FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Drzewo na Wzgórzu
Autor Wiadomość
Szydercze Licho
Przywódca Cienia
Khagar Bezlitosny



Stado: Cienia
Rasa: Pustynny
Księżyce: 60
Płeć: Samiec
Opiekun: Heulyn, Sombre
Mistrz: Samouk
Partner: Mrrrru?
Wiek: 25
Dołączył: 09 Gru 2016
Posty: 1157
Skąd: Poznań
Wysłany: 2018-04-01, 13:44   
   A: S: 5| W: 4| Z: 1| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,L,W,MP,MA,MO,Kż,Skr,Śl,M: 1| O: 2| A: 3


Khagar przyleciał tu zgodnie z poleceniem. Wylądował ciężko na trzech łapach, w czwartej ściskając kwiatka. Rozejrzał się. Tutejsza gleba niezbyt sprzyjała dobremu wzrostowi jakichkolwiek roślin, a on nie znał się na zielarstwie i nie bardzo wiedział, na czym dokładnie polega sadzenie kwiatów.
- He... i co mam z tobą zrobić, ty zadufany w sobie badylu? - wymruczał cicho, kładąc narcyza na ziemię. Rozejrzał się. Miała pojawić się tu jakaś magia. - Mam cię zasadzić?
_________________
x



Atuty:
I. Silny
(jednorazowo +1 do Siły)
II. Chytry przeciwnik (w czasie pojedynku/misji/raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +1 do ST.)
III. Czempion (raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku fizycznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.)
IV. Wybraniec bogów (smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie.)



Nie ma mnie do 13.07!

x
Ostatnio zmieniony przez Szydercze Licho 2018-04-01, 22:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Ostatnie Ogniwo 
Wojownik Ognia
Ten, który przeżył



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 49
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Gonitwa Myśli
Wiek: 16
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 2122
Skąd: Ściśle tajne

Wysłany: 2018-04-01, 23:51   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,W,MO,MA,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1| O: 2| A: 3
   Atuty: Wytrwały; Szczęściarz; Czempion; Wybraniec Bogów;


Po drodze zauważyłem, że nie byłem tu sam. Leciał też tutaj Szyderczy. Wylądowałem obok niego i szukałem odpowiedniego miejsca, żeby posadzić kwiatek.
Tak naprawdę nie wiedziałem co robić, podejrzewam, że musi urosnąć aby działało, ale co zrobić, żeby ten urósł. Może potrzebuje czegoś albo najlepiej będzie go od razu zamrozić i powiedzieć, że nie wiadomo czemu zamarzł? Nie to byłoby głupie.
Dalej szukałem jakiegoś dobrego miejsca gdzie zostawić ten kwiat, tylko nie wiedziałem jak takie miejsce wygląda. Spojrzałem pytająco na Szyderczego, może ten znał odpowiedź, ale po chwili usłyszałem jego pytanie to kwiatka, czyli wiedział tyle ile ja. Położyłem roślinę pod drzewem i spojrzałem na nią.
~ Tooo co teraz?
_________________


~ Szczęściarz ~

W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.

~ Czempion ~

Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku fizycznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.

~ Wybraniec Bogów ~

Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie.


Fabularne: Naszyjnik z rogową łuską Przeklętej
Mechaniczne: Kryształ Nieśmiertelnego(naładowany)
Głos Grzmota
 
 
 
~ Mistrz Gry
Sędzia



Dołączył: 08 Sty 2014
Posty: 758
Wysłany: 2018-04-02, 12:29   

Białolistny narcyz Khagara zdecydowanie długo milczał, podrygując na wietrze co jakiś czas. I dopiero gdy na horyzoncie pojawiło się drzewo, kwiatek się ożywił. Choć nieśmiały, zaczął przemawiać. ~ Wojowniku, wojowniku. Czarny kacie. Nagroda czeka cię pod drzewem. Pozwól mi skosztować ziemi, a płatkiem mym ci wynagrodzę. Lecz na nic płatek, na nic płatek jeśliś szpony swe utępisz. Czarny kacie, zdradzę ci, zdradzę. Dusza wygnana Aterala łapą wróciła, wróciła. Wróciła córka marnotrawna. Ścieżki twoje niezbadane, przetną jeszcze ścieżki dusz niegdyś poznanych. Jedna dusza, jedna dusza z twą w świątyni połączona, czeka wygadana-zdrowa jako ty, a niesie brata mego żółciutkiego. ~ Faktycznie. Lądowanie zajęło niewiele czasu. Równie niewiele zajął komentarz Khagara, nim na wzgórzu pojawił się Grzmot. ~ Tu pod drzewem, gdzie korzenie, pień, gałęzie ochronią mnie od wiatru, od wichur i ulew, tu mnie zasadź. Rozgarnij ziemię, złóż me korzonki w dół wykopany silną łapą. Zasyp, zasyp delikatnie, by listki moje mogły słońce kochać. ~ Poprosił narcyz bojaźliwie, delikatnie przesyłając kolejne słowa do umysłu Kata. Khagar z kolei dostrzec mógł pomiędzy dwoma potężnymi korzeniami rąbek ziemi, której nie zasypał śnieg.

