie wyglądali Równinni? Co on na Immanora tu robił? Bariera przestała działać?
Zaranna wyszła powoli spomiędzy drzew, ostrożnie, z rezerwą. Jeśli miała do czynienia z Równinnym, musiała mieć się na baczności, chociaż na pierwszy rzut oka samiec nie wydawał się niebezpieczny. Był nawet dosyć niski, niewiele większy od niej.
- Witaj, nieznajomy. - powiedziała, przekrzywiając lekko rogaty łeb. Źrenice żółtych oczu zwężyły się w szparki. Jej nozdrza rozchyliły się lekko, gdy zielona wciągnęła powietrze, próbując określić przynależność samca. Spotkała ją kolejna niespodzianka, bowiem nieznajomy nie rozsiewał wokół siebie ani leśnego zapachu Ziemi, mocnego, korzennego zapachu Cieni, ani wilgotnego zapachu Wody, ani też popielnej woni Ogników. Samotnik? - Nieczęsto można spotkać w tych okolicach samotnika. Potrzebujesz czegoś, czy ryczałeś sobie ot tak, dla uciechy? - zapytała,a jej głos brzmiał mocno i pewnie.
_________________
Ostry Wzrok
Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na wzroku [kamienie szlachetne] mają dodatkową kość.
Szczęściarz
W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji lub raz na pojedynek. Następne użycie (polowanie): 03.07
Poszukiwacz
Raz na tydzień w polowaniu/misji smok ma 1 dodatkowy sukces do testów na Percepcję (niepołączonych z żadną umiejętnością). Następne użycie (polowanie): 28.06
Wybraniec Bogów
Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie). Następne użycie (polowanie): 16.06
Nieulękły
Do smoka należy pierwszy ruch w walce, a przeciwnik ma +1 ST w pierwszej turze.
 
 
Rhaegranthur
Gracz
Strzelec



Stado: Waham się
Rasa: Wężowy
Księżyce: 50
Płeć: Samiec
Mistrz: samouk
Partner: wolny strzelec
Dołączył: 05 Wrz 2017
Posty: 83
Wysłany: 2017-09-24, 16:56   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 3| A: 1
   U: B,S,L,Pł,A,O,W,MP,MA,MO,Skr,Śl,M: 1
   Atuty: Ostry wzrok, Pamięć przodka


Uśmiechnął się lekko widząc jak ostrożnie spomiędzy drzew wyłania się samica. No proszę, on to dopiero miał szczęście. Może na terenach Wolnych Stad rzeczywiście mieli deficyt samców? Nie to, żeby zaczął narzekać na brak konkurencji. Teraz jednak nie wezwał drugie smoka by się nad tym rozwodzić, najzwyczajniej w świecie był głody ot co.
-Witaj Pani Lasu, chyba że masz jakieś własne miano którym mógłbym cię nazywać.- rzucił w odpowiedzi po czym pochylił nieznacznie łba w szarmancki sposób i dodał
-Nazywam się Rhaegranthur.- jego imię nie było żadną tajemnicą, a chciał sobie zjednać smoki, nie z nimi wykłócać. Och gdybyż tylko wiedział o tych ich ciągotach do wojen...
-Też zauważyłem, że wokół mnie dominują tylko cztery smocze zapachy.- powiedział spokojnie i siadł sobie w rozluźniony sposób wśród runa. Obserwował zielonołuską o złotych oczach z zainteresowaniem.
-Skoro zasłyszałaś mój głodny ryk to wnioskuję iż jesteś jedną z łowczyń o których słyszałem czyż nie? Zajmujecie się polowaniami dla własnego stada i czasem dzielicie się mięsem z innymi. Co prawda... nie należę do żadnego ze stad, ale czy Pani Lasu mogłaby pomóc nieznajomemu nie paść z głodu?- uśmiechał się prawie cały czas, ale poza tym był na prawdę spokojny. Żadnych machnięciem ogonem czy podejrzliwego wgapiania się... no może poza zawieszeniem wzroku to na pysku to na zadzie samicy... ale był przecież tylko prostym samcem.
-Odwdzięczę się jeśli nastanie taka potrzeba.- i puścił jej bezkompromisowo oko.
_________________

Matthew Mercer (głos Rhae)
Nauki (kogoś i u kogoś): 1,2,3
Fabuły: 1, 2, 3
 
 
Dzika Gwiazda 
Prorok
Wieczna celebrytka



Stado: Prorocy
Rasa: Górski
Księżyce: 109
Płeć: Samica
Opiekun: Gonitwa Myśli
Mistrz: Zmierzch Gwiazd
Partner: Khagar
Wiek: 27
Dołączyła: 19 Cze 2017
Posty: 2387
Wysłany: 2017-09-24, 23:38   
   A: S: 1| W: 4| Z: 5| M: 1| P: 3| A: 2
   U: B,L,Pł,O,W,MO,MA,MP,Kż,M: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Ostry Wzrok, Szczęściarz, Poszukiwacz, Wybraniec Bogów, Nieulękły


