FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Profil Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat «» Następny temat
Polana
Autor Wiadomość
Impulsywny Kolec
Adept Ziemi



Stado: Ziemi
Płeć: Samiec
Księżyce: 40
Rasa: Północny x Drzewny
Opiekun: Pyzaty Kolec
Partner: Tylko walka
Dołączył: 04 Maj 2020
Posty: 66
Wysłany: 2020-08-25, 22:06   
   A: S: 1l W: 1| Z: 1| M: 2| P: 1| A: 2
   U: W,B,A,O,Śl,Skr: 1
   Atuty: Pechowiec, Trudny Cel


Niestety, dzieciak nie mógł się równać z hipogryfem. Chociaż może mogliby iść na jakiś kompromis gdyby tylko wiedział o relacji przeciwnika z kurczakiem. Ale nie, nie potrzebował przeciwnika, który nie daje z siebie wszystkiego. Na co komu taki? I nagle koński zad uderzył prosto w drzewo. Już miał się zaśmiać, kiedy w szybkim impulsie spowodowanym krzykiem Rucze, dotarło do niego, że przecież nikt mu nie powiedział jak wyhamować. Może to był sposób? Nie, wpadanie na drzewa na pewno nie było odpowiednim rozwiązaniem. Cała akcja trwała dosłownie chwilę. Tu nie było czasu na myślenie, trzeba było działać. I jak na wielkiego wojownika przystało, w jego łebku już pojawił się obraz planu. Nie miał pojęcia, że to pomoc Czapli, całą zasługę przypisał oczywiście sobie. Bo komu innemu.
Momentalnie wyciągnął tylne łapy przed siebie, opuszczając nieco zad. Przednie łapy również wystrzeliły do przodu. Szyję cofnął do tyłu, nieco kuląc całą pozycję. Czuł jak każdy mięsień w jego ciele jest napięty. W takich chwilach przydawały się jego pazury. Szybko wbił je w podłoże. W momencie zagłębienia pazurów, grawitacja nieco bujnęła jego zadem, przez co cała pozycja obróciła się nieco bokiem i wygięła lekko. Na szczęście nad wszystkim czuwał ogon. Tylko nad skrzydłami stracił nieco kontroli. Uniosły się nieco, jakby chciał machnięciem wytracić pęd i w ostatniej chwili zrezygnował z pomysłu. Kępki trawy i grudki ziemi uniosły się, przeorane szponami.
Ryk dezaprobaty zagrzmiał.
_________________

Atuty
» I Pechowiec
Po każdym niepowodzeniu -1 ST do następnej akcji
» II Trudny cel
+1 ST do ataków fizycznych przeciwnika, drapieżniki atakujące fizycznie nigdy nie zadadzą kryta/śmiertelnej


III stadium osłabienia - smok nie może wykonywać żadnych akcji mechanicznych.
  Niespodziewajki: tak
 
Bagienna Gawęda 
Starszy Księżyca
Uczona Czapla



Płeć: samica
Księżyce: 108
Rasa: bagienny
Dołączyła: 02 Lis 2019
Posty: 397
Wysłany: 2020-08-25, 22:38   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| M: 1| P: 2| A: 4
   U: W,B,L,Skr,Prs,A,O,MP,MA,MO,Śl: 1| Pł: 2
   Atuty: Wierny druh; Empatia; Altruista; Magiczny Śpiew; Opiekun;


Może i pisklę nie było zadowolone z przebiegu całej akcji... Ale Rucze w duchu odetchnęła z ulgą. Wciąż był w jednym kawałku! Uff...
Ale to wciąż za mało, by w razie czego mógł sobie poradzić w realnej sytuacji. Bagienna przekrzywiła lekko łeb, skupiając się na Jarzębince. Przydałoby się jakoś wybrnąć z tej sytuacji, uspokoić pisklę, a jak wszystko pójdzie dobrze, to nauczyć go jeszcze tego i owego...
- Hmm, nie najlipszy to wyścig, jiszlo pirwsze udyrza w drzewo... - zaczęła. Sama nie była pewna jak mogłaby uspokoić Ziemnego... Postanowiła zdać się na jego temperament. Czas na kolejne wyzwanie! - Nie udało się z byciem szybszym... - zaczęła skupiając wzrok na Jarzębince. - Aly w chamowaniu jestyś wyraźnie lepszy. Może zamiast zderzać się z kolyjnym drzewem, powinniśtoj zrobić slalom? - zaproponowała, przesuwając wzrokiem wzdłuż krawędzi polany... Swoją drogą teraz zauważyła, że Kokatrys schował się gdzieś w głębi Puszczy. Najwyraźniej wykorzystał moment, gdy wszyscy byli skupieni na unikaniu kolizji. - Wzdłuż boru, miendzy jidnym, a drugím drzewem. - Teraz Piastunka przeniosła spojrzenie na hipogryfa i tak, jakby to on, a nie pisklę, potrzebował nauki, dorzuciła pewne wskazówki. - Any tym razem nie chysz walnąć w drzewo, biegnij trochę wolnij. Zwłaszcza na zakręach. I pilnuj ogôna, by wygiął się w odpowiedni łuk. - Teoria w pigułce!
I to bardzo skrótowej... Ale Rucze wciąż pozostawała przy teorii, że każde smoczę prędzej czy później samo by pojęło jak się robi takie rzeczy. Ona mogła jedynie ten proces przyspieszyć i przypilnować, by przy okazji nikomu nie stała się krzywda.
_________________
EMPATIA
-2 ST do mediacji -2 ST do nakładania więzi

ALTRUISTA
-2 ST do wszystkich akcji towarzysza Piastuna na misji/polowaniu.

