FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Pisklęcia równina
Autor Wiadomość
Morowa Zaraza 
Uzdrowiciel Ognia



Stado: Ognia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 43
Płeć: Samica
Partner: Słoneczny Kolec
Dołączyła: 19 Sty 2017
Posty: 763
Wysłany: 2017-08-22, 16:33   
   A: S: 2| W: 1| Z: 4| I: 3| P: 2| A: 1
   U: Kż,Śl,B,S,Pł,A,O,MA,MO,Skr:1| W,Lecz:2| MP:3
   Atuty: Szczęściarz; Kruszyna; Konsyliarz; Wybraniec Bogów


Jak mogłaby być zła na swoją ulubioną pacjentkę? A przynajmniej najczęstszą. Nie było w tym nic złego, przynajmniej nie w jej mniemaniu. W końcu jak waleczność mogłaby być zła? tak czy inaczej Uzdrowicielka Ognia wkrótce dotarła do Księżycowej Łuski, jak zwykle poruszając się lądem. Uśmiechnęła się do wodnej, przyglądając się jej ranom.
- Kolejna wygrana potyczka? - Zapytała z ciekawością, przywołując zapasy ziół z zapasów Wody, które powoli starała się uzupełniać. Oczywiście nie zapomniała również o swoim zapasie kamiennych miseczek.
Nalała wody do jednej z nich, zagotowując ja i dodała do tego trochę kwiatów dziurawca, starannie dawkując jego ilość, aby nie przedawkować tej rośliny. Odczekała chwilę, aż napar się zagotuje i nabierze mocy po czym ostudziła go lekko i podała Księżycowej Łunie do wypicia.
- Nie jest zbyt przyjemne w smaku - ostrzegła smoczycę, dokładnie pilnując, naparu i upewniając się, że nie podała za dużo kwiatów. Dziurawiec powinien pomóc na ból, zwłaszcza ból kończyny. Następnie przygotowała napar z jemioły, aby powstrzymać krwawienie. W kolejnej kamiennej miseczce zagotowała wodę i wrzuciła do niej ususzone liście jemioły. Odczekała, aż napar nabierze mocy, po czym odcedziła go i podzieliła na cztery części. Trzy z nich podała Księżycowej do wypicia, czwartą zaczęła rozsmarowywać na jej ranach - przede wszystkim na ranie na lewej łapie oraz tej na grzbiecie przy karku, na których krwawienie było niezwykle obfite. Następnie zgniotła w palcach kilka liści nawłoci pospolitej, które rozsmarowała na wszystkich trzech ranach smoczycy, aby zapobiec nie tylko krwawieniu, ale i ewentualnemu zapaleniu. posmarowała zatem rany na jej lewej łapie, na grzbiecie przy karku oraz na lewym barku smoczycy. Nan koniec przygotowała maść z żywokostu, aby rany szybciej się zaleczyły. Sproszkowane, ususzone korzenie żywokostu wsypała o kamiennej miseczki i nalała tam trochę wody. Następnie to wymieszała, aż maść stała się jednolita i dokładnie nałożyła ją na rany na grzbiecie oraz lewej łapie Księżycowej Łuny.
gdy skończyła z ziołami ostrożnie położyła łapę na jej prawym barku i posłała do jej ciała impuls z maddary, aby namierzyć wszystkie rany i dokładnie zbadać obrażenia. Zaczęła jak zawsze od oczyszczania ran z wszelkich ciał obcych, kurzu, brudu, drobnoustrojów i skrzepłej krwi, która osunęła z ciała smoczycy z wszystkich trzech ran, pracując po kolei najpierw nad jej łapą, potem nad grzbietem i w końcu nad lewym barkiem. Gdy upewniła się, że wszystkie rany są czyste zajęła się ranami na łapie smoczycy. Zajęła się regeneracja uszkodzonych mięśni, łącząc przerwane i naprawiając uszkodzone włókna mięśniowe lewej łapy smoczycy i przywracając ich naturalna wytrzymałość, elastyczność oraz kurczliwość. oczywiście nie zapomniała o odpowiednim ukrwieniu i unerwieniu mięśni łapy smoczycy, dlatego wraz z mięśniami regenerowała uszkodzone naczynia krwionosne oraz nerwy, przywracając ich naturalne własciwości. Łączyła zerwane żyły i tętnice oraz nerwy, regenerowała te, które zostały nawet odrobinę uszkodzone. Następnie zajęła się regenerowaniem uszkodzonej skóry, od jej najgłębszych warstw po naskórek, aż wreszcie magicznie pobudzała łuski do szybszego odrastania. potem przeszła do rany na grzbiecie smoczycy, tuz przy jej karku. i tutaj zaczęła od naprawy i regeneracji uszkodzonych włókien mięśniowych, pamiętając o przywróceniu im nie tylko ich naturalnych własciwości, ale również ukrwienia i unerwienia. Łączyła zerwane naczynia krwionośne i nerwy, przywracając ich pełną sprawność i drożność. Eliminowała źródła krwawienia i bólu. Gdy skończyła zaczęła regenerować uszkodzone komórki skóry, pokrywając miejsce zranienia nową, zdrową tkanką. Magicznym impulsem pobudzała łuski do szybszego odrastania. na koniec połączyła nerwy i naczynia krwionosne, które zostały uszkodzone na lewym barku smoczycy. Regenerowała je cierpliwie, starając się przywrócić im wszystkie naturalne dla nich własciwości. Starała się dopasować naderwany kawałek ciała do odpowiednich partii na ciele smoczycy, aby nie musieć go usuwać i odtwarzać. po dopasowaniu łączyła odpowiadające sobie, zerwane nerwy i naczynia krwionosne a także fragmenty skóry, przyspieszając ich zrastanie oraz odrost łusek w miejscu zranienia. Zabrała łapę, spoglądając na efekty - lub ich brak - swojego leczenia.


//konsyliarz
_________________
Obojętność jest największą ZARAZĄ naszych czasów.

POSIADANE:
* Pożywienie - 17/4 mięsa, 1/4 owoców
* Kamienie - 2x opal, rubin, topaz, szmaragd
* Inne -


ATUTY:
* Szczęściarz *
- W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.
* Kruszyna *
- Smok uzyskuje status sytość po zjedzeniu 3 jednostek mięsa zamiast 4. Polowanie jednak trwa normalnie, do zdobycia 4 jednostek mięsa.
* Konsyliarz *
- Smok lecząc z pomocą co najmniej minimalnej ilości ziół ma -1 ST przy etapie magicznym leczenia ran.
* Wybraniec bogów *
- Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie (w polowaniu łowcy raz na dwa tygodnie, uzdrowiciel może używać tego atutu raz na tydzień bez względu na miejsce w fabule, atut tyczy się wtedy obu etapów leczenia.

Silje
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 1| A: 1
A,O: 1
 
 
Księżycowa Łuna 
Wojownik Wody
Roześmiany Chochlik



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 30
Płeć: Samica
Opiekun: Mistycznooka
Mistrz: Szkarłatne Wody
Dołączyła: 18 Mar 2014
Posty: 930
Wysłany: 2017-08-22, 17:36   
   A: S: 4| W: 2| Z: 5| I: 1| P: 1| A: 1
   U: B,Pł,MA,L,S,M,W,Kz,Skr,MO,MP: 1| A,O,Śl: 2
   Atuty: Szczęściarz, Oporny magik, Twardy jak diament


Smoczyca uśmieszyła się, widząc nadchodzącą Morową. Wstała na równe chude łapy i skłoniła się lekko, co wywołało ból w ranach. Skrzywiła się lekko, jednak zaraz uśmiechnęła się szeroko, strzygąc błoniastymi szuami.
- Oj tak, tym lazem było udanie. Blisko obozu glasowały cztely wilki. Trzy udało mi się zabić, tylko z tym zadlapaniem, a czwalty uciekł, gdy dostał po zadku. No i pokonałam goblina, to on mnie tak urządził na Alenie. Vilial chyba lubi patrzeć, jak dostaję po grzbiecie. No, ale następnym lazem będę walczyć już z kimś innym - wyszczerzyła przy tym ząbki, niezwykle zadowolona z siebie.
Widziała, że z ziołami coś nie tak. Wcześniej tak nie wyglądały. Zachichotała jednak, kiedy Maddara wdarła się do jej ciała. Niezmiennie to ją łaskotało.
Rozprostowała się i cicho syknęła. Chyba nie wszystko się udało.
- To nic, zdarza się. Odpocznę tlochę i matka będzie spokojniejsza - uzupełniła. - Dziękuję ci za pomoc, cieszę się, że jeszcze nie masz mnie dosyć - mówiąc to przekrzywiła lekko łebek, mrugając do Uzdrowicielki dwukolorowymi ślepkami.
_________________

