FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Aleja Zakochanych
Autor Wiadomość
Sugestia Grzechu 
Wojownik Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 32
Płeć: Samica
Wiek: 27
Dołączył: 10 Paź 2019
Posty: 277
Wysłany: 2020-04-25, 15:30   
   A: S: 5| W: 2| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 1
   U: B,L,W,MP,Kż,Skr,Śl,M:1| O:2| A:3
   Atuty: Silny, Szczęściarz, Czempion


Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
_________________

_________________
szczęściara
W przypadku braku sukcesów podczas rozsądzania akcji lub rzutu na Wytrzymałość Atut zamienia ten wynik na 1 sukces. Do użycia raz na dwa tygodnie.
Następne użycie: (28.06)

czempion
+1 sukces do ataku fizycznego raz na walkę.
_________________
DORWANE ZADY NA ARENIE:
2xPrzesilenie Północne(zjawiskowy zad), Sosnowy Pocisk, Świetlista Laguna, Barbarzyński Pogrom
 
 
Strażnik Gwiazd 
Prorok
Smocze drzewo



Stado: Ziemi
Rasa: Drzewny
Księżyce: 28
Płeć: Samiec
Opiekun: Lato
Partner: ...
Wiek: 22
Dołączyła: 03 Kwi 2018
Posty: 2029
Wysłany: 2020-06-30, 12:06   
   A: S: 5| W: 3| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 1
   U: B,L,W,MO,MA,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1 | O: 2 |A:3
   Atuty: Silny, Szczęściarz, Twardy jak diament, Pojemne płuca, Znawca terenów


Nie miał w związku z tym miejscem żadnych wartych uwagi skojarzeń, ale było mu akurat po drodze do kurhanu, więc...

Hm? Obrońca komentuje zjawisko, którego nie chce roztrząsać, ale ostatecznie zamierza to zrobić prawda? Sarna idąca obok zdążyła się zaciekawić.

Poza frustracją nie miał ssakowi niczego do przekazania. Czuł się źle nawet na myśl o zakochaniu, bo jako koncept było to dla niego równie niezrozumiałe co boskie intencje. Do tej pory wątpił w rzeczywiste istnienie tego zjawiska, akceptując coraz mocniej, że wszystkiego czego doświadczył z Perłą było jedynie fasadą mającą zbliżyć ich do komfortu.
Cholernie bolało go, że zdał sobie z tego sprawę gdy było już za późno na naprawienie relacji. Na pozbycie się "miłości", która na swój sposób ograniczała ich obojgu.
Stopniowo zwolnił marszu aż w końcu się zatrzymał.


Zamyślona sarna niechcący wyprzedziła swojego smoka, ale zorientowała się o tym dość szybko, więc koślawo do niego zawróciła. Nie rozumiała go zupełnie, ale czuła jego smutek więc nie pozostało jej nic innego jak zempatyzować się z jego postacią. Przypominał jej ranne stworzenie, które pogodziło się już ze swoim okropnym losem.

To bardzo złe porównanie. Zabijałem takich jak ty.

Ale już tego nie robił!

Prychnął. Pieprzone "już nie", nie było w stanie naprawić przeszłości. Ani dla zabitych saren, ani Perły, ani jego dzieci. Wszystko więdło, gniło i znikało, ale nigdy nie na tyle żeby dać o sobie zapomnieć. Chyba jednak nie będzie w stanie ruszyć dalej.
_________________
.
Kazes
A: S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 1
U: B, A, O, Kż: 1
» s z c z ę ś c i a r z :..........................................................................
..odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/polowanie/raz na 2 tygodnie w misji.
» t w a r d y... j a k... d i a m e n t :......................................................
stałe -1 ST do testów na Wytrzymałość........................................................
» p o j e m n e... p ł u c a :..................................................................
.........raz na walkę -2 ST do ataku smoczego oddechu. -1 ST do obron przed smoczym oddechem.
.... » z n a w c a... t e r e n ó w :..................................................................
znalezienie zdobyczy dającej 4/4 pożywienia/kamienia szlachetnego/dorodnego zioła
....raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie
.....................................................
.
[color=#6b645c] [color=#918167] [color=#af9d6a]
[color=#8a4128]
 
 
 
Poszukująca Łuska 
Adept Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 25
Płeć: Samica
Opiekun: Wieczna Perła i Strażnik Gwiazd
Mistrz: Płomień Wiary
Dołączyła: 10 Gru 2019
Posty: 142
Wysłany: 2020-07-11, 19:15   
   A: S: 2| W: 3| Z: 1| M: 4| P: 1| A: 1
   U: B,W,MP,Śl,Skr,M,MO,MA: 1
   Atuty: Wytrwały, Niestabilny


