FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: Mistrz Gry
2020-04-25, 18:15
Ostatnie starcie z mrokiem
Autor Wiadomość
Sztorm Stulecia 
Wojownik Ognia
Paladyn Pospólstwa



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 61
Płeć: Samica
Opiekun: Kaskada Kości
Mistrz: Iluzja Piękna
Partner: Nierozważny Duch
Wiek: 100
Dołączyła: 14 Lut 2019
Posty: 1561
Wysłany: 2020-04-05, 05:10   
   A: S: 2| W: 4| Z: 5| M: 3| P: 3| A: 1
   U: B,L,W,M,Skr,Kż,MP,MA,MO: 1| Pł,O,Śl: 2| A: 3
   Atuty: Wytrwały, Adrenalina, Twardy jak diament, Furia niebios,


Sztorm stęknęła ciężko, kiedy została zbita z toru lotu jak strącony z nieba insekt. Uderzyła z głuchym łupnięciem o ziemię i poszorowała brzuchem o twarde odłamki skał. Znalazła się za wszystkimi, atakująca pierwsza i pierwsza rozpłaszczona na ziemi.
~ Nic mi nie jest. ~ rzuciła w myślach do Ducha, nie chcąc by rozpraszał się przez jej brak refleksu. Uniosła się powoli, obserwując pozostałych. To była chwila, każdy z nich doskoczył prawie równocześnie! Teza, atakując dużo lepiej niż ona sama. Krwawy gorzej, syknęła odruchowo, widząc nieudany skok. Pojęcia nie miała, czemu rudy bałwan wszedł pod barierę i zaczął śpiewać, ale jego zawodzenie wydawało się mącić w głowie bestii. Zawarczała widząc, że obaj Czarodzieje nie zdziałali za dużo.
Wtedy jednak skoczyła Perspektywa, a ta obca z Ziemi... Co ona powiedziała?
Sztorm widziała ruchy i gesty, poczuła przepływ maddary i szybko połączyła fakty. Otworzyła pysk i wydała z siebie warkot, gardłowy i przerażający, który poniósł się daleko pod kopułą. Jej głos usłyszeli wszyscy, niski i dudniący, wściekły. Ci którzy się obrócili na jego dźwięk mogli zobaczyć kogo spopiela wzrokiem Stulecie, warcząc jak rozjuszona niedźwiedzica.
- Zdrajca! Zostaw Aank, ty obrzydliwa, tchórzliwa...! - nie dowiedzieli się jednak, kim dokładnie była Czarodziejka Ziemi, bowiem w tym momencie kamienny kolec poszybował w powietrzu w jej kierunku i Wojowniczka musiała się bronić.
Coś w niej pękło. Poczuła jak fala wściekłości poniosła ją wysoko, niczym morze podczas najdzikszego ze sztormów - po czym z całych sił uderzyła o kamienny brzeg opanowania, krusząc go, niszcząc doszczętnie. Gorące wody żądzy krwi wdarły się w ląd jej umysłu, zatapiając resztki rozsądku. Sztorm nie interesowało już nic, chciała tylko zabijać.
Coś się w niej obudziło...

Obróciła łeb w stronę magicznego ataku i wiedziała dokładnie, jaki obierze tor. Nie musiała się zastanawiać, a cały świat jakby zwolnił. Przesunęła się, ciało pozornie ślamazarne, próbujące nadążać za pędzącym jak błyskawica umysłem - z punktu widzenia przeciwnika jednak, poruszała się z szybkością, która zamieniała ją w błękitną smugę. Odsunęła się zwinnie w lewo, na wszystkich czterech łapach, znikając z drogi lecącego na jej szyję pocisku

// Błysk Przyszłosci na obronę proszę.
_________________

...........................

• FURIA NIEBIOS » raz na walkę, + rana lekka dla przeciwnika...................................
....................................• TWARDA JAK DIAMENT » -1 ST do testów na wytrzymałość.

• ADRENALINA »
dodatkowa kość w testach na akcje fizyczne (bieg, atak, obrona), w przypadku
niepowodzenia akcji maksymalna rana wynikająca z sumy kostek na akcję.


Błysk Przyszłości » ostatnie użycie 05.04.20
Sztorm Stulecia od Przebłysk
............................................................................................................... Inurta x Burzowa x Sztorm
........................................................................................................... Sztorm od Fena x Sztorm od Echo
......

Kalectwo wrodzone: czupryna jasnych włosów na łbie, przechodząca w grzywę na karku i barkach.
Efekt wpływu trzeciej rasy, smoków wężowych. Związane z tym dodatkowe ryzyko przegrzewania się i

..................................................................zwiększone ryzyko bólów głowy z tytułu udarów słonecznych.
Kalectwo nabyte: brak lewej przedniej łapy od łokcia (+1 ST do akcji fizycznych)...............................


 
 
Nierozważny Duch 
Czarodziej Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Jaskiniowy
Księżyce: 77
Płeć: Samiec
Opiekun: Dotyk Cienia [*]
Partner: Sztorm Stulecia
Wiek: 19
Dołączyła: 20 Gru 2018
Posty: 726
Wysłany: 2020-04-05, 11:31   
   A: S: 3| W: 4| Z: 1| M: 5| P: 2| A: 3
   U: B,L,Pł,W,O,A,Skr,Śl,Kż,M: 1|MO,MP: 2|MA: 3
   Atuty: Boski Ulubieniec, Nieparzystołuski, Nieugięty, Utalentowany, Wybraniec Bogów


Oczywiście, że jego atak niewiele zdziałał podczas jednej z najważniejszych walk jakie przyszło mu stoczyć. Dobre chociaż tyle, że wciąż stał, więc nie wszystko jeszcze stracone. Rozejrzał się, szukając wzrokiem Sztorm, która została odtrącona mięsistą łapą, lecz nim ją znalazł dotarła do niego jej wiadomość mentalna. Próbował odetchnąć z ulgą, ale ostatni atak mroka miał też swój udział w zakłóceniu tak prostej czynności jak wypuszczanie powietrza, więc niestety zachłysnął się, wydając z siebie ciche świszczące kaszlnięcie.
On nie widział, co się stało Aank, ale ryk partnerki momentalnie zwrócił jego uwagę. Odwrócił łeb, żeby zobaczyć o czym mówi Sztorm i choć wzrok miał jeszcze słabszy niż zwykle połączył fakty z tym co się stało. Zacisnął zęby, wydając z siebie głośne warknięcie, ale wiedział też, że nie mogą na razie skupić się na ubiciu Ziemistej, kiedy mają tuż obok to paskudne monstrum.
Mając nadzieje, że reszta poradzi sobie z obroną on sam postanowił skupić się na ataku mroku.

Duch wyobraził sobie długi na dziesięć szponów kij, zakończony wielkim, ostrym grotem niczym te od strzał, jakimi posługiwał się spotkany przez niego kiedyś elf. Grot ten był stworzony z praktycznie przezroczystego diamentu, który z łatwością powinien przebić nawet najtwardszą łuskę, skórę czy pancerz wszelkiego rodzaju. Kij był z idealnie dobranego, wytrzymałego drewna dębowego, któremu Reth dodał na wszelki wypadek właściwości, dzięki którym powinien być nie do złamania. Ta broń to włócznia, wymysł dwunogów. Nienawidził jej z pasją, ale dobrze wiedział, jaką ma moc, jeśli odpowiednio jej się użyje. Tak samo jak poprzednio jaskiniowy chciał, żeby jego twór pojawił się w bezpieczniej odległości od innych smoków i aby poleciał w to samo miejsce co jego czarny feniks, w sam środek tułowiu bestii. Skoro już wyrządzili jakieś szkody to warto je pogłębiać do skutku. Przelał maddarę w atak, przykładając do tego całe skupienie jakie posiadał
_________________


❛ boski ulubieniec ❜
Spotkanie duszka raz na polowanie/raz na 2 tygodnie, owocujące o połowę
większą nagrodą niż jest to dopuszczalne w przypadku "czegoś niespodziewanego


❛ nieparzystołuski ❜
-1 ST do wiodącego Atrybutu i Wytrzymałości w czasie nieparzystych miesięcy
+1 ST do wiodącego Atrybutu i Wytrzymałości w czasie parzystych miesięcy


❛ nieugięty ❜
Mdlejąc, smok może zaatakować przeciwnika, który ma +4 ST do akcji.

❛ wybraniec bogów ❜
+1 sukces do akcji raz na walkę/raz na dwa tygodnie w misji/polowaniu.
 
 
Zamącony Błysk 
Wojownik Ziemi
Golfstrom? Malstrom?



