FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Polana
Autor Wiadomość
Trzy Odcienie 
Łowca Ognia



Stado: Ognia
Płeć: Samiec
Rasa: Zwyczajny
Wiek: 22
Dołączyła: 05 Lut 2015
Posty: 688
Wysłany: 2015-07-21, 19:12   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| I: 2| P: 1| A: 1
   U: MP,S: 2| MA,MO,Skr,Śl,Kż,B,O,W: 3| L,A: 4
   Atuty: Urodzony lotnik; pamięć przodka; tropiciel


//" Od lapy po lapy, jednym długim szarpnięciem łap." nie za bardzo rozumiem i nie napisałeś ktorą łapą atakujesz, czy jedną czy obiema. Nikt się nie będzie domyślał

Wystarczył prostu odskok w tył aby gładko i błyskawicznie uniknąć ataku Shiro. Odcień znajdował się teraz w odległości ogona. Teraz Tygrysi musi się obronić. Przed czym? A no już mógł wiedzieć. Łowca otworzył pysk naciskając na odpowiedni gruczoł i łącząc gazy, zaparł sie łapami a z jego paszczy wyleciał strumień ognia, skierowany prosto i celnie na szyję adepta.
_________________
:.....my nie widzimy:.....:
:.....my nie widzimy:.....:

~~~~~~~~
My wciąż musimy dokonywać wyborów.
Zwierzę jedynie działa, jest.
My jesteśmy spętani, one wolne.
Zatem być ze zwierzęciem, to zaznać odrobiny

WOLNOŚCI

~ATUTY~
I ---
II ---
III ---
IV ---
V ---
VI ---

l motyw muzyczny 1 l l głos l l motyw muzyczny 2 l
 
 
Słodki Kolec
Adept Ognia



Stado: Ognia
Płeć: Samiec
Rasa: Skrajny
Partner: Czarująca Łuska*
Wiek: 23
Dołączył: 15 Kwi 2015
Posty: 1226
Wysłany: 2015-07-23, 09:55   
   A: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 2| P: 2| A: 1
   U: L,B,W: 1


Ujrzałem jak samiec odskakuje i szykuje się o ataku. On chce mnie chyba usmażyć na żywym ogniu. Nie da mu tej satysfakcji. Uskoczyłem w lewo na odległość pół ogona i skoczyłem do łowcy. Celowałem w jego lewy bark. Gdy byłem nad nim to opadłem na niego z całej siły celując w bark prawą łapą. Zacinałem pałce, aby i nie połamać i lądowałem na samcu
_________________

Nie ma takiej absurdalnej rzeczy, której by smok nie zrobił, próbując nadać życiu jakiś sens
~EQ:
Jedzenie:
- Mięso: 3/4
- Owoce 0/4

Inne:
- Brak
Mechaniczne:
- Brązowy żeton (kolędy )

Avatar by Piaskowa :3
 
 
Trzy Odcienie 
Łowca Ognia



Stado: Ognia
Płeć: Samiec
Rasa: Zwyczajny
Wiek: 22
Dołączyła: 05 Lut 2015
Posty: 688
Wysłany: 2015-07-23, 21:45   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| I: 2| P: 1| A: 1
   U: MP,S: 2| MA,MO,Skr,Śl,Kż,B,O,W: 3| L,A: 4
   Atuty: Urodzony lotnik; pamięć przodka; tropiciel


//Chaotycznie,bez sensu, mało szczegółwo. Będę cię tak męczyć póki nie wyciśniesz z siebie min. 7-8 linijek ataku i obrony.

Łowca widząc kontratak Shiro, skoczył od razu do przodu, kontrolując ciało i korzystając z siły swoich mięśni. Wylądował gładko na ziemi, odwracając się o 180 stopni w stronę Shiro, którego szpony uderzyły w nicość a potem w ziemię. Nie zamierzał dawać mu chwili wytchnienia, więc wykonał kolejny obrót korzystają że jest blisko o 360 stopni, celując kolczastym ogonem w prawą część klatki piersiowej adepta. Cios miał być celny i zadać wielkie dziury na jego ciele..
_________________
:.....my nie widzimy:.....:
:.....my nie widzimy:.....:

~~~~~~~~
My wciąż musimy dokonywać wyborów.
Zwierzę jedynie działa, jest.
My jesteśmy spętani, one wolne.
Zatem być ze zwierzęciem, to zaznać odrobiny

WOLNOŚCI

~ATUTY~
I ---
II ---
III ---
IV ---
V ---
VI ---

l motyw muzyczny 1 l l głos l l motyw muzyczny 2 l
 
 
Słodki Kolec
Adept Ognia



Stado: Ognia
Płeć: Samiec
Rasa: Skrajny
Partner: Czarująca Łuska*
Wiek: 23
Dołączył: 15 Kwi 2015
Posty: 1226
Wysłany: 2015-07-25, 16:16   
   A: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 2| P: 2| A: 1
   U: L,B,W: 1


