FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Polanka
Autor Wiadomość
Czarnoskrzydły
Wojownik Plagi
Ilun Cichy



Stado: Plagi
Rasa: Olbrzymi
Księżyce: 52
Płeć: Samiec
Opiekun: Szydercze Licho
Mistrz: Uśmiech Szydercy
Partner: Kuszenie Diabła
Dołączył: 30 Mar 2017
Posty: 1099
Wysłany: 2020-02-04, 22:17   
   A: S: 5| W: 4| Z: 3| M: 2| P: 3| A: 3
   U: M,Skr,L,B,Pł,W,Kż,MA,MO,MP: 1| O,Śl: 2| A: 3
   Atuty: Silny; Chytry przeciwnik; Czempion; Magiczny Śpiew;


Dźwięk był zwykły, nic specjalnego. Po prostu odgłosy natury i jej kroków, jej oddechu. Była dosyć głośna, ale to nie była nauka skradania, a śledzenia, więc teraz nie musiała zachowywać się jakby podchodziła do sarny. Jej kończyny też niczego szczególnego nie wyłapały. Oczy także niczego ciekawego nie wypatrzyły, prócz paru zniszczeń, jakby jakieś smoki przed nimi trenowały tu walkę, ale nie było to nic, co można śledzić. Scorpia mogła już tracić nadzieję, gdy wtem do jej nozdrzy dotarł przyjemny, piżmowy zapach. Zapach, który wręcz powodował cieknięcie ślinki. Zapach jedzenia, zapach królika. Był niewyraźny, ale był. Prowadził ją w lewą stronę, bliżej krzewów.
_________________




KK Banyu (żywiołak wody - płaszczka)
S: 1| W: 2| Z: 1| M: 3| P: 2| A: 1
U: Pł,MO,Skr: 1| MA: 2
 
 
Trująca Jagoda
Łowca Ognia
long live the king



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 44
Płeć: Samica
Opiekun: Puryfikacja Piromancji
Mistrz: Bendzie
Partner: Samotność
Dołączył: 24 Lip 2019
Posty: 153
Wysłany: 2020-02-11, 20:13   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| M: 1| P: 2| A: 3
   U: W,B,Pł,L,A,O,MP,Skr,Śl,M: 1| Kż: 2
   Atuty: Kruszyna, Szczęściarz, Tropiciel


Nicość. W pewnym tego słowie znaczenia.
Nie taka pełna nicość nad nicościami, która mogłaby się pojawiać w różnych sytuacjach między smokami, kompanami, a nawet naturą, którą coś zabiło w pewnym momencie, by tylko wnerwić łowcę
Nie, że zabić naprawdę. Czy... Naturę dałoby się zabić? Da się pozbyć gatunków, ba, czasami sam świat na to decyduję, by wybić kogoś lub... Wszystkich. To decyzja natury samej w sobie. Cel jest lub nie jest wiadomy.
Czy naturę da się zrozumieć? Jej akcje? Ich bogów? Bo jednak, można by rzec, że natura to jeden z najpotężniejszych bogów.
To ono decyduję o tym, co się zadzieję, to ono panowało. To natura i jej prawa miały ich ziemię w swych szponach jako teren, a ich stada tylko tu mieszkały w gościnie.
Ich czas minię, a natura znajdzie swój sposób...
Natura jednak z początku nie obdarzyła jej pręgowanje osoby hojnie, a wręcz przeciwnie.
W pewnym stopniu, bo jednak... Coś to było.
Jej mieszanka kolorowego wzroku przyuważyła...Nic, a przynajmniej nic wartościowego dla jej celu w zadaniu do wykonania. Miała cel, znaleść cokolwiek lub kogokolwiek, a ślady które zostały wykonane w stylu zniszczenia... Nie były świeże, ba, wyglądały jakby były tu od księżyców.
Nic.
Jej kończyny nie wyczuły nic, po za lekko zmarźniętą trawą pod jej łapskami i ewentualnym szronem na galązkach.
Nic.
Do czasu.
Jej nos nie został źle potraktowany, a zamiast tego została obdarowana kropeczką nad i w sprawie nadzieji, że coś znajdzie.
Zapach nie był wielce nieznany, był jednak odległy. Fizycznie i psychicznie dla pręguski.
Jej płyty i wypustki przyległy do jej ciała, a Ciemna łuska ruszyła, a raczej... W przykroczeniu ugięła łapy i powoli, spokojnie i elegancko ruszyła w skradaniu do lewej strony, gdzie znajdowały się krzaki.
Jej oczy wypatrywały, kończyny wyczuwały, a nos wąchał.
Znajdzie ten zapach. Jego źródło tu było, może się założyć o to jak o własne płytki!
Uszate zwierze nie mogło już się ukryć.
_________________
→ kruszyna - -1/4 mięsa wymaganego do sytości

→ Szczęściarz
→ Tropiciel
Ostatnio zmieniony przez Trująca Jagoda 2020-02-25, 13:02, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Czarnoskrzydły
Wojownik Plagi
Ilun Cichy



Stado: Plagi
Rasa: Olbrzymi
Księżyce: 52
Płeć: Samiec
Opiekun: Szydercze Licho
Mistrz: Uśmiech Szydercy
Partner: Kuszenie Diabła
Dołączył: 30 Mar 2017
Posty: 1099
Wysłany: 2020-02-27, 16:57   
   A: S: 5| W: 4| Z: 3| M: 2| P: 3| A: 3
   U: M,Skr,L,B,Pł,W,Kż,MA,MO,MP: 1| O,Śl: 2| A: 3
   Atuty: Silny; Chytry przeciwnik; Czempion; Magiczny Śpiew;


Podążając za zapachem...trafiłaś na krzaki, gdzie. Nie było niczego. Ale twój nos mówił ci, że musiało tu coś być. Przed chwilą. Bo zapach był intensywny. Zaraz potem usłyszałaś jakiś dźwięk w krzakach po twojej lewej, a potem zauważyłaś białofurego gryzonia, który czmychnął.
Ilun pokiwał łbem.
- To by było tyle jeśli chodzi o podstawy. Gratulacje. Pamiętaj, że szukając czegoś, zawsze musisz skupiać się na zmysłach. To one będą twoim przewodnikiem na polowaniu - zakończył krótkim podsumowaniu.
W zasadzie to tyle, raczej będzie się już zbierać do obozu Plagi, chyba że ta młoda jeszcze go zatrzyma i zacznie odpytywać.