Stado: Ziemi
Rasa: Morski
Księżyce: 56
Płeć: Samiec
Opiekun: Świadek Puszczy
Mistrz: Teza Obłędu
Partner: . . .
Wiek: 20
Dołączył: 30 Maj 2019
Posty: 974
Wysłany: 2020-04-05, 12:23   
   A: S: 5| W: 4| Z: 1| M: 3| P: 3| A: 3
   U: B,W,M,L,Śl,Skr,Kż,MP,MA,MO: 1| Pł,A,MP: 2 | O: 3
   Atuty: Silny, Szczęściarz, Tancerz, Magiczny śpiew


Satysfakcjonujący kęs mięsa potwora zadowolił Ziemistego wojownika. Z pełną dzikością odrzucił go za siebie i był gotowy na kontynuację tej zdawałoby się teraz z góry wygranej potyczki.
Był trochę zajęty swoją własną sytuacją, by zwrócić większą uwagę na to, co robią inni. Pośród skowytu i jęków potwora przebijały się do jego uszu tylko niektóre słowa. Słysząc jego żałosne skomlenie zrobiło mu się nagle trochę... smutno. Jakby dostrzegł w potworze cząstkę samego siebie, z niewyjaśnionych przyczyn. Dlaczego jeszcze walczył, skoro wszystko wskazywało na to, że nic tym już nie ugra?

- Daj sobie pomóc i się... poddaj. Nie musisz cierpieć, jak... - Zaczął mówić, wręcz szeptać w stronę cuchnącego monstrum, lecz zdania jednak nie dokończył. Może przez to, że nie chciał tego robić, ale i też może dlatego, że spostrzegł zagrożenie dla swojej szyi.

Wojownik, widząc co się święci zamierzał przenieść ciężar swojego ciała na tylne łapy wraz z podpierającym się z tyłu o ziemię swoim ogonem, i jednocześnie podnieść w górę swoją lewą, przednią łapę z zamiarem użycia jej do wybicia łapo-podobnej kończyny Mroku w górę. Zrobił tak, bo nie zamierzał nadwyrężać swojej prawej, przedniej, uszkodzonej wcześniej łapy. Zaciśnięta więc w pięść lewa łapa miała po prostu od dołu mocno wybić atakującą kończynę stwora tak, by ta najwyżej przeleciała nad łbem Błysku, zamiast wbić się w jego szyję. Oby się udało...


// szczęściarz na W jak by co
_________________

↑ Avatar autorstwa Daru Tdary : >

Narracja: #787A6F | Dialog: #7698B5 | Mentalka: #567885

Actions speak louder than words do
Motywy muzyczne:
Motyw Główny | Walka | Z przyjaciółmi
Inne informacje:
ZAWSZE nosi ze sobą: medalion z wyspą i falami z grawerem
 
 
Klepiąca Łuska 
Adept Ziemi
mini boss



Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 52
Płeć: Samica
Partner: Mrok:)
Wiek: 38
Dołączyła: 12 Mar 2020
Posty: 107
Wysłany: 2020-04-05, 13:16   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| M: 4| P: 1| A: 1
   U: B,Pł,L,W,A,O,Skr,Śl,MP: 1 | MA,MO: 2
   Atuty: Bogata z rodu; Niestabilna; Nieugięta; Furia Niebios


Odwzajemniła wzrok Mroku, uśmiechając się pobłażliwie.
- Bestie! - ryknęła z obrzydzeniem Cykuta, unosząc się z ziemi z pełnią wysiłku. - Co sprawia, że sądzicie, że jesteście DOBRZY?! Wszystko, za co walczycie już nie istnieje! Żyjecie w przeszłości, bijecie na oślep! Nie sądzicie tak, co? HUH?! Wyzywajcie mnie, dalej! Nic nie sprawiało ostatnio, że TAK CUDOWNIE się bawiłam! Bo w przeciwieństwie DO MNIE, mierzycie swój sukces skalą chaosu, zniszczycie WSZYSTKO na swojej drodze! Spójrzcie wokoło! Nie zabił mnie, nie zabił ŚPIEWAKA, A WY NADAL ŁAMIECIE I NIE MACIE ZAMIARU ODBUDOWAĆ! JESTEŚCIE ŚLEPI I GŁUSI! Nawet dla osoby takiej jak ja jest to CHŁODNE i BEZDUSZNE! I nie spodziewam się nawet, że mnie WYSŁUCHACIE; nawet bym nie chciała, to... heh, zbyt zabawne żeby się skończyło. To, co robi TE STWORZENIE: to dopiero zwycięstwo. U niego chaos to dopiero PIERWSZY KROK do wolności! A U WAS NA TYM SIĘ KOŃCZY! CO ZROBICIE DALEJ? TO, CO BRONIĘ, TO, CO WIDZICIE, TO JEST CHOLERNY BOHATER, A NIE WY! I NIE MYŚLCIE NAWET, ŻE TAK NIE JEST; ON WALCZY O SWOJE ŻYCIE, A WY O SWOJE PIE#DOLONE IDEE, KTÓRE I TAK PÓJDĄ DO PIACHU. Czy chcę żebyście za to pozdychali? NIE, co bym wtedy zrobiła bez was?! Chcę was tylko uratować od szkody, KTÓRĄ SAMI SOBIE ROBICIE! PRZESTAŃCIE Z NIM WALCZYĆ! Ranię was, mdlejecie, WYCIĄGAM POZA ZASIĘG, ŻEBYŚCIE BYLI BEZPIECZNI! NIC WAM NIE GROZI OPRÓCZ WAS SAMYCH! ZWOŁAŁAM MEDYKA STADA ZIEMI DO TEGO, ŻEBY WAS URATOWAĆ! Więc wy... wy! Wy mnie uzupełniacie! Jestem tylko przeciwwagą dla waszego debilizmu! Nie myślcie jako jedność, myślcie jako jednostki! Nie jesteście jednością! Nawet jeżeli byście chcieli. Wasze morale są odmienne, wasze plany są odmienne; A MIMO TO OD RAZU USTAWIACIE SOBIE LIDERA! STAJECIE SIĘ SZARĄ MASĄ BEZ CHARAKTERU! To wszystko to NIEŚMIESZNY ŻART POWTARZANY PRZEZ STULECIA! Dajcie mi na litość boską CHOĆ TROCHĘ ANARCHII! Usuńcie ten swój ustalony porządek do tworzenia DESTRUKCJI! TACY JESTEŚCIE DOBRZY?! JESTEŚCIE NA TYLE DOBRZY, NA ILE SOBIE POZWALACIE. DOKŁADANIE KOLEJNEGO TRUCHŁA DO STOSU JEST DOBRE? JEŻELI TAK TO WAM ZAPŁACĘ ŻEBYŚCIE SIĘ POZABIJALI!
Śmiech rozniósł się po arenie. Paniczny i duszący, prawdziwie lekki w kontraście do warknięcia niebieskiej wojowniczki. Skręciła się w pasie, bijąc łbem głucho o ziemię. Czarodziejka uniosła raz jeszcze prawą łapę, przelewając więcej maddary w swój uprzedni twór, celując roztrzęsionym kikutem. Wybałuszenie na przedramieniu powiększyło się, stal zabłyszczała ponownie, jakoby świeżo wypolerowana, aczkolwiek wszystkie meandry wyglądu pozostały takie same. Ostre brzegi, wybałuszenie na środku, ogromne wejście do środka. I w środku znów zagnieździł się złoty, gruby kolec, choć zaokrąglony na końcu i niemożliwy do skruszenia ot tak. Nie, jednak ścięty płasko. Piękne, czyste złoto... buzujące od środka. Długi na cztery szpony, tak jak przedtem. Pocisk do penetracji celu, wybuchnie sekundę po kolizji z ciałem. Rozerwie, jeżeli tylko może.
- Dajesz, dajesz... - mruknęła, przyłożywszy polik do ramienia i wodząc lufą za sylwetką Sztormu Stulecia. - ORIENT!
Broń wrzasnęła, dym buchnął z lufy. Ramię zawibrowało. Cykuta zadrgała, odrzucona falą uderzeniową a jednocześnie zgięta cienkim chichotem. Pierś ją bolała niesamowicie, rana już mniej. Zacisnęła kły. Pocisk świsnął, lecąc w wycelowane miejsce - środek szyi wojowniczki. A Cykuta tylko oglądała z daleka przez ścianę szarej mgły, siedząc przy ścianie bariery Viliara.
Stal wokół nadgarstka zaczęła zanikać; maddara samoistnie odcinała się od tworu. Taka jej natura u każdego smoka, jednak czarodziejka przelała ze źródła jeszcze więcej niestabilnej mocy, chcąc... ustabilizować "rękawicę" w pozycji. Znów leniwie nabierała ona pełni kształtu, pełni objęcia wokół morskich mięśni przed zgiętą łapą, a co najważniejsze materialności. Nadgarstek osadził się nieruchomo pod szarą powłoką, a otwór znów wybałuszył się na grzbiecie, pozwalając na uformowanie kolejnego pocisku wewnątrz. Ponownie cztery szpony długości, ponownie złoto, lecz teraz - w podobieństwie do pierwszego pocisku, jaki wystrzelił w puchatego oposa - ostry jak brzytwa, lśniący u czubka. Cykuta pogibała się krótko, czekając aż skończy się kolejny wers chwytliwej piosenki z uśmiechem na ryju. Ogon sam jej drgał w rytm, aż wreszcie prędkim ruchem na koniec refrenu wystrzeliła bezszelestny pocisk w lewą skroń Płomienia Wiary, chcąc przebić się na wylot.
_________________
═══ ═══
Furia Niebios
„Chciałbym jak piorun, uderzyć i zginąć, ale o gwiazdy zaczepić w locie.“
raz na walkę, wyładowanie elektryczne Cykuty zadaje ranę lekką przeciwnikowi

═══ ═══

═══ ═══
Nieugięta
mdlejąc, Cykuta może zaatakować przeciwnika, który ma +4 ST do obrony
═══ ═══
Niestabilna
+1 kostka do akcji magicznych, w przypadku niepowodzenia akcji maksymalna rana wynikająca z sumy kostek na akcję
☳ +1ST do akcji fizycznych ☳
Ostatnio zmieniony przez Klepiąca Łuska 2020-04-05, 14:06, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Tweed
Samotnik
. . .