MAGICZNY ŚPIEW
raz na walkę/polowanie, obniżenie liczby sukcesów przeciwnika -2 sukcesy

OPIEKUN
-2 ST dla kompanów

Darmozjad {kokatrys}
S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 1
B/A/O/Skr/L/Śl: 1


Lulek {hipogryf}
S: 1| W: 2| Z: 2| M: 1| P: 1| A: 1
B/A/O/Skr/L/Śl: 1
  Niespodziewajki: nie
 
Impulsywny Kolec
Adept Ziemi



Stado: Ziemi
Płeć: Samiec
Księżyce: 40
Rasa: Północny x Drzewny
Opiekun: Pyzaty Kolec
Partner: Tylko walka
Dołączył: 04 Maj 2020
Posty: 66
Wysłany: 2020-08-27, 01:11   
   A: S: 1l W: 1| Z: 1| M: 2| P: 1| A: 2
   U: W,B,A,O,Śl,Skr: 1
   Atuty: Pechowiec, Trudny Cel


Oj dzieciak był nieźle rozjuszony. Przegrał z tym końskim zadem. Szczerzył kły we wściekłości. To wszystko przez hipogryfa! Gdyby nie wpadł na drzewo, Jarzębinka na pewno by wygrał. Cóż, nie miało to sensu, ale tak właśnie uważało pisklę. Zaraz zwrócił łeb w stronę piastunki, słysząc o kolejnym wyzwaniu. Kolejne wygra. Musiał. Na szali stał jego honor i duma!
-Oczywiście, że jestem lepszy, szybszy pewnie też, przegrałem bo to bydle wpadło na drzewo. Tylko dlatego!
Uniósł ciałko z ziemi, zagłębiając w niej wściekle pazury. Slalom? Dobra. Zmrużył oczy, kierując wzrok na hipogryfa. Zaraz wskazał na niego szponem.
-Wyzywam cię na slalom frajerze!
Wywarczał wściekle. Poprawił skrzydła, żeby przylegały do ciała i otrząsnął się z brudu. Będzie musiał się później wyczyścić. Dokładnie. Skoro zasady były już znane, młodzik ruszył do biegu. Wcale nie zamierzał biec wolno. Wolni są tylko przegrywi. I martwi. Chociaż jedno często łączyło się z drugim. Lekko zniżył łeb, a ogon uniósł, chcąc utworzyć z ciała prostą linię. Łapy rytmicznie uderzały o ziemię. Prawa przednia, lewa tylna, lewa przednia, prawa tylna. Drzewo było coraz bliżej. Dalej Jarz, albo będziesz szybki i zwinny, albo martwy. Pazury lekko zagłębiły się w ziemi. Czas na zakręt. Łeb prowadził ciało do ominięcia drzewa od prawej strony. Łeb w lewo, wyginając tułów, a zaraz za nim ogon również wygięty w lewo. Nie było czasu. Zaraz na horyzoncie pojawiała się kolejna przeszkoda. Chociaż bardzo nie chciał, minimalnie musiał zwolnić. Inaczej czekało go spotkanie z drzewem. Łapy uderzyły ziemię pod lekkim kątem, odbijając się lekko od ziemi i pochylając lekko ciało, a pysk już zmieniał tor “lotu”. Kolejne drzewo musiał ominąć od lewej. Pysk w prawo, ciągnąc za sobą stopniowo do zakrętu szyję i tułów. Zad potrzebował chwilki na dołączenie do reszty ciałka przez delikatnie wydłużoną budowę, ale szybko nadganiał, aż w końcu całe ciało, łącznie z ogonem było wygięte w jedną stronę. W momentach kiedy tracił chwilowo równowagę, ogon szybko pomagał mu ją wyrównać. Ile drzew powinien ominąć w ten sposób? Gdzie był kompan bagiennej? Musiał się skupić na wygranej. Kiedy tylko się dało, a drzewa nie wyrastały jak spod ziemi, przyspieszał, machając szybciej łapami.
_________________

Atuty
» I Pechowiec
Po każdym niepowodzeniu -1 ST do następnej akcji
» II Trudny cel
+1 ST do ataków fizycznych przeciwnika, drapieżniki atakujące fizycznie nigdy nie zadadzą kryta/śmiertelnej


III stadium osłabienia - smok nie może wykonywać żadnych akcji mechanicznych.
  Niespodziewajki: tak
 
Bagienna Gawęda 
Starszy Księżyca
Uczona Czapla



Płeć: samica
Księżyce: 108
Rasa: bagienny
Dołączyła: 02 Lis 2019
Posty: 397
Wysłany: 2020-08-28, 17:46   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| M: 1| P: 2| A: 4
   U: W,B,L,Skr,Prs,A,O,MP,MA,MO,Śl: 1| Pł: 2
   Atuty: Wierny druh; Empatia; Altruista; Magiczny Śpiew; Opiekun;


Lulek najpierw skierował zdezorientowane spojrzenie na pisklę. Niby co jego zderzenie z drzewem miało do rzeczy? Był po prostu szybszy!
Slalom? Teraz spojrzał się na Rucze z wzrokiem, który wyraźnie mówił; “czyś ty oszalała? Ile jeszcze masz tych głupich pomysłów we łbie?!”. A później z jeszcze większym szokiem niż poprzednio, znów zogniskował spojrzenie na Jarzębince.
Wyzwanie?! Jakie znowu...
Doigrałaś się przerośniea jaszczurko. Hipogryf jeszcze ci pokaże!
I tym oto sposobem Lulek jednak podjął wyzwanie Jarzębinki. Choć tym razem to nie kompan wysunął się na czoło... To pisklę wcale nie było takie złe! Szybko się uczyło i miało wystarczająco dużo pisklęcej werwy, by jeszcze się nie zmęczyć... Wspalnialne! Nareszcie przeciwnik wart jego umiejętności! A nie to, co ten żałosny Kurczak...!

