FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Samotna Skała
Autor Wiadomość
Szpetny Kolec 
Adept Wody


Stado: Wody
Płeć: Samiec
Księżyce: 51
Rasa: Górski
Dołączył: 24 Kwi 2018
Posty: 55
Wysłany: 2018-07-09, 15:20   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 1| P: 1| A: 1
   U: B,L,Pl,MP,Skr,Sl: 1| A,O: 2
   Atuty: Bogaty z rodu, Chytry Przeciwnik


    Noceri uśmiechnął się półgębkiem do młodszego samca. Czasem cisza działała bardziej złowrogo niż jakiekolwiek groźby tortur, które mogła podsunąć wyobraźnia. Najwyraźniej w tym wypadku młody smok poczuł sie nieswojo, co łącząc z jego wcześniejszym chaotycznym zachowaniem podszepnęło Noceriemu, że jego cel tutaj został niejako osiągnięty. Czymkolwiek by to nie było.
    - Nie mam nic przeciwko ciszy - powiedział w końcu spokojnie, tak po prostu, z dziwnym ciepłem pobrzmiewającym w głosie. - A ty?
    Bo czasem, jak się miało problemy psychiczne, smok nie mógł się doczekać aż głosy i emocje szalejące w jego umyśle nie przycichną i nie zostawią go w spokoju, by mógł odpocząć. Czy ów Cienisty należał do tej grupy? Noceri na pewno tak. Noceri lubił ciszę. Przyzwyczaił się.
    Uniósł lekko ogon, by podrapać się w łokieć prawej łapy jego końcówką w trochę nonszalanckim geście, jakby nie miał ani jednego zmartwienia w swoim życiu.
_________________
    Szukam nauczyciela - Skr, Śl na 2, MA, MO, Kż na 1.

    Chytry przeciwnik - W czasie pojedynku/misji/raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +1 do ST.
 
 
Płynący Kolec 
Adept Wody


Stado: Waham się
Płeć: Samiec
Księżyce: 45
Rasa: Skrajny
Opiekun: Syreni Śpiew
Wiek: 21
Dołączyła: 24 Maj 2018
Posty: 565
Wysłany: 2018-09-18, 15:57   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 2| A: 3
   U: B,Pł,A,O,MP,Śl,Skr,W,M: 1| Kż: 2
   Atuty: Spostrzegawczy


    Czarne wzgórza miały w sobie coś, co podobało się Smokowi. Były spokojne, ciche. Jakby mrok wygnał stąd stada smoków wraz z ich magią i okrucieństwem.
    Cień przyjemnie chłodził łuski i dawał ulgę ślepiom, które, choć przesłonięte, nadal były nadwrażliwe na światło. Cisza obiecywała bezpieczeństwo, a stukot pazurów na skale informował, że drzewa są daleko i nie zagrażają obitemu od wpadania na nie nosowi. Dlatego też, spacerując, kierował swe kroki właśnie tędy.
    W pewnym momencie jedną z łap natrafił na pustkę przed sobą. Pogłaskał szponami krawędź, kierując ślepy pysk przed siebie.
    Gdzieś tam w oddali zachodziło pewnie słońce. Lub stało właśnie w zenicie. A może patrzył w zupełnie złym kierunku?
_________________

#9cc494_#409566
 
 
Enigma Horyzontu 
Zastępca Ognia


Stado: Waham się
Płeć: Samica
Księżyce: 39
Wiek: 21
Dołączyła: 29 Kwi 2018
Posty: 306
Wysłany: 2018-09-26, 07:02   
   A: S: 4| W: 3| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 2
   U: B,L,MP,MO,MA,Skr,Śl,K,W:1 | A:2 | O:3
   Atuty: Silna; Chytra Przeciwniczka, Twarda jak diament


Latanie było najlepszym co mogła robić by zapomnieć o swoich problemach. Chociaż na chwilę. Zapomnieć i skupić się na cudownym Widoku z Góry oraz oczywiście na bezpiecznym lataniu. Ile to jednak razy ostro opadła lub wzlatywała na ciepłych prądach powietrza. Aż nie dotarła nad Czarne Wzgórza, miejsce idealne dla kogoś kto chciał pobyć chwilę sam. Ale było też dobre do nauk. A Havi właśnie zauważyła Smoka, dziwnego...smoka który nie lubił magii. Jednak kojarzyła go dobrze i z bardzo ciekawej rozmowy, więc postanowiła wylądować przed nim jakiś ogon od jego głowy
- Cześć Smoczy. Dawno cię nie widziałam. Zaklimatyzowałeś się już w tym świecie?
Kiedyś jej głos był wesoły ale po ostatnich wydarzeniach znacznie posmutniał, stracił na barwie i dla odbiorcy mógł być po prostu pusty. Jakby każde słowo powtarzała sobie na pamięć do znudzenia a potem powtarzała je innym gadom.
 
