FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Sitowie
Autor Wiadomość
Lisia Mistyfikacja 
Czarodziej Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 30
Płeć: Samica
Dołączyła: 19 Wrz 2019
Posty: 257
Wysłany: 2020-04-03, 16:43   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| M: 3| P: 2| A: 1
   U: W,B,Pł,Skr,M,A,O,MP,MA,MO,Śl: 1
   Atuty: Kruszyna; Szczęściarz; Twardy jak diament;


Wysłuchała go, ale nie miała nic do powiedzenia. Zaczynało do niej docierać, że ona naprawdę zaraz z własnej woli wejdzie do wody i prawdopodobnie popłynie. Serce na nowo zaczynało jej dudnić bez opamiętania. Nie zamierzała się poddać, ale jednak pierwszy krok był najtrudniejszy. Spokojna woda, która nie chciała jej zrobić krzywdy, ale czy na pewno? Zaraz obok był Iphi, na pewno jej pomoże w razie problemów, więc nie miała się czego bać. Przymknęła ślepia i odetchnęła uspokajająco. Wzięła zaraz głęboki wdech i odepchnęła się łapami od mulistego gruntu, wpadając całym ciałem w głęboką wodę jeziora. Nie czuła już niczego pod łapami, jakby latała, tylko troszkę inaczej. Tylko co ona tam wie, skoro nigdy nie latała, ale właśnie podobnie to sobie wyobrażała. Zaczęła gibać się pewnie na boki, tak samo, jak traszka, zgrabnie wijąc się w wodzie. Przez chwilę nawet czuła, że płynie i jest coraz bliżej samca. Naprawdę zaczynało jej wychodzić. Delikatnie podgarniała wodę pod siebie i wspomagała się ogonem, traktując go jak przedłużenie tułowia, choć pamiętała, aby łapy i ogon były jedynie dodatkowymi pomocami. Niestety wybiła się z tego dobrego rytmu. Chaotyczne machanie łapami zaczynało ciągnąć ją na dno, co wywoływało u niej jedynie coraz większą panikę i jeszcze chaotyczniejsze wiosłowanie łapami. Starała się uspokoić i nie dać tak łatwo sobą zawładnąć. Trzeba czegoś więcej, niż być wodą, aby ściągnąć ją na dno! Tego typu myślami starała się zmotywować i pocieszyć, tak jak i myślą, że nie jest sama, dlatego nic złego nie może się stać. Skupiła się na wodzie, w końcu miała jej pomóc. Musiała w końcu przestać z nią walczyć i zacząć współpracować. Nieważne jak głupio to brzmiało, zamierzała tak zrobić. Uspokoiła swoje ciało i na nowo balansowała nim delikatnie w lewo, a później w prawo ruchem, który stopniowo zwiększała, aby wreszcie trafić na ten, który pozwoli jej płynąć przed siebie, a najbardziej zależało jej obecnie, aby wypłynąć na powierzchnię. Ruchy łap również stały się spokojniejsze. Jedynie pomagały i nie były jej głównym napędem, to samo z ogonem. Udało jej się wynurzyć i zaraz łapczywie łapała powietrze. Nie wiedziała, czy to samiec podpłynął, czy jej się udało to zrobić, ale wypłynęła obok niego i przednimi łapami się lekko na nim wsparła, aby na chwilę odpocząć od próby pływania.
- Przez chwilę mi się udawało. - Mruknęła z lekkim uśmiechem dumna z siebie. Może to nie był pokaźny dystans, ale i tak się bardzo cieszyła, że jej się udało. Teraz to tylko kwestia praktyki! Przynajmniej tak jej się wydawało.
_________________


«Kruszyna»
Już od małego byłeś drobnej budowy, ale dopiero gdy wyrosłeś widać efekty. Okazuje się, że Twój organizm potrzebuje mniej jedzenia niż przeciętny smok.
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu o 1/4 jednostek pożywienia mniej niż zazwyczaj potrzebują przedstawiciele jego gatunku.

«Szczęściarz»
Fortuna jest Ci wyjątkowo przychylna. Jeśli w walce, polowaniu lub na misji nie powiedzie Ci się, możesz oszukać przeznaczenie i zmylić los. Sukces w poczynaniach jest wtedy marginalny, może jednak odwrócić Twoje szanse.
W przypadku braku sukcesów podczas rozsądzania akcji lub rzutu na Wytrzymałość Atut zamienia ten wynik na 1 sukces. Do użycia raz na dwa tygodnie.
Ostatnie użycie: 21.04.2020
 
 
Gra Pozorów
Uzdrowiciel Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 22
Płeć: Samiec
Opiekun: Morska Bryza
Mistrz: Wonna Dziewanna
Dołączył: 28 Paź 2019
Posty: 952
Wysłany: 2020-04-05, 13:35   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| M: 5| P: 2| A: 1
   U: W,B,M,Pł,A,O,MA,MO,Śl,Kż,Skr: 1 | MP,Lecz: 2
   Atuty: Mocarny, Szczęściarz


Obserwował jej pierwszą próbę pływania. Tragiczna nie była, ale też nie miał za co ją chwalić. Widział panikę, która powodowała chwilowe tonięcie. Niedobrze. Zmarszczył nozdrza, zwężając je w przecinki. Pływał dookoła niej niczym rekin czyhający na ofiarę, jednak nie na tyle blisko by móc jej przeszkodzić w ruchach. Nie asystował dopóki to nie było konieczne. Później sama oparła się przednimi łapami o jego grzbiet. Nie podtopiła go, ale musiał wrzucić w swoje dryfowanie nieco więcej samozaparcia aby nie pójść na dno.
- Nie było tak źle - mruknął, choć musiał trochę nakłamać. Inaczej pewnie by się zniechęciła do reszty. - Sama pewnie zauważyłaś, że w momencie w którym pozwalasz strachowi wziąć górę, ruchy ciała są niekontrolowane. Pełne chaosu. Nie dość, że nie płyniesz wtedy prawie wcale, to jeszcze marnujesz energię. Łatwo się tak utopić. - Odparł. - Znajdź rytm dla łap, powtarzaj go sobie w głowie aż wbije ci się w pamięć. Będzie ci łatwiej. - Poradził.
Zaraz potem zanurkował i zniknął na moment z pola widzenia. Nie zostawił jej, po prostu podpłynął pod nią aby opierała się brzuchem o jego grzbiet. W miarę złożył błony, aby się jej nie wbijały - choć i tak nie były przesadnie twarde.
- Popłyniemy głębiej. Wpierw próbuj ruszać tylko łapami aby złapać swój rytm, później sama zobaczysz, że nawet nie zauważysz jak znikam spod ciebie. - Oświadczył.
I tak też zrobił. Płynął z nią na grzbiecie, co naprawdę wymagało niemałego skupienia. Wypór wody pomagał mu w tym zadaniu, choć nadal nie było to pisklęcią igraszką. Płynął, lekko kołysząc ciałem na boki. Łapami pomagał sobie podbierać wodę, ogon służył bardziej jak przedłużenie jego torsu. Samiec znalazł się razem z samicą znacznie głębiej, prawie na środku jeziora. Upewniał się, że próbowała znaleźć swój rytm gdy asekurował ją od spodu. Powoli zaczął się zanurzać, aż całkowicie zniknął pod wodą. Została sama, ale tylko na moment - wypłynął niebawem nieopodal jej, obserwując jak sobie radzi. Może nie utonie?
_________________
.

Now I’m livin’ in ecstasy, without this bullsh*t to shackle me
I have reined in my demons, but they are far from tame


.
⌠ szczęściarz ⌡
odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/etapie leczenia. (dost.)
.
Cercella (kk)
S:1| W:1| Z:1| M:1| P:1| A:1
B,Pł,Kż,A,O:1

.
#724b5c
.
 
 
Lisia Mistyfikacja 
Czarodziej Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 30
Płeć: Samica
Dołączyła: 19 Wrz 2019
Posty: 257
Wysłany: 2020-04-06, 12:27   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| M: 3| P: 2| A: 1
   U: W,B,Pł,Skr,M,A,O,MP,MA,MO,Śl: 1
   Atuty: Kruszyna; Szczęściarz; Twardy jak diament;


Uśmiechnęła się radośnie, cała rozpromieniona na wiadomość, że nie było tak źle, ponieważ ona naprawdę tak uważała. Przez większość życia towarzyszył jej ogromny strach przed wodą, a teraz... naprawdę kawałek udało jej się przepłynąć. Samodzielnie, współpracowała z wodą i płynęła naprzód tak jak inne smoki. Wysłuchała z uwagą tego, co miał do powiedzenia jej przyjaciel. Kolejny raz miał rację, to prawda, że zauważyła, iż strach to najgorszy doradca w takich sytuacjach, a może nawet w większości przypadków, bo nie zawsze. Czasem strach dodawał siły, jednak był też odpowiedzialny za wszystkiego rodzaju potknięcia. Może zacznie jej wychodzić, kiedy się go pozbędzie? Na pewno podczas pływania tak będzie. Musi się tylko odprężyć i zaufać wodzie. Jej łapy nagle straciły oparcie w momencie, w którym Filuterny zanurkował. Nie zdążyła nawet zacząć opadać na dno. Trudno było stwierdzić, czy to dzięki jej nowo nabytym umiejętnościom dyrygowania na wodzie, czy dzięki temu, że Iphi zaraz jej pomógł, łapiąc ją na swoje plecy. Wraz z nim i przede wszystkim z jego pomocą zaczęła płynąć do przodu. Mogła się więc skupić na własnym rytmie, a raczej na odnalezieniu go. Złączyła palce, aby efektywniej pracować łapami. Poruszała tułowiem zgrabnie na boki, płynąc ciągle z pomocą samca niczym wąż. W końcu jednak Gra Pozorów postanowił się odsunąć, pozostawiając Filigranową samą sobie. Nie spanikowała jednak i ciągle brnęła naprzód, przedzierając się przez wodę krokodylim sposobem pływania. Nie przeszkadzał jej ten styl pływania, tym bardziej że nie tonęła. Machała ogonem dodając nieco prędkości, wykorzystywała go również podczas skrętów, wyginając oczywiście ciało w kierunku, w którym chciała podążyć. Łapami również delikatnie, ale skutecznie podgarniała wodę pod siebie. Złapała w końcu rytm, który z czasem był na tyle naturalny dla jej ruchów w wodzie, że nie zwracała na niego aż takiego uwagi.
- Ha! Haha patrz Pozorku, ja naprawdę pływam! - Zaśmiała się rozanielona, kiedy dotarło do jej świadomości, że ona teraz właśnie płynie. Sama, bez niczyjej pomocy. Pływała, na razie jednak na powierzchni, postanowiła spróbować teraz zanurkować. Woda była zimna, więc sięgnęła do maddary, aby się nieco ogrzać. Było wtedy o wiele przyjemniej. Zniknęła, po chwili nurkując w głębokiej wodzie jeziora. Powtarzała ruchy tułowia, mając teraz o wiele więcej możliwości, niż tylko w prawo czy w lewo. Mogła płynąć również do góry bądź na dół. Wbrew pozorom pływanie nawet jej się spodobało. Na pewno miała z tego większy ubaw, niż się sama spodziewała. Chwilami, zamiast poruszać ciałem na boki, płynęła gibające swoim ciałem do góry i do dołu, niczym delfin, co jakiś czas odpychając się łapami. Jej ogon ciągle służył jako pomoc do sterowania i szybkości, z jaką chciała się poruszać w wodzie. Wypłynęła w końcu na powierzchnię i potrząsnęła pyszczkiem, starając się strzepać z niego nadmiar wody. Spojrzała na samca i podpłynęła do niego dumnie, zanurzając nieco pysk w wodzie, aby wyglądać groźnie. Zwyczajnie naszła ją ochota na zabawę.
- Może moim przeznaczeniem było zostać wodnym stworem? - Uśmiechnęła się rozbawiona, choć wcale nie pływała tak dobrze, jak myślała, że pływa.
_________________