Nie zapominajmy jednak o Piastunce, która również miała swój plan. Dzięki Lulkowi, który biegł tuż za Ziemistym, mogła śledzić jego postępy, wciąż pozostając na Polanie. A Polana jeszcze może im się przydać... Musiała jednak wyznaczyć metę, a najlepiej zrobi, jeśli meta skończy się właśnie w tym miejscu!
Jarzębinka miał przed sobą jeszcze kilka drzew, nim miał napotkać przeszkodę przygotowaną przez Rucze. Stworzony z pomocą maddary pień drzewa musiałby należeć do naprawdę porządnego chojoka - pisklę nie zdołałoby go tak łatwo przeskoczyć, ani nawet wyminąć.
- Zawróćtoj przy pniu. Wygrywa ten, chto pirwszy wróci na polanę!- krzyknęła za nimi. Byli na tyle blisko, że bez problemu mogliby usłyszeć jej głos.
Choć jednocześnie pewnie biegli na tyle szybko, że czekał ich ostry skręt tuż przed samym pniem. Czapla nie martwiła się o kompana - przy tylu przepychankach dziennie jej kompani bez problemu radzili sobie w takich sytuacjach. A nawet jeśli zdarzyło im się w coś uderzyć... Twardzi byli. Im zakutym łbom nic nie zaszkodzi!
Co innego pisklę i uznając, że poprzednim razem nie wyszło to tak źle, Rucze znów skorzystała z bardzo krótkiego przebłysku maddarowej wiadomości; i znów Jarzębinka widział siebie. Siebie, jak jeszcze przed pniem zaczął wykręcać tułów w stronę skrętu. W ślad za nim poszła reszta ciała oraz ogon, który w tym manewrze był bardzo ważny. Łapy po zewnętrznej głęboko ryły ziemię, by pisklę miało lepsze zaparcie. By w tak krótkiej chwili wyrównać bieg, Jarzębinka musiał mocno zarzucić zadem, współpracując z resztą ciała, która już zaczęła skręcać. Dalej już robiło się łatwiej, bo reszta skrętu przebiegłaby po łagodniejszym łuku, w czasie którego pisklę miało czas na wyrównanie rytmu.

//Po twoim odpisie raport na Bieg I
_________________
EMPATIA
-2 ST do mediacji -2 ST do nakładania więzi

ALTRUISTA
-2 ST do wszystkich akcji towarzysza Piastuna na misji/polowaniu.

MAGICZNY ŚPIEW
raz na walkę/polowanie, obniżenie liczby sukcesów przeciwnika -2 sukcesy

OPIEKUN
-2 ST dla kompanów

Darmozjad {kokatrys}
S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 1
B/A/O/Skr/L/Śl: 1


Lulek {hipogryf}
S: 1| W: 2| Z: 2| M: 1| P: 1| A: 1
B/A/O/Skr/L/Śl: 1
  Niespodziewajki: nie
 
Impulsywny Kolec
Adept Ziemi



Stado: Ziemi
Płeć: Samiec
Księżyce: 40
Rasa: Północny x Drzewny
Opiekun: Pyzaty Kolec
Partner: Tylko walka
Dołączył: 04 Maj 2020
Posty: 66
Wysłany: 2020-09-02, 00:14   
   A: S: 1l W: 1| Z: 1| M: 2| P: 1| A: 2
   U: W,B,A,O,Śl,Skr: 1
   Atuty: Pechowiec, Trudny Cel


Jarzębinka pędził jak wiatr, czując jak ten smaga jego grzywę. Wił się między drzewami z gracją węgorza. Kolejne drzewa omijał dokładnie w ten sam sposób. Ziemisty nie miał pojęcia o grze Rucze, nie miał pojęcia o więzi, dzięki której mogła go obserwować, mimo, że nie było jej na miejscu. Ostatnie drzewo i… Cholera! Zupełnie nie spodziewał się leżącego pniaka. I chociaż maddarowy to wyglądał jak prawdziwy. Nie przeskoczy, nie da rady. To przy nim miał zawrócić? Kolejne obrazy niczym instynkt przelatywały przez łepek młodzieńca. Tak! To był plan.
Nim doszło do kolizji, złocisty zaczął wykręcać ciało w lewo, zarzucił łbem w tą samą stronę, ciągnąc ciałko do ostrego zakrętu. Jego łapy ślizgnęły się lekko, ze względu na prędkość, a ogon wygiął mocno w stronę skrętu dla zachowania równowagi. Perfekcyjnie. Prawe łapska faktycznie głęboko ryły glebę, nie zamierzały pozwolić reszcie ciała na upadek. Mocnym ruchem, a jednocześnie i gracją zarzucił zadkiem, dokładnie tak jak w “swoim” wyobrażeniu. Nie miał czasu na obijanie się, kiedy reszta ciała już skręcała. Reszta zakrętu faktycznie okazała się łagodniejsza. Najgorsze miał już za sobą. Łuk nieco się rozluźnił, nieco wybijając młodzika z rytmu. Adrenalina i chęć zwycięstwa wręcz wrzały w ciałku futrzaka. Krew szumiała mu w uszach, a lekko rozchylony pysk wyłapywał zapachy otoczenia. Kto by pomyślał, że krótka nauka zmieni krajobraz w pobojowisko. Grzywiasty szybko wyrównał zakręt, na ostatniej prostej pędząc już ile sił w łapach. Dopiero przy mecie nieco zwolnił. Opuścił nieco zad, wyciągając tylne łapy do przodu. Chciał powtórzyć manewr, który uratował go przed zderzeniem z drzewem. Przednie łapska do przodu, ciało nieco skulone i już pazury ponownie wyrywały kępki trawy i ziemi w górę, nieco przekręcając ciałko smoka bokiem z lekkim poślizgiem.
Kiedy się zatrzymał, poderwał się na równe łapy, rycząc i otrząsając się z brudu. Resztki pyłu unosiły się z jego falującej grzywy, między rykami zadowolenia ze swojego osiągnięcia. O tak. To był ryk oznajmiający, że od teraz to on tu rządzi.
No, przynajmniej w swojej głowie.
Dziki, drapieżny wzrok wbił ponownie w piastunkę. Przez chwilę można by pomyśleć, że patrzył na nią niczym na zwierzynę. Kły wyszczerzone w uśmieszku.
-Pokaż mi więcej.
Rzucił nieco nakazującym tonem. Podekscytowany łapał szybko powietrze, wypuszczając je z lekkim sykiem.
_________________

Atuty
» I Pechowiec
Po każdym niepowodzeniu -1 ST do następnej akcji
» II Trudny cel
+1 ST do ataków fizycznych przeciwnika, drapieżniki atakujące fizycznie nigdy nie zadadzą kryta/śmiertelnej


III stadium osłabienia - smok nie może wykonywać żadnych akcji mechanicznych.
  Niespodziewajki: tak
 
Bagienna Gawęda 
Starszy Księżyca
Uczona Czapla



Płeć: samica
Księżyce: 108
Rasa: bagienny
Dołączyła: 02 Lis 2019
Posty: 397
Wysłany: 2020-09-28, 19:37   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| M: 1| P: 2| A: 4
   U: W,B,L,Skr,Prs,A,O,MP,MA,MO,Śl: 1| Pł: 2
   Atuty: Wierny druh; Empatia; Altruista; Magiczny Śpiew; Opiekun;


Ha! Widać Jarzębinka naprawdę wciągnął się w te wszystkie sprawy. Chciał wiedzieć więcej? Dobrze, to da się załatwić! Nie bez powodu przecież została Piastunką. Trzeby w końcu tym Piastunem trochę pobyć...
Więc może lot? Skoro tak dobrze biegał, to niech teraz nauczy się polatać. Zwłaszcza, że to akurat na początku bywa niebezpieczne. Nie jedno pisklę na tym etapie wpadło na jakieś drzewo...

