FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Ciemna Grota
Autor Wiadomość
Wieczna Perła 
Duch
Feniks do kwadratu



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 120
Płeć: Samica
Opiekun: Cioteczna Kołysanka
Mistrz: Żar Zmierzchu [*]
Partner: Strażnik
Wiek: 19
Dołączył: 14 Gru 2017
Posty: 1383
Wysłany: 2020-03-23, 00:40   
   A: S: 2| W: 1| Z: 5| M: 4| P: 1| A: 2
   U: B,Pł,L,M,MA,MO,A,O,Skr,Śl:1 | MP,W:2 | Lcz:3
   Atuty: Kruszyna, Szczęściarz, Konsyliarz, Wybraniec Bogów, Opiekun


  Co? Nie mówiono mu o wypełnianiu wnętrza i cały ten czas tworzył puste skorupy? Kto go uczył magii...? Ale mniejsza, skup się na obserwacji jak wszystko się tworzy. Od razu zaczął od skórki, przez co nie mogła widzieć lepiej tworzenie, ale i tak liczy się efekt. Kiedy skończył, podeszła i chwyciła owoc. Czas na testy.
  Swoje ważył, to poczuła od razu. Podobnie też było ze skórką, kiedy próbowała maddarą ją otworzyć. Poczuła jakby obierała skórkę, ale jej wnętrze i grubość już takie nie były - nie określił lepiej jej właściwości. Mimo to jednak się przebiła i wnętrze było zadowalające, podobnie jak i unoszący się zapach. Niteczki na miejscu, kawałki również. Oddzieliła je i położyła na miseczce, którą naprędce stworzyła. Tam znowu maddarą przekroiła jeden kawałek, zaglądając. Wszystko na miejscu. Spróbowała... smakuje dobrze, chociaż nie pamiętała czy poza tym kiedykolwiek jadła mandarynkę.
   – Zapomniałeś nadać skórce odpowiedniej grubości i koloru od wewnątrz. Poza tym nie ma błędów, wszystko inne dobrze. Jeśli chcesz to możesz poprawić. A teraz wyobraź sobie dowolnego smoka i stwórz go tak szczegółowo, jak potrafisz. Nie przejmuj się, jeśli nie będziesz znać jakiegoś narządu - nie jesteś Uzdrowicielem, aby było to wymagane. Ważne będą jednak wszystkie mięśnie i kości. – Pora zobaczyć co Ci chodzi po głowie.
_________________
+2 ST do wszystkich akcji!
Nawet kiedy pada, to gwiazdy wcale nie znikają ze świata. Nadal lśnią za deszczowymi chmurami. Dlatego… zwieję wszystkie chmury, które pokrywają twoje niebo.~ Mayushii, Steins;Gate 0



Kruszyna
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu o 1/4 jednostek pożywienia mniej niż zazwyczaj potrzebują przedstawiciele jego gatunku.
Szczęściarz
Odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/polowanie/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/polowaniu łowcy/pierwszym etapie leczenia.

Następne użycie: Gotowy
Konsyliarz
Smok lecząc z pomocą co najmniej minimalnej ilości ziół ma -1 ST przy etapie magicznym leczenia ran.
Wybraniec Bogów
+1 sukces do akcji raz na walkę/polowanie/raz na tydzień w leczeniu/raz na dwa tygodnie w polowaniu łowcy/misji.

Następne użycie: Gotowy
Opiekun
-2 ST dla kompana.



Karta Kompana - Feniks Fio

A: S: 1| W: 1| Z: 2| M: 1| P: 2| A: 1
U: A:1| O:1| MA:1| MP:1| MO:1


Karta Kompana - Sokolica Adira

A: S: 1| W: 1| Z: 1| M: 0| P: 3| A: 1
U: A:1| O:1|

-Mowa|~Mentalne|Fio(+BBCode List)|Adira(+BBCode List)
 
 
Zamącony Błysk 
Wojownik Ziemi
Golfstrom? Malstrom?



Stado: Ziemi
Rasa: Morski
Księżyce: 56
Płeć: Samiec
Opiekun: Świadek Puszczy
Mistrz: Teza Obłędu
Partner: . . .
Wiek: 20
Dołączył: 30 Maj 2019
Posty: 974
Wysłany: 2020-03-25, 16:33   
   A: S: 5| W: 4| Z: 1| M: 3| P: 3| A: 3
   U: B,W,M,L,Śl,Skr,Kż,MP,MA,MO: 1| Pł,A,MP: 2 | O: 3
   Atuty: Silny, Szczęściarz, Tancerz, Magiczny śpiew


Cóż, nie jego wina, że od razu po próbie stworzenia pierwszego maddarowego tworu nauczycielka sobie tak po prostu zniknęła i już nigdy więcej jej morski samiec nie widział. Musiał się domyślać później wszystkiego sam, a to, że od początku robił tylko zewnętrzne warstwy swoich kreacji wynikało właśnie z tego.
Przypatrywał się z lekkim stresikiem, jak Perła sprawdzała jego pierwszy twór na ocenę. No, bo w sumie nigdy nikt nie kontrolował mu jakości jego zaklęć; albo działały, albo nie. Mała krytyka nic mu nie zrobiła. Z wiadomych przyczyn był przyzwyczajony do dostawania tylko i wyłącznie opinii o negatywnych stronach jego czynów. Wysłuchał i jej, i następnej propozycji, jednak na razie postanowił tylko poprawić swój aktualnie utrzymywany twór.
Przymknął jeszcze na moment ślepia i wyobraził sobie, że obrana już przez Perłę skórka owocu, teraz grubości około ćwierci łuski, z wewnątrz jest koloru białego, a w dotyku była tak jakby... delikatnie bardziej miękka, niż z zewnątrz. To zapewne była zasługa tych licznych żyłek, bo niektóre z nich właśnie zamiast na jadalnych cząsteczkach mandarynki został na ów skórce. Oczywiście przelał do swego wyobrażenia dodatkową porcję maddary, potrzebną na zaktualizowanie wyglądu fizycznej iluzji, i otworzył znów ślepia

