FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Grota pod Skałą
Autor Wiadomość
Ostatnie Ogniwo 
Wojownik Ognia
Ten, który przeżył



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 49
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Gonitwa Myśli
Wiek: 16
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 2134
Skąd: Ściśle tajne
Wysłany: 2017-08-10, 22:02   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,W,MO,MA,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1| O: 2| A: 3
   Atuty: Wytrwały; Szczęściarz; Czempion; Wybraniec Bogów;


Młoda po prostu sobie poszła. Zostawiła mnie, gdyby to był prawdziwy żbik byłbym skończony, chociaż nie. Przetrwają najsilniejsi i najsprytniejsi, więc pewnie walczyłbym do końca nie miałbym czasu uciec. Wytwór nadal szedł prosto. Wstałem usunąłem krew i pacnąłem to coś i zniknęło. Usłyszałem wrzask i pisklaczek poleciał, albo zjechał na dół? Uderzył o coś bardzo głośno. Coś we mnie pękło, złość blokowana w sercu od czasu kiedy się urodziłem. Obiecałem sobie, że będę spokojny, ale nie zawsze da radę to wytrzymać.
- Czemu to zawsze muszę być ja! - wykrzyknąłem na całą jaskinię i użyłem słów cenzuralnych. Ruszyłem pomału oświetlając teren tą małą kuleczką co wcześniej i widziałem zjazd w dół. Położyłem się i zacząłem zjeżdżać, ale przedtem wytworzyłem coś, jakby tarczę tuż przed moim pyskiem tak, żeby ochraniał mój cały łeb. Bezwonna, koloru czerwonego, twarda jak diament. Tchnąłem maddarę, a kiedy wytwór pojawił się zjechałem na dół.
- Proszę przeżyj nie chcę mieć takiej pięknej samiczki na głowie, nie wiem czy tym razem wytrzymam spotkanie z przywódcą - pomyślałem po drodze i usłyszałem trzask. Coś rozbijało się o tarczę, aż w końcu zjechałem na dół. Zgasiłem światełko, bo tutaj już grzyby oświetlały przestrzeń, było tu strasznie zimno. Przyłożyłem pyszczek do jej pyszczka, oddychała, ale nie mogę jej tu zostawić. Mimo, że ona by to zrobiła, ja musiałem działać, byłem przecież wojownikiem, a zamiast bronić innych to ich raniłem. Śmieszne co nie? Musiałem ją stąd wydostać, bo zamarźnie i umrze. Nie mogę do tego pozwolić. Zacząłem pyszczkiem delikatnie ją szturchać, żeby się obudziła. Potem używając maddary posadziłem ją na grzbiecie i maddarą stworzyłem barierę chroniącą ją przed różnymi obiektami i tym, żeby nie spadła. Kiedy była gotowa, potrząsnąłem jeszcze raz ciałem, może się obudzi i mimo, że było mało miejsca wzleciałem wyżej, chciałem wylecieć stąd. Ocierałem grzbietem o sufit, a po drodze było wiele stalaktytów. Wysunąłem łapę do przodu i każdy kamień obijał się o nią. Chyba nie postoję na niej przez kilka ładnych dni. Kiedy byliśmy już u góry, postawiłem ją i używając światełka dodałem mu trochę ciepła, teraz ta kuleczka wytwarzała światło oświetlające całą jaskinię i dające ciepło do tego. Takie jak dają promienie słoneczne na terenach stad. Cały czas szturchałem mała pyszczkiem, a kiedy spojrzałem na grzbiet zauważyłem długą czerwoną linie biegnącą przez całą długość grzbietu. To pewnie była krew, piekło, a na łapie dało się stać, ale kiedy się przemieszczałem bardzo bolała od obicia.
- Nic ci nie jest?
_________________


~ Szczęściarz ~

W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.

~ Czempion ~

Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku fizycznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.

~ Wybraniec Bogów ~

Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie.


Fabularne: Naszyjnik z rogową łuską Przeklętej
Mechaniczne: Kryształ Nieśmiertelnego(naładowany)
Głos Grzmota
 
 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Kapłan świątyni



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 37
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Wiek: 28
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 612
Wysłany: 2017-08-11, 00:20   
   A: S: 5| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski; Twardy jak diament;


Poprawka! Nie poszła tylko uciekła w ogromnej panice rysującej się na pyszczku! Krwisty przeraził ją nie na żarty tym swoim tworem i jeszcze faktem, że upaćkał się w krwi. Małej groziło życie z poczuciem winy, że zostawiła jakiegoś smoka na pewną śmierć. Toż to istne pastwienie się na psychice młodszego o całe 6 księżyców smoka. Niewybaczalne przestępstwo i bycie zwykłym wrednym smokiem. Och ileż paskudnych rzeczy można by było powiedzieć!
W każdym razie samiczka zleciała na dół jaskini jak jakaś kukła. Poobijała się przy okazji i rozcięła jak się później okaże nie po raz pierwszy w swoim życiu, swoje piękne łuski. Cóż było począć... młodzik mógł ją przecież faktycznie zostawić. Nie była z jego stada i może też "nikt się nie dowie". Poza rzecz jasna jej matką która posiadała dość nadnaturalną zdolność dzięki której czuła jeśli coś jest "nie tak" z członkami jej stada i gdzie aktualnie taki smok sobie siedział. Ach te profity bycia Sercem Stada. Na szczęście samej Dirlilth Krwisty okazał się być istnym rycerzem na białym koniu, który to najpierw zdzielił księżniczkę w twarz metalową rękawicą... by potem przyłożyć jej lód do opuchlizny i zabrać do zamku.
Poczuła jak coś czy ktoś trąca jej pyszczek, lecz nie do końca była jeszcze świadoma co się wokół niej dzieje. Niby jęknęła coś pod nosem, niby zamrugała ale ciemność i ból czaszki wcale nie chciały odejść. Chciała już powiedzieć by to natrętne coś ją zostawiło w spokoju. Traciła i odzyskiwała przytomność. Czuła na przykład, że coś milusiego i miękkiego pod głową. Pachniało też jakby mokrą sierścią? Pewnie już miała zwidy nosowe.
Krwisty z pewnością nie miał łatwej przeprawy, nie dość że się poobijał to jeszcze Dirlilth wcale nie była sporo mniejsza od niego. W końcu za mignięcie okiem sama zostanie adeptem, no i wiekiem też tak strasznie się nie różnili. W dodatku wciąż rozkładające się skrzydła zemdlonej smoczycy i jej majtający się za nim ogon. Istna katorga!
W pewnym momencie znów poczuła pod głową zimny kamień, ale i dziwne ciepło bijące od góry. Jakby ktoś włączył słońce w grocie. Coś natrętnego znów tykało jej pyszczek więc zaczęła marudzić pod nosem. Na szczęście otwarła ślepia choć głowa nadal strasznie ją bolała. W dodatku z boku pyska spływała jej krew. Nic co samo się nie wyleczy jednak zajmie to kilka dni. Zamrugała chcąc przyzwyczaić wzrok do światełka unoszącego się nad nimi, było ciepłe ale stanowczo za jasne na bolące głowę. Zasłoniła więc pyszczek łapą i zamarudziła jakby dopiero co wstawała.
-Boli...- jęknęła przedstawiając swój stan zgodny z prawdą. Dopiero po dłuższej chwili analizy sytuacji odsunęła częściowo łapę z pyska i spojrzała kątem oka na samca.
-To ty!- krzyknęła z oburzeniem po czym znów jęknęła czując jak ból świdruje jej czaszkę. Przecież ten smok leżał pół martwy, a teraz pochylał się nad nią? Ale o co chodzi... nie widziała jeszcze, że sam Krwisty był nieco potłuczony i obolały.
-Umarłam?- zapytała nagle. Mama nie opowiadała jej jak to było wrócić... może właśnie wróciła i dlatego widzi też jego? Oboje byli trupami!
Zatrzęsła się mimowolnie i przytuliła do siebie mocniej skrzydła jak i ogon. Wstyd... co by powiedziała Heulyn albo Zmora gdyby ją tak zobaczyły.
Z zewnątrz doszło ich... uderzenie pioruna.
_________________

~ Twarda jak diament ~
Smok ma -1 do ST we wszystkich rzutach na Wytrzymałość.