Swoją drogą, w tym miejscu warto wrócić do jednego z kompanów Rucze. O ile Darmozjad wciaż nie wyściubił nosa z lasu, tak Lulek stale pozostawał w grze. Teraz na przykład jakimś sposobem zdołał ominąć przeszkodę, choć minął ją ledwie o włos, a na polanę wpadł może uderzenie serca po pisklęciu.
Może dzięki temu Ziemisty się nie zorientuje, że w sumie to wygrał. Może zapomniał o nagrodzie...
Ale, ale, to nie wszystko! Czapla miała jeszcze jedną prośbę do Lulka. Nie chciała tak go wykorzystywać... Ale, co ją zaskoczyło, hipogryf wykazał w tej kwestii zaskakujący optymizm. Najwyraźniej dla jego ducha rywalizacji znaczenia nie miało, czy walkę toczy z Kokatrysem, czy z jakimś tam pisklęciem!

Ledwie smoczę wyraziło swoje żądanie, a Rucze zerknęła krótko na niebo, rozpostarła skrzydła i rzuciła;
- Więc spróboj skorzystać z tych skrydeł. Rozruszoj je truchou. Potem podskocz i zacznij uderzać energczniej. - Tym razem nie mogło się obyć bez trochę dłuższego wstępu. Dobrze dla Jarzębinki, jeśli kiedyś zwrócił uwagę na wznoszące się do lotu ptaki... Ale i bez tego powinien sobie poradzić z takim wstępem. A żeby nie było, że ona tak sobie przez cały czas tylko siedzi na polanie, sama Rucze zaczęła lekko machać skrzydłami. Wprawdzie sama nie potrzebowała takiej rozgrzewki aż tak bardzo, jak dotąd nieużywane skrzydła Jarzębinki... Ale w powietrze zamierzała się wznieść dopiero wtedy, gdy i młody dojdzie do tego etapu.
_________________
EMPATIA
-2 ST do mediacji -2 ST do nakładania więzi

ALTRUISTA
-2 ST do wszystkich akcji towarzysza Piastuna na misji/polowaniu.

MAGICZNY ŚPIEW
raz na walkę/polowanie, obniżenie liczby sukcesów przeciwnika -2 sukcesy

OPIEKUN
-2 ST dla kompanów

Darmozjad {kokatrys}
S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 1
B/A/O/Skr/L/Śl: 1


Lulek {hipogryf}
S: 1| W: 2| Z: 2| M: 1| P: 1| A: 1
B/A/O/Skr/L/Śl: 1
  Niespodziewajki: nie
 
Impulsywny Kolec
Adept Ziemi



Stado: Ziemi
Płeć: Samiec
Księżyce: 40
Rasa: Północny x Drzewny
Opiekun: Pyzaty Kolec
Partner: Tylko walka
Dołączył: 04 Maj 2020
Posty: 66
Wysłany: 2020-09-30, 00:07   
   A: S: 1l W: 1| Z: 1| M: 2| P: 1| A: 2
   U: W,B,A,O,Śl,Skr: 1
   Atuty: Pechowiec, Trudny Cel


Oczywiście, że się wciągnął! W końcu na końcu czekała nagroda. I nawet nie musiało być to pożarcie kurczaka, równie dobrze wykorzystanie tych umiejętności w polowaniu mogło być nagrodą. Choociaż wizja jedzonego kokatrysa nadal była kusząca. Oblizał kły, zaraz kierując wzrok na wbiegającego na polanę hipogryfa.
-Wygrałem tłuściochu.
Wysyczał z nieskrywanym poczuciem wyższości, mrużąc ślepia. Zaraz jednak wrócił wzrokiem na Rucze. Miał skakać? Jak jakiś pasikonik? Do tej pory skrzydła przydawały mu się tylko do łażenia po drzewach. Mimo wszystko przekrzywił łeb z zaciekawieniem obserwując jak ta rozpościera skrzydła. Chciała go przestraszyć tym, że jest większa? Może i był dość mikry jak na swój faktyczny wiek, ale to wcale mu nie przeszkadzało. Zaraz sam również rozłożył malachitowe, pierzaste skrzydła. Najpierw leniwie poruszał jednym, czując jak wiatr przesuwa się po jego lotkach. Ah jakie przyjemne uczucie! Lekko poruszał skrzydłem w górę i w dół. Zaraz dołączył do tego drugie skrzydło, szybko starając się znaleźć jakiś złoty środek w prędkości ruchów. Starał się, aby jego ruchy były dobrze skoordynowane. Oba skrzydła miały unosić się i opadać w jednakowym tempie. Niczym odbicie na tafli wody. Szybko jednak znudził się takim poruszaniem bez celu, więc przeszedł do dalszego etapu. Nerwowo zaszurał szponami po podłożu, zniżył lekko swoją pozycję gotując się do skoku, uginając łapy, po czym z całą siłą jaką miał wybił się w górę, uderzając przy tym energicznie skrzydłami. Ledwo podmuch go uniósł, a już opadł, ryjąc pyskiem w ziemię.
Zaraz rzucił siarczystym przekleństwem i otrzepał się z brudu. Kolejna próba wcale nie poszła lepiej, a młodzik był coraz bardziej nerwowy. Nie zamierzał się jednak poddawać, raz po raz otrzepując się z ziemi, ponawiał próby. Coś jednak jakby na siłę trzymało go przy ziemi…
Jego wściekłość sięgała zenitu. Jeszcze raz. Ugiął łapy, wybił się w górę i mocno zaczął uderzać skrzydłami, zagarniając nimi powietrze. Czując jak na uderzenie serca zastya w powietrzu, uderzył szybko kolejny raz skrzydłami, a łapy przyciągając do ciała.
Udało się!
-Ha!
Krzyknął triumfalnie, zadowolony z efektu. Chociaż brudny i z roztrzepaną grzywą, to jego pysk wykrzywiał się w grymasie zadowolenia.
_________________