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 60
Płeć: Samiec
Opiekun: niby ktoś tam był
Mistrz: Nikt, zdolny jest
Partner: Przebłysk Wspomnień 4ever
Wiek: 20
Dołączył: 11 Cze 2019
Posty: 1753
Wysłany: 2020-04-05, 18:46   
   A: S: 5| W: 4| Z: 3| M: 1| P: 3| A: 1
   U: M,MA,MO,MP,Skr,Kż,Śl,W,B,Pł,L: 1 | O: 2 | A: 3
   Atuty: Silny, Szczęściarz, Czempion, Pojemne Płuca


Teza musiał skupiać się na tej masie mroku, nie potrafił jednocześnie skupić się na tym co krzyczą smoki. Coś tam o zdradzie a krzyki jednego z nich, były dla niego tylko irytującym szumem. Wyłapał kilka słów, jednak jego pole widzenia niemal całkowicie było zajęte przez mrok. To na nim się skupiał i na macce, która leciała w stronę jego łba. Teza znowu musiał odepchnąć od siebie ten atak, nie był zwinny - a trochę szkoda - więc miał tylko jeden, bezpieczny wybór. Ciężar ciała ponownie oparł na tylnych łapach, podpierając się ogonem. Uniósł się i przednie łapy wyciągnął w stronę mknącego ku niemu atakowi, chcąc z całej swojej siły uderzyć w lewy bok macki. Obiema łapami, dla lepszego efektu, odpychając silnie tę kończynę z dala od swojego ciała.
_________________
A.:Atuty:...
AI Silny - jednorazowo +1 do Siły
AII Szczęściarz - odwrócenie porażki akcji na 1 sukces (użyty 21.02)
AIII Czempion - raz na walkę +1 sukces do ataku fizycznego
AIV Pojemne płuca - Raz na walkę -2 ST do ataku smoczym oddechu. Pasywnie -1 ST do obrony przed smoczym oddechem.

. [Jaskinia].:. [Teczka Postaci] .:. [ Amulet od Urzary] .:.
x
AKK - Se'ze (żywiołak powietrza)
AS:1 l W: 1 l Z: 1 l M: 2 l P: 3l A: 1
ASkr,L: 1 l MA,MO: 2

AAA
Ostatnio zmieniony przez Tweed 2020-04-05, 18:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Płomień Wiary 
Przywódca Ognia
Kłapouszek



Stado: Ognia
Rasa: Północny
Księżyce: 43
Płeć: Samiec
Opiekun: Milknący Szept* Światłość Erycala*
Mistrz: Nierozważny Duch
Wiek: 26
Dołączył: 30 Lip 2019
Posty: 1260
Wysłany: 2020-04-05, 20:28   
   A: S: 2| W: 3| Z: 1| M: 5| P: 3| A: 4
   U: W,B,M,Pł,L,Skr,A,O,Kż,Śl,MP: 1|MA,MO: 2
   Atuty: Atrakcyjny, Szczęściarz, Twardy jak diament, Magiczny Śpiew


Z wielką uwagą i skupieniem przyglądał się ich wspólnemu ataku. Nie miał pojęcia czy ktoś jeszcze się dołączy. Czy on i jego mistrz byli jedynymi czarodziejami? Na to wyglądało, ale sam czar wyglądał imponująco. Czuł że mieli szansę na zadanie tej potworności widocznych i bardzo decydujących obrażeń, tymbardziej kiedy jak się okazało śpiew jednego ze smoków odwrócił uwagę Mroku. To były warunki niemal idealne. Dwa, dobrze skomponowane zaklęcia oraz idealna sytuacja do ataku.
I wszystko zakończone fiaskiem. A przynajmniej jego zaklęcie który gdy zostało zwyczajnie spacyfikowane, potworność posłała mu wyraźnie drwiący uśmiech.
- Tsk! - Niemal warknął, widocznie zirytowany takim obrotem spraw. Ani trochę nie podobało mu się że jego atak nie przyniósł jakichkolwiek skutków. Dobrze więc że mistrzowi udało się zetrzeć tej abberacji uśmieszek z tego pyska. Jęk potworności był satysfakcjonujący. Jeżeli nie on, to ktoś inny. Jeżeli nie ktoś inny, to ktoś następny. W końcu to coś co nie powinno istnieć padnie i nie będzie już stanowić zagrożenia dla Wolnych Stad. Do tego czasu jednak stanowi śmiertelne zagrożenie.
Co było równie niebezpieczne to chaos jaki zaczął wzrastać pośród zebranych. Wydawałoby się że strony są jasne. Smoki kontra Mrok, ci którzy walczą za siebie i za innych, kontra bestia która walczy jedynie dla siebie dla własnego, zachłannego istnienia.
Obrażenia były nieuniknione. Doskonale wiedział na co się pisze gdy odpowiedział na wezwanie Viliara i nie potrafiłby sobie wyobrazić że ktoś tu przyszedł bez świadomości że może już nie wrócić. W normalnych warunkach nikt nie miałby szans przeciwko takiej potworności i nawet teraz byli w wielkim zagrożeniu jeżeli nie postanowią współpracować. Mrok zaś miał odpowiednie środki by tą współpracę jak najbardziej móc przerwać. Z trudem więc patrzyło się gdy niektórzy byli najwyczajniej odrzuceni w tył z siłą jaką żaden smok nie mógłby osiągnąć.
I w tym zgiełku z początku zupełnie nie zorientował się o intencjach Klepiącej. Pierwsze z jej słów zupełnie nie dotarły do czarodzieja który zbyt skupiony był na analizowaniu sytuacji. Dopiero głos Sztormu Stulecia zwrócił jego uwagę, jednak przywódca dalej nie był pewien co się dzieje. Ciężko było mieć na uwadzę to co się dzieje dookola kiedy jakaś wielka, nienaturalna masa ciała próbuje cię pożreć, zgnieść, udusić.. po prostu zabić.
Dopiero później gdy Klepiąca raz jeszcze się odezwała, przywódca już nie mógł nie usłyszeć że coś jest bardzo nie tak. Nie miał czasu by wsłuchać się w to co mówi, nie wspominając że same jej słowa wydawały się nie mieć sensu. Mimowolnie jednak poszczególne zdania docierały do jego uszu i już po chwili nie miał wątpliwości o kim mówiła Sztorm Stulecia. Zauważył jej rany jak i też wciąż wielką wolę by walczyć. Nie miał pojęcia w jaki sposób walczy i nie miał czasu zbytnio nad tym się skupić, zwłaszcza kiedy Mrok postanowił wysłać w jego stronę solidny, kamienny kolec. Twór prosty, ale już z tej odległości wydawał się niesamowicie silny.

Mając na sobie potencjalnie dwa ataki, czarodziej musiał się skupić jeszcze bardziej niż zwykle. Ostry kamienny kolec.. A co robiła Ziemna czarodziejka? Z pewnością zamierzała zaatakować, celowała czymś co nie było mu zupełnie znane.
Pierwszy twór skierowany był w stronę kamiennego kolca. Z ziemi wyrosnąć miała gruba, lodowa bariera. Była na tyle wysoka by swoimi rozmiarami zasłonić go przed atakiem Mroku. Duża, twarda błękitna ściana o nieregularnym kształcie, przypominając nieco złączone ze sobą stalagmity. Tak powstała ściana miała przyjąć na siebie uderzenie tworu Mroku, pozwalając mu się rozbić o jego powierzchnie. Ściana miała też drugą właściwość. Lód w razie uszkodzeń starał się regnerować, biorąc nienaruszone części bariery i koncentrując twardą masę w miejscu w którym nastąpiłoby pęknięcie, by możliwie w razie gorszczego scenariuszu, zatrzymać kolec w miejscu. Ściana zaś powstała w wystarczającej odległości od czarodzieja by kolec nawet jakby zdołał się w połowie przebić, to jeszcze go nie sięgnął.

W przypadku zaś podstępnej czarodziejki, Płomień nie wiedział na co się szykować, ale szybko wywnioskował że brakowało mu jakichkolwiek wibracji maddary w jego najbliższej okolicy. Cokolwiek więc wyczaruje, mógł się spodziewać że będzie to działało jak pocisk, czy cokolwiek miotanego w jego stronę. Postanowił więc stworzyć iluzję samego siebie, niemal identycznie podobną do niego, oprócz uszu i rogów. Iluzja taka sama jakiej użył w walce przeciwko Barbarzyńskiemu Pogromu pojawiła się niedaleko niego, zwrócona w stronę Klepiącej i uważnie przyglądająca się jej. Teraz gdy miał znacznie więcej mocy, mógł spokojnie sprawić by cała była materialna i tak też zrobił. Chociaż iluzja doskonale przypominać miała go, czyli drobnej budowy północnego smoka, tak na prawdę była twarda jak lita skała i z pewnością potrafiła przyjąć wiele ciosów na siebie. Nie wiedział jednak jak dokładnie zaatakuje go Klepiąca, więc w chwili gdy dostrzegł pocisk, iluzja zasłoniła swojego stwórcę, jednocześnie gotów pochwycić twór swoją prawą łapą by go zatrzymać i zneutralizować.