Żonkil, złocisty jak Złota Twarz w zenicie, w przeciwieństwie do krewnego sobie narcyza, śmielszy był i przyjazny. Łodyga jego stała wyprostowana, a kwiat skierowany był ku Drzewu. ~ Tak wysoko, tak wysoko! Z tak wysoka, z tak wysoka to na pewno dusze patrzą na swe dzieci. Twoja matka, twoja matka sięgła wieku ostatniego. Sto, sto, sto i cztery księżyce ujrzała. Zobaczyła i przeżyła. Przeżyła, yła, yła. Immanora zobaczyła. A Immanor jej wybaczył. Skrzydłem złotym opatulił, niczym płatki moje ułagodził. Mama, mama, mama kochana. Mama zrozumiała. Mama już nie Ziemi, lecz z ziemi. Wyspa na Jeziorze, Jeziorze, stanie się jej domem, jej domem. Jej serce, jej serce lekkie, lekkie pobłogosławione, jej własne, do wszystkich należące. Żałuje, żałuje, pokuty poszukuje. Wróć do niej, wróć. Dojrzyj łuski matczyne, a skoro rozumie, skoro rozumie, czy na syna przebaczenie zasługuje? ~ Zapytał kwiatek, przechylając swoje liście w nieznanym geście. Lądowanie przebiegło bez zakłóceń. A na pytanie kwiat pospieszył z wyjaśnieniem. ~ O tu, tu gdzie korzenie przed śniegiem chronią ziemie. Tu chcę zakwitnąć! ~ Zawołał podekscytowany kwiatek, wskazując to samo miejsce pomiędzy korzeniami, co wskazane przez narcyza. Dwa takie same kwiaty. Biały i żółty, dążące do spotkania.

®
 
 
Szydercze Licho
Przywódca Cienia
Khagar Bezlitosny



Stado: Cienia
Rasa: Pustynny
Księżyce: 60
Płeć: Samiec
Opiekun: Heulyn, Sombre
Mistrz: Samouk
Partner: Mrrrru?
Wiek: 25
Dołączył: 09 Gru 2016
Posty: 1157
Skąd: Poznań
Wysłany: 2018-04-04, 20:21   
   A: S: 5| W: 4| Z: 1| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,L,W,MP,MA,MO,Kż,Skr,Śl,M: 1| O: 2| A: 3


Khagar leciał, jednym uchem słuchając kwiatka, ale niewiele zrozumiał z jego bełkotu. Postanowił zapamiętać jego słowa i przeanalizować później.
Zerknął na stojącego obok Grzmota i wzruszył barkami.
- Trzeba je zakopać, jak mniemam. To znaczy zasadzić - mruknął samcowi. Był naprawdę zażenowany gadaniem narcyza. "Listki moje mogły słońce kochać". Co?
- Gdyby słońce oddało uczucie, zostałaby z siebie kupka popiołu - burknął, kierując się jednak we wskazane miejsce. Szybko odnalazł teren niepokryty śniegiem i wbił pazury w twardą ziemię. Ogrzał ją nieco ogniem i wykopał dołek. Wsadził weń kwiatka, nie siląc się wcale na delikatność, ale pilnował, by temu nic się nie stało. Zakopał go, uklepał łapami i uśmiechnął się złośliwie.
- Podlać?
_________________
x



Atuty:
I. Silny
(jednorazowo +1 do Siły)
II. Chytry przeciwnik (w czasie pojedynku/misji/raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +1 do ST.)
III. Czempion (raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku fizycznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.)
IV. Wybraniec bogów (smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie.)



