FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Ukryty zagajnik
Autor Wiadomość
~ Moderator




Dołączył: 08 Sty 2014
Posty: 8916
Wysłany: 2014-01-10, 19:25   Ukryty zagajnik

    Zagajnik
    Maleńki zagajnik, mogący pomieścić góra dwa, może trzy smoki, ukryty w głębi lasu. Z jednej strony zasłaniają go gęste krzaki, cierniste krzewy, z rzadka zielone, raczej czarnawe i odstręczające. Z drugiej drzewa, mieszczące się blisko siebie, wiele powalonych przez dawna wichurę. ogółem dużemu smoki bardzo trudno się tu dostać, chyba że droga powietrzną. A i tak trzeba bardzo uważać na gałęzie drzew.
 
 
Kobaltowy Szpon 
Uzdrowiciel Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 34
Płeć: Samiec
Opiekun: -
Mistrz: Opiekunka Gwiazd
Partner: Skowyt Straconych
Dołączył: 10 Sty 2014
Posty: 170
Wysłany: 2014-01-11, 09:49   
   A: S: 1| W: 2| Z: 5| I: 3| P: 1| A: 1
   U: L,O,A,MO,MA: 1| B,S,Skr: 2| W: 3| MP,Lecz: 5
   Atuty: Ostry węch; Pamięć przodka; Skupiony


Opiekunka Gwiazd
Prorok


Wysłany: 2013-12-29, 16:54

Kiwnęła lekko głową.
~ Oczywiście.
Potwierdziła z pogodnym wyrazem pyska. Zamyśliła się na moment. A następnie przed Uzdrowicielem pojawiła się iluzja smoczego łba, idealnie odwzorowanego... I zdecydowanie nie zdrowego. Powieki były opuchnięte, sam pysk skrzywiony jakby smoka dręczył potężny ból głowy.
~ Do dzieła.
Machnęła kurtuazyjnie skrzydłem w stronę tworu. Zasady pozostawały takie same jak wcześniej.