 
Płynący Kolec 
Adept Wody


Stado: Waham się
Płeć: Samiec
Księżyce: 45
Rasa: Skrajny
Opiekun: Syreni Śpiew
Wiek: 21
Dołączyła: 24 Maj 2018
Posty: 565
Wysłany: 2018-09-26, 15:13   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 2| A: 3
   U: B,Pł,A,O,MP,Śl,Skr,W,M: 1| Kż: 2
   Atuty: Spostrzegawczy


    Mimo wyraźnej zmiany w głosie, został on rozpoznany, a i zapach zdradzał jej tożsamość. Smok uśmiechnął się więc lekko, choć i w tym wyrazie pyska brakowało cechującej go dawniej wesołości. Cóż, ostatnie księżyce były ciężkie dla wszystkich...
    - Dobrze cię widzieć. - rzekł, używając tego zwrotu chyba z przyzwyczajenia, kierując w jej stronę ślepy pysk - Chyba muszę cię zawieść, bo ilekroć próbuję przywyknąć do tego miejsca, dzieje się coś, co ciska mi prosto w pysk jego okrucieństwem. Jak chociażby ostatnio... Wielu ucierpiało, bo jakiejś wiedźmie zachciało się budować kamiennych ludzi. Nie miałem okazji ci porządnie podziękować. Gdyby nie ty, zostałaby ze mnie mokra plama. Jestem twoim dłużnikiem.
    Dobry był z niej smok, choć powiedzenie tego na głos odebrałoby sporo wartości słowom. Niewiele było teraz takich... Podczas tego zamieszania widział, jak inni ranią się nawzajem z błahych powodów, lub i nawet bez nich. A ona wyciągnęła pomocną łapę, choć byli z różnych stad i krwi. Doceniał to tym bardziej, że tutaj, pod barierą, altruizm był rzadkością.
_________________

#9cc494_#409566
 
 
Enigma Horyzontu 
Zastępca Ognia


Stado: Waham się
Płeć: Samica
Księżyce: 39
Wiek: 21
Dołączyła: 29 Kwi 2018
Posty: 306
Wysłany: 2018-09-27, 20:45   
   A: S: 4| W: 3| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 2
   U: B,L,MP,MO,MA,Skr,Śl,K,W:1 | A:2 | O:3
   Atuty: Silna; Chytra Przeciwniczka, Twarda jak diament


Bardzo uważnie przyglądała się Smokowi, bo w końcu ostatni raz jak go widziała to była dosyć małym smokiem. Mimo, że widziała go tylko raz to i tak było to miłe i sympatyczne spotkanie. Pomimo dosyć dziwnych poglądów, sposobu bycia i niezrozumiałego w niekórych momentach zachowania w wykonaniu samca, ognista chciała z nim teraz spędzić możliwie jak najwięcej czasu.
Zrobiło jej się bardzo miło, kiedy Smok podziękował jej znowu za ratunek. Może lepiej aby nie znał ciemnej strony jej gestu, gdyż mogłoby to wtedy znacznie zniechęcić go do jej osoby. Uratowała go, by nie mieć na sumieniu Feridy, której nie uratowała i ta zginęła. Poza tym po co Havi miałaby oddać za nią życie? A tak przynajmniej ma lepsze relacje ze Smokiem.
- Wiesz...Ja też przybyłam pod Barierę. Nie wyklułam się tutaj tylko poza nią. I szczerze mówiąc też ostatnio coś nie zachwyca mnie świat pod nią. Nie musisz mi dziękować..za tamto
Powiedziała a jej błony na szyi zadrgały lekko, jakby jej wtórując. Usiadła na zadzie i uważnie przyglądała się Smokowi. Zauważyła dwie niepokojące ją sprawy
- Co ci się stało? Twoja obroża coraz mocniej się uciska a twoje oczy wyglądają dziwnie. Widzisz mnie w ogóle??
Zapytała z zaciekwieniem i...delikatnym zmartwieniem w głosie.
Ostatnio zmieniony przez Enigma Horyzontu 2018-09-27, 21:44, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Płynący Kolec 
Adept Wody


Stado: Waham się
Płeć: Samiec
Księżyce: 45
Rasa: Skrajny
Opiekun: Syreni Śpiew
Wiek: 21
Dołączyła: 24 Maj 2018
Posty: 565
Wysłany: 2018-09-27, 21:22   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 2| A: 3
   U: B,Pł,A,O,MP,Śl,Skr,W,M: 1| Kż: 2
   Atuty: Spostrzegawczy


    Poruszył lekko łbem, po czym sięgnął łapą do szyi, próbując włożyć pod sztywną obręcz szpony. Jeszcze kilka księżyców temu mieściły się dwa - teraz ledwo włożył najmniejszy. To odkrycie zaskakiwało... Przywykł do ucisku złotej obroży, nawet nie zdawał sobie sprawy, że znów urósł.
    Aż tyle czasu minęło? Ile księżyców temu odszedł? I od jak dawna liczy czas w księżycach, zamiast w cyklach i porach?
    Czy jeszcze jest do czego wracać? Pan nie był młody, gdy się pożegnali... A teraz Smok również młody nie był. Jeszcze nie stary, ale już nie pisklę. Ta świadomość przytłoczyła go nagle, choć powinien był zdawać sobie z tego sprawę. Wszak wiele smoków, które poznał jako pisklęta, dziś dorównywały mu rozmiarami.
    Lekko, jakby z żalem, pokręcił łbem.