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.

Pride
S: 2| W: 2| Zr: 1| I: 1| P: 1| A: 1
A: 1| O: 1

KP kompana


#7c272d | Teczka postaci
 
 
Ostatnie Ogniwo 
Wojownik Ognia
Ten, który przeżył



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 49
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Gonitwa Myśli
Wiek: 16
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 2134
Skąd: Ściśle tajne
Wysłany: 2017-08-11, 00:37   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,W,MO,MA,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1| O: 2| A: 3
   Atuty: Wytrwały; Szczęściarz; Czempion; Wybraniec Bogów;


Przeprawa nie była lekka, ale dotarliśmy na górę, odsunąłem i zmniejszyłem światełko, żeby nie raziło jej w oczy. Na szybko poszukałem jakiś gładki kamień i smoczym oddechem zamroziłem go. Przyłożyłem go ostrożnie do łebka pisklaka. Zimno dobrze robi na ból. Kiedy wstlem wstałem poczułem jakby piorun przeleciał przez moje ciało. Wyczułem punkt bólu kawałek kamienia wbił mi się w grzbiet. Nie dam rady go chyba wyciągnąć. Był bardzo mały, gdyby był większy to pchnął bym go skrzydłem.
Później się nim zajme teraz ona jest ważniejsza. Błyskawica rozświetliła grotę. Przez całe życie będę siedział w grocie. Ranię za dużo smoków, przeze mnie ktoś kiedyś umrze.
- Nie umarłaś, nadal żyjesz. Nic ci nie jest? Oprócz głowy boli coś jeszcze? Wezwać uzdrowiciela? Jak mowa sprawia ci ból to nie mów, odpocznij. Nic ci się już nie stanie, będę cię tu bronić - podejrzewam, że jakby przyszło tu stado wilków to długo bym nie wytrzymał z obitą łapą i zjechanym grzbietem i wbitym kamyczkiem. Ale zawsze słowa, które mam nadzieję dodadzą poczucia bezpieczeństwa. Co jakiś czas zmieniłem kamień i cały czas pomału krwawiłem, trzeba będzie to jakoś zatrzymać. Biedny pisklak, leżała sobie cała poobijana na środku grotu, wszystko przeze mnie, jestem jak chodzące zagrożenie dla smoków. Spojrzałem na wyjście gdyby zaczął padać deszcz mógłbym dać jej coś do picia, a tak to nie mamy nic tylko te dziwne grzyby na dole, ale ich wolę nie tykać, kto wie czy nie są zatrute. Usiadłem się obok i jedną łapą przytrzymywałem gładki kamień przy jej głowie czekając na jakikolwiek znak życia od niej, jakieś słowa, cokolwiek.
_________________


~ Szczęściarz ~

W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.

~ Czempion ~

Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku fizycznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.

~ Wybraniec Bogów ~

Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie.


Fabularne: Naszyjnik z rogową łuską Przeklętej
Mechaniczne: Kryształ Nieśmiertelnego(naładowany)
Głos Grzmota
Ostatnio zmieniony przez Ostatnie Ogniwo 2017-08-11, 00:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Kapłan świątyni



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 37
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Wiek: 28
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 612
Wysłany: 2017-08-11, 01:34   
   A: S: 5| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski; Twardy jak diament;


Zmniejszone światło samiczka przyjęła z nieukrywaną ulgą, odetchnęła nawet czując się minimalnie lepiej. Oczy jednak nadal wolała trzymać zamknięte, tak było po prostu lepiej. Zaskoczyło ją jednak kolejne nowe uczucie i w dodatku równie miłe co zimna skała pod jej głową. Zimny kamień który ktoś przyciskał do jej czoła. Ulga była nie do opisania, a co ważniejsze dzwonienie w uszach całkiem ustało. Poczuła się na tyle dobrze, że rozchyliła powieki by znów spojrzeć na smoka który owy kamień trzymał.
-Cc... co się stało?- zapytała ze zmieszaniem malującym się na jej pysku. Dopiero później usłyszała serię pytań od futrzastego samca. Jejku tego było ciut za dużo, w dodatku sama nie wiedziała czego chciała. No może gdyby tak powiedzieć "do mamy" to byłoby nawet na miejscu lecz ugryzła się w język. Przecież była już za duża by kwilić o matkę. Odetchnęła starając się zebrać w sobie jak przystało na 8 księżycowe pisklę.
-Czy nic mi nie jest? Ciężko powiedzieć, głowa mnie tylko boli nie wiem czemu... najpierw był żbik, potem ty... a potem coś się stało i boli mnie głowa.- rzuciła niezbyt zadowolonym tonem. Nie pamiętała szczegółów... może później jej się polepszy? Na razie cieszyła się z chłodnego kamienia przy czole i marzyła by być w grocie u Heulyn. Nie! Dość z wołaniem mamy, była przecież małą, przerażoną teraz i obolałą Cienistą. Chciałaby pokręcić głową, ale nic z tego nie wyszło.
-Nie trzeba uzdrowiciela...- rzuciła chyba największą głupotą w swoim życiu. Chciała jednak być odważna niczym te wszystkie głupie i nierozsądne pisklaki. Poza tym samiec powiedział, że ją obroni... chwila, ale przecież... przebłyski pamięci chciały znów wedrzeć się do jej główki.
-Ale... ale przecież to ty potrzebowałeś pomocy.- powiedziała nagle i chciała unieść się na przednich łapach na tyle by tak jakby usiąść ale nadal leżeć. Patrzyła na niego przez przymknięte lekko ślepka. Teraz gdy obraz zaczynał się polepszać, a w grocie zaczęło pachnieć faktycznie posoką Dirlilth zmarszczyła nosek.
-Ty potrzebowałeś pomocy...- zaczęła nagle ostrożnie abstrahując od tego co by od niego wcześniej usłyszała.
-Krwawiłeś i... ty nadal krwawisz.- rzuciła z przestrachem i rozejrzała się po grocie. Co jeśli ten żbik nadal tu był?! Zatrzęsła się z niepewności jaka nią owładnęła. Co miała począć teraz? Dzięki bogom, że chociaż ból głowy dzięki temu kamieniowi nie był już tak silny.
_________________

~ Twarda jak diament ~
Smok ma -1 do ST we wszystkich rzutach na Wytrzymałość.


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.

Pride
S: 2| W: 2| Zr: 1| I: 1| P: 1| A: 1
A: 1| O: 1

KP kompana


#7c272d | Teczka postaci
 
 
Ostatnie Ogniwo 
Wojownik Ognia
Ten, który przeżył



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 49
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Gonitwa Myśli
Wiek: 16
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 2134
Skąd: Ściśle tajne
Wysłany: 2017-08-11, 12:07   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,W,MO,MA,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1| O: 2| A: 3
   Atuty: Wytrwały; Szczęściarz; Czempion; Wybraniec Bogów;


Młoda otworzyła oczy, najwyraźniej światełko już jej nie oślepiało. Cały czas stałem obok niej, przykucając na obitą łapę.
- Przeszłaś obok mnie zostawiając mnie, bo szedł żbik. Kiedy podszedł bliżej mnie to go capnąłem i się okazało, że to była iluzją. Potem zjechałem tam za tobą na dół, bo słyszałem trzask. Leżałaś tam nieprzytomna to wziąłem cię na grzbiet i poleciałem do góry. Trochę się poobijałem, ale tobie chyba nic nie jest. Oprócz głowy coś cię boli? - musiała mocno uderzyć, oby nie doszło do pęknięcia czaszki czy coś się tam w środku uszkodziło. Nie wiem dokładnie jakie rany może takie coś spowodować, ale skoro nie chciała uzdrowiciela to nie będę wołał. Może to i nie rozsądne, ale skoro nie chce to nie. Rozejrzałem się po grocie i spojrzałem na miejsce, w którym leżałem. Teraz też potrzebuję pomocy, trochę w tym było racji. Przejechałem skrzydłem po grzbiecie i poluzowałem wbity kamyk, który wyleciał. Już nic mnie kuło w środku, ale kamyczek tamował kamienie i znowu krew zaczęła lecieć. Spojrzałem na skrzydło, tak było źle.
- To tylko eee lekkie zadraśnięcie - też tak mówiłem ostatnio na arenie kiedy padłem nieprzytomny na pysk. Nagle zamgliło się przed oczyma, nie teraz nie mdlej. Otrząsnąłem się i już było lepiej, piszczało mi trochę w uszach. I przez chwilę czułem się źle, ale nie zemdlałem. Straciłem za dużo krwi. Spojrzałem z powrotem na smoczycę.
- Jak się nazywasz? Kim jest twoja mama i czy ją wezwać?
_________________


~ Szczęściarz ~

W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.