Dla Estrel nazwa tego miejsca nie miała żadnego znaczenia. Ważne, że było charakterystyczne i każdy smok bez problemu dotarłby na miejsce. Adeptka przysiadła w punkcie, który można by uznać za początek Alei i w zamyśleniu zaczęła gładzić perłę zawieszoną na szyi. Nie była pewna, czy chce się spotkać z bratem dlatego, że rzeczywiście mają coś do ogarnięcia, czy raczej dlatego, że po prostu za nim tęskni...? Pewnie to drugie. Jakoś nie sądziła, aby którekolwiek z nich potrafiło napisać coś pięknego na grobie Matki. Na pewno nie na tyle pięknego, by oddało to choć ułamek tego, jakim była smokiem... Chociaż kto wie, może Łajza miał w sobie jakieś skrzętnie ukryte, poetyczne pokłady?
No, mniejsza z tym. Nie dowie się, jeśli nie sięgnie po maddarę!
~ Masz czas? Jestem w Alei Zakochanych ~ przesłała lakoniczną wiadomość do brata. Żadnego popędzania, żadnego dodawania powodów. Jeśli będzie mógł... Jeśli będzie chciał, to na pewno przyleci, nie?

Jednak bez względu na fakt, jaką decyzję zamierzał podjąć Hebzen, Poszukująca długo nie była sama. Ba! Smok, którego zobaczyła na horyzoncie nie był jakimś przypadkowym, nieznanym gadem. Chyba wypadałoby się chociaż przywitać, nie? Jego też już nie widziała od jakiegoś czasu.
Niespiesznym krokiem ruszyła na spotkanie ojca i... Sarna? Zapewne kompan, jednak wdziała ją pierwszy raz. Ciekawe, czy gdyby pojawiła się wcześniej, miałaby na głowie kolejnego Gołębia do spławiania... Chociaż czy sarna wciąż mogła być określana terminem Gołębia? Nawet jeśli jest mowa o Gołębiach z dużej litery...
- Wyglądasz, jakby ta sarna wyssała z ciebie całą energię do życia, tato - rzuciła na przywitanie tonem, jakby stwierdzała oczywisty, znany wszystkim fakt w stylu: "mamy dziś ładną pogodę!" albo "obecny Przywódca Ognia ma w imieniu człon 'Płomień' ". Nie żeby Strażnik był typem smoka, który kiedykolwiek tryskał radością...

//1x ciężka [rana magiczna: złamanie otwarte przedniej prawej łapy, krwawienie, silny ból, maddara pozostała w ranie, na lewej łapie kilka śladów po wbitych w mięśnie kolcach, otarcia po owijających się po łapach korzeniach na obu łapach]
_________________
Ostatnio zmieniony przez Poszukująca Łuska 2020-07-11, 19:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Basior Lancetowaty 
Uzdrowiciel Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 30
Płeć: Samiec
Opiekun: Ziemniaki
Mistrz: Światokrążca/Lepka Ziemia
Partner: Pyza & Agatka
Dołączyła: 20 Gru 2019
Posty: 438
Wysłany: Wczoraj 18:03   
   A: S: 5| W: 2| Z: 4| M: 3| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,L,W,M,A,O,MA,MO,Kż,Śl,Skr: 1 | MP,Lecz: 2
   Atuty: Silny, Adrenalina, Konsyliarz


Odpowiedź nadeszła chwilę po impulsie. Cóż, Brat nie kłamał mówiąc że zawsze odpowie Estrel co by się nie działo.
- Dla Ciebie zawsze, Trel - ciepły głos rozbrzmiał w głowie Poszukującej a Basior.. Normalnie wybrał by się od razu lecz teraz zdążył pokłócić się z Lolą, która sama kazała mu zabierać dziecię na wycieczki. Gdyby nie zaszantażowała go tym iż schowała ona gdzieś cały zapas grzybienia... Uh.
Goździk wylądowała na grzbiecie a on wybił się wysoko by lecieć w stronę bliźniaczych skał. Kazał jej się trzymać, samemu jakoś super nie asekurując jej leczy mając z tyłu łba że jeżeli poczuje zsunięcie się balastu, musi reagować szybko. Przylot z Ziemnych terenów trochę zajmował to też Siostra zdążyła się normalnie spotkać z Ojcem i zamienić (lub nie, znając tę rodzinę) parę słów nim Hebzen się tu zjawił.
Wylądował ciężko i od razu sięgnął łapą na swój kark by złapać Goździk, transportując ją na ziemię a potem podszedł bliżej..
- Oho, widzę po kim Ojciec ma lekceważenie ran. Nie byłem gotowy na leczenie dzisiaj, więc musisz mi wybaczyć brak ziół - wypalił od razu, widząc łapę Trel. Posłał jej spojrzenie z niemą reprymendą a potem westchnął ciężko, spoglądając na córkę.
- Teraz będziemy leczyć kuku, popatrz - polecił, nie szczędząc waloru edukacyjnego młodej i zabrał się do dzieła.

Dał siostrze patyk do zagryzienia a potem mocno złapał za dwa końce złamanej kości a potem jednym, mocnym ruchem wstawił ją na miejsce. Kazał nie ruszać łapą i dalej ją trzymając, wniknął maddarą w ciało siostry.