    - Powiedz, jak długo już tu jesteśmy? Ile odebrała nam ziemia, którą wszyscy wokół chcą nazywać rajem? - mówił cicho, lecz w jego głosie nie było wyrzutu; kogo miałby winić? Smoczyca mogła dosłyszeć jedynie żal i tęsknotę. - Straciłem wzrok jakiś czas temu. Ale może to i lepiej? Może czasem łatwiej nie widzieć...
    Wydawało się, jakby wczoraj przekroczył barierę. Zupełnym przypadkiem. Wtedy nie planował się tu zatrzymywać, czuł się silniejszy, pewniejszy swojego celu. Ale został, kupił tę bajeczkę o znalezieniu tu rodziny i bezpieczeństwa. Jakby wszystko, czego było trzeba, to parę owoców, trochę ciężkiej pracy. Że dzięki niej może mieć tutaj lepsze, szczęśliwsze życie...
    Dziś widział, ile warte były słowa, którymi go karmili. Czuł się straszliwie samotny. Nie było tu żywej istoty, która zechciałaby z nim dzielić zimowe wieczory na piciu herbaty. Samica, którą pokochał, odsunęła się od niego. Zwyczajnie zniknęła, zamilkła. No i była wiedźmą. Jeden ze smoków, które odważył się nazwać przyjaciółmi dawno nie żyje. Drugi niewiele już ma przed sobą. Ziemia z byle powodu spływała krwią, a wszyscy wokół wydawali się być z tego zadowoleni.
    Może nie widząc, nie dostrzegając, poczuje się lepiej?
_________________

#9cc494_#409566
Ostatnio zmieniony przez Płynący Kolec 2018-09-27, 21:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Enigma Horyzontu 
Zastępca Ognia


Stado: Waham się
Płeć: Samica
Księżyce: 39
Wiek: 21
Dołączyła: 29 Kwi 2018
Posty: 306
Wysłany: 2018-09-30, 01:39   
   A: S: 4| W: 3| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 2
   U: B,L,MP,MO,MA,Skr,Śl,K,W:1 | A:2 | O:3
   Atuty: Silna; Chytra Przeciwniczka, Twarda jak diament


Jak długo już tu jesteśmy
Dobre pytanie ale zależy, czy Smokowi chodziło o niego samego i Havi czy raczej pytał o całość - czyli o wszystkie pokolenia, które przewinęły się pod barierą. Stawiała na to drugie. Jednak nie potrafiła mu odpowiedzieć, ona sama też kiedyś liczyła dni inaczej ale była wtedy mała i nie pamiętała jak to robiła. Chyba coś z kwiatami.
Westchnęła tylko przeciągle i wolno, jakby powietrze nagle stało się ciężkie i trudno było nim oddychać. Jej grzebień na łbie i szyi oklapł bezwładnie, niczym jakaś zepsuta ozdoba
- Nie mam takiej wiedzy. Ale pewnie tak z pięć pokoleń...albo trochę więcej. Nie wiem czy inni szukają tu raju. Ja to nazywam...póki co, jaskinią, postojem w życiowej podróży. Inni traktują stado jak rodzinę, kto inny woli wykorzystać tutejsze zasoby aby stać się silnym i potem móc dowieść swej sile zabijając z byle powodu
Odpowiedziała na jego pierwsze pytanie, które wymagało od niej chwili milczenia w swym zamyśleniu
- Ale wiesz...Nawet jeżeli nie lubisz magi to przecież uzdrowiciel może naprawić ci wzrok używając samych ziół. Zero magi. A co do tego... Jeśli nie chcesz widzieć, nie chcesz żyć. Tak to dla mnie brzmi
Powiedziała znowu i wzruszyła tylko skrzydłami.
 
 
Płynący Kolec 
Adept Wody


Stado: Waham się
Płeć: Samiec
Księżyce: 45
Rasa: Skrajny
Opiekun: Syreni Śpiew
Wiek: 21
Dołączyła: 24 Maj 2018
Posty: 565
Wysłany: 2018-10-13, 19:25   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 2| A: 3
   U: B,Pł,A,O,MP,Śl,Skr,W,M: 1| Kż: 2
   Atuty: Spostrzegawczy


    Lekko pokręcił łbem. Długość istnienia smoczej rasy? To średnio miało dla niego znaczenie, choć zaskoczyło go, że tak krótko. Jeśli pięć pokoleń temu nie byli smokami... To czym?
    - Nie do końca to miałem na myśli. Pamiętasz jeszcze swój dom? Tych, którzy byli dla ciebie ważni, którzy ukształtowali cię taką, jaką jesteś? Rodzinę? - przesunął szponami po obroży w zamyśleniu - Moi zapewne już nie żyją. Mój Pan był dość wiekowy, gdy odchodziłem... A czas biegnie tak szybko.
    Czego on tutaj szukał? Czy w ogóle czegoś? W pewnym momencie dalsza wędrówka po prostu nie miała już sensu, a tutaj powiedziano mu, że może zostać. Że będzie mu tutaj dobrze...
    Ponownie, powoli, poruszył łbem. Żałował, że nie może spojrzeć jej w oczy, odczytać emocji, że musi zdawać się na ten straszliwie płaski ton, w którym widział odbicie własnego zmęczenia.

