FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Wzgórze Świetlików
Autor Wiadomość
Wędrówka Słońca
Starszy Wody
sun is deadly laser



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 103
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody*
Partner: Morowa Zaraza*
Dołączył: 07 Sty 2017
Posty: 623
Wysłany: 2019-11-01, 20:01   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| M: 3| P: 2| A: 2
   U: L,W,B,Pł,MP,MA,Skr,Śl,A,O: 1| M,MO: 2| W: 3
   Atuty: spostrzegawczy, szczęściarz, altruista, opiekun, znawca terenów


Błękitne spojrzenie przez dłuższą chwilę wędrowało po postaci Poszeptu. Był taki niepodobny! Geny jego matki były silne. Z cech rodu Cichego Potoku nie ostały się ani jasne kolory, ani łuski, ani niebieskie oczy.
Za to duch się zgadzał.
Ogłada i spokój z jaką nosił się Ognisty od razu wpłynęły na danego Piastuna. Wędrówka poczuł, że jego mięśnie - nie żeby je teraz miał - się rozluźniają. Z wyprostowanej sylwetki zniknęło napięcie. Ach, nie mógł się napatrzeć. Uczynny! Uprzejmy! Myślący! Zachował zimną krew i nie dał się zbić z pantałyku. Słońce wyszczerzył doń białe kły w szerokim uśmiechu.
- Och, sama twoje obecność wystarczy, Poszepcie. Jestem Ci bardzo wdzięczny za przybycie. - Skłonił lekko łeb. - Jestem Wędrówką Słońca. Twoim przodkiem od strony ojca. Nie dane było nam poznać się za mojego życia... Jednak obserwowałem Cię z góry, Poszepcie. Jestem zaszczycony, mogąc nazwać Cię moim wnukiem. Obserwowałem Twoją drogę z Krainy Wiecznych Łowów. Twoje podejście do stada i piastuńskich obowiązków jest powodem do dumy.
Na pysku starszego smoka widać było powstrzymywane wzruszenie. Jego pierwszy wnuk, spadkobierca linii! Niematerialne ślepia zyskały sugestię wilgotności. Och, naprawdę, był stary i sentymentalny. Odmawiał jednak nazywania się staruchem czy piernikiem. To nazywało do zadań Goryczy i Nurtu.
Widać było, że jest lekko niepewny. Mógł ułożyć sobie różne scenariusze na to spotkanie, ale reakcji Nocy nie sposób było przewidzieć.
_________________
_
____________Mam wrażenie, że nie posiada pan żadnej pożytecznej umiejętności ani talentu.
____________Czy myślał pan, żeby zająć się nauczaniem?

__________Szczęściarz → odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/polowanie. nast. użycie: 30.09
__________Altruista → -2 ST do wszystkich akcji towarzysza Piastuna na polowaniu.
__________Opiekun → -2 ST dla kompana.
__________Znawca Terenów → znalezienie zdobyczy dającej 4/4 pożywienia/kamienia szlachetnego raz na 2 tyg.
__________nast. użycie: 26.09

______________.mantykora Valisska
______________.S: 1| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 1
______________.A,O,Skr,Śl: 1
______________.głód: 25.09
______________.Karta kompana

__________Słonko w wykonaniu: Szabli, Mr.Furiu, Caretha

_
 
 
Teza Obłędu
Wojownik Ziemi
taki Nikt



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 35
Płeć: Samiec
Opiekun: Żer i Feeria
Mistrz: Nikt, bo to zdolne dziecko
Partner: Nah która by go chciała..
Wiek: 20
Dołączył: 11 Cze 2019
Posty: 546
Wysłany: 2019-11-05, 17:35   
   A: S: 4| W: 4| Z: 2| M: 1| P: 1| A: 1
   U: M,MA,MO,MP,Skr,Kż,Śl,W,B,Pł,L: 1 | A,O: 2
   Atuty: Silny, Szczęściarz, Czempion


Dlaczego te tereny musiały być takie wielkie, czasami jednolite i szczególnie teraz, kiedy zielone liście znikały. Teza usiadł na ziemi, zmęczony tymi wszystkimi myślami, tymi emocjami i tym co ostatnio zaprzątało mu głowę. Złapał się za nieduże blizny na łapach, były nieprzyjemne i niepokryte łuskami. Zebrało go na rozmyślanie o swoim miejscu na świecie i sensie tego, co robi, chociaż jeszcze całe "życie" przed nim. Zastanawiał się co to życie, czy jest sens aby odbierać je zwierzętom aby utrzymać swoje własne i ... długo by tak wymieniać. Nuka był dzisiaj z nim, leżał przy jego łapach a Tweed głaskał go w zamyśleniu. Raz mocniej, raz lżej, słuchając jednolitego mruku kotołaka. To pomagało się skupić i jednocześnie zrelaksować. Oboje czekali jednak na ciemności, pomimo zimna, mieli nadzieję na pojawienie sie świetlików. Teza coś mruczał pod nosem, coś co mogłoby być melodią... ale jakoś nie było
- Nie sądze bym nadarwał sie, do gorona.... bo to źle. Źle, źle, źle i biegasz za CZymś jak idiota...
_________________
A.:Atuty:...
AI Silny - jednorazowo +1 do Siły
AII Szczęściarz - odwrócenie porażki akcji na 1 sukces (użyty 26.11)
AIII Czempion - raz na walkę +1 sukces do ataku fizycznego
AIV ----

. .:. [Refka] .:. [Jaskinia].:. [Teczka Postaci] .:.
AKK - Nuka
AS:1 l Z: 1 l M: 1 l P: 2l A: 1
AMA,MO,Skr,B: 1

AAA
Ostatnio zmieniony przez Teza Obłędu 2019-11-05, 17:36, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Tejfe 
Adept Ognia
Mały, ale wariat!