~ Czempion ~

Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku fizycznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.

~ Wybraniec Bogów ~

Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie.


Fabularne: Naszyjnik z rogową łuską Przeklętej
Mechaniczne: Kryształ Nieśmiertelnego(naładowany)
Głos Grzmota
 
 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Kapłan świątyni



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 37
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Wiek: 28
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 612
Wysłany: 2017-08-12, 11:10   
   A: S: 5| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski; Twardy jak diament;


Zamrugała jeszcze niepewnie bo ból nadal był obecny w jej ciałku, ale o wiele mniejszy dzięki chłodowi kamienia i ciepłu jakie wytwarzała kulka samca. Umysł przestał wariować w wołaniu o pomoc, więc i jej matka jeśli tylko czuła, że córka jest w niebezpieczeństwie powinna się uspokoić. Samiczka patrzyła na niego zmuszając mózg do analizy co nie było łatwe w obecnym stanie. To co mówił miało nawet sens chociaż cień złości pojawił się na jej pyszczku.
-I co ja mogłam zrobić? Miałam się rzucić na tego stwora? Nie wiedziałam, że to iluzja... a gdyby to nie była iluzja to i tak by mnie poszatkował.- rzuciła niezadowolonym tonem. Nawet w Cieniu nie wymagano od niej by walczyła z kimkolwiek jako pisklę. Może ten tu miał inne wyobrażenie na temat wychowu malców w jej stadzie?
-Nie mów o tym nikomu.- dodała znacznie ciszej i owinęła się szczelniej ogonkiem oraz skrzydłami. Mimo swojego wieku nie chciałaby by inne pisklęta z Cienia usłyszały, że stchórzyła czy raczej wykazała się rozsądkiem... ale małe smoki widzą takie rzeczy inaczej. Z resztą jeśli tylko się wypapla to... to Dirlilth coś zmyśli, żeby i jemu nie było przyjemnie!
Pokręciła bardzo powoli głową.
-Tylko mnie boli łepek i... szczypie o tu.- po czym wskazała rozcięcie pod swoim rogiem. Syknęła zabierając od razu łapę i spoglądając na nią. To była krew? Na jej pysku znów pojawiło się zmartwienie. Gdyby była tylko trochę starsza... Zaczęło jej się zbierać na płacz, ale przełknęła tą chęć. Nie będzie się rozklejać przy obcym smoku!
Obserwowała co też samczyk czynił ze skrzydłem i w końcu usłyszała jak coś odbija się po ziemi. Jakiś kamień? Przekręciła łepek w bok nadal patrząc na niego przez przymknięte czarne ślepia. W grocie znów rozniósł się delikatny swąd krwi. W dodatku zaraz po tym jak smok stwierdził, że się dobrze czuł zamgliły mu się oczy i... czy on słaniał się na łapach? Nie, nie... potrząsnął głową i znów wrócił do jego ślepi błysk. Dirlilth zmarszczyła nos niedowierzając trochę temu co jej powiedział.
-Moja mama to uzdrowiciel, była też przywódcą Cienia ale teraz już nie jest bo jest "Zasłużona" czy jakoś tak.- powiedziała z dumą w głosiku. W końcu była pisklęciem lubiła się czasem pochwalić.
-Nadano mi imię Dirlilth, a ty? I emm...- zaczęła niepewnie. To ona tu czuła się wystraszona nie na żarty, ale to chyba on potrzebował tu pomocy.
-Może lepiej się połóż co? Nie wyglądasz najlepiej.- dodała. Szkoda, że nie potrafiła rozniecić ogniska czy czegoś...
_________________

~ Twarda jak diament ~
Smok ma -1 do ST we wszystkich rzutach na Wytrzymałość.


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.

Pride
S: 2| W: 2| Zr: 1| I: 1| P: 1| A: 1
A: 1| O: 1

KP kompana


#7c272d | Teczka postaci
 
 
Mówiąca Łuska 
Kleryk Wody



Stado: Wody
Rasa: Morski
Księżyce: 18
Płeć: Samica
Mistrz: Czarny Konsyliarz
Wiek: 20
Dołączyła: 16 Cze 2017
Posty: 101
Skąd: Z Głębin
Wysłany: 2017-08-12, 12:10   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| I: 1| P: 1| A: 3
   U: A: 1| Pł,MA,MP,MO,Śl,Kż,: 2| W: 3
   Atuty: Wrodzony talent


// ja pierniczę miesiąąąąc..... nie nadaję się na to q____q'
he yol, wybaczcie, że się wam ryję w wątek, myślę że już będziemy finalizować dawną myśl, więc wam długo nie poprzeszkadzamy xD


Magia upuściła gryfa, na co ten nieszczególnie zareagował. Był zbyt słaby by choćby poprawić swoją pozycję, która w normalnych warunkach przyprawiałaby go o straszny dyskomfort. Całkiem możliwe, że Płacz zastał go w jego ostatnich chwilach, lub być może gwałtowna ingerencja była jedynym czego potrzebowało zwierzę by wydać swoje ostatnie tchnienie. Przy jakości jego reakcji trudno było stwierdzić, czy nastąpiło to już jakiś czas temu, czy dopiero nadejdzie.
Dzielny obrońca prawdopodobnego truchła nawet nie zbliżył się do samca, który z pełną gracją uskoczył przed jego dziobem i pazurami. Oszalałe z rozpaczy pisklę nie wiedziało już co czynić. Mogłoby dalej próbować odpędzić intruza, ale przy tym ryzykowałoby swoim życiem, od którego przecież zależało dobro jego rodzica. Smok nie był w stanie określić czy to rzeczywiście rozsądek przemawiał przez młode, czy może strach zdjął ue na tyle, że nie było już w stanie zaatakować. Wylądowawszy skręciło gwałtownie w stronę szczeliny i zsunęło się do niej, żeby ułożyć się w pobliżu ciemnego brzucha. Tam zjeżyło się i warczało i piszczało na przemian.
 
 
 
Ostatnie Ogniwo 
Wojownik Ognia
Ten, który przeżył



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 49
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Gonitwa Myśli
Wiek: 16
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 2134
Skąd: Ściśle tajne
Wysłany: 2017-08-12, 12:20   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,W,MO,MA,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1| O: 2| A: 3
   Atuty: Wytrwały; Szczęściarz; Czempion; Wybraniec Bogów;


// jakoś sobie poradzimy :P

Usiadłem i spojrzałem na młodą, mówiła z sensem.
- Przepraszam, nie obwiniam cię za to. Mogłoby ci się coś stać - mówiła prawdę. Nic by nie mogła zrobić czy to byłby prawdziwy żbik czy iluzja. Byłoby to głupstwo gdyby go zaatakowała mogła przecież zginąć. Słuchałem uważnie każdych jej słuch. Zrobiło mi się jakoś zimno, ale nie przejmowałem się tym to tylko grota nic takiego. Uśmiechnąłem się kiedy poprosiła, aby nie mówił nikomu.
- Tchórzostwo to nie powód do śmiania się, wiele najlepszych łowców ucieka przed drapieżnikami na polowaniach niż stawić im czoło. Nie ma się czego wstydzić, ale skoro prosisz to nie powiem - mama jest uzdrowicielką. Połączyłem fakty i wyszło, że to Kalina. Ją już znałem, szukaliśmy razem tych wysp z naszych snów. Zapamiętałem jej imię Dirlilth.
- Twoje imię coś oznacza? Czasami w jakiś innych językach imiona oznaczają jakieś krokodyle albo ptaki, czasami nawet kamienie szlachetne nigdy nie wiadomo.
Ja natomiast jestem Krwisty Kolec, ale jako pisklę mówili na mnie Grzmot
- wyjaśniłem i usłyszałem słowa, że mam się położyć. Nie wydawało mi się to jakoś potrzebne. Znowu zakręciło mi się w głowie. Stwierdziłem, że to chyba jednak dobry pomysł. Położyłem się obok i spojrzałem na pisklę.
- Jako wojownik takie rany często się zdobywa, szczególnie kiedy jak ja porywa się na kontrataki. A ty wiesz na kogo będziesz chciała się szkolić i jakie imię sobie wybierzesz? - zawsze mnie to ciekawiło, każdy miał inne poglądy i lubiłem je poznawać. Co kto myśli.
_________________


~ Szczęściarz ~

W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.