«Kruszyna»
Już od małego byłeś drobnej budowy, ale dopiero gdy wyrosłeś widać efekty. Okazuje się, że Twój organizm potrzebuje mniej jedzenia niż przeciętny smok.
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu o 1/4 jednostek pożywienia mniej niż zazwyczaj potrzebują przedstawiciele jego gatunku.

«Szczęściarz»
Fortuna jest Ci wyjątkowo przychylna. Jeśli w walce, polowaniu lub na misji nie powiedzie Ci się, możesz oszukać przeznaczenie i zmylić los. Sukces w poczynaniach jest wtedy marginalny, może jednak odwrócić Twoje szanse.
W przypadku braku sukcesów podczas rozsądzania akcji lub rzutu na Wytrzymałość Atut zamienia ten wynik na 1 sukces. Do użycia raz na dwa tygodnie.
Ostatnie użycie: 21.04.2020
 
 
Gra Pozorów
Uzdrowiciel Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 22
Płeć: Samiec
Opiekun: Morska Bryza
Mistrz: Wonna Dziewanna
Dołączył: 28 Paź 2019
Posty: 952
Wysłany: 2020-04-06, 14:57   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| M: 5| P: 2| A: 1
   U: W,B,M,Pł,A,O,MA,MO,Śl,Kż,Skr: 1 | MP,Lecz: 2
   Atuty: Mocarny, Szczęściarz


"Pozorku". Nie wiedział czy to określenie na jego imię go bawiło, brzydziło czy rozczulało. Być może było to mieszanką wszystkiego? Zignorował te błąkające się po łbie myśli, skupiając na obserwowaniu samicy. I jej ruchów ciała. Nie miał wiele do dodania, Filigranowa potrzebowała tylko zachęty na swój strach, kilku wskazówek a resztę podpowiedział jej instynkt.
Kiedy podpłynęła bliżej, chcąc się bawić, on jednak nie był w nastroju na coś takiego. Pewnie nigdy już nie będzie. Uśmiechnął się kątem pyska na jej uwagę. To prawdopodobieństwo musiało go wybitnie rozbawić. Ironia losu, prawda? Potrząsnął pyskiem i zerknął na brzeg.
- No, to tyle. Nie potrzebujesz mnie już - stwierdził i zawrócił na brzeg.
Płynął powoli, wręcz ślamazarnie. Bo przecież nigdzie mu się nie spieszyło. Pozór wyszedł na brzeg i otrzepał się niedbale z wody, nie czując potrzeby suszenia ciała. Słońce na niebie go bardzo szybko rozgrzeje. Samiec spojrzał na kompankę, a potem znów w kierunku pływającej smoczycy. Ciekawe czy gdyby życie ułożyło się inaczej, doszłoby w ogóle do tej nauki?

// raport pływanie 1
_________________
.

Now I’m livin’ in ecstasy, without this bullsh*t to shackle me
I have reined in my demons, but they are far from tame


.
⌠ szczęściarz ⌡
odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/etapie leczenia. (dost.)
.
Cercella (kk)
S:1| W:1| Z:1| M:1| P:1| A:1
B,Pł,Kż,A,O:1

.
#724b5c
.
 
 
Lisia Mistyfikacja 
Czarodziej Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 30
Płeć: Samica
Dołączyła: 19 Wrz 2019
Posty: 257
Wysłany: 2020-04-06, 16:33   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| M: 3| P: 2| A: 1
   U: W,B,Pł,Skr,M,A,O,MP,MA,MO,Śl: 1
   Atuty: Kruszyna; Szczęściarz; Twardy jak diament;


Zamrugała zaskoczona, kiedy samiec postanowił tak po prostu odejść. Czyżby powiedziała coś złego? Uraziła go? Sporo myśli krzątało jej się po głowie w próbie odnalezienia odpowiedzi. Siedziała chwilę w wodzie, nie wiedząc czy powinna go zostawić, czy może jednak była możliwość potowarzyszenia Uzdrowicielowi. Ostatecznie postanowiła za nim pójść. Sama nie wiedziała czemu, ale nie chciała, żeby tak szybko sobie poszedł. Może po prostu się gdzieś śpieszył? Obiecała sobie w myślach, że jeśli będzie kazał jej sobie pójść, to nawet spróbuje się go posłuchać! Wypłynęła na brzeg i sama się otrzepała. Zapewne zabrała ze sobą, na futrze o wiele więcej wody, niż Pozór. Otrzepała się momentalnie, ochlapując przy tym wodą wszystko dookoła. Sięgnęła do maddary, aby się wysuszyć i nie wyglądać już jak szczur z kanału, choć właściwie nigdy takiego nie widziała. Kiedy była już sucha podbiegła do samca, aby po chwili iść na równi z nim.
- Co ty gadasz Pozorku, oczywiście, że cię potrzebuje. - Zaczepiła go delikatnie, trącając jego ciągle mokry bok swoim, tak aby go nieco pocieszyć. Wydawał się dość przygnębiony. Czy wypadałoby nieco spoważnieć? Filigranowa zachowywała się dość intuicyjnie, sama długo się nawet nie zastanawiała czy go tym nie denerwuje. To była zapewne jej ogromna wada, której sama nie zauważała.
- Nie chce, żebyś się czuł jedynie moim nauczycielem od pływania, który nie jest już potrzebny, bo… bo ja to nawet nie chciałam pływać. Nie wiem, czy komuś innemu by się udało mnie do tego zmusić. Nie o tym chciałam mówić… - Sama westchnęła cicho, zauważając jak nieświadomie zbacza z tematu, plątając się we własnych myślach. Chciała powiedzieć zbyt dużo w zbyt krótkim czasie.
- Chodzi o to, że… polubiłam cię, wiesz? No i zawsze możesz na mnie liczyć. Jeśli byś chciał. Przyjaciele zawsze mogą na siebie liczyć, dobrze? Nie wiem czemu jesteś teraz taki smutny, i nie będę pytać, jeśli nie chcesz. - Zerknęła na niego. Już raz się poparzyła przez swoje nachalne zainteresowanie problemem innych. Może on nawet wcale nie miał problemów?
- Początki naszej znajomości nie były najbardziej kolorowe, ale było wtedy całkiem zabawnie. - Uśmiechnęła się pod nosem na mimo wszystko nie tak dawne wspomnienia. Z biegu czasu jednak ich pierwsze spotkanie wydawało się dość urocze i zabawne. Sama poczuła jednak, że ten temat wywołał u niej dziwne emocje, czy uczucia. Nie było wcale takie radosne, jak jej się wydawało. Czyżby dopadała ją nostalgia?
- Nieważne! Spieszysz się gdzieś? - Zapytała w końcu, wracając wzrokiem do samca. Była to najistotniejsza kwestia, którą powinna poruszyć już na samym początku. Oczywiście papla to, co jej ślina na język przyniesie bez przemyślenia tego ani razu.
_________________


«Kruszyna»
Już od małego byłeś drobnej budowy, ale dopiero gdy wyrosłeś widać efekty. Okazuje się, że Twój organizm potrzebuje mniej jedzenia niż przeciętny smok.
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu o 1/4 jednostek pożywienia mniej niż zazwyczaj potrzebują przedstawiciele jego gatunku.

