FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Szumiąca Dolina
Autor Wiadomość
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 36
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 625

Wysłany: 2017-11-27, 18:33   
   A: S: 5| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski; Twardy jak diament;


Ostatnimi czasy chyba oba ich stada były dość osamotnione. Zabawne, że rzuciły się sobie do gardeł i wyszły na tym chyba najgorzej ze wszystkich. Ziemia rosła, Ogień też nie miał się źle... sojusznicy zdawali się pomagać im z nudów bo gdyby zostawić Wodę i Cień samym sobie, no cóż.
Siedziała więc pod dębem czekając na przybycie samca, nie wiedziała nawet że został przywódcą Wody. Obiecał jej spotkanie więc postanowiła skorzystać z dostępności jaką jej ofiarował.
Otwarła ślepia na dźwięk jego słów i uśmiechnęła się pod nosem. Nie była już chudą młódką z którą rozmawiał po wojnie. Wyrosła, mięśnie harmonijnie rozkładały się pod jej złocistymi łuskami, końcówki rogów dotykały niemal boków jej pyska. Czarne ślepia zmrużyły się nieznacznie bo i ona zauważyła różnicę. Samiec nie był przybity jakby ktoś go właśnie zbił. Pogodził się z śmiercią jej matki?
-Ciebie również Pozłacany.- skinęła mu łbem i nie drgnęła nawet gdy usadowił się obok bliźniaczego dębu. Patrzyła przed siebie co jakiś czas kątem oka na niego (ach te plusy posiadania oczu po bokach pyska).
-Czy i ty nie jesteś samotny?- wzruszyła barkami jakby to nie było nic niezwykłego. Jej oczywiście chodziło o samotność jaką odczuwało się w ich stadach. Chwila milczenia jej nie przeszkadzała, również wsłuchała się w szum drzew. Przymknęła nawet ślepia leniwie poruszając ogonem po trawie.
-Hmm...- zamyśliła się.
-Ja nigdy nie zaznałam takich czasów. W Cieniu zawsze było nas mało, ale masz rację. Po wojnie przez ziemię przeszły istne czystki, a co ciekawe Ateral nie przykładał nawet do tego łapy. To tak jakby jakaś zaraza czy zemsta bogów postanowiła zabrać nam bliskich. Jeśli więc chcecie nas zaatakować zapewne tylko ja i Keez staniemy wam na drodze.- rzuciła nie przejmując się wagą swoich słów. Zmora kazałaby wyrwać jej za to jęzor, ale cóż... Intencja miała jednak swoje powody.
-Myślisz, że bogów obrzydził nasz konflikt?- uśmiechnęła się pod nosem rozbawiona tymi słowami i zerknęła na niego swymi czarnymi ślepiami.
_________________

~ Twarda jak diament ~
Smok ma -1 do ST we wszystkich rzutach na Wytrzymałość.


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.

Pride
S: 2| W: 2| Zr: 1| I: 1| P: 1| A: 1
A: 1| O: 1

KP kompana


#7c272d | Teczka postaci
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody
Szlachetny Zgon



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 53
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1803
Wysłany: 2017-12-03, 19:55   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