Kobaltowy Szpon
Uzdrowiciel Ziemi


Wysłany: 2014-01-04, 13:44

Kobalt... próbował się powstrzymać, ale mu nie wyszło. Wzdrygnął się na widok smoczego łba. Stworzyć iluzję tego? Toż to... zajmie mu lepszą porcję dnia i naprawdę sporo maddary. Te wszystkie rzeczy które trzeba było sobie wyobrazić z jak największą dokładnością. Brr. Ale nie został Uzdrowicielem dlatego, że lubił narzekać na nadmiar rzeczy do roboty. Ba, lubił wyzwania. Więc potrząsnął łbem, oczyszczając umysł z wszelkich myśli, i wziął się do pracy.
Najpierw na chwilę położył łapę na iluzji Opiekunki Gwiazd. Zbadał strukturę wszystkie co tam było. Jak już Opiekunka raz zdążyła podkreślić, ta wiedza była mu niezbędna w idealnym odtworzeniu jej dzieła.
Potem cofnął się o parę kroków, przysiadł i owinął przednie łapy ogonem. Przymknął ślepia i wziął głęboki oddech, zatapiając się w swojej wyobraźni i stopniowo przypominając sobie szczegóły, jakie wyczytał podczas analizy iluzji Opiekunki.
Smoczy łeb. Skomplikowana rzecz. Niezwykle skomplikowana. A od czego powinien zaczać? Oczywiście, że od podstaw. Od tego, na czym cała reszta będzie się trzymała.
Zatem wyobraził sobie kości. Smocza czaszka, odpowiednio przypłaszczona, z charakterystycznymi okrągłymi dziurami na gałki oczne, gdzieniegdzie przebita aby przepuścić naczynia krwionośne i nerwy do środka i ze środka na zewnątrz. Pusta w środku, gdyż tam znajdował się mózg, odpowiednio chroniony przez twarde, dokładnie zespojone fragmenty kości. Długie szczęki, dolna na ruchliwym stawie, z których wyrastał komplet niesamowicie ostrych i mocnych zębisk. A u nasady czaszki duża dziura, mająca na celu przepuszczać węzły nerwowe z mózgu do reszty ciała i w ten sposób kontrolować ruchy mięśni reszty ciała.
Kość miała mieć... bladobeżową barwę. Nie kompletnie białą, ale też niewiele ciemniejszą niż biel. Nie była też gładka – była pełna wyżłobień, w których miały biec naczynia krwionośne i nerwy, które Kobalt miał zamiar wyobrazić sobie odrobinę później.
Chwilę dopracowywał czaszkę. Kości, nawet jeśli puste w środku, były wzmacniane niewielkimi beleczkami, pomiędzy którymi znajdowało się powietrze, sprawiające, że cały kościec smoka był wystarczająco lekki, by umożliwić latanie. Tak jak u ptaków.
Kiedy był usatysfakcjonowany jakością czaszki, przyszło mu dodać kolejny element. Tkankę nerwową. Cały jej wielki zbitek w komorze uszykowanej wcześniej w czaszce. Ten zbitek, którego nikt tak naprawdę do końca nie rozumiał, ponoć trzymał w sobie jaźń smoka. Kobalt nie wiedział, czy temu wierzy, wiedział natomiast, że ciosy w to miejsce były bardziej zabójcze niż w jakiekolwiek inne. Więc może było w tym trochę prawdy. Tak więc, stworzył roboczo przez siebie nazwany ośrodek nerwowy... A potem pozwolił odejść od niego włóknom nerwowym, które przekazywały decyzje zachodzące w ośrodku do reszty ciała, a także przenosiły informacje zebrane przez resztę ciała do owego ośrodka. Nie zapomniał o włóknach odbierających informacje z oczu, nie zapomniał nawet o tych najmniejszych, odbierających informacje czuciowe i temperaturowe z powierzchni skóry łba. Nawet najmniejszy nerw był niezwykle ważny, więc trzeba im było poświęcić odpowiednią ilość uwagi. Nie wiedział jakie kolory mogły mieć nerwy, więc wybrał biel. Jasna, śnieżnobiała biel wydawała się odpowiednim wyróżnieniem dla tej tkanki. Czy słusznie? Nie miał pojęcia. W końcu był jedynie prostym smokiem.
W końcu uznał, że i nerwy odwzorował tak, jak w iluzji stworzonej błyskawicznie przez Opiekunkę Gwiazd. Chwilę czasu poświęcił na zazdrość. Też pragnąłby kiedyś mieć taką wprawę w tworzeniu iluzji, że pojawienie się smoczego łba zabrałoby mu góra kilka uderzeń serca, a nie jak obecnie długie minuty. Ale tylko chwilę czasu... Trzeba było kontynuować dzieło.
Następnie postanowił się zabrać za naczynia krwionośne. Zawartość naczyń odżywiała ciało, zatem ich prawidłowe ukształtowanie było kluczowe. Grube tętnice biegły wzdłuż szyi, kurcząc się i rozkurczając w rytm bicia serca, którego ta iluzja nie posiadała... Tętnice rozdzielały się po dotarciu do czaszki w mniejsze naczynia krwionośne, docierające do każdego, nie ważne jak nieistotnego, zakamarka iluzji. Ośrodek nerwowy musiał być dokładnie ukrwiony. Tak samo oczy i jeszcze nieistniejący język smoka. A potem od każdego miejsca zużyty płyn odprowadzały inne naczynia, zwane żyłami, które już nie miały możliwości kurczenia się i rozkurczania. Wszystkie naczynia naturalnie zajmowały swoje miejsca w wyżłobieniach w kości... Chyba że akurat potrzebowały doprowadzić życiodajny płyn w głąb tkanki.
Kobalt upewnił się, że odwzorował każde naczynie tak, jak biegło w iluzji stworzonej przez Opiekunkę. I upewnił się też, że naczynia były ze sobą połączone, że żadne nie pozwalało krwi wylać się do tkanek. To byłaby katastrofa w przypadku żyjącego smoka.
Teraz... dalsze tkanki. Kobalt wybrał oczy. Oczy nie powinny być za trudne. Koliste, wypełnione szklistą, galaretowatą substancją, pełne zakończeń nerwowych, które odczytywały widok świata. Tęczówka, nadająca barwę oku, aby nie było ono złowrogo czarne. Zadziwiające, jak wiele smoki uwagi potrafiły czasem przywiązać do zwykłego pigmentu, który nadawał barwę oku. Ale sam Kobalt musiał przyznać, że obecność pigmentu sprawiała, że smocze oko stawało się najzwyczajniej w świecie piękne.
Następnym krokiem w wyobrażaniu sobie przyszłej iluzji były mięśnie. Bardzo ważna część, umożliwiająca szczęce ruchy, oczom obracanie się w oczodołach, a całemu pyskowi smoka mimikę, która wspomagała ekspresję emocji w czasie rozmowy. Każdy mięsień był zakotwiczony ścięgnem o kość, albo o rzecz, którą poruszał, czyli na przykład oko i powieki. Każdy mięsień musiał być też porządnie ukrwiony, zatem Kobalt upilnował, by nowo wyobrażony element nie zlikwidował naczyń krwionośnych, które rozpracował nieco wcześniej.
Po mięśniach nadeszła kolej na nieco warstwy tłuszczowej... Której mało było na łbie, ale nie zapomniał i o niej, gdyż zapobiegała nadmiernemu wychłodzeniu smoczego ciała. A potem skóra, którą musiał stworzyć bardzo dokładnie, razem z powiekami, gdyż to skóra odbierała informacje ze środowiska i przekazywała je dalej. A aby czuć takie rzeczy jak temperaturę, dotyk, nacisk, czy nawet ból, skóra musiała być cała dokładnie odtworzona jak w oryginale.
Pozwolił, by skóre porosły łuski. Rombowate, rogowe twory, pełniące funkcję ochronną. Giętkie w okolicach, które miały być aktywne mimicznie. I rogi, które wyrastały z łba i sprawiały, iż wyglądał on bojowo i majestatycznie nawet mimo choroby trawiącej oczy tego osobnika.
Bo oto właśnie, stworzywszy podstawy, Kobalt dotarł do choroby. O ile się nie mylił, iluzja Opiekunki była trawiona jaskrą, czyli poważniejszym stadium zapalenia powiek. To stadium wywoływało spory ból, znacznie utrudniało widzenie smoka i jeśli pozostało niewyleczone, groziło trwałymi szkodami. Opuchlizna uniemożliwiała naczyniom krwionośnym poprawne dostarczanie życiodajnych płynów, a stan w ten sposób wygłodzonego oka stale się pogarszał. Czym mogło to być zapoczątkowane? Zapewne infekcją. Jakieś ciało obce mogło się dostać do oka, przynosząc ze sobą złowrogie drobnoustroje, na które w sposób bardzo agresywny odpowiedziało ciało. Tak agresywny, że grożący samouszkodzeniem. Tak czasem się zdarzało. I potrzebna była natychmiastowa interwencja.
Obrazował opuchliznę powiek, tkanek wokół oczu, i tych głębiej, u ujścia nerwu wzrokowego. W niewielkich ilościach była obecna też ropa, dowód na infekcję, czy to obecną czy przeszłą. To wszystko trzeba było zwalczyć podczas leczenia. Czym pewnie będzie następny krok tego treningu.
Nie zapomniał też o grymasie bólu na pysku iluzji. Spróbował go powtórzyć tak jak u oryginału, zaciskając pewne mięśnie wyobrażenia i rozluźniając inne.
Ostatnim krokiem było wlanie w wyobrażenie sporej ilości maddary... Kobalt kazał swojej iluzji pojawić się przed sobą, w powietrzu, na wysokości piersi młodego samca.
Uzdrowiciel otworzył ślepia i spojrzał badawczo na Opiekunkę Gwiazd, oczekując jej werdyktu.


Opiekunka Gwiazd
Prorok


Wysłany: 2014-01-06, 01:13

// x.x

Smoczyca uśmiechnęła się szeroko. Nie trzeba być wyśmienitym Łowcą, by dostrzec błysk ogromnego zadowolenia w lazurowych ślepiach smoczycy. To było trudne zadanie, a Kobalt radził sobie znakomicie.
~ Piękne. Tylko...
Wyciągnęła ogon, który przeleciał przez iluzję. Oczywiście nic jej nie robiąc, ale nie napotykając oporu.
~ I niczego nie czuję.
Mrugnęła pogodnie do młodego Uzdrowiciela.
~ A gdy dodasz zmiany możesz zlikwidować tą iluzję, bo za bardzo się zmęczysz. Poproszę za to zioła których byś użył i ich iluzje.