«Szczęściarz»
Fortuna jest Ci wyjątkowo przychylna. Jeśli w walce, polowaniu lub na misji nie powiedzie Ci się, możesz oszukać przeznaczenie i zmylić los. Sukces w poczynaniach jest wtedy marginalny, może jednak odwrócić Twoje szanse.
W przypadku braku sukcesów podczas rozsądzania akcji lub rzutu na Wytrzymałość Atut zamienia ten wynik na 1 sukces. Do użycia raz na dwa tygodnie.
Ostatnie użycie: 21.04.2020
 
 
Gra Pozorów
Uzdrowiciel Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 22
Płeć: Samiec
Opiekun: Morska Bryza
Mistrz: Wonna Dziewanna
Dołączył: 28 Paź 2019
Posty: 952
Wysłany: 2020-04-06, 23:02   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| M: 5| P: 2| A: 1
   U: W,B,M,Pł,A,O,MA,MO,Śl,Kż,Skr: 1 | MP,Lecz: 2
   Atuty: Mocarny, Szczęściarz


Zaczął zbierać swoje rzeczy. Nie było tego znowuż tak dużo, bowiem poza fretką (która była jego wiernym pasażerem), ciągnął za sobą prowizoryczne nosze z drewna i skóry świstaczej na której trzymał trochę ziół. Zawsze lubił dmuchać na zimne, a ostatnio w najróżniejszych miejscach spotykał zranione lub nieprzytomne smoki. Albo kombinację tego i tego.
- Hm? - mruknął sam do siebie kiedy samica wyszła za nim na brzeg i ewidentnie go wołała. No i tyle z bycia socjopatą-introwertykiem.
Iphi wyglądał bardziej na zamkniętego w sobie niż przygnębionego. Nie okazywał już smutku, jego kochany ojczulek o to zadbał. Gdy raz w życiu wyraził to uczucie bardzo dosadnie, został zbesztany. Nigdy więcej. Nie wyjdzie na idiotę. Przynajmniej nie w swoich ślepiach - zdanie innych nie miało dla niego szczególnej wartości. Zmrużył więc ślepia gdy samica lekko otarła się swoim bokiem o jego. I po co jej to suszenie, skoro teraz znowu zamoczy się przez niego? Miał bardziej opływowe, rybie łuski, wręcz gładziutkie. Woda między nimi ściekała niemniej niż z futra, ale nie ciążyła aż tak jak Filigranowej.
- To znaczy potrzeba ci innych nauk? - najwidoczniej tyle z tego jej krótkiego wywodu zrozumiał.
Później jednak pośpieszyła z wyjaśnieniem. I jego reakcja była jedna. ... oh. Polubiła go? Za co? Przecież ją dopiero co zwyzywał od najgorszych, zmieszał z błotem, a później robił to znowu, tylko że najwidoczniej ratowanie jej skóry i nauka to wszystko wypleniły. Czy Nivis mogła być aż tak samotną smoczycą, tak łaknącą towarzystwa, że jego przywary próbowała przekuwać w zalety? O bogowie...
- Jeżeli się nie szczerzę z zębami, nie oznacza to, że jestem, jak to określiłaś, smutny. - Odparł z lekkim zdziwieniem na pysku. Zwyczajnie nie miał powodów do takiej otwartej radości, a przynajmniej już nie. - A może tak twierdzisz z innego powodu...?
Przestąpił z łapy na łapę. Może na nią liczyć, mhm? Dlaczego niespecjalnie w to wierzył? Z prostego powodu - różnica stad, żeby daleko nie szukać. Starczy im wojna, małe nieporozumienia i nagle z przyjaciół staną się wrogami. Co prawda Pozór nie zamierzał absolutnie walczyć na froncie, choćby był jedynym dorosłym tu smokiem. Nie miał do tego ani predyspozycji, ani motywów, ani chęci.
- Musicie mieć naprawdę przykrą atmosferę w Wodzie, skoro nasze pierwsze spotkanie zaliczasz do "zabawnych" - zauważył, choć nie mówił tego by jej dopiec. Ot, podzielił się z nią swoimi przemyśleniami. Na jej pytanie pokręcił pyskiem. - Niezbyt. Właściwie to nawet do konającego bym się nie śpieszył. Pewnie po drodze bym łapał motyle... - na jego pysk wpełzł parszywy, delikatny uśmiech, który jednak nie mówił w pełni prawdy. Chociaż, może to tylko pozory? Raczej jednak chciał ją rozbawić, ale miał specyficzne poczucie humoru.
Przesunął ogonem po piaszczystym brzegu jeziora, zmiatając jego drobiny. Położył nosze, najwidoczniej miał tu jeszcze odrobinę zabawić. Pochylił pysk przy łopatce czarodziejki i powęszył przy niej. Mokre futro śmiesznie pachniało, nigdy nie zwrócił na to uwagi. Zerknął na nią kontrolnie, bo może taka bliskość jej przeszkadzała? Jeżeli nie, wsunął nos pod jej paszkę i ją tam połaskotał podmuchami ciepłego powietrza z nozdrzy, może nawet skubnął w łokieć.
- Wiesz, niewiele jest tutaj smoków bezskrzydłych. Na pewno nie widziałem żadnej samicy... - urwał na moment. Była co prawda Honi, ale w niej nie widział samicy. Raczej bezpłciowy byt w postaci mentora, ciotki i jakiegoś wzoru. Nie rozpatrywał jej w tej kategorii. Ona w ogóle miała płeć? Rodzajnik wydawał się być w jej przypadku formą grzecznościową.
Ekhm, w każdym razie...
- Urodziłaś się tutaj? - zapytał, spoglądając na nią spode łba, gdy grzmerał nosem przy jej łokciu.
_________________
.

Now I’m livin’ in ecstasy, without this bullsh*t to shackle me
I have reined in my demons, but they are far from tame


.
⌠ szczęściarz ⌡
odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/etapie leczenia. (dost.)
.
Cercella (kk)
S:1| W:1| Z:1| M:1| P:1| A:1
B,Pł,Kż,A,O:1

.
#724b5c
.
 
 
Lisia Mistyfikacja 
Czarodziej Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 30
Płeć: Samica
Dołączyła: 19 Wrz 2019
Posty: 257
Wysłany: 2020-04-07, 01:13   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| M: 3| P: 2| A: 1
   U: W,B,Pł,Skr,M,A,O,MP,MA,MO,Śl: 1
   Atuty: Kruszyna; Szczęściarz; Twardy jak diament;


Musiała mu się chwilę przyjrzeć, aby wyłapać z mimiki, czy było to mówione żartem, czy może całkiem na poważnie. Nie trzeba się długo zastanawiać nad ich relacją, aby dojść do wniosku, że mimo nauki i bądź co bądź uratowania życia nie byli najlepszymi przyjaciółmi. Dla Nivis to jednak działało na innych zasadach i najwyraźniej nie zamierzała mu tak prędko odpuścić z bardzo prostego powodu, jakim jest najzwyklej w świecie mile spędzony czas, którego możliwe, że jej brakowało. Zaśmiała się pod nosem najwyraźniej rozbawiona jego słowami.
- A może to ja ciebie czegoś nauczę? - Rzuciła rzecz jasna na żarty, wypinając dumnie pierś i patrząc na niego, przywdziewając przy tym zadziorny uśmieszek. Na pewno nie było niczego, co mogłaby mu przekazać. Zastanowiła się jednak dłużej. Kolejna wspólna nauka może zachęci go bardziej do spędzania z nią czasu niż pogaduchy? Ona nie miała nigdy nic do rozmów. Możliwe nawet, że czuła pewien niedosyt. Przez jej charakter i dość dziecinne nastawienie do życia mało kto miał ochotę prowadzić z nią poważniejsze dyskusje czy w końcu nawet te najprostsze. Przypomniała sobie o nieszczęsnym kamuflażu, którego ostatecznie nie nauczył ją pewien smok. Przyjrzała się dokładnie samcowi, zastanawiając się, czy on sam na pewno może nauczyć ją kamuflażu. Jeśli udaje mu się ukryć te wszystkie bajeczne kolory, niczym u motyla, to może nawet ją nauczyłby maskować ten rzucający się w oczy rudy kolor.
- To prawda, ale nie musisz też płakać, aby wyglądać na… przybitego? Hmmm sama nie wiem, mam wrażenie, że ci jakoś tak ciężko. Może się mylę, przepraszam. - Uśmiechnęła się ze skruchą, nie chcąc go już męczyć swoimi dziwnymi teoriami, na które nie miała nawet żadnych dowodów poza zwykłym przeczuciem. Przeczucie to w końcu nie wszystko, a jej własne może się mylić bardzo często.
Pokręciła pyskiem z lekkim uśmiechem na jego słowa.
- To nie tak, w naszym stadzie jest bardzo miło i nawet mnie nie wyganiają, choć nie jestem pewnie na bieżąco co do różnych wydarzeń, w każdym razie nie o to chodzi. Chodzi o to, że z perspektywy czasu to jak się przedrzeźnialiśmy, jest takie błahe i właśnie... zabawne. Chyba nie masz mi za złe, tego, co mówiłam? - Zerknęła na niego gotowa przeprosić, w razie czego. Nie była jednak pewna czy powstrzymałaby się obecnie w walce na słowa. Jednak Iphi nie wyglądał na smoka, który się przejmuje zdaniem innych. Tym bardziej nieznajomych, więc nie czuła się zagrożona.
Słysząc jego odpowiedź, w której wyłapała nutkę żartu przysiadła z lekkim uśmiechem i skinęła pyszczkiem. Było to dla niej zwyczajnie zbyt nierealne, aby uznać to za prawdę. Jej w końcu szybko pomógł, dlatego też załapała od razu, że był to żart. Iphi nie był w końcu aż takim złym smokiem. Nie dane jej jednak było siedzenie w spokoju. Przechyliła nieznacznie pysk, nastawiając z zaciekawieniem uszy, kiedy ten zaczął ją obwąchiwać. Nie obeszło się bez łaskotek, na które była dość wrażliwa. Pisnęła cicho z zaskoczenia i zaraz krótki śmiech wyrwał jej się z pyska. Starała się odsunąć przyczynę łaskotek od siebie, ale najwyraźniej Pozorkowi zebrało się na zabawę.
- Naprawdę nie widziałeś? Hmmm ja widziałam parę, ale faktycznie zdecydowana większość je ma. Ty także nie posiadasz skrzydeł. Kiedyś nie potrafiłam się pogodzić z tym, że nie mam skrzydeł i nie pragnęłam niczego tak bardzo, jak latania wśród obłoków. To musi być wspaniałe poczuć tę wolność, ale na ziemi przynajmniej towarzystwo jest niczego sobie. - Pisnęła znowu śmiechem, kiedy nadal ją łaskotał. Nawet nie dawał jej odpowiedzieć! Jej ciało samo z siebie zaczęło się intuicyjnie kulić najpewniej zaskoczone jakimkolwiek dotykiem. Nie zamierzała pozostawać dłużna i zaraz sama zaczęła podszczypywać zębami jego łuski. Nie na tyle mocno nie chcąc wywołać bólu. Zabrała najdelikatniej, jak tylko potrafiła puchatą fretkę, aby jej nie zrobić krzywdy podczas jednostronnej przepychanki z Iphim. Oparła się w końcu o niego na tyle mocno, aby zmusić go do położenia się na piasku. Odstawiła z powrotem kompana na pysk samca.
- Przepraszam za wszelkie niedogodności mała, puchata, śliczna istoto. - Widziała już parę razy te małe stworzonka, ale nigdy nie w roli kompana.
- A ty to sobie uważaj, bo cię zwiążę maddarą. - Położyła się obok, kładąc pysk na jego brzuchu, chcąc tym uniemożliwić łaskotanie. - Co do pytania, to nie mam pojęcia. Podrzucili mnie na tereny Wody, Nie wiem czemu ani czy pochodzili z któregoś stada, czy może zza bariery. No a u ciebie jak to wygląda? -
_________________


«Kruszyna»
Już od małego byłeś drobnej budowy, ale dopiero gdy wyrosłeś widać efekty. Okazuje się, że Twój organizm potrzebuje mniej jedzenia niż przeciętny smok.
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu o 1/4 jednostek pożywienia mniej niż zazwyczaj potrzebują przedstawiciele jego gatunku.