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 50
Płeć: Samica
Opiekun: Nanti, Eliane*
Mistrz: Aenkryntith* Eliane* Aerthas*
Wiek: 18
Dołączyła: 28 Sie 2014
Posty: 4160
Wysłany: 2019-11-05, 19:29   
   A: S: 2| W: 2| Z: 1| M: 3| P: 1| A: 1
   U: Pł,B,L,M,O, A, W,Skr,Śl,MP: 1| MA, MO: 2
   Atuty: Kruszyna; Niezdarny Wojownik;


Zimny powiew wiatru uderzał o jego jasne, naznaczone bliznami z dzieciństwa ciało. Zakryty kościaną maską pysk mógł się od niego uchronić. Tejfe lubił jesień i zimę i chłód jak dotąd absolutnie mu nie przeszkadzał, ale wędrując długie dni poza Wolnymi Stadami, odkrył, że dla jego zdeformowanej, niepokrytej łuską skóry na pysku ochrona przed ostrymi wiatrami jest jak najbardziej wskazana. Szczególnie, gdy zdecydował się o tę blizny jakoś zadbać, używając ziołowej, regenerującej maści, którą nosił w torbie, przewieszonej przez ramię Przebudzenia.
Czarne, piękne dziecko pożaru szło kilka kroków obok swoje właściciela, obserwując go uważnie i cichymi dźwiękami informując o większych przeszkodach, które mogły się przed nimi pojawić, a których Tejfe nie był w stanie zauważyć. Szli tak powoli, niespiesznie, tylko ich dwójka wsłuchani w dźwięki zbliżającej się nocy. Te miesiące były zdecydowanie cichsze od poprzednich. Nie słuchać już było cykania świerszczy czy rechotów żab. Słychać było za to szelest opadających liści i łamanych gałązek.
Dla Tejfe, który był już przyzwyczajony do nowego sposobu odbierania rzeczywistości przez słuch, węch i dotyk, nie było już takim problemem jak dawniej, by zatonąć w świecie myśli, nie trącąc jednocześnie kontaktu z otaczającą go przestrzenią. Pewnie dalby radę przejść przez Dziką Puszczę bez szwanku, nawet bez obecności Przebudzenia, ale jego czujność zawsze dawała pewien komfort psychiczny i brak obawy przed złamaniem sobie kostek przy odstającym konarze.
Idąc po lesie i czując, że wchodzi na jakieś podwyższenie jakby wzgórze, tonął właśnie w lawinie swoich niedawnych wspomnień. Myślał o pewnym wydarzeniu, którego było świadkiem. W swoim życiu wydawało mu się, że zdołał przeżyć więcej niż niejeden smok byłby w stanie. Może żaden nie byłby w stanie... Przecież to, że to wszystko przeżył, nie znaczy że poradził sobie z tym świetnie. Przetrwał, ale odkąd zmarła Eliane, jego życie było tylko przedłużającym się na siłę procesem. Dostał od życia zdecydowanie za dużo i nie widział już wiele perspektyw, które mogłyby na niego jeszcze w tym życiu czekać.
Poza kilkoma rozmowami, które chciał jeszcze odbyć, kilkoma słowami, które musiał jeszcze powiedzieć, kilkoma gestami, które uczynić musiał, była jednak jeszcze jedna rzecz, której nigdy nie spróbował, i o której właściwie jak dotąd nigdy nie myślał.
Po śmierci Eli, podczas spędzenia kilku nocy w tym pobliskim plemieniu złożonym z kilkunastu smoków, obok którego mieszkała, usłyszał raz obok siebie obce sobie dźwięki. Przyspieszone oddechy, westchnienia, pojękiwania, dźwięk kompulsywnych, rytmicznych poruszeń. Słabo rozumiał język tych obcych sobie smoków, którzy jednak w chwili kryzysu, okazali się być jego przyjaciółmi, więc nie mógł się też spytać o źródło tych zmysłowych (gdzie poza dźwiękiem dochodził również zapach) uniesień. I właściwie to nie musiał. Chociaż spotkał się z tym pierwszym raz, wiedział, że to są dźwięki, które wydają z siebie dwie współżyjące ze sobą istoty. W pamięci Tejfe, wciąż tkwiła, bardzo wyraźnie zakodowana przed Arkany wiedza na temat tajemniczego pochodzenia pisklaków. Nie miał pojęcie czy on sam mógłby mieć dzieci, raczej nie, a jeśli już, to chyba wcale, by ich nie chciał - nie byłby dobrym rodzicem, powtórzyłby schemat swojej matki. Jednak