FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Łączka Przy Skale
Autor Wiadomość
Nierozważny Duch 
Czarodziej Ognia
single pringle



Stado: Ognia
Rasa: Jaskiniowy
Księżyce: 49
Płeć: Samiec
Opiekun: Dotyk Cienia [*]
Wiek: 18
Dołączyła: 20 Gru 2018
Posty: 378
Wysłany: 2019-10-06, 01:00   
   A: S: 2| W: 2| Z: 1| M: 5| P: 1| A: 2
   U: B,L,Pł,W,O,A,Skr,Śl,Kż,M: 1 |MA,MO,MP: 2
   Atuty: Boski Ulubieniec, Nieparzystołuski, Nieugięty, Utalentowany,


/Ja też nie jestem za szybka w odpisach. Przepraszam

Sztorm Stulecia pomimo tak żywego imienia wydawała się wyjątkowo spokojna i opanowana, choć może mieć to też związek z tym, iż według spostrzeżeń Ducha coś jej się niedawno stało, a co konkretnie dowie się już niedługo.
-Hmm- zamruczał pod nosem, słysząc odpowiedź smoczycy na jego komentarz odnośnie dumy –Jak tak o tym pomyśleć to smocza duma może być równie lub nawet bardziej krucha. Żeby kogoś sprowokować nie trzeba wiele. Trzeba tylko wiedzieć co konkretnie powiedzieć i wystarczy jedno słowo, aby otrzymać oczekiwaną reakcje - powiedział zamyślonym tonem, błądząc przez chwilę wzrokiem po szyi Wodnistej, aby zaraz skupić się z powrotem na jej pysku.
Jej spojrzenie było rozkojarzone i wyglądała tak, jak on się czasem czuł, gdy jego myśli stawały się zbyt głośne. Cieszył się z tego przypadkowego spotkania, ale także nieco się martwił o swą towarzyszkę rozmowy, bo dla niego odpływanie w zamyślenie nie było niczym nowym, ale inne smoki nie robiły tego zbyt często. Sztorm natomiast wydawała się rozproszona od samego początku spotkania.
Kolejne słowa, które zabrzmiały w głowie Ducha zapoczątkowały serię myśli, które przeplatały się między sobą, próbując być tą jedną główną i właściwą. Pazury jaskiniowego wbiły się w ziemię, a oczy zamknęły się w odruchu na opanowanie tego nagłego chaosu w umyśle. Od zawsze uważał, że jeśli ktoś umrze to pozostaje martwy, bo przecież tak działa natura, prawda? Zginąłeś to nie żyjesz i koniec. Jednak Tejfe powrócił. Wstał na jego oczach, lecz nie taki sam. Ślepy i oszalały wyglądał jak opętany przez złośliwe duszki, które postanowiły przez chwilę pobawić się uczuciami smoków. I już taki pozostał.
Biorąc głęboki wdech i wydech, Reth rozluźnił ucisk łap na ziemi, kiedy powoli układał myśli na swoje miejsce, tak aby mógł przynajmniej dalej rozmawiać bez nagłego odpłynięcia. Cisza po odpowiedzi Sztorm się przedłużała, choć on nie odczuwał upływu czasu, gdy zajmował się uspokajaniem umysłu. Ostatecznie jednak otworzył oczy, które z powagą zlustrowały sylwetkę smoczycy.
-Jeśli rzeczywiście umarłaś to nie powinnaś teraz obok mnie siedzieć i rozmawiać, a to właśnie robisz. Nie rozumiem jak to możliwe, mimo iż widziałem na własne oczy jak mój brat powstaje z martwych. Jakie są warunki takiego zmartwychwstania? Bo nie każdy trup dostaje dodatkową szansę na stąpanie po ziemi - mówił z powagą, patrząc wojowniczce w oczy. Czy gdyby sam umarł to także by wrócił? Czy może los czy bogowie wiedzą kto, zadecydują, że to jego czas i miejsce śmierci i na tym się skończy?
Kiedy smoki doszły do cięższych dyskusji, kompani zajmowali się swoimi sprawami. Rey z gracją wylizywał sobie łapy, ignorując wszystko co się działo wokół niego, gdy nagle tuż przed nim wyrosła nowa roślinka w tempie o wiele za szybkim, żeby ktokolwiek uznał to za normalne. Puma podejrzliwe zmrużyła ślepia i zerknęła za siebie, sprawdzając czy jej smok znowu czegoś nie kombinuje. Widząc jednak, że Reth jest ewidentnie pochłonięty rozmową, powrócił uwagą na tajemniczą roślinkę. Nie musiał zbliżać nosa, żeby poczuć słodki zapach, wydobywający się z czerwonego środka. Kocia ciekawość przewyższała rozsądek i koniec końców Rey wetknął nos do roślinki, chcąc ją jeszcze lepiej zbadać.
_________________