    - To nie tak. Bez oczu nie muszę patrzeć, jak smoki dookoła szczerzą do siebie z nienawiścią kły. Nie muszę widzieć rzek krwi, lanej z byle powodu lub nawet bez żadnego. Nie potrzebuję oczu, by utrzymać się przy życiu. A bez nich łatwiej znaleźć do tego siłę. Pogodziłem się z tym, co mnie dotknęło. Najwyraźniej tak miało być.
    Drzewa nie wymagały od niego, by je tropił. Rosły tam, gdzie je zasadził, trwałe i niezmienne, dające dość owoców, by mógł wykarmić siebie i innych. Jabłka nie chowały się przed nim, a nektaryny nie uciekały. Utrzymywanie się przy życiu było więc załatwione, odhaczone.
    Tylko z celem był problem.
_________________

#9cc494_#409566
 
 
Tejfe 
Gracz


Stado: Ognia
Płeć: Samica
Wiek: 19
Dołączyła: 28 Sie 2014
Posty: 2998
Wysłany: 2018-12-16, 12:08   
   A: S: 3| W: 2| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 3


To pierwszy raz odkąd od zdobycia umiejętności latania, wybrał się na dłuższą podróż po niebieskich przestworzach. Wcześniej korzystał z tego tylko, gdy chciał się gdzieś szybko przemieścić, ale i tak wolał nie ryzykować i szedł o własnych łapach, kiedy widział, że np. zbyt intensywnie pada śnieg. Calamante przestrzegał, by nie latać, gdy pogoda wydaje się nieodpowiednia. Co prawda śniegowi prószącemu tereny Wolnych dużo jeszcze brakowało do tego, by przypominał on śnieżyce, które gdzieś mgliście pamiętał z czasów swojego najwcześniejszego dzieciństwa. Ale może to i lepiej. Taki śnieg wydawał mu się dużo bardziej przyjazny i bezpieczny, niż gdyby był bardzo gruby i zbity i ciężko, by było po nim chodzić.
Ale teraz nie chodził, a latał. A właściwie już lądował. Odkrył dzisiaj jak cudowną ma się perspektywę na świat, kiedy ogląda się go z góry. I jak wiele miejsc, który mogłyby wydawać się niedostępne - można odkryć. Takim miejscem stała się dla niego stercząca pośród kolców ta samotna skała, do której nigdy by się nie dostał - drogą lądową. Miejsce było przerażające i właściwie nie chciał się wcale ku niemu zbliżać, dużo lepiej oglądało się je z góry, ale czuł, że musi sobie zrobić przerwę. Nie posiadł jeszcze umiejętności swojego nauczyciela i pewnie nigdy ich nie posiądzie w całości, a do tego wciąż był bardzo młody i jego już zmęczone od wysiłku fizycznego ciało mogło nie wytrzymać drogi powrotnej, jeśli wcześniej nie zrobi sobie krótkiego postoju.
Zataczając więc coraz mniejsze okręgi, zbliżał się powoli ku dołowi, aż w końcu znalazł się na Samotnej Skale. Oddychał głęboko, próbując uspokoić płuca. Białym skrzydłom pozwolił luźno zwisać, a sam stał w jakiejś dzikiej gotowości, jakby się zastanawiając czy z tych kolców nie wyłonią się i nie wdrapią się po skale jakieś potwory.
_________________
Konto aktywne od 2014 do 2019, na którym prowadzone były postacie:

Tehanu - Hipnotyzująca Łuska - Nadciągająca Wichura (ze stada Życia, później Ognia) Wygląd: od Oddechu Pustyni, Wichurka i Pożeracz -rysunek Arijki

Bursztyn - Rycerski Kolec (ze stada Wody) Wygląd: od Oddechu Pustyni

Daimon - Strzaskany Kolec - Nieprawidłowy Element (ze stada Ziemi)

Tejfe - Wyśniony Kolec - Rozświetlający Cienie - Tejfe (ze stada Cienia, później Ognia) Wygląd:moje, od Miraż Snów, od Szkarłat


W 2020 została też podjęta 1 dniowa próba powrotu smokiem, który miał nazywać się Enki, ale zrezygnowałam z gry po dwóch postach.