Kobaltowy Szpon
Uzdrowiciel Ziemi


Wysłany: 2014-01-06, 11:07

Uch... Zestalić iluzję. Hm. Do utrzymywanego już z trudem wyobrażenia smoczego łba trzeba było dodać kilka elementów. Po pierwsze, iluzja kości miała dawać taki opór, jaki w normalnych okolicznościach dawał kamień. Kobalt wyobraził to sobie i w nowe wyobrażenie przelał maddarę. Teraz tylko warstwa mięśni i skóry mogła przepuszczać smoczą łapę. Ale młody Uzdrowiciel na tym nie skończył.
Znał fakturę smoczej skóry. Mniej więcej. Więc najpierw wyobraził sobie, że cielesność tkanki mięśniowej jest jak sprężysta gąbka, uginająca się, miękka, ale nie pozwalająca smoczym łapom przezeń przeniknąć. A potem sama skóra. Miała być sprężysta, ale dająca spory opór, a po naciśnięciu wracająca do pierwotnego stanu. Przy dotyku powinna dawać wrażenie chropawej powierzchni.
Łuski z kolei miały być stosunkowo twarde, lecz elastyczne, przy odpowiednim nacisku potrafiły się lekko ugiąć ale nie pęknąć. Były lekko chropowate w dotyku, a ich krawędzie graniczyły z ostrością.
W to wyobrażenie wlał maddarę, pilnując by w czasie prac dotychczas stworzony smoczy łeb nie zniknął. Skinął łbem. Dał Opiekunce Gwiazd kilka uderzeń serca na sprawdzenie zmian, po czym odwołał iluzję i odetchnął z ulgą. To było najtrudniejsze co kiedykolwiek udało mu się zrobić. Nie wiedział, czy chce to powtarzać w najbliższym czasie.
- No więc, jaskra - mruknął pod nosem. - Wnioskuję że diagnoza na iluzji była dobra. W takim razie powinienem użyć dwóch ziół: ostróżeczki polnej i żywokostu. Najpierw użyję ostróżeczki - wyobraził sobie niewielką roślinę o łodyżce i listkach cieniutkich, przypominających żyły lub nitki rzek na mapie. Łodyzka była zwieńczona kilkoma kwiatkami wyrastającymi na rozdzielających się pędach. Jeden kwiatek na jeden pęd. Kwiatki były bardzo charakterystyczne, o płatkach w kolorze pięknego fioletu, skierowane w dół, a w górę kończyły się dziwaczną, pojedynczą rureczką zbudowaną z płatków. Trudno było zapomnieć ziele o tak ciekawej budowie. - Leczniczą częścią tej rośliny są kwiaty. - Kobalt skupił się i przelał w wyobrażenie ostróżeczki maddarę. Dodał też zapach, nieco pobudzający, orzeźwiający, ale też kwiatowy. Stworzył to maddarą i sprawił, iż to płatki kwiatów były źródłem tego zapachu w jego iluzji - Płatki kwiatów trzeba sparzyć i w roli okładu położyć na oczy. Zwalczą infekcję, jeśli jakaś jeszcze jest. Jak już infekcja się cofnie, można użyć żywokostu, który przywraca wzrok - i znowu, wyobraził sobie roślinę. Tym razem uwzględnił jej korzenie. W przypadku żywokostu korzonki były krótkie, liczne, rozdzielały się na wiele odnóg. Jego "góra" przypominała nieco pokrzywę. Wąskie, smukłe listki odchodziły od mocnej łodyżki. Kwiatki tej rośliny były bardzo malutkie, białe, ledwo zauważalne w przeciwieństwie do ostróżeczki polnej. I, wedle wiedzy młodego Uzdrowiciela, żywokost nie miał szczególnego zapachu. W to wyobrażenie przelał maddarę - Ususzony korzeń żywokostu należy ugotować, a wywar z niego, po odpowiednim ochłodzeniu oczywiście, ostrożnie i powoli zakroplić do chorych oczu. Żywokost pomoże przywrócić wzrok choremu.
Popatrzył wyczekująco na Opiekunkę ponad dwoma iluzjami roślinek unoszącymi się pomiędzy nimi.
_________________
Kobalt w pełnej krasie.
Jeśli chcesz zostać wyleczony, odwiedź mnie w mojej Jaskini Uzdrowień! >>
Jeśli jesteś spoza stada Ziemi, napisz do mnie PW (:


Zioła Ziemi: >>


Kompani:

Śnieg (sowa) - KK
S: 0| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 2| A: 1
Umiejętności: A,O,Skr,Kż: 1


Lód (sokół) - KK
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 1| A: 1
Umiejętności: A,O: 1


Ostry Węch - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle mają dodatkową kość.
Pamięć przodka - Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -1 do ST podczas walki z nimi.
Skupiony - Smok lecząc z maksymalną ilością ziół ma -1 ST do pierwszego etapu leczenia ran.



 
 
Opiekunka Gwiazd 
Prorok



Stado: Prorocy
Rasa: Wywernowy
Płeć: Samica
Opiekun: Niebiańska Melodia*
Mistrz: Szpon Ziemi*
Partner: Krwawy Zmierzch*
Dołączyła: 11 Sty 2014
Posty: 47
Wysłany: 2014-01-15, 20:10   

    Smoczyca nieznacznie skinęła głową.
    ~ Co do wcześniejszej iluzji, bo tu już pamiętałeś - zapach. Smoki zwykle całkiem ciekawie pachną.
    Uśmiechnęła się dosyć pociesznie i skupiła spojrzenie na jego nowych tworach. Pokiwała głową na znak, że może już zakończyć tą iluzją.
    ~ Prawidłowo. A zatem - czas na magię.
    Zarządziła pogodnym tonem, wskazując szponem na swoją iluzję.
 
 
Kobaltowy Szpon 
Uzdrowiciel Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 34
Płeć: Samiec
Opiekun: -
Mistrz: Opiekunka Gwiazd
Partner: Skowyt Straconych
Dołączył: 10 Sty 2014
Posty: 170
Wysłany: 2014-01-15, 20:28   
   A: S: 1| W: 2| Z: 5| I: 3| P: 1| A: 1
   U: L,O,A,MO,MA: 1| B,S,Skr: 2| W: 3| MP,Lecz: 5
   Atuty: Ostry węch; Pamięć przodka; Skupiony


