FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Drzewo na Wzgórzu
Autor Wiadomość
Godny Kolec 
Adept Ziemi
Godzien Imienia



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 12
Płeć: Samiec
Opiekun: Dar Tdary i/lub Kirvoith
Wiek: 26
Dołączył: 21 Sie 2019
Posty: 337
Wysłany: 2019-11-03, 18:02   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| M: 2| P: 2| A: 2
   U: W,B,L,Pł,Km,Śl,Skr,A,O,M,MP,MA,MO: 1


Godny słuchał odpowiedzi Mułka i lekko przekrzywił łeb.
-Mógłbyś wstrzymać oddech jeśli tak wolisz... No albo oddychać, ale powoli, bez większej różnicy. Jeśli Twój cel już jest tak blisko, żeby usłyszeć Twoje oddechy to i tak Twój kamuflaż jest udany. Nie można jednak zignorować zwykłego oddechu, chcąc czy nie hałasujemy przy tym na tyle głośno, że zwierzęta czują to.
Przerwał i kiwnął barkami. Temat się akurat wyczerpał, więc czas przejść do drugiego. Tutaj przemyślenia kompana były słuszne, ale miał swoje uwagi.
-Z tym wiatrem to Ty uważaj... Po prostu pilnuj, żeby nie niosło zapachu w jego stronę. Z tą maddarą to fakt, ale nie przesadzaj z wyobraźnią, bo nagle wyrastające krzaki to jeszcze gorsze niż nie zrobienie niczego.
Godny się rozglądnął i zobaczył nieco większą polanę z podmokłą ziemią. Zamknął na chwilę ślepia i moment później kawał ziemi na pół ogona oderwał się od ziemi runął na bok. Pojawił się dół.
-Dobrze, mój przyjacielu... Pokaż mi jak wykonujesz kamuflaż na sobie i tym dołku...
_________________
Trzeba jednak iść... A sens i godność drogi pozostaje tylko o tyle, o ile umiemy je znaleźć w sobie.

Głos Godnego
 
 
Bojkotujący Kolec 
Adept Wody
Vive la Révolution



Stado: Wody
Rasa: Bagienny
Księżyce: 14
Płeć: Samiec
Opiekun: Zatracony kolec
Partner: Jego druga osobowość:3
Wiek: 17
Dołączył: 24 Sie 2019
Posty: 374
Wysłany: 2019-11-04, 20:57   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 1| A: 2
   U: W,B,Pł,L,M,A,O,MP,Kż,Śl: 1


Wysłuchał rad godnego, które zaraz odniósł je do swojego kamuflażu. Rozważył kolejne opcję, wyciągnął wnioski i obmyślił plan nowego kamuflażu. Tym razem złożonego z trawy. Byłby to stacjonarny kamuflaż. Lepiej od liściowego maskuje smoka, ale za to nie sprawdza się w ruchu. Coś za coś. Zaleta za wadę.
- Pokaże ci dwa rodzaje mojego kamuflażu. Ale najpierw mój pierwszy - Powiedział po czym podeszedł do dołka. Wziął jeden z leżących niedaleko patków i zaczą mierzyć wymiary dołka. Pazurem zaznaczył na patyku jego wielkość po czym, patykiem zmierzył sam siebie. Znowu pazurkie zaznaczył na patyku.trochę jeszcze ten dołek powiększył i gdy stwierdził, że jego wielkośćnjest wystarczająca, ten zaczą odmierzać wcześniejszą odmierzoną wilkość w trawie. Po czym, przy pomocy manddary wyciął trwawę z ziemi, na tylę głeboko aby ona się nie rozleciała. Otrzymał dzięki temu sposobowi coś na wzór dywanu z trawy. Po czym wszedł do dołka, wykopał jeszcze trochę ziemi aby mógł wejść głębiej, kucnął i manddarą przeniósł dywan z trawy w miejsce dołu. Przykrywając się nim. Po dziurze nie było śladu, tak samo jak po plamistym. No może wykopana ziemia oraz brak dużego wycinka trawy mógł coś sygnalizować, ale to tylko szczegół. Normalnie podczas chowania się, to zadbał by o zamaskowanie jego obecności w tym miejscu. Ale wracając do kryjówki Mułka. Ten łapał duże, lecz powolne wdechy, tak jak radził mu Gondny. Manddarą jeszcxe próbował zamaskować swój zapach tak w razie czego. Pokrył swoje łuski cięką warstą przezroczystego, w dotyku niewyczuwalnego śluzu, o zapach mokrej ziemi. Czekał w tej pozycji,czekają na ocenę Godnego.
 