Pozłacany... już od jakiegoś czasu nikt tak do niego nie mówił. Przybierając nowe miano, myślał że i tak będzie znany z tego pierwszego, tak samo dla innych, jak i dla siebie. Teraz jest Nurtem, tak właściwie kimś innym. Nie wiedział, że nowe imię będzie dla niego aż tak znaczące.
Westchnął delikatnie słysząc pierwsze pytanie smoczycy. A było to potwierdzeniem oczywiście. Tak... doskwierała mu samotność i to tak właściwie w każdym możliwym sensie. Działo się coś naprawdę niedobrego, wydawało mu się jakby wracał do czasów, gdy zaginął jego ojciec. Gdy spotkał Heulyn.
Zapewne powinien być w stanie nie lepszym niż wtedy. I pewnie właśnie tak by to właśnie było, gdyby nie ostatnie wydarzenia. To pozwoliło mu się przełamać, odrzucić część swoich słabości.
Zamyślił się słysząc następne słowa smoczycy. Już nawet nie faktycznym stanem Cienia, który według słów Cierniowej nie miał się najlepiej. A to powinno go przecież cieszyć... bezpieczeństwo dla stada. Względne.
- Zapewniam Cię, że ilość walczących smoków po naszej stronie nie różniłaby się jakoś specjalnie. - Rzucił, po chwili powracając do swoich myśli. Kto tak właściwie stanąłby w obronie Wody? On, Wzburzony... wszystkich innych jakby wcięło.
Przez pewien zapewne nie było słychać nic, poza szumem drzew, który w takich momentach wydawał się głośniejszy niż wszystko inne.
Po wojnie, faktycznie wszystko zaczęło się pogarszać. Jednak, co dziwne... nie było to skutkiem samej walki, czy śmierci, do których wtedy doszło. Było to bardziej pokłosie tego wszystkiego.
Wydawało się, że wszyscy są tutaj bezpieczni, że mają wszystko co tylko im potrzeba. Nie dosięgną ich pazury równinnych, nie zabraknie im też pożywienia. Byli bezpieczni. Jednak czy było tak naprawdę? Tak naprawdę była to tylko fałszywa iluzja. A prawdziwe zagrożenie jest było bliżej, niż mogło się to wydawać.
- To nie zaraza, nie czystka. Nawet nie bogowie. - Zaczął, przerywając chwilę ciszy. - To my sami. Oni wszyscy... po prostu się poddają. Wojna przyniosła z początku tylko kilka śmierci. Jednak zostawiła po sobie rany, o wiele głębsze niż te zadane za pomocą pazurów. Smoki nie mają siły już po prostu walczyć... każdy ze sobą z osobną. A więc odchodzą. Bo przecież jest to rozwiązanie o wiele prostsze. - Rzucił, dość neutralnym głosem, który w tej chwili powinien być nieco bardziej poważny. Nie wiedział, czy po stronie Cienia wygląda to w ten sam sposób, ale domyślał się, że mogło być podobnie.
Na pytanie Cierniowej kiwnął łbem, potwierdzając. Przez chwilę jednak znów nic nie mówił, myśląc nad słowami, które zaraz wypowie.
Czy bogów faktycznie obrzydził ich konflikt? Zapewne tak właśnie było, bo coś takiego nie miało prawa im się spodobać. Całkiem prawdopodobne, że wywołało to u nich coś właśnie na wzór obrzydzenia. Jednak... bogowie nie przejęli się tym jakoś zbytnio. Nie próbowali zrobić z tym czegokolwiek.
Jednak przez głupią drobnostkę postanowili zostawić Wodę samą sobie. Mówiono, że bogowie nigdy ich nie porzucą. No i proszę... właśnie to zrobili.
- Z pewnością. Jednak nie postanowili zrobić z tym czegokolwiek. Brzmi to trochę jak ironia losu, bo to akurat powinno być dla nich bardzo istotne- Podsumował swoje wcześniejsze myśli, odpowiadając na słowa smoczycy, również nieco spóźnionym uśmiechem. No i cóż... znów wsłuchał się w szum drzew. Ahh... jak bardzo chciałby pokazać Cierniowej pokłosie tych wszystkich wydarzeń.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szlachetny Nurt 2017-12-03, 19:57, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 36
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 625

Wysłany: 2017-12-04, 14:39   
   A: S: 5| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski; Twardy jak diament;