Nie ma mnie do 13.07!

x
 
 
Ostatnie Ogniwo 
Wojownik Ognia
Ten, który przeżył



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 49
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Gonitwa Myśli
Wiek: 16
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 2122
Skąd: Ściśle tajne

Wysłany: 2018-04-04, 23:15   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,W,MO,MA,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1| O: 2| A: 3
   Atuty: Wytrwały; Szczęściarz; Czempion; Wybraniec Bogów;


Mama sto cztery księżyce ujrzała i jeszcze żyje, szansa o Bogów co to mogło znaczyć? Dowiem się tego później, ale na razie kwiatek. Tam gdzie korzenie przed śniegiem chronią ziemie. Podszedłem do wskazanego miejsca, pazurem wykopałem nie dużą dziurkę i wsadziłem tam kawałek dolnej części kwiatka tak, aby górna wciąż wystawała ponad ziemię. Zasypałem, poklepałem tak jak Szyderczy i spojrzałem na niego co zrobi dalej, po jego twarzy widziałem, że się na tym zna, urodzony ogrodnik.
~ Takie podlewanie chyba nie zadziała i nie pomoże mu przywrócić wiosny ~ zaśmiałem się spoglądając na kwiatka, jeśli się zgodzi nie wie co go czeka.
_________________


~ Szczęściarz ~

W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.

~ Czempion ~

Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku fizycznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.

~ Wybraniec Bogów ~

Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie.


Fabularne: Naszyjnik z rogową łuską Przeklętej
Mechaniczne: Kryształ Nieśmiertelnego(naładowany)
Głos Grzmota
 
 
 
~ Mistrz Gry
Sędzia



Dołączył: 08 Sty 2014
Posty: 758
Wysłany: 2018-04-05, 10:38   

___Narcyz Khagara trochę się pogniótł przy sadzeniu, ale wciąż był w jednym kawałku. Rozprostował listki, jakby sadowiąc się wygodniej pośród ciepłej jeszcze po ogniu ziemi, a potem zwrócił się w stronę kolczastego Cienia.
- Wolę deszczu chłodne objęcia, więc mi oszczędź podlewania, bo zniweczysz swe starania. Chociaż jesteś wielki groźny, weź mój płatek w łapę mocną. – roślinka zadrżała, zakołysała się i odpadł z niej jeden płatek, który wylądował tuż przy kolczastej łapie. – Z mą pomocą, twój przeciwnik trudne będzie miał zadanie, gdy na drodze twojej stanie! Dobrze jest mi tu w tej glebie, niech się szczęście ima ciebie! – słowa ostatniego zdania były coraz cichsze, roślinka także bujała się coraz słabiej, aż w końcu znieruchomiała, wyglądając jak każdy, inny kwiat.
___Grzmotowy żonkil także chwilę wiercił się w przygotowanej przez smoka ziemi, a potem odezwał się, zwracając ku niemu swój jasny kwiat:
- Już niedługo, twoja matka bogów stanie się sługą! Wszystkie smoki zgodnie wezwie, tam gdzie dobra mama kwiaty smokom podarowała! – zaśpiewał, a potem zadrżał lekko, a pod czerwoną łapą wylądował mały, żółty płatek. – Dla ciebie zasady są kpiną, tyś się Starszemu wiele razy wywinął! Gdybyś znowu dostał ranę, a uzdrowiciel pokpił sprawę, skróci on czas do wyzdrowienia! – roślinka pomachała mu listkiem na pożegnanie, a potem umilkła i przestała się poruszać, wyglądając jak ładny, ale całkiem zwykły żonkil.

Szydercze Licho:
+ płatek narcyza

Grzmot:
+ płatek żonkila

//mechaniczny opis płatków znajduje się w ostatnim poście wezwania Alalei


$
Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry 2018-04-05, 10:38, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Niebotyczny Kolec
Adept Ziemi
Zemdlał od lekkiej



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 53
Płeć: Samiec
Opiekun: Fedelmid, Éibhear
Mistrz: Aen Aard
Dołączył: 17 Kwi 2018
Posty: 85
Wysłany: 2018-05-12, 23:08   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 3| P: 1| A: 1
   U: B,L,A,O,Skr,Śl,W: 1 | MA,MO,MP: 2
   Atuty: Boski Ulubieniec, Niestabilny