Widząc jego szybki ruch ogonem z niezbyt zachęcająco wyglądem kolce to w pierwszej chwili jakbym spanikował ale w ostatniej chwili uskoczyłem z ślizgiem na skrzydło od mistrz.
Przyjrzałem się mu ważnie jak stał, jak miał ułożone łapy. Moim następny celem był prawy bok.
Stanąłem w pozycji gotowości. Głowę i ogon ustawiłem prostopadle do kręgosłupa. Łapki rozstawiłem w lekkim rozkroku i ugiąłem w kolanach. Powoli zacząłem krążyć wokół trójki. Gdy znalazłem się w pozycji, że mialem go po lewej łapie. Skoczyłem do niego w jednym długim susie. Zatrzymałem się obok niego i zaatakowałem go lewą łapą w jego prawy bok. Wraz z krokiem. Chciałem mu przeciąć skrzydła jak i bok.
_________________

Nie ma takiej absurdalnej rzeczy, której by smok nie zrobił, próbując nadać życiu jakiś sens
~EQ:
Jedzenie:
- Mięso: 3/4
- Owoce 0/4

Inne:
- Brak
Mechaniczne:
- Brązowy żeton (kolędy )

Avatar by Piaskowa :3
 
 
Trzy Odcienie 
Łowca Ognia



Stado: Ognia
Płeć: Samiec
Rasa: Zwyczajny
Wiek: 22
Dołączyła: 05 Lut 2015
Posty: 688
Wysłany: 2015-07-28, 09:36   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| I: 2| P: 1| A: 1
   U: MP,S: 2| MA,MO,Skr,Śl,Kż,B,O,W: 3| L,A: 4
   Atuty: Urodzony lotnik; pamięć przodka; tropiciel


//lepiej...ale jeszcze czegoś brakuje ;)
Odskok był udany, doskok i cały atak. Widział że tym razem przemyślał swoje ruch, wiedział co robić i gdzie zaatakować. Odcień stał w miejscu a gdy łapa Shiro się uniosła, ten szybko przypadł do ziemi i korzystając z okazji, wyciągnął prawą łapę z rozcapirzonymi pazurami i złapał z jego prawą łapę. Wykonał szybkie pociągnięcie do siebie i obalił samca. Łowca wstał i gestem łapy nakazał przestać - Teraz tylko się broń- powiedział a już pp chwili zaatakował. Napiął mięśnie i doskoczył do niego, otworzył paszczę i skierował ją w stronę szyi adepta, chcąc zacisnąć na niej szczęki i wyrwać kawał mięsa. Oczywiście nie chciał go krzywdzić, więc zawsze szybko mógł wycofać atak.
_________________
:.....my nie widzimy:.....:
:.....my nie widzimy:.....:

~~~~~~~~
My wciąż musimy dokonywać wyborów.
Zwierzę jedynie działa, jest.
My jesteśmy spętani, one wolne.
Zatem być ze zwierzęciem, to zaznać odrobiny

WOLNOŚCI

~ATUTY~
I ---
II ---
III ---
IV ---
V ---
VI ---

l motyw muzyczny 1 l l głos l l motyw muzyczny 2 l
 
 
Słodki Kolec
Adept Ognia



Stado: Ognia
Płeć: Samiec
Rasa: Skrajny
Partner: Czarująca Łuska*
Wiek: 23
Dołączył: 15 Kwi 2015
Posty: 1226
Wysłany: 2015-08-15, 11:52   
   A: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 2| P: 2| A: 1
   U: L,B,W: 1


Zauważyłem jak leci na moją szyję. I man air tylko bronić. Skandal
~Najlepszą obroną jest atak ~ ten włochaty demon znowu (po raz drugi) podsuwa mi dobry pomysł.
Poczekałem aż łowca przybędzie bliżej mojej szyi. Kroczy ku mnie od lewej. Ja sam przyjąłem pozycję gotowości. Łapki rozstawiłem w lekkim rozkroku, ugiąłem je lekko. Głowę i ogon w równej linii ustawiłem.
Pysk łowcy był niecałe cztery szpony od mojej szyi. Wtem ja odskoczyłem na odległość dwóch skrzydeł w tył.
Było to troche męczące, nawet bardzo męczące. Ten trening...
_________________

Nie ma takiej absurdalnej rzeczy, której by smok nie zrobił, próbując nadać życiu jakiś sens
~EQ:
Jedzenie:
- Mięso: 3/4
- Owoce 0/4

Inne:
- Brak
Mechaniczne:
- Brązowy żeton (kolędy )

Avatar by Piaskowa :3
 
 
Trzy Odcienie 
Łowca Ognia



Stado: Ognia
Płeć: Samiec
Rasa: Zwyczajny
Wiek: 22
Dołączyła: 05 Lut 2015
Posty: 688
Wysłany: 2015-08-15, 11:57   
   A: S: 2| W: 1| Z: 2| I: 2| P: 1| A: 1
   U: MP,S: 2| MA,MO,Skr,Śl,Kż,B,O,W: 3| L,A: 4
   Atuty: Urodzony lotnik; pamięć przodka; tropiciel


//No nareszcie odpisałeś..

Obrona się udała, Odcień trafi w nicość. Spojrzał znudzony na adepta i powiedział - Nie stostuj ciągle tych samych ruchów. Dobrze ci idzie, ćwicz dalej. Na fdzisiaj to wszystko. Wracam do polowań- Shiro był trochę dziwnym smokiem z charakteru, przypominał mu wiecznego dzieciaka. Ciekawe kim chce być dla stada. Ale co go to obchodzi. Odcień bez porzegnania wzbił się w powietrze i odleciał.

//Raport Atak i Obrona l i ll
_________________
:.....my nie widzimy:.....:
:.....my nie widzimy:.....:

~~~~~~~~
My wciąż musimy dokonywać wyborów.
Zwierzę jedynie działa, jest.
My jesteśmy spętani, one wolne.
Zatem być ze zwierzęciem, to zaznać odrobiny

WOLNOŚCI

~ATUTY~
I ---
II ---
III ---
IV ---
V ---
VI ---

l motyw muzyczny 1 l l głos l l motyw muzyczny 2 l
 
 
Chłodny Obrońca
Czarodziej Ziemi
Zwiastun



Stado: Ziemi
Płeć: Samiec
Księżyce: 72
Rasa: Północny
Opiekun: Jesień+ i Kaszmir+
Mistrz: Cichy Potok
Wiek: 31
Dołączył: 03 Sie 2015
Posty: 1462
Wysłany: 2015-10-21, 15:17   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| I: 5| P: 2| A: 2
   U: Pł: 1| O,A: 2| B,L,S,W,MP,Skr,Śl,M: 3| MO: 5| MA: 6
   Atuty: Inteligentny, Niezdarny Wojownik, Mistyk, Utalentowany


Zastanawiał się przez dłuższy czas co ze sobą zrobić. Smoki były teraz zapracowane zbieraniem zapasów na zimę. Poza tym.. miałyby sporo własnych smoczych spraw na łbach. Co jednak mógł począć adept który jedną łapą stał w wieku pisklęcym, a drugą już prawie był dorosły. Westchnął głośno lecąc nad krainami wielkich gadów, aż dostrzegł skromną polanę. Uśmiechnął się pod nosem widząc, że jest zapraszająco pusta. Mógłby w sumie trochę poćwiczyć latanie. W okolicy nie widział raczej smoków, więc nikt by się z niego nie śmiał. Nie mając nic lepszego do roboty tak też zrobił.

Przeleciał na rozpostartych pierzastych skrzydłach nad całą polaną. Szukał czegoś konkretnego.. tego cieplejszego podmuchu powietrza od ziemi. Znalazł! Wyhamował delikatnie i dał się ponieść tunelowi termicznemu. Cieszył się, że Wieczny mu o tym powiedział. Teraz wystarczyło, że rozchylił oba skrzydła i dał się ponieść. Prąd unosił go coraz wyżej. Zaczął czuć wokół siebie chłodniejsze powietrze. To było dość ciekawe doświadczenie. Niżej nie było tak zimno. Uniósł łeb do góry i machnął skrzydłami mocniej by znaleźć się jeszcze wyżej. Chciał przebić się przez szare chmury. Zobaczyć co ja ponad nimi. Kropelki wody zbierały się na jego skrzydłach, pysku i ranie na boku ciała. Zaczęła go znów piec, ale nie przejął się tym. Dopóki nie wstrząśnie nim znów drgawka, będzie dobrze. Zacisnął zęby prąc do przodu, przymknął nawet oczy by pęd powietrza i zbierająca się na jego ciele woda, nie przysłoniły mu celu. Miał wrażenie, ze wleciał w chmurę. Wiatr tutaj był silniejszy, chmura była niezwykle wilgotna i jakby chciała go zatrzymać. Zimowy jednak uparł się, chciał zobaczyć co jest wyżej. Kolejna warstwa chmur była chłodna, poczuł jak zebrane na nim kropelki wody zaczynają zamarzać. Zdumiewające! Nie miał jednak czasu na przemyślenia. Jeżeli przestanie machać skrzydłami, spadnie jak kamień w dół. Wąsy, rzęsy i częściowo sierść oszroniły mu się strasznie, ale wtedy też samiec przebił głową górną warstwę chmur i.. i znalazł się pomiędzy dwoma różnymi chmurami. Cały czas machając skrzydłami i czując chłodny wiatr, wbijający się w jego ciało niczym szpilki, zamarł. Chmury pod nim były szare, te wyżej były o wiele rzadsze i białe, widział też przebijające się przez nie ciepłe słońce. Uśmiech pojawił się na jego pysku. Nie mógł uwierzyć jak było tu pięknie. Nie padał tu nawet deszcz. Machał miarowo skrzydłami by nie spaść. Nie musiał bardzo się starać. Z niewyjaśnionych przyczyn wiatr tu, wiał zupełnie inaczej niż tam na dole.