//raport
_________________




KK Banyu (żywiołak wody - płaszczka)
S: 1| W: 2| Z: 1| M: 3| P: 2| A: 1
U: Pł,MO,Skr: 1| MA: 2
Ostatnio zmieniony przez Czarnoskrzydły 2020-02-27, 17:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Śnieżna Zadyma 
Czarodziej Plagi



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 42
Płeć: Samiec
Wiek: 59
Dołączył: 04 Gru 2019
Posty: 581
Wysłany: 2020-03-22, 18:55   
   A: S: 1| W: 4| Z: 1| M: 5| P: 3| A: 1
   U: W,B,Skr,A,O,MP,Śl,M: 1| L,MA,MO: 2
   Atuty: Mocarny; Chytry Przeciwnik; Nieugięty;


Było ciepłe popołudnie. Złota twarz grzała coraz silniej, a śnieg topniał w oczach. Nic więc dziwnego, że wiązało to się z większą ochotą do pracy nad kondycją. Dlatego też z rana wziąłem sobie Queen na grzbiet i bez tłumaczenia gdzie zmierzamy wyruszyłem z nią w podróż. Większość drogi pokonaliśmy pieszo, bo z dołu łatwiej obserwować budzącą się do życia naturę. Po drodze zauważyliśmy całą polanę przebiśniegów. Białe kwiecie ścieliło się gęsto pod lasem, skąd wyszliśmy kierując się powolnym krokiem w stronę wolnej przestrzeni. To właśnie tutaj, pośród białych dywanów z kwiatów, postanowiłem zrobić dłuższy przystanek.
Zerknąłem w bok na córeczkę, która już nie była taka mała jak kiedyś. Rosła w zastraszającym tempie, ale pomimo już prawie młodzieńczego wieku, jej uroda była rozbrajająco pisklęca.
Uśmiechnąłem się pod nosem i obróciłem się do niej.
- Powiedz mi czego się już nauczyłaś, kochana? Wiem, że dużo czasu spędzałaś z matką, ale nie pytałem jej, czy odbyłaś już szkolenie. Może znajdzie się coś czego tatuś mógłby nauczyć swojego tygryska? - Moje oczy śmiały się ciepło, kiedy nazywałem ją tak egzotycznie. Jej łuska była unikatowa. Byłaby z niej przednia łowczyni, gdyby wykorzystała ten atut do kamuflarzu. - No dalej, powiedz jaką funkcję chciałabyś pełnić w stadzie - uśmiechnąłem się zachęcająco.
_________________



≡ Atuty ≡

MOCARNY
Jednorazowo +1 do Mocy

CHYTRY PRZECIWNIK
W czasie pojedynku//raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie/misji smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +2 do ST.

NIEUGIĘTY
Mdlejąc, smok może zaatakować przeciwnika, który ma +4 ST do akcji.

≡ Stan zdrowia ≡
Brak prawej łapy do wysokości łokcia [+1 ST do akcji fizycznych]
 
 
Queen 
Smok Plagi
Wasza Królowa



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 9
Płeć: Samica
Opiekun: Mgliste Wrzosowiska, Wędrowny Kolec
Wiek: 25
Dołączyła: 29 Sty 2020
Posty: 50
Wysłany: 2020-03-22, 23:42   
   A: S: 2| W: 1| Z: 1| M: 2| P: 2| A: 2
   U: B,W: 1


Queen uwielbiała wycieczki z tatusiem, nikt nie potrafił jak on z nią się bawić i pokazywać świat. Oczywiście mama też była fajna, ale bardzo zamartwiała się różnymi sprawami, przez co ciężej jej było wychowywać ruchliwą samiczkę. Czerwono biała samiczka rozglądała się wokoło, a jeszcze niedawno myślała że świat zawsze jest pokryty białym puchem. Mama próbowała jej wytłumaczyć jak świat wygląda w różnych porach roku. Jednak opowiadania, a rzeczywistość to odległe spostrzeżenia. Dopiero teraz widziała prawdziwe piękno budzące się do życia.
Szkoda że nie mogła spacerować z obojgiem rodziców. Wiedziała że oboje ją kochają, ale nie wychodzi im bycie razem, tak więc nie nalegała by mieć ich razem przy sobie. Próbowała szanować ich decyzje, to ich relacja, która nie wpływa na to kim są dla małej smoczycy.
- Mama nauczyła mnie co to jest plaga, stado i kodeks, trochę też mówiła o historii plagi oraz o rangach i specjalizacjach.
-próbowała przypomnieć sobie wszystkie ważne elementy które omawiała z mamą. Pamiętała tą rozmowę, jakby była wczoraj. Tato miał rację dużo czasu spędzała z rodzicielką, każdą wolną chwilę. Czasami tylko wychodziła na spacer z kompanem mamy, ale tak to przeważnie wszędzie, czy to ceremonia, czy pogrzeb była z mamą.
- Jeszcze nauczyłam się biegu z dziadkiem i ciocią Ha'ara - teraz ma szansę dogonić rodzeństwo, albo zwierzynę. Co prawdę atakować nie potrafi, ale to wszystko przed nią.
Czego ona by mogła się nauczyć od tatusia? W sumie to pewnie wszystkiego, bo mało co umiała, ale jest coś co na pewno jej pomoże. Była coraz większa i niedługo opiekun nie będzie w stanie zabrać ją nigdzie oprócz wędrowania pieszo. Przydałoby się by nauczyła się latać.
-Tatku, naucz mnie latać, tak bym mogła przylecieć do każdego kto potrzebuje pomocy, albo bym mogła zwiedzić okolice z lotu. Latanie jest chyba o wiele szybsze od biegu, ale też chyba też trudniejsze. - ostatnie słowa myślała że powiedziała w myślach, jednak wyleciały jej z ust. Chciałaby się też nauczyć wiele więcej, a najlepiej wszystkiego, no ale musiała być cierpliwa.
- Chciałabym być królową, przywódcą wszystkich smoków, chronić ich i pilnować. Na razie chcę być wielką czarodziejką jak Mahvran i bronić naszego stada od wszelkiego zła, tak by wszyscy wiedzieli że mogą na mnie liczyć. - senne marzenia Queen zostały wyjawione kolejnej bliskiej jej osobie. Mimo że pierwsza była mama, która i tak w tym czasie spała, kiedy Queen opowiadała jej o tym jak kiedyś będzie z niej dumna, jak zasiądzie na zasłużonym tronie i będzie władać swoim stadem. Wszystko to przez źle rozumującą samiczkę, która uznała że ma własne stado, a nie że należy do stada. No ale pewnie będą kiedyś tego jakieś konsekwencje jej złego pojmowania pewnych spraw.
_________________
Żegnajcie, odszedłem, by objąć mój tron ponad nimi.
Nie płaczcie za mną, bo
To będzie praca wykonywana z zamiłowaniem