- ...Teraz lepiej? - zadał pytanie, aczkolwiek instynktownie jakoś nie spodziewał się na nie odpowiedzi. Po upewnieniu się, że z mandarynką nic więcej nie musi działać, po prostu pozwolił rozpłynąć się jej w powietrzu. To samo w sobie było trochę... wymagające. Co dopiero cały, wielki smok złożony z prawdziwej krwi i kości? Zamącony musiał na prawdę mocno się pierw w ogóle zastanowić, kogo powinien stworzyć. Hmm... o. Oh. Czy to... na pewno dobry pomysł? Może... A, z resztą... Najwyżej źle się na niego popatrzy, czy coś, bo przecież nauki mu nie przerwie, prawda? ...Prawda?
- Hm, no dobrze, ale trochę mi to chyba dłużej zajmie... Już, już spróbuję. - powiedział, biorąc głęboki wydech i wdech. No dobrze. Pora czarować dalej.
Ponownie zamknął swe ślepia. Zaczął sobie wyobrażać... Wyobrażać pierw w całości sam biały szkielet smoka nieco większego od niego, ze znacznie dłuższymi kośćmi palców, niż u zwyczajnego gada. Były po trzy zwrócone do przodu, i po jednym w tył, sprawiając wrażenie, jakby miały należeć do jakiegoś większego ptaka. Oczywiście każda kość już by swoje ważyła, a i o zachowaniu odpowiedniej struktury ich wnętrza nie można było również zapomnieć. Teraz uczeń miał swój pierwszy dylemat. Czy rogi tego gada wliczają się do szkieletu, czy nie? A, już trudno, niech będą się wliczały. Tak więc dodatkowo czaszkę miały ozdobić dwa kościste rogi, idące wzdłuż łba, pierw zginające się w dół, aby na samym końcu podniosły się nieco w górę. Był jeszcze jeden. Bezpośrednio między dziurami na ślepia. Na samiutkim czole, rozdwojony przy końcu. Ciekawe, czy Perła już po tym by go rozpoznała? Może lepiej nie próbować pokazywać samego szkieletu.
Dobrze, ale wiadomo, że kości po prostu tak nie utrzymują się same w powietrzu. Łączą je różnego rodzaju chrząstki, o których również uczeń nie zapomniał.
Szczerze, nie miał zielonego pojęcia w jaki sposób działa krew w smoczym organizmie. To znaczy, oprócz charakterystycznych, bardziej wrażliwych miejsc, nie wiedział, jak miałby załatwić wyobrażenie sobie krwiobiegu. Jego całości. No trudno, zresztą Perła mówiła, że jak czegoś nie zna, to nic nie szkodzi. Dostanie ochrzan i tyle.
Narządy, narządy i mięśnie... Hm, to akurat było raczej nieco prostsze zadanie, bo nieraz przecież zdarzało mu się upolować jakieś zwierzę, z którym jego budowa ciała mniej więcej zgadzała się z budową ciała Malstroma, albo innych smoków. tak też przecież znał wygląd kości. No, i może z tego, że pod drzewem smoka, którego zamierzał stworzyć, wprost roiło się od szkieletów różnych zwierząt. Ah, wtedy jeszcze w ogóle nie wiedział, czym były... No dobra, nie czas teraz na dzikie wspominki.
Do wyobrażenia zaczął dodawać już czerwonawe, włókniste mięśnie, aby wszystkie łapy i inne części ciała mogły wyginać się tylko i wyłącznie w prawidłową stronę. Nie chciałby przecież, żeby nagle okazało się, że na przykład łapa zamiast do przodu, najłatwiej ruszała się w bok. Powinien wyglądać na dobrze zbudowanego, nie licząc mięśni sterującymi jego mimiką. Tak rzadko ta osoba ich używała, że z pewnością każdy ruch ustami musiał być dla niego nielada wysiłkiem.
Dobra, teraz czas na wszystkie narządy... To znaczy, wszystkie jak wszystkie, wszystkie, które znał. Oczywistości jak mózg, płuca, serce, czy nawet gruczoły kwasowe przyszły mu do łba bez problemu. No, może nie licząc gruczołów, bo niezbyt wiedział, jak wyglądają. Ale przynajmniej wiedział, że są i mniej więcej w jakim miejscu! To już coś, prawda? Zadbał jeszcze oczywiście o cały system pokarmowy mimo, że również do końca nie widział, w jaki sposób on funkcjonuje. Tutaj jednak wiedział już, jak wygląda. No, przynajmniej u innych gatunków zwierząt. Smoka jeszcze nigdy aż tak nie wybebeszył. Swoją drogą ciekawe, skąd uzdrowiciele o tym wszystkim wiedzą?
Niektóre inne oczywiste narządy również były, jednak w tej sytuacji może lepiej w opisie nie będą one uwzględnione z wiadomych przyczyn.
No dobrze, serce bije, płuca pracują, mózg... Um... myśli? Chyba? A brzuszek burczy. Troszeczkę. Bo czemu nie. Jednak czegoś wewnątrz, oprócz oczywistego krwiobiegu jeszcze brakowało. Ach tak, czucie. Musi przecież jakoś odczuwać to, że jest dotykany. Chociaż jemu to raczej niepotrzebne. I tak na to nie zwraca uwagi. Ale niech będzie. Układ nerwowy, który musi zbierać informacje od wszystkich mięśni, żeby można było nimi również i sterować. Hm, gdzie go podłączyć... Oh! No tak, do mózgu. Po to też jest. Logiczne. Tak samo pewnie będzie z błękitnymi ślepiami. Je też do mózgu, i cyk, i ślicznie! Oh, może jeszcze smak, poczucie smaku, tak. Kubki smakowe na języku również oddawały bodźce do mózgu. Świetnie.
No dobra, pora chyba na nakładanie warstwy zewnętrznej. Jakby coś nie wyszło, to zawsze przecież można zmodyfikować czy to wnętrze, czy w ogóle cokolwiek. Nic trudnego. Aczkolwiek wojownik spodziewał się, że tym razem przy przelewaniu swojej maddary w tworzone wyobrażenie poczuje się na prawdę zmęczony. Tak, jakby w rzeczywistym świecie spojrzał na cenę tak wielkiej ilości tankowanego paliwa. No oczy na wierzchu.
Ale to już nie są oczywiście przemyślenia postaci, więc chyba raczej należy wrócić właśnie do nich.
Łuski... Tak, czas już na łuski. Tworzony smok miał je zbyt bardzo charakterystyczne, by o nich zapomnieć. Grzbiet, ramiona skrzydeł, barki i uda były pokryte największymi, najgrubszymi, najbardziej wytrzymałymi łuskami w kolorze leśnych szyszek oraz kształcie ich pojedynczych segmentów. Również i na pysku znajdywały się grubsze łuski. Wokół ślepi zgromadzone były swego rodzaju ostro zakończone wypustki, a konkretniej pokrywające łuki brwiowe oraz policzki. Rogi też były pokryte takim czymś, to znaczy segmentami czegoś, co wyglądało jak właśnie te grubsze łuski. Cała góra łba po prostu wyglądała, jak swoisty hełm.
Jednakże nie cały smok był brązowy, a mianowicie na jego tylnych nogach, poniżej kolan, brąz gwałtownie zmieniał się w silnie niebieski kolor. To samo tyczyło się ogona, jednakże na samym końcu łuska z niebieskiego zmieniała jeszcze kolor na kremowo-żółty. Ach, oczywiście należałoby też wspomnieć, iż ogon zakończony był dwoma zakrzywionymi kolcami.
Zresztą, przy wizualnej części Błysk tak czy siak nie musiał się nadwyrężać, bo doskonale znał wygląd osobnika, którego zamierzał stworzyć. Chociaż chciał u niego dodać również coś od siebie. Coś, czego u niego nigdy nie widział.
Maddarowa kreacja miała po prostu siedzieć naprzeciw niego i... patrzeć się w niego. Patrzeć się z... ciepłym uśmiechem na pysku. Tak. Istna abstrakcja, teraz Perle na pewno dużo ciężej będzie zorientować się, że Malstrom właśnie stworzył kopię Strażnika. To znaczy jeszcze nie, na razie musi... O, w sumie to chyba tyle. Tak, zaczerpnąć mocy ze swojego źródła i wepchnąć go w te wszystkie szczegóły i szczególiki do tworu. Okazało się, że mimo tak diametralnej różnicy w całym procesie tworzenia, nie różniło się to niczym szczególnym oprócz faktycznie tego, że troszeczkę go to męczyło. I tyle. Wystarczyło teraz otworzyć swe ślepia i zastać przed nimi dodatkową osobę w tym miejscu. Tak więc samiec zrobił i pierw z powagą, a potem lekkim uśmiechem przyglądał się swojej kreacji w bezruchu.

