FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: Moderator
2017-03-13, 17:44
Białe drzewko
Autor Wiadomość
Perspektywa Wieczności 
Wojownik Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 71
Płeć: Samica
Opiekun: brak
Mistrz: brak
Wiek: 22
Dołączyła: 28 Lip 2014
Posty: 1957
Skąd: Kalisz-Chorzów-Cieszyn
Wysłany: 2019-04-26, 04:03   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| M: 1| P: 4| A: 2
   U: L,Pł,A,W,MA,MP,Kż,Skr,M: 1| B,Śl: 2| O:3
   Atuty: Wrodzony talent, Empatia, Nieugięty, Znawca terenów, Wybraniec Bogów


Uśmiechnęła się promiennie na odpowiedź i pochwałę Księżycowego. Słuchała przy tym całej jego nauki z prawdziwą ciekawością. Rzuciła nieco szczeniacko:
- Kiedyś będę w tym tak dobra, że nikt się nie będzie przy mnie kłócił! Znaczy, no... - Speszyła się wyraźnie. - Chciałabym być. Dziękuję Ci za naukę!
Czuła, że lekcja dobiegła końca i było jej z tym wyjątkowo dobrze. Bardzo lubiła rozmyślać, jednak wprowadzanie do swojego pokręconego małego umysłu socjalnych zdolności było dla niej wyczerpujące. Z jakiegoś powodu Presja była naturalnie mało towarzyska, przy czym jednocześnie najwyraźniej czując z tego powodu jakieś poczucie winy - zrzucała to na przekonanie, że to inni nie lubią i nie chcą się znać z nią.
Przyjrzała się ciemnofutremu, upstrzonemu czerwienią i nielicznymi białymi plamami Kolcu, zastanawiając się nad tym, co mogłaby o nim powiedzieć. Znała go najdłużej, ale jak w sumie każdego - jednocześnie nie znała go wcale. Nie pewna czy powinna w ogóle go zaczepiać, łaknąca dotykania smoczych wnętrz, Aank przybrała leniwą pozę i starała się udawać, że rozmawianie jest dla niej czymś zwyczajnym.
- Więc... Serce Płomieni to Twoja matka? - W jej głosie czuć było lekką zazdrość ale i sympatię. Uszy miała postawione ciekawsko do przodu, a w kącikach pyska drgał lekki uśmiech. - Znasz kogoś z Ognia jakoś bardziej? Albo spoza? - Właściwie czuła się trochę głupio i drętwo zadawając takie pytania. Ale nie miała pojęcia w jaki sposób rozmawia się z drugim smokiem o jego życiu. A obchodziło ją to.
_________________

Opal oraz Amalthea zostali wypuszczeni.

Pisklę, Adept
Młoda by Szkarłat
ATUTY:
I: Wrodzony talent
II: Empatia - Przy testach mediacji -2 ST. Przy nakładaniu kompanowi więzi -2 ST.
III: Nieugięty - Pod koniec walki, jeśli smok mdleje z powodu otrzymanych ran, może zadać swojemu przeciwnikowi cios, przed którym przeciwnik może się obronić mając +4 ST do akcji.
IV: Znawca terenów - Ran na dwa tygodnie dodatkowa sztuka poszukiwanego kamienia/ 4/4 pożywienia
V: Wybraniec bogów - Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie akcję raz na pojedynek/dwa tygodnie polowania/misji/bitwy raz na tydzień w dowolnie wybranym miejscu.

Mechaniczne: Kryształ Pojętnego (w formie naszyjnika z dziczycz kłów), Kryształ Szamana, Kryształ Kolekcjonera
Fabularne, zwykle noszone na sobie: pióro Światłości Erycala, bransoletka z muszelek od Echa Istnienia, różowy opal na rzemyku


Główny motyw muzyczny
Drzewo genealogiczne
 
 
Poszept Nocy
Piastun Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Północny
Księżyce: 73
Płeć: Samiec
Partner: Spuścizna Krwi
Dołączył: 17 Lut 2019
Posty: 663
Wysłany: 2019-04-29, 19:29   
   A: S: 3| W: 1| Z: 2| M: 2| P: 5| A: 4
   U: B,Pł,Skr,A,O,MA,MO,MP,Śl,Kż:1|L,M:2|W:3
   Atuty: Boski Ulubieniec, Szczęściarz, Altruista, Magiczny śpiew


    Wypuścił powietrze nozdrzami, w przyjaźnie rozbawiony sposób.
    - Oczywiście, że będziesz. Całe życie przed Tobą. Każdy Przywódca wypadł z podobnego jaja. - Mrugnął wesoło do Aank. Oczywiście, niektórzy mieli wyjątkowe predyspozycje i radzili sobie znakomicie w relacjach ze smokami. Ale nikt nie był ideałem. Ktoś może latać jak gdyby wykluł się w chmurach, ale kiepsko pływać.
    - Proszę, cała przyjemność po mojej stronie. Jakbyś czegoś potrzebowała, pytaj śmiało. - Zdmuchnął niesforny kosmyk grzywy z pyska.
    Widząc jak się mu przygląda nie odzywał się, czekając spokojnie aż pozbiera myśli. Cały czas uśmiechał się łagodnie.
    - Tak. Wcześniej nazywała się Tchnienie Zimy. Jest wojowniczką. - Dodał od razu nieco więcej, przybliżając Aank swoją rodzicielkę. Mówił o matce z wyraźną czułością wiernego syna.
    - Hm. Znam zapewne większość, szczególnie młodych. Ale część jedynie z widzenia. Ostatnie księżyce poświęciłem na naukach, zarówno swoich jak i waszych, więc nie rozmawiałem zbyt wiele ze starszymi. - Mrugnął wesoło do młódki. - Pryzmatyczny Kolec jest bardzo miłym smokiem, na pewno jeszcze go poznasz. Duch Lamparta to również bardzo pozytywna smoczyca, podobnie jak Łapczywa i Nastrojowa. Jeśli chodzi o inne stada... - Przekrzywił lekko łeb w zamyśleniu. - Poznałem łowczynię Wody, Pchłę Szachrajkę. Bardzo ciekawa smoczyca, wesoła. I ma wąsy.
    Opowiedział wesoło.
    - Uczyłem również mediacji trójkę Wodnych - Moirę, nieśmiałego morskiego samczyka; Mentiroso i Inurtę - ciekawą, kontrastującą kolorystycznie parkę.
_________________
He who's looking forward and behind.