 
Godny Kolec 
Adept Ziemi
Godzien Imienia



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 12
Płeć: Samiec
Opiekun: Dar Tdary i/lub Kirvoith
Wiek: 26
Dołączył: 21 Sie 2019
Posty: 337
Wysłany: 2019-11-04, 21:54   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| M: 2| P: 2| A: 2
   U: W,B,L,Pł,Km,Śl,Skr,A,O,M,MP,MA,MO: 1


Godny obserwował to wszystko z lekkim uśmiechem. Teoretycznie to miało sens, ale smoki przeważnie nie potrzebowały 'stacjonarnego' kamuflażu. Chyba, że mieliby ukryć coś pod ziemią.
Nie śmiał jednak śmiać się z lekkiego nieporozumienia.
-Nie do końca o to mi chodziło, ale zdecydowanie dobrze używasz maddary. Pamiętaj jednak, że to kapryśna umiejętność i potrafi wyciąć numer w najmniej spodziewanym momencie. No i ten kamuflaż jest dobry jak masz sporo czasu na przygotowanie... A na polowaniu raczej tego czas unie ma. No więc jeszcze raz... Tylko dołek tym razem potraktuj jak pułapkę i ją zakamufluj... Od tego zacznijmy, a potem od razu masz dziesięć uderzeń serca na odpowiednie zamaskowanie siebie samego...
Trzeba było wszystko sprostować, ale czy to był jakiś problem? Oczywiście, że nie. Niemniej teraz zadanie miał ułatwione, gdyż pułapkę mógł przygotowywać ile czasu chciał, więc teoretycznie mógł wypatrzeć w tym czasie jakieś dobre miejsca w których mógł szukać pomocy błota i odchodów jakiś zwierząt... No albo znów zebrać siły i intensywnie myśleć o tym co mógł wytworzyć za pomocą maddary.
_________________
Trzeba jednak iść... A sens i godność drogi pozostaje tylko o tyle, o ile umiemy je znaleźć w sobie.

Głos Godnego
 
 
Bojkotujący Kolec 
Adept Wody
Vive la Révolution



Stado: Wody
Rasa: Bagienny
Księżyce: 14
Płeć: Samiec
Opiekun: Zatracony kolec
Partner: Jego druga osobowość:3
Wiek: 17
Dołączył: 24 Sie 2019
Posty: 374
Wysłany: 2019-11-05, 21:18   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 1| A: 2
   U: W,B,Pł,L,M,A,O,MP,Kż,Śl: 1


Godny jak widać też nie zrozumiał idei, jego stacjonarnego kamuflażu. A bardziej ,,Wielo funkcyjnego" Od zawsze starał się, aby jego twory służyły do czegoś więcej, niż to do czego zostały stworzone. To był ich potencjał. Tu była ich przewaga. Tak samo było z tym kamuflażem, bo przecież równie dobrze można by ukryć pod trawą kolce. Po wysłuchaniu Kolca, ten wyszedł zr swojego dołu ostrożnie kładąc dywan z trawy na bok. Popatrzał się na Godnego z lekkim uśmieszkiem. - Pamiętaj, czasami jedna rzecz może mieć wielorakie zastosowanie. - Powiedział i natychmiast zabrał się do roboty. Pozbierał i poprzynosił patyki z okolicy, układając je zaraz obok dołka. Pozbierał jeszcze troche trawy, aby to wszystko złączyć. Ułożył z patyków kładkę, niewiele większą od dołka i zaczął trawą wiązać patyki. Kiedy to zrobił, przeniósł ostrożnie kładkę nad dziurę, lekko wbijając ją w ziemie. Tak, aby zrównała się z wysokością, dołka. Po czym manddarą przeniósł dywan nad tą kładkę, ostrożnie go kładąc na nią. Dociskał jeszcze, tą trawę, aby jak najlepiej zakamuflowało dziurę. Kamuflaż był gotowy, ale plamisty nie czekał na ocenę Godnego, bo jeszcze przednim czekało jeszcze jedno zadanie. Dlatego błyskawicznie pobiegł w niewiadomą stronę skacząc w krzaki. Uważnie kontrolował oddech, długi,ale powolny oddech. Ciało trzymał nisko, tak aby jego błona nie wystawała ponad krzak. Trzymał się w pewnej odległości od krzaka, na tyle blisko, aby być nie zauważonym i na tyle daleko, aby nie zachaczyć o liście. Przez przestrzeń pomiędzy liśćmi obserwował Ziemnego, samemu nie będąc zauważnym, dzięki jego umaszczeniu, które zlewały się z kolorem liśćmi.
 