- Zmieniłem w nim tylko jedną rzecz, bo normalnie nie potrafi się uśmiechać. - tak dodał asekuracyjnie, jakby rzeczywiście nauczycielka nie potrafiła go po tym poznać.
_________________

↑ Avatar autorstwa Daru Tdary : >

Narracja: #787A6F | Dialog: #7698B5 | Mentalka: #567885

Actions speak louder than words do
Motywy muzyczne:
Motyw Główny | Walka | Z przyjaciółmi
Inne informacje:
ZAWSZE nosi ze sobą: medalion z wyspą i falami z grawerem
 
 
Wieczna Perła 
Duch
Feniks do kwadratu



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 120
Płeć: Samica
Opiekun: Cioteczna Kołysanka
Mistrz: Żar Zmierzchu [*]
Partner: Strażnik
Wiek: 19
Dołączył: 14 Gru 2017
Posty: 1383
Wysłany: 2020-03-27, 01:20   
   A: S: 2| W: 1| Z: 5| M: 4| P: 1| A: 2
   U: B,Pł,L,M,MA,MO,A,O,Skr,Śl:1 | MP,W:2 | Lcz:3
   Atuty: Kruszyna, Szczęściarz, Konsyliarz, Wybraniec Bogów, Opiekun


  Na pytanie samca odpowiedziała kiwnięciem, spoglądając na obiekt. Tak, teraz już lepiej.
  Pora więc przejść do rzeczy najważniejszej - wybranego przez niego smoka. Patrzyła na tworzącego się smoka ze skupieniem. Oby to nie był jakiś pisklak, oby to nie był jakiś pisk... Niech już będzie ta matka, byleby nie wyimaginowane dziecię...
  Czekała w spokoju, czekając aż skończy. Kiedy to się stało, zmrużyła nieco oczy. Strażnik? Z uśmiechem? Widziała go u niego tylko raz - podczas narodzin Bogini... I musiała przyznać Mętnemu rację - nie uśmiecha się. Potrząsnęła jednak głową. Nie czas teraz na to.
  Podeszła do smoka. Hm... oddycha... do tego brzuch burczy, uśmiechnęła się lekko... stoi... oczy ma... pewne narządy również... a więc pora na sprawdzenie co tam pominął: przyłożyła łapy do boku i wysłała do środka sondę. Brakowało narządów krwionośnych w całości, chociaż co się dziwić - nigdy ich nie widział na własne oczy - krew jak już się wylewa to w strumieniu większym niż naczynka - nie zapomniał jednak o układzie pokarmowym, nerwy również są... Tak po prawdzie brak krwi był największym problemem. Ma mięśnie, do tego dobrze ułożone, więc pora sprawdzić iluzję w ruchu.
   – Brakuje krwi, ale pewnie nie wiedziałeś gdzie się znajduje. Reszta jest dobrze zrobiona. Teraz ostatnia rzecz. Przejdź się nim w kółko i zaprezentuj ze dwa ataki, z czego jedno musi być pluciem – poleciła, odchodząc nieco na bok. Niech Strażnik Dwa ma nieco przestrzeni dla siebie. Jeden i tak jej starczy w zupełności. Chociaż ten uśmiech kusił...
_________________
+2 ST do wszystkich akcji!
Nawet kiedy pada, to gwiazdy wcale nie znikają ze świata. Nadal lśnią za deszczowymi chmurami. Dlatego… zwieję wszystkie chmury, które pokrywają twoje niebo.~ Mayushii, Steins;Gate 0



Kruszyna
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu o 1/4 jednostek pożywienia mniej niż zazwyczaj potrzebują przedstawiciele jego gatunku.
Szczęściarz
Odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/polowanie/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/polowaniu łowcy/pierwszym etapie leczenia.

Następne użycie: Gotowy
Konsyliarz
Smok lecząc z pomocą co najmniej minimalnej ilości ziół ma -1 ST przy etapie magicznym leczenia ran.
Wybraniec Bogów
+1 sukces do akcji raz na walkę/polowanie/raz na tydzień w leczeniu/raz na dwa tygodnie w polowaniu łowcy/misji.

Następne użycie: Gotowy
Opiekun
-2 ST dla kompana.