Pani Lasu, uhoho, nieznajomy wiedział, jak sprawić by smoczyca popatrzyła na niego łaskawym okiem. Zaranną wyraźnie ukontentowało to powitanie. Smoczyca uśmiechnęła się drapieżnie, odsłaniając białe zęby.
- Jestem Zaranna Łuska. Miło mi cię poznać, Rhaegranthur. - odpowiedziała, podnosząc łapę i sięgając po maddarę by przywołać mięso ze swojego legowiska. Przed granatowym samcem pojawiła się całkiem spora porcja pożywienia [4/4], ot akurat by nakarmić głodnego smoka.
- Częstuj się, samotniku. Chociaż czasy są ciężkie i niebezpieczne, niech nikt jednak nie powie, że smoki pod barierą zapomniały o gościnności. A przynajmniej smoki Ziemi. - dodała po chwili. Możliwe, że nie powinna tego robić, dzielić się mięsem z pierwszą, lepszą przybłędą znalezioną w lesie i zachować je dla swego stada, ewentualnie Cieni. Chociaż samiec zachowywał się spokojnie, jej uwadze nie uszły jego spojrzenia tu i ówdzie. Z szarmanckiego obcego mogło wyjść jeszcze niezłe ziółko. Górska nie bała się go jednak, nie wyglądał ani na zbytnio silniejszego lub zręczniejszego od niej. Możliwe, że był mistrzem maddary, ale czy taki błąkałby się wtedy samotnie?
- Łowcą jeszcze nie jestem, wciąż się uczę. - powiedziała również siadają i owijając sobie łapy ogonem. - Masz nietypowe imię. Przybywasz z daleka? - zapytała. Kostna strzałka na końcu ogona poruszała się lekko.
_________________
Ostry Wzrok
Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na wzroku [kamienie szlachetne] mają dodatkową kość.
Szczęściarz
W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji lub raz na pojedynek. Następne użycie (polowanie): 03.07
Poszukiwacz
Raz na tydzień w polowaniu/misji smok ma 1 dodatkowy sukces do testów na Percepcję (niepołączonych z żadną umiejętnością). Następne użycie (polowanie): 28.06
Wybraniec Bogów
Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie). Następne użycie (polowanie): 16.06
Nieulękły
Do smoka należy pierwszy ruch w walce, a przeciwnik ma +1 ST w pierwszej turze.
 
 
Rhaegranthur
Gracz
Strzelec



Stado: Waham się
Rasa: Wężowy
Księżyce: 50
Płeć: Samiec
Mistrz: samouk
Partner: wolny strzelec
Dołączył: 05 Wrz 2017
Posty: 83
Wysłany: 2017-09-27, 20:34   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 3| A: 1
   U: B,S,L,Pł,A,O,W,MP,MA,MO,Skr,Śl,M: 1
   Atuty: Ostry wzrok, Pamięć przodka


Cóż poradzić, samiec potrafił prawić komplementy czy nadawać ciekawe imiona, ale tyczyło się to tylko samic. Z samcami jakoś tak miło już mu się nie rozmawiało... Ciekawe też czemu? Widząc jej drapieżny uśmiech nadal odwzajemniał go własnym, spokojnym.
-Ładne miano.- rzucił widząc jak samica podnosi łapę i nagle przy nim pojawia się góra mięsa. No dobrze... góra to za dużo powiedziane, ale mięsa było sporo. Wyszczerzył kły w szerszym uśmiechu.
-Dziękuje ci za mięso i z pewnością nie zapomnę.- puścił jej znów oko i otworzył paszcze. Ciepły płomień owinął wszystkie kawałki nieco je nadpalając. Takie lubił najbardziej... lekko przypieczone, miejscami spalone. Wgryzł się w 4/4 mięsa i skonsumował wszystko co przyniosła mu Zaranna. To powinno mu na jakiś czas wystarczyć.
Oblizał pysk i skinął jej łbem unosząc jedną z białych kości. Byłaby z tego niezła ozdoba. Przysiadł sobie i zaczął majstrować przy szkielecie.
-Skoro odezwałaś się na wezwanie w mych ślepiach jesteś już łowcą moja droga.- rzucił poważnie choć nadal była w tym nuta rozbawienia i ciepła. Ciężko było określić jego zachrypnięty nieznacznie głos.
-Tak Zaranna Łusko, jak zauważyłaś zza bariery tam gdzie nie można usnąć bez trzymania jednego ślepia otwartego.- westchnął nieco mniej frywolnie. Nie przepadał za tymi tematami.
-Imię wybrali mi rodzice podczas zimnej burzowej nocy, nie to żeby to miało jakiekolwiek znaczenie. Na szczęście jednak trafiłem tu i mam nadzieję osiąść tu na jakiś czas.- znów lekki uśmiech zagościł na jego pysku.
-Poznałem już kilka smoków z Ognia i faktycznie jesteście całkiem miłym stadem. Gonitwa i dwa inne smoki które mi się nie przedstawiły.
_________________

Matthew Mercer (głos Rhae)
Nauki (kogoś i u kogoś): 1,2,3
Fabuły: 1, 2, 3
 
 
Efemeryczny Kolec
Gracz
Goniący za zjawami



Rasa: Bagienny
Księżyce: 22
Płeć: Samiec
Opiekun: Matka zza bariery *
Mistrz: Stłuczona Klepsydra
Partner: Kto wie, kto wie...
Wiek: 19
Dołączył: 11 Paź 2016
Posty: 507
Wysłany: 2018-04-19, 21:22   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| I: 3| P: 2| A: 1
   U: B, L, P, A, O, MP, MA, MO, Kż, Skr, Śl, W, M: 1
   Atuty: Szczęściarz; Niezdarny wojownik;