Szczerze mówiąc ona nawet nie wiedziała, że Pozłacany stał się Nurtem. Jakoś mało interesowały ją sprawy innych stad kiedy w jej własnym działo się tak źle. Chociaż ostatnimi czasy Keez przynosiła do groty coraz więcej piskląt. Czyżby je wykradała? Możliwe też, że po prostu wyruszała pod barierę by złapać jakiegoś głupca by ją zapłodnił. Dirlilth pomyślała o tym ze wstrętem. Tego jednego nie lubiła w swojej matce i innych samicach. To oddawanie się samcom i składanie jaj... W każdym razie przyglądała się teraz Wodnistemu i ku jej delikatnemu zaskoczeniu i o przyznał że mało kto miałby walczyć po ich stronie. Ciekawe... poruszyła niespokojnie końcówką ogona.
-Może napuśćmy na siebie Ziemię i Ogień skoro my nie mamy nic do zaoferowania.- parsknęła i pokręciła łbem. Dwa słabe stada walczyły ze sobą i miały wielkich, silnych sprzymierzeńców. To pokręcone... Jakby dwa pisklaki rzucały się sobie do gardeł i ich ojcowie im pomagali.
-Fakt.- skinęła łbem z obrzydzeniem malującym się na pysku. Nienawidziła smoków które się poddają i wybierają ucieczkę. Sama przecież nie uciekła... wtedy, wtedy podczas wojny gdy miała 12 księżyców po prostu chciała zabrać bliskich jak najdalej od walk. Westchnęła spokojniej.
-A co jeśli bogowie jednak maczali w tym szpony i jest to po prostu kara? No wiesz... zamiast żyć w pokoju i inne takie, skupić się na terenach wolnych stad to my bijemy się między sobą.- wzruszyła barkami.
-Słuchałam o bogach i większość z nich jest łagodna i kocha spokój. Mało który pochwala wojnę i konflikty... a ten który to kochał zniknął.- westchnęła marszcząc teraz brwi. Czy powinno tak być? Czemu bogowie patronowali tylko wybranym elementom smoczego życia? Przecież smoki były też kłótliwe, konfliktowe? Czyżby bogowie byli tak idealni i ... wyprani z emocji? Dumała chwilę chcąc pojąć boski element co przecież samo w sobie nie było możliwe.
-Immanor czeka na każdą łzę która krąży po wolnych stadach. Czeka aż będzie dobra, nawrócona i wtedy przyjmie ją na nieboskłonie. Do tego czasu odsyła ją na ziemię by "zmądrzała". Tak przynajmniej głoszą legendy. Może bogowie mają nas w poważaniu dopóki jesteśmy jacy jesteśmy... albo narodził się wśród nich ktoś zły.- westchnęła.
-W każdym razie stada padają, może zbliża się koniec.- mruknęła podchodząc do Pozłacanego. Siadła teraz przed nią zerkając mu w ślepia.
-Jesteś gotowy na "koniec"?- uniosła delikatnie łuskowatą brew.
_________________

~ Twarda jak diament ~
Smok ma -1 do ST we wszystkich rzutach na Wytrzymałość.


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.

Pride
S: 2| W: 2| Zr: 1| I: 1| P: 1| A: 1
A: 1| O: 1

KP kompana


#7c272d | Teczka postaci
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody
Szlachetny Zgon



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 53
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1803
Wysłany: 2017-12-08, 01:55   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