Nie ma nic pewniejszego niż śmierć i mniej pewnego niż chwila jej nadejścia


*Boski Ulubieniec*
Spotkanie duszka raz na polowanie/raz na 2 tygodnie, owocujące o połowę większą nagrodą niż jest to dopuszczalne w przypadku "czegoś niespodziewanego"
*Nieparzystołuski*
-1 ST do wiodącego Atrybutu i Wytrzymałości w czasie nieparzystych miesięcy, +1 ST do wiodącego Atrybutu i Wytrzymałości w czasie parzystych miesięcy
*Nieugięty*
Mdlejąc, smok może zaatakować przeciwnika, który ma +4 ST do akcji.
*Utalentowany*
Smok może nauczyć się dwóch umiejętności na poziom 3, ale wtedy może mieć tylko jedną umiejętność na poziomie 2


Rey/Król
S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 1
U: B,Skr,A,O: 1
Ostatnio zmieniony przez Nierozważny Duch 2019-10-06, 01:02, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Szuwarek
Pisklę
żabka



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 3
Płeć: Samica
Opiekun: Pnąca Łuska
Dołączył: 02 Lis 2019
Posty: 42
Wysłany: 2019-11-04, 02:43   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 2| A: 3


/ wybaczcie że wpadam, ale dosłownie wszędzie coś jest, a ten temat stoi w miarę długo

Łaziła sobie zwiedzając tyle krańców świata ile tylko mogła. Zanim jednak ruszyła na spacer dostała bardzo ważne wskazówki. Jeśli ziemia zaczyna pachnieć innym stadem nim Wodą to znaczy, że nie powinno cię tam być. Westchnęła szukając tych "innych" zapachów, a jakże! Oczywiście trawiona przez ciekawość jednocześnie strasznie się bała poznania nowych smoków, ale tak bardzo chciała to zrobić! Dotąd poznała tylko mamy które były dla niej kochane no i śmierdzącego dziwnie smoka którego nie rozumiała.
Szła więc przez łączkę czując jak wilgoć z żółtych już traw osadza się na jej łapach i bokach. Pióra były położone gładko po sobie, a sama młoda szła dość blisko ziemi. Nie to, że musiała się jakoś celowo ukrywać bo i tak była niska.
Węszyła po ziemi i szukała czegoś... no właśnie, czegoś ciekawego! Zatrzymywała się przy norkach i czekała chwilę czy coś z nich wyjdzie, a następnie rozczarowana szła dalej. Otwarty świat był jednak... całkiem nudny niestety.
_________________
 
 
Godny Kolec 
Adept Ziemi
Godzien Imienia



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 12
Płeć: Samiec
Opiekun: Dar Tdary i/lub Kirvoith
Wiek: 26
Dołączył: 21 Sie 2019
Posty: 337
Wysłany: 2019-11-04, 20:48   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| M: 2| P: 2| A: 2
   U: W,B,L,Pł,Km,Śl,Skr,A,O,M,MP,MA,MO: 1


Tym razem Godzien nie nadleciał, a po prostu przyszedł. Przez jego szyję przewieszona była torba ojca do której przeważnie Dar nakazywał zbierać zioła. No i jako jego już prawie dorosły syn no i jeszcze do tego łowca, chodził i szukał. Szkoda tylko, że ojciec nigdy nie miał czasu, żeby mu powiedzieć jak rozpoznawać te wszystkie badyle.
Dziś był też wyjątkowy dzień, gdyż ojciec oraz Lothric mięli ciężką noc na zbieraniu konkretnych ziół nocnych... A tak się zdarzyło, że ojciec zostawił swoją fajkę przy leżu. Samo podwędzenie jej było proste, gdyż ojciec potrafił spać jak kamień. Gorzej było ją schować do tego tobołka i wybrać odpowiednie zioła, które tatko palił!
Kiedy już był w połowie drogi do wolnych terenów, wyciągnął fajkę i popróbował jej. Jej dym był średnio przyjemny, ale jeśli siedzisz w nim od dziecka to jesteś przyzwyczajony. Kiedy jednak palisz coś takiego... To już zupełnie inna bajka, a bajka była taka, że zanim spalił nabite zioła to mógł zapomnieć o locie przy takiej karuzeli w głowie. Stąd też wycieczka na piechotę. W tobołku było może kilka roślin, ale pewnie i tak zgniotły się przez fajkę, która bez odpowiedniej mieszanki była bezużyteczna... Miał jednak zapas jeszcze na jedno nabicie...