Przygoda z SWS była wspaniałą zabawą i jest jednym z najlepszych moich wspomnień, dziękuję wszystkim za wspaniałą grę! <3
 
 
Lisia Kita 
Gracz
Eliana Wiatrołapa



Płeć: Samica
Księżyce: 44
Rasa: Skrajny
Opiekun: Szydercze Licho
Mistrz: Zaranna Iskra; Światłość Erycala
Partner: Tembr Ognia+
Wiek: 27
Dołączyła: 01 Mar 2015
Posty: 1150
Wysłany: 2019-01-07, 13:34   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| M: 5| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,A,O,W,Kż,MA,MO,Skr,Śl: 1| MO,MP: 2| Lecz: 3
   Atuty: Ostry Wzrok; Szczęściarz; Skupiona


Minęły dwa wschody złotej twarzy, gdy los Cienia zatoczył koło.
Dwa wieczory, jak na moich łapach pozostała krew zdrady. Teraz na moich barkach spoczywała rola opieki nad Cieniem. Jaką cene jednak przyjdzie mi zapłacić za zdradę i zabicie bezbronnego smoka, który tego się nie spodziewał? A potem kolejne morderstwo, z kłamstwem na wargach.
Stado w dużej części było bierne, zbieranina przybyszów zza bariery. Jak to przyjmą? Chociaż nie wyrzekli nic, poza Morien, mogli po odpoczynku stwierdzić, że nie chcę mnie widzieć.
To było możliwe, a jednak byłam pewna, że zrobiłam wszystko, co słuszne. Zrobię dla nich jeszcze więcej.
Jedyne czego pragnęła to, aby Cień nie pozostał sam, gdy przyjdzie zagrożenie. Skalny Gigant, napad na Wodę. Co jeszcze nas czeka? Do tego Bogowie nie odpowiadający w modlitwach, martwa cisza ich nieobecności, puste oczodoły posągów, jakby nas zostawili.
Czy nieumyślnie stałam się tą, która powielała błędy Przodków i bezmyślnie przelała krew?
Nie, nie mogłam tak myśleć. Musiałam wierzyć, że Cień wzrośnie dzięki temu, nauczy się żyć w symbiozie z tutejszymi Stadami. Wszak tylko ułamek krwi Pierwszych Kolonizatorów pozostał w naszym ciele. Tak nie wiele.
Opadłam miękko ku wystającej skale, mając dosyć lotu, chociaż wcześniej zawsze przynosił mi ulgę. Nie pomagał również porywisty wiatr.
Wpiłam pazury w skałę, nie chcąc się wywrócić, składając po chwili ramiona, gdy tylko złapałam równowagę, po bokach.
Potoczyłam czerwonymi ślepiami wokół. W przepaść spozierająca pode mną. A pod powiekami dalej miałam żar wiedźmiego ognia, spalającego mojego syna. W nozdrzach swą topiących się łusek; zajmujących się pożogą piór. Krzyk wwiercający się w czaszkę.
Za wszystko trzeba zapłacić; wszystko ma swoją cenę.
_________________

Tęcze nie rozświetlają nieba, dopóki nie pada deszcz,
a świece po prostu nie będą świecić dopóki się nie zapalą.


..Ostry wzrok dodatkowa kość do testu Percepcji opartego na wzroku [kamienie szlachetne].

..Szczęściara 1 sukces zamiast niepowodzenia raz na walkę/polowanie/raz na dwa tygodnie w
wyprawie/misji/polowaniu łowcy/1 etapie leczenia.


..Skupiona -1 ST do pierwszego etapu leczenia, jeśli smok leczy z maksymalną liczbą rodzajów ziół.


GŁOS POSTACI MOTYW MUZYCZNY KARTA KOMPANA

[Rimi].......W:1 | Z:2 | P:2.......Śl,Skr:1 | A, O:2
 
 
 
Cień Kruka 
Gracz
Vanora Żywiołowa



Płeć: Samica
Księżyce: 35
Rasa: Skrajny
Partner: Khuran Mściwy
Wiek: 21
Dołączyła: 06 Lis 2016
Posty: 1421
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-01-07, 14:11   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| M: 4| P: 2| A: 1
   U: B,L,P,A,O,MO,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1| MA: 2
   Atuty: Wytrwały; Szczęściarz; Nieugięty;


    Pokryta śniegiem ziemia uciekała spod łap. Już nie było w niej tego wyczerpującego przyciągania, które czuła poprzedniego dnia, jakby te kilka łyków świeżej krwi zrobiło różnicę, wzmocniło ją. Może to dlatego opuściła kryjówkę wcześniej, niż miała to w zwyczaju. Rozciągały się przed nią nowe terytoria, pełne mięsa do zjedzenia i miejsc do zbadania, więc nasycona, ten dzień zdecydowała się poświęcić na rekonesans.
    Jej drobne, łyse łapki znaczyły ślad na śniegu, jednak nie dopuszczała do siebie zimna. Korzystając z Mocy, pokrywała całe swoje ciało niewidocznym kokonem gorącego powietrza, pozwalającego wygnać mróz z kości i zachować sprężystość ruchów.
    Wiedziała, że wkrótce znowu zgłodnieje. Że marnuje energię i Moc na darmo. Jednak węch mówił jej, że krzyżowało się tu dużo śladów. O dziwo, prawie wyłącznie smoczych, jakby zwierzęta unikały tych ziem w obawie przed pożarciem.
    Na szczęście nie miała nic przeciwko smoczemu mięsu.
    Wiatr jej tym razem nie sprzyjał; jednak po co miałby sprzyjać, skoro nie polowała? Dlatego sylwetkę na skale dojrzała dopiero, gdy wychyliła łeb z gęstwiny, kilka ogonów od skały. Znieruchomiała, węsząc uważnie. Zaciekawiona, choć jeszcze niepewna, czy jej celem jest atak, czy też ucieczka.
_________________