Dzień był dosyć przyjemny. Widać było że przyroda powolu budzi się do życia z zimowego letargu. Zza białych, kłębiastych chmurek wyglądało słońce, na drzewach powoli rozwijały się pączki, a pośród gałęzi słychać było ptaki. Niedługo to miejsce będzie pełne życia.
Nagle spośród kniei wyłoniła się niewysoka, dwunożna postać. Miała ona długą, ale bardzo zadbaną brodę, przyciętą w szpic. Nosiła lekką, ale wytrzymałą zbroję, oraz wysokie, obkute buty. W ręce pokrytej rękawiczką z koźlej skóry trzymała podróżniczy kostur., a u boku wisiała jej piękna, inkrustowana drogimi kamieniami buława. Widać było że maszeruje już od jakiegoś czasu, wydawała się zmęczona. W końcu zasiadła na spróchniałym drzewie, by dać odpocząć obolałym stopom. Gdy jest się niskim, trzeba wykonać znacznie więcej kroków by przebyć ten sam dystans. Swoich ziomków i kucyka zostawiła na granicy smoczych terenów, stwierdzając że tubylcy mogliby ich pomylić z jakąś inwazją, a konika zjeść. Nie miała zbyt wysokiego mniemania o smokach. To znaczy, te z Samotnych Gór były inteligetne, żyły w zgodzie z ludźmi, znały rzemiosło. Ale te tutaj? Dzikusy. Tak przynajmniej sądziła. Niestety, chyba będzie potrzebowała pomocy jednego by trafić tam gdzie potrzebuje. No nic, przekupi go jakimś świecidełkiem i tyle. Smoki lubią świecidełka, prawda? Teraz jednak potrzebowała odpocząć. Złodziej nie ucieknie.
Dorwie go i wypatroszy, albo nie nazywa się Gurda Złotopalca.


_________________

Nie możesz mieć tego czego pragniesz, ale możesz mieć mnie.



Szczęściarz
Czasem wydaje mi się że ktoś nade mną czuwa
W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.

Ostatnie użycie: -

Niezdarny Wojownik
Nie można być dobrym we wszystkim...
Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST. Atut uniemożliwia zostanie wojownikiem i łowcą.

Atut pasywny.
-----
Głos dorosłego

Avek wykonany przez Szydercze Licho. Dziękuję.
Ostatnio zmieniony przez Efemeryczny Kolec 2018-04-19, 21:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Brzytwoskrzydły 
Czarodziej Ognia
Szary-mary



Stado: Ognia
Rasa: Zwyczajny
Księżyce: 25
Płeć: Samiec
Wiek: 20
Dołączyła: 05 Cze 2017
Posty: 814
Wysłany: 2018-04-20, 11:32   
   A: S: 3| W: 4| Z: 1| I: 4| P: 1| A: 1
   U: B,S,L,W,Skr,Śl,A,O,MO: 1| MP,MA: 2
   Atuty: Wytrzymały; Chytry Przeciwnik, Twardy jak diament, Wybraniec Bogów


Skradał się najciszej jak mógł, wzrok skupiony, mięśnie i madara w najwyższej gotowości. Ciało poruszało się może nie z wprawą, jednak najefektywniej jak potrafiło podczas polowania. Jego wzrok był skupiony na dorodnej sarnie, która zajęta była szukaniem jedzenia. Oddychał spokojnie, z każdym uderzeniem serca był coraz bliżej celu.
Zupełnie nie zdawał sobie sprawy z tego, że jakieś dwa skrzydła...może trochę więcej, znajduje się dwunożna postać.
Pochłonęło go to skradanie. Jeszcze trochę i będzie mógł się na nią rzucić. Serce nieco przyspieszyło, czując ekscytacje. Wszystko szło dobrze.
Szło.
W decydującej chwili Lorem trącił ogonem jakieś drzewo. Pomimo kamuflażu jaki nałożył na siebie za pomocą madary, sarna od razu go zauważyła i ruszyła do ucieczki. Zdesperowany samiec rzucił się kilka kroków w pogoń za nią, jednak nie był zbyt dobrze przystosowany do biegania. Zwierzyna uciekła. Wściekły Lorem zabił skrzydłami w powietrzu a po okolicy rozległ się jego sykliwy, wściekły i dziki wrzask. Ryknął tak parę razy, najpewniej strasząc całą zwierzynę w okolicy, czując w sobie wielką irytację. Odsłonił nieco kły, posykując sobie. Zły uderzył ogonem o głupie drzewo, które przyplątało mu się pod ogon. Niezadowolony ruszył na ślepo przed siebie, aż nagle dostrzegł k o l e j n ą dwunożną postać. Poirytowany prychnął, nastroszył się (utrzymywał bezpieczną odległość od obcego) i wymamrotał coś pod nosem
- Coś ostatnio za dużo się Was tu szszwęda....
Wydał z siebie ostrzegawczy pomruk, nie znając zamiarów obcego. Nawet nie wiedział czy to samiec czy samica. Był cały czas nabuzowany i gotów do obrony.
_________________
X
X
X
X


Zapalmy razem liścia
 
 
Efemeryczny Kolec
Gracz
Goniący za zjawami



Rasa: Bagienny
Księżyce: 22
Płeć: Samiec
Opiekun: Matka zza bariery *
Mistrz: Stłuczona Klepsydra
Partner: Kto wie, kto wie...
Wiek: 19
Dołączył: 11 Paź 2016
Posty: 507
Wysłany: 2018-04-21, 22:50   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| I: 3| P: 2| A: 1
   U: B, L, P, A, O, MP, MA, MO, Kż, Skr, Śl, W, M: 1
   Atuty: Szczęściarz; Niezdarny wojownik;