Zimowy wisiał w powietrzu i podziwiał świat. Nagrodą za przebicie się przez brzydką pogodę był ten widok. Wyrył go sobie w pamięci i obiecał, że jeszcze kiedyś będzie musiał wzlecieć tak wysoko. W tej samej chwili wstrząsnął nim silny dreszcz. Przestał wtedy na moment machać skrzydłami, przechylił się na bok i zaczął spadać. Wszystko działo się jak w spowolnionym tempie. Drżał jeszcze kiedy znalazł się w szarej chmurze, rana na boku zapiekła mocno kiedy okazało się, że powietrze uderza wprost w nią. Zacisnął zęby i przymknął oczy. Dreszcz przeszedł, a on już wydostał się z objęć deszczowej chmury. Znów znalazł się w szarym świecie i spadał. Obrócił się tak by pęd uderzał w jego brzuch. Wyprostował ogon i rozpostarł na nim lotki. Podobnie uczynił ze skrzydłami. Prąd był niezwykle silny, jednak w momencie gdy rozpostarł skrzydła wygiął też ciało do przodu. Powietrze uderzało teraz w jego tylne rozcapierzone łapy. Spadanie zmieniło się w szybowanie. Zimowy odetchnął głośno kiedy odzyskał panowanie nad własnym ciałem i.. zaczął się śmiać. To była jednak z przygód jego życia! Szybował więc w stronę domu, przywołując w umyśle wspomnienie tego co zobaczył o wiele wyżej. Czegoś tak pięknego, że z pewnością zachowa ten widok dla kogoś wyjątkowego.

//zt
_________________


Avatar od Harriet
~ Drzewo genealogiczne by Dynamika ~

Nauki 2/1
Fabuły 4/2
Walki 0/2

#088A4B
 
 
Pieśń Słowika 
Wojownik Ziemi
Mistrz Kłopotów



Stado: Ziemi
Płeć: Samiec
Księżyce: 27
Rasa: Zwyczajny
Wiek: 36
Dołączył: 01 Paź 2015
Posty: 512
Wysłany: 2015-11-29, 21:10   
   A: S: 1|W: 2|Z: 2|I: 1|P: 2|A: 1
   U: B,L,MP,MO,MA: 1| O,W,S,Skr,K,Śl: 3 | A: 4
   Atuty: Zwinny, Oporny Magik


W przerwie między polowaniami chciał odwiedzić parę nieznanych miejsc. Młody błękitno-łuski smok uwielbiał okrywać nowe zakątki na wspólnych terenach międzystadnych.
Starał się tylko nie zbliżać do obozowiska elfów. Ostatnie spotkanie z elfim strażnikiem przebiegło niepomyślnie. A chciał dobrze. Teraz stracił swój kamień, ale nie to było najgorsze. Najgorsze było to, że nie mógł przestać myśleć o tym dziwnym uczuciu, kiedy patrzeli sobie w oczy. Doszło nawet do tego, że miał trudności z zasypianiem. Rany na szyi już się zagoiły. Mógł powrócić do dawnych zajęć, ale jakoś nie miał do tego chęci.
Wszedł na polanę wychodząc z ciemnego boru. Słońce już dawno zaszło za horyzont i noc otuliła tereny Wolnych Stad. Większość smoków wróciła do swoich obozowisk. On też powinien. Ale co mu z tego, że wróci do swojej ukrytej w, podobnej do tej, puszczy legowiska, skoro znowu pół nocy nie prześpi. Może coś go tutaj przyciągnęło, a może to zwykła ucieczka przed bezradnością.
Jak tak dalej pójdzie, będzie musiał zawitać do Azylu Zabłąkanych. Może uzdrowicielka mu pomoże.
Stąpał ostrożnie po mokrej jeszcze trawie. Błoto ściął wieczorny przymrozek, chociaż wciąż było zbyt miękkie, żeby mówić o twardym gruncie. Dopiero gdzieś na środku owej równinnej pustyni znalazł suche miejsce z gęstą trawą. Przeszedł się w tym miejscu parę razy ugniatając trawę i tworząc sobie z niej wygodne gniazdko. Potem położył się w środku prowizorycznego legowiska zwijając ciało w półokrąg. Ogon ułożył wzdłuż lewego boku, który nakrył skrzydłem. Prawe skrzydło zrobiło to samo z prawym bokiem. Chłód od ziemi odczuł od razu, ale ciepło jego ciała szybko rozgrzało sienne legowisko. Lewą przednią łapę podwinął w nadgarstku. Leżał z głową uniesioną i nasłuchiwał odgłosów nocy. Nie było ich wiele. Nie tak dawno jeszcze cykały świerszcze.
_________________

ATUTY

Gr. I: Zwinny
Jednorazowo +1 do Zręczności
Gr. II: Oporny magik
Kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST
Gr. III: -

W POSIADANIU
-

STAN ZDROWIA
osłabienie organizmu: +1ST do wytrzymałości

STAN GŁODU
syty

FanARTy
by Dynamika
by Piewca


Ostatnio zmieniony przez Pieśń Słowika 2015-11-29, 21:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Strażnik
Smoków Wolnych Stad