#c3dada_#ffffff_#9b9aa1_#8eaaff
Żetony: 0x platyna, 0x złoto, 0x srebro, 0x brąz
MG miesiąca: grudzień, luty
 
 
Lisia Kita 
Gracz
Eliana Wiatrołapa



Płeć: Samica
Księżyce: 44
Rasa: Skrajny
Opiekun: Szydercze Licho
Mistrz: Zaranna Iskra; Światłość Erycala
Partner: Tembr Ognia+
Wiek: 27
Dołączyła: 01 Mar 2015
Posty: 1150
Wysłany: 2019-01-07, 14:33   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| M: 5| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,A,O,W,Kż,MA,MO,Skr,Śl: 1| MO,MP: 2| Lecz: 3
   Atuty: Ostry Wzrok; Szczęściarz; Skupiona


Przysiadłam na tylnych łapach, otulając się cienkim, wiotkim ogonem, gęstą kitę kładąc sobie koło podbrzusza, aby móc ogrzać się w ten sposób.
Odetchnęłam cicho, sięgając do źródła, z którego utworzyłam cieplny, powietrzny kokon wokół siebie, który rozgrzał moje zdrętwiałe ciało.
Nienawidziłam chłodu, było mało rzeczy, który nie lubiłam. Kaczki; harpie; zimno i chłodną wilgoć.
Strach.
Tak, ten znałam całkiem dobrze. Żył we mnie przez całe życie, kierował moimi działaniami, kreowaniem się na słabą, aby zyskać przewagę. Znałam to, nie wiedziałam, jak mogłabym bez niego żyć, gdyby nie chronił mnie przed otchłanią, która zdawała się tylko czyhać na mój nierozważny krok.
Sięgnęłam leniwym ruchem do torby pod lewym skrzydłem, stworzonego z danielej skórki o biało brązowym meszku, przyozdobionym pękiem długich zielonych oraz niebieskich piór harpii, tworzacych półkole na jej klapie. Kilkoma kościanymi koralikami oraz kryształkami, migocacymi w zachodzacych promieniach Złotej Twarzy.
W tym miejscu miało się wrażenie, iż mrok zapadał szybciej, a może ciągle tu był, wygrywając nad światłością.
Wyciągnęłam z przegródki pas suszonej koźliny, którą upolowałam nie dawno. Odgryzłam kawałek, przerzuwając w zamyśleniu, gdy nagle do moich uszu, jeszcze nie tak dawno całkiem czujnych, dotarł cichy szelest krzaków. Zapach smoka. Uczucie igieł wpijających się w kark, gdy ktoś na ciebie patrzy.
Lewa pazurzasta łapa zacisneła się na lodzie. Uniosłam jednak powoli rogaty łeb i spojrzałam ponad prawym barkiem do tyłu, karminowym ślepiem wyławiając z cienia jasną sylwetkę. Czerwono niebieskie paciorki wpatrujące się we mnie.
Poruszyłam nozdrzami, a potem uśmiechnęłam się pod nosem, wskazując na mięso trzymane w łapie.
-Głodna? Wystarczy dla nas dwóch - mruknęłam miękko w półmrok.
Nie czułam jeszcze jej zapachu. Nie wiedziałam, z którego stada pochodzi. Bo i skąd? Nie widziałam jej nigdy wcześniej, jednak nie było to niczym niezwykłym. Stad było cztery, smoków jeszcze więcej. Nie wiem, czy starczy mi życia, aby poznać wszystkich.
Może smoczyca zechce porozmawiać. Dobrze byłoby na chwilę zapomnieć o troskach.
_________________

Tęcze nie rozświetlają nieba, dopóki nie pada deszcz,
a świece po prostu nie będą świecić dopóki się nie zapalą.


..Ostry wzrok dodatkowa kość do testu Percepcji opartego na wzroku [kamienie szlachetne].

..Szczęściara 1 sukces zamiast niepowodzenia raz na walkę/polowanie/raz na dwa tygodnie w
wyprawie/misji/polowaniu łowcy/1 etapie leczenia.


..Skupiona -1 ST do pierwszego etapu leczenia, jeśli smok leczy z maksymalną liczbą rodzajów ziół.