Gurda aż podskoczyła, gdy usłyszała rozdzierające ryczenie Tnącego. Stanęła na równe nogi i chwyciła buławę, gotowa do obrony. Rozejrzała się, aż zobaczyła... smoka. Zaraz, czy one przypadkiem nie powinny chodzić na czterech nogach? Bo ten oto jegomość poruszał sobie na dwóch, na dodatek tak swobodnie jakby było to dla niego zupełnie naturalne. Cóż, darowanemu smokowi nie zagląda się w zęby... czy jakoś tak. Wyprostowała się na całą długość na jaką pozwalało jej niskie, krępe ciało, wzięła się pod boki i uśmiechnęła szeroko (ale bez zębów, nie chciała być... opatrznie zrozumiana przez istotę dla której kły były bronią). Wciąż jednak muskała palcami buławę. Tak dla bezpieczeństwa.
- Pokój ci smoku! Nazywam się Gurda Złotopalca, jubiler z Czerwonej Twierdzy. Przybywam tu z prostego powodu, mianowicie niedawno skradziono mi moje najnowsze dzieło, broszkę dla bogatego arystokraty. Wiele poświęciłam by ukończyć tę ozdobę, dlatego nie mogę puścić tej kradzieży płazem. Zaklęcie śledzące podpowiada mi że zguba znajduje się niedaleko, ale nie znam waszych terenów, więc samotna podróż byłaby nierozsądna. Dlatego pytam, czy byłbyś zainteresowany byciem moim przewodnikiem? Zostaniesz nagrodzony, a gdy tylko znajdę moją własność wyniosę się stąd i już nigdy mnie nie zobaczycie! Co o tym sądzisz? - krasnolud przemówił głębokim, ale zdecydowanie kobiecym głosem. Należała ona najwyraźniej do jednego z tych rodzajów, u których wszystkie dorosłe osobniki mają brody, nawet samice.
Gurda chętnie już wróciłaby do domu, dobrego piwa i ogrzewanego warsztatu. Za dużo tu tej całej natury jak na jej gust. Była dosyć miastowa, tak jak większość jej rodziny. Oby to wszystko szybko się skończyło.
_________________

Nie możesz mieć tego czego pragniesz, ale możesz mieć mnie.



Szczęściarz
Czasem wydaje mi się że ktoś nade mną czuwa
W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.

Ostatnie użycie: -

Niezdarny Wojownik
Nie można być dobrym we wszystkim...
Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST. Atut uniemożliwia zostanie wojownikiem i łowcą.

Atut pasywny.
-----
Głos dorosłego

Avek wykonany przez Szydercze Licho. Dziękuję.
Ostatnio zmieniony przez Efemeryczny Kolec 2018-04-21, 22:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Brzytwoskrzydły 
Czarodziej Ognia
Szary-mary



Stado: Ognia
Rasa: Zwyczajny
Księżyce: 25
Płeć: Samiec
Wiek: 20
Dołączyła: 05 Cze 2017
Posty: 814
Wysłany: 2018-04-23, 12:43   
   A: S: 3| W: 4| Z: 1| I: 4| P: 1| A: 1
   U: B,S,L,W,Skr,Śl,A,O,MO: 1| MP,MA: 2
   Atuty: Wytrzymały; Chytry Przeciwnik, Twardy jak diament, Wybraniec Bogów


Na gałęzi drzewa znajdującego się za nieznajomą postacią usiadł po chwili czarny kruk, który nastroszył się czując stan gotowości smoka. To był Diaval, przyleciał tutaj jak tylko wyczuł emocje swojego smoczego przyjaciela. Obserwował z zaciekawieniem całą sytuację.
Tnący nie zrozumiał niektórych słów od Gurdy, samo jej imię było dziwne i na dodatek dwuczłonowe. O niej samej nie wiedział co myśleć, była intruzem czy nie? Ta cała kradzież mogła być ściemą.
Diaval pod wpływem impulsu zaczął krążyć nad okolicą, wypatrujac innych dwunogich z włosami na płaskim pysku.
Tnący postukał kilka razy ogonem w drzewo, lekko skrobiąc pazurami o miękkie podłoże lasu. Zastanawiał się przez chwilę. Był strasznie łasy na kamienie szlachetne, więc jeżeli "broszka" - cokolwiek to jest - była cenna, być może Gurda miała przy sobie....
- Mogę Ci zaoferować swoją pomoc ale chcę w zamian nie jedzenie, którego mam pod dostatkiem, tylko kamień szlachetny. Jak tylko dorwiesz złodzieja masz mi dać zapłatę i radzę ci mnie nie oszukiwać bo wypatroszę
Właściwie to on musiałby tylko dopilnować aby nie zaplątała się na tereny stad. Na tereny stada Cienia i Ziemi tak dokładnie
- Ruszaj więc
_________________
X
X
X
X


Zapalmy razem liścia
 
 
Efemeryczny Kolec
Gracz
Goniący za zjawami



Rasa: Bagienny
Księżyce: 22
Płeć: Samiec
Opiekun: Matka zza bariery *
Mistrz: Stłuczona Klepsydra
Partner: Kto wie, kto wie...
Wiek: 19
Dołączył: 11 Paź 2016
Posty: 507
Wysłany: 2018-04-28, 22:15   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| I: 3| P: 2| A: 1
   U: B, L, P, A, O, MP, MA, MO, Kż, Skr, Śl, W, M: 1
   Atuty: Szczęściarz; Niezdarny wojownik;


Wybacz za ten zastój, od teraz odpisy będą regularne.