→ boski ulubieniec - spotkanie duszka raz na polowanie, owocujące o połowę większą nagrodą niż jest to dopuszczalne w przypadku "czegoś niespodziewanego".
→ szczęściarz - odwrócenie porażki akcji na jeden sukces raz na walkę/polowanie/raz na dwa tygodnie w misji.
→ altruista - -2 ST do wszystkich akcji towarzysza Piastuna na misji/polowaniu.
→ magiczny śpiew - raz na walkę/polowanie, obniżenie liczby sukcesów przeciwnika:- 2 sukcesy

W posiadaniu: na szyi ma medalion słońca z grawerem "Własność Rakty. Nie dotykać, grozi śmiercią"; naszyjnik z cytrynu w kształcie księżyca oprawiony w srebrny metal; Sztuczka


BRZASK
A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 1| A: 1
U: B,L,Skr,Śl: 1| A,O: 2

KK

ZMIERZCH
A: S: 2| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 3| A: 1
U: B,Skr,A,O: 1

KK

Art by HarrietMilaus
 
 
Perspektywa Wieczności 
Wojownik Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 71
Płeć: Samica
Opiekun: brak
Mistrz: brak
Wiek: 22
Dołączyła: 28 Lip 2014
Posty: 1957
Skąd: Kalisz-Chorzów-Cieszyn
Wysłany: 2019-04-30, 04:16   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| M: 1| P: 4| A: 2
   U: L,Pł,A,W,MA,MP,Kż,Skr,M: 1| B,Śl: 2| O:3
   Atuty: Wrodzony talent, Empatia, Nieugięty, Znawca terenów, Wybraniec Bogów


Powstrzymała dziecinny odruch pacnięcia łapą pasma grzywy pstrokatego, nieznacznie jedynie ruszając łapką. Było jej bardzo miło, że Księżycowy chce się z nią zadawać i jej pomagać. Można by rzecz - taka jego praca. Nie robił tego przecież jednak z przymusu, gdyby chciał, już chwilę temu oficjalnie mógłby ją pożegnać i udać się w swoją stronę... A jednak. Szczerze ją to dziwiło.
Uśmiechnęła się szczerze i szeroko, słysząc miłość do matki w głosie Kolca. Cóż. Mogliby założyć fanclub.
- Jest cudowna... - Westchnęła pod nosem, choć ten mógł to słyszeć, więc poprawiła się, klarując swoją myśl. - To znaczy, Twoja mama... Jest taka ciepła, dostojna i godna zaufania jednocześnie. Świetny przywódca i groźny wojownik, który jednocześnie nigdy nie przestaje być dobrym rodzicem. - Dodała trochę smutno, myśląc o swojej matce. Niby była, niby była bardzo ważna i szanowana w stadzie... Ale po za narodzinami i wczesnymi księżycami, gdy zabierała ją na ceremonię - nawet jej nie widywała. Kąciki ust wygięły się na maleńkiej paszczy, a wzrok stał się nieobecny. Nawet gdy Akaer mówił dalej, skinęła tylko łbem. Słuchała, ale wszystko docierało do niej z opóźnieniem, jakby z bardzo daleka.
Właściwie denerwowało ją to, że ciągle myśli tylko o tym, jaka to jest biedna i niekochana. Czuła się żałośnie i nie lubiła siebie za to. Znów zaczęła nerwowo skubać futro, w zagłębieniach którego pojawiały się małe strupki. Ból otrzeźwił ją nieco. Miała szczerą nadzieję, że towarzysz nie zwróci uwagi. Ocknęła się akurat gdy Ognisty mówił o ostatnich znanych przez siebie smokach. Przełknęła ślinę i wyprostowała grzbiet, ściągając łopatki.
- Tak, kojarzę Ferna, Faunę i... Łapczywą. - Tu wypowiedziała imię bardzo ostrożnie, jakby zamierzało ją ugryźć. - Właściwie, to chciała mnie utopić. - Zwierzyła się. - Nie wiedziałam nawet gdzie jestem i nie znałam jeszcze obcych smoków, a ona skoczyła na mnie znienacka i zaczęła mnie wciągać pod wodę. - Nie chcąc jednak narobić kłopotów dziwnej smoczycy, która mimo wszystko jednak była Ognistą, dodała prędko: - Ostatecznie jednak mnie nie zabiła, a nawet mówiła mi jak mam się ruszać, by nie utonąć. Wydaje mi się, że to była jej zdaniem nauka. Wyglądała na dumną z siebie. - Dokończyła z mieszanką zaskoczenia z rozbawieniem. W sumie ciekawa była, co na taki rodzaj nauczania powie przyszły Piastun.
Nadal jednak była wyrwana z równowagi. W jej głowie powracała jedna myśl: Co ma zrobić, by przestać bez przerwy roztrząsać, dąsać się i dobijać z powodu tego zapętlającego się w jej głowie, przykrego tematu? Nie chciała taka być. Chciała się rozwijać, iść do przodu. To był jej pęd, presja którą czuła od urodzenia. Nie odstawać od reszty.
_________________

Opal oraz Amalthea zostali wypuszczeni.

Pisklę, Adept
Młoda by Szkarłat
ATUTY:
I: Wrodzony talent
II: Empatia - Przy testach mediacji -2 ST. Przy nakładaniu kompanowi więzi -2 ST.
III: Nieugięty - Pod koniec walki, jeśli smok mdleje z powodu otrzymanych ran, może zadać swojemu przeciwnikowi cios, przed którym przeciwnik może się obronić mając +4 ST do akcji.
IV: Znawca terenów - Ran na dwa tygodnie dodatkowa sztuka poszukiwanego kamienia/ 4/4 pożywienia
V: Wybraniec bogów - Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie akcję raz na pojedynek/dwa tygodnie polowania/misji/bitwy raz na tydzień w dowolnie wybranym miejscu.

Mechaniczne: Kryształ Pojętnego (w formie naszyjnika z dziczycz kłów), Kryształ Szamana, Kryształ Kolekcjonera
Fabularne, zwykle noszone na sobie: pióro Światłości Erycala, bransoletka z muszelek od Echa Istnienia, różowy opal na rzemyku


Główny motyw muzyczny
Drzewo genealogiczne
Ostatnio zmieniony przez Perspektywa Wieczności 2019-04-30, 04:18, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Poszept Nocy
Piastun Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Północny
Księżyce: 73
Płeć: Samiec
Partner: Spuścizna Krwi
Dołączył: 17 Lut 2019
Posty: 663
Wysłany: 2019-04-30, 10:36   
   A: S: 3| W: 1| Z: 2| M: 2| P: 5| A: 4
   U: B,Pł,Skr,A,O,MA,MO,MP,Śl,Kż:1|L,M:2|W:3
   Atuty: Boski Ulubieniec, Szczęściarz, Altruista, Magiczny śpiew