Napuszczenie na siebie Ognia i Ziemi... w pewnym sensie rozwiązałoby ich problemy. Ogień rósł w siłę i stawał się coraz bardziej liczebny, a młodzików tylko im przybywało. Jak miała się sytuacja w Wodzie? O wiele gorzej... stado słabło, a młode pisklaki nie przeżywały nawet do wieku adepta. Co też im teraz pozostawało? Z pewnością sugestia smoczycy była jednym z rozwiązań. Pytanie jednak czy odpowiednim.
- Szczerze mówiąc... nie ma to większego znaczenia. W końcu co to za różnica, czy wykończymy się sami, czy przez wojny między naszymi stadami, a nawet właśnie poprzez inne stada. Skutek zawsze będzie taki sam. - Skwitował słowa samicy, jednak cały czas z łbem zwróconym w stronę koron szumiących drzew. Jego ton był jakiś taki obojętny, nie wskazujący jednak na brak zainteresowania tym tematem, a bardziej zamyśleniem.
Bogowie... czy faktycznie mieli w tym swój udział? Być może nie było to ich bezpośrednim działaniem, a właśnie jego brakiem. Woda miewała lepsze i gorsze czasy, ale takich jak teraz nie było nigdy. A wszystko zaczęło się od tamtej chwili... gdy bogowie ich zostawili. Ich brak faktycznie źle wpłynął na stado. Ci, których wcześniej o to nie podejrzewa, zaczęli odchodzić, znikać. Zabawne, bogowie dali im karę... zostawili ich samych sobie.
- Jeżeli faktycznie jest to kara... to raczej nie przynosi zbyt wielkich korzyści dla nich samych, bo wkrótce nie będą już mieli na kim takową zastosować. - Stwierdził, jednocześnie przenosząc wzrok z powrotem na smoczycę. - Łagodni? Tak mi się zawsze wydawało, jednak na własne oczy widziałem, że nie jest to do końca prawdą. Nie znaczy to jednak, że wszyscy mają taki temperament. - Powiedział, można powiedzieć, że z lekkim podirytowaniem. Ale w sposób wypowiedzi oczywiście świadczył, że spowodowane to było pewną sytuacją, o której jednak Cierniowa wiedzieć nie mogła.
- I to jest możliwe. Od dłuższego czasu w świątyni panuje nienaturalny chłód, a bogowie zrobili się jakoś bardziej milkliwi. Zdarzały się i momenty, że nie odzywali się do nikogo. To może mieć związek, nie wiem z czym, ale na pewno nie jest to nic dobrego. - Odparł, mocno zastanawiając się w tym momencie czy nie powiedzieć Intencji o czymś jeszcze, związanego z bogami i jego stadami. Ale póki co wstrzymał się. Nie oznaczało to jednak, że nie zostawi tego na później, do momentu gdy uzna, że będzie to odpowiednie. Skupił swój wzrok na ślepiach smoczycy, gdy ta postanowiła podejść nieco bliżej.
- Koniec... jeżeli nie podejmiemy żadnych działań, to z pewnością on nastąpi. Dla jednych szybciej, innych później. Jeżeli nic się nie zmieni, to koniec końców dopadnie nas wszystkich. - Westchnął. - Wydaję mi się, że nigdy nie będziemy na to gotowi. Nie znaczy to jednak, że trzeba siedzieć bezczynnie na zadzie, czekając na nieuniknione. - Wzruszył barkami. - A ty? Jak zapatrujesz się na "koniec"? - Tym razem sam zapytał, będąc ciekawi odpowiedzi smoczycy.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szlachetny Nurt 2017-12-08, 01:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 36
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 625

Wysłany: 2017-12-11, 11:48   
   A: S: 5| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski; Twardy jak diament;


Nie patrzył na nią... czyżby kłamał? A może się bał. Zmarszczyła brwi obserwując uważnie wędrówkę jego ślepi po koronach drzew. Miała ochotę nim potrząsnąć, ale czy to cokolwiek by dało? Słuchała go i westchnęła kręcąc łbem.
-Wojna Ziemi z Ogniem nie poskutkuje wymarciem Wody w moim mniemaniu, więc ma to jakieś znaczenie, a skutek byłby inny. Co do mojej propozycji była to jedynie czysta sarkastyczna sugestia.- wzruszyła barkami. Przecież nie namawiałaby samca Wody do rozpętania wojny pomiędzy ich sojusznikami. Nic z tych rzeczy! Rozbawiony uśmiech przez chwilę przemknął przez jej pysk.
-Mh.- pokręciła z rezygnacją łbem na jego słowa.
-Chyba nie słuchałeś lekcji o bogach, albo niektórzy w wolnych stadach powinni odwiedzić proroka.- rzuciła spokojnie.
-Czemu uważasz, że nie przynosi im korzyści. Bogowie, Immanor czekają na nasze przybycie tam.- i skierowała łeb ku niebu.
-Prędzej czy później każdy tam trafi, a era smoków na ziemi skończy się. Tak mówi proroctwo.- powiedziała poważnie i skierowała spojrzenie na pysk samca. Była religijna i nie ukrywała się z tym faktem. Tylko bogowie pomogli jej gdy straciła w Cieniu wszystko co było dla niej ważne. Matkę, rangę i szacunek Keez jeśli tylko kiedykolwiek go miała.
-Brat Immanora, strasznie gniewny i potężny smok Kammanor obdarował mnie ostatnio w świątyni mięsem tura. Uważam, że było to całkiem łagodne zachowanie.- znów wzruszyła barkami.
-Ateral na moich oczach zamroził pysk Masochistycznego podczas nauk młodych kiedy ten mu pyskował i podważał potęgę oraz istnienie. Czy nie łagodny bóg dałby mu tylko taką karę?- uniosła lekko brew.
Och samica mogłaby godzinami gadać o bogach, więc samiec powinien się z tym liczyć.
-Zgadzam się... dziwny chłód jest niepokojący. Z drugiej jednak strony Kammanor ostrzegł mnie, że nie powinnam kierować się gniewem.- westchnęła uważając, że wytłumaczyła tym milkliwość bogów. Może byli kapryśni jak pogoda? Ciężko rzec.
Nie ruszyła się gdy podszedł bliżej patrząc jej w ślepia. Stała nieruchomo, nie była przecież płochliwą młódką. Również patrzyła mu w ślepia spod półprzymkniętych powiek.
-Błyszczeć na niebie u boku matki i bogów, nie brzmi to tak źle. Dopóki jednak tu jestem, a koniec jeszcze nie nadszedł będę zaznaczać swoją obecność szponami, ogniem i głosem.- powiedziała poważnie.
-Nie wiem jaka jest wola bogów bo nie jestem prorokiem jednak koniec Wody nie brzmi w moich uszach zbyt dobrze. Wolałabym jednak nieco ograniczyć rozwój Ognia i Ziemi.- dodała nie poruszając się o szpon.
-Na koniec jestem osobiście gotowa lecz lepiej by nadszedł później niż wcześniej.- wzruszyła barkami.
_________________

