FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Leszczynowy Zagajnik
Autor Wiadomość
Martwy Kolec 
Gracz
Szkarada



Rasa: Skrajny
Księżyce: 48
Płeć: Samiec
Opiekun: Jeździec Apokalipsy?
Partner: Phi. A kto by mnie chciał
Wiek: 23
Dołączył: 30 Mar 2015
Posty: 337
Wysłany: 2015-05-17, 10:58   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 2| A: 2
   U: S: 1| L, O: 2| A, B, Sl: 3
   Atuty: Szczęściarz; Oporny Magik;


Młody smok pewny swojej kryjówki, nie spodziewał się, że dwie smoczyce będą znały jego położenie. Zwinięty pod różnymi gałązkami siedział w bezruchu starając się nawet oddychać ciszej. Gdy tak siedział w norze, jego uśmiech wciąż panował na jego pyszczku, a jednym okiem wyglądał spomiędzy gałęzi. Nie widział, żadnego ze smoków, bowiem wylot nory znajdował się dokładnie z drugiej strony, od miejsca, z którego przybiegł. Minął kwadrans, a smok wciąż siedział w norze. Z lekka już znużony, lecz wciąż cierpliwie czekając, bowiem czas dla młodego smoka płynął znacznie szybciej.
_________________
,,Kiedy walczysz z potworami uważaj by nie stać się jednym z nich. Bo kiedy długo patrzysz w Otchłań, Otchłań zaczyna patrzeć w ciebie."
,,Ten, kto raz nie złamie w sobie tchórzostwa, będzie umierał ze strachu do końca swoich dni"



U:B1
Atuty:Szczęściarz ( W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
Evolution of Suntrux

 
 
 
Słodki Kolec
Adept Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Płeć: Samiec
Partner: Czarująca Łuska*
Wiek: 21
Dołączył: 15 Kwi 2015
Posty: 1830
Wysłany: 2015-05-24, 17:18   
   A: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 2| P: 2| A: 1
   U: L,B,W: 1


Zacząłem szukać pisklaka z cienia. Rozglądałem się wokoło dopóki nie wyczułem lekkiej woni, którą zostawił. Kierowałem się ku źródle lecz ona ciągle zakręcała i krzyżowała się.
Nagle zobaczyłem w trawie niewyraźne ślady. Jakby ktoś tedy biegł. Kierowałem się nimi. Zaprowadziły mnie od krzaków. Obeszłem je szukając jakiś śladów. Usłyszałem cichy szum oddychania. "Tu jest..." pomyślałem z uśmiechem na pyszczku i weszłam w krzaki. Znalazłem jakoś dziwnie ułożony stos gałęzi. Podchodzę do nich i zobaczyłem miedzy nimi Draco.
-Znalazłem cię! - odrzucam gałęzie i patrzę prosto w pysk cienistego
_________________

Nie ma takiej absurdalnej rzeczy, której by smok nie zrobił, próbując nadać życiu jakiś sens
~EQ:
Jedzenie:
- Mięso: 3/4
- Owoce 0/4

Inne:
- Brak
Mechaniczne:
- Brązowy żeton (kolędy )

Avatar by Piaskowa :3
 
 
 
Zorza Północy 
Czarodziej Wody
Szepcz?ca Gwiazdom



Rasa: Skrajny
Księżyce: 55
Płeć: Samica
Opiekun: Ga??zka Ja?minu+; Uskrzydlony Marzeniami
Mistrz: Zabójczy Umys?
Dołączyła: 31 Paź 2014
Posty: 1838
Wysłany: 2015-06-20, 16:47   
   A: S: 1| W: 4| Z: 1| I: 5| P: 1| A: 2
   U: B,S,L,O,W,K?,Skr,?l,M: 3| A,MA,MO,MP: 4
   Atuty: Inteligentny; Niezdarny wojownik; Nieugi?ty; Wybraniec bogów


Ulotna była wykończona. Czuła się parszywie. Wiedziała, że przesadziła, ale odkąd... to się wszystko wydarzyła, miała nieodpartą chęć udowodnienia, iż nie jest z niej zupełnie beznadziejny przypadek. Pokonanie tylu przeciwników dało jej nieco satysfakcji, ale teraz ledwo chodziła... Ból w podbrzuszu i prawej łapie był nieznośny, a przez to nie mogła ani lecieć, ani biegać, dlatego kuśtykała z Zimnego Jeziora do Błekitnej Skały. Na szczęście nie było to daleko. Koło niej kuśtykał również Rhastat, który był podobnie pokiereszowany, co kompanka. Ailla modliła się tylko do wszystkich Bogów, aby siostra wykazała jej zrozumienie i zechciała im pomóc. Nadal nie wiele pamiętała z tego, co się wydarzyło, gdy przebudziła się koło brzegu Rzeki Falar, a nad nią stała jej była Nauczycielka. Wiedziała jedynie, że ma zamęt w głowie. Jakież było jej zdumienie, gdy wyczuła myśli obcej istoty w swej głowie! Nie pamiętała, aby miała kompana... Och. Wiedziała tylko, że nie wie, gdzie przynależy, nie była pewna. Wszystko nakładało się na siebie i jedyną pewną rzeczą w jej życiu była wizja rodziny... Siostry i brata i Ważki, ukochanej przyjaciółki. Och, to było beznadziejne.
Przycupnęła ostrożnie, a obok demon. Chciała coś do niego powiedziec, ale z jej pyska nie wydobył się żaden dźwięk. Jęknęłaby, gdyby mogła. Nie wiedziała, dlaczego nie może mówić, pomimo szczerych chęci...
Skupiła się i odnalazła umysł Seraficznej, przesyłając jej prośbę o spotkanie.

/Ulotka: 1x rana średnia (cięcia po kłach na prawej przedniej łapie, dyskomfort przy poruszaniu nią, silny ból i krwawienie) ; 1x rana średnia (średniej wielkości dziura w brzuchu na wysokości żołądka, obfite krwawienie, silny ból wzmagający się przy każdym ruchu)

/Rhas: 1x rana średnia (średniej głębokości szramy o równych brzegach po pazurach na klatce piersiowej, krwawienie i silny ból, pieczenie); 1x rana średnia (płytkie, ale rozległe ślady po pazurach na łbie, silne pieczenie i ból, krwawienie, niewielkie zawroty łba związane z bólem) - [jakbyś była tak kochana :*]
_________________
Nie poddawaj si? rozpaczy. ?ycie nie jest lepsze ani gorsze od naszych marze?, jest tylko zupe?nie inne. Zatem, Gość, b?d?cie wierni, id?cie.