Jeden prosty twór i jeden nieco bardziej skomplikowany. W oba twory przelał maddarę mając nadzieję że przetrwa to oblężenie.
_________________


Atuty:
Atrakcyjny
Jednorazowo + 1 do Aparycji
Szczęściarz
Odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na dwa tygodnie
Twardy jak diament
-1 ST do testów na Wytrz.
Magiczny Śpiew
raz na walkę/polowanie, obniżenie liczby sukcesów przeciwnika: A 1-2 - -1 sukces, A 3-4 - -2 sukcesy, A 5 - -3 sukcesy.

CD Szczęściarz: 21.04.2020
CD Błysk Przyszłości: -

Chytrusek - Lis
S:1| W:1| Z:1| M:1| P:1| A:1
B,A,O,Skr: 1


Liquire - Żywiołak Wody
S:1| W:1| Z:1| M:3| P:2| A:1
B,Pł,MA,MO,Skr: 1

 
 
Sztorm Stulecia 
Wojownik Ognia
Paladyn Pospólstwa



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 61
Płeć: Samica
Opiekun: Kaskada Kości
Mistrz: Iluzja Piękna
Partner: Nierozważny Duch
Wiek: 100
Dołączyła: 14 Lut 2019
Posty: 1561
Wysłany: 2020-04-06, 10:48   
   A: S: 2| W: 4| Z: 5| M: 3| P: 3| A: 1
   U: B,L,W,M,Skr,Kż,MP,MA,MO: 1| Pł,O,Śl: 2| A: 3
   Atuty: Wytrwały, Adrenalina, Twardy jak diament, Furia niebios,


Sztorm słyszała opętańcze krzyki i tylko jedna rzecz przyszła jej na myśl. Smoczyca była niespełna rozumu. Po prostu psychicznie chora i bardzo wyraźnie niebezpieczna dla otoczenia. Sztorm warknęła krótko, ale czuła, że moment perfekcji ucieka, umyka jej. Niesiona wściekłością przejrzystość myśli znów zastąpił logiczny osąd - obca musiała zginąć, zanim zdąży zabić kogoś z nich.
Najpierw jednak należało uniknąć ataku, który Stulecie była pewna, będzie skierowany do niej.

Nie czekała na to, czy Czarodziejce się uda czy nie, rzuciła się w bok. Unik przed atakiem Mroku rzucił ją w lewo. Lądując ugięła więc zręcznie lewą przednią i tylną łapę, docisnęła skrzydła do grzbietu i przeturlała się dwa razy przez lewy bok. Byle dalej od miejsca, gdzie była chwilę temu! Cokolwiek tamta planowała, może ją chybi.
_________________

...........................

• FURIA NIEBIOS » raz na walkę, + rana lekka dla przeciwnika...................................
....................................• TWARDA JAK DIAMENT » -1 ST do testów na wytrzymałość.

• ADRENALINA »
dodatkowa kość w testach na akcje fizyczne (bieg, atak, obrona), w przypadku
niepowodzenia akcji maksymalna rana wynikająca z sumy kostek na akcję.


Błysk Przyszłości » ostatnie użycie 05.04.20
Sztorm Stulecia od Przebłysk
............................................................................................................... Inurta x Burzowa x Sztorm
........................................................................................................... Sztorm od Fena x Sztorm od Echo
......

Kalectwo wrodzone: czupryna jasnych włosów na łbie, przechodząca w grzywę na karku i barkach.
Efekt wpływu trzeciej rasy, smoków wężowych. Związane z tym dodatkowe ryzyko przegrzewania się i

..................................................................zwiększone ryzyko bólów głowy z tytułu udarów słonecznych.
Kalectwo nabyte: brak lewej przedniej łapy od łokcia (+1 ST do akcji fizycznych)...............................


 
 
~ Mistrz Gry
Smoków Wolnych Stad



Dołączył: 08 Sty 2014
Posty: 1419
Wysłany: 2020-04-06, 21:58   

Nikt nie czytał mowy ciała tak dobrze, jak Chochlik – tylko czy ukradkowe, pożądliwe spojrzenia potwora można było uznać za sukces, czy wdepnięcie w coś, czego piastun będzie potem gorzko żałować? Mimo to Mrok reagował na zaloty Burdiga głównie irytacją i zniecierpliwieniem, jakby nie podobało mu się to, że smok odciąga jego uwagę od naprawdę ważnej walki na śmierć i życie. Czasami nawet patrzył na niego jak na wariata, więc zapewne miał też zastrzeżenia co do treści piosenek, bardziej pierwszej niż drugiej...

Ale to zupełnie nieistotne, prawda? W tej chwili powinno nas interesować wyłącznie to, czy areny nie zalewa krew zabitych gadów.

Kamienne kolce zmierzały z zawrotną prędkością w kierunku smoków Ognia. Przyspieszone bicie serca, ten moment ciszy przed burzą... a potem unik. Tak naturalny, że aż nonszalancki, jak gdyby Sztorm czytała w myślach swojego przeciwnika i wiedziała doskonale, gdzie miał uderzyć jego pocisk.
W tym czasie przywódca jej stada otoczył się najtwardszą ścianą lodu. I choć był to żywioł przeciwny Płomieniowi, maddara wysłuchała jego życzeń bez zająknięcia. Piekielnie ostry kolec uderzył z trzaskiem w barierę, wbijając się w nią tak głęboko, że prawie dotknął skóry na gardle czarodzieja. Żaden z przeciwników nie popełnił błędu – szli ze sobą łeb w łeb, równie potężni i nieustępliwi.

Teza Obłędu wyciągnął przed siebie silne łapy, gotowy zatrzymać nadlatującą mackę potwora. Wtem nagle trzask! Jedna z kości nie wytrzymała uderzenia – szczęśliwie nie była to czaszka, w którą celował Mrok, a jedynie prawa przednia łapa. Bolało tak mocno, że Teza nie miał co myśleć o stawianiu kończyny z powrotem na ziemię. Co gorsza zakręciło mu się w głowie, jakby niebawem miał niebawem zemdleć. Nie, na to jeszcze nie pora, ale wojownik musiał mieć się na baczności.

Zajęty atakiem potwór nie zwracał uwagi na Nierozważnego Ducha, który właśnie przywoływał do siebie magiczną włócznię. Wycelował doskonale odwzorowaną broń w ranne miejsce na ciele potwora… i tam właśnie grot wbił się boleśnie w oślizgłą skórę, lecz nie na tyle głęboko, by wyrządzić bestii poważne szkody. Mrok zaciągnął się głośno powietrzem, przez moment zdezorientowany i zaniepokojony, aż wreszcie odszukał wzrokiem źródło ataku. Ty, zdawały się mówić jadowicie zielone ślepia. Czyżby Mrok podjął decyzję, kogo dopaść przy najbliższej okazji?

Tknięty bólem potwora Zamącony Błysk chciał się nad nim choć trochę zlitować.
Daj sobie pomóc i się... poddaj. Nie musisz cierpieć, jak...
Nie zdążył dokończyć myśli, bo Mrok wcale nie zaniechał ataku. Zakrwawione pazury bestii pomknęły w kierunku odsłoniętego gardła Błysku i zderzyły się nieprzyjemnie z łapą, którą wysunął przed siebie wojownik. Potwór został wybity z rytmu. Zachwiał się i omal nie przewrócił na bok, ale mimo to udało mu się dosięgnąć skrawka ciała przeciwnika – z okolic prawego barku trysnęła świeża krew. I choć rana nie była poważna, jej ból sprawiał, że Błysk miał ochotę zgiąć się w pół. Na moment pociemniało mu przed oczami… Ale wytrwał. To jeszcze nie koniec jego walki – ale czy był w stanie zamknąć swoje serce na ten niemal smoczy wyraz cierpienia i desperacji w ślepiach Mroku?

Klepiąca Łuska zalała smoki potokiem słów. Czy ktoś w ogóle słuchał tego, co mówiła? Na pewno ściągnęła na siebie uwagę Mroku, bo ten spoglądał na nią trzema ślepiami przez cały czas trwania jej żarliwej przemowy.
A potem jeden po drugim wystrzeliły nowe pociski, kierowane ku niedawnym sojusznikom Klepiącej. Pierwszy dotarł do Płomienia szybciej niż ten zdołał ukończyć swój obronny czar. Ból łamanej czaszki o mało nie zwalił go z nóg, a krew zalała lewe oko, utrudniając widzenie. Przed utratą przytomności powstrzymywała go chyba tylko siła wolni… Tymczasem następny pocisk śmignął obok głowy Sztormu, gdy ta uniknęła go z łatwością. Zwinna, niepokonana Sztorm!
W tym czasie Klepiąca poczuła, jak opuszcza ją siła boga wojny – Viliar po prostu odebrał jej swój dar. Być może wcześniej uważał ją tylko za nieszkodliwą idiotkę, ale teraz, gdy zraniła już dwa smoki? Ktoś musiał ułatwić zebranym pozbycie się jej z pola walki.