...Które wykorzystywał właśnie w tej chwili. Godny siedział sobie na wielkiej skale i obserwował otoczenie popalając fajkę ojca. W końcu dostrzegł pisklę z innego stada. Postanowił jednak nie wyskakiwać. Po prostu wyczekał, aż mała zdecyduje się zbliżyć do smoka, który ział dymem co jakiś czas i z lekkim uśmiechem się jej przygląda.
_________________
Trzeba jednak iść... A sens i godność drogi pozostaje tylko o tyle, o ile umiemy je znaleźć w sobie.

Głos Godnego
 
 
Szuwarek
Pisklę
żabka



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 3
Płeć: Samica
Opiekun: Pnąca Łuska
Dołączył: 02 Lis 2019
Posty: 42
Wysłany: 2019-11-05, 15:34   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 2| A: 3


Strasznie dużo było wszędzie zapachów i wciąż nie mogła znaleźć nic konkretnego. To chyba jakiś żart, przecież szła już tak straszliwie długo! O, nawet Złota Twarz zdążyła się nieco przesunąć po niebie, a łapki zaczęły ją już boleć. Westchnęło ciężko jakby miała problemy całego świata na głowie i zobaczyła przed sobą wielkich rozmiarów skałę. Może się na nią wdrapie i z góry zobaczy jak daleko były inne smoki? Zanim jednak zbliżyła się bardziej do wspomnianej skały zauważyła siedzącego na nim smoka. Z pyska leciał mu dym. To nie był dobry znak! Mamy pokazywały jej, że to oznaczało zirytowanie i mogło przerodzić się w złość. W końcu znalazła smoka, małego co prawda... ale smoka! I ten smok okazał się być nie w humorze. Posmutniała bardzo i zaczęła się wycofywać nie chcąc by nowo spotkany jegomość się rozzłościł na dobre. Poszuka sobie miłego smoka ot co!
Z zupełnie drugiej strony natomiast nadchodził sobie płonący kozioł. Ba, podszedł tak blisko iż siadł pod samym kamieniem i zmarszczył swoje brewki na podobieństwo kogoś kogo Godny bardzo dobrze znał. Samo jednak marszczenie ciała nie zwróci przecież czyjejś uwagi dlatego też Lothric odchrząknął by młodzik spojrzał za siebie. Poziome, wiecznie pływające po jeziorach lawy źrenice tym razem zastygły.
_________________
 
 
Godny Kolec 
Adept Ziemi
Godzien Imienia



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 12
Płeć: Samiec
Opiekun: Dar Tdary i/lub Kirvoith
Wiek: 26
Dołączył: 21 Sie 2019
Posty: 337
Wysłany: 2019-11-05, 19:57   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| M: 2| P: 2| A: 2
   U: W,B,L,Pł,Km,Śl,Skr,A,O,M,MP,MA,MO: 1


Godzien pewnie i starałby się przekonać pisklę do siebie, ale miał akurat dym w płucach i wesoło nim dmuchał w powietrze. To popalanie nie było częstą przyjemnością Godnego, ponieważ ojciec nie rozstawał się z fajką jeśli faktycznie nie musiał. Kiedy wykradł ją pierwszy raz? Niedługo po tym jak Niewidoczny zapadł w sen. Nie było tego czynnika, który mógł go powstrzymać i młody adept świsnął ojcu fajkę, chociaż spróbować to spróbował dymu dopiero po ukończeniu dziesięciu księżyców. Do tej pory udało mu się wyszarpać fajkę może z cztery razy... No i proszę bardzo. Za czwartym widocznie miał jegomościa za swoim ogonem i nie zdawał sobie sprawy z tego.
Kiedy Godny zauważył powoli cofające się pisklę, zaciągnął się ostatni raz, żeby usłyszeć dziwnie znany dźwięk, którego zaczął szukać powoli wypuszczając dym, żeby w ogóle coś widzieć.
Kiedy w końcu obrócił się i zobaczył kozła.,, To nastąpiła szybka reakcja, gdzie przy wypuszczaniu dymu, Godzien próbował złapać oddech, żeby coś powiedzieć, ale zamiast powietrza, wciągnął znów dym, co podrażniło tak przełyk, że wywołał natychmiastowy kaszel. Nie ma nic bardziej zabawnego jak kaszel dymem.
To nie koniec. Odruchowo Godzien próbował odsunąć się od Lothrica, ale stał na skale, więc łapa zamiast znaleźć stałe podłoże to po prostu zaczęła się zsuwać, ciągnąc za sobą resztę ciała. Lądowanie było co najmniej nieprzyjemne. Dobrze, że nic sobie nie zrobił, chociaż wyglądało to niezbyt ciekawie (pozycja Twojego avka).
-Co Ty tu robisz? Przecież całą noc nie spałeś...!- To z pewnością nie był głos kogoś złego, zdenerwowanego. Raczej zdziwionego młodzieńca, który został przyłapany na czymś złym... No i w istocie tak było.
_________________
Trzeba jednak iść... A sens i godność drogi pozostaje tylko o tyle, o ile umiemy je znaleźć w sobie.