    Zaśmiał się krótko, a ciepły i niski dźwięk zabrzmiał głęboko w jego pysku. Z każdym księżycem jego głos schodził niżej, ale nieustannie przepełniony był przyjaznymi tonami.
    - Myślę że bardzo ucieszyłaby się słysząc Twoje słowa. Bycie Przywódcą nie jest łatwe, a do tego niecierpliwy potomek wybrał najtrudniejszy moment na wyklucie się i dołożenie obowiązków. - Mrugnął wesoło do Aank, mówiąc oczywiście o sobie. Był pierworodnym Serca Płomieni. I wybrał koszmarną chwilę, do tego w trakcie rozmowy z Cioteczną Kołysanką - choć to może akurat pomogło jego matce, bo stara Piastunka złagodniała na widok pisklęcia. Niemniej jednak niedługi staż w stadzie, śmierć przywódcy - to wszystko dołożyło ciężaru na barki niedoświadczonej matki. Która poradziła sobie doskonale, nawet jeśli Akaer był prostym w obsłudze maluchem. Kto wie na kogo wyrósłby bez matczynej czułości.
    Smutny ton nie umknął uwadze Księżycowego. Przekrzywił lekko łeb i zakołysał ogonem, by końcówką kity musnąć towarzyszkę po łapach.
    - Pamiętaj, że zawsze jesteś mile widziana zarówno w grocie Tchnienia jak i mojej. - Nie miał oporów przed wypowiedzeniem się za matkę w tej kwestii. Wiedział że przyjęłaby Aank bez wahania. - Twoja matka jest cudowną smoczycą, ale przeżyła już wiele księżyców. Może po prostu potrzebuje nieco czasu by poukładać wszystko i powspominać smoki, które były ważne w jej życiu. Straciła niedawno Tembr Ognia.
    Nie znał zbyt dobrze Ciotecznej. Była jego mistrzynią, ale zniknęła niedługo po rozpoczęciu jego ścieżki adepta. Chciał jednak pocieszyć Aank.
    Wyraz jego pyska niemalże nie zmienił się gdy usłyszał o sposobie nauki, jaki zaprezentowała Łapczywa. Zmarszczył lekko nos, a srebrne ślepia czujnie zmierzyły mówiącą smoczycę, jakby szukając potwierdzenia na to, że nic jej nie jest.
    - Łapczywa jest... Specyficzna. - Zaczął ostrożnie. - Można z nią wesoło porozmawiać i dobrze wspominam naszą naukę, ale zachowuje się inaczej niż inne smoki które poznałem.
    Przekrzywił nieznacznie łeb.
    - Pamiętaj jednak, że to ty decydujesz jak chcesz być traktowana. Jesteś mniejsza, więc inni mogą próbować to wykorzystać. Jeśli Ci się coś nie podoba - mów o tym. Jeśli to nie podziała, zawsze możesz mnie zawołać. A już niedługo sama będziesz potrafiła się bronić. - Dodał pewnie, wierząc w umiejętności małej.
_________________
He who's looking forward and behind.

→ boski ulubieniec - spotkanie duszka raz na polowanie, owocujące o połowę większą nagrodą niż jest to dopuszczalne w przypadku "czegoś niespodziewanego".
→ szczęściarz - odwrócenie porażki akcji na jeden sukces raz na walkę/polowanie/raz na dwa tygodnie w misji.
→ altruista - -2 ST do wszystkich akcji towarzysza Piastuna na misji/polowaniu.
→ magiczny śpiew - raz na walkę/polowanie, obniżenie liczby sukcesów przeciwnika:- 2 sukcesy

W posiadaniu: na szyi ma medalion słońca z grawerem "Własność Rakty. Nie dotykać, grozi śmiercią"; naszyjnik z cytrynu w kształcie księżyca oprawiony w srebrny metal; Sztuczka


BRZASK
A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 1| A: 1
U: B,L,Skr,Śl: 1| A,O: 2

KK

ZMIERZCH
A: S: 2| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 3| A: 1
U: B,Skr,A,O: 1

KK

Art by HarrietMilaus
 
 
Perspektywa Wieczności 
Wojownik Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 71
Płeć: Samica
Opiekun: brak
Mistrz: brak
Wiek: 22
Dołączyła: 28 Lip 2014
Posty: 1957
Skąd: Kalisz-Chorzów-Cieszyn
Wysłany: 2019-05-03, 03:12   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| M: 1| P: 4| A: 2
   U: L,Pł,A,W,MA,MP,Kż,Skr,M: 1| B,Śl: 2| O:3
   Atuty: Wrodzony talent, Empatia, Nieugięty, Znawca terenów, Wybraniec Bogów


// Dodam później kolorki, bo z tabletu jest strasznie niewygodnie :c

Wsłuchała się w przyjemną barwę głosu czerwonorogiego, przekrzywiając przy tym ciekawsko pyszczek i uśmiechając się ledwie zauważalnie. Ciesząc nie, że Księżycowy nie wzgardził rozmową z nią, rozsiadła się wygodniej, zdecydowanie rozluźniona i wyjątkowo jak na nią - spokojna. Kto wie, może taki, naprawdę nieczęsto spotykany u niej stan, jest w stanie ujawnić jakiejś jej jeszcze nieznane cechy?
Czując ciepły dotyk ogona, zaczepnie udała, że próbuję złapać go chwytnymi, niemal humanoidalnymi łapkami. Napuszyła pierś dumnie.
- A wiesz, że zapropowała mi to? - Przyznała szczęśliwie. Zaraz jednak zgarbiła się i spod łebka spojrzała na przyszłego piastuna przepraszająco. - ...Ale nie skorzystałam. - Po czym dodała prędko, jakby Kolec miał na nią za to nakrzyczeć. - Próbowałam, ale strasznie, straszliwie wstydziłam się wejść. Przerasta mnie to. - Nadmuchała policzki.
Smutno zawiesiła łeb, kiedy ten kontynuował temat jego matki. Długie nitki grzywy opadły na jej pysk i szyję szerokim łukiem, przesłaniają ją rzadką kotarą, na podobieństwo płaczącej wierzby.
- Uhh, jasne, nie wątpię... - Odpowiedziała markotnie. Wyglądała, jakby chciała coś jeszcze dodać, ale zamiast tego zacisnęła szczęki i siedziała cicho, słuchając. Z jakiegoś powodu zaskoczyło ją, że jej pogląd na Wronkę nie jest urojony, tak jakby mała zakładała, że nie może mieć racji. Biedne, niedowartościowane szczenię.
- Właściwie, mogłabym ją polubić. Lubię, kiedy da się z kimś porozumiewać bez słów. Ale gorzej, kiedy przy okazji trzeba w każdym geście spodziewać się ataku. - Wypowiedziała się zaskakująco jak na nią poważnie i rozsądnie. - Właśnie, chyba, chyba wiem. Mam wrażenie, że teraz już jestem aż nadto ostrożna. Może dlatego nie potrafię się dopasować? - Zapytała cicho.
Akaer wydawał się taki... Udany. Był piękny, postawny, mądry, towarzyski, elokwentny. Kochany syn Przywódczyni. Miała wrażenie, że są przeciwieństwami w każdym calu. Na tą myśl skuliła się jeszcze trochę, karlejąc. Skrzydła ścisnęła przy tym jak tylko mogła i schowała w gęste futro, a nagi ogon ukryła przed wzorkiem. Nawet palcowate łapy zwinęła w ciasne piąstki.
Musiała jednak przyznać, że w związku z tym tym bardziej doceniła, że się z nią zadaje.