«Szczęściarz»
Fortuna jest Ci wyjątkowo przychylna. Jeśli w walce, polowaniu lub na misji nie powiedzie Ci się, możesz oszukać przeznaczenie i zmylić los. Sukces w poczynaniach jest wtedy marginalny, może jednak odwrócić Twoje szanse.
W przypadku braku sukcesów podczas rozsądzania akcji lub rzutu na Wytrzymałość Atut zamienia ten wynik na 1 sukces. Do użycia raz na dwa tygodnie.
Ostatnie użycie: 21.04.2020
 
 
Gra Pozorów
Uzdrowiciel Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 22
Płeć: Samiec
Opiekun: Morska Bryza
Mistrz: Wonna Dziewanna
Dołączył: 28 Paź 2019
Posty: 952
Wysłany: 2020-04-07, 08:59   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| M: 5| P: 2| A: 1
   U: W,B,M,Pł,A,O,MA,MO,Śl,Kż,Skr: 1 | MP,Lecz: 2
   Atuty: Mocarny, Szczęściarz


Ona jego? Jakoś w to wątpił bo-, oh, zaraz, no tak. Pewnie to też było żartem? Czasem ciężko było mu je wyłapać, zwłaszcza gdy były wypowiedziane przez takie buchające pozytywną energią smoki. On był ich przeciwieństwem. Gdyby było to możliwe, pewnie pasywnie wysysałby radość z innych. Miał raczej energochłonny charakter. Zabierał energię tym, którym zależało. Lub tym którzy udawali, że tak jest. Nie odpowiedział więc nic na to, jedynie poruszył jedną z błon na policzku, strzygąc nią minimalnie.
Zaś druga kwestia była na tyle istotna, że nie mógł jej pozostawić bez echa. Niezbyt chciał jednak o tym rozmawiać, czego nawet nie krył. Lepiej by z góry wiedziała jakich tematów unikać, mhm?
- Było mi ciężko, kiedyś. Teraz to bez znaczenia. Jest mi na pewno lżej odkąd nie przejmuję się za bardzo. I dotyczy to wszystkiego w życiu - odpowiedział oszczędnie, ale może jej to wystarczy. - Nie tryskam entuzjazmem, bo nie mam ku temu podstaw. - Dodał.
"Nawet mnie nie wyganiają". No proszę. Na to zdanie wzniósł ślepia ku niebu. Wszystkie stada były w jego oczach gorsze niż prymitywne, bo i wilki czy inne stadne drapieżniki miały lepsze wartości społeczne, lepiej sobie radziły z jednostkami problematycznymi czy niepotrzebną przemocą. Wolałby żyć wśród stada wilków, niż w stadzie baranów przebranych za smoki. A takim była Ziemia. I, jak się okazuje, nie tylko ona.
- Nazywano mnie gorzej. - Znów mało lakoniczna odpowiedź, ale poczuł się w obowiązku poinformowania jej o tym. Jeszcze by się zadręczała, a jemu to nie na łapę. Tego typu smoki wymuszały na innych współczucie, on tego nienawidził. A nie chciał jej nienawidzić, więc lepiej to zduszać w zarodku. Sam jednak nie zamierzał przepraszać za słowa wypowiedziane jakiś czas temu. Przeprosiny nie były nic warte. To wypowiadająca je osoba ma się czuć lepiej i ukoić sumienie gdy je wypowiada, nie strona skrzywdzona.
Jej reakcja na łaskotki była osobliwa. Sam ich nie miał jako łuskowy smok, a nie miał okazji dotykać smoków z futrem, więc to była jakaś nowość. Cofnął minimalnie pysk słysząc śmiech. Sama go zresztą odganiała łapami. Ale to chyba nie ból? Nie, nie wyglądało to na to.
- Nie czuję jakby mnie coś omijało... - mruknął i zerknął na niebo. - Skrzydła ciążą. Przy skradaniu, przy bieganiu, przy wszystkim. Nie bez powodu przy każdej fizycznej nauce mówi się "tylko uważaj na skrzydła". - Skrzywił się. - A tobie... zdecydowanie ładniej bez nich.
Co prawda nie miał żadnego porównania, ale nie musiał go mieć. Miał na tyle bogatą wyobraźnię by móc to widzieć jej oczami. Rude skrzydła? Błoniaste? Eh. Pierzaste? Tu trochę lepiej, ale z pewnością nie zawiesiłby na samicy spojrzenia gdyby miała te części ciała. Ich brak uznawał za coś naturalnego i za wyższość rasową, nie na odwrót. Skoro czegoś było mniej, było to więc nietypowe, rzadkie, a jednocześnie godne przekazania dalszym pokoleniom. Tak na logikę.
Na przepychanki niespecjalnie odpowiedział... znaczy, wpierw próbował się o krok odsuwać bo nie zamierzał się z tymi "łaskotkami" przy jej paszce narzucać, jednak Nivis miała inne plany. Nie oponował gdy jej łapa spoczęła na jego karku, a później go wywróciła. Mógłby pewnie od niej uciec, a w zapasach oboje byli na przegranej pozycji, jednak nie widział ku temu powodów. Poddał się temu i wylądował miękko na piasku. Cercella wymknęła się zwinniej niż on, nie dając się złapać. Bała się dotyku innego smoka. Czmychnęła do noszy, za którymi się schowała. Ta kupka ziół powinna ją uratować. Tu jej nie było widać.
Pogróżki samicy skwitował kwaśnym, nieco złośliwym uśmieszkiem.
- Śmiem twierdzić, że tkam maddarę lepiej od ciebie - zadarł brodę, przekręcając się na plecy, dla zwykłej wygody. No i nie miał specjalnie wyboru, sama go poniekąd do tego zmusiła.
Podrzucili. Mhm. Sam by tak chciał. Chociaż, czy tak właśnie nie było w jego głowie? Też rodzice go olali. Woleli młodsze rodzeństwo, potem się rozeszli (z winy debila-ojca), a on żył sam dla siebie. Nie żeby narzekał, nie musiał znosić tej całej sztuczności i pozorów opiekuńczości dookoła. Samiec w zamyśleniu wyciągnął przednią łapę w górę, poruszał naprzemiennie palcami. Nie miał między nimi błon. Ciekawe jak by wyglądał, gdyby je miał...?
Poczuł na brzuchu ciepło. Podniósł nieco łeb aby się przyjrzeć co to spowodowało. No tak, jej pysk. Nie bardzo zrozumiał zamysł tego, ale jego ciało samo mu coś próbowało podpowiadać. Poczuł nagłe zażenowanie gdy w okolicach podbrzusza zrobiło mu się minimalnie cieplej, a jego samcze walory zaczynały się uwidaczniać. O bracie, dlaczego... Miał ochotę złapać się za łeb i jęknąć. Może jednak Nivis nie spojrzy w tamtą stronę, tylko skupi się na jego pysku? Jeszcze tego brakowało by wzięła go za niewyżytego zboczeńca. Niestety, musiał znosić swoje młodzieńcze odruchy. Przejdą z wiekiem, albo gdy wreszcie sobie ulży. Póki co jednak, musiał robić dobrą minę do złej gry. Jak by tu.. o! Jak sobie zacznie myśleć o tym co go brzydzi, powinno mu się ciało uspokoić, mimo stałych bodźców od Filigranowej.
- Też mnie porzucili rodzice - skwitował baardzo oszczędnie. Teraz to kwestia utrudnienia w skupieniu, niż faktycznej chęci zatuszowania prawdy. - Ale nie tęsknię za nimi. To nawet lepiej, że nie muszę oglądać ich zdradzieckich, tchórzliwych pysków.
Ta druga część wypowiedzi nie była do końca prawdą. Niestety, musiał znosić ich obecność. To gorsze niż całkowity brak rodziny. Oglądanie ich mord było katorgą, wolał nie mieć z nimi nic wspólnego.
_________________
.

Now I’m livin’ in ecstasy, without this bullsh*t to shackle me
I have reined in my demons, but they are far from tame


.
⌠ szczęściarz ⌡
odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/etapie leczenia. (dost.)
.
Cercella (kk)
S:1| W:1| Z:1| M:1| P:1| A:1
B,Pł,Kż,A,O:1

.
#724b5c
.
 