Oto jesteśmy, nie odwracaj się teraz,
Jesteśmy Wojownikami, którzy zbudowali to miasto.


Avatar by: Przebłysk Wspomnień
Discord: StokrotkAsi#0896
 
 
Śnieżna Zadyma 
Czarodziej Plagi



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 42
Płeć: Samiec
Wiek: 59
Dołączył: 04 Gru 2019
Posty: 581
Wysłany: 2020-03-26, 19:42   
   A: S: 1| W: 4| Z: 1| M: 5| P: 3| A: 1
   U: W,B,Skr,A,O,MP,Śl,M: 1| L,MA,MO: 2
   Atuty: Mocarny; Chytry Przeciwnik; Nieugięty;


Los był przewrotny. Nigdy nie wiadomo co zgotował Queen. Póki miała mnie i Sufrinah, byłem o nią spokojny. Oczywiście, że tęskniłem za moją byłą partnerką. Bardzo chciałbym, żeby była tu przy mnie dziś i pomagała mi w wychowywaniu córki. Niestety nasze drogi się rozeszły. Ale czy na zawsze? Czas pokaże.
Sledziłem wzrokiem zachowanie samiczki, gdy opowiadała o swoich dotychczasowych szkoleniach. Lekko błysnąłem kłami w uśmiechu, gdy nazwała Ha'arę "ciocią". To dowodziło, że Plaga to rodzina. Tu każdy był bliski, mógł być ciocią, wujkiem, dziadkiem, bratem, czy siostrą. Z partnerami było trochę inaczej.
Poruszyłem mocniej ogonem, kiedy padła z jej pyszczka urocza prośba. Byłem pozytywnie zaskoczony jej zdecydowaniem, ale czy byłem zaskoczony? Niezbyt. Wszak ostatnim razem, na ceremonii, obiecałem jej lekcje z tej fantastycznej sztuki przemieszczania się.
- Oczywiście, skarbie. Nauczę cię tego co potrafię. Jestem w połowie smokiem północnym, stąd moje ogromne skrzydła i instynktowne zachowanie w powietrzu. Tobie też się to udzieli. Samiczki są zgrabniejszymi tancerkami w locie. Twoja mama to prawdziwa mistrzyni lotnych igraczek - powiedziałem z tajemniczym uśmiechem.
Kiedy zaczęła opowiadać o swoich aspiracjach uśmiech jakby trochę się... poszerzył.
- Nie ma nic złego w marzeniach, szczególnie takich jak twoje. Jednakże ogranicz się na razie do przewodzenia plagijczykom - zachichotałem. - Każde stado wybiera Przywódcę spośród swoich członków. Żeby zostać Przywódcą wszystkich smoków, musiałyby zostać zniesione stada i granice. A do tego raczej się nie zanosi. Ogromnym zaszczytem jest przewodzenie choć jednemu stadu. Bądź pilna i aktywna, ale pamiętaj, że w tym stadzie to nie wystarczy. Musisz się szkolić na silną smoczycę. Taką co będzie umiała obronić stado i jego terytoria w razie zagrożenia. I tak może przejdźmy płynnie do nauki lotu. Bo co to za przywódca-nielot?
Zaśmiałem się wesoło i stanąłem naprzeciwko samiczki.
- Na początku rozłóż skrzydła i przyjmij właściwą postawę do startu. Zapamiętaj moje słowa: latanie jest jak unoszenie się we śnie. - Byłem pewny, że zrozumie to, gdy tylko pokona strach. Ten zawsze przychodził. Lęk przed upadkiem był czymś naturalnym z początku.
Stanąłem na lekko rozstawionych łapach z trochę ugiętymi stawami. Wyprostowałem ogon, ktory balansował dwa szpony nad ziemią. Moje wielkie srebrno-białe skrzydła rosciągnęły się na całą rozpiętość, mrugając srebrnymi szlakami drobnych naczyń krwionośnych. Uniosłem rozprostowane kończyny nad głowę, lekko zginając ich palce, do środka - co było raczej naturalnym odruchem.
- Startować można z miejsca, albo z rozbiegu. Na początku najłatwiej jest zrobić rozpęd biegiem. Wtedy opuszczasz skrzydła bardzo szybko i wypychasz powietrze pod siebie i za siebie i natychmiast wykonujesz skok w górę i przed siebie. Zupełnie jakbyś chciała przeskoczyć jakiś kamień. Pamiętaj o machaniu skrzydłami, to one utrzymują cię w powietrzu. Gdy już będziesz czuła, że nabierasz prędkości, możesz łapki wyprostować i przyłozyć je do spodu ciała. Ważna sprawa: patrze gdzie lecisz. Cały czas obserwuj przestrzeń przed sobą. Szkoda by było wpaść w drzewo - zażartowałem mrugając do niej figlarnie i ustawiłem się bokiem do niej. Rzuciłem kontrolnie okiem na jej postawę i skinąłem głową.
- Gotowa? To lecimy! - dałem jej sygnał, ale samemu zaczekałem aż pierwsza poderwie się do biegu.
_________________



≡ Atuty ≡

MOCARNY
Jednorazowo +1 do Mocy

CHYTRY PRZECIWNIK
W czasie pojedynku//raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie/misji smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +2 do ST.