Atuty
» I Pechowiec
Po każdym niepowodzeniu -1 ST do następnej akcji
» II Trudny cel
+1 ST do ataków fizycznych przeciwnika, drapieżniki atakujące fizycznie nigdy nie zadadzą kryta/śmiertelnej


III stadium osłabienia - smok nie może wykonywać żadnych akcji mechanicznych.
Ostatnio zmieniony przez Impulsywny Kolec 2020-09-30, 00:07, w całości zmieniany 1 raz  
  Niespodziewajki: tak
 
Bagienna Gawęda 
Starszy Księżyca
Uczona Czapla



Płeć: samica
Księżyce: 108
Rasa: bagienny
Dołączyła: 02 Lis 2019
Posty: 397
Wysłany: 2020-11-01, 20:55   
   A: S: 1| W: 1| Z: 2| M: 1| P: 2| A: 4
   U: W,B,L,Skr,Prs,A,O,MP,MA,MO,Śl: 1| Pł: 2
   Atuty: Wierny druh; Empatia; Altruista; Magiczny Śpiew; Opiekun;


W pewnym momencie Rucze zaprzestała machania skrzydłami. Załapał, teraz tylko żeby się wzbił... Może wygodniej byłoby zrobić to z rozbiegu...? Nie! Nie poddawał się, a Czapla doszła do wniosku, że przerwanie i zaproponowanie prostszej metody mu się nie spodoba. Młody już podjął wyzwanie i nie zamierzał się poddać!
I na dobre mu wyszło.
- Lot jyst trochu any pływanie. Pochyl się nico, nich łeb prowadzi ciało. Skrydłami machaj bardzij za sibie, a nie w stronę ziémi. - Sama poruszyła własnymi kończynami w odpowiedni sposób, wciąż uważnie przypatrując się pisklęciu. Niby nie był wysoko, ale przez cały czas miała maddarę w pogotowiu! - Utrzymoj szybszy rytm, kie chcysz lotać wyżej. Rozłóż skrydła i szybuj, kie chcysz utrzymać wysokość - poleciła krótkimi komendami i sama podskoczyła, machając skrzydłami.
Najpierw szybko wzbiła się nieco wyżej od Jarzębinki, a później poszybowała w przód, układając skrzydła tak, by przez cały czas łapały odpowiedni prąd. Na tej wysokości może nie były one silne, ale na pewno znaczące. Nie wychodząc poza ramy polanki, przechyliła odpowiednio ciało w skręcie w lewą stronę. Prawe znalazło się wyżej, ogon pilnował równowagi... I wyrównanie. Podejrzewała, że gdy Jarzębinka poczuje się pewniej, sam zacznie próbować skrętów... Wtedy rzuci mu kolejne uwagi, ale na razie mógł się przyjrzeć samemu ruchowi w praktyce.
Łeb zdawał się wyznaczać kierunek. W czasie skrętu to za nim szła reszta ciała, wyginając się w lekkim łuku. Same skręty były łagodne, poprzedzane szybowaniem. Z resztą, sama Piastunka z wolna kołowała, tylko co jakiś czas poprawiając wysokość silniejszym uderzeniem skrzydeł. Poza tym wystarczało dostosować skrzydła do prądów i mogła bez problemu skupić się na pilnowaniu, by młody nie zabił się wpadając na jakie drzewo...
_________________
EMPATIA
-2 ST do mediacji -2 ST do nakładania więzi

ALTRUISTA
-2 ST do wszystkich akcji towarzysza Piastuna na misji/polowaniu.

MAGICZNY ŚPIEW
raz na walkę/polowanie, obniżenie liczby sukcesów przeciwnika -2 sukcesy

OPIEKUN
-2 ST dla kompanów

Darmozjad {kokatrys}
S: 1| W: 1| Z: 1| M: 1| P: 1| A: 1
B/A/O/Skr/L/Śl: 1


Lulek {hipogryf}
S: 1| W: 2| Z: 2| M: 1| P: 1| A: 1
B/A/O/Skr/L/Śl: 1
  Niespodziewajki: nie
 
Szelest Kroków
Łowca Księżyca



Płeć: samiec
Księżyce: 44
Rasa: północny x olbrzymi
Opiekun: Przesilenie Północne, Sosnowy Pocisk
Mistrz: sam sobie mistrzem
Partner: narzeczona Lelena XD
Dołączył: 07 Lip 2020
Posty: 270
Wysłany: 2020-11-18, 21:05   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| M: 1| P: 2| A: 4
   U: W,B,Pł,L,Prs,O,MP,MA,MO,Kż: 1| Skr,A,Śl: 2
   Atuty: Ostry wzrok; Pamięć przodka; Lekkostopy; Opiekun


_____


Już od jakiegoś czasu czuł dziwne drapanie w gardle, męczył go kaszel i ogólnie zdawało mu się, że coś było nie tak. Ale nie zawracał sobie tym głowy, przynajmniej nie z początku, w końcu co to dla niego - pomęczy się chwilę i samo przejdzie... W teorii. Dopiero kiedy zauważył, że męczy się szybciej, niż wcześniej, a i kiedy zwrócono mu uwagę, że jest jakiś taki rozpalony, stwierdził, że może jednak wypadałoby coś z tym zrobić. Chociaż i tak przypomniał sobie o tym dopiero wtedy, kiedy wylądował w Dzikiej Puszczy, kompletnie bez sił. Westchnął.
~ Chyba jestem chory ~ rzucił mentalną myśl po chwili zastanowienia, przesyłając ją w stronę pierwszej osoby, o której pomyślał - Lekkości Wiatru. ~ Nie mam siły, kaszlę, ziać chyba też nie mogę. I podobno mam gorączkę. A, no i siedzę w Dzikiej Puszczy. Pomożesz? ~ dodał jeszcze, żeby nie zostawiać Aderyn bez jakichkolwiek wskazówek. Dodatkowo przesłał jej obraz miejsca, w którym siedział. A czemu tam siedział? Już wolał jej nie zdradzać. Jeszcze by oberwał.
_________________