 
Lisia Mistyfikacja 
Czarodziej Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 30
Płeć: Samica
Dołączyła: 19 Wrz 2019
Posty: 257
Wysłany: 2020-04-07, 14:44   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| M: 3| P: 2| A: 1
   U: W,B,Pł,Skr,M,A,O,MP,MA,MO,Śl: 1
   Atuty: Kruszyna; Szczęściarz; Twardy jak diament;


Przyjrzała mu się z lekkim żalem, może nawet współczuciem. Martwiła się tym jak wszystkie smoki unikały ciężkich tematów o swoich problemach, nie chcąc się wyżalić czy wygadać. Jednak zaakceptowała fakt, że nie była to jej sprawa i że może komuś innemu wolą się wygadać. Była nawet w stanie to zrozumieć. Dlatego też nie ciągnęła tego dalej, zresztą tak jak obiecała. Z drugiej strony sama uciekała od tematów ciężkich dla niej, z taką różnicą, że ona najzwyczajniej zmieniała taki temat w nieśmieszny żart. Filigranowa nigdy się nad tym nie zastanawiała, bo była przekonana, że inni mają dużo gorzej od niej, dlatego kiedy opowiadała o sobie zawsze brzmiało to tak komicznie beztrosko. Tak to wyglądało z jej perspektywy przynajmniej. Uważała, że nie ma powodu do smutku. Nie chciała też aby inni mieli, ale nie posiadała żadnego wpływu na ich życie. Uśmiechnęła się o wiele pewniej kiedy powiedział, że nie ma powodu do tego aby tryskać energią.
- Właściwie to zawsze jest się z czego cieszyć. Kwestia podejścia, mówię ci. Życie potrafi być naprawdę dokopać, dlatego powinniśmy się cieszyć przyjemnymi chwilami. Tak myślę, a ta jest bardzo miła. - Mruknęła z lekkim uśmiechem. Może dla niej było tak miło, bo w ogóle żyje? Jakby nie patrzeć po bliskim spotkaniu ze śmiercią na świat patrzyło się nieco inaczej, a ona już z samego charakteru miała predyspozycje do cieszenia się z drobnych rzeczy. Nawet z samej pogody, która była przepiękna.
Przytaknęła lekko łbem na jego słowa, sama nie zdawała sobie sprawy z tego, że mogła wzbudzać współczucie u innych. Z drugiej strony słowa miały dla niej całkiem sporą wartość, może dlatego, że jej samej nieudolnie wychodziły kłamstwa. Drobne gesty też brała pod uwagę i obserwując je można stwierdzić czy ktoś mówi prawdę, czy może bezczelnie kłamie. Myślała, że właśnie w ten sposób Pozór wyłapał u niej to że zmyśla dziwne historie.
Pierwszy raz też słyszała jak smok tak negatywnie wypowiadał się na temat skrzydeł. Nigdy też nikt jej nie powiedział tak dziwnego komplementu. Starała się powstrzymać uśmiech ściągając kąciki paszczy do dołu. Nic dobrego z tego nie wyszło, jedynie krzywy uśmiech.
- Tak myślisz? - Powiedziała tonem który sam ją zaskoczył. Chciała zabrzmieć poważnie, ale reagowała na komplementy jak dziecko. Pokręciła pyskiem rozbawiona swoim nieracjonalnym zachowaniem i cofnęła nieco pysk przymykając ślepia, jakby chciała zniknąć z zażenowania. Nie przejmowała się tym jednak zbyt długo i zaraz jej przeszło.
Słowa samca nie potrafiła odebrać inaczej niż jako wyzwanie. Uniosła brwi przyglądając mu się z wyższością. Sam w końcu leżał, więc nie było to trudne.
- To ja tkam maddarę znacznie lepiej. Możemy się założyć i sprawdzić swoje możliwości później jeśli chcesz. Jednak jeśli przegrasz to nie chciałabym być na twoim miejscu. - Rzuciła pewna siebie. Przyglądała się mu zaraz na nowo, tym razem skupiając swoją uwagę na jego łapie. Zapewne odpłynął gdzieś myślami. Położyła w końcu na nim pysk i zerknęła na szumiące liście drzew wylegując się na słońcu. Ciepło było bardzo relaksujące, a delikatny wiaterek się nie nasilił, ciągle delikatnie ich czochrając przyjemnym chłodem.
- Ja nie wiem czy tak jest mi lepiej. Przynajmniej spotkałam inne fajne smoki, w końcu nie wszystko jest w pełni złe, albo dobre, prawda? Zawsze są jakieś pozytywne… rzeczy, które można znaleźć po zastanowieniu. Mniejsze bądź większe. Myślę też, że jak jest ciężko, to potem przyjemne chwile ceni się bardziej. Hmmm w sumie, to znaczy, że ty również jesteś zza bariery? W każdym razie udało ci się osiągnąć bardzo dużo pomimo trudnego startu. To dobry powód do radości. - Gadała do siebie, bo nie miała nawet pewności czy Pozór jeszcze ją słuchał, czy ciągle błądził we własnych myślach znudzony paplaniną samicy. Spojrzała na jego pysk.
- Jak się nazywa twój kompan? Chyba ją trochę przestraszyłam. - Rzuciła zerkając w stronę w którą uciekła mała Cercella, pysk nadal trzymając na brzuchu samca, ciągle traktując go jak poduszkę, oraz unieszkodliwienie go przed łaskotkami. Nawet nie wiedziała, że jej już to nie grozi. Sama starała się połaskotać Uzdrowiciela, jednak ku jej rozczarowaniu zupełnie nie reagował na jej dotyk. Oburzyła się nawet przez moment. Nie trwało to jednak długo, zaczepki koniec końców również sobie odpuściła,przez brak reakcji z jego strony. Zerknęła znowu na niebo.
- Pozorku patrz! Jedna z chmur wygląda jak kamień! - Powiedziała nazbyt podekscytowanym głosem jak na tak przyziemne znalezisko. Nawet usiadła aby mu pokazać. - Patrz tam jest. - Pokazała mu łapą i kiedy chciała się na nowo położyć zauważyła, że na Iphiego zadziałały jej zaczepki i kontakt fizyczny. Jednak nie tak jak się spodziewała. Nie domyśliła się też od razu o co chodzi, gdyż… w pierwszej chwili myślała, że wyłazi mu z brzucha jakiś ogromny robal i się realnie martwiła o jego zdrowie. Chciała nawet mu pomóc zagryzając robala. Na szczęście sobie uświadomiła, że to coś innego i nie doszło do nieszczęśliwego wypadku. Odetchnęła w duchu z ulgą. Cóż, najważniejsze że żaden robal nie próbował zjeść jej kolegi.
_________________


«Kruszyna»
Już od małego byłeś drobnej budowy, ale dopiero gdy wyrosłeś widać efekty. Okazuje się, że Twój organizm potrzebuje mniej jedzenia niż przeciętny smok.
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu o 1/4 jednostek pożywienia mniej niż zazwyczaj potrzebują przedstawiciele jego gatunku.

«Szczęściarz»
Fortuna jest Ci wyjątkowo przychylna. Jeśli w walce, polowaniu lub na misji nie powiedzie Ci się, możesz oszukać przeznaczenie i zmylić los. Sukces w poczynaniach jest wtedy marginalny, może jednak odwrócić Twoje szanse.
W przypadku braku sukcesów podczas rozsądzania akcji lub rzutu na Wytrzymałość Atut zamienia ten wynik na 1 sukces. Do użycia raz na dwa tygodnie.
Ostatnie użycie: 21.04.2020
 
 
Gra Pozorów
Uzdrowiciel Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 22
Płeć: Samiec
Opiekun: Morska Bryza
Mistrz: Wonna Dziewanna
Dołączył: 28 Paź 2019
Posty: 952
Wysłany: 2020-04-07, 15:38   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| M: 5| P: 2| A: 1
   U: W,B,M,Pł,A,O,MA,MO,Śl,Kż,Skr: 1 | MP,Lecz: 2
   Atuty: Mocarny, Szczęściarz