Dołączył: 20 Sty 2014
Posty: 140
Wysłany: 2015-12-03, 15:35   

Elladan biegł jak szalony, choć szaleństwo nigdy go nie ogarniało, tylko po to, by znaleźć Pradawnego, którego imienia nawet nie poznał. Przeklinał siebie za to tak gwałtownie poruszenie włócznią, ale zapomniał, że mogą wciąż istnieć smoki, które taki gest, by odstraszał. Teraz smoki były inne, od dawna nie widział kogoś takiego jak ten piękny, niebieski samiec z Życia. A może właściwie nigdy? Elf zaraz po ucieczce tego szlachetnego drapieżnika, wezwał Vasilego, podniósł kamień i pobiegł do Dzikiej Puszczy. Potrafił biec szybko, ale jego nogi nie był już tak sprawne jak kiedyś. Co prawda elfy żył dużo dłużej, niż smoki, ale czas nie omijał ich także. Taka była kolej rzeczy, ale on, głupi zdawał sobie z tego sprawę dopiero teraz. Było już za późno na spełnienie marzeń... Wyczulone zmysły jasnowłosego mężczyzny nie były w stanie dostrzec obecności smoka, co go utwierdzało w przekonaniu, że już za późno. Jednak ziarnko nadziei wciąż kryło się w sercu elfa, a ten czując, że mu się to należy spędził jedną noc poza granicami Obozu, w Dzikiej Puszczy. Rano chciał wrócić do siebie, ale postanowił jeszcze się tu trochę powłóczyć. A nóż spotka tego kogo szukał. Dzień jednak się powoli kończył, a zrezygnowany elf, wiedząc, że nie może tu zbyt długo przebywać miał zamiar powrócić do siebie. Wracał jednak inną drogą, co wyszło mu na korzyść. Z głową pochyloną w dół, nie widząc tego co przed nim, nogą natrafił na coś co przypominało prosto, zbudowane legowisko. Spojrzał bardziej przed siebie i omal się nie zachłysnął. To był ten, którego szukał. Z nabożną grozą i wielkim podziwem patrzył na największą z bestii, jaką widział świat. Na zwierzę, które jednym chapnięciem zębów było w stanie uśmiercić parę ludzi. Na króla przestworzy. Nie wiedząc co robi, ukląkł odłożyć broń i odsunął się od smoka o dwa, małe kroki w tył. Nie zamierzał go budzić, ale też nie zamierzał stąd odchodzić. Patrzył na tą śpiącą bestią, próbują stłumić łzy wzruszenia.
_________________
Strażnicy:
Vasile
Thyria
 
 
Pieśń Słowika 
Wojownik Ziemi
Mistrz Kłopotów



Stado: Ziemi
Płeć: Samiec
Księżyce: 27
Rasa: Zwyczajny
Wiek: 36
Dołączył: 01 Paź 2015
Posty: 512
Wysłany: 2015-12-03, 22:39   
   A: S: 1|W: 2|Z: 2|I: 1|P: 2|A: 1
   U: B,L,MP,MO,MA: 1| O,W,S,Skr,K,Śl: 3 | A: 4
   Atuty: Zwinny, Oporny Magik


Elfy miały wrodzony talent do tropienia, wypracowany przez pokolenia zamieszkujące lasy. Elladan nie mógł być z siebie dumny, kiedy zgubił trop. Można by się pokusić o stwierdzenie, że tak miało być i ktoś zatarł ślady tropionego przez strażnika smoka. Jego bystre oczy nie były w stanie wypatrzeć więcej śladów. Trop po prostu się urwał. Przez myśl mu nie przeszło, że to mogła być sprawka uciekiniera. Smoki posiadały wiele umiejętności. Rzadko który jednak potrafił zwieść na manowce leśnego elfa.
Młody smok nie podejrzewał tylko jednego: że ten elf jest zdeterminowany...

Niewiele było chwil, kiedy spał tak długo. W naturalnie zwiniętej pozycji chroniącej go przed wyziębieniem, drzemał płytkim snem poruszając od czasu do czasu końcówką ogona. Nos miał ukryty gdzieś w dziurze między udem, a brzuchem. Oddychał powoli, miarowo. Zupełnie nieświadom obecności innej istoty. A przecież powinien być czujny. Elf o tym wiedział. W Dzikiej Puszczy grasowało wiele drapieżników i nie były to smoki. Smoki polowały tylko w obrębie swoich terytoriów.
Teraz miał nową rolę. Był strażnikiem tego żywego klejnotu. Niesamowite! Pradawna rasa. Jeden z bardzo nielicznych, już prawie wymarłych okazów leżał tuż przed nim. Prawie na wyciągnięcie dłoni. Co się okazało, był jeszcze młody, a jego zachowanie tak pięknie naturalne. Większość smoków oczarowana melodyjnymi głosikami elfów i pchana ciekawością wchodziła do ich wioski nie bacząc na nic. Ale ta tutaj rasa była nieufna. Zawsze trzymała się z daleka od ludzkich i elfich królestw. Nieuchwytne, uważane przez niektórych za wymarłe, straciły swoją czystość kilka wieków temu, gdy ich tereny zostały od siebie oddzielone. Pozostały tylko mieszanki. Ewolucje zmienione przez czas.