Niestety, chyba nie znała kultury smoków dostatecznie dobrze by go do siebie przekonać. Cóż, nieważne. Nie potrzebowała przyjaciela, tylko pracownika. W jej sektorze nie było miejsca na sentymenty, tam liczył się twardy kapitał i dotrzymywanie terminów. Tylko to ją teraz interesowało.
- W takim razie mamy umowę. Masz ten kamień jak w b... gwarantowany - dobra, może nie była kluturoznawczynią, kształciła się w ekonomii i jubilerstwie, jednak to że smoki nie mają pojęcia co to banki wiedziała na pewno.
Biedne stworzonka.
- Kiedy wykonamy zadanie, dostaniesz spory szmaragd. Wiem że przypisujecie im wartość pełnej porcji mięsa - o, to zapamiętała z przyśpieszonego kursu. Przeliczniki walutowe, to ją kręciło. Nie wszystkie krasnoludy mają obsesje na punkcie bogactwa, ale ona pasjonowała się pieniędzmi.
Kiedy tworzyła broszkę (musiała ją boleć wtedy głowa, naprawdę) wstawiła do niej szmaragd. I siedem małych różowych kwarców. Potworność. Po prostu wyciągnie tę porażkę w doborze kolorów i odda smokowi, a gdy wróci do domu, zastąpi to rubinem albo... Padparadżą, to jest myśl!
- Według zaklęcia śledzącego jesteśmy blisko... - mruknęła, wyciągając jakiś okrągły przedmiot z kieszeni, studiując go przez chwilę - Jednak tutaj na mapię zaczyna się biała plama (to znaczy że nie ma tego terenu na mapie) i potrzebuję twojej pomocy. Zmierzamy... W tę stronę. Chodźmy. - wskazała na północ, a potem ruszyła. Nogi wciąż trochę ją bolały... Ale byłoby niegrzecznie zapytać smoka o to czy mógłby ją podwieźć. To nie kucyk, tylko (no, w miarę) inteligetna istota.
Pogoda była przychylna wędrowcom, słońce nie prażyło, ani nie zapowiadało się na deszcz, na twarzach mogli poczuć delikatny wiaterek. Idealny dzień na poszukiwania. Nie zaszli nawet daleko gdy przed oczami ukazała im się polana. Gurda zmarszczyła brwi.
- Dziwne. Według moich informacji jesteśmy na miejscu... Ale nie widzę nic nadzwyczajnego. Las jak las - czyżby jej aparatura zawiodła? Oby nie, bo utraci wszelkie tropy.
Brzytwoskrzydły za to zauważył małego żbika, który czymś się bawił. To była najwyraźniej ozdoba, wykonana z połyskliwego metalu. Z środku znajdował się szmaragd... Chyba jednak dotarli do celu poszukiwań. Po chwili jego towarzyszka także zwróciła uwagę na kotka.
- To moja broszka... A to jest, ten... żbik? Nie wiem o nich za dużo. Może ty powinieneś się tym zająć. Zabierz mu to jakoś, a ja sprawdzę co tu się wyrabia. Nie wierzę że kociątko włamało się do mojego warsztatu i ukradło najcenniejszy przedmiot - spojrzała na zwierzę podejrzliwie.
Co teraz zrobi Brzytwoskrzydły? Spróbuje odebrać skradzioną własność siłą, czy postąpi z maluchem po dobroci? Niedaleko leżał całkiem przyzwoity patyk, który mógłby posłużyć w wymianie barterowej.
_________________

Nie możesz mieć tego czego pragniesz, ale możesz mieć mnie.



Szczęściarz
Czasem wydaje mi się że ktoś nade mną czuwa
W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.

Ostatnie użycie: -

Niezdarny Wojownik
Nie można być dobrym we wszystkim...
Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST. Atut uniemożliwia zostanie wojownikiem i łowcą.

Atut pasywny.
-----
Głos dorosłego

Avek wykonany przez Szydercze Licho. Dziękuję.
 
 
Płynący Kolec 
Adept Wody


Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Syreni Śpiew
Wiek: 21
Dołączyła: 24 Maj 2018
Posty: 659
Wysłany: 2018-09-25, 10:11   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 2| A: 3
   U: B,Pł,A,O,MP,Śl,Skr,W,M: 1| Kż: 2
   Atuty: Spostrzegawczy


    Smok szedł coraz wolniej, w końcu ładunek, który niósł na grzbiecie, do lekkich nie należał. Przywykł do pracy na roli, dlatego zdołał donieść nieruchomą smoczycę aż tutaj, ale uznawszy miejsce za bezpieczne, zdecydował dalej jej już nie taszczyć.
    Wpływ na tą decyzję miało też dziwne stworzenie, które najwyraźniej za punkt honoru postawiło sobie sprawienie, by Smok się potknął. Uparcie deptało po tylnych łapach Smoka (a to samo w sobie już proste nie było!) czy nawet opierało łapy na jego zadzie, w ten jakże cudowny sposób pomagając w noszeniu bezwładnego smoczego ciała. Gdyby mógł je dojrzeć, zapewne szybko trzepnąłby je łapą, ot, by przegonić. Zdany jednak na uszy i nos, nie umiał pozbyć się upartego towarzysza.
    Dotarłszy tutaj więc ostrożnie zsunął ranną na ziemię. Ostrożnie, nie będąc pewien czy jej kości są całe, ułożył ją tak, by nie przygniatała sobie delikatnych skrzydeł i było jej w miarę wygodnie, po czym skierował pysk na śledzące ich stworzenie.