Kiedy Krwawe Oko potraktował mackę Mroku szybkim cięciem pazurami, uścisk zelżał, a bóg wojny złapał znowu haust powietrza. Jednak potwór nie zamierzał się tak szybko poddać – zacisnął zęby licznych szczęk i wysunął kończynę jeszcze dalej. Chciał ponowić atak, ale wtedy pazury Perspektywy rozcięty jego mackę na pół.
Areną wstrząsnął ryk wściekłości, niepodobny do lamentu potwora. Bo to nie on cierpiał katusze, a Viliar – raniony szponami, których nikt nie zauważył. Leżał teraz na boku i dyszał ciężko: trzymał się łapą za brzuch, usiłując zatrzymać wypływające na zewnątrz jelita. Szkarłat krwi idealnie pasował mu do łusek.
Dobra robota, wykończycie mnie szybciej niż potwora – wycharczał w kierunku zebranych, krzywiąc wyraziście pysk. Ominął morderczym spojrzeniem tylko Krwawe Oko i Perspektywę, którym należała się choć niewielka część jego uznania. – Czy mam wam wydawać rozkazy, żebyście łaskawie kiwnęli palcem w moją stronę?!
Jedyną osobą, która mogła mu jeszcze pomóc, był Nierozważny Duch – ale skoro Viliar kierował swój gniew do wszystkich, najwyraźniej oczekiwał od nich większych poświęceń.
Pieprzona powłoka, więcej z tym kłopotu niż pożytku... – mamrotał do siebie.

Coś się zmieniło – pierwsi zauważyli to czarodzieje. Nie odczuwali już bliskiego sąsiedztwa pola siłowego Viliara. Tarcza przepadła – zostało im tylko błogosławieństwo siły.
S-sądzicie, że je-steście do-brzy – wymruczał potwór, powtarzając po Klepiącej Łusce. Przemawiał nie tylko do smoków, ale i Viliara. Nie. Przede wszystkim do niego. – Nieśmieszny ż-art.
Gęsta ciecz polała się z ran potwora, częściowo wypełniając ubytki na szyi. I choć sprawiało mu to wielki ból, Mrok uniósł znowu łeb do góry.
Nie potrzebuję pozwolenia – mówił coraz wyraźniej, tym razem cytując Chochlika.
...żeby żyć – dokończył, a jego krzywe pazury drapnęły o ziemię.
Widoczne wnętrzności potwora cofnęły się gwałtownie, jakby miały wreszcie wrócić na właściwe miejsce. Łapy wyprostowały i nabrały mięśni, a cielsko potwora skurczyło się, kiedy ten próbował udźwignąć je z ziemi. Dotąd nieruchome, niemal wtopione w resztę ciała skrzydła drgnęły nieznacznie. Mrok zazgrzytał zębami z wysiłku, a wtedy jedno ze skrzydeł rozwinęło się na pełną długość.
Pod żadnym pozorem nie dajcie mu uciec! – wycharczał Viliar. Tylko Beri i Aank widzieli cień obawy w ślepiach boga.

____________

Odniesione obrażenia, zużyte atuty/przedmioty:
    Krwawe Oko: 1x ciężka [trzy długie, pionowe ślady po pazurach na szyi, silne krwawienie, ale jeszcze nie tragiczne - tętnica szyjna nietknięta, skóra paskudnie poszarpana, naruszony mięsień, intensywny ból wzmaga się przy poruszaniu szyją, obca krew w ranie - wysokie ryzyko zakażenia]
    Zużyte atuty: chytry przeciwnik

    Nierozważny Duch: 1x ciężka [złuszczona skóra i spopielone łuski na całej głowie, szyi, zachodzące na barki i początek grzbietu, bąble z ropą, napuchnięte żyły w poranionych miejscach, niedokrwienie, tępy, nagły ból, podrażnione oczy, problemy z oddychaniem]
    Wykorzystane przedmioty: eliksir wzmacniający moc
    Zużyte atuty: wybraniec bogów

    Perspektywa Wieczności: 1x średnia [rana magiczna: głęboka kłuta na lewym barku, słabe krwawienie zewnętrzne, ale dużo gorsze wewnętrzne, silny ból, naruszone ścięgno i pęknięcie kości ramienia]

    Płomień Wiary: 1x ciężka [dziura w czaszce niedaleko lewej stroni, pęknięcie rozchodzi się dalej, drobne odłamki kości wbijają w skórę, niebezpieczny ucisk na mózgu, wysoki ból, krew zalewa lewe oko, podrażniając je i utrudniając widzenie]

    Sztorm Stulecia: nic
    Wykorzystane US: błysk przyszłości

    Teza Obłędu: 1x średnia [piekące otarcie na skórze, złamanie zamknięte kości przedramienia prawej przedniej łapy, silny ból uniemożliwia stanie na łapie, drobne odłamki naruszyły mięsień wywołując krawienie wewnętrzne]
    Zużyte atuty: szczęściarz

    Zamącony Błysk: 2x średnia [zwichnięty prawy nadgarstek ze złamaniem zamkniętym dwóch kostek, smok nie może opierać na nim ciężaru ciała, krew zbiera się pod zmiażdżoną skórą wokół nadgarstka, połamane łuski wbijają się boleśnie w ciało]
    [trzy głębokie nacięcia między szyją a prawym barkiem smoka, uszkodzony mięsień i ścięgno, krawędzie rany poszarpane w bardzo bolesny sposób, silne krwawienie, obca krew w ranie - ryzyko zakażenia]
    Zużyte atuty: tancerz, szczęściarz

    Viliar: 1x krytyczna [rozprute podbrzusze]
    _______

    Klepiąca Łuska: 1x ciężka [trzy wąskie i bardzo głębokie rany kłute na brzuchu, przebity żołądek i wątroba (dwukrotnie), krwawienie przede wszystkim wewnętrzne, rozdzierający ból, wysokie ryzyko zakażenia]
    Zużyte atuty: furia niebios

    Mrok: 3x lekka [niegroźne porażenie prądem, poparzenia na jednej z łap i lewym boku ciała]
    2x średnia [poszarpane ciało po prawej stronie szyi, głęboka rana kłuta na lewym boku]
    1x ciężka [poszarpane ciało po lewej strony szyi]
Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry 2020-04-07, 09:14, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Chochlik Miłości 
Piastun Plagi
Burdig Zmysłowy



Stado: Plagi
Rasa: Północny
Księżyce: 60
Płeć: Samiec
Opiekun: Fia
Partner: Rawr Szydź
Dołączyła: 09 Wrz 2019
Posty: 1288
Wysłany: 2020-04-06, 22:45   
   A: S: 3| W: 1| Z: 2| M: 1| P: 4| A: 5
   U: Pł,O,W,MP,MA,MO,Kż,Śl,Skr: 1| A,B,L: 2| M: 3
   Atuty: Atrakcyjny; Szczęściarz; Altruista; Opiekun;


    - Powiedziałaś kiedyś.. Że śpiew pozwala zdziałać dużo. Czy działa tylko na ludzi?
    - Nie tylko. Jeżeli odpowiednio się skupisz, dotrzesz do każdego serca Burdigu.


Na zdenerwowanie bestii zareagował szelmowskim uśmiechem. Cały czas otrzymywał od niego reakcje, dlatego też doskonale wiedział że nawet te minimalne dekoncentracje wpływały na przebieg walki. Nawet jeżeli on nie walczył swoimi łapami, to docierał do wnętrza tego czegoś. Gniew to też emocja... Chwila. Moment.
Pomrugał szybko, dostrzegając przed tym gniewem nutkę pożądania. Trzeba było przyznać że Piastun w tym momencie trochę zgłupiał, zdając sobie sprawę iż nawet niematerialne stwory reagują na poruszanie jego tłustego zadu.
Najwyraźniej powinien testować jego właściwości w innych dziedzinach niż chędożenie. ALE! Skup się Burdig, skup, skup, skup!

    - Nie wydaje mi się to czymś przydatnym. Ojciec podkrada się do zwierzyny i nie pyta jej o zdanie..
    - Bo jemu to niepotrzebne! Jest łowcą, prawda? Ale spróbuj się kiedyś podkraść do watahy wilków i zanucić im kołysankę, dam sobie uciąć rękę że sam nie uwierzysz w to co się stanie!