GŁOS POSTACI MOTYW MUZYCZNY KARTA KOMPANA

[Rimi].......W:1 | Z:2 | P:2.......Śl,Skr:1 | A, O:2
Ostatnio zmieniony przez Lisia Kita 2019-01-07, 14:36, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Cień Kruka 
Gracz
Vanora Żywiołowa



Płeć: Samica
Księżyce: 35
Rasa: Skrajny
Partner: Khuran Mściwy
Wiek: 21
Dołączyła: 06 Lis 2016
Posty: 1421
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-01-07, 15:04   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| M: 4| P: 2| A: 1
   U: B,L,P,A,O,MO,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1| MA: 2
   Atuty: Wytrwały; Szczęściarz; Nieugięty;


    Dźwięki dotarły do uszu samicy, powodując ich drgnięcie, a następnie przechylenie się naprzód w geście zaciekawienia. Tak... Tutejsze smoki wydawały dźwięki, zdążyła to już zauważyć. Jednak pierwszy raz miała okazję spotkać samicę. Czy to coś nietypowego na tych ziemiach? A może po prostu dotychczas na nie nie trafiała, bo preferowały dzienną porę? Lub też, podobnie jak w jaskini, w której spędziła większość życia, stawały się rzadkością, bo żyły krócej?
    Ta tutaj najwyraźniej miała coś jadalnego. Coś, co średnio interesowało Sześć, gdy w żołądku chlupotała świeża krew. Podchodziła do sprawy, jak na drapieżnika, typowo - zabijała, gdy czuła głód i porzucała łup, zaspokoiwszy swoje potrzeby. Teraz, nasycona, wypoczęta i ogrzana, miała ciekawsze pomysły, niż podkradanie zasuszonego mięsa.
    Sięgnęła po Moc, tkając ją na kształt cienkiej, niewidzialnej nici, pragnąc tą nicią pochwycić umysł samicy. Jednocześnie przesyłała tamtej wizję samej siebie, chwytającej obułap czaszkę złotołuskiej. Cóż, lepiej nie umiała w obrazy ująć czegoś, czego tu próbowała po raz pierwszy. Jednak nieustanny trening był czymś istotnym, a tworzenie nowych zastosowań dla Mocy rozwijało.
    Była interesująca; może więc, jeśli próba odczytania jej się powiedzie, Numer Szósty pozna jakieś nowe informacje na temat miejsca, w którym się znalazła? Liczyła po cichu na wyjaśnienie kwestii ilości samic. Może na pochodzenie mięsa. Może na odsłonięcie sekretu, jaki krył się za woniami tutejszych smoków. A może znajdzie tam coś, czego nawet sama się nie spodziewała? Jak mawiają, ciekawość jest pierwszym krokiem do piekła.
_________________

#c3dada_#ffffff_#9b9aa1_#8eaaff
Żetony: 0x platyna, 0x złoto, 0x srebro, 0x brąz
MG miesiąca: grudzień, luty
 
 
Lisia Kita 
Gracz
Eliana Wiatrołapa



Płeć: Samica
Księżyce: 44
Rasa: Skrajny
Opiekun: Szydercze Licho
Mistrz: Zaranna Iskra; Światłość Erycala
Partner: Tembr Ognia+
Wiek: 27
Dołączyła: 01 Mar 2015
Posty: 1150
Wysłany: 2019-01-07, 15:20   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| M: 5| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,A,O,W,Kż,MA,MO,Skr,Śl: 1| MO,MP: 2| Lecz: 3
   Atuty: Ostry Wzrok; Szczęściarz; Skupiona


Mogło się wydawać, że nie zwracam na smoczycę uwagi, unosząc kolejny kęs mięsa do pyska. Nic bardziej jednak mylnego.
Nie byłam głupia. Widziałam ostrożny krok smoczycy, to jak się czai, niczym dzikie zwierzę, które zwabiło światło lub nieznana woń.
Przesunęłam się tak, aby być do niej bardziej prawym bokiem, niźli plecami, wyglądało to jednak, jakbym wygodniej mościła się na topniejącym wokół mnie śniegu.
Obwiodłam pysk długim językiem, patrząc na nią ciekawie, jednak nie nachalnie. Przypominała mi Rimi, gdy próbowałam ją oswoić. Rozluźniona postawa, spokój, cisza, aby nie pokazywać zagrożenia. Była taką Rimi, płochą, mogącą zaatakować lub uciec - z tym mi się kojarzyła.
Nagle jednak poczułam dotknięcie pierwszych barier umysłu. Zaczełam je nakładać po tej ferelnej nocy, gdy Wiedźma wsączała do mojej głowy swój jad. Drgnęłam, zaskoczona, wbijając w smoczycę nieco uważniejsze spojrzenie. Rozluźniłam się ponownie. Nic mi nie mogła w ten sposób uczynić, poza próbą odczytania myśli, jeżeli jej na to pozwolę, jeżeli cokolwiek wyślę poprzez nić, którą nas połączyła.
Bariery opadły na głębsze części jaźni, wolałam nie ryzykować, mimo wszystko magia nadal miała dla mnie swoje zagadki. Pozwoliłam jednak, aby nicią popłynął obraz mnie samej, a następnie dźwięk składający się na jedno słowo: Eliana i znowu obraz przedstawiający mnie.
Miał być to jasny sygnał, że ten dźwięk składa się na moje miano. Odczekałam chwilę, badając jej reakcję, a dopiero potem dodałam do nich kolejne obrazy.
Dominująca alfa prowadząca watahę, a następnie znowu mój obraz, który miał podkreślić, że to ja jestem tą alfą. Po chwili przerwy smoczyca mogła dostrzec, jak koło mojego obrazu wydłuza się Cień, który obejmuje grupę smoków. Cień i dźwięk, Cień, które to wszystko zaakcentowało. Stado. Ostatnim obrazem była złamana łapa, a potem widok nakładanych na nie liści. Regeneracja kończyny, moje łapy na niej. Lecząca
Były to trzy najważniejsze obrazy, którymi chciałam się z nią teraz podzielić. PRzekrzywiłam głowę na wyprostowanej szyi, czerwonymi ślepiami lustrując jej pysk. Uszy uniosły się w jej kierunku.
_________________

Tęcze nie rozświetlają nieba, dopóki nie pada deszcz,
a świece po prostu nie będą świecić dopóki się nie zapalą.