~ Czempion ~

Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku fizycznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.

~ Wybraniec Bogów ~

Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie.


Fabularne: Naszyjnik z rogową łuską Przeklętej
Mechaniczne: Kryształ Nieśmiertelnego(naładowany)
Głos Grzmota
 
 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Kapłan świątyni



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 37
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Wiek: 28
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 612
Wysłany: 2017-08-13, 14:36   
   A: S: 5| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski; Twardy jak diament;


Czyż nie było to zaskakujące, że młoda smoczyca mogłaby mówić z sensem?! Sama nie była pewna swoich słów, ale starała się jak mogła by brzmieć jak dorosła. Nie chciała przecież przynieść swojemu stadu wstydu. O stadach z kolei mówiąc... poczuła już zapach futra samca, a także zapach jego krwi... z pewnością jednak nie pachniał jej Cieniem. Wiedziała, że są jeszcze trzy inne stada ale nie znała ich zapachów. Będzie się musiała go o to zapytać niedługo.
-Przeprosiłeś mnie, więc... wybaczam ci.- powiedziała już nieco bardziej rozchmurzona. Poza tym pomógł jej uporać się z bólem głowy. Będzie musiała zapamiętać, że jak bolał łepek to trzeba przyłożyć do niego zimne coś. Tylko ciekawe jak schłodził kamień... może magią? Zmrużyła ślepka widząc jego uśmiech. Czy miał zamiar z niej żartować? Już była gotowa by fuknąć, ale na szczęście ten zdążył się odezwać. Uniosła jedną z łuskowatych brwi ku górze słysząc jego słowa. Potem wyobraziła sobie ciocię panią Zmorę która miałaby uciekać na polowaniu. Nie, nie... to na pewno tak nie działało! Pewnie chciał ją tylko pocieszyć.
-Tchórz przynosi wstyd stadu.- powiedziała marszcząc nosek.
-Zbliż się do mnie i przyłóż czoło do mojego czoła. I wtedy przyrzeknij na wszystkie smoki, że nikomu nie powiesz.- dodała poważnym pisklęcym tonem. Traktowała tą sprawę niezwykle poważnie, ale na prawdę nie chciała by ktokolwiek w Cieniu się dowiedział. Poza tym, samczyk nie widział ucieczki za coś złego. Co jeśli niechcący komuś powie?! Lepiej, że przyrzekł. Zaczekała aż się do niej pochyli i powie, że przyrzeka. Wtedy na pewno poczuje ulgę.
To ciekawe, że znów ktoś pytał jej o znaczenie jej imienia. Czemu imię ma znaczyć coś innego niż określać ją samą? Uniosła brew do góry i przychyliła nieco głowę na bok.
-Smoki z innych stad faktycznie są nieco inne zupełnie jak mówiła mama.- zaczęła.
-Moje imię oznacza mnie, czemu miałabym się nazywać jak coś innego? Nie znam też innych języków... są jakieś inne języki? Krwisty Kolec... moja mama jest Krwią Mandragory. Czemu smoki wybierają sobie imiona z krwią? Moja mama chociaż lubi krew, ale ja wolę jajka.- powiedziała uśmiechając się szczerze.
-A ty lubisz krew?- przekrzywiła znów łepek na bok. Może będzie chciał zlizać jej ranę z głowy? Na samą myśl aż drgnęła. Grzmot z kolei brzmiało jak to coś jasnego na niebie w czasie burzy.
-Twoje prawdziwe imię to Grzmot?- zapytała całkowicie pochłonięta tematem. Imiona z Kolcem czy z Łuską były tymczasowe. Imiona piskląt wybierali rodzice i były według Dirlilth tymi prawdziwymi i cennymi. Z kolei dorosłe oddawały chyba kim był smok. Taka pokręcona trochę filozofia w łepku samiczki.
Widzą jak samiec znów się dziwnie poczuł zmarszczyła brwi. Nie podobało jej się, że jej jedyny obrońca nie był w najlepszym stanie. Powinien na prawdę odpocząć. Wtem z zewnątrz znów dobiegł ich huk piorunów, a do wnętrza groty wtargnął zimny wiatr z zewnątrz. Kiedy Krwisty się w końcu położył smoczyca obwąchała jego sklejoną krwią sierść. Słysząc o tym, że jako wojownik dość często tak się wygląda jak on, Dirlilth wydała niezadowolony pomruk. Nie wiedziała jeszcze kim ma zostać...
-Czyli wojownicy często krwawią? To niezbyt dobrze...- westchnęła układając przednie łapki pod piersią trochę tak jak robią to koty. Będzie jej cieplej!
-Nie wiem... Dlatego nadal się mocno uczę bo chcę się dowiedzieć co umiem robić dobrze, żeby Cień był silniejszy.- powiedziała poważnym głosikiem.
-Imię? Nie myślałam o tym...- dodała nieco zmieszana i machnęła niepewnie ogonem o ziemię.
-A właśnie przypomniało mi się. Z jakiego stada pochodzisz?- ciocia pani Zmora na pewno by ją pochwaliła, że zbiera kolejne zapachy do kolekcji. Dzięki nim będzie potrafiła rozpoznać kto jest z jakiego stada! Bo na razie nie kojarzyła jeszcze tych woni. Miała też nadzieję, że zmieni temat. Nie chciała mówić o tym, że czuje się zagubiona nie wiedząc tego kim chce być dla stada.
_________________

~ Twarda jak diament ~
Smok ma -1 do ST we wszystkich rzutach na Wytrzymałość.


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.

Pride
S: 2| W: 2| Zr: 1| I: 1| P: 1| A: 1
A: 1| O: 1

KP kompana


#7c272d | Teczka postaci
 
 
Ostatnie Ogniwo 
Wojownik Ognia
Ten, który przeżył



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 49
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Gonitwa Myśli
Wiek: 16
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 2134
Skąd: Ściśle tajne
Wysłany: 2017-08-13, 23:33   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,W,MO,MA,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1| O: 2| A: 3
   Atuty: Wytrwały; Szczęściarz; Czempion; Wybraniec Bogów;