słuchając tych odgłosów dwóch spółkujących ze sobą smoków, miał wrażenie, że słyszy w nich dźwięki mówiące o tym, że żyją całymi sobą. Że są tu i teraz, gwałtowni, realni, oddychający, czujący. Tejfe nie wiedział, kiedy ostatnio czuł, że tak bardzo żyje chwilą obecną. Nie wiedział nawet, czy w ogóle kiedykolwiek czuł życie w takiej pełni, w jakiej zdawało mu się, że czują tamci. A chciałby. Chciałby chociaż raz to poczuć, odkryć czy sprawi mu to przyjemność, czy może będzie w stanie odżywić to jego gasnące poczucie przynależności do tego świata.
Potrzebował do tego kogoś. Drugiego smoka, partnera. Czy uda mu się go znaleźć? Czy w taką zimną noc jak ta, ktoś w ogóle odważył się wyjść ze swojej groty? Może jakiś północny. Idąc tak przez tereny Dzikiej Puszczy, usłyszał nagle cichy szept. Zatrzymał się, z początku lekko zaniepokojony. Jego zdobyta po wydarzeniach z Urwiska fobia społeczna wciąż walczyła z dawną, dziecinną otwartością.
Głos, który usłyszał nie był jednak przerażający. Był to głos kogoś, kogo już znał, ale nie umiał sobie przypomnieć do kogo należał (mogło to wynikać z tego, że Tejfe pamiętał Tweeda za czasów, kiedy był dzieckiem, a jego głos był wtedy zdecydowanie miększy niż teraz). Jednak niezależnie od brzmienia głosu i jego posiadacza, uwagę Tejfe wzbudziły słowa, które tamten wypowiedział. "Nie sądzę, bym nadawał się do grona." Chodziło o stado? Jeśli tak, to autor tych słów mógł znaleźć kogoś, kto jak nikt mógłby zrozumieć jego poczucie braku przynależności. Nie wiedział, co prawda za czym biega właściciel głosu, ale nie przeszkadzało mu to już w tym, by przełamać swoje bariery i ostatecznie usiąść obok smoka, który mówił to wszystko.
-Ja też wciąż za Czymś biegłem-- podkreślił słowo "czymś", starając się zrobić to podobnie, jak smok czy inny stwór, do którego się zwracał --a kiedy już to dogoniłem, odkryłem, że chyba łatwiej, by mi było, gdybym tylko za tym szedł. Nie zmęczyłbym się tak bardzo. Pewnie wciąż bym chodził, ale przynajmniej miałbym jakiś cel. - Zdjął z pyska maskę, odłożył ją na bok. Nie lubił zwracać się do innych, nosząc to coś na pysku. Nie wiedział jak w tym wygląda, ale schowany za tym, czuł się jakiś sztuczny.
Wczuł się w zapach swojego nocnego towarzysza, on również był znajomy, ale nie rozpoznawał także. Maskował go zapach zwierzęcia, które było obok. Kotołak? Przebudzenie w tym czasie położył się na trawie, parę metrów za smokami i kotołakiem jednego z nich. Patrzył na nich swoimi czarnymi oczodołami.
-Nigdy się z nikim nie kochałem. Tak fizycznie.- powiedział po niedługiej chwili od poprzedniego zdania Tejfe, ale głosem, który wcale nie sugerował żadnej nieprzyzwoitej propozycji. Głosem spokojnym, oznajmującym, pełnym jakiegoś melancholijnego zamyślenia. Tejfe niewiele miał w sobie z wyuzdania, ale też nie miał zbyt dużego poczucia taktu i wstydu. Chociaż chciał znaleźć sobie kogoś na tę lub na którąś z najbliższych nocy, nie spodziewał się, by rzeczywiście każdy napotkany smok mógłby chcieć pozwolić mu przeżyć coś takiego. Mimo to widział też nic niewłaściwego w tym, by obnażyć przed obcym, ale jakoś dziwnie znajomym smokiem swoje potrzeby. Nawet jeśli myśl o nich nie była wcale aż tak nagląca i mogła nawet pozostać zawsze niespełniona, w sferze jakichś głupich, dziecinnych zachcianek.
_________________

Światło istnieje tylko dzięki cieniowi, na który może padać.


Kruszyna - Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu o 1/4 jednostek pożywienia mniej niż zazwyczaj potrzebują przedstawiciele jego gatunku.
Niezdarny Wojownik - Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST. Atut uniemożliwia zostanie wojownikiem i łowcą.