Wtedy jednak w nieco pokręconym umyśle dydelfowatej pojawiła się jedna dziwna myśl:
Po co?
Dlaczego tak właściwie zależało jej na akceptacji?
Kiedy bowiem ktoś jej ją okazywał, młoda nie radziła sobie i szukała dziury w całym. Dziury, którą mogłaby się wymknąć z pola widzenia i uciec.
Nawet teraz, gdy rozmawiała ze smokiem, który wydawał się całkiem szczery w swej serdeczności i chętny do towarzystwa, mała zauważyła, że zwyczajnie nie wie, o czym mogłaby z nim rozmawiać, choć czuła wewnętrzną presję, by wymyślacie co raz to nowsze tematy. Robiła to bardzo na siłę i czuła się przy tym strasznie głupio. Nie była w stanie zwątpić w sympatią Księżycowego, więc zaczęła wątpić w siebie.
Bo właściwie czym było jej życie po za żalem do rodziców i alienacją od stada? O czym więcej miała mu opowiedzieć? O narastających stanach lękowych i paranoi? O samonakręcającym się młynku negatywnych myśli, który napadał ją średnio pięć razy w ciągu dnia i doprowadzał do drżenia każdego mięśnia, który aż rezonował w kościach? Czy też o tych wszystkich dniach, które spędzała na gonieniu myszy i zbieraniu bezużytecznych śmieci, z którymi się utożsamiała?
Chmurny pysk Presji zaczynał przybierać wyraz czegoś na kształt stanowczości. Oto, zupełnie przeciwnie do chęci Akaera, kształtowała się w niej nowa rysa charakteru, która miała bardzo spore szansę rozkwitnąć w samotnictwo i dziwactwo z wyboru.
Pytanie brzmiało, czy było w tym coś złego i czy socjalizacja naprawdę była tak istotna, jak się powszechnie przyjęło.
_________________

Opal oraz Amalthea zostali wypuszczeni.

Pisklę, Adept
Młoda by Szkarłat
ATUTY:
I: Wrodzony talent
II: Empatia - Przy testach mediacji -2 ST. Przy nakładaniu kompanowi więzi -2 ST.
III: Nieugięty - Pod koniec walki, jeśli smok mdleje z powodu otrzymanych ran, może zadać swojemu przeciwnikowi cios, przed którym przeciwnik może się obronić mając +4 ST do akcji.
IV: Znawca terenów - Ran na dwa tygodnie dodatkowa sztuka poszukiwanego kamienia/ 4/4 pożywienia
V: Wybraniec bogów - Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie akcję raz na pojedynek/dwa tygodnie polowania/misji/bitwy raz na tydzień w dowolnie wybranym miejscu.

Mechaniczne: Kryształ Pojętnego (w formie naszyjnika z dziczycz kłów), Kryształ Szamana, Kryształ Kolekcjonera
Fabularne, zwykle noszone na sobie: pióro Światłości Erycala, bransoletka z muszelek od Echa Istnienia, różowy opal na rzemyku


Główny motyw muzyczny
Drzewo genealogiczne
Ostatnio zmieniony przez Perspektywa Wieczności 2019-05-06, 04:29, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Poszept Nocy
Piastun Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Północny
Księżyce: 73
Płeć: Samiec
Partner: Spuścizna Krwi
Dołączył: 17 Lut 2019
Posty: 663
Wysłany: 2019-05-05, 12:03   
   A: S: 3| W: 1| Z: 2| M: 2| P: 5| A: 4
   U: B,Pł,Skr,A,O,MA,MO,MP,Śl,Kż:1|L,M:2|W:3
   Atuty: Boski Ulubieniec, Szczęściarz, Altruista, Magiczny śpiew


    Naprzemienne wachlarze emocji Aank nieco konfundowały Akaera. Był stosunkowo prostym smokiem. Owszem, bardzo empatycznym i zwracającym uwagę na innych, starającym się wszystkim pomóc, ale... Nie rozumiał dlaczego Bojaźliwa czuła się taka samotna. Jej matka żyła, a od wyklucia darzyła ją głęboką miłością - po prostu teraz była zajęta. Serce się o nią troszczyła, otaczały ją inne smoki. Nie negował oczywiście jej potrzeb, po prostu sam był bardzo łatwy w obsłudze. Mimo wszystko starał się postawić w jej miejscu. Zdecydowanie nie zamierzał krzyczeć i karcić młodszej smoczycy.
    - Na początku wiele rzeczy może wydawać się straszne. Jak dla mnie maddara. - Mrugnął wesoło, chcąc poprawić nieco humor Bojaźliwej. - Wszystkiego uczyłem się sam, chcąc w ten sposób przygotować się na instruowanie innych. To była chyba najcięższa część. Ostrożność jest dobra - pozwala uniknąć wielu błędów. Trzeba tylko uważać, by nie przerodziła się w paranoję. To, że istnieją złe smoki nie oznacza że wszyscy chcą Cię skrzywdzić. To że czarodzieje doskonale radzą sobie z maddarą, którą przecież mamy wszyscy, nie oznacza że każdy z nas będzie mógł zostać jej mistrzem.
    Przekrzywił delikatnie łeb na drugą stronę, spoglądając łagodnie na Aank. Lubił jej inne podejście do świata.
    - Nie da się sprawić, by każdy nas lubił. Nie mówię tu oczywiście by nie szanować innych. Po prostu bądź sobą i rób swoje. Jesteś ważną częścią tego stada i przeczące temu słowa innych tego nie zmienią.
    Księżycowy nie był, przynajmniej jeszcze, zbyt dobrym smoczym terapeutą. Cierpliwość, łagodność i tolerancja sprawiały że dobrze się z nim rozmawiało, ale był zbyt młody by pomóc w skuteczniejszy sposób. Póki co jego świat dopiero nabierał barw - śmierć Tembru Ognia była pierwszą skazą w jego idealnym pojmowaniu otoczenia. Do tego momentu znał jedynie miłość matki, przyjaznych Ognistych, pomocną Kołysankę.
_________________
He who's looking forward and behind.

→ boski ulubieniec - spotkanie duszka raz na polowanie, owocujące o połowę większą nagrodą niż jest to dopuszczalne w przypadku "czegoś niespodziewanego".
→ szczęściarz - odwrócenie porażki akcji na jeden sukces raz na walkę/polowanie/raz na dwa tygodnie w misji.
→ altruista - -2 ST do wszystkich akcji towarzysza Piastuna na misji/polowaniu.
→ magiczny śpiew - raz na walkę/polowanie, obniżenie liczby sukcesów przeciwnika:- 2 sukcesy

W posiadaniu: na szyi ma medalion słońca z grawerem "Własność Rakty. Nie dotykać, grozi śmiercią"; naszyjnik z cytrynu w kształcie księżyca oprawiony w srebrny metal; Sztuczka


BRZASK
A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 1| A: 1
U: B,L,Skr,Śl: 1| A,O: 2

KK

ZMIERZCH
A: S: 2| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 3| A: 1
U: B,Skr,A,O: 1