NIEUGIĘTY
Mdlejąc, smok może zaatakować przeciwnika, który ma +4 ST do akcji.

≡ Stan zdrowia ≡
Brak prawej łapy do wysokości łokcia [+1 ST do akcji fizycznych]
 
 
Queen 
Smok Plagi
Wasza Królowa



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 9
Płeć: Samica
Opiekun: Mgliste Wrzosowiska, Wędrowny Kolec
Wiek: 25
Dołączyła: 29 Sty 2020
Posty: 50
Wysłany: 2020-04-05, 13:28   
   A: S: 2| W: 1| Z: 1| M: 2| P: 2| A: 2
   U: B,W: 1


Queen jak na młodą smoczyce była całkiem inteligentna i wiedziała że jako nieuk nie zostanie przywódcą nawet jednego stada. Dlatego była pilną uczennicą i starała się nauczyć wszystkiego co się da, co przybliży ją do jej marzeń. Po coś jej były potrzebne te nie pasujące do reszty ciała ogromne, białe skrzydła. Spojrzała na nie pierw rozkładając jedno, później drugie skrzydło.
-Tatku, goń mnie -uśmiechnęła się do opiekuna i przybrała postawę do biegu, tyle że z rozłożonymi skrzydłami. Wyglądała jak goniąca kura za robakiem. Podniosła skrzydła równolegle do ziemi, jednak ciężko było tak biec, po powietrze stawiało opór. Chyba nie o to chodziło dla taty. Więc uniosła wzdłuż tułowia i wtedy było o wiele lżej biec. Na początku biegu wcale nimi nie ruszała, ale wraz z nabieraniem prędkości najpierw powoli podnosiła je i opuszczała. Różniej coraz, szybciej i szybciej, aż łapy zaczęły coraz mniej dotykać ziemi. Ugięła łapy by przygotować się do skoku i szybkim ruchem wyprostowała je, tak że uniosła się wyżej niż podczas biegu, ruszając przy tym dynamicznie skrzydłami. Gdy już nie czuła podłoża pod łapami, zrozumiała że leci tuż nad ziemią. Spojrzała w dół i nie wierzyła własnym ślepiom. Ona leci, leci!!!
-Patrz tato, tato patrz! -pisnęła radośnie, nie odwracając się i nie będąc pewną czy aby na pewno jej rodzic patrzy. Wolała obserwować bacznie otoczenie, które znajduje się na przeciw jej. Nie chciała przecież wpaść na jakieś drzewo, albo co gorsza skałę. Lot był nie do opisania, coś pięknego robić to na własnej skórze, to było zupełnie inne uczucie, niż gdy leciała na grzbiecie taty.
_________________
Żegnajcie, odszedłem, by objąć mój tron ponad nimi.
Nie płaczcie za mną, bo
To będzie praca wykonywana z zamiłowaniem

Oto jesteśmy, nie odwracaj się teraz,
Jesteśmy Wojownikami, którzy zbudowali to miasto.


Avatar by: Przebłysk Wspomnień
Discord: StokrotkAsi#0896
 
 
Śnieżna Zadyma 
Czarodziej Plagi



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 42
Płeć: Samiec
Wiek: 59
Dołączył: 04 Gru 2019
Posty: 581
Wysłany: 2020-04-06, 23:17   
   A: S: 1| W: 4| Z: 1| M: 5| P: 3| A: 1
   U: W,B,Skr,A,O,MP,Śl,M: 1| L,MA,MO: 2
   Atuty: Mocarny; Chytry Przeciwnik; Nieugięty;


Cały czas byłem przy córce, by w miarę możliwości korygować jej ewentualne błędy. I tu mnie zaskoczyła, bo biegnąc obok niej zauważyłem, jak pilnie mnie słuchała i odtwarzała wszystko co co niej mówiłem. Czułem ogromną dumę i przepełniającą mnie radość, kiedy samiczka po kilku długich susach okraszonych mocnymi machnięciami białych skrzydeł, wreszcie bez niczyjej pomocy zaczęła samodzielnie szybować i nabierać prędkości.
Jako dobry ojciec cały czas ją asekurowałem, dlatego leciałem tuż obok niej, ale w bezpiecznej odległości, aby nie zahaczyć ją skrzydłem i nie krępować ruchów.
- Widzę, skarbie. Doskonale! Haha! - zaśmiałem się i machnąłem mocniej skrzydłami, żeby przez następne parę uderzeń serca poszybować i nie rozpraszać jej hukiem własnych skrzydeł.
- To teraz nauczmy się skręcać. Możesz na początek machnąć kilka razy mocniej skrzydłami i unieruchomić je wzdłuż ciała na pełnej rozpiętości. Skręcamy pochylając swoje ciało na lewo lub prawo. Jak chcesz skręcić w lewo, musisz opuścić lewe skrzydło trochę w dół, a prawe unieść do góry. To proste o ile zapamiętasz podstawową zasadę: lecisz tam gdzie patrzysz. To wydaje się dziwne, ale tak właśnie jest. Tak działa instynkt. Cały czas patrz tam gdzie chcesz polecieć i pozwól ciału podążyć za wzrokiem. To co? Skręcamy w lewooo - wydłużyłem ostatnie słowo demonstrując jak to się robi. Szybując kilka ogonów nad ziemią przechyliłem lewe skrzydło do dołu, a prawe automatycznie powędrowało do góry. Białe błony naprężyły się mocniej, kiedy stawiały większy opór powietrzu. Moje ciało przecięło wiatr niczym ostrze, ze świstem prując powietrze, skręcałem łagodnie w lewo, a mój łeb i ogon pozostały lekko wygięte w łuk.
- Ogon i szyja powinny wygiąć się wzdłuż linii skrętu. Tak jak u mnie. Łapy przyłóż do spodu ciała, aby zminimalizować opór - dałem ostatnie instrukcje córeczce.
_________________



≡ Atuty ≡

MOCARNY
Jednorazowo +1 do Mocy

CHYTRY PRZECIWNIK
W czasie pojedynku//raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie/misji smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +2 do ST.

NIEUGIĘTY
Mdlejąc, smok może zaatakować przeciwnika, który ma +4 ST do akcji.