..Ostry wzrok dodatkowa kość do testu Percepcji opartego na wzroku [kamienie szlachetne].

..Szczęściara 1 sukces zamiast niepowodzenia raz na walkę/polowanie/raz na dwa tygodnie w
wyprawie/misji/polowaniu łowcy/1 etapie leczenia.


..Skupiona -1 ST do pierwszego etapu leczenia, jeśli smok leczy z maksymalną liczbą rodzajów ziół.


GŁOS POSTACI MOTYW MUZYCZNY KARTA KOMPANA

[Rimi].......W:1 | Z:2 | P:2.......Śl,Skr:1 | A, O:2
 
 
 
Cień Kruka 
Gracz
Vanora Żywiołowa



Płeć: Samica
Księżyce: 35
Rasa: Skrajny
Partner: Khuran Mściwy
Wiek: 21
Dołączyła: 06 Lis 2016
Posty: 1421
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-01-07, 16:17   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| M: 4| P: 2| A: 1
   U: B,L,P,A,O,MO,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1| MA: 2
   Atuty: Wytrwały; Szczęściarz; Nieugięty;


    Samica nie wydawała się w żaden sposób poruszona jej obecnością; fascynujące. Nie widziała w niej zagrożenia, ani ofiary... Więc co? Jej umysł tego nie zdradzał, zwłaszcza że Moc okazała się mieć i tutaj granicę.
    Ucisk na skronie, silny, nieprzyjemny. Mimo prób nie mogła przebić się do tej części umysłu samicy, która odpowiadała za świadomość. Nie mogła jej schwycić, a każda próba zniszczenia bariery skutkowała falą bólu.
    Rozluźniła lekko pętlę, czując, że jest podtrzymywana i z drugiej strony. Głębiej wejść nie mogła - chyba, że dopuszczona.
    Kopiując to, co instynktownie czuła po drugiej stronie, wzniosła podobną barierę. Osłoniła jedynie tę część, która zawierała jej tożsamość; choć zbyt wiele tej tożsamości nie było. Tylko tyle, by przypadkiem tamta przez tą kruchą więź, która się między nimi utworzyła, nie przejęła kontroli nad umysłem Sześć.
    Ledwie zdołała to zrobić, napłynęły obrazy.
    Eliana. Nie numer, imię. Dowód siły, zasług. Obdarzona imieniem, zdolna do walki, przynależąca. Mająca wartość.
    Alfa. Nieznane pojęcie tłumaczyła pośrednio wizja. Dominująca nad wieloma. Prowadząca stado. Stado, nie jednostkę. Duży sojusz, duże pomaganie. Czy więc też duże niebezpieczeństwo, do którego trzeba pomagania?
    Cień. Duże pomaganie po ciemku. Dominująca Nad Wieloma tylko w nocy. Gdy światło, duże pomaganie śpi.
    Lecząca. Bez sensu, bez logiki. Złamana łapa to słabość, krew, pożywienie. Leczenie niesie zagrożenie. Zdrowy silny, ranny słaby. Słaby smaczny. Zdrowy niebezpieczny.
    Przez chwilę trawiła informacje. Pochłaniała nową wiedzę, zapamiętywała. Potem, z namysłem, przygotowywała własny przekaz.

    Dużo smoków w rzędzie, wszystkie w wieku pisklęcym. Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć. Sześć. Szósta z kolei. I wiele, wiele po niej. Sześć. I jej obraz, dla upewnienia.
    Smoki z rzędu znikają. Ubywa ich, aż Sześć zostaje sama.
    Smocze czaszki. Wiele smoczych czaszek, usypanych bezładnie w stos i na nim ona. Ostatnia.
    I ostatnia wizja, tym razem dynamiczna. Kamienny kolec wbijający się w smoczą szyję. Ona ucztująca na świeżym mięsie. Księżyc i słońce u góry, obok siebie. Najsilniejsza. O każdej porze.


    Wyraz jej pyska nie zmienił się. Nie drgnął ani jeden mięsień, gdy przesyłała trzy wizje, które jej zdaniem najlepiej opisywały to, kim była. Nie umiała przekazać dźwięków; znała ich zbyt niewiele. Jednak (przynajmniej jej zdaniem) dźwięki nie były potrzebne.
_________________

#c3dada_#ffffff_#9b9aa1_#8eaaff
Żetony: 0x platyna, 0x złoto, 0x srebro, 0x brąz
MG miesiąca: grudzień, luty
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!

Strona wygenerowana w 0,23 sekundy. Zapytań do SQL: 13