Atuty:
Inteligentna
Niezdarna Wojowniczka ~ Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakuj?cy ma dodatkowe +1 do ST;
Nieugi?ta ~ Pod koniec walki, je?li smok mdleje z powodu otrzymanych ran, mo?e zada? swojemu przeciwnikowi cios, przed którym obrona jest niemo?liwa;
Wybraniec Bogów ~ Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybran? przez siebie akcj? raz na pojedynek, misj? czy polowanie


Posiadane:
Mi?so: ~
Kamienie: ~
Inne: Eliksir zwi?kszaj?cy inteligencj?; Eliksir Lecz?cy rany ci??kie; Zielona ?uska G?osu Zapomnienia; Liliowy pukiel futra Ga??zki Ja?minu; Bia?e pióro z czerwonymi znaczeniami ?nie?nego Kolca; C?tkowane br?zowe pióro Bezkresnej Galaktyki; Bia?o z?ota ?uska Dwuznacznej Aluzji
PH: 2

Galeria:
By P?owy;By Krn?brny; By Piaskowa;By Arijka;By Wa?ka;By ZUSanna

Rhastath
A: S:2|W:2|Z:1|P:1
U: A, O:3|?l, Skr, MO, MA:1

 
 
 
Subtelny Gniew 
Wojownik Ziemi
DJ i swatka



Rasa: Północny
Księżyce: 19
Płeć: Samiec
Opiekun: Chłód Życia
Mistrz: Pawiooka
Partner: NSSUNSS & CoconutClub
Dołączyła: 27 Paź 2014
Posty: 2864
Wysłany: 2015-06-21, 18:51   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 2| P: 1| A: 1
   U: MA,MO,Pł: 1| M,MP,W: 2| B,S,Skr,L,Śl,O,A: 3
   Atuty: Zwinny; Oporny magik


Seraficzna zjawiła się w Leszczynowym Zagajniku, zaraz po tym jak otrzymała wezwanie. Rzuciłaby wszystko, innych pacjentów, nauki, spotkania. Pędziła na złamanie karku, co było dość nierozsądne, ale w tym przypadku nie było miejsca na rozsądek. Trafiła do Zagajnika zdyszana i spojrzała na rany siostry w niemym przerażeniu. Chociaż wcale nie było tak źle, Jesień bez słowa doskoczyła do siostry i zaczęła obmywać jej rany za pomocą maddary. Następnie wysłała impuls wgłąb ciała siostry, by sprawdzić ich zakres. Dziura w brzuchu oznaczała uszkodzenie narządów wewnętrznych, więc to nią zamierzała zająć się najpierw. Popchnęła delikatnie Ulotną, dając jej znać, by położyła się na prawym boku. Następnie wyjęła z torby babkę, zgniotła liście i ułożyła je na ranie. Jednej i drugiej. Gdy babka lancetowata zaczęła odpadać, zmiażdżyła także liście nawłoci pospolitej i także nałożyła ją na obydwie rany. Sparzyła płatki ostróżeczki polnej i ułożyła ją na uszkodzonych łuskach podbrzusza. Sproszkowała liście kozłka lekarskiego i zaparzyła wywar, który podała siostrze do inhalacji. Na uspokojenie. Gdy Ulotna wdychała kozłek, ona zaparzyła kolejny napar tym razem z dziurawca i bardzo ostrożnie podała jej do picia, pilnując, by czarodziejka nie przedawkowała, bo to mogłoby się źle skończyć dla jej łusek.
Kiedy zioła działały, a ona zajęła się regeneracją. Położyła łapy przy dziurze na brzuchu i wysłała impuls magiczny, by interweniować w tej krytycznej sytuacji. Zamknęła naczynia krwionośne, a następnie zaczęła odbudowywać tkanki aż do samej skóry. Usuwała martwe komórki i przyśpieszała proces tworzenia się nowych dzięki czemu dziura powoli znikała. Sprawdziła też czy żołądek trzyma się kupy, w końcu rana znajdywała się bardzo blisko. Zregenerowała też nerwy, przesuwała je w odpowiednie miejsce, by nie wysyłały już negatywnych impulsów nerwowych. W skórze naprawiła bodźce i cebulki włosków, by na miejscu rany wyrosło kiedyś piękne fioletowe futro. Zamknęła wszelkie połączenia i przeniosła się do prawej przedniej łapie. Zaczęła od zamknięcia krwawiących naczyń krwionośnych, a następnie rozpoczęła żmudną pracę odbudowy komórek, tak aby połączyć nadszarpnięte przez kły kawałki tkanek. Tak samo zregenerowała bodźce i cebulki w skórze, którą odbudowała krok po kroku na każdym z osobnych dziur po ugryzieniu. Zamknęła połączenia i odsunęła się, by sprawdzić efekty swojej pracy, a następnie zająć się Rhasem, którego obecność uświadomiła sobie dopiero chwilę po przybyciu.

[ Dodano: 2015-06-22, 08:59 ]
Także jego rany obmyła, parząc w międzyczasie napar z liści melisy, który podała mu do wypicia na uspokojenie. Z pewnością potrzebował tego, biorąc pod uwagę, że Ulotna dość dziwnie się zachowywała. Na rany położyła zmiażdżone liście babki lancetowatej. Podała mu także sproszkowane nasiona lulka czarnego z wodą na ból po ranie na piersi. Jeden liść kozłka lekarskiego sproszkowała i zaparzyła napar, by podać mu do inhalacji na ból głowy. Nie na długo jednak.
Gdy zioła działały, ona zajęła się najpierw szramami na klatce piersiowej. Przez położenie łapy wysłała impuls magiczny i wzięła głęboki wdech, by rozpocząć kolejną regenerację. Najpierw przyśpieszyła proces krzepnięcia, by zapobiec dalszemu wylewowi krwi. Usunęła ciała obce mogące wywoływać pieczenie. Zregenerowała także połączenie nerwowe, także po to, by nie wysyłała już impulsów do mózgu, a rana mniej bolała. Zaczęła usuwać martwe komórki dając miejsce na tworzenie się nowych i odbudowę tkanek aż do skóry. W ten sposób łączyła przerwane części ciała. Na końcu naprawiła bodźce w skórze i wygładziła naskórek, tak aby nie pozostała żadna blizna. Tak samo postąpiła z każdą ze szram. Na końcu zamknęła połączenia krwionośne, nerwowe i limfatyczne i odsunęła się, by położyć swoje łapy na łbie smoka. Tym razem znów zamknęła połączenia nerwowe i usunęła zakażenie. Następnie zmniejszyła ucisk na nerwach, który mógł powodować ból głowy. Sprawdziła także obszar mózgu, by sprawdzić czy kręcenie się w głowie nie jest związane z jakimś większym urazem. Gdyby okazało się, że Rhas zaliczył lekki wstrząs mózgu przyśpieszyłaby proces samoregeneracji struktur. Tą ranę także odbudowała krok po kroku tak samo jak poprzednią, na końcu połączyła przerwane części skóry, naprawiła bodźce i wygładziła naskórek, zamknęła wszystkie połączenia i odsunęła się, by sprawdzić efekty swojej pracy.
_________________

może nieskończoność powie
czy za murem jest odpowiedź
może zna sekrety słońca

lecz kto wie to nie odpowie
wszystko się zaczyna w słowie
nie potrafi znaleźć końca



#CCFFFF
#8F8FBD



Posiadane: 13/4 mięsa, 2x żeton srebrny, 1x brązowy, agat, rubin
Atuty: Oporny magik, kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST.