Wstałem i spojrzałem na miejsce, w którym leżałem. Było trochę krwi, ale wygląda na to, że przestała lecieć. Czy to znak, że straciłem jej za dużo? A może zakrzepła? Nie wiedziałem i położyłem się. Spojrzałem na wyjście gdzie pioruny dawały trochę naturalnego światła.
Smoczyca wybaczyła mi, w sumie dobrze nie chcę robić sobie wrogów. Nawet jeśli to nie wyglądała na groźną, była mała, śmieszna i słodka. Fajne spotkać pisklaka, z którym da się normalnie porozmawiać, zachowywała się czasami jak dojrzała. CZASAMI tak to dobre określenie.
- Tchórz przynosi wstyd? Czasami bohaterstwo może cię zgubić. Gdybyś zaatakowała tego żbika to zabiłby i ciebie i mnie, a tak to stchórzyłaś i uciekłaś, wtedy mogłabyś wezwać pomoc, albo przechytrzylibyśmy go. Według mnie to normalne, zobaczysz jak będziesz adeptem to pokażesz wszystkim na co cię stać - odpowiedziałem i wstałem. Skoro chciała żebym przyrzeknął to tak zrobię czemu nie. Przyłożyłem czoło do jej czoła i w nozdrza wleciał mi ten piękny zapach. Nie wiem skąd ona go miała, ale dawał niesamowity efekt.
- Przyrzekam na wszystkie smoki i na śmierć i życie, że nikomu nie powiem - odsunąłem łeb i położyłem się z powrotem. Czułem się troszkę lepiej niż wcześniej, rany z czasem częściowo się goją. Krew Mandragory, coś mi to mówiło. Nie chodziło przypadkiem o Kalinę? Pewnie tak, zmieniła imię? Ale po co? Kiedy zapytała czy lubię krew zaśmiałem się pod nozdrzem i spojrzałem na nią.
- Nie nie lubię krwi, śmierdzi i wsiąka w futro i trzeba to potem myć. Ale lubię lać inne smoki, taka frajda wszystko jest nieprzewidywalne. To zależy od twoich umiejętności i od tego czy przechytrzysz przeciwnika. A i tak moje prawdziwe imię to Grzmot, a adeptckie to Kwisty Kolec[/color] - pewnie wiedziała, że adept ma Kolec a adeptka Łuska, więc nie tłumaczyłem jej tego. Częściowo do mnie pasowało krew czasami przypominała kolor futra, które może było jaśniejsze, ale w ciemnościach ciężko było to rozrużnić.
-Tak krwawią, czasami nawet umierają, ale nie ma się czym przejmować jeszcze nie słyszałem, żeby ktoś umarł. A z czasem do krwi i ran da się przyzwyczaić - młoda cienista chciała pomóc stadu stać się silniejszym. To dobrze, że chce pomagać. Będzie z niej dobry smok.
- Jestem z ziemi, a ty jak wyczułem pewnie z cienia? Znam twoją mamę, Tiernana, Hidana, Feridę, przywódczynię, Chalcedona i Zmorę. Trochę poznałem smoków z twojego stada - fakt trochę ich było, ale co poradzić. Fajnie jest znać tak dużo smoków.
- Ładny ten twój zapaszek, używasz jakiś ziół czy czegoś. Kompletnie się na tym nie znam. Jak tam w ogóle się żyje w cieniu, masz jakiś wrogów, są fajne tereny do zwiedzania lub odpoczynku, albo do zabawy? - troszkę pytań jeszcze nikomu nie zaszkodziło, a tak to dowiem się trochę o cieniu. Znowu piorun dało się usłyszeć w grocie i lekkie kapanie deszczu, mam nadzieję, że się nie rozpada
_________________


~ Szczęściarz ~

W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.

~ Czempion ~

Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku fizycznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.

~ Wybraniec Bogów ~

Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie.


Fabularne: Naszyjnik z rogową łuską Przeklętej
Mechaniczne: Kryształ Nieśmiertelnego(naładowany)
Głos Grzmota
Ostatnio zmieniony przez Ostatnie Ogniwo 2017-08-13, 23:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Kapłan świątyni



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 37
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Wiek: 28
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 612
Wysłany: 2017-08-14, 14:50   
   A: S: 5| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski; Twardy jak diament;


Samiczka podążyła spojrzeniem za wzrokiem Krwistego. Coraz częściej błyskało na zewnątrz, ciekawe czy będzie mocno padało. Oczywiście wolała ciepłe, słoneczne dni kiedy mogła wygrzać się na słońcu ale deszcze nie był taki zły. Obmywał z kurzu i orzeźwiał. Zerknęła na czerwone futro smoka z którym rozmawiała. No tak... jemu deszcz mógł do końca nie odpowiadać. Taka mokra sierść była pewnie niezbyt fajna. Przekręciła łepek wąchając teraz futro samczyka i skrzywiła się lekko. Ciekawe jak takie smoki jak on robiły, żeby nie śmierdziało. Może nie mogło być mokre? W każdym razie Krwisty był przesiąknięty zapachem krwi i wilgotnej sierści. Może to też przez jaskinię...? Sama nie wiedziała. Ach tyle pytań.
-Adepci są nie mili.- skwitowała całą wypowiedź samca.
-To znaczy nie wszyscy, ale ci co ich spotykam są nie mili nie wiem dlaczemu.- westchnęła marszczą łuskowate brwi.
-Mówią mi brzydkie rzeczy i uważają, że są ważniejsi. Ja taka nie będę jak będę adeptem. Będę jak mama i będę słuchać piskląt i będę chciała im tłumaczyć rzeczy i będę spokojna jak... jak dama, a nie taka... taka wredna.- powiedziała poważnym głosikiem patrząc teraz w ślepia Krwistego. Mówiła poważnie i najwyraźniej bardzo ją bolało to jak starsze smoki ją traktowały. Ale nie dorosłe! O dziwo dorosłe smoki wydawały się ją lubić nie wiedzieć czemu. Westchnęła znów ciężko jakby miała do rozwiązania problem klęski głodowej na świecie.
Dirlilth była szczęśliwa, że samczyk zgodził się na podobną "poważną" obietnicę. Takich obietnic nie powinno się łamać! Przymknęła ślepia czując jego czoło oparte o jej łuskowate czółko. Potem usłyszała poważną przysięgę i nacisk na głowę zniknął. Skinęła głową otwierając oczy.
-Dziękuje.- powiedziała niczym prawdziwa dama po czym uśmiechnęła się z pisklęcą słodkością.
Widząc jak Krwisty znów się kładzie, Dirlilth miała głęboką nadzieję, że to nie dlatego że gorzej się poczuł. Ślepia jednak miał w miarę bystre to chyba nie będzie już prawie mdlał znów. Oby! Słysząc jego śmiech miała już pewność, że raczej na pewno nic mu nie jest. Uśmiechnęła się nieco niepewnie bo nie wiedziała czemu wybuchnął śmiechem na jej pytanie o krew.
-Czyli często się bijesz na arenie z innymi smokami? A jak to wygląda?- zapytała zaintrygowana tematem. Podsunęła sobie łapki pod pierś i owinęła bok ciała ciaśniej ogonem.
-Robi się jakieś rzeczy przed taką walką?- przekręciła łepek w bok. Skoro lubił się bić to pewnie wiedział sporo na temat walk, a jej jeszcze nikt o nich nie opowiadał!
Słysząc tekst o umieraniu przez pyszczek młodej przeszedł cień. Od razu pomyślała o swojej biednej mamie która umarła, ale wróciła i to nie było na arenie. Zmartwiła się nieznacznie. Co jeśli Ateral nie będzie chciał cię wrócić do życia?
-Czyli to nie są walki jak na wojnie?- wolała się upewnić o co chodziło.
Siedziała sobie spokojnie wsłuchana w opowieść Krwistego kiedy usłyszeli u wejścia do groty huk deszczu. Czyli jednak burza znad terenów Ziemi przechodzi teraz przez tereny wspólne... oby szybko minęła!
Skinęła główką.
-Tak jestem z Cienia. Znasz dużo smoków z mojego stada! Ja z Ziemi znam tylko ciebie...- westchnęła ciężko. Z resztą nawet samych smoków z Cienia nie znała chyba aż tylu co Krwisty... ot wszyscy zawsze byli czymś zajęci.
-Poznasz mnie kiedyś z jakimś Ziemistym?- zapytała nagle.
Poprawiła skrzydła zerkając teraz na zaschniętą krew na plecach samczyka. Faktycznie chyba ciężko się czegoś podobnego pozbyć z futra. Stąd widziała posklejane kłaki sierści... och jak dobrze że sama miała łuski. Nie przeżyłaby gdyby musiała cały czas dbać o rozczesywanie futra by było puszyste. A tak chociaż miała błyszczące w słońcu łuski! Zaskoczyło ją stwierdzenie Krwistego, ale i połechtało nieznacznie ego. Uśmiechnęła się czując ciepło na polikach i u nasady nosa.
-Dziękuje. Mama zajmuje się tworzeniem tych zapachów, ja jeszcze tego nie umiem ale się nauczę.- powiedziała dumnie przymykając nieznacznie powieki i zerkając na swoje łapy.
Następne pytanie było zaskakujące, młodziutka samiczka zmarszczyła nieznacznie nos. Nie mogła chyba powiedzieć zbyt wiele.
-Dobrze. Moje stado jest silne i ma dobre tereny. Lubię je. I no... nie lubię niektórych smoków, ale każdy chyba tak ma.- powiedziała. Zbyt wiele o Cieniu powiedzieć nie chciała bo nie wiedziała ile mogła.
Drgnęła gdy usłyszała kolejny piorun.
_________________

~ Twarda jak diament ~
Smok ma -1 do ST we wszystkich rzutach na Wytrzymałość.