KK

Art by HarrietMilaus
 
 
Perspektywa Wieczności 
Wojownik Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 71
Płeć: Samica
Opiekun: brak
Mistrz: brak
Wiek: 22
Dołączyła: 28 Lip 2014
Posty: 1957
Skąd: Kalisz-Chorzów-Cieszyn
Wysłany: 2019-05-09, 03:35   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| M: 1| P: 4| A: 2
   U: L,Pł,A,W,MA,MP,Kż,Skr,M: 1| B,Śl: 2| O:3
   Atuty: Wrodzony talent, Empatia, Nieugięty, Znawca terenów, Wybraniec Bogów


// Jeśli nie masz nic przeciwko to zakończyłabym fabu w tym miejscu - trwa na tyle długo, że gubię realizm grania pisklęciem i dzieje się w niej mentalnie tyle, że Presji przyda się z tym przespać :D Bardzo chętnie pofabulę w innym miejscu i realnym czasie :)

Nieobecne i nieco zbyt twarde jak na nią spojrzenie smoczycy nie zmieniło się, gdy Księżycowy próbował ją pocieszyć. Doceniła jednak zarówno trafność porównania jak i późniejszą radę. Po raz kolejny dostrzegła w czeroworogim samcu mądrość i uspokajającą stateczność. Uśmiechnęła się.
- Będzie z Ciebie dobry Piastun. - Powiedziała łagodnie i bez cienia burzy, która warczała gdzieś w głębi niej.
Wyprostowane grzbiet i przyjęła złudnie spokojne oblicze. Nie pasowało to do jej, ale gdyby ktoś nie znał jej wystarczająco...
- Akaerze, nie obrazisz się, jeśli chciałabym iść spać? To był długi dzień, chyba przez całe życie nie powiedziałam tyłu starannie ułożonych słów. Jestem padnięta. - Wygięła wargi w przepraszającym uśmiechu. - Ale bardzo Ci wdzięczna za tą umiejętność. - Dodała prawdomównie.
Smoczyca przez samo trwanie ich spotkania - rzeczywiście długie, bo zaczęło się już ściemniać - wydawała się dużo dojrzalsza. Może nawet nieco za bardzo jak na zmianę w ciągu jednego dnia.
- Daj mi znać, gdybyś mnie potrzebował

Jeśli przyszły Piastun nie zamierzał jej zatrzymać, Aank wstała, zamiotła ogonem, by pozbyć się przyklejonych do niej źdźbeł trawy i po ukłonieniu się mu nisko w prawdziwej wdzięczności, udała się w stronę najciemniejszej ze swoich kryjówek. Zalał ją myślotok i zły nastrój. To będzie długa noc. Dostała właśnie do czegoś, co musi bardzo poważnie rozważyć... A może rzeczywiście uda jej się usnąć? To naprawdę był długi dzień.
//zt jeśli Księżycowy pozwoli
_________________

Opal oraz Amalthea zostali wypuszczeni.

Pisklę, Adept
Młoda by Szkarłat
ATUTY:
I: Wrodzony talent
II: Empatia - Przy testach mediacji -2 ST. Przy nakładaniu kompanowi więzi -2 ST.
III: Nieugięty - Pod koniec walki, jeśli smok mdleje z powodu otrzymanych ran, może zadać swojemu przeciwnikowi cios, przed którym przeciwnik może się obronić mając +4 ST do akcji.
IV: Znawca terenów - Ran na dwa tygodnie dodatkowa sztuka poszukiwanego kamienia/ 4/4 pożywienia
V: Wybraniec bogów - Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie akcję raz na pojedynek/dwa tygodnie polowania/misji/bitwy raz na tydzień w dowolnie wybranym miejscu.

Mechaniczne: Kryształ Pojętnego (w formie naszyjnika z dziczycz kłów), Kryształ Szamana, Kryształ Kolekcjonera
Fabularne, zwykle noszone na sobie: pióro Światłości Erycala, bransoletka z muszelek od Echa Istnienia, różowy opal na rzemyku


Główny motyw muzyczny
Drzewo genealogiczne
 
 
Karmazynowy Kolec
Adept Ognia
Karhin



Rasa: Skrajny
Księżyce: 26
Płeć: Samiec
Dołączył: 20 Maj 2019
Posty: 90
Wysłany: 2019-07-22, 00:11   
   A: S: 2| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 1
   U: B,L,Pł,W,O,A,Śl,M,MA,MO,MP,Kż: 1|Skr: 2
   Atuty: Wierny duch; Szczęściarz


Karmazynowy dotychczas nie bywał często na terenach wspólnych, bo po prostu... był tu nowy. Najpierw zapoznał się z terenami własnego stada, poznał wielu Ognistych, a teraz nadszedł czas na zmierzenie się z terenami wspólnymi. Ziemie te były właściwie niewielkie, ale ponoć bardzo łatwo tu było spotkać innego smoka, więc właśnie z takim zamierzeniem Karhin wylądował przy białym drzewku - miał nadzieję, że zdoła spotkać... kogoś. Najlepiej nieognistego kogoś rzecz jasna.
Nie towarzyszył mu już taki lęk, jak kilka księżyców temu. Pragnienie bycia pośród smoków nie zmalało, a do tego adept był zdecydowanie mniej onieśmielony, niż na samym początku. Może dalej nie do końca potrafił odnaleźć się w międzysmoczych relacjach... no ale wciąż się ich uczył. Właśnie po to tu był.
Ognisty usiadł pod drzewkiem, spoglądając z zaciekawieniem na jego listki. Z bliska nie były aż tak niezwykłe, jak z daleka. Różniły się od liści innych drzew... ale nie aż tak. Fascynujące, jak duże znaczenie ma perspektywa.
Ile można się nauczyć obserwując przyrodę.
_________________
szczęściarz
W przypadku braku sukcesów podczas rozsądzania akcji, atut zamienia ten wynik na 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji lub raz na pojedynek.

Lyos | chmurnik
KP
S: 1| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 1
L, MA, MO, Skr: 1

Av by Echo Istnienia


#F0E68C
 
 
Tatuowany Kolec 
Adept Plagi
I stole this pic



Stado: Prorocy
Rasa: Górski
Księżyce: -10
Płeć: Samiec
Dołączyła: 15 Kwi 2014
Posty: 213
Wysłany: 2019-08-15, 15:32   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 2| A: 3
   U: B,L,O,A,Skr,Śl,MP: 1