Karta Kompana - Feniks Fio

A: S: 1| W: 1| Z: 2| M: 1| P: 2| A: 1
U: A:1| O:1| MA:1| MP:1| MO:1


Karta Kompana - Sokolica Adira

A: S: 1| W: 1| Z: 1| M: 0| P: 3| A: 1
U: A:1| O:1|

-Mowa|~Mentalne|Fio(+BBCode List)|Adira(+BBCode List)
 
 
Zamącony Błysk 
Wojownik Ziemi
Golfstrom? Malstrom?



Stado: Ziemi
Rasa: Morski
Księżyce: 56
Płeć: Samiec
Opiekun: Świadek Puszczy
Mistrz: Teza Obłędu
Partner: . . .
Wiek: 20
Dołączył: 30 Maj 2019
Posty: 974
Wysłany: 2020-03-27, 17:07   
   A: S: 5| W: 4| Z: 1| M: 3| P: 3| A: 3
   U: B,W,M,L,Śl,Skr,Kż,MP,MA,MO: 1| Pł,A,MP: 2 | O: 3
   Atuty: Silny, Szczęściarz, Tancerz, Magiczny śpiew


W trakcie, gdy Perła badała ciało Strażnika Dwa na wszelkie sposoby, Zamącony nawet jeszcze na momen zdecydował się, by ruszyć gałkami ocznymi iluzji tak, aby zatrzymały się na Perle. Nawet jeszcze, nim odezwała się, zaczął nieśmiało manipulować mięśniami jego szyi, aby kreacja mogła się rozglądnąć dookoła siebie i przebadać sztucznymi ślepiami swoje zaciemnione otoczenie.
Zatrzymał jednak swój ruch jak pomnik

- To prawda, nie wiem jak ona tak do końca działa... A nie chciałem robić tylko kilku części krwiobiegu, bo nie chciałem, by dostał wylewu, czy coś. - W sumie nie wiedział również, jakby to wtedy funkcjonowało, ale może lepiej tego nie testować.
No dobrze, dostał zadanie, które na pierwszy rzut ślepia zdawało mu się dość trudne, bo przecież od zawsze tylko sobie wyobrażał jak wizualna strona iluzji poruszała się po otoczeniu. Jednakże szybko zorientował się, że choćby samo podniesienie łapy tworu było... proste. Zamącony instynktownie wiedział, jakie mięśnie, w jaki sposób powinny funkcjonować, aby sterowana kończyna mogła osiągnąć zamierzony cel. Uśmiechnął się trochę szerzej, gdy bez problemów iluzja podniosła swój nadgarstek w górę, rozłożyła delikatnie palce i po prostu pomachała swojemu stwórcy. Błysk nawet trochę zachichotał. Ale to było fajne! Zwłaszcza widzieć to u smoka, który nigdy w życiu czegoś podobnego by nie zrobił.
No dobra, zabawa zabawą, ale trzeba skupić się na powierzonym zadaniom. Iluzja odstawiając łapę z powrotem straciła swój uśmiech. To akurat była już przesada, by torturować kopię Strażnika bezustannie podniesionymi kącikami ust.
Sztuczny Strażnik podniósł swój zad z kamiennej posadzki. Stał tak chwilę, a i również lekko kołysał się na boki, gdyż Malstrom musiał trochę bardziej wyczuć, gdzie znajduje się środek ciężkości gadziej iluzji, by ta nie przewracała się co krok lub nie potykała. Mając już w tym pewność i pełną kontrolę, twór powoli zaczął się obracać, ponownie w stronę Perły. Pierw głowa, ślepia, szyja, przód wraz z łapami przednimi, a na samym końcu tył z ogonem. Na chwilę uczeń zapomniał o trzymaniu skrzydeł iluzji złożonych na grzbiecie, więc na moment zdawały się zaraz osunąć po jego bokach ciała na ziemię. Na szczęście Malstrom szybko się poprawił i do tego aktu nie doszło.
Iluzja zwolniła kroku i zatrzymała się całkowicie ćwierć ogona przed złotołuską. Patrzyła się cały czas w jej ślepia, gdy z kamiennym wyrazem pyska przekrzywiała swój łeb raz na jedną, raz na drugą stronę, jakby uważnie się jej przyglądała, zaciekawiona. Kąciki ust sztucznego Strażnika poszły na moment w górę, lecz szybko znów wróciły na swoje tradycyjne miejsce. Tym razem jednak nie było to zamierzone, bo Malstrom sam z siebie chciał się uśmiechnąć, a niechcący przeniósł tą intencję również na stworzonego smoka.
Już trochę z większą pewnością siebie, Strażnik Dwa tym razem obrócił się w stronę... wody znajdującej się w jaskini. Zamącony postanowił, że zrobi kolejną rzecz, na którą nigdy w życiu nie byłoby stać Strażnika. Tak, zanurzy nim łapy w wodzie! Genialnie.
Twór z kamienną wytrwałością i brakiem obrzydzenia, które zapewne już by się pojawiło na jego pysku, zmierzał w stronę swojego przeznaczenia, jakim była płytka partia podziemnego jeziora w Ciemnej Grocie. Nie minęło wiele czasu i Perła mogła zauważyć i brodzącego Strażnika w wodzie, patrzącego się bezpośrednio pod swoje łapy, jak i na prawdę zadowolonego tym widokiem Zamąconego. Nadal dobrze się bawił. Oby tylko nauczycielka nie odebrała tego w jakiś... zły sposób.
No dobrze, w końcu wyszedł z wody i zaczął kierować się z powrotem w stronę Błysku, zostawiając za sobą mokre ślady w kształcie swoich ptasiopodobnych łap. Zatrzymał się i skierowany w stronę wyjścia, prostopadle do siedzącego do niego twórcy, usiadł. Hmm, kwas, no dobrze... Widział wiele razy, jak poddenerwowany Świadek spluwa swoim kwasem gdzieś na bok. Dlatego więc nie miał problemów z odwzorowaniem tego. Zwłaszcza, że tworząc go pamiętał również i o stworzeniu gruczołów kwasowych! Zefir z resztą je też miał. Ale mniejsza z tym.
Świadek zmrużył oczy nieco bardziej, patrząc się tylko przed siebie, na kamienną ścianę. Odchrząknął kilka razy. coś w jego gardle poruszyło się, a później w mgnieniu oka porcja żrącego kwasu wylądowała prawie ogon przed nim, na ziemi. Kwas wydawał z siebie nieco syczący dźwięk, jakby rzeczywiście był bardzo niebezpieczną substancją. Aczkolwiek zapewne nic większego by nie zrobił.
Żeby dopełnić listy prostych czynności, które zostały mu zadane, wojownik postanowił, że Świadek po prostu... Hmm... Czego by jeszcze nigdy nie był w stanie zrobić... O. Oh! Świetny pomysł! Może nie będzie to tak do końca atakiem, ale zawsze czymś do niego... podobnym.
Twór odwrócił swój łeb w stronę swojego twórcy i zaczął iść w jego stronę. Malstrom tylko go obserwował, siedząc. Świadek Dwa po dojściu do niego wyciągnął obydwie łapy przed siebie i złapał nimi Zamąconego za boki, tuż za miejscem, w którym zaczynały się przednie łapy morskiego. Jednakże nie wbijał w niego swoich szponów, tylko po prostu... Przeniósł ciężar swojego magicznego ciała na tył i zaczął unosić Malstroma w górę. Nie szło mu to z początku najlepiej, lecz Malstrom szybko temu zaradził. Dodał po prostu trochę więcej krzepy mięśniom w okolicy kręgosłupa oraz na przednich łapach, by łatwiej mogły wykonać zadaną im czynność.
Po chwili Perła mogła bez problemu zobaczyć, jak silnie zbudowany prorok, stojąc na samych tylnych łapach, podparty dodatkowo na ziemi swoim ogonem trzyma w górze, w powietrzu swojego wychowanka i oboje na siebie po prostu... patrzą. Tak, prawdziwy test dla trwałości ciała iluzji, którego na pewno nie przeszłaby, gdyby została stworzona w sposób, w jaki tworzył je wcześniej Zamącony.
Błysk uśmiechnął się znów nieco bardziej, a nawet cicho zachichotał. Wyimaginowany Strażnik zrobił to też to samo, aczkolwiek dziwnie to brzmiało. Nigdy morski nie słyszał żadnego śmiechu Świadka. Może i Perła też go nie słyszała i pomyśli, że to normalne...? No ale dobra, dosyć już tego dobrego. Iluzja ostrożnie odstawiła swojego wychowanka na ziemię i ponownie przeszła do pozycji siedzącej. Patrzyli się jeszcze przez moment na siebie, a później Błysk uznawszy, że zrobił wszystko, o co Perła go prosiła, tylko w nieco inny sposób, przestał podtrzymywać maddarą twór, który w mgnieniu oka rozpłynął się w powietrzu.
Westchnął, lecz nie z ulgi, tylko raczej ze zmęczenia. Trochę innego, niż fizyczne.