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.

Pride
S: 2| W: 2| Zr: 1| I: 1| P: 1| A: 1
A: 1| O: 1

KP kompana


#7c272d | Teczka postaci
 
 
Ostatnie Ogniwo 
Wojownik Ognia
Ten, który przeżył



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 49
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Gonitwa Myśli
Wiek: 16
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 2134
Skąd: Ściśle tajne
Wysłany: 2017-08-14, 16:34   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,W,MO,MA,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1| O: 2| A: 3
   Atuty: Wytrwały; Szczęściarz; Czempion; Wybraniec Bogów;


Słuchałem uważnie słów Dirlilth, która opowiadała o adeptach, ciekawe czemu nie są dla niej mili. Spojrzałem na nią zdziwiony. Każdy pisklak jest fajny.
- Dlaczego są dla ciebie niemili? Przecież jesteś małym słodkim pisklaczkiem - odpowiedziałem. No cóż to cień, większość smoków ma taki charakter, więc co się dziwić, a dorośli? Oni troszczą się o pisklaki, a adepci to takie większe pisklaki. Taka prawda. Jeden chce być lepszy od drugiego i co chwile z kimś konkurują. Ciekawe jak dużo wiedziała młoda samica.
Uśmiechnąłem się kiedy podziękowała skoro przykłada tak dużą wagę do obietnicy, to jej dotrzymię, nawet jakby jej nie było to i tak dotrzymałbym słowa. Zastanowiłem się chwilę przed odpowiedzią na pytanie o walce. Jak to wygląda? Krew, ból rany, ale chyba tak nie przedstawię tego pisklakowi.
- Walka na arenie wygląda tak, że najpierw ktoś wzywa do walki rycząc, a potem przylatuje przeciwnik. Są ustalane zasady na przykład bez celowania w ślepia, do konkretnych ran lub do omdlenia, najczęściej jest do omdlenia lub bez celowania w punkty witalne czyli szyja gdzie są bardzo ważne tętnice, pysk, miejsce pod szyją. Takie, gdzie jak się zaatakuje to można zabić na miejscu. Mi się udało już wygrać kilka walk - tak kilka z Gwiazdką i to w sumie tylko z nią walczyłem. Jak byłem młody to zawsze z kimś się przepychałem, zawsze atakowałem siostrę, ale nie raniłem je. Musiałem być wtedy śmiesznym małym pisklaczkiem. Szkoda tylko, że nie mam łusek, to futro jest takie denerwujące.
- Jasne, że cię poznam, w naszym stadzie najwięcej samic to będziesz mogła sobie z kimś porozmawiać. Większość ma futerko, ale czasami to jest takie denerwujące teraz kiedy jest tak ciepło, albo się pływa lub pada deszcz to jest zmoczone. Widziałaś, że nasze stada mają sojusz? - ciekawe czy mama uczyła ją o historii tych terenów stad, o wojnie mgle i... no właśnie o czym? Sam mało wiedziałem, więc za dużo bym jej nie opowiedział, ale postaram się wyjaśnić każde zadane zagadnienie. Ona mi opowiedziała o terenach to ja jej powiem o naszych, czemu nie?
- U nas w ziemi to jest dużo lasów, ale są też jeziora i rzeki. Jest też góra otaczająca nas od strony bariery jeśli dobrze pamiętam. Wszystko jest tutaj jak w bajce, ziemia się nazywa pewnie dlatego, że mamy dużo terenów roślinnych. - też bym chciał umieć wytwarzać taki zapaszek, moje futerko by lśniło i pachniało.
- ,Twoja mama musi być mądra skoro wie jak zrobić taki zapaszek, jak się nauczysz pokażesz mi jak to się robi? - wtedy bym pachniał, błyszczał i byłbym najpiękniejszym pachnącym samcem na terenach stad. Tak to by było coś. Kiedy kolejny grzmot wdarł się do jaskini wyszedłem sprawdzić jak to wygląda. Zobaczyłem jak pomału zaczyna padać, ale deszcz pewnie niedługo ustanie chmury przybyły z gór, więc muszą być na wykończeniu. Trochę wody obmyło moje futro i skrzydła. Krew zniknęła, a ja wszedłem niezadowolony do groty.
- Tak to chyba nie był dobry pomysł, może i nie ma krwi, ale większość futra jest mokra - wyglądałem teraz jak przemoczona gąbka, futro było oklapnięte, a pióra posklejane. Do groty wdarło się światło pioruna, a zaraz po nim głośniejszy huk.
- Boisz się piorunów?
_________________


~ Szczęściarz ~

W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.

~ Czempion ~

Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku fizycznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.

~ Wybraniec Bogów ~

Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie.


Fabularne: Naszyjnik z rogową łuską Przeklętej
Mechaniczne: Kryształ Nieśmiertelnego(naładowany)
Głos Grzmota
 
 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Kapłan świątyni



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 37
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Wiek: 28
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 612
Wysłany: 2017-08-15, 13:49   
   A: S: 5| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski; Twardy jak diament;


Westchnęła ciężko słysząc jego odpowiedź. Chyba żaden rosnący smok nie chciałby usłyszeć, że mały i słodki. W końcu smoki stały na górze łańcucha pokarmowego i były groźne, nie słodkie. Nie skomentowała jednak jego słów. Może niech i tak zostanie... niech wszyscy myślą, że jest mała i niewinna. Spojrzała jednak na niego z ukosa i odparła
-Bo nie boję siem zwracać im uwagę. Mama i ciocia uczyły mnie jak działają prawa czy jak działa... em... życie. Jak widzę zwłaszcza kogoś z mojego stada, kogoś młodego... no bo widzę, że nie jest jeszcze dorosły. To zwracam mu uwagę, że nie powinien czegoś robić. I oni są na mnie źli bo jestem tylko głupim pisklakiem. Oni nie lubiom mnie, a ja ich.- powiedziała marszcząc swoje brewki. Dirlilth miała silne poczucie praworządności, więc jeśli widziała, że jakiś adept źle reprezentuje Cień od razu zwracała mu uwagę. Jak sam Krwisty zauważył czy to adepci czy pisklęta, jedne chciały być lepsze od drugich, a to rodziło wiele konfliktów.
Kiedy samczyk zaczął jej opowiadać o arenie jej ślepka powiększyły się od zainteresowania. To brzmiało jak coś z bajki. To znaczy było też przepełnione okrucieństwem, ale smoki to w końcu nie puchate kurczaczki. Siedziała sobie z opuszczonymi po bokach błoniastymi skrzydłami od wewnątrz w kolorze piasku. Od czasu do czasu machnęła ogonem o ziemię i ledwo powstrzymywała się od nie otwarcia pyszczka w zdumieniu. O rany ależ to było ciekawe! Pochłaniała każdego słówko Krwistego.
-Czyli można wyzwać każdego takim ryczeniem? I jak ten ktoś przychodzi to sobie można porozmawiać jak nie chce się walczyć, a potem się walczy? Nie wiedziałam, że są jakieś zasady.- powiedziała z mieniącymi się od zainteresowania ślepiami.
-Udało ci się? A ciężkie były te walki? A jak wygrałeś? A przegrałeś już kiedyś?- nagle potok pytań wydostał się z jej pyszczka, ale na prawdę była ciekawa szczegółów. W końcu była pisklakiem, one zawsze chciały wszystko wiedzieć!
Skinęła główką w podzięce, że Krwisty zgodził się ją poznać z innymi smokami. Nie przeszkadzało jej jakiej są płci bo to nie miało znaczenia. Zaciekawiło ją jednak, że w Ziemi jest jeszcze więcej takich puchatych smoków. Podeszła nieśmiało i położyła obie łapki na nieco większym niż jej własne udzie samczyka. Zatopiła paliczki w szkarłatnej sierści i uśmiechnęła się rozbawiona, że ich nie widać.
-Każdy futerkowy smok ma takie długie futerko jak ty?- zapytała jeszcze po czym pokiwała głową.
-Faktycznie czuć je jak pada o wiele bardziej niż mokre łuski.- powiedziała szczerze i jakby nigdy nic zaczęła z zaciekawieniem czesać futerko na udzie Krwistego swoimi drobnymi piaskowymi pazurkami którymi zakończona była jej biała łuskowata łapa. Ciekawe było to, że Dirlilth była jednolicie umaszczona w piasek, pomarańcz i czerwień aż dochodziło do jej przednich kończyn. One od połowy łokci aż do pazurków były białe.
-Ale w nocy chyba jest ci ciepło. Mnie w nocy robi się chłodno.- westchnęła i przestała go czesać gdy zapytał o sojusz.
-Mama mówiła, że nasze stada się lubią bo Opoka pomogła mamie jak paskudny alfa Ognia ją zaatakował, a jej tata to znaczy Opoki bardzo chciał by Ziemia lubiła się z Cieniem.- powiedziała dumna że coś tam pamięta z opowieści swojej mamy. Nie było tego dużo bo niestety mama opowiadała jej o rzeczach tylko kiedy Dirlilth była na prawdę malutka. Od tamtej pory z mamą się tylko uczyła co nieco ją zasmuciło. Lubiła opowieści Heulyn.
-Brzmi bardzo ładnie.- powiedziała uśmiechając się lekko. W sumie Cień wcale tak mocno się nie różnił terenami od Ziemi. Mieli może tylko trochę więcej pustyni i bagien, ale las też jakiś był.
-Może kiedyś uda mi się je zobaczyć na własne ślepia.- rzuciła z nadzieją w głosiku. Nie do końca wiedziała jak to jest z granicami czy terenami innych stad. Tego do końca mama jej nie wyjaśniła. Do Wody i Ognia i tak iść by nie chciała, bo mama mówiła, że się nie Cień się z nimi nie lubi. Ale Ziemia to co innego prawda?
Przekręciła główkę na bok patrząc na Krwistego który też chciał ładnie pachnieć. Nie była pewna czy może przekazywać taką wiedzę innym. Zapyta mamy o to bo po prostu nie wiedziała. Poza tym jak wszystkie smoki zaczęłyby się olejkować to wtedy Dirlilth i jej mama nie byłyby już wyjątkowe! To było młodziutkiej nieco nie w smak.
-Moja mama dużo wie bo dużo pracuje z ziołami.- powiedziała uśmiechając się.
-Zapytam jej...- dodała po chwili i ze zdziwieniem patrzyła jak samiec wstaje by wyjść na deszcz. Czemu to zrobił? Przyglądała mu się aż nie wrócił mokry ale chociaż nie było już czuć krwi. Jej posoka z kolei już dawno zaschła na policzku. Zasłoniła pyszczek łapą i zaczęła chichotać słysząc co też powiedział Krwisty. Faktycznie wyglądał całkiem zabawnie. Drgnęła gdy znów usłyszała piorun.
-Mmm... nie do końca po prostu... są takie głośne.- powiedziała szczerze i westchnęła po wcześniejszym śmiechu.
_________________