On nie lubił "wyżalania się" samego w sobie. Znaczy, wobec kogoś, może w ten sposób. Nie zamierzał nikomu dokładać problemów do puli, bo i po co? Nic mu nie pomoże to, że komuś coś powie, a tylko innej osobie przysporzy kłopotu. Wolał być sam ze sobą w tej materii. Nikt mu nigdy w niczym nie pomagał, w najmniejszym problemie, więc nauczył się radzić z nimi samodzielnie.
Westchnął na jej słowa. Być może go nie zrozumiała, albo starała się usilnie na wszystko patrzeć w pozytywnych barwach. Zasadniczo to chyba robiło z niej smutnego smoka? Podobno ci, co uśmiechają się najszerzej są jednocześnie tymi najbardziej cierpiącymi.
- To nie tak, że się nie cieszę wcale - potrząsnął pyskiem. - Po prostu nie widzę powodu aby na jakiekolwiek rewelacje się obnosić ze swoimi uczuciami. Tylko marnuje się przy tym energię... - przeciągnął się, aż mu w karku strzeliło. Zaraz, moment. To jej nie zaboli? Nie odbierze tego jako atak? Yyy... Co by tu. Ah! - Ale tobie z uśmiechem do pyska. - Odratował się, prawda?
Kwestia skrzydeł była dla niego dziwna. Zależna od sytuacji. Traktował ich brak jako błogosławieństwo, jedyna rzecz której od rodziców NIE MIAŁ to właśnie to. Paradoksalnie więc lubił to w sobie najbardziej. Brak podobieństwa do tego idioty i... naiwnaiczki? Kiedyś matce współczuł, teraz co najwyżej było mu jej żal w tym negatywnym sensie.
Wyciągnął łapę aby sięgnąć nią w kierunku pleców Filigranowej. Jeżeli leżała odpowiednio blisko, zapewne nie miał większego problemu z dosięgnięciem jej barków. Sunął palcami po jej sierści, lekko podrapując ją przy tym - lecz nie zostawiał po sobie krwistych śladów. Jako uzdrowiciel potrafił nie kaleczyć przy dotyku. Szukał guzków na jej ciele, jakichś oznak bytności skrzydeł. Jak u Światokrążcy. Jednak tutaj tego nie było, więc Nivis urodziła się taka. Jak on. Czy Riavelo lub nawet Honi. Pozbawiona lotu, a jednocześnie będąc niezwykle wyjątkową.
- Mhm - przytaknął, cofając łapę gdy już się dowiedział tego, co chciał wiedzieć. - Zdaje się, że smoki potocznie na to mówią.. ee.. "jesteś ładna"? - spytał sam siebie, mrużąc lekko ślepia. Nie był pewien czy to takie słowa chciała usłyszeć, ale jeżeli miały jej poprawić nastrój to mógł się przemóc aby je wypowiedzieć.
Na porównanie ich zdolności tkania maddary cicho prychnął, uśmiechając się przy tym półgębkiem.
- Czarodziej i uzdrowiciel wykorzystują maddarę do innych rzeczy. Chociaż... pewnie w ramach ataku mógłbym komuś rozsadzić wnętrzności. Wiem które najbardziej zabolą, lub spacyfikują przeciwnika na starcie... - zamyślił się niby to złowróżbnie. Ale wyzwania nie przyjął, nie widział powodu aby się z nią przekrzykiwać o to kto jest lepszy. Nie praktykowali tego samego, ich fach był całkowicie od siebie różny. Nie było więc co porównywać.
Nie odpowiedział na jej wywód. Nie był zza bariery, kłamać potrafił za to pięknie, lecz w jej przypadku tego robić nie chciał. Więc lepiej było milczeć. Zanotował jednak kolejne istotne fakty na jej temat, czego mogła nie być nawet świadoma. Karmiła go znacznie większą ilością detali niż mogłaby przypuścić. Ktoś nieodpowiedni mógłby to wykorzystać przeciwko niej. Niezwykle naiwna z jej istotka... zerknął tu na nią kiedy zapytała o kompankę.
- Cercella. Cella. Jak ci wygodniej. - Odparł, nawet nie szukając fretki spojrzeniem. Gdzieś tam się błąkała i kryła, jak to ona. Jej aspołeczność przejawiała się nieco inaczej niż jego własna.
Wydał z siebie ciche, pytające "hm" kiedy wspomniała coś o chmurach i kamieniu. Odchylił łeb żeby lepiej na to spojrzeć. Huh. Obrazy w chmurach? Nigdy jakoś nie zwracał na nie szczególnie uwagi. Przekrzywił pysk. No, może wyglądała jak kamień. Krzywy, puchaty, niezbyt proporcjonalny... ale niech jej będzie.
Nagle gadatliwa do tej pory samica umilkła co go zaalarmowało. Przeniósł na nią spojrzenie. Wyłapał to, że wpatrywała się między jego tylne łapy. Początkowo nie był pewien co to znaczy. Do głowy by mu nie przyszło to, co jej. Robak, atak? To ci dopiero. Wręcz zastanawiał się czy wydawała się zachęcona. Bo skoro się nie oburzyła na starcie, to może chciała popatrzeć? Lub... coś więcej? Samiec do tej pory nie miał okazji poznać tej części życia, niespecjalnie go zresztą interesowała. Instynkt jednak robił swoje, a Filigranowa była na tyle urokliwa, że mógłby na jej widok pomyśleć kilka kosmatych rzeczy.
Musiał jakoś odciągnąć jej uwagę od tego... problemu. Chrząknął cicho. Przecież nie zacznie jej nagle tłumaczyć dlaczego jego koleżka wyszedł jej na spotkanie. Lepiej zmienić temat. Tylko na jaki? Myśl, trepie, myśl.
Och, wymyślił.
- Zwiewna Elegancja. - Wypowiedział nagle te słowa, dziwnie miękkim jak na siebie głosem. Przysunął brodę do barku by lepiej na nią spojrzeć. - Nie żaden Brak Kompetencji.
Pamiętał. Wiedział, że wtedy mógł ją tym zranić. Nie potrafił przepraszać, bo zasadniczo takie słowo w jego słowniku nie miało żadnej wartości, ale mógł za to rekompensować krzywdy. Jeżeli mu się chciało, oczywiście. W przypadku tej konkretnej samicy - chciało mu się. Przynajmniej na tę chwilę.
_________________
.

Now I’m livin’ in ecstasy, without this bullsh*t to shackle me
I have reined in my demons, but they are far from tame


.
⌠ szczęściarz ⌡
odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/etapie leczenia. (dost.)
.
Cercella (kk)
S:1| W:1| Z:1| M:1| P:1| A:1
B,Pł,Kż,A,O:1

.
#724b5c
.
 
 
Lisia Mistyfikacja 
Czarodziej Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 30
Płeć: Samica
Dołączyła: 19 Wrz 2019
Posty: 257
Wysłany: 2020-04-09, 09:52   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| M: 3| P: 2| A: 1
   U: W,B,Pł,Skr,M,A,O,MP,MA,MO,Śl: 1
   Atuty: Kruszyna; Szczęściarz; Twardy jak diament;


Zaśmiała się jedynie, rozbawiona słowami Pozorka. To już nie pierwszy raz, kiedy słyszała o oszczędzaniu przez niego energii. Bycie uzdrowicielem musi być bardzo wyczerpujące, skoro na wszystkim tak oszczędzał siły. Rozumiała to, a jednak wydawało jej się zabawne, że ktoś naprawdę może zwracać uwagę na takie rzeczy. Sama w ogóle nie zastanawiała się nad własną energią. Miała jej raczej nadmiar, jednak nie pracowała też tak ciężko, jak on. Najważniejsze, że Pozór się cieszył, tylko najzwyczajniej w świecie tego nie okazywał. Można i tak!
- Myślę, że tobie też by było do pyska z uśmiechem, ale w porządku. Mogę być olśniewająca sama. - Pokręciła lekko pyskiem z ciągle utrzymującym się delikatnym uśmiechem. Zerknęła kątem oka na jego łapę, która zmierzała ku jej pleców. W pierwszej chwili myślała, że jakaś roślinność uczepiła się uparcie jej futra, jak to miała w zwyczaju, a on jedynie postanowił pomóc, zdejmując śmietek. Poczuła jednak jak łapa smoka błądzi w jej futrze. Jakby czegoś szukał. Tylko czego? Posłała mu pytające spojrzenie. Jednak nie narzekała, ponieważ… nie było to wcale złe. Nawet całkiem przyjemne. Dlatego nic nie powiedziała. W końcu Iphi też zabrał łapę, więc chyba nie było o czym mówić.
Ożywiła się, kiedy ten uświadomił ją, że sam posiada bardzo interesującą wiedzę.
- No tak, przecież wiesz takie rzeczy. Może chciałbyś mi o tym opowiedzieć? Czy to tajemna wiedza przeznaczona dla wybrańców? - Zapytała ciągle się uśmiechając. Nie była to w końcu wiedza konieczna dla niej. Bez niej także potrafiła rozdzierać wnętrzności przeciwnika. Jednak nie z pełną świadomością w który narząd najlepiej celować. Co zabije najskuteczniej a co wywoła powolne konanie? Ot taka wiedza w wersji ciekawostki, którą może wykorzystać, ale nie potrzebuje jej do bycia dobrym czarodziejem.
Jej rozmyślenia i bezwstydne wpatrywanie między tylne łapy samca przerwał głos Pozoru. Za uchem powędrował wzrok samicy. Spojrzała na jego pysk i ponownie się szeroko uśmiechnęła. Była w końcu samicą, komplementy lubiła, choć też nie potrafiła ich przyjmować z godnością. Domyślała się też, że nie mówił ich bez powodu. Powodem też nie były zapewne jej mało smocze wdzięki. Jednak ona również pamiętała jakie imię jej zaproponował jakiś czas temu. Cóż wtedy działała mocno emocjonalnie i możliwe, że nieco poczuła się urażona, ale nie trwało to długo. Teraz również bardziej ją to bawiło i rozczulało. Brak Kompetencji był jednak całkiem chwytliwym imieniem. Na pewno rzadko spotykanym. Darowała sobie niekomfortową rozmowę, choć nieco zainteresowało ją to, jak właściwie działają samce, ją samo nie ciągnęło do tej strefy życiowej. Drobne zainteresowanie, ale zauważyła, że Iphi może czuć się mocno niezręcznie przez zaistniałą sytuację. Tak więc postanawiła nie wypytywać o to i udawać, że nic się nie stało. Była w tym zresztą bardzo dobra, więc skinęła pyskiem w zastanowieniu nad jego słowami.
- Zwiewna Elegancja powiadasz… domyślam się czemu bardzo mi pasuje. Skoro już zeszliśmy tematem do imion. Możesz mi opowiedzieć o swoim. - Zaproponowała przyglądając mu się. Mogło to być ciekawe! A może po prostu podobało mu się brzmienie tych słów i nie miało to głębszego sensu? Iphi sprawiał wrażenie jednak takiego, który myślał nad imieniem i nie była to decyzja pod wpływem presji, tak jak u niej. Poczuła jak wiatr zawiał dmuchając jej w pysk, jakby za karę. Przymknęła mocno ślepia aby proch nie dostał jej się do oczu. Wtedy przypomniała sobie o kamuflażu. Otrzepała się nieco.
- A jeśli chcesz mnie jeszcze czegoś uczyć, to może być kamuflaż. Gorzej niż z wodą być nie powinno. - Nie powinna go męczyć kolejnymi naukami, jednak sama uważała to za luźną propozycje i dobry sposób, aby Pozorek nie czuł się już niezręcznie.
_________________


«Kruszyna»
Już od małego byłeś drobnej budowy, ale dopiero gdy wyrosłeś widać efekty. Okazuje się, że Twój organizm potrzebuje mniej jedzenia niż przeciętny smok.
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu o 1/4 jednostek pożywienia mniej niż zazwyczaj potrzebują przedstawiciele jego gatunku.