Czuł się obco. Po tylu księżycach uciekania przed zagrożeniem, aż w końcu trafił w bezpieczne miejsce, nadal czuł się obco. Być może to strach przed tym, że tutejsi Ddraige nie zaakceptują jego specyficznych obyczajów, jego języka, a i on nie będzie w stanie zasymilować się z tutejszymi. Był tu już chwilę, lecz wszystko przed nim.
Postanowił, mimo tego, pozwiedzać Ziemie Niczyje. Mimo tak niewielkiego terenu, był on szczególnie urozmaicony, co cieszyło ślepia Mysikrólika i z przyjemnością spacerował tam, gdzie go poniosły łapy, dzierżąc kij z przytwierdzonym na jego końcu kryształem rubinu. Dotarł aż do tego drzewa i zdecydował się nieco odpocząć.
I może coś zjeść.
Zerknął w magiczną sakiewkę, w której trzymał garstkę truskawek z ostatniego polowania. Tak... była ich tylko garstka. Mysikrólik zdjął twór z kija, gdzie był zawieszony, rozwiązał sakiewkę i rzucił piwnym okiem w jej środek.
- Aaah... essea'llai que en der'nán... - westchnął. Wygląda na to, że... jest zmuszony do wezwania kogoś.
Mysikrólik usiadł pod drzewem, przenosząc specyficzny kij do swojej lewej, przedniej łapy. Wziął wystarczającą ilość powietrza w płuca, zamknął oczy i chrapliwym, dość mizernym głosem ryknął w przestrzeń, chcąc wezwać kogoś, kto mógłby podzielić się z nim jedzeniem.
Pozostało mu tylko czekać.
_________________
 
 
Kwitnący Krzew
Łowca Ziemi
Bagieta



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 50
Płeć: Samica
Opiekun: Ostatnie Ogniwo
Mistrz: Zmierzch Gwiazd
Dołączył: 28 Lip 2017
Posty: 800
Wysłany: 2018-05-12, 23:20   
   A: S: 1| W: 2| Z: 5| I: 1| P: 3| A: 1
   U: B,L,P,O,W,MA,MO,MP,Kż,M: 1| A,Skr: 2| Śl: 3
   Atuty: Spostrzegawcza, Szczęściarz, Poszukiwacz, Opiekun


Pomarańczowołuska podeszła do Mysikrólika wolnym krokiem, a obok niej unosiły się w powietrzu dwie porcje pożywienia. Wystarczająco dużo, by zaspokoić smoczy głód.
W normalnych okolicznościach taki przypadkowy ryk nic by jej nie przekazał, ale Krzew dowiedziała się od Zarannej, że nowemu Ziemnemu przyda się trochę jedzenia. Dobrze, że zdążyła zgromadzić zapasy!
Jestem Kwitnący Krzew, poluję dla stada tak samo jak Zaranna Iskra i Wieczorna Aura. – Subtelnie kiwnęła głową. – Mam tu dla ciebie pół żubra i sporą ilość poziomek.
Opuściła mięso na ziemię razem z owocami owiniętymi w kilka dużych liści. Cofnęła się o krok, żeby nieznajomy nie czuł się przytłoczony jej obecnością.
Jeśli masz jakieś preferencje, to mów śmiało. – Wyszczerzyła zęby w wesołym uśmiechu. – Smoki w naszym stadzie z reguły są mało wybredne, ale gdyby któryś poprosił mnie o coś konkretnego, to z przyjemnością bym to dla niego zdobyła. Albo chociaż spróbowała. To dobre urozmaicenie, kiedy polowanie stanie się zbyt monotonne.

// 2/4 mięsa + 2/4 owoców
_________________

II: Szczęściarz [ 1 sukces zamiast niepowodzenia ]
III: Poszukiwacz [ raz na tydzień +1 sukces do Percepcji ]
IV: Opiekun [ -2 ST do wszystkich akcji kompanów ]

cień Szkwał:
S: 0 | W: 1 | Z: 1 | I: 2 | P: 2
Skr, MA, MO, MP: 1

żbik Błyskawica:
S: 1 | W: 1 | Z: 2 | I: 0 | P: 1
A, O, Skr: 1
 
 
Niebotyczny Kolec
Adept Ziemi
Zemdlał od lekkiej



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 53
Płeć: Samiec
Opiekun: Fedelmid, Éibhear
Mistrz: Aen Aard
Dołączył: 17 Kwi 2018
Posty: 85
Wysłany: 2018-05-12, 23:44   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| I: 3| P: 1| A: 1
   U: B,L,A,O,Skr,Śl,W: 1 | MA,MO,MP: 2
   Atuty: Boski Ulubieniec, Niestabilny