    Zabrał się najpierw za usunięcie całej obcej maddary, nagromadzonej w ciele siostry. Trochę mu to zajęło bez ziół lecz bardzo się starał by nic nie zostało. Potem przeczyścił dokładnie wszystkie otwarte rany z zanieczyszczeń, zakrzepłej krwi i usunął bakterie które postawiły w ranie ślad w postaci początku infekcji. Potem pobudził organizm do wypełnienia ubytku w kości by znów stanowiła ona całość, usunął jej odłamki z uszkodzonych włókien mięśni. Gdy popchnął organizm do odbudowy poprzerywanych naczyń krwionośnych by nic już nie krwawiło, zajął się ów włóknami by zrekonstruować je jak najlepiej potrafił. Po wszystkim na wszystkie otwarte rany nałożył błonkę, która scaliła je z resztą zdrowej, nienaruszonej skóry ze sobą. Potem dodał kolejne warstwy naskórka i pokrył wszystko łuską. Teraz mógł spokojnie puścić łapę, wycofując maddarę z ciała Trel.

    // leczenie bez ziół


Cóż, zrobił co miał zrobić to też przyszedł czas na formalności. Łypnął na reakcje Goździka na całe to leczenie, chcąc zbadać czy była zainteresowana a może odwróciła łebek? Była jeszcze opcja chyba najbardziej prawdopodobna że samiczka zajęła się czymś innym. Zrozumiałe - Małe smoki szybko się czymś absorbowały.
- Goździk - odezwał się nagle by zwróciła na niego uwagę a potem wskazał łbem na leczoną wcześniej smoczyce - Estrel, Poszukująca Łuska. Adeptka na czarodzieja, jest w Stadzie Ognia. Siostra taty - wyjaśnił prosto, dając jej chwilę by oswoiła się z wyglądem Ciotki a samej Trel by oswoiła się z.. Faktem iż tą ciotką jest. Łeb przeskoczył na Ojca - Strażnik Gwiazd, Prorok. Łącznik Stad z Bogami, nie należy do żadnego. Tata taty - i tak zakończył opowiadanie bowiem dorośli sami tym dziecięcym przekładem dowiedzieli się kim jest mała samiczka, która przyleciała tutaj na grzbiecie Hebzena.
_________________

~Adrenalina~
"Co Cię nie zabije to wku--Zdenerwuje."
Smok dostaje dodatkową kość podczas testów na akcje fizyczne (bieg, obrona, atak). W przypadku niepowodzenia wykonywanej akcji, na skutek przegapienia przeszkody środowiskowej, smok otrzymuje maksymalną ranę, na jaką pozwala liczba kostek, którymi smok do danej akcji dysponuje, ale nie poważniejszą niż rana ciężka

~Konsyliarz~
" Pamiętajcie, na każdą chorobę jest zioło"
Smok lecząc z pomocą co najmniej minimalnej ilości ziół ma -1 ST przy etapie magicznym leczenia ran.


Lola - Brzeginia
W,Zr,M,P: 1 |A:2
PŁ,MA,MO,Skr:1
 
 
Goździk
Smok Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 1
Płeć: Samica
Opiekun: Basior Lancetowaty
Dołączył: 08 Lip 2020
Posty: 10
Wysłany: Wczoraj 18:42   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| M: 1| P: 2| A: 3


To było niesamowite! Pisklę po raz pierwszy w swoim życiu wzniosło się tak wysoko nad ziemię. Nie liczyła tych momentów kiedy ojciec ją przestawiał w jaskini. Podczas całego ich lotu z terenów Ziemi, aż tutaj mała kurczowo trzymała się grzbietu ojca starając się nie stracić równowagi. Nie chciała się zastanawiać nad tym co mogłoby się stać gdyby spadła. Ale z drugiej strony nie była aż tak przerażona. Ufała swojemu tatusiowi, że nie pozwoliłby aby stała jej się krzywda. Był przecież takich kochany i opiekuńczy! Po wylądowaniu Basiora, Goździk od razu poczuła obce zapachy. Inne niż w Stadzie Ziemi. Nie była jeszcze pewna czy jej się podobają. Jednak zanim zdążyła się rozejrzeć, ojciec znowu złapał ją za karczek. To był chyba jego ulubiony sposób przenoszenia małej. Pierwsze co wówczas zauważyła były dwa obce smoki. I to właśnie one stanowiły tą mieszankę obcych zapachów. Ale były to też pierwsze nowe smoki, które Goździk widziała! Do tej pory znała jedynie Basiora oraz Lolitkę, która oczywiście smokiem nie była. Podeszła za tatą do smoczycy, a ogon drgał jej z wesołego podniecenia. Mała od razu zauważyła, że coś jest nie tak z łapą cioci. A więc miała też inną rodzinę! Tą wesołą myśl jednak szybko przerwał widok krwi. Widziała kiedyś jak Basior zranił się w łapę i wiedziała, że to bardzo źle.
- Kuki boli? Dlaczego masz kuku? - Zwróciła się do Poszukującej Łuski z wyrazem autentycznego zmartwienia na pysku. - Inny smok zrobił kuku? - Była bardzo przejęta bo to konkretne kuku wyglądało bardzo poważnie. Zbliżyła się jeszcze do cioci wtulając w nią łebek. Chciała ją pocieszyć. Ale też ukradkiem obserwowała ojca. Wyglądał teraz na bardzo skupionego. I chyba używał tej magi, bo nic nie robił fizycznie, a rana zaczęła się jakby zmieniać. Goździk musiała wyrzucić z siebie emocje.
- Dziadku! Widziałeś?! Widziałeś?! Tata dobry i kochany! I leczy! I jest najlepszy! - zaczęła wołać do Proroka. Była pełna podziwu i miłości dla swojego ojca. Och, on jest taki dobry dla innych! I ma takie dobre serce! Maluch postrzegał ojca jako chodzący ideał.
 