Uśmiechnął się do Opiekunki, dumny z pochwały. I jednocześnie przyjmując jej zadanie do doskonalenia: zapachy. Kiedyś w końcu musiał osiągnąć w tym mistrzostwo, prawda?
- Tylko że zapach smoka jest chyba dużo bardziej skomplikowany niż zapach roślinki, prawda? - zapytał, patrząc na prorokinię z ciekawością. Może mogła mu podać kilka wskazówek w sprawie zapachów. Chociaż on i tak raczej nie zwęszy różnicy, daleko mu było od nosów łowczych.
Ale mniejsza o to. Czas skupić się na zadaniu, czyli na uzdrowieniu.
Podszedł do iluzji stworzonej przez Opiekunkę Gwiazd, pozwalając wyczarowanym przez siebie ziołom zamigotać i zniknąć bez śladu. Położył łapę na czole schorowanego łba. Skupił się na swojej maddarze i wysłał jej macki w iluzję, rozpoczynając proces leczenia.
Najpierw trzeba było zredukować i wyleczyć stany zapalne. Zrobił to poprzez nakazanie oczom i ich okolicy przeczyścić się dokładnie za pomogą sterylnej magii. Wszystkie złe fluidy miały powoli spłynąć naczyniami krwionośnymi do wątroby smoka do zneutralizowania, której także dał magiczną porcję energii, aby bez problemu sobie poradziła z tym dodatkowym zadaniem. Kobaltowy Szpon dokładnie i z uwagą sprawdził wszystkie naczynia krwionośne, które przecież w podwyższonej temperaturze okolic zapalnych mogły popękać lub przestać przewodzić dostatecznie dobrze krew. Wszelkie takie uszkodzenia czy blokady naprawił, przywracając prawidłowe krążenie, temperaturę oraz prawidłowe ukrwienie oczu. Potem czas przyszedł na gałki oczne. Trzeba było warstwa po warstwie, stopniowo i mozolnie naprawiać każde uszkodzenie, usuwając blizny i narośle jeśli takie powstały, upewniając się, że to, co miało przewodzić obraz do receptorów wzroku, jest klarowne i w dobrym stanie. Upewnił się, że nerwy odbierające informacje są całe. A na końcu przyszło naprawić mięśnie, które mogły ucierpieć w tym całym procesie zapalnym, przywracając oku pełną mobilność. I skóra, oczywiście, gdzie popękała, rozciągnięta nadmiernie przez puchnące pod spodem tkanki, musiała zostać na powrót scalona maddarą Uzdrowiciela. Ostatnim krokiem było jeszcze przeczesanie organu wzroku w poszukiwaniu nieprawidłowości, które z jakiegoś powodu Kobaltowy Szpon mógł pominąć w czasie leczenia, i naprawienie ich.
A potem wycofał swoją magię, zdjął łapę z iluzji i cofnął się o kilka kroków. Spojrzał wyczekująco na swoją mistrzynię, jego uszy skierowane były w jej stronę. Czekał na werdykt prorokini.
_________________
Kobalt w pełnej krasie.
Jeśli chcesz zostać wyleczony, odwiedź mnie w mojej Jaskini Uzdrowień! >>
Jeśli jesteś spoza stada Ziemi, napisz do mnie PW (:


Zioła Ziemi: >>


Kompani:

Śnieg (sowa) - KK
S: 0| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 2| A: 1
Umiejętności: A,O,Skr,Kż: 1


Lód (sokół) - KK
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 1| A: 1
Umiejętności: A,O: 1


Ostry Węch - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle mają dodatkową kość.
Pamięć przodka - Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -1 do ST podczas walki z nimi.
Skupiony - Smok lecząc z maksymalną ilością ziół ma -1 ST do pierwszego etapu leczenia ran.



 
 
Opiekunka Gwiazd 
Prorok



Stado: Prorocy
Rasa: Wywernowy
Płeć: Samica
Opiekun: Niebiańska Melodia*
Mistrz: Szpon Ziemi*
Partner: Krwawy Zmierzch*
Dołączyła: 11 Sty 2014
Posty: 47
Wysłany: 2014-01-15, 20:36   

    Skupienie na pysku smoczycy, choć przymglone ciepłym uśmiechem, pokazywało jak pilnie śledziła poczynania ucznia. Przecież taka była jej rola, miała go przygotować do pracy w terenie. Gdy skończył, rozciągnęła pysk w naprawdę szerokim uśmiechem.
    ~ Poradziłeś sobie znakomicie.
    Pochwaliła smoka, a jej iluzja zniknęła.
    ~ Co do zapachów... Owszem, zapach smoka jest bardziej złożony niż takiej roślinki. Dlatego często lepiej posłużyć się ogółami. Pomocne tu są Stada, bo każde z nich posiada swój charakterystyczny element. Ogień utożsamiamy z wonią siarki, Ziemię - z lasem czy świeżą glebą, Wodę osobiście łączę z morską bryzą, czy zapachem jaki czujemy zaraz po deszczu. Do tego wystarczy zmieszać parę elementów, które możesz wyczuć nawet u siebie. I póki nie tworzysz zapachu konkretnego, znanego Ci smoka, bo każdy jest charakterystyczny - twój twór będzie wiarygodny.
    Gdy skończyła, pomiędzy nimi pojawiła się kolejna iluzja. Był to smoczy bok i prawe skrzydło. To drugie - w opłakanym stanie. Zgięte pod nienaturalnym kątem, a tam gdzie zdecydowanie nie powinna, wystawała biała kość. Również błona była postrzępiona, chwilami przypalona. I brakowało jej fragmentów.
    ~ Iluzję poproszę... A gdy skończysz, na razie wstrzymaj się z ziołami. Powiedz mi za to, jak w ogóle byś się zabrał za leczenie czegoś takiego.
 
 
Kobaltowy Szpon 
Uzdrowiciel Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 34
Płeć: Samiec
Opiekun: -
Mistrz: Opiekunka Gwiazd
Partner: Skowyt Straconych
Dołączył: 10 Sty 2014
Posty: 170
Wysłany: 2014-01-15, 21:54   
   A: S: 1| W: 2| Z: 5| I: 3| P: 1| A: 1
   U: L,O,A,MO,MA: 1| B,S,Skr: 2| W: 3| MP,Lecz: 5
   Atuty: Ostry węch; Pamięć przodka; Skupiony