Bylica - łasica
niemechaniczna kompanka

Piołun - żbik
S: 1 | W: 1 | Z: 1 | M: 1 | P: 2 | A: 1
B, A, O, Skr: 1

Ruta - ryś
S: 1 | W: 1 | Z: 1 | M: 1 | P: 2 | A: 1
B, A, O, Skr: 1

ostry wzrok
dodatkowa kość do testu Percepcji opartego na wzroku (kamienie szlachetne)

pamięć przodka
-2 ST do walki z drapieżnikami na polowaniu/misji/wyprawie

lekkostopy
+1 sukces do Skr raz na tydzień

opiekun
stałe -2 ST do wszystkich akcji kompanów

fullbody bez skrzydeł by fen: klik
  Niespodziewajki: tak - tylko dla smoka
 
Lekkość Wiatru
Starszy Księżyca
Aderyn



Płeć: samica
Księżyce: 89
Rasa: północno-górski
Partner: Światokrążca
Dołączył: 02 Lis 2019
Posty: 627
Wysłany: 2020-11-21, 22:16   
   A: S: 3| W: 3| Z: 4| M: 5| P: 2| A: 3
   U: B,Pł,L,Skr,Prs,A,O,Kż,Śl,MA,MO: 1| MP: 2| MO,Lecz: 3
   Atuty: Okaz zdrowia; Pamięć przodka; Błyskotliwy; Utalentowany; Wybraniec bogów;


Nie przybyła od razu, bo miała do przelecenia kawał drogi. Ale wylądowała w końcu, złożyła skrzydła i przystąpiła do badania.
- Masz czarny kaszel - powiedziała, oglądając gardło Szakłaku. - Chcesz usłyszeć ciekawostkę? - Wrzuciła do miski owoce kaliny. Zalała je wodą i zagotowała. - Smoki nie znają innego typu kaszlu, a i tak dają mu dwuczłonową nazwę. - Ostudziła lekko tę nieapetyczną, gęstą ciecz. - To prawie tak, jakbyśmy nadawali mu "dorosłe imię". Zastanawiałam się kiedyś, skąd to się bierze. - Podała Drapieżnemu gotowy napar do wypicia. - Może chodzi o podkreślenie ryzyka, jakie ze sobą niesie? Widzisz, sam kaszel jest tylko uciążliwy, ale nieleczony przez długi czas przechodzi w czarcią grypę. A ona potrafi już zabić.
Aderyn przyłożyła łapę do szyi Drapieżnego i kazała mu otworzyć pysk. Sięgnęła po maddarę... i po jego flegmę w płucach pacjenta. Odprowadziła ją na zewnątrz, przy okazji łagodząc wszystkie podrażnienia.
- Hmm - zaczęła znowu, kiedy poprawiała błonę śluzową jego gardła. Zadbała też o jego gruczoły. - Właściwie, to co porabiasz w puszczy? - Obniżyła temperaturę jego ciała do prawidłowej. Teraz powinien poczuć się lepiej. - Chorzy na ogół wołają mnie na tereny Wody, nie wspólne. - Może to nie miało żadnego znaczenia, ale Aderyn była ciekawskim stworzeniem. I w tej chwili nie miała nic innego do roboty.

// 2x owoc kaliny
_________________

okaz zdrowia / brak chorób, brak +ST po 100 ks.
pamięć przodka / -2 ST do walki z drapieżnikami
błyskotliwy / -1 ST do drugiego etapu leczenia
wybraniec bogów / +1 sukces do dowolnej akcji raz na tydzień
kryształ zielarza / +1 sztuka do wszystkich zebranych ziół

___________________

Ceredig, leszy
S,W,Z,M:1 / P:3 / A:2
B,MA,MO,Skr: 1

___________________

Przypominajki:
wybraniec użyty 26.11
kr. doświadczonego - wieczny
kr. szamana do użycia 05.03
głód postaci do 16.07

 – [color=#8b8a9c
– [color=#b1b0be
  Niespodziewajki: nie
 
Szelest Kroków
Łowca Księżyca



Płeć: samiec
Księżyce: 44
Rasa: północny x olbrzymi
Opiekun: Przesilenie Północne, Sosnowy Pocisk
Mistrz: sam sobie mistrzem
Partner: narzeczona Lelena XD
Dołączył: 07 Lip 2020
Posty: 270
Wysłany: 2020-11-25, 10:36   
   A: S: 1| W: 2| Z: 3| M: 1| P: 2| A: 4
   U: W,B,Pł,L,Prs,O,MP,MA,MO,Kż: 1| Skr,A,Śl: 2
   Atuty: Ostry wzrok; Pamięć przodka; Lekkostopy; Opiekun


Czekał cierpliwie na uzdrowicielkę, korzystając też z chwili na regenerację sił i napawanie się naturą. Polana była całkiem urokliwa, musiał przyznać, chociaż raczej preferował lasy, niż otwarte przestrzenie. Ale tutaj przynajmniej łatwo było go znaleźć, więc nie utrudniał dodatkowo życia Aderyn, która i tak już musiała się pofatygować poza tereny Wody.
Kiedy przybyła, kiwnął jej łbem na powitanie, posłusznie poddając się wszystkim zabiegom. Czarny kaszel, hm? Zmarszczył lekko nos na ciekawostkę Lekkości, a zaraz jeszcze bardziej na widok niezbyt apetycznego naparu. O, świetnie. Naprawdę wspaniale. Na pewno nie dałby sobie dalej rady z tą chorobą? Chciał już samemu podsunąć potencjalną odpowiedź na pytanie, jednak w tym samym czasie samica podała mu miseczkę z naparem. Skrzywił się, ale posłusznie wypił całość. Odchrząknął.
To jakaś sugestia, że następnym razem mam tyle nie zwlekać? — rzucił, uśmiechając się krzywo, a także zaraz poddając się dalszym zabiegom. Nie spodziewał się natychmiastowej poprawy, ale najwyraźniej nie doceniał uzdrowicielskich zdolności, w końcu do tej pory u żadnego nie bywał. Na pytanie nieco się spiął, jakby oczekując już teraz reprymendy ze strony starszej. — Nie znam całych terenów wspólnych, to w wolnym czasie chciałem poziwedzać. Nie sądziłem, że zasłabnę już w trakcie samego lotu — mruknął, choć bardziej pod nosem, doskonale zdając sobie sprawę, że trochę narażał samego siebie. Trochę bardzo. Ponownie odchrząknął. — Nie masz jeszcze innych pacjentów? — Zmienił szybko temat, przyglądając się zaciekawiony uzdrowicielce, jednocześnie nieświadomy, że mógł zabrzmieć jak buc.
_________________