Był pewien, że jego ryk nie przekaże niczego konkretnego prócz faktu, że być może potrzebuje pomocy. A jednak niespodziewanie podeszła do niego Ddraig, która już dzierżyła masę pożywienia dla jego pustego żołądka. Mysikrólik, gdy ją spostrzegł, nie mógł oderwać zdziwionego wzroku. Łowcy naprawdę mieli niesamowite wyczucie, kiedy ktoś jest głodny a kiedy nie.
Wypuścił wolno powietrze i obdarował nieznajomą szczodrym uśmiechem, już z daleka się kłaniając w jej stronę. Kwitnący Krzew… Była to Ddaerwedd. Zrobiło mu się tak ciepło na sercu.
- Ceádmil, Kwitnący Krzewie… Ja jestem Mysikrólik. Niedawno przybyłem na te ziemie, lecz… nadal niestety wiele mi brakuje, by się tu usamodzielnić. – uśmiechnął się, nie mogąc ukryć zakłopotania. Zawsze głupio mu było prosić kogoś o przysługę, choć miał świadomość, że właśnie do tego szkoleni są łowcy. Kwestia przyzwyczajenia.
Ze świecącymi ślepiami patrzył, jak Ddaerwedd opuszcza pożywienie na ziemię przed jego łapy, przekazując mu je. Mysikrólik uśmiechnął się szczerze, widząc, że jej zapasy były dość urozmaicone. Był pod wrażeniem. Zapewne musiała długo na to pracować, co podświadomie kazało Mysikrólikowi szanować takie osoby.
- Niezmiernie dziękuję za Twoją pomoc, droga Ddaerwedd. Nie śmiem wybrzydzać jedzenia, którym ktoś zdecydował mnie ratować i oddać je bezinteresownie… Tysiąc podziękowań dla Ciebie, drogi Krzewie. Mam nadzieję, że któregoś dnia zdołam Ci się odwdzięczyć. – wypowiedział samiec, kłaniając się nisko i pokazując tym samym, jak duży szacunek ma do smoczycy.

Krzew nawet nie musiała się odsuwać, bowiem pojęcie przestrzeni prywatnej było u Mysikrólika dość mocno zatarte. On sam starał się nigdy jej nie naruszać, ale jeśli szło to w drugą stronę, nigdy nie miał nic przeciwko i nie czuł dyskomfortu. Oparł kij zdobiony kryształem o drzewo, by móc położyć się na ziemi i zacząć konsumować. Zaczął od mięsa [2/4], którym delektował się przez dłuższy czas, by na koniec zostawić sobie słodki przysmak, czyli owoce [2/4], traktując to jako dość syty deser.
Po zjedzeniu, Mysikrólik starannie wylizał swoje jasne łuski, które potencjalnie ubrudziły się pożywieniem i podniósł się, siadając z powrotem na zadku. To pozwoliło mu skupić swoją uwagę na łowczyni. Ciekaw był, czy była równie mocno skora do rozmowy, co Zaranna Iskra.
- Droga Ddaerwedd… czy czas Cię goni? Jeżeli masz chęci, byłbym rad towarzystwa, z którym mógłbym porozmawiać… Lecz nie nalegam, jeżeli wolą Twoją jest odejść. – wypowiedział wolno i flegmatycznie Mysikrólik. Mimo swojego przynudzającego – jak mu się zdawało – tonu, zawsze był chętny do rozmowy. Tylko, czy Kwitnąca podzielała jego chęć?
Nawet jeżeli nie, Mysikrólik ze szczodrym uśmiechem podziękuje jej i pożegna łowczynię z szacunkiem.
_________________
 
 
Tajemnicza Łuska 
Adept Ognia
to the Revolution!



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 13
Płeć: Samica
Opiekun: Zaryan
Mistrz: ---
Partner: ---
Dołączyła: 29 Kwi 2018
Posty: 89
Wysłany: 2018-07-14, 17:50   
   A: S: 4| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 1| A:4
   U: B,L,A,O,MP,MA,Skr,W:1
   Atuty: Silna;


Samiczka odkąd zaczęła latać znacznie szybciej i łatwiej odkrywała nowe miejsca. Jak te tutaj, niby normalne wzgórze ale wyróżniało się drzewem które rosło na jego szczycie. Dla Haviamine świat jeszcze nie był taki straszny, brutalny i niesprawiedliwy jak to przeważnie lubił być. Uwielbiała podróżować, odkrywać nowe miejsca i poznawać nowe smoki. Była bardzo aktywna za dnia, wszędzie było jej pełno i jak doskonale było widać - mama nie potrafiła utrzymać jej przy sobie. Samiczka w pełni korzystała z tego, że mama nie goni ją po całych wolnych stadach i każe siedzieć w jaskini.
Wlądowała na drzewie, dokładnie na najniższej i zarazem najgrubszej gałęzi drzewa. Jej długi ogon, zdobiony skórą rozciągniętą między wyrostkami, swobodnie wisiał w dole i wyglądał niczym dziwaczna liana która kołysze się na wietrze. Zadowolona z cienia rzucanego przez liście drzewa, złożyła skrzydła, złapała się mocno pazurami i nuciła sobie cicho pod nosem
- Wiej wietrze wiej, graj falo graj a ten kto nie zna, niech słucha wschodnich opowieści..
_________________
x

My wciąż musimy dokonywać wyborów.
Zwierzę jedynie działa


My jesteśmy spętani, one wolne.
Zatem być ze zwierzęciem, to zaznać odrobiny
w o l n o ś c i.