Głos Godnego
 
 
Szuwarek
Pisklę
żabka



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 3
Płeć: Samica
Opiekun: Pnąca Łuska
Dołączył: 02 Lis 2019
Posty: 42
Wysłany: 2019-11-05, 22:01   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 2| A: 3


Odchodziła mając na uwadze by nie narobić hałasu. Istniała przecież szansa, że smok jej nawet nie zauważył czyż nie? Wszystko szło zgodnie z planem gdy nagle usłyszała dziwacznie brzmiący kaszel. Jakby ten jegomość się ... dusił? Uniosła głowę by lepiej widzieć. Bo to jednak dziwne zjawisko, smok dławiący się dymem, prawda? Niestety jego tam już nie było, ale chyba z kimś gadał. Drugi smok?! Zacisnęła ząbki i zaczęła iść w kierunku skały. Nie mogła tego przegapić! Okrążyła kamień i to co ujrzała...
Lothric uniósł jedną z brwi ku górze widząc leżącego na ziemi młodzika. Westchnął ciężko i pokręcił koźlą głową. Zabeczał co miało znaczyć... coś. Stuknął racicą w miękką ziemię i wyciągnął ją w kierunku mordki Godnego. Po postawieniu jej na ziemię wypuścił sporą ilość dymu ze swojego nosa. Ciemnego, wulkanicznego dymu który skłębił się i rozwiał na wietrze.
Szuwarka otwarła pyszczek nie dowierzając własnym oczom. Ten kozioł miał tak dziwną barwę... w dodatku ogień unosił mu się nad głową. I czy to był dym z jego nosa?
Muflon nie zamierzał jednak czekać, Godzien i tak zrozumie przecież tylko połowę tego co miał mu przekazać. Uniósł znów raciczkę, a fajka wraz z tobołkiem uniosły się ku górze za pomocą magii. Beczenie znów poniosło się po łączce, a Lothric się odwrócił i ruszył skąd przyszedł z lewitującymi przedmiotami obok jego boku.

/wybacz ale nie chce mi się pisać na dwie postacie : p
_________________
 
 
Godny Kolec 
Adept Ziemi
Godzien Imienia



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 12
Płeć: Samiec
Opiekun: Dar Tdary i/lub Kirvoith
Wiek: 26
Dołączył: 21 Sie 2019
Posty: 337
Wysłany: 2019-11-05, 22:23   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| M: 2| P: 2| A: 2
   U: W,B,L,Pł,Km,Śl,Skr,A,O,M,MP,MA,MO: 1


Samczyk oczywiście pierwsze co to pozbierał się z ziemi, a następnie patrzył na 'oprawcę', który mimo wszystko był niczym lekki wietrzyk w porównaniu z tym co jego ojciec mógłby mu zrobić za takie odkrycie.
Godny wcale nie musiał zrozumieć dokładnych słów Lothrica... Wystarczył mu wyraz pyska ognistego, żeby wiedzieć co miał mu do powiedzenia kompan ojca, a było to coś na pograniczu 'nie pal' i 'jak się Dar dowie to urwie Ci łeb'.
-Lothric! Tylko nic nie mów tacie!-Krzyknął jeszcze za muflonem i westchnął przeciągle. Został pozbawiony nie tyle godności co przyjemności, dlatego też usiadł na zadzie i zaczął otrzepywać łeb z błota, które złagodziło upadek, ale też pobrudziło go. Nic dziwnego, ostatnio sporo było deszczy.
W końcu jednak Godny podniósł wzrok i zarazem wyczuwał już zapach pisklęcia ze stada wody.
-Nie bój już się. Jestem brudny, ale nie niebezpieczny...
Tylko rzucił okiem na stojące nieopodal w trawie pisklę. Nie miał pojęcia, że będzie takie nieśmiałe. Skutecznie nie mógł przekonywać, kiedy miał na błonach błoto.
_________________
Trzeba jednak iść... A sens i godność drogi pozostaje tylko o tyle, o ile umiemy je znaleźć w sobie.