Bylica - łasica
niemechaniczna kompanka

Piołun - żbik
S: 1 | W: 1 | Z: 1 | M: 1 | P: 2 | A: 1
B, A, O, Skr: 1

Ruta - ryś
S: 1 | W: 1 | Z: 1 | M: 1 | P: 2 | A: 1
B, A, O, Skr: 1

ostry wzrok
dodatkowa kość do testu Percepcji opartego na wzroku (kamienie szlachetne)

pamięć przodka
-2 ST do walki z drapieżnikami na polowaniu/misji/wyprawie

lekkostopy
+1 sukces do Skr raz na tydzień

opiekun
stałe -2 ST do wszystkich akcji kompanów

fullbody bez skrzydeł by fen: klik
  Niespodziewajki: tak - tylko dla smoka
 
Diamentowe Serce
Łowca Ognia
Mora



Stado: Ognia
Płeć: samica
Księżyce: 65
Rasa: Północna
Mistrz: Sztorm Stulecia
Wiek: 56
Dołączył: 24 Paź 2020
Posty: 1255
Wysłany: 2021-01-04, 01:31   
   A: S: 3| W: 2| Z: 5| M: 1| P: 4| A: 1
   U: W,Pł,L,Śl,MP,O,MA,MO,Prs: 1| B,Kż,Skr: 2 | A:3
   Atuty: Spostrzegawcza, Łakoma magia, Bystrooka, Opiekun, Otoczona


// event

Dzień się kończył i słońce powoli chyliło się ku zachodowi. Cichy podmuch chłodnego wiatru błąkał się po białym pustkowiu, nie racząc już nawet wziąć rozpęd żeby poruszyć zmrożone listowia sterczące gdzieniegdzie spod białego puchu. Mijał kolejny dzień spędzony na bezowocnym szukaniu zwierzyny odebrał Morze resztę humoru. Odczuwała ogromne wyrzuty sumienia, a wewnętrzna frustracja roznieciła gniew skierowany na siebie samą. Młoda łowczyni nie umiała sobie wybaczyć tych wcześniejszych sztuk łosi, które miała jakby podane na tacy, a jednak coś ją podkusiło, żeby szukać kamieni szlachetnych. A gdy przyszła refleksja, to zwierzyny ani widu, ani słychu.
Zatrzymała się i wypuściła nosem obłok zimnej pary. Całe szczęście, że nie była wrażliwa na tnące mrozem szpony, bo już dawno pewnie by się rozchorowała od tego ciągłego błąkania się w zamieciach. Dzisiaj pogoda była całkiem niezła. Chmury rozstąpiły się na niebie, a powietrze wyklarowało. Dlatego mogła dostrzec w oddali każdy kształt, który normalny smok mógł przeoczyć. Mora miała zwyczaj polować do późnej nocy i wracać do obozu tylko wtedy, kiedy ktoś ją zawołał, albo miała do przeniesienia upolowane mięso. Dzisiaj nie miała nic do noszenia, więc nie zamierzała wracać. Tradycyjnie, więc zostawała i przesypiała w miejscu w którym kończyła polowanie. Tym razem obrała sobie za cel duże samotne drzewo, które miała przed sobą. Gdy podeszła do niego bliżej, odkryła w jego korzeniach idealnie pasujące na gniazdko, niewielkie zagłębienie, osłonięte od wiatru przez nieco pochylony pień. Ametystowa samiczka wpierw zajęła się odpowiednim rozgarnięciem śniegu aż dokopała się do suchej ziemi. Jej zapach przypomniał jej ciepłą jesień, czasy spadających liści i uświadomił jej jak bardzo za nimi tęskniła. Po przygotowaniu prowizorycznego legowiska, odeszła jeszcze kawałek od drzewa, żeby umyć się w śniegu. Wytarzała się w białym puchu, rozcierając na miękkim futrze śnieg, który starł z niego nieczystości. Otrzepawszy się z niego ruszyła do drzewa i ułożyła się wygodnie w korzennym zagłębieniu, zwijając się w ciasny kłębek. Głowę oparła na ogonie, ogon zaś leżał na przednich łapach. Jego opierzona końcówka bujała się lekko, podczas gdy smoczyca zaczęła nucić sobie pod nosem skomponowaną przez siebie melodię.
_________________

~ Odznaczenia ~


~ Atuty ~

spostrzegawcza - jednorazowo +1 do Percepcji
łakoma magia - +1 ST do ataków magicznych przeciwnika, drapieżniki atakujące magicznie nigdy nie zadadzą kryta/śmiertelnej
bystrooki - raz na tydzień +1 sukces do Percepcji
Otoczony - możliwość walki z dodatkowym przeciwnikiem/zwierzyną za cenę +1 ST


~ Kompani ~

Falco - sokół
S: 1 | W: 1 | Z: 1 | M: 1 | P: 2 | A: 1
L: 1 | A: 1 | O: 1 Skr: 1


~ Ważne dla niej ~
nakładka na róg od Shirona
1x różowy topaz


~ Galeria ~
art by Kyouki
art by Zorza
av by Kuszenie Diabła
art by Vul


Ostatnio zmieniony przez Diamentowe Serce 2021-01-06, 18:46, w całości zmieniany 1 raz  
  Niespodziewajki: nie
 
~ Narrator
Smoków Wolnych Stad



Dołączył: 01 Cze 2020
Posty: 348
Wysłany: 2021-01-06, 16:53   

Nic nie wskazywało na to, że smoczycy przytrafi się dzisiaj coś niezwykłego, ale pewnych manifestacji mocy istniejących wśród Wolnych, albo w ogóle na świecie, nie dało się przewidzieć. Niewyczuwalna dla chcącej odpocząć łowczyni energia, skumulowała się akurat w przestrzeni, którą uznała za dobrą, do zagospodarowania swoim tułowiem.
Choć początkowo wszystko zdawało się w porządku, zdołała chwilę ponucić, a potem wyczuła, że coś kłuje ją w brzuch, wywołując lekkie mrowienie. Być może było w ziemi coś, co przeoczyła za pierwszym razem i musiało najpierw dotrzeć do jej świadomości, że w ogóle ją uwiera? Może też, co bardziej prawdopodobne, po prostu zaistniało przed chwilą.
Jeśli by się odwróciła i spróbowała ten obiekt obejrzeć, nic ostrego nie rzuciłoby się w jej ślepia, choć miałaby wrażenie, że z ziemi, przez otworek wielkości łuski wydostaje się łagodne, pomarańczowe światło. Gdyby nie wieczór, prawdopodobnie w ogóle nie byłoby zauważalne. Co takiego mogło kryć się pod warstwą ziemi?
 