Bunt rozniósł się po przeciwnikach, czyniąc ze wszystkich dwa obozy. Chochlik zauważył nagłe zniknięcie bariery i znów poczuł się tak jak wtedy kiedy był z nią wśród innych, które były jej siostrami. Siła nie miała tu limitu i buchała na wszystkie strony. Krzyki, zapach krwi, potężne uderzenie głosu Boga... Jednak jego tu nie było. Wszystko zwolniło a Piastun nabrał głęboko powietrza w płuca, czując w kościach że to jedna z jego ostatnich szans. Uderzy - Powiedzie mu się czy nie, chce zakończyć to co zaczął jeżeli miało to jakikolwiek sens. Wyciszył się, poruszając strunami głosowymi a świat wokół ucichł razem z nim. Słyszał znów jej oddech obok ucha, czuł porcelanowe dłonie opierające się o futrzany policzek.
Oddychała płytko a jej moc nikła z każdym uderzeniem serca. Powinien dać jej odejść już dawno, wciąż jednak nie mógł o niej zapomnieć.
Pokochał kogoś kto był mu pisany, najwyraźniej Wiedźma to czuła nie chcąc dopuszczać go bliżej niż mogła. Szkoda że trochę jej nie wyszło...

    - Co mi dzisiaj zaśpiewasz Burdigu?
    - "Jaskółkę"
    - Oh.. To bardzo ładna pieśń.. Wiesz że podobno kiedyś ona wyleciała z tego sklepienia? Chyba każdego z nas to kiedyś czeka...


Otworzył ślepia, spoglądając w trójoczne stworzenie, które chciało skorzystać z okazji na ucieczkę. Rozluźnił mięśnie, dalej trzymając w gardzieli powietrze chociaż jego wcześniejsze, frywolne ruchy ustały teraz jego postawa sama w sobie była spokojna. Żadnych spiętych mięśni, grymasu na twarzy.. Żadnego strachu. Zaczął stawiać łapy delikatnie, choć poruszały się szybciej w stronę Mroku. Szedł pewnie a loki dumnie powiewały na wietrze. Wypiął pierś, wyprostował głowę a ogon zaczął bujać się na boki, momentami trzaskając jak bicz i gdyby teraz przodkowie patrzyli na niego z góry, patrząc na jego pozycje pomyśleli by jedno.
Czerwień Kaliny.
Tak samo dumny.
Tak samo przeszywał spojrzeniem.
A potem wypuścił powietrze, pozwalając pieśni wyjść na świat.



// Szczęściarz w razie faila aparycyjnego podtrzymuje + Afirmacja Uessassa + Wsparcie Przodków + wish me luck
_________________
..................
..................
..Life is nothing if you're not obsessed. I only think terrible thoughts, I do not live them... Yet.
    ALTRUISTA
    ....-2 ST do wszystkich akcji towarzysza Piastuna na misji/polowaniu.
    SZCZĘŚCIARZ
    ....odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na dwa tygodnie.
    OPIEKUN
    ....-2 ST dla każdej akcji kompanów.
..Na pozór silna dziewczyna a w środku ledwo się trzyma.
..______________________________________

..MORTADELKA (bies) - karta kompana -
.....S: 3| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 1
.....B,A,O,Skr: 1

..BERLINKA (hipogryf) - karta kompana -
.....S: 1| W: 1| Z: 2| M: 1| P: 2| A: 1
.....B,L,A,O,Skr: 1


.............Tema musical para Burek
Ostatnio zmieniony przez Chochlik Miłości 2020-04-07, 10:01, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Sztorm Stulecia 
Wojownik Ognia
Paladyn Pospólstwa



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 61
Płeć: Samica
Opiekun: Kaskada Kości
Mistrz: Iluzja Piękna
Partner: Nierozważny Duch
Wiek: 100
Dołączyła: 14 Lut 2019
Posty: 1561
Wysłany: 2020-04-07, 09:14   
   A: S: 2| W: 4| Z: 5| M: 3| P: 3| A: 1
   U: B,L,W,M,Skr,Kż,MP,MA,MO: 1| Pł,O,Śl: 2| A: 3
   Atuty: Wytrwały, Adrenalina, Twardy jak diament, Furia niebios,


Sztorm przeturlała się zręcznie, po czym wykorzystała siłę tego ruchu by pewnie skoczyć na łapy. Nie było chwili oddechu, nie było momentu na zastanowienie. Był tylko cel. Obróciła łeb, skupiając wzrok na Czarodziejce Ziemi.
Słowa Viliara przeleciały jej ponad głową, nawet nie zarejestrowała obrażeń boga. Nie słyszała zawodzącej pieśni Piastuna Plagi, nie widziała swojego partnera w zagrożeniu kolejnym atakiem. Była w szale, wściekłym szale mordu na smoczycy, która udawała, że przyszła im pomóc, a wbiła szpony w ich plecy, gdy tylko zaczęła się walka. Po tych wszystkich smokach, które zabił Cień, po śmierci tylu niewinnych z każdego Stada, po tym co stało się z Darem... Jak ona mogła? Stulecie nie czuła wzbierającego żalu, tylko gniew. Nie było w niej niczego poza skoncentrowaną, sprawiedliwą wściekłością. Czerwona mgiełka zasłoniła jej cały świat, zostawiając tylko wizję skąpanej w krwi obcej samicy.
- Moja. - słowa ledwo rozróżnialne w niskim, gardłowym warkocie, który jak szczeknięcie poniósł się w kierunku pozostałych. Głuchy ton, który budził dreszcze wzdłuż kręgosłupa, jak uderzający blisko piorun. Jeśli któreś z nich zaatakuje ten sam cel, robiło to na własną odpowiedzialność.

Łapy błyskawicznie pokonały niewielki dystans, a ich właścicielka wybiła się z tylnych w skoku na zdobycz. Samica siedziała wyprostowana, z magicznym tworem na ramieniu? Pysznie. Sztorm wyciągnęła szpony przednich łap i precyzyjnie wycelowała w miękki brzuch. Chciała wypatroszyć samicę zręcznymi cięciami z lewej, a potem prawej łapy, otworzyć ją jak małża, aż flaki nie wypłyną pod jej nogi. Cięła na ukos, tworząc szerokie szarpane rany, uderzając szybko, zwinnie i bez wahania, raz za razem.
_________________

...........................

• FURIA NIEBIOS » raz na walkę, + rana lekka dla przeciwnika...................................
....................................• TWARDA JAK DIAMENT » -1 ST do testów na wytrzymałość.

• ADRENALINA »
dodatkowa kość w testach na akcje fizyczne (bieg, atak, obrona), w przypadku
niepowodzenia akcji maksymalna rana wynikająca z sumy kostek na akcję.


Błysk Przyszłości » ostatnie użycie 05.04.20
Sztorm Stulecia od Przebłysk
............................................................................................................... Inurta x Burzowa x Sztorm
........................................................................................................... Sztorm od Fena x Sztorm od Echo
......

Kalectwo wrodzone: czupryna jasnych włosów na łbie, przechodząca w grzywę na karku i barkach.
Efekt wpływu trzeciej rasy, smoków wężowych. Związane z tym dodatkowe ryzyko przegrzewania się i

..................................................................zwiększone ryzyko bólów głowy z tytułu udarów słonecznych.
Kalectwo nabyte: brak lewej przedniej łapy od łokcia (+1 ST do akcji fizycznych)...............................


 
 
Tweed
Samotnik
. . .



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 60
Płeć: Samiec
Opiekun: niby ktoś tam był
Mistrz: Nikt, zdolny jest
Partner: Przebłysk Wspomnień 4ever
Wiek: 20
Dołączył: 11 Cze 2019
Posty: 1753
Wysłany: 2020-04-07, 11:05   
   A: S: 5| W: 4| Z: 3| M: 1| P: 3| A: 1
   U: M,MA,MO,MP,Skr,Kż,Śl,W,B,Pł,L: 1 | O: 2 | A: 3
   Atuty: Silny, Szczęściarz, Czempion, Pojemne Płuca


Szczerze nienawidził złamań, dlatego syknął głośno kiedy poczuł, jak jedna z jego łap zostaje wyłączona z użytku. Już wolał te otwarte, krwawiące rany przy przmro-odmro-żenia. Na dodatek doskonale czuł, że zaraz tutaj padnie. Irytowało go to niezmiernie, tyle wzmacniał swoją wytrzymałość i nic mu to nie dawało. Warknął tylko, patrząc ukradkiem na Viliara. Cóż, zawaliły smoki, których cień nie atakował o ile takie były. Nie widziało mu sie umieranie, miał do kogo wracać.
Teza ranną kończynę trzymał tak, by się na niej nie opierać. Ale miał jeszcze trzy plus ogon. Na trzech łapach rozniósł ciężar ciała, zaparł się mocno na ziemi i wziął porządny, głęboki haust powietrza. Poczuł jak rozszerzają mu się płuca, aż delikatnie zapiekły. Wtedy on otworzył paszczę i wypuścił powietrze, uaktywniając swoje gruczoły, iskrą wzniecając ogień. Strumień ognia zamierzał skierować na podbrzusze. Tak jak w przypadku gdyby był to żywy smok, chciałby doprowadzić do obrażeń pokroju doszczętnie spalonch mięśni i naruszonych przez ogień jelit. Oczywiście swój atak wykonał tylko wtedy, jeśli inny smok nie zaatakowałby szybciej tego miejsca. Żeby nikt nie był, hmm... na lini ognia.

