FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Las
Autor Wiadomość
Szalbierski Kolec
Adept Cienia



Stado: Cienia
Rasa: Bagienny
Księżyce: 16
Płeć: Samiec
Opiekun: On sam.
Mistrz: Ukryta Intencja
Dołączył: 15 Paź 2017
Posty: 98
Wysłany: 2017-11-03, 12:09   
   A: S: 3| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,A,O,MP,MA,MO,Śl,Skr,W: 1
   Atuty: Szczęściarz; Oporny Magik;


[Nie szkodzi. Zgrywam się tylko ;p.]

Ależ ona była żywiołowa i.. jakby to ująć, niecierpliwa? Zastanawiał się czy na pewno była dobrym nauczycielem. Czy skradanie nie polegało na cierpliwości podczas polowania, a nie pośpiechu?
~ Nie mogę rozstawiać szerzej palców, bo rozerwę sobie błony. - Odpowiedział w miarę cierpliwie, może nie spostrzegła z jakim gatunkiem ma do czynienia. Jako bagienny, miał ograniczone pole manewru przy rozczapierzaniu paluchów.
Potem pojawił się śnieg. Dla jego łap było to zbawienie, pławne błony wypierały wodniste podłoże i ułatwiały poruszanie się. O poślizgu nie było mowy, ani o zatapianiu się w puchu. Piasek byłby nieco bardziej kłopotliwy, ale mimo nieciekawie wyglądającej scenerii, Veskair był przekonany o swojej przewadze.
Obserwował tor, planował w głowie nim się czegokolwiek podjął. Hmpf. Przyjął odpowiednią pozycję, taką jak chwilę temu. Upilnował rozstawienia łap, uniesienia ogona i dociśnięcia skrzydeł. Przycupnął, lecz nie stykał się brzuchem z ziemią. Zaczął powoli skradać się przed siebie, pod wiatr - tego akurat sam upilnował wcześniej. Żwawo, ale cicho poruszał się po śniegu i stawiał kroki ostrożnie, aby nie wykonywać zbyt wielkiego hałasu. Przynajmniej żeby nie 'ciumkał' od roztapiania się pod wpływem jego ciepłego ciała. Adept znalazł się przy pierwszym krzewie i schował za nim na moment, żeby się rozeznać. Sprawdził językiem wiatr. Nie zmienił chyba kierunku. Ruszył więc dalej. Nie było tu kamieni i patyków, jedyną trudność sprawiało odpowiednie stawianie kroków przy właściwym balansowaniu ciałem, aby śnieg od przeciążenia nie wydawał charakterystycznych dźwięków. Potem był drugi krzak, a na samym końcu oblodzony pieniek. Omijał zaspy, które jednocześnie sprzyjały jego zadaniu. Wtedy dojrzał dalszą część ćwiczenia.
Serio? Robiła to specjalnie. Na sto procent. Parsknął w duchu i powiedział kilka niemiłych słów. Wbrew swojej rasie, nienawidził bagien. Głównie ze względu na smród. Mus to jednak mus, toteż Veskair szukał wpierw przednią prawą łapą stabilnego gruntu. Tam, gdzie błoto paćkało i tworzyło bąbelki się nie zapuszczał. Badał teren delikatnie pacając go łapą. Błonki pławne mu ułatwią przemieszczanie, ale wciąż był sporej wielkości smokiem. Skradanie zupełnie nie powinno leżeć w jego naturze. Cóż, trudno. Cienisty wziął się w garść i wybrał teren nieco bardziej trawiasty. Musiał uważać aby nie szturchać ciałem szuwarów i reszty naturalnej dla bagien roślinności. Przesuwał się szybko i pewnie. Pod wiatr, aby królik go nie wyczuł. Sylwetka tego gnojka była w zasięgu wzroku, ale nie miał nawet zadania go złapać. Po prostu podchodził co raz bliżej, ustawiając kończyny z uwagą. Spoglądał pod łapy co chwila, co by nie potknąć się o nic i nie szturchnąć czegoś, czego nie chciał szturchać.
_________________

Reeks of pestilence mixed with death & sin.


• Szczęściarz •
W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej)
Atut daje automatyczny 1 sukces.


• Oporny Magik •
Kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST.