~ Twarda jak diament ~
Smok ma -1 do ST we wszystkich rzutach na Wytrzymałość.


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.

Pride
S: 2| W: 2| Zr: 1| I: 1| P: 1| A: 1
A: 1| O: 1

KP kompana


#7c272d | Teczka postaci
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody
Szlachetny Zgon



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 53
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1803
Wysłany: 2017-12-15, 01:07   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


Czy wojna Ognia z Ziemią faktycznie byłaby dla nich taka dobra? Jego zdaniem niekoniecznie. Fakt... być może nie powinno dotknąć ich to bezpośrednio, jednak jeżeli wpłynęłoby to choć odrobinę negatywnie na i tak już upadające stada... no mogłoby się to już skończyć źle. W pewnym sensie jak dobicie konającego. To, że inni upadają nie znaczy, że mogą od razu się podnieść i zapomnień o wszystkich stratach.
- Zauważyłem, że była to sarkastyczna sugestia. Mimo wszystko... koniec końców miałoby to jakiś wpływ na Wodę i Cień, ale wydaje mi się, że nie byłoby to coś pozytywnego. - Uśmiechnął się, można nawet powiedzieć, że delikatnie się zaśmiał.
Cóż... po chwili rozmowy z Cierniową, mógł być pewny że bogowie są w jej życiu dosyć ważni. W większości tematów zahaczała właśnie o ich temat. Bogowie po prostu nie są najlepszym tematem na rozmowę, zwłaszcza jeżeli osoby rozmawiające mają do tego zupełnie inne podejścia. Sam być może byłby bliski przekonaniom smoczycy... gdyby nie to, co miało miejsce jakiś czas temu.
- Czymże bogowie byliby bez swoich wiernych? Gdyby zależało im na naszym uśmierceniu, to przyczyniliby się do tego już dawno temu. - Odpowiedział na jej słowa, mówiąc równie poważnie jak i ona. Znał proroctwa, wiedział bardzo dużo o bogach, z tym że... niewiele z tych rzeczy miało swoje odzwierciedlenie gdzieś indziej.
Immanor... zawsze wydawał mu się tym najłagodniejszym z bogów, najbardziej sprawiedliwym. Mimo to... i on zamilkł. Już nie chodzi o brak odpowiedzi, a sam brak obecności.
O Masochistycznym wiedzieć oczywiście nie mógł, jednak jeżeli Ateral postąpił w ten sposób... to raczej musiał mieć ku temu jakieś powodu. Mimo wszystko postąpił dość łagodnie, w porównaniu z innymi.
Zmrużył oczy i zaśmiał się nieco kpiąco.
- To z całą pewnością jest przejaw łagodności bogów. Co do tego nie mam wątpliwości. - Tym razem powiedział dość poważnie.[/color] - Jednak co powiedziałabyś na to, że byłem świadkiem sytuacji, w której to zachowania bogów nie można było opisać tym właśnie słowem, a raczej jego przeciwnością? Po tym wydarzeniu... wiele się zmieniło. - Westchnął.
- Cóż... mi z kolei odmroziło łapę. Na pewno jest to jakaś zmiana w zachowaniu bogów, choć z tego co mówisz, nie wszyscy zamilkli. - Odrzekł, tym razem nieco mniej przejęty.
- Wydaję mi się, że ostatnim co chciałaby zrobić Zmora, byłoby ograniczenie wpływów waszego sojusznika. Jednak czy to cokolwiek by dało? Cztery słabe stada nie brzmią najlepiej, zwłaszcza że takie mają tendencję do stawania się jeszcze słabszymi. - Dodał, ciągle patrząc się na smoczycę. Poruszające się korony drzew jakby w tym momencie nie istniały, całą swoją uwagę skupił na Intencji.
- Koniec już nadszedł... przynajmniej dla nas. - Stwierdził, a w słowach tych można było wyczuć żal. - Chciałbym... żebyś zobaczyła ten koniec na własne oczy. To co z nas zostało, jeżeli cokolwiek to jeszcze znaczy. Proszę. - Początkowo mocno się zawahał, a było to bardzo odczuwalne w jego głosie. Cierniowa zapewne mogła zrozumieć, że nie była to dla niego łatwa decyzja. Zastanawiał się już nad tymi słowami od początku rozmowy, jednak ciągle nie był pewny. Teraz jednak był to dobry moment... tylko czy istniała jakakolwiek szansa, że smoczyca zgodzi się na to?
Cholera... czy on wie co tak właściwie robi?
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szlachetny Nurt 2017-12-15, 14:41, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 36
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 625