Kobalt skinął łbem, zapamiętując dokładnie słowa Opiekunki Gwiazd. O to chodziło w iluzjach: nie o stworzenie identycznych rzeczy a o kopię, która uproszczeniami oszuka zmysły. W końcu nikomu nie uda się stworzyć idealnego powtórzenia czegokolwiek.
Podszedł do nowej iluzji Opiekunki i obejrzał ją bardzo uważnie. Odnotował poszarpaną błonę, złamanie. Wizualne informacje, jak kolor i kształt łusek. Wciągnął też powietrze, ale ta konkretna iluzja nie wydawała się pachnąć stadem lub konkretnym smokiem. Na szczęście Opiekunka chyba nie planowała mu zrzucać wszystkiego na głowę od razu. Za co był jej niezmiernie wdzięczny.
Położył łapę u nasady skrzydła i wysondował jego budowę jak najdokładniej potrafił. Wszystkie, nawet najdrobniejsze szczegóły powierzył pamięci, która u każdego Uzdrowiciela winna być przynajmniej doskonała. Kiedy był usatysfakcjonowany posiadanymi informacjami, wycofał maddarową mackę i cofnął się parę kroków, zamykając błękitne ślepia w skupieniu. Czas zacząć pracę.
Wziął haust powietrza w płuca, uspokajając myśli. Pierwszym krokiem, jak zawsze, były kości. Bok smoka, czyli żebra, kilka kręgów kręgosłupa, które, według Kobaltowego Szpona, miały najciekawszy kształt ze wszystkich smoczych kości. Potem łopatka, ramię, tworzące ramę smoczego skrzydła i kości paliczków długie i smukłe, utrzymujące błonę w odpowiedniej pozycji, aby dawała jak największą siłę nośną. Kości były puste w środku, przez co leciutkie, o bladobeżowym zabarwieniu i twardością przywodzące na myśl kamień. Ale tylko lekko chropawe, jak kamień wygładzony wieloletnim deszczem, gdyż to właśnie na kości zaczepione były mięśnie utrzymujące organy i umożliwiające poruszanie się kości.
Zatem następnym krokiem była misterna sieć naczyń krwionośnych. To był chyba najbardziej skomplikowany element całego skrzydła, bo każdy fragment błony musiał być odpowiednio ukrwiony. A naczynka były malutkie i cienkie, wobec czego trzeba im było poświęcić odpowiednio dużo uwagi, by nie popełnić karygodnych błędów. Miał wykazać znajomość anatomii i dobrą pamięć! Każde naczynko, nawet okrągłe, było w swoim przekroju nieprzezroczystym okręgiem o czerwonym z zewnątrz zabarwieniu. W środku miała płynąć czerwona krew, której Kobalt, ze względów praktycznych, nie tworzył
Po naczyniach krwionośnych przyszła kolej nerwów. Kobalt wiedział, że smoki potrafiły odczuwać ból w skrzydle w wyniku nawet najmniejszych zranień, a czasami uderzenia powietrza w błonę podczas lotu dostarczały informacji co do prądów, co było niezwykle przydatne w odpowiedniej nawigacji. Zatem zadbał też o to, by stworzyć sieć białawych, giętkich jak gałązka wierzby ale nieskończenie cieńszych nitek nerwowych.
Następnym zadaniem były mięśnie. Potężne, poruszające skrzydłami, zaczepione za łopatkę, znajdowały się na grzbiecie i pod skrzydłem. I mniejsze, odpowiadające za otwieranie stawów kości skrzydła przy jego rozkładaniu i potem utrzymujące je w stanie rozłożenia podczas lotu. w błonie skrzydła żadnych mięśni nie było. Każdy mięsień miał czerwoną barwę, składał się z setek małych włókienek, a każde kończyło się zaczepione o kość czymś nierozciągliwym, co miało białawy kolor, a co uzdrowiciele zwali ścięgnem.
Następnie przyszedł czas na wykończenie. Tkanki wypełniające przerwy między elementami, by wszystko zyskało odpowiednią gładkość, a na nie warstwa skóry, wkomponowana w zakończenia nerwów i najcieńszą sieć naczynek krwionośnych. Miała pokrywać wszystko, od boku iluzji, po stawy i mięśnie, a na błonie kończąc... W zasadzie to mocna i wytrzymała skóra była głównym elementem błony skrzydeł.
A ze skóry, na boku i tam, gdzie było rusztowanie skrzydła, wyrastały łuski, którym nadał barwę taką samą jak w przypadku iluzji Opiekunki. Żadnej łuski nie było na błonie... To było bardzo ważne.
A ponieważ kości stworzył tak, by dawały opór, reszta elementów też powinna to robić. Więc wszystkie warstwy aż do skóry miały być nieco mniej giętkie niż gąbka, uginać się pod dotykiem ale wracać do stanu pierwotnego jak najszybciej. Zaś skóra i pokrywające ją twarde łuski miała być elastyczna, ale nierozciągliwa.
Dopiero teraz przyszedł czas na rany. Nienaturalnie wygięte skrzydło, kość przebijająca skórę, popalona błona i jej brakujące fragmenty. Dbał o to, by nawet najmniejszy szczegół dokładnie odzwierciedlał to, co stworzyła Opiekunka Gwiazd.
Trzymając to wyobrażenie w umyśle przelał w nie maddarę, tworząc nieco z boku iluzję zranionego skrzydła o wielkości identycznej jak skrzydło smoka z rasy zwyczajnej. Popatrzył na prorokinię wyczekująco, a jego pysk skrzywił się z wysiłku.
_________________
Kobalt w pełnej krasie.
Jeśli chcesz zostać wyleczony, odwiedź mnie w mojej Jaskini Uzdrowień! >>
Jeśli jesteś spoza stada Ziemi, napisz do mnie PW (:


Zioła Ziemi: >>


Kompani:

Śnieg (sowa) - KK
S: 0| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 2| A: 1
Umiejętności: A,O,Skr,Kż: 1


Lód (sokół) - KK
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 1| A: 1
Umiejętności: A,O: 1


Ostry Węch - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle mają dodatkową kość.
Pamięć przodka - Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -1 do ST podczas walki z nimi.
Skupiony - Smok lecząc z maksymalną ilością ziół ma -1 ST do pierwszego etapu leczenia ran.



 
 
Opiekunka Gwiazd 
Prorok



Stado: Prorocy
Rasa: Wywernowy
Płeć: Samica
Opiekun: Niebiańska Melodia*
Mistrz: Szpon Ziemi*
Partner: Krwawy Zmierzch*
Dołączyła: 11 Sty 2014
Posty: 47
Wysłany: 2014-01-15, 23:54   

    Smoczyca powoli skinęła głową, a w jej ślepiach zalśniło zadowolenie.
    ~ Dobrze.
    Potwierdziła. Nie skomentowała tego, że pominął część jej polecenia. W końcu iluzja, zwłaszcza tak złożona, była trudną rzeczą. A teraz na spokojnie zajmą się resztą.
    ~ Możesz ją odwołać. Powiedz, jak w ogóle zacząłbyś leczenie takiej rany? Czy może raczej, przygotowanie do leczenia?
    Spytała z błyskiem w lazurowym oku. Oczywiście, to pytanie było specjalnie. Bo tak poważne rany skrzydeł miały swoją pewną zasadę. A w każdym razie zasadę dla Opiekunki, bo uważała to za tak duże ułatwienie, że aż niezbędne.
 