 
Strażnik Gwiazd 
Prorok
Smocze drzewo



Stado: Ziemi
Rasa: Drzewny
Księżyce: 28
Płeć: Samiec
Opiekun: Lato
Partner: ...
Wiek: 22
Dołączyła: 03 Kwi 2018
Posty: 2029
Wysłany: Wczoraj 21:26   
   A: S: 5| W: 3| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 1
   U: B,L,W,MO,MA,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1 | O: 2 |A:3
   Atuty: Silny, Szczęściarz, Twardy jak diament, Pojemne płuca, Znawca terenów


Rzekłby do siebie, że niezbadane były wyroki boskie, ale nie wierzył że bogowie mieli dla niego jakikolwiek plan, więc przybycie Estrel musiał zwalić na kpinę losu, które było bezosobowym zjawiskiem, nieświadomym jego frustracji. Mimo iż zazwyczaj należał do czujnych smoków, córkę pierwej odnotowała sarna, która zamarzła w miejscu, wytrzeszczając oczy na nieznajomą.
Strażnik odwrócił się ku niej flegmatycznie, jakby już nie zależało mu, czy to normalny smok, czy drapieżnik czyhał na jego grzbiet. Nie rozpromienił się na jej widok, nic dziwnego a jakże, ale przynajmniej nie wyglądał na zirytowanego jej obecnością. Mógł być, gdyby była kimkolwiek innym, ale jakimś cudem zdawała się jedyną osobą w wolnych, do której nie czuł żadnej urazy. Może jedynie wstyd za to, że powstała, ale to przecież nie jej wina.
-
Sarna?- zmrużył ślepia, powtarzając za nią, jak gdyby nie zrozumiał do czego nawiązuje.

Do sarny.

Do jasnej cholery. Dlaczego jesteś tutaj fizycznie?
Prorok ożywił się nieco i poprawił pozycję, natychmiast usztywniając mięśnie i zadzierając podbródek do góry, jak przystało na pewnego siebie, zdecydowanego smoka. Obecność sarny zdążyła wylecieć mu z głowy, kiedy się oddaliła, a że byli związani świadomością, jej bliskość albo jej brak bywała myląca. Znów płacił upokorzeniem za swój brak synchronu z rzeczywistością -
Nazwałem go Kazes - powiedział szorstko, przedstawiając zwierzę poprzez wskazanie na nie nosem, choć prawdopodobnie zdołali już złapać pierwszy kontakt wzrokowy.

Krewna?

Córka.

Ah, to dobrze. Pomyślała, ale jej ciało nie współgrało z myślą, pozostając w napięciu, które napełniało zwierzę gotowością do ewentualnej ucieczki. Strach nie paraliżował jej, lub przynajmniej nie dominował jej świadomością, która z odruchami zdawała się zupełnie oddzielna. Jakiś ogon od swojego obrońcy, ssak czujnie obserwował złotego smoka, drażniony dochodzącym od niego zapachem krwi.

Nim on i Estrel zdołali zamienić więcej słów, na scenę wkroczył niespodziewanie kolejny potomek, najwyraźniej przywołany przez siostrę. Jego celem była rozległa rana na złotej łapie, którą Strażnik w naturalnym odruchu ominął wzrokiem, nie chcąc ubliżać godności córki. Nie raz widział ciężko ranne smoki przychodzące na ceremonie, gdyż każdy w swoim czasie pozbywał się znamion porażki. On nosił swoje aż do teraz, z chorą pokorą i dumą jednocześnie.
Otwarta rana była oczywiście znacznie gorszą konsekwencją niż zmieniony kolor łusek, czy uszkodzone płuco, którego nie było widać, ale wciąż niedostateczne, aby wbiło się w świadomość Strażnika jako coś ważnego.


A jednak myślał o tym.