~ATUTY~
I Silny - jednorazowo +1 do siły
II ---
III ---
IV ---
V ---
VI ---

#BA5F43 dialog

x
 
 
Smoczy Kolec 
Adept Wody



Stado: Wody
Rasa: Bezskrzydły
Księżyce: 35
Płeć: Samiec
Opiekun: Jon Smokobójca - człowiek
Partner: Sejsej
Wiek: 19
Dołączyła: 24 Maj 2018
Posty: 176
Wysłany: 2018-07-14, 18:09   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 3| A: 1
   U: B,P,O,A,W,Skr,Śl,M: 1|
   Atuty: Bogaty z rodu; Szczęściarz


    Smok, jak to Smok - ciężko mu było usiedzieć na zadzie, przemieszczał się praktycznie bez przerwy, nawykły do wiecznej wędrówki. Teraz co prawda przemieszczał się tylko w obrębie bariery i, pamiętając o tym, jak Szlachetnemu Nurtowi nie podobało się przekraczanie granicy, w obrębie granic mu dozwolonych. Słyszał dość nieprzyjemne rzeczy o stadzie Cienia i stanowczo nie chciałby przez omyłkę postawić łapy na ich ziemi...
    Wędrował więc. Czarne łuski mieniły się niczym zbroja w słońcu, a odblaski rzucane przez zatopione w obroży klejnoty tańczyły wokół niczym maleńkie tęcze... Jakby dla ukrycia faktu, że było mu potwornie gorąco.
    Gdy do jego uszu dotarł śpiew, nie od razu zdał sobie z tego sprawę. Początkowo był zbyt głęboko zatopiony w myślach, a i dźwięk zbyt ulotny, a jedynie przypadek sprawiał, że łapy niosły go w zasięg głosu śpiewaczki. Dopiero gdy mijał drzewo, zdał sobie sprawę z tego, że słyszał coś od dłuższego czasu. Uniesienie łba pozwoliło zlokalizować dźwięk - na pysku samca odmalował się lekki, nie pokazujący kłów uśmiech.

    - Witaj, mały ptaszku. - zamruczał przyjaźnie.
    Czy wszak nie logicznym było, że małe, latające, śpiewające stworzenia są ptakami? Tutaj wszystko było inne - ptak pokryty łuską jakoś wcale Smoka nie dziwił.
_________________
Bogaty z rodu
Smok na szyi nosi wysadzaną obrożę. Zdjąć ją można tylko osiągając pięć sukcesów w magii ataku, co uwolni go od znaku niewolnictwa i pozwoli wydobyć kamienie zatopione w złocie
Szczęściarz
Musiał mieć farta, by przetrwać... I rzeczywiście, raz na dwa tygodnie dotyka go łut szczęścia, kończąc sukcesem działanie, które inaczej by się nie powiodło.
odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/polowanie/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/polowaniu łowcy/1 etapie leczenia.


#b50000 __ #646464
 
 
Tajemnicza Łuska 
Adept Ognia
to the Revolution!



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 13
Płeć: Samica
Opiekun: Zaryan
Mistrz: ---
Partner: ---
Dołączyła: 29 Kwi 2018
Posty: 89
Wysłany: 2018-07-14, 22:39   
   A: S: 4| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 1| A:4
   U: B,L,A,O,MP,MA,Skr,W:1
   Atuty: Silna;


Trochę żałowała, że nie pamięta tych wszystkich piosenek oraz słów...Właściwie to nie wiedziała nawet, skąd ona je brała. Może to Zaryan jej kiedyś śpiewał? Może mama kiedy dopiero co się odnalazły? Im była starsza tym mniej pamiętała z bardzo odległej przeszłości, która stawała się jeszcze bardziej daleka. Tak sobie siedziała i nuciła dalej - tym razem melodia była żywa i wesoła
- Mam nadzieję, że kiedy skoczysz, nie będziesz obawiał się upadku. Mam nadzieję, że kiedy woda się podniesie, ty popłyniesz w stronę zachodu
I tak sobie by śpiewała gdyby nie jakiś tęczowy błysk między liściami, który zbliżał się w jej stornę. Zamachała wesoło ogonem, niczym pies, wyrażając niesamowite zaciekawienie ów zjawiskiem. Szybko okazało się, że to jakiś smok. I to był pierwszy smok którego zobaczyła bez skrzydeł! Wybałuszyła na niego oczy po czym zaśmiała się cicho, słysząc jego słowa. Nie obawiała się go, ponieważ odróżniła jego zapach i wiedziała, że to "sojusznicze stado". Zniżyła nieco łebek aby lepiej go widzieć
- Ej ja nie jestem ptakiem tylko smokiem! I w cale nie jestem taka mała, zobaczysz jaka duża urosnę! Będę jak moja mama. A co to jest na twojej szyi? Po co ci to? A kto ci to dał?
Nawet nie zdążyła go dobrze poznać a już zasypała go pytaniami. Jednak jego obroża, której ni jak nie potrafiła nazwać, wyglądała bardzo ładnie. Była złota i miała te kolorowe, śliczne kamyki które Havi abrdzo lubiła ale mama nie pozwalała jej wybierać się na takie długie podróże aby sama mogła coś sobie znaleźć.
_________________
x