//czempion + pojemne płuca na mój atak, bo pewnie zaras zemdleję to m o ż e jakoś go zranię.
_________________
A.:Atuty:...
AI Silny - jednorazowo +1 do Siły
AII Szczęściarz - odwrócenie porażki akcji na 1 sukces (użyty 21.02)
AIII Czempion - raz na walkę +1 sukces do ataku fizycznego
AIV Pojemne płuca - Raz na walkę -2 ST do ataku smoczym oddechu. Pasywnie -1 ST do obrony przed smoczym oddechem.

. [Jaskinia].:. [Teczka Postaci] .:. [ Amulet od Urzary] .:.
x
AKK - Se'ze (żywiołak powietrza)
AS:1 l W: 1 l Z: 1 l M: 2 l P: 3l A: 1
ASkr,L: 1 l MA,MO: 2

AAA
Ostatnio zmieniony przez Tweed 2020-04-07, 11:06, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Klepiąca Łuska 
Adept Ziemi
mini boss



Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 52
Płeć: Samica
Partner: Mrok:)
Wiek: 38
Dołączyła: 12 Mar 2020
Posty: 107
Wysłany: 2020-04-07, 13:16   
   A: S: 1| W: 2| Z: 1| M: 4| P: 1| A: 1
   U: B,Pł,L,W,A,O,Skr,Śl,MP: 1 | MA,MO: 2
   Atuty: Bogata z rodu; Niestabilna; Nieugięta; Furia Niebios


Dławiło ją w piersi. Oczy samoistnie wyskoczyły z orbit, rzucając się ku widokowi Mroku oraz okolicznego chaosu. Stal na przedramieniu rozłamała się. Na części. Moc wróciła do źródła, jednak ona czuła się coraz mniej na siłach. Jakby ciało mdliło ją od zawsze i chciała pozostać tym, czym stał się Mrok... jednak zmiany byłyby zbyt nudne. Łapa leniwie powiodła na dudniącą pierś. Brakowało jej leków... lub błogosławieństwa. Było jej za gorąco. Gotowała się w środku. Chuchała wiatrem z kurczących się płuc. Nawet jej chichot nie miał już tyle mocy.
Nie minął ani szmal czasu, ani skrawek. Charczący śmiech znów przeszył arenę, a samica skierowała oczy w stronę Ognistego, który skupił uwagę Mroku... co zwróciło tym samym jej uwagę. Milion źrenic przeszyło jego osmoloną sylwetkę. Cykuta telepała się cała. Błona odmawiała posłuszeństwa i zwijała się w rulon, to niczym namiot tipi zakręcała i zamykała z chrzęstem wysuszonych łusek.
Wygięła się w spazmie.
Raptem maddara przeszyła jej cielsko. Czarodziejka lśniła u upadających ścian bariery, a każda żyła ostała się cieniem na skórze i spod każdej z tych żył wylatywały nowe smugi światła. W prześwitującym przełyku coś nagle przeleciało, cofnęło jej się do gęby w obrzydliwej manierze. Cykuta zgięła się, powstrzymując się od cofnięcia ledwo co strawionego bzu... i brudne szpony skierowała w suchy pysk. Ciche mlaśnięcie zapoczątkowało niesmak. Wyciągnęła utkaną przez siebie drżącą i wyrywającą się z uścisku dwóch szponów ropuchę. Bez skóry. Bez pancerza. Zwykłe rzucające się na boki mięso. Kwas skapywał z jej kończyn tak, jak z uśmiechu czarodziejki. Pysznego i ordynarnego.
Cykuta uniosła wzrok i zmierzyła się z gniewem Sztormu Stulecia. Wojowniczka biegła tuż na nią, choć ona bez skruchy. Ropucha rechotała wraz ze stworzycielką. Panicznie próbowała wyślizgnąć się z jej uścisku. Grubo ciosana, prześwitująca czerwienią ropucha zaczęła krzyczeć. Przerażająco, boleśnie, wysoko; zagłuszając niosący się śmiech Cykuty. Wreszcie ropucha wyślizgnęła się z uścisku czarodziejki i zgodnie z jej myślą, pędzącymi susami skróciła dystans między sobą a Nierozważnym Duchem. Będąc tuż pod nim miała zagrzmieć czerwienią od środka, wskoczyć na czubek pyska czarodzieja i wtedy pęknąć! Eksplodować! Rozszarpać uderzeniem kufę samca, spalić płomieniami od wybuchu!
Suchy kaszel. Szarpiący haust powietrza. Oczy skierowała pokątnie na Mrok, prosząc pusto.
Cisza. Wyciągnęła łapy. Klepiąca spojrzała bezdusznie na rozżarzony grymas smoczycy, pokładając na nim swe palce. Twarde łuski. Niebieskawe. Pewnie pogładziła poliki wojowniczki, a kłami zazgrzytała, czując jej ataki na sobie. Chwiejąc się od każdego uderzenia. Kwas wyleciał z kącików ust zamiast krwi.
Maddara raptem zakołowała na łapach czarodziejki, zaś wszelkie światło przechodzące przez jej ciało przelało się na przeguby. Dotykiem zniszczywszy bariery, kulę skaczących piorunów kulistych uformowała pod mózgiem samicy. Gorącem buchała krótko wewnątrz Sztormu Stulecia, aż z kolejnym impulsem myśli miała rozprowadzić się po całym łbie, parząc i zakłócając pracę umysłu do tego stopnia, ażeby ją sparaliżować... ażeby dym wyleciał z jej nozdrzy.
- Huh, posłuchałaś się... ale samo-poświęcenie - wycharczała półszeptem, opierając się łapami na ryju Inurty. Skrzeczący chichot przedzierał się przez słowa: - to część mojej roboty.
I nawet jeżeli miała umrzeć, patrzyła ślepa na bezczelność furii Inurty. Bo w Cykucie nie tkwiło po prostu nic, co mogło równać się z logiką ich świata.
_________________
═══ ═══
Furia Niebios
„Chciałbym jak piorun, uderzyć i zginąć, ale o gwiazdy zaczepić w locie.“
raz na walkę, wyładowanie elektryczne Cykuty zadaje ranę lekką przeciwnikowi

═══ ═══

═══ ═══
Nieugięta
mdlejąc, Cykuta może zaatakować przeciwnika, który ma +4 ST do obrony
═══ ═══
Niestabilna
+1 kostka do akcji magicznych, w przypadku niepowodzenia akcji maksymalna rana wynikająca z sumy kostek na akcję
☳ +1ST do akcji fizycznych ☳
Ostatnio zmieniony przez Klepiąca Łuska 2020-04-07, 13:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Krwawe Oko 
Wojownik Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Zwyczajny
Księżyce: 63
Płeć: Samiec
Opiekun: Rudzik Płowy
Mistrz: Spękany Kamień
Partner: Ból i smutek
Wiek: 22
Dołączył: 15 Mar 2019
Posty: 802
Wysłany: 2020-04-08, 19:31   
   A: S: 1| W: 5| Z: 5| M: 1| P: 1| A: 2
   U: W,B,L,MP,MO,MA,Skr,Kż: 1 | O,Śl: 2 | A: 3
   Atuty: Zwinny, Chytry przeciwnik, Tancerz, Uzdolniony


Widząc w jakim stanie był Viliar przez jego głowę przeszła myśl. "jak bardzo potężny był ich przeciwnik?" W końcu właśnie jednym ciosem powalił Boga wojny. BOGA WOJNY! To coś było na kompletnie innym poziomie niż ktokolwiek ze smoków mógł sobie wymarzyć. Wtedy też usłyszał słowa Boga. Trochę się zdenerwował bo wiedział że wszyscy robią co mogą by pokonać bestie a ten miał jeszcze jakieś zastrzeżenia. Było widać że nie był w najlepszym stanie ale teraz nie to się liczyło. Potwór właśnie starał się uciec a sądząc po co Krwawy zauważył w oczach Viliara wiedział że muszą działać szybko. Spojrzał na Perspektywe która była najbliżej i wysłał jej wiadomość mentalną.
Musimy odciąć skrzydło i to szybko. Najlepiej przy nasadzie.

Krwawe oko ruszył w stronę Mroku nie zatrzymywał się ani na chwilę. Z pod jego łap unosiły się kłęby pyłu gdy ten zmierzał do celu.
Obiecuje że dopóki żyje ten stwór nigdzie nie ucieknie!
Przesłał Viliarowi po czym znów skupił się na Perspektywie.
Ja będę ciął po lewej stronie a ty po prawej. Postarjmy się zrobić to w tej samej chwili. Wtedy mamy duże szanse na odcięcie skrzydła.
Powiedział a gdy był wystarczająco blisko podskoczył i znów rozłożył skrzydła. Leciał na skrzydło od dolnej części tułowia nabierając prędkości skorygował lot na lewą stronę i wyciągnął prawą przednią łapę w stronę nasady skrzydła. Prędkość zrobiła resztę i Krwawy zaczął przecinać skórę monstra starając się zadać jak największe obrażenia. Następnie zawisł w powietrzu starając się zabezpieczyć drogę ucieczki potwora w razie gdyby ich atak się nie powiódł.
_________________
→ Zwinny - brak

→ chytry przeciwnik - +2 ST do akcji przeciwnika raz na pojedynek/polowanie/raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/polowaniu łowcy

→ tancerz - +1 sukces do obrony fizycznej raz na walkę.\

→ uzdolniony - brak.