≡ Stan zdrowia ≡
Brak prawej łapy do wysokości łokcia [+1 ST do akcji fizycznych]
 
 
Queen 
Smok Plagi
Wasza Królowa



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 9
Płeć: Samica
Opiekun: Mgliste Wrzosowiska, Wędrowny Kolec
Wiek: 25
Dołączyła: 29 Sty 2020
Posty: 50
Wysłany: 2020-04-14, 10:43   
   A: S: 2| W: 1| Z: 1| M: 2| P: 2| A: 2
   U: B,W: 1


Queen chcąc by ojciec był z niej dumny starała się słuchać uważnie każdego z jego poleceń. No tak trzeba umieć skręcać tak jak w biegu. Tylko teraz była kilkanaście ogonów nad ziemią, tak jak w biegu po prostu zrobiłaby fikołka, to tutaj upadek bolał by o wiele bardziej. Jednak nie chciała o tym myśleć, przecież leci obok niej tatuś, który na pewno nie pozwoli by zrobiła sobie jakąkolwiek krzywdę. Zrobiła tak jak mówił, machnęła kilka razy mocniej skrzydłami, a potem wyprostowała je i stwierdziła że skręci w lewo. Dlatego obniżyła lewe skrzydło, a prawe uniosła wyżej. Łeb przekręciła w lewo, tak by widzieć gdzie zamierza lecieć. Ogon jej też przechylił się w lewo, przez co jej cały tułów wraz z łbem i ogonem wygiął się w banana, to pozwoliło jej na powolny skręt w zamierzoną stronę. Łapy miała mocno przyciśnięte do ciała, tak by nie przeszkadzały i tak jak powiedział tatuś by nie stawiały oporu. Chyba udało jej się skręcić na tyle by znów wyprostować lot i zacząć machać skrzydłami, tak więc zrobiła. Stwierdziła jednak że mimo wszystko spróbuje jeszcze skręcić w prawo, tak dla równowagi. Tak więc machnęła kilka razy mocniej, a potem wyprostowała skrzydła. Prawe skrzydło obniżyła, a lewe podniosła do góry, szybko łeb przechyliła w prawo by widzieć gdzie zamierza lecieć. Ogon znów wygiął się tak że jej ciało wygięło się w zgrabny łuk. Nie było to nawet takie trudne, jakby się wydawało. Po wszystkim wyprostowała się i zaczęła równomiernie machać skrzydłami, które spisały się na medal. Dobrze było odziedziczyć ogromne skrzydła po rodzicach, które w locie były bezcennym dodatkiem. Czekała z niecierpliwością na kolejne polecenia od opiekuna. Zastanawiając się tylko jak uda się jej wylądować bez większych szkód.
_________________
Żegnajcie, odszedłem, by objąć mój tron ponad nimi.
Nie płaczcie za mną, bo
To będzie praca wykonywana z zamiłowaniem

Oto jesteśmy, nie odwracaj się teraz,
Jesteśmy Wojownikami, którzy zbudowali to miasto.


Avatar by: Przebłysk Wspomnień
Discord: StokrotkAsi#0896
 
 
Śnieżna Zadyma 
Czarodziej Plagi



Stado: Plagi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 42
Płeć: Samiec
Wiek: 59
Dołączył: 04 Gru 2019
Posty: 581
Wysłany: 2020-04-15, 23:47   
   A: S: 1| W: 4| Z: 1| M: 5| P: 3| A: 1
   U: W,B,Skr,A,O,MP,Śl,M: 1| L,MA,MO: 2
   Atuty: Mocarny; Chytry Przeciwnik; Nieugięty;


Oczywiście, że była przy mnie bezpieczna. Troszczyłem się o nią i byłem odpowiedzialny za jej bezpieczeństwo, szczególnie w takim momencie jak nauka latania, która niosła ze sobą wiele niebezpieczeństw. Poza tym, że byłem świetnym lotnikiem o naturalnych predyspozycjach do ponadprzeciętnej sprawności w locie, byłem też czerodziejem i w razie kłopotów byłem gotów pomóc jej maddarą.
Ale Queen radziła sobie znakomicie. Jeśli nie fenomenalnie! Z zadowoleniem patrzyłem jak kołysze swoim ciałkiem na boki odpowiednio ustawiając skrzydła i łagodnie skręcała na lewo i prawo.
- Fantastycznie! Poruszasz się w powietrzu instynktownie i idzie ci coraz lepiej. Mama będzie z ciebie dumna, córeczko - zawołałem do niej uśmiechając się kątem warg. Żałowałem, że Sufrinah nie było z nami. Chciałbym żeby zobaczyła jak jej córeczka sobie radzi.
- To teraz ostatnia lekcja na dziś. To właściwie po umiejętności odbicia się od ziemi, najważniejsza umiejętność, czyli lądowanie. Spokojnie. Tylko się nie zamartwiaj. To naprawdę proste. Na zachętę powiem ci, że każdy może lądować jak mu wygodnie. Jedni lądują ślizgiem, inni pionowo. Ktoś wyląduje najpierw na dwóch tylnych łapach, a ktoś inny - jak kot - na czterech. Techniki są różne. Ja na przykład wolę lądować łagodnie obniżając lot, aby w pewnym momencie, gdy mam już ziemię w zasięgu dotknięcia łap, magle machać skrzydłami w przeciwnym kierunku, jakbym chciał latać do tyłu. Przyciąganie ziemi samo mnie opuści na dół, a gdy tylko dotknę tylnymi łapami gruntu, przestaję machać skrzydłami i wtedy opadam już na przednie łapy. Najważniejsze, to najpierw wypatrzeć odpowiednie miejsce na ziemi. Weź pod uwagę wielkość swoich skrzydeł. Nie chcesz postrzępić sobie piór o jakieś drzewa, albo zarośla. Gdy już wybierzesz miejsce lądowania, musisz wytracić nad nim prędkość i obniżyć lot. Możesz na przykład kołować nad polaną nie machając skrzydłami, ale ustawiając je tak jakbyś chciała łagodnie się wznieść do góry. W ten sposób będziesz zwalniała i opadała ku ziemi. Gdy już będziesz bardzo blisko ziemi. Wyciągnij ku niej tylne łapy wystawiając biodra w przód. Ogon pozostaw w tyle. To bardzo ważne, bo inaczej się o niego potkniesz, albo co gorsza nadepniesz i przewrócisz się o niego - uśmiechnąłem się do niej pokrzepiająco i rozejrzałem się w poszukiwaniu najlepszego miejsca do lądowania. A potem zaprezentowałem jej w praktyce jak wygląda lądowanie w formie jakiej jej przedstawiłem. Gdy moje łapy uparły się miękko o trawę opuściłem skrzydła i spojrzałem w górę na lecącą Queen. Teraz to była jej chwila.