Znacznie ważniejszym od uzdrowienia był jednak przywleczony z Hebzenem smoczek, wyraźnie zainteresowany otoczeniem oraz samym fachem większego gada. Jak wyszło za chwilę, również ojca.
Nie opuszczając łba, Strażnik skupił się na młodym, analizując je chłodno z bezpiecznego dystansu. Nie przypominało jego syna, ani żadnego ze smoków, które znał, więc całkiem możliwe że ktoś przeznaczył mu je pod opiekę. Przygarnął, tak jak on niegdyś Mętnego.
-
Skąd się wzięło to młode?- Spytał bez ogródek, zdejmując z niego wzrok i konfrontując się bezpośrednio ze złotymi ślepiami Hebzena. Głos drzewnego nadal był niski, ozdobiony lekką chrypką, ale tym razem towarzyszyło mu surowe napięcie, aż zbyt dobrze współgrające z jego naturalnie stanowczym tonem. To iż Goździk nazywała go ojcem nie mogło jeszcze oznaczać pokrewieństwa prawda? Na słowo "dziadek" wzdrygnął się okrutnie, obrzydzony serią myśli związanych z tą "funkcją".
_________________
.
Kazes
A: S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 1
U: B, A, O, Kż: 1
» s z c z ę ś c i a r z :..........................................................................
..odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/polowanie/raz na 2 tygodnie w misji.
» t w a r d y... j a k... d i a m e n t :......................................................
stałe -1 ST do testów na Wytrzymałość........................................................
» p o j e m n e... p ł u c a :..................................................................
.........raz na walkę -2 ST do ataku smoczego oddechu. -1 ST do obron przed smoczym oddechem.
.... » z n a w c a... t e r e n ó w :..................................................................
znalezienie zdobyczy dającej 4/4 pożywienia/kamienia szlachetnego/dorodnego zioła
....raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie
.....................................................
.
[color=#6b645c] [color=#918167] [color=#af9d6a]
[color=#8a4128]
 
 
 
Poszukująca Łuska 
Adept Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 25
Płeć: Samica
Opiekun: Wieczna Perła i Strażnik Gwiazd
Mistrz: Płomień Wiary
Dołączyła: 10 Gru 2019
Posty: 142
Wysłany: Dzisiaj 12:18   
   A: S: 2| W: 3| Z: 1| M: 4| P: 1| A: 1
   U: B,W,MP,Śl,Skr,M,MO,MA: 1
   Atuty: Wytrwały, Niestabilny


Tata nie był dzisiaj zbyt rozmowny... To znaczy, bardziej niż zwykle. Ale i tak Trel mogła sobie dopisać jeden sukces do listy - Strażnik nie wyglądał na poirytowanego. To bardzo dobrze!
Z pewną ciekawością przypatrywała się sarnie. Nie agresywnie, ale też nie przyjaźnie. Jest sarna? Jest. A na co tutaj jest? Tak długo, jak długo nie będzie siedzieć jej na ogonie, nie miała nic przeciwko istnieniu Kazesa. Niech sobie dalej egzystuje, czy co tam chce... I nawet jeśli Poszukująca chciała jakoś ten fakt skomentować, zabrakło jej na to czasu. Już wcześniej poczuła ciepło w piersi, słysząc odpowiedź brata. Natomiast w tej chwili nie mogła powstrzymać uśmiechu wypływającego na jej pysk. nawet jeśli nieco krzywego, jak zawsze zresztą...
Rana? Powiodła spojrzeniem w ślad za Hebzenem i... Uch, um...
- Kolejnym razem będę pamiętać - odparła nerwowo, posyłając mu przepraszające spojrzenie... Zapomniała? Może nie zapomniała o samej ranie, której działanie odruchowo jakoś zneutralizowała maddarą... Ale zapomniała odwiedzić Przebłysk albo wezwać innego Uzdrowiciela. Tak, zapomniała.
Nie mogła więc winić brata za to, że ograniczył się do tylko jednego etapu. Tym bardziej nie mogła winić go, jeśli leczenie się nie powiedzie. Ani za to, że... O borze sosnowy, to nastawianie kości bolało? Ale sama sobie była winna! Ograniczyła się więc do syknięcia poprzez zagryzany kij i... Pisklę?!
Z pewnym zdziwieniem zerknęła na latorośl, która najwyraźniej pojawiła się tutaj wraz z Łajzą. Najwyraźniej jednak sama latorośl nie zadawała się być zaskoczona istnieniem jakiejś tam ciotki z Ogniu. Ba! Jakaś-tam-ciotka-z-Ognia mogła liczyć na okaz czułości! Nie chcąc stracić równowagi podczas leczenia, Trel lekko objęła pisklę swoim skrzydłem. Na tyle lekko, by zaraz mogło polecieć dalej, ale na tyle mocno, by poczuło, że Czarodziejka doceniła ten gest.
Skoro tylko leczenie się skończyło, odrzuciła zagryzany kijek w krzaki i w końcu odpowiedziała młodej;
- Dzięki twojemu tacie kuku już nie boli. I to nie inny smok zadał kuku. To był... Wypadek przy pracy - w końcu zakończyła dyplomatycznie. Lepiej się przecież nie przyznawać do tego, że to była rana z walki z chochlikiem. Ani tym bardziej, że chochlik nawet jej nie zranił, bo to było... Uch, nigdy nie sądziła, że jej własna maddara może ją zranić! Do tego już za pierwszym razem, gdy próbowała z jej pomocą walczyć. Czyżby Matka z nieba dawała jej znak, że może lepiej, aby córka została Uzdrowicielką?
W przeciwieństwie do Strażnika, Poszukująca nie była zainteresowana pochodzeniem... Bratanicy? Tak, miała bratanicę! A Hebzen przecież nie zamordował innego smoka, by mu wykraść pisklę, nie? Nie sądziła też, aby Goździk miała za sobą jakąś inną, nieprzyjemną historię... W końcu była taka pocieszna! Wyglądała na szczęśliwe pisklę. Biegała pogodnie w jedną i drugą stronę... Skąd Estrel to znała?
_________________
 