 
Godny Kolec 
Adept Ziemi
Godzien Imienia



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 12
Płeć: Samiec
Opiekun: Dar Tdary i/lub Kirvoith
Wiek: 26
Dołączył: 21 Sie 2019
Posty: 337
Wysłany: 2019-11-06, 21:02   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| M: 2| P: 2| A: 2
   U: W,B,L,Pł,Km,Śl,Skr,A,O,M,MP,MA,MO: 1


Ależ doskonale rozumiał, jednak smoki nieczęsto miały do czynienia z bezczynnym siedzeniu w kamuflażu. Mułek właśnie to próbował mu w danej chwili wcisnąć i do pewnych sytuacji- ok, nadawał się, ale w tej chwili nie o to mu chodziło.
Zgodziłby się tez z opinią, że to był dobry wstęp do krycia pułapek, jednak sama idea pułapki nie była samym poszyciem, czy to z liści czy z trawy... Chodziło też o konstrukcję, która musiała utrzymać to co Mułek nałoży na wierzch.
Konstrukcja wytrzymała trawę, chociaż ta była dość ciężka w porównaniu z typowym poszyciem leśnym, ale tutaj raczej nie było większego wyboru. Godny obejrzał dokładniej dołek bez większego pośpiechu, tak aby akurat minęło dziesięć uderzeń serca.
-No dobrze...-Obrócił się w stronę z której wcześniej usłyszał szelest krzaków, które Mułek tak ochoczo przeskoczył. Zbliżała się jednak zima i rośliny już nie były tak nieprzeniknione jak normalnie podczas upalnych dni... A przynajmniej tak słyszał. Jedna istotna rzecz, o której Mułek zapomniał.
-Barwa Twego ciała nadaje się do takich miejsc, ale żółta plama jest kompletnie odsłonięta, nawet nie starałeś się jej ukryć. Widzę ją przez te krzaki... Poza tym pułapkę dobrze ukryłeś, chociaż boję się, że przesadziłeś nawet z wytrzymałością tej konstrukcji... Poćwiczysz na realnym polowaniu to poprawisz jeszcze te drobnostki... To co dam dalej miało być?


/raport Kamuflaż I/

-Skradanie... Wyjdź z tych krzaków i opowiadaj co wiesz na ten temat. Na co uważamy przy skradaniu?- Godzien znów usiadł na zadzie i obserwował poczynania swojego kompana.
_________________
Trzeba jednak iść... A sens i godność drogi pozostaje tylko o tyle, o ile umiemy je znaleźć w sobie.

Głos Godnego
 
 
Bojkotujący Kolec 
Adept Wody
Vive la Révolution



Stado: Wody
Rasa: Bagienny
Księżyce: 14
Płeć: Samiec
Opiekun: Zatracony kolec
Partner: Jego druga osobowość:3
Wiek: 17
Dołączył: 24 Sie 2019
Posty: 374
Wysłany: 2019-11-07, 17:52   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 1| A: 2
   U: W,B,Pł,L,M,A,O,MP,Kż,Śl: 1


Plamisty posłusznie jak na niego, wyszedł z krzaków. Wziął słowa Godnego i obiecał, że poprawi te nieścisnłości. No ale teraz przyszła pora na skradanie. Plamisty stwierdził, że w sumie jest to bardzo podobna rzecz co kamuflaż. Bo w obu chodzi o to, aby być nie zauważonym.
- Na temat skradania wiem tyle, że chodzi w nim o to aby podkraść się jak najbliżej się da, do tego, do czego będziemy chcieli się podkraść. A jeżeli chodzi o rzeczy, przy których musimy przy tym uważać, to przedewszystkim, aby nasz cel nas nie zauważył, bądź nie usłyszał lub wyczuł. Dlatego, tak myśle, że przy tym trzeba bardzo uważać na wiatr, aby nie rozniósł naszego zapachu. Uształtowanie terenu też jest ważne. Wszelkie kamienie, patyki czy liście mogą bardzo łatwo zdradzić naszą pozycje. Więc trzeba bardzo uważać na to, na co się staję. Oddech też jest ważny w skradaniu, wzorując się na kamuflażu w który swoją drogą jest do skradania bardzo podobny, trzeba kontrolować swój oddech. Długie, acz powolne oddechy, tak samu jak przy kamuflowaniu się. Oczywiście też w grę wchodzi praca łap, ogona oraz postawa ciała. To chyba wszystko, gdybym coś przeoczył to mów.- Skradanie bardzo przyda się adeptowi na bagnach. Bo kto wie co może czaić się w głębi bagien.
 