Głos Godnego
 
 
Szuwarek
Pisklę
żabka



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 3
Płeć: Samica
Opiekun: Pnąca Łuska
Dołączył: 02 Lis 2019
Posty: 42
Wysłany: 2019-11-07, 18:40   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 2| A: 3


Lothric zatrzymał się na moment, odwrócił głowę ku samczykowi i puścił mu oczko. Nauczył się tego od smoków, no proszę. Oczywiście Hojny nie miał się o co bać. Muflon był o wiele łagodniejszym "rodzicem" niż Dar kiedykolwiek będzie. Zniknął powoli wśród wyższych traw.
Szuwarek przyglądała się zdarzeniu na tyle długo, że została zauważona. Kurczę... miała tylko popatrzeć, a potem zwiać! Położyła po sobie wszystkie piórka i przypadła bliżej ziemi. Niby miała się nie bać, ale ten tu nawet głos miał jakiś inny. Czyżby to jeden z tych tatów o których mówiły jej mamy? Nie był największy... chyba musiał być starszy od niej, ale jeszcze nie dorosły. Uniosła się niezgrabnie na łapach ku górze i powęszyła w powietrzu.
- Nie smoki tesz mogą tak mówić, ale to nie znaczy, sze moszna im ufać.
rzuciła pod noskiem. Ciekawa jednak była jak wygląda taki smok z bliska. To znaczy... widziała Fena, ale teraz była z tatą sam na sam. Dziwnie tak trochę.
- Jesteś tatą prawda?
dodała chcąc się upewnić.
_________________
 
 
Godny Kolec 
Adept Ziemi
Godzien Imienia



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 12
Płeć: Samiec
Opiekun: Dar Tdary i/lub Kirvoith
Wiek: 26
Dołączył: 21 Sie 2019
Posty: 337
Wysłany: 2019-11-07, 20:54   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| M: 2| P: 2| A: 2
   U: W,B,L,Pł,Km,Śl,Skr,A,O,M,MP,MA,MO: 1


Godzien jeszcze spojrzał za Lothrickiem i podrapał się po łbie lewą łapą na której widoczna była spora blizna, która z wiekiem po prostu jeszcze bardziej się rozciągnęła na łapie. Kompan ojca zawsze był tą istotą, na której można było polegać w leżu ojca. Nie oznaczała to, że Dar był zły, po prostu nie umiał okazać miłości... eh, po tylu latach nadal nie potrafił się do tego przyzwyczaić. Z wiekiem jednak zrozumiał, że nie należy ojca denerwować głupimi zdrobnieniami i najlepiej nie zaczepiać go, kiedy jest zmęczony... czyli najlepiej w ogóle unikać... Ah, kochany tatko.
W końcu też Hojny strącił łapą ostatnią większą grudkę błota z błony na czubku łba i wreszcie mała zechciała się odezwać.
-Ah! Mała spryciula...-Samiec się zaśmiał i to szczerze, a nie jak większość 'tatów', który albo byli ponurzy, albo śmiali się ironicznie-A powiedz mi, z jakimi jeszcze nie-smokami miałaś do czynienia, hmm?
Godzien... był jak zwykle sobą i skoro prorok nie chciał przyjść do góry to góra przyjdzie do proroka. Po prostu podszedł do pisklaka na pół ogona i spoglądał na nią z góry z przyjemnym uśmiechem- bez pokazywania kłów.
-Tatą? Jestem samcem, ale nie tatą, na tatę jestem jeszcze za młody. Chociaż może kiedyś? Kto wie...- Nieco pochylił się mocniej do samiczki... Pachniała słabo stadem. Czyżby przybysz zza byłych granic? Ciekawe...
_________________
Trzeba jednak iść... A sens i godność drogi pozostaje tylko o tyle, o ile umiemy je znaleźć w sobie.

Głos Godnego
 
 
Szuwarek
Pisklę
żabka



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 3
Płeć: Samica
Opiekun: Pnąca Łuska
Dołączył: 02 Lis 2019
Posty: 42
Wysłany: 2019-11-08, 21:20   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 2| A: 3