My wciąż musimy dokonywać wyborów.
Zwierzę jedynie działa


My jesteśmy spętani, one wolne.
Zatem być ze zwierzęciem, to zaznać odrobiny
w o l n o ś c i.


~ATUTY~
I Silny - jednorazowo +1 do siły
II ---
III ---
IV ---
V ---
VI ---

#BA5F43 dialog

x
 
 
Smoczy Kolec 
Adept Wody



Stado: Wody
Rasa: Bezskrzydły
Księżyce: 35
Płeć: Samiec
Opiekun: Jon Smokobójca - człowiek
Partner: Sejsej
Wiek: 19
Dołączyła: 24 Maj 2018
Posty: 176
Wysłany: 2018-07-15, 11:47   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 3| A: 1
   U: B,P,O,A,W,Skr,Śl,M: 1|
   Atuty: Bogaty z rodu; Szczęściarz


    Smok przechylił lekko łeb, uświadamiając sobie swój błąd. A więc to był mały smok. Pochodzenie małych smoków wciąż było dla niego tajemnicą, ale zdążył już zauważyć, że jest ich pod barierą całkiem sporo.
    Pokiwał łbem, nie przestając się uśmiechać.

    - Oczywiście. Ale z takim głosem, byłby z ciebie świetny ptaszek.
    Przysiadł na tylnych łapach, po czym z wysiłkiem uniósł przednie w górę, sięgając gałęzi i opierając na niej przednie łapy, by bliżej się przyjrzeć młodej samiczce. Zastrzygł lekko uszami, po czym wygiął łeb na prawo, pozwalając jej z bliska podziwiać obrożę.
    - To obroża. Ona mówi, że tam daleko, za barierą, czeka na mnie mój Pan. Mój Pan założył mi ją, jak byłem młody. Żeby wszyscy wiedzieli, że nie jestem bezpańskim smokiem i że mam dom.
    Tutaj takich nie mieli... To też zdążył już odkryć. Nie mieli przynależności, panów. Współczuł im, tak szczerze mówiąc. Wydawało im się, że są wolni... Nawet nazwali się Wolnymi Stadami. Jednak brak przynależności to też brak domu, miejsca, do którego możnaby wracać. To wieczna samotność, brak czegoś ważnego.
    Dlatego mimo upływu księżyców, wciąż wierzył, że wróci do domu. Nie pozwalał sobie nawet na odrobinę zwątpienia. Nawet, jeśli wiedział, że jego pan teraz miałby około stu dziesięciu lat.
_________________
Bogaty z rodu
Smok na szyi nosi wysadzaną obrożę. Zdjąć ją można tylko osiągając pięć sukcesów w magii ataku, co uwolni go od znaku niewolnictwa i pozwoli wydobyć kamienie zatopione w złocie
Szczęściarz
Musiał mieć farta, by przetrwać... I rzeczywiście, raz na dwa tygodnie dotyka go łut szczęścia, kończąc sukcesem działanie, które inaczej by się nie powiodło.
odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/polowanie/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/polowaniu łowcy/1 etapie leczenia.


#b50000 __ #646464
 
 
Tajemnicza Łuska 
Adept Ognia
to the Revolution!