    - Siad. Nie zjedz jej, bo na tobie usiądę.
    Nie wiedział, na ile rozumny jest zwierzak. Nie umiał też ocenić, czy przejął się w ogóle słowami Smoka. Chore oczy, przesłonięte opaską, nie nadawały się już do obserwacji.
    Uszu i nosa starczyło jednak na krótką wyprawę wgłąb pobliskiego lasu. Wrócił z naręczem gałęzi w pysku, jednych suchych i grubych, innych zaś świeżych, cienkich i pokrytych listkami. Te pierwsze ułożył w zgrabny stosik i podpalił, z tych drugich zaś ułożył przy ogniu coś na kształt miękkiego posłania. Oczywiście, listki będą łaskotać poszkodowaną w nos, ale to chyba lepiej, niż gdyby miała leżeć na twardej ziemi?
    Ostrożnie ułożył ją przy ognisku, po czym zaległ po drugiej stronie, opierając łeb na łapach, a ślepy pysk kierując w jej stronę. Czarne łuski nagrzewały się szybko, wypędzając z ciała zmęczenie i strach tego dnia, dając wytchnienie i poczucie bezpieczeństwa.
    Jedynym, co go martwiło, było to, czy nieznajoma w ogóle się obudzi...
_________________

#9cc494_#409566
Ostatnio zmieniony przez Płynący Kolec 2018-09-25, 10:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Milknący Szept 
Starszy Ognia
TWOJA Babcia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 104
Płeć: Samica
Opiekun: Wirtuoz Szeptów
Mistrz: Stada
Wiek: 22
Dołączyła: 14 Paź 2017
Posty: 1753
Wysłany: 2018-10-16, 00:24   
   A: S: 2| W: 3| Z: 3| M: 2| P: 4| A: 5
   U: B,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1|W,L,Pł:2|M:3
   Atuty: Kruszyna; Szczęściarz, Mentor, Magiczny Śpiew, Znawca terenów


Athair szedł tuż za Smoczym i dopiero jedno z mniej świadomych westchnięć sprawiło, że nico się opamiętał. Zwiększył odległość tak by nie ocierać się piórami o jego zad i ogon, a szponami o łuskę. Wciąż jednak był tuż za adeptem, tuptając tak mocno, że ciężko byłoby zapomnieć, że tam jest. Kopyta uderzały w ziemię tak mocno, że nawet miękkie, napuchnięte od wody runo leśne nie mogło wytłumić tych kroków. Smoczy się zatrzymał, a Athair na baczność stanął w miejscu. Gdy zauważył jak samica osuwa się z jego grzbietu przy Smoczej pomocy, Athair truchtem podbiegł, by barkiem wesprzeć cały proces. Był wielkości Smoka, lecz krępa budowa i mnogość piór i futra powiększały go. Dzięki temu był bardziej... majestatyczny niż Przywódca Ognia.
Adept zniknął, a Athair położył się na brzuchu, grzejąc jej grzbiet swoim bokiem. Odstąpił tylko na chwilę, ufając temu Wodnemu, by mógł ją przenieść i położył się znów przy samicy. Lizał ją wokół oczu, aż wydała z siebie cichy, przypominający westchnienie dźwięk. Athair zaskrzeczał wesoło, a Adept mógł usłyszeć trzepot dwóch skrzydeł oraz szurnięcie ogona. Nie wyglądało jednak na to by stwór wstał z miejsca. Przytulił za to głowę do szyi Piastunki, uniemożliwiając jej poruszenie się.
Rek rozejrzała się dookoła. Płomień przykuł jej uwagę jako pierwszy. Nigdy nie widziała takiego tworu. Za nim dostrzegła smoka. Gdy rozpoznała zapach, poznała w nim Stado Wody. Zaraz... gdzie ona właściwie była? I dlaczego się tutaj znalazła? Na te rozterki prędko odpowiedział jej Athair. Niewiele on rozumiał z tego wszystkiego i nie widział wiele więcej poza gigantem i spadającą do wody Rek, toteż i jej myśli były ograniczone. Przez moment nie odzywała się, dochodząc do siebie. Lecz drewienka trzasnęły raz, potem drugi i Rek była już spokojna i gotowa.
- Dziękuję, czy to ty wyciągnąłeś mnie z Zimnego Jeziora? - Zapytała swoim melodyjnym tonem. Był czysty, delikatny, jak aksamit muskał uszy, jakoby płomień dzielący smoki mógł go strawić złatwością gdyby go dosięgnął. - Co się stało z Gigantem? Czy jesteś ranny? - Zapytała z troską w głosie. Nie słyszała nic co świadczyłoby o tym, że Gigant wciąż ma się dobrze, ale może po prostu została zabrana z pola walki? Przyjrzała się opasce, jakiej nosił. Jej wiedza o świecie była wielka, lecz tylko podejrzewać mogła, że był to twór humanoidów. Jak... Pierścień stali barwy Złotej Twarzy, jaki nosił na szyi.
_________________
________________________________________Lothia______Athair

Rek ma 123,75cm w kłębie) xD__________________________________ORYGINAŁ!
Galeria; Głos; Motywy Muzyczne Teczka; Osiągnięcia;
Żetony Złoty: 08; Srebrny: 07 nagroda
Drzewo genealogiczne
 
 
Płynący Kolec 
Adept Wody


Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Syreni Śpiew
Wiek: 21
Dołączyła: 24 Maj 2018
Posty: 659
Wysłany: 2018-10-16, 16:05   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 2| A: 3
   U: B,Pł,A,O,MP,Śl,Skr,W,M: 1| Kż: 2
   Atuty: Spostrzegawczy


    Smok zaczynał już przysypiać, ukołysany ciepłem ogniska, wyczerpany zdarzeniami, których dopiero co doświadczył. To był długi dzień... Dlatego umknęło mu pierwsze westchnienie rannej, a dopiero skrzek dziwnego stworzenia uniósł uszy rolnika, informując że coś się dzieje.
    Powoli uniósł łeb, nie zmieniając jego położenia, jakby mimo ślepoty wpatrywał się uporczywie w samicę; choć było to oczywiście niemożliwe. Jego świat spowijała gęsta ciemność, a jedyne barwy, jakich mógł doświadczyć, to odcienie woni i zapachów. Zastrzygł uszami powoli, nasłuchując jej oddechu, delikatnych szelestów liści, a wreszcie tych paru dyskretnych pociągnięć nosem podpowiadających, że analizowała jego zapach. Milczał, pozwalając jej oswoić się z sytuacją. Nie wykonywał gwałtownych ruchów, czekał.
    I doczekał się wreszcie. Jej głos, podobny do śpiewu ptaszka lub szumu kropli na liściach, tak delikatny i piękny, dotarł do jego uszu, które natychmiast swymi końcami nakierowały się na samiczkę.