- To... To trochę męczy, ale koniec końców jest na prawdę... fajne. Dziękuję, że mi o tym wszystkim powiedziałaś i... Eh, jeszcze raz, dziękuję za wszystko. Że mnie po prostu nie zignorowałaś. - Znów, uśmiechnął się szeroko, a do ślepi ponownie napłynęło mu trochę łez. Nie wiedział, czemu tak co chwilę się nad tym wzruszał, ale... nie zamierzał tego maskować. Nie zamierzał ukrywać teraz targanych go w środku uczuć.
_________________

↑ Avatar autorstwa Daru Tdary : >

Narracja: #787A6F | Dialog: #7698B5 | Mentalka: #567885

Actions speak louder than words do
Motywy muzyczne:
Motyw Główny | Walka | Z przyjaciółmi
Inne informacje:
ZAWSZE nosi ze sobą: medalion z wyspą i falami z grawerem
 
 
Despotyczny Ferwor 
Łowca Wody
Vive la Révolution



Stado: Wody
Rasa: Bagienny
Księżyce: 53
Płeć: Samiec
Opiekun: Axarus... A przynajmniej próbował,
Mistrz: Wszyscy, tylko nikt ze stada wody xd
Partner: Wola Przeznaczenia owo
Wiek: 18
Dołączył: 24 Sie 2019
Posty: 1552
Wysłany: 2020-05-03, 22:44   
   A: S: 1| W: 2| Z: 5| M: 1| P: 4| A: 2
   U: W,B,Pł,L,M,O,MP,Śl: 1| Skr,Kż: 2| A: 3
   Atuty: Ostry wzrok; Empatia; Przyjaciel natury; Znawca terenów;


Nie wiadomo co podkusiło Mułka do takich, a nie innych działań. Nie wiadomo, co los pragnie od niego samego. Czas pokazał mu, że nieważne, co by robił, jak bardzo by się opierał i jak niesamowicie chciał zmienić jego życie... to... życie dobitnie pokazywało mu, że tak naprawdę nic nie znaczy... że jego wielkie plany oraz marzenia coraz bardziej odchodząc w nicość. Nie był wstanie zmienić swojego życia oraz otaczającego go świata. Od początku to wiedział. Od początku nienawidził świata właśnie za ten idiotyczny fakt. Życie pokazało mu już tak wiele... jednak. On również pokazał życiu, że cokolwiek go jeszcze spotka... że nieważne jak bardzo będzie mu rzucało kłody pod nogi, to nie podda się. Nie ma siły na tym grzesznym świecie, która potrafiłaby go zmusić do poddania się, a jeżeli kiedyś wrota hadesu otworzą się przed nim, co będzie oznaczało koniec jego egzystencji na tym świecie, to... sama śmierć go nie zatrzyma. Wróci bez względu na to ile będzie musiał na to czekać. Jeżeli nie w tym życiu, to w następnym. Jeżeli nie on, to ktoś inny. Jego plan zostanie wypełniony, teraz, jutro, czy za tysiąc księżycy. Czas nie był dla niego istotny....
Po tej zawiłej i skomplikowanej niczym ego niektórych smoków, burzy myśli, Mułek głęboko westchnął i oparł się o kamienną ścianę jaskini. Tym razem był sam. Nivis została wyjątkowo w jaskini. Była noc, a nie chciał jej budzić. Była niezwykle słodka, kiedy spała... i nie myślała o masowym mordzie na jego bliskich... ah... lisiczka była taka kochana.
Tak więc.... Mułek siedział przed grotą spoglądając na gwiazdy i rozkoszując się ich pięknem. Popijał w tym czasie wino, bo można rzecz, że troszeczkę się od niego uzależnił. Co nie znaczyło, że pił jakoś przesadnie dużo... zazwyczaj tyle, aby ten na niego zadziałał. Bycie smokiem bagiennym posiadało swoje mocne i słabe strony. Trudniej było się czymś otruć, ale i ciężej było się upić... na szczęście beczka była dość sporawa, więc na dłuuugo jeszcze powinna mu zostać. Zwłaszcza, że popijawy z innymi smokami bardzo przypadły mu do gustu... a właśnie...
Nagle Mułek przypomniał sobie o mentalnej rozmowie z pewną łowczynią. Jej marzycielstwo oraz osobowość... bardzo go intrygowały. Dodatkowo przypomniała mu się w dokładnie w taką samą gwieździstą noc i lodowatą noc. Spoglądać na palące się ognisko, które dawało słabe światełko, ledwo oświetlające przestrzeń wokół niego. Ciemność była naprawdę duża... co w połączeniu z gwiazdami dawało... wręcz przepiękne podniebne widowisko. Właśnie w tym momencie, kiedy to Mułek wpatrywał się w niebo przesłał mentalną wiadomość.
= Tajemnicza łowczynio. Czy mogłabyś uraczyć mnie swoją obecnością? Czy byłabyś skłonna pomarzyć o otaczającym nas świecie? Pośród nieskalnej niczym najgłębsze głębiny ciemności? Skrywającej równie dużo niebezpieczeństw, co piękna samego w sobie? A więc czy przybędziesz na me wezwanie? Czy pozwolisz otoczyć mnie ciepłem twojego ciała, który pomógłby mi znieść lodowaty wiatr smagający me plamiste łuski? Czy obdarujesz mnie towarzystwem tak tajemniczej i intrygującej samicy, jak ty? = W wiadomości przesłał wyczuwalną nutę fascynacji. Jednak czy odpowie na jego wezwanie? A jeżeli tak się stanie, to... co później? Czy był gotowy na to, co mogło się stać? Nie był... jednak to w niczym nie przeszkadzało. Przynajmniej nie, dopóki miał alkochol... którego to łyknął parę razy. Ah... będzie musiał skołować sobie tego jeszcze więcej.
_________________
Zapytasz się mnie, jak definiuję rewolucję? Przyjście Prawa, zmartwychwstanie Racji, odpowiedź Sprawiedliwości
Atuty:

Grupa I. Ostry Wzrok - dodatkowa kość do testu Percepcji opartego na wzroku [kamienie szlachetne]
Grupa II. Empatia - Przy testach mediacji -2 ST. Przy nakładaniu kompanowi więzi -2 ST.
Grupa III. przyjaciel natury - drapieżniki nie atakują smoka jako pierwsze.
grupa IV. znawca terenów - znalezienie dodatkowej zdobyczy dającej 4/4 pożywienia/kamienia szlachetnego/dorodnego zioła raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie. (25.05) następne użycie.
Bonus z loterii:
-1 ST we Wtorki!

Nivis
A: S: 1| W: 1| Z: 1| M: 2| P: 3| A: 1
U: B, MA, MO, Skr: 1
KK
 
 
Zwyczaje Zamieci 
Łowca Plagi
inappropriate lust



Stado: Plagi
Rasa: Północny
Księżyce: 43
Płeć: Samica
Wiek: 39
Dołączyła: 27 Gru 2019
Posty: 378
Wysłany: 2020-05-08, 15:16   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| M: 1| P: 4| A: 1
   U: B,P,O,W,MA,MO,MP,L,Śl,M: 1| Skr,Kż: 2 | A: 3
   Atuty: Wierny druh; Pamięć przodka; Poszukiwacz;