~ Fasolka by Chłodnik
~ pełna wersja Finezyjnego by Mgła ~ Finezyjny by Heulyn ~ Finezyjny by Dziki Agrest


KP
 
 
 
Zorza Północy 
Czarodziej Wody
Szepcz?ca Gwiazdom



Rasa: Skrajny
Księżyce: 55
Płeć: Samica
Opiekun: Ga??zka Ja?minu+; Uskrzydlony Marzeniami
Mistrz: Zabójczy Umys?
Dołączyła: 31 Paź 2014
Posty: 1838
Wysłany: 2015-06-22, 10:53   
   A: S: 1| W: 4| Z: 1| I: 5| P: 1| A: 2
   U: B,S,L,O,W,K?,Skr,?l,M: 3| A,MA,MO,MP: 4
   Atuty: Inteligentny; Niezdarny wojownik; Nieugi?ty; Wybraniec bogów


Czarodziejka gładziła końcówką ogona skórzaste skrzydło swego kompana. Wiedziała, że cierpiał podobnie, jak ona. Ale chyba bardziej ucierpiała jego duma. Pocieszała go ciepłymi myślami, zapewniając, że sprawił się doskonale, że był dzielny. Tłumaczyła, że czasem po prostu nie wszystko wychodzi po czyjejś myśli. Niezbyt go udobruchała, ale zdołał się nieco uspokoić. Przestał powarkiwać.
Wtedy też usłyszała łopot skrzydeł, a w górze dostrzegła kolorową sylwetkę swej siostry. Westchnęła z ulgą, widząc ją. Nie spodziewała się, że zechce przybyć, bo jeżeli to wszystko, co pokazał jej Shiro było prawdą, przyczyniła się do zniszczenia tego, co Velum kochała najbardziej - Stado.
Skłoniła przed nią łeb, patrząc na nią łagodnymi morskimi ślepiami, w których można było dostrzec pewną pokorę. Położyła się, gdy Velum pchnęła ją na ziemię. Krzywiła się, gdy przemywała rany, zwłaszcza na wrażliwym brzuchu, ale nie drgnęła, pozwalając jej działać. To, co miała wypić, wypiła i czekała. Wzdrygnęła się, czując obcą energię w swym ciele, był to odruch. Ale ufała siostrze i wiedziała, że nie wykorzystałaby tej chwili, aby ją skrzywdzić, bo manipulując wewnątrz niej niewątpliwie mogłaby zrobić z nią, co chciała. Ale Velum była dobra i oddawała się bez reszty drodze, którą wybrała. Rany zaswędziały, a potem... ulga, niewysłowiona, błogosławiona.
Z gardła smoczycy wyrwał się chrapliwe westchnienie. Oddychała z trudem, pompując powietrze do płuc. Uśmiechnęła się, a potem uspokajała Rhastatha, gdy i nim się zajęła. Ale widziała, że siostrze coś nie idzie. Wyczuwała to podświadomie, a gdy pomimo usilnych starań nic nie wyszło, pogłaskała Rhasa po głowie, owiewając go ciepłym oddechem. Demon zwinął się w kłębek, wykończony zabiegami smoczycy.
Ulotna zaś wstała i spojrzała na Velum.
Sięgnęła do jej umysłu.
~ Nic się nie stało, wiem, że się starałaś. Dziękuję ci jednak za twą siłę wlaną we mnie ~ głos Czarodziejki cicho rozbrzmiewał jej myślach.
Zerknęła na pysk siostry, a potem skupiła się na swym zadaniu. Przed Velum powietrze zamigotało, a następnie u jej łap spoczeło wilcze truchło. Basior [2/4] był całkiem pokaźnej postury. Miał piękne srebrzyste futro, z rudymi znaczeniami na łbie i grzbiecie.
~ Wiem, że to nie wiele, ale pragnęłabym, abyś przyjęła ode mnie ten skromny podarek. Pokonałam go w miejscu, gdzie Viliar urządza swe walki. Ma piękne futro, mam nadzieję, że będzie ci dobrze służyć ~ przemówiła jakby nieśmiało w jej głowie.
_________________
Nie poddawaj si? rozpaczy. ?ycie nie jest lepsze ani gorsze od naszych marze?, jest tylko zupe?nie inne. Zatem, Gość, b?d?cie wierni, id?cie.


Atuty:
Inteligentna
Niezdarna Wojowniczka ~ Kiedy smok jest atakowany fizycznie, atakuj?cy ma dodatkowe +1 do ST;
Nieugi?ta ~ Pod koniec walki, je?li smok mdleje z powodu otrzymanych ran, mo?e zada? swojemu przeciwnikowi cios, przed którym obrona jest niemo?liwa;
Wybraniec Bogów ~ Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybran? przez siebie akcj? raz na pojedynek, misj? czy polowanie


Posiadane:
Mi?so: ~
Kamienie: ~
Inne: Eliksir zwi?kszaj?cy inteligencj?; Eliksir Lecz?cy rany ci??kie; Zielona ?uska G?osu Zapomnienia; Liliowy pukiel futra Ga??zki Ja?minu; Bia?e pióro z czerwonymi znaczeniami ?nie?nego Kolca; C?tkowane br?zowe pióro Bezkresnej Galaktyki; Bia?o z?ota ?uska Dwuznacznej Aluzji
PH: 2

Galeria:
By P?owy;By Krn?brny; By Piaskowa;By Arijka;By Wa?ka;By ZUSanna

Rhastath
A: S:2|W:2|Z:1|P:1
U: A, O:3|?l, Skr, MO, MA:1

 
 