 
Godny Kolec 
Adept Ziemi
Godzien Imienia



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 12
Płeć: Samiec
Opiekun: Dar Tdary i/lub Kirvoith
Wiek: 26
Dołączył: 21 Sie 2019
Posty: 337
Wysłany: 2019-11-07, 20:08   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| M: 2| P: 2| A: 2
   U: W,B,L,Pł,Km,Śl,Skr,A,O,M,MP,MA,MO: 1


Godzien krótko się zaśmiał, ale nie z powodu tego, że miał coś do odpowiedzi Mułka.
-Widzisz, już się powoli uczysz. Masz rację, Trzeba skrywać się przed wszystkimi zmysłami, którymi inni mogą Cie wykryć. Nic jednak nie jest takie czarno- białe jakbyśmy mogli sobie marzyć. Musisz odnaleźć kompromis i ja jedynie mogę wskazać Ci drogę, a sam nią podążysz. O co chodzi? To proste kompromisy. Nie zawsze uda Ci się ustawić pyskiem do wiatru, nie zawsze też będziesz miał czas na staranne omijanie każdego kamienia i wysuszonego krzaka. Idzie też mróz, a z tego co słyszałem to pod łapami śnieg potrafi skrzypieć... Mam na dzieje, że rozumiesz o czym mówię.
Godny rozglądnął się, żeby znaleźć jakieś dogodne miejsce na takie podkradanie się. Pomysł Chochlika z wytwarzaniem widomych zwierząt był dobry. W końcu wcale nie musiały się spodziewać podkradania, a on zawsze usłyszy szmer skradającego smoka, skoro wiedział o jego obecności.
Chwilę później pojawił się widmowy jednorożec, którego Godzien spotkał na polowaniu. Piękny zwierz o niematerialnym ciele zachowywał się... naturalnie, odbiegł na jakieś trzy ogony od miejsca wytworzenia. Godzien określił wiatr i wiedział już, że Bojkotujący będzie miał utrudnione zadanie, gdyż wiało im prawie w plecy.
Jednorożec zatrzymał się na niewielkim wzniesieniu za niewysokimi krzakami.
-No to do dzieła... Postaraj się zaskoczyć zwierze.
_________________
Trzeba jednak iść... A sens i godność drogi pozostaje tylko o tyle, o ile umiemy je znaleźć w sobie.

Głos Godnego
 
 
Bojkotujący Kolec 
Adept Wody
Vive la Révolution



Stado: Wody
Rasa: Bagienny
Księżyce: 14
Płeć: Samiec
Opiekun: Zatracony kolec
Partner: Jego druga osobowość:3
Wiek: 17
Dołączył: 24 Sie 2019
Posty: 374
Wysłany: 2019-11-09, 15:19   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 1| A: 2
   U: W,B,Pł,L,M,A,O,MP,Kż,Śl: 1