«Szczęściarz»
Fortuna jest Ci wyjątkowo przychylna. Jeśli w walce, polowaniu lub na misji nie powiedzie Ci się, możesz oszukać przeznaczenie i zmylić los. Sukces w poczynaniach jest wtedy marginalny, może jednak odwrócić Twoje szanse.
W przypadku braku sukcesów podczas rozsądzania akcji lub rzutu na Wytrzymałość Atut zamienia ten wynik na 1 sukces. Do użycia raz na dwa tygodnie.
Ostatnie użycie: 21.04.2020
 
 
Gra Pozorów
Uzdrowiciel Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 22
Płeć: Samiec
Opiekun: Morska Bryza
Mistrz: Wonna Dziewanna
Dołączył: 28 Paź 2019
Posty: 952
Wysłany: 2020-04-10, 19:54   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| M: 5| P: 2| A: 1
   U: W,B,M,Pł,A,O,MA,MO,Śl,Kż,Skr: 1 | MP,Lecz: 2
   Atuty: Mocarny, Szczęściarz


Jak dobrze, że nie pomyślała po prostu o tym, że Iphi był wybitnie leniwy. Potrafił się zawziąć i zrobić to, co trzeba, ale w gruncie rzeczy nie znosił się przemęczać. Bo i po co?
Na jej uwagę o uśmiechu i jego rzekomym pasowaniu do jego pyska wzruszył lekko barkami. Nie widział tego w ten sposób, a z drugiej strony nie ciekawiło go to na tyle, by ją prosić o rozwinięcie tematu. Za to zaskoczył go jej brak protestów. Każdemu pozwalała się tak dotykać? Czy tylko p r z y j a c i o ł o m? To słowo nawet przez myśl mu ciężko przechodziło. Sam raczej nikomu na tyle nie ufał, by go nazywać w ten sposób. Każdy go w pewnym momencie życia cholernie zawiódł.
- Sam nie wiem czemu tylko dwóm smokom na stado udziela się tej wiedzy - zastanowił się. Sztuczne wyrafinowanie? Próba uczynienia siebie wyjątkowym? A może niechęć do posiadania zbyt wielu leczących smoków? - To zależy co byś była skłonna za to dać - szepnął konspiracyjnie do jej ucha, kiedy się ku niemu wychylił. Trącił je zaczepnie kłem, a potem cofnął mordę. Nie chciał się aż tak narzucać.
To, że nie przypominała na pierwszy rzut oka smoka uważał akurat za atut. Sam uszedłby za wielką, pstrokatą rybę gdyby ktoś go ujrzał z daleka. Atutem było naturalne zmylenie potencjalnego wroga. Bo kto by się porwał na małego liska nie wiedząc, że to tak naprawdę smok? To ci dopiero niespodzianka.
Huh. Jego imię? Nie uważał go za arcyciekawe, z drugiej strony... co mu szkodziło?
- Cóż, samo życie - przekręcił się na brzuch a potem wyciągnął kilkakrotnie. - Pozorem może być uśmiech, za którym kryje się wściekłość. Pozorem mogą być miłe słowa, zrodzone w wewnętrznym kwasie. I takie jest zasadniczo całe moje życie. Grą, udawaniem, pozorami. Żeby w tych stronach coś osiągnąć, musisz albo być wartościowy dla tutejszych dziwacznych priorytetów, albo się dopasować przez ułudę, grę. Reszty się sama możesz domyślać.
Podniósł zad i wyprężył grzbiet niczym kot. Omal sobie karku nie przetrącił gdy usłyszał jej prośbę. Hę? Nauka? Kolejna? I to łowiecka...? Łypnął na nią nieufnie. O ile pływanie było czymś, co każdy szanujący się smok powinien potrafić, tak nie rozumiał czemu zależy jak akurat na kamuflażu. Raczej nie po to by go zatrzymać tu na dłużej?
Udając że się namyśla, wsunął niepozornie łapę pod piasek. Dogrzebał się dyskretnie do jego wilgotniejszej części i wspomógł trochę maddarą, namaczając palce. Gdy pocisk z błota był gotowy, nagle wystrzelił nim prosto w pysk smoczycy. No dobrze, nie do końca prosto w pysk, ale na lewy policzek. Niewielka plamka błota zakryła rudo-biały polik, nadając mu tymczasowy ciemny kolor brązu.
- Proszę, lekcja numer jeden. - Uniósł kąciki pyska w złośliwym uśmieszku.
Na szczęście nie mówił na poważnie, a przynajmniej niezupełnie. Zaczął okrążać samicę i się jej lepiej przyglądać. Nie patrzał na nią do tej pory z tak bliska i z taką dokładnością, jednak skoro miał jej pomóc się kamuflować to musiał wiedzieć z czym ma pracować, mhm? Zatrzymał się dopiero po drugiej rundce, zrównawszy się z prawym bokiem adeptki.
- Interesuje cię naturalny kamuflaż, czy wspomagany maddarą? - zapytał nieco znużony. - Wiesz w ogóle po co się go stosuje? - dopytywał.
_________________
.

Now I’m livin’ in ecstasy, without this bullsh*t to shackle me
I have reined in my demons, but they are far from tame


.
⌠ szczęściarz ⌡
odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na dwa tygodnie w wyprawie/misji/etapie leczenia. (dost.)
.
Cercella (kk)
S:1| W:1| Z:1| M:1| P:1| A:1
B,Pł,Kż,A,O:1

.
#724b5c
.
 
 
Lisia Mistyfikacja 
Czarodziej Wody



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 30
Płeć: Samica
Dołączyła: 19 Wrz 2019
Posty: 257
Wysłany: 2020-04-12, 22:18   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| M: 3| P: 2| A: 1
   U: W,B,Pł,Skr,M,A,O,MP,MA,MO,Śl: 1
   Atuty: Kruszyna; Szczęściarz; Twardy jak diament;


- Też tego nie wiem i w sumie nie rozumiem. Według mnie to zupełnie bez sensu. Taka wiedza, nawet podstawowa mogłaby zwiększyć bezpieczeństwo smoków. Z drugiej strony posiadanie wiedzy, której posiadać nie powinnam, brzmi… ekscytująco. - Uśmiechnęła się sama do siebie. Jego szept wcale ją nie zniechęcił. Wręcz przeciwnie, nabrała jeszcze większej nadziei, że Iphi naprawdę byłby skłonny jej o tym opowiedzieć. Jedynie za jakąś opłatą. Pytanie tylko jak drogo ceniło się taką wiedzę. Poruszyła uszkiem, zabierając je błyskawicznie od kła samca. Nie było to coś, co spodobało się jej uszom. W przeciwieństwie do reszty, były jednak zbyt wrażliwe na dotyk. Jednak również tego nie skomentowała ani nie prosiła, aby tak więcej nie robił. Odsunięcie się było chyba wystarczającym przekazem.
- Pierwszy raz bym płaciła za jakąś naukę, więc cokolwiek to już całkiem sporo, prawda? Ile chcesz za te informacje? - Powiedziała coraz bardziej podekscytowana możliwością zdobycia takich informacji. To była jednak prawda, że zakazany owoc smakuje najlepiej, a przynajmniej dla Nivis. Rzecz jasna nie potrafiła tego ukryć, kiedyś na pewno to ją zgubi. Sama ta nauka mogła okazać się zgubna finansowo, samiec mógł wyciągnąć od niej dużo więcej, kiedy zauważy, jak bardzo jej zależy. O ile w ogóle zamierzał przekazać takie informacje. Problem w tym, że ona za dużo nie miała. Wymiana informacja za informację też nie była zbyt korzystna dla niego, w końcu nie posiadała ciekawych nowinek czy nie miała nauk, które mogłaby mu przekazać. Może jednak uda jej się kiedyś zdobyć coś interesującego i mieć w końcu czym zapłacić za informacje. Wtedy do niego wróci.
Wtopienie się w otoczenie na pewno mogło być korzystne, mogłoby być również dobrym tematem do rozmów, jednak powiedzieć jej o tym Filuterny nie mógł, bo to właśnie on biorąc ją za lisa, postanowił zaatakować. Jednak poza tym nikt jej już nie zaatakował, więc może naprawdę to działa. Choć czy smoki się atakują nawzajem poza areną? Nie słyszała o tym, ale przynajmniej jak zyska sobie wrogów, to będzie mogła czuć się bezpiecznie. Albo to wszystkie lisy znajdą się przez nią w niebezpieczeństwie.
Wysłuchała go, kiedy mówił o swoim imieniu. Jakoś jej nie zdziwiło to, co powiedział. Było to całkiem w jego stylu. Jeśli jednak to, co mówił, było prawdą, to czy ona zyska uznanie? Cóż, zapewne nie. Nie czuła jednak niepokoju z tego powodu. Wbrew własnemu zaskoczeniu. Sama jednak odpłynęła na chwilę myślami, chcąc pociągnąć temat i wypowiedzieć się na temat swojego przyszłego imienia, ale niczego nie wymyśliła.
Kamuflaż nie był czymś, co koniecznie potrzebowała, jednak lepiej potrafić więcej niż mniej, a skoro mogli przy tym miło spędzić czas, to czemu nie?
No właśnie… miło.
Wpatrywała się w niego, nie do końca wiedząc, czego tak szuka w piasku. Może było mu przyjemnie, kiedy czuł chłód na łapach? A może znajdzie tam coś fajnego? Wyobrażała sobie same ciekawe rzeczy, że wyciągnie z piasku jakiś kamień szlachetny! Albo może jakieś błyskotki? Spotkało ją jednak ogromne rozczarowanie. Zamarła w bezruchu, kiedy nadmiar błota spadł na piasek. Dostała błotem w pysk. No może to tylko policzek, ktoś powie… niestety błoto z futra bardzo trudno umyć. Zmrużyła oczy, patrząc na samca, kiedy tylko był w zasięgu jej wzroku, gdyż postanowił wokół niej krążyć.
- Wspomagany maddarą oczywiście… Mogłeś zapytać wcześniej… Warknęła, wpatrując się w niego niezadowolona ze swojego brudnego policzka. Łapą próbowała się go pozbyć, ale tylko ubrudziła łapę. Westchnęła zaraz zrezygnowana.
- Kamuflaż służy do zlania się z otoczeniem. Przydaje się głównie do polowania, ale kto powiedział, że muszę go używać jedynie do polowania. - Odpowiedziała, starając się okiełznać złość. W końcu czekać ją teraz będzie porządne szorowanie futra. Chociaż teraz umie używać maddary, może jakoś sobie nią pomoże.
_________________


«Kruszyna»
Już od małego byłeś drobnej budowy, ale dopiero gdy wyrosłeś widać efekty. Okazuje się, że Twój organizm potrzebuje mniej jedzenia niż przeciętny smok.
Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu o 1/4 jednostek pożywienia mniej niż zazwyczaj potrzebują przedstawiciele jego gatunku.