Na rzemyku:
~ Czarne piórko z zielonym znacznikiem od Tirka
~ Połówka żółtawo szarego piaskowca pachnącego wodą po tacie Faelanie


Hidan z Gwiazdką i Feridą
Gwiazdkowe perypetie z księżycem
 
 
Gonitwa Myśli 
Zastępca Ziemi
biased af



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 67
Płeć: Samica
Opiekun: Stado Ziemi
Mistrz: Stado Ziemi
Partner: Upiorny Rytuał
Dołączyła: 15 Sie 2016
Posty: 1544
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-09-05, 20:30   
   A: S: 2| W: 4| Z: 5| I: 1| P: 2| A: 1
   U: MA,MO,M,B,Kż,L,S,Skr,MP,Pł,Śl: 1| A,O,W: 2
   Atuty: Zwinny, Odporny magik, Twardy jak diament, Poświęcenie, Regeneracja


Równiny nie były złe. Gonitwa zdecydowanie bardziej lubiła lasy, ale było coś... uspokajającego w praktycznie pustym krajobrazie, ciągnącym się dalej kilka czy naście skoków. Rzucisz raz okiem i wiesz, gdzie powinieneś iść, żadne drzewa czy krzewy nie zasłaniają widoku, ale jednocześnie sam pozbawiasz się zasłony, ukrycia. Chociaż wojowniczka nie należała do tych, którym by na ukryciu swojej obecności, więc nie traciła na staniu w otwartym polu dużo.
Była jedna rzecz, którą równiny "robiły" lepiej niż las. Wiatr. W gęstej Wielkiej puszczy czy lesie na północ od obozu rzadko wiało, bo rzecz jasna drzewa zatrzymywały większe podmuchy. Na równinie nie było nic, co by zatrzymywało wiatr.
Gonitwa stanęła, z lubością unosząc wyżej pysk i przymykając lewe ślepie. Rozłożyła lekko skrzydła, ciesząc się zarówno nieprzesadnym ciepłem Złotej Twarzy, jak i powiewem przeganiającym ewentualne gorąco.
Była, jak zawsze, nie za czujna, nieostrożna wręcz. Jednak dotychczas Wolne Stada, czy raczej ich smoki, nie dały jej powodów do nerwowego oglądania się za plecy, węszenia co chwilę w powietrzu za nowymi zapachami czy łypania naokoło, czy nikt groźny nie nadchodziłby. Albo po prostu była zwyczajnie butna i sądziła, że jakikolwiek przeciwnik nie zechciałby jej tak zaskoczyć, dałaby mu radę.
_________________
« « » »

• oporny magik • kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST
• twardy jak diament • smok ma -1 do ST we wszystkich rzutach na Wytrzymałość; dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
• poświęcenie • raz na atak smok może dodać jeden sukces kosztem rany lekkiej; musi jednak określić użycie atutu przed atakiem.
• regeneracja • po 24 godzinach od walki smok samoistnie leczy jedną ranę lekką.

Reia Karta Kompana
Atrybuty: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 0| P: 1| A: 0
Umiejętności: A,O,Skr: 1| Śl: 2


« « » »

Dziękuję Astralna *^*
Awatar od Mówiącej
Od Brutusa: to i to
osiągnięcia adopcje teczka drzewko genealogiczne
 
 
 
Rhaegranthur
Pisklę
Strzelec



Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 44
Płeć: Samiec
Mistrz: samouk
Partner: wolny strzelec
Dołączył: 05 Wrz 2017
Posty: 47
Wysłany: 2017-09-05, 21:50   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 3| A: 1
   U: B,S,L,Pł,A,O,W,MP,MA,MO,Skr,Śl,M: 1
   Atuty: Ostry wzrok, Pamięć przodka


Przybył na tereny Wolnych Stad zeszłej nocy, wypoczął w grocie którą znalazł w dolinie i teraz był gotowy na spotkanie smoków żyjących na tych ziemiach. Oczywiście w jego myślach od razu zrodziła się chęć zwiedzenia stada Ziemi, skoro tyle już o nim mu opowiadano tylko... w którą stronę miał iść? Poszedł jedyną ścieżką jaką znał więc znów w stronę Dzikiej Puszczy. Mijał ją gdy próbował znaleźć tereny wspólne, tereny na których nie będzie musiał tłumaczyć się ze swojej obecności. Były wszakże wspólne, prawda? Jego ostrożność była nieco wyższa niż u samicy. Bycie nowym w dodatku bez stada miało swoje plusy, ale i minusy... bardzo nie chciałby zacząć spotkania z nowymi smokami od bójki. Szedł więc sobie swobodnie ale nasłuchiwał okolicy no i nos cały czas mu się poruszał. Wiatr niósł ku niemu wiele informacji, ileż smoków żyło na tych terenach! Niewiarygodne. Jeden jednak zapach przebijał się ponad resztę. Nie znał woni stad, ale ten z pewnością należał do samicy. Wiedziony za nos szedł w kierunku otwartej przestrzeni i ujrzał ją.
No proszę, całkiem zgrabna smoczyca, widział też pod futerkiem harmonijne zarysowane mięśnie. Nieliczne blizny natomiast świadczyły, że chyba walki to dla niej nie pierwszyzna. Nie chcąc więc napytać sobie biedy, przybrał lekki uśmieszek i zaczął powoli podchodzić. Nie skradać się... brońcie bogowie.
-Witaj piękna. Pomogłabyś zbłąkanemu wędrowcy?- rzucił kiedy był od niej o dwa ogony odległości. Wiatr faktycznie przyjemnie chłodził ciało. Poruszał jego rzadkim futrem porastającym grzbiet oraz sumiastymi wąsiskami po bokach pyska. Stanął w miejscu chcąc dać jej czas na reakcję.
Ostatnio zmieniony przez Rhaegranthur 2017-09-05, 21:51, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Gonitwa Myśli 
Zastępca Ziemi
biased af



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 67
Płeć: Samica
Opiekun: Stado Ziemi
Mistrz: Stado Ziemi
Partner: Upiorny Rytuał
Dołączyła: 15 Sie 2016
Posty: 1544
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-09-06, 18:19   
   A: S: 2| W: 4| Z: 5| I: 1| P: 2| A: 1
   U: MA,MO,M,B,Kż,L,S,Skr,MP,Pł,Śl: 1| A,O,W: 2
   Atuty: Zwinny, Odporny magik, Twardy jak diament, Poświęcenie, Regeneracja


Zastrzygła uchem, słysząc czyjś głos.
Zamrugała, łapiąc kontakt wzrokowy z obcym samcem. Uśmiechnęła się lekko, półgębkiem, rozbawiona przymiotnikiem, którego użył smok. Nie była przyzwyczajona do tego, że samce dostrzegali urodę samic. Bo uroda nie miała dużo do rzeczy, gdy chodziło jedynie o prokreację.
- Zależy w czym wędrowiec potrzebowałby pomocy - odpowiedziała, oddychając głębiej. Już wcześniej wyczuła zapach obcego, ale nie przejęła się nim zbytnio. Teraz, gdy samiec sam się odezwał, sprawy mogły się trochę zmienić.
Nie potrzebowała dwóch ślepi by zauważyć, ze smok nie posiadał skrzydeł. Drugi bezskrzydły, którego widziała. Pierwszą była Ognista Uzdrowicielka, pochodząca z Równin. Czy samiec też miał podobne korzenie?
Był bardziej... rozluźniony niż Morowa Zaraza. No i zapach. Gonitwa znała zapach Równinnych, smagający niemiło nos. Ten tutaj był inny, nijaki praktycznie, porównując do woni wszystkich czterech stad. I sam powiedział, że był wędrowcem, nie mógł przebywać tu długo.
- Z jak daleka przybywasz? - spytała zaraz, chociaż nie wydawała się jakoś za specjalnie wzmagać ostrożności. Złożyła tylko skrzydła, poprawiając je po bokach, i przekrzywiła łeb delikatnie na prawo.
_________________
« « » »

• oporny magik • kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST
• twardy jak diament • smok ma -1 do ST we wszystkich rzutach na Wytrzymałość; dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
• poświęcenie • raz na atak smok może dodać jeden sukces kosztem rany lekkiej; musi jednak określić użycie atutu przed atakiem.
• regeneracja • po 24 godzinach od walki smok samoistnie leczy jedną ranę lekką.