 
Basior Lancetowaty 
Uzdrowiciel Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 30
Płeć: Samiec
Opiekun: Ziemniaki
Mistrz: Światokrążca/Lepka Ziemia
Partner: Pyza & Agatka
Dołączyła: 20 Gru 2019
Posty: 438
Wysłany: Dzisiaj 17:02   
   A: S: 5| W: 2| Z: 4| M: 3| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,L,W,M,A,O,MA,MO,Kż,Śl,Skr: 1 | MP,Lecz: 2
   Atuty: Silny, Adrenalina, Konsyliarz


Skupiony był na maddarowym nastawianiu tej kości ale jego umiejętność tzw. Multitaskingu była na dosyć dobrym poziomie, to też słyszał te wszystkie okrzyki ekscytacji, przejęcia i podziwu. Mruknął pod nosem, leciuteńko dając wypłynąć swojej irytacji - Uhh te pisklęta.
- Nie krzycz tak - pouczył córkę jednak spokojnie, rozumiejąc że odbiera świat tak a nie inaczej i pewnie z rozwojem lat po prostu z tego wyrośnie.. Tak jak on wyrósł, wielkim okazem hipokryzji tracąc cierpliwość do wszystkiego, co zachowywało się jak on.
Puścił łapę Trel gdy skończył i spojrzał na nią z zainteresowaniem, skierowanym do jej wytłumaczeń. Hmm...
- Rodzinne, ja podczas walki regularnie łamałem sobie łapy - wyszczerzył kły w uśmiechu, słysząc o wypadku przy pracy. Nie był pewien czy to rzeczywiście maddara sama w sobie wykonała tak bolesny zabieg na swojej właścicielce czy może głupio się było siostrze przyznać do tego że dała się pokonać jakiemuś drapieżnikowi. Chociaż nie rozumiał powodu do wstydu - Porażki uczą i tego zawsze się trzymał. Ba! Dalej trzyma gdy ma jakieś pasmo porażek bo jego maddara ma swoje zdanie na temat leczenia.
Potem przeniósł wzrok na Ojca, bez strachu czy zdziwienia konfrontując się z nim spojrzeniem. No tak, Goździk na pierwszy rzut ślepia nie była zbyt podobna do niego ale pewność miał przez kilka aspektów że posiada jego geny.
- Z jajka - powiedział w rozbawieniu, chcąc chyba z czystej przekory podroczyć się z Ojcem, jednak zaraz wyciągnął łapę tak by mała dostała spokojnie przednimi łapkami ale jednocześnie by musiała się trochę namęczyć i.. Pokazać swój wrodzony talent do pewnych rzeczy.
- Pokaż Dziadkowi i Cioci jak się wspinasz, jesteś w tym mistrzem - zachęcił bo uważał że tak trzeba a potem trzymając łapę czekał aż mała zacznie się po niej wspinać z typowymi dla przedstawicieli drzewnych ruchami. Nie zamierzał jednak na tym poprzestać...
- Jej Matka jest z Plagi, podzieliliśmy się po równo jajami.. - tu zrobił małą przerwę by zadać dosyć istotne pytanie - Spotkaliście się tu przypadkiem czy w konkretnym celu? - no tak, to że Trel go wezwała nie było niczym dziwnym ale to iż Ojciec również się tu zjawił mogło oznaczać coś większego. Dodatkowo nazwa tego miejsca.. Aleja zakochanych..
Trochę ironiczna, mimo wszystko.
_________________

~Adrenalina~
"Co Cię nie zabije to wku--Zdenerwuje."
Smok dostaje dodatkową kość podczas testów na akcje fizyczne (bieg, obrona, atak). W przypadku niepowodzenia wykonywanej akcji, na skutek przegapienia przeszkody środowiskowej, smok otrzymuje maksymalną ranę, na jaką pozwala liczba kostek, którymi smok do danej akcji dysponuje, ale nie poważniejszą niż rana ciężka

~Konsyliarz~
" Pamiętajcie, na każdą chorobę jest zioło"
Smok lecząc z pomocą co najmniej minimalnej ilości ziół ma -1 ST przy etapie magicznym leczenia ran.


Lola - Brzeginia
W,Zr,M,P: 1 |A:2
PŁ,MA,MO,Skr:1
 
 
Goździk
Smok Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 1
Płeć: Samica
Opiekun: Basior Lancetowaty
Dołączył: 08 Lip 2020
Posty: 10
Wysłany: Dzisiaj 18:43   
   A: S: 1| W: 2| Z: 2| M: 1| P: 2| A: 3