Wysłany: 2017-12-24, 21:34   
   A: S: 5| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski; Twardy jak diament;


Westchnęła znów ciężko i przejechała powoli łapą po smukłej szyi, ni to ją rozmasowując ni to po prostu zgarniając kurz. Potarty olejek pokrywający łuski delikatną warstwą z nową subtelną wonią uniósł się w powietrze. Sama smoczyca natomiast przekręciła łeb ku tyłowi i uśmiechnęła się delikatnie do samca.
-Nie jestem najlepsza w zabawy polityczne Milczący, ale uważam że nie byłoby tak źle. Bylibyśmy przecież wyłączeni z konfliktu. Sami by się trochę powybijali, ponienawidzili podczas gdy my moglibyśmy na chwilę przestać.- rzuciła patrząc na jego uśmiechnięty pysk. Nie wiedziała jak długo ten uśmiech tam będzie zalegał, ale cóż... musiała próbować. Intrygująca rozmowa doprawdy.
-Nie rozumiesz.- uśmiechnęła się znów tym razem jednak mniej zaczepnie, bardziej... jakby w zmęczony sposób. Pokręciła lekko łbem na chwilę przymykając ślepia.
-My musimy żyć godnie i następnie umrzeć by dostać się do gwiazd. Po cóż im kataklizm skoro łzy powróciłyby do życia pod postacią innych smoków.- wzruszyła lekko barkami.
-Chyba, że zmęczeni są czekaniem ale nie mnie to oceniać. Nie jestem prorokiem.- dodała a jej pysk wyrażał powagę.
Słysząc jego kpiący śmiech zwęziła znów powieki patrząc na niego uważnie czarnymi ślepiami. Powiedział jednak coś co zrekompensowało wcześniejszy śmiech i samica znów się zrelaksowała. Uderzyła kilkukrotnie ogonem o ziemię rozumiejąc powoli, że nijak nie wpłynie na zdanie Milączego na temat bogów. Niektórzy byli po prostu uparci, a ona do takowych miała zdecydowanie zbyt mało cierpliwości.
-Cztery słabe? Nie powiedziałaby.- rzuciła lekko.
-Ale tu w sumie też Zmora mnie zganiła... mam tendencję do wybiegania myślami w przyszłość, nie patrzę na to co tu i teraz.- westchnęła jakby znudzona tym co słyszała od swojej alfy.
-"Dla nas" kogo masz na myśli Milczący?- uniosła lekko brew podchodząc do niego bliżej. Uniosła skrzydło i przejechała delikatnie jednym z pazurów po podbródku samca mówiąc
-Dobrze więc dopóki nie chodzi o zabicie mnie możesz mi pokazać "wasz koniec".- szepnęła cofając potem skrzydło.
_________________

~ Twarda jak diament ~
Smok ma -1 do ST we wszystkich rzutach na Wytrzymałość.