    - Spokojnie... - zamruczał - Już nic ci nie grozi. Gigant padł.
    Jego głos nie był niestety tak delikatny. Niski i chropowaty, przypominał raczej mruczenie kota, zwłaszcza teraz, gdy starał się mówić cicho, nie płoszyć delikatnej samiczki.
    Jak szybko padła? Ile wiedziała? Czy to jego rolą było opowiedzieć jej, co było dalej? Nie czuł się adekwatny do tej roli... Bo i jak miałby powiedzieć, że widział jak jeden z członków jego stada posila się ciałem jednego z jej smoków? Bo i jak ubrać w słowa fakt, że o niej zapomnieli, że nikt nie zainteresował się słabym, kruchym ciałkiem wyrzuconym na kamienisty brzeg przez lodowatą toń, na wpół pogrzebany pod szczątkami giganta?

    - Na twoim miejscu bym nie wstawał jeszcze. Nie jestem pewien, czy wszystko z tobą w porządku. Znalazłem cię na brzegu jeziora, już po wszystkim. Byłaś taka zimna... Z początku nie wiedziałem, czy żyjesz. Ja jestem cały. Smoczyca z twojego stada, Havi, uratowała mi ogon. Jej też nic raczej nie jest.
    Starał się najpierw przekazać informacje bardziej neutralne. Nie mówić wprost, że ją pominięto. Pokazać, że ci, którzy pozostali na łapach, trzymają się dobrze. Złagodzić cios, jaki będzie musiał zadać, gdy ona spyta, gdzie jest jej stado. Była przytomna, a to już dobry początek. Nie chciał jednak ryzykować, że nagłe podniesienie ciśnienia powali ją spowrotem - a co, jeśli krwawiła do wewnątrz, lub coś złamała? Unikanie nagłych emocji, nagłych ruchów, to leżało w jej interesie. I w jego również - ten czyn, wyniesienie jej z pobojowiska, choć nieznaczny, w oczach Smoka miał szansę rzucić choć źdźbło na wagę, która na drugiej szali mieściła tak wiele krwi i okrucieństwa.
_________________

#9cc494_#409566
Ostatnio zmieniony przez Płynący Kolec 2018-10-16, 16:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Milknący Szept 
Starszy Ognia
TWOJA Babcia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 104
Płeć: Samica
Opiekun: Wirtuoz Szeptów
Mistrz: Stada
Wiek: 22
Dołączyła: 14 Paź 2017
Posty: 1753
Wysłany: 2018-10-17, 21:54   
   A: S: 2| W: 3| Z: 3| M: 2| P: 4| A: 5
   U: B,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1|W,L,Pł:2|M:3
   Atuty: Kruszyna; Szczęściarz, Mentor, Magiczny Śpiew, Znawca terenów


Ten niski, szorstki pomruk... Podobał się jej. Och, jak się jej podobał. Był jak podpora, był silny, choć sam posiadacz tak nie wyglądał. Ta opaska... Nie widział. Nie mógł widzieć. Tylko - dlaczego? Czując, że nie przekona jej do zostania w miejscu, Athair uniósł głowę, pozwalając Rek się poruszyć. Ostrożnie podniosła się na łapy, intuicyjnie ciągnąc do posiadacza tak szorstkiego głosu.
Patrzyła łagodnie, stąpając delikatnie po leśnym runie, wydając dźwięki jedynie gdy wstawała. Delikatnie naciskała łapami na mech, a on uginał się, tłumiąc najcichsze szelesty. Opierała się zawsze na trzech łapach i tylko czwarta ostrożnie wysuwała się naprzód. Mogła wyglądać jakby się skradała - z opuszczoną głową, przyległymi do ciała skrzydłami. Lecz ona tylko obawiała się upadku.
I z jakiegoś powodu chciała pocieszyć to stworzenie uwięzione w lśniącym jak Złota Twarz pędzie wysadzanym kamieniami podobnymi przynajmniej do szlachetnych. Zatrzymała się krok przed nim. Pachniała jak leśne owoce. Nie intensywnie i upajająco. Delikatnie, tak, że trzeba byłoby wysunąć nos w stronę jej piersi by naprawdę poczuć i zdiagnozować tę woń.
Zdezorientowana ostatnimi wydarzeniami, niemo podniosła dłoń, by... oprzeć ją o policzek Smoczego. Delikatnie, jakby był z kruchego szkła. Drobne łuski żuchwy mogły pozwolić mu poczuć wrażliwość skóry jej łap, ciepło drugiej istoty. - Haviamine jest członkinią mojego Stada. Jestem Pieśnią Płomieni. Przywódczynią. Dziękuję ci. Masz moją wdzięczność, niewidomy smoku. Niedługo przybędzie tu nasza uzdrowicielka. Opatrzy twoje oczy. Proszę, pozwól na to w ramach mojej wdzięczności. - Powiedziała cicho, niemal szeptem, kojąco. Jakby chciała go uspokoić. Choć to jej serce biło szybko. Wszystko przez ten głos? Z trudem wysłała wiadomość do Cichej. "Cicha Łusko, ocknęłam się po spotkaniu Skalnego Giganta. Chyba uderzyłam się w głowę. Jest tu ktoś jeszcze, niewidomy Wodny. Uratował moją skórę. Czy możesz go obejrzeć?" Czuć było chwiejność tej wiadomości. Lekką niespójność, jakby nie mogła zebrać myśli. Zakręciło się jej w głowie, aż podniósł się Athair z ziemi.
_________________
________________________________________Lothia______Athair