 
Dynamika Ostrza
Łowca Ziemi
Malinowa Królowa



Rasa: Skrajny
Księżyce: 25
Płeć: Samica
Opiekun: Jesień, Kaszmir
Wiek: 24
Dołączył: 19 Lip 2015
Posty: 1867
Wysłany: 2015-07-21, 12:32   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| I: 2| P: 1| A: 4
   U: P,L,MO,MA: 1|MP,B: 2|M,Skr,K,S,A,O,W: 3|Śl: 4
   Atuty: Zwinny; Pamięć przodka;


Na skraju zagajnika, pośród najmłodszych drzewek zjawiło się właśnie niewielkie, pewnie bardzo młode pisklę, hasające wesoło pomiędzy krzaczkami i drzewkami, choć wyglądało to nieco niezdarnie, jakby mała nie do końca jeszcze wiedziała, jak poprawnie używać własnych łap. No, dość często zaplątywały jej się także one w kępki wyższej trawy. A co ona tam właściwie robiła? Otóż to, ganiała chrząszcze. A przynajmniej tak chciałaby to nazywać. Kolorowe owady zawsze jednak jakimś sposobem odlatywały zanim zdążyła podejść do nich na wyciągniecie łapy. No dobrze, było to raczej do przewidzenia, naturalnym myśliwym to głośne, ruchliwe, różowofutre stworzonko raczej nie było. Rozgarniało trawę na wszystkie strony, wymachiwało ogonem i skrzydłami, cały czas miało na pysku wyraz czystej pisklęcej radości.
Ostatnio zmieniony przez Dynamika Ostrza 2015-07-21, 12:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Ujmujący Kolec
Gracz
Samotnik



Stado: Waham się
Rasa: Północny
Księżyce: 47
Płeć: Samiec
Dołączył: 24 Lis 2014
Posty: 206
Wysłany: 2015-07-21, 12:48   
   A: S: 1 | W: 1 | Z: 1 | I: 1 | P: 2 | A: 4
   U: B, S, L, P, Skr, Śl, Kż, A, O, MA, MO, M: 1| MP: 3
   Atuty: Atrakcyjny;


Ujmujący szedł sobie nieśpiesznym spacerkiem, nucąc jakąś piosnkę o wyjątkowo wesołym rytmie. Nudziło mu się. W dodatku w czasie swojego spacerku nie spotkał - ku swojemu zdziwieniu - zbyt wielu smoków, toteż cicho było. A tą ciszę musiał jakoś przerwać, najlepiej piosenką. Także szedł sobie i pomrukiwał radośnie, przymykając ślepia. Wzdychał okazjonalnie. I tu rozstaje, bo wzdychać mógł albo z nudy, albo z gorąca. Nie było mu zbyt wygodnie, z grubym futrem osłaniającym całe jego ciało, ale zdążył trochę przywyknąć.
Przystanął, przeciągając się z lubością i ziewnął, roztwierając ślepia. Zamrugał, patrząc przed siebie. I zmrużył niebieskie ślepia, gdy coś różowo-fioletowego przemknęło mu przed widzeniem. Coś jednocześnie bardzo małego. Parsknął, zaintrygowany, uginając powoli łapy i skradając się swoim niezbyt zgrabnym, aczkolwiek nadal utrzymującym tą samczą grację krokiem. Przystanął w odległości dwóch ogonów od - jak się okazało - pisklęcia. Było małe. Bardzo małe, w porównaniu do niego samego. Rozejrzał się, marszcząc pysk. Nikogo. Czyli to sierota? Albo zgubiony dzieciok. Mlasnął głośno, być może zwracając uwagę pisklaka, po czym wyprostował łapy, podchodząc jeszcze bliżej smoczka.
- Stop - odezwał się melodyjnym głosem, z groźną miną, ale ton miał wyjątkowo miękki. Pochylił łeb, podpierając się ugiętymi przednimi łapami o ziemię. Przednią część ciała położył częściowo na trawie, z zadem nadal wysoko uniesionym w górę. Ogon również miał wyżej, majtając nim na boki. Chciał przerwać tą chaotyczną zabawę.
- Koniec tego, dawaj hasło - zadecydował, strosząc uszy i patrząc po pisklaku. Hasła rzecz jasna żadnego nie było, ale... trudno.
_________________
 
 
Dynamika Ostrza
Łowca Ziemi
Malinowa Królowa



Rasa: Skrajny
Księżyce: 25
Płeć: Samica
Opiekun: Jesień, Kaszmir
Wiek: 24
Dołączył: 19 Lip 2015
Posty: 1867
Wysłany: 2015-07-21, 13:02   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| I: 2| P: 1| A: 4
   U: P,L,MO,MA: 1|MP,B: 2|M,Skr,K,S,A,O,W: 3|Śl: 4
   Atuty: Zwinny; Pamięć przodka;


Zaaferowana fruwającymi wszędzie owadami mała nie od razu zdała sobie sprawę z tego że w okolicy pojawił się jakiś inny smok. Jej zmysły poza tym nie były z resztą najostrzejsze, nie liczyła sobie nawet pełnego księżyca. A już hasała poza terenami swego stada.
Nagle jednak na jej drodze, niczym z podziemi, pojawił się wielki, ciemnofutry smok, mówiąc do niej "stop" co, jak już zdążyła się nauczyć, oznaczało, że chciał żeby się zatrzymała. Kompletnie nie spodziewając się takiego obrotu wydarzeń, zaskoczona podniosła się na tylne łapki w próbie cofnięcia się i z głośnym piskiem przewaliła się na grzbiet. Leżąc tak wyciągnęła szyję i wielkimi, pisklęcymi oczami zlustrowała smoka. Pierwsze co jej przyszło na myśl to to, że był ogromny. I miał taki dłuugi futrzasty ogon który wił się w powietrzu. I chyba coś mu nie pasowało, bo miał taką minę. Ale głos miał przyjemny. Wtedy znów coś powiedział. No, zrozumiała pierwszą część, ale co to było to hasło? Nigdy nie słyszała takiego słowa.
-Co to? - Zapytała nieśmiało, piskliwie, w najprostszy możliwy sposób, którego każdy pisklak uczy się bardzo wcześnie. Przekręciła przy tym łebek na lewo i uniosła przednie łapki, jakby w geście "poddaję się! nie rób mi krzywdy!". Nie rozumiała jeszcze że żadnego "hasła" być nie mogło i większy smok prawdopodobnie tylko sobie z niej żartuje, bo wyglądał bardzo poważnie.
_________________
"Co, plan A zawiódł? Aaa, spoko, alfabet ma jeszcze 24 litery, coś się wymyśli!"