Reia Karta Kompana
Atrybuty: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 0| P: 1| A: 0
Umiejętności: A,O,Skr: 1| Śl: 2


« « » »

Dziękuję Astralna *^*
Awatar od Mówiącej
Od Brutusa: to i to
osiągnięcia adopcje teczka drzewko genealogiczne
 
 
 
Rhaegranthur
Pisklę
Strzelec



Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 44
Płeć: Samiec
Mistrz: samouk
Partner: wolny strzelec
Dołączył: 05 Wrz 2017
Posty: 47
Wysłany: 2017-09-06, 21:22   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 3| A: 1
   U: B,S,L,Pł,A,O,W,MP,MA,MO,Skr,Śl,M: 1
   Atuty: Ostry wzrok, Pamięć przodka


To dopiero było dziwne! Po cóż światu były smoczyce jak nie po to by je podziwiać. On lubił sobie popatrzeć zwłaszcza, że od wielu księżyców nie miał okazji. Poza tym jego ojciec zawsze wychwalał urodę swojej partnerki. Podkreślał, że jest to jedna z rzeczy która różni ich od dzikich i nieokrzesanych Równinnych.
Słysząc spokojną odpowiedź dostał jednoznaczny sygnał, że samica nie zamierza go atakować. Swobodny uśmiech nie znikał więc z jego pyska. Z kolei dwukolorowe oczy wpatrywały się w ślepię nowo poznanej.
-Na początek wystarczy mi twoje towarzystwo moja droga.- z każdym swoim słowem badał sytuację, czy w pysku samicy coś się zmieni, co odpowie... wszystko było ważne.
-Od wielu księżyców podróżowałem sam, nie wiesz nawet jaką przyjemnością dla mnie jest możliwość usłyszenia smoczej mowy bystrooka.- odparł spokojnie i przysiadł nawet pokazując tym samym, że jest rozluźniony. Żadnych machnięciem ogonem czy spiętego ciała.
Nie przybył tu wszakże by walczyć, a by poznać smoki. Najlepiej było zacząć od Ziemi skoro tyle się o niej nasłuchał, potem przyjdzie kolej na resztę. Ciekawiło go wszystko od zwyczajów pogrzebowych, przez ceremonie po rodzaj przywództwa i co tutejsze smoki lubią jeść. Tu było zupełnie inaczej niż na ziemiach na których się wychował. Pierwsza noc nie była może idealna, bo nadal nieco się martwił ale o dziwo nic się nie stało.
-Jestem z Płaczącej Góry, nazwa ta jednak może nie być ci znana. Przybywam z... jak wy to nazywacie... "zza bariery". Szukałem sobie spokojnego miejsca na Sen.- mówił z lekką chrypką jakby był przeziębiony czy coś w ten deseń. Był to jednak jego naturalny głos.
-Och gdzież są jednak moje maniery.- westchnął nagle i pokręcił łbem wstając. Pokłonił łeb cały czas jednak zerkając na samicę. Pewnych nawyków nie można było się pozbyć.
-Me imię brzmi Rhaegranthur, a twoje bystrooka?- uśmiechnął się znów nieco zagadkowo prostując przy okazji pozycję.
 
 
Gonitwa Myśli 
Zastępca Ziemi
biased af



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 67
Płeć: Samica
Opiekun: Stado Ziemi
Mistrz: Stado Ziemi
Partner: Upiorny Rytuał
Dołączyła: 15 Sie 2016
Posty: 1544
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-09-08, 21:19   
   A: S: 2| W: 4| Z: 5| I: 1| P: 2| A: 1
   U: MA,MO,M,B,Kż,L,S,Skr,MP,Pł,Śl: 1| A,O,W: 2
   Atuty: Zwinny, Odporny magik, Twardy jak diament, Poświęcenie, Regeneracja


Pogłębiła tylko uśmiech na dalsze pochlebstwa smoka. Nie brała ich na poważnie. Domyślała się, że samiec mówił pół żartem, i zwyczajnie nie miała w zwyczaju wielu rzeczy traktować poważnie.
- Wiele ci do szczęścia nie trzeba - rzuciła jeszcze.
Podróżowanie samemu było konceptem bardzo dla Gonitwy odległym. Nigdy nie była sama, nie tylko ze względu na posiadanie zwierzęcego kompan, ale z samego faktu bycia częścią stada. Ktoś zawsze kręcił się po obozie, a na polowaniu nierzadko dostrzegała odciski smoczych łap, czy wyczuwała zapach swoich smoków. Jej jedyny wypad za barierę też nie był samotny, i raczej krótki, porównując z wieloma księżycami, o których wspomniał smok.
Miejsce pochodzenia smoka faktycznie nic nie mówiło wojowniczce. Oprócz tego, że pochodził zza bariery, chociaż i o tym też po chwili wspomniał, rozwiewając ewentualne wątpliwości Gonitwy.
Zastrzygła uchem, gdy wyjawił swoje imię. Długie, jak na te... nie-wolne, bo nie dwuczłonowe imiona.
- Gonitwa Myśli - przedstawiła się, odwzajemniając uśmiech, chociaż jej był mniej enigmatyczny. Prosta życzliwość. Gonitwie łatwo było dzielić się z innymi serdecznością, gdy nie zdążyli jej niczym zawinić.
- Śmiem twierdzić, ze swoje spokojne miejsce na sen znalazłeś. Równinni, - domyślała się, że musiał ich spotkać za barierą. Bezskrzydli patrolowali okolice Wolnych Stad, a Rhaegranthur nie miał możliwości wzlecenia i ominięcia smoków Równin. - jak pewnie zdążyłeś zauważyć, nie mają tutaj wstępu. A pod barierą nie skaczemy sobie od razu do gardeł... przeważnie nie - wyszczerzyła kły, być może chcąc nadać sobie żartobliwego tonu. Chociaż trudno było powiedzieć, czy w słowach smoczycy faktycznie nie była ziarnka prawdy.
Ostatnie kilkanaście księżyców nie było najspokojniejszymi.
- Przychodzisz z północy, południa? - spytała jeszcze. Nie wspomniała o wschodzie, przekonana o tym, że Ziemiści wyłapali by ewentualnego intruza.
_________________
« « » »

• oporny magik • kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST
• twardy jak diament • smok ma -1 do ST we wszystkich rzutach na Wytrzymałość; dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
• poświęcenie • raz na atak smok może dodać jeden sukces kosztem rany lekkiej; musi jednak określić użycie atutu przed atakiem.
• regeneracja • po 24 godzinach od walki smok samoistnie leczy jedną ranę lekką.

Reia Karta Kompana
Atrybuty: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 0| P: 1| A: 0
Umiejętności: A,O,Skr: 1| Śl: 2


« « » »

Dziękuję Astralna *^*
Awatar od Mówiącej
Od Brutusa: to i to
osiągnięcia adopcje teczka drzewko genealogiczne
 
 
 
Rhaegranthur
Pisklę
Strzelec



Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 44
Płeć: Samiec
Mistrz: samouk
Partner: wolny strzelec
Dołączył: 05 Wrz 2017
Posty: 47
Wysłany: 2017-09-09, 22:24   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 3| A: 1
   U: B,S,L,Pł,A,O,W,MP,MA,MO,Skr,Śl,M: 1
   Atuty: Ostry wzrok, Pamięć przodka