Pisklę nie przejęło się zanadto wzdrygnięciami dziadka. W ogóle sprawiało wrażenie, iż tego nie zauważyło. A najprawdopodobniej uznało, że coś starszemu wpadło do oka, np. jakaś mucha. No bo Strażnik musiał cieszyć się tak samo jak ona na wieść o nowym smoku w rodzinie, prawda? Na pewno tak! Goździk zmrużyła lekko ślepia, słysząc jak tato każe jej przestać krzyczeć.
- Przepraszam, już nie będę. - rzekła robiąc najbardziej smutną minkę na jaką było ją stać. Chociaż tak naprawdę wcale nie było jej przykro, za dużo tu ciekawych rzeczy się dzieje. I te dwa nowe smoki! A ciocia jest taka kochana. Małej bardzo spodobało się kiedy starsza smoczyca przytuliła ją swoim skrzydłem. Próbowała chwilę utrzymać smutną minę jednak nie było to łatwe przy jej charakterze toteż zaraz na pysk samiczki wypłynął ponownie szeroki uśmiech. O tata coś do niej mówi. Zwróciła łeb w stronę Basiora z rosnącym zainteresowaniem. Ma się wspinać? I jest w tym mistrzem? Co ten tato? Ale skoro tato tak mówi to tak jest na pewno! Podeszła ochoczo do wystawionej w jej stronę łapy Lancetowatego, aczkolwiek nieco niepewnie położyła swoją przednią łapę na jego, a po chwili położyła drugą, tak, że przednimi łapkami opierała się o łapę starszego smoka, a tylne wciąż tkwiły na trawie. I to by było na tyle. Próbowała podnieść najpierw prawą tylną łapkę ale nic z tego. Lewa też nie chciała współpracować. Miała za krótki tułów aby to było możliwe. Wbiła nawet pazury przednich łap w łuski taty chcąc się jakoś zahaczyć ale nic z tego. Jej ostre pazurki były jeszcze za miękkie, a jego łuski za twarde. Skończyło się tylko tym, że mała zjechała przednimi łapami na ziemię. Skrzywiła się. Próba nr 2. Odwróciła się teraz w drugą stronę i postanowiła zacząć wspinaczkę od tylnych łap. Dramat, tragedia, jeszcze gorzej! Podniosła łapkę ale nawet nie trafiła w łapę Uzdrowiciela. Nawet nie było blisko. A tu ma taką wspaniałą widownię! Machnęła ogonem z irytacji uderzając nim o ziemię. Czyżby tato się mylił? Może nie jest jednak mistrzem... Ale przecież tato się nigdy nie myli! Już miała się poddać, machając co raz mocniej ogonem z irytacji. Ogon! No tak! Długi, cienki i bardzo mocny. I pierwsza rzecz o jaką się potknęła wychodząc z jajka. Do czegoś to musi służyć prawda? Kiedyś owinęła go wokół łapy Basiora.. Może teraz trzeba zrobić to samo? Hmmm... Spojrzała z uporem na łapę ojca. To był teraz jej cel. Poruszyła ogonem i owinęła go ciasno wokół ojcowskiej łapy tuż powyżej nadgarstka. Przednie łapy ponownie oparła na łapie Uzdrowiciela chwytając się nimi z większą zręcznością niż wcześniej i naprężyła mięśnie. Tak samo przednich łap jak i ogona. Właśnie to na tym drugim głównie bazowała. I dzięki temu zabiegowi wspięła się na łapę ojca z gracją kotki.
- Tato! Ciociu! Dziadku! Patrzcie! Udało mi się! - krzyknęła podekscytowana zapominając o dopiero co złożonej obietnicy, że już nie będzie krzyczeć. Po chwili spojrzała jednak przepraszająco na ojca. Upsi. W momencie, w którym odwróciła łebek w kierunku jego ślepi straciła równowagę i się zachwiała. Jedna łapa zjechała w dół, a za jej przykładem kolejne. Pisklę nie spadło jednak ponieważ ogon cały czas miała owinięta wokół nadgarstka Basiora. Tak więc zwisała teraz łebkiem w dół niczym opos. Nie było to wysoko, jakby wyciągnęła przednie łapy to dotknęłaby ziemi. Spojrzała na ciotkę i dziadka. Miała nadzieję, iż uznają, że tak właśnie miało być! Ale wtem pisklę zwróciło uwagę na słowa ojca. Wspomniał o mamie!
- Tato, a pójdziemy do Stada mamusi? Ciociu a Ty znasz moją mamusię? Ona jest taka ładna! Tatuś mi ją pokazywał. - rzekła z dumą w głosie, zwracając się do Poszukującej Łuski. - Ciociu, ty też jesteś śliczna! - Dodała po chwili przyglądania się ognistej. Odwróciła się także do dziadka. Co ten tato powiedział? A tak, że jest Prorokiem.
- Dziadku, a ja też mogę być Prorokiem? - zapytała z nadzieją w głosie. A po chwili dodała - A co robi Prorok? Dziadku opowiesz mi bajkę? Proooszę! - wlepiła błękitne ślepia w Strażnika Gwiazd, ciągle zwisając głową w dół.
- Tato a ja też mam rodzeństwo? Takie jak Ty i ciocia? - z pyszczka małej lał się potok słów nie do zatrzymania. Oby tylko starsze smoki nie straciły do niej cierpliwości.
_________________
Avek

"Poeci piszą słowa, których nikt nie rozumie,
A życie takie proste - w słońcu i liści szumie..."
 