Motyw muzyczny postaci (adept) Motyw muzyczny postaci (dorosły) Tejfe od Szkarłat 1 i 2 Cała postać Tejfe Teczka postaci

Przebudzenie

S,W,Zr,M,P,A: 1 // B,A,O,Skr: 1
 
 
Teza Obłędu
Wojownik Ziemi
taki Nikt



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 35
Płeć: Samiec
Opiekun: Żer i Feeria
Mistrz: Nikt, bo to zdolne dziecko
Partner: Nah która by go chciała..
Wiek: 20
Dołączył: 11 Cze 2019
Posty: 546
Wysłany: 2019-11-08, 22:05   
   A: S: 4| W: 4| Z: 2| M: 1| P: 1| A: 1
   U: M,MA,MO,MP,Skr,Kż,Śl,W,B,Pł,L: 1 | A,O: 2
   Atuty: Silny, Szczęściarz, Czempion


Właściwie o czym on teraz tak myślał? Gadał coś bez sensu pod nosem, gubiąc się już w swoich rozmyślaniach. Jednak miało to swój sens, bo doszedł w końcu do wniosku, że jest poprostu zbyt ambitny. Miał ledwo trzydzieści księżyców na karku, po tych fatalnych pierwszych podejściach na arenie był poirytowany.
Zaczął oddychać powoli ale głośniej.
Dlaczego mu to nie wychodziło, dlaczego, czy za mało robił? Tak. Potrzebuje więcej praktyki, więcej blizn i popełnionych błędów. Chciał się wciągnąć w wir wyrywania sobie kości i mięśni, był tylko smokiem, nie, był tylko Tweedem. Nie w jego naturze były wieczne łowy czy uzdrowicielstwo. Magia była czymś trudnym i to w walkach czuł się dobrze, kiedy umysł odcinał się od bólu i skupiał na przeciwniku. I to była jego młodzieńcza zajawka, nie mógł myśleć o tym co w przyszłości będzie robić. Może odda się zbieraniu grzybów?
- Idiota...
Skomentował swoje rozmyślania, jednak w tym słowie brzmiało rozbawienie, może nawet pobłażliwe stwierdzenie. Ale do czego się nie nadawał? Zgubił wątek ale zapewne jeszcze go znajdzie. Nuka popatrzył na niego z czymś w oczach, co można by nazwać zmęczeniem ale kotołak po prostu go słuchał. Bo wiedział o czym Teza myśli i na pewno teraz był bardziej czujny, niż jego smoczy kompan. I to właśnie Nuka zaalarmował go, że ktoś się tutaj zbliża i ten ktoś ma jakiegoś dziwnego, małego jednorożca ze sobą. Na pierwszą chwilę spiął się delikatnie, zerkając kto się do nigo - od tak - dosiadł. A następna reakcja była bardzo... intensywna. Teza wytrzeszczył oczy widząc, że dosiadł się do nigo Tejfe. Bogowie! Przecież on go ze dwadzieścia księżyców nie widział! A nic się nie zmienił-a z wyglądu a to dobrze, bo łatwo było mu ją-go rozpoznać. Najpierw go słuchał ale chyba średnio uważnie, jego głos był smutny a Teza w swojej głowie analizował teraz, która reakcja byłaby teraz najodpowiedniejsza. Rzucić się na nią-niego? Okryć skrzydłem? Krzyczeć? Em... ostatecznie wybrał coś jakby połączenie kilku możliwych reakcji
- TEJFE?!
Wydusił najpierw z siebie, po czym szybko się przemieścił tak, żeby być frontem do niej-niego. Wyciągnął łapy do przodu i przytulił Tejfe, tak jak to zrobił za małego farfocla, dragając przy tym radośnie błonami. Nie wiedział, dlaczego tak się cieszył. Ani o co chodziło z tym kochaniem fizycznym.
- To jia, Tweed!
Powiedział drgającym głosem, wtulając się w nią-niego. Tym razem nie pytał, po prostu działał na bogów!
Nuka w tym czasie chciał podejść do spaleńca aby go obwąchać delikatnie, pacnąć leciutko łapką w bok i zobaczyć co to w ogóle jest. Bo jeszcze spaleńca nie widział.
_________________
A.:Atuty:...
AI Silny - jednorazowo +1 do Siły
AII Szczęściarz - odwrócenie porażki akcji na 1 sukces (użyty 26.11)
AIII Czempion - raz na walkę +1 sukces do ataku fizycznego
AIV ----

. .:. [Refka] .:. [Jaskinia].:. [Teczka Postaci] .:.
AKK - Nuka
AS:1 l Z: 1 l M: 1 l P: 2l A: 1
AMA,MO,Skr,B: 1

AAA
Ostatnio zmieniony przez Teza Obłędu 2019-11-08, 22:06, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Tejfe 
Adept Ognia
Mały, ale wariat!