- Oczywiście, że rozumiem. - Odparł ochoczo bagienny. Zawsze trzeba iść na jakiś kompromis. Tak samo on, kiedy coś tworzy, to często musi wybrać pomiędzy poręcznością, czy jakości w zastosowaniu. Większe oraz bardziej poręczne kosze, czy lekkie, bardziej poręczne, ale też z małą ilością miejsca. Nie pierwszy raz, więc musiał coś wybrać, a coś odrzucić.
Jego kolejnym zadaniem, było podkradnięcie się do jednorożca. Wiatr nie sprzyjał bagiennemu, ale podłoże owszem. Miękka gleba skutecznie mogła, zniwelować odgłos łap, oraz nie było na niej zbyt dużo przeszkód. Problemem dalej pozostawał ten wiatr. Dlatego manddarą pokrył swoje łuski, bezbarwnym śluzem, który twardo trzymał się swoich łusek. Temperatura śluzu była identyczna jak otoczenie oraz biło od niego zapachem mokrej trawy. Tym sposobem liczył na to, że choć trochę zniweluje jego zapach. Wtarł jeszcze mokrą glebę w miejsce plamy, tak aby ją zamaskować i ostrożnym krokiem zaczął iść w stronę zwierzyny. Odbił jeszcze bardziej w lewo, aby podejść zwierze od strony jego zada. Ciało trzymał nie mal przy ziemi, ostrożnie kładąc łapę za łapą, szczególnie uważając przy przechodzeniu przez krzaki. I jeżeli zwierze spojrzało się w jego stronę, lub wydawało się, że chce spojrzeć, to bagienny od razu się zatrzymywał oraz czekał, na okazje na kontynuowanie skradania. Jeżeli chodzi o jego oddech, to robił identycznie jak przy chowaniu się, czyli długie, acz powolne oddechy, a w miarę zbliżania jego oddechy stawały się coraz dłuższe, aby w końcu wstrzymać go całkowicie. Nie było to problemem dla bagiennego, w końcu nie przeszkadzało mu to w pływaniu. kiedy znalazł się ze 2 ogony od swojego celu, oraz jeżeli zwierz go wcześniej nie przyuważył, to ten lekko przyśpieszył swój krok, oraz przestał się skupiać na swoim tworem, bo był na tyle blisko, że mógł dogonić jednorożca. W dalszym ciągu uważał na to gdzie staje, ale wciąż czuwając, aby natychmiastowo zacząć biec, gdyby koniasty go przyuważył. I gdy był już ogon od kopytnego, to bagienny gwałtownie na niego skoczył, tak jakby atakował.
_________________
Największe rewolucje w dziejach wybuchały dzięki ludziom, którzy potrafili odrzucić to, czego uczono ich całe życie.
 
 
Godny Kolec 
Adept Ziemi
Godzien Imienia



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 12
Płeć: Samiec
Opiekun: Dar Tdary i/lub Kirvoith
Wiek: 26
Dołączył: 21 Sie 2019
Posty: 337
Wysłany: 2019-11-09, 19:32   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| M: 2| P: 2| A: 2
   U: W,B,L,Pł,Km,Śl,Skr,A,O,M,MP,MA,MO: 1


Skoro rozumiał to chyba nie było żadnego problemu z tym, że po prostu zaakceptował taką odpowiedź i nie tłumaczył więcej. Pozostało obserwować jak Mułek poradzi sobie z zadaniem.
Początek był... Po prostu poprawny. Kamuflaż nie był mu potrzebny... Ba, nie takie zadanie dostał, ale cóż.
Większość z tego skradania była ok, ale nie wszystko. Mułek na początku na pewno tego nie zauważył, ale jednorożec wiedział o jego obecności już po drugim obrocie w jego stronę, gdzie stanął jak wryty. Zwierze jednak nie poruszyło się, nawet pozwoliło smokowi myśleć, że wszystko idzie mu dobrze. Kiedy był jednak dwa ogony od niego, jednorożec nagle zarzucił łbem u ruszył rogiem do ataku. Chwilę później znikł. Godzien przez chwilę się nie odzywał, po prostu podszedł bliżej kompana, żeby nie musieć podnosić głosu.
-Musisz bardziej skupić się na pozycji gotowości. Zdecydowanie zapomniałeś o ogonie, zdecydowanie zbyt często szurał po ziemi. Unieś go bardziej. Kamuflaż pomógł Ci przez pewien czas, ale im bliżej byłeś tym byłeś lepiej widoczny... tak już jest. Poza tym zacząłeś za bardzo wierzyć w swoje możliwości. Powinieneś na początku mniej zwracać uwagę na to co masz pod łapami i po prostu poruszać się szybciej, a dopiero właśnie pod koniec skradania zacząć robić to wolniej, ostrożniej. Kolejna sprawa...- Godny podniósł łapę ukazując mu łapę z pazurami. Chwilę później pazury schowały się nieco kiedy rozluźnił łapę.
-Łapy luźno. Będziesz nieco mniej stabilny, ale i cichszy.
Przyszły łowca opuścił łapę i zrobił kilka kroków w bok. Uderzenie serca później pojawił się kolejny zwierzak- tym razem zając. Pięć ogonów od samców... a jeszcze dokładniej- w miejscu w którym Mułek zaczynał swoje poprzednie skradanie.
-Do dzieła!- Godny ruchem pyska wskazał miejsce w którym pojawił się niematerialny twór za zadem Mułka.
_________________
Trzeba jednak iść... A sens i godność drogi pozostaje tylko o tyle, o ile umiemy je znaleźć w sobie.