Obserwowała czujnie nowego jegomościa i miała na uwadze, że mógł nagle ją napaść. To znaczy nie zakładała tego jako pewnik, ale mama Płucko zawsze jej powtarzała by zawsze udawać, że ma się więcej oczu niż na prawdę. Czy coś w ten deseń? Nie była pewna... W każdym razie zmrużyła ślepka i obserwowała!
I tu ją miał... nie miała zielonego pojęcia jakie inne stworzenia tam były. Szczerze mówiąc wierzyła, że istnieją tylko smoki. Zacisnęła mocno wargi zastanawiając się gorączkowo jak z tego wybrnąć. Kłamanie było bardzo złe... no ale nie miała innego wyjścia! Jakby wyszła przed obcym smokiem gdyby się przyznała, że nic nie wie!
- Em....
zaczęła bardzo przekonująco
- Z takimi... no duszymi baldzo... z ciwnymi pyskami i wielkimi logami!
powiedziała niemal z całą pewnością siebie.
Mamo błagam zabierz mnie stąd... krzyczał głosik w jej głowie.
Czemu tak się zdziwił jak nazwała go tatą... przecież ci co tam śmiesznie mówili i pachnieli byli tatą.
- Samiec? Przeciesz...
przekręciła główkę na bok i zwęziła powieki w geście podejrzliwości. W sumie słyszała to stwierdzenie już kiedyś.
- No dobsze samiec skolo nie jesteś tatą to nie.
Postanowiła nagle się z nim zgodzić by mieć z głowy próby połączenia faktów.
- Dzifny jesteś wiesz?
uśmiechnęła się nagle jakby nigdy nic. Jeszcze nigdy aż tak DŁUGO nie rozmawiała z samcem czy tatą... czy jak tam oni się chcieli w końcu nazywać.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szuwarek 2019-11-08, 21:20, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Godny Kolec 
Adept Ziemi
Godzien Imienia



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 12
Płeć: Samiec
Opiekun: Dar Tdary i/lub Kirvoith
Wiek: 26
Dołączył: 21 Sie 2019
Posty: 337
Wysłany: 2019-11-09, 18:13   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| M: 2| P: 2| A: 2
   U: W,B,L,Pł,Km,Śl,Skr,A,O,M,MP,MA,MO: 1


Ha! Miał ją. Chociaż to wcale nie był żaden wyczyn... W końcu to tylko młode pisklę. Postanowił jednak zagrać w jej grę.
-Ah. To znam ich! Oni przynajmniej nie zmyślają!- Znów się zaśmiał.
-Jestem Godny Kolec, ale możesz mi mówić Godzien. A Ty?- Pytanie musiało w końcu paść. W końcu przecież nie chciał być nazywany tatą przez młodą samiczkę. Już prędzej samcem. A jeśli już o samców chodzi...
Nie wiedział kto małej nawciskał o tatach, albo czemu sama doszła do wniosków, że wszystkie samce to tatusie... Chociaż ta mała była jeszcze na tyle... mała, że mogła sobie pozwolić na takie głupoty. W sumie miła odmiana spotkać pisklę, które tak beztrosko jeszcze podchodzi do tematów z życia.
O tak, Godzien był dziwny i zdawał sobie z tego sprawę.
-Dziękuję za komplement! Moja dziwność to wyróżnienie na tle tych wszystkich poważnych smoków i dzięki temu czuję, że postępuję dobrze... chociaż wbrew oczekiwaniom.- Westchnął myśląc o ojcu, który na prawdę sprawiał, że czuł się głupi i niepotrzebny.
-Ty też jesteś dziwna. Ja w Twoim wieku trzymałem się leża... Taty, tak właśnie, taty. Tato był tym który przyjął jajo od mamy... No, ale nie próbuj tego teraz zrozumieć, ponoć to przyjdzie z wiekiem, a ja sam jeszcze nie do końca wiem o co chodzi...- Przyznać się tak otwarcie do swojego młodzieńczego życia? Żaden problem!
Godzien na prawdę był wyjątkowy jeśli chodziło o otwartość w uczuciach i słowach.
_________________
Trzeba jednak iść... A sens i godność drogi pozostaje tylko o tyle, o ile umiemy je znaleźć w sobie.

Głos Godnego
 
 
Szuwarek
Pisklę
żabka



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 3
Płeć: Samica
Opiekun: Pnąca Łuska
Dołączył: 02 Lis 2019
Posty: 42
Wysłany: 2019-11-11, 15:50   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 2| A: 3