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 50
Płeć: Samica
Opiekun: Nanti, Eliane*
Mistrz: Aenkryntith* Eliane* Aerthas*
Wiek: 18
Dołączyła: 28 Sie 2014
Posty: 4160
Wysłany: 2019-11-10, 10:31   
   A: S: 2| W: 2| Z: 1| M: 3| P: 1| A: 1
   U: Pł,B,L,M,O, A, W,Skr,Śl,MP: 1| MA, MO: 2
   Atuty: Kruszyna; Niezdarny Wojownik;


Na pewno nie takiej reakcji się spodziewał, po tym siedzącym obok smoku, który na jego widok wybuchnął płomieniem jakiejś nieokiełznanej radości. Pulsującego w wymienionym przez niego jego imieniu - podekscytowanie zbiło Tejfe trochę z tropu, ale na pewno nie sprawiło mu przykrości. Po rozmowach z braćmi, nie spodziewał się, że ktoś jeszcze tutaj na Wolnych zareaguje na niego tak pozytywnie. Było to naprawdę miłe.
Więc lekko zdziwiony, trochę speszony, ale przede wszystkim niezmiernie szczęśliwy, oddał uścisk temu przyjacielskiemu smokowi, którego wiedział, że musiał skądś pamiętać. Nie bez powodu znał przecież jego imię. Sprawa jego tożsamości jednak zaraz się wyjaśniła.
Tweed.
Poszukiwania w pamięci nie trwały zbyt długo. Wiele obrazów z tego, co stało się od Urwiska do chwili, w której odnalazł Elianę, były w jego głowie zamazane, jakieś takie niewyraźne. Innych z kolei nie miał pewności, czy wydarzyły się na pewno. Tak było trochę z tym spotkaniem z Tweedem. Pamiętał dobrze - deszcz, śliczny śmiech małego samczyka i złożoną mu obietnicę o następnym spotkaniu. Życie Tejfe było jednak wtedy tak zakręcone, że gdyby nie spotkał teraz na swojej drodze żywego potwierdzenia prawdziwości tamtego zdarzenia, to tuż przed śmiercią, byłby w stanie zaklinać się, że to wszystko się wtedy nie wydarzyło. Tamta dawna chwila bliskości, gdy ten obcy mu pisklak okazał mu wtedy tyle ciepła, była zbyt piękna, by móc być prawdziwą... ale jednak. On stał tu teraz przy nim. Prawdziwy, ciepły, z sercem rytmicznie bijącym. Przytulony do jego ciała, czuł na sobie jego oddech.
Pozwolił, by ten uścisk trwał jak najdłużej. Tejfe był smokiem, który od najmłodszych chwil spragniony był jak największej ilości przejawów gadziej miłości. I nawet teraz, gdy się już postarzał, dalej jak niezaspokojone pisklę, łaknął tego uczucia - ile tylko mógł.
Kiedy wreszcie oderwał się od młodszego smoka, to tylko po to, by wyciągnąć przed siebie łapę i może nieco zbyt nieoczekiwanie, bo przemawiała nim wewnętrzna gwałtowność, położył ją na szyi samca, a potem zaczął przesuwać coraz wyżej, by zbadać jego pysk. Czuł twardą łuskę i poruszające się miękkie błonki - spadek po morskich. Palcem, nieco ostrożniej, by miał możliwość zamknięcia ich, przejechał po jego powiece - wpierw jednej, potem drugiej. Miał duże oczy. Tak dotykając jego pyska, wracała do niego świadomość, że już kiedyś raz to robił. Widział go już. To był ten Tweed, z którym pożegnał się wtedy przy Prastarym Drzewie. Był inny, bo mniejszy, o jeszcze nie do końca twardej łusce, drobniejszy i delikatniejszy. Teraz był twardszy, bardziej uformowany, duży i dorosły, ale przecież dalej był ten sam.
Pełny uśmiech pojawił się na pysku Tejfe, w chwili kiedy zdejmował z samca swoją rękę, a łzy zalśniły w jego oczach.
-Nie wierzyłem, że cię jeszcze kiedyś spotkam, a jednak się stało. - wymruczał bardziej sam do siebie, po czym zaśmiał się głośno. -Cieszę się, że oboje tu dzisiaj przyszliśmy.- powiedział już do niego, po czym postąpił krok do przodu i powiesił swój łeb na ramieniu Ziemistego. Wdychał jego zapach i czuł jak po jego ciele rozchodzi się pewne ukojenie.
Tak naprawdę się nie znali. Spotkali się raz, kilkanaście księżycy temu i nie wiedzieli o sobie nic poza własnym imieniem. Jednak nie przeszkadzało to Tejfe w tym, by obdarowywać tego "nieznajomego" smoka swoim ciepłem i korzystać z tego, że sam jest nie obdarowywany. Już dawniej, przy ich pierwszym spotkaniu, doszło do nich do zawiązania jakiejś więzi, a obecna reakcja Tweeda na jego widok, utwierdzała Tejfe w przekonaniu, że jego wcześniejsza dobroć nie wynikała tylko z faktu bycia naiwnym i współczującym dzieckiem. Jakieś jego wewnętrzne przekonanie, próbowało go trzymać myśli, że tym co ich wtedy związało i wciąż trzymało przy sobie była dziecięca niewinność, której nie zdołali zatracić jeszcze w pełni. Jego oplatały już jej ostatnie nitki, ale ten młody samiec - wciąż był nieskażoną radością. Nie miał oczywiście pewności, przecież w życiu Tweeda mogło wydarzyć się wszystko, ale chciał tak myśleć. Chciał myśleć, że gdyby nie jego niesprzyjający los, tragiczna miłość do Eliany i popełnione błędy, to mógłby być dzisiaj podobny do niego.
W trakcie tych rozważań Tejfe, jego jednorożec zainteresował się obserwującym go kotołakiem. Był inny, ale w jakiś sposób przypominał mu innego, kociego sierściucha, z którym nie mia zbyt przyjemnych wspomnień. Warto więc było być przygotowanym na zagrożenie, nawet jeśli kotołak Tweeda wyrażał sobą raczej zdziwienie, niż chęć ataku, którą miała puma tego niebiesko czerwonego smoka, który doprowadzał jego przyjaciele do płaczu. Przebudzenie zarżał ostrzegawczo, czując jak obce zwierzę tyka go łapką, po czym spłoszony cofnął się do tyłu.
_________________

Światło istnieje tylko dzięki cieniowi, na który może padać.