To była okazja, jaka trafia się tylko nielicznym elfom. Elladan miał ogromne szczęście, skoro mógł obserwować z bliska pradawnego. Musiał nasycić tym widokiem swoje oczy w których zbierały się łzy. Miał prawo się wzruszyć. Widział tego smoka w opłakanym stanie, szukającego pomocy właśnie u jego ludu.

Jasno-błękitne, idealnie wypolerowane łuski falowały spokojnie od powolnych oddechów. Ich kolor bardzo przypominał klejnot, który Elladan miał ze sobą. Jego smoczy pancerz był twardy jak ludzka zbroja, a jednocześnie jakby odlana z kryształu. Był zdrowy. Przeżył. Niech Eryci będzie wielbiony!

Proporcjonalne ramiona skrzydeł smoka poruszyły się i delikatnie zsunęły na ziemię. Jego powieki oświetlone przez światło dnia zadrgały i rozszczelniły się. Ukryta pod nimi druga, cienka warstwa błony pełniąca dodatkową funkcję ochronną, nazywana przez ludzi "wewnętrzną powieką", zsunęła się do lewego kącika oka. To kolejna cecha pradawnej rasy. Widoczna tylko w czasie przebudzenia.
Gdy niewyraźny, jeszcze trochę rozmazany, obraz przypominający kalejdoskop kolorów, ułożył się w coś czego tutaj najmniej się spodziewał, poczuł dziwny, zimny prąd na karku. Zupełnie, jakby ktoś w niego strzelił lodowym piorunem, Dreszcz przebiegł mu po grzbiecie napinając mięśnie pod skórą i uniósł groźnie drżącą kryzę. Podniósł głowę i dalej już nie spuszczając go z oczu, niby ospale, spokojnie, podniósł się z prowizorycznego posłania pozostawiając odbite wgłębienie w owalnym gnieździe.
Pozycja jaką przyjął elf nie była przypadkowa. Gest odważny, ale dał Słowikowi jasny sygnał: "nie zrobię ci krzywdy". Co do włóczni... Leżała u kolan elfa i lepiej żeby tak zostało. Coś w tym było. Rasa pierwszych smoków została doprowadzona na skraj wyginięcia przez ludzi. Czarne i srebrne włócznie zapadły głęboko w pamięci tych co przetrwali. I chociaż ten młody, pradawny, nie wiedział nic o swojej historii instynktownie wolał trzymać się z daleka od tych kijów i ich właścicieli.
Kiedy teraz stał na wyprostowanych łapach, górując nad klęczącym elfem, zaledwie jeden skok od niego, poczuł się trochę pewniej, ale nie na tyle by zabrać głos pierwszym. Jego długi ogon leżał na ziemi. Jako strażnik, Elladan powinien wiedzieć, że taka pozycja, nie zapowiada ataku, a raczej oczekiwanie...
_________________

ATUTY

Gr. I: Zwinny
Jednorazowo +1 do Zręczności
Gr. II: Oporny magik
Kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST
Gr. III: -

W POSIADANIU
-

STAN ZDROWIA
osłabienie organizmu: +1ST do wytrzymałości

STAN GŁODU
syty

FanARTy
by Dynamika
by Piewca


 
 
Strażnik
Smoków Wolnych Stad



Dołączył: 20 Sty 2014
Posty: 140
Wysłany: 2015-12-07, 15:55   

Na przykucniętych kolanach, z dłoniami zaplecionymi za szyją, z włócznią przy stopach wpatrywał się w smoka z pradawnej rasy. Elladan był świadomy swojego szczęścia i nie trzeba mu było tego przypominać. Czuł się zaszczycony, że może oglądać najbardziej majestatyczne zwierzę, w tak przy ziemskiej potrzebie jaką był sen. W swoim długim życiu naoglądał się smoków bardzo wielu. Miał poczynienia chyba z każdą mieszanką, ale ze zwykłymi także. One były bardziej nieufne, fakt, ale i tak znacznie różniły się niż ten co leżał tutaj przed nim. Ten, którego imienia jeszcze nie poznał był idealnym przykładem tego czym jest smok. Gdy był młody, kiedy przechodził szkolenie na łowcę i strażnika, wyobrażał sobie smoki jako wielkie bestie. Trochę nieopanowane, chaotyczne, ale też bardzo inteligentne, pradawne i będące ponad każdą inną rasą. Może to głupie, ale czasami marzył, że wskoczy na grzbiet takiego stworzenia i odleci w przestworza, będąc najbardziej szczęśliwym chłopcem na świecie. Ale to było dawno temu. Te marzenia już dawno wyparowały z jego umysłu. Przez księżyce swojego fachu, zrozumiał, że smoki nie są tym czym myślał. Były wspaniałe, ale głównie z majestatu swojego wizerunku. W innych kwestiach bardziej przypominały jego rasę. Ale, po bardzo długim czasie, kiedy niedługo zakończy już swoją służbę oto się stało. Spotkał tego o, którym zawsze marzył. Oczywiście nie wsiadłby na jego grzbiet, to by było wielkie zbezczeszczenie i prowokacja, poza tym nawet nie wiedziałby, czy tego chce. Ale mógł nacieszyć się jego widokiem. Śledził jego masywną sylwetkę, jego zbite ze sobą łuski, kolorem przypominające morze. Chłonął każdy szczegół, chciał go zapamiętać całego. Nie wiedział ile mu czasu minęło na tym przyglądaniu się, na tym badaniu. Nie patrzył na pozycję słońca, a raczej już księżyca, które łaskawie zamieniło swoją pozycję ze Złocistą Twarzą. Jednak smoki nie śpią wiecznie i wreszcie, wyspany gigant obudził się. Oczywiste było, że go zauważył. Jasnowłosy drgnął niespodziewanie, kiedy wielkie cielsko podniosło się i spojrzało w jego twarz. Ich oczy spotkały się ze sobą. Błękitne, a w wieczornym świetle nieco fiołkowe oczy Elladana patrzyły w intensywnie zielone, niczym korona Drzewa Odnowy ślepia Słowika. Widać było, że smok czekał na to, co powie mężczyzna. Ten jednak nie bardzo wiedział co powinien powiedzieć teraz, w tej sytuacji. Po chwili jednak przypomniał sobie o akwamarynie, który trzymał w luźnej kieszeni na boku, skórzanych spodni. Wyciągnął go i ostrożnie podsunął w stronę stworzenia. -Wypadł Ci w Obozie.- wychrypiał, dawno nie używanym głosem.
_________________
Strażnicy:
Vasile
Thyria
 