Ostatnie księżyce spędził w niekończącej się malignie.
Jakby ciążyło nad nim fatum od wyklucia - przeżyjesz kilka beztroskich, niezobowiązujących chwil pisklęctwa, a później nieoczekiwanie skoczysz z klifu w rozciągającą się poniżej poskręcaną, wynaturzoną otchłań obłąkania.
I dotąd wciąż spadał w przepaść ze świstem wiatru w uszach, już dawno zapomniawszy, że kiedyś, tam na górze, miast rozmazanej czerni umykających skalnych skał, prześwitywał błękit nieba.
Obudził się gwałtownie, desperacko chwytając źrenicami przyćmione kolory kwiecistej polany. Z jakiejś irracjonalnej pobudki zdawał sobie sprawę dlaczego znalazł się, gdzie się znalazł, mimo że cała reszta witrażu przeszłości leżała roztrzaskana u jego łap. Jak tu dotarł? Dlaczego tu? Ile tak trwał? Obrócił trzaskające gałązki kręgów szyjnych ponad skulony kłęb ochrowych kości i obejrzał się na źródło cienia, który któreś z jego alter ego musiało odnaleźć pasującym, by pozostawić jego wapienny stelaż półprzytomnym w ów objęciach i pozwolić sobie opaść w inne, te biesiadujące na zgliszczach własnego łba. Zarechotał niemym śmiechem, gdy krztuszące się, wyschnięte gardło zawiodło dostarczyć oprawę dźwiękową do tego śmierdzącego teatrzyku losu. Urósł, odkąd się ostatnio pamiętał. A gdy podniósł wzrok ponownie, zakrztusił się jeszcze raz, na widok protekcji, jaką stanowiło rachityczne, białe, jakby zatrzymane w czasie drzewko.
Musiało niedawno lunąć z tych nieubłaganych chmur, bo łutem niespodziewanego szczęścia odnalazł brejastą kałużę, której mętną zawartością zwilżył palącą gardziel i chropowaty język. Spływająca do żołądka, piaszczysta ciesz przypomniała mu, co przypomniał sobie przypomnieć przed momentem. Ojciec go umówił na spotkanie z łowcą. Tym ostatnim skrawkiem przędzy litości, która pozostała mu po spleceniu własnego stryczka, nim samemu odpuści sobie makabreskę świata w jakim się wykluł, zostawiając swoje na wpół martwe potomstwo ich własnym, zaawansowanym już procesom gnilnym.
 
 
Pacyfikacja Pamięci 
Zastępca Ognia
our end is self-made



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 49
Płeć: Samica
Opiekun: -
Mistrz: -
Partner: Insygnium Żywiołów
Wiek: 20
Dołączyła: 02 Lut 2019
Posty: 1568
Wysłany: 2019-08-15, 21:37   
   A: S: 4| W: 3| Z: 1| M: 1| P: 4| A: 2
   U: Pł,M,W,Kż,L,O:1|A,Śl,B:2|Skr:3
   Atuty: Ostry Wzrok, Adrenalina, Poszukiwacz, Znawca Terenów


Jednak nie każdy miał takie paskudne i bezsensownie smutne życia! No, albo przynajmniej znajdował sobie jakąś prostą uciechę i trzymał jej się jak przyrzeczenia.
Skoro była umówiona, to była umówiona, co tu więcej mówić - Łowczyni Ognia zabrała, co miała pod łapą i ruszyła na miejsce.
Szła sobie wdzięcznym kłusem, kołysząc wesoło ogonem na boki, ze zwisającą (i dyndającą!) jej z pyska kozą. Oraz... sosem do kozy. Samo padłe zwierzę było ledwo co obrobione przez Łapczywą, miało gdzieniegdzie poobrywaną już skórą, wyzbyte było też rogów, jedna z nóg była złamała i ostatkami sił tkanek łącznych walczyła o to, by nie odpaść i nie zaginąć po drodze. Po ofierze też na pierwszy rzut oka można było stwierdzić, jak została zamordowana - miała zmiażdżone w pół ciałko, połamany jak nóżka grzbiet i wewnętrzne skrzepy. Cóż, Ognista nie należała do zręcznych czy delikatnych smoków. Ale zabite, to zabite.
Doszła. Dojrzała jakąś gadzinę. Jeśli to nie on był w potrzebie, trudno, głodny powinien lepiej pilnować miejsca spotkania. Przystanęła niedaleko, zamachnęła łbem i rzuciła zdechłą kozą jak worem mięcha (którym... koza właściwie była) tuż pod łapy czekającego smoka, gdzie zwierzyna bachnęła sobie bezwładnie, choć z hukiem. Smok zaś, obdarowany, mógł natychmiast się spostrzec, że jeśli o to jest wszystko, co otrzyma, to ktoś go mocno oszukał - nawet pisklęta jedzą więcej! Jeśliby się zbulwersował, to jednak na próżno, jako że rosła samica, przyozdobiona światle trochę złośliwym uśmiechem, podeszła o to śmiało do niego i kozy, łamiąc już wszelkie zasady prywatnej przestrzeni i schyliła się nad lichym posiłkiem - rozwarła paszczę, wywaliła jęzor i już po chwili po jego powierzchni (w towarzystwie głośnych charków i odkaszlnięć) zaczęły spływać... owoce. Trochę wyleżałe, ale w pełni zdatne do jedzenia, no i... Absolutnie do granic obślinione i pogniecione. Parę jabłek, nektaryn, w całości lub w cząstkach i dużo, dużo po nich soku czy rozrobionego z jakimiś płynami ustrojowymi półolbrzymki musu. No cóż. Przegryzione i wpół przetrawione łatwiej się je, prawda? Część roboty już została przez kogoś wykonana. No i zmasakrowane, kozie tróchełko zostało o to apetycznie przykryte słodką breją.

I proszę! O to przed przed czerwono-brązowym smokiem, którego można by określić dużo bardziej wyniosłymi nazwami barw, ale przecież nie trzeba, leżała sobie kózka [2/4 mięsa] i sos, sałatka owocowa, mus z jabłek i nektaryn, jak zwał tak zwał [2/4 owoców]. Istna biesiada bogów! Różnorodny, pełnowartościowy, bla bla, posiłek.
- I nigdy nie zapominaj imienia swojej wybawczyni - Pacyfikacja Pamięci, Łowczyni Ognia. - powiedziała nisko, ale cicho, widocznie zadowolona z siebie. Powstrzymała szaleńczy chichot i odeszła wreszcie znad jedzenia, kilkanaście kroków w tył, usiadła, zaczęła czyścić sobie lapą pysk - czekając na reakcję na swoje dzieło - oraz gdyby Wodny chciał ją o coś zapytać czy zwyzwać, jak to niektórzy zleceniodawcy czasem lubią.
_________________

ostry wzrok - dodatkowa kość do testu Percepcji opartego na wzroku kamienie szlachetne]
adrenalina - dodatkowa kość w testach na akcje fizyczne [bieg, atak, obrona], w przypadku niepowodzenia akcji = rana ciężka
poszukiwacz - +1 sukces do Percepcji (szukanie czegoś, bez Śl) raz na tydzień.
następne użycie: 12.12
znawca terenów - znalezienie dodatkowej zdobyczy dającej 4/4 pożywienia/kamienia szlachetnego/dorodnego zioła raz na dwa tygodnie w polowaniu.
następne użycie: 19.12

//notka do fabuł: proszę nie używać imienia "Wronka" w słowach postaci, Pacyfikacja nigdy się nikomu nie przedstawiała tym imieniem bo sama nigdy go nie poznała - matka zabrała jej imię ze sobą do grobu :p pierwszym więc imieniem Wronki było adepckie - Łapczywa. z góry dziękuję!
 