Czy też mówił poważnie czy nie, wcale nie zamierzał przestać. Jeśli tylko jego rozmówczyni pokazywała wygięty w uśmiechu pysk, było chyba warto. Tak dawno nie widział czy nie słyszał drugiego smoka... Z zainteresowaniem studiował mimikę Gonitwy. Bawiło ją to co mówił. Dlatego też uśmiech nie schodził z jego pyska.
-Nie jestem wymagającym smokiem. Trochę spokoju, rozmowa i towarzystwo samicy wystarczy mi do szczęścia. Czy wymieniłem jeszcze skrawek przypalonego mięsa? Dorzućmy do całości jeszcze jedzenie i będę jak na firmamencie.- mówił rozbawionym zachrypniętym nieznacznie głosem. Ciekawiło go kiedy smoczyca straciła drugie ślepie, wcale nie ujmowało jej to uroku. Bynajmniej, wydawała się być przez to silniejsza. Z pewnością przekazałaby swoim młodym bardzo dobre geny. Och czyżby pomyślał o Gonitwie w tak jowialny sposób? Była to część smoczego kręgu życia, chyba nie można go było za to winić... ale oprócz wizji smoczycy jako matki cieszyło go, że jest ona o wiele rozmowniejsza niż sądził.
Gonitwa Myśli... tak, dziadek coś wspominał, że nie zawsze nazywał się Perydotem czy Chłodnym. Na tych ziemiach też miał dwuczłonowe imię. Cóż... imię Rhaegranthura zostało mu wybrane przez matkę urodzoną poza barierą.
-Ciekawe miano, jesteś więc myślicielem Gonitwo Myśli?- zapytał z nieukrywanym zainteresowaniem.
Odetchnął unosząc teraz łeb ku błękitnemu niemu.
-Miło jest jednak uzyskać potwierdzenie z pyska mieszkającego tu smoka. Pozostaje mi więc odnalezienie któregoś z przywódców. Pilnujecie swoich terenów łowieckich jak mniemam, prawda? Idąc tu czułem jeden wyraźny zapach. Dobrze, że nie napotkałem żadnego smoka. U nas... nie przepadano za przekraczaniem granic.- westchnął i powrócił wzrokiem do samicy.
-Z północy, szedłem ku centrum mając nadzieję, że moje informacje nie były przestarzałe. Za barierą... są smoki które wiedzą o waszych ziemiach. Jedne wiedzą niewiele inne... nieco więcej.- usiadł sobie w końcu w trawie i przymknął nieznacznie ślepia. Wiatr zawiał od strony smoczycy pchając jej woń ku niemu. Z zapachu można się było dowiedzieć paru interesujących rzeczy, a on był chciwy wiedzy.
 
 
Gonitwa Myśli 
Zastępca Ziemi
biased af



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 67
Płeć: Samica
Opiekun: Stado Ziemi
Mistrz: Stado Ziemi
Partner: Upiorny Rytuał
Dołączyła: 15 Sie 2016
Posty: 1544
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-09-11, 18:19   
   A: S: 2| W: 4| Z: 5| I: 1| P: 2| A: 1
   U: MA,MO,M,B,Kż,L,S,Skr,MP,Pł,Śl: 1| A,O,W: 2
   Atuty: Zwinny, Odporny magik, Twardy jak diament, Poświęcenie, Regeneracja


Przypalone mięso, nie takie... normalne? Inne ziemie inne zwyczaje, zapewne. Gonitwa nie zwykła jakkolwiek naruszać upolowanego mięsa przed posiłkiem. Być może dlatego, że nie miała ognistego oddechu, a lodowy, a użycie magi w takim wypadku nie było dla niej rzeczą oczywistą.
Wzruszyła lekko barkami, nadal z lekkim uśmiechem na pysku, "co kto lubi".
- Myślicielem... raczej nie. Chyba, że mnie natchnie. Zazwyczaj wszystko mi za szybko umyka i za szybko przychodzi, stąd ta gonitwa - wytłumaczyła. Nieczęsto wpadała w refleksje, jak sama stwierdziła: jej tok myślenia był na to za szybki. A gdy już, to odpływała raczej na krótkie chwile, zanim ktoś nie wyrwał jej z zamyślenia głosem, lub nie doszły do niej emocje kompanki.
- Naszej przywódczyni prędko raczej nie znajdziesz. Trudzi się polowaniem - napomknęła, a ogon zwieńczony czerwonym piórem przeszedł z lewej na prawą. Opoka głownie spędzała czas w Wielkiej Puszczy, co Gonitwa sama zdążyła zanotować, samemu czasami polując w tamtych okolicach. A od Wielkiej do terenów wspólnych trochę drogi było, wątpliwe, by łowy Przywódczyni zabierały ją aż w te tereny. Niby spory kawałek Dzikiej Puszczy należał do nich, ale dużo bardziej opłacało się pozostawać bliżej obozu.
- Twoje szczęście w tym, że ja trudzę się zastępowaniem jej. A tereny... no, pilnujemy ich - przytaknęła. Chyba, że jest się Krwistym Kolcem... - Za przekraczaniem granic też nie przepadamy - dodała, a w jej głosie mogła zabrzmieć trochę twardsza nuta. Chociaż w żadnym wypadku jej pysk się nie zmienił, niższy ton był raczej efektem charakteru Gonitwy i jej podejścia do intruzów, niż złej wole względem Rhaegranthura.
Północ... to tam wybrali się Żuraw i Lew. Ale wątpiła, by samiec miał o nich jakiekolwiek pojęcie. Domyślała się, że ziemie za barierą były rozległe, po za tym bracia wyruszyli już dawno temu.
- Mhm, nie wątpię. Czasami niektórzy od nas odchodzą za barierę, czy to do rodziny żyjącej gdzież dalej, czy ze zwykłej ciekawości... Właściwie, to ja jestem ciekawa - stwierdziła, patrząc po smoku. Ona tez była chciwa wiedzy.
- Smoki zza bariery mogą mieć o nas, Wolnych Stadach, jakieś informacje, ale czy mają też opinie? Mówią o nas, są zainteresowani, zazdrośni o bezpieczeństwo, które zapewnia nam magiczna bariera? - spytała. Już wcześniej o tym myślała. Jak duży był świat, i co ten świat myślał o względnie małej połaci terenów Wolnych.
_________________
« « » »

• oporny magik • kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST
• twardy jak diament • smok ma -1 do ST we wszystkich rzutach na Wytrzymałość; dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
• poświęcenie • raz na atak smok może dodać jeden sukces kosztem rany lekkiej; musi jednak określić użycie atutu przed atakiem.
• regeneracja • po 24 godzinach od walki smok samoistnie leczy jedną ranę lekką.

Reia Karta Kompana
Atrybuty: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 0| P: 1| A: 0
Umiejętności: A,O,Skr: 1| Śl: 2


« « » »

Dziękuję Astralna *^*
Awatar od Mówiącej
Od Brutusa: to i to
osiągnięcia adopcje teczka drzewko genealogiczne
 
 
 
Rhaegranthur
Pisklę
Strzelec



Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 44
Płeć: Samiec
Mistrz: samouk
Partner: wolny strzelec
Dołączył: 05 Wrz 2017
Posty: 47
Wysłany: 2017-09-12, 22:29   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 3| A: 1
   U: B,S,L,Pł,A,O,W,MP,MA,MO,Skr,Śl,M: 1
   Atuty: Ostry wzrok, Pamięć przodka