#c76a65
 
 
Zaranna Łuska 
Adept Ziemi
Huncwot



Stado: Ziemi
Rasa: Górski
Księżyce: 31
Płeć: Samica
Opiekun: Gonitwa Myśli
Mistrz: Opoka Ziemi
Partner: a z czym to się je?
Wiek: 24
Dołączyła: 19 Cze 2017
Posty: 380
Wysłany: 2017-11-04, 20:55   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 3| A: 1
   U: B,S,Pł,L,A,O,MP,MA,MO,W,M,Kz: 1| Skr,Śl: 2|
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć przodka


Zielona najwyraźniej była zadowolona z czynionych przez samca postępów, bo umilkła idąc wzdłuż toru i przyglądając się dalszym poczynaniom Veskaira. Brązowy zgrabnie poradził sobie ze śniegiem, pilnował otoczenia i kierunku wiatru, nawet nie zostawił po sobie zbyt wielu śladów. Gdyby nie skupiała się na tym by wyłapać błędy, prawdopodobnie nie usłyszałaby go wśród dźwięków lasu.
- Nieźle sobie radzisz sobie jak na taki kawałek mięśnia. - skomentowała, gdy kończył przedzierać się przez śnieg. Samiec był młodszy od niej, a już był wyraźnie lepiej zbudowany i przypuszczalnie silniejszy. Ona była bardziej smukła, lekka, delikatniejsza. W ciele na pewno, w charakterze niekoniecznie.
Zachichotała jak złośliwy chochlik, gdy Veskair wyrzucił z siebie kilka nieprzystojnych słów. Nie miała na celu zdenerwowania go, nawet zaskoczyła ją jego reakcja. Ona sama, choć większość czasu spędzała w lesie, kochała góry i czuła się tam jak w domu. Jednak pomimo rozdrażnienia, także i tu poradził sobie świetnie. Sprawnie wymijał głębsze bajorka błota, sprawdzając teren łapą, a także trzymając się trawiastych kępek. Nawet nie szeleścił i nie poruszał zbytnio szuwarami. Szybko dotarł do końca kolejnego odcinka. Zaranna przysiadła z boku toru.
- Dobra robota. - pochwaliła z uśmiechem. - Przerobimy jeszcze jeden teren i podejście do ofiary, a potem zobaczymy jak poradzisz sobie z drapieżnikiem. - powiedziała i podniosła się. Biały króliczek przekicał sobie kolejne półtora skrzydła do przodu, a przed Veskairem pojawiła się inna sceneria - pustynna. Wysokie wydmy poprzetykane były płaskimi, kamiennymi płytami o rudawym kolorze, a także sterczącymi, wysokimi i wąskimi skałami. Kamień i skały, choć w wielu miejscach sprawiały wrażenie zachęcająco stabilnych i twardych, można było dostrzec na nich siatkę niepokojących pęknięć. Sam piasek był bardzo sypki, szorstki i co ciekawe chłodny w dotyku. Króliczek siedział przycupnięty na drugim końcu toru, w niewielkiej dolince, w małym skupisku suchych krzaków. Samiec nie mógł dostrzec go z początku toru, ale mógł łatwo wyczuć gdzie siedzi jego cel, bo wiatr wiał mu w pysk, przynosząc woń mokrego, króliczego futra. Z pewnością zauważy białucha, gdy dotrze do brzegu dolinki. Prowadziły do niej dwie drogi - jedna była szeroką skałą wystającą pod niskim kątem. Wyglądała na stabilną, jednak jej koniec był skruszony i popękany. Skała umieszczona była w jednej z większych i bardziej stromych piaskowych wydm. Druga droga wiodła przez nieduże, wąskie koryto, którego dno stanowiły płaskie, mocno popękane skały, pełne drobnych kamieni i zeschłych roślin. W miejscu gdzie koryto wchodziło do dolinki, znajdowało się skupisko większych krzaków, które świetnie nadawało się na kryjówkę. Każda z dróg miała swoje wady i zalety i każda wymagała nieco innego podejścia.
- W podchodzeniu do ofiary nie ma zbyt wielkiej filozofii. Im bliżej się znajdziesz tym lepiej, oczywiście im bliżej, tym większe ryzyko, że zostaniesz odkryty, a wtedy czeka cię mozolny pościg. Ja lubię podchodzić na skok, żeby zakończyć walkę zanim na dobrze się zacznie. Ty możesz spróbować ataku z dłuższej odległości albo bliższej. Sam musisz wyczuć, gdzie jest ten złoty środek. Podchodząc rozeznaj się w terenie, a potem złap futrzaka. - poinstruowała go, siadając sobie przy początku toru, by móc obserwować jak sobie radzi.