Drzewko genealogiczne <3
    .....Posiadane:
    Pożywienie: 14/4 mięsa ; 0/4 owoców
    Kamienie: Nefryt, opal, ametyst, jaspis
    Inne: duża, szmaragdowa łuska Huby. Skóra niedźwiedzia 3x PZ
    .....Atuty:
    1. ~ Zwinna
    2. ~ Pamięć Przodka
    - 1 do ST przy atakach i obronach w walce z drapieżnikami

    3. ~
    4. ~
    5. ~


 
 
Ujmujący Kolec
Gracz
Samotnik



Stado: Waham się
Rasa: Północny
Księżyce: 47
Płeć: Samiec
Dołączył: 24 Lis 2014
Posty: 206
Wysłany: 2015-07-21, 13:32   
   A: S: 1 | W: 1 | Z: 1 | I: 1 | P: 2 | A: 4
   U: B, S, L, P, Skr, Śl, Kż, A, O, MA, MO, M: 1| MP: 3
   Atuty: Atrakcyjny;


Zmarszczył pysk, unosząc łuki brwiowe, gdy samiczka przewaliła się na ziemię? To pisklaki były aż tak nieporadne? Albo to jego się przestraszyła. Chociaż nie. Jego nie można się bać! Był przecież... dobry. I fajny. I miły. I w ogóle. Widocznie to pisklak ma coś źle z koordynacją, co w zasadzie nie dziwiło. Bo to... pisklak. Wyjątkowo mały. Bo Ujmujący nigdy nie widział w sumie małych pisklaczków. Może te już nieco większe i rozumniejsze, ale takich, które miały księżyc góra dwa to jeszcze nie. Nie miał okazji. Ojcem oczywiście nie był, a zwykle pociechy były trzymane pod skrzydłem matki do nieco większego wieku. Więc to tutaj musiało uciec opiekunom. Albo być sierotą, jak to już wcześniej Ujmujący myślał.
Parsknął cicho, patrząc na pisklaka badawczo. Poruszył prawą przednią łapą, by jej wierzchem popchnąć lekko samiczkę w bok, aby wstała normalnie jak smok. Nie ma leżakowania na jego zmianie!
- Co to-co to - przedrzeźniał życiową, czekając, aż w stanie. A jeśli nie wstanie, to popchnie ją jeszcze raz. Do skutku! Na jej gest łapek nie zareagował, nie bardzo rozumiejąc, co miał na celu. On przecież groźny nie był, szczególnie dla pisklaków (które nawet lubił), więc krzywdy z jego strony raczej nikt by nie doświadczył.
- Hasło to hasło, kurdebele. Nie znasz, to nie przechodzisz dalej - burknął jeszcze, mrużąc ślepia. To, że smoczek nie musiał rozumieć wszystkiego, też dalekie było mu od zrozumienia. No bo jak to, nie wiedzieć jak się gada? Niedorzeczneeee.
_________________
 
 
Dynamika Ostrza
Łowca Ziemi
Malinowa Królowa



Rasa: Skrajny
Księżyce: 25
Płeć: Samica
Opiekun: Jesień, Kaszmir
Wiek: 24
Dołączył: 19 Lip 2015
Posty: 1867
Wysłany: 2015-07-21, 13:54   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| I: 2| P: 1| A: 4
   U: P,L,MO,MA: 1|MP,B: 2|M,Skr,K,S,A,O,W: 3|Śl: 4
   Atuty: Zwinny; Pamięć przodka;


Popchnięta łapą dużego samca przewróciła się na brzuch a potem szybko wstała, wykonując przy tym ze dwa zamachy skrzydełkami o błonach które od środka były zabarwione na błękitno, bo myślała, że jej to pomoże wstać, chociaż tak na prawdę tylko sprawiało że jej ruchy były bardziej chaotyczne i niezdarne.
-Al-ale co to?- Powtórzyła jedynie piskliwym głosikiem, zająknąwszy się raz, nie ze strachu, lecz dlatego, że przysłowiowo zaplątał jej się język przy pierwszym słowie. Pytanie to wypowiedziane było tonem już mniej wystraszonym, a bardziej ciekawskim, bo głos obcego, ton jakim mówił wcale nie był straszny. Ale nie wiedziała też jaki on właściwie był i że ten rodzaj głosu oznacza to, że ktoś sobie żartuje z jej słów. Podeszła dwa kroki do przodu, później jeszcze jeden i uniosła przednią łapkę. Sięgnęła nią przed siebie, dotykając, niepewnie, jakby na próbę czy jej nie poparzy, palca łapy Ujmującego. Natychmiast też, niczym poparzona, cofnęła tę łapkę, gdy z pyska smoka padły kolejne słowa, tym razem w tonie który małą onieśmielił.
-Ha-sło?- Wypowiedziała słowo w sylabach, z oczętami wlepionymi w pysk samca, który przyozdobiony był groźną miną, co z perspektywy pisklaka było tylko dziwnym grymasem, który nie wyglądał przyjemnie, był jednak złagodzony przez przyjazną aparycję nieznajomego. Widziała przecież smoki wyglądające groźniej, jak ta zielona smoczyca która raz odwiedziła grotę mamy!
Smoczątko przez chwilę pozostało w bezruchu, jakby wysilało swój młody umysł, intensywnie nad czymś myśląc, po czym nagle znów uniosło łebek z uśmiechem na pysku.
-Hasło! Kur-de-bele? Kurdebele! - To musiało brzmieć dość komicznie wychodząc z pyska pisklaka, w dodatku w tak radosnym tonie, ale mała najwyraźniej zrozumiała słowa ujmującego tak, że hasło jest właśnie tym słowem. Cóż. Matka pisklęcia by nie pochwaliła. Ale maluch nawet nie wiedział co znaczy to wyrażenie. Po prostu je powtarzał, niewątpliwie zadowolony że nauczył się wymawiać nowe słowo. No i mała liczyła że smok pozwoli jej się dalej bawić jak już powiedziała to jego hasło.
Ostatnio zmieniony przez Dynamika Ostrza 2015-07-21, 14:02, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Chybiona Łuska
Adept Ziemi



Rasa: Zwyczajny
Księżyce: 27
Płeć: Samica
Dołączył: 17 Lip 2015
Posty: 250
Wysłany: 2015-07-21, 15:53   
   A: S: 3| W: 3| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 1
   U: Pł,B,S,Ś,K: 2| W,A,O,Skr: 3
   Atuty: Wytrwały; Chytry Przeciwnik