Zalety ognistego oddechu czyż nie? Skoro już się taki posiadało, mógł sobie pozwolić na "przyrządzanie" mięsa. Jadał jednak zarówno surowe jak i przypalone, ważne by było i zapełniło głód. Widząc jej wzruszenie barkami domyślił się, że chyba nie miała jakiegoś zdania na temat jego upodobań kulinarnych. Czyli kolejna teza do listy, są smoki które jak i u niego w "domu" lubiły po prostu zjeść. On odziedziczył po dziadku niezły jęzor jeśli chodziło o pożywienie. Czasem można było dorzucić do mięsa igieł z sosny i tak podpalić... och było tych sposobów i samiec nie mógł się doczekać by je sprawdzić w tutejszych jakże żywnych lasach.
Skinął głową rozumiejąc teraz imię swojej rozmówczyni.
-Sami je sobie wybieracie czy zajmuje się tym kapłan, albo przywódca?- postanowił dokończyć jeszcze temat imion.
Zmartwiły go jednak słowa dotyczące przywódczyni. Okazuje się, że z alfami bardzo ciężko było się spotkać... w sumie mieli na głowie całe stado, ale jak miał uzyskać zgody gdy nie miał kogo o nie zapytać? Tereny wspólne dziwnym trafem jakoś nie obfitowały w pożywienie. Tereny łowieckie musiały znajdować się na ziemiach stad. Westchnął ciężko marszcząc nieznacznie brwi.
-Niezbyt to szczęśliwa dla mnie wiadomość.- powiedział poważnie bo przecież chodziło o jego żołądek. Bardzo ważny organ!
-Nie to że poluje, lecz to że ciężko będzie ją znaleźć.- uśmiechnął się słabo pod nosem.
Wyczuł jej nieco twardszy głos, ale nadal się uśmiechała więc i on nie przestawał. Z resztą to zrozumiałe, że smoki pilnują swoich granic. Za nimi skryte są pisklęta i inne wartościowe dla nich rzeczy. Jednak to co było dla niego ważniejsze to fakt, że Gonitwa okazała się być zastępczynią alfy.
-Bystrooka spadłaś mi więc jak gwiazda z nieba.- zaśmiał się lekko.
-Skoro twoja przywódczyni nie ma czasu, to może z tobą poruszę pewną ważną dla mnie kwestię.- dodał patrząc uważnie w jej ślepie.
Wysłuchał uważnie samicy i zastanowił się chwilę. Czy powinien poruszyć kwestię swojego dziadka? Ponoć nie miał na tych ziemiach zbyt wielu wrogów, więc nie powinien sobie zaszkodzić. Lepiej jednak było być ostrożnym.
-Jestem drugim pokoleniem zrodzonym za barierą, ale moje korzenie ponoć sięgają tych ziem.- powiedział spokojnie, a jego pysk przybrał wyraz zamyślenia.
-Och opinie są różne, zazwyczaj marzą o tym by dostać się tu gdzie na każdym kroku nie czai się na nich coś co życzy im śmierci. Jedynym minusem jest to, że więżą was tu jakieś prawa, czy tak? Słyszałem o nich co nieco.- uśmiechnął się pod wąsiskami.
-U nas nie miałyby racji bytu przez ilość niebezpieczeństw... Świat?- westchnął ostatnie słowo powtarzając je za Gonitwą i uniósł łeb ku niebu. Dwukolorowe ślepia przymknęły się nieznacznie.
-Świat jest niezwykle wielki poza barierą, ale tu jakby to określić... te tereny są niczym oaza na pustyni. Dwunogi i inne potwory zmieniają i wyniszczają ziemie wokół siebie. Nienawidzą smoków, boją się nas bądź chcą naszych kości i łusek.- powiedział poważnie i opuścił łeb patrząc na Gonitwę poważnie, bez cienia dawnej wesołości. Nie przepadał za podobnymi tematami.
-Nadal nie rozumiem czemu mój dziad opuścił Wolne Stada. Ponoć słyszał tu głosy umarłych i dopiero za barierą poczuł spokój.- dodał marszcząc brwi i wstając powoli z ziemi.
-Przejdziemy się Bystrooka?
_________________

Awatar tymczasowy
 
 
Gonitwa Myśli 
Zastępca Ziemi
biased af



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 67
Płeć: Samica
Opiekun: Stado Ziemi
Mistrz: Stado Ziemi
Partner: Upiorny Rytuał
Dołączyła: 15 Sie 2016
Posty: 1544
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-09-16, 17:18   
   A: S: 2| W: 4| Z: 5| I: 1| P: 2| A: 1
   U: MA,MO,M,B,Kż,L,S,Skr,MP,Pł,Śl: 1| A,O,W: 2
   Atuty: Zwinny, Odporny magik, Twardy jak diament, Poświęcenie, Regeneracja


-Sami - odpowiedziała jeszcze odnośnie imion. - Kapłanów jako takich nie mamy, ale jest za to prorok - dodała, rozwiewając jeszcze ewentualne przyszłe wątpliwości.
"Ważna kwestia" smoka wzbudziła jej ciekawość. Popatrzyła na samca z uwagą, mrugając. Pierwsze, co przyszło jej do łba, to dołączenie od stada. Nie byłby to pierwszy raz, gdy zawiadamiałaby Opokę o potencjalnym ziemistym, dlatego też od razu o tym pomyślała. Ale, być może chodziło o coś innego.
- No, to wal - zachęciła bezskrzydłego krótko, szczerząc kły w niejednoznacznym uśmiechu.
Słuchała z uwagą jego odpowiedzi. Drugie pokolenie... to tak jak jej ciotka. Leszczynowa przebywała jakiś czas pod barierą, aby ostatecznie wrócić do doliny Modliszki i Trzmiela. Tak jak dziadkowie koniec końców wolała życie w gronie kilku najbliższych, nie kilkunastu - jak w stadzie.
Skinęła ochoczo na jego pytanie łbem, ruszając wolnym, spacerowym krokiem przed siebie. I dopiero wtedy odezwała się znowu.
- Są prawa, owszem. Gdy zgromadzi się tyle smoków w jednym miejscu, prędzej czy później znajdzie się potrzeba ustanowienia jakichś zasad i granic... Oczywiście fakt, że nasze Prawa są w większym czy mniejszym stopniu sankcjonowane przez Bogów, czy raczej Proroka, też ma na samo istnienie tych praw wpływ.
Zaniepokoiły ją informacje o nieprzyjaznych smokom dwunogach. Zmarszczyła zmartwiona pysk.
- Dwunogi, to znaczy masz na myśli elfów? - spytała. Z elfami bywało różnie. Wysokie były stosunkowo przyjazne smokom, z tego co słyszała, Mroczne natomiast nie, a o tym przekonała się już na własnej skórze. - My mieliśmy tu problem z elfami. Dosyć długi. Trwał długo przed tym jak się wyklułam, a rozprawiliśmy się z nimi dopiero niedawno... rozprawiliśmy to może za duże słowo, bo uciekło nam ich kilka, ale zabraliśmy im ich główną zabawkę, którą napsuli nam sporo krwi - uśmiechnęła się cierpko, wspominając moment, w którym udało się im rozbić kamień toczący mgłę.
Potrząsnęła delikatnie łbem, przymykając na moment ślepia.
- Głosy umarłych to... nie brzmi dobrze - mruknęła, w trochę niezręcznym i oczywistym stwierdzeniu. Myślała na głos, próbując w pamięci skojarzyć smoka, który mógłby mieć problem z głosami w głowie, ale na próżno.
_________________
« « » »

• oporny magik • kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST
• twardy jak diament • smok ma -1 do ST we wszystkich rzutach na Wytrzymałość; dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
• poświęcenie • raz na atak smok może dodać jeden sukces kosztem rany lekkiej; musi jednak określić użycie atutu przed atakiem.
• regeneracja • po 24 godzinach od walki smok samoistnie leczy jedną ranę lekką.

Reia Karta Kompana
Atrybuty: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 0| P: 1| A: 0
Umiejętności: A,O,Skr: 1| Śl: 2


« « » »

Dziękuję Astralna *^*
Awatar od Mówiącej
Od Brutusa: to i to
osiągnięcia adopcje teczka drzewko genealogiczne
 
 
 
Rhaegranthur
Pisklę
Strzelec



Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 44
Płeć: Samiec
Mistrz: samouk
Partner: wolny strzelec
Dołączył: 05 Wrz 2017
Posty: 47
Wysłany: 2017-09-17, 15:16   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 3| A: 1
   U: B,S,L,Pł,A,O,W,MP,MA,MO,Skr,Śl,M: 1
   Atuty: Ostry wzrok, Pamięć przodka


Skinął łbem dając jej znać, że zrozumiał i zapamięta. Użycie słowa "prorok" w liczbie pojedynczej wskazywało na to, że chyba jest jeden na wszystkie stada. Ciekawe, będzie musiał go znaleźć i z nim porozmawiać może wie o rzeczach o których zwykłe smoki nie wiedziały. Wybieranie sobie imion samodzielnie również było nieco dziwne, ale co teren to inna kultura nie zamierzał jej więc wyśmiewać jako, że był to przecież gościem.
Widząc wyszczerzony w uśmiechu kły sam wygiął pysk w lekkim uśmieszku.
-Dobrze więc Bystrooka.- odparł.
-Sprawa dotyczy rzecz jasna mojego żołądka, tak wiem brzmi to może nieco mało górnolotnie, ale albo uda mi się dogadać z przywódcami albo będę musiał wrócić za barierę.- westchnął już z nieco słabszym uśmiechem. Jakoś wizja powrotu w objęcia Równinnych średnio mu się spodobała. Nie dość, że trzeba było szukać pożywienia wśród wypalonej ziemi to jeszcze to co chciało cię zabić czaiło się za większością kamieni. Spodobały mu się spokojne tereny Wolnych Stad...
-Oczywiście rozumiem, że udostępnienie mi terenów łowieckich to nie prosta sprawa. Nieopodal znajdują się wasze legowiska i pisklęta... może nie jestem najstarszy, ale młody też już nie jestem.- uśmiechnął się łagodnie pod nosem.
-Potrzebuję dojść do jakiegoś konsensusu byście czuli się bezpiecznie oraz by mógł żołądek mógł zostać napełniony.- westchnął ciężko obserwując ewentualne zmiany na pysku jednookiej. Wiedział, że temat który poruszył nie należał do najlżejszych, dopiero się poznali, on z kolei nadal pachniał jeszcze dzikością nie terenami wspólnymi. Kiedyś to jednak nastąpić musiało dlatego teraz obserwował uważnie Gonitwę by wyłapać znaki które mogły świadczyć o tym, że chciałaby go zaatakować. W końcu byli smokami, nie wiewiórkami. Patrzył na nią dwukolorowymi spokojnymi ślepiami, gotów jednak na reakcję.