~ Twarda jak diament ~
Smok ma -1 do ST we wszystkich rzutach na Wytrzymałość.


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.

Pride
S: 2| W: 2| Zr: 1| I: 1| P: 1| A: 1
A: 1| O: 1

KP kompana


#7c272d | Teczka postaci
 
 
Ostatnie Ogniwo 
Wojownik Ognia
Ten, który przeżył



Stado: Ziemi
Rasa: Skrajny
Księżyce: 49
Płeć: Samiec
Opiekun: Opoka Ziemi
Mistrz: Gonitwa Myśli
Wiek: 16
Dołączył: 08 Maj 2017
Posty: 2134
Skąd: Ściśle tajne
Wysłany: 2017-08-17, 12:17   
   A: S: 5| W: 2| Z: 2| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,L,Pł,W,MO,MA,MP,Kż,Skr,Śl,M: 1| O: 2| A: 3
   Atuty: Wytrwały; Szczęściarz; Czempion; Wybraniec Bogów;


Zapatrzyłem się w wyjście z groty. Cały czas słuchałem słów Dirlilth. To dobrze, że zwraca innym uwagę przynajmniej dba o swoje stado. Moim zdaniem nie było to nic złego, ale no cóż każdy może to przyjąć jako obrazę.
- To świadczy o tym, że wiesz co chcesz, że potrafisz postawić na swoim. Przynajmniej dbasz o swoje stado i to się liczy nieważne co inni o tym myślą, po prostu nie potrafią tego docenić - powiedziałem uśmiechając się, pamiętam jak ja pouczałem inne smoki i trochę przez to kłopotów się narobiło, ale kto by się spodziewał.
Temat walk zainteresował młodą smoczycę, pewnie chciała wiedzieć jak najwięcej. Zastanowiłem się chwilę nad odpowiedzią, żeby to wszystko brzmiało normalnie i poukładane.
- Każdy może przyjść na to wezwanie, bo ma taki jakby charakterystyczny dźwięk wzywania do walki? Słychać je pewnie wszędzie, bo najczęściej przychodzi się na tereny wspólne i się ryczy. Potem przychodzi smok i rozmawiamy czy walczymy do omdlenia i tak dalej jak mówiłem i potem zaczyna się walka.
Zaczerpnąłem powietrze i czekałem, aż wyschną mi piórka, które częściowo były już suche.
- Walki są bardzo trudne, to zależy jakiego przeciwnika sobie dobierzesz,
najczęściej patrzy się jak dobry jest przeciwnik, nigdy nie wiesz kiedy zaatakuje lub co zamierza zrobić, wszystko musisz przewidzieć po jego ruchach. Czasami da radę przewidzieć atak po jego mięśniach, kiedy są spięte to znaczy, że zaraz doskoczy, albo podbiegnie. Wtedy to najlepiej albo uniknąć co jest najlepszym rozwiązaniem. Ja często kontratakowałem i przez to narobiłem się sporo ran. Na początku to boli, ale potem już da się przyzwyczaić.

Uśmiechnąłem się i przypomniały mi się wszystkie walki. Fajnie się bije, sprawia mi to wiele radości i jest to jakimś rodzajem rozrywki i spędzania wolnego czasu.
- Jeszcze ani razu nie przegrałem, a dwa razy wygrałem. Podejrzewam, że kiedyś się zdarzy porażka, ale kto wie? Jestem tylko adeptem nie jakimś super wojownikiem - usiadłem i spojrzałem w dziurę gdzie wpadła smoczyca. Ciekawe czy są tam jakieś tunele lub jakieś zwierzęta?
Poczułem jak Dirlilth kładzie łapki na moim udzie i zobaczyłem jak część znika. Następne pytanie zostało skierowane w moją stronę, czy każdy ma takie długie futerko? Ciężko było to określić, ale chyba nie.
- Eee nie wiem, chyba mają krótsze, albo takie same nigdy mnie to nie zastanawiało. Ale sprawdzę to i powiem ci jak się kiedyś spotkamy, podejrzewam, że można ściąć futerko pazurkami, ale jak będzie zimno to się przyda potem mogę pomyśleć o ścięciem trochę - zaśmiałem się trochę wyobrażając sobie mnie z krótkim futerkiem. To by wyglądało śmiesznie, nawet bardzo.
Wysłuchałem wiedzy na temat sojuszu. Tego do końca nie wiedziałem, ale byłem pewien, że mamy sojusz. No cóż przynajmniej się czegoś dowiedziałem. Po chwili zacząłem układać piórka na skrzydłach, wyschły to czemu nie. Teraz tylko nasiąknięte futerko, ale zanim dojdę do groty to pewnie znowu będę mokry, ech.
- Może kiedyś się uda, kto wie co będzie kiedyś. Też bym chciał zobaczyć inne tereny, ale niestety nie mogę - przypomniało mi się teraz kara od przywódczyni, taaa unikać pisklaków cienia.
- Jakby mama ci pozwoliła to byś mi pokazała, nikomu innemu bym nie zdradził. A trzy wyjątkowe smoki to nie tak dużo - uśmiechnąłem się i spojrzałem na Dirlilth. - Przypomniało mi się, że nie mogę się zadawać z pisklakami cienia.
Ostatnio spotkałem się z Feridą i przeniosłem ją na tereny ziemi. Prawie utonęła i wasza przywódczyni zakazała mi się zadawać z pisklakami twojego stada. Jakby teraz ktoś to zobaczył to miałbym przechlapane.