~ Zawsze jesteś taki poważny? ~ wstała ospale, wylęgając się spod wielu futer. ~ Już Rebhfrua jest bardziej przekonujący w tym, co mówi!
Pogodny, acz zaspany śmiech rozbrzmiał w głowie Mułka, gdy ta wyskoczyła z wysokiego wgłębienia w ścianie. Szpony szurnęły o podłogę, a skrzydła zamortyzowały upadek z furkotem. Obejrzała się pędem za siebie; Rebhfrua, mający łóżko w ścianie tuż nad jej leżem, zastrzygł tylko uchem. Sroga potrząsnęła łbem, ażeby się rozbudzić i ruszyła zwięzłym krokiem przed siebie. Ominęła zgrabnie nadal tlący się żar w ognisku, zniknęła w zimnych, górskich cieniach. Przechodziła przez ciemny korytarz Bramy Kanionu, w jakiej przypadło jej się ulokować, a skręciwszy w stronę magazynu mruknęła z zadowoleniem, chyląc łapy do strużki wody. Chlapnęła sobie na pysk, rozbudzając się całkowicie, po czym jęła dalej, przeglądając futra oraz skóry, jakie personalnie obrabiała:
~ A co do pytań, to się zastanowię. I możesz skończyć z komplementami, nie dadzą ci mojej przychylności ot tak ~ mruknęła... ale znała siebie wystarczająco, żeby znać odpowiedź. Nie musiała się zastanawiać. Mimo to w jej głosie, w przeciwieństwie do głosu Wodnego, nie było ani grama fascynacji ni to podekscytowania; tylko lodowata srogość, zupełnie odmienna od ciepła pierwszych wiadomości.
Viggrod z niemrawym uśmiechem szemrała dalej między ubraniami, wydychając chmary ciepłego powietrza na starciu z zimnym i co chwila przemykała między wiszącymi płatami, oglądając wszystko starannie. Palcami porównywała dokładnie strukturę futer, to skór oraz jakość zszyć, mrucząc coś pod nosem przy każdym z ciuchów. Zajmowało jej to strasznie długo, że nie zdziwiłaby się, jeśli Mułek przestałby czekać.
- Co robisz?
Nagle odskoczyła od futer, wielkimi oczyma wyglądając zza barku. Pędem zerwała ze ścian materiały. Zaśmiał się leniwie zza zawiesiny dymu. Sylwetka Rebhfruy widniała w przejściu, oparta szarmancko o rant i popalająca skręta.
- Ja... mam spotkanie - wybąknęła w niepewnej odpowiedzi.
- Randkę - skwitował mężczyzna, odkleiwszy bok od ściany i poprawiwszy spuszczone z więzów włosy. - Nie chodzi o Luthiena, mam nadzieję.
- Nie, nie chodzi o Luthiena - odpowiedziała z lekko zarysowanym uśmiechem. - Zresztą, zupełnie straciłam z nim kontakt.
- Lubisz go? - podszedł do niej, chyląc się ku szatom, jakie przeglądała. Po chwili zmrużył oczy: - Nie musisz odpowiadać, dla byle kogo ty byś się nigdy nie wystroiła. Ile liczy sobie księżyców?
- Huh... wiesz, że nawet nie wiem?
- Pewnie dzieciaty - pyknął dymem z ust w lekkim uśmiechu.
- Och, skończ...
- Na pewno dzieciaty.
- Zawstydzasz mnie! - wtem łupnęła niezręcznie w pierś harpii z piskiem.
- Przecież wiem - delikatny chichot odbił się echem, gdy Rebhfrua włożył szluga między kły. - Idź do salonu, zaraz doprowadzę cię do pionu.
- Co...? Przecież wiesz, że i tak pójdę! Nie, wiesz, że nie będę tutaj kurować do końca życia, k--
- Zaufaj swojemu koleżce - pogłaskał ją jak pieska, wyganiając z magazynu klepnięciem w bark. Popchnął ją przez przejście i tak oto musiała czekać, bo przecież ufała, zarazem zezłoszczona i zaniepokojona tym, że Rebhfrua w ogóle zaczął palić.
Krzątała się wokół ogniska kilkanaście dłużących się minut, aż coś fuknęło. Podniosła uszy, miała już biec... a mężczyzna poparadował do niej z ramionami pełnymi szat. W ustach trzymał peta, oczy utkwił w sylwetce północnej, przekręcając analitycznie głowę. Ciężkie kroki nadal były bezszelestne i niedługo po podejściu, ruchem głowy nakazał jej wstać. Zaczął niechętnie, zrzuciwszy wybrane ciuchy na ziemię:
- Co miałaś na oku?
- Szukałam tylko tej twojej szaty, Khvalen. - Odburknęła, czując naglący ją czas na karku.
- Naprawdę chciałaś w tym iść? Utopiłabyś się w tym! Jak mi sięga do ogona to tobie służyłoby za koc. Hm, to randka i ty chcesz iść w nagannym stanie, w dodatku w moich ciuchach jakbyś nie mogła w ogóle się sobą zająć - stwierdzam, iż to zdumiewająco haniebne oraz obskurne jak na smoczycę twoich obyczajów. Spokojnie, długo to nie zajmie; wybrałem kilka kurtek, bo w kapturze nie pozwolę ci wyjść z tego mieszkania - ale zamiast sięgnąć po niedbale rzucone szaty, Rebhfrua wyciągnął dłoń do wypalonego gruntu paleniska.
_________________
Wśród gwiazd rozbłysnął morski błękit; mała sylwetka pędziła w przestworzach, chyżo skręcając w locie. Jasna kurtka z lewiatana ciasno opinała jej pierś aż do końca żeber i lekko obejmowała nasadę szyi, przypominając łuskowaty, lśniący golf z długim, luźnym przy nadgarstkach rękawem. Miała na plecach dwa otwory na skrzydła, lecz poza tym była niedługa - od środka pleców w dół wielka, wypalona krecha kręgosłupa jaśniała różem. Chciała wylądować tuż obok łowcy Wody, bo to, że wyczekał tak długi, cichy okres czasu zszokowało Viggrod. Była przekonana, że już dawno wziął tę zwłokę za zignorowanie jego prośby, więc zwyczajnie przyśpieszyła, prostując pierzaste skrzydła.
Bezszelestnie zstąpiła z nieba, siadając przy nim. Bez oporu przejechała szorstkim polikiem wzdłuż jego szyi na powitanie, po czym przepraszająco ukłoniła lekko głowę. Jej oczy podkreślone były kreskami z popiołów, włosie na łbie zaczesane z przedziałkiem na środku, a tylko kolczyki zostały takie, jak zazwyczaj - złote i koliste na każdym z dużych uszu.
- Przepraszam, że to tak długo zajęło - wyszeptała, składając skrzydła.
_________________

_________________
Viggrod Selva
smoczyca
[S: 1| W: 3| Z: 5| M: 1| P: 4| A: 1]
[O: 1| A: 3]

Rebhfrua Khvalen
samiec harpii
[S: 2| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 2| A: 2]
[A, O: 2]

_________________
• ᛝ wierny druh ᛝ •
ty mnie nigdy nie opuścisz, racja?
• ᛝ pamięć przodka ᛝ •
-2 ST do ataków oraz obron podczas walki z drapieżnikami
• ᛝ poszukiwacz ᛝ •
raz na tydzień + 1 sukces na percepcję
• ᛝ piękna peleryna ᛝ •
dodatkowa kostka do aparycji

_________________

 
 
Despotyczny Ferwor 
Łowca Wody
Vive la Révolution



Stado: Wody
Rasa: Bagienny
Księżyce: 53
Płeć: Samiec
Opiekun: Axarus... A przynajmniej próbował,
Mistrz: Wszyscy, tylko nikt ze stada wody xd
Partner: Wola Przeznaczenia owo
Wiek: 18
Dołączył: 24 Sie 2019
Posty: 1552
Wysłany: 2020-05-10, 00:33   
   A: S: 1| W: 2| Z: 5| M: 1| P: 4| A: 2
   U: W,B,Pł,L,M,O,MP,Śl: 1| Skr,Kż: 2| A: 3
   Atuty: Ostry wzrok; Empatia; Przyjaciel natury; Znawca terenów;