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 13
Płeć: Samica
Opiekun: Zaryan
Mistrz: ---
Partner: ---
Dołączyła: 29 Kwi 2018
Posty: 89
Wysłany: 2018-07-16, 00:39   
   A: S: 4| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 1| A:4
   U: B,L,A,O,MP,MA,Skr,W:1
   Atuty: Silna;


Nie potrafiłą oderwać wzroku od tego czegoś co miał na szyi, blask obroży na pewno był widoczny ze sporej odlełości a zwłaszcza na otwartych terenach. Samiczka nie schodziła z gałęzi, ukryta między liśćmi zdradzał ją jedynie zwisający w dół ogon. Nic więcej. Ostatecznie jednak nie skupiła się na oglądaniu tylko tego złoto-tęczowego cuda, tylko na przypatrywaniu się całemu smokowi.
Uśmiechnęła się wesoło słysząc komplement, jeszcze nigdy go nie słyszała
- Dziękuję!
Powiedziała i zamachała wesoło ogonkiem, lekko rozkładając też skrzydła aby dać upust swojej krótkiej radości z jego słów. Jednak nad pozostałą częścią odpowiedzi na jej pytania musiała dłużej analizować, bo słowo "obroża", "Pan" czy "bezpański smok" były jej obce. Nie zrozumiała ich jednak coś w tej jej małej główce zalśniło
- Masz dom i rodzinę? Czyli za barierą? A kim jest ten Pan? Ja mam dom tam gdzie moja rodzina, czyli tutaj bo tutaj jest moja mama i tata....Nie rozumiem. Możesz mi coś odpowiedzieć o swojej przeszłości?
_________________
x

My wciąż musimy dokonywać wyborów.
Zwierzę jedynie działa


My jesteśmy spętani, one wolne.
Zatem być ze zwierzęciem, to zaznać odrobiny
w o l n o ś c i.


~ATUTY~
I Silny - jednorazowo +1 do siły
II ---
III ---
IV ---
V ---
VI ---

#BA5F43 dialog

x
 
 
Smoczy Kolec 
Adept Wody



Stado: Wody
Rasa: Bezskrzydły
Księżyce: 35
Płeć: Samiec
Opiekun: Jon Smokobójca - człowiek
Partner: Sejsej
Wiek: 19
Dołączyła: 24 Maj 2018
Posty: 176
Wysłany: 2018-07-16, 20:15   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 3| A: 1
   U: B,P,O,A,W,Skr,Śl,M: 1|
   Atuty: Bogaty z rodu; Szczęściarz


    Westchnął cicho. Rodzina... Tam, skąd pochodził, smoki ich nie miewały. Trudno, żeby jakąś miał - był jedyny. Pan był dla niego niezwykle ważny, niemal jak ojciec. Lecz nie da się tu mówić o rodzinie, nawet przyszywanej. Zbyt wielką wagę w ich relacji miała hierarchia...
    - Nie mam rodziny. - rzekł cicho.
    Resztę pytań zostawił na później. Skoro chciała historii... Zapewne w jej biegu zdąży poruszyć większość kwestii, o które pytała.

    - Urodziłem się wiele księżyców drogi stąd, gdyby iść w prostej linii na północny zachód. Tam, skąd pochodzę, nie było innych smoków. Zanim przybyłem tutaj, nie wiedziałem nawet, że istnieją. Wychowałem się wśród ludzi, a mój Pan był ich władcą. Mianowali go po tym, jak wyzwolił wioskę od strasznej bestii, ale to już inna historia. - reakcja Sejsej na opowieść o bestii i jej końcu jasno pokazała Smokowi, że nie powinien mówić o tym na prawo i lewo - Tak, jak wy macie kompanów, tak ludzie hodują różne zwierzęta. Mają psy, trochę podobne do waszych wilków, koty, konie, krowy... A mój Pan miał mnie. Miałem tam wygodną zagrodę, kowal co jakiś czas powiększał moją obrożę, żeby nie cisnęła tak, jak teraz, karmili mnie... To było spokojne, przyjemne życie. A i ludzie byli dobrzy. Tęsknię za tym wszystkim... Tam się urodziłem, więc to mój dom. Dziś jestem tutaj... Ale pewnego dnia mój szlak zakreśli pętlę, a Pan, mimo siwej brody i starego już ciała, osobiście otworzy przede mną wrota.
    Uśmiechnął się lekko, na samo wyobrażenie. Dom, ciepło ogniska, równo rosnące rzędy ziemniaków, pasące się na polach krowy... I ludzie, pozbawieni ostrych kłów i jeszcze ostrzejszych języków, dobrzy.
_________________
Bogaty z rodu
Smok na szyi nosi wysadzaną obrożę. Zdjąć ją można tylko osiągając pięć sukcesów w magii ataku, co uwolni go od znaku niewolnictwa i pozwoli wydobyć kamienie zatopione w złocie
Szczęściarz
Musiał mieć farta, by przetrwać... I rzeczywiście, raz na dwa tygodnie dotyka go łut szczęścia, kończąc sukcesem działanie, które inaczej by się nie powiodło.
odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/polowanie/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/polowaniu łowcy/1 etapie leczenia.


#b50000 __ #646464
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2018).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!

KrĂłl Lew

SnM
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 12