//Po Twoim poście złóż raport z Lotu I
_________________



≡ Atuty ≡

MOCARNY
Jednorazowo +1 do Mocy

CHYTRY PRZECIWNIK
W czasie pojedynku//raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie/misji smok może utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +2 do ST.

NIEUGIĘTY
Mdlejąc, smok może zaatakować przeciwnika, który ma +4 ST do akcji.

≡ Stan zdrowia ≡
Brak prawej łapy do wysokości łokcia [+1 ST do akcji fizycznych]
 
 
Soczysty Kolec 
Adept Ziemi
sałatka owocowa



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 15
Płeć: Samiec
Opiekun: Lepka Ziemia
Wiek: 19
Dołączyła: 22 Mar 2020
Posty: 121

Wysłany: 2020-05-14, 16:49   
   A: S: 5| W: 2| Z: 1| M: 1| P: 2| A: 2
   U: W,B,Pł,L,M,Skr,Śl,Kż,A,O,MP,MA,MO: 1
   Atuty: Silny


Na Polance wśród Bliźniaczych Skał tuptał sobie sprężystym krokiem świeżo mianowany adept, który niedawno zdążył zrobić trochę szumu przy próbie pomocy w prawie egzekucji dziwnej smoczycy
-Hyc, hyc idzie Mango przez polanę spotkać dzisiaj swoją mamę- podśpiewywał pod nosem, załapując ten zwyczaj od starszego brata, o którym zaczął przy okazji też rozmyślać. Rio znalazł sobie jakieś dzieci, co było jakoś nie takoś, bo przecież nie mógł być mamą skoro nie był samiczką. Prawda? On również nie będzie ich miał, bo w ogóle to wcale nie chciał. Czemu miałby chcieć? Nie rozumiał starszych.
Poza tym jeśli będzie coraz więcej małych smoków w Ziemi to już nikt nie zwróci na niego uwagi, bo stał się adeptem i jest prawie dorosły, więc będą się zachwycać młodszymi. No cóż pozostanie mu bycie najlepszym wojownikiem wszech czasów. Wtedy dostrzegą i jego siłę i wyjątkowość. Agatowy Kolec rzucił mu wyzwanie na ceremonii, ale chyba nie myślał, że serio go wystraszy? Patrząc na to, iż jest od Mango o wiele starszy i mają taką samą rangę to można powiedzieć, że Soczysty już wygrywa.
Rozejrzał się po miejscu, do którego dotarł i gdzie miał docelowo trafić. Mama Morien jeszcze nie przyszła, ale to nic. Może poczekać. Nucąc wciąż pod nosem, wpatrywał się w korony otaczających go drzew, jakby szukał czegoś ciekawego na czym mógłby zawiesić wzrok.
_________________

"Wonderful"

They called me "Wonderful"
So I said "Wonderful", if you insist

 
 
Grabieżca Fal
Wojownik Ognia
yo ho bottle of rum



Stado: Ognia
Rasa: Morski
Księżyce: 98
Płeć: Samica
Partner: Lepka Ziemia
Dołączył: 23 Gru 2018
Posty: 421
Wysłany: 2020-05-14, 17:29   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| M: 1| P: 1| A: 1
   U: B,L,Pł,W,MP,MO,MA,Kż,Skr,Śl,M: 1|O: 2|A: 3
   Atuty: Silna; Szczęściarz; Twardy jak diament; Opiekun; Furia niebios;


Coś w lasku, z prawej strony, zaszeleściło. Hałas przybierał na sile - ktoś wcale nie przejmował się łamaniem gałązek ani wpadaniem na krzaki. Dodatkowo, co jakiś czas dał się słyszeć zgrzyt, jakby coś było ciągnięte...
Ze ściany zieleni wyłonił się lodowy pysk. Ciemne bryłki oczu były nieprzeniknione, nadając foczemu pyskowi wyraz całkowitej obojętności.
Ze zgrzytem, pojawiła się reszta ciała. Żywiołak tworzył przed sobą lodową ścieżkę, po której mógł się ślizgać i unikać żenującego skakania. Poruszył wąsami, patrząc na Mango bez żadnej oznaki zainteresowania.
- Ahoj! - Akcentowany głos rozbrzmiał w powietrzu.
Wielobarwna wyskoczyła na polanę, szczerząc kły w uśmiechu. Ale wyrósł! Od razu podbiegła do Mango, trącając go pyskiem w pysk i lekko klepiąc płetwą po barku. Czuła się zdecydowanie swobodniej mając do czynienia z bardziej wyrośniętym pisklęciem. - Na Pana Fal, ale urosłeś! Honi dobrze cię karmi, co? - zaśmiała się. Padła na trawę, z ulgą dając odpocząć łapom. Chodzenie po okolicznych skałach ją zmęczyło.
- Patrz, kogo przyprowadziłam. To Abordh'ash, mój kompan. Ładniejszy niż Mokradło, hmm? - uniosła łuk brwiowy, robiąc konspiracyjną minę. Lodowy pysk foki nadal nie zmienił wyrazu. Żywiołak wyglądał, jakby spał z otwartymi ślepiami. Morien przewróciła oczami, czując jego niechęć do jakiejkolwiek interakcji i przeniosła uwagę na Mango. - Jak minęły ci ostatnie księżyce, synu?
_________________
    No matter how many lies we tell ourselves, no matter how many stories we convince ourselves we’re a part of, we’re all just thieves awaiting a noose.