//spokojnie możesz rozbić to na dwa posty - najpierw podejście, a potem atak :) Potem zrobimy jeszcze jedno ćwiczenie i będzie raport.
_________________
Ostry Wzrok
Urodziłeś się z wyjątkowo wyostrzonym jednym z podstawowych smoczych
zmysłów - wzrokiem. Polegając na nim masz większe szanse na sukces.
Pamięć przodka
Nie wiesz skąd, ale wiesz niektóre rzeczy. Kojarzysz walki, których nigdy nie stoczyłeś.
Znasz słabe punkty swoich przeciwników. Smok zna słabe punkty drapieżników,
przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi (nie działa na Arenie).


Karta kompana
 
 
Szalbierski Kolec
Adept Cienia



Stado: Cienia
Rasa: Bagienny
Księżyce: 16
Płeć: Samiec
Opiekun: On sam.
Mistrz: Ukryta Intencja
Dołączył: 15 Paź 2017
Posty: 98
Wysłany: 2017-11-05, 12:21   
   A: S: 3| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,S,L,A,O,MP,MA,MO,Śl,Skr,W: 1
   Atuty: Szczęściarz; Oporny Magik;


[Jestem ambitny, niczego nie rozbijam! ;] Btw. mówiono mi, że na skradanie I to co mamy obecnie starczy.]

Na jego pysku wymalowało się coś na wzór zdziwienia, chociaż ciężko dokładnie stwierdzić, smocza mimika była dość ograniczona.
- Dzięki. Chyba. - Mruknął, niezbyt przekonany czy to komplement, czy jednak pocisk po siłowcach.
Otoczenie uległo zmianie, a adept skupił się aby je dokładnie obejrzeć. Sam koncept pustyni i piasku go odrzucał, jednakże.. nie miał zanadto wyboru. Analizował możliwe opcje. Generalnie, lubił iść na łatwiznę. Być może miał jaskiniowe smoki w drzewku genealogicznym. Póki co jednak, miał zadanie do wykonania. A raczej dwa.
Wpierw musiał pokonać wydmę. Jego powierzchnia niezbyt mu się spodobała - był ciężki, a podłoże ewidentnie wyglądało na raczej kruche. Mimo to przyjął odpowiednią postawę, taką jak przy poprzednich zadaniach. Ogon trzymał nad ziemią, skrzydła przy bokach, łapy lekko ugiął w kolanach. Powolutku wspinał się na ów wydmę, z każdym krokiem badając powierzchnię po której stąpał. Lekko przykładał każdą z kończyn do szorstkiej skały, badając przy niewielkim nacisku czy w tym miejscu się skruszy i wywoła hałas. Balansował swoim umięśnionym ciałem tak, aby nie rozstawiać swego ciężaru nierównomiernie. Tym sposobem dotarł na szczyt wydmy. Tam już widział ofiarę zamiast ją czuć. Nie wychylał się za bardzo. Tylko na ty le by spojrzeć jakie ma opcje dotarcie do ukrzewionej dolinki. Hmm. Pierwsza z opcji zdecydowanie mu nie podeszła. Na ślepo wybrał drugą, tą przechodzącą korytem. Powoli udał się w tym kierunku, cały czas uważnie stąpając.
Znalazłszy się w korycie, Veskair szybkim rzutem oka zauważył trudności jakie na niego czyhały. Na szczęście nie był głupi - powinien sobie z nimi poradzić. Tak więc ruszył przy zachowaniu poprzedniej postawy skradania. Wierzchem łap ostrożnie i powoli, czyli też cicho, przesuwał większe stosy drobnych kamieni i zaschniętych roślin, aby mu nie przeszkadzały. Niektóre kamyczki ignorował, po prostu powoli, ale mocno na nich stąpając żeby przyczepiły się do jego specyficznie zbudowanych łap i nie opadały, przez co nie obawiał się hałasu. Ależ go będą bolały po tym łapy, eh..
Niedługo potem, tymże sposobem, dotarł do konglomeracji krzaków graniczących z doliną przy wyjściu koryta. Językiem sprawdził kierunek wiatru. Chyba się nie zmienił, wciąż stał pod niego. Królik zaś dalej tam siedział, zresztą trudne by uciekł sam z siebie - było to ćwiczenie, a nie realna zwierzyna. Veskair jednak czekał. Królik siłą rzeczy czasem patrzał w różne strony, a adept wolał wyczekać odpowiedniego momentu. Tym sposobem, gdy tylko marchewkojad był do niego tyłem, młodzian wyskoczył z krzaków. Szczędził sobie na gracji, polegał przede wszystkim na sile. Zaszarżował na niego. Był krótkodystansowcem, ale powinien zdążyć. Przy odrobinie szczęście uda mu się nacisnąć przednimi łapami na drobne ciało zwierzątka, unieruchamiając je. I może, niechcący, gruchocząc mu kilka kości.
_________________

Reeks of pestilence mixed with death & sin.