«Szczęściarz»
Fortuna jest Ci wyjątkowo przychylna. Jeśli w walce, polowaniu lub na misji nie powiedzie Ci się, możesz oszukać przeznaczenie i zmylić los. Sukces w poczynaniach jest wtedy marginalny, może jednak odwrócić Twoje szanse.
W przypadku braku sukcesów podczas rozsądzania akcji lub rzutu na Wytrzymałość Atut zamienia ten wynik na 1 sukces. Do użycia raz na dwa tygodnie.
Ostatnie użycie: 21.04.2020
 
 
Córa Mitu 
Wojownik Plagi
Syma Niestrudzona



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 69
Płeć: Samica
Wiek: 20
Dołączyła: 03 Sty 2020
Posty: 150
Wysłany: 2020-05-07, 21:40   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| M: 1| P: 2| A: 1
   U: W,M,B,L,Skr,Śl,Kż,MP: 1| Pł: 2| A,O: 3
   Atuty: Bogaty z rodu; Chytry Przeciwnik; Czempion; Utalentowany; Nieulękły;


Mały strumyczek najwyraźniej wystarczał Solance, aby nie zemrzeć pośrodku wycieczki, na jaką zabrała ją Syma. Brzeginka prychała, wywracała nieprzyjemnymi ślepiami, gdy tylko takowy pomysł się pojawił, była od krok od położenia się i histerii, ale koniec końców odbyło się bez wyciągania jej z podziemnej jaskinki siłą - a jak tylko wróciła na łono natury... złagodniała.
Na moment.
Zaczerpnęła mocy z wzmocnionego bajecznie błyskającym słońcem bajorka - i odrywając kroplę wielkości własnej gałki ocznej białymi pazurkami i utrzymując jej kształt, cmoknęła na szczęście; i cisnęła, jak śnieżką wprost w bark smoczej kompanki, gdzie czar utrzymujący napięcie na kulce miał się rozprysnąć, a sama kulka rozbić, mocząc łapę Symy.
Syma odwróciła wzrok, udając, że jej to nie bawi.
"Łap, Karasiu."
Padło, a z długiej, szczupłej choć zawziętej łapy zwisał teraz kawałek mięsa. Rusałce zabłysły oczy i gdy wyciągnęła ku Micie pazurki, kąsek podrzucony został w powietrze. Teraz liczyło się uderzenie serca. Brzeginka plasnęła łapą o ziemię, a impuls jaki posłała po jej powierzchni miał wystrzelić ku jaskiniowej i znalazłszy się pod jej brzuchem, wystrzelić pionowo w górę, krystalizując się w cienki, ale długi i ostry szpikulec, błyskający szkliście - zanim zdążył sięgnął spodu Mitu, Wojowniczka odskoczyła jednym, zręcznym ruchem w bok, a wieżyczka zaczęła kruszeć.
"Skup się."
Po syknięciu nastąpił atak - brzeginia mogła tylko dojrzeć, jak Syma z półobrotu celuje nagle ostrym końcem ogona wprost w jej czoło, a chyba żeby na złość zrobić i ściąć kilka srebrnych pukli. Solanka sięgnęła źródła, chcąc tuż przed swoją buźką wyczarować tarczę, o średnicy łapy swojego smoka, doskonale zakrywającą jej twarz i czubek głowy, bo przypominającą ogromny liść grzybienia w swoich żłobieniach i wzorze, jaki tworzyły stykając się na środku - jednak nie do przecięcia brzytwą, a miał być na twardość porównywalna do bazaltu, przez co ogon smoka miał się jedynie po niej ześlizgnąć.
Nie dało się usłyszeć ani uderzenia, ani ześlizgnięcia.
Białe oko łypnęło znad tarczy, by zobaczyć smoka czekającego. Różowe ślepię spokojnie patrzyło w stronę Solanki, a gdy rozmazało się za szarpnięciem łba na sygnał, że no dalej, chodź, twór rozprysł całkowicie, a brzeginia wyciągnęła przed siebie dłoń - pazurzaste palce oddały ruch fali, wprawiając najpierw smoczą przeciwniczkę w konsternację, co to się dzieje - i po ułamku chwili w ruch. Syma padła na ziemię, a pierścień z pajęczyn, jaki stworzyła rusałka zacisnął się jedynie na jej rogu. Nitki bez koloru, a jednak połyskujące w słońcu i nie tyle lepkie, co prawdziwe, a... parzące. Ale samica umknęła. Solanka walnęła łapskiem o brzeg, niepocieszona. A smok uskoczył w jej stronę, chcąc zahaczyć o tę dłoń kłami i szarpnąć - kompanka wznowiła więc czar z pajęczyną, tym razem miała ona nie parzyć, a owinąć się ciasno wokół tylniej stopy Wojowniczki i przytrzymać ją w miejscu, aby wybronić się przed jej atakiem. I wtedy coś innego rzuciło się jej w oczy - Syma pozostawiła mięso sama sobie.
"Dobra robota."
Solanka nadęła usta na ciepły uśmiech smoczycy, chcąc pokazać, że ta jest na jej łasce, nie na odwrót; ale miłe słowa łaknęła jak szprotki, to i kącik warg jej lekko dgrnął, gdy odsuwała z teatralnym oburzeniem buźkę. Syma podsunęła jej trochę z ostatniej zdobyczy, niby mało, ale idealnie mięsa dla przeciętnego kompana [2/4]. A kompan sięgnął po nie leniwie łapą, kontynuując grę, ale gdy pazury zatrzasnęły się na kąsku, pochwyciła go w mgnieniu oka, znikając pod wodą. Tam rozprawiła się z nim na dobre, wreszcie czując sytość.
_________________
chytry przeciwnik - +2 ST do akcji przeciwnika raz na pojedynek/polowanie/raz na dwa tygodnie w misji.
czempion - +1 sukces do ataku fizycznego raz na walkę.
nieulękły - do smoka pierwszy ruch w walce, a przeciwnik ma +1 ST w pierwszej turze.

~*~
KK - Solanka
rusałka
S, W, Zr, Prc, Ap: 1; M: 2 || Pł, Skr: 1; MA, MO: 2

Av od Infamii || inne: od Tezy
 
 
Despotyczny Ferwor 
Łowca Wody
Vive la Révolution



Stado: Wody
Rasa: Bagienny
Księżyce: 45
Płeć: Samiec
Opiekun: Axarus... A przynajmniej próbował,
Mistrz: Wszyscy, tylko nikt ze stada wody xd
Partner: Echo Istnienia[*]
Wiek: 18
Dołączył: 24 Sie 2019
Posty: 1481
Wysłany: 2020-05-11, 21:59   
   A: S: 1| W: 2| Z: 5| M: 1| P: 4| A: 2
   U: W,B,Pł,L,M,O,MP,Śl: 1| Skr,Kż: 2| A: 3
   Atuty: Ostry wzrok; Empatia; Przyjaciel natury; Znawca terenów;


Mułek wędrował sobie po terenach wolnych stad. Niby jak to zazwyczaj miał w zwyczaju, jednak tym razem to jego lisia towarzyszka go wyciągnęła. Nivis wręcz uwielbiała wspólne spacery ze swoim panem i co więcej w takich okolicznościach mogli być zupełnie sami. Bez natrętnych smoków oraz bez jego uciążliwej rodziny. Mułek miał być dla niej i tylko dla niej... a przynajmniej miała taką nadzieje, że będzie... i chyba dobrze, że nie wiedziała, jego i Srogiej... bo by ich chyba pozabijała...
Ale wracając, szli dokładnie zaraz obok siebie, rozkoszując się w miarę ciepłym dniem. Nie zapowiadało się na to, że mieli spotkać kogokolwiek, czy na to, żeby miało się coś tutaj stać.... i jak się później okazało, mylił się w obu tych kwestiach, bo gdy tylko dotarli do strumyka, w oczy Mułka na starcie wpadł widok... sparingu Mitu z jej kompanem. Dodatkowo zalatywało od nich plagom, co na już teraz powinno mu dawać dużo do myślenia. Jednak on zawsze miał w zwyczaju, dawania smokom szansy na wykazanie się, czy aby na pewno powinno mieć się do nich, takie a nie inne uprzedzenia. Dlatego po prostu stał i uważnie się jej przypatrywał... znaczy pewnie i by to zrobił gdyby nie Nivis, której to średnio chciało się bawić w takie ceregiele. Dlatego też, nagle przed samcem wyrósł z pod ziemi dość duża kamienna ściana, a zaraz potem dostał impuls, że ten oto kamienny żywiołak, będzie walczył, aż do swojej śmierci, w imię jego i idei których głosi.
- Nivis uspokój się! - Krzyknął po czym pewnie złapał ją za ogon, żeby zaraz przyciągnąć ją do siebie. - Co ci powiedziałem, o atakowaniu wszystkiego co się rusza? -
Nivis oczywiście oburzona i fochnięta na wszystko, obróciła się tyłem, do niego, GNIEWNIE siadając na swoim kamiennym zadzie. Podrzuciła trochę pyłu podczas tego... najpewniej specjalnie.
Wzrok samca, po wrócił następnie na Ciętą.
- Wybacz... mój kompan jest troszeczkę... impulsywny. - Rzekł, będąc mu głupio za tą sytuacje. - Ale to już nie ważne... a więc jestem Despotyczny Ferwor, a ty? Jak ciebie zwą? -
_________________
Zapytasz się mnie, jak definiuję rewolucję? Przyjście Prawa, zmartwychwstanie Racji, odpowiedź Sprawiedliwości
Atuty:

Grupa I. Ostry Wzrok - dodatkowa kość do testu Percepcji opartego na wzroku [kamienie szlachetne]
Grupa II. Empatia - Przy testach mediacji -2 ST. Przy nakładaniu kompanowi więzi -2 ST.
Grupa III. przyjaciel natury - drapieżniki nie atakują smoka jako pierwsze.
grupa IV. znawca terenów - znalezienie dodatkowej zdobyczy dającej 4/4 pożywienia/kamienia szlachetnego/dorodnego zioła raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie. (25.05) następne użycie.
Bonus z loterii:
-1 ST we Wtorki!

Nivis
A: S: 1| W: 1| Z: 1| M: 2| P: 3| A: 1
U: B, MA, MO, Skr: 1
KK
Ostatnio zmieniony przez Despotyczny Ferwor 2020-05-12, 12:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 0,32 sekundy. Zapytań do SQL: 10