 
Tatuowany Kolec 
Adept Plagi
I stole this pic



Stado: Prorocy
Rasa: Górski
Księżyce: -10
Płeć: Samiec
Dołączyła: 15 Kwi 2014
Posty: 213
Wysłany: 2019-08-17, 19:45   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 2| A: 3
   U: B,L,O,A,Skr,Śl,MP: 1


Tak, to zazwyczaj bywał ten moment, w którym ze smutkiem odkrywasz, że już nie potrafisz zmieniać się tak szybko, jak niegdyś potrafiłaś i przestajesz posiadać wpływ na to, czym i kim jesteś, co i dlaczego działasz. Prawda - możemy się zmienić, ale jesteśmy tylko stworzeniami umodelowanymi z białka, nie możemy wyrwać kawałków naszej psyche i zastąpić ich nowymi, czystymi fragmentami. Rdzeń naszej osobowości pozostaje ten sam. Gdy więc przestaje się ona sprawdzać i orientujesz się, że właśnie ona jest źródłem twoich niepowodzeń, nie pozbędziesz się jej. Możesz tylko wędrować przez życie z nadzieją na pochwycenie ów błogich, rzadkich momentów, wciąż i wciąż tylko obniżając swoje oczekiwania od niego.
On na szczęście nie musiał się tym martwić - niewiele niżej można było upaść. Poza stanie się alternatywą ów kozy, zatrzymującej się nieoczekiwanie w smudze krwi pod jego łapami.
Podniósł wzrok znad wychłeptywanej kałuży i otaksował wzrokiem zwaliste, potężne stworzenie, któremu nigdy nie przyporządkowałby określenia łowca, tym bardziej smok. Nie przejął się tą czterołapą aberracją, odkąd w ciągu ostatnich księżyców jego zapadający się umysł uwielbiał ubarwiać rzeczywistość przejaskrawionymi halucynacjami, choć zdecydowanie wpędził go w zadumę, czyże ten pachnący nęcąco mięsisty trup przed nim na pewno również nie należał do pakietu nieszkodliwych miraży i fatamorgan.
Tak czy inaczej, ta chwila zawahania z pyskiem nad jedzeniem wystarczyła, by czarnobiała masa domysłów przebiła się przez barierę przestrzeni osobistej jak pędzący nosorożec i przygniotła zwiotczałe zmysły gorejącą ciepłotą ciała, zapachem siarki, potu i oddechem, który owiał jego powieki zdecydowanie zza bliska, kiedy tak jak on, w dresiarskiej manierze pochylił się nad nim, wysuwając kpiąco ozór na wierzch.
Och, to jedzenie jednak nie jest jego?...
...O-och. Ach tak. Okej.
Cynobrowy odkrył w sobie niesmocze zasoby panowania nad swoimi brwiami, kiedy jedna z nich na widok kulinarskiej awangardy powoli uniosła się znad oka samczyka, niemalże poczynając lewitować nad nim obdarzona własną, wolną wolą. Ostatnie kaszlnięcie samicy przypieczętowało ten wyraz, zastygły wraz z resztą głowy samca, odprowadzającej wzrokiem nieziemsko zadowoloną z siebie istotę na powrót poza współdzieloną przez nich obojga klitkę prywatności.
Wybawczyni. Huh.
Wzruszył skrzydłami, poczynając egzaminowanie z bliska oślinioną, ciepłą jeszcze miazgę, mdławym odorkiem ustrojowej oleistości zupełnie przyćmiewającą dotychczas apetyczną woń mięsnego ochłapu.
Pachniała zaskakująco słodko. Przyłapał się na tym, że przełknął ślinę, cieknącą podświadomie na tak... Irracjonalne doznanie.
Zabrał się ino do jedzenia. Bez większej gracji wykłapał i wysiorbał pozostały miękisz porcji [2/4], a później zabrał się za testowanie zębisk na kościstej, acz nader smakowicie nasączonej sokiem kozie. [2/4]

- I to... Na tyle, tak? - zapytał szczerze skonfundowany, dostrzegłszy krągłą olbrzymkę wciąż trwającą na swoim miejscu, zamiast zostawić samego dawno temu - Czy teraz ja mam coś dla ciebie... Zrobić? Czy...
Ostatnio zmieniony przez Tatuowany Kolec 2019-08-18, 00:34, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Strażnik Gwiazd 
Prorok
Smocze drzewo



Stado: Ziemi
Rasa: Drzewny
Księżyce: 28
Płeć: Samiec
Opiekun: Lato
Partner: ...
Wiek: 22
Dołączyła: 03 Kwi 2018
Posty: 1991
Wysłany: 2019-08-25, 00:13   
   A: S: 5| W: 3| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 1
   U: B,L,W,MO,MA,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1 | O: 2 |A:3
   Atuty: Silny, Szczęściarz, Twardy jak diament, Pojemne płuca, Znawca terenów


//event

Co on właściwie wyprawiał? Szedł razem z pisklęciem zamiast posłać je z powrotem do domu? Nie przyda mu się przecież, a w obecnej sytuacji zawsze istniała szansa, że na ich trasie zmaterializuje się coś groźnego. Z drugiej strony nie chciał też zawracać, bo jedna z ważniejszych niepisanych zasad mówiła, że raz pożegnanych smoków nie wypadało witać przed upływem pewnego czasu.
Wędrował więc dalej, ale nie pospiesznie, ponieważ zależało mu na poprawnym odczytaniu śladu zapachowego, który pozostawił po sobie magiczny twór. Postanowił zwrócić uwagę także na siłę i kierunek wiatru, żeby ocenić mniej więcej, czy ścieżka którą podąża nie jest zupełnie błędna. W razie utraty tropu, zamierzał jeszcze czujniej rozglądać się za poszlakami, patrzeć gdzie pyłu było więcej i czy nie został tam przywiany później, o ile dało się to w jakiś sposób określić. Może kwiaty i trawy tutaj były w stanie utrzymać część "ścieżki", nim zupełnie się rozwiała?
-
Nie wiem czy powinnaś ze mną iść- zagadał do młodej w międzyczasie, jakby chciał wybadać jej stanowisko. Nie przepadał za traktowaniem dzieci inaczej niż dorosłych, chociaż trudno było oddzielić jej brak fizycznych zdolności od młodego wieku. Może odeśle ją później?
_________________
.
Kazes
A: S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 1
U: B, A, O, Kż: 1
» s z c z ę ś c i a r z :..........................................................................
..odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/polowanie/raz na 2 tygodnie w misji.
» t w a r d y... j a k... d i a m e n t :......................................................
stałe -1 ST do testów na Wytrzymałość........................................................
» p o j e m n e... p ł u c a :..................................................................
.........raz na walkę -2 ST do ataku smoczego oddechu. -1 ST do obron przed smoczym oddechem.
.... » z n a w c a... t e r e n ó w :..................................................................
znalezienie zdobyczy dającej 4/4 pożywienia/kamienia szlachetnego/dorodnego zioła
....raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie
.....................................................
.
[color=#6b645c] [color=#918167] [color=#af9d6a]
[color=#8a4128]
 
 
 