Wiadomość którą od Srogiej, wywołała w nim zmieszane odczucia. Na dobrą sprawę nie wiedział, co o tym myśleć zwłaszcza, że mogła go po prostu wyśmiać i nie przyjść... był w tym kompletnie nieporadny, lecz wszystko było szczere... Dlatego w środku głęboko wierzył, że ta jednak przyjdzie. I te jego głębokie wierzenia wygrały, bo postanowił na nią zaczekać. Nawet jeżeli miałby tutaj siedzieć do ranna. Tak więc zaczęło się jego dość długie czekanie. Głównie co robił, to popijał małymi łyczkami wino i liczył gwiazdy. Doszedł nawet do coś około dwustu naliczonych białych punktów, jednak niesamowicie go to znudziło. Nuda była niesamowicie uciążliwa... a rzeźbić średnio mu się chciało, bo wszak za dużo było z tym roboty. Ostatecznie, przymknął swoje ślepia i... tak siedział.
W pewnym momencie usłyszał trzepot skrzydeł. Trochę się naczekał i można by rzec, że stracił już całą wiarę w to, że przyjdzie. Jednak... gdy otworzył oczy, na już wylądowała koło niego...
...
zadrżał.
Jego źrenice rozszerzyły się, nie mogą uwierzyć...
...
Przyszła...
Przeszła na jego debilne wyzwanie... Przyszła, na jego nieumiejętnie przeprowadzone zaproszenie... prośbę...
...
Poczuł jak jej szorstkie.... jednak bardzo przyjemne szorstkie futerko, szura o jego łuski. Przez te ułamki sekund, mógł poczuć bijące od niej ciepło, zupełnie gdyby była jednym wielkim szorstkim kocykiem, który ogrzewał go w mroźne noce...
Jego jadowicie żółte oczy zlustrował ją całą. Trochę czasu minęło, kiedy to widział ją osobiście. Jej piskleca aparycja... Jej strój... Był inny niż ostatnio. Wyglądała, jakby wystroiła się specjalnie dla niego. Ale... Dlaczego. Nie potrafił sam sobie odpowiedź na to pytanie. Jendak coś w jej wyglądzie go przyciągało. Była mała... oraz niesamowicie przypominała pisklaka. Na oko 10 księżycowego. Całe jej ciało było... Ładne... Ponętne. Jej pysk był wyjątkowo inny od reszty... no i... uroda pisklaka dużo robiła w tym robotę. Nie to, że gustował w pisklakach, bo nigdy tego by nie zrobił, to... Można powiedzieć, że Zamieć była wyjątkiem...
...
Oj nie nie...! Mułek! Spojnie. Wdech i wydech. Nie zaprosiłeś ją po to, aby robić z nią... TO! To nie moralne i plugawe! Zaprosiłeś ją, aby mieć towarzysza do rozmowy. Dlatego skupiaj się na rozmowie.
Jego kąciki ust rozszerzyły się przybierając lekki uśmiech.
- Nie szkodzi... Warto było czekać, na taką ładną ekspozycję. - Rzekł spokojnie. Po czym sięgnął po swój gliniany kubek, do którego nalał wina. Następnie podał go samicy. Ciekawe czy już coś takiego piła?
- Masz. Zwie się to winem i pomaga się ciału znacząco odprężyć i dodatkowo bardzo dobrze smakuje... Wypij tyle tego ile tylko będziesz chciała. - Albo tyle, ile będzie w stanie...
W ten Desoty zdał sobie sprawę z tego... że przez ten cały czas nie przeszykował żandego tematu do rozmowy. No i świetnie... Musiał już wszystko psuć na starcie... Teraz pytnie co teraz? Musiał na szybko coś wymyśleć... Ah! Dlaczego muszę być taki nie rozgarnięty.
= Myśl, myśl! Co ja mam zrobić! Mamy porozmawiać o ggwiazdach?! Nie... To już było. Więc o czym? O... O... = Wten przypomiało mu się o pewnej rzeczy. No tak!
- Chciałabyś może spróbować szaszłyków? Jest to mój kulinarny specjał. Można, rzecz że rozpływają się w pysku... - Temat może był do zada... Ale nic innego nie przyszło mu do głowy.
_________________
Zapytasz się mnie, jak definiuję rewolucję? Przyjście Prawa, zmartwychwstanie Racji, odpowiedź Sprawiedliwości
Atuty:

Grupa I. Ostry Wzrok - dodatkowa kość do testu Percepcji opartego na wzroku [kamienie szlachetne]
Grupa II. Empatia - Przy testach mediacji -2 ST. Przy nakładaniu kompanowi więzi -2 ST.
Grupa III. przyjaciel natury - drapieżniki nie atakują smoka jako pierwsze.
grupa IV. znawca terenów - znalezienie dodatkowej zdobyczy dającej 4/4 pożywienia/kamienia szlachetnego/dorodnego zioła raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie. (25.05) następne użycie.
Bonus z loterii:
-1 ST we Wtorki!

Nivis
A: S: 1| W: 1| Z: 1| M: 2| P: 3| A: 1
U: B, MA, MO, Skr: 1
KK
 
 
Zwyczaje Zamieci 
Łowca Plagi
inappropriate lust



Stado: Plagi
Rasa: Północny
Księżyce: 43
Płeć: Samica
Wiek: 39
Dołączyła: 27 Gru 2019
Posty: 378
Wysłany: 2020-05-24, 12:04   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| M: 1| P: 4| A: 1
   U: B,P,O,W,MA,MO,MP,L,Śl,M: 1| Skr,Kż: 2 | A: 3
   Atuty: Wierny druh; Pamięć przodka; Poszukiwacz;


Zmarszczyła czoło na słowa Mułka, natychmiast odciągając pysk od jego szyi. Jej twarz osiągnęła apogeum zniechęcenia, błyszcząc w odstręczonym grymasie kłami w niepokaźnych ustach. Odsunęła się nawet o krok, strzygąc uchem i przekręcając niczym zbity z pantałyku pies. Ten pies, któremu wmawiano, że jest dobry i po raz pierwszy, nie zrobiwszy naprawdę nic, słyszy z innego pokoju piskliwy okrzyk: „zły pies!“. Dlatego jak ten niepewny swego kundel zawiła ogonem po ziemi, kładąc po sobie uszy.
- Za kogo ty się uważasz? - rzuciła znikąd głosem niepodobnym do siebie. - Myślałam, że się znamy, rozmawialiśmy całymi nocami. Powinieneś wiedzieć, że byłam kurierką, tak? Że... miałam dostęp do alkoholi. Nadal mam jak się postaram. Umiem robić własne, umiem--! Jest wino słodkie, białe, półsłodkie i wytrawne, a ty zapewne tego nie wiesz, bo to twój pierwszy trunek w życiu! Patrzysz na mnie z góry, co? I jeżeli szaszłyki to twój kulinarny specjał to może Rebhfrua miał rację, mówiąc, że... że jesteście dwadzieścia księżyców za entami!
A speszony wymiar aparycji leniwie przemieniał się w jednolitą złość, lecąc jeden strąk futra za drugim w górę.
_________________

_________________
Viggrod Selva
smoczyca
[S: 1| W: 3| Z: 5| M: 1| P: 4| A: 1]
[O: 1| A: 3]

Rebhfrua Khvalen
samiec harpii
[S: 2| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 2| A: 2]
[A, O: 2]

_________________
• ᛝ wierny druh ᛝ •
ty mnie nigdy nie opuścisz, racja?
• ᛝ pamięć przodka ᛝ •
-2 ST do ataków oraz obron podczas walki z drapieżnikami
• ᛝ poszukiwacz ᛝ •
raz na tydzień + 1 sukces na percepcję
• ᛝ piękna peleryna ᛝ •
dodatkowa kostka do aparycji

_________________

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 9