Głos Godnego
Ostatnio zmieniony przez Godny Kolec 2019-11-09, 19:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Bojkotujący Kolec 
Adept Wody
Vive la Révolution



Stado: Wody
Rasa: Bagienny
Księżyce: 14
Płeć: Samiec
Opiekun: Zatracony kolec
Partner: Jego druga osobowość:3
Wiek: 17
Dołączył: 24 Sie 2019
Posty: 374
Wysłany: 2019-11-11, 20:19   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 1| A: 2
   U: W,B,Pł,L,M,A,O,MP,Kż,Śl: 1


W momencie, kiedy jednorożec rzucił się do ataku, Mułek odruchowo ziewną w niego, strumieniem wrzącego kwasu. Bezcelowo, bo jak się okazało ten po chwili zniknął. Wysłuchał uwag oraz rad ziemnego, po czym jeszcze przez chwilę oglądał swoją łapę. Lewą łapę, tak jakby zastanawiał się, czy da radę. Ale nie było czasu, na rozmyślaniem nad tym, teraz był czas, na skradanie.
Plamisty odwrócił się w stronę zająca. Tym razem wiatr miał po swojej stronie. królik znajdował się w miejscu, gdzie zaczynał jego skradanie. Bojkot kucnął, rozstawił swoje łapy, jednocześnie je rozluźniając łapę, czego efektem było schowanie się jego pazurów. Ogon trzymał wysoko, rozluźniony, niewiele niżej, niż wysokość jego miednicy. Ruszył szybko, skupiając się na szybszym poruszaniu, bardziej, niż na podłoży na którym stąpał. Kierując się znowu, na zad zwierzęcia. Rozluźnione łapy stawiał pewnie, zgrabnie przekradając się coraz bliżej zająca. Wraz z skracanym dystansem, Bojkot stąpał coraz wolniej oraz ostrożniej. Jednak wciąż był przygotowany, na ewentualne zauważenie przez zająca. Nie zauważenie przechodził przez krzaki uważając,aby ich przez przypadek za bardzo nie poruszyć. Unikał kałuż oraz gałązek. Chociaż i tak o tej porze były już tak przemoczone, że zapewne nie wydały by żadnego dźwięku, no ale lepiej nie ryzykować. Jeżeli udało by mu się wystarczająco zbliżyć do zająca, tak że mógł bezproblemowo przeprowadzić atak, to ten błyskawicznie rzucił się na zająca.
_________________
Największe rewolucje w dziejach wybuchały dzięki ludziom, którzy potrafili odrzucić to, czego uczono ich całe życie.
Ostatnio zmieniony przez Bojkotujący Kolec 2019-11-11, 20:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Godny Kolec 
Adept Ziemi
Godzien Imienia



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 12
Płeć: Samiec
Opiekun: Dar Tdary i/lub Kirvoith
Wiek: 26
Dołączył: 21 Sie 2019
Posty: 337
Wysłany: 2019-11-12, 07:04   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| M: 2| P: 2| A: 2
   U: W,B,L,Pł,Km,Śl,Skr,A,O,M,MP,MA,MO: 1


Przemoczone podłoże zawsze nieco wydaje dźwięku, gdy stanie się na nim, jednak był to szmer cichy i potrafił się on wtopić w dźwięki, które wydawał sam zając.
Niemniej jednak kiedy Bojkotujący był już blisko... Zając po prostu zaczął uciekać, aż zniknął w pierwszym, najbliższym krzaku. Godny powoli podszedł do Bojkotującego, któremu tak niewiele brakowało do łapania iluzji. Przyszły łowca odezwał się dopiero kiedy był raptem pół ogona od Mułka.
-Wszystko wymaga treningu. Prędzej czy później nauczysz się dbać o wszystkie szczegóły... Dla przypomnienia: Pozycja gotowości, schować pazury, sprawdzić wiatr, poruszać się szybko, ale im bliżej tym bardziej zwracać uwagę pod łapy, poruszać się najlepiej trasą od przeszkody do przeszkody i na koniec o czym znów zapomniałeś... to o cichszym oddychaniu.
Godny uśmiechnął się lekko i spojrzał w dal na las.
-Myślę, że to wystarczy i następnym razem będziesz o tym pamiętał... Czy mogę Ci pomóc w czymś jeszcze?