Eskalacja Konfliktu 
Wojownik Plagi
Eurith Zawzięta



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 52
Płeć: Samica
Opiekun: Infamia Nieumarłych
Partner: Apogeum Konfliktu
Wiek: 26
Dołączyła: 03 Lip 2019
Posty: 1056
Wysłany: 2019-08-25, 00:20   
   A: S: 5| W: 4| Z: 1| M: 1| P: 3| A: 2
   U: M,Skr,Śl,L,Pł,W,MA,MO,MP: 1| B,Kż: 2| O,A: 3
   Atuty: Zwinna; Chytry przeciwnik; Czempion; Utalentowana


Przebierała żwawo łapkami. Zdążyła nieco podrosnąć od ostatniego spotkania z tym smokiem (o ile tak można nazwać zobaczenie go na ceremonii). Dalej jednak była młodziutka i wyróżniała się z tłumu. Może i potrafiła walczyć, latać, biegać i nawet się skradać, ale brakowało jej jeszcze kilku zdolności. Oraz tego najważniejszego aspektu: doświadczenia.
Mimo to, nie poddawała się. Musiała znaleźć odpowiedzialnego za stan mamy. Musiała. Nic jej nie powstrzyma. Ani jej własne braki, ani... ktoś inny. Nawet tatko. Tym bardziej się wewnętrznie zeźliła na nagłe wyznanie przywódcy Ziemi. Nie zwolniła kiedy samiec podzielił się z nią swoją opinią. Hej, chociaż tyle, że się odezwał. Łypnęła na niego z dołu.
- Ja też nie wiem, czy powinieneś ze mną iść - odpyskowała i nadęła się jak żaba. Czemu miał decydować o tym czy jej prawo do pomocy matce było mniejsze od jego własnego? Absurd!
Brzmiała i tak poważnie, nie jak ona, nie jak dotychczas. Coś w małej samiczce się zmieniło. Była zmotywowana jak nigdy dotąd. Nie potrafiła jeszcze iść po śladach, więc musiała polegać na starszym smoku. Po prostu za nim szła, odruchowo się rozglądając. Złość powoli dawała upust determinacji. Dalej miała ochotę coś rozdeptać ze wściekłości, ale teraz nie byłby to przypadkowo napotkany osobnik.
- To coś nie miało ciała - zauważyła, bo najbardziej się jej to rzuciło w oczy. - Dlaczego zostawiło po sobie tak wyraźne ślady? - Przecież nawet opasły, drzewny samiec w jej towarzystwie nie zostawiał takich wyraźnych tropów! Tego była pewna.
_________________


Weak or strong, carry on. Show no mercy to them all.
Let our hunger never end. Let my savage brethren r i s e again.
.
➷ chytry przeciwnik
+2 ST do akcji przeciwnika raz na pojedynek/polowanie/raz na dwa tygodnie w misji.
➷ czempion
+1 sukces do ataku fizycznego raz na walkę.

xxx
wygląd głos rodzina


Vhesira || Karta Kompana
S:1|W:2|Z:1|M:3|P:1|A:1
B,Skr:1 | MA,MO:2


#bd5b59
Ostatnio zmieniony przez Eskalacja Konfliktu 2019-08-25, 00:23, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
~ Administrator 
Smoków Wolnych Stad



Dołączyła: 07 Sty 2014
Posty: 14299
Wysłany: 2019-08-25, 18:33   

    Ślady słabły. Wyraźnie, z każdym krokiem. Szliście w dobrym kierunku, ale trop zostawiony przez złego ducha był tak delikatny, że rozwiewał się wraz z lekkim, letnim wiaterkiem.
    Dotarliście do Białego Drzewka, które znajdowało się niemal w prostej linii na południe od Skał Pokoju.
    U stóp pnia tego drzewka usypał się dość spory kopczyk świeżego popiołu, okalający drzewko. Nie było ani śladu złego ducha, ale czuć było jego zapach - zapach spalenizny i rozkładu. Okolica była jednak całkiem żywa, ptaki ćwierkały, owady skrzypiały na swój cichy sposób. Nie było tej martwej ciszy ze Skał Pokoju, która poprzedzała atak. I, co gorsza, nie było też starszych śladów prowadzących od Białego Drzewka.
    Ale widzieliście dlaczego. Nawet ten grubszy kopczyk popiołu wokół pnia już teraz był roznoszony przez wiatr na cztery strony świata.
_________________
[ HIENA | RIT | FAO ]

Jeżeli potrzebujesz pomocy, rady, zauważyłeś jakieś nieprawidłowości - sprawdź do kogo najlepiej się zwrócić!

Czasami lawina uzależniona jest od pojedynczego płatka śniegu. Czasami kamyk zyskuje szansę odkrycia, co mogłoby się stać, gdyby tylko odbił się w innym kierunku.
 
 
Lepka Ziemia 
Przywódca Ziemi
harmacist



Stado: Ziemi
Rasa: Bagienny
Księżyce: 77
Płeć: Samica
Mistrz: Feeria Ciszy i Dar Tdary
Wiek: 20
Dołączyła: 27 Cze 2019
Posty: 2026
Wysłany: 2019-08-25, 18:45   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| M: 5| P: 3| A: 1
   U: Śl,Skr,Kż,B,Pł,MO,M,A,O,MP: 1 | Pł,W: 2 | MA: 3
   Atuty: Zwinna, Szczęściarz, Mistyk, Opiekun, Uzdolniona


Czy można więc uznać, że jedne tropy nie słabły - te Opiekuna i pisklęcia? Oby tak.
Miodowa, po wystrzeleniu z miejsca zbiórki, pognała za Strażnikiem na łeb na szyję, po śladach, po pamięci kierunku, po czym tam tylko się dało. W końcu nie minął dzień, żeby miał się znaleźć gdzieś po drugiej stronie świata, prawda?
Wyhamowała zręcznie o jakiś ogon za wędrowcami i przeszła już w zwyczajny chód, trochę zmęczony.
- Tu jesteś! Przepraszam, zagapiłam się, ale już jestem. Witaj pisklaku! - przykucnęła na pół momentu, wypiętą teraz piersią niemal nie wyzionawszy ducha i kiwnęła poważnie głową. Wciąż tu była. Może miał dla niej jakaś kolejną misja, jeśli nie - kontynuować będzie po prostu obecne zadanie towarzyszenia drzewnemu aż znajdzie się inne. Przywitała też młodą, gdy tylko ją zauważyła. I ponownie - nie wychylała się przed szereg, była tu tylko wsparciem, podążała za oboma smokami.
_________________


szczęściara: odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/polowanie/raz na dwa tygodnie w misji.
zużyty: 20.06

mistyk: +1 sukces do ataku magicznego raz na walkę.

opiekun: -2 ST dla kompana.

KK - Mokradło
Zr, M, Ap: 1 S, W, Prc: 2 || B, L, O, Kż: 1 | A: 2
- Jego dziobanie/drapanie wywołuje u przeciwnika silne poparzenia pochodzenia magicznego. [błog. Sennah]


[teczka]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 0,2 sekundy. Zapytań do SQL: 14