Dlaczego ja to robię? Jesień mnie zabije. Dlaczego? No dlaczego? Mówiła do siebie w myśli, idąc przez gąszcz. Jak pisklę może mieć tyle siły, żeby przyjść aż tu? Zapytała się. Jesień Bzów jako jedna z trzech przedstawicieli stada była dorosła. Łowca od dawna był na polowaniu, a stara czarodziejka nie mogła upilnować wszystkich. Dlatego, gdy Alyssa się oddaliła, Chybiona poszła za małą wierząc, że dobrze robi. Sama może gdzieś spaść, zwichnąć sobie coś, albo zostać zaatakowana przez jakieś zwierzęta. Nie wybaczyłabym sobie, gdybym ją puściła. Odpowiedziała sobie, a zarazem podniosła morale. A teraz znowu znaleźć tego szkraba. To nie może być trudne.
Chybiona obserwowała małą całą drogę, nie pokazywała się, zwłaszcza w lesie stało się to łatwe, ale Alyssa postanowiła gwałtownie przyspieszyć i poturlać się za jakimś owadem. Zielona spuściła ją z oczu, żeby odpędzić czającą się kunę i przez te pięć minut panikowała jak powyżej. I miała nadzieję, że różowa nie została już zeżarta przez wilka.
Szła cicho, chociaż jej samcze ciało tego nie ułatwiało. Kroki stawiała ostrożnie, jakby chciała tropić. Szła za nader wyraźnymi odciskami łap po nieudanych skokach, rozoraniach w ziemi po turlaniu i różnych takich innych. W końcu doszła. Najpierw zauważyła większego od siebie samca, a potem małą. No ładnie. Już chciała wyjść z ukrycia, przeprosić Ujmującego i zabrać Alyssę, kiedy usłyszała TO słowo. I to powtórzone przez pisklę DWA RAZY. O nie. Nie pozwoli na to.
Oba smoki mogły usłyszeć zza drzew syk podobny do tych, które wydają krokodyle, potem zza krzewu wyłoniła się zielona, postawna... smoczyca. Naprawdę, miała wytrzymałe i silne ciało, co pewnie już w dzieciństwie zmieniło ze smukłej samiczki, silnego gada. Tylko szlachetny łeb wskazywał na jej samiczość. Ujmującemu z pewnością Chybiona do gustu nie przypadnie, już nawet nie kwestią zdrowego smoczego ciała, zbyt mocnego jak na niską samicę, ale przez dziesiątki świeżych blizn. Na szyi, barkach, grzbiecie, łapach, wszędzie. Zwłaszcza na skrzydłach. Kiedyś musiały wyglądać dość tragicznie. Tymczasem uzdrowiciel sprawił, że za księżyc lub dwa, po bliznach nie pozostanie już nic. I zapach. Już łagodny zapach zielonej smoczycy, której wiele pojedynczych łusek wydawało się po prostu odbarwionych i wypłowiałych, przypominał zapach krwi i pożądania cierpienia, prawie jak aura, która straszyła pisklaki i sugerowała odsunięcie się od obiektu zabawy równinnych. Dopiero pod tym zapachem krył się jej własny, dużo subtelniejszy i delikatniejszy, dlatego trudniejszy do wykrycia, oraz stadny, którym dobrze nie przesiąknęła.
Pysk miała zmarszczony, a kiedy syk umilkł, a zrobił to, gdy wyłoniła się z leśnego cienia, narodził się warkot. Stanęła nad Alyssą nieco jak matka chroniąca młode, lecz ich zapachy tak się różniły... Według Chybionej, woń Alyssy była trochę jak woń kwiatu. Ale co się dziwić, może uzdrowicielka trzymała takie w grocie? -
Nie wiesz, jak wyrażać się przy pisklętach, co? – Warknęła nieprzyjemnym, niskim tonem. Łeb miała uniesiony wysoko, wyglądała na pewną siebie. Dzięki sylwetce i wiekowi, samiec nie musiał wiedzieć, że nie jest dobrze wyszkolona i jest w nieco pogorszonym stanie, kiedy blizny nadal się leczyły. Wyglądała jak okaz (szpetnego) zdrowia. Patrzała z góry na północnego. Jest piękny. Ale powinien już wiedzieć w takim wieku, że pisklęta to nie przelewki.Alyssa, nie powtarzaj tego słowa. – Spojrzała na małą, cofając się o krok. Zabarwiła swój nieprzyjemny ton dezaprobatą, ale żeby mała nie poczuła się karcona za nic, zielona pospieszyła z wyjaśnieniem. - To złe słowo. Złe. Takie, którego się nie mówi, bo jest nieprzyjemne. Twoja mama nie chciałaby, żebyś tak mówiła. – Opowiedziała równie suchym tonem, ale już nie barwionym niczym innym. Spojrzała karcąco, swoimi lodowatymi ślepiami, na samca.
_________________
Posiadane:
Pożywienie:
Kamienie:
Inne:
Długi: Bezchmurny (4/4 pożywienia), Duch Łagodności (przysługa)

Atuty:
Wytrwała
Chytra przeciwniczka
.....Smok może jednorazowo utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +1 do ST.

Galeria:
Bliźniaki by Pomyślny
Bliźniaki by Pomyślny 2
Pełen awatar by Pomyślny

Nie wierzę w coś takiego jak "blokada twórcza". Pisanie to praca. Czy krawcy miewają blokadę twórczą? - Twardoch
Smocza Wylęgarnia
 
 
Dynamika Ostrza
Łowca Ziemi
Malinowa Królowa



Rasa: Skrajny
Księżyce: 25
Płeć: Samica
Opiekun: Jesień, Kaszmir
Wiek: 24
Dołączył: 19 Lip 2015
Posty: 1867
Wysłany: 2015-07-21, 16:15   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| I: 2| P: 1| A: 4
   U: P,L,MO,MA: 1|MP,B: 2|M,Skr,K,S,A,O,W: 3|Śl: 4
   Atuty: Zwinny; Pamięć przodka;