- Myślisz, że tam coś żyje tam na dole? - zapytałem spoglądając na szczelinę.
_________________


~ Szczęściarz ~

W przypadku akcji rozsądzonej niepowodzeniem (lub akcji utrudnionej) Atut daje automatyczny 1 sukces. Do użycia w pojedynczej akcji raz na dwa tygodnie w polowaniu/misji/jednym z etapów leczenia lub raz na pojedynek.

~ Czempion ~

Raz na walkę smok ma 1 dodatkowy sukces do ataku fizycznego. Dodatkowo raz na miesiąc podczas modlitwy w świątyni otrzymuje dar od swojego patrona.

~ Wybraniec Bogów ~

Smok ma dodatkowy 1 sukces przy rzutach na dowolnie wybraną przez siebie akcję raz na pojedynek, misję czy polowanie.


Fabularne: Naszyjnik z rogową łuską Przeklętej
Mechaniczne: Kryształ Nieśmiertelnego(naładowany)
Głos Grzmota
 
 
 
Ukryta Intencja 
Wojownik Cienia
Kapłan świątyni



Stado: Cienia
Rasa: Skrajny
Księżyce: 37
Płeć: Samica
Opiekun: Krew Mandragory [*]
Wiek: 28
Dołączyła: 21 Cze 2017
Posty: 612
Wysłany: 2017-08-18, 15:57   
   A: S: 5| W: 1| Z: 3| I: 1| P: 2| A: 1
   U: B,Pł,L,W,MP,MA,MO,Śl,Skr,Kż: 1| A,O: 2
   Atuty: Szczęściarz; Parzystołuski; Twardy jak diament;


Słysząc słowa Krwistego czy też się tego spodziewał czy nie na pysku samiczki pojawił się delikatny uśmiech. Nieco podniósł ją na duchu fakt, że ktoś myślał podobnie do niej i co więcej pochwalił ją za taki stosunek do stada jaki miała. Fakt, chciała by stado było jednością, by cechowała je siła i brak słabych jednostek. Jak na taki mały rozmiar to całkiem spore myśli! Jednak Dirlilth miała w życiu swój własny mały cel i widząc jak inni go nie doceniają wpadała w złość. Nadal bardzo chciała przetrzepać skórę tym co z niej zakpili.
O walkach zbyt wiele jeszcze nikt jej nie opowiadał dlatego słuchała go z wielkim zainteresowaniem. Może dowie się czegoś ciekawego i wartego uwagi. Już dowiedziała się o tym, że można ustalać warunki walk, nie wiedziała o tym.
-To miło, że można wyzwać każdego. A może się zdarzyć, że ktoś nie przyjmie wyzwania? To wtedy jest głupie... ja bym nigdy nie odmówiła.- powiedziała z dumą w głosiku i wypięła nieznacznie pierś do przodu. Czemu poza tym miała odmawiać reprezentowania Cienia! Taka walka była też chyba pokazem siły obu stad.
No proszę dowiedziała się też kolejnych rzeczy. Czyli można było zarzucić obronę na rzecz ataku, ale wtedy można się było mocno zranić jak Krwisty. Przekrzywiła łepek na bok po czym skinęła nim pokazując, że rozumie.
-Dziękuje ci za wszystkie informacje.- powiedziała weselej.
-Może kiedyś sama stanę na arenie, ale jeszcze nie wiem bo jeszcze nie miałam lekcji z walki. Na szczęście już mam je w planach ze smoczycami z Cienia.- rzuciła pogodnie i machnęła końcówką ogona kilka razy o ziemię. Nie bała się bólu... to znaczy nie wiedziała jeszcze czym jest ból, ale nie sądziła by to ją powstrzymało. To się jeszcze okaże ale była pozytywnej myśli.
-To po to są uzdrowiciele.- puściła mu oko pokazując, że coś tam jednak wie. W końcu nauczyła się trochę od mamy! Odwróciła głowę w kierunku wyjścia z groty patrząc teraz na huczący o ziemię deszcz. Dobrze, że byli w środku gdzie było sucho... jak przestanie padać to chyba powinna jednak wrócić do domu. Trochę za długo już siedziała w grocie z drugim smokiem. Co prawda ze stada sojuszniczego, ale była jeszcze niezbyt duża. No i nauki stały! Do tego nie mogła dopuścić.
-Czyli będziesz dobrym wojownikiem dla Ziemi.- powiedziała poważnie.
-To dobrze bo stado potrzebuje silnego obrońcy który by bronił młodych.- mówiła jakby sama niby nie była już młoda. Cóż nie można było jej winić... jak jest się małym to wcale nie chce się by tak go postrzegano. Co z tego, że nadal machała wesoło ogonkiem gdy działo się coś zabawnego.
Zaśmiała się słysząc jego odpowiedź i również wyobrażając sobie Krwistego z krótkim futrem. To wyglądałoby zdecydowanie... źle! Lepiej by został taki jaki jest.
-Wolę swoje łuski, ale futerko też jest miłe.- rzuciła gładząc cały czas jego czerwoną sierść. No i faktycznie chyba na czerwonym mniej widać krew.
-Nie, nie ścinaj go tak wyglądasz dobrze.- powiedziała poważnym pisklęcym głosikiem i cofnęła w końcu łapki. Chyba nieco za bardzo naruszała jego prywatną strefę, a w końcu nie byli jakąś rodziną. Chociaż korciło ją by położyć na jego futrze głowę. Ciekawe czy wygodnie by się na takim spało.
Straciła jednak zainteresowanie futrem gdy Krwisty znów się odezwał. Przekrzywiła łepek na bok wpatrując się w jego ślepia.
-Czemu nie możesz?- ciekawość jak zwykle brała w pisklęciu górę. Chciała wiedzieć wszystko o wszystkim. Chociaż fajnie też było chwalić się własną wiedzą.
-Dobrze zapytam jej.- westchnęła marszcząc lekko nosek. Nadal nie była przekonana bo... to było coś pomiędzy mamą, a córką. Nie chciałaby czuć pięknych zapachów od samca z Ziemi. Oczywiście powiedziała, że zapyta ale on nie musiał o tym wiedzieć, prawda?
-Czemu nie możesz?- zapytała mocno zaskoczona i aż wstała na równe łapki. Czyżby trafiła na kogoś złego jak z Ognia który udaje dobrego?! To by dopiero było! Niepokój pojawił się na jej pysku, jednak dość szybko usłyszała opowieść czemu.
-Z pisklakami trzeba uważać.- powiedziała jakby była znawczynią.
-Często robią śmieszne rzeczy i... i lubią przygody, a Ferida mi powiedziała że lubi przygody. I powiedziała mi, że przygody to coś co robi się bez zgody starszych. No a jak starsi nie wiedzą to są potem źli. Dlatego ja nie lubię przygód. Czemu miałabym chcieć denerwować mamę i ciocię.- fuknęła unosząc dumnie główkę do góry okazując całą sobą jak bardzo prawdziwie mówiła.
-Pewnie to była jej wina chyba, że ty też lubisz przygody to kara jest ważna. I jak chcesz to powiem przywódczyni, że mnie uratowałeś i przestaniesz mieć karę.- dodała po dłuższym namyśle. Widząc jak Krwisty spogląda do szczeliny Dirlilth znów zmarszczyła nosek i cofnęła się raczej ku wyjściu z groty.
-Ja raczej nie jestem zainteresowana. Dopóki nie będem umiała się bronić nie chcę sprawdzać. A co jak tam są jakieś duchy?- rzuciła. Pamięta opowieści mamy i wcale nie chciałaby takich duchów zobaczyć!
_________________

~ Twarda jak diament ~
Smok ma -1 do ST we wszystkich rzutach na Wytrzymałość.


-> Wojowniczka pachnie peonią dzięki olejkom ofiarowanym jej przez matkę.

Pride
S: 2| W: 2| Zr: 1| I: 1| P: 1| A: 1
A: 1| O: 1

KP kompana


#7c272d | Teczka postaci
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2018).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!


Wymiana bannerami: KLIK!

KrĂłl Lew

SnM
Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 12