Zamrugała ślepiami nie rozumiejąc co się właśnie stało. Uwierzył jej? Na prawdę?! Chwila... coś tu śmierdzi. Przecież ona wymyśliła sobie ten opis tych strasznych potworów, a on je zna? Czyby one na prawdę istniały? Pomyślała z przestrachem i otrzepała intensywnie główką jakby chcąc usunąć takie prawdopodobieństwo z główki.
- Ja się nazywam Szuwalek.
powiedziała dumnie zanim przypomniała sobie, że jeszcze nie dokładnie wypowiada niektóre litery. No nie... znów ten sam problem! Będą ją nazywać Szuwalkiem zamiast Szuwarkiem. Zacisnęła ząbki i zrobiła kwaśną minę.
- To znaczy... nie, to nie jest moje imię. Jestem Szu.
dodała nieco mniej pewnie, ale miała nadzieję, że równie przekonująco.
Nastawiła wszystkie piórka słysząc podziękowanie. Dobrze, ale wbrew oczekiwaniom? Ale jak to? Nie rozumiała do końca co miał na myśli wiec przytaknęła szybko by nie wyjść na głupią. Mamy mówił by pomagała i dbała o naturę i jeszcze o inne smoki i by tak się nie bała. Wszystko szło całkiem nieźle poza "nie baniem się".
- Lesza? Ach... to to miejsce gdzie się śpi plawda?
przekręciła główkę na bok. Jej Fale ciągle podróżowały, dopiero od dwóch dni miała coś zwanego leżem.
- Mamy pozwalają mi chodzić gdzie chce.
Nie była to rzecz jasna do końca prawda, ale i nie kłamstwo.
- Tato przyjął jajo od mamy...?
powtórzyła z niepewnością, a potem przypomniała jej się opowieść mamy Płucnej która czasem zjadała swoich tatów.
- Pszyjdzie z wiekiem? Nie lubię jak smoki tak mówią... mamy tak nigdy nie mówią tylko opowiadają jak mama Płucka która mówiła o walkach. Mama Płucka i mama Dszewo są baldzo odwaszne wiesz?
powiedziała uśmiechając się, że może pochwalić się takimi mamami.
- A czemu masz tylko tatę, a nie mamę? Mamy są waszne...
szepnęła.
_________________
 
 
Godny Kolec 
Adept Ziemi
Godzien Imienia



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 12
Płeć: Samiec
Opiekun: Dar Tdary i/lub Kirvoith
Wiek: 26
Dołączył: 21 Sie 2019
Posty: 337
Wysłany: 2019-11-11, 18:25   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| M: 2| P: 2| A: 2
   U: W,B,L,Pł,Km,Śl,Skr,A,O,M,MP,MA,MO: 1


Ajć i naciął się na tym, że trochę zbyt figlarnie podchodził do rozmowy. Młoda jeszcze nie do końca mogła pojmować sarkazmów i brała wszystko na poważnie.
Przecież jeszcze była dość głupiutka... co poradzić i on jeszcze pewien czas temu był taki. Pomyślał sobie o Darze i bracie, który kiedy go zobaczył był w podobnym wieku co on. Uśmiechnął się sam do siebie na to wspomnienie.
-W porządku. Będę więc Cie nazywał Szu.- Wiedział, że przekręciła imię i domyślał się też w którym miejscu, ale wygodniej będzie nie rozczarować pisklęcia i posłuchać go. W końcu nie chciał zrazić do siebie tej malutkiej jeszcze samiczki.
-Tak, właśnie to.- po tym zaczął się zastanawiać nad przeszłością tej małej, ale chyba lepiej będzie ją kiedyś zapytać, kiedy będzie nieco starsza. Ciągle tylko słyszał o tych swoich 'mamach'
-A jak Twoje mamy mają na imię?
Chwilę później po prostu położył się na łapach przed Szu. Przymknął nawet ślepia słuchając jej piskliwego głosiku. Nie znał tych imion, ale brzmiały jak adeptki... To tym bardziej utwierdzało go w przekonaniu, że młoda została bardziej znaleziona, niż poczęta na tychże ziemiach.
-Tak po prostu jest...- Godny wyobraził sobie niewielkie iluzje, które zawisły w powietrzu jak z dymu. Przedstawiały dwa smoki, które się trzymały za łapy, a pomiędzy nimi były trzy jajka. Jedno jajko wziął jeden smok, a drugi wziął dwa pozostałe.
-Smoki tak już mają, że dzielą się swoimi jajami jeśli nie są z tych samych stad. Tak jak Ty i ja. Widzisz, należysz do stada Wody i mamy na pewno mówiły Ci, że nie możesz iść tam gdzie pachnie lasem, tak jak ja... Ponieważ jesteśmy z innych stad. Jeśli tato i mama są z innych stad, wtedy pisklęta takie jak ty trafiają do jednego ze stad i raczej mają marne szanse na odnalezienie drugiego rodzica. Nie mam mamy, ponieważ mojej już tutaj nie ma. Musiała odlecieć i już jej nie zobaczę...
Dym się rozmył w momencie w którym samczyk przestał mówić i otworzył ślepia.
_________________
Trzeba jednak iść... A sens i godność drogi pozostaje tylko o tyle, o ile umiemy je znaleźć w sobie.