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.

Pride
S: 2| W: 2| Zr: 1| I: 1| P: 1| A: 1
A: 1| O: 1

KP kompana


#7c272d | Teczka postaci
 
 
Szlachetny Nurt
Przywódca Wody
Szlachetny Zgon



Stado: Wody
Rasa: Skrajny
Księżyce: 53
Płeć: Samiec
Opiekun: Wzburzone Wody
Mistrz: Mistycznooka
Wiek: 19
Dołączył: 25 Sty 2017
Posty: 1803
Wysłany: 2018-01-01, 20:27   
   A: S: 1| W: 3| Z: 5| I: 2| P: 4| A: 1
   U: MA,MO,M,B,L,Pł,W,Kż,O,MP: 1| Śl,A: 2| Skr: 3
   Atuty: Zwinny, Pamięć Przodków, Tropiciel, Wybraniec Bogów


Wyczuł nową woń, która to właśnie uniosła się w powietrzu. Ta jednak była znajoma, bardzo znajoma. Zabawne... jej matka stosowała bardzo podobne olejki. Jak bardzo brakowało mu tego zapachu... już zawsze będzie go kojarzyć z tym jednym spotkaniem. W jakimś stopniu poprawiło to troszkę jego humor.
Chciał zaśmiać się, słysząc kolejne słowa Cierniowej. Jednak powstrzymał się, wydawało mu się to w tym momencie odrobinę nie na miejscu. Zbyt dużo widział, zbyt dużo przeżył, by tak po prostu uwierzyć w to, że Cień i Woda przestaną się nienawidzić i walczyć między sobą.
- Wszystko na to by wskazywało, bo przecież jaki byłby sens na walkę w takim momencie? Jednak to właśnie takie chwile są najbardziej zwodnicze. Przestalibyśmy... może na księżyc, może dwa, może nawet na więcej. Jednak w końcu i tak stałoby się nieuniknione. Jeżeli coś wydaje się bezpieczne i pewne, to na pewno takie nie będzie. - Mimo dość poważnych słów nadal pozostawał "uśmiechnięty", ta rozmowa szczerze mówiąc go wciągnęła. Przybył tutaj ze względu na Intencję, jednak sam tak naprawdę potrzebował czegoś takiego. Ileż to zwykła rozmowa potrafi zmienić.
- Właśnie. W działaniach bogów można dostrzec wiele sprzeczności. Czasami zdają się być dokładnie tacy, jakimi się ich opisuje i postępują tak jak powinni, przynajmniej według nas. W innych wypadkach... odbiegają od tego. Czy można nazwać to ich kaprysem, zmęczeniem, czy może czymś jeszcze, to już inna sprawa. - Ten wątek mimo wszystko zaczął go interesować, choć z początku był nim dosyć znudzony. Była to rozmowa dwójki smoków, jednego z dość dobrym podejściem do bogów, wierzącym w każdy ich czyn, tak samo jak i to, że musi mieć on jakiś konkretny powód. No i drugi smok, który podchodzi do bogów może nie negatywnie, ale nieco bardziej realnie. To w pewnym momencie musiało zrobić się interesujące.
- Ciężko stwierdzić, czy lepiej patrzyć na to co jest tu i teraz, czy odbiegać myślami w przyszłość. Chociaż, to drugie jest często ważniejsze. Może nie trzeba rozważać w każdym szczególe obecnej sytuacji, ale po prostu brać pod uwagę niektóre rzeczy. - Powiedział, mając nadzieję, że nie powtórzył tym samym słów Zmory, z których to raczej Cierniowa zadowolona nie była. Przedstawiał można by powiedzieć... własny punkt widzenia na tą kwestię.
- To już pokaże Ci na miejscu. - Odpowiedział, a tym razem jego wyraz pyska zmienił się na nieco bardziej przyjazny. - Zabicie? Skądże. - Zaśmiał się, delikatnie szturchając samiczkę w ramię. Następnie powoli wstał... cóż, siedziało się tutaj bardzo przyjemnie, jednak przyszedł czas na nieco bardziej poważne sprawy.
- Leć ze mną. - Powiedział krótko, a następnie powoli wzbił się w powietrze, kierując się w miejsce, które to chciał pokazać smoczycy. Cieszył się, że zgodziła się na jego prośbę. To naprawdę wiele dla niego znaczyło. Rozmyślał już nad tym, jak będzie musiał ją tam sprowadzić... jednak obędzie się bez komplikacji.
_________________
 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Dirlilth Niezłomna