Walki wygrane:5 Remisy:1 Wygrane walki bez rany:2
 
 
Perspektywa Wieczności 
Wojownik Ognia
Koniara xDDD



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 62
Płeć: Samica
Opiekun: brak
Mistrz: brak
Wiek: 22
Dołączyła: 28 Lip 2014
Posty: 1951
Skąd: Kalisz-Chorzów-Cieszyn
Wysłany: 2020-04-08, 23:13   
   A: S: 2| W: 3| Z: 5| M: 1| P: 4| A: 2
   U: L,Pł,A,W,MA,MP,Kż,Skr,M: 1| B,Śl: 2| O:3
   Atuty: Wrodzony talent, Empatia, Nieugięty, Znawca terenów


// musiałam - https://youtu.be/cCBZ9VA8Em4?t=65

Zacisnęła zęby. Przez krótką chwilę obraz przed jej oczami zamglił się. Stała nieopodal broczącego flakami Viliara, na sztywnych łapach, z białą maską o wyszczerzonych zębach. Do jej uszu z opóźnieniem docierał bełkot obcej smoczycy, która, jeśli dobrze rozumiała zamieszanie, jakie zaczynało się tu wyczyniać - najpierw raniła ją, a zaraz potem rzuciła się na resztę Wolnych Smoków.
Gniew rósł w jej sercu, wydostawał się przez gardło w postaci kwasu, który kapał jej po wargach, jakby jej ściśnięty żołądek zachorował na refluks. Tylko Bóg mógł widzieć jej gorące łzy w kącikach ślepi, tak jak ona zauważyła jego strach.
Nie zamierzała stać i mazgać się. Rana i natłok wydarzeń każdej żyjącej istocie wyrwałaby jednak chwilę skupienia.
Cisnęła spojrzeniem jak gromem w Cykutę i wykrzyknęła szybko, niemal wypluwając słowa, jak obrzydzenie, które do niej czuła:
- TEN TWÓJ ZAS*ANY BOHATER MORDOWAŁ NASZYCH BLISKICH, BIJĄC W PLECY I NIE DAJĄC NAWET MRUGNĄĆ NA OBRONĘ! JEŚLI NIC NIE WIESZ, TO STUL DZIÓB. TO NIE JEST TWOJA HISTORIA!
Piana skapywała z wilczego pyska Perspektywy, z mdlejąco wysuniętego języka. Znajdywała drogę miedzy licznymi zębami i pryskała przed jej łapy, gdy krzyczała, gardłem zdartym od toksyn.
W pierwszej chwili warknęła też cicho, kiedy w żar jej myśli wtrącił się Ziemisty, śmiąc wydawać jej rozkazy, jakby była jego podwładną.
Nie, współpraca, działająca na tej zasadzie, nie była w żaden sposób bliska Presji. Miała ochotę go ugryźć, miała ochotę splunąć mu zielenią w lico i wycharkać, że sama dobrze wie, co ma robić.
Ale fakt był taki, że Zdradziecka Żmija chwilowo rozproszyła ją na tyle, że nie zauważyła skrzydła, które Mrok prostował ku ucieczce.
Nie odzywając się więc do czerwonookiego, podążyła chwilę za nim ku monstrum, a pęd powietrza wydarł z jej ślepi gorzki pot. Rozłożyła skrzydła, gdy w biegu okrążyła nieco metamorfa, by wzlecieć nad jego grzbietem na lekkim wietrze i mocy Boga Wojny, a następnie rozcapierzonymi palcami przednich łap opaść z prawej strony jego wyciągniętego skrzydła i rozciąć je przy ciele, po drugiej stronie, chwilę po tym jak podobnie uczynił Wojownik.
_________________

KK Kelpie
Opal
S:1| W:1| Z:1| M:2| P:2| A:1
Pł,B,MA,MO,Skr: 1


KK Jednorożca
Amalthea
S:1| W:2| Z:1| M:2| P:1| A:1
B,MA,MO,Skr: 1

Pisklę, Adept
Młoda by Szkarłat
ATUTY:
I: Wrodzony talent
II: Empatia - Przy testach mediacji -2 ST. Przy nakładaniu kompanowi więzi -2 ST.
III: Nieugięty - Pod koniec walki, jeśli smok mdleje z powodu otrzymanych ran, może zadać swojemu przeciwnikowi cios, przed którym przeciwnik może się obronić mając +4 ST do akcji.
IV: Znawca terenów - Ran na dwa tygodnie dodatkowa sztuka poszukiwanego kamienia/ 4/4 pożywienia

Mechaniczne: Kryształ Pojętnego (w formie naszyjnika z dziczycz kłów), Kryształ Szamana
Fabularne: Strzała z żółtą lotką, pióro Światłości Erycala, niebieskie płonące pióro feniksa, bransoletka z muszelek od Echa Istnienia


Główny motyw muzyczny
Drzewo genealogiczne
Ostatnio zmieniony przez Perspektywa Wieczności 2020-04-08, 23:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Nierozważny Duch 
Czarodziej Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Jaskiniowy
Księżyce: 77
Płeć: Samiec
Opiekun: Dotyk Cienia [*]
Partner: Sztorm Stulecia
Wiek: 19
Dołączyła: 20 Gru 2018
Posty: 726
Wysłany: 2020-04-09, 00:27   
   A: S: 3| W: 4| Z: 1| M: 5| P: 2| A: 3
   U: B,L,Pł,W,O,A,Skr,Śl,Kż,M: 1|MO,MP: 2|MA: 3
   Atuty: Boski Ulubieniec, Nieparzystołuski, Nieugięty, Utalentowany, Wybraniec Bogów


Gdy do jego uszu dotarły wrzaski Ziemskiej smoczycy i kiedy zrozumiał sens jej słów wiedział już dobrze z kim mieli do czynienia. W końcu nietrudno rozpoznać wariata, jeśli już się miało wcześniej z jakimś kontakt. Darła się w niebogłosy, śmiała się i wielbiła te kupę mięsa. Czyż to nie jest żałosne? Oh, ale bycie niepoczytalnym nie było przewinieniem. Za to atak na jego partnerkę i ucznia to niewybaczalny błąd.
Ze zgrozą obserwował zamierzenia szalonej i szczerze żałował, że tak szybko zabrał się do ataku na mrok, bo teraz nie miał, jak ich ochronić. Z bijącym sercem czekał na wynik starcia zdolności i wypuścił świszczący oddech, wiedząc, że żadne z nich nie było poważnie ranne.
Skarga Viliara, który swoją drogą oberwał najbardziej, została kompletnie zignorowana, kiedy to czarodziej z furią w oczach wpatrywał się w walniętą smoczyce. Nim jednak zdołał choćby pomyśleć o ataku, Sztorm pierwsza rzuciła się na zdrajczynie. Zlustrował ukochaną wzrokiem i wiedział, żeby się nie wtrącać. Oh on zdecydowanie też miał ochotę rozszarpać Ziemistą na strzępy, ale nie chciał zakłócać piękna wojowniczki pokazanego w tym momencie w pełnej okazałości. Przyjdzie i jego czas. Mógł poczekać.
Nie spodziewał się ataku na swoją osobę, ale nie dał się kompletnie zaskoczyć. Dostrzegł ropuchę pędzącą wprost na niego z zamiarem trafienia na jego łeb, na co nie zamierzał pozwolić. Skupiając się na tym tworzę niestety nie zwrócił uwagi kogo jeszcze planuje skrzywdzić Ziemista... Może wtedy podjąłby inną decyzję?

Duch wyobraził sobie czarną jak nos kopułę w kształcie półkuli, która miała zmaterializować się tak, aby pojmać ropuchę nim ta zdąży doskoczyć zbyt blisko ciała czarodzieja. Ściany miała bardzo grube i odporne na wszelkie uszkodzenia czy to od lodu, ognia, kwasu czy najprostszego ataku pazurem. Nie miał pojęcia, co zwierzak smoczycy zrobi, gdy już w niego trafi, ale nie zamierzał się przekonywać. Bariera połyskiwała niczym oszlifowany onyks, a powierzchnia jej była idealnie gładka. Stawiając na wytrzymałość tworu i na szybkość czarowania, żeby być zdolnym pojmać ropuchę, Reth przelał maddarę w obronę.
_________________


❛ boski ulubieniec ❜
Spotkanie duszka raz na polowanie/raz na 2 tygodnie, owocujące o połowę
większą nagrodą niż jest to dopuszczalne w przypadku "czegoś niespodziewanego


❛ nieparzystołuski ❜
-1 ST do wiodącego Atrybutu i Wytrzymałości w czasie nieparzystych miesięcy
+1 ST do wiodącego Atrybutu i Wytrzymałości w czasie parzystych miesięcy


❛ nieugięty ❜
Mdlejąc, smok może zaatakować przeciwnika, który ma +4 ST do akcji.

❛ wybraniec bogów ❜
+1 sukces do akcji raz na walkę/raz na dwa tygodnie w misji/polowaniu.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 17