 
Pieśń Słowika 
Wojownik Ziemi
Mistrz Kłopotów



Stado: Ziemi
Płeć: Samiec
Księżyce: 27
Rasa: Zwyczajny
Wiek: 36
Dołączył: 01 Paź 2015
Posty: 512
Wysłany: 2015-12-08, 23:20   
   A: S: 1|W: 2|Z: 2|I: 1|P: 2|A: 1
   U: B,L,MP,MO,MA: 1| O,W,S,Skr,K,Śl: 3 | A: 4
   Atuty: Zwinny, Oporny Magik


Smoki i elfy starały się tutaj wzajemnie szanować i pomagać. Taki sojusz. Jak za dawnych lat. Wokół wioski elfa, kręciło się wiele wspaniałych i dostojnych osobników. Znacznie większych, ładniejszych, mądrzejszych i sprawniejszych. Co więc wzbudziło taki zachwyt u Elladana? Każdy kto miał choć trochę pojęcia co mógł poczuć ten elf podczas całkowicie rutynowego spotkania u przejścia do jego wioski, zrozumiałby, że gra była warta świeczki.
Błękitny smok nie wyglądał z początku na zainteresowanego osobą dwunożnej istoty. Zamierzał odejść zostawiając go z jego marzeniami.
- A więc udało mi się uwolnić ciebie od obowiązków? - zapytał zainteresowanym głosem. Skąd wiedział o tym? Sam tego nie pojmował. Kiedy tam w obozie patrzyli sobie w oczy, zdarzyło się coś osobliwego, co w teorii nie powinno się wydarzyć. Pieśń Słowika miał wrażenie, że czytał w myślach elfa. Elf wyczuwał natomiast jego emocje.
Zanim jednak błękitnołuski smok zdążył zrobić cokolwiek, mężczyzna sięgnął ręką do kieszeni spodni. Słowik zareagował na ten ruch małym zainteresowaniem. Zamrugał oczekując następnego ruchu.
Włócznia nadal leżała na ziemi, co chyba było jedynym powodem dla którego patrzył na Elladana trochę bardziej przyjaźnie.
Otworzył lekko pysk, kiedy elf wyciągnął ku niemu dłoń z błyszczącym akwamarynem.
Dziwnie się poczuł w tym momencie. A co jeśli ten elf nie zamierzał go skrzywdzić?
On chciał mu tylko oddać jego własność. Smok zniżył głowę na wysokość wyciągniętej ku niemu dłoni strażnika. Postąpił najpierw jeden krok w jego stronę. Drugi, następny, zatrzymał w połowie jakby się wahając, ale w rzeczywistości sprawdzał czy nic się nie dzieje. Opuścił łapę na ziemię będąc już na tyle blisko elfa, żeby wyciągnąć łeb ku niemu i zbliżyć go do ludzkiej ręki. Gorące powietrze buchające z jego nozdrzy połaskotało skórę Elladana. Jego szczęki rozchyliły się delikatnie, a głowa przekręciła o dziewięćdziesiąt stopni w prawo, żeby potem przysunąć ją jeszcze bliżej i objąć szczękami opatrzonymi w ostre, białe kły, oddawany klejnot.
Czy się bał? Tak! Pewnie. Nie znał tej istoty, ale bał się czegoś innego. Tego dziwnego uczucia, kiedy patrzył Elladanowi w oczy. Teraz miał nos prawie przytknięty do jego koszuli na piersi rozwiewając mu ją swoim ciepłym oddechem. Zapamięta jego zapach na długo.
_________________