 
Kobaltowy Szpon 
Uzdrowiciel Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 34
Płeć: Samiec
Opiekun: -
Mistrz: Opiekunka Gwiazd
Partner: Skowyt Straconych
Dołączył: 10 Sty 2014
Posty: 170
Wysłany: 2014-01-16, 00:27   
   A: S: 1| W: 2| Z: 5| I: 3| P: 1| A: 1
   U: L,O,A,MO,MA: 1| B,S,Skr: 2| W: 3| MP,Lecz: 5
   Atuty: Ostry węch; Pamięć przodka; Skupiony


Kobaltowy Szpon z wdzięcznością odwołał swoją iluzję. Była bardzo duża i bardzo ciężka do utrzymania długo. Cieszył się, że Opiekunka rozumiała jego ograniczenia. A Kobalt nie miał dodatkowego rezerwuaru mocy z którego mógłby czerpać, jak to sobie wyobrażał w przypadku proroków.
Zastanowił się głęboko nad jej pytaniem, przypatrując się iluzji prorokini. Poszarpana błona, złamane skrzydło...
- Trzeba ustabilizować skrzydło. Żadnych ziół nie da się położyć na te rany, nie w tym stanie - powiedział powoli, mrużąc błękitne ślepia w zamyśleniu. - Trzeba by stworzyć jakąś płachtę, na niej ułożyć skrzydło i wyprostować wszystkie skrawki poszarpanej błony. Odciąć te tkanki, które się do niczego nie nadają, dopasować te, które jeszcze są żywe. Dopiero na coś takiego kładłbym zioła. Przynajmniej od razu by nie spadły na ziemię, prawda? - popatrzył na Opiekunkę pytająco.
Co prawda w czasie takiego zabiegu smok prawie na pewno cierpiałby ból, ale chyba trochę bólu przed leczeniem warto przecierpieć dla możliwości latania po leczeniu. Nikt nie chciałby być smokiem przykutym do ziemi, po coś mieli skrzydła.
_________________
Kobalt w pełnej krasie.
Jeśli chcesz zostać wyleczony, odwiedź mnie w mojej Jaskini Uzdrowień! >>
Jeśli jesteś spoza stada Ziemi, napisz do mnie PW (:


Zioła Ziemi: >>


Kompani:

Śnieg (sowa) - KK
S: 0| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 2| A: 1
Umiejętności: A,O,Skr,Kż: 1


Lód (sokół) - KK
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 1| A: 1
Umiejętności: A,O: 1


Ostry Węch - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle mają dodatkową kość.
Pamięć przodka - Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -1 do ST podczas walki z nimi.
Skupiony - Smok lecząc z maksymalną ilością ziół ma -1 ST do pierwszego etapu leczenia ran.



 
 
Opiekunka Gwiazd 
Prorok



Stado: Prorocy
Rasa: Wywernowy
Płeć: Samica
Opiekun: Niebiańska Melodia*
Mistrz: Szpon Ziemi*
Partner: Krwawy Zmierzch*
Dołączyła: 11 Sty 2014
Posty: 47
Wysłany: 2014-01-17, 01:18   

    Szary pysk został rozciągnięty przez szeroki uśmiech pełen zadowolenia.
    ~ Dokładnie tak.
    Potwierdziła, powoli kołysząc ogonem na boki. Szczerze powiedziawszy nie spodziewała się, że Szpon poda dobrą odpowiedź. Oczywiście nie wątpiła w jego zdolności, ale nie wiedziała z jakimi ranami miał do tej pory do czynienia... A taka z pewnością nie należała do najczęstszych czy najprostszych.
    ~ W takim razie do dzieła. Razem z ziołami.
 
 
Kobaltowy Szpon 
Uzdrowiciel Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 34
Płeć: Samiec
Opiekun: -
Mistrz: Opiekunka Gwiazd
Partner: Skowyt Straconych
Dołączył: 10 Sty 2014
Posty: 170
Wysłany: 2014-01-17, 10:47   
   A: S: 1| W: 2| Z: 5| I: 3| P: 1| A: 1
   U: L,O,A,MO,MA: 1| B,S,Skr: 2| W: 3| MP,Lecz: 5
   Atuty: Ostry węch; Pamięć przodka; Skupiony


Skinął łbem Opiekunce Gwiazd i po wzięciu głębokiego oddechu zabrał się do roboty. Najpierw skupił się na maddarze i stworzył twardą, idealnie płaską poziomą płachtę pod skrzydłem, po czym wywindował ją trochę w górę, unosząc skrzydło ze śniegu. Utrzymywał płachtę w idealnym bezruchu, gdyż teraz miał bardzo trudne i wymagające cierpliwości i precyzji zadanie do wykonania.
Trzeba było wszystkie fragmenty błony skrzydła wyprostować i odpowiednio dopasować do siebie. Przypominało to składanie kości, ale tu posługiwał się swoimi łapami, a nie magią. Szybkimi i pewnymi ruchami układał błonę, mając nadzieję na to, że będzie jej na tyle dużo, by podczas leczenia przywrócić smokowi siłę nośną. Nie mógł nie zauważyć spalonych fragmentów. One nie miały już w sobie życia, więc kwalifikował je do braku błony, gdyż podczas leczenia będzie się martwej tkanki pozbyć.
Kiedy już jego układanka była gotowa, popatrzył na Opiekunkę. Nie próbował nastawiać skrzydła, gdyż to zrobi za niego magia podczas leczenia.
- A więc zioła - powiedział cicho. - Jest to rana poważna, więc na początek, zanim w ogóle zacząłbym składać błonę, dałbym smokowi napar z chmielu, który ma właściwości usypiające - zmarszczył pysk i wyobraził sobie chmiel. Giętka, jasnozielona roślina o drobnych łodyżkach, musiała czepiać się wytrzymałymi wąsami podpór aby utrzymać pionowe ułożenie. Charakterystyczne liście, które wyglądały, jakby z ich środka wycięto dwa trójkąty materii. I kwiaty, czyli częśc lecznica rośliny. Przypominały zieloniutkie szyszki, ale w przeciwieństwie do szyszek sosny, kwiaty chmielu były miękkie w dotyku i ich kolor był dużo jaśniejszy, miał w sobie więcej żółtego. Co do zapachu, nie przypominał sobie żadnego szczególnego. Więc pozostał mu zapach roślinny, lekko odurzający, gdyż taki wpływ miał chmiel. W to wyobrażenie wlał porcję maddary i zmusił chmiel, aby pojawił się nad skrzydłem pacjenta. - Następnie dałbym smokowi ze trzy jagody jałowca do przełknięcia - nad skrzydłem pojawiła się kolejna iluzja, tym razem niezbyt wielkiego krzaka o grubych, ostro zakończonych krótkich ciemnozielonych igiełkach. Wśród igiełek znajdowały się niewielkie, granatowe o srebrzystym nalocie jagody, czyli części lecznicze tej rośliny. - Następnie zmiażdżone gałązki macierzanki wraz ze zgniecionymi liśćmi nawłoci pospolitej jako okład na skrzydło. Macierzanka pomaga na poparzenia, zaś nawłoć przeciwdziała zakażeniu - Kolejne dwie iluzje. Tym razem niewielka roślinka o małych, owalnych bardzo ciemnozielonych listkach i której końce łodyżek były obsypane małymi, purpurowo-różowymi kwiatkami. Z owych kwiatków i listków roztaczał się bardzo odurzający, aromatyczny zapach. Z kolei nawłoć pojawiła się uderzenie serca później. Była to prężna, wyprostowana roślina o ostro zakończonych, smukłych liściach i malusieńkich, żółtawych kwiatkach. Z nawłoci nie roztaczał się żaden zapach. - Jeśli nie miałbym niektórych z tych ziół, mógłbym pomóc smokowi jeszcze żywokostem, uspokoić go na przykład lawendą... Gdyby rana została zadana magią, mógłbym użyć ślazu dzikiego. Kora z topoli czarnej mogłaby posłużyć do zbicia gorączki, której na pewno nabawi się smok z tego typu raną - popatrzył na prorokinię, czekając na jej werdykt.
_________________
Kobalt w pełnej krasie.
Jeśli chcesz zostać wyleczony, odwiedź mnie w mojej Jaskini Uzdrowień! >>
Jeśli jesteś spoza stada Ziemi, napisz do mnie PW (:


Zioła Ziemi: >>


Kompani:

Śnieg (sowa) - KK
S: 0| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 2| A: 1
Umiejętności: A,O,Skr,Kż: 1


Lód (sokół) - KK
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 1| A: 1
Umiejętności: A,O: 1


Ostry Węch - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle mają dodatkową kość.
Pamięć przodka - Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -1 do ST podczas walki z nimi.
Skupiony - Smok lecząc z maksymalną ilością ziół ma -1 ST do pierwszego etapu leczenia ran.



 
 
Opiekunka Gwiazd 
Prorok



Stado: Prorocy
Rasa: Wywernowy
Płeć: Samica
Opiekun: Niebiańska Melodia*
Mistrz: Szpon Ziemi*
Partner: Krwawy Zmierzch*
Dołączyła: 11 Sty 2014
Posty: 47
Wysłany: 2014-01-18, 21:32   

    ~ Co do płachty, choć będzie to wymagało więcej uwagi, lepiej stworzyć ją nieco bardziej dopasowaną do skrzydła. By kość znajdowała się w lekkim zagłębieniu, wtedy nie będzie pustej przestrzeni pomiędzy błoną a twoim tworem i łatwiej będzie poukładać błonę, czy później zapewnić jej odpowiednią gładkość, po postu wypełniając braki. Ale dobrze.
    Machnęła lekko łapą na znak, że może pozbyć się iluzji ziół - bo oczywiście płachta będzie mu jeszcze potrzebna. Uśmiechnęła się lekko.
    ~ Zawsze lubiłam topolę czarną. Za to moi pacjencji chyba mieli jej dosyć.
    Przymknęła lekko ślepia. Zdawało by się, że mówiła nieco sztywno. O czymś, co widziała, a nie bezpośrednio jej dotyczyło. Ale to wrażenie szybko minęło, gdy spojrzała na Uzdrowiciela z nową energią.
    ~ A teraz magia w ruch.
 
 
Kobaltowy Szpon 
Uzdrowiciel Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 34
Płeć: Samiec
Opiekun: -
Mistrz: Opiekunka Gwiazd
Partner: Skowyt Straconych
Dołączył: 10 Sty 2014
Posty: 170
Wysłany: 2014-01-19, 00:25   
   A: S: 1| W: 2| Z: 5| I: 3| P: 1| A: 1
   U: L,O,A,MO,MA: 1| B,S,Skr: 2| W: 3| MP,Lecz: 5
   Atuty: Ostry węch; Pamięć przodka; Skupiony


Zastrzygł futrzastymi uszami, słuchając Opiekunki pouczającej go odnośnie płachty. Tak, to co mówiła miało sens. Dużo sensu. Kobaltowi zrobiło się głupio że o tym nie pomyślał.
- Postaram się to zrobić lepiej na przyszłość - powiedział, patrząc na nią przepraszająco.
Odwołał wyobrażone sobie zioła i ich zapachy. Znikły bez śladu znad skrzydła. Uzdrowiciel mógł podejść do iluzji Opiekunki Gwiazd i, wziąwszy głęboki oddech, by uspokoić nerwy i skupić się porządnie, dotknąć nasady skrzydła delikatnie, wysyłając macki swojej maddary w "obce ciało".
Oczywiście iluzja Opiekunki miała w sobie te wszystkie elementy i dokładnie takie zniszczenia, jak sobie wyobraził tworząc kopię, więc dokładnie wiedział gdzie były wymagające naprawy szkody.
Ale najpierw kość. Jeśli chciał resztę poskładać jak należy, musiał zacząć od rusztowania. Magią zmusił kość do wrócenia na swoje miejsce pod skórę. Wszystkie odłamki, niczym kawałki układanki, również powędrowały tam, gdzie były przed zranieniem. Krótki impuls magii od Kobalta, odpowiednio nakierowany, kazał kości na powrót się scalić. Naprawił też naczynia krwionośne w okolicy kości, aby zatrzymać nieunikniony krwotok. Praca nad błoną trochę mu zapewne zajmie, głupio byłoby pozwolić pacjentowi wykrwawić się w międzyczasie.
A potem dopiero zabrał się za mozolne składanie błony. Najpierw pozbył się martwej tkanki. Ona nie była już nikomu do niczego potrzebna, była tylko ewentualnym źródłem zakażenia i zgnilizny. Potem zaczął tworzyć siateczkę naczyń. Ciało wiedziało jak powinno wyglądać, zatem przy odpowiedniej dawce energii jaką była maddara powinno wrócić do stanu wyjściowego. A póki Kobalt nie mdlał z wyczerpania, miał zamiar walczyć o swoich pacjentów... Nawet jeśli byli tylko iluzją.
Tak więc najpierw przywrócił do istnienia siateczkę naczyń, ostrożnie i powoli. Potem unerwienie błony, przy okazji też naprawiając ewentualne poprzerywane kością nerwy wokół zlamania. Po siateczce naczyń i nerwach czas przyszedł na tkankę wypełniającą, zapewniającą błonie sprężystość, i dopiero wtedy na grubą, mocną, acz elastyczną skórę pozbawioną łusek. Skóra winna idealnie wpasować się w siateczkę naczyń i nerwów, bo też powinna być czuła i dobrze ukrwiona.
Na końcu kazał odrosnąć łuskom w miejscu, gdzie niedawno było złamanie otwarte.
A potem wycofał swoja maddarę, zdjął łapę z iluzji i cofnął się o dwa kroki, chwiejąc się nieco. Trochę go takie leczenie wyczerpało. I zajęło mu dużo więcej czasu niż poprzednie leczenia razem wzięte.
Spojrzał na Opiekunkę, mimo zmęczenia ciekaw, czy było warto zużywać takie ilości maddary.
_________________
Kobalt w pełnej krasie.
Jeśli chcesz zostać wyleczony, odwiedź mnie w mojej Jaskini Uzdrowień! >>
Jeśli jesteś spoza stada Ziemi, napisz do mnie PW (:


Zioła Ziemi: >>


Kompani:

Śnieg (sowa) - KK
S: 0| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 2| A: 1
Umiejętności: A,O,Skr,Kż: 1


Lód (sokół) - KK
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 1| A: 1
Umiejętności: A,O: 1


Ostry Węch - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle mają dodatkową kość.
Pamięć przodka - Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -1 do ST podczas walki z nimi.
Skupiony - Smok lecząc z maksymalną ilością ziół ma -1 ST do pierwszego etapu leczenia ran.