Rek ma 123,75cm w kłębie) xD__________________________________ORYGINAŁ!
Galeria; Głos; Motywy Muzyczne Teczka; Osiągnięcia;
Żetony Złoty: 08; Srebrny: 07 nagroda
Drzewo genealogiczne
Ostatnio zmieniony przez Milknący Szept 2018-10-17, 21:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Płynący Kolec 
Adept Wody


Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Syreni Śpiew
Wiek: 21
Dołączyła: 24 Maj 2018
Posty: 659
Wysłany: 2018-10-19, 12:51   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 2| A: 3
   U: B,Pł,A,O,MP,Śl,Skr,W,M: 1| Kż: 2
   Atuty: Spostrzegawczy


    Uszy lekko się poruszyły, gdy wstawała; choć właściwie nie wiedział, czy wstawała. Mogła po prostu zmienić pozycję, jeden szelest nie mógł odpowiedzieć na wszystkie pytania. Późniejsza cisza upewniła w przekonaniu, że ranna została na miejscu. Dlatego nie lada zaskoczeniem był dotyk jej ciepłej łapki na pysku. Smok poczuł, jak przez jego ciało przechodzi przyjemny dreszcz, a w piersi rozlewa się przyjemne ciepło mało mające wspólnego z ogniskiem. Lekko przechylił rogaty łeb, wysuwając go w jej stronę, tuląc do tej niewielkiej łapki niczym pisklę, spragnione kontaktu.
    Nie mogła nagrodzić go lepiej, niż tym prostym gestem. W okrutnym świecie, który ranił i szarpał zarówno ciało, jak i duszę, brakło miejsca na takie gesty... A ona sprawiła, że chociaż w tym momencie czuł się odrobinę mniej samotny.
    Najchętniej nic by nie mówił, nie przerywał jej. Jednak... Jej słowa wymagały reakcji.

    - Nie ma potrzeby mnie leczyć. Dzięki temu, że nie widzę, nie muszę patrzeć. Czasami... Tak jest łatwiej. Widziałem już zbyt wiele. Części obrazów nie zapomnę do końca życia, choć bardzo bym chciał... A jeśli odzyskam wzrok, zobaczę ich jeszcze więcej. Nie musisz szukać dla mnie nagrody, fakt że ci pomogłem już wystarczająco wiele dla mnie znaczy.
    Zrobił coś dobrego, prawda? Nie przeważy to mordów i ran, które musiał oglądać... Ale nie stał bezczynnie. Coś zrobił.
    - Nazywam się Smok. Z Wody.
    Wypadało się przedstawić, czyż nie?
_________________

#9cc494_#409566
 
 
Milknący Szept 
Starszy Ognia
TWOJA Babcia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 104
Płeć: Samica
Opiekun: Wirtuoz Szeptów
Mistrz: Stada
Wiek: 22
Dołączyła: 14 Paź 2017
Posty: 1753
Wysłany: 2018-11-02, 00:00   
   A: S: 2| W: 3| Z: 3| M: 2| P: 4| A: 5
   U: B,Skr,Śl,Kż,MP,A,O,MA,MO:1|W,L,Pł:2|M:3
   Atuty: Kruszyna; Szczęściarz, Mentor, Magiczny Śpiew, Znawca terenów


Przez swój charakter, przez obycie z pisklętami zrozumiała ten gest. Zdawało się, że musiał być dość samotny by od tak po prostu zaufać jej dotykowi. Jego kolejne słowa zdawały się tylko utwierdzać ją w tym przekonaniu. Uśmiechnęła się do siebie, bo przecież nie mógł tego zobaczyć. Delikatnie objęła jego nadgarstek dłonią i zasugerowała lekkim pociągnięciem zmianę pozycji. Przesunęłaby, gdyby pozwolił, jego łapę na swój kark, który porastał gąszcz puszystych, delikatnych piórek tak aksamitnych jak jej własny głos.
- Świat oferuje straszne obrazy, ale też piękne. Tak jak oferuje szorstkie kamienie i gorące płomienie oraz taniec opadających zielonych, żółtych i czerwonych liści na rozbawionym zefirze w akompaniamencie śmiechu kładącej się do snu Alaleyi. Czasem warto widzieć, choćby po to, by móc wspomnieniami wracać do takich chwil. Obiecuję, że to nie będzie błędna decyzja. - Szepnęła mu ciepło, melodyjnie do ucha, które przecież miał tak blisko niej. Gruczoły zapachowe znajdujące się na jej szyi wydzielały szczególnie słodkawą woń.
_________________
________________________________________Lothia______Athair

Rek ma 123,75cm w kłębie) xD__________________________________ORYGINAŁ!
Galeria; Głos; Motywy Muzyczne Teczka; Osiągnięcia;
Żetony Złoty: 08; Srebrny: 07 nagroda
Drzewo genealogiczne
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 16