 
Diamentowe Serce
Łowca Ognia
Mora



Stado: Ognia
Płeć: samica
Księżyce: 65
Rasa: Północna
Mistrz: Sztorm Stulecia
Wiek: 56
Dołączył: 24 Paź 2020
Posty: 1255
Wysłany: 2021-01-06, 19:05   
   A: S: 3| W: 2| Z: 5| M: 1| P: 4| A: 1
   U: W,Pł,L,Śl,MP,O,MA,MO,Prs: 1| B,Kż,Skr: 2 | A:3
   Atuty: Spostrzegawcza, Łakoma magia, Bystrooka, Opiekun, Otoczona


Powieki opadały coraz niżej, a sen zagłuszał kolejne zmysły otulając zmęczony umysł samiczki sennymi wizjami. Oddech wyrównywał się powoli, snując zbłąkanym westchnieniem, przez bezbrzeżne równiny i wątłe pagórki, swoje melodyjne zaklęcie. Błogość letargu została zakłócona przez bliżej nieokreślone, uparcie gryzące skórę, coś. Małe, lecz uwierające, jak drzazga pod skórą. Na nic zdały się jej poruszenia, czy drobne zmiany pozycji. Coś w uporem nie chciało służyć smoczycy za łóżeczko. Już nie z irytacji, bo ta wygasła wraz z rozbudzeniem, ale z czystej ciekawości odwinęła się z ciepłego kłębka i uniosła się na łapach zaglądając pod siebie. Oczekiwała, że dostrzeże na nieroztopionym jeszcze śniegu jakiś młody korzonek. Lazurowe oczy samiczki korzystały z jeszcze ostatniego światła dziennego, aby dostrzec w tych warunkach sprawcę takiego zamieszania. Niestety nie dostrzegła tam nic podejrzanego.
Jeszcze dla pewności obejrzała swój brzuch, a raczej futro na nim, czy nie wczepiło się w niego coś niepożądanego. Siadła. Przejechała łapą po miękkim futerku próbując wymacać na nim jakieś drzazgi, albo nawet drobne sopelki, bo potrafiły się one doczepić do włosków. Pogłaskała futro, przeczesała je na brzuchu i nic. Wzruszyła barkami i już miała znowu się położyć, gdy nagle dostrzegła coś w ugniecionym śniegu. Tam gdzie leżała. Miejsce by się zgadzało. Wyglądało to jak maciupki otworek, z którego emanowało bardzo słabe światełko.
Kryształ? Pomyślała. Czasami zdarzało się jej znaleźć pod drzewami różne kamienie szlachetne. Nie zdziwiłaby się, gdyby pod warstwą śniegu znajdował się cytryn. Musiała przyznać, że ucieszyło ją to znalezisko. Od razu założyła, że los się do niej uśmiechnął i włożył jej pod brzuch kamień do wysiadywania.
Smoczyca niczego nie podejrzewając, zaczęła odgarniać przednią łapą śnieg nad znaleziskiem.
_________________

~ Odznaczenia ~


~ Atuty ~

spostrzegawcza - jednorazowo +1 do Percepcji
łakoma magia - +1 ST do ataków magicznych przeciwnika, drapieżniki atakujące magicznie nigdy nie zadadzą kryta/śmiertelnej
bystrooki - raz na tydzień +1 sukces do Percepcji
Otoczony - możliwość walki z dodatkowym przeciwnikiem/zwierzyną za cenę +1 ST


~ Kompani ~

Falco - sokół
S: 1 | W: 1 | Z: 1 | M: 1 | P: 2 | A: 1
L: 1 | A: 1 | O: 1 Skr: 1


~ Ważne dla niej ~
nakładka na róg od Shirona
1x różowy topaz


~ Galeria ~
art by Kyouki
art by Zorza
av by Kuszenie Diabła
art by Vul


  Niespodziewajki: nie
 
~ Narrator
Smoków Wolnych Stad



Dołączył: 01 Cze 2020
Posty: 348
Wysłany: 2021-01-08, 15:27   

Raczej niewiele kamieni potrafiło samodzielnie emanować światłem, choć zawsze istniała szansa, że ten tutaj był drobiazgiem zgubionym przez kogoś magicznego, kto naładowałoby go odpowiednią energią. A może po prostu dobrze odbijał coraz to rzadsze promienie złotej twarzy. Dopiero nieco rozkopując śnieg, smoczyca zorientowała się, że wcale nie miała styczności z leżącym pod łapą kryształem, a wąską, przypominającą krecią - norę, która mogłaby ciągnąć się jeszcze długo w dół, nawet gdyby uprzeć się przy jej rozgrzebywaniu. Ktokolwiek był jej sprawcą, był też dostatecznie cierpliwy, aby chcieć przekonać się o postępującej ciekawości odkrywcy.
Gdyby przyłożyć oko nieco bliżej, zorientować by się można, że wąski tunel (choć odrobinę szerszy, niż początkowo zaobserwowana łuska) biegnie prosto w dół, zupełnie jak gdyby ktoś wbił w grunt idealnie prostą, cieniutką gałąź i nią wydrążył sobie schowek. Daleko dalej, niż na odległość wyciągniętej łapy leżała złota, produkująca całe światło kulka, na oko wielkości zwyczajnej perły.
Ah, czyli jednak kamień, ale nietypowy. Teraz pytanie czy smoczyca miała ochotę kopać dla niego ogromny dół, czy zamierzała kombinować.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style WoW created by Matti and modified by Przyproszona Biela.

Forum © Naomi (2006-2019).
Images and art are © to their creators.
Dragon emoticons © J-C.
Never copy anything without permission!

Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 12