ATUTY

Gr. I: Zwinny
Jednorazowo +1 do Zręczności
Gr. II: Oporny magik
Kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST
Gr. III: -

W POSIADANIU
-

STAN ZDROWIA
osłabienie organizmu: +1ST do wytrzymałości

STAN GŁODU
syty

FanARTy
by Dynamika
by Piewca


 
 
Strażnik
Smoków Wolnych Stad



Dołączył: 20 Sty 2014
Posty: 140
Wysłany: 2015-12-27, 15:48   

Tu nie chodziło o żaden wygląd, dostojeństwo, wielkość, czy nawet charakter. Tu chodziło o coś całkiem innego. Pieśń Słowika był najzwyklejszym smokiem na świecie, ale w tej swojej prostocie i zwykłości był wyjątkowy. Pobudził o wysokiego elfa dawne marzenia i tęsknotę do czegoś nieosiągalnego. Na chwilę zaćmił pustkę jego serca, a jego niespełnione pragnienia zniknęły. W chwili kiedy ten przybył do Obozu, jasnowłosy nie czuł już żalu, ani zazdrości (tu: odnośnie Vasile'go), a jedynie pogłębiającą się magię. To było uczucie tak silne i tak piękne, ale niestety jednorazowe. Elladan na próżno chciał je uzyskać na nowo. Przecież wiedział, że tego się nie powtórzy. A mimo braku nadziei, dalej próbował. -Można tak powiedzieć.- wymruczał w odpowiedzi, niemal skacząc z radości na to, że ten postanowił mu odpowiedzieć. Tak naprawdę nie uchylał się od obowiązków. Pracował bardzo długo i wiele razy zastępował swojego rudowłosego przyjaciela. Miał też prawo do chwili przerwy. Elf drgnął lekko i nieświadomie, odchylił się do tyłu, kiedy ta wielka, niebieska bestia zaczęła, powolnymi ruchami zbliżać się do niego. Nie bał się smoków. Nigdy się ich nie bał. Znał je jak mało kto, ale z jakiegoś dziwnego powodu podświadomie obawiał się tego smoka. Skąd się to brało? Nie łatwo było to stwierdzić, ale na pewno tkwiło w tym też to, że on był taki inny. Lęk jednak nie wyklucza zachwytu i miłości. Jasnowłosy pokochał tego smoka. Było to jednak uczucie niezwykle delikatne i sam o tym nie wiedział. Pokochał go na moment. W tamtej chwili, w Obozie. Teraz czuł mieszaninę różnych emocji. Przymknął jednak oczy, kiedy pysk sporej bestii przykuły się do jego dłoni. Kiedy jego nozdrza, wielkości jego oka, połaskotały jednocześnie zniszczoną i zadbaną dłoń mężczyzny. -Jestem Elladan.- wyszeptał, bardziej świadomie, niż kiedykolwiek wcześniej.
_________________
Strażnicy:
Vasile
Thyria
 
 
Bezsensowny Kolec
Gracz
Zielę



Płeć: Samiec
Księżyce: 11
Rasa: Drzewny
Opiekun: Jeździec Apokalipsy
Mistrz: Geniusze go nie potrzebują!
Dołączył: 15 Gru 2015
Posty: 97
Wysłany: 2016-02-02, 16:49   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 2
   U: S, Pł, A, O, W, Śl, Skr: 1 | MO, B: 2| MP, MA:3
   Atuty: Szczęściarz;


Pomiędzy drzewami czmychnął cień.. a właściwie pisklak z stada cienia. Przynajmniej kiedyś Bez do niego należał. Teraz jednak już od kilku księżyców nie widział innego smoka na oczy, wolał izolację nawet jeżeli wiązało się to z jedzeniem resztek znalezionych tu i uwdzie po drapieżnikach.
Tak czy owak z wyuczoną ostrożnością przebiegał pomiędzy miejscami w których był całkowicie ukryty, za każdym razem badając czy odsłonięty teren polany był pusty. Śnieg chrupał głośno, za malcem zostawały głębokie ślady a jego dyszenie było słyszalne z odległości lotu ale.. cóż, jakoś się udawało przez te wszystkie dni.
Po kilku kursach drzewny uspokoił się; było czysto. Pewnym krokiem wyszedł spomiędzy drzew i zaczął się rozglądać za jakimś mięsem lub czymkolwiek do jedzenia. Kursował pomiędzy kupkami śniegu węsząc, raz na jakiś czas rozkopując jakąś. Zajęcie to, jak i głód całkowicie go pochłonęło. Przed chwilą bardzo ostrożny jak na swój wiek Bez teraz byłby dla agresora całkowicie bezbronny wobec jakiegokolwiek zaskoczenia.
_________________
"Tu powinienem wstawić jakiś poruszający cytat, ale szkoda mi czasu na szukanie czegoś fajnego"

Atuty:
I) Szczęściarz - W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji lub raz na pojedynek
II)
III)
IV)

Przedmioty posiadane:
Mięso: 100%
Owoce: 0%
Kamienie: ---
Inne: ---

Karta Postaci
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!

Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 11