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 36
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Partner: Obojętny Kolec
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 625

Wysłany: 2018-01-04, 19:25   
   A: S: 5| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski; Twardy jak diament;


Młodość miała widocznie swoje zalety. Ona widziała świat w zupełnie innych barwach niż Nurt, zwłaszcza jeśli chodziło o koligacje pomiędzy Wodą, a Cieniem. Co do zapachów, to cóż... cała kolekcja olejków zapachowych trafiła w łapy Dirlilth po tym jak u Kojąca Łuska odeszła do krainy gwiazd. Trudno więc było uniknąć uczucia, że samica pachniała jak matka. Lubiła te olejki... kojarzyły jej się z ciepłym uściskiem matki.
Uniosła lekko brew słuchając jego słów po czym sama po prostu się uśmiechnęła i pokręciła łbem.
-Jesteś niemożliwy Pozłacany. Moja matka musiała kochać ten twój zaślepiony upór.- rzuciła łagodnie. Wspominanie Kaliny nie powinno powodować bólu. Fakt, widok jej śmierci był potworny dla małego pisklęcia... ale tych miłych chwil było znacznie więcej.
-Nie zaprzątaj sobie łba bogami. Dla mnie oni byli, są i będą, a jakie też mają plany... tego nie wiemy. Może wcale nie są sprzeczne z tym kim są? Przecież zarówno miłość jak i siła mają wiele różnych twarzy, prawda?- rzuciła uśmiechając się tym razem cieplej. Pewnie nie uda jej się polepszyć stosunku łowcy do bogów, ale może chociaż w pewnym stopniu nieco się rozluźni. Bogowie najczęściej i tak tylko na nich zerkali. Najważniejsze jednak, że bariera nadal trwała i dzięki niej nie musieli bać się ludzi i wywern. Dirlilth niestety nie znała historii Mgły. Jedyne o czym słyszałam o legendy o Tarramie.
-Hm może masz racje.- zaczęła ostrożnie po czym westchnęła ciężko. Nie, z pewnością Pozłacany nie ujął tego tak brutalnie jak Keez. Był bardziej... dyplomatyczny.
-Dzięki ci za rozmowę o bogach i wojnie.- dodała ruszając u jego boku tam gdzie chciał jej coś pokazać. W ostateczności obroni się jeśli to jakaś zasadzka... albo wezwie Keez.
-Czy ja wiem. Prawie nic o tobie nie wiem oprócz tego, że nie pałasz miłością do bogów i , że byłeś niezwykle ważny dla mej matki pod koniec życia.- rzuciła również się uśmiechając i rozłożyła skrzydła.
-Jak sobie życzysz.- i machnęła skrzydłami by wzbić się w powietrze zaraz za samcem. Ciekawa była co też łowca chciał jej pokazać. Na bogów przecież ona nawet nie wiedziała, że został przywódcą! Czujna leciała za nim rozglądając się, wypatrując znajomych zmian w terenie.

/zt z Nurtem
_________________

~ Twarda jak diament ~
Smok ma -1 do ST we wszystkich rzutach na Wytrzymałość.


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.

Pride
S: 2| W: 2| Zr: 1| I: 1| P: 1| A: 1
A: 1| O: 1

KP kompana


#7c272d | Teczka postaci
Ostatnio zmieniony przez Ukryta Intencja 2018-01-04, 19:26, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 14