 
Strażnik Gwiazd 
Prorok
Smocze drzewo



Stado: Ziemi
Rasa: Drzewny
Księżyce: 28
Płeć: Samiec
Opiekun: Lato
Partner: ...
Wiek: 22
Dołączyła: 03 Kwi 2018
Posty: 2029
Wysłany: Dzisiaj 19:55   
   A: S: 5| W: 3| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 1
   U: B,L,W,MO,MA,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1 | O: 2 |A:3
   Atuty: Silny, Szczęściarz, Twardy jak diament, Pojemne płuca, Znawca terenów


Estrel i Hebzen zdawali się zupełnie porzucić swoją pisklęcą energiczność. Uśmiechali się, ale mówili niewiele, a ich ruchy były powolne. Oszczędne i ostrożne.
Nie wiedział czy to wyłącznie jego perspektywa, czy postrzegał ich przez jakiś zepsuty pryzmat, ale miał wrażenie że jeśli byli szczęśliwi, to wciąż jedynie pozornie. Męczyło go to, że nie potrafił zaakceptować swoich dzieci w żadnym stanie. Ranili go, gdyż czuł w nich sztuczność i napięcie, które przejawiało się zarówno w stłumionej uprzejmości Estrel, jak i pseudo żarcikach Hebzena. Uwaga, którą wystosował syn wobec Goździka także nie umknęła jego uwadze. Mówił, że nie przepada za hałasem i dziecinnością, więc dlaczego przygarnął pisklę? Znów krótko obejrzał Goździk. To iż potrafiła się wspinać nic nie znaczyło, ale domyślał się, że gdyby Hebzen nie chciał aby mylono młodą ze stworzeniem spłodzonym przez niego, już by to podkreślił. Miał na to szansę i przepadła, podobnie jak przepaść mogły pozytywne cechy tego niebieskookiego stworzenia. Nie chciał żeby go lubiła, gdyż zwrotnie czekać mógł ją wyłącznie zawód.
-
Proszę, nie nazywaj mnie dziadkiem. Strażnik albo prorok, nic więcej - znalazł moment w którym, mógłby nieco złapać jej uwagę i pouczył szorstko, choć ze zdecydowanie mniejszym naciskiem, niż gdy mówił do starszych. Niezależnie od starań, nie brzmiał w przyjazny sposób. Po tym oświadczeniu, nie dbając o jej pytania, tak samo jak nie przejmując się faktem ile drzewnego Goździk miała w genach, zwrócił się do Hebzena
-
Zdaję sobie sprawę, że chcesz zasilić szeregi Ziemi, lecz czy nie wspomniałeś, że musisz być skupiony na pracy? - Precyzyjne, proste pytanie, gdyż nie chciał wyobrażać sobie jak w zirytowaniu na jego okrężną odpowiedź wyrywa mu tchawicę. Mimo burzliwego nastroju, na zewnątrz zachowywał wybitny, lodowaty spokój - Czy jako uzdrowiciel czujesz, że masz dość czasu aby się nim zająć, aby nie skrzywdzić go w etapie dorastania? Kiedy w ogóle znalazłeś czas aby poznać i zapłodnić smoczycę, skoro wspomniałeś, że emocjonalność jest dla ciebie przytłaczająca? - Wessał powietrze z sykiem, czując narastający zawód. Nie, nie, nie, do jasnej cholery, nie chciał żeby kolejny smok popełniał jego błędy. Gdyby mógł z historii wolnych wymazać wszystkie swoje młode, zrobiłby to bez wahania - A smoczyca? Oddała ci je, nie dbając o to jakim będziesz opiekunem? Dlaczego?- Żadnego z pytań nie zadawał retorycznie, stawiając je ciężko i ze słyszalnym oskarżeniem w głosie.

Nastrój obrońcy bardzo intensywnie wpływał na stojącą nieopodal sarnę, dlatego choć była bardzo ciekawa małego, uroczego smoka, nie odważyła się nawet zdjąć kolana w jego stronę. Nie potrafiła zrozumieć dlaczego łagodny w jej oswajaniu samiec czuł tyle gniewu wobec swoich bliskich.
_________________
.
Kazes
A: S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 1
U: B, A, O, Kż: 1
» s z c z ę ś c i a r z :..........................................................................
..odwrócenie porażki akcji na 1 sukces raz na walkę/polowanie/raz na 2 tygodnie w misji.
» t w a r d y... j a k... d i a m e n t :......................................................
stałe -1 ST do testów na Wytrzymałość........................................................
» p o j e m n e... p ł u c a :..................................................................
.........raz na walkę -2 ST do ataku smoczego oddechu. -1 ST do obron przed smoczym oddechem.
.... » z n a w c a... t e r e n ó w :..................................................................
znalezienie zdobyczy dającej 4/4 pożywienia/kamienia szlachetnego/dorodnego zioła
....raz na dwa tygodnie w polowaniu/wyprawie
.....................................................
.
[color=#6b645c] [color=#918167] [color=#af9d6a]
[color=#8a4128]
Ostatnio zmieniony przez Strażnik Gwiazd Dzisiaj 19:58, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!



Wymiana bannerami: KLIK!

DH
SnM


Strona wygenerowana w 3,26 sekund. Zapytań do SQL: 12