    Morien w pełnej krasie 1 2

    szczęściara / 1 sukces zamiast porażki raz na walkę/polowanie/misji (ostatnie użycie 13.06.)
    twarda jak diament / -1 ST do testów na Wytrz.
    furia niebios / raz na walkę, + rana lekka dla przeciwnika.
    opiekunka / -2 ST dla kompana.


    fanty:
    Łza Driady - naszyjnik z kryształkiem z łzy driady, zużyty

 
 
Soczysty Kolec 
Adept Ziemi
sałatka owocowa



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 15
Płeć: Samiec
Opiekun: Lepka Ziemia
Wiek: 19
Dołączyła: 22 Mar 2020
Posty: 121

Wysłany: 2020-05-14, 18:16   
   A: S: 5| W: 2| Z: 1| M: 1| P: 2| A: 2
   U: W,B,Pł,L,M,Skr,Śl,Kż,A,O,MP,MA,MO: 1
   Atuty: Silny


Drzewa okazały się mało interesujące i Mango szybko znudził się oglądaniem tych samych zielonych liści. Na jego szczęście coś zaczynało się zbliżać do miejsca spotkania i nie wątpliwie była to jego druga mama! Zatrzepotał skrzydłami, tuptając zniecierpliwiony. Wypatrywał w napięciu pojawienia się znajomego smoczego pyska, ale to nie on jako pierwszy wyłonił się z roślinnej osłony.
Zamiast smoczycy Mango zobaczył lodową istotę, której nigdy wcześniej nie spotkał. Westchnął zachwycony i skoczył nieco bliżej, przyglądając się niezainteresowanej foce. Było to coś zdecydowanie większego od Mokradła, więc adept nie pomyślał od razu, żeby spróbować znowu zapolować na kompana tym razem mamy Morien, zamiast tego Honi. Z ptaszkiem już się całkiem dogadywał, choć i tak planuje go kiedyś złapać. Teraz przyszło się zaprzyjaźnić z tym nowym czymś.
Nastawił uszy słysząc powitanie, którego sam wielokrotnie używał i zaśmiał się w głos, gdy Ognista wyskoczyła przed nim pełna energii. -Ahoj!- okrzyknął radośnie z równie szerokim uśmiechem na pyszczku co Morien. Przyjął pieszczoty z otwartymi łapami, próbując trącić większy łeb swoim własnym.
Na poprzednim ich spotkaniu był mniejszy i niedużo mówił, ale teraz uważał już się za bardzo wyrośniętego i ucieszył się, że ktoś to zauważył. -Tak, tak. Jestem duży, prawda? - zawtórował piskliwym głosikiem. On nie siadał, czując, że rozpiera go energia, stał sobie i podrygiwał ogonkiem raz na prawo, raz na lewo.
-Jest duuży. Na pewno silniejszy od Mokradła! Co to za stworzeń? - zapytał zaciekawiony, podchodząc do cielska foki i unosząc się na tylnych kończynach, oparł przednie o jej grzbiet.
Na pytanie zastrzygł uszami i wyszczerzył kiełki.
-Działo się wiele rzeczy. Zostałem adeptem z imieniem Soczysty Kolec, choć chyba wolę Mango lepiej, i mam mistrza Krwawe Oko bez łapy, bo wiesz wojownicy w Ziemi powinni tracić łapy. Wtedy są naprawdę silni! Na ceremonii wszędzie było mnóstwoo kwiatów mama specjalnie dla mnie wszystko udekorowała. Znaczy było coś z uzdrowicielami, ale myślę, że tak większość była dla mnie. - zaczął opowiadać praktycznie kładąc się na foce z przednimi łapami przed sobą.
-Później całkiem przypadkiem z Mokradłem zabraliśmy jajo do innej groty, gdzie akurat mama Honi próbowała się pozbyć dziwnej smoczycy. Powiedziała, że to intruz! Pomagałem walczyć i prawie uratowałem Niemiłego Kolca, ale Kwiatkowy czarodziej mnie złapał i wyciągnął z groty. On ciągle to robi! Dlaczego zawsze psuje zabawę... - powiedział to wszystko na jednym oddechu, kończąc przeciągłym marudzeniem. Mama Morien mogła próbować mu przerwać w trakcie, ale nie byłoby łatwo wbić się w monolog małego samczyka.
_________________

"Wonderful"

They called me "Wonderful"
So I said "Wonderful", if you insist

Ostatnio zmieniony przez Soczysty Kolec 2020-05-14, 18:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Grabieżca Fal
Wojownik Ognia
yo ho bottle of rum



Stado: Ognia
Rasa: Morski
Księżyce: 98
Płeć: Samica
Partner: Lepka Ziemia
Dołączył: 23 Gru 2018
Posty: 421
Wysłany: 2020-05-14, 18:53   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| M: 1| P: 1| A: 1
   U: B,L,Pł,W,MP,MO,MA,Kż,Skr,Śl,M: 1|O: 2|A: 3
   Atuty: Silna; Szczęściarz; Twardy jak diament; Opiekun; Furia niebios;