Kruszyna - Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu o 1/4 jednostek pożywienia mniej niż zazwyczaj potrzebują przedstawiciele jego gatunku.
Niezdarny Wojownik - Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST. Atut uniemożliwia zostanie wojownikiem i łowcą.

Motyw muzyczny postaci (adept) Motyw muzyczny postaci (dorosły) Tejfe od Szkarłat 1 i 2 Cała postać Tejfe Teczka postaci

Przebudzenie

S,W,Zr,M,P,A: 1 // B,A,O,Skr: 1
 
 
Teza Obłędu
Wojownik Ziemi
taki Nikt



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 35
Płeć: Samiec
Opiekun: Żer i Feeria
Mistrz: Nikt, bo to zdolne dziecko
Partner: Nah która by go chciała..
Wiek: 20
Dołączył: 11 Cze 2019
Posty: 546
Wysłany: 2019-11-12, 20:21   
   A: S: 4| W: 4| Z: 2| M: 1| P: 1| A: 1
   U: M,MA,MO,MP,Skr,Kż,Śl,W,B,Pł,L: 1 | A,O: 2
   Atuty: Silny, Szczęściarz, Czempion


Teza uwielbiał się przytulać ale nie było z kim, inne smoki zdawały się tego nieznosić, przez co on musiał w sobie zduszać tą chęć. Bardzo irytujące i musiał czekać aż w końcu znajdzie smoka, który też będzie chciał się poprzytulać. Zdawało mu się jednak, że nie będzie takiej duszy, bo samicom się nie podobał a samce woleli samice. Co za dziwny świat. A teraz miał Tejfe i to nie tylko do przytulania, jednak jak długo mógł go mieć? Czy to nie był kolejny smok, który już za chwilę będzie duchem? Musiał więc zdążyć się nim nacieszyć. Trochę nie spodziewał się tego, że zacznie dotykać jej
- Nie... znamy siję ale jeseś moją bratanią duszą i CZuję to bardzo..
Wydusił w końcu z siebie i siedział tak chwilę, nie wiedząc co dalej zrobić ze sobą. Już się przytulili ale chętnie by jeszcze trochę się nim pocieszył, poczuł ciepło jego ciała... Odwrócił na chwilę łeb i spojrzał na Nukę, dając mu impuls do głowy, żeby zostawił to... to stworzenie, bo Teza sam nie wiedział co to jest. Nuka tylko fuknął, patrząc na niego, po czym położył się tam gdzie stał ale dalej nie potrafił oderwać wzroku od tego zjawiska, jakim był spaleniec. Teza po chwili namysłu liznął delikatnie, swoim niebieskim jęzkiem, prawy policzek Tejfe
- CZekałem na ciebie Tejfe, coś mi obicałeś ale zapomniałem co, ale to njie ważne
_________________
A.:Atuty:...
AI Silny - jednorazowo +1 do Siły
AII Szczęściarz - odwrócenie porażki akcji na 1 sukces (użyty 26.11)
AIII Czempion - raz na walkę +1 sukces do ataku fizycznego
AIV ----

. .:. [Refka] .:. [Jaskinia].:. [Teczka Postaci] .:.
AKK - Nuka
AS:1 l Z: 1 l M: 1 l P: 2l A: 1
AMA,MO,Skr,B: 1

AAA
Ostatnio zmieniony przez Teza Obłędu 2019-11-12, 21:25, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Tejfe 
Adept Ognia
Mały, ale wariat!



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 50
Płeć: Samica
Opiekun: Nanti, Eliane*
Mistrz: Aenkryntith* Eliane* Aerthas*
Wiek: 18
Dołączyła: 28 Sie 2014
Posty: 4160
Wysłany: 2019-11-13, 18:02   
   A: S: 2| W: 2| Z: 1| M: 3| P: 1| A: 1
   U: Pł,B,L,M,O, A, W,Skr,Śl,MP: 1| MA, MO: 2
   Atuty: Kruszyna; Niezdarny Wojownik;