Głos Godnego
 
 
Szuwarek
Pisklę
żabka



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 3
Płeć: Samica
Opiekun: Pnąca Łuska
Dołączył: 02 Lis 2019
Posty: 42
Wysłany: 2019-11-11, 20:19   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 2| A: 3


Widząc jego uśmiech na pysku sama się uśmiechnęła, rada zwłaszcza z faktu iż postanowił nazywać ją Szu. Brzmiało to trochę dziwnie, ale chociaż nie musiała sobie łamać języka przy poprawnej próbie wymówienia swojego imienia. Zamachała również swoim ogonkiem pokrytym pękiem piór podnosząc nieco kurzu z ziemi ku górze.
- Hmm to taka śmieszna histolia tlochę więc powiem ci oba imiona. Bo to jedno to jest takie plawdziwe co miały zawsze, a to dlugie to takie co im Fenek dał. To znaczy one same sobie dały, ale on im powiedział sze muszą.
westchnęła i podrapała się po skroni jednym ze szponków. Była nieco zakłopotana, ale widocznie takie były zwyczaje tych stad! Nie wspomniała również słowem, że urodziła się wśród Wolnych bo nie wiedziała o tym. Nic nie pamiętała poza faktem, że znalazły ją Fale na granicy z Wodą.
- Tak więc... jest mama Belenus ona jest najstalsza i ona się nazywa Dszewna Łuska, jest tesz Bszask czyli Płucna Łuska i ona jest duszym wojownikiem. Mama Liana Ya-gwalani albo po plostu Liana telaz jest Pnącą Łuską. Adelyn telaz jest mamą Rezolutną Łuską i jeszcze Lucze jest mamą Wędlowną Łuską. Blązowa Łuska to laczej jusz nie mama bo ona jest tlochę stalsza tylko ode mnie... ale nie lubimy się baldzo mocno bo ona lubi inne szeczy nisz ja.
powiedziała poważnie i pokiwała sobie główką.
Przyjrzała się uważnie iluzji kilka razy nawet machnęła łapką żeby zobaczyć jak zareaguje na cielesność. Śmieszna rzecz! Zrozumiała też w końcu o co chodzi z drugim smokiem. Pewnie dlatego tata opiekował się i Godnym i Su... szkoda, że nie mają mam. To znaczy Su miała, ale nie widziała jej często. Zadumała się strasznie i aż westchnęła kiedy iluzja się rozwiała. Ciekawe kiedy ona tak będzie umiała.
- Tak, Fenek mówił sze są inne stada i powinnam uwaszać. Ale... ja chciałam kogoś zobaczyć innego.
Oczywiście mimo strachu który ciągle czyhał z tyłu jej głowy.
_________________
 
 
Godny Kolec 
Adept Ziemi
Godzien Imienia



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 12
Płeć: Samiec
Opiekun: Dar Tdary i/lub Kirvoith
Wiek: 26
Dołączył: 21 Sie 2019
Posty: 337
Wysłany: 2019-11-11, 20:45   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| M: 2| P: 2| A: 2
   U: W,B,L,Pł,Km,Śl,Skr,A,O,M,MP,MA,MO: 1


Godny skrzyżował łapy przed sobą i po prostu znów postanowił przymknąć ślepia. Tak jak myślał, nie znał tamtych samic, ale nic dziwnego- zbyt wiele smoków ze stada wody nie poznał. Może będzie miał jeszcze na to czas jak bardziej podrośnie? Jak zbierze większe zapasy i nadejdzie zima przed którą tak straszą starsze smoki?
-Inne stada... Tak, powinnaś uważać na przekraczanie granic, gdyż nawet Twoje przejście przez granice może wywołać niemałe zamieszanie wśród impulsywnych dorosłych... Ale poznawanie innych to część naszego życia. Bardzo dobrze, że jesteś ciekawska i przezwyciężasz strach.- Lekko otworzył prawe ślepie, żeby zobaczyć co robi mała, ale chwilę później znów je zamknął.
-Powiedz mi Szu. Twoje mamy dobrze Cie traktują? Opowiedz mi jak je zobaczyłaś pierwszy raz
Godny przecież wiedział, a pisklę pewnie wcale nie zwróci uwagi na takie pytanie, które mogło się wydawać naturalne. Ciekawość przyszłego łowcy bywała większa niż pisklęcia, które pierwszy raz widziało wielki świat.
_________________
Trzeba jednak iść... A sens i godność drogi pozostaje tylko o tyle, o ile umiemy je znaleźć w sobie.

Głos Godnego
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 12