Spacer był przyjemny, w ogóle bardziej lubił chodzić niż siedzieć ale to pewnie wina jego wydłużonego tułowia. Zawsze musiał siadać niemal na połowie jednego uda by kręgosłup go nie bolał.
-Słyszałem o nich co niego ale tylko pobieżnie. Dziadek ostrzegł mnie kiedy jeszcze żył, że jedno z ważniejszych praw dotyczy waszych młodych. Niestety nie to co poza barierą... na chwilę spuścisz z oka swoje pisklę i możesz go już nigdy nie zobaczyć. Wtedy wymierzasz sprawiedliwość sam bądź próbujesz żyć dalej.- westchnął ciężko marszcząc przy okazji brwi. Nadal pamiętał swoją starszą siostrę która pożarła kilka piskląt przez panujący głód nikt z tym nic nie zrobił bo głód był większy niż rozsądek. Dobrze, że odszedł...
-O granicach również słyszałem dlatego też przesiaduję na terenach wspólnych mając nadzieję, że nikomu nie wadzę. Jak na razie żaden bóg czy prorok nie przyszli do mnie z wizytą.- uśmiechnął się spod wąsisk mówiąc żartobliwie.
-Elfów i innych dwunogich również. Polują na smoki dla naszych kości i łusek. Nie chcą rozmawiać uważając nas za... za coś podobnego do wilków czy niedźwiedzi tylko groźniejsze.- powiedział poważnie patrząc teraz na horyzont. Cieszył się, że tu nie spotkał jeszcze ani jednego dwunoga.
-Na prawdę były tu dwunogi?- odparł szczerze zaskoczony. Sądził, że bariera chroni tutejsze smoki przed nimi.
-Przykro mi to w takim razie słyszeć. Jeśli jednak będzie mieli z nimi problem będę bardziej niż szczęśliwy mogąc z nimi pomóc.- dodał patrząc teraz w ślepię samicy. Jego wyraz pyska był teraz ostrzejszy, samiec ewidentnie nie żartował.
Szli chwilę w ciszy rozkoszując się ciepłej późnego lata i miękkością trawy pod łapami. Rhaegranthur zerkał co jakiś czas na charyzmatyczne oblicze smoczycy. Była silna i pewna siebie, przynajmniej z wyglądu. Coraz bardziej ciekawiło go jednak jej wnętrze zwłaszcza, że już kilka razy widział jej uśmiech. Z zamyślenia wybił go powrót do temu jego dziadka.
-Fakt, sam nie chciałbym tego odczuć. Ponoć dziadek wziął na obrońcę kogoś kto doprowadził do jego śmierci. Z kolei po śmierci swojego obrońcy on nie odszedł tylko gnębił umysł mojego przodka. Nie wiem z czego to wynikało, ale za barierą nie czuł już obecności zmarłych.- wzruszył lekko ciemnymi bezskrzydłymi barkami.
-Jego marzeniem było jednak by jego dziedzic nie ważne którego pokolenia wrócił do Wolnych Stad. Tak więc o to jestem.- uśmiechnął się pod nosem. Powiedział może nieco za dużo, miał jednak nadzieję że jeśli smoki dowiedzą się, że jego korzenie sięgają tych samych ziem na których i oni się urodzili może... może spojrzą na Rhaegrantura nieco przychylniej. Oczywiście wiązało się to tez z ewentualnymi konfliktami. Nie wiedząc czemu niektóre smoki potrafiły trzymać urazę swoich dziadków przez następne pokolenia pilnując by płomień zemsty nie gasł. Dziwne podejście ale cóż miał poradzić... już dawno uznał, że niektórzy mieszkańcy Wolnych Stad chyba po prostu się nudzili spokojnym życiem.
_________________

Awatar tymczasowy
 
 
Gonitwa Myśli 
Zastępca Ziemi
biased af



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 67
Płeć: Samica
Opiekun: Stado Ziemi
Mistrz: Stado Ziemi
Partner: Upiorny Rytuał
Dołączyła: 15 Sie 2016
Posty: 1544
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-09-22, 21:29   
   A: S: 2| W: 4| Z: 5| I: 1| P: 2| A: 1
   U: MA,MO,M,B,Kż,L,S,Skr,MP,Pł,Śl: 1| A,O,W: 2
   Atuty: Zwinny, Odporny magik, Twardy jak diament, Poświęcenie, Regeneracja


Bystrooka, bystrooka... To dlatego, że jej jednego brakowało? Jakikolwiek nie byłby powód takiego a nie innego aliasu, Gonitwa nie miała nic przeciwko. Nie była drażliwa na punkcie swojej ułomności. Miała już dużo czasu na przyzwyczajenie się do niej, a z natury należała do smoków raczej zdystansowanych.
Rozluźniony pysk smoczycy przybrał trochę sroższego wyrazu, gdy samiec wyjawił, w czym rzecz. Powieki nieznacznie przymrużyła, uszy skierowała do tyłu, ale nie płaszcząc ich po czaszce. Pojawiły się drobne zmarszczki w okolicy nosa.
Tylko ogon poruszał się w płynnym, jednostajnym ruchem z jednej na drugą, wskazując na to, że smoczyca nadal zachowywała spokój.
- To nie jest prosta sprawa - przyznała mu rację cicho, powtarzając. - Moje stado zniosło dużo przykrości, nim powróciliśmy do naszego domu, naszych terenów. Obcy na naszych ziemiach to nie jest coś, co... łatwo mi przetrawić - dodała, krzywiąc się nieznacznie. Zapominała często, że teraz już pewnie tylko ona i Opoka pamiętały, że Szczerbata przez długi czas nie była osiągalna dla Ziemnych. Życie "bezdomne", albo przynajmniej pamięć o tym okresie wciąż tkwiła w codziennych myślach Gonitwy, co miało wydźwięk w jej terytorializmie. Pamiętała przecież, jak zachwycała się lasami, puszczami, nawet najprostszymi równinami, gdy Cichy Potok oprowadzał ich po ziemiach stada po przegnaniu mgły. Gloryfikowała to wspomnienie za każdym razem, gdy nawiedzało jej myśli.
- Na terenie stad są łowcy - obwieściła. - Chociaż... nie wiem, czy byliby chętni podzielić się z, hm, gościem - dodała, chmurząc się znowu.
Albo dogadanie się z przywódcami albo za barierę... cóż, wybór zdawał się prosty. Pozornie. Bo koniec końców, to powrotna przeprawa przez barierę mogłaby okazać się lżejsza, niż próby nakłonienia przewodników do udostępnienia terenów.
Gonitwa nie była okrutna, nigdy. Po wyprawie na Mrocznych nie bagatelizowała Równinnych, wcześniejszego ledwie echa przeszłości. Teraz wiedziała, że żyją i mają się dobrze, czujni na każdego smoka wyściubiającego nos zza bariery. Byli silni, musieli. W przeciwnym wypadku nie powaliliby kilku elfów ledwie trzysmokową grupą.
Westchnęła ciężko, bijąc się z myślami, nie mówiąc już nic na ten temat. Między łukami brwiowymi smoczycy powstała zmarszczka, sugerując, że smoczyca ważyła możliwości.