Podobało mu się to, w jaki sposób Tweed podkreślał literę "cz". Dźwięk, którego nie umiałby powtórzyć ani on, ani chyba nikt inny, tak bardzo charakterystyczny tylko dla tego młodego smoka. Jednak jego słowa o bratniej duszy, wywołały w Tejfe pewien dyskomfort. Spotkał już kiedyś swoją bratnią duszę. Może nawet dwie. Ile jednak bratnich dusz można mieć w ciągu swojego życia? Czy tylko jedną? A może na różnych etapach życia, jest nią dla nas ktoś inny? Tejfe chciałby żeby tak właśnie było. Nie tylko po to, by na rzecz Tweeda nie odbierać tego tytułu Sylmarze, którą poznał jeszcze w stadzie Cienia i Kołysance, która zaopiekowała się nim w Ogniu. Chciałby, by jego młodszy przyjaciel, przy którym teraz był - mógł spotkać w swoim życiu kogoś innego, niż on. Kogoś lepszego, kogoś kto go na pewno nie opuści. Kto da mu radość nie tylko na te kilka chwil, a na dłuższy czas. Jeśli jednak bycie czyjąś bratnią duszą można wiązać z tylko jednym smokiem, nie chciałby być nią dla niego w ogóle..
-Lubię Cię, Tweed. Bardzo Cię lubię. - powiedział cichym, choć pewnym głosem. Ale niech to będzie ktoś inny.- pomyślał.
Poczuł nagle na swoim policzku miękkość lepkiego języka. Zadrżał lekko, gdyż pozbawiona łusek skóra na pysku była bardzo wrażliwa na wszelkiego rodzaju dotyk. Uśmiechnął się. Czy to było przywitanie jakim powitałoby go brat czy przyjaciel? A może żadne z nich? Miał ten gest w sobie coś z dziecięcej nieporadności, jakby polizało go pisklę. Miało jednak też coś z dorosłej pewności mówiącej, że było to całkiem świadome. Tejfe równie zdezorientowany, równie poruszający się po nieznanym sobie gruncie, odpowiedział na jego gest, swoim liźnięciem. Przysunął się bliżej do Tweeda, lewą łapą, ostrożnie złapał jego pyszczek, palcami pogłaskał go po policzku, po czym wysunął język i bardzo powoli, tak jakby uczył się jego smaku, czubkiem przejechał pod jego okiem. Cofnął łapę, cofnął język.
-Pamiętam swoje obietnice.- powiedział, będąc tak blisko Tweeda, że niemal stykali się swoimi pyskami. Niespodziewana łza kapnęła z jego oczu. -Mogę być blisko Ciebie dzisiaj, ale... obiecaj mi, że już nie będziesz na mnie czekał. Proszę.- Nie znał tego smoka przecież, więc dlaczego był mu teraz tak bardzo bliski, tak bardzo dla niego ważny? Czy gdyby się dawniej nie spotkali, też czułby to, co czuł teraz? Zależało mu na tym, by był szczęśliwy i nie chciał go ranić, ale z drugiej strony nie umiał odmówić sobie teraz przyjemności trwania z nim podczas tej chłodnej nocy. [/b]
_________________

Światło istnieje tylko dzięki cieniowi, na który może padać.


Kruszyna - Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu o 1/4 jednostek pożywienia mniej niż zazwyczaj potrzebują przedstawiciele jego gatunku.
Niezdarny Wojownik - Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST. Atut uniemożliwia zostanie wojownikiem i łowcą.

Motyw muzyczny postaci (adept) Motyw muzyczny postaci (dorosły) Tejfe od Szkarłat 1 i 2 Cała postać Tejfe Teczka postaci

Przebudzenie

S,W,Zr,M,P,A: 1 // B,A,O,Skr: 1
Ostatnio zmieniony przez Tejfe 2019-11-13, 18:10, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Teza Obłędu
Wojownik Ziemi
taki Nikt



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 35
Płeć: Samiec
Opiekun: Żer i Feeria
Mistrz: Nikt, bo to zdolne dziecko
Partner: Nah która by go chciała..
Wiek: 20
Dołączył: 11 Cze 2019
Posty: 546
Wysłany: Wczoraj 23:39   
   A: S: 4| W: 4| Z: 2| M: 1| P: 1| A: 1
   U: M,MA,MO,MP,Skr,Kż,Śl,W,B,Pł,L: 1 | A,O: 2
   Atuty: Silny, Szczęściarz, Czempion


Okropnie brakowało mu takiej bliskości, nie miał jej od matki, ojca ani nikogo innego. Samice miały go pewnie za dziwaka, wiec pojawienie sie Tejfe sprawiło, że całą tą zduszoną potrzebe wylał w tej chwili. Podobało mu sie to, co robiła Tejfe, jednak nagle nie był pewny czy tak może być, skończyły mu sie też pomysły co robić. Postanowił okryć ją swoim skrzydłem, wtulając sie szyją w Tejfe. Smutno mu było słyszeć, źe nie chce, żeby Teza wiecej na niego czekał... wydał z siebie pomruk, smutny dość
- Hmm... To w trakij razie posiedzjijimy tutaj... po promstu...
Powiedział zrezygnowany, że znowu nie znalazł kogoś, kogo bedzie mieć prrzy sobie dłużej.
Z Tejfe siedział tutaj aż nie dopadło go tak wielkie zmeczenie, że musiał doczołgać sie do legowiska na sen. Odchodząc, popatrzył na Tejfe smutny, jednak na koniec uśmiechnął sie lekko. Nuka podążył za nim.