Słysząc syk Alyssa natychmiast odwróciła łebek, a następnie siebie całą w stronę dźwięku piskając pytająco, zdezorientowana. Zapomniała o tym że ktoś za nią szedł, a konkretnie zielona smoczyca. Uważnie przyjrzała się krzakom a kiedy już chciała wielce odważnie pisnąć "kto?", okazało się to zbędne, bo postać się ujawniła. To od razu zmieniło postać rzeczy, Chybioną bowiem znała i bynajmniej się jej nie bała. Wyraz zaskoczenia na pysku pisklaka przerodził się w uśmiech, mimo że tamta nie wyglądała przyjaźnie.
-Chybiona!- Mała zawołała swoją samozwańczą opiekunkę po imieniu, a przynajmniej jego części, wesoło merdając ogonem niczym pies, gotowa zrobić krok w stronę postawnej zielonej smoczycy.
Znów jednak zastygła w bezruchu gdy Chybiona dość nieprzyjemnym, a dla pisklęcia nieco strasznym głosem, gorszym od tamtego syknięcia, warknęła na ciemnego smoka.Ale chyba dobrze mu tak? Nie dawał jej się bawić z chrząszczami! Na jej pyszczku zaczął formować się uśmieszek, ale nim zdążył się w pełni ukazać, ona również została zrugana. Pochyliła lekko główkę, patrząc przepraszającymi ślepkami na Chybioną w reakcji na dezaprobatę w jej głosie. Czyli to było złe słowo? Takie dziwne słowo, chyba było z nim coś nie tak.
-Ale czemu złe? - Przekręciła lekko łebek, jej głos był raczej zdziwiony i przestraszony. Uniosła delikatnie łapkę i pokazała na samca siedzącego obok
-On mówi że to hasło- Poskarżyła się pisklęcym głosikiem, nieco zdezorientowana sytuacją.
_________________
"Co, plan A zawiódł? Aaa, spoko, alfabet ma jeszcze 24 litery, coś się wymyśli!"

Drzewko genealogiczne <3
    .....Posiadane:
    Pożywienie: 14/4 mięsa ; 0/4 owoców
    Kamienie: Nefryt, opal, ametyst, jaspis
    Inne: duża, szmaragdowa łuska Huby. Skóra niedźwiedzia 3x PZ
    .....Atuty:
    1. ~ Zwinna
    2. ~ Pamięć Przodka
    - 1 do ST przy atakach i obronach w walce z drapieżnikami

    3. ~
    4. ~
    5. ~


 
 
Ujmujący Kolec
Gracz
Samotnik



Stado: Waham się
Rasa: Północny
Księżyce: 47
Płeć: Samiec
Dołączył: 24 Lis 2014
Posty: 206
Wysłany: 2015-07-21, 16:43   
   A: S: 1 | W: 1 | Z: 1 | I: 1 | P: 2 | A: 4
   U: B, S, L, P, Skr, Śl, Kż, A, O, MA, MO, M: 1| MP: 3
   Atuty: Atrakcyjny;


Westchnął tylko na kolejne pytanie pisklęcia. Ale co to ale co to? No... co to? Sam się zaraz zacznie gubić. Potrząsnął aż sam łbem i mrugnął, wracając wzrokiem do pisklaka, który zbliżył się do niego. A co to, chce atakować?! Znaczy, nie, pisklaki nie atakują. Zmrużył niebieskie ślepia, obserwując młodą, jak ta dotyka jego palca. Prawie tego nie poczuł, bo pisklę to jednak pisklę, szczególnie tak małe. Jednak bardziej zaskoczyła go reakcja małej. Zawiodła wręcz, bo mina mu zrzedła trochę i prawe ucho oklapło. Co on, za brzydki żeby go głaskać po łapce?
- Nooo, hasło - wyjaśnił raz jeszcze. "Wyjaśniał" to trochę za dużo powiedziane, ale wyjaśniał, po swojemu. Rozpogodził się nieco, gdy smoczyca powtórzyła jego słowa. Co prawda kurdebele to nie było prawidłowe hasło (gdyby w ogóle ów hasło było), ale sam fakt, że pisklak za nim powtarzał trochę mu połechtał ego. Czuł się jak nauczyciel! I samiczka też wydawała się bardziej uradowana, więc i on był szczęśliwy. No, lubił pisklaki.
I nagle coś to jakże miłe spotkanko przerwało! Ujmujący nastroszył uszy, unosząc pysk nieco wyżej i rozejrzał się, mrużąc ślepia, gdy usłyszał syk. A zaraz po nim warkot, gdy coś zielonego wyłoniło się z cienia. Potwór, drapieżnik?! Ujmujący miał ochotę zagarnąć pisklę do siebie i uciekać w siną dal, ale agresor pierwszy pojawił się nad młodą koleżanką samotnika. Pysk samca znowu sponiewierał niezadowolony grymas. Bezźrenicowe ślepia zlustrowały jednocześnie sylwetkę nieznajomego, czy też nieznajomej... chociaż chwilę zajęło mu ustalenie płci przybysza. Cielsko mówiło "on", łeb mówił "ona". Ujmujący zmarszczył pysk, dochodząc do wniosku, że faktycznie samice wolnych stad były brzydkie jak na jego standardy. Bo w końcu udało się mu też ustalić, że stojący nad pisklęciem smok to faktycznie samica. Być może nawet matka fioletowej samiczki.
- Nie - burknął w odpowiedzi na pytanie nieco znudzonym tonem. Dawał znać o tym, że jakiekolwiek słowa nie padłyby z pyska zielonołuskiej, on nie byłby nimi w ogóle zainteresowany. Samica przerwała mu dogadywanie się z pisklakiem, niech ma za swoje! A sam Ujmujący nie widział nic złego w swoim słownictwie. Zdecydował też, że wypada się podnieść, skoro rozmawia się już z kimś raczej dorosłym. Wyprostował się, unosząc dodatkowo wyżej brodę w geście wyższości. Był jednym z większych samców, a zielona była raczej niska, dlatego to on teraz mógł patrzeć na nią z góry. A-ha! Ale nie cofnął się, pilnując swojego miejsca.
Ale ta jeszcze miała czelność mówić, że słowa Ujmującego to złe słowa! Nosz kurdę! Przeniósł wzrok też w końcu na Alyssę (jak wyłapał od zielonej), która wydawała się uradowana przybyciem samicy. Zmartwiło to Ujmującego. Jego towarzystwo było na pewno fajniejsze niż jakieś brzydkiej baby!
- To nie jest złe słowo! - zaczął tłumaczyć fioletowej, fuknąwszy wcześniej na zieloną samicę. - Jest bardzo fajne i pomaga wyrażać emocje! I nie ma żadnego hasła - kurdebele! - wyjawił, zdradzając jakże wielką tajemnicę nieistniejącego koniec końców hasła.
_________________
 
 
Dynamika Ostrza
Łowca Ziemi
Malinowa Królowa



Rasa: Skrajny
Księżyce: 25
Płeć: Samica
Opiekun: Jesień, Kaszmir
Wiek: 24
Dołączył: 19 Lip 2015
Posty: 1867
Wysłany: 2015-07-21, 17:32   
   A: S: 1| W: 2| Z: 4| I: 2| P: 1| A: 4
   U: P,L,MO,MA: 1|MP,B: 2|M,Skr,K,S,A,O,W: 3|Śl: 4
   Atuty: Zwinny; Pamięć przodka;