Spacer dobrze jej zrobił. Zeszło z niej trochę spięcia tymi rozmyślaniami o dzieleniu się ziemiami, a i mogła skupić myśli na czymś innym.
Pokiwała łbem na słowa Rhaegranthura.
- Mhm, pisklęta są nietykalne, można by rzec. Zabicie jednego karane jest śmiercią - chociaż, na inne wypadku nie miało się wpływu. Pisklęta Wolnych Stad często po prostu... umierały. Gonitwa nigdy się nad tym długo nie zastanawiała, preferując bardziej pogodne myśli. Ale ciekawiło ją, czy to miało związek z hermetycznością ich społeczności. - Jedne z surowszych praw dotyczą też lojalności wobec stada. Mamy zwyczaj składania przysiąg, gdy obieramy dorosłe imiona. Wiążą nas na całe życie, a złamanie ich... no cóż, za zdrajcami nikt nie tęskni - mruknęła ponuro. Może dla bardziej lotnych, nielubiących zobowiązań smoków perspektywa związania się z jedną grupą na stałe była zbyt, hm, wiążąca. Ale Gonitwa nie widziała w tym nic złego. Poczucie wspólnoty było dla niej komfortowe, czuła pewien rodzaj dumy wiedząc, że jest Ziemną i reprezentuje to stado. Przysięga była dla niej formalnością, bo nawet przez myśl jej nie przeszło, by działać jakkolwiek na szkodę grupy.
- Naprawdę? - spytała, szczerze zdziwiona tym, ze ktokolwiek mógłby uważać smoka za stworzenie na równi z wilkiem czy niedźwiedziem. To przecież elfy i ludzie dorównywali inteligencją smokom, nie na odwrót. Śmieszne, ze te dwunogi mogły myśleć inaczej. - Były. I, może, zawitają znowu - napomknęła. Elladan, chyba tak się nazywał, razem ze swoimi długouchymi niedobitkami mieli ponownie otworzyć swój obóz, gdy tylko się jakoś pozbierają. Kiedy to nastąpi trudno było Gonitwie powiedzieć, dlatego wolała nie mówić nic pewnego.
Skinęła łbem na jego zapewnienie o pomocy, spotykając wzrok samca. Dostrzegła zmianę w pysku smoka, chociaż nie komentowała jej.
Gdy smok stanął, i ona przystanęła, nie chcąc wyprzedzać towarzysza. Zerknęła w jego kierunku, ciekawe przekrzywiając łeb w bok. Zmrużyła zaraz ślepie, zmartwiona pewną myślą. Teraz Rhae wydawał się... rozluźniony. Ciekawe, jak często można było poczuć się naprawdę bezpiecznym i beztroskim za barierą.
- Być może... - zaczęła ostrożnie. Gonitwa mogła powiedzieć, że z duchami jakieś doświadczenie miała... Chociaż nie było ono radosne, ale też nie do końca negatywne. Po prostu: jakieś. - Ta... dusza, tego obrońcy, była związana z tym miejscem. Znaczy, z naszymi ziemiami tutaj, pod barierą - wytłumaczyła. Dusza jej ojca chyba nadal "tkwiła" gdzieś przy cmentarzu... Nie odwiedzała go tak często, jak powinna, ale za każdym razem dreszcz przeszywał jej ciało. A może to tylko samosugestia, tęsknota za Absurdem? Niepewność, czy to, czego wtedy doświadczyła było prawdziwe.
I ona uśmiechnęła się delikatnie, zaraz, po jego następnych słowach.
- No, to witamy dziedzica - schyliła łeb w teatralnym geście.
Zaraz jednak zmarszczyła lekko pysk, jakby coś do niej doszło.
- Powiedziałeś, że obrońca twojego dziadka doprowadził do jego śmierci? - spytała, patrząc uważnie po smoku. Nieobca była jej osobliwość Wolnych Stad polegająca na zwracaniu duszy do ciała. Ale dotychczas słyszała tylko o dwóch smokach, które dostąpiły tej łaski - Kapłance Cienia, tfu, Krwi Mandragory i Chłodzie.
Dwa pokolenia... kiedy mógł tutaj żyć dziadek samotnika?
_________________
« « » »

• oporny magik • kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST
• twardy jak diament • smok ma -1 do ST we wszystkich rzutach na Wytrzymałość; dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
• poświęcenie • raz na atak smok może dodać jeden sukces kosztem rany lekkiej; musi jednak określić użycie atutu przed atakiem.
• regeneracja • po 24 godzinach od walki smok samoistnie leczy jedną ranę lekką.

Reia Karta Kompana
Atrybuty: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 0| P: 1| A: 0
Umiejętności: A,O,Skr: 1| Śl: 2


« « » »

Dziękuję Astralna *^*
Awatar od Mówiącej
Od Brutusa: to i to
osiągnięcia adopcje teczka drzewko genealogiczne
Ostatnio zmieniony przez Gonitwa Myśli 2017-09-23, 11:02, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
 
Rhaegranthur
Pisklę
Strzelec



Stado: Waham się
Rasa: Skrajny
Księżyce: 44
Płeć: Samiec
Mistrz: samouk
Partner: wolny strzelec
Dołączył: 05 Wrz 2017
Posty: 47
Wysłany: 2017-09-30, 22:21   
   A: S: 1| W: 1| Z: 1| I: 1| P: 3| A: 1
   U: B,S,L,Pł,A,O,W,MP,MA,MO,Skr,Śl,M: 1
   Atuty: Ostry wzrok, Pamięć przodka


Och gdyby tylko wiedział, że mogłaby wziąć ten komplement na opak. Oby jednak nie miała mu tego za złe, czasem zdarzyło mu się rzucić sucharem, a wszystko przez to że dawno nie był z żadnym smokiem... samicą.
Widząc ewidentną zmianę w jej aparycji on nadal starał się być rozluźniony. Grunt to wysyłanie pozytywnych emocji prawda? Może uspokoi się nieznacznie widząc, że i on jest spokojny. Czasem tak to działało. Nie przejął się lekko przymkniętym ślepiem jak i zmarszczą w okolicach nosa. Uśmiechał się lekko z zakłopotaniem jakby walnął właśnie jakimś sucharem. Uniósł nawet łapę by podrapać się po krótkiej grzywie za tyłem łba. Zaśmiał się swoim chrypiącym, głębokim głosem.
-Tak wybacz...- westchnął opuszczając łapę na ziemię.
-Coś słyszałem... Mgła czy jakoś tak prawda? Nawet jeśli nie dostanę przyzwolenia od was na polowania, cieszę się, że to przekleństwo opuściło wasze tereny. Mój dziadek popłakałby się pewnie ze szczęścia.- powiedział tym razem szczerze i z dziwnym zamyśleniem w ślepiach. Zdechł nie wiedząc czy jego rodzina odzyskała dom... cały czas gadał tylko o tym mimo, że przecież miał nową rodzinę pod barierą.
-Spokojnie piękna bystrooka, tym już przyjdzie mnie się głowić.- uśmiechnął się lekko i puścił jej oko. Nie chciał by samica była przy nim spięta.
-Jeśli jakiś łowca zechce wtedy da mi posiłek, a ja postaram się odwdzięczyć. Jeśli nie... będę szukał dalej.- dodał nie wiedząc jeszcze, że to przybrana córka Gonitwy da mu w przyszłości mięso. Kto by pomyślał...
Widząc jak głęboko się zastanawiała nie mógł się powstrzymać. Przymknął ślepia i samica mogła poczuć, że ktoś tu używa maddary. Przed nią po kilku uderzeniach serca pojawił się pąk mieniącej się na czerwono róży która chwilę później otworzyła swoje płatki. Widać było iż róża jest iluzją, ale była całkiem ładna, w dodatku zroszona rosą i pachniała nawet.
-Nie myśl już o tym. Szepnij o mnie słowo swojej przywódczyni jeśli to ma cię martwić droga bystrooka. Nie chciałem wprawiać cię we frasunek.- westchnął. Róża po chwili rozsypała się w czerwonych iskrach które zabrał leniwy wiatr.