 
 
Opiekunka Gwiazd 
Prorok



Stado: Prorocy
Rasa: Wywernowy
Płeć: Samica
Opiekun: Niebiańska Melodia*
Mistrz: Szpon Ziemi*
Partner: Krwawy Zmierzch*
Dołączyła: 11 Sty 2014
Posty: 47
Wysłany: 2014-01-20, 21:10   

    Smoczyca powoli kiwnęła głową i odwołała swoją iluzję.
    ~ Gdy przemieszczasz odłamki kości uważaj, by nie przerwać nimi naczyń i nie powiększyć krwotoku. I zwróć większą uwagę na to, czy błona jest idealnie gładka. Zgrubienia lub cieńsze miejsca mogą później przeszkadzać smokowi w locie.
    Poradziła jeszcze młodemu uzdrowicielowi i uśmiechnęła się lekko.
    ~ Nie zawsze jednak da się uratować kończynę. Opisz przykładową ranę łapy lub ich większą ilość, przez które musiałbyś ją amputować. I w którym miejscu byś odcinał?
 
 
Kobaltowy Szpon 
Uzdrowiciel Ziemi



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 34
Płeć: Samiec
Opiekun: -
Mistrz: Opiekunka Gwiazd
Partner: Skowyt Straconych
Dołączył: 10 Sty 2014
Posty: 170
Wysłany: 2014-01-21, 00:02   
   A: S: 1| W: 2| Z: 5| I: 3| P: 1| A: 1
   U: L,O,A,MO,MA: 1| B,S,Skr: 2| W: 3| MP,Lecz: 5
   Atuty: Ostry węch; Pamięć przodka; Skupiony


Popatrzył na Opiekunkę Gwiazd, strzygąc futrzastymi uszami. Amputacje? Miał nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie w jego karierze. Ale, znając życie, to pewnie tak, więc lepiej być przygotowanym na każdą ewentualność.
Odchrząknął, wdzięczny za chwilę odpoczynku w używaniu maddary.
- Amputacja. Sądzę, że robi się ją w momencie, kiedy jakaś część ciała jest tak uszkodzona, że uratowanie jej kosztowałoby smoka i uzdrowiciela życie. Albo wręcz jest już oddzielona od reszty ciała - zmrużył błękitne ślepia. - Nie da się stworzyć ciała z niczego, więc jak martwej tkanki jest więcej niż żywej, to kończynę należy amputować... I jak bym to zrobił? - zmarszczył pysk w namyśle. - Jeśli miałbym do czynienia z łapą, na przykład oderwaną od ciała przez wyjątkowo paskudną magię i trzymającą się reszty tylko na pasku skóry. To cięcie wykonywałbym albo w połowie kości, jeśli kość była w miarę cała i zdrowa, albo w stawie, jeśli większość kości trafił Tarram - opuścił wzrok. - Ale przyznam, że nie potrafię sobie wyobrazić, jak miałbym ciału kazać się naprawić tak, aby smok przeżył po cięciu. W końcu w normalnym leczeniu po prostu idziemy informacją zawartą w ciele, lecząc. Naczynia, nerwy kości... Ciało smoka pamięta jak wyglądało, nawet jeśli smok nie jest tego do końca świadomy. A w przypadku amputacji? Uzdrowiciel musiałby sztucznie zakończyć kość w dziwnym miejscu, kazać skórze wyrosnąć tam gdzie jej wcześniej nie było... Połączyć się naczyniom które nigdy bezpośrednio nie były połączone.
Uniósł wzrok by popatrzeć na Opiekunkę Gwiazd z wyrazem zagubienia na pysku. Bo w tym momencie logika zawiodła Kobalta.
_________________
Kobalt w pełnej krasie.
Jeśli chcesz zostać wyleczony, odwiedź mnie w mojej Jaskini Uzdrowień! >>
Jeśli jesteś spoza stada Ziemi, napisz do mnie PW (:


Zioła Ziemi: >>


Kompani:

Śnieg (sowa) - KK
S: 0| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 2| A: 1
Umiejętności: A,O,Skr,Kż: 1


Lód (sokół) - KK
S: 1| W: 1| Z: 2| I: 0| P: 1| A: 1
Umiejętności: A,O: 1


Ostry Węch - Wszystkie testy percepcji na polowaniu oparte na danym zmyśle mają dodatkową kość.
Pamięć przodka - Smok zna słabe punkty drapieżników, przez co ma -1 do ST podczas walki z nimi.
Skupiony - Smok lecząc z maksymalną ilością ziół ma -1 ST do pierwszego etapu leczenia ran.



 
 
Opiekunka Gwiazd 
Prorok



Stado: Prorocy
Rasa: Wywernowy
Płeć: Samica
Opiekun: Niebiańska Melodia*
Mistrz: Szpon Ziemi*
Partner: Krwawy Zmierzch*
Dołączyła: 11 Sty 2014
Posty: 47
Wysłany: 2014-01-21, 19:00   

    Smoczyca lekko kiwnęła głową.
    ~ Amputacja to trudna sztuka. Moja pierwsza... Skrzydło, Łowczyni Wiatru zwana Światłem Księżyca, o ile dobrze pamiętam.
    Uśmiechnęła się lekko, choć z nutką smutku.
    ~ W przypadku łapy najlepiej odciąć kość nad stawem łokciowym. Długi kikut będzie smokowi tylko przeszkadzał. I tak - to ty musisz połączyć naczynia i nerwy tak, by miały nowe drogi, które nie zaburzą całego przepływu krwi czy informacji.
    Prorokini rozłożyła skrzydła i przeciągnęła się, prostując z trzaskiem wiekowe kości.
    ~ Myślę, że na teorii zakończymy.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2016).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!


KrĂłl Lew
SnM
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 10