Teraz to mała była już kompletnie zamotana. Chybiona mówiła że słowo "kurdebele" było złe, Wielki Ciemnofutry Smok mówił że było fajne i co teraz miała pomyśleć? To były za duże dylematy na umysł takiego drobnego smoczątka. Kręciła łebkiem, spoglądając to Chybioną, która najwyraźniej nie była w najlepszym humorze [chociaż wydawało się Alyssie, że to jej humor domyślny], to na Ciemnego, zatrzymując na każdym z nich wzrok zaledwie na parę sekund. Obdarzyła obojga pytającym, zdezorientowanym i nieco spłoszonym spojrzeniem wielkich, błękitnych, pisklęcych oczu.
A wtedy przed ślepiami małej przeleciał motyl. I tyle wystarczyło żeby mała zapomniała o reszcie świata. Podniosła się na cztery łapki i merdając końcówką ogona wyszła spod Chybionej, podążając żwawo za kolorowym owadem. Bo po co słuchać dorosłych jak coś tak fajnego aż się prosi o to żeby się z tym pobawić? Ano po nic.
Jeśli nie zostałaby powstrzymana, podąży dalej za motylem który z jakiegoś powodu usiądzie na ogonie ujmującego i spróbuje go złapać, niestety, bezskutecznie, jedynie wywalając się i opadając pyszczkiem z pewnym impetem na samą końcówkę miękkiego, pierzastego ogona samca, obserwując jak barwny owad odlatuje w górę z pisknięciem rozczarowania.
Ostatnio zmieniony przez Dynamika Ostrza 2015-07-21, 17:38, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Chybiona Łuska
Adept Ziemi



Rasa: Zwyczajny
Księżyce: 27
Płeć: Samica
Dołączył: 17 Lip 2015
Posty: 250
Wysłany: 2015-07-22, 21:22   
   A: S: 3| W: 3| Z: 1| I: 1| P: 1| A: 1
   U: Pł,B,S,Ś,K: 2| W,A,O,Skr: 3
   Atuty: Wytrwały; Chytry Przeciwnik


Dlaczego to małe tak mnie lubi? Może powinnam spuścić mu z tonu...? Pomyślała, nie odpowiadając małej na powitanie. Patrzała przeszywającymi, bystrymi ślepiami przez chwilę na małą, a potem na samca, który wyburczał odpowiedź. Zupełnie ma to gdzieś. Ale nie zoabczył gniewu w jej spojrzeniu. Raczej dezaprobatę. Był piękny, ale zadurzona była w kim innym. A pisklę jej stada było ważniejsze niż samicze odruchy. Potem mała zapytała o „hasło”, a zielona chciała już odpowiedzieć, wtrącił się jednak ten paskudny wewnętrznie, pewnie mięciutki, aksamitny, puchaty gad. Nie robiła sobie nic z tego, że tamten był od niej większy, bo ostatnio wiele smoków ją przerastało. Ważne, że czuła, iż może się obronić. Nie wygląda, jakby chciał zaatakować. Uznała, więc nie pokazała po sobie, że się przejęła. Łeb z natury zadzierała wysoko, więc nie obawiała się wbijać swych zimnych oczu w jego ślepia.
-
No zobacz. Oszukał Cię. Skłamał. – Powiedziała lekko warkotliwym głosem do małej. - Powiedział, że to nie hasło. – Mruknęła, jakby ignorując samca. Spojrzała na speszone pisklę. Usiadł na zadzie i łapą lekko przysunęła je do siebie, jakby w ochronnym geście. Jej głos lekko złagodniał. Mam nadzieję, że moje ciepło podpowie jej, że warto mi zaufać w tej kwestii.Tak, jak rzekł, to słowo wyraża emocje, ale złe emocje. Takie, które czujesz, gdy ci smutno, kiedy jesteś zła, obrażona, kiedy ci samotno i jesteś zniecierpliwiona. Poza tym nie ma żadnego znaczenia. Jest puste. Rozumiesz? Mama ani tatuś pewno nie chcieliby, żebyś wymawiała to słowo, na pewno posmutnieliby, gdyby go usłyszeli z twojego pyszczka. Poza tym, gdybyś używała go przy innych smokach, one nie myślałyby o tobie poważnie. Poczekaj z używaniem tego słowa, aż trochę podrośniesz. O tak. – Uniosła łapę i wskazała coś dwa, może trzy razy większego od Alyssy. Pisklęta rosną bardzo szybko, a za kilka księżycy sama powinna zrozumieć. Ale może tylko Chybiona lubiła takie wychowanie w mowie? - Nim się obejrzysz, taka będziesz i zrozumiesz dużo, dużo rzeczy.Nie przerabiałam nigdy rozmów z pisklęciem. Czy Alyssa w ogóle mnie rozumie?
-
Poza tym, czemu chciał, żebyś jako hasło powiedziała takie posmutniające słowo? – Zapytała już... łagodnie, jakby zapominając, że przecież chciała grać tą wredną i okrutną. - Nie chciałabyś pobawić się z Niezapominajką? Pewnie już za tobą tęskni. – Szepnęła jej na ucho, żeby futrzak nie dosłyszał. W zasadzie nie do końca musiał czuć się ignorowany, bo kiedy wymawiała przemowę na temat słowa „kurdebele”, zerkała na niego, jakby i jego chciała pouczyć co do słuszności swoich słów. Potem lekko pogłaskała małą po głowie. Zaufa mi i nie będzie tego na razie powtarzać? Jaka będzie potem, nie mam wpływu, ale mogę jej udowadniać, że pewnych rzeczy nie robi się. Na przykład nie ucieka spod skrzydeł opiekunki. Nic jej nie zrobiłam, a on ją okłamał. Jeżeli to zrozumie... chyba jestem na wygranej pozycji. Przecież nie chcę dla niej źle.
_________________
Posiadane:
Pożywienie:
Kamienie:
Inne:
Długi: Bezchmurny (4/4 pożywienia), Duch Łagodności (przysługa)

Atuty:
Wytrwała
Chytra przeciwniczka
.....Smok może jednorazowo utrudnić akcję swojego przeciwnika, który ma dodatkowe +1 do ST.

Galeria:
Bliźniaki by Pomyślny
Bliźniaki by Pomyślny 2
Pełen awatar by Pomyślny

Nie wierzę w coś takiego jak "blokada twórcza". Pisanie to praca. Czy krawcy miewają blokadę twórczą? - Twardoch
Smocza Wylęgarnia
Ostatnio zmieniony przez Chybiona Łuska 2015-07-22, 21:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 14