Żywiołak rzeczywiście był duży - nawet jeśli mniejszy od typowej foki. Jego lodowe ciało było całkowicie gładkie - poza płetwami - i skrzyło się w słońcu. Łapki Mango o mało nie ześlizgnęły się ze śliskiego lodu. Udało mu się jednak utrzymać równowagę, chociaż szybko czuł, jak bardzo zimny był Abordh'ash. Który, nawiasem mówiąc, nadal nie zmienił swojej pozycji. Poruszył tylko wąsami. Morien wyczuła przez więź, że rozważał przekręcenie się i zrzucenie Mango. Musiał jednak dość do wniosku, że uwaga pisklęcia była niewinna i niewymagająca jego reakcji.
- Mhm - potaknęła, na gorączkowe pytania syna, tłumiąc śmiech. Ktoś tu był łasy na komplementy. - To foka. Właściwie żywiołak wody pod postacią foki. Honi mówiła mi, że teraz możecie odwiedzać tereny Wody - oni mają dostęp do morza. Przejdź się tam, Cadfaelu, kiedy już pozwolą ci polować. Foki pływają w morzu. Są bardzo smacznymi stworzeniami, mają dużo tłuszczu i bardzo wygodne futra. Zwykle są szare w jaśniejsze ciapki. - Podparła łeb na jednej z przednich łap, przyglądając się jak syn praktycznie praktycznie (dokonuje abordażu) wspina się na nieruchomego Abordh'asha.
- Soczysty? - powtórzyła, nieco zdziwiona. Czy to nie znaczyło "pełen soku" w tutejszej gwarze? Kojarzyło się jej z owocami. Co nie było złym skojarzeniem - od razu przypominało się jej pierwsze spotkanie z Honi - ale nieco dziwnym. A z drugiej strony, czemu się nad tym zastanawiała... Smoki przyjmowały tutaj tak dziwaczne imiona. Nadal nie wiedziała, co znaczy "puryfikacja". Skrzywiła się za to na wzmiankę o mistrzu Mango. Nie, żeby sama się rwała do bycia jego mistrzynią... Ale rozważała to.
O Krwawym wiedziała niewiele. Był dawnym uczniem Sztormu i, tak jak ona, stracił łapę w walce z Mrokiem. "Ostatni honorowy smok w Ziemi"... Też coś. Morien powstrzymała się od przewrócenia oczami. Honor był czymś, czym smoki lubiły wycierać sobie pyski, kiedy było im wygodnie. I nie uważała, by ją samą obowiązywał. - Traci się łapy tylko wtedy, kiedy twój przeciwnik jest o wiele silniejszy od ciebie, albo ty jesteś o wiele głupszy niż on. Uwierz mi, młody, to żaden wyznacznik. - Parsknęła w końcu. - Ale cieszę się, że podobało Ci się na ceremonii. U nas nikt nie przynosi kwiatów.
Kwiaty niezbyt ją obchodziły, i zdecydowanie nie dorównywały pięknością ukwiałom i wodorostom, ale nie były też złe. Morien lubiła ich zapach. Rozświetlały chociaż trochę nudny świat naziemców.
- Jajo? - wtrąciła, nieco zaalarmowana. Pamiętała zainteresowanie, jakie przejawił Mango podczas ich pikniku. Czy było to kolejne - ile ten nieszczęsny duszek zesłał im potomstwa? - z ich jaj? A może inne? Nie brzmiało to zbyt dobrze. Mimo tego wysłuchała opowieści bez dalszego przerywania. Nie spodobało się jej to, że Honi musiała z kimś walczyć w swoim własnym obozie. Powstrzymała się jednak od sięgnięcia mentalnego do smoczycy. Skoro Mango tu teraz był, to nie mogło stać się nic aż tak złego. - Zapewne uważał, że niezbyt się przydasz podczas walki. Dorośli tacy są. - Wyszczerzyła kły, nieco złośliwie. - Mnie też ostatnio spotkała przygoda. Chcesz posłuchać?
_________________
    No matter how many lies we tell ourselves, no matter how many stories we convince ourselves we’re a part of, we’re all just thieves awaiting a noose.

    Morien w pełnej krasie 1 2

    szczęściara / 1 sukces zamiast porażki raz na walkę/polowanie/misji (ostatnie użycie 13.06.)
    twarda jak diament / -1 ST do testów na Wytrz.
    furia niebios / raz na walkę, + rana lekka dla przeciwnika.
    opiekunka / -2 ST dla kompana.


    fanty:
    Łza Driady - naszyjnik z kryształkiem z łzy driady, zużyty

 
 
Soczysty Kolec 
Adept Ziemi
sałatka owocowa



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 15
Płeć: Samiec
Opiekun: Lepka Ziemia
Wiek: 19
Dołączyła: 22 Mar 2020
Posty: 121

Wysłany: 2020-05-20, 23:14   
   A: S: 5| W: 2| Z: 1| M: 1| P: 2| A: 2
   U: W,B,Pł,L,M,Skr,Śl,Kż,A,O,MP,MA,MO: 1
   Atuty: Silny


Mango zawsze chętnie przyjmował komplementy, ale nie szukał ich z taką oczywistością, jak Pandem, która dosłownie łasiła się do każdego kto tylko minimalnie się nią zainteresował. Samczyk po prostu był uroczy bez dodatkowych starań i cokolwiek robił wystarczało, żeby go polubić. Tak przynajmniej uważał, choć już paru Ziemistych podpadło pod dziwną kategorię tych, co jednak nie ulegli urokowi małego owocka.
Teraz nie musiał się tym przejmować, bo mama Morien właśnie tłumaczyła mu czym dokładnie jest foka. Zabębnił przednimi łapami o ciało kompana, ale po dłuższym leżeniu na żywiołaku zaczynało robić mu się bardzo zimno, więc ostatecznie powrócił wszystkimi kończynami na ziemię.
-Tak! Soczysty jak owoce, bo owoce są kolorowe jak ja- odpowiedział zadowolony, że ma na to ładne wyjaśnienie. Co prawda kwiatki są jeszcze bardziej barwne niż owocki, ale Mango nie chciał używać ich w swoim imieniu, skoro takie już istniało. Rapsod może i mu zaimponował i został jego prawie mistrzem, ale nie zamierzał go kopiować.
Na wzmiankę o tym, że tracenie łap to nie wyznacznik siły przekrzywił łebek zdziwiony. Mama Honi mówiła o wielu wojownikach Ziemi co stracili kończyny w walce, a jak składał swoją przysięgę to nikt go nie poprawił, iż może jednak powinien unikać takiego wydarzenia.
-Ale ja już obiecałem, że stracę łapę! A obietnic nie wolno łamać, tak? - zapytał, bo szczerze nie wiedział, czy serio powinien tracił tą łapę czy nie.
Wtrącenie o jaju specjalnie zignorował, bo przecież to nic ważnego i Karaś jest nawet cały, więc nic się nie stało. Bardziej się napuszył na złośliwy komentarz.
-Przynajmniej nie próbowałem bronić intruza jak Spokojny- wymamrotał pod nosem, ale uśmiech ponownie zagościł na jego pysku, słysząc dalsze słowa smoczycy.
-Tak chcę posłuchać - odpowiedział z entuzjazmem i podreptał do boku smoczycy, aby się obok niej położyć.
_________________

"Wonderful"

They called me "Wonderful"
So I said "Wonderful", if you insist

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 13