/zt.
_________________
A.:Atuty:...
AI Silny - jednorazowo +1 do Siły
AII Szczęściarz - odwrócenie porażki akcji na 1 sukces (użyty 26.11)
AIII Czempion - raz na walkę +1 sukces do ataku fizycznego
AIV ----

. .:. [Refka] .:. [Jaskinia].:. [Teczka Postaci] .:.
AKK - Nuka
AS:1 l Z: 1 l M: 1 l P: 2l A: 1
AMA,MO,Skr,B: 1

AAA
 
 
Tejfe 
Adept Ognia
Mały, ale wariat!



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 50
Płeć: Samica
Opiekun: Nanti, Eliane*
Mistrz: Aenkryntith* Eliane* Aerthas*
Wiek: 18
Dołączyła: 28 Sie 2014
Posty: 4160
Wysłany: Dzisiaj 13:14   
   A: S: 2| W: 2| Z: 1| M: 3| P: 1| A: 1
   U: Pł,B,L,M,O, A, W,Skr,Śl,MP: 1| MA, MO: 2
   Atuty: Kruszyna; Niezdarny Wojownik;


Noc mijała powoli, chłodna i wietrzna, a jedyne ciepło, które wtedy biło, pochodziło od nich. Dwa, ciepłe ciała, będące obok - tak blisko siebie. Odczuwał go wszystkimi zmysłami, które posiadał i jego obecność była tak namacalna, jak nikogo nigdy wcześniej. Mógł go dotknąć, mógł go objąć, powąchać, polizać, spróbować, poczuć... Mógł. Miał to wszystko na wyciągnięcie łapy. Miał go tutaj i mógł spełnić jedno, ze swoich ostatnich kaprysów, jakim było zasmakowanie cielesnej, niemalże zwierzęcej miłości, takiej jak ta, którą słyszał kiedyś, daleko stąd. Doprowadzić siebie i jego do jakiegoś fizycznego uniesienia, byleby tylko spróbować. Czy w ogóle był w stanie zrobić coś takiego? Czy naprawdę miał na to ochotę? Czy nie lepiej im było, gdy tylko tak blisko siebie siedzieli, trwali i bez żadnych, większych porywów, słuchali nawzajem swoich oddechów? Taka bliskość... Tylko czułość... W tym, że mógł czuć jego szyję na swoim ramieniu i ciepłe skrzydło, okrywające jego kark, w tym, że słyszał pomruk, który wydobywał się z jego gardła... w tym wszystkim było tyle czułości, ile nie spodziewał się otrzymać. Intymność tej chwili, potęgował fakt, że to wszystko działo się tak powoli, tak niespiesznie, a oni... oni byli niemalże jak dzieci, wiecznie spragnione czyjejś uwagi, które teraz odnalazły się nawzajem i mogły dzielić się, nieco nieudolnie swoimi szczerymi uczuciami. Miłość, taka niezdarna miłość, która miała trwać tylko przez tę jedną noc.
-Tak, posiedźmy, po prostu posiedźmy...- potwierdził jego słowa, śmiejąc się do niego serdecznie, choć z wyczuwalnym smutkiem. Łapą pogłaskał go po karku i językiem jeszcze raz polizał po pysku.
Nim noc minęła, rozeszli się. Każde do swojego życia. Tweed do tego, co dopiero rozkwitało i mogło trwać jeszcze wiele, wiele księżycy, a on do tego, co już chyliło się ku końcowi. Tak bez słowa, bo nie było co żegnać się słowami, nim Tweed odszedł, wyjął ze swojej torby, błyszczący, czerwony kamień i podarował mu go. Odchodził na zawsze i nigdy już więcej nie spotka samczyka, ale jakoś tak żal mu było znikać, nie pozostawiając mu po sobie, chociaż jednej pamiątki. Czy robił źle? Może lepiej, by było jakby Tweed całkiem wyparł go z pamięci, ale przecież... ich relacja nie była wcale taka poważna. Czy ziemisty samczyk rzeczywiście będzie musiał odczuwać ból, myśląc o swoim krótkim, niewinnym uczuciu? Tejfe wolał, by patrząc na prezent od niego, odczuwał raczej radość, niż smutek. Nie chciałby, by tamten kiedykolwiek żałował ich spotkania.

//zt
_________________

Światło istnieje tylko dzięki cieniowi, na który może padać.


Kruszyna - Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu o 1/4 jednostek pożywienia mniej niż zazwyczaj potrzebują przedstawiciele jego gatunku.
Niezdarny Wojownik - Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakujący ma dodatkowe +1 do ST. Atut uniemożliwia zostanie wojownikiem i łowcą.

Motyw muzyczny postaci (adept) Motyw muzyczny postaci (dorosły) Tejfe od Szkarłat 1 i 2 Cała postać Tejfe Teczka postaci

Przebudzenie

S,W,Zr,M,P,A: 1 // B,A,O,Skr: 1
Ostatnio zmieniony przez Tejfe Dzisiaj 13:14, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 3,13 sekund. Zapytań do SQL: 16