/Raport Skradanie I/
_________________
Trzeba jednak iść... A sens i godność drogi pozostaje tylko o tyle, o ile umiemy je znaleźć w sobie.

Głos Godnego
 
 
Bojkotujący Kolec 
Adept Wody
Vive la Révolution



Stado: Wody
Rasa: Bagienny
Księżyce: 14
Płeć: Samiec
Opiekun: Zatracony kolec
Partner: Jego druga osobowość:3
Wiek: 17
Dołączył: 24 Sie 2019
Posty: 374
Wysłany: 2019-11-14, 21:12   
   A: S: 1| W: 1| Z: 3| M: 1| P: 1| A: 2
   U: W,B,Pł,L,M,A,O,MP,Kż,Śl: 1


Bojkot dokładnie przemyślał swoje błędy. Musiał się jeszcze wiele nauczyć oraz szlifować swoje umiejętności. Chociaż jakby się tak dokładniej zastanowić, to nigdy nie chciał zostać dobrym łowcą. Tak na prawdę, mógł zbierać tylko owoce, lub ewentualnie łowić ryby. Jedzenie to jedzenie, a jeżeli komu, by się to nie spodobało, to plamisty od razu by mu uświadomił gdzie ma jego zażalenia.
- Nie, już niczego więcej nie potrzebuję... oraz.. No ten... dzięki za pomoc. - bagienny jeszcze na znak podziękowania, pokiwał głową. Znowu przyzwał dość duży ogień, tym razem koloru fioletowego. Przysiadł blisko niego, wpatrując się w płomienie. Już nie długo, przyjdzie czas powrotu na bagna. Jeżeli jego rodzice, na prawdę tam są... To czy wciąż o nim nie zapomnieli? Czy w ogóle powrót na te bagna ma jakikolwiek sens? - Jak myślisz... Moi rodzice jeszcze o mnie pamiętają?... Czy pamiętają tą, plamistą wypluwkę? - Nie zależnie, czy pamiętają czy nie... Mułek jedynie czego pragnie, to wiedzieć kim są jego rodzice. Nawet jeżeli mieli by go znowu odrzucić, to i tak, wolał to od nie wiedzy...
_________________
Największe rewolucje w dziejach wybuchały dzięki ludziom, którzy potrafili odrzucić to, czego uczono ich całe życie.
 
 
Godny Kolec 
Adept Ziemi
Godzien Imienia



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 12
Płeć: Samiec
Opiekun: Dar Tdary i/lub Kirvoith
Wiek: 26
Dołączył: 21 Sie 2019
Posty: 337
Wysłany: Wczoraj 8:43   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| M: 2| P: 2| A: 2
   U: W,B,L,Pł,Km,Śl,Skr,A,O,M,MP,MA,MO: 1


Ogień się pojawił, a więc i nauka zakończona. Godny podszedł do ognia i usiadł sobie na łapach, kompletnie pomijając kwestię podziękowania Bojkotu. Nie uważał, że potrzebował podzięki za swoją naukę. Oboje wiedzieli, że jeśli nie on to ktoś inny pomógłby adeptowi wody. Dłuższą chwilę siedział w ciszy po prostu delektując się ciepłem ognia.
Ah, znów temat tych bagien? Godny nadal czuł, że ich podróż była odległa... Chociaż może kiedyś Bojkot się zdecyduje na nią. Oby jednak nie zapomniał o Godnym, który obiecał mu lecieć z nim.
Temat rodziców był ważny na tyle, że przyszły łowca otworzył ślepia, żeby spojrzeć na Mułka.
-Myślę, że pamiętają...
Nie potrafił wykrzesać z siebie czegoś więcej. Ostatnimi czasy stracił wiarę w rodzicielstwo, ale przecież nie zamierzał ranić słowami swojego kompana- nikt przecież nie chciał czuć się zapomniany.
-Liczę na to, że sam ich zapytasz jak już znajdziemy się na tych bagnach
Samiec cicho westchnął i znów zamknął ślepia, żeby cieszyć się z tak prostej rzeczy jak maddarowy ogień.
_________________
Trzeba jednak iść... A sens i godność drogi pozostaje tylko o tyle, o ile umiemy je znaleźć w sobie.

Głos Godnego
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 12