Dobrze, że chociaż spacer podziałał na nią rozluźniająco. Ucieszył się w duchu idąc powoli obok samicy. Kołysał się z lekka na boki, ogon swobodnie sunął za nim rozczesując trawę.
-Hm rozumiem... przywiązujecie więc dużą wagę do swoich stad. To chyba dobrze, jeśli dobrze się z tym czujecie. Ja kocham swoją rodzinę, ale jak widać opuściłem ją dla dobra nas wszystkich. Duża grupa za barierą to nie jest najlepszy pomysł. Łatwiej nas znaleźć.- westchnął. Pominął temat piskląt bo zapewne samica nie chciała słuchać o tym, że jego siostra pożerała młode by nie umrzeć z głodu... cóż, życie pod barierą nieco się różniło. Tylko silni faktycznie przeżywali choć Rhae nigdy nie posunął się do zabójstwa pisklęcia.
Drgnął słysząc, że elfy mogły znów się tu pojawić.
-Dwunogi to same problemy, nie rozumieją nas smoków. Wszystko zwalają na strach i na to, że nas nie znają. Zabawne nieprawdaż? Nie chcą nas poznać bo się boją więc nas zabijają bądź od nas stronią. Z dwojga złego wolę osobiście to drugie. Tak... naprawdę tak nas widzą. Niektóre uważają, że smoki gromadzą wiele skarbów i dlatego szukają naszych grot. Inni sądzą, że moglibyśmy być dobrymi wierzchowcami, ale póki co udaje im się osiodłać tylko wywerny.- powiedział poważnym tonem zupełnie pozbawionym poprzedniej wesołości. Rzeczy które widział... wolałby o tym zapomnieć, ale tak się nie da. Obiecał sobie jednak, że przecież nie będzie straszył smoków z tych krain. Tu było tak... spokojnie. Ale wiadomość o elfach nieco go zaniepokoiła.
Widząc kątem oka to jak przekrzywiła lekko łeb na bok z ledwością powstrzymał uśmiech. Takie zachowanie było doprawdy urocze, oczywiście nie godząc w dumę wojowników. Tak już było z samicami i nie potrafił nic na to poradzić. Czy były silne czy bezbronne wszystkie pokazywały mu czasem świadomie bądź nie ta iskrę. Uśmiechnął się więc duchu zapamiętując wyraz pyska Gonitwy.
Po wymianie kilku zdań samica nagle ukłoniła się przed nim teatralnie zupełnie tracąc go z jednego widzącego oka. Czyż nie był to sygnał, że czuła się w miarę bezpiecznie? On zawsze starał się chociażby kątem oka obserwować każdego smoka. Uśmiechnął się ciepło, a następnie wybuchnął zachrypniętym śmiechem który dało się poczuć aż gdzieś w piersi. Otarł niewidoczną łzę spod czerwonego ślepia.
-Dziękuje ci piękna.- skinął i jej łbem zerkając na nią.
Skinął łbem słysząc jej nagłe zaciekawienie tematem.
-Tak, był wojownikiem w stadzie Ziemi, mój dziadek był z kolei silnym czarodziejem. Spotkali się na arenie bo dziadek miał z nim jakieś porachunki i wtedy ten smok go zabił. Dziadek mówił, że Ateral przywrócił go do żywych i wtedy mianował tego zabójcę swoim... jak to szło... Bratem Krwi? Czy coś podobnego. Od powrotu jednak dziadek powiedział, że czuł swoją pierwszą wielką miłość w pobliżu niego jak i innego umarłe smoki. Siostrę i resztę stada... nie chciałbym takiego życia.- westchnął ciężko z głębokim zamyśleniem malującym się na pysku.
Znów ruszył przez trawy powolnym krokiem by Gonitwa mogła swobodnie do niego dołączyć.
_________________

Awatar tymczasowy
 
 
Gonitwa Myśli 
Zastępca Ziemi
biased af



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 67
Płeć: Samica
Opiekun: Stado Ziemi
Mistrz: Stado Ziemi
Partner: Upiorny Rytuał
Dołączyła: 15 Sie 2016
Posty: 1544
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-10-22, 19:02   
   A: S: 2| W: 4| Z: 5| I: 1| P: 2| A: 1
   U: MA,MO,M,B,Kż,L,S,Skr,MP,Pł,Śl: 1| A,O,W: 2
   Atuty: Zwinny, Odporny magik, Twardy jak diament, Poświęcenie, Regeneracja


Nie rezygnowała ze srogiego wyrazu pyska, ale poruszyła z lekkim zainteresowaniem uchem, gdy smok wspomniał o swoim dziadku. Płakałby ze szczęścia...? Nie znała nikogo, kto byłby do tego zdolny, tak rozemocjonowany wydarzeniem odegnania Mgły, nawet Opoka zachowywała wtedy jakąś ogładę i łez nie roniła.
Przekrzywiła delikatnie, prawie niezauważalnie głowę, odchodząc gdzieś na bok spojrzeniem.
Zerknęła na różę przelotnie, mrugając z zainteresowaniem. Nigdy nie zachwycała się pięknem kwiatów, jakby nie miała czasu na tak błahe sprawy. Właściwie brała ich urok za pewnik, jedną stałą, która nie zmieniała się, chyba że za sprawą mijających pór, wobec których nikt nie był wyższy. Chyba, że Bogowie.
Odetchnęła, wyczuwając w powietrzu słodszy zapach, i chociaż mający swoje źródło w maddarze, niemniej urzekający.
Pokręciła łbem stanowczo, z cichym westchnieniem.
- I moje szepnięte słowo ma jakąś cenę - nawet jeśli miałaby na bok odrzucać swoją niechęć do nieziemnych na ziemnych terenach, to układ wciąż według niej byłby nierówny. - Nie jestem pewna, co byśmy mieli z twojego buszowania po naszych terenach łowieckich. Oprócz, oczywiście, świadomości pomocy tobie - uśmiechnęła się krzywo, nadal nieprzekonana wizją wpuszczania Rhaegranthura na ich tereny.

- Faktycznie - skomentowała cicho jego słowa o ryzyku poruszania się w grupie. W tonie jej głosu grało faktyczne zdziwienie i jakieś zawstydzenie własnym brakiem perspektywy. Zawsze uważała, że grupa to siła. Im więcej smoków w stadzie, tym jest silniejsze, im mniej: tym jest słabsze. Na tym polegała nawet wyrwa między Wodą i Ziemią: na różnicy smoków. Nie pomyślałaby, że za barierą było inaczej. Ale jak zastanowić się nad tym, to miało to sens. Jakkolwiek duża nie byłaby grupa, Równinnych zawsze było więcej. Liczby nie działały na korzyść smoków, ten jeden raz...
Obruszenie smoka, gdy mówił o dwunogach zainteresowało Gonitwę. Ona miała z nimi do czynienia tyle, co nic. Oprócz walki z Mrocznymi... ale wiedziała oczywiście, że Mroczni byli źli, tak samo jak wiedziała, że to tylko ułamek dwunogów.
- Nie było mnie, gdy elfy były obecne w Dzikiej Puszczy... Ale skoro mają zawitać podobno znowu, to nie są podobne do tych dwunogów, które spotkałeś ty - zauważyła. Gdyby rzeczywiście elfy pod barierą próbowały smoki siodłać czy zabierać im skarby, to nikt na drugi raz by ich nie spraszał. I ich wizyta nie byłaby na tyle długa, by móc o niej cokolwiek wspominać. - Dwunogi dwunogom, podobnie jak smoki smokom, nierówne - dopomniała jeszcze, bardziej zamyślonym tonem. Rzadko kiedy miała okazję gdybać i dumać o stworzeniach, smoczych czy nie, za barierą.
Milczała moment, gdy samiec opowiedział jej już o swoim dziadku, z rosnącym zamyśleniem widocznym na pysku. Oczywiście też dołączyła do samca, zrównując z nim krok.
- Ten twój dziadek... to był Chłód Ziemi? - spytała ostrożnie, obserwując smoka. Być może w poszukiwaniu podobieństwa do poprzedniego przywódcy. Obraz białego czarodzieja prawie jeszcze trzymał się we wspomnieniach smoczycy. Pamiętała rzecz jasna jego futro, zabliźniony pysk. Wąsy. Podobne, te same, co miał Rhae.
_________________
« « » »

• oporny magik • kiedy smok jest atakowany magią, atakujący ma dodatkowe +1 do ST
• twardy jak diament • smok ma -1 do ST we wszystkich rzutach na Wytrzymałość; dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.
• poświęcenie • raz na atak smok może dodać jeden sukces kosztem rany lekkiej; musi jednak określić użycie atutu przed atakiem.
• regeneracja • po 24 godzinach od walki smok samoistnie leczy jedną ranę lekką.

Reia Karta Kompana
Atrybuty: S: 2| W: 1| Z: 1| I: 0| P: 1| A: 0
Umiejętności: A,O,Skr: 1| Śl: 2


« « » »

Dziękuję Astralna *^*
Awatar od Mówiącej
Od Brutusa: to i to
osiągnięcia adopcje teczka drzewko genealogiczne
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 13