• Szczęściarz •
W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej)
Atut daje automatyczny 1 sukces.


• Oporny Magik •
Kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST.

#c76a65
 
 
Zaranna Łuska 
Adept Ziemi
Huncwot



Stado: Ziemi
Rasa: Górski
Księżyce: 31
Płeć: Samica
Opiekun: Gonitwa Myśli
Mistrz: Opoka Ziemi
Partner: a z czym to się je?
Wiek: 24
Dołączyła: 19 Cze 2017
Posty: 380
Wysłany: 2017-11-05, 19:58   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 3| A: 1
   U: B,S,Pł,L,A,O,MP,MA,MO,W,M,Kz: 1| Skr,Śl: 2|
   Atuty: Ostry Wzrok; Pamięć przodka


// dobra, jak wystarczy to nie będę cię męczyć dłużej. Leć z raportem.

Z zaciekawieniem błyszczącym w ślepiach obserwowała działania Veskaira. Celowo stworzone przez nią iluzje były kruche, zniszczone i zdradliwe aż do przesady. Robiła to oczywiście celowo, ale jej zamierzeniem nie było zgnębienie brązowołuskiego. Jeśli samiec poradzi sobie teraz, poradzi sobie także w mniej wymagającym terenie. Patrzyła jak ocenia sytuację i ku jej zaskoczeniu, wybiera drugą drogę, wiodącą przez wąwóz. Była przekonana, że spróbuje szybszej wyjścia, czyli ataku od góry.
Nie komentowała tym razem, pozwalając mu się w pełni skupić na wykonaniu zadania. Sprawnie poradził sobie z zejściem do koryta, a następnie przejściem po spękanych płytach. Jak na jej oko trochę za bardzo kombinował przesuwaniem z niektórych kamieni, ale nie popędzała go. Lepiej, żeby był ostrożny i nie zawalił, niż próbował na siłę przyspieszać cały proces. Nawet odrobinę zaimponował jej swoją cierpliwością.
Oczywiście wszystko miało swoje granice, także i ciche podchodzenie. Veskair dotarł do krzaczków, zbadał wiatr, a potem wystrzelił w kierunku królika. Jego atak nie był specjalnie wyrafinowany, ale skuteczny. Królik zerwał się do ucieczki w momencie, gdy smok wyskoczył zza krzaków. Smyrknął między zeschłą roślinność, ale wojownik dzięki mocnym łapom zyskał dużą przewagę. Biały futrzak zdążył przebiec mniej więcej jakieś pół skrzydła, gdy dopadły go szpony samca. Zwierzę wydało z siebie pisk, Veskair poczuł pod palcami przyjemny trzask drobnych kości... a potem ofiara rozpłynęła się w powietrzu, podobnie jak cała reszta pustynnej scenerii. Zaranna brnęła nieśpiesznie po liściach w jego kierunku, uśmiechając się lekko.
- Zgrabna robota. - pochwaliła. - Potrafisz być delikatny, jak chcesz. Dobrze rozeznałeś się w terenie, przyznam, że zaskoczyłeś mnie, bo myślałam, że zaryzykujesz atak z wysoka. - smoczyca przysiadła i spojrzała na samca - Planowałam co prawda jeszcze jedno ćwiczenie, ale dajesz sobie radę na tyle dobrze, że raczej nie zawalisz polowania. - końcówka jej ogona poruszała się lekko, jak u dzikiego kota. - Chcesz czegoś jeszcze czy ruszasz dalej? - zapytała. Może chciał nauczyć się czegoś jeszcze?
_________________
Ostry Wzrok
Urodziłeś się z wyjątkowo wyostrzonym jednym z podstawowych smoczych
zmysłów - wzrokiem. Polegając na nim masz większe szanse na sukces.
Pamięć przodka
Nie wiesz skąd, ale wiesz niektóre rzeczy. Kojarzysz walki, których nigdy nie stoczyłeś.
Znasz słabe punkty swoich przeciwników. Smok zna słabe punkty drapieżników,
przez co ma -2 do ST do Ataków/Obron podczas walki z nimi (nie działa na Arenie).


Karta kompana
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 10